bogowie
bogowie, boginie, awatarowie…
Aditi Devi, Durga, Kali i inne boginie
W panteonie wedyjskim znana była Aditi, cytowana w Rigwedzie, strażniczka ognia, dawczyni światła, joni wszechświata, której niemal wszyscy bogowie wedyjscy zawdzięczają życie. Rigweda zapisała modlitwę do niej o ochronę porządku kosmicznego, znaną do dziś.
Agastja Rama i Sita
Czuwa nad nim sam Agastja, wielki mędrzec z Gór Windhja, autor kilku hymnów Rigwedy. Podczas wygnania, Sita, Rama i Lakszmana byli jego uczniami — przekazał im wielkie dzieła tradycji wedyjskiej oraz wiedzę o bogach.
Agni Arjowie, boginie i bogowie, Kamasutra, Kriszna i Radha, Rama i Sita, świątynie w Kadżuraho, Wedy
Arjowie lubili muzykę i taniec, grali na flecie, lutni i harfie, znali grę w kości, gustowali w odurzających napojach. Główni bogowie byli związani bardziej z kultem słońca niż księżyca, a ich mitologia roztaczała wizję wolności i zwycięstwa ludzi. Stworzyli panteon potężnych, męskich bogów jadących na rydwanach, ogniem rozświetlających wszelkie mroki, a gdy zwalczali siły ciemności, słońce świeciło za ich plecami. Nomadzi ze stepów, koczownicy zawsze w siodle, dzięki koniom stali się wojownikami. Pojęcie boga związali z sakralnością niebiańską, z ideą światła i transcendencji (wysokości), a także z ideą ojcostwa, zwierzchności i tworzenia. Ich Bóg-Niebo stał się stwórcą świata, władcą kosmosu. Żeńskie bóstwa płodności — bliskie ludom rolniczym — mieli za nic i nie okazywali im szacunku. Wzgardzili boginią-ziemią i wilgotną głębią jej otchłani, gdzie długo dojrzewa to, co ma być zrodzone. Współodczuwanie, współbycie i trwanie matki nudziło ich. Nie chcieli pozostać w miejscu, wciąż gdzieś gnali. Wyznawali kult ognia, Agni, więc bogom — pojmowanym raczej jako zjawiska natury — składali ofiary całopalne, by dym zanosił je „w górę”, do nieba. Wielbili uśmiechniętego Suryę, słońce, które traktowali jak ożywiciela przenikającego wszelkie istoty i podtrzymującego życie. Cieszyli się mocą błyskawicy i suchego trzasku gromu Indry, który zapowiadał ożywcze deszcze monsunowe. Nie wznosili sanktuariów, obrzędy sprawiali pod gołym niebem, nad strumykami i na wzgórzach.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
Arjowie przynieśli ze sobą swoich bogów. Ale wkrótce ci bogowie, Indra, Agni, Waruna, Surya i inni, przestali mieć jakiekolwiek znaczenie i stali się bogami papierowymi (sformułowanie M. Eliadego). Bramini aryjscy dokonali ogromnego wysiłku, by poznać i zrozumieć system wierzeń, który zastali na ziemiach przez siebie zagarniętych. Na ziemi hindu zwycięzcy przejęli religię od ludów przez siebie zwyciężonych, dawała bowiem lepsze odpowiedzi na egzystencjalne pytania człowieka. Bogowie aryjscy przestali z czasem odgrywać jakąkolwiek rolę, a pozostały tylko ich puste imiona.
Kama jest porównywany do aryjskiego boga Agni, Ognia, gdyż moc pożądania trawi i spala jak ogień. Siakti (energią sprawczą) Kamy jest pożądanie, jego bratem — gniew dobywający się z niespełnienia, a córką — pragnienie. Kama ma dwie małżonki — Rati, przyjemność fizyczną i Priti, przyjemność zmysłową.
Innym razem, gdy był już młodzieńcem, biegł przez las, a gdy kolejny rakszasa spowodował pożar, Kriszna połknął cały ogień, ocalając ludzi. Pokłonił się Agni, bogu ognia, od którego otrzymał czakrę, dysk tworzący nowe kosmiczne światy. Zniszczył ostatecznie Kamsę i usadowił w Mathurze prawowitego władcę, Urgasena.
W siódmym rozdziale Ramajany, wyraźnie zredagowanym dużo później, Rama obawia się jednak, czy Sita mieszkając w pałacu Rawany i przebywając z obcym mężczyzną pod jednym dachem, dochowała mu wierności małżeńskiej, dlatego musi dowieść swej czystości i przejść rytuał ognia. Bóg ognia, Agni wiedząc, że Sita jest ikoną niewinności oburzył się i nie pozwolił zapalić stosu, sam zaprowadził ją do Ramy. Lecz została mimo to wygnana i zamieszkała w lesie przy mędrcu Walmiki. Powiła bliźniaki i przez piętnaście lat słuchała wraz z synami nauk mędrca. Gdy któregoś dnia Rama przybył do mędrca Walmiki z prośbą o radę, rozpoznał w bliźniakach swoich synów i chciał, by Sita do niego wróciła. Ale ona poprosiła ziemię, by się rozstąpiła i zniknęła w bruździe, tak jak się narodziła, nie chcąc więcej cierpieć z powodu Ramy. A on, rozżalony stratą, wszedł do rzeki Saraju i w niej zniknął.
Boscy małżonkowie umieszczeni są zazwyczaj w scenach centralnych, na pierwszym i drugim fryzie. Ponad nimi, wysoko w górze — surowe postacie bogów aryjskich, których Mircea Eliade nazwał „bogami papierowymi”, gdyż utracili swe znaczenie zaraz po przybyciu do Indii. Surya, Indra, Agni i inni mają postać sztywną, naprężoną, są samotni, nie patrzą w oczy partnerki-siakti, lecz przed siebie… i nie mają nic do powiedzenia. Ich groźne oblicza, pokryte niekiedy zarostem i brodą przywołują wspomnienie dumnych Arjów, którzy szybko ulegli władzy radosnych bogów hinduskich, mieszkających na ziemi pośród ludzi. Boskich małżonków splecionych w erotycznym uścisku obserwują zwykli ludzie, doznający seksualnego rozbudzenia, a ich z kolei podgląda służba, ucząc się smaku doznań cielesnych na wyższym poziomie. Wytrysk orgazmiczny to dla człowieka dotknięcie stanu boskości, jedyny moment, w którym osiąga on anandę, błogostan, szczęśliwość, radość i rozkosz, która wprawdzie nie trwa wiecznie, ale pozwala ożywić jego zwykłą egzystencję. Także artysta osiąga ten stan w pracy twórczej. W postaciach bogów ukazana jest rozkosz w czystej postaci, przyjemność sama w sobie, związek zasad kosmicznych i ów przepływ boskiej energii siakti, która jest źródłem wszelkiego życia. Jeśli w Kamasutrze chodzi o poznanie technik osiągnięcia ekstazy, to w świątyni chodzi o zobrazowanie przepływu boskiej energii siakti. Energia kundalini siakti może zostać wykorzystana do „przepalenia” czakr, czym zajmuje się tantra joga. Nasycenie religii atmosferą erotyczną jest wyrazem witalności, jaką spotykamy w indyjskim życiu społecznym we wszystkich jego okresach.
Centralnym punktem świata wedyjskiego jest ogień i jego bóstwo Agni; objawia on swój aspekt opiekuńczy lub niszczący, jest przewodnikiem ofiary, a dla kapłana — źródłem wiedzy i natchnienia typu apollińskiego. Indra, władca burz i błyskawic uderza bogów swą potężną wadżrą, piorunem; przedstawiany jest jako młody wojownik pędzący na rydwanie zaprzężonym w sprężyste rumaki. Surya to bóstwo słoneczne, świetliste, ulubione bóstwo wodzów aryjskich, którzy znak słońca, swastykę, wzięli za swój. Pojawia się w hymnach idea światła, które rozprasza mroki, budzi do życia, oślepia profanów, wzywa do czynu i daje natchnienie poetom. Jest Wisznu, który trzema kosmicznymi krokami przemierzył świat. Ubóstwione są rzeki, góry i rośliny, a wśród nich soma, odurzający napój ofiarny, naturalny halucynogen dający natchnienie typu dionizyjskiego. Wszystko, co żyje, co istnieje, podlega Prawdzie, Prawu kosmicznemu, rita.
[...]
Tu przechowały się pierwsze spisane przekazy o wyobrażeniach i postępowaniu lekarskim w Indiach po najeździe Arjów. Samhita zawiera opisy wielu chorób, na przykład malarii: o demonie gorączki, współczuj nam i oszczędź nas… a także tropikalnej dyzenterii, tyfusu, cholery, dżumy, trądu i ospy. W opisach można rozpoznać reumatyzm, objawy padaczki, obłęd, syndrom zapalenia oczu, żółtaczkę, zapalenie oskrzeli, bóle głowy i inne. Przy stanach gorączkowych przywoływano Agni, boga ognia. W okresie wedyjskim kapłani zalecali jako pomoc cierpiącym wznoszenie modłów błagalnych do bogów, nakazywali składanie ofiar, recytowali zaklęcia i odprawiali czary przeciwko demonom sprowadzającym choroby, uspokajali i uśmierzali strach. Uważano, że przyczyną choroby jest zła karma.
[...]
Tu przechowały się pierwsze spisane przekazy o wyobrażeniach i postępowaniu lekarskim w Indiach po najeździe Arjów. Samhita zawiera opisy wielu chorób, na przykład malarii: o demonie gorączki, współczuj nam i oszczędź nas… a także tropikalnej dyzenterii, tyfusu, cholery, dżumy, trądu i ospy. W opisach można rozpoznać reumatyzm, objawy padaczki, obłęd, syndrom zapalenia oczu, żółtaczkę, zapalenie oskrzeli, bóle głowy i inne. Przy stanach gorączkowych przywoływano Agni, boga ognia. W okresie wedyjskim kapłani zalecali jako pomoc cierpiącym wznoszenie modłów błagalnych do bogów, nakazywali składanie ofiar, recytowali zaklęcia i odprawiali czary przeciwko demonom sprowadzającym choroby, uspokajali i uśmierzali strach. Uważano, że przyczyną choroby jest zła karma.
Ahalja Rama i Sita
Ta wersja kłóci się z obrazem Ramy-wojownika, opiekuna młodych kobiet. Uratował on przecież Ahalję, która została przez męża zamieniona w kamień, po tym jak Indra nawiedził ją w nocy i uwiódł. Rama dotknął stopami kamienia i przywrócił jej postać, a także pogodził z mężem, riszi Gautamą.
Allah świątynia, Tadż Mahal
Meczet jest dla muzułmanów miejscem modlitwy do Allaha i nie jest związany z żadnym „pamiętnym wydarzeniem”. Muzułmanie indyjscy nazywają swoje świątynie masjid (meczet), ale istnieje zasadnicza różnica między Dżama Masdżid, który był fundacją cesarską i stawiano go na wolnej ziemi, a meczetami wznoszonymi na uprzednio zniszczonych i rozebranych świątyniach hinduskich. Hindusi nie mieli nigdy nic przeciwko wznoszeniu tych pierwszych, cierpieli natomiast i cierpią do dziś, gdy na ruinach świątyń — Kriszny w Mathurze i Ramy w Ajodhji, Wielcy Mogołowie kazali wznieść masjidy. Trudno zliczyć, ile hinduskich świątyń zostało obróconych w perzynę od momentu pojawienia się muzułmanów w Indiach, czyli od roku 1000.
Tadż Mahal został zbudowany dla Allaha. By Allah zabrał Mumtaz do raju.
[...]
Oprócz wybitnych fachowców brali udział w tej budowie napływający zewsząd wieśniacy, jakieś dwadzieścia tysięcy, mieszkający w namiotach po drugiej stronie rzeki Jamuny, w wiosce Mumtazbadem. Nie byli oni niewolnikami, do pracy ich nie zmuszano, nie bito ani nie traktowano gorzej czy lepiej niż gdzie indziej. Ot, robota. Pracowali za dzienną strawę i parę miedziaków, a na czas zasiewów i monsunu wracali do siebie, potem znów przychodzili, gdy można było trochę zarobić. Podobno pracowali nawet w nocy przy pochodniach. Nie wiemy czy mieli poczucie, że stwarzają coś wyjątkowego, choć cesarz zadbał, by budowla otrzymała najwyższy priorytet religijnej ważności, może nawet niektórzy budowali w religijnym uniesieniu, muzułmanie i hindusi, sikhowie i dżiniście, dla Allaha. O narastającej u Szahdżahana obsesji raju świadczy słynna inskrypcja perska umieszczona w białym pałacyku Czerwonego Fortu w Delhi, budowanego równocześnie z Tadż Mahalem: Jeżeli istnieje raj na ziemi, to jest tutaj, to jest tutaj, to jest tutaj. Więc ostateczny kształt zamysłu wyłonił się może z braku wiary właśnie? Bo przecież z rozkazu cesarza zbudowano raj tu na ziemi. A na bramie wejściowej wiodącej do ogrodu umieszczono chronogram z datą śmierci cesarzowej: Niech raj będzie domem Mumtaz. Czy więc ten grobowiec ma być dla niej rajem tu na ziemi, skoro do (męskiego) raju nie została zabrana?
[...]
Oprócz wybitnych fachowców brali udział w tej budowie napływający zewsząd wieśniacy, jakieś dwadzieścia tysięcy, mieszkający w namiotach po drugiej stronie rzeki Jamuny, w wiosce Mumtazbadem. Nie byli oni niewolnikami, do pracy ich nie zmuszano, nie bito ani nie traktowano gorzej czy lepiej niż gdzie indziej. Ot, robota. Pracowali za dzienną strawę i parę miedziaków, a na czas zasiewów i monsunu wracali do siebie, potem znów przychodzili, gdy można było trochę zarobić. Podobno pracowali nawet w nocy przy pochodniach. Nie wiemy czy mieli poczucie, że stwarzają coś wyjątkowego, choć cesarz zadbał, by budowla otrzymała najwyższy priorytet religijnej ważności, może nawet niektórzy budowali w religijnym uniesieniu, muzułmanie i hindusi, sikhowie i dżiniście, dla Allaha. O narastającej u Szahdżahana obsesji raju świadczy słynna inskrypcja perska umieszczona w białym pałacyku Czerwonego Fortu w Delhi, budowanego równocześnie z Tadż Mahalem: Jeżeli istnieje raj na ziemi, to jest tutaj, to jest tutaj, to jest tutaj. Więc ostateczny kształt zamysłu wyłonił się może z braku wiary właśnie? Bo przecież z rozkazu cesarza zbudowano raj tu na ziemi. A na bramie wejściowej wiodącej do ogrodu umieszczono chronogram z datą śmierci cesarzowej: Niech raj będzie domem Mumtaz. Czy więc ten grobowiec ma być dla niej rajem tu na ziemi, skoro do (męskiego) raju nie została zabrana?
Annapurna Mustang
Z Samar do Tamagaon (3850 m). Olśniewające widoki (jeśli Annapurna, bogini obfitości będzie nam łaskawa) na Nilgiri Hills, Thorang peak i inne posypane śniegiem jak lukrem okrągłości i trójkąty szczytów. Nocleg w bazie noclegowej.
Apsara świątynie w Kadżuraho, Wisznu i Lakszmi
Apsara to niebiańska, zmysłowa nimfa, nad którą czuwa rozłożony kaptur kobry, to tancerka boskiej energii ożywiającej świat, opiekunka źródeł, drzew, kwiatów, zwierząt i ludzkich spraw. Ma zadumane oblicze, piękne piersi, oczy w kształcie migdała i zwiewną, lekką spódniczkę z wygrawerowanym w kamieniu deseniem. Bransolety na kostkach u nogi zakłada jej służąca, zazwyczaj malutka postać ukryta w cieniu kamienia.
Narajana, który narodził się z wody, w czasach archaicznych bóg-opiekun wody, to jeden z przydomków Wisznu, który w tym aspekcie narodził się z ojca Dharmy i matki Apsary o imieniu Urvashi, o której mówiono, że jest najpiękniejszą ze wszystkich apsar. W tym aspekcie Wisznu jest źródłem wszechrzeczy.
Baishanavi Devi, Durga, Kali i inne boginie
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
Balabhadra Kriszna i Radha, miejsca sacrum
Starszy brat Kriszny, wcielenie węża Śeszy, reprezentuje wieśniaków uprawiających ziemię, w opozycji do Kriszny, który reprezentuje nomadów, pasterzy krów. Przedstawia się go ubranego na biało lub niebiesko, z lemieszem lub młotem. Pod imieniem Balabhadry tworzy wraz z Kriszną i ich siostrą Subhadrą, Jagannathę, trimurti Najwyższej Mocy Boskiej czczoną w świątyni Jagannathy w Puri.
Siedziba Wisznu jest na wschodzie nad Zatoką Bengalską, w Puri. Zdaniem wielu hindusów jest to obecnie najważniejsza pielgrzymka hindu. Wisznu występuje tu pod imieniem Jagannatha, Pan Świata, a jego statuetka z czarnego drewna ma zawierać szczątki Kriszny. Jagannatha, siostra Subhadra i brat Balabhadra tworzą trimurti (podobnie jak Rama, Sita i Lakszmana). Najważniejszym świętem jest Rath Yatra, kiedy to na olbrzymich trzech rydwanach statuetki są na 7 dni przemieszczane do ogrodów, usytuowanych w odległości 1,5 km od świątyni Jagannatha. Rydwany są budowane co roku na nowo, gdyż po ceremonii trzeba je… spalić.
Balarama brat i siostra, Kriszna i Radha, Wisznu i Lakszmi
Archetypem o słabszym oddziaływaniu, ale realizowanym w Indiach na co dzień, jest rodzeństwo — brat i siostra pochodzący z tej samej macicy, gdzie brat jest starszy i zapewnia siostrze poczucie bezpieczeństwa. Doskonała wzajemna miłość braci przedstawiona jest w mitologii w postaciach Balaramy, starszego brata Kriszny i Lakszmany, brata Ramy. Lakszmana, będący dla hindusów ideałem oddanego brata, ma zresztą brata bliźniaka, Śatrughnę.
[...]
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
[...]
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
Kamsa, król Mathury uwielbia swoją siostrę Dewaki i nie zgadza się na ślub z księciem Wasudewą. Jednak musi wydać siostrę za mąż, ale kiedy odwozi siostrę na uroczystość zaślubin otrzymuje przepowiednię, że jej ósme dziecko doprowadzi go do upadku. Wściekły, wyciąga Dewaki za włosy i wyrzuca z rydwanu. Łagodny Wasudewa obiecuje, że odda Kamsie wszystkie ich dzieci. Oddali sześć, ale siódme, Balarama, zostaje w tajemnicy ukryty u niańki. Gdy Kamsa dowiaduje się o tym, wtrąca brzemienną Dewaki do więzienia.
[...]
Powrócił z bratobójczej wojny do Dwarki, gdzie próbował odmienić los Jadawów, których przeznaczenie, czyli wcześniej nagromadzona karma popchnęła do samounicestwienia i wzajemnego mordowania. Kiedy jego brat udał się na medytację nad brzeg morza, Kriszna poszedł za nim i zobaczył jak wąż Śesza Ananta wydobył się z ust Balaramy i zniknął w oceanie. Sam wtedy poszedł do lasu i pogrążył w medytacji. Został niechcąco ugodzony strzałą w piętę przez myśliwego, który uganiał się za danielem. Pięta była jedynym miejscem pozbawionym nieśmiertelności. Ponieważ przy życiu nie ostał się ani jeden z Jadawów, nikt nie zadbał o kremację ciała. Siedem dni po odejściu Kriszny, miasto Dwarka zostało pochłonięte przez morze.
[...]
Powrócił z bratobójczej wojny do Dwarki, gdzie próbował odmienić los Jadawów, których przeznaczenie, czyli wcześniej nagromadzona karma popchnęła do samounicestwienia i wzajemnego mordowania. Kiedy jego brat udał się na medytację nad brzeg morza, Kriszna poszedł za nim i zobaczył jak wąż Śesza Ananta wydobył się z ust Balaramy i zniknął w oceanie. Sam wtedy poszedł do lasu i pogrążył w medytacji. Został niechcąco ugodzony strzałą w piętę przez myśliwego, który uganiał się za danielem. Pięta była jedynym miejscem pozbawionym nieśmiertelności. Ponieważ przy życiu nie ostał się ani jeden z Jadawów, nikt nie zadbał o kremację ciała. Siedem dni po odejściu Kriszny, miasto Dwarka zostało pochłonięte przez morze.
Wasudewa jest ojcem Kriszny i Balaramy, ale często określa się tym imieniem także samego Wisznu.
Bali Wisznu i Lakszmi
Piąte zstąpienie Wisznu to postać Wamany, karła o kształcie człowieka pierwotnego (bez świadomości) lub postać chłopca. Ziemią zawładnął kolejny mocarz, Bali, który również dzięki ascezie posiadł moc niemal równą boskiej. Wisznu przybył do władcy pod postacią chłopca i nieśmiało poprosił o tyle ziemi, ile przemierzy krokami. Gdy Bali zgodził się, Wamana ujawnił swój aspekt Nieskończoności i trzema krokami przemierzył świat: jednym krokiem całą ziemię, drugą — niebo i siedziby boskie, a trzeciego kroku nie wykonał, lecz oddał mocarzowi Bali cały świat podziemny — Patali.
Bhagavati siakti
Ogólnym imieniem pod jakim najczęściej występuje jest Devi (bogini) lub Bhagavati (błogosławiona).
Bhairavi Devi, Durga, Kali i inne boginie
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
Bhairawa miejsca sacrum, siakti, Śiwa i Parwati
Elephanta — wyspa naprzeciw portu Bombaj, gdzie znajdują się wykute w bazaltowej skale groty z VI wieku, z czasów świetności rzeźby Guptów. Poświęcone są bogu Śiwie, a najciekawsza — to jego Trimurti, Trójaspektowość, gdzie występuje pod trzema postaciami: energii twórczej Śiakti, niszczyciela w groźnym aspekcie Bhairawy i jako Śiwa zachowujący.
Każdy z trzej aspektów Rzeczywistości — Brahma, Wisznu, Śiwa, mają swoją siakti — Saraswati, Lakszmi, Parwati, Kali, gdyż bez żeńskiej energii są oni statyczni, martwi. Wszyscy bogowie, nawet najpotężniejsi, przyjmują niekiedy postać kobiecą — Wisznu chcący poznać usidlającą moc owej energii przybiera postać Mohini, by zdobyć Śiwę. Śiwa przyjmuje postać Kali i staję się Bhairawą.
Jego pierwszą siakti była Sati, córka Dakszy. Oboje podstępem uzyskali zgodę na boskie małżeństwo. Ale ojcu nie spodobał się asceta posypany popiołem i ignorował on Śiwę, między innymi nie zaprosił go na wielki rytuał świętej ofiary. Zrozpaczona Sati rzuciła się w ogień. Śiwa stworzył wtedy ze swej wściekłości Kali i Bhairawę, wyciągnął z ognia ciało Sati i obnosił je po świecie. Żeby mu ulżyć, Brahma odcinał po kawałku części ciała, aż się rozpadło. Wtedy Śiwa osiadł w Himalajach i pogrążył się w medytacji.
Brahma boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, brat i siostra, Ganeśa, hindu, Jogananda, las indyjski, maja, miejsca sacrum, padma, przewodnik czy pilot, religia rzeki Gangi, siakti, Śiwa i Parwati, świątynia, świątynie w Kadżuraho, Wisznu i Lakszmi
Nad nimi zapanowała trimurti, rzeczywistość świata materialnego, pasywnego, pod trzema postaciami: Brahma-Wisznu-Śiwa.
[...]
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
[...]
Znakomity mój przewodnik po grotach Adżanty, hindus z urodzenia i przekonania, wykształcony i inteligentny, rozpoczął swój speech o bogach Indii następująco: „Brahma is only creator”. Nie mogłam mu nie przerwać i zapytałam: „Co to znaczy only?” Odpowiedział: „Wie pani, Europejczycy mają jednego Boga, który stworzył świat, to ja mówię tak, żeby oni zrozumieli. Ale stworzyć to nie wszystko. U nas, wie pani, to boginie podtrzymują ten świat w istnieniu. Ale tego Europejczycy nie rozumieją, więc im nie tłumaczę”.
[...]
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
[...]
Znakomity mój przewodnik po grotach Adżanty, hindus z urodzenia i przekonania, wykształcony i inteligentny, rozpoczął swój speech o bogach Indii następująco: „Brahma is only creator”. Nie mogłam mu nie przerwać i zapytałam: „Co to znaczy only?” Odpowiedział: „Wie pani, Europejczycy mają jednego Boga, który stworzył świat, to ja mówię tak, żeby oni zrozumieli. Ale stworzyć to nie wszystko. U nas, wie pani, to boginie podtrzymują ten świat w istnieniu. Ale tego Europejczycy nie rozumieją, więc im nie tłumaczę”.
W Upaniszadach energią porządkującą pierwotną strukturę kosmosu jest brahman, dopiero znacznie później to abstrakcyjne pojęcie stało się Brahmą.
[...]
Przyjmują one kształt materialny męski w obrazie Brahma-Wisznu-Śiwa.
[...]
Brahma&Saraswati — Wisznu&Lakszmi — Śiwa&Parwati.
[...]
[Nota bene. Nie ma nic bardziej błędnego niż określenie, że Brahma jest pierwszym bogiem trójcy, najważniejszym bogiem trójcy, stwórcą świata. Trimurti to nie trójca, lecz Trójpostaciowość. A z kolei nazwanie go „bóstwem” (Słownik cywilizacji indyjskiej, str. 151) jest niepoważne w stosunku do koncepcji filozoficznych zawartych w tekstach staroindyjskich, których poziom świadczy o drobiazgowym przemyśleniu idei Boga.]
[...]
Byt Boski jest Jeden.Ale żadna postać, kształt, murti tego Bytu nie występuje pod liczbą Jeden.Brahma występuje pod liczbą Dwa w parze Brahma-Saraswati.A pod liczbą Trzy — w Trimurti Brahma-Wisznu-Śiwa.
[...]
Brahma-SaraswatiBrahma-Wisznu-ŚiwaTo epitet określający Umysł Kosmiczny (który nie ma żadnych atrybutów), najwyższy stan umysłu Brahmy (ale To nie On). Termin ten odnosi się do każdej iszta dewaty. Każda wybrana forma boskości może być określona jako Iśwara, najwyższa forma. Dla śiwaitów Iśwarą jest Śiwa, dla wisznuitów Iśwarą jest Wisznu.
[...]
Brahma najbardziej z wszystkich murti jest tym, który pozostaje Bez Przymiotów, Niewysłowiony, Niezmierzony, Niewyobrażony, Bezpostaciowy. To czysta Idea, Zasada, Boskość oddalająca się dziś od swego Stworzenia. Rodzi się sam z siebie, swajambhu, i pojawia w kwiecie lotosu wyrastającym z pępka Wisznu.
[...]
[Świątynia w Puszkarze w Radżastanie, jedyna w Indiach, została wzniesiona stosunkowo niedawno, z fundacji pewnego bogatego bramina: dla tego bramina zbudowanie świątyni dla Brahmy było ważnym aktem religijnym, ale dla nas nie jest to przykład reprezentatywny. Jest to wyjątek potwierdzający regułę.]
[...]
Brahma przebywa w siedzibie Brahmapura na mitycznej Górze Meru i nie miesza się w sprawy innych Boskich Postaci, ani tym bardziej w sprawy ludzkie. Jego imię noszą wody spływające z masywu góry Kailasy tworzące rzekę Brahmaputrę (syn Brahmy).
[...]
syn BrahmySymboliczne znaczenie pary Brahma-Saraswati oznacza, że męskość wirtualna potrzebuje do Tworzenia zasad żeńskiej energii Wiedzy, czyli, że nic nie można stworzyć bez energii i umiejętności.
[...]
Jest bardziej abstrakcyjną ideą niż boginią z krwi i kości (jak Durga). Nie jest też żadną „małżonką” Brahmy, lecz jego siakti.
[...]
(Nazywanie pary Brahma-Saraswati „małżeństwem”, Saraswati „żoną”, a Brahmę „mężem” jest zbyt daleko posuniętym antropomorfizmem).
[...]
Przyjmują one kształt materialny męski w obrazie Brahma-Wisznu-Śiwa.
[...]
Brahma&Saraswati — Wisznu&Lakszmi — Śiwa&Parwati.
[...]
[Nota bene. Nie ma nic bardziej błędnego niż określenie, że Brahma jest pierwszym bogiem trójcy, najważniejszym bogiem trójcy, stwórcą świata. Trimurti to nie trójca, lecz Trójpostaciowość. A z kolei nazwanie go „bóstwem” (Słownik cywilizacji indyjskiej, str. 151) jest niepoważne w stosunku do koncepcji filozoficznych zawartych w tekstach staroindyjskich, których poziom świadczy o drobiazgowym przemyśleniu idei Boga.]
[...]
Byt Boski jest Jeden.Ale żadna postać, kształt, murti tego Bytu nie występuje pod liczbą Jeden.Brahma występuje pod liczbą Dwa w parze Brahma-Saraswati.A pod liczbą Trzy — w Trimurti Brahma-Wisznu-Śiwa.
[...]
Brahma-SaraswatiBrahma-Wisznu-ŚiwaTo epitet określający Umysł Kosmiczny (który nie ma żadnych atrybutów), najwyższy stan umysłu Brahmy (ale To nie On). Termin ten odnosi się do każdej iszta dewaty. Każda wybrana forma boskości może być określona jako Iśwara, najwyższa forma. Dla śiwaitów Iśwarą jest Śiwa, dla wisznuitów Iśwarą jest Wisznu.
[...]
Brahma najbardziej z wszystkich murti jest tym, który pozostaje Bez Przymiotów, Niewysłowiony, Niezmierzony, Niewyobrażony, Bezpostaciowy. To czysta Idea, Zasada, Boskość oddalająca się dziś od swego Stworzenia. Rodzi się sam z siebie, swajambhu, i pojawia w kwiecie lotosu wyrastającym z pępka Wisznu.
[...]
[Świątynia w Puszkarze w Radżastanie, jedyna w Indiach, została wzniesiona stosunkowo niedawno, z fundacji pewnego bogatego bramina: dla tego bramina zbudowanie świątyni dla Brahmy było ważnym aktem religijnym, ale dla nas nie jest to przykład reprezentatywny. Jest to wyjątek potwierdzający regułę.]
[...]
Brahma przebywa w siedzibie Brahmapura na mitycznej Górze Meru i nie miesza się w sprawy innych Boskich Postaci, ani tym bardziej w sprawy ludzkie. Jego imię noszą wody spływające z masywu góry Kailasy tworzące rzekę Brahmaputrę (syn Brahmy).
[...]
syn BrahmySymboliczne znaczenie pary Brahma-Saraswati oznacza, że męskość wirtualna potrzebuje do Tworzenia zasad żeńskiej energii Wiedzy, czyli, że nic nie można stworzyć bez energii i umiejętności.
[...]
Jest bardziej abstrakcyjną ideą niż boginią z krwi i kości (jak Durga). Nie jest też żadną „małżonką” Brahmy, lecz jego siakti.
[...]
(Nazywanie pary Brahma-Saraswati „małżeństwem”, Saraswati „żoną”, a Brahmę „mężem” jest zbyt daleko posuniętym antropomorfizmem).
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
Ganeśa zapisał ponoć całą Mahabharatę, którą Brahma dyktował mu na jednym oddechu (inni mówią, że był to Wjasa). Kiedy złamał mu się rysik, nie mogąc przerwać zapisywania odłamał sobie kieł i pisał dalej. Nosi więc imię Ekadanta, o jednym kle. Czuwa nad przepisywaniem tekstów, do niego składają inwokacje skryby i pismaki, a pewnie też grafomani (i dziennikarze!).
Brahma nie stworzył świata, lecz zasady w nim panujące. Wisznu jest strażnikiem dharmy i przerywa kosmiczny sen w nieskończonym oceanie „jeszcze-nie-stworzonego-wszechświata”, by zstąpić na ziemię i przynieść ludziom nowe zasady. Odpowiedzialność za świat ponoszą nie tylko bogowie, ale także ludzie, których obowiązuje przestrzeganie dharmy. Świat bowiem jest stwarzany tu i teraz przez ludzi i przez bogów równocześnie. Bogowie są wśród ludzi, a nie na wyżynach doskonałości, interweniują w sprawy ludzkie na co dzień, a nie od święta, obdarzają łaską zawsze, w każdym momencie naszej egzystencji, choć człowiek może tego nie dostrzegać.
Tuż przed odejściem ukochanego mistrza Śri Jukteśwary, z którym zdążył się jeszcze spotkać, otrzymał wyższy tytuł zakonny Paramahamsa, najwyższy łabędź. Łabędź to w mitologii hinduskiej pojazd Brahmy, najwyższego ducha, a sama wymowa sanskryckiego słowa hamsa przypomina wibracje wdechu i wydechu.
Według starożytnych tekstów hinduskich jesteśmy siódmą ludzkością żyjącą na Ziemi. Obecnie żyjemy w epoce Kali Yuga, czarnym wieku, którego świt nastał w 3606 p.n.e., a zmierzch przypada na rok 2442 roku n.e. W IV tysiącleciu p.n.e. w religii harappejskiej chroniono drzewa, uważając je za święte i trzymano pieczę nad źródłami wody, uważając je za święte. Drawidowie znad Indusu, a później plemiona indoeuropejskie, które weszły na subkontynent indyjski, wszyscy mieszkańcy i wszystkie religie otaczały opieką drzewa i źródła czystej wody. Bóg Brahma stworzył ze swej stopy rakszasy, obleśne i złośliwe potworki, czyniąc z nich strażników cennych pierwotnych wód Ziemi.
Otaczający nas świat jest jedynie snem Brahmy, który jako wielki mag śni ten świat. Sen jest podtrzymywany przez Wisznu, który z maji przędzie tworzywo złudnej materii, nazywanej przez nas rzeczywistością.
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
To doskonałe koło doktryny zostało puszczone w ruch przez Pana w Benaresie w isipatanie, tego koła nie puścił w ruch żaden asceta, bramin, bóg, Mara, Brahma ani nikt inny w świecie
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Święte jezioro Manasarowar, położone najwyżej na świecie na 4560 m, stworzył Brahma, by pielgrzymi podążający wokół Góry Kailasa mogli dokonać rytualnych ablucji — kąpiel oczyszcza przyszłą karmę. Wrzucono tu prochy Mahatmy Gandhiego, zgodnie z jego ostatnią wolą.
[...]
Puszkar — puszkara to odmiana błękitnego lotosu; jedyna w Indiach świątynia poświęcona Brahmie — miał on uderzyć małym palcem w ziemię i pojawiło się źródło napełniające wodą święty zbiornik, sagar. Na ghaty, zwłaszcza podczas świąt, przybywają pielgrzymi z całego Radżastanu.
[...]
To doskonałe koło doktryny zostało puszczone w ruch przez Pana w Benaresie w isipatanie, tego koła nie puścił w ruch żaden asceta, bramin, bóg, Mara, Brahma ani nikt inny w świecie
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Święte jezioro Manasarowar, położone najwyżej na świecie na 4560 m, stworzył Brahma, by pielgrzymi podążający wokół Góry Kailasa mogli dokonać rytualnych ablucji — kąpiel oczyszcza przyszłą karmę. Wrzucono tu prochy Mahatmy Gandhiego, zgodnie z jego ostatnią wolą.
[...]
Puszkar — puszkara to odmiana błękitnego lotosu; jedyna w Indiach świątynia poświęcona Brahmie — miał on uderzyć małym palcem w ziemię i pojawiło się źródło napełniające wodą święty zbiornik, sagar. Na ghaty, zwłaszcza podczas świąt, przybywają pielgrzymi z całego Radżastanu.
Brahma rodzi się z kwiatu lotosu, który wyrasta z pępka Wisznu.
Wiem, jakie wiadomości przekazuję, kiedy i dlaczego. Maluję powolutku dzień po dniu obraz danej kultury, dorzucam barw i cieni, wymazuję kolory jaskrawe. Wiem, co już powiedziałam, wiem, co dorzucę za chwilę, jutro, za parę dni. Fiszki w głowie otwierają się same — zgodność czasu, miejsca i akcji. Dawkuję informacje, opowiadam w autobusie anegdoty i zdarzenia z dnia codziennego. Nieustannie i wciąż odpowiadam na pytania, z których pierwsze pojawia się rano, kiedy otwieram oczy: Czy Kriszna jest siódmym czy ósmym awatarem Wisznu? pyta moja pokojowa towarzyszka, a kiedy siadam do śniadania — robię podsumowanie dnia poprzedniego dla tych, którzy decydują się jeść śniadanie wraz ze mną. Ostatnie pytania padają przy kolacji, gdy wszyscy ledwo widzimy na oczy i padamy ze zmęczenia, a trzeba powtórzyć imiona nie tylko najważniejszych hinduskich bogów, Brahma, Wisznu, Śiwa, ale również ich małżonek…
Opowieść mitologiczna mówi o zderzeniu dwóch kontynentów — archaicznej Gondwany z Azją, kiedy wypiętrzyły się Himalaje i powstało Morze Tetydy. Morze to zostało było zasypane przez spływające z gór z deszczami muły, skały, piasek, wapienie i pył. Przybywający ludzie lamentowali, gdyż nie było słodkiej wody i nie mogli uprawiać ziemi. Żarliwa modlitwa wieśniaków, po której dopiero nastąpiła interwencja bogów, przyczyniła się do powstania rzeki. Śiwa ulitował się nad błagalnikami i wymógł na bogu Brahmie stworzenie Gangi. Spłynięcie potężnych potoków wód z roztopionych himalajskich lodowców jest wielkim kosmicznym aktem Brahmy poprawiającym pierwotne dzieło stworzenia. Śiwa trwając w medytacji w postawie jogina amortyzuje spadek wód dzięki swym gęstym włosom, po których spływają pieniące się potoki. Od tamtej chwili Śiwa nosi imię — Gangadhara, powstrzymujący Gangę i w ten sposób chroni Nizinę Hindustańską przed potopem. Ponieważ sprawił, że powstała, jest też jej opiekunem.
[...]
Inna opowieść mitologiczna mówi, że wody Gangi wypłynęły spod stóp Wisznu i zalawszy górę Kailasę spłynęły na włosy Śiwy, a ten potrząsając głową sprawił, że woda zaczęła z nich spadać kropla po kropli, aż powstała rzeka i wielkie jeziora w Indiach południowych. Jeszcze inne powiadają, że wytrysnęła spod stóp Brahmy lub z palców Parwati, albo że wypłynęła z pyska krowy niebiańskiej w Gangotri jako Bhagirati (potok wypływający spod lodowca, w niższym biegu nazwany już Gangą). Jeszcze inna opowieść mówi, że to Bhagiratha, prawnuk króla Sagary z Ajodhji żył tak długo w ascezie, aż Śiwa spełnił jego życzenie, by rzeka Ganga popłynęła przez spragnioną wody Nizinę Hindustańską. Śiwa poprowadził wody Gangi poprzez swe gęste włosy, gdyż inaczej, upadając na ziemię z potworną siłą, zniszczyłaby ziemie uprawne. Bhagiratha nazwał rzekę sagara, ocean, i wykopał dla niej łożysko, nad którym od niepamiętnych czasów kąpią się pielgrzymi, zmywając karmę poprzednich żywotów. Obraz rzeki kojarzy się z bogami, których siedziby są tam wysoko oraz z kryształowo czystą wodą, tryskającą ze sfer niebiańskich znajdujących się gdzieś w górze. Wielka rzeka nie ma swego źródła w ziemi, spływa do ludzi z niebios. Spłynięcie rzeki w dół jako dar bogów jest w Indiach częstym tematem twórczości religijno-artystycznej (Mahaballipuram w Tamil Nadu).
[...]
Inna opowieść mitologiczna mówi, że wody Gangi wypłynęły spod stóp Wisznu i zalawszy górę Kailasę spłynęły na włosy Śiwy, a ten potrząsając głową sprawił, że woda zaczęła z nich spadać kropla po kropli, aż powstała rzeka i wielkie jeziora w Indiach południowych. Jeszcze inne powiadają, że wytrysnęła spod stóp Brahmy lub z palców Parwati, albo że wypłynęła z pyska krowy niebiańskiej w Gangotri jako Bhagirati (potok wypływający spod lodowca, w niższym biegu nazwany już Gangą). Jeszcze inna opowieść mówi, że to Bhagiratha, prawnuk króla Sagary z Ajodhji żył tak długo w ascezie, aż Śiwa spełnił jego życzenie, by rzeka Ganga popłynęła przez spragnioną wody Nizinę Hindustańską. Śiwa poprowadził wody Gangi poprzez swe gęste włosy, gdyż inaczej, upadając na ziemię z potworną siłą, zniszczyłaby ziemie uprawne. Bhagiratha nazwał rzekę sagara, ocean, i wykopał dla niej łożysko, nad którym od niepamiętnych czasów kąpią się pielgrzymi, zmywając karmę poprzednich żywotów. Obraz rzeki kojarzy się z bogami, których siedziby są tam wysoko oraz z kryształowo czystą wodą, tryskającą ze sfer niebiańskich znajdujących się gdzieś w górze. Wielka rzeka nie ma swego źródła w ziemi, spływa do ludzi z niebios. Spłynięcie rzeki w dół jako dar bogów jest w Indiach częstym tematem twórczości religijno-artystycznej (Mahaballipuram w Tamil Nadu).
Każdy z trzej aspektów Rzeczywistości — Brahma, Wisznu, Śiwa, mają swoją siakti — Saraswati, Lakszmi, Parwati, Kali, gdyż bez żeńskiej energii są oni statyczni, martwi. Wszyscy bogowie, nawet najpotężniejsi, przyjmują niekiedy postać kobiecą — Wisznu chcący poznać usidlającą moc owej energii przybiera postać Mohini, by zdobyć Śiwę. Śiwa przyjmuje postać Kali i staję się Bhairawą.
Należy do potężnej Trimurti: Brahma-Wisznu-Śiwa.
[...]
Jego pierwszą siakti była Sati, córka Dakszy. Oboje podstępem uzyskali zgodę na boskie małżeństwo. Ale ojcu nie spodobał się asceta posypany popiołem i ignorował on Śiwę, między innymi nie zaprosił go na wielki rytuał świętej ofiary. Zrozpaczona Sati rzuciła się w ogień. Śiwa stworzył wtedy ze swej wściekłości Kali i Bhairawę, wyciągnął z ognia ciało Sati i obnosił je po świecie. Żeby mu ulżyć, Brahma odcinał po kawałku części ciała, aż się rozpadło. Wtedy Śiwa osiadł w Himalajach i pogrążył się w medytacji.
[...]
Jego pierwszą siakti była Sati, córka Dakszy. Oboje podstępem uzyskali zgodę na boskie małżeństwo. Ale ojcu nie spodobał się asceta posypany popiołem i ignorował on Śiwę, między innymi nie zaprosił go na wielki rytuał świętej ofiary. Zrozpaczona Sati rzuciła się w ogień. Śiwa stworzył wtedy ze swej wściekłości Kali i Bhairawę, wyciągnął z ognia ciało Sati i obnosił je po świecie. Żeby mu ulżyć, Brahma odcinał po kawałku części ciała, aż się rozpadło. Wtedy Śiwa osiadł w Himalajach i pogrążył się w medytacji.
Najpierw jest miejsce sacrum, a dopiero potem świątynia. Niemal wszystkie hinduskie świątynie były budowane w miejscach wyznaczonych przez określone zdarzenie mitologiczne, czyniące owo miejsce świętym. Od czasów starożytnych, a może nawet archaicznych, poprzedzających ruch budowy świątyń z kamienia, w tych właśnie miejscach odbywały się prowadzone przez braminów i pudżarinów rytuały i pudże upamiętniające owo zdarzenie. W Ajodhji najpierw przez setki lat świętowano urodziny boga Ramy dokładnie w miejscu, w którym według mitologii znajdował się królewski pałac, a dopiero później zbudowano tam kamienną świątynię. Podobnie w Mathurze, urodziny Kriszny obchodzono przez 3 tysiące lat zanim wzniesiono świątynię. Według mitologii, Śiwa po śmierci Sati, ukochanej małżonki, nosił na plecach jej ciało i rozpaczał; Brahma chciał mu ulżyć i przywrócić do rozsądku, więc odcinał po kawałku różne części jej ciała i wyrzucał; wtedy jeden palec spadł w miejscu nazywanym Kalighat. Od niepamiętnych czasów odprawiano w tym miejscu rytuały i „pamiętano” o tym, że bogowie też cierpią. I wprawdzie dzisiejsza świątynia jest całkiem nowoczesna (z roku 1847), to miejsce kultu jest tak stare jak hinduska mitologia. Obok Kalighat zbudowano Kalkutę, dziś 30-milionowe miasto, ale ludzie wciąż cierpią razem z Śiwą. Świątynia w Czidambaram została wzniesiona dokładnie tam, gdzie żyli w lesie dwaj asceci, którym Śiwa pokazał swój kosmiczny taniec.
Każda z części świątyni otrzymała mniejszą sikharę, a wszystkie utworzyły całość podobną na zewnątrz do pasma górskiego. Sikhara główna symbolizuje mityczną górę Meru, oś świata, centrum-pępek świata, miejsce pobytu Brahmy; niekiedy — świętą górę Kailasę w Himalajach, miejsce pobytu Śiwy. Sikhary zostały tak skonstruowane, by dawały wrażenie wspinania się, powolnego wchodzenia po stopniach na szczyt, gdzie znajduje się czara z nektarem nieśmiertelności, amritą. Czara z amritą, cel człowieczej duchowej wędrówki, to tradycyjne indyjskie naczynie na wodę, kalasia. W podziale tak sikhary jak i całego sanktuarium, dominuje liczba siedem, sapta-ratha. Świątynie budowano na wysokiej platformie, z główną poświęconą jednemu z ważnych bogów i z czterema mniejszymi, znajdującymi się w każdym rogu — pańczayatana, pięcioprzestrzenne.
Najwyższa Rzeczywistość uśpiona w materii to męska Trimurti: Brahma-Wisznu-Śiwa jawiąca się jako potencjalne Tworzenie-Zachowanie-Niszczenie.
[...]
Najwyższa Rzeczywistość poddana energii sprawczej to Trimurti-Siakti: Brahma-Saraswati & Wisznu-Lakszmi & Śiwa-Parwati.
[...]
Czwarty awatara to Narasimha, pół człowiek-pół lew. Wisznu przybrał tę postać, by rozprawić się z asiurą, którego zgubiła rozrośnięta pycha: dzięki swej ascezie uzyskał on od Brahmy obietnicę, że nie zostanie pozbawiony życia ani przez zwierzę ani przez boga, ani wewnątrz ani zewnątrz, ani za dnia ani w nocy, ani na ziemi ani w powietrzu. Wisznu jako Narasimha dopadł asiurę o zmierzchu na progu świątyni i położywszy na swych kolanach rozerwał mu brzuch i wypatroszył jelita. Symbolika wisznuicka jest tu jednoznaczna — by dojść wyzwolenia trzeba długiego procesu równomiernego rozwoju, żadna z dróg „przyspieszających” nie jest możliwa, nawet asceza bywa tylko złudnym trikiem. Cztery pierwsze awatary pojawiły się w epoce Satya Yuga.
[...]
Najwyższa Rzeczywistość poddana energii sprawczej to Trimurti-Siakti: Brahma-Saraswati & Wisznu-Lakszmi & Śiwa-Parwati.
[...]
Czwarty awatara to Narasimha, pół człowiek-pół lew. Wisznu przybrał tę postać, by rozprawić się z asiurą, którego zgubiła rozrośnięta pycha: dzięki swej ascezie uzyskał on od Brahmy obietnicę, że nie zostanie pozbawiony życia ani przez zwierzę ani przez boga, ani wewnątrz ani zewnątrz, ani za dnia ani w nocy, ani na ziemi ani w powietrzu. Wisznu jako Narasimha dopadł asiurę o zmierzchu na progu świątyni i położywszy na swych kolanach rozerwał mu brzuch i wypatroszył jelita. Symbolika wisznuicka jest tu jednoznaczna — by dojść wyzwolenia trzeba długiego procesu równomiernego rozwoju, żadna z dróg „przyspieszających” nie jest możliwa, nawet asceza bywa tylko złudnym trikiem. Cztery pierwsze awatary pojawiły się w epoce Satya Yuga.
Cianda Devi, Durga, Kali i inne boginie
Kali wydobyła się ze zmarszczonego gniewem czoła Durgi i pożarła na jej rozkaz resztki armii demonów, odcinając głowy Ciandy i Mundy; dlatego w niektórych regionach Indii południowych bogini Durga i sprzymierzona z nią bogini Kali, nazywane są Ćamundą.
Czandra Rama i Sita, świątynie w Kadżuraho, Wisznu i Lakszmi
Dla władców dynastii Bundela w Orczi, jak ukazują wspaniałe freski z XVI wieku, Rama był ideałem sprawiedliwego króla, a mniej bogiem, chociaż na freskach ukazali chronologiczne miejsce pojawienia się go na ziemi jako awatara Wisznu. Władcy radżpuccy, których różne dynastie przejęły władzę między VIII a XIV wiekiem n.e. w wielu regionach Indii, uważali Ramę nawet za swego protoplastę. Dotyczyło to zwłaszcza tych klanów radżpuckich, które wywodziły swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry. We wszystkich niemal pałacach Radżastanu, Ramę przedstawia się siedzącego na tronie z Sitą, ze stojącym obok nich Lakszmaną i Hanumanem siedzącym obok tronu. Rama symbolizuje sprawiedliwość, Sita — oddanie, Lakszmana — wsparcie słusznej sprawy, a Hanuman — inteligencję w służbie władcy.
Dynastia Czandela, jeden z klanów radżpuckich, wywodziła swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry, a za pierworodnego na ziemiach Gondu uznała Czandrawarmana, młodzieńca, który w wieku szesnastu lat zabił lwa. Heraldyczny lew stał na straży dwudziestu dwóch władców tej dynastii.
Drugie zstąpienie przybrało postać Kurmy, żółwia, który wyłaniając się z wody ocalił skarby z poprzedniego okresu, zagubione podczas potopu. Kurma podtrzymuje mityczną górę Mandarę, która służy dewom i asiurom do ubijania oceanu mleka, z wężem Wasuki owiniętym wokół ubijaka. Z mleka wytrąca się masło, ale także inne znakomitości (w liczbie 14): amrita (nektar nieśmiertelności), lekarz Dhanwantari, bogini Lakszmi, księżyc Czandra, nimfa Rambha, najpiękniejsza z apsar, biały słoń królewski, koń i krowa, drzewo życia, łuk który nigdy nie chybia, koncha.
Czandrawarman świątynie w Kadżuraho
Dynastia Czandela, jeden z klanów radżpuckich, wywodziła swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry, a za pierworodnego na ziemiach Gondu uznała Czandrawarmana, młodzieńca, który w wieku szesnastu lat zabił lwa. Heraldyczny lew stał na straży dwudziestu dwóch władców tej dynastii.
Ćamunda boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, Devi, Durga, Kali i inne boginie, Śiwa i Parwati, Stany Książęce Indii
Bogowie indyjscy zawsze występują w parach. Siakti-bogini może być samotna, samostanowiąca i samorządna (Durga, Ćamunda, Kumari, surasundari, Waiśnawi), ale bóg — nie. Nie ma ani jednego „samotnego boga”, bez pary, ponieważ nie mógłby wtedy działać. Musi mieć przy sobie swoją siakti.
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
Kali wydobyła się ze zmarszczonego gniewem czoła Durgi i pożarła na jej rozkaz resztki armii demonów, odcinając głowy Ciandy i Mundy; dlatego w niektórych regionach Indii południowych bogini Durga i sprzymierzona z nią bogini Kali, nazywane są Ćamundą.
W swym groźnym aspekcie, Śiwa korzysta z mocy Kali, Durgi i Ćamundy.
[...]
Lecz ma się nieodparte wrażenie, iż jej wizerunek nie przysłonił potężnych żeńskich siakti, Kali, Durgi i Ćamundy, które w związku z Śiwą grają zawsze role pierwszoplanowe, ale pozostają z nim wyraźnie zaprzyjaźnione, podczas gdy Parwati jest „grzeczną dziewczynką”, z którą Śiwa ma tylko mnóstwo kłopotów.
[...]
Lecz ma się nieodparte wrażenie, iż jej wizerunek nie przysłonił potężnych żeńskich siakti, Kali, Durgi i Ćamundy, które w związku z Śiwą grają zawsze role pierwszoplanowe, ale pozostają z nim wyraźnie zaprzyjaźnione, podczas gdy Parwati jest „grzeczną dziewczynką”, z którą Śiwa ma tylko mnóstwo kłopotów.
Miasto Majsur zostało zbudowane w miejscu, gdzie według lokalnej mitologii bogini Ćamunda zabiła demona-bawoła. Święto Dussehra, obchodzone zresztą w całych Indiach, nabrało tutaj od 1610 roku szczególnego znaczenia — boskość bogini Ćamundy przenikała duszę władcy, a on sam uzyskiwał niezniszczalną moc.
Daksza sati, Śiwa i Parwati
Lecz istotę rytuału sati wyjaśnia jedna z najpiękniejszych opowieści mitologicznych z kręgu śiwaizmu, mówiąca o miłości Śiwy do Sati, córki Dakszy. Śiwa i Sati podstępem uzyskali zgodę ojca na małżeństwo, ale Daksza nie polubił ascetycznego boga, pomazanego popiołem, ze splątanymi włosami. Dlatego też nie zaprosił młodożeńców na rytuał składania świętej ofiary (Daksza jest strażnikiem rytuałów, które łączą świat ludzi i bogów). Sati, dowiedziawszy się o niechęci ojca do Śiwy, na znak protestu rzuciła się w ogień ofiarny. Gdy wieść o tym dotarła do Śiwy, ten rozwścieczony stworzył boginię Kali, by zniszczyła ceremonię ofiarną. Następnie zabrał cudownie zachowane w ogniu ciało ukochanej małżonki i nosił je na rękach przez wiele lat, aż w końcu rozsypało się. Sati odrodziła się ponownie jako Parwati, córka Himalajów, i pocieszała Śiwę, który wciąż rozpaczał. Długo trwało zanim Śiwa zdał sobie sprawę, że Sati narodziła się ponownie. Wtedy zatęsknił za Parwati i ostatecznie doszło do ich złączenia.
Jego pierwszą siakti była Sati, córka Dakszy. Oboje podstępem uzyskali zgodę na boskie małżeństwo. Ale ojcu nie spodobał się asceta posypany popiołem i ignorował on Śiwę, między innymi nie zaprosił go na wielki rytuał świętej ofiary. Zrozpaczona Sati rzuciła się w ogień. Śiwa stworzył wtedy ze swej wściekłości Kali i Bhairawę, wyciągnął z ognia ciało Sati i obnosił je po świecie. Żeby mu ulżyć, Brahma odcinał po kawałku części ciała, aż się rozpadło. Wtedy Śiwa osiadł w Himalajach i pogrążył się w medytacji.
Devi jantra, siakti, świątynie tamilskie
Dziewięć trójkątów Śri Jantry oznacza dziewięć imion bogini Devi (Parwati, Kali, Durga…).
Ogólnym imieniem pod jakim najczęściej występuje jest Devi (bogini) lub Bhagavati (błogosławiona).
Na drugą część składa się — wykonanie poprzez taniec i mimikę kirtanu, pieśni religijnej opowiadającej epizod z mitologii życia boga, Kriszny, Ramy, Wisznu lub Devi, taniec w czystej formie, inscenizujący poemat o boskiej miłości, pełen godności i powściągliwości (padam), taniec obrazujący miłość bardziej ludzką (javali), taniec abstrakcyjny o ruchach szybkich i skocznych zamykający spektakl (tillana). Tancerka może jednak zakończyć arangetram jeszcze jednym tańcem (shlokam), do pieśni śpiewanej w sanskrycie, wyrażającej uwielbienie dla bóstwa, bhakti. Spektakl zaczyna się i kończy mantrą, namaskaram.
Devi Kanya miejsca sacrum
Miejsce to jest poświęcone Devi Kanya, młodej dziewczynie, dziewicy, jednej z postaci bogini Parwati.
Dewaki Kriszna i Radha
Kamsa, król Mathury uwielbia swoją siostrę Dewaki i nie zgadza się na ślub z księciem Wasudewą. Jednak musi wydać siostrę za mąż, ale kiedy odwozi siostrę na uroczystość zaślubin otrzymuje przepowiednię, że jej ósme dziecko doprowadzi go do upadku. Wściekły, wyciąga Dewaki za włosy i wyrzuca z rydwanu. Łagodny Wasudewa obiecuje, że odda Kamsie wszystkie ich dzieci. Oddali sześć, ale siódme, Balarama, zostaje w tajemnicy ukryty u niańki. Gdy Kamsa dowiaduje się o tym, wtrąca brzemienną Dewaki do więzienia.
Dhanwantari Wisznu i Lakszmi
Drugie zstąpienie przybrało postać Kurmy, żółwia, który wyłaniając się z wody ocalił skarby z poprzedniego okresu, zagubione podczas potopu. Kurma podtrzymuje mityczną górę Mandarę, która służy dewom i asiurom do ubijania oceanu mleka, z wężem Wasuki owiniętym wokół ubijaka. Z mleka wytrąca się masło, ale także inne znakomitości (w liczbie 14): amrita (nektar nieśmiertelności), lekarz Dhanwantari, bogini Lakszmi, księżyc Czandra, nimfa Rambha, najpiękniejsza z apsar, biały słoń królewski, koń i krowa, drzewo życia, łuk który nigdy nie chybia, koncha.
Dharma Wisznu i Lakszmi
Narajana, który narodził się z wody, w czasach archaicznych bóg-opiekun wody, to jeden z przydomków Wisznu, który w tym aspekcie narodził się z ojca Dharmy i matki Apsary o imieniu Urvashi, o której mówiono, że jest najpiękniejszą ze wszystkich apsar. W tym aspekcie Wisznu jest źródłem wszechrzeczy.
Durga boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, Devi, Durga, Kali i inne boginie, Drawidowie, Ganeśa, hindu, jantra, obrzędy i święta, Phoolan Devi, Radżputowie, Śiwa i Parwati, Wedy, Wisznu i Lakszmi
Arjowie, myślący kategoriami ładu apollińskiego, uporządkowali starohinduskie bóstwa ładu dionizyjskiego, w którym pleniły się bujnie i rodziły w ekstatycznej wizji wciąż nowe formy. I tak wyróżnili oni tylko trzy boginie, tworząc żeńską trimurti — Saraswati, Lakszmi i Parwati — przyporządkowaną trimurti męskiej. Inne boginie pozostały całkowicie wolne, żadnej już nie związano z bogiem, na czele z Durgą, której przyporządkowano wszystkie znane imiona bogiń lokalnych. Tych imion-konceptów jest 108. Nawet Lakszmi, której osobowość tak bardzo wyemancypowała się z idei bezosobowej siakti-Mahadevi, jest inkarnacją bogini Durgi.
[...]
Bogowie indyjscy zawsze występują w parach. Siakti-bogini może być samotna, samostanowiąca i samorządna (Durga, Ćamunda, Kumari, surasundari, Waiśnawi), ale bóg — nie. Nie ma ani jednego „samotnego boga”, bez pary, ponieważ nie mógłby wtedy działać. Musi mieć przy sobie swoją siakti.
[...]
W ikonografii i rzeźbie indyjskiej wszyscy bogowie i boginie przedstawiani są z dwoma parami rąk — jedna para skierowana jest do ludzi, co symbolicznie wskazuje, że żyją oni na ziemi, pośród ludzi. Druga para rąk wzniesiona jest ku górze, kierując człowieka na poziom ponadludzki. Boginie Kali i Durga przedstawiane są z czterema parami rąk, co wskazuje na ich silną energię siakti.
[...]
Bogowie indyjscy zawsze występują w parach. Siakti-bogini może być samotna, samostanowiąca i samorządna (Durga, Ćamunda, Kumari, surasundari, Waiśnawi), ale bóg — nie. Nie ma ani jednego „samotnego boga”, bez pary, ponieważ nie mógłby wtedy działać. Musi mieć przy sobie swoją siakti.
[...]
W ikonografii i rzeźbie indyjskiej wszyscy bogowie i boginie przedstawiani są z dwoma parami rąk — jedna para skierowana jest do ludzi, co symbolicznie wskazuje, że żyją oni na ziemi, pośród ludzi. Druga para rąk wzniesiona jest ku górze, kierując człowieka na poziom ponadludzki. Boginie Kali i Durga przedstawiane są z czterema parami rąk, co wskazuje na ich silną energię siakti.
Wielu hindusów oddaje cześć wielu formom boskości, gdyż każda z nich jest objawieniem tylko jednego aspektu tej samej boskiej rzeczywistości. Umysł człowieka jest rozproszony, ulega wciąż nowym popędom i emocjom, nie potrafi wielbić tego, co boskie. Boskość, ta Jedność w Wielości, jest abstrakcją i trudno ją pojąć. Każdy wybiera więc dla siebie taki obraz boga, na jakim jego umysł potrafi się skupić. Osobista forma boskości to iszta dewata, i ta forma, żadna inna, jest obdarzona najwyższą mocą dla tego, kto ją wybrał. Na niej skupia się myśl abstrakcyjna, a forma ta jest tylko narzędziem umożliwiającym skupienie umysłu. To narzędzie jest niszczone, topione, rozbijane, palone, gdy wypełniło swą rolę (niszczenie posągów Durga, Kali, Ganeśi). Jakakolwiek wybrana droga prowadząca do realizacji wartości przedstawionych przez konkretną murti i uszczęśliwiająca jej wielbiciela, jest drogą religijną.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
Jest bardziej abstrakcyjną ideą niż boginią z krwi i kości (jak Durga). Nie jest też żadną „małżonką” Brahmy, lecz jego siakti.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
Jest bardziej abstrakcyjną ideą niż boginią z krwi i kości (jak Durga). Nie jest też żadną „małżonką” Brahmy, lecz jego siakti.
A w Indiach boginią reprezentującą wszechobecny aspekt żeńskiej energii siakti jest bogini Durga. Nie imiona są ważne — ma ich nieskończoną ilość — lecz przetrwanie substratu Wielkiej Bogini, Mahadevi, pochodzącej z najstarszych epok ludzkości. Była dobrze znana w cywilizacji harappejskiej już co najmniej 3 000 lat p.n.e., na długo przed pojawieniem się ludów aryjskich. Indie są jedynym krajem na świecie, gdzie kult bogini przetrwał do naszych czasów, objawiając się w przekształconych formach — między innymi odwołują się do niego, jeszcze wciąż tylko podświadomie, rozmaite ruchy feministyczne.
[...]
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
[...]
Durga nazywana „Niedostępną” jest dziewicą, co oznacza, że jest sama dla siebie, że nie należy do żadnego mężczyzny. W przełożeniu na dzisiejszy język psychologii, obraz Durgi pozwala zachować kobiecie własne wyobrażenie o sobie samej, poza rolą jaką przydzieliło jej społeczeństwo patriarchalne.
[...]
Jest jedną z najwspanialszych i najbogatszych w znaczenie personifikacji energii kosmicznej. Toczona przez Durgę walka to odwieczne starcie między wiedzą i niewiedzą, prawdą i nieprawdą, boskim czynem szlachetnym utrzymującym świat w harmonii, a niszczącym świat ego asiurów. Pokonuje ostatniego najsilniejszego demona, Mahisasurę, który atakuje pod postacią byka (siły chaosu). Durga musi również odeprzeć ataki męskiego uroku, którym asiurowie pragną ją usidlić i wytrącić broń z ręki — zachowuje kobiecą godność i moc samostanowienia.
[...]
Kali wydobyła się ze zmarszczonego gniewem czoła Durgi i pożarła na jej rozkaz resztki armii demonów, odcinając głowy Ciandy i Mundy; dlatego w niektórych regionach Indii południowych bogini Durga i sprzymierzona z nią bogini Kali, nazywane są Ćamundą.
[...]
Moc Durgi nie pochodzi w żadnej mierze ze związku z bogiem-małżonkiem, lecz z własnej, samodzielnej, całkowicie ukształtowanej tożsamości. Indyjskie boginie nie tylko mają udział w kosmicznych dramatach, lecz samodzielnie kształtują losy świata, zwyciężając siły zła wtedy, gdy bogowie są słabi lub nie znajdują pomysłu, „idei” na rozwiązanie konfliktu. Wiele modlitw i inkantacji skierowanych jest właśnie do Durgi i nawet bogowie błagają ją o wstawiennictwo w sprawach przegranych.
[...]
Według mitologii indyjskiej w świecie stale działają dwie równoważne siły — asiurowie, demony i dewowie, bogowie. Ani jedni, ani drudzy nie są wystarczająco mocni, by przeciągnąć świat na swoją stronę. Ze wściekłości bogów i ich niemocy pokonania asiurów zrodziła się bogini Durga. W sytuacji zablokowania dwóch równoważnych sił — zła i dobra — tylko moc żeńska jest zdolna wprowadzić nowy element i ustanowić nowy pokój i równowagę. Bogowie oddali Durdze swą męską moc pod postacią ognistych płomieni.
[...]
Kali jest symbolem Boga w aspekcie wiecznej Matki Przyrody, bezlitosnej w swych prawach, to znaczy doskonale emocjonalnie obojętnej wobec ludzkiej psyche. Uosabia wieczny pierwiastek żeński w przyrodzie. Postać Kali pojawiła się w źródłach przedaryjskich i pochodzi z najstarszej warstwy wierzeń indyjskich, podobnie jak Durga, Śiwa czy Kriszna. W piśmiennictwie znana jest od około 400 r. p.n.e., symbolizując walkę wprost, uderzając w błyskawicznym ataku frontalnym, któremu nikt nie może się oprzeć. Jako najbardziej wojowniczy aspekt Durgi, pojawiła się, by unieszkodliwić męskie moce demoniczne i tchnąć nowy układ równowagi.
[...]
najbardziej wojowniczy aspekt DurgiTradycyjnie przedstawia się ją jako czarną kobietę stojącą na postaci boga Śiwy, Nieskończonego. Kolor czarny oznacza absolutną pierwotność i tak jak wszystkie kolory znikają w czerni, tak wszystkie boskie imiona i formy rozmywają się w jednej postaci — Kali. Jest czystą naturą, prakriti, bez żadnych przymiotów. W swej pierwotnej, absolutnej nagości nie osłania jej żadna ozdoba, iluzja. Rodzi świat w akcie partenogenezy, gdyż nosi w sobie pierwiastek męski. Zmierzwione włosy tkają zasłonę iluzji, siatkę czaso-przestrzeni, która organizuje materię wydobywając ją z chaosu. Naszyjnik z ludzkich czaszek (głów) symbolizuje pięćdziesiąt liter sanskryckiego alfabetu, każda będąca zaczątkiem wiedzy i mądrości. U jej pasa zwisają ludzkie ręce — podstawowe narzędzie pracy oznaczające działanie karmy i ciężar nagromadzonych czynów. Troje oczu oznaczają przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a białe zęby — sattwę, świetlistość i lekkość umysłu, zaś zwisający czerwony język — radżas, energię sprawczą wyczerpującą się aż do inercji bezwładu, tamas. Kali ma najczęściej cztery ramiona, niekiedy tylko dwa, często sześć lub nawet osiem (jak Durga); w ręce lewej trzyma odciętą głowę, oznaczającą pokonanie zła uczynionego przez destrukcyjną siłę ego, w drugiej — naczynie z ogniem duchowym. Ręką prawą czyni gest uśmierzający strach, a w drugiej ręce — dzierży miecz przecinający więzy zniewolenia. Nie depcze leżącego Śiwy, lecz przywołuje go do istnienia i pobudza do życia.
[...]
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
[...]
Durga nazywana „Niedostępną” jest dziewicą, co oznacza, że jest sama dla siebie, że nie należy do żadnego mężczyzny. W przełożeniu na dzisiejszy język psychologii, obraz Durgi pozwala zachować kobiecie własne wyobrażenie o sobie samej, poza rolą jaką przydzieliło jej społeczeństwo patriarchalne.
[...]
Jest jedną z najwspanialszych i najbogatszych w znaczenie personifikacji energii kosmicznej. Toczona przez Durgę walka to odwieczne starcie między wiedzą i niewiedzą, prawdą i nieprawdą, boskim czynem szlachetnym utrzymującym świat w harmonii, a niszczącym świat ego asiurów. Pokonuje ostatniego najsilniejszego demona, Mahisasurę, który atakuje pod postacią byka (siły chaosu). Durga musi również odeprzeć ataki męskiego uroku, którym asiurowie pragną ją usidlić i wytrącić broń z ręki — zachowuje kobiecą godność i moc samostanowienia.
[...]
Kali wydobyła się ze zmarszczonego gniewem czoła Durgi i pożarła na jej rozkaz resztki armii demonów, odcinając głowy Ciandy i Mundy; dlatego w niektórych regionach Indii południowych bogini Durga i sprzymierzona z nią bogini Kali, nazywane są Ćamundą.
[...]
Moc Durgi nie pochodzi w żadnej mierze ze związku z bogiem-małżonkiem, lecz z własnej, samodzielnej, całkowicie ukształtowanej tożsamości. Indyjskie boginie nie tylko mają udział w kosmicznych dramatach, lecz samodzielnie kształtują losy świata, zwyciężając siły zła wtedy, gdy bogowie są słabi lub nie znajdują pomysłu, „idei” na rozwiązanie konfliktu. Wiele modlitw i inkantacji skierowanych jest właśnie do Durgi i nawet bogowie błagają ją o wstawiennictwo w sprawach przegranych.
[...]
Według mitologii indyjskiej w świecie stale działają dwie równoważne siły — asiurowie, demony i dewowie, bogowie. Ani jedni, ani drudzy nie są wystarczająco mocni, by przeciągnąć świat na swoją stronę. Ze wściekłości bogów i ich niemocy pokonania asiurów zrodziła się bogini Durga. W sytuacji zablokowania dwóch równoważnych sił — zła i dobra — tylko moc żeńska jest zdolna wprowadzić nowy element i ustanowić nowy pokój i równowagę. Bogowie oddali Durdze swą męską moc pod postacią ognistych płomieni.
[...]
Kali jest symbolem Boga w aspekcie wiecznej Matki Przyrody, bezlitosnej w swych prawach, to znaczy doskonale emocjonalnie obojętnej wobec ludzkiej psyche. Uosabia wieczny pierwiastek żeński w przyrodzie. Postać Kali pojawiła się w źródłach przedaryjskich i pochodzi z najstarszej warstwy wierzeń indyjskich, podobnie jak Durga, Śiwa czy Kriszna. W piśmiennictwie znana jest od około 400 r. p.n.e., symbolizując walkę wprost, uderzając w błyskawicznym ataku frontalnym, któremu nikt nie może się oprzeć. Jako najbardziej wojowniczy aspekt Durgi, pojawiła się, by unieszkodliwić męskie moce demoniczne i tchnąć nowy układ równowagi.
[...]
najbardziej wojowniczy aspekt DurgiTradycyjnie przedstawia się ją jako czarną kobietę stojącą na postaci boga Śiwy, Nieskończonego. Kolor czarny oznacza absolutną pierwotność i tak jak wszystkie kolory znikają w czerni, tak wszystkie boskie imiona i formy rozmywają się w jednej postaci — Kali. Jest czystą naturą, prakriti, bez żadnych przymiotów. W swej pierwotnej, absolutnej nagości nie osłania jej żadna ozdoba, iluzja. Rodzi świat w akcie partenogenezy, gdyż nosi w sobie pierwiastek męski. Zmierzwione włosy tkają zasłonę iluzji, siatkę czaso-przestrzeni, która organizuje materię wydobywając ją z chaosu. Naszyjnik z ludzkich czaszek (głów) symbolizuje pięćdziesiąt liter sanskryckiego alfabetu, każda będąca zaczątkiem wiedzy i mądrości. U jej pasa zwisają ludzkie ręce — podstawowe narzędzie pracy oznaczające działanie karmy i ciężar nagromadzonych czynów. Troje oczu oznaczają przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a białe zęby — sattwę, świetlistość i lekkość umysłu, zaś zwisający czerwony język — radżas, energię sprawczą wyczerpującą się aż do inercji bezwładu, tamas. Kali ma najczęściej cztery ramiona, niekiedy tylko dwa, często sześć lub nawet osiem (jak Durga); w ręce lewej trzyma odciętą głowę, oznaczającą pokonanie zła uczynionego przez destrukcyjną siłę ego, w drugiej — naczynie z ogniem duchowym. Ręką prawą czyni gest uśmierzający strach, a w drugiej ręce — dzierży miecz przecinający więzy zniewolenia. Nie depcze leżącego Śiwy, lecz przywołuje go do istnienia i pobudza do życia.
W odróżnieniu od innych cywilizacji świata antycznego, cywilizację tę cechuje łagodność i w pewnym sensie kobiecość — nie znaleziono żadnych militariów, żadnego składu broni, nawet jednej broni pojedynczej, znaleziono natomiast mnóstwo zabawek. Brak śladów jakiejkolwiek organizacji wojskowej, nie wydaje się, by istniało niewolnictwo, nie ma śladu jakiegoś systemu więziennego, nie widać napięć społecznych. Wręcz odwrotnie, była zorientowana na ablucje, kąpiele i masaże w pieleszach domowych, gdyż łazienki były większe od innych pomieszczeń, na umiarkowane i indywidualne oddawanie kultu bogini (Śiakti, Durga, Kali), gdyż nie znaleziono śladów świątyń, placów świątynnych, ani posągów większych niż otwarta dłoń. Była zorientowana na zachowanie zdrowia i młodości bardziej niż na leczenie schorzeń, gdyż znaleziono statuetki joginów, ale nie odkryto szpitali. Przedmiotem kultu były drzewa i woda, boginie i linga, oddawano cześć zwierzętom takim jak słoń, tygrys, nosorożec i bawół. Odznaczała się pewnym ascetyzmem, który nazwać by można skromnością. Nie była monumentalna, lecz zorientowana na rzeczy małe.
Posąg boga czy obraz, któremu podczas święta oddaje się kult, jest rozbijany, topiony, niszczony, by ukazać efemeryczność danej formy. Podobnie, potężne rzeźby Durgi czy Kali są niszczone w ostatnim dniu ich święta, a rydwany ze świątyni Jagannath w Puri są corocznie palone. Kiedy forma odegrała swą rolę, należy ją zniszczyć. Forma boga jest tymczasowa i nie posiada mocy, jest tylko narzędziem pozwalającym utworzyć trwały obraz mentalny.
Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.
[...]
Guru był i jest najważniejszym przekaźnikiem hindu (pierwszym guru człowieka jest matka, drugim — ojciec, a następnie pojawiają się inni nauczyciele). Tak jak we wszystkich religiach, tak w hindu następuje przeniesienie życia religijnego ze sfery zewnętrznej (świątynia) do sfery intymnej, wewnętrznej. Zamiast ofiar przebłagalnych, rytuałów i obrzędów, wzrasta potrzeba zrozumienia siebie, innych i otaczającego świata. Wzrasta więc rola rytuałów domowych, w których główną rolę odgrywają kobiety. Wprawdzie proces wprowadzania patriarchatu przez Arjów w miejsce pierwotnego matriarchatu trwał długo, od około 1700 p.n.e. do dziś, to jednak przetrwała koncepcja dwubiegunowości energii kosmicznej, siakti i śiwy, całkowicie równorzędnych i prawomocnych, a archetypem dla hinduskiej kobiety pozostaje Mahadevi, utożsamiana z boginią Durgą występującą pod wieloma imionami. Dziś chodzi o to, by zrozumieć na wyższym poziomie symbolicznym działanie energii żeńskiej i wpleść ją ponownie w wszechobecną energię męską, która zaniedbuje świat i człowieka. W zakresie przywrócenia światu owej siakti, energii żeńskiej, hindusi będą mieli wiele do powiedzenia.
[...]
Guru był i jest najważniejszym przekaźnikiem hindu (pierwszym guru człowieka jest matka, drugim — ojciec, a następnie pojawiają się inni nauczyciele). Tak jak we wszystkich religiach, tak w hindu następuje przeniesienie życia religijnego ze sfery zewnętrznej (świątynia) do sfery intymnej, wewnętrznej. Zamiast ofiar przebłagalnych, rytuałów i obrzędów, wzrasta potrzeba zrozumienia siebie, innych i otaczającego świata. Wzrasta więc rola rytuałów domowych, w których główną rolę odgrywają kobiety. Wprawdzie proces wprowadzania patriarchatu przez Arjów w miejsce pierwotnego matriarchatu trwał długo, od około 1700 p.n.e. do dziś, to jednak przetrwała koncepcja dwubiegunowości energii kosmicznej, siakti i śiwy, całkowicie równorzędnych i prawomocnych, a archetypem dla hinduskiej kobiety pozostaje Mahadevi, utożsamiana z boginią Durgą występującą pod wieloma imionami. Dziś chodzi o to, by zrozumieć na wyższym poziomie symbolicznym działanie energii żeńskiej i wpleść ją ponownie w wszechobecną energię męską, która zaniedbuje świat i człowieka. W zakresie przywrócenia światu owej siakti, energii żeńskiej, hindusi będą mieli wiele do powiedzenia.
Dziewięć trójkątów Śri Jantry oznacza dziewięć imion bogini Devi (Parwati, Kali, Durga…).
Durga-pudża (dassera, daśahara, dussehra) — jedno z największych świąt religijnych północnych Indii, obchodzone każdego roku przez dziewięć dni, navaratri (wrzesień-październik). W czasach archaicznych było to święto zbiorów (dożynki) i początek pory chłodnej. Durga otrzymywała podziękowania za obfite plony, a ją samą często przedstawiano pod postacią dziewięciu roślin pasterskich owiniętych w sari. W czasie tego święta czci się zwycięstwo Durgi nad bawołem-bykiem, Mahisasurą, symbolem sił chaosu i nieuporządkowania. Buduje się ołtarze dla posągu Durgi z gipsu, słomy i gliny, kolorowo malowane i ozdobione w dary natury. Przez dziewięć dni oddaje się cześć bogini, a następnie przenosi się ją w korowodzie (dzisiaj są one obwożone na traktorach) nad rzekę i topi. Durga nie ma świątyń stałych, ale pamięć o jej zwycięstwie jest odnawiana corocznie. Po utopieniu posągu następuje czas długiego oczekiwania na powrót bogini. Pieśni jakie towarzyszą temu świętu są posępne i żałobne, gdyż Durga jest utożsamiana z córką, która wyszła z domu ojca do domu męża i tylko raz w roku może odwiedzić swoja rodzinę i nacieszyć się spotkaniem z matką. To święto jest szczególnie obchodzone przez kobiety.
Zdobywając obóz innego bandyty wziął Fulan jako brankę. Był pierwszym człowiekiem, który wysłuchał jej wstrząsającej opowieści, pierwszym mężczyzną, którego nie bała się — Lubiłam słuchać, jak czyta na głos gazety. Lubiłam również patrzeć, jak kieruje ludźmi. To był dobry dowódca. Sprawiedliwy i bezstronny. Ślubu udzielił im bramin z zaprzyjaźnionej wioski, ale ich szczęście nie trwało długo. Gdy Wikram został zamordowany, jego żona przejęła obowiązki herszta bandy i została Królową Bandytów. Wieśniacy, a zwłaszcza gwałcone kobiety, uwierzyli, że była inkarnacją Durgi, bogini zemsty. I tak zrodziła się legenda.
[...]
Przyznał się do wszystkiego. Ileż to imion, ile dziewczynek, kobiet upokorzonych na całe życie? Nawet przyznał się do tego, że wykorzystywał małych chłopczyków, a ponadto wszystko, co było płci żeńskiej — kozy, owieczki czy suki. Że zgwałcił własną córkę i synową. Ten thakur był po prostu sadystycznym śmieciem. Nic nie mogłoby go powstrzymać. Ludzi z mojej bandy aż zemdliło. Pokroiłam go. Najpierw jego węża, potem ręce i nogi. Przed świątynią Durgi jako ofiarę. Jeden z moich ludzi go dobił.
[...]
Wielu mężczyzn tak bardzo bało się pojawienia Durgi, że uciekali do odległych wiosek. Wielu faktycznie zaprzestało znęcania się nad kobietami.
[...]
W oczach biedaków rzeczywiście uchodziła za inkarnację bogini Durgi, mszczącej się za ich krzywdy. Dzięki tym właśnie ludziom odniosła spektakularne wyborcze zwycięstwo i zasiadła w Parlamencie w 1996, a powtórnie w 1999 roku. Znana była z płomiennych wystąpień — podnosiła do góry zaciśniętą pięść i domagała się praw dla kobiet. Wielokrotnie wykrzyczane przez nią kobiece krzywdy, nagłaśniane przez telewizję, radio i prasę, do dziś cytowane i powtarzane przy różnych okazjach, przyczyniły się więcej niż jakakolwiek inna akcja do rozpoczęcia kampanii o polepszenie losu kobiet w Indiach.
[...]
Przyznał się do wszystkiego. Ileż to imion, ile dziewczynek, kobiet upokorzonych na całe życie? Nawet przyznał się do tego, że wykorzystywał małych chłopczyków, a ponadto wszystko, co było płci żeńskiej — kozy, owieczki czy suki. Że zgwałcił własną córkę i synową. Ten thakur był po prostu sadystycznym śmieciem. Nic nie mogłoby go powstrzymać. Ludzi z mojej bandy aż zemdliło. Pokroiłam go. Najpierw jego węża, potem ręce i nogi. Przed świątynią Durgi jako ofiarę. Jeden z moich ludzi go dobił.
[...]
Wielu mężczyzn tak bardzo bało się pojawienia Durgi, że uciekali do odległych wiosek. Wielu faktycznie zaprzestało znęcania się nad kobietami.
[...]
W oczach biedaków rzeczywiście uchodziła za inkarnację bogini Durgi, mszczącej się za ich krzywdy. Dzięki tym właśnie ludziom odniosła spektakularne wyborcze zwycięstwo i zasiadła w Parlamencie w 1996, a powtórnie w 1999 roku. Znana była z płomiennych wystąpień — podnosiła do góry zaciśniętą pięść i domagała się praw dla kobiet. Wielokrotnie wykrzyczane przez nią kobiece krzywdy, nagłaśniane przez telewizję, radio i prasę, do dziś cytowane i powtarzane przy różnych okazjach, przyczyniły się więcej niż jakakolwiek inna akcja do rozpoczęcia kampanii o polepszenie losu kobiet w Indiach.
[Nota bene. To nie jest świątynia „poświęcona szczurom”, jak mniemają niektórzy, lecz bogini Durdze, która pojawiła się pod postacią Karni Maty. W Indiach chronione są wszystkie te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i z tego powodu narażone są na największe niebezpieczeństwa, ale oprócz uczłowieczonego Hanumana i Ganeśi nie buduje się jednak świątyń dla zwierząt. Czcić zwierzęta to znaczy nie zabijać ich.]
[...]
W Deshnok (30 km) znajduje się świątynia poświęcona opiekunce księstwa. Zwyczajem wszystkich Radżputów, Rao Bika zapytał lokalną ludność jaką postać boską admirują i dla kogo ma wystawić świątynię, by żyć w zgodzie z lokalną tradycją. Opowiedziano mu historię kobiety, którą wysławiano za mądrość i współczucie do ludzi. Karni Mata była joginią i wiele osób przychodziło do niej z prośbą o radę. Kiedyś przyszły zapłakane małe dzieci pożalić się, że zmarła im matka i że zostały całkiem same na świecie. Jogini odpowiedziała im, że nie są same, gdyż w ich domu jest pełno szczurów, a każdy szczur jest inkarnacją jakiejś bliskiej osoby z rodziny. Poprosiła, by karmiły je i rozmawiały z nimi, a wtedy na pewno nie będą się czuły samotne. Karni Mata jest postacią legendarną i żyła prawdopodobnie tuż przed przybyciem Rao Biki w tamte regiony. Ludzie zawsze uważali ją za wcielenie bogini Durgi, gdyż zabiła największego demona — strach. Wszyscy władcy Bikaneru zawsze opiekowali się świątynią, czyniąc liczne fundacje i wspierając szczury żyjące tu na wolności.
[...]
W Deshnok (30 km) znajduje się świątynia poświęcona opiekunce księstwa. Zwyczajem wszystkich Radżputów, Rao Bika zapytał lokalną ludność jaką postać boską admirują i dla kogo ma wystawić świątynię, by żyć w zgodzie z lokalną tradycją. Opowiedziano mu historię kobiety, którą wysławiano za mądrość i współczucie do ludzi. Karni Mata była joginią i wiele osób przychodziło do niej z prośbą o radę. Kiedyś przyszły zapłakane małe dzieci pożalić się, że zmarła im matka i że zostały całkiem same na świecie. Jogini odpowiedziała im, że nie są same, gdyż w ich domu jest pełno szczurów, a każdy szczur jest inkarnacją jakiejś bliskiej osoby z rodziny. Poprosiła, by karmiły je i rozmawiały z nimi, a wtedy na pewno nie będą się czuły samotne. Karni Mata jest postacią legendarną i żyła prawdopodobnie tuż przed przybyciem Rao Biki w tamte regiony. Ludzie zawsze uważali ją za wcielenie bogini Durgi, gdyż zabiła największego demona — strach. Wszyscy władcy Bikaneru zawsze opiekowali się świątynią, czyniąc liczne fundacje i wspierając szczury żyjące tu na wolności.
W swym groźnym aspekcie, Śiwa korzysta z mocy Kali, Durgi i Ćamundy.
[...]
Lecz ma się nieodparte wrażenie, iż jej wizerunek nie przysłonił potężnych żeńskich siakti, Kali, Durgi i Ćamundy, które w związku z Śiwą grają zawsze role pierwszoplanowe, ale pozostają z nim wyraźnie zaprzyjaźnione, podczas gdy Parwati jest „grzeczną dziewczynką”, z którą Śiwa ma tylko mnóstwo kłopotów.
[...]
Lecz ma się nieodparte wrażenie, iż jej wizerunek nie przysłonił potężnych żeńskich siakti, Kali, Durgi i Ćamundy, które w związku z Śiwą grają zawsze role pierwszoplanowe, ale pozostają z nim wyraźnie zaprzyjaźnione, podczas gdy Parwati jest „grzeczną dziewczynką”, z którą Śiwa ma tylko mnóstwo kłopotów.
Nie wolno jednak traktować Wed jako tekstu świętego o podobnym znaczeniu kanonicznym jakie mają święte księgi religii świata semickiego, Biblia, Nowy Testament i Koran. W religiach hindu nigdy nie pojawiła się ortodoksja oparta na jednej księdze, nie istniał też nigdy jakiś jeden jedyny kanon wiary, obowiązujący wszystkich ludzi religijnych w całych Indiach. W okresie wedyzmu pojawiały się wśród braminów spory doktrynalno-religijne, niekiedy tak ostre, że prowadziły aż do wykluczenia całej bramińskiej dżati z warny braminów, ale rozgrywały się one na powierzchni rozważań wysoko intelektualnych i dotyczyły tylko niewielkiej grupy społecznej. Obok wedyzmu rozwijały się bujnie inne religie (Śiwy, Wisznu, Kriszny, Kali, Durgi).
Lakszmi-Durga są dwoma koncepcjami jednej żeńskości.
Ekadanta Ganeśa
Ganeśa zapisał ponoć całą Mahabharatę, którą Brahma dyktował mu na jednym oddechu (inni mówią, że był to Wjasa). Kiedy złamał mu się rysik, nie mogąc przerwać zapisywania odłamał sobie kieł i pisał dalej. Nosi więc imię Ekadanta, o jednym kle. Czuwa nad przepisywaniem tekstów, do niego składają inwokacje skryby i pismaki, a pewnie też grafomani (i dziennikarze!).
Eklingji Radżputowie
Udajpur (Mewar) o powierzchni 33 987 km2 jest jednym z najpiękniejszych regionów Indii. Władcy Mewaru noszą do dziś tytuł maharana, pochodzą ze starszej linii Surjawamsia, synów słońca, a pod swą komendą mieli niegdyś 36 innych klanów. Ich założycielem był legendarny Bappu Rawal, którego guru Harit Raszi namaścił w duchu odpowiedzialności za dobro swego ludu. Bogini Eklingji czuwa od VII wieku nad dharmą, spełnianiem obowiązku ksiatriji. Czittorgarh, najpotężniejsza forteca rodu i jednocześnie całej Radżputany, a w czasach Wielkich Mogołów — symbol potęgi Sisodiów, będąca przez osiemset lat ich stolicą, została zdobyta przez Akbara w 1567 roku i zrównana z ziemią. Zginęło 30 000 mieszkańców, mordowanych metodycznie i do ostatniego. Zginęło 8 000 ksiatrijów, wybornych wojowników. Ale uratował się podobno w całości radżpucki oddział wyśmienitych łuczników, którzy w odpowiednim momencie uszli z miasta w przebraniu biednych, wiejskich kobiet. W Czittor urodziła się i żyła największa hinduska poetka, Mira Bai (1503-1573), opiewająca mistyczną miłość do Kriszny; na szczęście wiodła życie wędrowne i podczas oblężenia przebywała w Dwarce.
Ganapati Ganeśa
Na południu Indii nazywany jest Ganapati, gdyż jest przywódcą ganów, drobnych pośrednich bogów, czy karłów (to zazwyczaj „upadli” bogowie ludów podbitych). Orszaki ganów są jako element dekoracyjny przedstawiane na fryzach i zwieńczeniach kolumn.
Ganeśa boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, Ganeśa, Hanuman, linga, Mahabharata, miejsca sacrum, obrzędy i święta, Radżputowie, Śiwa i Parwati, Stany Książęce Indii, świątynie w Kadżuraho
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
Ludziom potrzebne są zasady szczegółowe, modele (pattern) do działania na co dzień oraz pomoc i wsparcie. Niektórzy bogowie są więc herosami życia codziennego, jak Kriszna i Rama, inni czuwają nad relacją do zwierząt, jak Ganeśa i Hanuman. Rama jest modelem dla władców sprawiedliwych i stoi na straży dharmy. Lakszmi czuwa nad finansowym dobrem człowieka, Saraswati nad jego rozwojem poprzez nauką i zdobywanie umiejętności artystycznych. W różnych epokach bogowie przyjmowali na siebie różne funkcje, dziś notuje się, na przykład, wielkie odrodzenie popularności Hanumana, opiekuna drzew i przyrody.
[...]
Wielu hindusów oddaje cześć wielu formom boskości, gdyż każda z nich jest objawieniem tylko jednego aspektu tej samej boskiej rzeczywistości. Umysł człowieka jest rozproszony, ulega wciąż nowym popędom i emocjom, nie potrafi wielbić tego, co boskie. Boskość, ta Jedność w Wielości, jest abstrakcją i trudno ją pojąć. Każdy wybiera więc dla siebie taki obraz boga, na jakim jego umysł potrafi się skupić. Osobista forma boskości to iszta dewata, i ta forma, żadna inna, jest obdarzona najwyższą mocą dla tego, kto ją wybrał. Na niej skupia się myśl abstrakcyjna, a forma ta jest tylko narzędziem umożliwiającym skupienie umysłu. To narzędzie jest niszczone, topione, rozbijane, palone, gdy wypełniło swą rolę (niszczenie posągów Durga, Kali, Ganeśi). Jakakolwiek wybrana droga prowadząca do realizacji wartości przedstawionych przez konkretną murti i uszczęśliwiająca jej wielbiciela, jest drogą religijną.
[...]
Ganeśa pod liczbą Dwa w parze Ganeśa-Skanda przedstawia różność braterskich charakterów, a pod liczbą Trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa — idealną rodzinę.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
Mimo że obrazuje trzy potężne aspekty devi — wolę-działanie-wiedzę — to już nie wzrusza ludzkich serc, pobudza tylko intelekt: studenci i uczniowie z wyższych klas (dzieci z podstawówki są w rękach Ganeśi i Hanumana), budują ołtarze i proszą o błogosławieństwo, a ona błogosławi książki, instrumenty muzyczne, pędzle, sztalugi i laptopy.
[...]
Wielu hindusów oddaje cześć wielu formom boskości, gdyż każda z nich jest objawieniem tylko jednego aspektu tej samej boskiej rzeczywistości. Umysł człowieka jest rozproszony, ulega wciąż nowym popędom i emocjom, nie potrafi wielbić tego, co boskie. Boskość, ta Jedność w Wielości, jest abstrakcją i trudno ją pojąć. Każdy wybiera więc dla siebie taki obraz boga, na jakim jego umysł potrafi się skupić. Osobista forma boskości to iszta dewata, i ta forma, żadna inna, jest obdarzona najwyższą mocą dla tego, kto ją wybrał. Na niej skupia się myśl abstrakcyjna, a forma ta jest tylko narzędziem umożliwiającym skupienie umysłu. To narzędzie jest niszczone, topione, rozbijane, palone, gdy wypełniło swą rolę (niszczenie posągów Durga, Kali, Ganeśi). Jakakolwiek wybrana droga prowadząca do realizacji wartości przedstawionych przez konkretną murti i uszczęśliwiająca jej wielbiciela, jest drogą religijną.
[...]
Ganeśa pod liczbą Dwa w parze Ganeśa-Skanda przedstawia różność braterskich charakterów, a pod liczbą Trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa — idealną rodzinę.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
Mimo że obrazuje trzy potężne aspekty devi — wolę-działanie-wiedzę — to już nie wzrusza ludzkich serc, pobudza tylko intelekt: studenci i uczniowie z wyższych klas (dzieci z podstawówki są w rękach Ganeśi i Hanumana), budują ołtarze i proszą o błogosławieństwo, a ona błogosławi książki, instrumenty muzyczne, pędzle, sztalugi i laptopy.
Jego podobizna znajduje się nad drzwiami wejściowymi do każdego domu, a także przy schodach wiodących do świątyni, zawsze po lewej stronie. Po wejściu do świątyni, także po lewej stronie znajduje się zwykle świątynia lub ołtarz jemu poświęcony i hindusi tam kierują swe pierwsze kroki. Ganeśa zawsze jest przywoływany jako pierwszy przed rozpoczęciem każdego rytuału, przed podróżą, przed pracą — jest bogiem dobrego początku, usuwa wszelkie przeszkody mogące pokrzyżować plany i przedsięwzięcia. Bardzo szanują go bankierzy i kupcy.
[...]
Ganeśa nie jest synem Śiwy i Parwati.
[...]
Według opowieści mitologicznej, kiedyś gdy spadł z drzewa owoc manga, Śiwa postanowił dać go temu z synków, który najszybciej okrąży świat. Skanda natychmiast wybrał się w długą drogę, ale sprytny Ganeśa obszedł swoich rodziców siedzących pod drzewem mango i powiedział: „Jesteście całym moim światem”. Otrzymał owoc manga.
[...]
Ganeśa zapisał ponoć całą Mahabharatę, którą Brahma dyktował mu na jednym oddechu (inni mówią, że był to Wjasa). Kiedy złamał mu się rysik, nie mogąc przerwać zapisywania odłamał sobie kieł i pisał dalej. Nosi więc imię Ekadanta, o jednym kle. Czuwa nad przepisywaniem tekstów, do niego składają inwokacje skryby i pismaki, a pewnie też grafomani (i dziennikarze!).
[...]
Jest opiekunem ksiąg i zapisanej w nich mądrości praktycznej, a książki te są zazwyczaj jemu dedykowane. Zawsze i wszędzie jak Indie długie i szerokie obecny w szkole, zwłaszcza w klasach podstawowych, gdzie dzieci stawiają pierwsze litery. Dopiero po wyrecytowaniu mantry Om Śri Ganeśaja Namah, cześć świętemu Ganeśowi chwała, nauczyciel zaczyna uczyć dzieci alfabetu. Ganeśa pomaga dziś dzieciom klikać na komputerze i układać pierwsze programy komputerowe. Jest nie tylko opiekunem dzieci, ale przekazuje im swoją radość życia, pozytywne myślenie i brak strachu przed usuwaniem przeszkód (usuwa u dzieci przeszkodę strachu przed strachem), a także buduje pozytywny obraz świata i zaufanie do życia.
[...]
W filozofii, Ganeśa symbolizuje jedność człowieka z całym kosmosem — przez jego kręgosłup przebiega oś świata i przedstawia on widzialną formę Zasady wszechświata.
[...]
Pewien bramin opowiedział mi w świątyni Śiwy w Kańczipuram historię Ganeśi:
[...]
Ganeśa umówił się z bratem Karttikeją, że ten, kto pierwszy obieży świat dookoła, ten weźmie za żony Siddhi, osiągnięcie i Buddhi, inteligencję (gdzie indziej Riddhi, bogactwo). Podczas gdy Karttikeja ruszył w świat, Ganeśa usiadł sobie spokojnie pod drzewem i czekał. Gdy brat powrócił, opisał mu wszystkie miejsca, w których nie był, ale które świetnie znał z książek, posiadł bowiem całą wiedzę encyklopedyczną.
[...]
Występując pod liczbą trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa, przynosi szczęście rodzinne, a jako Parwati-Ganeśa-Lakszmi — duże pieniądze.
[...]
Para Ganeśa-Skanda ukazuje symbolicznie kompletne przeciwieństwo charakterów dwóch braci, przejmujących cechy po jednym rodzicu i nie mających sobie nic specjalnego do powiedzenia. I oczywiście unaocznia jeszcze wyraźniej spryt Ganeśi w porównaniu z niezbyt rozgarniętym bratem. A dzieci uczy niebanalnego rozwiązywania problemów.
[...]
Murugan, inne imię brata Ganeśi, to tamilskie bóstwo młodości, piękna i wojny, przywódca zastępów niebiańskich. Jest władcą świata Drawidów, walczył z Kaurawami i znana była jego lanca Welan, siedzi na pawiu i trzyma łuk.
[...]
Ganeśa Czaturthi — jego urodziny wypadają w sierpniu/wrześniu i są uroczyście obchodzone w całych Indiach, ale najhuczniej w stanie Maharashtra. W każdym domu przygotowuje się figurki i posągi Ganeśi z wszelkich możliwych materiałów, czasem te z gipsu są wysokie na 8 metrów, maluje się je na wszystkie kolory, stroi girlandami z kwiatów, ofiaruje orzech kokosu i adoruje przez parę dni. Jest to bardzo ważne święto dla dzieci, które utożsamiają się z grubaskiem-słonikiem, przebierają się za niego i biegają szczęśliwe po ulicach miast i miasteczek, korzystając z wyjątkowej swobody i objadając się słodyczami. Podczas święta nie wolno spoglądać na księżyc, gdyż raz wyśmiał on Ganeśię, kiedy spadł niezdarnie ze szczurka i rozpruł sobie brzuch. Wysypały się wszystkie słodkie kulki ladu, ale szybko zebrał jedną po drugiej i wcisnął ponownie do brzucha, zawiązując go szybko wężem, który wcześniej przestraszył szczurka. I wtedy właśnie księżyc w pełni roześmiał się. Ganeśa, któremu sprawiło to przykrość, cisnął w niego kłem. Stracił go na zawsze. A Ganeśa dba o to, by nikt nikomu nie sprawiał przykrości. Unikanie patrzenia na księżyc oznacza symboliczne unikanie kontaktu z osobami, dla których Ganeśa nic nie znaczy. W ostatnim dniu święta wszystkie rzeźby, statuetki i obrazki topi się w wodzie.
[...]
Ganeśa nie jest synem Śiwy i Parwati.
[...]
Według opowieści mitologicznej, kiedyś gdy spadł z drzewa owoc manga, Śiwa postanowił dać go temu z synków, który najszybciej okrąży świat. Skanda natychmiast wybrał się w długą drogę, ale sprytny Ganeśa obszedł swoich rodziców siedzących pod drzewem mango i powiedział: „Jesteście całym moim światem”. Otrzymał owoc manga.
[...]
Ganeśa zapisał ponoć całą Mahabharatę, którą Brahma dyktował mu na jednym oddechu (inni mówią, że był to Wjasa). Kiedy złamał mu się rysik, nie mogąc przerwać zapisywania odłamał sobie kieł i pisał dalej. Nosi więc imię Ekadanta, o jednym kle. Czuwa nad przepisywaniem tekstów, do niego składają inwokacje skryby i pismaki, a pewnie też grafomani (i dziennikarze!).
[...]
Jest opiekunem ksiąg i zapisanej w nich mądrości praktycznej, a książki te są zazwyczaj jemu dedykowane. Zawsze i wszędzie jak Indie długie i szerokie obecny w szkole, zwłaszcza w klasach podstawowych, gdzie dzieci stawiają pierwsze litery. Dopiero po wyrecytowaniu mantry Om Śri Ganeśaja Namah, cześć świętemu Ganeśowi chwała, nauczyciel zaczyna uczyć dzieci alfabetu. Ganeśa pomaga dziś dzieciom klikać na komputerze i układać pierwsze programy komputerowe. Jest nie tylko opiekunem dzieci, ale przekazuje im swoją radość życia, pozytywne myślenie i brak strachu przed usuwaniem przeszkód (usuwa u dzieci przeszkodę strachu przed strachem), a także buduje pozytywny obraz świata i zaufanie do życia.
[...]
W filozofii, Ganeśa symbolizuje jedność człowieka z całym kosmosem — przez jego kręgosłup przebiega oś świata i przedstawia on widzialną formę Zasady wszechświata.
[...]
Pewien bramin opowiedział mi w świątyni Śiwy w Kańczipuram historię Ganeśi:
[...]
Ganeśa umówił się z bratem Karttikeją, że ten, kto pierwszy obieży świat dookoła, ten weźmie za żony Siddhi, osiągnięcie i Buddhi, inteligencję (gdzie indziej Riddhi, bogactwo). Podczas gdy Karttikeja ruszył w świat, Ganeśa usiadł sobie spokojnie pod drzewem i czekał. Gdy brat powrócił, opisał mu wszystkie miejsca, w których nie był, ale które świetnie znał z książek, posiadł bowiem całą wiedzę encyklopedyczną.
[...]
Występując pod liczbą trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa, przynosi szczęście rodzinne, a jako Parwati-Ganeśa-Lakszmi — duże pieniądze.
[...]
Para Ganeśa-Skanda ukazuje symbolicznie kompletne przeciwieństwo charakterów dwóch braci, przejmujących cechy po jednym rodzicu i nie mających sobie nic specjalnego do powiedzenia. I oczywiście unaocznia jeszcze wyraźniej spryt Ganeśi w porównaniu z niezbyt rozgarniętym bratem. A dzieci uczy niebanalnego rozwiązywania problemów.
[...]
Murugan, inne imię brata Ganeśi, to tamilskie bóstwo młodości, piękna i wojny, przywódca zastępów niebiańskich. Jest władcą świata Drawidów, walczył z Kaurawami i znana była jego lanca Welan, siedzi na pawiu i trzyma łuk.
[...]
Ganeśa Czaturthi — jego urodziny wypadają w sierpniu/wrześniu i są uroczyście obchodzone w całych Indiach, ale najhuczniej w stanie Maharashtra. W każdym domu przygotowuje się figurki i posągi Ganeśi z wszelkich możliwych materiałów, czasem te z gipsu są wysokie na 8 metrów, maluje się je na wszystkie kolory, stroi girlandami z kwiatów, ofiaruje orzech kokosu i adoruje przez parę dni. Jest to bardzo ważne święto dla dzieci, które utożsamiają się z grubaskiem-słonikiem, przebierają się za niego i biegają szczęśliwe po ulicach miast i miasteczek, korzystając z wyjątkowej swobody i objadając się słodyczami. Podczas święta nie wolno spoglądać na księżyc, gdyż raz wyśmiał on Ganeśię, kiedy spadł niezdarnie ze szczurka i rozpruł sobie brzuch. Wysypały się wszystkie słodkie kulki ladu, ale szybko zebrał jedną po drugiej i wcisnął ponownie do brzucha, zawiązując go szybko wężem, który wcześniej przestraszył szczurka. I wtedy właśnie księżyc w pełni roześmiał się. Ganeśa, któremu sprawiło to przykrość, cisnął w niego kłem. Stracił go na zawsze. A Ganeśa dba o to, by nikt nikomu nie sprawiał przykrości. Unikanie patrzenia na księżyc oznacza symboliczne unikanie kontaktu z osobami, dla których Ganeśa nic nie znaczy. W ostatnim dniu święta wszystkie rzeźby, statuetki i obrazki topi się w wodzie.
Neutralizuje wszystkie złe wpływy planetarne, a zwłaszcza wpływ Saturna (Ganeśa neutralizuje wpływ Marsa).
[...]
Na terenie Maharashtry, ma swoje świątynki obok Ganeśi we wszystkich wioskach, które chroni zresztą przed rakszasami. W całych Indiach pod dużymi drzewami zawsze znajduje się maleńka kapliczka z jego wizerunkiem. Jest obok Ganeśi ulubionym towarzyszem dzieci.
[...]
Na terenie Maharashtry, ma swoje świątynki obok Ganeśi we wszystkich wioskach, które chroni zresztą przed rakszasami. W całych Indiach pod dużymi drzewami zawsze znajduje się maleńka kapliczka z jego wizerunkiem. Jest obok Ganeśi ulubionym towarzyszem dzieci.
Kosmologia indyjska mówi o trójistotowej naturze świata — bezruch sprawczej idei nazywa Śiwą, energię wykonania i spełnienia nazywa — Śiakti, natomiast relację między nimi, związek dwóch przeciwstawnych i przeplatających się form, nazywa anandą, rozkoszą. Rozkosz jest boskim stanem transcendencji i jest tożsama z czystą radością istnienia. W akcie rozkoszy zapominamy o sobie, obowiązkach i całym bożym świecie — to jest właśnie owa sekunda nirwany, wyzwolenia, roztopienia się w boskości. Prokreacja nie ma nic wspólnego z tym stanem. Dziecko może być owocem miłosnego zespolenia, ale nie jego przyczyną. Przynosząca szczęście boska para, tak często przedstawiana w świątyni nie jest żadnym symbolem płodności, lecz symbolem erotyzmu. Śiwa i Parwati nie mają wspólnych dzieci, Skanda, bóg piękna jeżdżący na pawiu jest synkiem Śiwy, a Ganeśa, bóg roztropności siedzący na szczurku, synkiem bogini Parwati. Wbrew temu, co sądzili pierwsi badający Indie etnolodzy, płodność nie jest panindyjskim konceptem. Jest nim erotyzm.
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
Maduraj — święte miasto Tamilów, z prehistorią sięgającą co najmniej 3000 lat. Świątynia Minakszi (Meenakshi, 1560), jedna z największych świątyń drawidyjskich, zdobna w 11 widocznych z oddali gopuram, z których południowa ma 60 m wysokości, olśniewa swym zbytkiem i ogromem. W zespole świątynnym znajdują się: Basen Złotego Lotosu, sanktuarium Minakszi, sanktuarium Sundareśwary (inne imię Śiwy), mandapa o tysiącu kolumn (w rzeczywistości 985) oraz wiele innych, na przykład kapliczka Ganeśi, któremu Śiwy mówi dobranoc przed udaniem się na spoczynek do Parwati.
Ganeśa Czaturthi — jego urodziny wypadają w sierpniu/wrześniu i są uroczyście obchodzone w całych Indiach, ale najhuczniej w stanie Maharashtra. W każdym domu robi się posągi i figurki Ganeśi z wszelkich możliwych materiałów, maluje się je na wszystkie kolory, stroi girlandami z kwiatów, ofiaruje orzech kokosu i adoruje przez parę dni. Jest to święto szczególnie hucznie obchodzone przez dzieci, które utożsamiają się z grubaskiem-słonikiem, przebierają się za niego i biegają szczęśliwe po ulicach miast i miasteczek, korzystając z wyjątkowej swobody i objadając się słodyczami. W ostatnim dniu święta wszystkie rzeźby, statuetki i obrazki topi się w wodzie.
[Nota bene. To nie jest świątynia „poświęcona szczurom”, jak mniemają niektórzy, lecz bogini Durdze, która pojawiła się pod postacią Karni Maty. W Indiach chronione są wszystkie te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i z tego powodu narażone są na największe niebezpieczeństwa, ale oprócz uczłowieczonego Hanumana i Ganeśi nie buduje się jednak świątyń dla zwierząt. Czcić zwierzęta to znaczy nie zabijać ich.]
Jednak nie ma w tym związku prokreacji (jak w żadnym innym związku boskiej pary). Ganeśa jest synkiem Parwati, a uczyniła go sobie z woskowiny usznej tuż przed kąpielą i sama tchnęła weń życie. Śiwa tchnął życie w Skandę, którego stworzył ze swej spermy.
Ostały się jeno pałace Bundelów, jak z szekspirowskiego dekoru, ponure zbrodnią i majakami przeszłości, ale świadczące o bogactwie i kunszcie artystycznym niegdysiejszych władców — freski w pałacu Raj Mandir z XVI wieku, obok scen z mitologii hinduskiej, ukazują beztroskie i dostatnie życie wieśniaków. Liczne świątynie, piętnaście czatri z prochami władców, ruiny okazałych domów dawnych arystokratów i kupców, drobne przedmioty codziennego użytku sprzedawane na straganach, jak puzderka z lusterkiem do nakładania bindi dla kobiet, grzechotki dla dzieci, wieszaczki, haki, uchwyty i przemyślne kłódki zamykające domowe szkatułki, lampki oliwne, nie mówiąc o statuetkach tańczącego Śiwy, bogini Lakszmi czy Ganeśki — wszystkie te wielkie i małe kunsztowne cacka pobudzają naszą wyobraźnię i pozwalają przybliżyć historię dawnych, bogatych Indii.
Dla przykładu, sympatyczny Ganeśa o głowie słonia umieszczony jest zawsze po lewej stronie stromych schodów wejściowych, na zewnętrznej ścianie mandapy, gdyż jest strażnikiem progu.
Gangadhara religia rzeki Gangi
Opowieść mitologiczna mówi o zderzeniu dwóch kontynentów — archaicznej Gondwany z Azją, kiedy wypiętrzyły się Himalaje i powstało Morze Tetydy. Morze to zostało było zasypane przez spływające z gór z deszczami muły, skały, piasek, wapienie i pył. Przybywający ludzie lamentowali, gdyż nie było słodkiej wody i nie mogli uprawiać ziemi. Żarliwa modlitwa wieśniaków, po której dopiero nastąpiła interwencja bogów, przyczyniła się do powstania rzeki. Śiwa ulitował się nad błagalnikami i wymógł na bogu Brahmie stworzenie Gangi. Spłynięcie potężnych potoków wód z roztopionych himalajskich lodowców jest wielkim kosmicznym aktem Brahmy poprawiającym pierwotne dzieło stworzenia. Śiwa trwając w medytacji w postawie jogina amortyzuje spadek wód dzięki swym gęstym włosom, po których spływają pieniące się potoki. Od tamtej chwili Śiwa nosi imię — Gangadhara, powstrzymujący Gangę i w ten sposób chroni Nizinę Hindustańską przed potopem. Ponieważ sprawił, że powstała, jest też jej opiekunem.
Gau Mata krowa
Tymczasem Indie były zawsze par excellence wiejskie, bukoliczne, ludyczne, płodne i obfite, a wiejskość generowała wysoką kulturę, która streszcza się właśnie w nadaniu szczególnej godności zwierzęciu, które daje do życia wszystko, czego człowiek potrzebuje. Jest wcieleniem dobrego, łagodnego aspektu Wielkiej Bogini, której łono jest nieskończone — Gau Mata, Matka Krowa. To płodność i obfitość w czystej postaci.
Gautama Rama i Sita
Ta wersja kłóci się z obrazem Ramy-wojownika, opiekuna młodych kobiet. Uratował on przecież Ahalję, która została przez męża zamieniona w kamień, po tym jak Indra nawiedził ją w nocy i uwiódł. Rama dotknął stopami kamienia i przywrócił jej postać, a także pogodził z mężem, riszi Gautamą.
Gayatri Devi, Durga, Kali i inne boginie
Gayatri przetrwała w mantrze cytowanej w Wedach, recytowanej do dziś, jako idea najwyższej żeńskiej zasady bez postaci ikonograficznej.
[...]
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
[...]
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
Gouri Devi, Durga, Kali i inne boginie
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
Hanuman Brahma i Saraswati, Hanuman, obrzędy i święta, Radżputowie, Rama i Sita, Ramajana
Ludziom potrzebne są zasady szczegółowe, modele (pattern) do działania na co dzień oraz pomoc i wsparcie. Niektórzy bogowie są więc herosami życia codziennego, jak Kriszna i Rama, inni czuwają nad relacją do zwierząt, jak Ganeśa i Hanuman. Rama jest modelem dla władców sprawiedliwych i stoi na straży dharmy. Lakszmi czuwa nad finansowym dobrem człowieka, Saraswati nad jego rozwojem poprzez nauką i zdobywanie umiejętności artystycznych. W różnych epokach bogowie przyjmowali na siebie różne funkcje, dziś notuje się, na przykład, wielkie odrodzenie popularności Hanumana, opiekuna drzew i przyrody.
[...]
Obraz Ramy w liczbie Trzy, jako Rama-Sita-Lakszmana przedstawia zwycięstwo nad Rawaną , a pod liczbą Dwa jako Rama-Sita — idealną parę królewską, zaś jako Rama-Lakszmana — idealny związek braterski, a jako Rama-Hanuman — lojalność w służbie władzy.
[...]
Mimo że obrazuje trzy potężne aspekty devi — wolę-działanie-wiedzę — to już nie wzrusza ludzkich serc, pobudza tylko intelekt: studenci i uczniowie z wyższych klas (dzieci z podstawówki są w rękach Ganeśi i Hanumana), budują ołtarze i proszą o błogosławieństwo, a ona błogosławi książki, instrumenty muzyczne, pędzle, sztalugi i laptopy.
[...]
Obraz Ramy w liczbie Trzy, jako Rama-Sita-Lakszmana przedstawia zwycięstwo nad Rawaną , a pod liczbą Dwa jako Rama-Sita — idealną parę królewską, zaś jako Rama-Lakszmana — idealny związek braterski, a jako Rama-Hanuman — lojalność w służbie władzy.
[...]
Mimo że obrazuje trzy potężne aspekty devi — wolę-działanie-wiedzę — to już nie wzrusza ludzkich serc, pobudza tylko intelekt: studenci i uczniowie z wyższych klas (dzieci z podstawówki są w rękach Ganeśi i Hanumana), budują ołtarze i proszą o błogosławieństwo, a ona błogosławi książki, instrumenty muzyczne, pędzle, sztalugi i laptopy.
Jako syn Waju, boga wiatru, Hanuman posiadł tak znakomitą umiejętność latania, że mógł rywalizować z Garudą, mitycznym ptakiem-wierzchowcem Wisznu. Ma moc chwytania obłoków, wyrywania drzew, kruszenia skał i podnoszenia gór.
[...]
Pomagał Ramie odnaleźć Sitę, gdy została porwana na Sri Lankę i był głównym, obok Ramy, bohaterem wielkiej bitwy, w której Rawana i jego rakszasy zostały całkowicie rozbite. Po bitwie Rama chciał zapłacić Hanumanowi za usługę, ale ten odmówił, ciesząc się jednak, że został potraktowany jak dowódca małp, a nie jak sługa niewolnik, któremu nigdy się za usługi nie płaci. Odtąd służył Ramie bezgranicznie oddany i wierny.
[...]
Kiedy po bitwie na Sri Lance zachorował Lakszmana, brat Ramy, Hanuman poleciał w Himalaje po zioła. Przeniósł całą górę, gdyż wtedy jeszcze nie umiał rozróżniać ziół. Ale bardzo szybko nauczył się je zbierać i nawet został aptekarzem i lekarzem. Dawniej leczył rany odniesione w bitwach, a dziś chroni ludzi od wypadków drogowych i wzdłuż wszystkich indyjskich dróg rozlokowane są małe świątynki jemu poświęcone.
[...]
Przedstawiany w kwartecie z Ramą, Lakszmaną i Sitą, Hanuman symbolizuje ponadludzką, zwierzęcą siłę potrzebną do sprawowania władzy i pokonania wszystkich niskich i prymitywnych mocy przeciwnych. Uosabia dziką inteligencję i spryt w służbie słusznej sprawy (przeniesienie góry z Himalajów), a przede wszystkim bezgraniczną wierność i oddanie jednemu panu, Ramie.
[...]
Dziś, Hanuman jest przede wszystkim obrońcą i bogiem drzew, to znaczy uosabia ideę obrony indyjskiego drzewostanu. W Delhi zbudowano niedawno potężną świątynię, mająca uobecnić ten właśnie problem.
[...]
Po krowach, kobrach i innych wężach, małpy z Hanumanem na czele są najlepiej traktowanymi zwierzętami Indii.
[...]
Pomagał Ramie odnaleźć Sitę, gdy została porwana na Sri Lankę i był głównym, obok Ramy, bohaterem wielkiej bitwy, w której Rawana i jego rakszasy zostały całkowicie rozbite. Po bitwie Rama chciał zapłacić Hanumanowi za usługę, ale ten odmówił, ciesząc się jednak, że został potraktowany jak dowódca małp, a nie jak sługa niewolnik, któremu nigdy się za usługi nie płaci. Odtąd służył Ramie bezgranicznie oddany i wierny.
[...]
Kiedy po bitwie na Sri Lance zachorował Lakszmana, brat Ramy, Hanuman poleciał w Himalaje po zioła. Przeniósł całą górę, gdyż wtedy jeszcze nie umiał rozróżniać ziół. Ale bardzo szybko nauczył się je zbierać i nawet został aptekarzem i lekarzem. Dawniej leczył rany odniesione w bitwach, a dziś chroni ludzi od wypadków drogowych i wzdłuż wszystkich indyjskich dróg rozlokowane są małe świątynki jemu poświęcone.
[...]
Przedstawiany w kwartecie z Ramą, Lakszmaną i Sitą, Hanuman symbolizuje ponadludzką, zwierzęcą siłę potrzebną do sprawowania władzy i pokonania wszystkich niskich i prymitywnych mocy przeciwnych. Uosabia dziką inteligencję i spryt w służbie słusznej sprawy (przeniesienie góry z Himalajów), a przede wszystkim bezgraniczną wierność i oddanie jednemu panu, Ramie.
[...]
Dziś, Hanuman jest przede wszystkim obrońcą i bogiem drzew, to znaczy uosabia ideę obrony indyjskiego drzewostanu. W Delhi zbudowano niedawno potężną świątynię, mająca uobecnić ten właśnie problem.
[...]
Po krowach, kobrach i innych wężach, małpy z Hanumanem na czele są najlepiej traktowanymi zwierzętami Indii.
diwali, dipawali — najważniejsze święto obchodzone w całych Indiach, rozpoczyna się w 14-ty dzień księżycowy miesiąca kartik, po dwóch tygodniach ciemności, gdy księżyc jest w nowiu, a więc w czarnym księżycu, między końcem września a początkiem listopada; dipa to mała lampka oliwna, zaś awali znaczy rząd — podczas święta wszyscy hindusi, niezależnie od wyznawanej religii, wystawiają przed dom rzędy zapalonych lampek oliwnych. Jest to symboliczne zwycięstwo światła nad ciemnością, dobra nad złem, na pamiątkę zwycięstwa boga Ramy nad demonem Rawaną. W opowieści mitologicznej, ludzie uszczęśliwieni tym ostatecznym rozgromieniem zła oświetlali drogę bogu Ramie kiedy powracał w triumfalnym marszu z Sitą, Lakszmaną i Hanumanem ze Sri Lanki do Ajodhji.Ramajana
[Nota bene. To nie jest świątynia „poświęcona szczurom”, jak mniemają niektórzy, lecz bogini Durdze, która pojawiła się pod postacią Karni Maty. W Indiach chronione są wszystkie te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i z tego powodu narażone są na największe niebezpieczeństwa, ale oprócz uczłowieczonego Hanumana i Ganeśi nie buduje się jednak świątyń dla zwierząt. Czcić zwierzęta to znaczy nie zabijać ich.]
W kwartecie z Lakszmaną, Sitą i Hanumanem — jest ideałem sprawiedliwego władcy.
[...]
Dla władców dynastii Bundela w Orczi, jak ukazują wspaniałe freski z XVI wieku, Rama był ideałem sprawiedliwego króla, a mniej bogiem, chociaż na freskach ukazali chronologiczne miejsce pojawienia się go na ziemi jako awatara Wisznu. Władcy radżpuccy, których różne dynastie przejęły władzę między VIII a XIV wiekiem n.e. w wielu regionach Indii, uważali Ramę nawet za swego protoplastę. Dotyczyło to zwłaszcza tych klanów radżpuckich, które wywodziły swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry. We wszystkich niemal pałacach Radżastanu, Ramę przedstawia się siedzącego na tronie z Sitą, ze stojącym obok nich Lakszmaną i Hanumanem siedzącym obok tronu. Rama symbolizuje sprawiedliwość, Sita — oddanie, Lakszmana — wsparcie słusznej sprawy, a Hanuman — inteligencję w służbie władcy.
[...]
Był młodszym bratem Ramy, a wraz ze swoim bratem-bliźniakiem otrzymali przy urodzeniu jedną czwartą boskiej inkarnacji Wisznu. Dlatego odznaczał się wielką łagodnością, ale i potężną boską siłą przenikliwości pozwalającą ochraniać i służyć. Dla hindusów jest ideałem oddanego brata, który o nic nie pytając łagodzi, rozumie i służy. Był nieodłącznym towarzyszem Ramy i Sity na wygnaniu w lesie, pobierał wraz z nimi stosowne nauki, a kiedy Sita została porwana — udał się z Ramą na poszukiwania i uczestniczył w wielkiej bitwie przeciwko Rawanie. Po zwycięstwie ciężko zachorował i wszyscy obawiali się o jego życie. Mogło mu pomóc tylko jedno zioło, które rosło w Himalajach. W Himalaje poleciał Hanuman, a nie umiejąc rozróżnić owego zioła od wielu innych ziół rosnących na stokach gór, zabrał ze sobą całą górę i przeniósł ją na Sri Lankę, ratując życie Lakszmany.
[...]
Dla władców dynastii Bundela w Orczi, jak ukazują wspaniałe freski z XVI wieku, Rama był ideałem sprawiedliwego króla, a mniej bogiem, chociaż na freskach ukazali chronologiczne miejsce pojawienia się go na ziemi jako awatara Wisznu. Władcy radżpuccy, których różne dynastie przejęły władzę między VIII a XIV wiekiem n.e. w wielu regionach Indii, uważali Ramę nawet za swego protoplastę. Dotyczyło to zwłaszcza tych klanów radżpuckich, które wywodziły swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry. We wszystkich niemal pałacach Radżastanu, Ramę przedstawia się siedzącego na tronie z Sitą, ze stojącym obok nich Lakszmaną i Hanumanem siedzącym obok tronu. Rama symbolizuje sprawiedliwość, Sita — oddanie, Lakszmana — wsparcie słusznej sprawy, a Hanuman — inteligencję w służbie władcy.
[...]
Był młodszym bratem Ramy, a wraz ze swoim bratem-bliźniakiem otrzymali przy urodzeniu jedną czwartą boskiej inkarnacji Wisznu. Dlatego odznaczał się wielką łagodnością, ale i potężną boską siłą przenikliwości pozwalającą ochraniać i służyć. Dla hindusów jest ideałem oddanego brata, który o nic nie pytając łagodzi, rozumie i służy. Był nieodłącznym towarzyszem Ramy i Sity na wygnaniu w lesie, pobierał wraz z nimi stosowne nauki, a kiedy Sita została porwana — udał się z Ramą na poszukiwania i uczestniczył w wielkiej bitwie przeciwko Rawanie. Po zwycięstwie ciężko zachorował i wszyscy obawiali się o jego życie. Mogło mu pomóc tylko jedno zioło, które rosło w Himalajach. W Himalaje poleciał Hanuman, a nie umiejąc rozróżnić owego zioła od wielu innych ziół rosnących na stokach gór, zabrał ze sobą całą górę i przeniósł ją na Sri Lankę, ratując życie Lakszmany.
Bracia długo w rozpaczy szukali Sity, ale wiedzieli, że muszą szukać pomocy, gdyż sami jej nie odnajdą. Pomogli królowi Sugriwie odzyskać królestwo zagarnięte przez przyrodniego brata, a było to królestwo małp. Sugriwa tak się wzruszył nieszczęściem młodego małżonka, że oddał mu w służbę swego najlepszego generała — Hanumana. Ta dzielna małpa była nie tylko nadzwyczajnie silna i inteligentna, ale potrafiła latać jak ptak. Hanuman wziął sprawy w swoje ręce i dzięki swym małpim zastępom odszukał Sitę na Sri Lance. Nawet odwiedził ją i przyniósł pierścień od Ramy, by wiedziała, że zostanie przez niego uratowana. Rama, Lakszmana i Hanuman zorganizowali wielką wyprawę, zbudowali most na Sri Lankę, by małpy mogły się tam przedostać.
[...]
Doszło do spotkania z Rawaną i rozgorzała mityczna bitwa. Rama doskonale celował, ale za każdym razem, gdy spadała jedna z dziesięciu głów demona zła, odrastały następne. Hanuman swoim ogonem przerzucił ogień na wyspę i Sri Lanka stanęła w płomieniach. Lakszmana zabijał demony z szybkością błyskawicy, ale Rawana był niezniszczalny. Dopiero jego syn, Indrasitu, przerażony demoniczną siłą ojca zdradza Ramie sekret — trzeba wysłać strzałę w pępek Rawany. Kiedy Rama wypuścił ostatnią swą strzałę trafiając w pępek Rawany, ten zachwiał się i upadł. Został pokonany. Sita była wolna i połączyła się z Ramą.
[...]
Towarzyszyła mu wierna Sita i oczywiście ukochany brat Lakszmana i Hanuman, który już nigdy nie rozstał się z nimi.
[...]
Doszło do spotkania z Rawaną i rozgorzała mityczna bitwa. Rama doskonale celował, ale za każdym razem, gdy spadała jedna z dziesięciu głów demona zła, odrastały następne. Hanuman swoim ogonem przerzucił ogień na wyspę i Sri Lanka stanęła w płomieniach. Lakszmana zabijał demony z szybkością błyskawicy, ale Rawana był niezniszczalny. Dopiero jego syn, Indrasitu, przerażony demoniczną siłą ojca zdradza Ramie sekret — trzeba wysłać strzałę w pępek Rawany. Kiedy Rama wypuścił ostatnią swą strzałę trafiając w pępek Rawany, ten zachwiał się i upadł. Został pokonany. Sita była wolna i połączyła się z Ramą.
[...]
Towarzyszyła mu wierna Sita i oczywiście ukochany brat Lakszmana i Hanuman, który już nigdy nie rozstał się z nimi.
Harihara Wisznu i Lakszmi
Harihara — WisznuŚiwa (lewa prawa) to bogowie bliźniacy, „zrośnięci razem”, ukazujący jedność boskiej istoty. Wisznu chciał sprawdzić jaka jest moc kobiety, kiedy chce ona uwieść mężczyznę. Gdy tylko przybrał postać Mohini, Śiwa tak bardzo jej zapragnął, że natychmiast się z nią połączył. Taka jest uwodzicielska moc kobiety.
Indra Arjowie, boginie i bogowie, Kriszna i Radha, Marathowie, obrzędy i święta, Rama i Sita, świątynie tamilskie, świątynie w Kadżuraho, Wedy, Wisznu i Lakszmi
Arjowie lubili muzykę i taniec, grali na flecie, lutni i harfie, znali grę w kości, gustowali w odurzających napojach. Główni bogowie byli związani bardziej z kultem słońca niż księżyca, a ich mitologia roztaczała wizję wolności i zwycięstwa ludzi. Stworzyli panteon potężnych, męskich bogów jadących na rydwanach, ogniem rozświetlających wszelkie mroki, a gdy zwalczali siły ciemności, słońce świeciło za ich plecami. Nomadzi ze stepów, koczownicy zawsze w siodle, dzięki koniom stali się wojownikami. Pojęcie boga związali z sakralnością niebiańską, z ideą światła i transcendencji (wysokości), a także z ideą ojcostwa, zwierzchności i tworzenia. Ich Bóg-Niebo stał się stwórcą świata, władcą kosmosu. Żeńskie bóstwa płodności — bliskie ludom rolniczym — mieli za nic i nie okazywali im szacunku. Wzgardzili boginią-ziemią i wilgotną głębią jej otchłani, gdzie długo dojrzewa to, co ma być zrodzone. Współodczuwanie, współbycie i trwanie matki nudziło ich. Nie chcieli pozostać w miejscu, wciąż gdzieś gnali. Wyznawali kult ognia, Agni, więc bogom — pojmowanym raczej jako zjawiska natury — składali ofiary całopalne, by dym zanosił je „w górę”, do nieba. Wielbili uśmiechniętego Suryę, słońce, które traktowali jak ożywiciela przenikającego wszelkie istoty i podtrzymującego życie. Cieszyli się mocą błyskawicy i suchego trzasku gromu Indry, który zapowiadał ożywcze deszcze monsunowe. Nie wznosili sanktuariów, obrzędy sprawiali pod gołym niebem, nad strumykami i na wzgórzach.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
Arjowie przynieśli ze sobą swoich bogów. Ale wkrótce ci bogowie, Indra, Agni, Waruna, Surya i inni, przestali mieć jakiekolwiek znaczenie i stali się bogami papierowymi (sformułowanie M. Eliadego). Bramini aryjscy dokonali ogromnego wysiłku, by poznać i zrozumieć system wierzeń, który zastali na ziemiach przez siebie zagarniętych. Na ziemi hindu zwycięzcy przejęli religię od ludów przez siebie zwyciężonych, dawała bowiem lepsze odpowiedzi na egzystencjalne pytania człowieka. Bogowie aryjscy przestali z czasem odgrywać jakąkolwiek rolę, a pozostały tylko ich puste imiona.
W Rigwedzie jest wzmianka o tym jak Indra, bóg wojny zwyciężył 50 000 krisznów, którzy byli asiurami. Być może chodzi o pierwsze zwycięstwa Indoeuropejczyków odniesione nad autochtonami o ciemnej karnacji skóry, a Kriszna mógł być albo ich wodzem albo bóstwem (asiurowie są zazwyczaj bogami ludów podbitych). Lud ten, osiadły na terenie Gudżaratu, pomagał Bharatom przy odzyskiwaniu terytoriów utraconych w okresie pojawienia się drugiej fali ludów indoeuropejskich. Kriszna został niewątpliwie zaakceptowany przez społeczeństwo wedyjskie dzięki szlachetności postępowania (arya) i okazał się niezbędny dla procesu integracji.
[...]
Na jego przedaryjskie pochodzenie, oprócz koloru skóry, wskazuje wierność Śiwie i kult lingamu. W Bhagawadgicie objawia się jako Najwyższa Moc Boska i jako Boski Nauczyciel, który przekazuje indoeuropejskim wojownikom Naukę Jogi, należącą do najstarszej warstwy cywilizacyjnej Indii, przechowaną przez mędrców znad Indusu. Podczas tego długiego procesu wymiany kulturowej między spadkobiercami cywilizacji harappejskiej, a nowymi przybyszami, Kriszna nie został jednak włączony do panteonu wedyjskiego, mimo że zdetronizował Indrę, ale jego kult był niezwykle żywy wśród ludów rolniczych. Paradoksalnie później niż Rama, siódmy awatara Wisznu, dopiero w pierwszych wiekach naszej ery stał się jedną z najważniejszych Boskich Postaci hinduskiej sanatany dharmy, według której pojawił się na ziemi jako ósmy awatara Wisznu, przynosząc na ziemię ideę miłości w znaczeniu ahimsy i bhakti, niekrzywdzenia i bezwarunkowego, całkowitego oddania się bogu. Rama i Kriszna pojawili się na ziemi wśród ludzi, zadbali o potrzebę kontaktu ludzi z boskością, stali się bliscy i dlatego są najbardziej z wszystkich boskich postaci wielbieni, kochani i adorowani.
[...]
Jako pasterz Kriszna pokonał Indrę, aryjskiego boga grzmotów i wojny, i na swoich ziemiach wokół góry Gowardhany namówił ludzi do oddawania czci krowom, nie poprzez rytuał, ale poprzez niezabijanie i pokorną miłość do wszelkiego stworzenia. Gdy Indra zobaczył, że wieśniacy przestali mu składać ofiary, zesłał ulewny deszcz. Ale Kriszna ochronił ludzi podnosząc na jednym palcu górę Gowardhanę, tak by mogli się pod nią schować.
[...]
Na jego przedaryjskie pochodzenie, oprócz koloru skóry, wskazuje wierność Śiwie i kult lingamu. W Bhagawadgicie objawia się jako Najwyższa Moc Boska i jako Boski Nauczyciel, który przekazuje indoeuropejskim wojownikom Naukę Jogi, należącą do najstarszej warstwy cywilizacyjnej Indii, przechowaną przez mędrców znad Indusu. Podczas tego długiego procesu wymiany kulturowej między spadkobiercami cywilizacji harappejskiej, a nowymi przybyszami, Kriszna nie został jednak włączony do panteonu wedyjskiego, mimo że zdetronizował Indrę, ale jego kult był niezwykle żywy wśród ludów rolniczych. Paradoksalnie później niż Rama, siódmy awatara Wisznu, dopiero w pierwszych wiekach naszej ery stał się jedną z najważniejszych Boskich Postaci hinduskiej sanatany dharmy, według której pojawił się na ziemi jako ósmy awatara Wisznu, przynosząc na ziemię ideę miłości w znaczeniu ahimsy i bhakti, niekrzywdzenia i bezwarunkowego, całkowitego oddania się bogu. Rama i Kriszna pojawili się na ziemi wśród ludzi, zadbali o potrzebę kontaktu ludzi z boskością, stali się bliscy i dlatego są najbardziej z wszystkich boskich postaci wielbieni, kochani i adorowani.
[...]
Jako pasterz Kriszna pokonał Indrę, aryjskiego boga grzmotów i wojny, i na swoich ziemiach wokół góry Gowardhany namówił ludzi do oddawania czci krowom, nie poprzez rytuał, ale poprzez niezabijanie i pokorną miłość do wszelkiego stworzenia. Gdy Indra zobaczył, że wieśniacy przestali mu składać ofiary, zesłał ulewny deszcz. Ale Kriszna ochronił ludzi podnosząc na jednym palcu górę Gowardhanę, tak by mogli się pod nią schować.
Wprawdzie jego pochodzenie było niejasne, gdyż urodził się w Punie jako syn urzędnika na służbie jednego z sułtanów, a przodkowie musieli należeć do grupy wzbogaconych chłopów, to bramini z Waranasi zgodzili się przygotować wielki rytuał wywyższenia go do rangi ksiatriji. Uroczystość, która miała miejsce w 1674 roku, trwała wiele tygodni, a najważniejszym jej elementem była pokuta za nieprzestrzeganie religijnych obrzędów. Musiał złożyć stosowne ofiary świętemu ogniowi, dokonać rytualnych ablucji w wodzie i oliwie, a następnie został namaszczony ziemią pochodzącą z czterech świętych miejsc hindu i proszkiem z drzewa sandałowego. Bramini wręczyli mu świętą nić i naznaczyli czoło świętym znakiem tilak. Został uznany za ziemską inkarnację boga Indry. Przywódcy wojskowi i władcy państewek lennych złożyli mu hołd wierności i lojalności.
Podczas drugiego dnia Diwali, świętuje się zwycięstwo Kriszny nad demonem Narakasurą, uwalniające świat od strachu. Demon zrzucił na wioskę w czasie monsunu wzburzone potoki wód i ludzie umierali ze strachu, obawiając się o swój dobytek, ale Kriszna uniósł wtedy małym palcem u ręki górę Gowardhanę i ludzie mogli się pod nią schronić (według innych opowieści, Indra sprowadził potoki deszczu na wioskę). Powodem do radości podczas święta Diwali jest zniszczenie sił zła i demonów zagrażających spokojowi człowieka.
Ta wersja kłóci się z obrazem Ramy-wojownika, opiekuna młodych kobiet. Uratował on przecież Ahalję, która została przez męża zamieniona w kamień, po tym jak Indra nawiedził ją w nocy i uwiódł. Rama dotknął stopami kamienia i przywrócił jej postać, a także pogodził z mężem, riszi Gautamą.
Trzy apsary, niebiańskie tancerki tańczące dla Indry i ku rozkoszy innych bogów, były najczęściej przedstawiane w świątyniach, cyzelowane w kamieniu by wyglądały jak żywe. Urvashi o piersiach okrągłych i ponętnych kształtach, Tillottama o szerokich ustach, migdałowych oczach i ciemnej skórze, prawdziwa piękność południa oraz Menaka, szczupła, wysoka o podłużnej twarzy i drobnych zębach, uznana za najlepszą tancerkę.
[...]
Bogowie posługiwali się apsarami, by sprawdzić cnotę wielkich mędrców, którzy łaknęli doskonałości i nieskazitelności boskiej, a więc zagrażali bogom i mogli wywrócić do góry nogami cały kosmiczny porządek. Apsary uwodziły mędrców, sprowadzając ich z piedestału ascezy do ludzkich siedzib niedoskonałości. Menaka miała uwieść Wiśwamitrę, który dzięki praktykom ascetycznym posiadł moc i zagroził Indrze. Kiedy riszi Wiśwamitra ujrzał tańczącą apsarę (może zatańczyła wyuzdany taniec naucz) uległ takiej pokusie, że sama jego myśl wystarczyła, by ją zapłodnić. Mędrzec nie doszedł stanu boskiego, ludzka natura wzięła w nim górę i pozostał człowiekiem, a Menaka urodziła córkę, Śakuntalę.
[...]
Bogowie posługiwali się apsarami, by sprawdzić cnotę wielkich mędrców, którzy łaknęli doskonałości i nieskazitelności boskiej, a więc zagrażali bogom i mogli wywrócić do góry nogami cały kosmiczny porządek. Apsary uwodziły mędrców, sprowadzając ich z piedestału ascezy do ludzkich siedzib niedoskonałości. Menaka miała uwieść Wiśwamitrę, który dzięki praktykom ascetycznym posiadł moc i zagroził Indrze. Kiedy riszi Wiśwamitra ujrzał tańczącą apsarę (może zatańczyła wyuzdany taniec naucz) uległ takiej pokusie, że sama jego myśl wystarczyła, by ją zapłodnić. Mędrzec nie doszedł stanu boskiego, ludzka natura wzięła w nim górę i pozostał człowiekiem, a Menaka urodziła córkę, Śakuntalę.
Boscy małżonkowie umieszczeni są zazwyczaj w scenach centralnych, na pierwszym i drugim fryzie. Ponad nimi, wysoko w górze — surowe postacie bogów aryjskich, których Mircea Eliade nazwał „bogami papierowymi”, gdyż utracili swe znaczenie zaraz po przybyciu do Indii. Surya, Indra, Agni i inni mają postać sztywną, naprężoną, są samotni, nie patrzą w oczy partnerki-siakti, lecz przed siebie… i nie mają nic do powiedzenia. Ich groźne oblicza, pokryte niekiedy zarostem i brodą przywołują wspomnienie dumnych Arjów, którzy szybko ulegli władzy radosnych bogów hinduskich, mieszkających na ziemi pośród ludzi. Boskich małżonków splecionych w erotycznym uścisku obserwują zwykli ludzie, doznający seksualnego rozbudzenia, a ich z kolei podgląda służba, ucząc się smaku doznań cielesnych na wyższym poziomie. Wytrysk orgazmiczny to dla człowieka dotknięcie stanu boskości, jedyny moment, w którym osiąga on anandę, błogostan, szczęśliwość, radość i rozkosz, która wprawdzie nie trwa wiecznie, ale pozwala ożywić jego zwykłą egzystencję. Także artysta osiąga ten stan w pracy twórczej. W postaciach bogów ukazana jest rozkosz w czystej postaci, przyjemność sama w sobie, związek zasad kosmicznych i ów przepływ boskiej energii siakti, która jest źródłem wszelkiego życia. Jeśli w Kamasutrze chodzi o poznanie technik osiągnięcia ekstazy, to w świątyni chodzi o zobrazowanie przepływu boskiej energii siakti. Energia kundalini siakti może zostać wykorzystana do „przepalenia” czakr, czym zajmuje się tantra joga. Nasycenie religii atmosferą erotyczną jest wyrazem witalności, jaką spotykamy w indyjskim życiu społecznym we wszystkich jego okresach.
Centralnym punktem świata wedyjskiego jest ogień i jego bóstwo Agni; objawia on swój aspekt opiekuńczy lub niszczący, jest przewodnikiem ofiary, a dla kapłana — źródłem wiedzy i natchnienia typu apollińskiego. Indra, władca burz i błyskawic uderza bogów swą potężną wadżrą, piorunem; przedstawiany jest jako młody wojownik pędzący na rydwanie zaprzężonym w sprężyste rumaki. Surya to bóstwo słoneczne, świetliste, ulubione bóstwo wodzów aryjskich, którzy znak słońca, swastykę, wzięli za swój. Pojawia się w hymnach idea światła, które rozprasza mroki, budzi do życia, oślepia profanów, wzywa do czynu i daje natchnienie poetom. Jest Wisznu, który trzema kosmicznymi krokami przemierzył świat. Ubóstwione są rzeki, góry i rośliny, a wśród nich soma, odurzający napój ofiarny, naturalny halucynogen dający natchnienie typu dionizyjskiego. Wszystko, co żyje, co istnieje, podlega Prawdzie, Prawu kosmicznemu, rita.
Bogowie Wisznu i Śiwa nie należeli do panteonu bóstw wedyjskich, pierwszy był zaledwie pomocnikiem Indry, a drugi odgrywał ogromną rolę, ale tylko w religijności „ludowej”. Wedy dają świadectwo idei religijnych elity, arystokracji i kapłanów, ale pomijają całkowicie warstwy tubylcze, ludowe, o religijności szamańskiej. Dopiero w VII wieku n.e. Wisznu i Śiwa weszli na trwałe w krąg całej religijności hindu.
Jagannatha Kriszna i Radha, miejsca sacrum
Starszy brat Kriszny, wcielenie węża Śeszy, reprezentuje wieśniaków uprawiających ziemię, w opozycji do Kriszny, który reprezentuje nomadów, pasterzy krów. Przedstawia się go ubranego na biało lub niebiesko, z lemieszem lub młotem. Pod imieniem Balabhadry tworzy wraz z Kriszną i ich siostrą Subhadrą, Jagannathę, trimurti Najwyższej Mocy Boskiej czczoną w świątyni Jagannathy w Puri.
Siedziba Wisznu jest na wschodzie nad Zatoką Bengalską, w Puri. Zdaniem wielu hindusów jest to obecnie najważniejsza pielgrzymka hindu. Wisznu występuje tu pod imieniem Jagannatha, Pan Świata, a jego statuetka z czarnego drewna ma zawierać szczątki Kriszny. Jagannatha, siostra Subhadra i brat Balabhadra tworzą trimurti (podobnie jak Rama, Sita i Lakszmana). Najważniejszym świętem jest Rath Yatra, kiedy to na olbrzymich trzech rydwanach statuetki są na 7 dni przemieszczane do ogrodów, usytuowanych w odległości 1,5 km od świątyni Jagannatha. Rydwany są budowane co roku na nowo, gdyż po ceremonii trzeba je… spalić.
Jamuna religia rzeki Gangi
A przecież Ganga to śliczna, młoda bogini, devi. O wdzięcznie pochylonej głowie w białej koronie, wpatrzona w nurt swojej rzeki, siedzi na krokodylu unoszącym się po leniwie płynących wodach. W lewej dolnej ręce trzyma dzbanek na wodę (charakterystyczny lily, do dziś sprzedawany na ghatach w Waranasi), prawą ręką wykonuje gest pozdrowienia, w lewej górnej — trzyma naszyjnik malę (też wciąż sprzedawany w Waranasi), w prawej górnej — kwiat lotosu. Niekiedy przedstawia się ją tylko z dzbankiem lily i lutnią. Jej siostrą jest siedząca na żółwiu devi Jamuna, dopływ prawobrzeżny, niegdyś bardzo obfity w wodę, dziś — zanikający.
[...]
JamunaWszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
[...]
JamunaWszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
Jaśoda Kriszna i Radha, obrzędy i święta
Ułożona dopiero w I — II wieku n.e. Harivamsa opowiada o dzieciństwie Kriszny. Ten obraz zdaje się być ważniejszy od obrazu Kriszny dorosłego. Przedstawia się go jako szczęśliwe boskie dziecię o błękitnej skórze, samotnie płynące na liściu po rzece. Inne sceny to kradzież mleka (masła) w domu Jaśody, walka z rakszasami, siedzący na huśtawce wśród kobiet.
[...]
Kriszna urodził się w więzieniu, a gdy ojciec wziął go na ręce bramy więzienia otworzyły się za sprawą Wisznu i Wasudewa wyniósł dziecko, przeszedł przez wzburzone wody Jamuny i oddał opiekunce, która go wykarmiła. Kriszna jako dziecko był bardzo niesforny, a jego psoty w formie przypowieści są opowiadane wszystkim indyjskim dzieciom. Jaśoda z mężem Nandą, który był pasterzem krów mieszkała w Gokuli, zakątku krów, i Kriszna korzystał z niczym nie skrępowanej swobody w lesie Vrindavan. Jednak Jaśoda miała z nim mnóstwo kłopotów, na przykład nie pozwoliła mu wypić mleka, gdyż odstawiła je na masło, a Kriszna potajemnie wypił jednym haustem całe mleko. Kiedy Jaśoda znalazła pustą konew, przywołała Krisznę i kazała mu otworzyć buzię. Jaśoda zobaczyła we wnętrzu Kriszny cały świat i zrozumiała, że jest on bogiem.
[...]
Kriszna urodził się w więzieniu, a gdy ojciec wziął go na ręce bramy więzienia otworzyły się za sprawą Wisznu i Wasudewa wyniósł dziecko, przeszedł przez wzburzone wody Jamuny i oddał opiekunce, która go wykarmiła. Kriszna jako dziecko był bardzo niesforny, a jego psoty w formie przypowieści są opowiadane wszystkim indyjskim dzieciom. Jaśoda z mężem Nandą, który był pasterzem krów mieszkała w Gokuli, zakątku krów, i Kriszna korzystał z niczym nie skrępowanej swobody w lesie Vrindavan. Jednak Jaśoda miała z nim mnóstwo kłopotów, na przykład nie pozwoliła mu wypić mleka, gdyż odstawiła je na masło, a Kriszna potajemnie wypił jednym haustem całe mleko. Kiedy Jaśoda znalazła pustą konew, przywołała Krisznę i kazała mu otworzyć buzię. Jaśoda zobaczyła we wnętrzu Kriszny cały świat i zrozumiała, że jest on bogiem.
Na północy Indii poświęcone Krisznie, a na południu — bogu miłości Kamie. Kriszna żalił się, że skóra Radhy jest biała, a jego — ciemna, i Jaśoda poradziła mu, żeby posypał ją kolorowym proszkiem. Tak więc w tym dniu wszyscy świętujący obsypują się kolorowym proszkiem i tańczą z radości. Kolor czerwony oznacza nową krew płynącą w żyłach, przynoszącą życie i miłość. Krisznie składa się w ofierze prasad, dar z czerwonych kwiatów drzewa asioki, symbol miłości. Wieśniacy śpiewają rozpustne piosenki, a wieczorem palą ogniska i pieką placki.
Kali boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, Devi, Durga, Kali i inne boginie, Drawidowie, Ganeśa, Gurkhowie, hindu, jantra, kundalini, Matka Teresa, miejsca sacrum, Radżputowie, sati, siakti, Śiwa i Parwati, Wedy
W ikonografii i rzeźbie indyjskiej wszyscy bogowie i boginie przedstawiani są z dwoma parami rąk — jedna para skierowana jest do ludzi, co symbolicznie wskazuje, że żyją oni na ziemi, pośród ludzi. Druga para rąk wzniesiona jest ku górze, kierując człowieka na poziom ponadludzki. Boginie Kali i Durga przedstawiane są z czterema parami rąk, co wskazuje na ich silną energię siakti.
Wielu hindusów oddaje cześć wielu formom boskości, gdyż każda z nich jest objawieniem tylko jednego aspektu tej samej boskiej rzeczywistości. Umysł człowieka jest rozproszony, ulega wciąż nowym popędom i emocjom, nie potrafi wielbić tego, co boskie. Boskość, ta Jedność w Wielości, jest abstrakcją i trudno ją pojąć. Każdy wybiera więc dla siebie taki obraz boga, na jakim jego umysł potrafi się skupić. Osobista forma boskości to iszta dewata, i ta forma, żadna inna, jest obdarzona najwyższą mocą dla tego, kto ją wybrał. Na niej skupia się myśl abstrakcyjna, a forma ta jest tylko narzędziem umożliwiającym skupienie umysłu. To narzędzie jest niszczone, topione, rozbijane, palone, gdy wypełniło swą rolę (niszczenie posągów Durga, Kali, Ganeśi). Jakakolwiek wybrana droga prowadząca do realizacji wartości przedstawionych przez konkretną murti i uszczęśliwiająca jej wielbiciela, jest drogą religijną.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
Bogini Kali jest w Europie najbardziej znana ze wszystkich bogiń indyjskich, być może ze względu na swój „demoniczny”, obcy naszej kulturze obraz kobiecości (naszyjnik z czaszek wokół szyi, zwisający z ust czerwony język, przekrwione oczy, „deptanie” boga Śiwy). Jest najbardziej znana, bo „straszy”, zamiast koić jak Notre Dame, nasza Matka Boska. Była bodaj pierwszą boginią, z jaką Anglicy spotkali się w Indiach — w Kalkucie, jednym z niewielu miast oddanych jej kultowi.
[...]
Kali wydobyła się ze zmarszczonego gniewem czoła Durgi i pożarła na jej rozkaz resztki armii demonów, odcinając głowy Ciandy i Mundy; dlatego w niektórych regionach Indii południowych bogini Durga i sprzymierzona z nią bogini Kali, nazywane są Ćamundą.
[...]
Kali jest symbolem Boga w aspekcie wiecznej Matki Przyrody, bezlitosnej w swych prawach, to znaczy doskonale emocjonalnie obojętnej wobec ludzkiej psyche. Uosabia wieczny pierwiastek żeński w przyrodzie. Postać Kali pojawiła się w źródłach przedaryjskich i pochodzi z najstarszej warstwy wierzeń indyjskich, podobnie jak Durga, Śiwa czy Kriszna. W piśmiennictwie znana jest od około 400 r. p.n.e., symbolizując walkę wprost, uderzając w błyskawicznym ataku frontalnym, któremu nikt nie może się oprzeć. Jako najbardziej wojowniczy aspekt Durgi, pojawiła się, by unieszkodliwić męskie moce demoniczne i tchnąć nowy układ równowagi.
[...]
Jednak w Indiach wszystkie boginie są tylko jakimś aspektem jednej Devi, działającej w różny sposób zależnie od konkretnej sytuacji, i nawet Kali nie zawsze jest okrutna i mściwa, bywa też łaskawa.
[...]
Tradycyjnie przedstawia się ją jako czarną kobietę stojącą na postaci boga Śiwy, Nieskończonego. Kolor czarny oznacza absolutną pierwotność i tak jak wszystkie kolory znikają w czerni, tak wszystkie boskie imiona i formy rozmywają się w jednej postaci — Kali. Jest czystą naturą, prakriti, bez żadnych przymiotów. W swej pierwotnej, absolutnej nagości nie osłania jej żadna ozdoba, iluzja. Rodzi świat w akcie partenogenezy, gdyż nosi w sobie pierwiastek męski. Zmierzwione włosy tkają zasłonę iluzji, siatkę czaso-przestrzeni, która organizuje materię wydobywając ją z chaosu. Naszyjnik z ludzkich czaszek (głów) symbolizuje pięćdziesiąt liter sanskryckiego alfabetu, każda będąca zaczątkiem wiedzy i mądrości. U jej pasa zwisają ludzkie ręce — podstawowe narzędzie pracy oznaczające działanie karmy i ciężar nagromadzonych czynów. Troje oczu oznaczają przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a białe zęby — sattwę, świetlistość i lekkość umysłu, zaś zwisający czerwony język — radżas, energię sprawczą wyczerpującą się aż do inercji bezwładu, tamas. Kali ma najczęściej cztery ramiona, niekiedy tylko dwa, często sześć lub nawet osiem (jak Durga); w ręce lewej trzyma odciętą głowę, oznaczającą pokonanie zła uczynionego przez destrukcyjną siłę ego, w drugiej — naczynie z ogniem duchowym. Ręką prawą czyni gest uśmierzający strach, a w drugiej ręce — dzierży miecz przecinający więzy zniewolenia. Nie depcze leżącego Śiwy, lecz przywołuje go do istnienia i pobudza do życia.
[...]
Swoim wiernym wskazuje drogę pozbycia się iluzji świata i własnego istnienia. Tantryzm jest drogą dynamiczną, a przebudzenie energii siakti prowadzi do zharmonizowania różnic i paradoksów bytu, celem ostatecznym zaś jest pogodzenie najbardziej skrajnych aspektów egzystencji, od najciemniejszych do najjaśniejszych, od silnych do słabych aż do osiągnięcia jedności w różnorodności. Kult Kali to całkowicie oddanie siebie pod kuratelę boskiej matki, aż do zatracenia osoby, osobowości, własnego Ja i ostateczne stopienie się jaźni z archetypem. Poprzez mistyczny związek z boginią odnajduje się własne zagubione, prawdziwe Ja, które jest esencją świata. Ponieważ obrazuje najbardziej pierwotną siłę, sadhaka musi porzucić wszelkie rozważania intelektualne i oddać się całkowicie we władanie tej podświadomej siły i rozjaśnić, a następnie wprowadzić do podświadomości pokłady nieznanych, często niebezpiecznych dla niego samego i innych, części własnego Ja. Dopiero wtedy potrafi wraz z Kali odtańczyć taniec życia i wyśpiewać hymny pochwalne na jej cześć.
[...]
Niekiedy, jako dziewica i stworzycielka, przybiera kolor biały (sattwa), jako Matka żywicielka — kolor czerwony (radżas), a jako ta, do której wszystko zmierza, by ostatecznie zamrzeć — kolor czarny (tamas). Uosabia cykliczność stworzenia, otwarcia i zamknięcia, życia i śmierci. Jest tą, która życie daje i życie zabiera. Kali przebywa w miejscach kremacji — przyjmuje w swe ramiona każdą umarłą osobę. Jej dotyk — śmierć — wyzwala od ciężaru życia, uśmierza ból i cierpienie, koi niepokój, przemienia przynosząc spokój i wolność.
[...]
Kali to archetyp jogini i wszystkie teksty tantryczne opiewające kobietę-wyrzeczeńca, nagą w swej naturze, prakriti, wielbią poprzez jej postać nieograniczoną żeńskość, przypominającą, że czas i przestrzeń przynależą do materii, którą wcześniej czy później należy pokonać. Tak długo jak pozostajemy w niewoli siatki czasu i przestrzeni, tak długo nie uzyskamy wolności. Kali to moc działania iluzji czasu — pojąć to i przekroczyć czas, to uzyskać wolność.
[...]
Archetyp Kali, Wielkiej Matki, nie zawsze przybiera formę ikonograficzną, czasem przedstawia ją zwykły blok kamienia o obłym kształcie i w kolorze czarnym lub szczelina w czarnej skale przypominają obecność żeńskiej zasady świata. W Kaszmirze, bogini nosi imię Tripura lub Tripurasundari, w Nepalu — Tara.
[...]
Kult bogini Kali przetrwał w najsilniejszej formie w Bengalu, gdzie każda wioska ma swoją kalibari, przybytek bogini. Jej wielkim poddanym był Ramakrishna, mistyk bengalski z XIX wieku, który przywrócił w Indiach czysty kult tej bogini. Świątynia Dakshineswar w północnej Kalkucie stała się najważniejszym miejscem kultu. Anglicy kolonizujący w tym czasie Kalkutę myśleli, iż owa intensywność oddawania kultu bogini jest typowa dla całych Indii — miasto było zbudowane na ziemi Kali (Kali-kshetra), nad brzegiem Gangi i nazywało się Kalighat. Ale to Ramakrishna i jego uczeń Wiwekananda przyciągnęli żarem oddania innych mieszkańców nowego miasta. W walce o niepodległość Indii, Kali zyskała nową symbolikę — jako personifikacja Bengalu pomogła wystąpić w ataku frontalnym przeciw Anglikom, a walka ta rozpoczęła się właśnie w Kalkucie.
[...]
Wiwekananda przepowiedział, że Matka powróci do świadomości ludzi na całym świecie po tym, jak została przez religie patriarchalne zmuszona do zejścia w podświadomość. Dzięki tym dwóm osobom, mistyka i myśliciela, kult Kali nabrał w Indiach nowej wartości i nowej mocy, lecz szersze spectrum boskości żeńskiej przejawia jednak Durga.
[...]
Kali wydobyła się ze zmarszczonego gniewem czoła Durgi i pożarła na jej rozkaz resztki armii demonów, odcinając głowy Ciandy i Mundy; dlatego w niektórych regionach Indii południowych bogini Durga i sprzymierzona z nią bogini Kali, nazywane są Ćamundą.
[...]
Kali jest symbolem Boga w aspekcie wiecznej Matki Przyrody, bezlitosnej w swych prawach, to znaczy doskonale emocjonalnie obojętnej wobec ludzkiej psyche. Uosabia wieczny pierwiastek żeński w przyrodzie. Postać Kali pojawiła się w źródłach przedaryjskich i pochodzi z najstarszej warstwy wierzeń indyjskich, podobnie jak Durga, Śiwa czy Kriszna. W piśmiennictwie znana jest od około 400 r. p.n.e., symbolizując walkę wprost, uderzając w błyskawicznym ataku frontalnym, któremu nikt nie może się oprzeć. Jako najbardziej wojowniczy aspekt Durgi, pojawiła się, by unieszkodliwić męskie moce demoniczne i tchnąć nowy układ równowagi.
[...]
Jednak w Indiach wszystkie boginie są tylko jakimś aspektem jednej Devi, działającej w różny sposób zależnie od konkretnej sytuacji, i nawet Kali nie zawsze jest okrutna i mściwa, bywa też łaskawa.
[...]
Tradycyjnie przedstawia się ją jako czarną kobietę stojącą na postaci boga Śiwy, Nieskończonego. Kolor czarny oznacza absolutną pierwotność i tak jak wszystkie kolory znikają w czerni, tak wszystkie boskie imiona i formy rozmywają się w jednej postaci — Kali. Jest czystą naturą, prakriti, bez żadnych przymiotów. W swej pierwotnej, absolutnej nagości nie osłania jej żadna ozdoba, iluzja. Rodzi świat w akcie partenogenezy, gdyż nosi w sobie pierwiastek męski. Zmierzwione włosy tkają zasłonę iluzji, siatkę czaso-przestrzeni, która organizuje materię wydobywając ją z chaosu. Naszyjnik z ludzkich czaszek (głów) symbolizuje pięćdziesiąt liter sanskryckiego alfabetu, każda będąca zaczątkiem wiedzy i mądrości. U jej pasa zwisają ludzkie ręce — podstawowe narzędzie pracy oznaczające działanie karmy i ciężar nagromadzonych czynów. Troje oczu oznaczają przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a białe zęby — sattwę, świetlistość i lekkość umysłu, zaś zwisający czerwony język — radżas, energię sprawczą wyczerpującą się aż do inercji bezwładu, tamas. Kali ma najczęściej cztery ramiona, niekiedy tylko dwa, często sześć lub nawet osiem (jak Durga); w ręce lewej trzyma odciętą głowę, oznaczającą pokonanie zła uczynionego przez destrukcyjną siłę ego, w drugiej — naczynie z ogniem duchowym. Ręką prawą czyni gest uśmierzający strach, a w drugiej ręce — dzierży miecz przecinający więzy zniewolenia. Nie depcze leżącego Śiwy, lecz przywołuje go do istnienia i pobudza do życia.
[...]
Swoim wiernym wskazuje drogę pozbycia się iluzji świata i własnego istnienia. Tantryzm jest drogą dynamiczną, a przebudzenie energii siakti prowadzi do zharmonizowania różnic i paradoksów bytu, celem ostatecznym zaś jest pogodzenie najbardziej skrajnych aspektów egzystencji, od najciemniejszych do najjaśniejszych, od silnych do słabych aż do osiągnięcia jedności w różnorodności. Kult Kali to całkowicie oddanie siebie pod kuratelę boskiej matki, aż do zatracenia osoby, osobowości, własnego Ja i ostateczne stopienie się jaźni z archetypem. Poprzez mistyczny związek z boginią odnajduje się własne zagubione, prawdziwe Ja, które jest esencją świata. Ponieważ obrazuje najbardziej pierwotną siłę, sadhaka musi porzucić wszelkie rozważania intelektualne i oddać się całkowicie we władanie tej podświadomej siły i rozjaśnić, a następnie wprowadzić do podświadomości pokłady nieznanych, często niebezpiecznych dla niego samego i innych, części własnego Ja. Dopiero wtedy potrafi wraz z Kali odtańczyć taniec życia i wyśpiewać hymny pochwalne na jej cześć.
[...]
Niekiedy, jako dziewica i stworzycielka, przybiera kolor biały (sattwa), jako Matka żywicielka — kolor czerwony (radżas), a jako ta, do której wszystko zmierza, by ostatecznie zamrzeć — kolor czarny (tamas). Uosabia cykliczność stworzenia, otwarcia i zamknięcia, życia i śmierci. Jest tą, która życie daje i życie zabiera. Kali przebywa w miejscach kremacji — przyjmuje w swe ramiona każdą umarłą osobę. Jej dotyk — śmierć — wyzwala od ciężaru życia, uśmierza ból i cierpienie, koi niepokój, przemienia przynosząc spokój i wolność.
[...]
Kali to archetyp jogini i wszystkie teksty tantryczne opiewające kobietę-wyrzeczeńca, nagą w swej naturze, prakriti, wielbią poprzez jej postać nieograniczoną żeńskość, przypominającą, że czas i przestrzeń przynależą do materii, którą wcześniej czy później należy pokonać. Tak długo jak pozostajemy w niewoli siatki czasu i przestrzeni, tak długo nie uzyskamy wolności. Kali to moc działania iluzji czasu — pojąć to i przekroczyć czas, to uzyskać wolność.
[...]
Archetyp Kali, Wielkiej Matki, nie zawsze przybiera formę ikonograficzną, czasem przedstawia ją zwykły blok kamienia o obłym kształcie i w kolorze czarnym lub szczelina w czarnej skale przypominają obecność żeńskiej zasady świata. W Kaszmirze, bogini nosi imię Tripura lub Tripurasundari, w Nepalu — Tara.
[...]
Kult bogini Kali przetrwał w najsilniejszej formie w Bengalu, gdzie każda wioska ma swoją kalibari, przybytek bogini. Jej wielkim poddanym był Ramakrishna, mistyk bengalski z XIX wieku, który przywrócił w Indiach czysty kult tej bogini. Świątynia Dakshineswar w północnej Kalkucie stała się najważniejszym miejscem kultu. Anglicy kolonizujący w tym czasie Kalkutę myśleli, iż owa intensywność oddawania kultu bogini jest typowa dla całych Indii — miasto było zbudowane na ziemi Kali (Kali-kshetra), nad brzegiem Gangi i nazywało się Kalighat. Ale to Ramakrishna i jego uczeń Wiwekananda przyciągnęli żarem oddania innych mieszkańców nowego miasta. W walce o niepodległość Indii, Kali zyskała nową symbolikę — jako personifikacja Bengalu pomogła wystąpić w ataku frontalnym przeciw Anglikom, a walka ta rozpoczęła się właśnie w Kalkucie.
[...]
Wiwekananda przepowiedział, że Matka powróci do świadomości ludzi na całym świecie po tym, jak została przez religie patriarchalne zmuszona do zejścia w podświadomość. Dzięki tym dwóm osobom, mistyka i myśliciela, kult Kali nabrał w Indiach nowej wartości i nowej mocy, lecz szersze spectrum boskości żeńskiej przejawia jednak Durga.
W odróżnieniu od innych cywilizacji świata antycznego, cywilizację tę cechuje łagodność i w pewnym sensie kobiecość — nie znaleziono żadnych militariów, żadnego składu broni, nawet jednej broni pojedynczej, znaleziono natomiast mnóstwo zabawek. Brak śladów jakiejkolwiek organizacji wojskowej, nie wydaje się, by istniało niewolnictwo, nie ma śladu jakiegoś systemu więziennego, nie widać napięć społecznych. Wręcz odwrotnie, była zorientowana na ablucje, kąpiele i masaże w pieleszach domowych, gdyż łazienki były większe od innych pomieszczeń, na umiarkowane i indywidualne oddawanie kultu bogini (Śiakti, Durga, Kali), gdyż nie znaleziono śladów świątyń, placów świątynnych, ani posągów większych niż otwarta dłoń. Była zorientowana na zachowanie zdrowia i młodości bardziej niż na leczenie schorzeń, gdyż znaleziono statuetki joginów, ale nie odkryto szpitali. Przedmiotem kultu były drzewa i woda, boginie i linga, oddawano cześć zwierzętom takim jak słoń, tygrys, nosorożec i bawół. Odznaczała się pewnym ascetyzmem, który nazwać by można skromnością. Nie była monumentalna, lecz zorientowana na rzeczy małe.
Posąg boga czy obraz, któremu podczas święta oddaje się kult, jest rozbijany, topiony, niszczony, by ukazać efemeryczność danej formy. Podobnie, potężne rzeźby Durgi czy Kali są niszczone w ostatnim dniu ich święta, a rydwany ze świątyni Jagannath w Puri są corocznie palone. Kiedy forma odegrała swą rolę, należy ją zniszczyć. Forma boga jest tymczasowa i nie posiada mocy, jest tylko narzędziem pozwalającym utworzyć trwały obraz mentalny.
Oddział Gurkhów brał udział w walkach z Tybetem w 1814 roku i spisał się tak dobrze, że Brytyjczycy już od początku XIX wieku zaczęli ich wynajmować do poruczeń i misji specjalnych w szczególnie trudnych regionach i niebezpiecznych sytuacjach. Z dziesięciu pułków jakie znajdowały się w armii brytyjskiej w 1947 roku, cztery zostały przejęte przez Anglików, a sześć pozostało w Indiach. Brytyjscy Gurkhowie składają przysięgę wierności Koronie Brytyjskiej; brali udział w wojnie o Falklandy w 1982 roku. Gurkhowie indyjscy składają przysięgę wierności rządowi Indii; wysłano ich przeciwko Tamilskim Tygrysom na Sri Lance i na Malediwach. Ayo Gurkhali to budzący grozę średniowieczny okrzyk wojenny towarzyszący wyciąganiu noży kukri, a płynąca krew, nektar Mahakali, jest do dziś poświęcana bogini Kali.
Żaden hindus, mieszkający w Indiach lub poza Indiami, nie jest „wyznawcą” hinduizmu, gdyż jest to nazwa zbiorcza obejmująca wszystkie występujące na subkontynencie i w regionach zamieszkałych przez hindusów, formacje i odłamy religijne. Nie można być „wyznawcą” zbioru różnorodnych i sprzecznych elementów. Żaden więc hindus nie może być jednocześnie żarliwym sługą Śiwy, Ramy, Kriszny (religia bhakti), bogini Kali (tantryzm), rzeki Gangi (religia Kumbha Mela) i pozostałych, których jest mnogość. Każdy hindus dokładnie określa swoją religię.
[...]
Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.
[...]
Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.
Dziewięć trójkątów Śri Jantry oznacza dziewięć imion bogini Devi (Parwati, Kali, Durga…).
Bogowie hindu mają swoje śiakti, które są ich siłą sprawczą: Kali jest na przykład śiakti Śiwy.
Pozwolono zająć jej starą, nieczynną świątynię poświęconą bogini Kali, która symbolizuje Matkę wszechświata, Dawczynię Życia i Śmierci. Była bardzo szczęśliwa, że tam mogła przyjmować nędzarzy, z których wielu umarło na jej rękach jako ludzie kochani. Matka Teresa uważała, że najgorsze jest poczucie bycia niechcianym, niekochanym i że jedynym lekarstwem, które może uleczyć tę nędzę jest nieskończona miłość. W 1952 roku otworzyła pierwszy „Dom dla Umierających Nędzarzy”.
Trudno więc arbitralnie ustalić, czy dane miejsce jest bardziej czy mniej święte. Każdy hindus kieruje się własnym odczuciem świętości i odbywa pielgrzymki zgodnie z mapą własnej religii — wielbiciel Kriszny wybierze się do Mathury, a nie do Waranasi, a miłośnik bogini Kali uda się do Kalkuty, a nie do Rameswaram.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Kalighat w Kalkucie — świątynia poświęcona bogini Kali, wzniesiona w miejscu, gdzie według mitu spadł palec Sati, ukochanej żony Śiwy, poćwiartowanej przez bogów. Święta Kali-pudża i Durga-pudża ściągają niezliczoną ilość pielgrzymów. Jest to jedno z nielicznych już w Indiach miejsc, gdzie wciąż składa się krwawe ofiary ze zwierząt (kogutów i kozłów).
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Kalighat w Kalkucie — świątynia poświęcona bogini Kali, wzniesiona w miejscu, gdzie według mitu spadł palec Sati, ukochanej żony Śiwy, poćwiartowanej przez bogów. Święta Kali-pudża i Durga-pudża ściągają niezliczoną ilość pielgrzymów. Jest to jedno z nielicznych już w Indiach miejsc, gdzie wciąż składa się krwawe ofiary ze zwierząt (kogutów i kozłów).
W latach 1699-1743 władcą był Dżaj Singh II, który zbudował miasto Dżajpur i przeniósł tam stolicę rodową. Jego ojciec, Bishan Singh, dał mu najlepsze możliwe wykształcenie, gdyż już w niemowlęctwie przepowiedziano mu wspaniały los. Wstąpił na tron w wieku 11 lat, panował przez 44 lata. To on dostał on Aurangzeba tytuł Sawai, raz i ćwiartkę mądrzejszy. Wstawał o świcie przy tajemniczym dźwięku fletu i w prostej szacie udawał się do świątyni Kali, gdzie modlił się żarliwie. Pracował przez 14 godzin dziennie, pasjonowała go matematyka i astronomia, studiował Syntaxe Ptolemeusza, Tabulae Astronomica De La Hire’a, Historia Coelestis Britanica Flamsteeda, Principia Newtona, Elements Euklidesa, tablice astronomiczne Mirza Ulug Bega oraz dzieła Aryabhatty, Varahmihiry, Brahmagupty i Bhaskaracharyi. Kazał tłumaczyć na sanskryt greckie i perskie dzieła starożytnych astronomów, zgromadził ogromną bibliotekę. Zbudował pięć obserwatoriów astronomicznych Jantar Mantar — w Dżajpurze, w swoim pałacu nad Gangą w Benaresie, w Udżdżainie i Mathurze, a w Delhi — dla potrzeb władcy mogolskiego Muhameda Szaha (jantra z sanskrytu instrument; mantra — formuła magiczna do obliczeń).
Lecz istotę rytuału sati wyjaśnia jedna z najpiękniejszych opowieści mitologicznych z kręgu śiwaizmu, mówiąca o miłości Śiwy do Sati, córki Dakszy. Śiwa i Sati podstępem uzyskali zgodę ojca na małżeństwo, ale Daksza nie polubił ascetycznego boga, pomazanego popiołem, ze splątanymi włosami. Dlatego też nie zaprosił młodożeńców na rytuał składania świętej ofiary (Daksza jest strażnikiem rytuałów, które łączą świat ludzi i bogów). Sati, dowiedziawszy się o niechęci ojca do Śiwy, na znak protestu rzuciła się w ogień ofiarny. Gdy wieść o tym dotarła do Śiwy, ten rozwścieczony stworzył boginię Kali, by zniszczyła ceremonię ofiarną. Następnie zabrał cudownie zachowane w ogniu ciało ukochanej małżonki i nosił je na rękach przez wiele lat, aż w końcu rozsypało się. Sati odrodziła się ponownie jako Parwati, córka Himalajów, i pocieszała Śiwę, który wciąż rozpaczał. Długo trwało zanim Śiwa zdał sobie sprawę, że Sati narodziła się ponownie. Wtedy zatęsknił za Parwati i ostatecznie doszło do ich złączenia.
Każdy z trzej aspektów Rzeczywistości — Brahma, Wisznu, Śiwa, mają swoją siakti — Saraswati, Lakszmi, Parwati, Kali, gdyż bez żeńskiej energii są oni statyczni, martwi. Wszyscy bogowie, nawet najpotężniejsi, przyjmują niekiedy postać kobiecą — Wisznu chcący poznać usidlającą moc owej energii przybiera postać Mohini, by zdobyć Śiwę. Śiwa przyjmuje postać Kali i staję się Bhairawą.
Jego pierwszą siakti była Sati, córka Dakszy. Oboje podstępem uzyskali zgodę na boskie małżeństwo. Ale ojcu nie spodobał się asceta posypany popiołem i ignorował on Śiwę, między innymi nie zaprosił go na wielki rytuał świętej ofiary. Zrozpaczona Sati rzuciła się w ogień. Śiwa stworzył wtedy ze swej wściekłości Kali i Bhairawę, wyciągnął z ognia ciało Sati i obnosił je po świecie. Żeby mu ulżyć, Brahma odcinał po kawałku części ciała, aż się rozpadło. Wtedy Śiwa osiadł w Himalajach i pogrążył się w medytacji.
[...]
W swym groźnym aspekcie, Śiwa korzysta z mocy Kali, Durgi i Ćamundy.
[...]
Gdy Śiwa chce okazać najbardziej niszczycielski aspekt i moc totalnej destrukcji, wtedy korzysta z siakti pod postacią Kali, bez niej — trwa w bezruchu. W obrazach ikonograficznych, Śiwa leży bez ruchu, a Kali go depcze.
[...]
Kali jest osobną, potężną, całkowicie wyodrębnioną mocą, działającą z zamysłu Śiwy. Za każdym razem, gdy Śiwa musi użyć mocy destrukcyjnej, używa mocy żeńskiej pod postacią Kali. Żadna z jego siakti nie jest zresztą ani „towarzyszką”, ani „żoną” Śiwy, lecz jego immanentną połową w każdym objawiającym się aspekcie. Kobiecość jako cecha dąży do zjednoczenia, do utworzenia z dualizmu pełni jedności, podczas gdy męskość rozdziela, dzieli na dwa.
[...]
Lecz ma się nieodparte wrażenie, iż jej wizerunek nie przysłonił potężnych żeńskich siakti, Kali, Durgi i Ćamundy, które w związku z Śiwą grają zawsze role pierwszoplanowe, ale pozostają z nim wyraźnie zaprzyjaźnione, podczas gdy Parwati jest „grzeczną dziewczynką”, z którą Śiwa ma tylko mnóstwo kłopotów.
[...]
W swym groźnym aspekcie, Śiwa korzysta z mocy Kali, Durgi i Ćamundy.
[...]
Gdy Śiwa chce okazać najbardziej niszczycielski aspekt i moc totalnej destrukcji, wtedy korzysta z siakti pod postacią Kali, bez niej — trwa w bezruchu. W obrazach ikonograficznych, Śiwa leży bez ruchu, a Kali go depcze.
[...]
Kali jest osobną, potężną, całkowicie wyodrębnioną mocą, działającą z zamysłu Śiwy. Za każdym razem, gdy Śiwa musi użyć mocy destrukcyjnej, używa mocy żeńskiej pod postacią Kali. Żadna z jego siakti nie jest zresztą ani „towarzyszką”, ani „żoną” Śiwy, lecz jego immanentną połową w każdym objawiającym się aspekcie. Kobiecość jako cecha dąży do zjednoczenia, do utworzenia z dualizmu pełni jedności, podczas gdy męskość rozdziela, dzieli na dwa.
[...]
Lecz ma się nieodparte wrażenie, iż jej wizerunek nie przysłonił potężnych żeńskich siakti, Kali, Durgi i Ćamundy, które w związku z Śiwą grają zawsze role pierwszoplanowe, ale pozostają z nim wyraźnie zaprzyjaźnione, podczas gdy Parwati jest „grzeczną dziewczynką”, z którą Śiwa ma tylko mnóstwo kłopotów.
Nie wolno jednak traktować Wed jako tekstu świętego o podobnym znaczeniu kanonicznym jakie mają święte księgi religii świata semickiego, Biblia, Nowy Testament i Koran. W religiach hindu nigdy nie pojawiła się ortodoksja oparta na jednej księdze, nie istniał też nigdy jakiś jeden jedyny kanon wiary, obowiązujący wszystkich ludzi religijnych w całych Indiach. W okresie wedyzmu pojawiały się wśród braminów spory doktrynalno-religijne, niekiedy tak ostre, że prowadziły aż do wykluczenia całej bramińskiej dżati z warny braminów, ale rozgrywały się one na powierzchni rozważań wysoko intelektualnych i dotyczyły tylko niewielkiej grupy społecznej. Obok wedyzmu rozwijały się bujnie inne religie (Śiwy, Wisznu, Kriszny, Kali, Durgi).
Kali-Rudra Devi, Durga, Kali i inne boginie
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
Kalki awatara, Wisznu i Lakszmi
Według braminów dziesiąta awatara pojawi się w przyszłości — Kalki (Kalkin, Kaliki) rycerz w białym turbanie na białym koniu z podniesionym do uderzenia mieczem ma zniszczyć całe zło epoki Kali Juga, w której obecnie żyjemy.
Dziesiątą awatarą, która ma pojawić się w przyszłości, będzie Kalki (Kalkin, Kaliki) — rycerz w turbanie, na białym koniu, z podniesionym do uderzenia mieczem. Dopiero on ma zniszczyć całe zło epoki Kali Yuga.
Kama Kamasutra, las indyjski, obrzędy i święta
Kama jest bóstwem-pojęciem, przedstawiającym kosmiczną żądzę, symbolizującym pragnienie cielesnego połączenia, związania na wieczność, zmysłowego zatopienia, utopienia się w jaźni kogoś innego. Jest bogiem zmysłowego pożądania, a nie bogiem miłości w europejskim znaczeniu tego słowa. Opozycją do kamy jest bhakti, łagodna akceptacja wszystkich żyjących istot, miłość współczująca, obejmująca i wzmacniająca każde, w tym własne, Ja.
Także drzewo asioka (saraca indica), nazwane tak zapewne na pamiątkę dekretu cesarza Asioki, w którym nakazał on sadzić drzewa wzdłuż traktów handlowych, uchodzi za symbol miłości, gdyż bóg Kama wciela się w jego czerwone kwiaty, a porzekadło ludowe mówi, że drzewo obsypuje się kwieciem wtedy, gdy zbliża się piękna dziewczyna.
Na północy Indii poświęcone Krisznie, a na południu — bogu miłości Kamie. Kriszna żalił się, że skóra Radhy jest biała, a jego — ciemna, i Jaśoda poradziła mu, żeby posypał ją kolorowym proszkiem. Tak więc w tym dniu wszyscy świętujący obsypują się kolorowym proszkiem i tańczą z radości. Kolor czerwony oznacza nową krew płynącą w żyłach, przynoszącą życie i miłość. Krisznie składa się w ofierze prasad, dar z czerwonych kwiatów drzewa asioki, symbol miłości. Wieśniacy śpiewają rozpustne piosenki, a wieczorem palą ogniska i pieką placki.
Kamsa Kriszna i Radha
Kamsa, król Mathury uwielbia swoją siostrę Dewaki i nie zgadza się na ślub z księciem Wasudewą. Jednak musi wydać siostrę za mąż, ale kiedy odwozi siostrę na uroczystość zaślubin otrzymuje przepowiednię, że jej ósme dziecko doprowadzi go do upadku. Wściekły, wyciąga Dewaki za włosy i wyrzuca z rydwanu. Łagodny Wasudewa obiecuje, że odda Kamsie wszystkie ich dzieci. Oddali sześć, ale siódme, Balarama, zostaje w tajemnicy ukryty u niańki. Gdy Kamsa dowiaduje się o tym, wtrąca brzemienną Dewaki do więzienia.
[...]
Kamsa wysyłał rakszasy, karły i demony, złośliwe i złe duchy pod różnymi postaciami, by zabiły Krisznę. Putanę o piersiach pełnych zatrutego mleka, ale Kriszna wyssał z niej życie; trąbę powietrzną, która uniosła dziecko w powietrze, ale Kriszna rozbił tę rakszasę o skałę; gigantycznego kruka mającego go połknąć, ale Kriszna stał się tak gorący, że ptak musiał go wypuścić. W rzece Jamunie żył wąż zwany Kalija, który nie pozwalał kobietom czerpać wody, więc Kriszna zanurkował, wydobył potwora i stanąwszy na nim zmiażdżył go swym ciężarem, gdyż waga Kriszny to cały ciężar świata.
[...]
Innym razem, gdy był już młodzieńcem, biegł przez las, a gdy kolejny rakszasa spowodował pożar, Kriszna połknął cały ogień, ocalając ludzi. Pokłonił się Agni, bogu ognia, od którego otrzymał czakrę, dysk tworzący nowe kosmiczne światy. Zniszczył ostatecznie Kamsę i usadowił w Mathurze prawowitego władcę, Urgasena.
[...]
Kamsa wysyłał rakszasy, karły i demony, złośliwe i złe duchy pod różnymi postaciami, by zabiły Krisznę. Putanę o piersiach pełnych zatrutego mleka, ale Kriszna wyssał z niej życie; trąbę powietrzną, która uniosła dziecko w powietrze, ale Kriszna rozbił tę rakszasę o skałę; gigantycznego kruka mającego go połknąć, ale Kriszna stał się tak gorący, że ptak musiał go wypuścić. W rzece Jamunie żył wąż zwany Kalija, który nie pozwalał kobietom czerpać wody, więc Kriszna zanurkował, wydobył potwora i stanąwszy na nim zmiażdżył go swym ciężarem, gdyż waga Kriszny to cały ciężar świata.
[...]
Innym razem, gdy był już młodzieńcem, biegł przez las, a gdy kolejny rakszasa spowodował pożar, Kriszna połknął cały ogień, ocalając ludzi. Pokłonił się Agni, bogu ognia, od którego otrzymał czakrę, dysk tworzący nowe kosmiczne światy. Zniszczył ostatecznie Kamsę i usadowił w Mathurze prawowitego władcę, Urgasena.
Karttikeja Ganeśa
Ganeśa umówił się z bratem Karttikeją, że ten, kto pierwszy obieży świat dookoła, ten weźmie za żony Siddhi, osiągnięcie i Buddhi, inteligencję (gdzie indziej Riddhi, bogactwo). Podczas gdy Karttikeja ruszył w świat, Ganeśa usiadł sobie spokojnie pod drzewem i czekał. Gdy brat powrócił, opisał mu wszystkie miejsca, w których nie był, ale które świetnie znał z książek, posiadł bowiem całą wiedzę encyklopedyczną.
[...]
Karttikeja (Skanda) przedstawia wojowniczy aspekt syna Śiwy, jest bóstwem wojny i planety Mars.
[...]
Karttikeja (Skanda) przedstawia wojowniczy aspekt syna Śiwy, jest bóstwem wojny i planety Mars.
Kriszna Ajodhja 6 grudnia 1992, aszram, awatara, Bhagawadgita, bhakti, boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, brat i siostra, Devi, Durga, Kali i inne boginie, dharma, Hanuman, hindu, India, języki, Kriszna i Radha, krowa, las indyjski, lila, Ma Amritananda Mayi, Mahabharata, maharadżowie, małżeństwo, mantra, Medytacja i psychologia, miejsca sacrum, obrzędy i święta, przewodnik czy pilot, Radżputowie, Rama i Sita, sadhana, siakti, Stany Książęce Indii, sufi, świątynia, świątynie tamilskie, Wedy, Wisznu i Lakszmi
Indie nigdy nie poddały się całkowitej islamizacji. Z drugiej strony, nigdy nie przestał w świadomości Indusów obowiązywać wydany przez Akbara w 1594 roku dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić.Meczety wznoszone przez władców muzułmańskich na wolnej ziemi nigdy nie budziły wrogich nastrojów, nigdy też hindusi nie zamierzali wyburzać cesarskich fundacji, takich jak Dżama Masdżid w Agrze, Delhi czy Fatehpur Sikri. Budziły natomiast zawsze ogromny sprzeciw meczety zbudowane na ruinach świątyń hinduskich zniszczonych przez muzułmanów. Kiedy tylko pojawiła się pierwsza możliwość odbudowy tych świątyń — hindusi natychmiast skorzystali ze sposobności. W Waranasi świątynia Śiwy została odbudowana przez ówczesne władze miejskie już w XVIII wieku, a w Mathurze świątynia Kriszny — dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku dzięki fundacji rodziny Birla, bogatych przemysłowców. Po upadku cesarstwa Wielkich Mogołów, wielokrotnie w XIX wieku zabiegano u władz brytyjskich o rozebranie meczetu w Ajodhji, symbolu dawnego najeźdźcy i o odbudowanie świątyni. Brytyjska polityka wygrywania dla siebie antagonizmów religijnych pozostawiała tę sprawę na wszelki wypadek otwartą. Tak więc meczet na ruinach świątyni Ramy w Ajodhji wciąż stał.
ISKCON — International Society of Krishna Consciousness, Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kriszny założone przez Swami Prabhupada w 1965 roku w San Francisco, nazywane niekiedy ruchem Hare Kriszna, zrzesza dziś w świecie miliony wyznawców i prowadzi konkretne akcje charytatywne (dożywianie głodujących). Mają swój piękny ośrodek i świątynię w Brindaban koło Agry, gdzie według mitologii żył Kriszna.
Następne zstąpienia przedstawiają ewolucję świata ludzkiego — człowiek-lew (Narasinha), przejściowy stwór między zwierzęciem a człowiekiem (także w znaczeniu symbolicznym) jest czwartą awatarą, piątą — karzeł (Wamana) pierwotny kształt człowieka, i szóstą — Rama z toporem (Paraśurama), czyli człowiek z epoki żelaza. Kolejne zstąpienia to Rama, bohater Ramajany i Kriszna, bohater Bhagawadgity.
Lecz boskości nie można nazwać po imieniu, najwyżej po przymiotach: Śiwa, łaskawy, Rama, ten, który się podoba, Hari, ten, który podnosi, Kriszna, ciemnobłękitny.
[...]
Dla hindusów, Bhagawan jest jednym z imion określających boga. Ale nie jest to imię-rzeczownik określający kim ten bóg jest, lecz jaki jest, a więc to epitet wskazujący przymiot boga. W dodatku jest to epitet stały, to znaczy taki, który określa każdą objawiającą się boskość. I jak to zwykle w religiach hindu bywa dla jednych Bhagawanem jest Rama, dla drugich — Kriszna, a dla innych — Wisznu.
[...]
Możliwe epitety określające bogactwo Kriszny: Niewyczerpany, Dostatni, Zasobny.
[...]
W tłumaczeniu Pieśń Pana, Pan kojarzy nam się z Osobą Kriszny. Takie tłumaczenie boleśnie odziera tę pieśń z całej jej subtelności. Kriszna nie jest Panem, lecz przejawem boskości. Kriszna nie jest Osobą, lecz epifanią Najwyższej Boskości — Wisznu i zawsze pozostaje jego awatarem.
[...]
On śpiewa na polu dharmy, ale to co śpiewa, nie należy do niego, lecz do Najwyższego. Przez usta Kriszny płynie pieśń tego, co Boskie, przemawia przez niego boskość Wisznu. To co boskie kojarzone jest z Najwyższą Szczęśliwością. Bhagawan — ten (który jest) Uszczęśliwiony, Błogosławiony. Błogosławiony — ten, który przebywa w błogości, w błogostanie, w Szczęśliwości. Ale słowo błogosławiony ma określoną konotację, zbyt mocno związaną z religią katolicką.
[...]
Kriszna w Mahabharacie pojawia się po raz pierwszy jako postać boska. Jest dorosłym mężczyzną, rezyduje w Dwarce z synem Pradjumną, który synów Drupady uczy sztuk walki. Mieszka też z nimi Abhimanju, syn ukochanej siostry Subhadry i ukochanego przyjaciela Ardżuny. Jest zaprzyjaźniony z całym rodem Pandawów — odwiedzają się wzajemnie i pytają o zdrowie, siedzą razem przy stole, śpią w jednym łóżku i chodzą na wspólne spacery. Gdyby w środku eposu o wojnie Bharatów nie pojawiła się Bhagawadgita, Kriszna zostałby tylko zwykłym ksiatriją, przywódcą klanu Jadawów, który to klan wyrzyna w pień sam siebie, tak jak wyrżnęły się wzajemnie wszystkie inne klany. Od pierwszej linijki Bhagawadgity natrafiamy na egzystencjalną sprzeczność: wojownik Ardżuna odczuwa rozpacz, a bóg miłości Kriszna podżega do bratobójczej wojny. Co się tutaj dzieje?
[...]
Kriszny objawia naukę na Polu Dharmy, na świętym Polu Kuru, gdzie niegdyś wojownik Kuru składał ofiarę podtrzymującą harmonię i ład świata. Dlatego Kriszny zanim objawi jogę miłości, bhakti jogę, objawia na tym polu chwały swą wszechpostać. Spójrz, Ardżuno, na setki i tysiące mych postaci, różnorodnych, boskich, różnobarwnych i różnokształtnych.
[...]
Bhagawadgita, tłum. Joanna Sachse, Ossolineum,Wrocław 1988, XI,5.
[...]
Kriszna w każdej chwili może przybrać każdą inną postać. JEST awatarem Wisznu. Jest bogiem, który umiera. Jego wszechpostać jest tylko epifanią. Gdyż tu na tym polu objawia się jego moc zmiany paradygmatu (jakbyśmy powiedzieli), następuje jednorazowe, epifaniczne, zborne przekazanie wielkiego nowego, które było dotychczas ukryte, ale w tym momencie idzie w świat. Bramini doskonale wkomponowali tę pieśń w swoją opowieść o impasie kulturowym Indii ostatnich trzech-dwóch wieków przed początkiem naszego tysiąclecia, kiedy ważyły się losy całego społeczeństwa, przygotowanego już do zmiany.
[...]
Kriszna przekazuje starożytną w gruncie rzeczy wiedzę, już od dawna rozwijającą się w kręgach innych niż bramińskie, wśród leśnych mędrców, ascetów i joginów, którzy przynależą do nigdy nie zniszczonej opoki drawidyjskiej. Wiedzę przekazywaną też w tajemnicy, ale jakże daleko od pałaców ksiatrijów i szkół braminów. Teraz dopiero nastał czas połączenia obu tradycji. Jogini od dawien dawna podejmowali temat kim jest istota ludzka ponad sztucznie wypracowaną przez otoczenie osobowością, poza namiętnościami, wyobrażeniami i emocjami. Ich ideałem było urzeczywistnić brahmana w sobie i więcej nie powracać w przyszłych żywotach. Za największe i najtrudniejsze zadanie uznali powściągnięcie ego, co nie jest tożsame z zaniechaniem egoizmu, i zapanowanie nad namiętnościami.
[...]
Kriszna, wojownik niearyjski, naucza Ardżunę, że przyczyną cierpienia i wszystkich naszych nieszczęść jest zamęt w umyśle spowodowany pragnieniem! Ogień pragnienia można ugasić tylko poprzez dyscyplinę umysłu i ukrócenie rozpasanych zmysłów. Joga to ujarzmianie świata emocjonalnego człowieka i uwalnianie wszelakich mniemań o sobie i innych. Narzędziem dyscypliny jest joga czynu, joga poznania i joga miłości. Każda z tych dróg pozwala uwolnić umysł i przerwać koło samsary.
[...]
Bhakti joga to urzeczywistnienie brahmana poprzez oddanie się konkretnej, wybranej boskości — iszta dewata. Skupienie umysłu dokonuje się na jednej formie boskości, na jednym aspekcie boskiego. W żadnym wypadku Kriszny nie staje się bogiem osobowym, ale od momentu ukazania się na Polu Dharmy staje się dla bhaktów energią skupiającą i naczyniem przyjmującym ich pełne miłości oddanie.
[...]
Dla hindusów, Bhagawan jest jednym z imion określających boga. Ale nie jest to imię-rzeczownik określający kim ten bóg jest, lecz jaki jest, a więc to epitet wskazujący przymiot boga. W dodatku jest to epitet stały, to znaczy taki, który określa każdą objawiającą się boskość. I jak to zwykle w religiach hindu bywa dla jednych Bhagawanem jest Rama, dla drugich — Kriszna, a dla innych — Wisznu.
[...]
Możliwe epitety określające bogactwo Kriszny: Niewyczerpany, Dostatni, Zasobny.
[...]
W tłumaczeniu Pieśń Pana, Pan kojarzy nam się z Osobą Kriszny. Takie tłumaczenie boleśnie odziera tę pieśń z całej jej subtelności. Kriszna nie jest Panem, lecz przejawem boskości. Kriszna nie jest Osobą, lecz epifanią Najwyższej Boskości — Wisznu i zawsze pozostaje jego awatarem.
[...]
On śpiewa na polu dharmy, ale to co śpiewa, nie należy do niego, lecz do Najwyższego. Przez usta Kriszny płynie pieśń tego, co Boskie, przemawia przez niego boskość Wisznu. To co boskie kojarzone jest z Najwyższą Szczęśliwością. Bhagawan — ten (który jest) Uszczęśliwiony, Błogosławiony. Błogosławiony — ten, który przebywa w błogości, w błogostanie, w Szczęśliwości. Ale słowo błogosławiony ma określoną konotację, zbyt mocno związaną z religią katolicką.
[...]
Kriszna w Mahabharacie pojawia się po raz pierwszy jako postać boska. Jest dorosłym mężczyzną, rezyduje w Dwarce z synem Pradjumną, który synów Drupady uczy sztuk walki. Mieszka też z nimi Abhimanju, syn ukochanej siostry Subhadry i ukochanego przyjaciela Ardżuny. Jest zaprzyjaźniony z całym rodem Pandawów — odwiedzają się wzajemnie i pytają o zdrowie, siedzą razem przy stole, śpią w jednym łóżku i chodzą na wspólne spacery. Gdyby w środku eposu o wojnie Bharatów nie pojawiła się Bhagawadgita, Kriszna zostałby tylko zwykłym ksiatriją, przywódcą klanu Jadawów, który to klan wyrzyna w pień sam siebie, tak jak wyrżnęły się wzajemnie wszystkie inne klany. Od pierwszej linijki Bhagawadgity natrafiamy na egzystencjalną sprzeczność: wojownik Ardżuna odczuwa rozpacz, a bóg miłości Kriszna podżega do bratobójczej wojny. Co się tutaj dzieje?
[...]
Kriszny objawia naukę na Polu Dharmy, na świętym Polu Kuru, gdzie niegdyś wojownik Kuru składał ofiarę podtrzymującą harmonię i ład świata. Dlatego Kriszny zanim objawi jogę miłości, bhakti jogę, objawia na tym polu chwały swą wszechpostać. Spójrz, Ardżuno, na setki i tysiące mych postaci, różnorodnych, boskich, różnobarwnych i różnokształtnych.
[...]
Bhagawadgita, tłum. Joanna Sachse, Ossolineum,Wrocław 1988, XI,5.
[...]
Kriszna w każdej chwili może przybrać każdą inną postać. JEST awatarem Wisznu. Jest bogiem, który umiera. Jego wszechpostać jest tylko epifanią. Gdyż tu na tym polu objawia się jego moc zmiany paradygmatu (jakbyśmy powiedzieli), następuje jednorazowe, epifaniczne, zborne przekazanie wielkiego nowego, które było dotychczas ukryte, ale w tym momencie idzie w świat. Bramini doskonale wkomponowali tę pieśń w swoją opowieść o impasie kulturowym Indii ostatnich trzech-dwóch wieków przed początkiem naszego tysiąclecia, kiedy ważyły się losy całego społeczeństwa, przygotowanego już do zmiany.
[...]
Kriszna przekazuje starożytną w gruncie rzeczy wiedzę, już od dawna rozwijającą się w kręgach innych niż bramińskie, wśród leśnych mędrców, ascetów i joginów, którzy przynależą do nigdy nie zniszczonej opoki drawidyjskiej. Wiedzę przekazywaną też w tajemnicy, ale jakże daleko od pałaców ksiatrijów i szkół braminów. Teraz dopiero nastał czas połączenia obu tradycji. Jogini od dawien dawna podejmowali temat kim jest istota ludzka ponad sztucznie wypracowaną przez otoczenie osobowością, poza namiętnościami, wyobrażeniami i emocjami. Ich ideałem było urzeczywistnić brahmana w sobie i więcej nie powracać w przyszłych żywotach. Za największe i najtrudniejsze zadanie uznali powściągnięcie ego, co nie jest tożsame z zaniechaniem egoizmu, i zapanowanie nad namiętnościami.
[...]
Kriszna, wojownik niearyjski, naucza Ardżunę, że przyczyną cierpienia i wszystkich naszych nieszczęść jest zamęt w umyśle spowodowany pragnieniem! Ogień pragnienia można ugasić tylko poprzez dyscyplinę umysłu i ukrócenie rozpasanych zmysłów. Joga to ujarzmianie świata emocjonalnego człowieka i uwalnianie wszelakich mniemań o sobie i innych. Narzędziem dyscypliny jest joga czynu, joga poznania i joga miłości. Każda z tych dróg pozwala uwolnić umysł i przerwać koło samsary.
[...]
Bhakti joga to urzeczywistnienie brahmana poprzez oddanie się konkretnej, wybranej boskości — iszta dewata. Skupienie umysłu dokonuje się na jednej formie boskości, na jednym aspekcie boskiego. W żadnym wypadku Kriszny nie staje się bogiem osobowym, ale od momentu ukazania się na Polu Dharmy staje się dla bhaktów energią skupiającą i naczyniem przyjmującym ich pełne miłości oddanie.
Opozycją do bhakti jest kama, pożądanie, ale nie — zmysłowość, która jest istotą każdego communion mystique. Nurty bhakti wywodzą się z Indii południowych, zwłaszcza z orgiastycznych rytuałów ku czci boga Śiwy, prawdopodobnie najstarszej warstwy religijnej hindu. Ogarnęły praktycznie całe Indie i zabarwiły wszystkie wierzenia i odłamy religijne — to nie tyle ruch czy filozofia, ile nowy sposób percepcji bóstwa i jego roli w świecie. Rozwijały się nie tyle w opozycji do (sztywnego i nudnego) nauczania braminów i rytualistycznego hinduizmu Wed, ale mimowolnie i spontanicznie. Podkreślały znaczenie indywidualnej pobożności i głębokiego oddania bogom, zwłaszcza Krisznie. Brak skomplikowanych ceremonii i brak różnic kastowych — wobec bóstwa wszyscy są równi — zjednał szerokie rzesze wyznawców. Przypomniał i wzmocnił dżinijską ahimsę, niekrzywdzenie i powrócił do wegetarianizmu. Trudno powiedzieć czy nurty te były zwalczane i dławione, ale były z pewnością deprecjonowane. To zapewne bramini nazwali bhaktów „wrogami Wed”.
[...]
W Indiach bhakti najbardziej ujawniała się i ujawnia w kulcie boga Kriszny, zwłaszcza w słynnym tańcu lilarasa. Kiedy Kriszna gra na flecie wszystkie kobiety opuszczają swoich mężów i biegną oddać się szalonemu tańcu z bogiem, a każda kobieta ma złudzenie, że bóg tańczy tylko z nią. Opowieści o pożądaniu i pragnieniu zespolenia z Kriszną wkładane są w usta pastereczki Radhy, która opiewa tęsknotę w rzewnych pieśniach (ragach). Wymykanie się młodej kobiety nocą spod dachu małżonka prosto w objęcia pięknego Kriszny, to oczywiście metafora duszy, która tęskni za zjednoczeniem z boskością. Gra na flecie to odwieczne przywoływanie duszy, to czarowanie jej, by zapomniała o ziemskim cierpieniu. Do kultu i tradycji Kriszny odwołuje się dziś w Indiach około 300 mln ludzi.
[...]
W czasach nam współczesnych, bhakti wyznacza sposób życia członków ISKCON-u, popularnie zwanego ruchem Hare Kriszna. Założony w 1969 roku w San Francisco przez Swami Prabhupadę International Society of Krishna Conscious (Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kriszny) działa dziś na sześciu kontynentach, ma ponad milion zwolenników i około 350 świątyń. Prowadzi działalność charytatywną Food for Life, w ramach której serwuje się wegetariański posiłek ludziom głodującym.
[...]
Prabhupada głosił całkowite oddanie się Krisznie poprzez taniec i śpiewanie hymnów na jego cześć, propagował zakaz jedzenia mięsa (ahimsa), palenia tytoniu i stosowania używek. Nawoływał do śpiewania wielkiej mantry (mahamantry) Hare Kriszna Hare Kriszna Kriszna Kriszna Hare Hare Hare Rama Hare Rama Rama Rama Hare Hare, która ma moc uwolnienia umysłu od złudzenia. Tylko 10% wyznawców Kriszny mieszka w świątyniach, pozostali — prowadzą normalne życie cywilne. W Polsce jest ich około 12 tysięcy. Niektórzy uważają ten ruch za sektę, ale odwołanie się do liczącej pięć tysięcy lat kultury współczucia, miłosierdzia, szacunku dla każdego żyjącego stworzenia i bezgranicznej miłości do Boga, niweczy sekciarskie poszlaki, a sam ruch zasługuje raczej na uwagę niż na pogardę…
[...]
W Indiach bhakti najbardziej ujawniała się i ujawnia w kulcie boga Kriszny, zwłaszcza w słynnym tańcu lilarasa. Kiedy Kriszna gra na flecie wszystkie kobiety opuszczają swoich mężów i biegną oddać się szalonemu tańcu z bogiem, a każda kobieta ma złudzenie, że bóg tańczy tylko z nią. Opowieści o pożądaniu i pragnieniu zespolenia z Kriszną wkładane są w usta pastereczki Radhy, która opiewa tęsknotę w rzewnych pieśniach (ragach). Wymykanie się młodej kobiety nocą spod dachu małżonka prosto w objęcia pięknego Kriszny, to oczywiście metafora duszy, która tęskni za zjednoczeniem z boskością. Gra na flecie to odwieczne przywoływanie duszy, to czarowanie jej, by zapomniała o ziemskim cierpieniu. Do kultu i tradycji Kriszny odwołuje się dziś w Indiach około 300 mln ludzi.
[...]
W czasach nam współczesnych, bhakti wyznacza sposób życia członków ISKCON-u, popularnie zwanego ruchem Hare Kriszna. Założony w 1969 roku w San Francisco przez Swami Prabhupadę International Society of Krishna Conscious (Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kriszny) działa dziś na sześciu kontynentach, ma ponad milion zwolenników i około 350 świątyń. Prowadzi działalność charytatywną Food for Life, w ramach której serwuje się wegetariański posiłek ludziom głodującym.
[...]
Prabhupada głosił całkowite oddanie się Krisznie poprzez taniec i śpiewanie hymnów na jego cześć, propagował zakaz jedzenia mięsa (ahimsa), palenia tytoniu i stosowania używek. Nawoływał do śpiewania wielkiej mantry (mahamantry) Hare Kriszna Hare Kriszna Kriszna Kriszna Hare Hare Hare Rama Hare Rama Rama Rama Hare Hare, która ma moc uwolnienia umysłu od złudzenia. Tylko 10% wyznawców Kriszny mieszka w świątyniach, pozostali — prowadzą normalne życie cywilne. W Polsce jest ich około 12 tysięcy. Niektórzy uważają ten ruch za sektę, ale odwołanie się do liczącej pięć tysięcy lat kultury współczucia, miłosierdzia, szacunku dla każdego żyjącego stworzenia i bezgranicznej miłości do Boga, niweczy sekciarskie poszlaki, a sam ruch zasługuje raczej na uwagę niż na pogardę…
Boginie odgrywają na równi z bogami dramaty małych, ludzkich rzeczywistości i uprawiają odwieczną grę pozorów, lilę. Radha towarzyszy Krisznie w zabawie, lila, tworzenia świata, ale nie jest jego „małżonką”, lecz wieczną kochanką, a gdy obejmują się i namiętnie kochają, świat przestaje zamierać, budzi się do istnienia. O jej miłosnej przygodzie z Kriszną wyznawcy śpiewają pieśni i recytują poematy. Nie ma tu miejsca na akt płodzenia-rodzenia-macierzyństwa, przejawia się tu jedynie erotyczna gra przeciwstawnych biegunów. Sita, towarzyszka Ramy, wzór indyjskiej kobiety, czysta, wierna, podąża za swym mężem wszędzie, będąc mu bardziej siostrą niż żoną.
Ludziom potrzebne są zasady szczegółowe, modele (pattern) do działania na co dzień oraz pomoc i wsparcie. Niektórzy bogowie są więc herosami życia codziennego, jak Kriszna i Rama, inni czuwają nad relacją do zwierząt, jak Ganeśa i Hanuman. Rama jest modelem dla władców sprawiedliwych i stoi na straży dharmy. Lakszmi czuwa nad finansowym dobrem człowieka, Saraswati nad jego rozwojem poprzez nauką i zdobywanie umiejętności artystycznych. W różnych epokach bogowie przyjmowali na siebie różne funkcje, dziś notuje się, na przykład, wielkie odrodzenie popularności Hanumana, opiekuna drzew i przyrody.
[...]
Radha występuje tylko pod liczbą Dwa: Radha-Lakszmi i Radha-Kriszna.
[...]
Kriszna w aspekcie Gowindy-pasterza, jest jedynym Objawieniem Boskiego pod liczbą Mnogości: w obrazie Kriszna-Gopi. Obraz Kriszna-Radha i obraz Kriszna-gopi mają różną zawartość semantyczną.
[...]
Bhagawan, ten, który jest błogosławiony, posiadający sześć bogactw (bhaga) — aiśwara-wspaniałość, dharma-doskonałość, jaśa-chwała, śri-piękno, dżniana-poznanie, wairadżja-nieprzywiązywanie się do rzeczy. Tym przymiotnikiem określa się najczęściej Wisznu i Krisznę, ale nie tylko.
[...]
Tłumaczenie powyższych terminów polskim słowem Pan w odniesieniu do hinduskich bogów (Pan Kriszna) jest dużym błędem, gdyż w żadnym sensie nie oddaje ono istoty owych boskości. Słowo to pochodzi od czasownika „panować” i rzeczywiście bogowie „panują” nad jakąś sferą świata, ale chodzi o to, że dziś w polszczyźnie słowo pan funkcjonuje już tylko jako forma grzecznościowa w kontaktach międzyludzkich i jest formą całkowicie pustą, wypraną z jakiegokolwiek znaczenia. Epitety, jakimi posługują się hindusi noszą w sobie głębokie znaczenie.
[...]
Radha występuje tylko pod liczbą Dwa: Radha-Lakszmi i Radha-Kriszna.
[...]
Kriszna w aspekcie Gowindy-pasterza, jest jedynym Objawieniem Boskiego pod liczbą Mnogości: w obrazie Kriszna-Gopi. Obraz Kriszna-Radha i obraz Kriszna-gopi mają różną zawartość semantyczną.
[...]
Bhagawan, ten, który jest błogosławiony, posiadający sześć bogactw (bhaga) — aiśwara-wspaniałość, dharma-doskonałość, jaśa-chwała, śri-piękno, dżniana-poznanie, wairadżja-nieprzywiązywanie się do rzeczy. Tym przymiotnikiem określa się najczęściej Wisznu i Krisznę, ale nie tylko.
[...]
Tłumaczenie powyższych terminów polskim słowem Pan w odniesieniu do hinduskich bogów (Pan Kriszna) jest dużym błędem, gdyż w żadnym sensie nie oddaje ono istoty owych boskości. Słowo to pochodzi od czasownika „panować” i rzeczywiście bogowie „panują” nad jakąś sferą świata, ale chodzi o to, że dziś w polszczyźnie słowo pan funkcjonuje już tylko jako forma grzecznościowa w kontaktach międzyludzkich i jest formą całkowicie pustą, wypraną z jakiegokolwiek znaczenia. Epitety, jakimi posługują się hindusi noszą w sobie głębokie znaczenie.
Dwie pary bogów w sposób najczystszy przedstawiają ową relację: Radha i Kriszna oraz Sita i Rama.
[...]
Radha towarzyszy Krysznie w grze odtwarzania świata (lila) nie jako żona, lecz wieczna kochanka. O miłosnej przygodzie Radhy hindusi śpiewają pieśni i recytują poematy przepełnione czystym erotyzmem i zupełnie pozbawione idei macierzyństwa.
[...]
Archetypem o słabszym oddziaływaniu, ale realizowanym w Indiach na co dzień, jest rodzeństwo — brat i siostra pochodzący z tej samej macicy, gdzie brat jest starszy i zapewnia siostrze poczucie bezpieczeństwa. Doskonała wzajemna miłość braci przedstawiona jest w mitologii w postaciach Balaramy, starszego brata Kriszny i Lakszmany, brata Ramy. Lakszmana, będący dla hindusów ideałem oddanego brata, ma zresztą brata bliźniaka, Śatrughnę.
[...]
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
[...]
Radha towarzyszy Krysznie w grze odtwarzania świata (lila) nie jako żona, lecz wieczna kochanka. O miłosnej przygodzie Radhy hindusi śpiewają pieśni i recytują poematy przepełnione czystym erotyzmem i zupełnie pozbawione idei macierzyństwa.
[...]
Archetypem o słabszym oddziaływaniu, ale realizowanym w Indiach na co dzień, jest rodzeństwo — brat i siostra pochodzący z tej samej macicy, gdzie brat jest starszy i zapewnia siostrze poczucie bezpieczeństwa. Doskonała wzajemna miłość braci przedstawiona jest w mitologii w postaciach Balaramy, starszego brata Kriszny i Lakszmany, brata Ramy. Lakszmana, będący dla hindusów ideałem oddanego brata, ma zresztą brata bliźniaka, Śatrughnę.
[...]
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
Kali jest symbolem Boga w aspekcie wiecznej Matki Przyrody, bezlitosnej w swych prawach, to znaczy doskonale emocjonalnie obojętnej wobec ludzkiej psyche. Uosabia wieczny pierwiastek żeński w przyrodzie. Postać Kali pojawiła się w źródłach przedaryjskich i pochodzi z najstarszej warstwy wierzeń indyjskich, podobnie jak Durga, Śiwa czy Kriszna. W piśmiennictwie znana jest od około 400 r. p.n.e., symbolizując walkę wprost, uderzając w błyskawicznym ataku frontalnym, któremu nikt nie może się oprzeć. Jako najbardziej wojowniczy aspekt Durgi, pojawiła się, by unieszkodliwić męskie moce demoniczne i tchnąć nowy układ równowagi.
Opiekunem dharmy i jej strażnikiem jest Wisznu, a gdy dharma jest zagrożona przez siły ciemności, Wisznu zsyła na ziemię swoją awatarę — tak pojawił się Rama, a później Kriszna.
Jego wizerunek widniał na fladze rydwanu Kriszny i Ardżuny gotujących się do wojny, gdyż gwarantuje zwycięstwo. Dziś jest patronem wszystkich sportowców.
Żaden hindus, mieszkający w Indiach lub poza Indiami, nie jest „wyznawcą” hinduizmu, gdyż jest to nazwa zbiorcza obejmująca wszystkie występujące na subkontynencie i w regionach zamieszkałych przez hindusów, formacje i odłamy religijne. Nie można być „wyznawcą” zbioru różnorodnych i sprzecznych elementów. Żaden więc hindus nie może być jednocześnie żarliwym sługą Śiwy, Ramy, Kriszny (religia bhakti), bogini Kali (tantryzm), rzeki Gangi (religia Kumbha Mela) i pozostałych, których jest mnogość. Każdy hindus dokładnie określa swoją religię.
[...]
Wedy nie są, jak sądzą niektórzy, pismem świętym religii hindu, określającymi kanon lub dogmat obowiązujący wszystkich hindusów. Religia hindu nie jest religią księgi. Arjowie, Wedy i sanskryt to przybysze z zewnątrz. Do dziś przetrwały w nieskazitelnej formie niektóre religie wcześniejsze (w większości kobiece), a inne choć uległy ogromnym przekształceniom, to ukazują substrat przedaryjski (śiwaizm, tantryzm, siaktyzm). Wedy pozostają najważniejszym tekstem świętym dla braminów, którzy stanowią najwyżej 6% społeczeństwa. Dla miłośników Kriszny tekstem świętym jest Bhagawadgita. Dla podążających za przykładem Ramy najważniejszym tekstem, nie uważanym za święty, jest Ramajana. Kto wybrał na iszta dewatę współczesnego mędrca i guru, na przykład Sai Babę, ten będzie jego teksty uważał za święte.
[...]
Wedy nie są, jak sądzą niektórzy, pismem świętym religii hindu, określającymi kanon lub dogmat obowiązujący wszystkich hindusów. Religia hindu nie jest religią księgi. Arjowie, Wedy i sanskryt to przybysze z zewnątrz. Do dziś przetrwały w nieskazitelnej formie niektóre religie wcześniejsze (w większości kobiece), a inne choć uległy ogromnym przekształceniom, to ukazują substrat przedaryjski (śiwaizm, tantryzm, siaktyzm). Wedy pozostają najważniejszym tekstem świętym dla braminów, którzy stanowią najwyżej 6% społeczeństwa. Dla miłośników Kriszny tekstem świętym jest Bhagawadgita. Dla podążających za przykładem Ramy najważniejszym tekstem, nie uważanym za święty, jest Ramajana. Kto wybrał na iszta dewatę współczesnego mędrca i guru, na przykład Sai Babę, ten będzie jego teksty uważał za święte.
Indus, Induska — obywatel Indii (zamiast starej nazwy Hindus, Hinduska). Indusem jest każdy mieszkaniec Indii, niezależnie od wyznawanej religii; muzułmanie, dżinistów, jogini, sannjasini, sadhu, buddyści, śiwaici, chrześcijanie, tantryści, wisznuici, sikhowie, wyznawcy Kriszny — to Indusi.
Gudżarati zaczął być dość wcześnie używany przez dżainów do zapisu tekstów religijnych, zwłaszcza w XV wieku ku czci Kriszny. W XVII wieku powstała znacząca literatura, a w XVIII — wędrowni bardowie układali w tym języku popularne pieśni religijne. Parsowie i muzułmanie wnoszą wiele elementów arabskich i perskich. Jest pokrewny językom radżastani. Posługuje się nim 46 mln mieszkańców Gudżaratu.
W Bhagawadgicie, Kriszna sam wyjaśnia Ardżunie rację swego pojawienia się na ziemi:
Ilekroć wyczerpuje się prawo, Bharato,
a krzewi się bezprawie,
tylekroć zsyłam sam siebie.
Objawiam się w każdej erze ludzkości,
ku pomocy dobrym, występnym na zgubę,
i dla odnowienia prawa.
[...]
(Bhagawadgita, IV, 8, tłum. Joanna Sachse,Biblioteka Narodowa — Ossolineum, 1988)
[...]
W Rigwedzie jest wzmianka o tym jak Indra, bóg wojny zwyciężył 50 000 krisznów, którzy byli asiurami. Być może chodzi o pierwsze zwycięstwa Indoeuropejczyków odniesione nad autochtonami o ciemnej karnacji skóry, a Kriszna mógł być albo ich wodzem albo bóstwem (asiurowie są zazwyczaj bogami ludów podbitych). Lud ten, osiadły na terenie Gudżaratu, pomagał Bharatom przy odzyskiwaniu terytoriów utraconych w okresie pojawienia się drugiej fali ludów indoeuropejskich. Kriszna został niewątpliwie zaakceptowany przez społeczeństwo wedyjskie dzięki szlachetności postępowania (arya) i okazał się niezbędny dla procesu integracji.
[...]
Na jego przedaryjskie pochodzenie, oprócz koloru skóry, wskazuje wierność Śiwie i kult lingamu. W Bhagawadgicie objawia się jako Najwyższa Moc Boska i jako Boski Nauczyciel, który przekazuje indoeuropejskim wojownikom Naukę Jogi, należącą do najstarszej warstwy cywilizacyjnej Indii, przechowaną przez mędrców znad Indusu. Podczas tego długiego procesu wymiany kulturowej między spadkobiercami cywilizacji harappejskiej, a nowymi przybyszami, Kriszna nie został jednak włączony do panteonu wedyjskiego, mimo że zdetronizował Indrę, ale jego kult był niezwykle żywy wśród ludów rolniczych. Paradoksalnie później niż Rama, siódmy awatara Wisznu, dopiero w pierwszych wiekach naszej ery stał się jedną z najważniejszych Boskich Postaci hinduskiej sanatany dharmy, według której pojawił się na ziemi jako ósmy awatara Wisznu, przynosząc na ziemię ideę miłości w znaczeniu ahimsy i bhakti, niekrzywdzenia i bezwarunkowego, całkowitego oddania się bogu. Rama i Kriszna pojawili się na ziemi wśród ludzi, zadbali o potrzebę kontaktu ludzi z boskością, stali się bliscy i dlatego są najbardziej z wszystkich boskich postaci wielbieni, kochani i adorowani.
[...]
Murti Kriszny, jego postać, jest też jedną z najbardziej skomplikowanych, ukazuje wielość aspektów niekiedy wewnętrznie sprzecznych (wojownik nawołujący do zniszczenia/radosne niewinne dziecko) odbiegając zarówno od nieskomplikowanej postaci Wisznu, którego jest awatarem jak i od spójnej i jednoznacznej postaci Ramy. W różnych regionach Indii przybiera różne twarze, jest wielbiony pod wieloma imionami i sławiony w mitach o różnej treści. Niewątpliwie jest w Indiach jedną z największych mocy boskich, ukazując się wielbicielom pod taką formą, jaką oni sami sobie wybiorą i jakiej oczekują. I dla nich jest wtedy Najwyższym Objawieniem, Jedyną Boską Rzeczywistością, Potęgą Świata — Iśwarą.
[...]
Tak naprawdę, dla dobra wszystkich istot, Kriszna nieustannie rodzi się gdzieś, by żyć wśród ludzi jak jeden z nich.
[...]
W nurcie bhakti, który po raz pierwszy pojawił się w Indiach już około III wieku p.n.e. i zyskał ogromną popularność, Kriszna jest wobec ascetów i mędrców przeciwstawnym archetypem duchowości. Ascetyczne nurty szkół buddyjskich i dżinijskich były dostępne tylko dla nielicznych, podczas gdy doktryna bhakti, oparta o prostą pobożność, bez skomplikowanych rytuałów, była radosnym uwolnieniem się duszy i jej wzlotu ku boskości. Pozwoliła wreszcie rozwijać wewnętrzną duchowość kobietom, a także wielbicielom z niższych stanów społecznych, gdyż wobec bóstwa wszyscy byli równi. Miłość Radhy do Kriszny została wzbogacona o wymiar metafizyczny. Radha to dusza bhakty dążąca do zespolenia z Brahmanem-Kriszną i nie zaznająca spokoju zanim się z Nim nie połączy.
[...]
Najważniejsze aspekty, wokół których rozwijały się i rozwijają rozmaite formy obrzędowości i duchowości, a także kanwy opowieści mitologicznych to: Kriszna-dziecko, Kriszna-pasterz-kochanek, Kriszna-mistyk, Kriszna-wojownik.
[...]
Ułożona dopiero w I — II wieku n.e. Harivamsa opowiada o dzieciństwie Kriszny. Ten obraz zdaje się być ważniejszy od obrazu Kriszny dorosłego. Przedstawia się go jako szczęśliwe boskie dziecię o błękitnej skórze, samotnie płynące na liściu po rzece. Inne sceny to kradzież mleka (masła) w domu Jaśody, walka z rakszasami, siedzący na huśtawce wśród kobiet.
[...]
Kriszna urodził się w więzieniu, a gdy ojciec wziął go na ręce bramy więzienia otworzyły się za sprawą Wisznu i Wasudewa wyniósł dziecko, przeszedł przez wzburzone wody Jamuny i oddał opiekunce, która go wykarmiła. Kriszna jako dziecko był bardzo niesforny, a jego psoty w formie przypowieści są opowiadane wszystkim indyjskim dzieciom. Jaśoda z mężem Nandą, który był pasterzem krów mieszkała w Gokuli, zakątku krów, i Kriszna korzystał z niczym nie skrępowanej swobody w lesie Vrindavan. Jednak Jaśoda miała z nim mnóstwo kłopotów, na przykład nie pozwoliła mu wypić mleka, gdyż odstawiła je na masło, a Kriszna potajemnie wypił jednym haustem całe mleko. Kiedy Jaśoda znalazła pustą konew, przywołała Krisznę i kazała mu otworzyć buzię. Jaśoda zobaczyła we wnętrzu Kriszny cały świat i zrozumiała, że jest on bogiem.
[...]
Kamsa wysyłał rakszasy, karły i demony, złośliwe i złe duchy pod różnymi postaciami, by zabiły Krisznę. Putanę o piersiach pełnych zatrutego mleka, ale Kriszna wyssał z niej życie; trąbę powietrzną, która uniosła dziecko w powietrze, ale Kriszna rozbił tę rakszasę o skałę; gigantycznego kruka mającego go połknąć, ale Kriszna stał się tak gorący, że ptak musiał go wypuścić. W rzece Jamunie żył wąż zwany Kalija, który nie pozwalał kobietom czerpać wody, więc Kriszna zanurkował, wydobył potwora i stanąwszy na nim zmiażdżył go swym ciężarem, gdyż waga Kriszny to cały ciężar świata.
[...]
Innym razem, gdy był już młodzieńcem, biegł przez las, a gdy kolejny rakszasa spowodował pożar, Kriszna połknął cały ogień, ocalając ludzi. Pokłonił się Agni, bogu ognia, od którego otrzymał czakrę, dysk tworzący nowe kosmiczne światy. Zniszczył ostatecznie Kamsę i usadowił w Mathurze prawowitego władcę, Urgasena.
[...]
Kriszna był pasterzem białych krów o okolonych czarną obwódką oczach w kształcie migdałów, był dla nich dobry i umilał im czas grając na flecie. Obrazy Kriszny przedstawiają go jako samotnego pięknego pasterza-tancerza grającego na flecie i stojącego obok białej krowy. Ma charakterystycznie założoną prawą nogę za lewą kostkę.
[...]
Jako pasterz Kriszna pokonał Indrę, aryjskiego boga grzmotów i wojny, i na swoich ziemiach wokół góry Gowardhany namówił ludzi do oddawania czci krowom, nie poprzez rytuał, ale poprzez niezabijanie i pokorną miłość do wszelkiego stworzenia. Gdy Indra zobaczył, że wieśniacy przestali mu składać ofiary, zesłał ulewny deszcz. Ale Kriszna ochronił ludzi podnosząc na jednym palcu górę Gowardhanę, tak by mogli się pod nią schować.
[...]
W lesie Vrindavan, gdzie rosły jego ukochane drzewa tulsi, skrywały się w ich cieniu piękne pastereczki. To tutaj tańczył z gopi szalony taniec lila rasa (igraszki uniesienia). Wirował w zaczarowanej rasa mandala (okręgu uniesienia) razem z 999 gopi, grając na flecie, a każda uważała, że tańczy tylko z nią. Wabił je tą grą, a one traciły głowę, wielbiły go nad życie i oddały by mu wszystkie kosztowności, byle tylko upajać się jego czarowną postacią. Gopi pytały umiłowanego Krisznę, co mają mu ofiarować, żeby tylko mogły spotkać go w przyszłym życiu, ale on nie chciał za żadne skarby wiązać się na przyszłość. Cieszył się, gdy przynosiły mu listki z drzewa tulsi i odrobinę wody. Gdy gopi zażywały kąpieli w rzece, Kriszna zabierał im spódnice i rozwieszał na rozłożystym drzewie pippal. Podziwiał ich wodne igraszki siedząc na drzewie, grą na flecie przyciągał je do siebie, ale spódnice oddawał wtedy, gdy go wdzięcznie poprosiły. Przeżył wiele miłosnych przygód. Zwłaszcza w nocy, kiedy kobiety odchodziły od mężów, rozczarowane i wciąż pragnące złudnej miłości, a w spotkaniu z Kriszną doznawały upojenia i odchodziły od zmysłów.
[...]
W lesie Vrindavan Kriszna spotkał Radhę, żonę innego pasterza, gopi może nie najbardziej ponętną, ale najbardziej mu oddaną, która porzuciła cały świat, by oddać się niestawiającej żadnych warunków miłości do Kriszny.
[...]
Drzewko tulsi rośnie przy każdej świątyni poświęconej Krisznie, a wielbiciele przynoszą mu w darze listki, które opadły danego dnia.
[...]
Rośnie także w doniczce przed każdym domem wielbicieli Kriszny i Wisznu.
[...]
Radha jest w swej miłości bezgranicznie oddana i cierpliwa. Uczy cierpliwości i przetrwania czasu rozdzielenia, który dla niektórych jest czasem katuszy i cierpienia. Radha czeka na spełnienie swej miłości z Kriszną zastygając w niemym do niego zachwycie, ale to pragnienie, łkanie ukryte na dnie duszy, nie wydobędzie żadnej skargi. On zapomina, tańczy z innymi, nie przychodzi, odwleka spotkanie, uwodzi każdą kobietę, a ona jest samym oddaniem i cierpliwym trwaniem w ciszy oczekiwania.
[...]
Jednak gdy przychodzi, dusze się splatają i czas jest wypełniony wiecznością. Siadając razem na huśtawce i kołysząc się w rytm połączonych ciał, odczuwają pełnię rozkoszy. Kriszna kradnie jej spinkę do włosów i zatapia się w jej rozpuszczonych, pachnących od słońca włosach. W zapamiętaniu miłosnego uścisku wiruje cały świat, aż do utraty tchu. Nie ma Radhy, ani Kriszny, tylko miliony pragnących kobiet i mężczyzn. Spełnienie jedności w boskim porządku przeznaczenia. Wreszcie Kriszna czesze i splata warkocze, zamyka spinkę. Odchodzi, a Radha czeka z pamięcią upojenia. To jej uwielbienie czyni z Kriszny boga.
[...]
Wraz z pastereczką Radhą są archetypem kochanków, pary frywolnej, gdzie nie intelekt a erotyzm odgrywa najważniejszą rolę, a miłość nie jest uwarunkowana ziemskimi ograniczeniami. Kolorowe obrazki Kriszny i Radhy dawane są w prezencie młodym parom małżeńskim.
[...]
W różnych odmianach ruchu bhakti, para Kriszna i Radha utożsamiają mistyczny związek dwojga połączonych dusz.
[...]
Wszyscy wielcy poeci Indii układali pieśni o tęsknej miłości Radhy do Kriszny, także Rabindranath Tagore. Ale najpiękniejsza powstała w XII wieku w Bengalu — Gitagowinda czyli Pieśń o Krisznie Pasterzu Dżajadewy.
[...]
Pieśń o Krisznie PasterzuKriszna opuścił brzegi Jamuny, Vrindavan i Mathurę i jako dorosły mężczyzna udał się ze swym klanem Jadawów do Gudżaratu, gdzie zbudował miasto Dwarkę i zamieszkał z żoną Rukmini. Zaprzyjaźnił się z braćmi Pandawami, ale najbardziej z Ardżuną i jej oddał za żonę swoją siostrę Subhadrę. Chciał pomóc Pandawom w wojnie z Kaurawami i przyjął funkcję woźnicy rydwanu Ardżuny. W przeddzień kataklizmu wojny otrzymał od Wisznu Najwyższą Moc Boskiej Energii i przekazał Wiedzę, objawienie nowego pojęcia Dharmy i trzech sposobów ujarzmienia namiętności, Jogę czynu, poznania i miłości.
[...]
Powrócił z bratobójczej wojny do Dwarki, gdzie próbował odmienić los Jadawów, których przeznaczenie, czyli wcześniej nagromadzona karma popchnęła do samounicestwienia i wzajemnego mordowania. Kiedy jego brat udał się na medytację nad brzeg morza, Kriszna poszedł za nim i zobaczył jak wąż Śesza Ananta wydobył się z ust Balaramy i zniknął w oceanie. Sam wtedy poszedł do lasu i pogrążył w medytacji. Został niechcąco ugodzony strzałą w piętę przez myśliwego, który uganiał się za danielem. Pięta była jedynym miejscem pozbawionym nieśmiertelności. Ponieważ przy życiu nie ostał się ani jeden z Jadawów, nikt nie zadbał o kremację ciała. Siedem dni po odejściu Kriszny, miasto Dwarka zostało pochłonięte przez morze.
[...]
Starszy brat Kriszny, wcielenie węża Śeszy, reprezentuje wieśniaków uprawiających ziemię, w opozycji do Kriszny, który reprezentuje nomadów, pasterzy krów. Przedstawia się go ubranego na biało lub niebiesko, z lemieszem lub młotem. Pod imieniem Balabhadry tworzy wraz z Kriszną i ich siostrą Subhadrą, Jagannathę, trimurti Najwyższej Mocy Boskiej czczoną w świątyni Jagannathy w Puri.
[...]
Dżanamastami — święto urodzin Kriszny na przełomie sierpnia/września wymaga przestrzegania 24-godzinnego postu aż do północy, kiedy przyszedł na świat. Statuetki boga są oblewane mlekiem, a jego imię powtórzone 108 razy. Zespoły taneczne pokazują epizody z jego życia, głównie rasa mandalę.
[...]
(Bhagawadgita, IV, 8, tłum. Joanna Sachse,Biblioteka Narodowa — Ossolineum, 1988)
[...]
W Rigwedzie jest wzmianka o tym jak Indra, bóg wojny zwyciężył 50 000 krisznów, którzy byli asiurami. Być może chodzi o pierwsze zwycięstwa Indoeuropejczyków odniesione nad autochtonami o ciemnej karnacji skóry, a Kriszna mógł być albo ich wodzem albo bóstwem (asiurowie są zazwyczaj bogami ludów podbitych). Lud ten, osiadły na terenie Gudżaratu, pomagał Bharatom przy odzyskiwaniu terytoriów utraconych w okresie pojawienia się drugiej fali ludów indoeuropejskich. Kriszna został niewątpliwie zaakceptowany przez społeczeństwo wedyjskie dzięki szlachetności postępowania (arya) i okazał się niezbędny dla procesu integracji.
[...]
Na jego przedaryjskie pochodzenie, oprócz koloru skóry, wskazuje wierność Śiwie i kult lingamu. W Bhagawadgicie objawia się jako Najwyższa Moc Boska i jako Boski Nauczyciel, który przekazuje indoeuropejskim wojownikom Naukę Jogi, należącą do najstarszej warstwy cywilizacyjnej Indii, przechowaną przez mędrców znad Indusu. Podczas tego długiego procesu wymiany kulturowej między spadkobiercami cywilizacji harappejskiej, a nowymi przybyszami, Kriszna nie został jednak włączony do panteonu wedyjskiego, mimo że zdetronizował Indrę, ale jego kult był niezwykle żywy wśród ludów rolniczych. Paradoksalnie później niż Rama, siódmy awatara Wisznu, dopiero w pierwszych wiekach naszej ery stał się jedną z najważniejszych Boskich Postaci hinduskiej sanatany dharmy, według której pojawił się na ziemi jako ósmy awatara Wisznu, przynosząc na ziemię ideę miłości w znaczeniu ahimsy i bhakti, niekrzywdzenia i bezwarunkowego, całkowitego oddania się bogu. Rama i Kriszna pojawili się na ziemi wśród ludzi, zadbali o potrzebę kontaktu ludzi z boskością, stali się bliscy i dlatego są najbardziej z wszystkich boskich postaci wielbieni, kochani i adorowani.
[...]
Murti Kriszny, jego postać, jest też jedną z najbardziej skomplikowanych, ukazuje wielość aspektów niekiedy wewnętrznie sprzecznych (wojownik nawołujący do zniszczenia/radosne niewinne dziecko) odbiegając zarówno od nieskomplikowanej postaci Wisznu, którego jest awatarem jak i od spójnej i jednoznacznej postaci Ramy. W różnych regionach Indii przybiera różne twarze, jest wielbiony pod wieloma imionami i sławiony w mitach o różnej treści. Niewątpliwie jest w Indiach jedną z największych mocy boskich, ukazując się wielbicielom pod taką formą, jaką oni sami sobie wybiorą i jakiej oczekują. I dla nich jest wtedy Najwyższym Objawieniem, Jedyną Boską Rzeczywistością, Potęgą Świata — Iśwarą.
[...]
Tak naprawdę, dla dobra wszystkich istot, Kriszna nieustannie rodzi się gdzieś, by żyć wśród ludzi jak jeden z nich.
[...]
W nurcie bhakti, który po raz pierwszy pojawił się w Indiach już około III wieku p.n.e. i zyskał ogromną popularność, Kriszna jest wobec ascetów i mędrców przeciwstawnym archetypem duchowości. Ascetyczne nurty szkół buddyjskich i dżinijskich były dostępne tylko dla nielicznych, podczas gdy doktryna bhakti, oparta o prostą pobożność, bez skomplikowanych rytuałów, była radosnym uwolnieniem się duszy i jej wzlotu ku boskości. Pozwoliła wreszcie rozwijać wewnętrzną duchowość kobietom, a także wielbicielom z niższych stanów społecznych, gdyż wobec bóstwa wszyscy byli równi. Miłość Radhy do Kriszny została wzbogacona o wymiar metafizyczny. Radha to dusza bhakty dążąca do zespolenia z Brahmanem-Kriszną i nie zaznająca spokoju zanim się z Nim nie połączy.
[...]
Najważniejsze aspekty, wokół których rozwijały się i rozwijają rozmaite formy obrzędowości i duchowości, a także kanwy opowieści mitologicznych to: Kriszna-dziecko, Kriszna-pasterz-kochanek, Kriszna-mistyk, Kriszna-wojownik.
[...]
Ułożona dopiero w I — II wieku n.e. Harivamsa opowiada o dzieciństwie Kriszny. Ten obraz zdaje się być ważniejszy od obrazu Kriszny dorosłego. Przedstawia się go jako szczęśliwe boskie dziecię o błękitnej skórze, samotnie płynące na liściu po rzece. Inne sceny to kradzież mleka (masła) w domu Jaśody, walka z rakszasami, siedzący na huśtawce wśród kobiet.
[...]
Kriszna urodził się w więzieniu, a gdy ojciec wziął go na ręce bramy więzienia otworzyły się za sprawą Wisznu i Wasudewa wyniósł dziecko, przeszedł przez wzburzone wody Jamuny i oddał opiekunce, która go wykarmiła. Kriszna jako dziecko był bardzo niesforny, a jego psoty w formie przypowieści są opowiadane wszystkim indyjskim dzieciom. Jaśoda z mężem Nandą, który był pasterzem krów mieszkała w Gokuli, zakątku krów, i Kriszna korzystał z niczym nie skrępowanej swobody w lesie Vrindavan. Jednak Jaśoda miała z nim mnóstwo kłopotów, na przykład nie pozwoliła mu wypić mleka, gdyż odstawiła je na masło, a Kriszna potajemnie wypił jednym haustem całe mleko. Kiedy Jaśoda znalazła pustą konew, przywołała Krisznę i kazała mu otworzyć buzię. Jaśoda zobaczyła we wnętrzu Kriszny cały świat i zrozumiała, że jest on bogiem.
[...]
Kamsa wysyłał rakszasy, karły i demony, złośliwe i złe duchy pod różnymi postaciami, by zabiły Krisznę. Putanę o piersiach pełnych zatrutego mleka, ale Kriszna wyssał z niej życie; trąbę powietrzną, która uniosła dziecko w powietrze, ale Kriszna rozbił tę rakszasę o skałę; gigantycznego kruka mającego go połknąć, ale Kriszna stał się tak gorący, że ptak musiał go wypuścić. W rzece Jamunie żył wąż zwany Kalija, który nie pozwalał kobietom czerpać wody, więc Kriszna zanurkował, wydobył potwora i stanąwszy na nim zmiażdżył go swym ciężarem, gdyż waga Kriszny to cały ciężar świata.
[...]
Innym razem, gdy był już młodzieńcem, biegł przez las, a gdy kolejny rakszasa spowodował pożar, Kriszna połknął cały ogień, ocalając ludzi. Pokłonił się Agni, bogu ognia, od którego otrzymał czakrę, dysk tworzący nowe kosmiczne światy. Zniszczył ostatecznie Kamsę i usadowił w Mathurze prawowitego władcę, Urgasena.
[...]
Kriszna był pasterzem białych krów o okolonych czarną obwódką oczach w kształcie migdałów, był dla nich dobry i umilał im czas grając na flecie. Obrazy Kriszny przedstawiają go jako samotnego pięknego pasterza-tancerza grającego na flecie i stojącego obok białej krowy. Ma charakterystycznie założoną prawą nogę za lewą kostkę.
[...]
Jako pasterz Kriszna pokonał Indrę, aryjskiego boga grzmotów i wojny, i na swoich ziemiach wokół góry Gowardhany namówił ludzi do oddawania czci krowom, nie poprzez rytuał, ale poprzez niezabijanie i pokorną miłość do wszelkiego stworzenia. Gdy Indra zobaczył, że wieśniacy przestali mu składać ofiary, zesłał ulewny deszcz. Ale Kriszna ochronił ludzi podnosząc na jednym palcu górę Gowardhanę, tak by mogli się pod nią schować.
[...]
W lesie Vrindavan, gdzie rosły jego ukochane drzewa tulsi, skrywały się w ich cieniu piękne pastereczki. To tutaj tańczył z gopi szalony taniec lila rasa (igraszki uniesienia). Wirował w zaczarowanej rasa mandala (okręgu uniesienia) razem z 999 gopi, grając na flecie, a każda uważała, że tańczy tylko z nią. Wabił je tą grą, a one traciły głowę, wielbiły go nad życie i oddały by mu wszystkie kosztowności, byle tylko upajać się jego czarowną postacią. Gopi pytały umiłowanego Krisznę, co mają mu ofiarować, żeby tylko mogły spotkać go w przyszłym życiu, ale on nie chciał za żadne skarby wiązać się na przyszłość. Cieszył się, gdy przynosiły mu listki z drzewa tulsi i odrobinę wody. Gdy gopi zażywały kąpieli w rzece, Kriszna zabierał im spódnice i rozwieszał na rozłożystym drzewie pippal. Podziwiał ich wodne igraszki siedząc na drzewie, grą na flecie przyciągał je do siebie, ale spódnice oddawał wtedy, gdy go wdzięcznie poprosiły. Przeżył wiele miłosnych przygód. Zwłaszcza w nocy, kiedy kobiety odchodziły od mężów, rozczarowane i wciąż pragnące złudnej miłości, a w spotkaniu z Kriszną doznawały upojenia i odchodziły od zmysłów.
[...]
W lesie Vrindavan Kriszna spotkał Radhę, żonę innego pasterza, gopi może nie najbardziej ponętną, ale najbardziej mu oddaną, która porzuciła cały świat, by oddać się niestawiającej żadnych warunków miłości do Kriszny.
[...]
Drzewko tulsi rośnie przy każdej świątyni poświęconej Krisznie, a wielbiciele przynoszą mu w darze listki, które opadły danego dnia.
[...]
Rośnie także w doniczce przed każdym domem wielbicieli Kriszny i Wisznu.
[...]
Radha jest w swej miłości bezgranicznie oddana i cierpliwa. Uczy cierpliwości i przetrwania czasu rozdzielenia, który dla niektórych jest czasem katuszy i cierpienia. Radha czeka na spełnienie swej miłości z Kriszną zastygając w niemym do niego zachwycie, ale to pragnienie, łkanie ukryte na dnie duszy, nie wydobędzie żadnej skargi. On zapomina, tańczy z innymi, nie przychodzi, odwleka spotkanie, uwodzi każdą kobietę, a ona jest samym oddaniem i cierpliwym trwaniem w ciszy oczekiwania.
[...]
Jednak gdy przychodzi, dusze się splatają i czas jest wypełniony wiecznością. Siadając razem na huśtawce i kołysząc się w rytm połączonych ciał, odczuwają pełnię rozkoszy. Kriszna kradnie jej spinkę do włosów i zatapia się w jej rozpuszczonych, pachnących od słońca włosach. W zapamiętaniu miłosnego uścisku wiruje cały świat, aż do utraty tchu. Nie ma Radhy, ani Kriszny, tylko miliony pragnących kobiet i mężczyzn. Spełnienie jedności w boskim porządku przeznaczenia. Wreszcie Kriszna czesze i splata warkocze, zamyka spinkę. Odchodzi, a Radha czeka z pamięcią upojenia. To jej uwielbienie czyni z Kriszny boga.
[...]
Wraz z pastereczką Radhą są archetypem kochanków, pary frywolnej, gdzie nie intelekt a erotyzm odgrywa najważniejszą rolę, a miłość nie jest uwarunkowana ziemskimi ograniczeniami. Kolorowe obrazki Kriszny i Radhy dawane są w prezencie młodym parom małżeńskim.
[...]
W różnych odmianach ruchu bhakti, para Kriszna i Radha utożsamiają mistyczny związek dwojga połączonych dusz.
[...]
Wszyscy wielcy poeci Indii układali pieśni o tęsknej miłości Radhy do Kriszny, także Rabindranath Tagore. Ale najpiękniejsza powstała w XII wieku w Bengalu — Gitagowinda czyli Pieśń o Krisznie Pasterzu Dżajadewy.
[...]
Pieśń o Krisznie PasterzuKriszna opuścił brzegi Jamuny, Vrindavan i Mathurę i jako dorosły mężczyzna udał się ze swym klanem Jadawów do Gudżaratu, gdzie zbudował miasto Dwarkę i zamieszkał z żoną Rukmini. Zaprzyjaźnił się z braćmi Pandawami, ale najbardziej z Ardżuną i jej oddał za żonę swoją siostrę Subhadrę. Chciał pomóc Pandawom w wojnie z Kaurawami i przyjął funkcję woźnicy rydwanu Ardżuny. W przeddzień kataklizmu wojny otrzymał od Wisznu Najwyższą Moc Boskiej Energii i przekazał Wiedzę, objawienie nowego pojęcia Dharmy i trzech sposobów ujarzmienia namiętności, Jogę czynu, poznania i miłości.
[...]
Powrócił z bratobójczej wojny do Dwarki, gdzie próbował odmienić los Jadawów, których przeznaczenie, czyli wcześniej nagromadzona karma popchnęła do samounicestwienia i wzajemnego mordowania. Kiedy jego brat udał się na medytację nad brzeg morza, Kriszna poszedł za nim i zobaczył jak wąż Śesza Ananta wydobył się z ust Balaramy i zniknął w oceanie. Sam wtedy poszedł do lasu i pogrążył w medytacji. Został niechcąco ugodzony strzałą w piętę przez myśliwego, który uganiał się za danielem. Pięta była jedynym miejscem pozbawionym nieśmiertelności. Ponieważ przy życiu nie ostał się ani jeden z Jadawów, nikt nie zadbał o kremację ciała. Siedem dni po odejściu Kriszny, miasto Dwarka zostało pochłonięte przez morze.
[...]
Starszy brat Kriszny, wcielenie węża Śeszy, reprezentuje wieśniaków uprawiających ziemię, w opozycji do Kriszny, który reprezentuje nomadów, pasterzy krów. Przedstawia się go ubranego na biało lub niebiesko, z lemieszem lub młotem. Pod imieniem Balabhadry tworzy wraz z Kriszną i ich siostrą Subhadrą, Jagannathę, trimurti Najwyższej Mocy Boskiej czczoną w świątyni Jagannathy w Puri.
[...]
Dżanamastami — święto urodzin Kriszny na przełomie sierpnia/września wymaga przestrzegania 24-godzinnego postu aż do północy, kiedy przyszedł na świat. Statuetki boga są oblewane mlekiem, a jego imię powtórzone 108 razy. Zespoły taneczne pokazują epizody z jego życia, głównie rasa mandalę.
Krowa związana jest przede wszystkim z kultem boga Kriszny, który spędził dzieciństwo i młodość wśród pasterzy krów. Przedstawia się ją jako białą, śliczną, idylliczną jałówkę z oczami łani, a Krisznę jako młodego pasterza — Gopal, Gowinda — grającego na flecie. Krowa jest reliktem najstarszej warstwy kulturowo-religijnej Indii, dziś trudno więc zrozumieć jej niezwykłość. Dla nas krowa jest nazbyt pospolitym zwierzęciem, a odzwierciedla życie na wsi, które obarcza się takimi epitetami jak: bieda, zacofanie, brud, gnuśność i prymitywizm.
Vrindavan to las, w którym rośnie obficie drzewo tulsi, ukochane drzewo Kriszny. Według opowieści mitologicznej, Kriszna urodził się w Mathurze, ale jako młodzieniec i młody bóg bawił się z pastereczkami gopi w lesie Vrindavan. Vrinda-Devi to synonim tulsi. Gopi pytały ukochanego Krisznę, co mają mu przynieść w darze, by spotkał się z nimi w przyszłym życiu, ale nie chciał wiązać się za żadne skarby, kosztowności i klejnoty. Ucieszył się jednak bardzo, gdy przyniosły mu listki tulsi i odrobinę wody. Drzewko tulsi rośnie przy każdej świątyni poświęconej Krisznie, a miłośnicy przynoszą w darze listki, które opadły danego dnia.
[...]
Świętym drzewem jest tulsi, tulasi (ocimum sanctum), bazylia azjatycka, wyrastająca niekiedy do rozmiarów małego drzewka, zapewniająca zdrowie i płodność, a odstraszająca siły zła. Odmiana jasna poświęcona jest Ramie, a ciemna — Krisznie, zaś kwiat świętej bazylii utożsamiany jest z boginią Lakszmi, a sama roślina — z Wisznu. Według innej opowieści mitologicznej, Tulasi Devi była towarzyszką Wisznu, którą zazdrosna Lakszmi zamieniła w roślinę. Wielbiciele Kriszny śpiewają w świątyniach kirtany do tulasi z prośbą o błogosławieństwo, a intonacja mahamantry Hare Kriszna i obejście drzewka dają ogromną moc duchową. Bazylia rośnie w wielu domach w doniczce, a już samo podlewanie rośliny niszczy strach przed śmiercią. W każdej girlandzie kwiatów ofiarowanej bogu znajdują się listki bazylii, a uschnięte i opadłe składa się na ołtarzu podczas porannej i wieczornej pudży domowej. Młode kobiety poślubiają drzewko tulasi, czyli Krisznę, przed samym rytuałem zaślubin, a kiedy nie czują się szczęśliwe, uciekają w nocy do lasu Vrindavan, by pożalić się i uskarżyć. Kriszna pociesza je grą na flecie i zwabia do gry lila, proponując erotyczne igraszki. Na Goa, drzewko tulasi rosnące przed domem wskazuje, iż domownikami są hindusi, a ukwiecony krzyż wskazuje na chrześcijan.
[...]
Świętym drzewem jest tulsi, tulasi (ocimum sanctum), bazylia azjatycka, wyrastająca niekiedy do rozmiarów małego drzewka, zapewniająca zdrowie i płodność, a odstraszająca siły zła. Odmiana jasna poświęcona jest Ramie, a ciemna — Krisznie, zaś kwiat świętej bazylii utożsamiany jest z boginią Lakszmi, a sama roślina — z Wisznu. Według innej opowieści mitologicznej, Tulasi Devi była towarzyszką Wisznu, którą zazdrosna Lakszmi zamieniła w roślinę. Wielbiciele Kriszny śpiewają w świątyniach kirtany do tulasi z prośbą o błogosławieństwo, a intonacja mahamantry Hare Kriszna i obejście drzewka dają ogromną moc duchową. Bazylia rośnie w wielu domach w doniczce, a już samo podlewanie rośliny niszczy strach przed śmiercią. W każdej girlandzie kwiatów ofiarowanej bogu znajdują się listki bazylii, a uschnięte i opadłe składa się na ołtarzu podczas porannej i wieczornej pudży domowej. Młode kobiety poślubiają drzewko tulasi, czyli Krisznę, przed samym rytuałem zaślubin, a kiedy nie czują się szczęśliwe, uciekają w nocy do lasu Vrindavan, by pożalić się i uskarżyć. Kriszna pociesza je grą na flecie i zwabia do gry lila, proponując erotyczne igraszki. Na Goa, drzewko tulasi rosnące przed domem wskazuje, iż domownikami są hindusi, a ukwiecony krzyż wskazuje na chrześcijan.
Kriszna i Radha, Wisznu i Lakszmi, Śiwa i Parwati są współtwórcami wszechświata i gwarantem jego trwania.
Przyszła na świat w 1953 roku w Wallikawu, małej keralskiej wiosce, zagubionej wśród palm kokosowych tuż nad oceanem, leżącej w odległości 35 kilometrów od Kollam, w rodzinie skromnych rybaków. Matka dała jej na imię Sudhamani, klejnot ambrozji. Urodziła się bez płaczu, z niezwykłym uśmiechem na twarzy. Jej ciałko miało błękitny odcień. Była radosnym i żywiołowym dzieckiem, ale popadała często w głębokie stany zadumy, nieobecna dla świata. Od piątego roku życia układała pieśni ku czci Kriszny, śpiewając z uwielbieniem i tańcząc aż do ekstazy. Rodzice nie rozumieli córki i karali ją dodatkową pracą. Gdy Sudhamani miała dziewięć lat, matka zachorowała ciężko i młoda dziewczyna została obarczona wszystkimi obowiązkami domowymi. Musiała zrezygnować ze szkoły i zajmować się rodzicami, braćmi i siostrami, całym obejściem i domowymi zwierzętami. Była niezwykle silna i nigdy nie upadała na duchu, a kolejne obowiązki przyjmowała z pogodą ducha.
[...]
Jako iszta devatę, bóstwo prowadzące, przyjęła spontanicznie postać Kriszny, do którego od dziecka przejawiała wielkie przywiązanie, a upojona jego boskością przeżywała wizje i popadała w stany ekstazy. Doznała roztopienia swej jaźni w jego Osobie i związała się z Nim w związku mistycznym.
[...]
Nikt z bliskich nie rozumiał, co dzieje się z Sudhamani, a kiedy chciano ją wydać za mąż, kategorycznie odmówiła, tłumacząc, iż jest zaślubiona Krisznie. Wyrzucono ją z domu — dziś ojciec bardzo żałuje swej srogości wobec córki, ale, jak podkreśla, w ogóle jej nie rozumiał. Zwyczajem indyjskim żyła z jałmużny, oddając się głębokim praktykom duchowym i pozostając przez całe dnie w stanie samadhi, z niezwykle silnym pragnieniem ujrzenia i mistycznego zjednoczenia z boską Matką, której imię wymawiała ze czcią.
[...]
Jako iszta devatę, bóstwo prowadzące, przyjęła spontanicznie postać Kriszny, do którego od dziecka przejawiała wielkie przywiązanie, a upojona jego boskością przeżywała wizje i popadała w stany ekstazy. Doznała roztopienia swej jaźni w jego Osobie i związała się z Nim w związku mistycznym.
[...]
Nikt z bliskich nie rozumiał, co dzieje się z Sudhamani, a kiedy chciano ją wydać za mąż, kategorycznie odmówiła, tłumacząc, iż jest zaślubiona Krisznie. Wyrzucono ją z domu — dziś ojciec bardzo żałuje swej srogości wobec córki, ale, jak podkreśla, w ogóle jej nie rozumiał. Zwyczajem indyjskim żyła z jałmużny, oddając się głębokim praktykom duchowym i pozostając przez całe dnie w stanie samadhi, z niezwykle silnym pragnieniem ujrzenia i mistycznego zjednoczenia z boską Matką, której imię wymawiała ze czcią.
Mahabharata opowiada jak ta koncepcja legła w gruzach, ale pozornie do końca nie wiadomo z jakiego powodu, gdyż niby wszyscy przestrzegali dharmy. Opowieści snute przez braminów wzbierają jak spiętrzone wody spływające z Himalajów — niby wszyscy przestrzegają prawa, wojownicy strzegą swego honoru, unosząc się dumą przy najlżejszym urażeniu tegoż, bramini sprawują niby należycie wszystkie ceremoniały ofiarne, a jednak nie udaje się utrzymać harmonii świata i jego losy nieuchronnie chylą się ku upadkowi. Kriszna, przyjaciel Pandawów, wielokrotnie powtarza, że przybył, by zniszczyć ten świat. W miarę czytania (słuchania) rysuje się odpowiedź — ten świat musi zostać unicestwiony, gdyż ma zawarty w sobie czynnik destrukcji, którym jest brak opanowania emocji i panowania nad namiętnościami. Zaślepienie i głupota tak dotknęły ksiatrijów, że rody muszą wyginąć. Starszyzna i patriarchowie rodów nie potępiali dziejącej się na ich oczach niesprawiedliwości i nie było już nikogo, kto mógłby wziąć w obronę słabych i biednych.
[...]
Mahawira, także pochodzący z rodu książęcego, był jeszcze bardziej radykalny niż Budda, a jego moralno-etyczny nakaz niestosowania przemocy i niekrzywdzenia drugiego człowieka — ahimsa — odegrał wielką rolę w przekształceniu świadomości społecznej. Masowe porzucanie „pola dharmy” przez mężczyzn musiało w jakiś sposób zapoczątkować zaprzestanie bratobójczych walk i dać sygnał do odnowy moralnej całego społeczeństwa. Stworzenie tego społeczeństwa o nowej świadomości będzie trwało tysiąc lat, a jego budowniczymi zostaną już nie ksiatrijowie, lecz bramini, jogini, mędrcy, asceci i wielbiciele Kriszny.
[...]
Bramini układający pieśni Mahabharaty przesadzali być może w opisie niecnych czynów ksiatrijów, ale ich analizy powstawania gniewu, złości, pożądania i nienawiści, które, zrazu niewinne, napędzały i wciągały w wir ogłupienia całe potężne rody arystokracji, świadczą nie tylko o zmyśle obserwacji i chęci zaradzenia złu, ale o wiedzy jaką już posiedli studiując nowe prądy. Wspaniała analiza „wejścia w konflikt” i takiego zawiązania intrygi, by wycofanie się nie było możliwe, godna jest najlepszych strategów. Oni także uznali, jak Budda i Mahawira, że to namiętności władców burzą porządek społeczny. Przystali więc na powolne kształtowanie się nowego i przenikanie nowych wierzeń, pochodzących od ludów dotychczas niemych i wzgardzanych. Tylko bowiem rozbicie od zewnątrz zamkniętego koła wedyjskiego świata dawało nadzieję na utworzenie nowej Sanatana Dharmy. Stary świat oparty na recytacji Wed i skupiony wokół ognia był heroiczną próbą wprowadzenia zasad rozumnych: idealnego podziału pracy i ustanowienia dobrych kontaktów z siłami przyrody, bez podporządkowania się komukolwiek. Lecz nikomu nie podporządkowana wola rozrosła się w pychę. Nowy świat zrezygnuje więc z rozumu i wesprze się o pojęcie całkowitego oddania się Najwyższej Istocie Boskiej, bowiem okazało się, że człowiek w ogóle nie ma wpływu na swoje losy. Kriszna, przyjaciel Pandawów, tajemniczy wojownik z Dwarki, nie pochodzący z rodów indoeuropejskich stanie się ową Najwyższą Boską Istotą, zdolną przy pomocy człowieka uwolnionego od pragnień uratować świat. Ale to jest wniosek późniejszy.
[...]
Wielka bitwa Bharatów trwała osiemnaście dni — opis wzajemnego zabijania się, ślubów dawanych, że się zabije i dzikiej radości płynącej z faktu, że się zabiło jest nudny i niesmaczny. Nawet bóg Kriszna pała gniewem. Kobiecie trudno zrozumieć ten szał zabijania. Więc pomijam.
[...]
Mahabharata ukazuje wojnę jako jedyny sposób rozwiązywania przez mężczyzn konfliktów społecznych. Co więcej, wojna jawi się jako najlepszy sposób ostatecznego rozwiązania konfliktu — apokaliptycznej zagłady. Nawet bóg Kriszna nawołuje do wojny niszczącej stary świat. By mogło powstać nowe, stare trzeba totalnie zniszczyć, obrócić wniwecz, świat wypalić i zatopić, nie pozostawić kamienia na kamieniu i wszystko zacząć od początku. Ksiatrijowie zawiedli zakłócając namiętnością porządek świata, więc trzeba ich wszystkich unicestwić. Nawet bóg Kriszna nawołuje do bratobójczej wojny.
[...]
Kriszna próbował ocalić swój klan, Jadawów, wyprowadzając ich do świętej Prabhasy, gdzie rzeka Saraswati płynie na zachód ale nie zdołał, gdyż niczego nie można już było uratować: Jaki ksiatrija — powiedział (Satjaki) — mógłby zabić ludzi pogrążonych we śnie?Kritawarma zapłonął z gniewu. Wskazując Satjaki lewą ręką, by okazać mu brak szacunku, wybuchnął: «Skoro uważasz się za bohatera, powiedz mi, jak mogłeś w tak okrutny sposób zabić bezbronnego Bhuriszrawę, który siedział w medytacji z odłożoną bronią?»
[...]
str. 800-803
[...]
Nawet Kriszna wpadł w gniew, kiedy zobaczył swego martwego syna, Pradjumnę, i pozabijał wojowników. Oszołomieni winem (…) bezlitośnie mordowali się nawzajem. Ojcowie zabijali swoich synów, bracia braci.
[...]
I wszyscy Jadawowie zginęli. Było ich miliony. Kriszna został w Dwarce zabity przez myśliwego, a woda morska zaczęła już wdzierać się na ulice miasta. Oglądając się za siebie, ludzie widzieli, jak fale pochłaniają fortecę otoczoną ze wszystkich stron morzem.
[...]
str.805
[...]
Ardżuna, przyjaciel Kriszny, zajął się obrzędami kremacji Jadawów, którzy wszyscy zabili się nawzajem, a następnie chciał zaprowadzić kobiety, pozbawione swych wielkich wojowników, w bezpieczne miejsce, ale obóz został po drodze ograbiony, a kobiety uprowadzone ze wszystkimi rodowymi bogactwami.
[...]
Kriszna jest w Mahabharacie postacią tragiczną i kontrowersyjną — bierze na siebie, a nawet w siebie, wszystkie sprzeczności epoki, by je przetrawić i niczym najlepszy program komputerowy wyrzucić pomysł uzdrowienia społeczeństwa. Gdyby nie Bhagawadgita, skomponowana znacznie później niż większość opowiadań Mahabharaty, nie dowiedzielibyśmy się nigdy dlaczego Kriszna tak bardzo chciał wojny i w jaki sposób został przywrócony porządek świata. Z historii wiemy, że bramini przejęli ster rządów, tym razem rządu dusz.
[...]
Mahawira, także pochodzący z rodu książęcego, był jeszcze bardziej radykalny niż Budda, a jego moralno-etyczny nakaz niestosowania przemocy i niekrzywdzenia drugiego człowieka — ahimsa — odegrał wielką rolę w przekształceniu świadomości społecznej. Masowe porzucanie „pola dharmy” przez mężczyzn musiało w jakiś sposób zapoczątkować zaprzestanie bratobójczych walk i dać sygnał do odnowy moralnej całego społeczeństwa. Stworzenie tego społeczeństwa o nowej świadomości będzie trwało tysiąc lat, a jego budowniczymi zostaną już nie ksiatrijowie, lecz bramini, jogini, mędrcy, asceci i wielbiciele Kriszny.
[...]
Bramini układający pieśni Mahabharaty przesadzali być może w opisie niecnych czynów ksiatrijów, ale ich analizy powstawania gniewu, złości, pożądania i nienawiści, które, zrazu niewinne, napędzały i wciągały w wir ogłupienia całe potężne rody arystokracji, świadczą nie tylko o zmyśle obserwacji i chęci zaradzenia złu, ale o wiedzy jaką już posiedli studiując nowe prądy. Wspaniała analiza „wejścia w konflikt” i takiego zawiązania intrygi, by wycofanie się nie było możliwe, godna jest najlepszych strategów. Oni także uznali, jak Budda i Mahawira, że to namiętności władców burzą porządek społeczny. Przystali więc na powolne kształtowanie się nowego i przenikanie nowych wierzeń, pochodzących od ludów dotychczas niemych i wzgardzanych. Tylko bowiem rozbicie od zewnątrz zamkniętego koła wedyjskiego świata dawało nadzieję na utworzenie nowej Sanatana Dharmy. Stary świat oparty na recytacji Wed i skupiony wokół ognia był heroiczną próbą wprowadzenia zasad rozumnych: idealnego podziału pracy i ustanowienia dobrych kontaktów z siłami przyrody, bez podporządkowania się komukolwiek. Lecz nikomu nie podporządkowana wola rozrosła się w pychę. Nowy świat zrezygnuje więc z rozumu i wesprze się o pojęcie całkowitego oddania się Najwyższej Istocie Boskiej, bowiem okazało się, że człowiek w ogóle nie ma wpływu na swoje losy. Kriszna, przyjaciel Pandawów, tajemniczy wojownik z Dwarki, nie pochodzący z rodów indoeuropejskich stanie się ową Najwyższą Boską Istotą, zdolną przy pomocy człowieka uwolnionego od pragnień uratować świat. Ale to jest wniosek późniejszy.
[...]
Wielka bitwa Bharatów trwała osiemnaście dni — opis wzajemnego zabijania się, ślubów dawanych, że się zabije i dzikiej radości płynącej z faktu, że się zabiło jest nudny i niesmaczny. Nawet bóg Kriszna pała gniewem. Kobiecie trudno zrozumieć ten szał zabijania. Więc pomijam.
[...]
Mahabharata ukazuje wojnę jako jedyny sposób rozwiązywania przez mężczyzn konfliktów społecznych. Co więcej, wojna jawi się jako najlepszy sposób ostatecznego rozwiązania konfliktu — apokaliptycznej zagłady. Nawet bóg Kriszna nawołuje do wojny niszczącej stary świat. By mogło powstać nowe, stare trzeba totalnie zniszczyć, obrócić wniwecz, świat wypalić i zatopić, nie pozostawić kamienia na kamieniu i wszystko zacząć od początku. Ksiatrijowie zawiedli zakłócając namiętnością porządek świata, więc trzeba ich wszystkich unicestwić. Nawet bóg Kriszna nawołuje do bratobójczej wojny.
[...]
Kriszna próbował ocalić swój klan, Jadawów, wyprowadzając ich do świętej Prabhasy, gdzie rzeka Saraswati płynie na zachód ale nie zdołał, gdyż niczego nie można już było uratować: Jaki ksiatrija — powiedział (Satjaki) — mógłby zabić ludzi pogrążonych we śnie?Kritawarma zapłonął z gniewu. Wskazując Satjaki lewą ręką, by okazać mu brak szacunku, wybuchnął: «Skoro uważasz się za bohatera, powiedz mi, jak mogłeś w tak okrutny sposób zabić bezbronnego Bhuriszrawę, który siedział w medytacji z odłożoną bronią?»
[...]
str. 800-803
[...]
Nawet Kriszna wpadł w gniew, kiedy zobaczył swego martwego syna, Pradjumnę, i pozabijał wojowników. Oszołomieni winem (…) bezlitośnie mordowali się nawzajem. Ojcowie zabijali swoich synów, bracia braci.
[...]
I wszyscy Jadawowie zginęli. Było ich miliony. Kriszna został w Dwarce zabity przez myśliwego, a woda morska zaczęła już wdzierać się na ulice miasta. Oglądając się za siebie, ludzie widzieli, jak fale pochłaniają fortecę otoczoną ze wszystkich stron morzem.
[...]
str.805
[...]
Ardżuna, przyjaciel Kriszny, zajął się obrzędami kremacji Jadawów, którzy wszyscy zabili się nawzajem, a następnie chciał zaprowadzić kobiety, pozbawione swych wielkich wojowników, w bezpieczne miejsce, ale obóz został po drodze ograbiony, a kobiety uprowadzone ze wszystkimi rodowymi bogactwami.
[...]
Kriszna jest w Mahabharacie postacią tragiczną i kontrowersyjną — bierze na siebie, a nawet w siebie, wszystkie sprzeczności epoki, by je przetrawić i niczym najlepszy program komputerowy wyrzucić pomysł uzdrowienia społeczeństwa. Gdyby nie Bhagawadgita, skomponowana znacznie później niż większość opowiadań Mahabharaty, nie dowiedzielibyśmy się nigdy dlaczego Kriszna tak bardzo chciał wojny i w jaki sposób został przywrócony porządek świata. Z historii wiemy, że bramini przejęli ster rządów, tym razem rządu dusz.
Przez cały wiek XVIII i pierwszą połowę wieku XIX (1707-1857) ekonomiczny i gospodarczy rozwój stanów książęcych był krępowany przez Kompanię Wschodnioindyjską, która nie przeszkadzała jednak — co trzeba wyraźnie podkreślić — rozwojowi wolności wyznania wszystkich religii na subkontynencie. Po 180 latach okupacji mogolskiej i panoszenia się islamu, dławiącego wszelkie przejawy hinduskiej obyczajowości i religijności, nastąpił wielki wybuch uczuć religijnych i niczym nie skrępowany powrót do własnych korzeni. Wszyscy władcy indyjscy mają w tej rehinduizacji ogromny udział. Nawet sułtani, nababowie i nizam Hajdarabadu, pozostający w Indiach brytyjskich władcami jak najbardziej legalnymi, wspierali powrót do tradycji hindu, niejednokrotnie zapraszając hindusów do udziału w świętach islamu. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech władców Indii było zawsze to, że nie mieszali się oni w sprawy lokalnych religii — często było tak, że ludność wyznawała islam, a władca — religię hindu (Kaszmir i Hari Singh), albo odwrotnie — ludność była hindu, a władca — muzułmaninem (Majsur i Sułtan Tipu, Hajdarabad i dynastia nizamów). W państwach zarządzanych przez władców hinduskich (Dżajpur, Indore, Gwalior) muzułmańskie święto Id było obchodzone tak samo hucznie jak Diwali i Holi, a w państwach zarządzanych przez władców muzułmańskich (Bhopal, Hajdarabad) wyznawcy Śiwy i Kriszny czuli się bezpiecznie. Każdy władca interesował się wszystkimi religiami w księstwie i starał się w ramach swych możliwości każdej z nich czynić stosowne darowizny wspierające poszczególne tradycje. Władcy radżpuccy oddawali wreszcie swobodny kult bogu Ramie, którego zresztą uważali mniej za boga ile za władcę idealnego, a nawet za swego protoplastę, dla wieśniaków odbudowali zaś świątynie poświęcone Krisznie, zrujnowane przez Mogołów. W Benares odbudowane wszystkie śiwaickie świątynie, zburzone z rozkazu Aurangzeba. W wielkich świątyniach tamilskich, które przetrwały nietknięte, bramini powrócili z całą pompą do tradycji drawidyjskich dzięki hojności władców. Działalność ta daleko wykraczała poza zwykły obowiązek czy poprawność polityczną, lub tak zwaną tolerancję religijną — władca-administrator autentycznie interesował się sprawami ludności, nad którą miał pieczę, a wyznań starych i nowych, religii odwiecznych jak Indie oraz nowych jak islam była tak niezliczona ilość, że i samemu władcy trudno się było w nich wyznać. Wraz z całą falą odnowy tradycji hinduskich, władcy starali się powracać do najstarszych rodzimych modeli, i tak na przykład w sprawach politycznych opierali się na traktacie Arthashastra, napisanym w IV wieku p.n.e. przez Kautilię, ministra króla Czandragupty Maurji. Nie ulega kwestii, że renesans religii i tradycji hinduskich w XVIII, XIX i XX wieku jak kraj długi i szeroki Indie zawdzięczają maharadżom.
[...]
Władca przechadzał się wśród ludzi swobodnie — znam jednego radżę, który w czasach nam współczesnych codziennie objeżdża na rowerze jedyną wioskę, jaka mu została w posiadaniu, by porozmawiać z ludźmi o ich problemach i cieszyć się ich sukcesami, wieśniacy z wioski bardzo go kochają i okazują tę miłość. Był jednym z wielu, bywał na uroczystościach rodzinnych. Trzymał na rękach niejedno wiejskie dziecko podczas rytuału nadania imienia, niemal zawsze uczestniczył w największym święcie rodzinnym — uroczystościach ślubu młodej pary, tak ważnym jak najważniejsze święto religijne. Sprawował patronat nad kulturą, dbał o rozwój muzyki klasycznej — na dworach książęcych Indii północnych szczególnie rozwijała się raga, typ muzyki wymagający studiów i przekazu wiedzy z mistrza na ucznia. Dbał o rozwój klasycznego tańca indyjskiego, którego wykonanie odbywało się najczęściej podczas świąt ku czci boga Śiwy w jego świątyniach. Zlecał przekłady starożytnych dzieł na nowożytne języki indyjskie, którymi mówiono w jego księstwie. Zatrudniał na dworze na stałe muzyków, którzy dawali koncerty prywatne i publiczne podczas świąt i durbarów. Codziennie rano w pałacowej świątyni uczestniczył w pudży, na której była obecna nie tylko rodzina i goście, ale wszyscy domownicy, mający praktycznie nieograniczony dostęp do władcy. Opieka nad domownikami, mniej nazywanymi „służbą”, a jeszcze rzadziej „poddanymi” w naszym znaczeniu tego słowa, polegała na zainteresowaniu sprawami najmniejszego domownika, udzieleniu mu pomocy doraźnej lub stałej, a czasem tylko na zwykłej, serdecznej rozmowie. Miłość władcy do ludzi — i nie bójmy się tego słowa — była powszechna i naturalna. Domownicy i wieśniacy odwzajemniali tę miłość, kochali swych władców za poczucie bezpieczeństwa i ładu społecznego oraz utrzymywanie ciągłości tradycji. Podczas obrzędu nazarana wszyscy poddani ( w znaczeniu „wierni”) od najwyższego urzędnika aż do najmarniejszego sługi oddawali ukłon radży na znak wierności w służbie. Sam maharadża też był poddanym i skłaniał głowę przed iszta dewatą, boskością prowadzącą (Kriszna, Rama, Śiwa lub hinduski święty) oraz przed swym guru, nauczycielem duchowym. Większość władców korzystała ze wsparcia duchowego i pomocy takich osób (Indira Gandhi często odwiedzała swego guru w Himalajach, a Abdul Kalam, były prezydent Indii, jest wielbicielem Sai Baby, obecnie żyjącego świętego i nauczyciela).
[...]
Władca przechadzał się wśród ludzi swobodnie — znam jednego radżę, który w czasach nam współczesnych codziennie objeżdża na rowerze jedyną wioskę, jaka mu została w posiadaniu, by porozmawiać z ludźmi o ich problemach i cieszyć się ich sukcesami, wieśniacy z wioski bardzo go kochają i okazują tę miłość. Był jednym z wielu, bywał na uroczystościach rodzinnych. Trzymał na rękach niejedno wiejskie dziecko podczas rytuału nadania imienia, niemal zawsze uczestniczył w największym święcie rodzinnym — uroczystościach ślubu młodej pary, tak ważnym jak najważniejsze święto religijne. Sprawował patronat nad kulturą, dbał o rozwój muzyki klasycznej — na dworach książęcych Indii północnych szczególnie rozwijała się raga, typ muzyki wymagający studiów i przekazu wiedzy z mistrza na ucznia. Dbał o rozwój klasycznego tańca indyjskiego, którego wykonanie odbywało się najczęściej podczas świąt ku czci boga Śiwy w jego świątyniach. Zlecał przekłady starożytnych dzieł na nowożytne języki indyjskie, którymi mówiono w jego księstwie. Zatrudniał na dworze na stałe muzyków, którzy dawali koncerty prywatne i publiczne podczas świąt i durbarów. Codziennie rano w pałacowej świątyni uczestniczył w pudży, na której była obecna nie tylko rodzina i goście, ale wszyscy domownicy, mający praktycznie nieograniczony dostęp do władcy. Opieka nad domownikami, mniej nazywanymi „służbą”, a jeszcze rzadziej „poddanymi” w naszym znaczeniu tego słowa, polegała na zainteresowaniu sprawami najmniejszego domownika, udzieleniu mu pomocy doraźnej lub stałej, a czasem tylko na zwykłej, serdecznej rozmowie. Miłość władcy do ludzi — i nie bójmy się tego słowa — była powszechna i naturalna. Domownicy i wieśniacy odwzajemniali tę miłość, kochali swych władców za poczucie bezpieczeństwa i ładu społecznego oraz utrzymywanie ciągłości tradycji. Podczas obrzędu nazarana wszyscy poddani ( w znaczeniu „wierni”) od najwyższego urzędnika aż do najmarniejszego sługi oddawali ukłon radży na znak wierności w służbie. Sam maharadża też był poddanym i skłaniał głowę przed iszta dewatą, boskością prowadzącą (Kriszna, Rama, Śiwa lub hinduski święty) oraz przed swym guru, nauczycielem duchowym. Większość władców korzystała ze wsparcia duchowego i pomocy takich osób (Indira Gandhi często odwiedzała swego guru w Himalajach, a Abdul Kalam, były prezydent Indii, jest wielbicielem Sai Baby, obecnie żyjącego świętego i nauczyciela).
Kolejnym rytuałem jest zawarcie symbolicznego związku małżeńskiego z bogiem Kriszną, gdyż to on jest wzorem idealnego małżonka. W tym starożytnym rytuale zawarta jest troska o los dziewczyny i zapewnienie jej „towarzysza” życia. Gdy kobiecie jest w małżeństwie źle, gdy mąż nie spełnia oczekiwań, kobieta zawsze może „pożalić” się Krisznie. Mąż nie uzurpuje sobie prawa do „bycia pierwszym”.
Hinduskie mantrowanie w obrzędach ku czci boga Kriszny — to Hare Kriszna Hare Kriszna Kriszna Kriszna Hare Hare.
Dla jogina, wielbiciela Kriszny, buddysty, dżinisty, sannjasina, sadhaki, mnicha, mędrca, poety, filozofa i ludzi Wschodu medytować to znaczy zatrzymać pracę umysłu i trwać w jego pustce. Osiągnięcie pustki umysłu jest dopiero pierwszym celem medytacji, a gdy ten cel zostaje osiągnięty, ujarzmiony umysł przywołuje na pusty ekran umysłu negatywne emocje, najsilniej naładowane energetycznie, i przekształca ich energię w energię pozytywną, którą należy przekazać, „oddać” innym ludziom lub bogu. Oczyszczanie umysłu z emocji, a ciała z napięć jest doprawdy najpierwszym zabiegiem higienicznym stosowanym od setek lat przez ogromne rzesze prostych, zwyczajnych ludzi w Indiach i Tybecie. Ci ludzie robią sobie w umyśle jakieś jedno maleńkie puste miejsce, gdzie mieszka bóg, troszcząc się o to, by żadne plugawe myśli z zewnątrz nie dotarły do tego uświęconego miejsca; starają się oni powtarzać ćwiczenia medytacji tak często jak potrafią.
Trudno więc arbitralnie ustalić, czy dane miejsce jest bardziej czy mniej święte. Każdy hindus kieruje się własnym odczuciem świętości i odbywa pielgrzymki zgodnie z mapą własnej religii — wielbiciel Kriszny wybierze się do Mathury, a nie do Waranasi, a miłośnik bogini Kali uda się do Kalkuty, a nie do Rameswaram.
[...]
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Siedziba Wisznu jest na wschodzie nad Zatoką Bengalską, w Puri. Zdaniem wielu hindusów jest to obecnie najważniejsza pielgrzymka hindu. Wisznu występuje tu pod imieniem Jagannatha, Pan Świata, a jego statuetka z czarnego drewna ma zawierać szczątki Kriszny. Jagannatha, siostra Subhadra i brat Balabhadra tworzą trimurti (podobnie jak Rama, Sita i Lakszmana). Najważniejszym świętem jest Rath Yatra, kiedy to na olbrzymich trzech rydwanach statuetki są na 7 dni przemieszczane do ogrodów, usytuowanych w odległości 1,5 km od świątyni Jagannatha. Rydwany są budowane co roku na nowo, gdyż po ceremonii trzeba je… spalić.
[...]
W dzisiejszych czasach, kiedy większość świątyń znajduje się pod opieką rządów stanowych, także rząd zajmuje się organizacją świąt. Tutaj administracja lokalna określa ilość drzew przeznaczonych na wyrąb, dogląda rzemieślników, z tych samych od wieków dżati, zajmujących się budową rydwanów, trzyma nadzór nad policją i wojskiem, którzy zapewniają bezpieczeństwo. Tłum podczas święta bywa nieobliczalny. Dawniej, potężnych rozmiarów rydwany (14 m wysokie i 10 m szerokie na 16 kołach o średnicy 2 m każde), były powoli przeciągane przez braminów i pudżarinów ze świątyni do ogrodów, a oszalały z radości tłum napierał na trasę przejazdu. Niekiedy, upojeni wiarą do Kriszny i mistycyzmem spektaklu szaleńcy rzucali się pod koła, by umrzeć w obecności boga. Dzisiaj rydwany ciągnie 4 000 żołnierzy w zwartym, zdyscyplinowanym szyku i wypadki się nie zdarzają. Po uroczystościach, rzemieślnicy fachowo rozbierają wozy i rozdają biednej ludności Puri drewno na opał, jak zwyczaj przykazuje mają być spalone. Drewno na opał jest darem rządu dla biedaków i starcza go na okres 7-8 miesięcy. Tak oto stare łączy się z nowym nie zdradzając tradycji.
[...]
Siedziba Kriszny jest na zachodzie w Gudżaracie, w Dwarce. Kriszna miał się tu schronić i założyć miasto, po tym jak opuścił Mathurę. Tu został zabity przez myśliwego, który wziąwszy go za daniela wypuścił za nim strzałę i trafił w piętę, jedyne miejsce pozbawione nieśmiertelności. Siedem dni po śmierci Kriszny, miasto zostało pochłonięte przez morze.
[...]
Mathura — miejsce urodzenia Kriszny. Mahabharata, Bhagawadgita
[...]
Mahaballipuram — starożytny port na Wybrzeżu Koromandelskim z czasów dynastii Pallawów; wykute w skale świątynie poświęcono Śiwie, Wisznu i Krisznie, Pięć Rydwanów (ratha) upamiętnia pięciu braci Pandawów z Mahabharaty, naskalna rzeźba Spłynięcie rzeki Gangi jest jedyną w swoim rodzaju.
[...]
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Siedziba Wisznu jest na wschodzie nad Zatoką Bengalską, w Puri. Zdaniem wielu hindusów jest to obecnie najważniejsza pielgrzymka hindu. Wisznu występuje tu pod imieniem Jagannatha, Pan Świata, a jego statuetka z czarnego drewna ma zawierać szczątki Kriszny. Jagannatha, siostra Subhadra i brat Balabhadra tworzą trimurti (podobnie jak Rama, Sita i Lakszmana). Najważniejszym świętem jest Rath Yatra, kiedy to na olbrzymich trzech rydwanach statuetki są na 7 dni przemieszczane do ogrodów, usytuowanych w odległości 1,5 km od świątyni Jagannatha. Rydwany są budowane co roku na nowo, gdyż po ceremonii trzeba je… spalić.
[...]
W dzisiejszych czasach, kiedy większość świątyń znajduje się pod opieką rządów stanowych, także rząd zajmuje się organizacją świąt. Tutaj administracja lokalna określa ilość drzew przeznaczonych na wyrąb, dogląda rzemieślników, z tych samych od wieków dżati, zajmujących się budową rydwanów, trzyma nadzór nad policją i wojskiem, którzy zapewniają bezpieczeństwo. Tłum podczas święta bywa nieobliczalny. Dawniej, potężnych rozmiarów rydwany (14 m wysokie i 10 m szerokie na 16 kołach o średnicy 2 m każde), były powoli przeciągane przez braminów i pudżarinów ze świątyni do ogrodów, a oszalały z radości tłum napierał na trasę przejazdu. Niekiedy, upojeni wiarą do Kriszny i mistycyzmem spektaklu szaleńcy rzucali się pod koła, by umrzeć w obecności boga. Dzisiaj rydwany ciągnie 4 000 żołnierzy w zwartym, zdyscyplinowanym szyku i wypadki się nie zdarzają. Po uroczystościach, rzemieślnicy fachowo rozbierają wozy i rozdają biednej ludności Puri drewno na opał, jak zwyczaj przykazuje mają być spalone. Drewno na opał jest darem rządu dla biedaków i starcza go na okres 7-8 miesięcy. Tak oto stare łączy się z nowym nie zdradzając tradycji.
[...]
Siedziba Kriszny jest na zachodzie w Gudżaracie, w Dwarce. Kriszna miał się tu schronić i założyć miasto, po tym jak opuścił Mathurę. Tu został zabity przez myśliwego, który wziąwszy go za daniela wypuścił za nim strzałę i trafił w piętę, jedyne miejsce pozbawione nieśmiertelności. Siedem dni po śmierci Kriszny, miasto zostało pochłonięte przez morze.
[...]
Mathura — miejsce urodzenia Kriszny. Mahabharata, Bhagawadgita
[...]
Mahaballipuram — starożytny port na Wybrzeżu Koromandelskim z czasów dynastii Pallawów; wykute w skale świątynie poświęcono Śiwie, Wisznu i Krisznie, Pięć Rydwanów (ratha) upamiętnia pięciu braci Pandawów z Mahabharaty, naskalna rzeźba Spłynięcie rzeki Gangi jest jedyną w swoim rodzaju.
Podczas drugiego dnia Diwali, świętuje się zwycięstwo Kriszny nad demonem Narakasurą, uwalniające świat od strachu. Demon zrzucił na wioskę w czasie monsunu wzburzone potoki wód i ludzie umierali ze strachu, obawiając się o swój dobytek, ale Kriszna uniósł wtedy małym palcem u ręki górę Gowardhanę i ludzie mogli się pod nią schronić (według innych opowieści, Indra sprowadził potoki deszczu na wioskę). Powodem do radości podczas święta Diwali jest zniszczenie sił zła i demonów zagrażających spokojowi człowieka.
[...]
Na północy Indii poświęcone Krisznie, a na południu — bogu miłości Kamie. Kriszna żalił się, że skóra Radhy jest biała, a jego — ciemna, i Jaśoda poradziła mu, żeby posypał ją kolorowym proszkiem. Tak więc w tym dniu wszyscy świętujący obsypują się kolorowym proszkiem i tańczą z radości. Kolor czerwony oznacza nową krew płynącą w żyłach, przynoszącą życie i miłość. Krisznie składa się w ofierze prasad, dar z czerwonych kwiatów drzewa asioki, symbol miłości. Wieśniacy śpiewają rozpustne piosenki, a wieczorem palą ogniska i pieką placki.
[...]
Dżanamastami — święto urodzin Kriszny na przełomie sierpnia/września wymaga przestrzegania 24-godzinnego postu aż do północy, kiedy Kriszna przyszedł na świat. Statuetki boga są oblewane mlekiem, a jego imię powtórzone 108 razy. Tańce i muzyka wprowadzają w trans, a szaleństwu i swawoli nie ma końca — dziś już nie ma takich ekstatycznych pochodów ku czci Kriszny jak dawniej. Zespoły taneczne przedstawiają epizody z jego pasterskiego życia, głównie taniec rasa mandalę.
[...]
Na północy Indii poświęcone Krisznie, a na południu — bogu miłości Kamie. Kriszna żalił się, że skóra Radhy jest biała, a jego — ciemna, i Jaśoda poradziła mu, żeby posypał ją kolorowym proszkiem. Tak więc w tym dniu wszyscy świętujący obsypują się kolorowym proszkiem i tańczą z radości. Kolor czerwony oznacza nową krew płynącą w żyłach, przynoszącą życie i miłość. Krisznie składa się w ofierze prasad, dar z czerwonych kwiatów drzewa asioki, symbol miłości. Wieśniacy śpiewają rozpustne piosenki, a wieczorem palą ogniska i pieką placki.
[...]
Dżanamastami — święto urodzin Kriszny na przełomie sierpnia/września wymaga przestrzegania 24-godzinnego postu aż do północy, kiedy Kriszna przyszedł na świat. Statuetki boga są oblewane mlekiem, a jego imię powtórzone 108 razy. Tańce i muzyka wprowadzają w trans, a szaleństwu i swawoli nie ma końca — dziś już nie ma takich ekstatycznych pochodów ku czci Kriszny jak dawniej. Zespoły taneczne przedstawiają epizody z jego pasterskiego życia, głównie taniec rasa mandalę.
Czy Kriszna jest siódmym czy ósmym awatarem Wisznu?
Między V a VIII wiekiem trwał wielki proces hinduizacji (czy braminizacji) „nowych” plemion radżpuckich, które przyjęły hinduskie religie i obyczaje i poczęły wstępować na drogę wypełniania dharmy. Większość z nich stała się gorliwymi wyznawcami Kriszny, a Ramę uważała za protoplastę swego rodu. Klany radżpuckie, asymilując się z ludnością, wśród której legendy i mity z czasów wedyjskich były wciąż żywe, zaczęły udowadniać swe pochodzenie od rodów najbardziej starożytnych. Trochę później, w czasach średniowiecza, daje się zauważyć ogromne zainteresowanie i nawet zafascynowanie najdawniejszą historią lokalną, co zaowocowało swoistym „podłączeniem się pod tradycję wedyjską”, rozumianą zresztą jako wyjątkowa szansa wywyższenia swych rodów. Niewątpliwie bramini odegrali w tym nowym procesie mitotwórczym ogromną rolę. W Puranach cytowana jest legendarna dynastia braminów z czasów wedyjskich założona przez Ikszawaku, wnuka Surji, do której mieli należeć władcy Ajodhji, a więc Rama. Ten klan synów słońca, Surjawamsia, wzbogacił się zatem o klan Kaczwaha z Dżajpuru i Alwaru, klan Guhilot, klan Rathor z Dżodhpuru i Bikaneru, Sisodia z Udajpuru, klan Vakhela, które wszystkie zaczęły wywodzić swe pochodzenie od tej starożytnej linii. Inni Radżputowie zwrócili uwagę na „młodszą” linię Somawamsia lub Czandrawamsia, do której należały mityczne klany Jadawa (klan Kriszny), Paurawa i Kaśi, cytowane w Mahabharacie. Od synów księżyca wywiedli więc swe pochodzenie: Bhatti z Dżajsalmeru, Chudasama, klan Dżatów.
[...]
Dżajsalmer (Jaisalmer) może poszczycić się jedną z najbardziej czarownych legend objaśniających lokację. Jest to miejsce ofiary, jaką Kriszna i Ardżuna złożyli po legendarnej bitwie opisanej w Mahabharacie. Kriszna przepowiedział, że ksiatrija z jego rodzinnego klanu Jadawa założy tu potężne królestwo. Ale legenda ostrzegała też, że miasto zostanie splądrowane dwa i pół raza. W XII wieku Rawal Dżajsal (Jaisal) z rodu Bhatti ulokował na tych terenach swoich ludzi i wzniósł w 1156 roku drugą z najstarszych i największych fortec Radżputany (pierwszą jest Czittorgarh). Miasto prosperowało, gdyż było świetną oazą na szlaku handlowym między Egiptem, Arabią, Persją i Azją Centralną, można było wymienić wielbłądy i bogate towary. Władców z rodu Bhatti nazywano „wilkami pustyni”.
[...]
Udajpur (Mewar) o powierzchni 33 987 km2 jest jednym z najpiękniejszych regionów Indii. Władcy Mewaru noszą do dziś tytuł maharana, pochodzą ze starszej linii Surjawamsia, synów słońca, a pod swą komendą mieli niegdyś 36 innych klanów. Ich założycielem był legendarny Bappu Rawal, którego guru Harit Raszi namaścił w duchu odpowiedzialności za dobro swego ludu. Bogini Eklingji czuwa od VII wieku nad dharmą, spełnianiem obowiązku ksiatriji. Czittorgarh, najpotężniejsza forteca rodu i jednocześnie całej Radżputany, a w czasach Wielkich Mogołów — symbol potęgi Sisodiów, będąca przez osiemset lat ich stolicą, została zdobyta przez Akbara w 1567 roku i zrównana z ziemią. Zginęło 30 000 mieszkańców, mordowanych metodycznie i do ostatniego. Zginęło 8 000 ksiatrijów, wybornych wojowników. Ale uratował się podobno w całości radżpucki oddział wyśmienitych łuczników, którzy w odpowiednim momencie uszli z miasta w przebraniu biednych, wiejskich kobiet. W Czittor urodziła się i żyła największa hinduska poetka, Mira Bai (1503-1573), opiewająca mistyczną miłość do Kriszny; na szczęście wiodła życie wędrowne i podczas oblężenia przebywała w Dwarce.
[...]
Dżajsalmer (Jaisalmer) może poszczycić się jedną z najbardziej czarownych legend objaśniających lokację. Jest to miejsce ofiary, jaką Kriszna i Ardżuna złożyli po legendarnej bitwie opisanej w Mahabharacie. Kriszna przepowiedział, że ksiatrija z jego rodzinnego klanu Jadawa założy tu potężne królestwo. Ale legenda ostrzegała też, że miasto zostanie splądrowane dwa i pół raza. W XII wieku Rawal Dżajsal (Jaisal) z rodu Bhatti ulokował na tych terenach swoich ludzi i wzniósł w 1156 roku drugą z najstarszych i największych fortec Radżputany (pierwszą jest Czittorgarh). Miasto prosperowało, gdyż było świetną oazą na szlaku handlowym między Egiptem, Arabią, Persją i Azją Centralną, można było wymienić wielbłądy i bogate towary. Władców z rodu Bhatti nazywano „wilkami pustyni”.
[...]
Udajpur (Mewar) o powierzchni 33 987 km2 jest jednym z najpiękniejszych regionów Indii. Władcy Mewaru noszą do dziś tytuł maharana, pochodzą ze starszej linii Surjawamsia, synów słońca, a pod swą komendą mieli niegdyś 36 innych klanów. Ich założycielem był legendarny Bappu Rawal, którego guru Harit Raszi namaścił w duchu odpowiedzialności za dobro swego ludu. Bogini Eklingji czuwa od VII wieku nad dharmą, spełnianiem obowiązku ksiatriji. Czittorgarh, najpotężniejsza forteca rodu i jednocześnie całej Radżputany, a w czasach Wielkich Mogołów — symbol potęgi Sisodiów, będąca przez osiemset lat ich stolicą, została zdobyta przez Akbara w 1567 roku i zrównana z ziemią. Zginęło 30 000 mieszkańców, mordowanych metodycznie i do ostatniego. Zginęło 8 000 ksiatrijów, wybornych wojowników. Ale uratował się podobno w całości radżpucki oddział wyśmienitych łuczników, którzy w odpowiednim momencie uszli z miasta w przebraniu biednych, wiejskich kobiet. W Czittor urodziła się i żyła największa hinduska poetka, Mira Bai (1503-1573), opiewająca mistyczną miłość do Kriszny; na szczęście wiodła życie wędrowne i podczas oblężenia przebywała w Dwarce.
Przedstawia się go jako cnotliwego i ckliwego księcia z bajki z łukiem, czasem z pięcioma strzałami w kołczanie symbolizującymi pięć zmysłów. Gdy jest Ramaczandrą, przedstawia się go siedzącego na rydwanie zaprzężonym w jednego lub dwa białe konie, niewątpliwie pod wpływem obrazu Kriszny z Mahabharaty.
[...]
W parze z Sitą, Rama jest utożsamiany z ideałem męskiej wierności i oddania żonie (w przeciwieństwie do Kriszny, bałamutnego kochanka). Personifikuje doskonałą Kulturę osobistą (wykształcenie, etyka i ogłada), podczas gdy Sita — łagodne siły Natury (cierpliwość, stałość, powtarzalność).
[...]
Ma ciemną karnację skóry (podobnie jak Kriszna), podczas gdy Lakszmana ma skórę jasnozłocistą.
[...]
Mógł być, podobnie jak Kriszna, legendarnym lub mitycznym wodzem plemiennym północno-wschodnich Indii z czasów przedaryjskich około 2000 p.n.e. Epos Ramajana przedstawia właśnie życie i tradycje na dworze władcy w archaicznych czasach Treta Yugi, kiedy zrodziła się instytucja władzy królewskiej. Rama i jego bracia otrzymują jako książęta staranne wykształcenie wojowników — ćwiczą się w sztukach walki, idą do lasu odebrać wysoką naukę od leśnych mędrców.
[...]
Rama jest wyraźnie reprezentantem drugiej fali ludów indoeuropejskich, które zamiast upierać się przy swoim porządku społecznym jak czynili to Bharatowie, integrowali się szybciej i łagodniej z ludnością tubylczą. Te pomieszane ludy zajmują dziś strefę języków hindi, czyli Indie środkowo-północne; Kriszna reprezentuje natomiast pierwszą falę, zepchniętą na peryferia, strefę ludów mówiących językami: gudżarati, marati, orija i bengali.
[...]
Przykład Ramy fantastycznie ukazuje wzajemne uzupełnianie się dwóch tradycji — indoeuropejscy przybysze wprowadzili ideę arya, która została przejęta przez ludy drawidyjskie i ujęta w etos wojownika pokonującego ciemności, walczącego o Światło i Prawdę. W Ramajanie warstwa wedyjska to — rydwan, ogień, ofiara konia (aśwamedha), to swajamwara przygotowana przez ojca Sity, rytuał współzawodnictwa o rękę księżniczki, na który zjechali wszyscy szlachetnie urodzeni młodzieńcy. Ale łuk Śiwy, którego cięciwę udaje się naciągnąć tylko Ramie to już warstwa drawidyjska. Także lekkość potraktowania tematu — asceci i leśni mędrcy otrzymali od Ramy obietnicę, iż w następnym życiu odrodzą się jako pasterki i będą tańczyć z nim do utraty tchu, gdy pojawi się na Ziemi pod postacią Kriszny.
[...]
W parze z Sitą, Rama jest utożsamiany z ideałem męskiej wierności i oddania żonie (w przeciwieństwie do Kriszny, bałamutnego kochanka). Personifikuje doskonałą Kulturę osobistą (wykształcenie, etyka i ogłada), podczas gdy Sita — łagodne siły Natury (cierpliwość, stałość, powtarzalność).
[...]
Ma ciemną karnację skóry (podobnie jak Kriszna), podczas gdy Lakszmana ma skórę jasnozłocistą.
[...]
Mógł być, podobnie jak Kriszna, legendarnym lub mitycznym wodzem plemiennym północno-wschodnich Indii z czasów przedaryjskich około 2000 p.n.e. Epos Ramajana przedstawia właśnie życie i tradycje na dworze władcy w archaicznych czasach Treta Yugi, kiedy zrodziła się instytucja władzy królewskiej. Rama i jego bracia otrzymują jako książęta staranne wykształcenie wojowników — ćwiczą się w sztukach walki, idą do lasu odebrać wysoką naukę od leśnych mędrców.
[...]
Rama jest wyraźnie reprezentantem drugiej fali ludów indoeuropejskich, które zamiast upierać się przy swoim porządku społecznym jak czynili to Bharatowie, integrowali się szybciej i łagodniej z ludnością tubylczą. Te pomieszane ludy zajmują dziś strefę języków hindi, czyli Indie środkowo-północne; Kriszna reprezentuje natomiast pierwszą falę, zepchniętą na peryferia, strefę ludów mówiących językami: gudżarati, marati, orija i bengali.
[...]
Przykład Ramy fantastycznie ukazuje wzajemne uzupełnianie się dwóch tradycji — indoeuropejscy przybysze wprowadzili ideę arya, która została przejęta przez ludy drawidyjskie i ujęta w etos wojownika pokonującego ciemności, walczącego o Światło i Prawdę. W Ramajanie warstwa wedyjska to — rydwan, ogień, ofiara konia (aśwamedha), to swajamwara przygotowana przez ojca Sity, rytuał współzawodnictwa o rękę księżniczki, na który zjechali wszyscy szlachetnie urodzeni młodzieńcy. Ale łuk Śiwy, którego cięciwę udaje się naciągnąć tylko Ramie to już warstwa drawidyjska. Także lekkość potraktowania tematu — asceci i leśni mędrcy otrzymali od Ramy obietnicę, iż w następnym życiu odrodzą się jako pasterki i będą tańczyć z nim do utraty tchu, gdy pojawi się na Ziemi pod postacią Kriszny.
Nicią przewodnią sadhany może być recytowanie mantry, obserwacja oddechu, asany, medytacja, oddanie się boskości wiodącej, iszta dewata (np. Krisznie, Jezusowi), bezpośredni kontakt z mistrzem oraz inne formy zdyscyplinowania umysłu.
W Indiach mężczyzna często mówi o swojej partnerce — to jest moja siakti. Zauważyłam, że mówi tak jedynie wtedy, gdy istnieje między nimi silny związek erotyczny i braterstwo dusz. Kiedy natomiast związek jest zły i przypadkowy, gdy brak świadomej współpracy nad jednością, wtedy mężczyzna mówi o żonie Kali, co dla niego znaczy, że jest ona osobą nie współdziałającą, a więc niszczącą związek. Modelem dla par małżeńskich jest Kriszna i jego siakti Radha oraz Rama ze swoją siakti Sitą.
Kishangarh o powierzchni 2 258 km2 został założony w 1697 przez młodszego syna Udaj Singha z Dżodhpuru (radżpucki klan Rathore). Położony 27 km od Adżmeru był jednym z najmniejszych książęcych włości, ale stworzył niebywałą szkołę miniatury, charakterystyczną i znaną w całych Indiach. Radha o migdałowych oczach, pastereczka Kriszny, malowana z profilu, podobno wzorowana na osobie kochanki maharadży, stała się wzorem każdej Radhy.
hinduizm zamiast miłość do Ramy lub poddanie się Śiwie, lub wielbienie Kriszny; buddyzm zamiast — nauki Buddy, dżinizm zamiast — nauka Mahawry
Najpierw jest miejsce sacrum, a dopiero potem świątynia. Niemal wszystkie hinduskie świątynie były budowane w miejscach wyznaczonych przez określone zdarzenie mitologiczne, czyniące owo miejsce świętym. Od czasów starożytnych, a może nawet archaicznych, poprzedzających ruch budowy świątyń z kamienia, w tych właśnie miejscach odbywały się prowadzone przez braminów i pudżarinów rytuały i pudże upamiętniające owo zdarzenie. W Ajodhji najpierw przez setki lat świętowano urodziny boga Ramy dokładnie w miejscu, w którym według mitologii znajdował się królewski pałac, a dopiero później zbudowano tam kamienną świątynię. Podobnie w Mathurze, urodziny Kriszny obchodzono przez 3 tysiące lat zanim wzniesiono świątynię. Według mitologii, Śiwa po śmierci Sati, ukochanej małżonki, nosił na plecach jej ciało i rozpaczał; Brahma chciał mu ulżyć i przywrócić do rozsądku, więc odcinał po kawałku różne części jej ciała i wyrzucał; wtedy jeden palec spadł w miejscu nazywanym Kalighat. Od niepamiętnych czasów odprawiano w tym miejscu rytuały i „pamiętano” o tym, że bogowie też cierpią. I wprawdzie dzisiejsza świątynia jest całkiem nowoczesna (z roku 1847), to miejsce kultu jest tak stare jak hinduska mitologia. Obok Kalighat zbudowano Kalkutę, dziś 30-milionowe miasto, ale ludzie wciąż cierpią razem z Śiwą. Świątynia w Czidambaram została wzniesiona dokładnie tam, gdzie żyli w lesie dwaj asceci, którym Śiwa pokazał swój kosmiczny taniec.
[...]
Meczet jest dla muzułmanów miejscem modlitwy do Allaha i nie jest związany z żadnym „pamiętnym wydarzeniem”. Muzułmanie indyjscy nazywają swoje świątynie masjid (meczet), ale istnieje zasadnicza różnica między Dżama Masdżid, który był fundacją cesarską i stawiano go na wolnej ziemi, a meczetami wznoszonymi na uprzednio zniszczonych i rozebranych świątyniach hinduskich. Hindusi nie mieli nigdy nic przeciwko wznoszeniu tych pierwszych, cierpieli natomiast i cierpią do dziś, gdy na ruinach świątyń — Kriszny w Mathurze i Ramy w Ajodhji, Wielcy Mogołowie kazali wznieść masjidy. Trudno zliczyć, ile hinduskich świątyń zostało obróconych w perzynę od momentu pojawienia się muzułmanów w Indiach, czyli od roku 1000.
[...]
Meczet jest dla muzułmanów miejscem modlitwy do Allaha i nie jest związany z żadnym „pamiętnym wydarzeniem”. Muzułmanie indyjscy nazywają swoje świątynie masjid (meczet), ale istnieje zasadnicza różnica między Dżama Masdżid, który był fundacją cesarską i stawiano go na wolnej ziemi, a meczetami wznoszonymi na uprzednio zniszczonych i rozebranych świątyniach hinduskich. Hindusi nie mieli nigdy nic przeciwko wznoszeniu tych pierwszych, cierpieli natomiast i cierpią do dziś, gdy na ruinach świątyń — Kriszny w Mathurze i Ramy w Ajodhji, Wielcy Mogołowie kazali wznieść masjidy. Trudno zliczyć, ile hinduskich świątyń zostało obróconych w perzynę od momentu pojawienia się muzułmanów w Indiach, czyli od roku 1000.
Na drugą część składa się — wykonanie poprzez taniec i mimikę kirtanu, pieśni religijnej opowiadającej epizod z mitologii życia boga, Kriszny, Ramy, Wisznu lub Devi, taniec w czystej formie, inscenizujący poemat o boskiej miłości, pełen godności i powściągliwości (padam), taniec obrazujący miłość bardziej ludzką (javali), taniec abstrakcyjny o ruchach szybkich i skocznych zamykający spektakl (tillana). Tancerka może jednak zakończyć arangetram jeszcze jednym tańcem (shlokam), do pieśni śpiewanej w sanskrycie, wyrażającej uwielbienie dla bóstwa, bhakti. Spektakl zaczyna się i kończy mantrą, namaskaram.
[...]
Po upadku dynastii Czolów, sława devadasi poczęła gasnąć aż do dekadencji obyczajowej i całkowitej ruiny zawodu włącznie. Pozbawione ochrony i szacunku możnych i bogatych obywateli państwa, a także pod wpływem sztywnego, ortodoksyjnego islamu, musiały zaprzestać uprawiania sztuki i stały się służącymi braminów, którzy sprzedawali je jako prostytutki. W latach 1675 — 1855 na dworze książąt Tanjore z dynastii Nayak podjęto próby odtworzenia kanonu tańca południowych Indii, ustalając jakieś zasady i repertuar. Nazywano go różnie, ale ostatecznie w roku 1920 przyjął nazwę Bharata Natyam. Jednak nadal nie wiadomo dokładnie jak wyglądał taniec boskich służebnic. W Kerali przetrwały zręby tańca kobiet — Mohini Attam. W stanie Orissa przetrwał taniec odissi, wykonywany przez mahari, tancerki świątynne, które odgrywały dramat liryczny Gitagowindę, skomponowany przez Dżajadewę około roku 1200, opiewający miłość Kriszny i Radhy. W Indiach północnych, pod wyraźnym wpływem tańca derwiszów rozwijał się taniec kathak, którego podstawowe elementy to obroty i wybijanie rytmu stopami. Ale ten taniec to już sprawa męska, nie mająca nic wspólnego z kobiecymi tańcami wielkich świątyń Indii południowych. System devadasi został ostatecznie zniesiony przez Anglików dopiero w 1925 roku, gdyż przez cały wiek XIX i wcześniej angielscy arystokraci korzystali z ich usług, nazywając je bajaderami lub naucz girls.
[...]
Na codziennych lekcjach mistrz wybija rytm pałeczką na drewnianej podstawce, a podczas większych ceremonii dyryguje muzykami. Bęben (tambura, odpowiednik tabli), wina, skrzypce i flet dają wystarczający akompaniament. W tańcu wykorzystuje się wszystkie elementy jogi, a najważniejsze jest poznanie ciała i opanowanie konkretnych pozycji, koncentracja umysłu i kontrola oddechu. Słynna pozycja taneczna, kiedy Śiwa stopą zapina sobie kolczyk w uchu lub taniec wężowy wymagają nie lada sprawności. Każdy nauczyciel, natuvanar, ma swój styl, który może być szybki, elastyczny, akrobatyczny lub pełen wdzięku, spokoju i wylewności, ruchy rąk mogą być okrągłe lub kanciaste. Jedni przekazują poezję ruchu, inni — matematykę rytmu. Podobnie jak w muzyce, wykonanie poszczególnych elementów tańca zależy od nastroju chwili. Mistrzowie nauczają, że podczas tańca trzeba być jednocześnie sobą, postacią odtwarzaną (Kriszna, Radha) i widzem oglądającym taniec. Tancerz nie może być ani zbyt narcystyczny, ani zbyt stopiony z postacią, którą odtwarza, ani obojętny wobec publiczności. Tańczy na środku sceny taniec, który jest językiem objaśniającym fakt istnienia świata i musi być jednocześnie tłumaczem owego języka ciała, rąk i mimiki twarzy. Taniec powinien być zrozumiały dla widza, nie tancerz.
[...]
Po upadku dynastii Czolów, sława devadasi poczęła gasnąć aż do dekadencji obyczajowej i całkowitej ruiny zawodu włącznie. Pozbawione ochrony i szacunku możnych i bogatych obywateli państwa, a także pod wpływem sztywnego, ortodoksyjnego islamu, musiały zaprzestać uprawiania sztuki i stały się służącymi braminów, którzy sprzedawali je jako prostytutki. W latach 1675 — 1855 na dworze książąt Tanjore z dynastii Nayak podjęto próby odtworzenia kanonu tańca południowych Indii, ustalając jakieś zasady i repertuar. Nazywano go różnie, ale ostatecznie w roku 1920 przyjął nazwę Bharata Natyam. Jednak nadal nie wiadomo dokładnie jak wyglądał taniec boskich służebnic. W Kerali przetrwały zręby tańca kobiet — Mohini Attam. W stanie Orissa przetrwał taniec odissi, wykonywany przez mahari, tancerki świątynne, które odgrywały dramat liryczny Gitagowindę, skomponowany przez Dżajadewę około roku 1200, opiewający miłość Kriszny i Radhy. W Indiach północnych, pod wyraźnym wpływem tańca derwiszów rozwijał się taniec kathak, którego podstawowe elementy to obroty i wybijanie rytmu stopami. Ale ten taniec to już sprawa męska, nie mająca nic wspólnego z kobiecymi tańcami wielkich świątyń Indii południowych. System devadasi został ostatecznie zniesiony przez Anglików dopiero w 1925 roku, gdyż przez cały wiek XIX i wcześniej angielscy arystokraci korzystali z ich usług, nazywając je bajaderami lub naucz girls.
[...]
Na codziennych lekcjach mistrz wybija rytm pałeczką na drewnianej podstawce, a podczas większych ceremonii dyryguje muzykami. Bęben (tambura, odpowiednik tabli), wina, skrzypce i flet dają wystarczający akompaniament. W tańcu wykorzystuje się wszystkie elementy jogi, a najważniejsze jest poznanie ciała i opanowanie konkretnych pozycji, koncentracja umysłu i kontrola oddechu. Słynna pozycja taneczna, kiedy Śiwa stopą zapina sobie kolczyk w uchu lub taniec wężowy wymagają nie lada sprawności. Każdy nauczyciel, natuvanar, ma swój styl, który może być szybki, elastyczny, akrobatyczny lub pełen wdzięku, spokoju i wylewności, ruchy rąk mogą być okrągłe lub kanciaste. Jedni przekazują poezję ruchu, inni — matematykę rytmu. Podobnie jak w muzyce, wykonanie poszczególnych elementów tańca zależy od nastroju chwili. Mistrzowie nauczają, że podczas tańca trzeba być jednocześnie sobą, postacią odtwarzaną (Kriszna, Radha) i widzem oglądającym taniec. Tancerz nie może być ani zbyt narcystyczny, ani zbyt stopiony z postacią, którą odtwarza, ani obojętny wobec publiczności. Tańczy na środku sceny taniec, który jest językiem objaśniającym fakt istnienia świata i musi być jednocześnie tłumaczem owego języka ciała, rąk i mimiki twarzy. Taniec powinien być zrozumiały dla widza, nie tancerz.
Nie wolno jednak traktować Wed jako tekstu świętego o podobnym znaczeniu kanonicznym jakie mają święte księgi religii świata semickiego, Biblia, Nowy Testament i Koran. W religiach hindu nigdy nie pojawiła się ortodoksja oparta na jednej księdze, nie istniał też nigdy jakiś jeden jedyny kanon wiary, obowiązujący wszystkich ludzi religijnych w całych Indiach. W okresie wedyzmu pojawiały się wśród braminów spory doktrynalno-religijne, niekiedy tak ostre, że prowadziły aż do wykluczenia całej bramińskiej dżati z warny braminów, ale rozgrywały się one na powierzchni rozważań wysoko intelektualnych i dotyczyły tylko niewielkiej grupy społecznej. Obok wedyzmu rozwijały się bujnie inne religie (Śiwy, Wisznu, Kriszny, Kali, Durgi).
Wasudewa jest ojcem Kriszny i Balaramy, ale często określa się tym imieniem także samego Wisznu.
[...]
Rama, Kriszna i Budda przybyli na Ziemię z mocą Wisznu i ofiarowali ludziom dharmę, bhakti i dżnianę (poznanie siebie samego). Dla hindusów Budda jest Nauczycielem i zgodnie z jego życzeniem nie traktuje się go jak boga. Ani tym bardziej jako założyciela religii. Ponieważ jednak każdy Wielki Nauczyciel jest awatarą boskości, więc nie ma nic dziwnego w tym, że przez wyznawców niektórych sekt, na przykład buddyzmu therawada, został on ubóstwiony i stał się Lordem Buddą, bogiem, iszta dewatą. Prowadzi ku wyzwoleniu tych, którzy poprzez akt zaufania i miłości (bhakti) zawierzyli tej właśnie postaci przejawu boskości.
[...]
Lakszmi spoczywa niekiedy na potężnej piersi Wisznu, gdyż jest jego siakti, drugim ja, alter ego i energią bliźniaczą. Są ze sobą zespoleni bardziej w aspekcie brat-siostra niż mąż-żona. Jej energia Pomyślności jest Zachowywana (Wchłaniana) przez jego materię. Towarzyszy mu we wszystkich zstąpieniach na ziemię, pod postacią Sity, kiedy pojawił się jako Rama i pod postacią Draupadi, żony pięciu Pandawów, kiedy pojawił się jako Kriszna.
[...]
Rama, Kriszna i Budda przybyli na Ziemię z mocą Wisznu i ofiarowali ludziom dharmę, bhakti i dżnianę (poznanie siebie samego). Dla hindusów Budda jest Nauczycielem i zgodnie z jego życzeniem nie traktuje się go jak boga. Ani tym bardziej jako założyciela religii. Ponieważ jednak każdy Wielki Nauczyciel jest awatarą boskości, więc nie ma nic dziwnego w tym, że przez wyznawców niektórych sekt, na przykład buddyzmu therawada, został on ubóstwiony i stał się Lordem Buddą, bogiem, iszta dewatą. Prowadzi ku wyzwoleniu tych, którzy poprzez akt zaufania i miłości (bhakti) zawierzyli tej właśnie postaci przejawu boskości.
[...]
Lakszmi spoczywa niekiedy na potężnej piersi Wisznu, gdyż jest jego siakti, drugim ja, alter ego i energią bliźniaczą. Są ze sobą zespoleni bardziej w aspekcie brat-siostra niż mąż-żona. Jej energia Pomyślności jest Zachowywana (Wchłaniana) przez jego materię. Towarzyszy mu we wszystkich zstąpieniach na ziemię, pod postacią Sity, kiedy pojawił się jako Rama i pod postacią Draupadi, żony pięciu Pandawów, kiedy pojawił się jako Kriszna.
Kumari boginie i bogowie
Bogowie indyjscy zawsze występują w parach. Siakti-bogini może być samotna, samostanowiąca i samorządna (Durga, Ćamunda, Kumari, surasundari, Waiśnawi), ale bóg — nie. Nie ma ani jednego „samotnego boga”, bez pary, ponieważ nie mógłby wtedy działać. Musi mieć przy sobie swoją siakti.
Lakszmana Brahma i Saraswati, brat i siostra, Hanuman, miejsca sacrum, obrzędy i święta, Rama i Sita, Ramajana
Obraz Ramy w liczbie Trzy, jako Rama-Sita-Lakszmana przedstawia zwycięstwo nad Rawaną , a pod liczbą Dwa jako Rama-Sita — idealną parę królewską, zaś jako Rama-Lakszmana — idealny związek braterski, a jako Rama-Hanuman — lojalność w służbie władzy.
Archetypem o słabszym oddziaływaniu, ale realizowanym w Indiach na co dzień, jest rodzeństwo — brat i siostra pochodzący z tej samej macicy, gdzie brat jest starszy i zapewnia siostrze poczucie bezpieczeństwa. Doskonała wzajemna miłość braci przedstawiona jest w mitologii w postaciach Balaramy, starszego brata Kriszny i Lakszmany, brata Ramy. Lakszmana, będący dla hindusów ideałem oddanego brata, ma zresztą brata bliźniaka, Śatrughnę.
Kiedy po bitwie na Sri Lance zachorował Lakszmana, brat Ramy, Hanuman poleciał w Himalaje po zioła. Przeniósł całą górę, gdyż wtedy jeszcze nie umiał rozróżniać ziół. Ale bardzo szybko nauczył się je zbierać i nawet został aptekarzem i lekarzem. Dawniej leczył rany odniesione w bitwach, a dziś chroni ludzi od wypadków drogowych i wzdłuż wszystkich indyjskich dróg rozlokowane są małe świątynki jemu poświęcone.
[...]
Przedstawiany w kwartecie z Ramą, Lakszmaną i Sitą, Hanuman symbolizuje ponadludzką, zwierzęcą siłę potrzebną do sprawowania władzy i pokonania wszystkich niskich i prymitywnych mocy przeciwnych. Uosabia dziką inteligencję i spryt w służbie słusznej sprawy (przeniesienie góry z Himalajów), a przede wszystkim bezgraniczną wierność i oddanie jednemu panu, Ramie.
[...]
Przedstawiany w kwartecie z Ramą, Lakszmaną i Sitą, Hanuman symbolizuje ponadludzką, zwierzęcą siłę potrzebną do sprawowania władzy i pokonania wszystkich niskich i prymitywnych mocy przeciwnych. Uosabia dziką inteligencję i spryt w służbie słusznej sprawy (przeniesienie góry z Himalajów), a przede wszystkim bezgraniczną wierność i oddanie jednemu panu, Ramie.
Siedziba Wisznu jest na wschodzie nad Zatoką Bengalską, w Puri. Zdaniem wielu hindusów jest to obecnie najważniejsza pielgrzymka hindu. Wisznu występuje tu pod imieniem Jagannatha, Pan Świata, a jego statuetka z czarnego drewna ma zawierać szczątki Kriszny. Jagannatha, siostra Subhadra i brat Balabhadra tworzą trimurti (podobnie jak Rama, Sita i Lakszmana). Najważniejszym świętem jest Rath Yatra, kiedy to na olbrzymich trzech rydwanach statuetki są na 7 dni przemieszczane do ogrodów, usytuowanych w odległości 1,5 km od świątyni Jagannatha. Rydwany są budowane co roku na nowo, gdyż po ceremonii trzeba je… spalić.
diwali, dipawali — najważniejsze święto obchodzone w całych Indiach, rozpoczyna się w 14-ty dzień księżycowy miesiąca kartik, po dwóch tygodniach ciemności, gdy księżyc jest w nowiu, a więc w czarnym księżycu, między końcem września a początkiem listopada; dipa to mała lampka oliwna, zaś awali znaczy rząd — podczas święta wszyscy hindusi, niezależnie od wyznawanej religii, wystawiają przed dom rzędy zapalonych lampek oliwnych. Jest to symboliczne zwycięstwo światła nad ciemnością, dobra nad złem, na pamiątkę zwycięstwa boga Ramy nad demonem Rawaną. W opowieści mitologicznej, ludzie uszczęśliwieni tym ostatecznym rozgromieniem zła oświetlali drogę bogu Ramie kiedy powracał w triumfalnym marszu z Sitą, Lakszmaną i Hanumanem ze Sri Lanki do Ajodhji.Ramajana
W triadzie z bratem Lakszmaną i Sitą — jest bogiem-bohaterem pokonującym demona Rawanę.
[...]
W kwartecie z Lakszmaną, Sitą i Hanumanem — jest ideałem sprawiedliwego władcy.
[...]
Ma ciemną karnację skóry (podobnie jak Kriszna), podczas gdy Lakszmana ma skórę jasnozłocistą.
[...]
Czuwa nad nim sam Agastja, wielki mędrzec z Gór Windhja, autor kilku hymnów Rigwedy. Podczas wygnania, Sita, Rama i Lakszmana byli jego uczniami — przekazał im wielkie dzieła tradycji wedyjskiej oraz wiedzę o bogach.
[...]
Dla władców dynastii Bundela w Orczi, jak ukazują wspaniałe freski z XVI wieku, Rama był ideałem sprawiedliwego króla, a mniej bogiem, chociaż na freskach ukazali chronologiczne miejsce pojawienia się go na ziemi jako awatara Wisznu. Władcy radżpuccy, których różne dynastie przejęły władzę między VIII a XIV wiekiem n.e. w wielu regionach Indii, uważali Ramę nawet za swego protoplastę. Dotyczyło to zwłaszcza tych klanów radżpuckich, które wywodziły swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry. We wszystkich niemal pałacach Radżastanu, Ramę przedstawia się siedzącego na tronie z Sitą, ze stojącym obok nich Lakszmaną i Hanumanem siedzącym obok tronu. Rama symbolizuje sprawiedliwość, Sita — oddanie, Lakszmana — wsparcie słusznej sprawy, a Hanuman — inteligencję w służbie władcy.
[...]
Był młodszym bratem Ramy, a wraz ze swoim bratem-bliźniakiem otrzymali przy urodzeniu jedną czwartą boskiej inkarnacji Wisznu. Dlatego odznaczał się wielką łagodnością, ale i potężną boską siłą przenikliwości pozwalającą ochraniać i służyć. Dla hindusów jest ideałem oddanego brata, który o nic nie pytając łagodzi, rozumie i służy. Był nieodłącznym towarzyszem Ramy i Sity na wygnaniu w lesie, pobierał wraz z nimi stosowne nauki, a kiedy Sita została porwana — udał się z Ramą na poszukiwania i uczestniczył w wielkiej bitwie przeciwko Rawanie. Po zwycięstwie ciężko zachorował i wszyscy obawiali się o jego życie. Mogło mu pomóc tylko jedno zioło, które rosło w Himalajach. W Himalaje poleciał Hanuman, a nie umiejąc rozróżnić owego zioła od wielu innych ziół rosnących na stokach gór, zabrał ze sobą całą górę i przeniósł ją na Sri Lankę, ratując życie Lakszmany.
[...]
W kwartecie z Lakszmaną, Sitą i Hanumanem — jest ideałem sprawiedliwego władcy.
[...]
Ma ciemną karnację skóry (podobnie jak Kriszna), podczas gdy Lakszmana ma skórę jasnozłocistą.
[...]
Czuwa nad nim sam Agastja, wielki mędrzec z Gór Windhja, autor kilku hymnów Rigwedy. Podczas wygnania, Sita, Rama i Lakszmana byli jego uczniami — przekazał im wielkie dzieła tradycji wedyjskiej oraz wiedzę o bogach.
[...]
Dla władców dynastii Bundela w Orczi, jak ukazują wspaniałe freski z XVI wieku, Rama był ideałem sprawiedliwego króla, a mniej bogiem, chociaż na freskach ukazali chronologiczne miejsce pojawienia się go na ziemi jako awatara Wisznu. Władcy radżpuccy, których różne dynastie przejęły władzę między VIII a XIV wiekiem n.e. w wielu regionach Indii, uważali Ramę nawet za swego protoplastę. Dotyczyło to zwłaszcza tych klanów radżpuckich, które wywodziły swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry. We wszystkich niemal pałacach Radżastanu, Ramę przedstawia się siedzącego na tronie z Sitą, ze stojącym obok nich Lakszmaną i Hanumanem siedzącym obok tronu. Rama symbolizuje sprawiedliwość, Sita — oddanie, Lakszmana — wsparcie słusznej sprawy, a Hanuman — inteligencję w służbie władcy.
[...]
Był młodszym bratem Ramy, a wraz ze swoim bratem-bliźniakiem otrzymali przy urodzeniu jedną czwartą boskiej inkarnacji Wisznu. Dlatego odznaczał się wielką łagodnością, ale i potężną boską siłą przenikliwości pozwalającą ochraniać i służyć. Dla hindusów jest ideałem oddanego brata, który o nic nie pytając łagodzi, rozumie i służy. Był nieodłącznym towarzyszem Ramy i Sity na wygnaniu w lesie, pobierał wraz z nimi stosowne nauki, a kiedy Sita została porwana — udał się z Ramą na poszukiwania i uczestniczył w wielkiej bitwie przeciwko Rawanie. Po zwycięstwie ciężko zachorował i wszyscy obawiali się o jego życie. Mogło mu pomóc tylko jedno zioło, które rosło w Himalajach. W Himalaje poleciał Hanuman, a nie umiejąc rozróżnić owego zioła od wielu innych ziół rosnących na stokach gór, zabrał ze sobą całą górę i przeniósł ją na Sri Lankę, ratując życie Lakszmany.
Nie przejął jednak tronu Ajodhji po ojcu, gdyż władcą został jeden z młodszych braci, osadzony dzięki intrydze swej matki. Intrygą było też wygnanie Ramy do lasu na czternaście lat, poszła za nim wierna Sita i ukochany brat Lakszmana, jeden z bliźniaków. Wprawdzie po jakimś czasie władca przywołał go do Ajodhji i chciał oddać tron, to jednak Rama był tak zachwycony leśnym życiem, że postanowił zostać w lesie tyle czasu, ile było przewidziane. Najbardziej cieszył się ze spotkań z ascetami i leśnymi mędrcami, których wypytywał o najdrobniejsze szczegóły przestrzegania dharmy. Żyli jak pustelnicy w lesie Pandżawali, ubrani w marawuri i odżywiali się korzonkami i leśnymi owocami.
[...]
W Lakszmanie zakochała się rakszasi, demonica, ale kiedy poprosiła Sitę o wstawiennictwo za nią u brata męża, Sita odmówiła. To rozzłościło rakszasi, która pożaliła się swemu bratu, wielkiemu Rawanie. Rawana był uosobieniem zła w najczystszej postaci, a w dodatku obdarzonym mocą rozsiewania go i rozprzestrzeniania. Bez pomocy Ramy ludzie nie potrafiliby go ani opanować ani nawet unieszkodliwić. Rawana postanowił pomścić siostrę i wysłał do lasu pięknego, złotego jelonka na przynętę. Kiedy Sita zobaczyła jelonka pobiegła za nim, ale nie mogła go dogonić i poprosiła Ramę, by go upolował. Rama i Lakszmana wyruszyli w pogoń za jelonkiem. Sita została sama i wtedy właśnie Rawana zjechał do niej z przestworzy na lśniącym rydwanie i porwał ją na Sri Lankę. Sita zachowała na tyle przytomności umysłu, że kiedy znalazła się na rydwanie rozerwała naszyjnik z pereł, by znaczyć drogę porwania. Rawana chciał ją tylko przestraszyć, ale Sita była tak piękna, że uległ jej czarowi i ubzdurał sobie, że ją zdobędzie na żonę. Zbudował dla niej piękny szmaragdowy pałac, obezwładniał zapachami, nie żałował kosztownego jadła i wina, a także kadzidełek i obdarowywał kosztownościami. A pałac urządził tak bogato, że nawet jego sklepienia i ścieżki ogrodowe skrzyły się klejnotami.
[...]
Bracia długo w rozpaczy szukali Sity, ale wiedzieli, że muszą szukać pomocy, gdyż sami jej nie odnajdą. Pomogli królowi Sugriwie odzyskać królestwo zagarnięte przez przyrodniego brata, a było to królestwo małp. Sugriwa tak się wzruszył nieszczęściem młodego małżonka, że oddał mu w służbę swego najlepszego generała — Hanumana. Ta dzielna małpa była nie tylko nadzwyczajnie silna i inteligentna, ale potrafiła latać jak ptak. Hanuman wziął sprawy w swoje ręce i dzięki swym małpim zastępom odszukał Sitę na Sri Lance. Nawet odwiedził ją i przyniósł pierścień od Ramy, by wiedziała, że zostanie przez niego uratowana. Rama, Lakszmana i Hanuman zorganizowali wielką wyprawę, zbudowali most na Sri Lankę, by małpy mogły się tam przedostać.
[...]
Doszło do spotkania z Rawaną i rozgorzała mityczna bitwa. Rama doskonale celował, ale za każdym razem, gdy spadała jedna z dziesięciu głów demona zła, odrastały następne. Hanuman swoim ogonem przerzucił ogień na wyspę i Sri Lanka stanęła w płomieniach. Lakszmana zabijał demony z szybkością błyskawicy, ale Rawana był niezniszczalny. Dopiero jego syn, Indrasitu, przerażony demoniczną siłą ojca zdradza Ramie sekret — trzeba wysłać strzałę w pępek Rawany. Kiedy Rama wypuścił ostatnią swą strzałę trafiając w pępek Rawany, ten zachwiał się i upadł. Został pokonany. Sita była wolna i połączyła się z Ramą.
[...]
Towarzyszyła mu wierna Sita i oczywiście ukochany brat Lakszmana i Hanuman, który już nigdy nie rozstał się z nimi.
[...]
W Lakszmanie zakochała się rakszasi, demonica, ale kiedy poprosiła Sitę o wstawiennictwo za nią u brata męża, Sita odmówiła. To rozzłościło rakszasi, która pożaliła się swemu bratu, wielkiemu Rawanie. Rawana był uosobieniem zła w najczystszej postaci, a w dodatku obdarzonym mocą rozsiewania go i rozprzestrzeniania. Bez pomocy Ramy ludzie nie potrafiliby go ani opanować ani nawet unieszkodliwić. Rawana postanowił pomścić siostrę i wysłał do lasu pięknego, złotego jelonka na przynętę. Kiedy Sita zobaczyła jelonka pobiegła za nim, ale nie mogła go dogonić i poprosiła Ramę, by go upolował. Rama i Lakszmana wyruszyli w pogoń za jelonkiem. Sita została sama i wtedy właśnie Rawana zjechał do niej z przestworzy na lśniącym rydwanie i porwał ją na Sri Lankę. Sita zachowała na tyle przytomności umysłu, że kiedy znalazła się na rydwanie rozerwała naszyjnik z pereł, by znaczyć drogę porwania. Rawana chciał ją tylko przestraszyć, ale Sita była tak piękna, że uległ jej czarowi i ubzdurał sobie, że ją zdobędzie na żonę. Zbudował dla niej piękny szmaragdowy pałac, obezwładniał zapachami, nie żałował kosztownego jadła i wina, a także kadzidełek i obdarowywał kosztownościami. A pałac urządził tak bogato, że nawet jego sklepienia i ścieżki ogrodowe skrzyły się klejnotami.
[...]
Bracia długo w rozpaczy szukali Sity, ale wiedzieli, że muszą szukać pomocy, gdyż sami jej nie odnajdą. Pomogli królowi Sugriwie odzyskać królestwo zagarnięte przez przyrodniego brata, a było to królestwo małp. Sugriwa tak się wzruszył nieszczęściem młodego małżonka, że oddał mu w służbę swego najlepszego generała — Hanumana. Ta dzielna małpa była nie tylko nadzwyczajnie silna i inteligentna, ale potrafiła latać jak ptak. Hanuman wziął sprawy w swoje ręce i dzięki swym małpim zastępom odszukał Sitę na Sri Lance. Nawet odwiedził ją i przyniósł pierścień od Ramy, by wiedziała, że zostanie przez niego uratowana. Rama, Lakszmana i Hanuman zorganizowali wielką wyprawę, zbudowali most na Sri Lankę, by małpy mogły się tam przedostać.
[...]
Doszło do spotkania z Rawaną i rozgorzała mityczna bitwa. Rama doskonale celował, ale za każdym razem, gdy spadała jedna z dziesięciu głów demona zła, odrastały następne. Hanuman swoim ogonem przerzucił ogień na wyspę i Sri Lanka stanęła w płomieniach. Lakszmana zabijał demony z szybkością błyskawicy, ale Rawana był niezniszczalny. Dopiero jego syn, Indrasitu, przerażony demoniczną siłą ojca zdradza Ramie sekret — trzeba wysłać strzałę w pępek Rawany. Kiedy Rama wypuścił ostatnią swą strzałę trafiając w pępek Rawany, ten zachwiał się i upadł. Został pokonany. Sita była wolna i połączyła się z Ramą.
[...]
Towarzyszyła mu wierna Sita i oczywiście ukochany brat Lakszmana i Hanuman, który już nigdy nie rozstał się z nimi.
Lakszmi boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, brat i siostra, Devi, Durga, Kali i inne boginie, Ganeśa, hindu, Kriszna i Radha, las indyjski, lila, obrzędy i święta, padma, Rama i Sita, siakti, śri, Stany Książęce Indii, tilak, Wisznu i Lakszmi
Starożytna religia hindu, charakteryzująca się mnogością bogiń i przejawów żeńskiej energii działania, siakti, została za sprawą Indoeuropejczyków uproszczona i sprowadzona do trzech imion bogiń: Saraswati-Lakszmi-Parwati.
[...]
Arjowie, myślący kategoriami ładu apollińskiego, uporządkowali starohinduskie bóstwa ładu dionizyjskiego, w którym pleniły się bujnie i rodziły w ekstatycznej wizji wciąż nowe formy. I tak wyróżnili oni tylko trzy boginie, tworząc żeńską trimurti — Saraswati, Lakszmi i Parwati — przyporządkowaną trimurti męskiej. Inne boginie pozostały całkowicie wolne, żadnej już nie związano z bogiem, na czele z Durgą, której przyporządkowano wszystkie znane imiona bogiń lokalnych. Tych imion-konceptów jest 108. Nawet Lakszmi, której osobowość tak bardzo wyemancypowała się z idei bezosobowej siakti-Mahadevi, jest inkarnacją bogini Durgi.
[...]
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
[...]
Prawie wszystkie boskie pary indyjskiej mitologii ukazują bardziej siostrzany aspekt związku niż aspekt matrymonialny czy macierzyński. Choć mówi się, że „kiedy na świat przychodzi dziewczynka, to Lakszmi uśmiecha się” i choć czuwa ona nad wszystkimi dziećmi, to Lakszmi nie jest boginią prokreacji, lecz obfitości. Nie czuwa nad płodnością biologiczną, lecz symboliczną — rozdaje ludziom dobre plony, pieniądze i dostatek. Choć rodzi się z oceanu mleka, to nie karmi mlekiem swoich piersi.
[...]
Arjowie, myślący kategoriami ładu apollińskiego, uporządkowali starohinduskie bóstwa ładu dionizyjskiego, w którym pleniły się bujnie i rodziły w ekstatycznej wizji wciąż nowe formy. I tak wyróżnili oni tylko trzy boginie, tworząc żeńską trimurti — Saraswati, Lakszmi i Parwati — przyporządkowaną trimurti męskiej. Inne boginie pozostały całkowicie wolne, żadnej już nie związano z bogiem, na czele z Durgą, której przyporządkowano wszystkie znane imiona bogiń lokalnych. Tych imion-konceptów jest 108. Nawet Lakszmi, której osobowość tak bardzo wyemancypowała się z idei bezosobowej siakti-Mahadevi, jest inkarnacją bogini Durgi.
[...]
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
[...]
Prawie wszystkie boskie pary indyjskiej mitologii ukazują bardziej siostrzany aspekt związku niż aspekt matrymonialny czy macierzyński. Choć mówi się, że „kiedy na świat przychodzi dziewczynka, to Lakszmi uśmiecha się” i choć czuwa ona nad wszystkimi dziećmi, to Lakszmi nie jest boginią prokreacji, lecz obfitości. Nie czuwa nad płodnością biologiczną, lecz symboliczną — rozdaje ludziom dobre plony, pieniądze i dostatek. Choć rodzi się z oceanu mleka, to nie karmi mlekiem swoich piersi.
Brahma&Saraswati — Wisznu&Lakszmi — Śiwa&Parwati.
[...]
Ludziom potrzebne są zasady szczegółowe, modele (pattern) do działania na co dzień oraz pomoc i wsparcie. Niektórzy bogowie są więc herosami życia codziennego, jak Kriszna i Rama, inni czuwają nad relacją do zwierząt, jak Ganeśa i Hanuman. Rama jest modelem dla władców sprawiedliwych i stoi na straży dharmy. Lakszmi czuwa nad finansowym dobrem człowieka, Saraswati nad jego rozwojem poprzez nauką i zdobywanie umiejętności artystycznych. W różnych epokach bogowie przyjmowali na siebie różne funkcje, dziś notuje się, na przykład, wielkie odrodzenie popularności Hanumana, opiekuna drzew i przyrody.
[...]
Radha występuje tylko pod liczbą Dwa: Radha-Lakszmi i Radha-Kriszna.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
Ludziom potrzebne są zasady szczegółowe, modele (pattern) do działania na co dzień oraz pomoc i wsparcie. Niektórzy bogowie są więc herosami życia codziennego, jak Kriszna i Rama, inni czuwają nad relacją do zwierząt, jak Ganeśa i Hanuman. Rama jest modelem dla władców sprawiedliwych i stoi na straży dharmy. Lakszmi czuwa nad finansowym dobrem człowieka, Saraswati nad jego rozwojem poprzez nauką i zdobywanie umiejętności artystycznych. W różnych epokach bogowie przyjmowali na siebie różne funkcje, dziś notuje się, na przykład, wielkie odrodzenie popularności Hanumana, opiekuna drzew i przyrody.
[...]
Radha występuje tylko pod liczbą Dwa: Radha-Lakszmi i Radha-Kriszna.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
Wielka Śri, w czasach późniejszych występująca pod imieniem Lakszmi, pojawia się w Devi-sutrze, w Rigwedzie, jako bogini fortuny i obfitości.
Jest bogiem obfitości, ale nie tyle materialnej (pieniędzmi sypie bogini Lakszmi), co sprawiającej elementarną frajdę, na przykład dzieciom przynosi duże ilości słodyczy, frykasów i zabawek. Dba o to, by każdy miał drobne przyjemności. Jest strażnikiem swastyki, znaku graficznego symbolizującego szczęście i pomyślność, a także świętej zgłoski om.
[...]
Występując pod liczbą trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa, przynosi szczęście rodzinne, a jako Parwati-Ganeśa-Lakszmi — duże pieniądze.
[...]
Występując pod liczbą trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa, przynosi szczęście rodzinne, a jako Parwati-Ganeśa-Lakszmi — duże pieniądze.
Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.
[...]
Według mitologii indyjskiej na początku była Ziemia, Śri (nie Słowo) spoczywająca na kwiecie lotosu, więc lotos jest symbolem Stworzenia, kreacji, podporą wszystkiego, co istnieje w świecie materialnym i duchowym. Bogini Lakszmi spoczywa na różowym kwiecie lotosu, a bogini Saraswati — na białym; w ikonografii wielu bogów przedstawia się siedzących na kwiecie lotosu, także — Buddę. Lotos jest apoteozą piękna i idealnej symetrii. Korzenie kwiatu lotosu tkwią w mętnych wodach podświadomości, zamknięty kwiat o kształcie jaja wynurza się i przebija łodygą taflę wody, naszą świadomość, rozchylające się płatki symbolizują proces otwierania się duszy, zaś płatki otwarte ku górze — nasze dążenie ku nadświadomości, boskiej jaźni.
[...]
Według mitologii indyjskiej na początku była Ziemia, Śri (nie Słowo) spoczywająca na kwiecie lotosu, więc lotos jest symbolem Stworzenia, kreacji, podporą wszystkiego, co istnieje w świecie materialnym i duchowym. Bogini Lakszmi spoczywa na różowym kwiecie lotosu, a bogini Saraswati — na białym; w ikonografii wielu bogów przedstawia się siedzących na kwiecie lotosu, także — Buddę. Lotos jest apoteozą piękna i idealnej symetrii. Korzenie kwiatu lotosu tkwią w mętnych wodach podświadomości, zamknięty kwiat o kształcie jaja wynurza się i przebija łodygą taflę wody, naszą świadomość, rozchylające się płatki symbolizują proces otwierania się duszy, zaś płatki otwarte ku górze — nasze dążenie ku nadświadomości, boskiej jaźni.
Podobnie jak Sita, nie jest uosobieniem potężnej żeńskiej mocy, choć jest wcieleniem bogini Lakszmi.
Świętym drzewem jest tulsi, tulasi (ocimum sanctum), bazylia azjatycka, wyrastająca niekiedy do rozmiarów małego drzewka, zapewniająca zdrowie i płodność, a odstraszająca siły zła. Odmiana jasna poświęcona jest Ramie, a ciemna — Krisznie, zaś kwiat świętej bazylii utożsamiany jest z boginią Lakszmi, a sama roślina — z Wisznu. Według innej opowieści mitologicznej, Tulasi Devi była towarzyszką Wisznu, którą zazdrosna Lakszmi zamieniła w roślinę. Wielbiciele Kriszny śpiewają w świątyniach kirtany do tulasi z prośbą o błogosławieństwo, a intonacja mahamantry Hare Kriszna i obejście drzewka dają ogromną moc duchową. Bazylia rośnie w wielu domach w doniczce, a już samo podlewanie rośliny niszczy strach przed śmiercią. W każdej girlandzie kwiatów ofiarowanej bogu znajdują się listki bazylii, a uschnięte i opadłe składa się na ołtarzu podczas porannej i wieczornej pudży domowej. Młode kobiety poślubiają drzewko tulasi, czyli Krisznę, przed samym rytuałem zaślubin, a kiedy nie czują się szczęśliwe, uciekają w nocy do lasu Vrindavan, by pożalić się i uskarżyć. Kriszna pociesza je grą na flecie i zwabia do gry lila, proponując erotyczne igraszki. Na Goa, drzewko tulasi rosnące przed domem wskazuje, iż domownikami są hindusi, a ukwiecony krzyż wskazuje na chrześcijan.
Kriszna i Radha, Wisznu i Lakszmi, Śiwa i Parwati są współtwórcami wszechświata i gwarantem jego trwania.
Trzeci dzień to święto bogini Lakszmi — jest to czas zamykania ksiąg rachunkowych i otwierania nowych, czas podsumowania zysków i strat dużych i małych przedsiębiorstw, początek roku finansowego, zmian cenowych i wprowadzania nowych rozliczeń. W tym dniu można i wręcz należy uprawiać hazard — Śiwa został ograny przez swoich synków i wszystko stracił.
Boginię Lakszmi zawsze przedstawia się siedzącą w różowym kwiecie lotosu, a wspominając ją używa się często imienia Padma lub Kamala, co znaczy lotos.
Jej imię to blizna na powierzchni ziemi pozostawiona przez lemiesz pługa, w którą wieśniak zasiewa ziarno. Nie jest obdarzona tak silną osobowością jak wielkie boginie przedaryjskie, nie dysponuje też tak silną żeńską energią. Jako wedyjskie bóstwo pszenicy została „wchłonięta” przez potężną Lakszmi i stanowi jeden z jej aspektów. Gdyby nie została żoną Ramy o potężnej mocy boga-bohatera, zostałaby pewnie zapomniana. Ale silna pozostaje identyfikacja Sity-bruzdy z żoną. Żyje w cieniu Ramy jako symbol wiernej małżonki, o której cnotę mąż musi dbać co najmniej tak samo jak o swój honor.
Każdy z trzej aspektów Rzeczywistości — Brahma, Wisznu, Śiwa, mają swoją siakti — Saraswati, Lakszmi, Parwati, Kali, gdyż bez żeńskiej energii są oni statyczni, martwi. Wszyscy bogowie, nawet najpotężniejsi, przyjmują niekiedy postać kobiecą — Wisznu chcący poznać usidlającą moc owej energii przybiera postać Mohini, by zdobyć Śiwę. Śiwa przyjmuje postać Kali i staję się Bhairawą.
Na starych monetach zgłoska śri występuje jako emblemat bogini dobrobytu i fortuny, Lakszmi.
Ostały się jeno pałace Bundelów, jak z szekspirowskiego dekoru, ponure zbrodnią i majakami przeszłości, ale świadczące o bogactwie i kunszcie artystycznym niegdysiejszych władców — freski w pałacu Raj Mandir z XVI wieku, obok scen z mitologii hinduskiej, ukazują beztroskie i dostatnie życie wieśniaków. Liczne świątynie, piętnaście czatri z prochami władców, ruiny okazałych domów dawnych arystokratów i kupców, drobne przedmioty codziennego użytku sprzedawane na straganach, jak puzderka z lusterkiem do nakładania bindi dla kobiet, grzechotki dla dzieci, wieszaczki, haki, uchwyty i przemyślne kłódki zamykające domowe szkatułki, lampki oliwne, nie mówiąc o statuetkach tańczącego Śiwy, bogini Lakszmi czy Ganeśki — wszystkie te wielkie i małe kunsztowne cacka pobudzają naszą wyobraźnię i pozwalają przybliżyć historię dawnych, bogatych Indii.
Trzy kreski poziome wskazują na wyznawcę Śiwy, a trzy kreski pionowe, ze środkową czerwoną symbolizującą Lakszmi — na wyznawcę Wisznu.
Najwyższa Rzeczywistość poddana energii sprawczej to Trimurti-Siakti: Brahma-Saraswati & Wisznu-Lakszmi & Śiwa-Parwati.
[...]
Obraz Wisznu-Lakszmi oznacza Zachowanie Pomyślności we wszystkich aspektach.
[...]
Drugie zstąpienie przybrało postać Kurmy, żółwia, który wyłaniając się z wody ocalił skarby z poprzedniego okresu, zagubione podczas potopu. Kurma podtrzymuje mityczną górę Mandarę, która służy dewom i asiurom do ubijania oceanu mleka, z wężem Wasuki owiniętym wokół ubijaka. Z mleka wytrąca się masło, ale także inne znakomitości (w liczbie 14): amrita (nektar nieśmiertelności), lekarz Dhanwantari, bogini Lakszmi, księżyc Czandra, nimfa Rambha, najpiękniejsza z apsar, biały słoń królewski, koń i krowa, drzewo życia, łuk który nigdy nie chybia, koncha.
[...]
Do dziś zajmuje się pieniędzmi i ich pomnażaniem. Podczas święta Diwali, Lakszmi zamyka rok finansowy i otwiera nowy — wszyscy biznesmeni poświęcają u niej księgi finansowe
[...]
W ikonografii przedstawia się ją siedzącą w różowym kwiecie lotosu, z dwoma białymi słoniami królewskimi, które oblewają ją fontanną wody. Jedną ręką błogosławi, a drugą sypie złotymi monetami. Ani lotos, ani słonie nie występują w wedyzmie — Lakszmi jako nowa forma żeńskości została wymodelowana dla potrzeb nowoczesnego społeczeństwa kupieckiego na przełomie tysiącleci, a największy jej kult przypadł między 200 a 1200 n.e.
[...]
Lakszmi posiada wszelkie cechy solidności, sprawuje opiekę nad tym, co można schować i przechować na przyszłość. Patronuje idei wzbogacania się, artha, albowiem kto jest mądry i przemyślny, a ciesząc się dharmą, arthą i nawet kamą, nie staje się niewolnikiem swych pożądań, ten uzyska sukces we wszystkim, co przyjdzie mu przedsięwziąć.
[...]
Kamasutra Watsji
[...]
Choć Lakszmi jest w Indiach wszechobecna, to niewiele świątyń jest jej całkowicie poświęconych. Jest boginią progu, być może ze względu na rytuał oczyszczenia wodą, sprawowany przed wejściem do świątyni. Dzięki obecności na progu świątyń wszystkie dżati, niskie grupy społeczne, wykluczeni i nawet złoczyńcy mieli do niej dostęp.
[...]
Lakszmi spoczywa niekiedy na potężnej piersi Wisznu, gdyż jest jego siakti, drugim ja, alter ego i energią bliźniaczą. Są ze sobą zespoleni bardziej w aspekcie brat-siostra niż mąż-żona. Jej energia Pomyślności jest Zachowywana (Wchłaniana) przez jego materię. Towarzyszy mu we wszystkich zstąpieniach na ziemię, pod postacią Sity, kiedy pojawił się jako Rama i pod postacią Draupadi, żony pięciu Pandawów, kiedy pojawił się jako Kriszna.
[...]
Jeśli o Lakszmi mówi się jako o bogini płodności, to tylko w aspekcie rozmnażania pieniędzy, plonów i zasług, nigdy — dzieci. Para Wisznu&Lakszmi nie uosabia aktu prokreacji, lecz ideę obfitości, abstrakcyjny termin „pomnażania”. Choć Lakszmi „rodzi się” z oceanu mleka, to nie jest przecież karmiącą matką, jej piersi nie produkują mleka.
[...]
Lakszmi-Durga są dwoma koncepcjami jednej żeńskości.
[...]
Obraz Wisznu-Lakszmi oznacza Zachowanie Pomyślności we wszystkich aspektach.
[...]
Drugie zstąpienie przybrało postać Kurmy, żółwia, który wyłaniając się z wody ocalił skarby z poprzedniego okresu, zagubione podczas potopu. Kurma podtrzymuje mityczną górę Mandarę, która służy dewom i asiurom do ubijania oceanu mleka, z wężem Wasuki owiniętym wokół ubijaka. Z mleka wytrąca się masło, ale także inne znakomitości (w liczbie 14): amrita (nektar nieśmiertelności), lekarz Dhanwantari, bogini Lakszmi, księżyc Czandra, nimfa Rambha, najpiękniejsza z apsar, biały słoń królewski, koń i krowa, drzewo życia, łuk który nigdy nie chybia, koncha.
[...]
Do dziś zajmuje się pieniędzmi i ich pomnażaniem. Podczas święta Diwali, Lakszmi zamyka rok finansowy i otwiera nowy — wszyscy biznesmeni poświęcają u niej księgi finansowe
[...]
W ikonografii przedstawia się ją siedzącą w różowym kwiecie lotosu, z dwoma białymi słoniami królewskimi, które oblewają ją fontanną wody. Jedną ręką błogosławi, a drugą sypie złotymi monetami. Ani lotos, ani słonie nie występują w wedyzmie — Lakszmi jako nowa forma żeńskości została wymodelowana dla potrzeb nowoczesnego społeczeństwa kupieckiego na przełomie tysiącleci, a największy jej kult przypadł między 200 a 1200 n.e.
[...]
Lakszmi posiada wszelkie cechy solidności, sprawuje opiekę nad tym, co można schować i przechować na przyszłość. Patronuje idei wzbogacania się, artha, albowiem kto jest mądry i przemyślny, a ciesząc się dharmą, arthą i nawet kamą, nie staje się niewolnikiem swych pożądań, ten uzyska sukces we wszystkim, co przyjdzie mu przedsięwziąć.
[...]
Kamasutra Watsji
[...]
Choć Lakszmi jest w Indiach wszechobecna, to niewiele świątyń jest jej całkowicie poświęconych. Jest boginią progu, być może ze względu na rytuał oczyszczenia wodą, sprawowany przed wejściem do świątyni. Dzięki obecności na progu świątyń wszystkie dżati, niskie grupy społeczne, wykluczeni i nawet złoczyńcy mieli do niej dostęp.
[...]
Lakszmi spoczywa niekiedy na potężnej piersi Wisznu, gdyż jest jego siakti, drugim ja, alter ego i energią bliźniaczą. Są ze sobą zespoleni bardziej w aspekcie brat-siostra niż mąż-żona. Jej energia Pomyślności jest Zachowywana (Wchłaniana) przez jego materię. Towarzyszy mu we wszystkich zstąpieniach na ziemię, pod postacią Sity, kiedy pojawił się jako Rama i pod postacią Draupadi, żony pięciu Pandawów, kiedy pojawił się jako Kriszna.
[...]
Jeśli o Lakszmi mówi się jako o bogini płodności, to tylko w aspekcie rozmnażania pieniędzy, plonów i zasług, nigdy — dzieci. Para Wisznu&Lakszmi nie uosabia aktu prokreacji, lecz ideę obfitości, abstrakcyjny termin „pomnażania”. Choć Lakszmi „rodzi się” z oceanu mleka, to nie jest przecież karmiącą matką, jej piersi nie produkują mleka.
[...]
Lakszmi-Durga są dwoma koncepcjami jednej żeńskości.
Lopamudra miejsca sacrum
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
Mahadevi Arjowie, boginie i bogowie, Devi, Durga, Kali i inne boginie, hindu
Czczono krowy, byki i węże, oddawano cześć bogini płodności Mahadevi, a pieczęcie ukazują bogów siedzących w pozycjach jogi. Również z tamtego okresu pochodzi kult fallusa, który dziś przetrwał pod postacią lingi, uważanej za wcielenie boga Śiwy.
Pierwiastek Śiwa został sprowadzony do obrazu boga o konkretnych cechach osobowych, natomiast siakti nie została sprowadzona do postaci jednego, konkretnego bóstwa, pozostając czystą energią poruszającą świat, czystym działaniem, czystym spełnianiem i wykonaniem. Z drugiej strony, boginie uosabiające ów pierwiastek żeński występowały w Indiach przedaryjskich tak licznie, że dziś nie sposób dojść, ile ich było. Wszystkie nosiły i noszą wspólne imię Mahadevi, ale praktycznie każdy zakątek Indii, każda wioska czciła siakti pod swoim imieniem.
A w Indiach boginią reprezentującą wszechobecny aspekt żeńskiej energii siakti jest bogini Durga. Nie imiona są ważne — ma ich nieskończoną ilość — lecz przetrwanie substratu Wielkiej Bogini, Mahadevi, pochodzącej z najstarszych epok ludzkości. Była dobrze znana w cywilizacji harappejskiej już co najmniej 3 000 lat p.n.e., na długo przed pojawieniem się ludów aryjskich. Indie są jedynym krajem na świecie, gdzie kult bogini przetrwał do naszych czasów, objawiając się w przekształconych formach — między innymi odwołują się do niego, jeszcze wciąż tylko podświadomie, rozmaite ruchy feministyczne.
Guru był i jest najważniejszym przekaźnikiem hindu (pierwszym guru człowieka jest matka, drugim — ojciec, a następnie pojawiają się inni nauczyciele). Tak jak we wszystkich religiach, tak w hindu następuje przeniesienie życia religijnego ze sfery zewnętrznej (świątynia) do sfery intymnej, wewnętrznej. Zamiast ofiar przebłagalnych, rytuałów i obrzędów, wzrasta potrzeba zrozumienia siebie, innych i otaczającego świata. Wzrasta więc rola rytuałów domowych, w których główną rolę odgrywają kobiety. Wprawdzie proces wprowadzania patriarchatu przez Arjów w miejsce pierwotnego matriarchatu trwał długo, od około 1700 p.n.e. do dziś, to jednak przetrwała koncepcja dwubiegunowości energii kosmicznej, siakti i śiwy, całkowicie równorzędnych i prawomocnych, a archetypem dla hinduskiej kobiety pozostaje Mahadevi, utożsamiana z boginią Durgą występującą pod wieloma imionami. Dziś chodzi o to, by zrozumieć na wyższym poziomie symbolicznym działanie energii żeńskiej i wpleść ją ponownie w wszechobecną energię męską, która zaniedbuje świat i człowieka. W zakresie przywrócenia światu owej siakti, energii żeńskiej, hindusi będą mieli wiele do powiedzenia.
Mahakali Gurkhowie, siakti
Oddział Gurkhów brał udział w walkach z Tybetem w 1814 roku i spisał się tak dobrze, że Brytyjczycy już od początku XIX wieku zaczęli ich wynajmować do poruczeń i misji specjalnych w szczególnie trudnych regionach i niebezpiecznych sytuacjach. Z dziesięciu pułków jakie znajdowały się w armii brytyjskiej w 1947 roku, cztery zostały przejęte przez Anglików, a sześć pozostało w Indiach. Brytyjscy Gurkhowie składają przysięgę wierności Koronie Brytyjskiej; brali udział w wojnie o Falklandy w 1982 roku. Gurkhowie indyjscy składają przysięgę wierności rządowi Indii; wysłano ich przeciwko Tamilskim Tygrysom na Sri Lance i na Malediwach. Ayo Gurkhali to budzący grozę średniowieczny okrzyk wojenny towarzyszący wyciąganiu noży kukri, a płynąca krew, nektar Mahakali, jest do dziś poświęcana bogini Kali.
Najbardziej destrukcyjnym aspektem siakti jest Mahakali.
Mahamaya Devi, Durga, Kali i inne boginie
Za patriarchalnych czasów wedyjskich starożytne boginie ustąpiły miejsca męskim bogom słonecznej mocy, ale kult siakti, energii żeńskiej powrócił ze zdwojoną mocą w epoce klasycznej i późniejszych. Literatura epicka i opowieści mitologiczne, Purany, przypominają imiona wszystkich starożytnych bogiń i nadają im formy ikonograficzne, znane do dziś. Od końca epoki buddyjskiej, czyli od około 200 lat p.n.e. aż do lat 1200 n.e. traktaty filozoficzno-religijne rozwijające kult siakti przyjęły ogólną nazwę tantry. Kult Wielkiej Bogini zaczął zapewne odradzać się na antypodach myśli buddyjskiej, całkowicie pozbawionej pierwiastka żeńskiego. Siaktyzm i tantryzm, nieco odmienne, ale oba odwołujące się do idei żeńskiej energii kosmicznej, centralnego tematu Devi-sutry z Rigwedy, X, 125, stały się osobnymi religiami, które objęły całe Indie i przetrwały do naszych czasów. W tekstach filozoficznych epoki klasycznej, siakti to Mahadevi (Maha Devi), Wielka Bogini lub Mahamaya, Wielka Iluzja, która w wierzeniach ludowych przybrała w każdym regionie i w każdej wiosce inną postać ikonograficzną i inne imię, lecz najczęściej występując pod postacią Wielkiej Matki. Mahamaya jest tą, która daje życie, karmi i odbiera życie. Ale przede wszystkim pozostaje potęgą kosmiczną wprowadzającą świat w ruch, w życie.
Mahisasura Devi, Durga, Kali i inne boginie
Jest jedną z najwspanialszych i najbogatszych w znaczenie personifikacji energii kosmicznej. Toczona przez Durgę walka to odwieczne starcie między wiedzą i niewiedzą, prawdą i nieprawdą, boskim czynem szlachetnym utrzymującym świat w harmonii, a niszczącym świat ego asiurów. Pokonuje ostatniego najsilniejszego demona, Mahisasurę, który atakuje pod postacią byka (siły chaosu). Durga musi również odeprzeć ataki męskiego uroku, którym asiurowie pragną ją usidlić i wytrącić broń z ręki — zachowuje kobiecą godność i moc samostanowienia.
Manu Wisznu i Lakszmi
Pierwsze zstąpienie boga Wisznu przybrało formę ryby, Matsja. Ryba wskazuje na wodę jako symbol życia, gdyż życie powstało w wodzie. Maleńka rybka ostrzegła protoplastę rodu ludzkiego przed potopem. Manu zbudował pojazd i zabrał ze sobą nasienie całego świata, a Matsja przeprowadziła go przez wody potopu aż do Himalajów.
[...]
Wiele innych postaci mitologicznych jest awatarami Wisznu — Manu, nazywany prawodawcą, mędrzec Narada, Wedawjasa, kompilator Wed i Wjasa, kompilator Mahabharaty.
[...]
Wiele innych postaci mitologicznych jest awatarami Wisznu — Manu, nazywany prawodawcą, mędrzec Narada, Wedawjasa, kompilator Wed i Wjasa, kompilator Mahabharaty.
Mara miejsca sacrum
To doskonałe koło doktryny zostało puszczone w ruch przez Pana w Benaresie w isipatanie, tego koła nie puścił w ruch żaden asceta, bramin, bóg, Mara, Brahma ani nikt inny w świecie
Minakszi boginie i bogowie, miejsca sacrum
O pierwotności bogini świadczy na przykład fakt, że w wielkiej świątyni w Maduraj, poświęconej Minakszi (Meenakshi), to nie bogini jest przenoszona do sypialni Śiwy, lecz odwrotnie — bramini przenoszą w srebrnej lektyce wielkiego boga Śiwę do sypialni bogini, silnej niegdyś w Indiach południowych żeńskiej postaci boskości.
Maduraj — święte miasto Tamilów, z prehistorią sięgającą co najmniej 3000 lat. Świątynia Minakszi (Meenakshi, 1560), jedna z największych świątyń drawidyjskich, zdobna w 11 widocznych z oddali gopuram, z których południowa ma 60 m wysokości, olśniewa swym zbytkiem i ogromem. W zespole świątynnym znajdują się: Basen Złotego Lotosu, sanktuarium Minakszi, sanktuarium Sundareśwary (inne imię Śiwy), mandapa o tysiącu kolumn (w rzeczywistości 985) oraz wiele innych, na przykład kapliczka Ganeśi, któremu Śiwy mówi dobranoc przed udaniem się na spoczynek do Parwati.
[...]
Minakszi, „o oczach w kształcie ryby”, córka jakoby jednego z władców Pandja, od urodzenia miała trzy piersi. Przepowiedziano, że jedna zniknie w dniu, w którym dziewczyna spotka swego przyszłego męża. I spotkała Śiwę na Górze Kailasa. Śiwy kazał jej powrócić do Maduraju, a sam przybył trzy dni później, by Minakszi poślubić. Tę przedaryjską, może drawidyjską, boginię bramini przemianowali na Parwati i wprowadzili do panteonu hindu. Codziennie wieczorem odbywa się tu niezwykła pudża, podczas której pudżarini przenoszą w srebrnej lektyce posąg Sundareśwary do sypialni bogini, by rano odnieść go z powrotem do siebie; raz w roku odbywa się ceremonia zaślubin boskiej pary.kraj Czolów
[...]
Minakszi, „o oczach w kształcie ryby”, córka jakoby jednego z władców Pandja, od urodzenia miała trzy piersi. Przepowiedziano, że jedna zniknie w dniu, w którym dziewczyna spotka swego przyszłego męża. I spotkała Śiwę na Górze Kailasa. Śiwy kazał jej powrócić do Maduraju, a sam przybył trzy dni później, by Minakszi poślubić. Tę przedaryjską, może drawidyjską, boginię bramini przemianowali na Parwati i wprowadzili do panteonu hindu. Codziennie wieczorem odbywa się tu niezwykła pudża, podczas której pudżarini przenoszą w srebrnej lektyce posąg Sundareśwary do sypialni bogini, by rano odnieść go z powrotem do siebie; raz w roku odbywa się ceremonia zaślubin boskiej pary.kraj Czolów
Mohini kraj Czolów, siakti, Wisznu i Lakszmi
Wszyscy Czolowie wielbili boga Śiwę, ale wzorowa tolerancja religijna była filarem ich państwa. Okres między X a XIII wiekiem został uznany za jeden z najlepszych okresów w dziejach sztuki indyjskiej, kiedy brązy osiągnęły najwyższy kunszt nie mając sobie równych. Śiwa tańczący pod postacią Nataradży, i związana z nim mitologia kosmicznego tańca, na trwałe zdobył sobie miejsce w religii wszystkich hindusów. W Indiach północnych, Śiwa medytuje na szczycie świętej góry Kailasy, w pokrytych śniegiem Himalajach, w Indiach południowych — tańczy w ekstazie i uśmiecha się do ludzi. Za czasów Pallawów życie religijne zdominowali buddyści i dżiniści, a ulubionym bogiem władców stał się Wisznu, występujący często pod tajemniczą postacią kobiecą, nazywany wtedy Mohini. Koczownicy mieszkający na rubieżach państwa nie ulegli braminizacji, pozostając przy wierzeniach animistycznych. Tolerancja religijna nadal była regułą.
Każdy z trzej aspektów Rzeczywistości — Brahma, Wisznu, Śiwa, mają swoją siakti — Saraswati, Lakszmi, Parwati, Kali, gdyż bez żeńskiej energii są oni statyczni, martwi. Wszyscy bogowie, nawet najpotężniejsi, przyjmują niekiedy postać kobiecą — Wisznu chcący poznać usidlającą moc owej energii przybiera postać Mohini, by zdobyć Śiwę. Śiwa przyjmuje postać Kali i staję się Bhairawą.
W południowych Indiach Wisznu często przyjmuje postać kobiety pod imieniem Mohini, uwodząca. Gdy z oceanu mleka dewowie i asiurowie wydobyli fiolkę amrity, nektaru nieśmiertelności, dostał się on najpierw w ręce asiurów. Wtedy pojawiła się Mohini, bogini niezwykłej piękności i pobrzękując bransoletami zaczęła ich uwodzić. Asiurowie ogarnięci pożądaniem zapomnieli natychmiast o nieśmiertelności i zaczęli iść w konkury. Mohini używając kobiecych forteli poprosiła, by ustawili się w jednym rzędzie i obiecała dać im po łyku amrity. Najpierw rozdała po łyku amrity bogom, a kiedy się odwróciła… już jej nie było. Wisznu stworzył maję, by ochronić nektar.
[...]
Harihara — WisznuŚiwa (lewa prawa) to bogowie bliźniacy, „zrośnięci razem”, ukazujący jedność boskiej istoty. Wisznu chciał sprawdzić jaka jest moc kobiety, kiedy chce ona uwieść mężczyznę. Gdy tylko przybrał postać Mohini, Śiwa tak bardzo jej zapragnął, że natychmiast się z nią połączył. Taka jest uwodzicielska moc kobiety.
[...]
Harihara — WisznuŚiwa (lewa prawa) to bogowie bliźniacy, „zrośnięci razem”, ukazujący jedność boskiej istoty. Wisznu chciał sprawdzić jaka jest moc kobiety, kiedy chce ona uwieść mężczyznę. Gdy tylko przybrał postać Mohini, Śiwa tak bardzo jej zapragnął, że natychmiast się z nią połączył. Taka jest uwodzicielska moc kobiety.
Munda Devi, Durga, Kali i inne boginie
Kali wydobyła się ze zmarszczonego gniewem czoła Durgi i pożarła na jej rozkaz resztki armii demonów, odcinając głowy Ciandy i Mundy; dlatego w niektórych regionach Indii południowych bogini Durga i sprzymierzona z nią bogini Kali, nazywane są Ćamundą.
Murugan Ganeśa, małżeństwo
Murugan, inne imię brata Ganeśi, to tamilskie bóstwo młodości, piękna i wojny, przywódca zastępów niebiańskich. Jest władcą świata Drawidów, walczył z Kaurawami i znana była jego lanca Welan, siedzi na pawiu i trzyma łuk.
Ślub zgodnie z życzeniem panny młodej odbył się w hinduskiej świątyni w Tenkasi, w Tamil Nadu, przed obliczem drawidyjskiego boga, Murugana. Świątynia z charakterystyczną wieżą, gopuram, jest świadectwem świetności tamilskiej dynastii Czola z VIII wieku. W jej wnętrzu doznaje się wrażenia zatrzymanego przed stuleciami czasu, mrok rozświetla jedynie płomień rytualnej lampy, która przynosi wiernym błogosławieństwo światła. Małżeństwo jest zawarte, gdy pan młody założy na szyję panny młodej ciężki łańcuch ze złota, thali, znak małżeństwa. Trzy zawiązane supełki zjednują opiekę aniołów, jednoczą jaźń małżonków na podobieństwo zjednoczonej pary Śiwa-Siakti i symbolicznie przenoszą na żonę powinności macierzyństwa.
Nanda Kriszna i Radha
Kriszna urodził się w więzieniu, a gdy ojciec wziął go na ręce bramy więzienia otworzyły się za sprawą Wisznu i Wasudewa wyniósł dziecko, przeszedł przez wzburzone wody Jamuny i oddał opiekunce, która go wykarmiła. Kriszna jako dziecko był bardzo niesforny, a jego psoty w formie przypowieści są opowiadane wszystkim indyjskim dzieciom. Jaśoda z mężem Nandą, który był pasterzem krów mieszkała w Gokuli, zakątku krów, i Kriszna korzystał z niczym nie skrępowanej swobody w lesie Vrindavan. Jednak Jaśoda miała z nim mnóstwo kłopotów, na przykład nie pozwoliła mu wypić mleka, gdyż odstawiła je na masło, a Kriszna potajemnie wypił jednym haustem całe mleko. Kiedy Jaśoda znalazła pustą konew, przywołała Krisznę i kazała mu otworzyć buzię. Jaśoda zobaczyła we wnętrzu Kriszny cały świat i zrozumiała, że jest on bogiem.
Narajana Wisznu i Lakszmi
Narajana, który narodził się z wody, w czasach archaicznych bóg-opiekun wody, to jeden z przydomków Wisznu, który w tym aspekcie narodził się z ojca Dharmy i matki Apsary o imieniu Urvashi, o której mówiono, że jest najpiękniejszą ze wszystkich apsar. W tym aspekcie Wisznu jest źródłem wszechrzeczy.
Narasimha Wisznu i Lakszmi
Czwarty awatara to Narasimha, pół człowiek-pół lew. Wisznu przybrał tę postać, by rozprawić się z asiurą, którego zgubiła rozrośnięta pycha: dzięki swej ascezie uzyskał on od Brahmy obietnicę, że nie zostanie pozbawiony życia ani przez zwierzę ani przez boga, ani wewnątrz ani zewnątrz, ani za dnia ani w nocy, ani na ziemi ani w powietrzu. Wisznu jako Narasimha dopadł asiurę o zmierzchu na progu świątyni i położywszy na swych kolanach rozerwał mu brzuch i wypatroszył jelita. Symbolika wisznuicka jest tu jednoznaczna — by dojść wyzwolenia trzeba długiego procesu równomiernego rozwoju, żadna z dróg „przyspieszających” nie jest możliwa, nawet asceza bywa tylko złudnym trikiem. Cztery pierwsze awatary pojawiły się w epoce Satya Yuga.
Nataradża kraj Czolów, Śiwa i Parwati
Widżajala Czola był zrazu wasalem Pallawów, ale kiedy w 850 roku zdobył Tandżawur, on i jego synowie w trzy pokolenia zbudowali imperium. Do połowy X wieku podporządkowali sobie Pallawów i innych drobnych władców południowych Indii. Tandżawur stało się kosmopolityczną stolicą, do której przybywali kupcy z Arabii Felix oraz Malajowie i Chińczycy z Azji, a złoto i srebro wymieniano na indyjski heban i kość słoniową, przyprawy i bawełnę. Tamilowie od Chińczyków nauczyli się wszystkich tajemnic jedwabiu, od Arabów — żeglowania i handlowania, a od Malajów — jubilerstwa, tkactwa i barwienia batików. Międzynarodową renomą cieszyli się indyjscy rzemieślnicy zorganizowani w gildie i korporacje kupieckie, odlewający rzeźby z miedzi i brązu starożytną metodą traconego wosku. Tańczący Śiwa, Nataradża, stał się po wieki symbolem dynastii Czolów.
[...]
Wszyscy Czolowie wielbili boga Śiwę, ale wzorowa tolerancja religijna była filarem ich państwa. Okres między X a XIII wiekiem został uznany za jeden z najlepszych okresów w dziejach sztuki indyjskiej, kiedy brązy osiągnęły najwyższy kunszt nie mając sobie równych. Śiwa tańczący pod postacią Nataradży, i związana z nim mitologia kosmicznego tańca, na trwałe zdobył sobie miejsce w religii wszystkich hindusów. W Indiach północnych, Śiwa medytuje na szczycie świętej góry Kailasy, w pokrytych śniegiem Himalajach, w Indiach południowych — tańczy w ekstazie i uśmiecha się do ludzi. Za czasów Pallawów życie religijne zdominowali buddyści i dżiniści, a ulubionym bogiem władców stał się Wisznu, występujący często pod tajemniczą postacią kobiecą, nazywany wtedy Mohini. Koczownicy mieszkający na rubieżach państwa nie ulegli braminizacji, pozostając przy wierzeniach animistycznych. Tolerancja religijna nadal była regułą.
[...]
Wszyscy Czolowie wielbili boga Śiwę, ale wzorowa tolerancja religijna była filarem ich państwa. Okres między X a XIII wiekiem został uznany za jeden z najlepszych okresów w dziejach sztuki indyjskiej, kiedy brązy osiągnęły najwyższy kunszt nie mając sobie równych. Śiwa tańczący pod postacią Nataradży, i związana z nim mitologia kosmicznego tańca, na trwałe zdobył sobie miejsce w religii wszystkich hindusów. W Indiach północnych, Śiwa medytuje na szczycie świętej góry Kailasy, w pokrytych śniegiem Himalajach, w Indiach południowych — tańczy w ekstazie i uśmiecha się do ludzi. Za czasów Pallawów życie religijne zdominowali buddyści i dżiniści, a ulubionym bogiem władców stał się Wisznu, występujący często pod tajemniczą postacią kobiecą, nazywany wtedy Mohini. Koczownicy mieszkający na rubieżach państwa nie ulegli braminizacji, pozostając przy wierzeniach animistycznych. Tolerancja religijna nadal była regułą.
Jako Mistrz Tańca występuje pod imieniem Nataradży. Jego kosmiczny taniec szczęśliwości, Ananda Tandawa, uwolnił czystą, pierwotną energię kosmiczną. Energia ta uległa skupieniu w jeden punkt, z którego powstał świat. Śiwa wciąż tańczy w rytm kosmosu i tworzy nowe światy. Jest tym, który tworzy, podtrzymuje i niszczy, tańczy nieustannie między życiem a śmiercią. Ananda Tandawa symbolizuje pięć sposobów działania — tworzenie, zachowanie, niszczenie, wcielenie i wyzwolenie.
[...]
Najbardziej znany w Indiach wizerunek Nataradży pochodzi z Indii południowych, z okresu dynastii Czolów.
[...]
Najbardziej znany w Indiach wizerunek Nataradży pochodzi z Indii południowych, z okresu dynastii Czolów.
Paraśurama Wisznu i Lakszmi
Pod szóstą awatarą Paraśuramy, Ramy z toporem, Wisznu zniszczył warnę ksiatrijów. Było to w epoce Treta Yuga.
Parwati boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, Devi, Durga, Kali i inne boginie, Ganeśa, jantra, lila, linga, miejsca sacrum, religia rzeki Gangi, sati, siakti, Śiwa i Parwati, śri, świątynie tamilskie, Wisznu i Lakszmi
Starożytna religia hindu, charakteryzująca się mnogością bogiń i przejawów żeńskiej energii działania, siakti, została za sprawą Indoeuropejczyków uproszczona i sprowadzona do trzech imion bogiń: Saraswati-Lakszmi-Parwati.
[...]
Arjowie, myślący kategoriami ładu apollińskiego, uporządkowali starohinduskie bóstwa ładu dionizyjskiego, w którym pleniły się bujnie i rodziły w ekstatycznej wizji wciąż nowe formy. I tak wyróżnili oni tylko trzy boginie, tworząc żeńską trimurti — Saraswati, Lakszmi i Parwati — przyporządkowaną trimurti męskiej. Inne boginie pozostały całkowicie wolne, żadnej już nie związano z bogiem, na czele z Durgą, której przyporządkowano wszystkie znane imiona bogiń lokalnych. Tych imion-konceptów jest 108. Nawet Lakszmi, której osobowość tak bardzo wyemancypowała się z idei bezosobowej siakti-Mahadevi, jest inkarnacją bogini Durgi.
[...]
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
[...]
Arjowie, myślący kategoriami ładu apollińskiego, uporządkowali starohinduskie bóstwa ładu dionizyjskiego, w którym pleniły się bujnie i rodziły w ekstatycznej wizji wciąż nowe formy. I tak wyróżnili oni tylko trzy boginie, tworząc żeńską trimurti — Saraswati, Lakszmi i Parwati — przyporządkowaną trimurti męskiej. Inne boginie pozostały całkowicie wolne, żadnej już nie związano z bogiem, na czele z Durgą, której przyporządkowano wszystkie znane imiona bogiń lokalnych. Tych imion-konceptów jest 108. Nawet Lakszmi, której osobowość tak bardzo wyemancypowała się z idei bezosobowej siakti-Mahadevi, jest inkarnacją bogini Durgi.
[...]
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
Brahma&Saraswati — Wisznu&Lakszmi — Śiwa&Parwati.
[...]
Ganeśa pod liczbą Dwa w parze Ganeśa-Skanda przedstawia różność braterskich charakterów, a pod liczbą Trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa — idealną rodzinę.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
Ganeśa pod liczbą Dwa w parze Ganeśa-Skanda przedstawia różność braterskich charakterów, a pod liczbą Trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa — idealną rodzinę.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
Opowieść mitologiczna wyjaśnia dlaczego ten korpulentny chłopczyk ma głowę słonia. Parwati poszła kąpać się do stawu i poprosiła synka, by pilnował jej szat, ale kiedy zażywała kąpieli nadszedł zazdrosny Śiwa. Tak bardzo się zdenerwował widząc młodzika, który ośmielił się podglądać boginię, że odciął mu głowę. Zrozpaczona Parwati poprosiła Śiwę o uratowanie synka. Śiwa nie miał takiej mocy, by przywrócić chłopczykowi pełną postać, gdyż bogowie nie są cudotwórcami i czarodziejami, muszą podporządkować się podstawowym prawom biologicznym. Śiwa obiecał, że przytwierdzi głowę pierwszej istoty, jaka wyjdzie z lasu — to był słoń.
[...]
Ganeśa nie jest synem Śiwy i Parwati.
[...]
Jest synem Parwati. Bogini, nie mogąc doczekać się aktu zapłodnienia przez Śiwę, ulepiła go z woskowiny usznej i tchnęła weń życie. Synem Śiwy jest Skanda, powstały tylko ze spermy, bez udziału kobiety.
[...]
Występując pod liczbą trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa, przynosi szczęście rodzinne, a jako Parwati-Ganeśa-Lakszmi — duże pieniądze.
[...]
Ganeśa nie jest synem Śiwy i Parwati.
[...]
Jest synem Parwati. Bogini, nie mogąc doczekać się aktu zapłodnienia przez Śiwę, ulepiła go z woskowiny usznej i tchnęła weń życie. Synem Śiwy jest Skanda, powstały tylko ze spermy, bez udziału kobiety.
[...]
Występując pod liczbą trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa, przynosi szczęście rodzinne, a jako Parwati-Ganeśa-Lakszmi — duże pieniądze.
Dziewięć trójkątów Śri Jantry oznacza dziewięć imion bogini Devi (Parwati, Kali, Durga…).
Kriszna i Radha, Wisznu i Lakszmi, Śiwa i Parwati są współtwórcami wszechświata i gwarantem jego trwania.
Kosmologia indyjska mówi o trójistotowej naturze świata — bezruch sprawczej idei nazywa Śiwą, energię wykonania i spełnienia nazywa — Śiakti, natomiast relację między nimi, związek dwóch przeciwstawnych i przeplatających się form, nazywa anandą, rozkoszą. Rozkosz jest boskim stanem transcendencji i jest tożsama z czystą radością istnienia. W akcie rozkoszy zapominamy o sobie, obowiązkach i całym bożym świecie — to jest właśnie owa sekunda nirwany, wyzwolenia, roztopienia się w boskości. Prokreacja nie ma nic wspólnego z tym stanem. Dziecko może być owocem miłosnego zespolenia, ale nie jego przyczyną. Przynosząca szczęście boska para, tak często przedstawiana w świątyni nie jest żadnym symbolem płodności, lecz symbolem erotyzmu. Śiwa i Parwati nie mają wspólnych dzieci, Skanda, bóg piękna jeżdżący na pawiu jest synkiem Śiwy, a Ganeśa, bóg roztropności siedzący na szczurku, synkiem bogini Parwati. Wbrew temu, co sądzili pierwsi badający Indie etnolodzy, płodność nie jest panindyjskim konceptem. Jest nim erotyzm.
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
[...]
Miejsce to jest poświęcone Devi Kanya, młodej dziewczynie, dziewicy, jednej z postaci bogini Parwati.
[...]
Maduraj — święte miasto Tamilów, z prehistorią sięgającą co najmniej 3000 lat. Świątynia Minakszi (Meenakshi, 1560), jedna z największych świątyń drawidyjskich, zdobna w 11 widocznych z oddali gopuram, z których południowa ma 60 m wysokości, olśniewa swym zbytkiem i ogromem. W zespole świątynnym znajdują się: Basen Złotego Lotosu, sanktuarium Minakszi, sanktuarium Sundareśwary (inne imię Śiwy), mandapa o tysiącu kolumn (w rzeczywistości 985) oraz wiele innych, na przykład kapliczka Ganeśi, któremu Śiwy mówi dobranoc przed udaniem się na spoczynek do Parwati.
[...]
Minakszi, „o oczach w kształcie ryby”, córka jakoby jednego z władców Pandja, od urodzenia miała trzy piersi. Przepowiedziano, że jedna zniknie w dniu, w którym dziewczyna spotka swego przyszłego męża. I spotkała Śiwę na Górze Kailasa. Śiwy kazał jej powrócić do Maduraju, a sam przybył trzy dni później, by Minakszi poślubić. Tę przedaryjską, może drawidyjską, boginię bramini przemianowali na Parwati i wprowadzili do panteonu hindu. Codziennie wieczorem odbywa się tu niezwykła pudża, podczas której pudżarini przenoszą w srebrnej lektyce posąg Sundareśwary do sypialni bogini, by rano odnieść go z powrotem do siebie; raz w roku odbywa się ceremonia zaślubin boskiej pary.kraj Czolów
[...]
Miejsce to jest poświęcone Devi Kanya, młodej dziewczynie, dziewicy, jednej z postaci bogini Parwati.
[...]
Maduraj — święte miasto Tamilów, z prehistorią sięgającą co najmniej 3000 lat. Świątynia Minakszi (Meenakshi, 1560), jedna z największych świątyń drawidyjskich, zdobna w 11 widocznych z oddali gopuram, z których południowa ma 60 m wysokości, olśniewa swym zbytkiem i ogromem. W zespole świątynnym znajdują się: Basen Złotego Lotosu, sanktuarium Minakszi, sanktuarium Sundareśwary (inne imię Śiwy), mandapa o tysiącu kolumn (w rzeczywistości 985) oraz wiele innych, na przykład kapliczka Ganeśi, któremu Śiwy mówi dobranoc przed udaniem się na spoczynek do Parwati.
[...]
Minakszi, „o oczach w kształcie ryby”, córka jakoby jednego z władców Pandja, od urodzenia miała trzy piersi. Przepowiedziano, że jedna zniknie w dniu, w którym dziewczyna spotka swego przyszłego męża. I spotkała Śiwę na Górze Kailasa. Śiwy kazał jej powrócić do Maduraju, a sam przybył trzy dni później, by Minakszi poślubić. Tę przedaryjską, może drawidyjską, boginię bramini przemianowali na Parwati i wprowadzili do panteonu hindu. Codziennie wieczorem odbywa się tu niezwykła pudża, podczas której pudżarini przenoszą w srebrnej lektyce posąg Sundareśwary do sypialni bogini, by rano odnieść go z powrotem do siebie; raz w roku odbywa się ceremonia zaślubin boskiej pary.kraj Czolów
Inna opowieść mitologiczna mówi, że wody Gangi wypłynęły spod stóp Wisznu i zalawszy górę Kailasę spłynęły na włosy Śiwy, a ten potrząsając głową sprawił, że woda zaczęła z nich spadać kropla po kropli, aż powstała rzeka i wielkie jeziora w Indiach południowych. Jeszcze inne powiadają, że wytrysnęła spod stóp Brahmy lub z palców Parwati, albo że wypłynęła z pyska krowy niebiańskiej w Gangotri jako Bhagirati (potok wypływający spod lodowca, w niższym biegu nazwany już Gangą). Jeszcze inna opowieść mówi, że to Bhagiratha, prawnuk króla Sagary z Ajodhji żył tak długo w ascezie, aż Śiwa spełnił jego życzenie, by rzeka Ganga popłynęła przez spragnioną wody Nizinę Hindustańską. Śiwa poprowadził wody Gangi poprzez swe gęste włosy, gdyż inaczej, upadając na ziemię z potworną siłą, zniszczyłaby ziemie uprawne. Bhagiratha nazwał rzekę sagara, ocean, i wykopał dla niej łożysko, nad którym od niepamiętnych czasów kąpią się pielgrzymi, zmywając karmę poprzednich żywotów. Obraz rzeki kojarzy się z bogami, których siedziby są tam wysoko oraz z kryształowo czystą wodą, tryskającą ze sfer niebiańskich znajdujących się gdzieś w górze. Wielka rzeka nie ma swego źródła w ziemi, spływa do ludzi z niebios. Spłynięcie rzeki w dół jako dar bogów jest w Indiach częstym tematem twórczości religijno-artystycznej (Mahaballipuram w Tamil Nadu).
Lecz istotę rytuału sati wyjaśnia jedna z najpiękniejszych opowieści mitologicznych z kręgu śiwaizmu, mówiąca o miłości Śiwy do Sati, córki Dakszy. Śiwa i Sati podstępem uzyskali zgodę ojca na małżeństwo, ale Daksza nie polubił ascetycznego boga, pomazanego popiołem, ze splątanymi włosami. Dlatego też nie zaprosił młodożeńców na rytuał składania świętej ofiary (Daksza jest strażnikiem rytuałów, które łączą świat ludzi i bogów). Sati, dowiedziawszy się o niechęci ojca do Śiwy, na znak protestu rzuciła się w ogień ofiarny. Gdy wieść o tym dotarła do Śiwy, ten rozwścieczony stworzył boginię Kali, by zniszczyła ceremonię ofiarną. Następnie zabrał cudownie zachowane w ogniu ciało ukochanej małżonki i nosił je na rękach przez wiele lat, aż w końcu rozsypało się. Sati odrodziła się ponownie jako Parwati, córka Himalajów, i pocieszała Śiwę, który wciąż rozpaczał. Długo trwało zanim Śiwa zdał sobie sprawę, że Sati narodziła się ponownie. Wtedy zatęsknił za Parwati i ostatecznie doszło do ich złączenia.
Każdy z trzej aspektów Rzeczywistości — Brahma, Wisznu, Śiwa, mają swoją siakti — Saraswati, Lakszmi, Parwati, Kali, gdyż bez żeńskiej energii są oni statyczni, martwi. Wszyscy bogowie, nawet najpotężniejsi, przyjmują niekiedy postać kobiecą — Wisznu chcący poznać usidlającą moc owej energii przybiera postać Mohini, by zdobyć Śiwę. Śiwa przyjmuje postać Kali i staję się Bhairawą.
Sati odrodziła się jako Parwati, córka Himalajów, ale nie udawało jej się pocieszyć Śiwy, gdyż nie zwracał na nią uwagi. Dopiero gdy Parwati zaczęła medytować, Śiwa zwrócił na nią uwagę.
[...]
W aspekcie dobrotliwym — z mocy Sati, Umy i Parwati.
[...]
Związek Śiwa&Parwati jest partnerski, ale oparty na żywiole biologicznym. Mit opowiada, że przy gorących źródłach Manikaran, u stóp Himalajów, Śiwa kochał się z Parwati przez 10 tysięcy lat, po czym, zmęczony, wszedł w głęboką medytację na kolejne 10 tysięcy lat.
[...]
Jednak nie ma w tym związku prokreacji (jak w żadnym innym związku boskiej pary). Ganeśa jest synkiem Parwati, a uczyniła go sobie z woskowiny usznej tuż przed kąpielą i sama tchnęła weń życie. Śiwa tchnął życie w Skandę, którego stworzył ze swej spermy.
[...]
Śiwa jest Władcą życia i śmierci, ale sam nie zapładnia. Jest od płodności, ale nie jest ojcem, tak jak Parwati nie jest matką. Jest wolną mocą żeńskiej energii. Brak w religiach hindu konstruktu ojca i matki oraz brak dziewicy jako toposu kulturowego. Rodzicielstwo jest tylko czasową funkcją, rolą społeczną. Religie i filozofie hinduskie wyprowadzają ideę człowieczeństwa poza biologię i role społeczne, gdyż chodzi zawsze o przekraczanie stanu obecnego, nie chodzi o to kim/czym jesteśmy, lecz o to kim/czym mamy się stać. Ojcostwo i matkowanie należą do kanonu społecznych zachowań i powinności człowieka wobec człowieka, niezależnie od czystej biologii — guru spełnia rolę matki wobec ucznia, a starszy brat — rolę ojca wobec młodszego rodzeństwa.
[...]
Związana z Śiwą jako oddana, stabilizująca i łagodząca energia żeńska. Kiedy Śiwa czytał jej Wedy, Parwati zasnęła. Oburzony, strącił ją z piedestału Himalajów i kazał zamieszkać wśród rybaków. Przybrała postać małej dziewczynki i mieszkała nad morzem, a gdy podrosła, ogłoszono, że jej mężem zostanie ten, kto złapie rekina, który niszczył sieci rybaków. Śiwa przybył do wioski jako przystojny rybak i po unieszkodliwieniu rekina, zdobył rękę Parwati.
[...]
Lecz ma się nieodparte wrażenie, iż jej wizerunek nie przysłonił potężnych żeńskich siakti, Kali, Durgi i Ćamundy, które w związku z Śiwą grają zawsze role pierwszoplanowe, ale pozostają z nim wyraźnie zaprzyjaźnione, podczas gdy Parwati jest „grzeczną dziewczynką”, z którą Śiwa ma tylko mnóstwo kłopotów.
[...]
W aspekcie dobrotliwym — z mocy Sati, Umy i Parwati.
[...]
Związek Śiwa&Parwati jest partnerski, ale oparty na żywiole biologicznym. Mit opowiada, że przy gorących źródłach Manikaran, u stóp Himalajów, Śiwa kochał się z Parwati przez 10 tysięcy lat, po czym, zmęczony, wszedł w głęboką medytację na kolejne 10 tysięcy lat.
[...]
Jednak nie ma w tym związku prokreacji (jak w żadnym innym związku boskiej pary). Ganeśa jest synkiem Parwati, a uczyniła go sobie z woskowiny usznej tuż przed kąpielą i sama tchnęła weń życie. Śiwa tchnął życie w Skandę, którego stworzył ze swej spermy.
[...]
Śiwa jest Władcą życia i śmierci, ale sam nie zapładnia. Jest od płodności, ale nie jest ojcem, tak jak Parwati nie jest matką. Jest wolną mocą żeńskiej energii. Brak w religiach hindu konstruktu ojca i matki oraz brak dziewicy jako toposu kulturowego. Rodzicielstwo jest tylko czasową funkcją, rolą społeczną. Religie i filozofie hinduskie wyprowadzają ideę człowieczeństwa poza biologię i role społeczne, gdyż chodzi zawsze o przekraczanie stanu obecnego, nie chodzi o to kim/czym jesteśmy, lecz o to kim/czym mamy się stać. Ojcostwo i matkowanie należą do kanonu społecznych zachowań i powinności człowieka wobec człowieka, niezależnie od czystej biologii — guru spełnia rolę matki wobec ucznia, a starszy brat — rolę ojca wobec młodszego rodzeństwa.
[...]
Związana z Śiwą jako oddana, stabilizująca i łagodząca energia żeńska. Kiedy Śiwa czytał jej Wedy, Parwati zasnęła. Oburzony, strącił ją z piedestału Himalajów i kazał zamieszkać wśród rybaków. Przybrała postać małej dziewczynki i mieszkała nad morzem, a gdy podrosła, ogłoszono, że jej mężem zostanie ten, kto złapie rekina, który niszczył sieci rybaków. Śiwa przybył do wioski jako przystojny rybak i po unieszkodliwieniu rekina, zdobył rękę Parwati.
[...]
Lecz ma się nieodparte wrażenie, iż jej wizerunek nie przysłonił potężnych żeńskich siakti, Kali, Durgi i Ćamundy, które w związku z Śiwą grają zawsze role pierwszoplanowe, ale pozostają z nim wyraźnie zaprzyjaźnione, podczas gdy Parwati jest „grzeczną dziewczynką”, z którą Śiwa ma tylko mnóstwo kłopotów.
Jedno z imion bogini Parwati, która jest śiakti Śiwy.
W Tandżawur, w Tamil Nadu, w świątyni Brihadeswara zbudowanej w 1010 roku, której szczyt wieńczyła niegdyś granitowa kopuła ze złotą iglicą, mieszkało ponad 400 devadasi, boskich tancerek, rozsławiających imię świątyni w całym królestwie Czolów. Świątynia Śiwy Nataradży w Czidambaram była jeszcze słynniejsza, gdyż devadasi układały choreografię do kosmicznego tańca Śiwy, Ananda Tandawy. Śiwa tańczył, a Parwati przyglądała się w zachwycie, ale kiedy ona zaczęła tańczyć, Śiwa przestraszył się, że zatańczy lepiej od niego. Wymyślał więc coraz trudniejsze karany i mudry. Parwati powtarzała je idealnie i była w swym tańcu coraz lepsza. Śiwa wymyślił już 101, 105 i 107 pozycji i układów rąk, ale Parwati wszystkie powtarzała idealnie. I nagle wtedy wypadł kolczyk z ucha Parwati, a Śiwa podniósł go stopą i włożył do swojego ucha — to jest 108 karana kosmicznego tańca Śiwy. Parwati straciła kolczyk i już nie wytańczyła tej karany. Śiwa wygrał. Na pamiątkę wydarzenia ustanowiono święto Thai Pusam, które odbywa się w Czidambaram co siedem lat.
Najwyższa Rzeczywistość poddana energii sprawczej to Trimurti-Siakti: Brahma-Saraswati & Wisznu-Lakszmi & Śiwa-Parwati.
Priti Kamasutra
Kama jest porównywany do aryjskiego boga Agni, Ognia, gdyż moc pożądania trawi i spala jak ogień. Siakti (energią sprawczą) Kamy jest pożądanie, jego bratem — gniew dobywający się z niespełnienia, a córką — pragnienie. Kama ma dwie małżonki — Rati, przyjemność fizyczną i Priti, przyjemność zmysłową.
Radha bhakti, boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, brat i siostra, Kriszna i Radha, lila, obrzędy i święta, siakti, Stany Książęce Indii, świątynie tamilskie
W Indiach bhakti najbardziej ujawniała się i ujawnia w kulcie boga Kriszny, zwłaszcza w słynnym tańcu lilarasa. Kiedy Kriszna gra na flecie wszystkie kobiety opuszczają swoich mężów i biegną oddać się szalonemu tańcu z bogiem, a każda kobieta ma złudzenie, że bóg tańczy tylko z nią. Opowieści o pożądaniu i pragnieniu zespolenia z Kriszną wkładane są w usta pastereczki Radhy, która opiewa tęsknotę w rzewnych pieśniach (ragach). Wymykanie się młodej kobiety nocą spod dachu małżonka prosto w objęcia pięknego Kriszny, to oczywiście metafora duszy, która tęskni za zjednoczeniem z boskością. Gra na flecie to odwieczne przywoływanie duszy, to czarowanie jej, by zapomniała o ziemskim cierpieniu. Do kultu i tradycji Kriszny odwołuje się dziś w Indiach około 300 mln ludzi.
Boginie odgrywają na równi z bogami dramaty małych, ludzkich rzeczywistości i uprawiają odwieczną grę pozorów, lilę. Radha towarzyszy Krisznie w zabawie, lila, tworzenia świata, ale nie jest jego „małżonką”, lecz wieczną kochanką, a gdy obejmują się i namiętnie kochają, świat przestaje zamierać, budzi się do istnienia. O jej miłosnej przygodzie z Kriszną wyznawcy śpiewają pieśni i recytują poematy. Nie ma tu miejsca na akt płodzenia-rodzenia-macierzyństwa, przejawia się tu jedynie erotyczna gra przeciwstawnych biegunów. Sita, towarzyszka Ramy, wzór indyjskiej kobiety, czysta, wierna, podąża za swym mężem wszędzie, będąc mu bardziej siostrą niż żoną.
Radha występuje tylko pod liczbą Dwa: Radha-Lakszmi i Radha-Kriszna.
[...]
Kriszna w aspekcie Gowindy-pasterza, jest jedynym Objawieniem Boskiego pod liczbą Mnogości: w obrazie Kriszna-Gopi. Obraz Kriszna-Radha i obraz Kriszna-gopi mają różną zawartość semantyczną.
[...]
Kriszna w aspekcie Gowindy-pasterza, jest jedynym Objawieniem Boskiego pod liczbą Mnogości: w obrazie Kriszna-Gopi. Obraz Kriszna-Radha i obraz Kriszna-gopi mają różną zawartość semantyczną.
Dwie pary bogów w sposób najczystszy przedstawiają ową relację: Radha i Kriszna oraz Sita i Rama.
[...]
Radha towarzyszy Krysznie w grze odtwarzania świata (lila) nie jako żona, lecz wieczna kochanka. O miłosnej przygodzie Radhy hindusi śpiewają pieśni i recytują poematy przepełnione czystym erotyzmem i zupełnie pozbawione idei macierzyństwa.
[...]
Radha towarzyszy Krysznie w grze odtwarzania świata (lila) nie jako żona, lecz wieczna kochanka. O miłosnej przygodzie Radhy hindusi śpiewają pieśni i recytują poematy przepełnione czystym erotyzmem i zupełnie pozbawione idei macierzyństwa.
W nurcie bhakti, który po raz pierwszy pojawił się w Indiach już około III wieku p.n.e. i zyskał ogromną popularność, Kriszna jest wobec ascetów i mędrców przeciwstawnym archetypem duchowości. Ascetyczne nurty szkół buddyjskich i dżinijskich były dostępne tylko dla nielicznych, podczas gdy doktryna bhakti, oparta o prostą pobożność, bez skomplikowanych rytuałów, była radosnym uwolnieniem się duszy i jej wzlotu ku boskości. Pozwoliła wreszcie rozwijać wewnętrzną duchowość kobietom, a także wielbicielom z niższych stanów społecznych, gdyż wobec bóstwa wszyscy byli równi. Miłość Radhy do Kriszny została wzbogacona o wymiar metafizyczny. Radha to dusza bhakty dążąca do zespolenia z Brahmanem-Kriszną i nie zaznająca spokoju zanim się z Nim nie połączy.
[...]
W lesie Vrindavan Kriszna spotkał Radhę, żonę innego pasterza, gopi może nie najbardziej ponętną, ale najbardziej mu oddaną, która porzuciła cały świat, by oddać się niestawiającej żadnych warunków miłości do Kriszny.
[...]
Radha jest w swej miłości bezgranicznie oddana i cierpliwa. Uczy cierpliwości i przetrwania czasu rozdzielenia, który dla niektórych jest czasem katuszy i cierpienia. Radha czeka na spełnienie swej miłości z Kriszną zastygając w niemym do niego zachwycie, ale to pragnienie, łkanie ukryte na dnie duszy, nie wydobędzie żadnej skargi. On zapomina, tańczy z innymi, nie przychodzi, odwleka spotkanie, uwodzi każdą kobietę, a ona jest samym oddaniem i cierpliwym trwaniem w ciszy oczekiwania.
[...]
Jednak gdy przychodzi, dusze się splatają i czas jest wypełniony wiecznością. Siadając razem na huśtawce i kołysząc się w rytm połączonych ciał, odczuwają pełnię rozkoszy. Kriszna kradnie jej spinkę do włosów i zatapia się w jej rozpuszczonych, pachnących od słońca włosach. W zapamiętaniu miłosnego uścisku wiruje cały świat, aż do utraty tchu. Nie ma Radhy, ani Kriszny, tylko miliony pragnących kobiet i mężczyzn. Spełnienie jedności w boskim porządku przeznaczenia. Wreszcie Kriszna czesze i splata warkocze, zamyka spinkę. Odchodzi, a Radha czeka z pamięcią upojenia. To jej uwielbienie czyni z Kriszny boga.
[...]
Wraz z pastereczką Radhą są archetypem kochanków, pary frywolnej, gdzie nie intelekt a erotyzm odgrywa najważniejszą rolę, a miłość nie jest uwarunkowana ziemskimi ograniczeniami. Kolorowe obrazki Kriszny i Radhy dawane są w prezencie młodym parom małżeńskim.
[...]
W różnych odmianach ruchu bhakti, para Kriszna i Radha utożsamiają mistyczny związek dwojga połączonych dusz.
[...]
Wszyscy wielcy poeci Indii układali pieśni o tęsknej miłości Radhy do Kriszny, także Rabindranath Tagore. Ale najpiękniejsza powstała w XII wieku w Bengalu — Gitagowinda czyli Pieśń o Krisznie Pasterzu Dżajadewy.
[...]
W lesie Vrindavan Kriszna spotkał Radhę, żonę innego pasterza, gopi może nie najbardziej ponętną, ale najbardziej mu oddaną, która porzuciła cały świat, by oddać się niestawiającej żadnych warunków miłości do Kriszny.
[...]
Radha jest w swej miłości bezgranicznie oddana i cierpliwa. Uczy cierpliwości i przetrwania czasu rozdzielenia, który dla niektórych jest czasem katuszy i cierpienia. Radha czeka na spełnienie swej miłości z Kriszną zastygając w niemym do niego zachwycie, ale to pragnienie, łkanie ukryte na dnie duszy, nie wydobędzie żadnej skargi. On zapomina, tańczy z innymi, nie przychodzi, odwleka spotkanie, uwodzi każdą kobietę, a ona jest samym oddaniem i cierpliwym trwaniem w ciszy oczekiwania.
[...]
Jednak gdy przychodzi, dusze się splatają i czas jest wypełniony wiecznością. Siadając razem na huśtawce i kołysząc się w rytm połączonych ciał, odczuwają pełnię rozkoszy. Kriszna kradnie jej spinkę do włosów i zatapia się w jej rozpuszczonych, pachnących od słońca włosach. W zapamiętaniu miłosnego uścisku wiruje cały świat, aż do utraty tchu. Nie ma Radhy, ani Kriszny, tylko miliony pragnących kobiet i mężczyzn. Spełnienie jedności w boskim porządku przeznaczenia. Wreszcie Kriszna czesze i splata warkocze, zamyka spinkę. Odchodzi, a Radha czeka z pamięcią upojenia. To jej uwielbienie czyni z Kriszny boga.
[...]
Wraz z pastereczką Radhą są archetypem kochanków, pary frywolnej, gdzie nie intelekt a erotyzm odgrywa najważniejszą rolę, a miłość nie jest uwarunkowana ziemskimi ograniczeniami. Kolorowe obrazki Kriszny i Radhy dawane są w prezencie młodym parom małżeńskim.
[...]
W różnych odmianach ruchu bhakti, para Kriszna i Radha utożsamiają mistyczny związek dwojga połączonych dusz.
[...]
Wszyscy wielcy poeci Indii układali pieśni o tęsknej miłości Radhy do Kriszny, także Rabindranath Tagore. Ale najpiękniejsza powstała w XII wieku w Bengalu — Gitagowinda czyli Pieśń o Krisznie Pasterzu Dżajadewy.
Kriszna i Radha, Wisznu i Lakszmi, Śiwa i Parwati są współtwórcami wszechświata i gwarantem jego trwania.
Na północy Indii poświęcone Krisznie, a na południu — bogu miłości Kamie. Kriszna żalił się, że skóra Radhy jest biała, a jego — ciemna, i Jaśoda poradziła mu, żeby posypał ją kolorowym proszkiem. Tak więc w tym dniu wszyscy świętujący obsypują się kolorowym proszkiem i tańczą z radości. Kolor czerwony oznacza nową krew płynącą w żyłach, przynoszącą życie i miłość. Krisznie składa się w ofierze prasad, dar z czerwonych kwiatów drzewa asioki, symbol miłości. Wieśniacy śpiewają rozpustne piosenki, a wieczorem palą ogniska i pieką placki.
W Indiach mężczyzna często mówi o swojej partnerce — to jest moja siakti. Zauważyłam, że mówi tak jedynie wtedy, gdy istnieje między nimi silny związek erotyczny i braterstwo dusz. Kiedy natomiast związek jest zły i przypadkowy, gdy brak świadomej współpracy nad jednością, wtedy mężczyzna mówi o żonie Kali, co dla niego znaczy, że jest ona osobą nie współdziałającą, a więc niszczącą związek. Modelem dla par małżeńskich jest Kriszna i jego siakti Radha oraz Rama ze swoją siakti Sitą.
Kishangarh o powierzchni 2 258 km2 został założony w 1697 przez młodszego syna Udaj Singha z Dżodhpuru (radżpucki klan Rathore). Położony 27 km od Adżmeru był jednym z najmniejszych książęcych włości, ale stworzył niebywałą szkołę miniatury, charakterystyczną i znaną w całych Indiach. Radha o migdałowych oczach, pastereczka Kriszny, malowana z profilu, podobno wzorowana na osobie kochanki maharadży, stała się wzorem każdej Radhy.
Po upadku dynastii Czolów, sława devadasi poczęła gasnąć aż do dekadencji obyczajowej i całkowitej ruiny zawodu włącznie. Pozbawione ochrony i szacunku możnych i bogatych obywateli państwa, a także pod wpływem sztywnego, ortodoksyjnego islamu, musiały zaprzestać uprawiania sztuki i stały się służącymi braminów, którzy sprzedawali je jako prostytutki. W latach 1675 — 1855 na dworze książąt Tanjore z dynastii Nayak podjęto próby odtworzenia kanonu tańca południowych Indii, ustalając jakieś zasady i repertuar. Nazywano go różnie, ale ostatecznie w roku 1920 przyjął nazwę Bharata Natyam. Jednak nadal nie wiadomo dokładnie jak wyglądał taniec boskich służebnic. W Kerali przetrwały zręby tańca kobiet — Mohini Attam. W stanie Orissa przetrwał taniec odissi, wykonywany przez mahari, tancerki świątynne, które odgrywały dramat liryczny Gitagowindę, skomponowany przez Dżajadewę około roku 1200, opiewający miłość Kriszny i Radhy. W Indiach północnych, pod wyraźnym wpływem tańca derwiszów rozwijał się taniec kathak, którego podstawowe elementy to obroty i wybijanie rytmu stopami. Ale ten taniec to już sprawa męska, nie mająca nic wspólnego z kobiecymi tańcami wielkich świątyń Indii południowych. System devadasi został ostatecznie zniesiony przez Anglików dopiero w 1925 roku, gdyż przez cały wiek XIX i wcześniej angielscy arystokraci korzystali z ich usług, nazywając je bajaderami lub naucz girls.
[...]
Na codziennych lekcjach mistrz wybija rytm pałeczką na drewnianej podstawce, a podczas większych ceremonii dyryguje muzykami. Bęben (tambura, odpowiednik tabli), wina, skrzypce i flet dają wystarczający akompaniament. W tańcu wykorzystuje się wszystkie elementy jogi, a najważniejsze jest poznanie ciała i opanowanie konkretnych pozycji, koncentracja umysłu i kontrola oddechu. Słynna pozycja taneczna, kiedy Śiwa stopą zapina sobie kolczyk w uchu lub taniec wężowy wymagają nie lada sprawności. Każdy nauczyciel, natuvanar, ma swój styl, który może być szybki, elastyczny, akrobatyczny lub pełen wdzięku, spokoju i wylewności, ruchy rąk mogą być okrągłe lub kanciaste. Jedni przekazują poezję ruchu, inni — matematykę rytmu. Podobnie jak w muzyce, wykonanie poszczególnych elementów tańca zależy od nastroju chwili. Mistrzowie nauczają, że podczas tańca trzeba być jednocześnie sobą, postacią odtwarzaną (Kriszna, Radha) i widzem oglądającym taniec. Tancerz nie może być ani zbyt narcystyczny, ani zbyt stopiony z postacią, którą odtwarza, ani obojętny wobec publiczności. Tańczy na środku sceny taniec, który jest językiem objaśniającym fakt istnienia świata i musi być jednocześnie tłumaczem owego języka ciała, rąk i mimiki twarzy. Taniec powinien być zrozumiały dla widza, nie tancerz.
[...]
Na codziennych lekcjach mistrz wybija rytm pałeczką na drewnianej podstawce, a podczas większych ceremonii dyryguje muzykami. Bęben (tambura, odpowiednik tabli), wina, skrzypce i flet dają wystarczający akompaniament. W tańcu wykorzystuje się wszystkie elementy jogi, a najważniejsze jest poznanie ciała i opanowanie konkretnych pozycji, koncentracja umysłu i kontrola oddechu. Słynna pozycja taneczna, kiedy Śiwa stopą zapina sobie kolczyk w uchu lub taniec wężowy wymagają nie lada sprawności. Każdy nauczyciel, natuvanar, ma swój styl, który może być szybki, elastyczny, akrobatyczny lub pełen wdzięku, spokoju i wylewności, ruchy rąk mogą być okrągłe lub kanciaste. Jedni przekazują poezję ruchu, inni — matematykę rytmu. Podobnie jak w muzyce, wykonanie poszczególnych elementów tańca zależy od nastroju chwili. Mistrzowie nauczają, że podczas tańca trzeba być jednocześnie sobą, postacią odtwarzaną (Kriszna, Radha) i widzem oglądającym taniec. Tancerz nie może być ani zbyt narcystyczny, ani zbyt stopiony z postacią, którą odtwarza, ani obojętny wobec publiczności. Tańczy na środku sceny taniec, który jest językiem objaśniającym fakt istnienia świata i musi być jednocześnie tłumaczem owego języka ciała, rąk i mimiki twarzy. Taniec powinien być zrozumiały dla widza, nie tancerz.
Rama Ajodhja 6 grudnia 1992, awatara, Babur, Bhagawadgita, boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, brat i siostra, dharma, Hanuman, hindu, Kabir, Kriszna i Radha, las indyjski, maharadżowie, mantra, miejsca sacrum, moje trasy, obrzędy i święta, Radżputowie, Rama i Sita, Ramajana, Ramana Maharishi, religia rzeki Gangi, riszi, sufi, świątynia, świątynie tamilskie, warna, Wielcy Mogołowie, Wisznu i Lakszmi
Niewątpliwie takim właśnie legendarnym królem-ksiatriją był Rama, bohater eposu Ramajana. Urodził się on w Ajodhji jako syn władcy, lecz przez macochę został pozbawiony królestwa i wygnany. Udał się wtedy do lasu, do riszi, leśnych mędrców przekazujących naukę duchową i przygotowujących do wewnętrznej inicjacji. Według Ramajany, tylko władca duchowo przebudzony może być królem sprawiedliwym — europejskie komentarze pomijają ten wątek, a właśnie wykładnia duchowych nauk tego eposu jest dla hindusów najważniejsza. Ramajana jest do dziś czytana jako wielka lekcja etyki i moralności, a najważniejsza mitologiczna opowieść dotyczy bitwy, jaką stoczył Rama z władcą Lanki, demonem Rawaną. Bitwa ta odzwierciedla odwieczną walkę dobra ze złem.
[...]
Świątynia w Ajodhji była typowym przykładem architektury aryjskiej, popularnej w północnych Indiach w VI i VII wieku. Niewielka, kamienna, zwieńczona sikharą i bogato rzeźbiona w sceny z eposu Ramajana, była poświęcona awatarze boga Wisznu, który podarował ludziom dharmę, prawo kosmiczne i postawił Ramę na jej straży. Gdy z rozkazu cesarza Babura, pierwszego Wielkiego Mogoła, burzono ją w 1528 roku na oczach oniemiałego z rozpaczy tłumu, mogła mieć siedemset, osiemset lat i była jedną z najlepiej zachowanych. Według hindusów dawała świadectwo wydarzeń mitologicznych, jakie rozegrały się w Ajodhji u zarania dziejów. Wzniesiona w miejscu urodzenia bohatera eposu, była archetypem świątyń stawianych ku czci boga Ramy z programem ikonograficznym powtarzanym następnie w innych świątyniach, lecz ta była jedyna i najważniejsza, tak ważna jak dla pierwszych chrześcijan świątynia w Jerozolimie, dla muzułmanów — Kaaba, a dla sikhów — złota gurdwara w Amritsar. Babur kazał ją zburzyć ze względów politycznych, a na ruinach wznieść meczet. Inni cesarze poszli w jego ślady i zrównali z ziemią praktycznie wszystkie starożytne świątynie hinduskie w północnych Indiach. Na ruinach tych najważniejszych wznieśli meczety — w Waranasi, jednym z ważnych miejsc kultu boga Śiwy, w Mathurze, miejscu urodzenia boga Kriszny, w Ajodhji, miejscu urodzenia boga Ramy. W 1633 roku cesarz Szahdżahan wydał dekret zakazujący wznoszenia nowych świątyń hinduskich i naprawiania starych oraz nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi. Aurangzeb potwierdził ten zakaz w 1659 roku, a następnie w 1664 wydał dekret zabraniający odbudowy starych świątyń hinduskich, a w 1665 nakazał wyburzenie wszystkich starych świątyń w Gudżaracie. Wreszcie w 1669 roku wydał dekret nakazujący zniszczenie świątyń hindu w całym państwie. Te nieliczne, które ocalały, są dzisiaj wyjątkowo cenne, jak świątynie w Kadżuraho.
[...]
Indie nigdy nie poddały się całkowitej islamizacji. Z drugiej strony, nigdy nie przestał w świadomości Indusów obowiązywać wydany przez Akbara w 1594 roku dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić.Meczety wznoszone przez władców muzułmańskich na wolnej ziemi nigdy nie budziły wrogich nastrojów, nigdy też hindusi nie zamierzali wyburzać cesarskich fundacji, takich jak Dżama Masdżid w Agrze, Delhi czy Fatehpur Sikri. Budziły natomiast zawsze ogromny sprzeciw meczety zbudowane na ruinach świątyń hinduskich zniszczonych przez muzułmanów. Kiedy tylko pojawiła się pierwsza możliwość odbudowy tych świątyń — hindusi natychmiast skorzystali ze sposobności. W Waranasi świątynia Śiwy została odbudowana przez ówczesne władze miejskie już w XVIII wieku, a w Mathurze świątynia Kriszny — dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku dzięki fundacji rodziny Birla, bogatych przemysłowców. Po upadku cesarstwa Wielkich Mogołów, wielokrotnie w XIX wieku zabiegano u władz brytyjskich o rozebranie meczetu w Ajodhji, symbolu dawnego najeźdźcy i o odbudowanie świątyni. Brytyjska polityka wygrywania dla siebie antagonizmów religijnych pozostawiała tę sprawę na wszelki wypadek otwartą. Tak więc meczet na ruinach świątyni Ramy w Ajodhji wciąż stał.
[...]
Jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku wzmogły działalność, czy nawet odrodziły się, ruchy nacjonalistyczne pod mianem „hindutvy” (samo słowo pochodzi z 1923). Adwani i pozostali liderzy ruchu uważali, że dotychczasowe rządy zbyt dużo uwagi poświęcały mniejszościom, zaniedbując potrzeby hinduskiej większości. Często do wzbudzania nastrojów nacjonalistycznych wykorzystywano (i wykorzystuje się nadal) symbolikę religijną, powołując się na nie rozwiązane problemy z przeszłości. Hindutva podniosła sprawę Ajodhji, podkreślając, że meczet został zbudowany przez najeźdźcę i okupanta zaledwie 350 lat temu, podczas gdy świątynia Ramy miałaby dzisiaj przeszło tysiąc trzysta lat i przede wszystkim, że została wzniesiona przez hindusów na ich własnej ziemi. W październiku 1992 roku zebrało się tam, by „rozpocząć dzieło zniszczenia”, 200 tysięcy ludzi, którzy skandowali dzień i noc w miejscu, gdzie urodził się Rama, zbudujemy świątynię!
[...]
w miejscu, gdzie urodził się Rama, zbudujemy świątynię!
[...]
Wypadki te doprowadziły do kryzysu rządowego, w wyniku którego upadł rząd, a Kongres Indii stracił na popularności. Adwani został aresztowany i szybko zniknął ze sceny politycznej. Jednak przez wszystkie ostatnie lata każdy polityk, chcący pozyskać dla siebie głosy wyborcze hindusów, przyrzekał i przyrzeka odbudowę świątyni w Ajodhji. Miejsce, w którym stał meczet zostało wykupione przez rząd stanu Uttar Pradesh z Luknau (by Delhi nie miało wpływu na tę sprawę) i otoczone palisadą z żelaznych prętów, najwyższą jaką kiedykolwiek widziałam. Gdy w 1999 roku szliśmy ścieżką między drutami kolczastymi, wielokrotnie zwiniętymi w ślimak, gdy mijaliśmy radosnych pielgrzymów recytujących mantrę Sita Ram Sita Ram Sita Sita Sita Ram, gdy przeszliśmy już przez wszystkie stanowiska kontroli bezpieczeństwa, gdy zabrano nam już wszystkie pomadki do ust, dezodoranty i zapalniczki, gdy dotarliśmy wreszcie do końca drogi, to oczom naszym ukazał się niewielki różowy namiot, w którym bramin odprawiał pudżę ku czci boga Ramy. I to już jest świątynia.
[...]
Świątynia w Ajodhji była typowym przykładem architektury aryjskiej, popularnej w północnych Indiach w VI i VII wieku. Niewielka, kamienna, zwieńczona sikharą i bogato rzeźbiona w sceny z eposu Ramajana, była poświęcona awatarze boga Wisznu, który podarował ludziom dharmę, prawo kosmiczne i postawił Ramę na jej straży. Gdy z rozkazu cesarza Babura, pierwszego Wielkiego Mogoła, burzono ją w 1528 roku na oczach oniemiałego z rozpaczy tłumu, mogła mieć siedemset, osiemset lat i była jedną z najlepiej zachowanych. Według hindusów dawała świadectwo wydarzeń mitologicznych, jakie rozegrały się w Ajodhji u zarania dziejów. Wzniesiona w miejscu urodzenia bohatera eposu, była archetypem świątyń stawianych ku czci boga Ramy z programem ikonograficznym powtarzanym następnie w innych świątyniach, lecz ta była jedyna i najważniejsza, tak ważna jak dla pierwszych chrześcijan świątynia w Jerozolimie, dla muzułmanów — Kaaba, a dla sikhów — złota gurdwara w Amritsar. Babur kazał ją zburzyć ze względów politycznych, a na ruinach wznieść meczet. Inni cesarze poszli w jego ślady i zrównali z ziemią praktycznie wszystkie starożytne świątynie hinduskie w północnych Indiach. Na ruinach tych najważniejszych wznieśli meczety — w Waranasi, jednym z ważnych miejsc kultu boga Śiwy, w Mathurze, miejscu urodzenia boga Kriszny, w Ajodhji, miejscu urodzenia boga Ramy. W 1633 roku cesarz Szahdżahan wydał dekret zakazujący wznoszenia nowych świątyń hinduskich i naprawiania starych oraz nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi. Aurangzeb potwierdził ten zakaz w 1659 roku, a następnie w 1664 wydał dekret zabraniający odbudowy starych świątyń hinduskich, a w 1665 nakazał wyburzenie wszystkich starych świątyń w Gudżaracie. Wreszcie w 1669 roku wydał dekret nakazujący zniszczenie świątyń hindu w całym państwie. Te nieliczne, które ocalały, są dzisiaj wyjątkowo cenne, jak świątynie w Kadżuraho.
[...]
Indie nigdy nie poddały się całkowitej islamizacji. Z drugiej strony, nigdy nie przestał w świadomości Indusów obowiązywać wydany przez Akbara w 1594 roku dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić.Meczety wznoszone przez władców muzułmańskich na wolnej ziemi nigdy nie budziły wrogich nastrojów, nigdy też hindusi nie zamierzali wyburzać cesarskich fundacji, takich jak Dżama Masdżid w Agrze, Delhi czy Fatehpur Sikri. Budziły natomiast zawsze ogromny sprzeciw meczety zbudowane na ruinach świątyń hinduskich zniszczonych przez muzułmanów. Kiedy tylko pojawiła się pierwsza możliwość odbudowy tych świątyń — hindusi natychmiast skorzystali ze sposobności. W Waranasi świątynia Śiwy została odbudowana przez ówczesne władze miejskie już w XVIII wieku, a w Mathurze świątynia Kriszny — dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku dzięki fundacji rodziny Birla, bogatych przemysłowców. Po upadku cesarstwa Wielkich Mogołów, wielokrotnie w XIX wieku zabiegano u władz brytyjskich o rozebranie meczetu w Ajodhji, symbolu dawnego najeźdźcy i o odbudowanie świątyni. Brytyjska polityka wygrywania dla siebie antagonizmów religijnych pozostawiała tę sprawę na wszelki wypadek otwartą. Tak więc meczet na ruinach świątyni Ramy w Ajodhji wciąż stał.
[...]
Jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku wzmogły działalność, czy nawet odrodziły się, ruchy nacjonalistyczne pod mianem „hindutvy” (samo słowo pochodzi z 1923). Adwani i pozostali liderzy ruchu uważali, że dotychczasowe rządy zbyt dużo uwagi poświęcały mniejszościom, zaniedbując potrzeby hinduskiej większości. Często do wzbudzania nastrojów nacjonalistycznych wykorzystywano (i wykorzystuje się nadal) symbolikę religijną, powołując się na nie rozwiązane problemy z przeszłości. Hindutva podniosła sprawę Ajodhji, podkreślając, że meczet został zbudowany przez najeźdźcę i okupanta zaledwie 350 lat temu, podczas gdy świątynia Ramy miałaby dzisiaj przeszło tysiąc trzysta lat i przede wszystkim, że została wzniesiona przez hindusów na ich własnej ziemi. W październiku 1992 roku zebrało się tam, by „rozpocząć dzieło zniszczenia”, 200 tysięcy ludzi, którzy skandowali dzień i noc w miejscu, gdzie urodził się Rama, zbudujemy świątynię!
[...]
w miejscu, gdzie urodził się Rama, zbudujemy świątynię!
[...]
Wypadki te doprowadziły do kryzysu rządowego, w wyniku którego upadł rząd, a Kongres Indii stracił na popularności. Adwani został aresztowany i szybko zniknął ze sceny politycznej. Jednak przez wszystkie ostatnie lata każdy polityk, chcący pozyskać dla siebie głosy wyborcze hindusów, przyrzekał i przyrzeka odbudowę świątyni w Ajodhji. Miejsce, w którym stał meczet zostało wykupione przez rząd stanu Uttar Pradesh z Luknau (by Delhi nie miało wpływu na tę sprawę) i otoczone palisadą z żelaznych prętów, najwyższą jaką kiedykolwiek widziałam. Gdy w 1999 roku szliśmy ścieżką między drutami kolczastymi, wielokrotnie zwiniętymi w ślimak, gdy mijaliśmy radosnych pielgrzymów recytujących mantrę Sita Ram Sita Ram Sita Sita Sita Ram, gdy przeszliśmy już przez wszystkie stanowiska kontroli bezpieczeństwa, gdy zabrano nam już wszystkie pomadki do ust, dezodoranty i zapalniczki, gdy dotarliśmy wreszcie do końca drogi, to oczom naszym ukazał się niewielki różowy namiot, w którym bramin odprawiał pudżę ku czci boga Ramy. I to już jest świątynia.
Następne zstąpienia przedstawiają ewolucję świata ludzkiego — człowiek-lew (Narasinha), przejściowy stwór między zwierzęciem a człowiekiem (także w znaczeniu symbolicznym) jest czwartą awatarą, piątą — karzeł (Wamana) pierwotny kształt człowieka, i szóstą — Rama z toporem (Paraśurama), czyli człowiek z epoki żelaza. Kolejne zstąpienia to Rama, bohater Ramajany i Kriszna, bohater Bhagawadgity.
Natychmiast po zdobyciu Indii kazał zburzyć pierwszą świątynię hindu i nadał temu faktowi sens polityczny — chodziło o upokorzenie i poniżenie hindusów. Była to świątynia w Ajodhja, gdzie według opowieści mitologicznej urodził się Rama, bohater epickiego eposu Ramajany. Na jej miejsce kazał wznieść meczet — precedens, który stał się regułą i z czasem doprowadził do wyburzenia w północnych Indiach wszystkich starożytnych świątyń i masowego budowania meczetów.
Lecz boskości nie można nazwać po imieniu, najwyżej po przymiotach: Śiwa, łaskawy, Rama, ten, który się podoba, Hari, ten, który podnosi, Kriszna, ciemnobłękitny.
[...]
Dla hindusów, Bhagawan jest jednym z imion określających boga. Ale nie jest to imię-rzeczownik określający kim ten bóg jest, lecz jaki jest, a więc to epitet wskazujący przymiot boga. W dodatku jest to epitet stały, to znaczy taki, który określa każdą objawiającą się boskość. I jak to zwykle w religiach hindu bywa dla jednych Bhagawanem jest Rama, dla drugich — Kriszna, a dla innych — Wisznu.
[...]
Dla hindusów, Bhagawan jest jednym z imion określających boga. Ale nie jest to imię-rzeczownik określający kim ten bóg jest, lecz jaki jest, a więc to epitet wskazujący przymiot boga. W dodatku jest to epitet stały, to znaczy taki, który określa każdą objawiającą się boskość. I jak to zwykle w religiach hindu bywa dla jednych Bhagawanem jest Rama, dla drugich — Kriszna, a dla innych — Wisznu.
Boginie odgrywają na równi z bogami dramaty małych, ludzkich rzeczywistości i uprawiają odwieczną grę pozorów, lilę. Radha towarzyszy Krisznie w zabawie, lila, tworzenia świata, ale nie jest jego „małżonką”, lecz wieczną kochanką, a gdy obejmują się i namiętnie kochają, świat przestaje zamierać, budzi się do istnienia. O jej miłosnej przygodzie z Kriszną wyznawcy śpiewają pieśni i recytują poematy. Nie ma tu miejsca na akt płodzenia-rodzenia-macierzyństwa, przejawia się tu jedynie erotyczna gra przeciwstawnych biegunów. Sita, towarzyszka Ramy, wzór indyjskiej kobiety, czysta, wierna, podąża za swym mężem wszędzie, będąc mu bardziej siostrą niż żoną.
Ludziom potrzebne są zasady szczegółowe, modele (pattern) do działania na co dzień oraz pomoc i wsparcie. Niektórzy bogowie są więc herosami życia codziennego, jak Kriszna i Rama, inni czuwają nad relacją do zwierząt, jak Ganeśa i Hanuman. Rama jest modelem dla władców sprawiedliwych i stoi na straży dharmy. Lakszmi czuwa nad finansowym dobrem człowieka, Saraswati nad jego rozwojem poprzez nauką i zdobywanie umiejętności artystycznych. W różnych epokach bogowie przyjmowali na siebie różne funkcje, dziś notuje się, na przykład, wielkie odrodzenie popularności Hanumana, opiekuna drzew i przyrody.
[...]
Obraz Ramy w liczbie Trzy, jako Rama-Sita-Lakszmana przedstawia zwycięstwo nad Rawaną , a pod liczbą Dwa jako Rama-Sita — idealną parę królewską, zaś jako Rama-Lakszmana — idealny związek braterski, a jako Rama-Hanuman — lojalność w służbie władzy.
[...]
Obraz Ramy w liczbie Trzy, jako Rama-Sita-Lakszmana przedstawia zwycięstwo nad Rawaną , a pod liczbą Dwa jako Rama-Sita — idealną parę królewską, zaś jako Rama-Lakszmana — idealny związek braterski, a jako Rama-Hanuman — lojalność w służbie władzy.
Dwie pary bogów w sposób najczystszy przedstawiają ową relację: Radha i Kriszna oraz Sita i Rama.
[...]
Sita jest wzorem cnót indyjskiej kobiety — wierna i oddana, na czternaście lat podąża za Ramą do lasu i żyje z nim „jak z bratem”, gdyż Ramę obowiązuje przestrzeganie czystości. Rodzi mu bliźnięta.
[...]
Archetypem o słabszym oddziaływaniu, ale realizowanym w Indiach na co dzień, jest rodzeństwo — brat i siostra pochodzący z tej samej macicy, gdzie brat jest starszy i zapewnia siostrze poczucie bezpieczeństwa. Doskonała wzajemna miłość braci przedstawiona jest w mitologii w postaciach Balaramy, starszego brata Kriszny i Lakszmany, brata Ramy. Lakszmana, będący dla hindusów ideałem oddanego brata, ma zresztą brata bliźniaka, Śatrughnę.
[...]
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
[...]
Sita jest wzorem cnót indyjskiej kobiety — wierna i oddana, na czternaście lat podąża za Ramą do lasu i żyje z nim „jak z bratem”, gdyż Ramę obowiązuje przestrzeganie czystości. Rodzi mu bliźnięta.
[...]
Archetypem o słabszym oddziaływaniu, ale realizowanym w Indiach na co dzień, jest rodzeństwo — brat i siostra pochodzący z tej samej macicy, gdzie brat jest starszy i zapewnia siostrze poczucie bezpieczeństwa. Doskonała wzajemna miłość braci przedstawiona jest w mitologii w postaciach Balaramy, starszego brata Kriszny i Lakszmany, brata Ramy. Lakszmana, będący dla hindusów ideałem oddanego brata, ma zresztą brata bliźniaka, Śatrughnę.
[...]
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
Opiekunem dharmy i jej strażnikiem jest Wisznu, a gdy dharma jest zagrożona przez siły ciemności, Wisznu zsyła na ziemię swoją awatarę — tak pojawił się Rama, a później Kriszna.
Pomagał Ramie odnaleźć Sitę, gdy została porwana na Sri Lankę i był głównym, obok Ramy, bohaterem wielkiej bitwy, w której Rawana i jego rakszasy zostały całkowicie rozbite. Po bitwie Rama chciał zapłacić Hanumanowi za usługę, ale ten odmówił, ciesząc się jednak, że został potraktowany jak dowódca małp, a nie jak sługa niewolnik, któremu nigdy się za usługi nie płaci. Odtąd służył Ramie bezgranicznie oddany i wierny.
[...]
Kiedy po bitwie na Sri Lance zachorował Lakszmana, brat Ramy, Hanuman poleciał w Himalaje po zioła. Przeniósł całą górę, gdyż wtedy jeszcze nie umiał rozróżniać ziół. Ale bardzo szybko nauczył się je zbierać i nawet został aptekarzem i lekarzem. Dawniej leczył rany odniesione w bitwach, a dziś chroni ludzi od wypadków drogowych i wzdłuż wszystkich indyjskich dróg rozlokowane są małe świątynki jemu poświęcone.
[...]
Przedstawiany w kwartecie z Ramą, Lakszmaną i Sitą, Hanuman symbolizuje ponadludzką, zwierzęcą siłę potrzebną do sprawowania władzy i pokonania wszystkich niskich i prymitywnych mocy przeciwnych. Uosabia dziką inteligencję i spryt w służbie słusznej sprawy (przeniesienie góry z Himalajów), a przede wszystkim bezgraniczną wierność i oddanie jednemu panu, Ramie.
[...]
Hanuman Dżajanti — święto z okazji jego narodzin przypada na pełnię księżyca w miesiącu czaitra (marzec/kwiecień), recytuje się te fragmenty Ramajany, w których opiewane są jego najlepsze cechy — lojalność wobec Ramy i prawość.
[...]
Kiedy po bitwie na Sri Lance zachorował Lakszmana, brat Ramy, Hanuman poleciał w Himalaje po zioła. Przeniósł całą górę, gdyż wtedy jeszcze nie umiał rozróżniać ziół. Ale bardzo szybko nauczył się je zbierać i nawet został aptekarzem i lekarzem. Dawniej leczył rany odniesione w bitwach, a dziś chroni ludzi od wypadków drogowych i wzdłuż wszystkich indyjskich dróg rozlokowane są małe świątynki jemu poświęcone.
[...]
Przedstawiany w kwartecie z Ramą, Lakszmaną i Sitą, Hanuman symbolizuje ponadludzką, zwierzęcą siłę potrzebną do sprawowania władzy i pokonania wszystkich niskich i prymitywnych mocy przeciwnych. Uosabia dziką inteligencję i spryt w służbie słusznej sprawy (przeniesienie góry z Himalajów), a przede wszystkim bezgraniczną wierność i oddanie jednemu panu, Ramie.
[...]
Hanuman Dżajanti — święto z okazji jego narodzin przypada na pełnię księżyca w miesiącu czaitra (marzec/kwiecień), recytuje się te fragmenty Ramajany, w których opiewane są jego najlepsze cechy — lojalność wobec Ramy i prawość.
Żaden hindus, mieszkający w Indiach lub poza Indiami, nie jest „wyznawcą” hinduizmu, gdyż jest to nazwa zbiorcza obejmująca wszystkie występujące na subkontynencie i w regionach zamieszkałych przez hindusów, formacje i odłamy religijne. Nie można być „wyznawcą” zbioru różnorodnych i sprzecznych elementów. Żaden więc hindus nie może być jednocześnie żarliwym sługą Śiwy, Ramy, Kriszny (religia bhakti), bogini Kali (tantryzm), rzeki Gangi (religia Kumbha Mela) i pozostałych, których jest mnogość. Każdy hindus dokładnie określa swoją religię.
[...]
Wedy nie są, jak sądzą niektórzy, pismem świętym religii hindu, określającymi kanon lub dogmat obowiązujący wszystkich hindusów. Religia hindu nie jest religią księgi. Arjowie, Wedy i sanskryt to przybysze z zewnątrz. Do dziś przetrwały w nieskazitelnej formie niektóre religie wcześniejsze (w większości kobiece), a inne choć uległy ogromnym przekształceniom, to ukazują substrat przedaryjski (śiwaizm, tantryzm, siaktyzm). Wedy pozostają najważniejszym tekstem świętym dla braminów, którzy stanowią najwyżej 6% społeczeństwa. Dla miłośników Kriszny tekstem świętym jest Bhagawadgita. Dla podążających za przykładem Ramy najważniejszym tekstem, nie uważanym za święty, jest Ramajana. Kto wybrał na iszta dewatę współczesnego mędrca i guru, na przykład Sai Babę, ten będzie jego teksty uważał za święte.
[...]
Wedy nie są, jak sądzą niektórzy, pismem świętym religii hindu, określającymi kanon lub dogmat obowiązujący wszystkich hindusów. Religia hindu nie jest religią księgi. Arjowie, Wedy i sanskryt to przybysze z zewnątrz. Do dziś przetrwały w nieskazitelnej formie niektóre religie wcześniejsze (w większości kobiece), a inne choć uległy ogromnym przekształceniom, to ukazują substrat przedaryjski (śiwaizm, tantryzm, siaktyzm). Wedy pozostają najważniejszym tekstem świętym dla braminów, którzy stanowią najwyżej 6% społeczeństwa. Dla miłośników Kriszny tekstem świętym jest Bhagawadgita. Dla podążających za przykładem Ramy najważniejszym tekstem, nie uważanym za święty, jest Ramajana. Kto wybrał na iszta dewatę współczesnego mędrca i guru, na przykład Sai Babę, ten będzie jego teksty uważał za święte.
Uważał, że zbędne są wszelkie statuetki, figury bóstw, obrazki, buddyjskie pagody, hinduskie świątynie, muzułmańskie meczety, zbędne są wszelkie rytuały, pudże i zorganizowane modlitwy. Nawoływał do doświadczania Boga w sobie. Gardził praktykami umartwiania ciała i umysłu, gdyż życie biednych ludzi było według niego już wystarczająco ascetyczne. Boga bez formy i nazwy określał słowem Ram (ale nie był to Rama z Ramajany).
Jestem dzieckiem Ram-i-AllahaTylko on jest moim guru i moim świętym!
[...]
[...]
Na jego przedaryjskie pochodzenie, oprócz koloru skóry, wskazuje wierność Śiwie i kult lingamu. W Bhagawadgicie objawia się jako Najwyższa Moc Boska i jako Boski Nauczyciel, który przekazuje indoeuropejskim wojownikom Naukę Jogi, należącą do najstarszej warstwy cywilizacyjnej Indii, przechowaną przez mędrców znad Indusu. Podczas tego długiego procesu wymiany kulturowej między spadkobiercami cywilizacji harappejskiej, a nowymi przybyszami, Kriszna nie został jednak włączony do panteonu wedyjskiego, mimo że zdetronizował Indrę, ale jego kult był niezwykle żywy wśród ludów rolniczych. Paradoksalnie później niż Rama, siódmy awatara Wisznu, dopiero w pierwszych wiekach naszej ery stał się jedną z najważniejszych Boskich Postaci hinduskiej sanatany dharmy, według której pojawił się na ziemi jako ósmy awatara Wisznu, przynosząc na ziemię ideę miłości w znaczeniu ahimsy i bhakti, niekrzywdzenia i bezwarunkowego, całkowitego oddania się bogu. Rama i Kriszna pojawili się na ziemi wśród ludzi, zadbali o potrzebę kontaktu ludzi z boskością, stali się bliscy i dlatego są najbardziej z wszystkich boskich postaci wielbieni, kochani i adorowani.
[...]
Murti Kriszny, jego postać, jest też jedną z najbardziej skomplikowanych, ukazuje wielość aspektów niekiedy wewnętrznie sprzecznych (wojownik nawołujący do zniszczenia/radosne niewinne dziecko) odbiegając zarówno od nieskomplikowanej postaci Wisznu, którego jest awatarem jak i od spójnej i jednoznacznej postaci Ramy. W różnych regionach Indii przybiera różne twarze, jest wielbiony pod wieloma imionami i sławiony w mitach o różnej treści. Niewątpliwie jest w Indiach jedną z największych mocy boskich, ukazując się wielbicielom pod taką formą, jaką oni sami sobie wybiorą i jakiej oczekują. I dla nich jest wtedy Najwyższym Objawieniem, Jedyną Boską Rzeczywistością, Potęgą Świata — Iśwarą.
[...]
Murti Kriszny, jego postać, jest też jedną z najbardziej skomplikowanych, ukazuje wielość aspektów niekiedy wewnętrznie sprzecznych (wojownik nawołujący do zniszczenia/radosne niewinne dziecko) odbiegając zarówno od nieskomplikowanej postaci Wisznu, którego jest awatarem jak i od spójnej i jednoznacznej postaci Ramy. W różnych regionach Indii przybiera różne twarze, jest wielbiony pod wieloma imionami i sławiony w mitach o różnej treści. Niewątpliwie jest w Indiach jedną z największych mocy boskich, ukazując się wielbicielom pod taką formą, jaką oni sami sobie wybiorą i jakiej oczekują. I dla nich jest wtedy Najwyższym Objawieniem, Jedyną Boską Rzeczywistością, Potęgą Świata — Iśwarą.
Tapovan należał do mędrców, był oazą spokoju. Pójść do lasu oznaczało poświęcić czas na medytację i praktyki duchowe. Budda pobierał nauki u leśnych mędrców, riszi, a gdy sam został mędrcem przekazywał sutry siedząc pod drzewem, a nie w świątyni, ośrodkach miejskich czy pałacu władcy. Rama, syn króla Ajodhji, gdy musiał opuścić królestwo, poszedł do lasu i przez czternaście lat pobierał nauki u riszi — o tym opowiada epos Ramajana. Ludzie z pobliskich wiosek dobrze wiedzieli, gdzie mieszka asceta i odwiedzali go, by przeżyć darśanę. W tym lesie był zakaz polowania na zwierzynę i często sarny podchodziły do ludzi tak blisko, że można je było dotknąć. Budda przedstawił uczniom swoją pierwszą sutrę w parku jeleni, a więc tam gdzie nawet płochliwa zwierzyna nie obawiała się agresji człowieka.
[...]
Świętym drzewem jest tulsi, tulasi (ocimum sanctum), bazylia azjatycka, wyrastająca niekiedy do rozmiarów małego drzewka, zapewniająca zdrowie i płodność, a odstraszająca siły zła. Odmiana jasna poświęcona jest Ramie, a ciemna — Krisznie, zaś kwiat świętej bazylii utożsamiany jest z boginią Lakszmi, a sama roślina — z Wisznu. Według innej opowieści mitologicznej, Tulasi Devi była towarzyszką Wisznu, którą zazdrosna Lakszmi zamieniła w roślinę. Wielbiciele Kriszny śpiewają w świątyniach kirtany do tulasi z prośbą o błogosławieństwo, a intonacja mahamantry Hare Kriszna i obejście drzewka dają ogromną moc duchową. Bazylia rośnie w wielu domach w doniczce, a już samo podlewanie rośliny niszczy strach przed śmiercią. W każdej girlandzie kwiatów ofiarowanej bogu znajdują się listki bazylii, a uschnięte i opadłe składa się na ołtarzu podczas porannej i wieczornej pudży domowej. Młode kobiety poślubiają drzewko tulasi, czyli Krisznę, przed samym rytuałem zaślubin, a kiedy nie czują się szczęśliwe, uciekają w nocy do lasu Vrindavan, by pożalić się i uskarżyć. Kriszna pociesza je grą na flecie i zwabia do gry lila, proponując erotyczne igraszki. Na Goa, drzewko tulasi rosnące przed domem wskazuje, iż domownikami są hindusi, a ukwiecony krzyż wskazuje na chrześcijan.
[...]
Świętym drzewem jest tulsi, tulasi (ocimum sanctum), bazylia azjatycka, wyrastająca niekiedy do rozmiarów małego drzewka, zapewniająca zdrowie i płodność, a odstraszająca siły zła. Odmiana jasna poświęcona jest Ramie, a ciemna — Krisznie, zaś kwiat świętej bazylii utożsamiany jest z boginią Lakszmi, a sama roślina — z Wisznu. Według innej opowieści mitologicznej, Tulasi Devi była towarzyszką Wisznu, którą zazdrosna Lakszmi zamieniła w roślinę. Wielbiciele Kriszny śpiewają w świątyniach kirtany do tulasi z prośbą o błogosławieństwo, a intonacja mahamantry Hare Kriszna i obejście drzewka dają ogromną moc duchową. Bazylia rośnie w wielu domach w doniczce, a już samo podlewanie rośliny niszczy strach przed śmiercią. W każdej girlandzie kwiatów ofiarowanej bogu znajdują się listki bazylii, a uschnięte i opadłe składa się na ołtarzu podczas porannej i wieczornej pudży domowej. Młode kobiety poślubiają drzewko tulasi, czyli Krisznę, przed samym rytuałem zaślubin, a kiedy nie czują się szczęśliwe, uciekają w nocy do lasu Vrindavan, by pożalić się i uskarżyć. Kriszna pociesza je grą na flecie i zwabia do gry lila, proponując erotyczne igraszki. Na Goa, drzewko tulasi rosnące przed domem wskazuje, iż domownikami są hindusi, a ukwiecony krzyż wskazuje na chrześcijan.
Przez cały wiek XVIII i pierwszą połowę wieku XIX (1707-1857) ekonomiczny i gospodarczy rozwój stanów książęcych był krępowany przez Kompanię Wschodnioindyjską, która nie przeszkadzała jednak — co trzeba wyraźnie podkreślić — rozwojowi wolności wyznania wszystkich religii na subkontynencie. Po 180 latach okupacji mogolskiej i panoszenia się islamu, dławiącego wszelkie przejawy hinduskiej obyczajowości i religijności, nastąpił wielki wybuch uczuć religijnych i niczym nie skrępowany powrót do własnych korzeni. Wszyscy władcy indyjscy mają w tej rehinduizacji ogromny udział. Nawet sułtani, nababowie i nizam Hajdarabadu, pozostający w Indiach brytyjskich władcami jak najbardziej legalnymi, wspierali powrót do tradycji hindu, niejednokrotnie zapraszając hindusów do udziału w świętach islamu. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech władców Indii było zawsze to, że nie mieszali się oni w sprawy lokalnych religii — często było tak, że ludność wyznawała islam, a władca — religię hindu (Kaszmir i Hari Singh), albo odwrotnie — ludność była hindu, a władca — muzułmaninem (Majsur i Sułtan Tipu, Hajdarabad i dynastia nizamów). W państwach zarządzanych przez władców hinduskich (Dżajpur, Indore, Gwalior) muzułmańskie święto Id było obchodzone tak samo hucznie jak Diwali i Holi, a w państwach zarządzanych przez władców muzułmańskich (Bhopal, Hajdarabad) wyznawcy Śiwy i Kriszny czuli się bezpiecznie. Każdy władca interesował się wszystkimi religiami w księstwie i starał się w ramach swych możliwości każdej z nich czynić stosowne darowizny wspierające poszczególne tradycje. Władcy radżpuccy oddawali wreszcie swobodny kult bogu Ramie, którego zresztą uważali mniej za boga ile za władcę idealnego, a nawet za swego protoplastę, dla wieśniaków odbudowali zaś świątynie poświęcone Krisznie, zrujnowane przez Mogołów. W Benares odbudowane wszystkie śiwaickie świątynie, zburzone z rozkazu Aurangzeba. W wielkich świątyniach tamilskich, które przetrwały nietknięte, bramini powrócili z całą pompą do tradycji drawidyjskich dzięki hojności władców. Działalność ta daleko wykraczała poza zwykły obowiązek czy poprawność polityczną, lub tak zwaną tolerancję religijną — władca-administrator autentycznie interesował się sprawami ludności, nad którą miał pieczę, a wyznań starych i nowych, religii odwiecznych jak Indie oraz nowych jak islam była tak niezliczona ilość, że i samemu władcy trudno się było w nich wyznać. Wraz z całą falą odnowy tradycji hinduskich, władcy starali się powracać do najstarszych rodzimych modeli, i tak na przykład w sprawach politycznych opierali się na traktacie Arthashastra, napisanym w IV wieku p.n.e. przez Kautilię, ministra króla Czandragupty Maurji. Nie ulega kwestii, że renesans religii i tradycji hinduskich w XVIII, XIX i XX wieku jak kraj długi i szeroki Indie zawdzięczają maharadżom.
[...]
Władca przechadzał się wśród ludzi swobodnie — znam jednego radżę, który w czasach nam współczesnych codziennie objeżdża na rowerze jedyną wioskę, jaka mu została w posiadaniu, by porozmawiać z ludźmi o ich problemach i cieszyć się ich sukcesami, wieśniacy z wioski bardzo go kochają i okazują tę miłość. Był jednym z wielu, bywał na uroczystościach rodzinnych. Trzymał na rękach niejedno wiejskie dziecko podczas rytuału nadania imienia, niemal zawsze uczestniczył w największym święcie rodzinnym — uroczystościach ślubu młodej pary, tak ważnym jak najważniejsze święto religijne. Sprawował patronat nad kulturą, dbał o rozwój muzyki klasycznej — na dworach książęcych Indii północnych szczególnie rozwijała się raga, typ muzyki wymagający studiów i przekazu wiedzy z mistrza na ucznia. Dbał o rozwój klasycznego tańca indyjskiego, którego wykonanie odbywało się najczęściej podczas świąt ku czci boga Śiwy w jego świątyniach. Zlecał przekłady starożytnych dzieł na nowożytne języki indyjskie, którymi mówiono w jego księstwie. Zatrudniał na dworze na stałe muzyków, którzy dawali koncerty prywatne i publiczne podczas świąt i durbarów. Codziennie rano w pałacowej świątyni uczestniczył w pudży, na której była obecna nie tylko rodzina i goście, ale wszyscy domownicy, mający praktycznie nieograniczony dostęp do władcy. Opieka nad domownikami, mniej nazywanymi „służbą”, a jeszcze rzadziej „poddanymi” w naszym znaczeniu tego słowa, polegała na zainteresowaniu sprawami najmniejszego domownika, udzieleniu mu pomocy doraźnej lub stałej, a czasem tylko na zwykłej, serdecznej rozmowie. Miłość władcy do ludzi — i nie bójmy się tego słowa — była powszechna i naturalna. Domownicy i wieśniacy odwzajemniali tę miłość, kochali swych władców za poczucie bezpieczeństwa i ładu społecznego oraz utrzymywanie ciągłości tradycji. Podczas obrzędu nazarana wszyscy poddani ( w znaczeniu „wierni”) od najwyższego urzędnika aż do najmarniejszego sługi oddawali ukłon radży na znak wierności w służbie. Sam maharadża też był poddanym i skłaniał głowę przed iszta dewatą, boskością prowadzącą (Kriszna, Rama, Śiwa lub hinduski święty) oraz przed swym guru, nauczycielem duchowym. Większość władców korzystała ze wsparcia duchowego i pomocy takich osób (Indira Gandhi często odwiedzała swego guru w Himalajach, a Abdul Kalam, były prezydent Indii, jest wielbicielem Sai Baby, obecnie żyjącego świętego i nauczyciela).
[...]
Władca przechadzał się wśród ludzi swobodnie — znam jednego radżę, który w czasach nam współczesnych codziennie objeżdża na rowerze jedyną wioskę, jaka mu została w posiadaniu, by porozmawiać z ludźmi o ich problemach i cieszyć się ich sukcesami, wieśniacy z wioski bardzo go kochają i okazują tę miłość. Był jednym z wielu, bywał na uroczystościach rodzinnych. Trzymał na rękach niejedno wiejskie dziecko podczas rytuału nadania imienia, niemal zawsze uczestniczył w największym święcie rodzinnym — uroczystościach ślubu młodej pary, tak ważnym jak najważniejsze święto religijne. Sprawował patronat nad kulturą, dbał o rozwój muzyki klasycznej — na dworach książęcych Indii północnych szczególnie rozwijała się raga, typ muzyki wymagający studiów i przekazu wiedzy z mistrza na ucznia. Dbał o rozwój klasycznego tańca indyjskiego, którego wykonanie odbywało się najczęściej podczas świąt ku czci boga Śiwy w jego świątyniach. Zlecał przekłady starożytnych dzieł na nowożytne języki indyjskie, którymi mówiono w jego księstwie. Zatrudniał na dworze na stałe muzyków, którzy dawali koncerty prywatne i publiczne podczas świąt i durbarów. Codziennie rano w pałacowej świątyni uczestniczył w pudży, na której była obecna nie tylko rodzina i goście, ale wszyscy domownicy, mający praktycznie nieograniczony dostęp do władcy. Opieka nad domownikami, mniej nazywanymi „służbą”, a jeszcze rzadziej „poddanymi” w naszym znaczeniu tego słowa, polegała na zainteresowaniu sprawami najmniejszego domownika, udzieleniu mu pomocy doraźnej lub stałej, a czasem tylko na zwykłej, serdecznej rozmowie. Miłość władcy do ludzi — i nie bójmy się tego słowa — była powszechna i naturalna. Domownicy i wieśniacy odwzajemniali tę miłość, kochali swych władców za poczucie bezpieczeństwa i ładu społecznego oraz utrzymywanie ciągłości tradycji. Podczas obrzędu nazarana wszyscy poddani ( w znaczeniu „wierni”) od najwyższego urzędnika aż do najmarniejszego sługi oddawali ukłon radży na znak wierności w służbie. Sam maharadża też był poddanym i skłaniał głowę przed iszta dewatą, boskością prowadzącą (Kriszna, Rama, Śiwa lub hinduski święty) oraz przed swym guru, nauczycielem duchowym. Większość władców korzystała ze wsparcia duchowego i pomocy takich osób (Indira Gandhi często odwiedzała swego guru w Himalajach, a Abdul Kalam, były prezydent Indii, jest wielbicielem Sai Baby, obecnie żyjącego świętego i nauczyciela).
Ku czci boga Ramy — Sita Ram Sita Ram Sita Sita Sita Ram.
Siedziba Wisznu jest na wschodzie nad Zatoką Bengalską, w Puri. Zdaniem wielu hindusów jest to obecnie najważniejsza pielgrzymka hindu. Wisznu występuje tu pod imieniem Jagannatha, Pan Świata, a jego statuetka z czarnego drewna ma zawierać szczątki Kriszny. Jagannatha, siostra Subhadra i brat Balabhadra tworzą trimurti (podobnie jak Rama, Sita i Lakszmana). Najważniejszym świętem jest Rath Yatra, kiedy to na olbrzymich trzech rydwanach statuetki są na 7 dni przemieszczane do ogrodów, usytuowanych w odległości 1,5 km od świątyni Jagannatha. Rydwany są budowane co roku na nowo, gdyż po ceremonii trzeba je… spalić.
[...]
Dham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
[...]
Ajodhja — miejsce urodzenia Ramy, szóstej awatary boga Wisznu. Około VII wieku została tam zbudowana jedna z dwóch najważniejszych świątyń poświęconych temu bogu (druga znajduje się w Rameswaram).
[...]
Dham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
[...]
Ajodhja — miejsce urodzenia Ramy, szóstej awatary boga Wisznu. Około VII wieku została tam zbudowana jedna z dwóch najważniejszych świątyń poświęconych temu bogu (druga znajduje się w Rameswaram).
Na trasie Birma-Kambodża najważniejszy jest dla mnie oczywiście Angkor Wat. Został on zbudowany przez Khmerów, ludność Kambodży, ale cały kunszt architektoniczny zawdzięcza władcom obcym, przybyłym tu z Indii południowych. Władcy ci, podobnie jak władcy indyjscy, przyjęli tytuł Varmana, a ich iszta dewatą, boskością prowadzącą, był hinduski bóg Rama. Stąd na płaskorzeźbach większości starych świątyń przedstawiona jest historia Ramy i Sity według eposu Ramajana.
diwali, dipawali — najważniejsze święto obchodzone w całych Indiach, rozpoczyna się w 14-ty dzień księżycowy miesiąca kartik, po dwóch tygodniach ciemności, gdy księżyc jest w nowiu, a więc w czarnym księżycu, między końcem września a początkiem listopada; dipa to mała lampka oliwna, zaś awali znaczy rząd — podczas święta wszyscy hindusi, niezależnie od wyznawanej religii, wystawiają przed dom rzędy zapalonych lampek oliwnych. Jest to symboliczne zwycięstwo światła nad ciemnością, dobra nad złem, na pamiątkę zwycięstwa boga Ramy nad demonem Rawaną. W opowieści mitologicznej, ludzie uszczęśliwieni tym ostatecznym rozgromieniem zła oświetlali drogę bogu Ramie kiedy powracał w triumfalnym marszu z Sitą, Lakszmaną i Hanumanem ze Sri Lanki do Ajodhji.Ramajana
[...]
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
[...]
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
Między V a VIII wiekiem trwał wielki proces hinduizacji (czy braminizacji) „nowych” plemion radżpuckich, które przyjęły hinduskie religie i obyczaje i poczęły wstępować na drogę wypełniania dharmy. Większość z nich stała się gorliwymi wyznawcami Kriszny, a Ramę uważała za protoplastę swego rodu. Klany radżpuckie, asymilując się z ludnością, wśród której legendy i mity z czasów wedyjskich były wciąż żywe, zaczęły udowadniać swe pochodzenie od rodów najbardziej starożytnych. Trochę później, w czasach średniowiecza, daje się zauważyć ogromne zainteresowanie i nawet zafascynowanie najdawniejszą historią lokalną, co zaowocowało swoistym „podłączeniem się pod tradycję wedyjską”, rozumianą zresztą jako wyjątkowa szansa wywyższenia swych rodów. Niewątpliwie bramini odegrali w tym nowym procesie mitotwórczym ogromną rolę. W Puranach cytowana jest legendarna dynastia braminów z czasów wedyjskich założona przez Ikszawaku, wnuka Surji, do której mieli należeć władcy Ajodhji, a więc Rama. Ten klan synów słońca, Surjawamsia, wzbogacił się zatem o klan Kaczwaha z Dżajpuru i Alwaru, klan Guhilot, klan Rathor z Dżodhpuru i Bikaneru, Sisodia z Udajpuru, klan Vakhela, które wszystkie zaczęły wywodzić swe pochodzenie od tej starożytnej linii. Inni Radżputowie zwrócili uwagę na „młodszą” linię Somawamsia lub Czandrawamsia, do której należały mityczne klany Jadawa (klan Kriszny), Paurawa i Kaśi, cytowane w Mahabharacie. Od synów księżyca wywiedli więc swe pochodzenie: Bhatti z Dżajsalmeru, Chudasama, klan Dżatów.
[...]
Dżajpur (Jaipur) jest stolicą klanu Kaczwaha dopiero od 1727 roku. Kaczwaha utrzymują, że pochodzą od Kusha, syna Ramy. Przybyli z Gwalior w 986 roku, kiedy Radża Ishwar Das porzucił stan królewski, by w Himalajach osiągnąć nirwanę, a jego synowie zostali stamtąd wyrzuceni i musieli szukać sobie nowej ziemi. Soda Rai szukał szczęścia w okolicy Adżmeru, ale prawdziwe szczęście znalazł dopiero jego syn, Dhola Rai, który w 1006 roku poślubił piękną księżniczkę, która wniosła mu w posagu ziemię wokół Amberu. Tubylczy lud Mina stał się podporą nowych rządów i miał przywilej stawiania świętego znaku tilak na czole władcy w dniu koronacji, stali się zarządcami i obrońcami wszystkich fortów, zachowali własne obyczaje i otrzymywali od władców dżagiry. Ziemie księstwa dzieliły się na thikany, czyli dobra najbliższej rodziny, które niekiedy dawały wielkie dochody i wzbogacały tak zarządców, jak dwór (dzięki podatkom). Z tych rodzin rekrutowali się doradcy dworu, administratorzy dóbr i przyjaciele. Służba pochodziła z niższych dżati, ale ponieważ wszyscy Radżputowie czuli się ksiatrijami, to byli oni bardzo dobrze traktowani i należeli do wielkiej rodziny, ich stanowiska były zresztą dziedziczne. Ziemia lenna Bissau była jedną z pięciu samodzielnych thikan regionu Szekawati, a ich pałacyk rodowy w Dżajpurze został w latach 50. zamieniony w hotel, w którym rezydują wszystkie grupy LOGOS TRAVEL MAREK ŚLIWKA…
[...]
Dżajpur (Jaipur) jest stolicą klanu Kaczwaha dopiero od 1727 roku. Kaczwaha utrzymują, że pochodzą od Kusha, syna Ramy. Przybyli z Gwalior w 986 roku, kiedy Radża Ishwar Das porzucił stan królewski, by w Himalajach osiągnąć nirwanę, a jego synowie zostali stamtąd wyrzuceni i musieli szukać sobie nowej ziemi. Soda Rai szukał szczęścia w okolicy Adżmeru, ale prawdziwe szczęście znalazł dopiero jego syn, Dhola Rai, który w 1006 roku poślubił piękną księżniczkę, która wniosła mu w posagu ziemię wokół Amberu. Tubylczy lud Mina stał się podporą nowych rządów i miał przywilej stawiania świętego znaku tilak na czole władcy w dniu koronacji, stali się zarządcami i obrońcami wszystkich fortów, zachowali własne obyczaje i otrzymywali od władców dżagiry. Ziemie księstwa dzieliły się na thikany, czyli dobra najbliższej rodziny, które niekiedy dawały wielkie dochody i wzbogacały tak zarządców, jak dwór (dzięki podatkom). Z tych rodzin rekrutowali się doradcy dworu, administratorzy dóbr i przyjaciele. Służba pochodziła z niższych dżati, ale ponieważ wszyscy Radżputowie czuli się ksiatrijami, to byli oni bardzo dobrze traktowani i należeli do wielkiej rodziny, ich stanowiska były zresztą dziedziczne. Ziemia lenna Bissau była jedną z pięciu samodzielnych thikan regionu Szekawati, a ich pałacyk rodowy w Dżajpurze został w latach 50. zamieniony w hotel, w którym rezydują wszystkie grupy LOGOS TRAVEL MAREK ŚLIWKA…
= ten, który się podoba
inne imiona: Ramaczandra, Rama = świetlisty (epitet czandra jest najczęściej stosowany dla określenia księżyca w pełni, ale jeśli występuje z imieniem własnym jak Czandragupta, to znaczy świetlisty gupta).
[...]
W parze z Sitą, Rama jest utożsamiany z ideałem męskiej wierności i oddania żonie (w przeciwieństwie do Kriszny, bałamutnego kochanka). Personifikuje doskonałą Kulturę osobistą (wykształcenie, etyka i ogłada), podczas gdy Sita — łagodne siły Natury (cierpliwość, stałość, powtarzalność).
[...]
Czuwa nad nim sam Agastja, wielki mędrzec z Gór Windhja, autor kilku hymnów Rigwedy. Podczas wygnania, Sita, Rama i Lakszmana byli jego uczniami — przekazał im wielkie dzieła tradycji wedyjskiej oraz wiedzę o bogach.
[...]
Jako obrońca starożytnego porządku społecznego stoi na straży dharmy i systemu warn. Zyskał na popularności w ostatnich czasach z powodu impasu politycznego w Ajodhji i stał się ikoną hinduskiego nacjonalizmu. Ale bardziej jako bohater narodowy niż boski posłaniec boga Wisznu. Wielbicielem Ramy był Mahatma Gandhi.
[...]
Mógł być, podobnie jak Kriszna, legendarnym lub mitycznym wodzem plemiennym północno-wschodnich Indii z czasów przedaryjskich około 2000 p.n.e. Epos Ramajana przedstawia właśnie życie i tradycje na dworze władcy w archaicznych czasach Treta Yugi, kiedy zrodziła się instytucja władzy królewskiej. Rama i jego bracia otrzymują jako książęta staranne wykształcenie wojowników — ćwiczą się w sztukach walki, idą do lasu odebrać wysoką naukę od leśnych mędrców.
[...]
Rama jest wyraźnie reprezentantem drugiej fali ludów indoeuropejskich, które zamiast upierać się przy swoim porządku społecznym jak czynili to Bharatowie, integrowali się szybciej i łagodniej z ludnością tubylczą. Te pomieszane ludy zajmują dziś strefę języków hindi, czyli Indie środkowo-północne; Kriszna reprezentuje natomiast pierwszą falę, zepchniętą na peryferia, strefę ludów mówiących językami: gudżarati, marati, orija i bengali.
[...]
W czasach powstawania Ramajany, ksiatrijowie pełnili funkcję chlebodawców, darczyńców i wspomożycieli bardziej niż zarządców. Ich najważniejszą rolą było bycie szlachetnym (arya) i dawanie przykładu innym. Gdyby nie to, że tradycja ta przetrwała do dziś — kto jest arya, ten jest szlachetny, ten wspomaga innych — można by Ramajanę między bajki włożyć i nie traktować poważnie. Ale wiadomo, że władcy hinduscy (nie islamscy, oczywiście) z wielkim przejęciem wzorowali się na etosie Ramy aż do czasów nam współczesnych.
[...]
Dla władców dynastii Bundela w Orczi, jak ukazują wspaniałe freski z XVI wieku, Rama był ideałem sprawiedliwego króla, a mniej bogiem, chociaż na freskach ukazali chronologiczne miejsce pojawienia się go na ziemi jako awatara Wisznu. Władcy radżpuccy, których różne dynastie przejęły władzę między VIII a XIV wiekiem n.e. w wielu regionach Indii, uważali Ramę nawet za swego protoplastę. Dotyczyło to zwłaszcza tych klanów radżpuckich, które wywodziły swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry. We wszystkich niemal pałacach Radżastanu, Ramę przedstawia się siedzącego na tronie z Sitą, ze stojącym obok nich Lakszmaną i Hanumanem siedzącym obok tronu. Rama symbolizuje sprawiedliwość, Sita — oddanie, Lakszmana — wsparcie słusznej sprawy, a Hanuman — inteligencję w służbie władcy.
[...]
Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei. Jak widzieliśmy, w Mahabharacie został opowiedziany moment dziejowy (trwający 200-300 lat, ale z punktu widzenia mitologii był to moment) całkowitego upadku etosu aryjskiego ksiatriji, z powodu sprzeniewierzenia się dharmie (brak panowania nad emocjami), co pociągnęło za sobą wzajemne wybicie się klanów. Ramajana opowiada, że dano sobie radę z ukróceniem rozpasanych obyczajów tej warstwy społecznej. Społeczeństwo, a zwłaszcza społeczeństwo Indii południowych, zrezygnowało już około VI wieku p.n.e. z wedyjskiego wywyższenia warny ksiatrijów. Dlatego Rama nie ma w sobie już nic z barbarzyństwa Bharatów, a posiada wszystkie cechy Drawidów. Zrealizował nowy obraz ksiatriji: zamiast nieokrzesanego wojownika pojawił się wspomożyciel, miłośnik Dharmy, niedościgły włodarz, nieskazitelny mąż.
[...]
Przykład Ramy fantastycznie ukazuje wzajemne uzupełnianie się dwóch tradycji — indoeuropejscy przybysze wprowadzili ideę arya, która została przejęta przez ludy drawidyjskie i ujęta w etos wojownika pokonującego ciemności, walczącego o Światło i Prawdę. W Ramajanie warstwa wedyjska to — rydwan, ogień, ofiara konia (aśwamedha), to swajamwara przygotowana przez ojca Sity, rytuał współzawodnictwa o rękę księżniczki, na który zjechali wszyscy szlachetnie urodzeni młodzieńcy. Ale łuk Śiwy, którego cięciwę udaje się naciągnąć tylko Ramie to już warstwa drawidyjska. Także lekkość potraktowania tematu — asceci i leśni mędrcy otrzymali od Ramy obietnicę, iż w następnym życiu odrodzą się jako pasterki i będą tańczyć z nim do utraty tchu, gdy pojawi się na Ziemi pod postacią Kriszny.
[...]
Jej imię to blizna na powierzchni ziemi pozostawiona przez lemiesz pługa, w którą wieśniak zasiewa ziarno. Nie jest obdarzona tak silną osobowością jak wielkie boginie przedaryjskie, nie dysponuje też tak silną żeńską energią. Jako wedyjskie bóstwo pszenicy została „wchłonięta” przez potężną Lakszmi i stanowi jeden z jej aspektów. Gdyby nie została żoną Ramy o potężnej mocy boga-bohatera, zostałaby pewnie zapomniana. Ale silna pozostaje identyfikacja Sity-bruzdy z żoną. Żyje w cieniu Ramy jako symbol wiernej małżonki, o której cnotę mąż musi dbać co najmniej tak samo jak o swój honor.
[...]
W siódmym rozdziale Ramajany, wyraźnie zredagowanym dużo później, Rama obawia się jednak, czy Sita mieszkając w pałacu Rawany i przebywając z obcym mężczyzną pod jednym dachem, dochowała mu wierności małżeńskiej, dlatego musi dowieść swej czystości i przejść rytuał ognia. Bóg ognia, Agni wiedząc, że Sita jest ikoną niewinności oburzył się i nie pozwolił zapalić stosu, sam zaprowadził ją do Ramy. Lecz została mimo to wygnana i zamieszkała w lesie przy mędrcu Walmiki. Powiła bliźniaki i przez piętnaście lat słuchała wraz z synami nauk mędrca. Gdy któregoś dnia Rama przybył do mędrca Walmiki z prośbą o radę, rozpoznał w bliźniakach swoich synów i chciał, by Sita do niego wróciła. Ale ona poprosiła ziemię, by się rozstąpiła i zniknęła w bruździe, tak jak się narodziła, nie chcąc więcej cierpieć z powodu Ramy. A on, rozżalony stratą, wszedł do rzeki Saraju i w niej zniknął.
[...]
Ta wersja kłóci się z obrazem Ramy-wojownika, opiekuna młodych kobiet. Uratował on przecież Ahalję, która została przez męża zamieniona w kamień, po tym jak Indra nawiedził ją w nocy i uwiódł. Rama dotknął stopami kamienia i przywrócił jej postać, a także pogodził z mężem, riszi Gautamą.
[...]
Był młodszym bratem Ramy, a wraz ze swoim bratem-bliźniakiem otrzymali przy urodzeniu jedną czwartą boskiej inkarnacji Wisznu. Dlatego odznaczał się wielką łagodnością, ale i potężną boską siłą przenikliwości pozwalającą ochraniać i służyć. Dla hindusów jest ideałem oddanego brata, który o nic nie pytając łagodzi, rozumie i służy. Był nieodłącznym towarzyszem Ramy i Sity na wygnaniu w lesie, pobierał wraz z nimi stosowne nauki, a kiedy Sita została porwana — udał się z Ramą na poszukiwania i uczestniczył w wielkiej bitwie przeciwko Rawanie. Po zwycięstwie ciężko zachorował i wszyscy obawiali się o jego życie. Mogło mu pomóc tylko jedno zioło, które rosło w Himalajach. W Himalaje poleciał Hanuman, a nie umiejąc rozróżnić owego zioła od wielu innych ziół rosnących na stokach gór, zabrał ze sobą całą górę i przeniósł ją na Sri Lankę, ratując życie Lakszmany.
[...]
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
[...]
W parze z Sitą, Rama jest utożsamiany z ideałem męskiej wierności i oddania żonie (w przeciwieństwie do Kriszny, bałamutnego kochanka). Personifikuje doskonałą Kulturę osobistą (wykształcenie, etyka i ogłada), podczas gdy Sita — łagodne siły Natury (cierpliwość, stałość, powtarzalność).
[...]
Czuwa nad nim sam Agastja, wielki mędrzec z Gór Windhja, autor kilku hymnów Rigwedy. Podczas wygnania, Sita, Rama i Lakszmana byli jego uczniami — przekazał im wielkie dzieła tradycji wedyjskiej oraz wiedzę o bogach.
[...]
Jako obrońca starożytnego porządku społecznego stoi na straży dharmy i systemu warn. Zyskał na popularności w ostatnich czasach z powodu impasu politycznego w Ajodhji i stał się ikoną hinduskiego nacjonalizmu. Ale bardziej jako bohater narodowy niż boski posłaniec boga Wisznu. Wielbicielem Ramy był Mahatma Gandhi.
[...]
Mógł być, podobnie jak Kriszna, legendarnym lub mitycznym wodzem plemiennym północno-wschodnich Indii z czasów przedaryjskich około 2000 p.n.e. Epos Ramajana przedstawia właśnie życie i tradycje na dworze władcy w archaicznych czasach Treta Yugi, kiedy zrodziła się instytucja władzy królewskiej. Rama i jego bracia otrzymują jako książęta staranne wykształcenie wojowników — ćwiczą się w sztukach walki, idą do lasu odebrać wysoką naukę od leśnych mędrców.
[...]
Rama jest wyraźnie reprezentantem drugiej fali ludów indoeuropejskich, które zamiast upierać się przy swoim porządku społecznym jak czynili to Bharatowie, integrowali się szybciej i łagodniej z ludnością tubylczą. Te pomieszane ludy zajmują dziś strefę języków hindi, czyli Indie środkowo-północne; Kriszna reprezentuje natomiast pierwszą falę, zepchniętą na peryferia, strefę ludów mówiących językami: gudżarati, marati, orija i bengali.
[...]
W czasach powstawania Ramajany, ksiatrijowie pełnili funkcję chlebodawców, darczyńców i wspomożycieli bardziej niż zarządców. Ich najważniejszą rolą było bycie szlachetnym (arya) i dawanie przykładu innym. Gdyby nie to, że tradycja ta przetrwała do dziś — kto jest arya, ten jest szlachetny, ten wspomaga innych — można by Ramajanę między bajki włożyć i nie traktować poważnie. Ale wiadomo, że władcy hinduscy (nie islamscy, oczywiście) z wielkim przejęciem wzorowali się na etosie Ramy aż do czasów nam współczesnych.
[...]
Dla władców dynastii Bundela w Orczi, jak ukazują wspaniałe freski z XVI wieku, Rama był ideałem sprawiedliwego króla, a mniej bogiem, chociaż na freskach ukazali chronologiczne miejsce pojawienia się go na ziemi jako awatara Wisznu. Władcy radżpuccy, których różne dynastie przejęły władzę między VIII a XIV wiekiem n.e. w wielu regionach Indii, uważali Ramę nawet za swego protoplastę. Dotyczyło to zwłaszcza tych klanów radżpuckich, które wywodziły swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry. We wszystkich niemal pałacach Radżastanu, Ramę przedstawia się siedzącego na tronie z Sitą, ze stojącym obok nich Lakszmaną i Hanumanem siedzącym obok tronu. Rama symbolizuje sprawiedliwość, Sita — oddanie, Lakszmana — wsparcie słusznej sprawy, a Hanuman — inteligencję w służbie władcy.
[...]
Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei. Jak widzieliśmy, w Mahabharacie został opowiedziany moment dziejowy (trwający 200-300 lat, ale z punktu widzenia mitologii był to moment) całkowitego upadku etosu aryjskiego ksiatriji, z powodu sprzeniewierzenia się dharmie (brak panowania nad emocjami), co pociągnęło za sobą wzajemne wybicie się klanów. Ramajana opowiada, że dano sobie radę z ukróceniem rozpasanych obyczajów tej warstwy społecznej. Społeczeństwo, a zwłaszcza społeczeństwo Indii południowych, zrezygnowało już około VI wieku p.n.e. z wedyjskiego wywyższenia warny ksiatrijów. Dlatego Rama nie ma w sobie już nic z barbarzyństwa Bharatów, a posiada wszystkie cechy Drawidów. Zrealizował nowy obraz ksiatriji: zamiast nieokrzesanego wojownika pojawił się wspomożyciel, miłośnik Dharmy, niedościgły włodarz, nieskazitelny mąż.
[...]
Przykład Ramy fantastycznie ukazuje wzajemne uzupełnianie się dwóch tradycji — indoeuropejscy przybysze wprowadzili ideę arya, która została przejęta przez ludy drawidyjskie i ujęta w etos wojownika pokonującego ciemności, walczącego o Światło i Prawdę. W Ramajanie warstwa wedyjska to — rydwan, ogień, ofiara konia (aśwamedha), to swajamwara przygotowana przez ojca Sity, rytuał współzawodnictwa o rękę księżniczki, na który zjechali wszyscy szlachetnie urodzeni młodzieńcy. Ale łuk Śiwy, którego cięciwę udaje się naciągnąć tylko Ramie to już warstwa drawidyjska. Także lekkość potraktowania tematu — asceci i leśni mędrcy otrzymali od Ramy obietnicę, iż w następnym życiu odrodzą się jako pasterki i będą tańczyć z nim do utraty tchu, gdy pojawi się na Ziemi pod postacią Kriszny.
[...]
Jej imię to blizna na powierzchni ziemi pozostawiona przez lemiesz pługa, w którą wieśniak zasiewa ziarno. Nie jest obdarzona tak silną osobowością jak wielkie boginie przedaryjskie, nie dysponuje też tak silną żeńską energią. Jako wedyjskie bóstwo pszenicy została „wchłonięta” przez potężną Lakszmi i stanowi jeden z jej aspektów. Gdyby nie została żoną Ramy o potężnej mocy boga-bohatera, zostałaby pewnie zapomniana. Ale silna pozostaje identyfikacja Sity-bruzdy z żoną. Żyje w cieniu Ramy jako symbol wiernej małżonki, o której cnotę mąż musi dbać co najmniej tak samo jak o swój honor.
[...]
W siódmym rozdziale Ramajany, wyraźnie zredagowanym dużo później, Rama obawia się jednak, czy Sita mieszkając w pałacu Rawany i przebywając z obcym mężczyzną pod jednym dachem, dochowała mu wierności małżeńskiej, dlatego musi dowieść swej czystości i przejść rytuał ognia. Bóg ognia, Agni wiedząc, że Sita jest ikoną niewinności oburzył się i nie pozwolił zapalić stosu, sam zaprowadził ją do Ramy. Lecz została mimo to wygnana i zamieszkała w lesie przy mędrcu Walmiki. Powiła bliźniaki i przez piętnaście lat słuchała wraz z synami nauk mędrca. Gdy któregoś dnia Rama przybył do mędrca Walmiki z prośbą o radę, rozpoznał w bliźniakach swoich synów i chciał, by Sita do niego wróciła. Ale ona poprosiła ziemię, by się rozstąpiła i zniknęła w bruździe, tak jak się narodziła, nie chcąc więcej cierpieć z powodu Ramy. A on, rozżalony stratą, wszedł do rzeki Saraju i w niej zniknął.
[...]
Ta wersja kłóci się z obrazem Ramy-wojownika, opiekuna młodych kobiet. Uratował on przecież Ahalję, która została przez męża zamieniona w kamień, po tym jak Indra nawiedził ją w nocy i uwiódł. Rama dotknął stopami kamienia i przywrócił jej postać, a także pogodził z mężem, riszi Gautamą.
[...]
Był młodszym bratem Ramy, a wraz ze swoim bratem-bliźniakiem otrzymali przy urodzeniu jedną czwartą boskiej inkarnacji Wisznu. Dlatego odznaczał się wielką łagodnością, ale i potężną boską siłą przenikliwości pozwalającą ochraniać i służyć. Dla hindusów jest ideałem oddanego brata, który o nic nie pytając łagodzi, rozumie i służy. Był nieodłącznym towarzyszem Ramy i Sity na wygnaniu w lesie, pobierał wraz z nimi stosowne nauki, a kiedy Sita została porwana — udał się z Ramą na poszukiwania i uczestniczył w wielkiej bitwie przeciwko Rawanie. Po zwycięstwie ciężko zachorował i wszyscy obawiali się o jego życie. Mogło mu pomóc tylko jedno zioło, które rosło w Himalajach. W Himalaje poleciał Hanuman, a nie umiejąc rozróżnić owego zioła od wielu innych ziół rosnących na stokach gór, zabrał ze sobą całą górę i przeniósł ją na Sri Lankę, ratując życie Lakszmany.
[...]
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
Tytuł oznacza przemarsz (Aiana), marsz, podróż Ramy, który jest siódmym awatarą boga Wisznu.
[...]
Rama urodził się w Ajodhji, stolicy maleńkiego starożytnego państwa Kośala, położonej nad rzeką Ghaghararą, lewym dopływem rzeki Gangi. Jego ojciec, król Daśaratha złożył w młodości ofiarę Aśwamedha, wielką wedyjską ofiarę konia, dzięki której urodziło mu się czterech synów, będących inkarnacjami Wisznu. Lecz tylko Rama został przeznaczony do wielkich czynów.
[...]
Rama chował się na bogatym dworze wraz z trzema braćmi, synami pozostałych żon króla. Kiedy doszedł wieku dojrzałego, stanął do współzawodnictwa z innymi zalotnikami o rękę pięknej Sity. Tylko on potrafił napiąć łuk, należący niegdyś do samego Śiwy, czym zdobył księżniczkę. Rytuał zaślubin był wielkim świętem dla całej Ajodhji, gdyż ludzie już wiedzieli, że Rama został przeznaczony do wielkich czynów, wiedzieli, że czuwa nad nim Wisznu.
[...]
Nie przejął jednak tronu Ajodhji po ojcu, gdyż władcą został jeden z młodszych braci, osadzony dzięki intrydze swej matki. Intrygą było też wygnanie Ramy do lasu na czternaście lat, poszła za nim wierna Sita i ukochany brat Lakszmana, jeden z bliźniaków. Wprawdzie po jakimś czasie władca przywołał go do Ajodhji i chciał oddać tron, to jednak Rama był tak zachwycony leśnym życiem, że postanowił zostać w lesie tyle czasu, ile było przewidziane. Najbardziej cieszył się ze spotkań z ascetami i leśnymi mędrcami, których wypytywał o najdrobniejsze szczegóły przestrzegania dharmy. Żyli jak pustelnicy w lesie Pandżawali, ubrani w marawuri i odżywiali się korzonkami i leśnymi owocami.
[...]
W Lakszmanie zakochała się rakszasi, demonica, ale kiedy poprosiła Sitę o wstawiennictwo za nią u brata męża, Sita odmówiła. To rozzłościło rakszasi, która pożaliła się swemu bratu, wielkiemu Rawanie. Rawana był uosobieniem zła w najczystszej postaci, a w dodatku obdarzonym mocą rozsiewania go i rozprzestrzeniania. Bez pomocy Ramy ludzie nie potrafiliby go ani opanować ani nawet unieszkodliwić. Rawana postanowił pomścić siostrę i wysłał do lasu pięknego, złotego jelonka na przynętę. Kiedy Sita zobaczyła jelonka pobiegła za nim, ale nie mogła go dogonić i poprosiła Ramę, by go upolował. Rama i Lakszmana wyruszyli w pogoń za jelonkiem. Sita została sama i wtedy właśnie Rawana zjechał do niej z przestworzy na lśniącym rydwanie i porwał ją na Sri Lankę. Sita zachowała na tyle przytomności umysłu, że kiedy znalazła się na rydwanie rozerwała naszyjnik z pereł, by znaczyć drogę porwania. Rawana chciał ją tylko przestraszyć, ale Sita była tak piękna, że uległ jej czarowi i ubzdurał sobie, że ją zdobędzie na żonę. Zbudował dla niej piękny szmaragdowy pałac, obezwładniał zapachami, nie żałował kosztownego jadła i wina, a także kadzidełek i obdarowywał kosztownościami. A pałac urządził tak bogato, że nawet jego sklepienia i ścieżki ogrodowe skrzyły się klejnotami.
[...]
Bracia długo w rozpaczy szukali Sity, ale wiedzieli, że muszą szukać pomocy, gdyż sami jej nie odnajdą. Pomogli królowi Sugriwie odzyskać królestwo zagarnięte przez przyrodniego brata, a było to królestwo małp. Sugriwa tak się wzruszył nieszczęściem młodego małżonka, że oddał mu w służbę swego najlepszego generała — Hanumana. Ta dzielna małpa była nie tylko nadzwyczajnie silna i inteligentna, ale potrafiła latać jak ptak. Hanuman wziął sprawy w swoje ręce i dzięki swym małpim zastępom odszukał Sitę na Sri Lance. Nawet odwiedził ją i przyniósł pierścień od Ramy, by wiedziała, że zostanie przez niego uratowana. Rama, Lakszmana i Hanuman zorganizowali wielką wyprawę, zbudowali most na Sri Lankę, by małpy mogły się tam przedostać.
[...]
Doszło do spotkania z Rawaną i rozgorzała mityczna bitwa. Rama doskonale celował, ale za każdym razem, gdy spadała jedna z dziesięciu głów demona zła, odrastały następne. Hanuman swoim ogonem przerzucił ogień na wyspę i Sri Lanka stanęła w płomieniach. Lakszmana zabijał demony z szybkością błyskawicy, ale Rawana był niezniszczalny. Dopiero jego syn, Indrasitu, przerażony demoniczną siłą ojca zdradza Ramie sekret — trzeba wysłać strzałę w pępek Rawany. Kiedy Rama wypuścił ostatnią swą strzałę trafiając w pępek Rawany, ten zachwiał się i upadł. Został pokonany. Sita była wolna i połączyła się z Ramą.
[...]
Rama uwolnił świat od jarzma demona zła i rozpoczął wprowadzanie dharmy, prawa. Wprawdzie podczas wielkiej bitwy zło w czystej postaci zostało rozbite, ale należało je wykorzenić i wypalić. Dopiero po wyplenieniu zła, ludzie mogli osiągnąć spokój na ziemi. Na Sri Lance pozostał Indrasitu i rządził mądrze i sprawiedliwie. Po zabiciu demona, Rama dokonał świętych ablucji i kazał wystawić lingam ku czci Śiwy. Dopiero wtedy ruszył w drogę powrotną.
[...]
Po powrocie do pałacu i wielkich uroczystościach, gdzie radości nie było końca, Rama wprowadził dharmę do swego państewka i stał się wzorem cnót władcy sprawiedliwego, a Sita — wzorem wiernej żony. Rama podarował ludziom dharmę i stoi na jej straży, wskazując słuszną drogę życia.
[...]
Rama urodził się w Ajodhji, stolicy maleńkiego starożytnego państwa Kośala, położonej nad rzeką Ghaghararą, lewym dopływem rzeki Gangi. Jego ojciec, król Daśaratha złożył w młodości ofiarę Aśwamedha, wielką wedyjską ofiarę konia, dzięki której urodziło mu się czterech synów, będących inkarnacjami Wisznu. Lecz tylko Rama został przeznaczony do wielkich czynów.
[...]
Rama chował się na bogatym dworze wraz z trzema braćmi, synami pozostałych żon króla. Kiedy doszedł wieku dojrzałego, stanął do współzawodnictwa z innymi zalotnikami o rękę pięknej Sity. Tylko on potrafił napiąć łuk, należący niegdyś do samego Śiwy, czym zdobył księżniczkę. Rytuał zaślubin był wielkim świętem dla całej Ajodhji, gdyż ludzie już wiedzieli, że Rama został przeznaczony do wielkich czynów, wiedzieli, że czuwa nad nim Wisznu.
[...]
Nie przejął jednak tronu Ajodhji po ojcu, gdyż władcą został jeden z młodszych braci, osadzony dzięki intrydze swej matki. Intrygą było też wygnanie Ramy do lasu na czternaście lat, poszła za nim wierna Sita i ukochany brat Lakszmana, jeden z bliźniaków. Wprawdzie po jakimś czasie władca przywołał go do Ajodhji i chciał oddać tron, to jednak Rama był tak zachwycony leśnym życiem, że postanowił zostać w lesie tyle czasu, ile było przewidziane. Najbardziej cieszył się ze spotkań z ascetami i leśnymi mędrcami, których wypytywał o najdrobniejsze szczegóły przestrzegania dharmy. Żyli jak pustelnicy w lesie Pandżawali, ubrani w marawuri i odżywiali się korzonkami i leśnymi owocami.
[...]
W Lakszmanie zakochała się rakszasi, demonica, ale kiedy poprosiła Sitę o wstawiennictwo za nią u brata męża, Sita odmówiła. To rozzłościło rakszasi, która pożaliła się swemu bratu, wielkiemu Rawanie. Rawana był uosobieniem zła w najczystszej postaci, a w dodatku obdarzonym mocą rozsiewania go i rozprzestrzeniania. Bez pomocy Ramy ludzie nie potrafiliby go ani opanować ani nawet unieszkodliwić. Rawana postanowił pomścić siostrę i wysłał do lasu pięknego, złotego jelonka na przynętę. Kiedy Sita zobaczyła jelonka pobiegła za nim, ale nie mogła go dogonić i poprosiła Ramę, by go upolował. Rama i Lakszmana wyruszyli w pogoń za jelonkiem. Sita została sama i wtedy właśnie Rawana zjechał do niej z przestworzy na lśniącym rydwanie i porwał ją na Sri Lankę. Sita zachowała na tyle przytomności umysłu, że kiedy znalazła się na rydwanie rozerwała naszyjnik z pereł, by znaczyć drogę porwania. Rawana chciał ją tylko przestraszyć, ale Sita była tak piękna, że uległ jej czarowi i ubzdurał sobie, że ją zdobędzie na żonę. Zbudował dla niej piękny szmaragdowy pałac, obezwładniał zapachami, nie żałował kosztownego jadła i wina, a także kadzidełek i obdarowywał kosztownościami. A pałac urządził tak bogato, że nawet jego sklepienia i ścieżki ogrodowe skrzyły się klejnotami.
[...]
Bracia długo w rozpaczy szukali Sity, ale wiedzieli, że muszą szukać pomocy, gdyż sami jej nie odnajdą. Pomogli królowi Sugriwie odzyskać królestwo zagarnięte przez przyrodniego brata, a było to królestwo małp. Sugriwa tak się wzruszył nieszczęściem młodego małżonka, że oddał mu w służbę swego najlepszego generała — Hanumana. Ta dzielna małpa była nie tylko nadzwyczajnie silna i inteligentna, ale potrafiła latać jak ptak. Hanuman wziął sprawy w swoje ręce i dzięki swym małpim zastępom odszukał Sitę na Sri Lance. Nawet odwiedził ją i przyniósł pierścień od Ramy, by wiedziała, że zostanie przez niego uratowana. Rama, Lakszmana i Hanuman zorganizowali wielką wyprawę, zbudowali most na Sri Lankę, by małpy mogły się tam przedostać.
[...]
Doszło do spotkania z Rawaną i rozgorzała mityczna bitwa. Rama doskonale celował, ale za każdym razem, gdy spadała jedna z dziesięciu głów demona zła, odrastały następne. Hanuman swoim ogonem przerzucił ogień na wyspę i Sri Lanka stanęła w płomieniach. Lakszmana zabijał demony z szybkością błyskawicy, ale Rawana był niezniszczalny. Dopiero jego syn, Indrasitu, przerażony demoniczną siłą ojca zdradza Ramie sekret — trzeba wysłać strzałę w pępek Rawany. Kiedy Rama wypuścił ostatnią swą strzałę trafiając w pępek Rawany, ten zachwiał się i upadł. Został pokonany. Sita była wolna i połączyła się z Ramą.
[...]
Rama uwolnił świat od jarzma demona zła i rozpoczął wprowadzanie dharmy, prawa. Wprawdzie podczas wielkiej bitwy zło w czystej postaci zostało rozbite, ale należało je wykorzenić i wypalić. Dopiero po wyplenieniu zła, ludzie mogli osiągnąć spokój na ziemi. Na Sri Lance pozostał Indrasitu i rządził mądrze i sprawiedliwie. Po zabiciu demona, Rama dokonał świętych ablucji i kazał wystawić lingam ku czci Śiwy. Dopiero wtedy ruszył w drogę powrotną.
[...]
Po powrocie do pałacu i wielkich uroczystościach, gdzie radości nie było końca, Rama wprowadził dharmę do swego państewka i stał się wzorem cnót władcy sprawiedliwego, a Sita — wzorem wiernej żony. Rama podarował ludziom dharmę i stoi na jej straży, wskazując słuszną drogę życia.
Śri występujące w samym imieniu jest honorificum ważnych osób, dla podkreślenia szacunku i czci. Ramana to skrót od Venkatarama, imienia boga Ramy, pod którym się urodził.
Pielgrzymi przybywali tłumnie na święto Kumbha Mela nie tylko po to, by wykąpać się w rzece i doznać odnowienia duchowego, lecz również po to, by spotkać świętych mężów, by dotknąć świętości w bardzo realnym, rzeczywistym wymiarze, pobrać nauki i otrzymać błogosławieństwo na kolejne lata. Była to jedna wielka darśiana, spotkanie i zobaczenie tych, których codzienna cicha egzystencja przebiega w całkowitym ukryciu przed światem. Ich wielka rola społeczna podczas święta to danie świadectwa, uobecnienie tego, co zwykle nieobecne. Aszramy miały swoje namioty, obok których urządzano miejsca do słuchania nauk guru — na dywanach pod baldachimem siedzieli słuchacze. W niektórych aszramach wystawiano fragmenty Ramajany; widziałam jak po zakończeniu recytacji świętych wersetów młodziutki Rama, syn bramina, omiatał głowy wyznawców koroną z pawich piór, a oni dotykali jego stóp — w tym świętym czasie meli, bóg Rama rzeczywiście pojawił się ludziom, przypominając o odwiecznym prawie dharmy.
[...]
Uczestniczyło aktywnie, modląc się i medytując oraz udzielając nauk więcej niż 40 tysięcy świętych mężów, nauczycieli, mistrzów, ludzi oświeconych, sadhu, opiekunów aszramów. Przybyli odziani w szafranowe szaty sannjasini, wyrzeczeńcy, wielbiciele Śiwy, a także miłośnicy Wisznu w szatach biało-kremowych lub żółtych. Wielbiciele Ramy, nazywani zwyczajowo baba, ojciec lub katja baba, wielki ojciec, ze znakami popiołu na ciele i włosami posypanymi popiołem, recytujący mantrę Sita Ram Sita Ram Sita Sita Sita Ram lub Hare Rama Hare Rama Rama Rama Hare Hare. Przybyli wędrowni mnisi i asceci — błędni rycerze ducha. Najczęściej powtarzaną mantrą była jednak Ganga Maiha Ki Ja.
[...]
Uczestniczyło aktywnie, modląc się i medytując oraz udzielając nauk więcej niż 40 tysięcy świętych mężów, nauczycieli, mistrzów, ludzi oświeconych, sadhu, opiekunów aszramów. Przybyli odziani w szafranowe szaty sannjasini, wyrzeczeńcy, wielbiciele Śiwy, a także miłośnicy Wisznu w szatach biało-kremowych lub żółtych. Wielbiciele Ramy, nazywani zwyczajowo baba, ojciec lub katja baba, wielki ojciec, ze znakami popiołu na ciele i włosami posypanymi popiołem, recytujący mantrę Sita Ram Sita Ram Sita Sita Sita Ram lub Hare Rama Hare Rama Rama Rama Hare Hare. Przybyli wędrowni mnisi i asceci — błędni rycerze ducha. Najczęściej powtarzaną mantrą była jednak Ganga Maiha Ki Ja.
Od leśnych mędrców pobierał nauki sam bóg Rama, przez 14 lat hartując ducha w ogniu ascezy. W lesie nauczył się żyć zgodnie z dharmą, a na tron powracał jako mąż sprawiedliwy, wzór cnót, idealny król i wojownik. Do dziś pozostaje wzorem do naśladowania dla wielu indyjskich mężczyzn.
hinduizm zamiast miłość do Ramy lub poddanie się Śiwie, lub wielbienie Kriszny; buddyzm zamiast — nauki Buddy, dżinizm zamiast — nauka Mahawry
Najpierw jest miejsce sacrum, a dopiero potem świątynia. Niemal wszystkie hinduskie świątynie były budowane w miejscach wyznaczonych przez określone zdarzenie mitologiczne, czyniące owo miejsce świętym. Od czasów starożytnych, a może nawet archaicznych, poprzedzających ruch budowy świątyń z kamienia, w tych właśnie miejscach odbywały się prowadzone przez braminów i pudżarinów rytuały i pudże upamiętniające owo zdarzenie. W Ajodhji najpierw przez setki lat świętowano urodziny boga Ramy dokładnie w miejscu, w którym według mitologii znajdował się królewski pałac, a dopiero później zbudowano tam kamienną świątynię. Podobnie w Mathurze, urodziny Kriszny obchodzono przez 3 tysiące lat zanim wzniesiono świątynię. Według mitologii, Śiwa po śmierci Sati, ukochanej małżonki, nosił na plecach jej ciało i rozpaczał; Brahma chciał mu ulżyć i przywrócić do rozsądku, więc odcinał po kawałku różne części jej ciała i wyrzucał; wtedy jeden palec spadł w miejscu nazywanym Kalighat. Od niepamiętnych czasów odprawiano w tym miejscu rytuały i „pamiętano” o tym, że bogowie też cierpią. I wprawdzie dzisiejsza świątynia jest całkiem nowoczesna (z roku 1847), to miejsce kultu jest tak stare jak hinduska mitologia. Obok Kalighat zbudowano Kalkutę, dziś 30-milionowe miasto, ale ludzie wciąż cierpią razem z Śiwą. Świątynia w Czidambaram została wzniesiona dokładnie tam, gdzie żyli w lesie dwaj asceci, którym Śiwa pokazał swój kosmiczny taniec.
[...]
Meczet jest dla muzułmanów miejscem modlitwy do Allaha i nie jest związany z żadnym „pamiętnym wydarzeniem”. Muzułmanie indyjscy nazywają swoje świątynie masjid (meczet), ale istnieje zasadnicza różnica między Dżama Masdżid, który był fundacją cesarską i stawiano go na wolnej ziemi, a meczetami wznoszonymi na uprzednio zniszczonych i rozebranych świątyniach hinduskich. Hindusi nie mieli nigdy nic przeciwko wznoszeniu tych pierwszych, cierpieli natomiast i cierpią do dziś, gdy na ruinach świątyń — Kriszny w Mathurze i Ramy w Ajodhji, Wielcy Mogołowie kazali wznieść masjidy. Trudno zliczyć, ile hinduskich świątyń zostało obróconych w perzynę od momentu pojawienia się muzułmanów w Indiach, czyli od roku 1000.
[...]
Meczet jest dla muzułmanów miejscem modlitwy do Allaha i nie jest związany z żadnym „pamiętnym wydarzeniem”. Muzułmanie indyjscy nazywają swoje świątynie masjid (meczet), ale istnieje zasadnicza różnica między Dżama Masdżid, który był fundacją cesarską i stawiano go na wolnej ziemi, a meczetami wznoszonymi na uprzednio zniszczonych i rozebranych świątyniach hinduskich. Hindusi nie mieli nigdy nic przeciwko wznoszeniu tych pierwszych, cierpieli natomiast i cierpią do dziś, gdy na ruinach świątyń — Kriszny w Mathurze i Ramy w Ajodhji, Wielcy Mogołowie kazali wznieść masjidy. Trudno zliczyć, ile hinduskich świątyń zostało obróconych w perzynę od momentu pojawienia się muzułmanów w Indiach, czyli od roku 1000.
Na drugą część składa się — wykonanie poprzez taniec i mimikę kirtanu, pieśni religijnej opowiadającej epizod z mitologii życia boga, Kriszny, Ramy, Wisznu lub Devi, taniec w czystej formie, inscenizujący poemat o boskiej miłości, pełen godności i powściągliwości (padam), taniec obrazujący miłość bardziej ludzką (javali), taniec abstrakcyjny o ruchach szybkich i skocznych zamykający spektakl (tillana). Tancerka może jednak zakończyć arangetram jeszcze jednym tańcem (shlokam), do pieśni śpiewanej w sanskrycie, wyrażającej uwielbienie dla bóstwa, bhakti. Spektakl zaczyna się i kończy mantrą, namaskaram.
W toku dziejów starożytna warna ksiatrijów prawie całkowicie wyniszczyła się wzajemnie w konfliktach zbrojnych i w jej miejsce weszli między V a VII wiekiem n.e. Radżputowie oraz później, w XV wieku — Sikhowie. Jednak Radżputowie, którzy siebie nazwali ksiatrijami, wyrażali publicznie nadzwyczaj wielką uniżoność i poddaństwo do boga Ramy, ich klanowej iszta dewaty, boskości prowadzącej — maharadżowie Amberu i potem Dżajpuru codziennie rano odprawiali pudżę w prywatnej świątyni, w której musieli brać udział wszyscy doradcy i przywódcy wojskowi.
zburzenie świątyni Ramy w Ajodhja, [Babur]
Pod szóstą awatarą Paraśuramy, Ramy z toporem, Wisznu zniszczył warnę ksiatrijów. Było to w epoce Treta Yuga.
[...]
Rama, Kriszna i Budda przybyli na Ziemię z mocą Wisznu i ofiarowali ludziom dharmę, bhakti i dżnianę (poznanie siebie samego). Dla hindusów Budda jest Nauczycielem i zgodnie z jego życzeniem nie traktuje się go jak boga. Ani tym bardziej jako założyciela religii. Ponieważ jednak każdy Wielki Nauczyciel jest awatarą boskości, więc nie ma nic dziwnego w tym, że przez wyznawców niektórych sekt, na przykład buddyzmu therawada, został on ubóstwiony i stał się Lordem Buddą, bogiem, iszta dewatą. Prowadzi ku wyzwoleniu tych, którzy poprzez akt zaufania i miłości (bhakti) zawierzyli tej właśnie postaci przejawu boskości.
[...]
Lakszmi spoczywa niekiedy na potężnej piersi Wisznu, gdyż jest jego siakti, drugim ja, alter ego i energią bliźniaczą. Są ze sobą zespoleni bardziej w aspekcie brat-siostra niż mąż-żona. Jej energia Pomyślności jest Zachowywana (Wchłaniana) przez jego materię. Towarzyszy mu we wszystkich zstąpieniach na ziemię, pod postacią Sity, kiedy pojawił się jako Rama i pod postacią Draupadi, żony pięciu Pandawów, kiedy pojawił się jako Kriszna.
[...]
Rama, Kriszna i Budda przybyli na Ziemię z mocą Wisznu i ofiarowali ludziom dharmę, bhakti i dżnianę (poznanie siebie samego). Dla hindusów Budda jest Nauczycielem i zgodnie z jego życzeniem nie traktuje się go jak boga. Ani tym bardziej jako założyciela religii. Ponieważ jednak każdy Wielki Nauczyciel jest awatarą boskości, więc nie ma nic dziwnego w tym, że przez wyznawców niektórych sekt, na przykład buddyzmu therawada, został on ubóstwiony i stał się Lordem Buddą, bogiem, iszta dewatą. Prowadzi ku wyzwoleniu tych, którzy poprzez akt zaufania i miłości (bhakti) zawierzyli tej właśnie postaci przejawu boskości.
[...]
Lakszmi spoczywa niekiedy na potężnej piersi Wisznu, gdyż jest jego siakti, drugim ja, alter ego i energią bliźniaczą. Są ze sobą zespoleni bardziej w aspekcie brat-siostra niż mąż-żona. Jej energia Pomyślności jest Zachowywana (Wchłaniana) przez jego materię. Towarzyszy mu we wszystkich zstąpieniach na ziemię, pod postacią Sity, kiedy pojawił się jako Rama i pod postacią Draupadi, żony pięciu Pandawów, kiedy pojawił się jako Kriszna.
Rambha Wisznu i Lakszmi
Drugie zstąpienie przybrało postać Kurmy, żółwia, który wyłaniając się z wody ocalił skarby z poprzedniego okresu, zagubione podczas potopu. Kurma podtrzymuje mityczną górę Mandarę, która służy dewom i asiurom do ubijania oceanu mleka, z wężem Wasuki owiniętym wokół ubijaka. Z mleka wytrąca się masło, ale także inne znakomitości (w liczbie 14): amrita (nektar nieśmiertelności), lekarz Dhanwantari, bogini Lakszmi, księżyc Czandra, nimfa Rambha, najpiękniejsza z apsar, biały słoń królewski, koń i krowa, drzewo życia, łuk który nigdy nie chybia, koncha.
Rati Kamasutra
Kama jest porównywany do aryjskiego boga Agni, Ognia, gdyż moc pożądania trawi i spala jak ogień. Siakti (energią sprawczą) Kamy jest pożądanie, jego bratem — gniew dobywający się z niespełnienia, a córką — pragnienie. Kama ma dwie małżonki — Rati, przyjemność fizyczną i Priti, przyjemność zmysłową.
Ratri Devi, Durga, Kali i inne boginie
Ratri to noc pełni księżyca cytowana w Ratri-sutrze; do dziś obchodzone jest święto Śiwaratri.
[...]
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
[...]
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
Rukma brat i siostra
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
Rukmini brat i siostra, Kriszna i Radha
W niektórych domach, inscenizuje się mit o Rukmini, ukazujący lojalność siostry wobec brata.
[...]
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
[...]
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
Kriszna opuścił brzegi Jamuny, Vrindavan i Mathurę i jako dorosły mężczyzna udał się ze swym klanem Jadawów do Gudżaratu, gdzie zbudował miasto Dwarkę i zamieszkał z żoną Rukmini. Zaprzyjaźnił się z braćmi Pandawami, ale najbardziej z Ardżuną i jej oddał za żonę swoją siostrę Subhadrę. Chciał pomóc Pandawom w wojnie z Kaurawami i przyjął funkcję woźnicy rydwanu Ardżuny. W przeddzień kataklizmu wojny otrzymał od Wisznu Najwyższą Moc Boskiej Energii i przekazał Wiedzę, objawienie nowego pojęcia Dharmy i trzech sposobów ujarzmienia namiętności, Jogę czynu, poznania i miłości.
Samwara miejsca sacrum
Dla hindusów — wiecznie biały wierzchołek góry jest lingą Śiwy, a on sam jako wielki jogin, siedzi nieopodal szczytu na tygrysiej skórze pogrążony w odwiecznej medytacji, która utrzymuje świat w istnieniu. Dla buddystów — jest siedzibą Samwary, tantrycznej formy Śiwy. Dżiniści uważają, że ich pierwszy prorok uzyskał tu wyzwolenie. Tybetańczycy należący do religii bon mają ją za punkt centralny mitycznego kraju i miejsce zejścia z nieba na ziemię jego twórcy. Wielki jogin Tybetu, Milarepa, spędził tu w ascezie 11 lat.
Saraswati boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, hindu, języki, obrzędy i święta, padma, religia rzeki Gangi, siakti, świątynie tamilskie, wina, Wisznu i Lakszmi
Starożytna religia hindu, charakteryzująca się mnogością bogiń i przejawów żeńskiej energii działania, siakti, została za sprawą Indoeuropejczyków uproszczona i sprowadzona do trzech imion bogiń: Saraswati-Lakszmi-Parwati.
[...]
Arjowie, myślący kategoriami ładu apollińskiego, uporządkowali starohinduskie bóstwa ładu dionizyjskiego, w którym pleniły się bujnie i rodziły w ekstatycznej wizji wciąż nowe formy. I tak wyróżnili oni tylko trzy boginie, tworząc żeńską trimurti — Saraswati, Lakszmi i Parwati — przyporządkowaną trimurti męskiej. Inne boginie pozostały całkowicie wolne, żadnej już nie związano z bogiem, na czele z Durgą, której przyporządkowano wszystkie znane imiona bogiń lokalnych. Tych imion-konceptów jest 108. Nawet Lakszmi, której osobowość tak bardzo wyemancypowała się z idei bezosobowej siakti-Mahadevi, jest inkarnacją bogini Durgi.
[...]
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
[...]
Arjowie, myślący kategoriami ładu apollińskiego, uporządkowali starohinduskie bóstwa ładu dionizyjskiego, w którym pleniły się bujnie i rodziły w ekstatycznej wizji wciąż nowe formy. I tak wyróżnili oni tylko trzy boginie, tworząc żeńską trimurti — Saraswati, Lakszmi i Parwati — przyporządkowaną trimurti męskiej. Inne boginie pozostały całkowicie wolne, żadnej już nie związano z bogiem, na czele z Durgą, której przyporządkowano wszystkie znane imiona bogiń lokalnych. Tych imion-konceptów jest 108. Nawet Lakszmi, której osobowość tak bardzo wyemancypowała się z idei bezosobowej siakti-Mahadevi, jest inkarnacją bogini Durgi.
[...]
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
Brahma&Saraswati — Wisznu&Lakszmi — Śiwa&Parwati.
[...]
Brahma-SaraswatiLudziom potrzebne są zasady szczegółowe, modele (pattern) do działania na co dzień oraz pomoc i wsparcie. Niektórzy bogowie są więc herosami życia codziennego, jak Kriszna i Rama, inni czuwają nad relacją do zwierząt, jak Ganeśa i Hanuman. Rama jest modelem dla władców sprawiedliwych i stoi na straży dharmy. Lakszmi czuwa nad finansowym dobrem człowieka, Saraswati nad jego rozwojem poprzez nauką i zdobywanie umiejętności artystycznych. W różnych epokach bogowie przyjmowali na siebie różne funkcje, dziś notuje się, na przykład, wielkie odrodzenie popularności Hanumana, opiekuna drzew i przyrody.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
Symboliczne znaczenie pary Brahma-Saraswati oznacza, że męskość wirtualna potrzebuje do Tworzenia zasad żeńskiej energii Wiedzy, czyli, że nic nie można stworzyć bez energii i umiejętności.
[...]
Jej imieniem była nazwana starożytna rzeka, płynąca równolegle do Indusu, która zaginęła w wyniku trzęsienia ziemi, jak się uważa około 2000 p.n.e. To nad tą rzeką riszi usłyszeli tekst Rigwedy i inne utwory śruti.
[...]
Płynie na łabędziu po jeziorze o lustrzanej tafli, w której odbija się jej wizerunek, co symbolizuje pełną kontrolę nad uczuciami i spokój umysłu, nieodzowny dla jasności wyrażania się. Zbiera potoki mowy, tak jak ocean gromadzi wody rzek. Bogini potoków mowy, słów i elokwencji, twórczyni sanskrytu, języka „pełnego, całkowitego”, panuje nie tylko nad słowem mówionym, ale i pisanym — nad znakami sanskryckiego sylabariusza. Jest opiekunką alfabetu devanagari. Nie budowano świątyń dla Saraswati i kultu jej nie oddawano.
[...]
(Nazywanie pary Brahma-Saraswati „małżeństwem”, Saraswati „żoną”, a Brahmę „mężem” jest zbyt daleko posuniętym antropomorfizmem).
[...]
Brahma-SaraswatiLudziom potrzebne są zasady szczegółowe, modele (pattern) do działania na co dzień oraz pomoc i wsparcie. Niektórzy bogowie są więc herosami życia codziennego, jak Kriszna i Rama, inni czuwają nad relacją do zwierząt, jak Ganeśa i Hanuman. Rama jest modelem dla władców sprawiedliwych i stoi na straży dharmy. Lakszmi czuwa nad finansowym dobrem człowieka, Saraswati nad jego rozwojem poprzez nauką i zdobywanie umiejętności artystycznych. W różnych epokach bogowie przyjmowali na siebie różne funkcje, dziś notuje się, na przykład, wielkie odrodzenie popularności Hanumana, opiekuna drzew i przyrody.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
Symboliczne znaczenie pary Brahma-Saraswati oznacza, że męskość wirtualna potrzebuje do Tworzenia zasad żeńskiej energii Wiedzy, czyli, że nic nie można stworzyć bez energii i umiejętności.
[...]
Jej imieniem była nazwana starożytna rzeka, płynąca równolegle do Indusu, która zaginęła w wyniku trzęsienia ziemi, jak się uważa około 2000 p.n.e. To nad tą rzeką riszi usłyszeli tekst Rigwedy i inne utwory śruti.
[...]
Płynie na łabędziu po jeziorze o lustrzanej tafli, w której odbija się jej wizerunek, co symbolizuje pełną kontrolę nad uczuciami i spokój umysłu, nieodzowny dla jasności wyrażania się. Zbiera potoki mowy, tak jak ocean gromadzi wody rzek. Bogini potoków mowy, słów i elokwencji, twórczyni sanskrytu, języka „pełnego, całkowitego”, panuje nie tylko nad słowem mówionym, ale i pisanym — nad znakami sanskryckiego sylabariusza. Jest opiekunką alfabetu devanagari. Nie budowano świątyń dla Saraswati i kultu jej nie oddawano.
[...]
(Nazywanie pary Brahma-Saraswati „małżeństwem”, Saraswati „żoną”, a Brahmę „mężem” jest zbyt daleko posuniętym antropomorfizmem).
Według mitologii indyjskiej na początku była Ziemia, Śri (nie Słowo) spoczywająca na kwiecie lotosu, więc lotos jest symbolem Stworzenia, kreacji, podporą wszystkiego, co istnieje w świecie materialnym i duchowym. Bogini Lakszmi spoczywa na różowym kwiecie lotosu, a bogini Saraswati — na białym; w ikonografii wielu bogów przedstawia się siedzących na kwiecie lotosu, także — Buddę. Lotos jest apoteozą piękna i idealnej symetrii. Korzenie kwiatu lotosu tkwią w mętnych wodach podświadomości, zamknięty kwiat o kształcie jaja wynurza się i przebija łodygą taflę wody, naszą świadomość, rozchylające się płatki symbolizują proces otwierania się duszy, zaś płatki otwarte ku górze — nasze dążenie ku nadświadomości, boskiej jaźni.
Bogini Saraswati, opiekunka mowy i elokwencji, jest twórczynią sanskrytu, który jest językiem „wygładzonym”. Zbiera potoki mowy tak jak ocean gromadzi wody rzek. Płynie na łabędziu, co symbolizuje jej pełną kontrolę nad uczuciami. Panuje nie tylko nad słowem mówionym, ale i pisanym. Jako twórczyni devanagari zarządza znakami sanskryckiego sylabariusza.
[...]
Brak potrzeby zapisu był zdaje się podyktowany wiarą w jakieś niezwykłe pochodzenie tych hymnów, które zostały przez nich nazwane śruti, czyli objawione, usłyszane. Dziś wiadomo, że Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e., a więc w czasach na długo poprzedzających przybycie plemion indoeuropejskich. Może właśnie niezwykłość tych hymnów, już wtedy odczuwanych jako archaiczne, kazała nazwać je śruti. Co także od razu miało oznaczać, że owe hymny są „tylko dla wtajemniczonych”, „nie dla wszystkich”. Ustna tradycja zawsze podkreślała, że Wedy zostały objawione wieszczom-poetom, riszi, nad rzeką Saraswati. Ale wtedy, kiedy Arjowie przybyli nad Indus, rzeka Saraswati już nie istniała — pochłonęły ją piaski pustyni Thar w wyniku potężnej katastrofy sejsmograficznej, która doprowadziła do wyludnienia około 1000 siedzib ludzkich, rozlokowanych nad tą rzeką (nad Indusem było ich tylko około 50). Arjowie powtarzali usłyszane hymny wedyjskie i utrwalali je aż do formy skamieniałej języka, w jakim były przez setki lat powtarzane, języka wedyjskiego, najstarszej postaci staroindyjskiego, mówionego do V wieku p.n.e.
[...]
Brak potrzeby zapisu był zdaje się podyktowany wiarą w jakieś niezwykłe pochodzenie tych hymnów, które zostały przez nich nazwane śruti, czyli objawione, usłyszane. Dziś wiadomo, że Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e., a więc w czasach na długo poprzedzających przybycie plemion indoeuropejskich. Może właśnie niezwykłość tych hymnów, już wtedy odczuwanych jako archaiczne, kazała nazwać je śruti. Co także od razu miało oznaczać, że owe hymny są „tylko dla wtajemniczonych”, „nie dla wszystkich”. Ustna tradycja zawsze podkreślała, że Wedy zostały objawione wieszczom-poetom, riszi, nad rzeką Saraswati. Ale wtedy, kiedy Arjowie przybyli nad Indus, rzeka Saraswati już nie istniała — pochłonęły ją piaski pustyni Thar w wyniku potężnej katastrofy sejsmograficznej, która doprowadziła do wyludnienia około 1000 siedzib ludzkich, rozlokowanych nad tą rzeką (nad Indusem było ich tylko około 50). Arjowie powtarzali usłyszane hymny wedyjskie i utrwalali je aż do formy skamieniałej języka, w jakim były przez setki lat powtarzane, języka wedyjskiego, najstarszej postaci staroindyjskiego, mówionego do V wieku p.n.e.
Wasanta Pańczami — kiedyś obchodzone było tylko na północy, w styczniu, dziś rozprzestrzenia się w całych Indiach. Na ulicach buduje się ołtarze ku czci bogini Saraswati i wiosny (wasanta znaczy wiosna); uczniowie i studenci przynoszą podręczniki szkolne i książki, instrumenty muzyczne, sztalugi, pędzle malarskie i wszelkie przybory szkolne z prośbą o błogosławieństwo.
Bogini Saraswati spoczywa niekiedy na białym lotosie (choć najczęściej płynie na łabędziu lub siedzi na pniu drzewa nad stawem, w którym odbija się jej postać). Biały lotos symbolizuje medytację, czystość umysłu i jasność ekspresji.
Cytowaną w Wedach rzekę Saraswati, nieistniejący już dziś dopływ Indusu, nad którym za czasów wedyjskich riszi inkantowali hymny do bogini Saraswati, opiekunki literatury, poezji, muzyki i pieśni, pamięć zbiorowa umieściła pod Gangą.
Każdy z trzej aspektów Rzeczywistości — Brahma, Wisznu, Śiwa, mają swoją siakti — Saraswati, Lakszmi, Parwati, Kali, gdyż bez żeńskiej energii są oni statyczni, martwi. Wszyscy bogowie, nawet najpotężniejsi, przyjmują niekiedy postać kobiecą — Wisznu chcący poznać usidlającą moc owej energii przybiera postać Mohini, by zdobyć Śiwę. Śiwa przyjmuje postać Kali i staję się Bhairawą.
Tancerka nakłada szerokie spodnie, pajaman, ściągnięte w kostce, a następnie drapuje wokół bioder krótkie sari, sięgające do kolan, układając je w uplisowane z przodu fałdy. Wkłada obcisły gorset z rękawami do łokci, chuli, wykonany z najpiękniejszych materiałów, przeważnie z brokatu lub jedwabiu haftowanego złotą nitką. Wysoko na czole i w przedziałek włosów sypie cynobrowy proszek, tilakam, święty znak hindu. Czernią kajalu maluje obwódkę oczu, a czerwienią rysuje kropkę między brwiami, bindi, odwieczny znak kobiety. Do uszu wpina kolczyki z półksiężycem, na szyi zapina szeroki naszyjnik — w czasach devadasi prawdziwe rubiny, w najgorszym wypadku granaty, a w czasach dzisiejszych zwykłe szkiełka. Na biodra zapina ozdobny szeroki pas, na ręce brzęczące bransoletki. Włosy wymagają tak specjalnego upięcia, że musi oddać swą głowę w ręce innej tancerki, która misternie układa loki, wplata świeże kwiaty i wpina ozdoby, takie jak słońce i księżyc oznaczające pokonanie przeciwieństw. I wreszcie z biciem serca nakłada rzecz najważniejszą — kinkini lub gunguru, dzwoneczki , które spajają, wiążą rytm tancerki z kosmicznym rytmem wszechświata. Przed założeniem przykłada je do piersi i do oczu, wypowiada krótką mantrę dziękczynną do Bogini i inwokację do siedmiu planet. W czasie święta ku czci bogini Saraswati, opiekunki sztuki, tancerka oddaje im hołd ofiarując kwiaty, podobnie jak muzyk oddaje hołd swoim instrumentom. Natuvanar dobiera pieczołowicie dzwoneczki dla swej uczennicy, całą setkę w jednej parze z brązu, miedzi i srebra, słucha brzmienia każdego z nich, prosi braminów o poświęcenie i ofiaruje w dzień arangetram. Wiąże je wokół kostek tancerki, symbolicznie uznając pełne przygotowanie do wejścia na scenę. Po makijażu, ułożeniu włosów i nałożeniu stroju, gopika skrywa się pod chustą, gdyż nikt nie może na nią spojrzeć, zanim nie zobaczy jej bóg.
Wina jest emblematem bogini Saraswati.
Najwyższa Rzeczywistość poddana energii sprawczej to Trimurti-Siakti: Brahma-Saraswati & Wisznu-Lakszmi & Śiwa-Parwati.
Sati miejsca sacrum, Polacy wobec Indii, sati, Śiwa i Parwati, świątynia
Kalighat w Kalkucie — świątynia poświęcona bogini Kali, wzniesiona w miejscu, gdzie według mitu spadł palec Sati, ukochanej żony Śiwy, poćwiartowanej przez bogów. Święta Kali-pudża i Durga-pudża ściągają niezliczoną ilość pielgrzymów. Jest to jedno z nielicznych już w Indiach miejsc, gdzie wciąż składa się krwawe ofiary ze zwierząt (kogutów i kozłów).
Powtarzanie banału o paleniu wdów jest kolejnym niezrozumieniem tematu. Rytuał wstępowania wdów na stos kremacyjny męża dotyczył bardzo niewielkiej ilości kobiet, tylko żon ksiatrijów i braminów. Wieśniaczki z warny siudrów oraz kobiety z wszystkich innych społeczności nie miały prawa wstępować na stos, nie znały zresztą mitu o Sati.
Spotkał się z moralnym potępieniem ze strony Anglików, którzy w 1829 roku wprowadzili zakaz jego praktykowania na terenach Kompanii Wschodnioindyjskiej. Do dziś wciąż znajdują się kobiety dokonujące samospalenia — w hinduskiej mitologii Sati pozostaje bowiem przykładem najwierniejszej żony, w imię której wdowy składają ofiarę z siebie dla swych mężów.
Jego pierwszą siakti była Sati, córka Dakszy. Oboje podstępem uzyskali zgodę na boskie małżeństwo. Ale ojcu nie spodobał się asceta posypany popiołem i ignorował on Śiwę, między innymi nie zaprosił go na wielki rytuał świętej ofiary. Zrozpaczona Sati rzuciła się w ogień. Śiwa stworzył wtedy ze swej wściekłości Kali i Bhairawę, wyciągnął z ognia ciało Sati i obnosił je po świecie. Żeby mu ulżyć, Brahma odcinał po kawałku części ciała, aż się rozpadło. Wtedy Śiwa osiadł w Himalajach i pogrążył się w medytacji.
[...]
Sati odrodziła się jako Parwati, córka Himalajów, ale nie udawało jej się pocieszyć Śiwy, gdyż nie zwracał na nią uwagi. Dopiero gdy Parwati zaczęła medytować, Śiwa zwrócił na nią uwagę.
[...]
W aspekcie dobrotliwym — z mocy Sati, Umy i Parwati.
[...]
Sati odrodziła się jako Parwati, córka Himalajów, ale nie udawało jej się pocieszyć Śiwy, gdyż nie zwracał na nią uwagi. Dopiero gdy Parwati zaczęła medytować, Śiwa zwrócił na nią uwagę.
[...]
W aspekcie dobrotliwym — z mocy Sati, Umy i Parwati.
Najpierw jest miejsce sacrum, a dopiero potem świątynia. Niemal wszystkie hinduskie świątynie były budowane w miejscach wyznaczonych przez określone zdarzenie mitologiczne, czyniące owo miejsce świętym. Od czasów starożytnych, a może nawet archaicznych, poprzedzających ruch budowy świątyń z kamienia, w tych właśnie miejscach odbywały się prowadzone przez braminów i pudżarinów rytuały i pudże upamiętniające owo zdarzenie. W Ajodhji najpierw przez setki lat świętowano urodziny boga Ramy dokładnie w miejscu, w którym według mitologii znajdował się królewski pałac, a dopiero później zbudowano tam kamienną świątynię. Podobnie w Mathurze, urodziny Kriszny obchodzono przez 3 tysiące lat zanim wzniesiono świątynię. Według mitologii, Śiwa po śmierci Sati, ukochanej małżonki, nosił na plecach jej ciało i rozpaczał; Brahma chciał mu ulżyć i przywrócić do rozsądku, więc odcinał po kawałku różne części jej ciała i wyrzucał; wtedy jeden palec spadł w miejscu nazywanym Kalighat. Od niepamiętnych czasów odprawiano w tym miejscu rytuały i „pamiętano” o tym, że bogowie też cierpią. I wprawdzie dzisiejsza świątynia jest całkiem nowoczesna (z roku 1847), to miejsce kultu jest tak stare jak hinduska mitologia. Obok Kalighat zbudowano Kalkutę, dziś 30-milionowe miasto, ale ludzie wciąż cierpią razem z Śiwą. Świątynia w Czidambaram została wzniesiona dokładnie tam, gdzie żyli w lesie dwaj asceci, którym Śiwa pokazał swój kosmiczny taniec.
Sita boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, brat i siostra, Hanuman, Kriszna i Radha, miejsca sacrum, obrzędy i święta, Rama i Sita, Ramajana, Wisznu i Lakszmi
Boginie odgrywają na równi z bogami dramaty małych, ludzkich rzeczywistości i uprawiają odwieczną grę pozorów, lilę. Radha towarzyszy Krisznie w zabawie, lila, tworzenia świata, ale nie jest jego „małżonką”, lecz wieczną kochanką, a gdy obejmują się i namiętnie kochają, świat przestaje zamierać, budzi się do istnienia. O jej miłosnej przygodzie z Kriszną wyznawcy śpiewają pieśni i recytują poematy. Nie ma tu miejsca na akt płodzenia-rodzenia-macierzyństwa, przejawia się tu jedynie erotyczna gra przeciwstawnych biegunów. Sita, towarzyszka Ramy, wzór indyjskiej kobiety, czysta, wierna, podąża za swym mężem wszędzie, będąc mu bardziej siostrą niż żoną.
Obraz Ramy w liczbie Trzy, jako Rama-Sita-Lakszmana przedstawia zwycięstwo nad Rawaną , a pod liczbą Dwa jako Rama-Sita — idealną parę królewską, zaś jako Rama-Lakszmana — idealny związek braterski, a jako Rama-Hanuman — lojalność w służbie władzy.
Dwie pary bogów w sposób najczystszy przedstawiają ową relację: Radha i Kriszna oraz Sita i Rama.
[...]
Sita jest wzorem cnót indyjskiej kobiety — wierna i oddana, na czternaście lat podąża za Ramą do lasu i żyje z nim „jak z bratem”, gdyż Ramę obowiązuje przestrzeganie czystości. Rodzi mu bliźnięta.
[...]
Sita jest wzorem cnót indyjskiej kobiety — wierna i oddana, na czternaście lat podąża za Ramą do lasu i żyje z nim „jak z bratem”, gdyż Ramę obowiązuje przestrzeganie czystości. Rodzi mu bliźnięta.
Pomagał Ramie odnaleźć Sitę, gdy została porwana na Sri Lankę i był głównym, obok Ramy, bohaterem wielkiej bitwy, w której Rawana i jego rakszasy zostały całkowicie rozbite. Po bitwie Rama chciał zapłacić Hanumanowi za usługę, ale ten odmówił, ciesząc się jednak, że został potraktowany jak dowódca małp, a nie jak sługa niewolnik, któremu nigdy się za usługi nie płaci. Odtąd służył Ramie bezgranicznie oddany i wierny.
[...]
Przedstawiany w kwartecie z Ramą, Lakszmaną i Sitą, Hanuman symbolizuje ponadludzką, zwierzęcą siłę potrzebną do sprawowania władzy i pokonania wszystkich niskich i prymitywnych mocy przeciwnych. Uosabia dziką inteligencję i spryt w służbie słusznej sprawy (przeniesienie góry z Himalajów), a przede wszystkim bezgraniczną wierność i oddanie jednemu panu, Ramie.
[...]
Przedstawiany w kwartecie z Ramą, Lakszmaną i Sitą, Hanuman symbolizuje ponadludzką, zwierzęcą siłę potrzebną do sprawowania władzy i pokonania wszystkich niskich i prymitywnych mocy przeciwnych. Uosabia dziką inteligencję i spryt w służbie słusznej sprawy (przeniesienie góry z Himalajów), a przede wszystkim bezgraniczną wierność i oddanie jednemu panu, Ramie.
Podobnie jak Sita, nie jest uosobieniem potężnej żeńskiej mocy, choć jest wcieleniem bogini Lakszmi.
Siedziba Wisznu jest na wschodzie nad Zatoką Bengalską, w Puri. Zdaniem wielu hindusów jest to obecnie najważniejsza pielgrzymka hindu. Wisznu występuje tu pod imieniem Jagannatha, Pan Świata, a jego statuetka z czarnego drewna ma zawierać szczątki Kriszny. Jagannatha, siostra Subhadra i brat Balabhadra tworzą trimurti (podobnie jak Rama, Sita i Lakszmana). Najważniejszym świętem jest Rath Yatra, kiedy to na olbrzymich trzech rydwanach statuetki są na 7 dni przemieszczane do ogrodów, usytuowanych w odległości 1,5 km od świątyni Jagannatha. Rydwany są budowane co roku na nowo, gdyż po ceremonii trzeba je… spalić.
[...]
Dham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
[...]
Dham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
diwali, dipawali — najważniejsze święto obchodzone w całych Indiach, rozpoczyna się w 14-ty dzień księżycowy miesiąca kartik, po dwóch tygodniach ciemności, gdy księżyc jest w nowiu, a więc w czarnym księżycu, między końcem września a początkiem listopada; dipa to mała lampka oliwna, zaś awali znaczy rząd — podczas święta wszyscy hindusi, niezależnie od wyznawanej religii, wystawiają przed dom rzędy zapalonych lampek oliwnych. Jest to symboliczne zwycięstwo światła nad ciemnością, dobra nad złem, na pamiątkę zwycięstwa boga Ramy nad demonem Rawaną. W opowieści mitologicznej, ludzie uszczęśliwieni tym ostatecznym rozgromieniem zła oświetlali drogę bogu Ramie kiedy powracał w triumfalnym marszu z Sitą, Lakszmaną i Hanumanem ze Sri Lanki do Ajodhji.Ramajana
[...]
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
[...]
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
W parze z Sitą, Rama jest utożsamiany z ideałem męskiej wierności i oddania żonie (w przeciwieństwie do Kriszny, bałamutnego kochanka). Personifikuje doskonałą Kulturę osobistą (wykształcenie, etyka i ogłada), podczas gdy Sita — łagodne siły Natury (cierpliwość, stałość, powtarzalność).
[...]
W triadzie z bratem Lakszmaną i Sitą — jest bogiem-bohaterem pokonującym demona Rawanę.
[...]
W kwartecie z Lakszmaną, Sitą i Hanumanem — jest ideałem sprawiedliwego władcy.
[...]
Czuwa nad nim sam Agastja, wielki mędrzec z Gór Windhja, autor kilku hymnów Rigwedy. Podczas wygnania, Sita, Rama i Lakszmana byli jego uczniami — przekazał im wielkie dzieła tradycji wedyjskiej oraz wiedzę o bogach.
[...]
Dla władców dynastii Bundela w Orczi, jak ukazują wspaniałe freski z XVI wieku, Rama był ideałem sprawiedliwego króla, a mniej bogiem, chociaż na freskach ukazali chronologiczne miejsce pojawienia się go na ziemi jako awatara Wisznu. Władcy radżpuccy, których różne dynastie przejęły władzę między VIII a XIV wiekiem n.e. w wielu regionach Indii, uważali Ramę nawet za swego protoplastę. Dotyczyło to zwłaszcza tych klanów radżpuckich, które wywodziły swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry. We wszystkich niemal pałacach Radżastanu, Ramę przedstawia się siedzącego na tronie z Sitą, ze stojącym obok nich Lakszmaną i Hanumanem siedzącym obok tronu. Rama symbolizuje sprawiedliwość, Sita — oddanie, Lakszmana — wsparcie słusznej sprawy, a Hanuman — inteligencję w służbie władcy.
[...]
Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei. Jak widzieliśmy, w Mahabharacie został opowiedziany moment dziejowy (trwający 200-300 lat, ale z punktu widzenia mitologii był to moment) całkowitego upadku etosu aryjskiego ksiatriji, z powodu sprzeniewierzenia się dharmie (brak panowania nad emocjami), co pociągnęło za sobą wzajemne wybicie się klanów. Ramajana opowiada, że dano sobie radę z ukróceniem rozpasanych obyczajów tej warstwy społecznej. Społeczeństwo, a zwłaszcza społeczeństwo Indii południowych, zrezygnowało już około VI wieku p.n.e. z wedyjskiego wywyższenia warny ksiatrijów. Dlatego Rama nie ma w sobie już nic z barbarzyństwa Bharatów, a posiada wszystkie cechy Drawidów. Zrealizował nowy obraz ksiatriji: zamiast nieokrzesanego wojownika pojawił się wspomożyciel, miłośnik Dharmy, niedościgły włodarz, nieskazitelny mąż.
[...]
Przykład Ramy fantastycznie ukazuje wzajemne uzupełnianie się dwóch tradycji — indoeuropejscy przybysze wprowadzili ideę arya, która została przejęta przez ludy drawidyjskie i ujęta w etos wojownika pokonującego ciemności, walczącego o Światło i Prawdę. W Ramajanie warstwa wedyjska to — rydwan, ogień, ofiara konia (aśwamedha), to swajamwara przygotowana przez ojca Sity, rytuał współzawodnictwa o rękę księżniczki, na który zjechali wszyscy szlachetnie urodzeni młodzieńcy. Ale łuk Śiwy, którego cięciwę udaje się naciągnąć tylko Ramie to już warstwa drawidyjska. Także lekkość potraktowania tematu — asceci i leśni mędrcy otrzymali od Ramy obietnicę, iż w następnym życiu odrodzą się jako pasterki i będą tańczyć z nim do utraty tchu, gdy pojawi się na Ziemi pod postacią Kriszny.
[...]
Jej imię to blizna na powierzchni ziemi pozostawiona przez lemiesz pługa, w którą wieśniak zasiewa ziarno. Nie jest obdarzona tak silną osobowością jak wielkie boginie przedaryjskie, nie dysponuje też tak silną żeńską energią. Jako wedyjskie bóstwo pszenicy została „wchłonięta” przez potężną Lakszmi i stanowi jeden z jej aspektów. Gdyby nie została żoną Ramy o potężnej mocy boga-bohatera, zostałaby pewnie zapomniana. Ale silna pozostaje identyfikacja Sity-bruzdy z żoną. Żyje w cieniu Ramy jako symbol wiernej małżonki, o której cnotę mąż musi dbać co najmniej tak samo jak o swój honor.
[...]
W siódmym rozdziale Ramajany, wyraźnie zredagowanym dużo później, Rama obawia się jednak, czy Sita mieszkając w pałacu Rawany i przebywając z obcym mężczyzną pod jednym dachem, dochowała mu wierności małżeńskiej, dlatego musi dowieść swej czystości i przejść rytuał ognia. Bóg ognia, Agni wiedząc, że Sita jest ikoną niewinności oburzył się i nie pozwolił zapalić stosu, sam zaprowadził ją do Ramy. Lecz została mimo to wygnana i zamieszkała w lesie przy mędrcu Walmiki. Powiła bliźniaki i przez piętnaście lat słuchała wraz z synami nauk mędrca. Gdy któregoś dnia Rama przybył do mędrca Walmiki z prośbą o radę, rozpoznał w bliźniakach swoich synów i chciał, by Sita do niego wróciła. Ale ona poprosiła ziemię, by się rozstąpiła i zniknęła w bruździe, tak jak się narodziła, nie chcąc więcej cierpieć z powodu Ramy. A on, rozżalony stratą, wszedł do rzeki Saraju i w niej zniknął.
[...]
Według Ramajany, Rawana porwał Sitę z groty Sita Gupta niedaleko Nasik. Walmiki jest uważany za autora Ramajany.
[...]
Był młodszym bratem Ramy, a wraz ze swoim bratem-bliźniakiem otrzymali przy urodzeniu jedną czwartą boskiej inkarnacji Wisznu. Dlatego odznaczał się wielką łagodnością, ale i potężną boską siłą przenikliwości pozwalającą ochraniać i służyć. Dla hindusów jest ideałem oddanego brata, który o nic nie pytając łagodzi, rozumie i służy. Był nieodłącznym towarzyszem Ramy i Sity na wygnaniu w lesie, pobierał wraz z nimi stosowne nauki, a kiedy Sita została porwana — udał się z Ramą na poszukiwania i uczestniczył w wielkiej bitwie przeciwko Rawanie. Po zwycięstwie ciężko zachorował i wszyscy obawiali się o jego życie. Mogło mu pomóc tylko jedno zioło, które rosło w Himalajach. W Himalaje poleciał Hanuman, a nie umiejąc rozróżnić owego zioła od wielu innych ziół rosnących na stokach gór, zabrał ze sobą całą górę i przeniósł ją na Sri Lankę, ratując życie Lakszmany.
[...]
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
[...]
W triadzie z bratem Lakszmaną i Sitą — jest bogiem-bohaterem pokonującym demona Rawanę.
[...]
W kwartecie z Lakszmaną, Sitą i Hanumanem — jest ideałem sprawiedliwego władcy.
[...]
Czuwa nad nim sam Agastja, wielki mędrzec z Gór Windhja, autor kilku hymnów Rigwedy. Podczas wygnania, Sita, Rama i Lakszmana byli jego uczniami — przekazał im wielkie dzieła tradycji wedyjskiej oraz wiedzę o bogach.
[...]
Dla władców dynastii Bundela w Orczi, jak ukazują wspaniałe freski z XVI wieku, Rama był ideałem sprawiedliwego króla, a mniej bogiem, chociaż na freskach ukazali chronologiczne miejsce pojawienia się go na ziemi jako awatara Wisznu. Władcy radżpuccy, których różne dynastie przejęły władzę między VIII a XIV wiekiem n.e. w wielu regionach Indii, uważali Ramę nawet za swego protoplastę. Dotyczyło to zwłaszcza tych klanów radżpuckich, które wywodziły swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry. We wszystkich niemal pałacach Radżastanu, Ramę przedstawia się siedzącego na tronie z Sitą, ze stojącym obok nich Lakszmaną i Hanumanem siedzącym obok tronu. Rama symbolizuje sprawiedliwość, Sita — oddanie, Lakszmana — wsparcie słusznej sprawy, a Hanuman — inteligencję w służbie władcy.
[...]
Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei. Jak widzieliśmy, w Mahabharacie został opowiedziany moment dziejowy (trwający 200-300 lat, ale z punktu widzenia mitologii był to moment) całkowitego upadku etosu aryjskiego ksiatriji, z powodu sprzeniewierzenia się dharmie (brak panowania nad emocjami), co pociągnęło za sobą wzajemne wybicie się klanów. Ramajana opowiada, że dano sobie radę z ukróceniem rozpasanych obyczajów tej warstwy społecznej. Społeczeństwo, a zwłaszcza społeczeństwo Indii południowych, zrezygnowało już około VI wieku p.n.e. z wedyjskiego wywyższenia warny ksiatrijów. Dlatego Rama nie ma w sobie już nic z barbarzyństwa Bharatów, a posiada wszystkie cechy Drawidów. Zrealizował nowy obraz ksiatriji: zamiast nieokrzesanego wojownika pojawił się wspomożyciel, miłośnik Dharmy, niedościgły włodarz, nieskazitelny mąż.
[...]
Przykład Ramy fantastycznie ukazuje wzajemne uzupełnianie się dwóch tradycji — indoeuropejscy przybysze wprowadzili ideę arya, która została przejęta przez ludy drawidyjskie i ujęta w etos wojownika pokonującego ciemności, walczącego o Światło i Prawdę. W Ramajanie warstwa wedyjska to — rydwan, ogień, ofiara konia (aśwamedha), to swajamwara przygotowana przez ojca Sity, rytuał współzawodnictwa o rękę księżniczki, na który zjechali wszyscy szlachetnie urodzeni młodzieńcy. Ale łuk Śiwy, którego cięciwę udaje się naciągnąć tylko Ramie to już warstwa drawidyjska. Także lekkość potraktowania tematu — asceci i leśni mędrcy otrzymali od Ramy obietnicę, iż w następnym życiu odrodzą się jako pasterki i będą tańczyć z nim do utraty tchu, gdy pojawi się na Ziemi pod postacią Kriszny.
[...]
Jej imię to blizna na powierzchni ziemi pozostawiona przez lemiesz pługa, w którą wieśniak zasiewa ziarno. Nie jest obdarzona tak silną osobowością jak wielkie boginie przedaryjskie, nie dysponuje też tak silną żeńską energią. Jako wedyjskie bóstwo pszenicy została „wchłonięta” przez potężną Lakszmi i stanowi jeden z jej aspektów. Gdyby nie została żoną Ramy o potężnej mocy boga-bohatera, zostałaby pewnie zapomniana. Ale silna pozostaje identyfikacja Sity-bruzdy z żoną. Żyje w cieniu Ramy jako symbol wiernej małżonki, o której cnotę mąż musi dbać co najmniej tak samo jak o swój honor.
[...]
W siódmym rozdziale Ramajany, wyraźnie zredagowanym dużo później, Rama obawia się jednak, czy Sita mieszkając w pałacu Rawany i przebywając z obcym mężczyzną pod jednym dachem, dochowała mu wierności małżeńskiej, dlatego musi dowieść swej czystości i przejść rytuał ognia. Bóg ognia, Agni wiedząc, że Sita jest ikoną niewinności oburzył się i nie pozwolił zapalić stosu, sam zaprowadził ją do Ramy. Lecz została mimo to wygnana i zamieszkała w lesie przy mędrcu Walmiki. Powiła bliźniaki i przez piętnaście lat słuchała wraz z synami nauk mędrca. Gdy któregoś dnia Rama przybył do mędrca Walmiki z prośbą o radę, rozpoznał w bliźniakach swoich synów i chciał, by Sita do niego wróciła. Ale ona poprosiła ziemię, by się rozstąpiła i zniknęła w bruździe, tak jak się narodziła, nie chcąc więcej cierpieć z powodu Ramy. A on, rozżalony stratą, wszedł do rzeki Saraju i w niej zniknął.
[...]
Według Ramajany, Rawana porwał Sitę z groty Sita Gupta niedaleko Nasik. Walmiki jest uważany za autora Ramajany.
[...]
Był młodszym bratem Ramy, a wraz ze swoim bratem-bliźniakiem otrzymali przy urodzeniu jedną czwartą boskiej inkarnacji Wisznu. Dlatego odznaczał się wielką łagodnością, ale i potężną boską siłą przenikliwości pozwalającą ochraniać i służyć. Dla hindusów jest ideałem oddanego brata, który o nic nie pytając łagodzi, rozumie i służy. Był nieodłącznym towarzyszem Ramy i Sity na wygnaniu w lesie, pobierał wraz z nimi stosowne nauki, a kiedy Sita została porwana — udał się z Ramą na poszukiwania i uczestniczył w wielkiej bitwie przeciwko Rawanie. Po zwycięstwie ciężko zachorował i wszyscy obawiali się o jego życie. Mogło mu pomóc tylko jedno zioło, które rosło w Himalajach. W Himalaje poleciał Hanuman, a nie umiejąc rozróżnić owego zioła od wielu innych ziół rosnących na stokach gór, zabrał ze sobą całą górę i przeniósł ją na Sri Lankę, ratując życie Lakszmany.
[...]
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
Rama chował się na bogatym dworze wraz z trzema braćmi, synami pozostałych żon króla. Kiedy doszedł wieku dojrzałego, stanął do współzawodnictwa z innymi zalotnikami o rękę pięknej Sity. Tylko on potrafił napiąć łuk, należący niegdyś do samego Śiwy, czym zdobył księżniczkę. Rytuał zaślubin był wielkim świętem dla całej Ajodhji, gdyż ludzie już wiedzieli, że Rama został przeznaczony do wielkich czynów, wiedzieli, że czuwa nad nim Wisznu.
[...]
Nie przejął jednak tronu Ajodhji po ojcu, gdyż władcą został jeden z młodszych braci, osadzony dzięki intrydze swej matki. Intrygą było też wygnanie Ramy do lasu na czternaście lat, poszła za nim wierna Sita i ukochany brat Lakszmana, jeden z bliźniaków. Wprawdzie po jakimś czasie władca przywołał go do Ajodhji i chciał oddać tron, to jednak Rama był tak zachwycony leśnym życiem, że postanowił zostać w lesie tyle czasu, ile było przewidziane. Najbardziej cieszył się ze spotkań z ascetami i leśnymi mędrcami, których wypytywał o najdrobniejsze szczegóły przestrzegania dharmy. Żyli jak pustelnicy w lesie Pandżawali, ubrani w marawuri i odżywiali się korzonkami i leśnymi owocami.
[...]
W Lakszmanie zakochała się rakszasi, demonica, ale kiedy poprosiła Sitę o wstawiennictwo za nią u brata męża, Sita odmówiła. To rozzłościło rakszasi, która pożaliła się swemu bratu, wielkiemu Rawanie. Rawana był uosobieniem zła w najczystszej postaci, a w dodatku obdarzonym mocą rozsiewania go i rozprzestrzeniania. Bez pomocy Ramy ludzie nie potrafiliby go ani opanować ani nawet unieszkodliwić. Rawana postanowił pomścić siostrę i wysłał do lasu pięknego, złotego jelonka na przynętę. Kiedy Sita zobaczyła jelonka pobiegła za nim, ale nie mogła go dogonić i poprosiła Ramę, by go upolował. Rama i Lakszmana wyruszyli w pogoń za jelonkiem. Sita została sama i wtedy właśnie Rawana zjechał do niej z przestworzy na lśniącym rydwanie i porwał ją na Sri Lankę. Sita zachowała na tyle przytomności umysłu, że kiedy znalazła się na rydwanie rozerwała naszyjnik z pereł, by znaczyć drogę porwania. Rawana chciał ją tylko przestraszyć, ale Sita była tak piękna, że uległ jej czarowi i ubzdurał sobie, że ją zdobędzie na żonę. Zbudował dla niej piękny szmaragdowy pałac, obezwładniał zapachami, nie żałował kosztownego jadła i wina, a także kadzidełek i obdarowywał kosztownościami. A pałac urządził tak bogato, że nawet jego sklepienia i ścieżki ogrodowe skrzyły się klejnotami.
[...]
Bracia długo w rozpaczy szukali Sity, ale wiedzieli, że muszą szukać pomocy, gdyż sami jej nie odnajdą. Pomogli królowi Sugriwie odzyskać królestwo zagarnięte przez przyrodniego brata, a było to królestwo małp. Sugriwa tak się wzruszył nieszczęściem młodego małżonka, że oddał mu w służbę swego najlepszego generała — Hanumana. Ta dzielna małpa była nie tylko nadzwyczajnie silna i inteligentna, ale potrafiła latać jak ptak. Hanuman wziął sprawy w swoje ręce i dzięki swym małpim zastępom odszukał Sitę na Sri Lance. Nawet odwiedził ją i przyniósł pierścień od Ramy, by wiedziała, że zostanie przez niego uratowana. Rama, Lakszmana i Hanuman zorganizowali wielką wyprawę, zbudowali most na Sri Lankę, by małpy mogły się tam przedostać.
[...]
Doszło do spotkania z Rawaną i rozgorzała mityczna bitwa. Rama doskonale celował, ale za każdym razem, gdy spadała jedna z dziesięciu głów demona zła, odrastały następne. Hanuman swoim ogonem przerzucił ogień na wyspę i Sri Lanka stanęła w płomieniach. Lakszmana zabijał demony z szybkością błyskawicy, ale Rawana był niezniszczalny. Dopiero jego syn, Indrasitu, przerażony demoniczną siłą ojca zdradza Ramie sekret — trzeba wysłać strzałę w pępek Rawany. Kiedy Rama wypuścił ostatnią swą strzałę trafiając w pępek Rawany, ten zachwiał się i upadł. Został pokonany. Sita była wolna i połączyła się z Ramą.
[...]
Towarzyszyła mu wierna Sita i oczywiście ukochany brat Lakszmana i Hanuman, który już nigdy nie rozstał się z nimi.
[...]
Po powrocie do pałacu i wielkich uroczystościach, gdzie radości nie było końca, Rama wprowadził dharmę do swego państewka i stał się wzorem cnót władcy sprawiedliwego, a Sita — wzorem wiernej żony. Rama podarował ludziom dharmę i stoi na jej straży, wskazując słuszną drogę życia.
[...]
Nie przejął jednak tronu Ajodhji po ojcu, gdyż władcą został jeden z młodszych braci, osadzony dzięki intrydze swej matki. Intrygą było też wygnanie Ramy do lasu na czternaście lat, poszła za nim wierna Sita i ukochany brat Lakszmana, jeden z bliźniaków. Wprawdzie po jakimś czasie władca przywołał go do Ajodhji i chciał oddać tron, to jednak Rama był tak zachwycony leśnym życiem, że postanowił zostać w lesie tyle czasu, ile było przewidziane. Najbardziej cieszył się ze spotkań z ascetami i leśnymi mędrcami, których wypytywał o najdrobniejsze szczegóły przestrzegania dharmy. Żyli jak pustelnicy w lesie Pandżawali, ubrani w marawuri i odżywiali się korzonkami i leśnymi owocami.
[...]
W Lakszmanie zakochała się rakszasi, demonica, ale kiedy poprosiła Sitę o wstawiennictwo za nią u brata męża, Sita odmówiła. To rozzłościło rakszasi, która pożaliła się swemu bratu, wielkiemu Rawanie. Rawana był uosobieniem zła w najczystszej postaci, a w dodatku obdarzonym mocą rozsiewania go i rozprzestrzeniania. Bez pomocy Ramy ludzie nie potrafiliby go ani opanować ani nawet unieszkodliwić. Rawana postanowił pomścić siostrę i wysłał do lasu pięknego, złotego jelonka na przynętę. Kiedy Sita zobaczyła jelonka pobiegła za nim, ale nie mogła go dogonić i poprosiła Ramę, by go upolował. Rama i Lakszmana wyruszyli w pogoń za jelonkiem. Sita została sama i wtedy właśnie Rawana zjechał do niej z przestworzy na lśniącym rydwanie i porwał ją na Sri Lankę. Sita zachowała na tyle przytomności umysłu, że kiedy znalazła się na rydwanie rozerwała naszyjnik z pereł, by znaczyć drogę porwania. Rawana chciał ją tylko przestraszyć, ale Sita była tak piękna, że uległ jej czarowi i ubzdurał sobie, że ją zdobędzie na żonę. Zbudował dla niej piękny szmaragdowy pałac, obezwładniał zapachami, nie żałował kosztownego jadła i wina, a także kadzidełek i obdarowywał kosztownościami. A pałac urządził tak bogato, że nawet jego sklepienia i ścieżki ogrodowe skrzyły się klejnotami.
[...]
Bracia długo w rozpaczy szukali Sity, ale wiedzieli, że muszą szukać pomocy, gdyż sami jej nie odnajdą. Pomogli królowi Sugriwie odzyskać królestwo zagarnięte przez przyrodniego brata, a było to królestwo małp. Sugriwa tak się wzruszył nieszczęściem młodego małżonka, że oddał mu w służbę swego najlepszego generała — Hanumana. Ta dzielna małpa była nie tylko nadzwyczajnie silna i inteligentna, ale potrafiła latać jak ptak. Hanuman wziął sprawy w swoje ręce i dzięki swym małpim zastępom odszukał Sitę na Sri Lance. Nawet odwiedził ją i przyniósł pierścień od Ramy, by wiedziała, że zostanie przez niego uratowana. Rama, Lakszmana i Hanuman zorganizowali wielką wyprawę, zbudowali most na Sri Lankę, by małpy mogły się tam przedostać.
[...]
Doszło do spotkania z Rawaną i rozgorzała mityczna bitwa. Rama doskonale celował, ale za każdym razem, gdy spadała jedna z dziesięciu głów demona zła, odrastały następne. Hanuman swoim ogonem przerzucił ogień na wyspę i Sri Lanka stanęła w płomieniach. Lakszmana zabijał demony z szybkością błyskawicy, ale Rawana był niezniszczalny. Dopiero jego syn, Indrasitu, przerażony demoniczną siłą ojca zdradza Ramie sekret — trzeba wysłać strzałę w pępek Rawany. Kiedy Rama wypuścił ostatnią swą strzałę trafiając w pępek Rawany, ten zachwiał się i upadł. Został pokonany. Sita była wolna i połączyła się z Ramą.
[...]
Towarzyszyła mu wierna Sita i oczywiście ukochany brat Lakszmana i Hanuman, który już nigdy nie rozstał się z nimi.
[...]
Po powrocie do pałacu i wielkich uroczystościach, gdzie radości nie było końca, Rama wprowadził dharmę do swego państewka i stał się wzorem cnót władcy sprawiedliwego, a Sita — wzorem wiernej żony. Rama podarował ludziom dharmę i stoi na jej straży, wskazując słuszną drogę życia.
Lakszmi spoczywa niekiedy na potężnej piersi Wisznu, gdyż jest jego siakti, drugim ja, alter ego i energią bliźniaczą. Są ze sobą zespoleni bardziej w aspekcie brat-siostra niż mąż-żona. Jej energia Pomyślności jest Zachowywana (Wchłaniana) przez jego materię. Towarzyszy mu we wszystkich zstąpieniach na ziemię, pod postacią Sity, kiedy pojawił się jako Rama i pod postacią Draupadi, żony pięciu Pandawów, kiedy pojawił się jako Kriszna.
Sitala Devi, Durga, Kali i inne boginie
Durga występuje pod dziewięcioma formami — Durga, Parwati, Kali-Rudra, Gayatri, Baishanavi, Sitala, Bhairavi, Gouri i Ratri. Do dziś obchodzone jest trwające dziesięć dni święto Daśera, dziewięciu matek, pod którymi może pojawić się Durga.
Skanda boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, Ganeśa, linga, Śiwa i Parwati
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
Ganeśa pod liczbą Dwa w parze Ganeśa-Skanda przedstawia różność braterskich charakterów, a pod liczbą Trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa — idealną rodzinę.
Jest synem Parwati. Bogini, nie mogąc doczekać się aktu zapłodnienia przez Śiwę, ulepiła go z woskowiny usznej i tchnęła weń życie. Synem Śiwy jest Skanda, powstały tylko ze spermy, bez udziału kobiety.
[...]
Według opowieści mitologicznej, kiedyś gdy spadł z drzewa owoc manga, Śiwa postanowił dać go temu z synków, który najszybciej okrąży świat. Skanda natychmiast wybrał się w długą drogę, ale sprytny Ganeśa obszedł swoich rodziców siedzących pod drzewem mango i powiedział: „Jesteście całym moim światem”. Otrzymał owoc manga.
[...]
Para Ganeśa-Skanda ukazuje symbolicznie kompletne przeciwieństwo charakterów dwóch braci, przejmujących cechy po jednym rodzicu i nie mających sobie nic specjalnego do powiedzenia. I oczywiście unaocznia jeszcze wyraźniej spryt Ganeśi w porównaniu z niezbyt rozgarniętym bratem. A dzieci uczy niebanalnego rozwiązywania problemów.
[...]
[Skanda był być może bogiem jednego z pomniejszych wojowniczych plemion koczowniczych, żyjących w górach nad doliną rzeki Kaweri.]
[...]
Subrahmanjan, syn Śiwy o imieniu Skanda, przedstawiony jest jako wieczny chłopiec z dwoma ramionami (nie cztery), który siedzi na pawiu.
[...]
Karttikeja (Skanda) przedstawia wojowniczy aspekt syna Śiwy, jest bóstwem wojny i planety Mars.
[...]
Według opowieści mitologicznej, kiedyś gdy spadł z drzewa owoc manga, Śiwa postanowił dać go temu z synków, który najszybciej okrąży świat. Skanda natychmiast wybrał się w długą drogę, ale sprytny Ganeśa obszedł swoich rodziców siedzących pod drzewem mango i powiedział: „Jesteście całym moim światem”. Otrzymał owoc manga.
[...]
Para Ganeśa-Skanda ukazuje symbolicznie kompletne przeciwieństwo charakterów dwóch braci, przejmujących cechy po jednym rodzicu i nie mających sobie nic specjalnego do powiedzenia. I oczywiście unaocznia jeszcze wyraźniej spryt Ganeśi w porównaniu z niezbyt rozgarniętym bratem. A dzieci uczy niebanalnego rozwiązywania problemów.
[...]
[Skanda był być może bogiem jednego z pomniejszych wojowniczych plemion koczowniczych, żyjących w górach nad doliną rzeki Kaweri.]
[...]
Subrahmanjan, syn Śiwy o imieniu Skanda, przedstawiony jest jako wieczny chłopiec z dwoma ramionami (nie cztery), który siedzi na pawiu.
[...]
Karttikeja (Skanda) przedstawia wojowniczy aspekt syna Śiwy, jest bóstwem wojny i planety Mars.
Kosmologia indyjska mówi o trójistotowej naturze świata — bezruch sprawczej idei nazywa Śiwą, energię wykonania i spełnienia nazywa — Śiakti, natomiast relację między nimi, związek dwóch przeciwstawnych i przeplatających się form, nazywa anandą, rozkoszą. Rozkosz jest boskim stanem transcendencji i jest tożsama z czystą radością istnienia. W akcie rozkoszy zapominamy o sobie, obowiązkach i całym bożym świecie — to jest właśnie owa sekunda nirwany, wyzwolenia, roztopienia się w boskości. Prokreacja nie ma nic wspólnego z tym stanem. Dziecko może być owocem miłosnego zespolenia, ale nie jego przyczyną. Przynosząca szczęście boska para, tak często przedstawiana w świątyni nie jest żadnym symbolem płodności, lecz symbolem erotyzmu. Śiwa i Parwati nie mają wspólnych dzieci, Skanda, bóg piękna jeżdżący na pawiu jest synkiem Śiwy, a Ganeśa, bóg roztropności siedzący na szczurku, synkiem bogini Parwati. Wbrew temu, co sądzili pierwsi badający Indie etnolodzy, płodność nie jest panindyjskim konceptem. Jest nim erotyzm.
Jednak nie ma w tym związku prokreacji (jak w żadnym innym związku boskiej pary). Ganeśa jest synkiem Parwati, a uczyniła go sobie z woskowiny usznej tuż przed kąpielą i sama tchnęła weń życie. Śiwa tchnął życie w Skandę, którego stworzył ze swej spermy.
Subrahmanjan Ganeśa
Subrahmanjan, syn Śiwy o imieniu Skanda, przedstawiony jest jako wieczny chłopiec z dwoma ramionami (nie cztery), który siedzi na pawiu.
Sundareśwara miejsca sacrum
Minakszi, „o oczach w kształcie ryby”, córka jakoby jednego z władców Pandja, od urodzenia miała trzy piersi. Przepowiedziano, że jedna zniknie w dniu, w którym dziewczyna spotka swego przyszłego męża. I spotkała Śiwę na Górze Kailasa. Śiwy kazał jej powrócić do Maduraju, a sam przybył trzy dni później, by Minakszi poślubić. Tę przedaryjską, może drawidyjską, boginię bramini przemianowali na Parwati i wprowadzili do panteonu hindu. Codziennie wieczorem odbywa się tu niezwykła pudża, podczas której pudżarini przenoszą w srebrnej lektyce posąg Sundareśwary do sypialni bogini, by rano odnieść go z powrotem do siebie; raz w roku odbywa się ceremonia zaślubin boskiej pary.kraj Czolów
Surasundari świątynie w Kadżuraho
Surasundari jest towarzyszką bogów i bogiń, układa kwiaty, nosi wodę, gra na flecie lub winie, patrząc w lusterko nakłada cynobrowy proszek w przedziałek włosów lub maluje oczy kajalem, pisze list, maluje ścianę (świątyni? niebiańskiego domostwa?), prosi lekarza o wyciągnięcie kolca ze stopy, układa włosy. Niektóre z nich to gimnastyczki — biorą zamach do rzutu oszczepem lub kulą, ich umięśnione ciała świadczą o regularnym uprawianiu sportu. Choć można domyślić się, że uprawiają także jogę (wdzięcznie wygięte ciała mówią o płynnym przepływie energii kundalini siakti), to nie siedzą nieruchomo w asanie kwiatu lotosu — przepełnia je ruch życia. Wśród tych niezliczonych postaci kobiecych tylko jedna lub dwie kamienne figurki przedstawiają kobietę z dzieckiem — podnoszą je na rękach do karmienia.
Surya Arjowie, boginie i bogowie, Devi, Durga, Kali i inne boginie, miejsca sacrum, Radżputowie, świątynie w Kadżuraho, Wedy
Arjowie lubili muzykę i taniec, grali na flecie, lutni i harfie, znali grę w kości, gustowali w odurzających napojach. Główni bogowie byli związani bardziej z kultem słońca niż księżyca, a ich mitologia roztaczała wizję wolności i zwycięstwa ludzi. Stworzyli panteon potężnych, męskich bogów jadących na rydwanach, ogniem rozświetlających wszelkie mroki, a gdy zwalczali siły ciemności, słońce świeciło za ich plecami. Nomadzi ze stepów, koczownicy zawsze w siodle, dzięki koniom stali się wojownikami. Pojęcie boga związali z sakralnością niebiańską, z ideą światła i transcendencji (wysokości), a także z ideą ojcostwa, zwierzchności i tworzenia. Ich Bóg-Niebo stał się stwórcą świata, władcą kosmosu. Żeńskie bóstwa płodności — bliskie ludom rolniczym — mieli za nic i nie okazywali im szacunku. Wzgardzili boginią-ziemią i wilgotną głębią jej otchłani, gdzie długo dojrzewa to, co ma być zrodzone. Współodczuwanie, współbycie i trwanie matki nudziło ich. Nie chcieli pozostać w miejscu, wciąż gdzieś gnali. Wyznawali kult ognia, Agni, więc bogom — pojmowanym raczej jako zjawiska natury — składali ofiary całopalne, by dym zanosił je „w górę”, do nieba. Wielbili uśmiechniętego Suryę, słońce, które traktowali jak ożywiciela przenikającego wszelkie istoty i podtrzymującego życie. Cieszyli się mocą błyskawicy i suchego trzasku gromu Indry, który zapowiadał ożywcze deszcze monsunowe. Nie wznosili sanktuariów, obrzędy sprawiali pod gołym niebem, nad strumykami i na wzgórzach.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
Arjowie przynieśli ze sobą swoich bogów. Ale wkrótce ci bogowie, Indra, Agni, Waruna, Surya i inni, przestali mieć jakiekolwiek znaczenie i stali się bogami papierowymi (sformułowanie M. Eliadego). Bramini aryjscy dokonali ogromnego wysiłku, by poznać i zrozumieć system wierzeń, który zastali na ziemiach przez siebie zagarniętych. Na ziemi hindu zwycięzcy przejęli religię od ludów przez siebie zwyciężonych, dawała bowiem lepsze odpowiedzi na egzystencjalne pytania człowieka. Bogowie aryjscy przestali z czasem odgrywać jakąkolwiek rolę, a pozostały tylko ich puste imiona.
Surya, zanim stała się męskim bogiem wedyjskim, była boginią słońca.
Tiruvannamalai — leżąca na południowym szlaku Śiwy świątynia Arunaczaleswara, początkowo poświęcona Surji, posiada najwyższy gopuram w całym Tamil Nadu. Aszram mędrca z południowych Indii, Ramany Maharishi, znajduje się u stóp góry Arunaczala.
[...]
Konarak — świątynia Słońca, Surji, wzniesiona w XIII wieku za panowania dynastii Zachodnich Gangów. Ma formę rydwanu (ratha) ciągniętego przez siedem rumaków.
[...]
Konarak — świątynia Słońca, Surji, wzniesiona w XIII wieku za panowania dynastii Zachodnich Gangów. Ma formę rydwanu (ratha) ciągniętego przez siedem rumaków.
Między V a VIII wiekiem trwał wielki proces hinduizacji (czy braminizacji) „nowych” plemion radżpuckich, które przyjęły hinduskie religie i obyczaje i poczęły wstępować na drogę wypełniania dharmy. Większość z nich stała się gorliwymi wyznawcami Kriszny, a Ramę uważała za protoplastę swego rodu. Klany radżpuckie, asymilując się z ludnością, wśród której legendy i mity z czasów wedyjskich były wciąż żywe, zaczęły udowadniać swe pochodzenie od rodów najbardziej starożytnych. Trochę później, w czasach średniowiecza, daje się zauważyć ogromne zainteresowanie i nawet zafascynowanie najdawniejszą historią lokalną, co zaowocowało swoistym „podłączeniem się pod tradycję wedyjską”, rozumianą zresztą jako wyjątkowa szansa wywyższenia swych rodów. Niewątpliwie bramini odegrali w tym nowym procesie mitotwórczym ogromną rolę. W Puranach cytowana jest legendarna dynastia braminów z czasów wedyjskich założona przez Ikszawaku, wnuka Surji, do której mieli należeć władcy Ajodhji, a więc Rama. Ten klan synów słońca, Surjawamsia, wzbogacił się zatem o klan Kaczwaha z Dżajpuru i Alwaru, klan Guhilot, klan Rathor z Dżodhpuru i Bikaneru, Sisodia z Udajpuru, klan Vakhela, które wszystkie zaczęły wywodzić swe pochodzenie od tej starożytnej linii. Inni Radżputowie zwrócili uwagę na „młodszą” linię Somawamsia lub Czandrawamsia, do której należały mityczne klany Jadawa (klan Kriszny), Paurawa i Kaśi, cytowane w Mahabharacie. Od synów księżyca wywiedli więc swe pochodzenie: Bhatti z Dżajsalmeru, Chudasama, klan Dżatów.
Boscy małżonkowie umieszczeni są zazwyczaj w scenach centralnych, na pierwszym i drugim fryzie. Ponad nimi, wysoko w górze — surowe postacie bogów aryjskich, których Mircea Eliade nazwał „bogami papierowymi”, gdyż utracili swe znaczenie zaraz po przybyciu do Indii. Surya, Indra, Agni i inni mają postać sztywną, naprężoną, są samotni, nie patrzą w oczy partnerki-siakti, lecz przed siebie… i nie mają nic do powiedzenia. Ich groźne oblicza, pokryte niekiedy zarostem i brodą przywołują wspomnienie dumnych Arjów, którzy szybko ulegli władzy radosnych bogów hinduskich, mieszkających na ziemi pośród ludzi. Boskich małżonków splecionych w erotycznym uścisku obserwują zwykli ludzie, doznający seksualnego rozbudzenia, a ich z kolei podgląda służba, ucząc się smaku doznań cielesnych na wyższym poziomie. Wytrysk orgazmiczny to dla człowieka dotknięcie stanu boskości, jedyny moment, w którym osiąga on anandę, błogostan, szczęśliwość, radość i rozkosz, która wprawdzie nie trwa wiecznie, ale pozwala ożywić jego zwykłą egzystencję. Także artysta osiąga ten stan w pracy twórczej. W postaciach bogów ukazana jest rozkosz w czystej postaci, przyjemność sama w sobie, związek zasad kosmicznych i ów przepływ boskiej energii siakti, która jest źródłem wszelkiego życia. Jeśli w Kamasutrze chodzi o poznanie technik osiągnięcia ekstazy, to w świątyni chodzi o zobrazowanie przepływu boskiej energii siakti. Energia kundalini siakti może zostać wykorzystana do „przepalenia” czakr, czym zajmuje się tantra joga. Nasycenie religii atmosferą erotyczną jest wyrazem witalności, jaką spotykamy w indyjskim życiu społecznym we wszystkich jego okresach.
Centralnym punktem świata wedyjskiego jest ogień i jego bóstwo Agni; objawia on swój aspekt opiekuńczy lub niszczący, jest przewodnikiem ofiary, a dla kapłana — źródłem wiedzy i natchnienia typu apollińskiego. Indra, władca burz i błyskawic uderza bogów swą potężną wadżrą, piorunem; przedstawiany jest jako młody wojownik pędzący na rydwanie zaprzężonym w sprężyste rumaki. Surya to bóstwo słoneczne, świetliste, ulubione bóstwo wodzów aryjskich, którzy znak słońca, swastykę, wzięli za swój. Pojawia się w hymnach idea światła, które rozprasza mroki, budzi do życia, oślepia profanów, wzywa do czynu i daje natchnienie poetom. Jest Wisznu, który trzema kosmicznymi krokami przemierzył świat. Ubóstwione są rzeki, góry i rośliny, a wśród nich soma, odurzający napój ofiarny, naturalny halucynogen dający natchnienie typu dionizyjskiego. Wszystko, co żyje, co istnieje, podlega Prawdzie, Prawu kosmicznemu, rita.
Sziśupali brat i siostra
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
Śatrughna brat i siostra
Archetypem o słabszym oddziaływaniu, ale realizowanym w Indiach na co dzień, jest rodzeństwo — brat i siostra pochodzący z tej samej macicy, gdzie brat jest starszy i zapewnia siostrze poczucie bezpieczeństwa. Doskonała wzajemna miłość braci przedstawiona jest w mitologii w postaciach Balaramy, starszego brata Kriszny i Lakszmany, brata Ramy. Lakszmana, będący dla hindusów ideałem oddanego brata, ma zresztą brata bliźniaka, Śatrughnę.
Śiakti Drawidowie, miejsca sacrum
W odróżnieniu od innych cywilizacji świata antycznego, cywilizację tę cechuje łagodność i w pewnym sensie kobiecość — nie znaleziono żadnych militariów, żadnego składu broni, nawet jednej broni pojedynczej, znaleziono natomiast mnóstwo zabawek. Brak śladów jakiejkolwiek organizacji wojskowej, nie wydaje się, by istniało niewolnictwo, nie ma śladu jakiegoś systemu więziennego, nie widać napięć społecznych. Wręcz odwrotnie, była zorientowana na ablucje, kąpiele i masaże w pieleszach domowych, gdyż łazienki były większe od innych pomieszczeń, na umiarkowane i indywidualne oddawanie kultu bogini (Śiakti, Durga, Kali), gdyż nie znaleziono śladów świątyń, placów świątynnych, ani posągów większych niż otwarta dłoń. Była zorientowana na zachowanie zdrowia i młodości bardziej niż na leczenie schorzeń, gdyż znaleziono statuetki joginów, ale nie odkryto szpitali. Przedmiotem kultu były drzewa i woda, boginie i linga, oddawano cześć zwierzętom takim jak słoń, tygrys, nosorożec i bawół. Odznaczała się pewnym ascetyzmem, który nazwać by można skromnością. Nie była monumentalna, lecz zorientowana na rzeczy małe.
Elephanta — wyspa naprzeciw portu Bombaj, gdzie znajdują się wykute w bazaltowej skale groty z VI wieku, z czasów świetności rzeźby Guptów. Poświęcone są bogu Śiwie, a najciekawsza — to jego Trimurti, Trójaspektowość, gdzie występuje pod trzema postaciami: energii twórczej Śiakti, niszczyciela w groźnym aspekcie Bhairawy i jako Śiwa zachowujący.
Śiwa Ajodhja 6 grudnia 1992, Arjowie, Bhagawadgita, bhakti, boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, brat i siostra, Devi, Durga, Kali i inne boginie, Ganeśa, Gurkhowie, hindu, języki, kraj Czolów, Kriszna i Radha, krowa, kundalini, lila, linga, maharadżowie, małżeństwo, miejsca sacrum, obrzędy i święta, przewodnik czy pilot, pudża, Rama i Sita, Ramajana, Ramakrishna, religia rzeki Gangi, sati, siakti, Śiwa i Parwati, śri, Stany Książęce Indii, sufi, świątynia, świątynie tamilskie, świątynie w Kadżuraho, tilak, Wedy, Wisznu i Lakszmi
Indie nigdy nie poddały się całkowitej islamizacji. Z drugiej strony, nigdy nie przestał w świadomości Indusów obowiązywać wydany przez Akbara w 1594 roku dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić.Meczety wznoszone przez władców muzułmańskich na wolnej ziemi nigdy nie budziły wrogich nastrojów, nigdy też hindusi nie zamierzali wyburzać cesarskich fundacji, takich jak Dżama Masdżid w Agrze, Delhi czy Fatehpur Sikri. Budziły natomiast zawsze ogromny sprzeciw meczety zbudowane na ruinach świątyń hinduskich zniszczonych przez muzułmanów. Kiedy tylko pojawiła się pierwsza możliwość odbudowy tych świątyń — hindusi natychmiast skorzystali ze sposobności. W Waranasi świątynia Śiwy została odbudowana przez ówczesne władze miejskie już w XVIII wieku, a w Mathurze świątynia Kriszny — dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku dzięki fundacji rodziny Birla, bogatych przemysłowców. Po upadku cesarstwa Wielkich Mogołów, wielokrotnie w XIX wieku zabiegano u władz brytyjskich o rozebranie meczetu w Ajodhji, symbolu dawnego najeźdźcy i o odbudowanie świątyni. Brytyjska polityka wygrywania dla siebie antagonizmów religijnych pozostawiała tę sprawę na wszelki wypadek otwartą. Tak więc meczet na ruinach świątyni Ramy w Ajodhji wciąż stał.
Czczono krowy, byki i węże, oddawano cześć bogini płodności Mahadevi, a pieczęcie ukazują bogów siedzących w pozycjach jogi. Również z tamtego okresu pochodzi kult fallusa, który dziś przetrwał pod postacią lingi, uważanej za wcielenie boga Śiwy.
Lecz boskości nie można nazwać po imieniu, najwyżej po przymiotach: Śiwa, łaskawy, Rama, ten, który się podoba, Hari, ten, który podnosi, Kriszna, ciemnobłękitny.
Opozycją do bhakti jest kama, pożądanie, ale nie — zmysłowość, która jest istotą każdego communion mystique. Nurty bhakti wywodzą się z Indii południowych, zwłaszcza z orgiastycznych rytuałów ku czci boga Śiwy, prawdopodobnie najstarszej warstwy religijnej hindu. Ogarnęły praktycznie całe Indie i zabarwiły wszystkie wierzenia i odłamy religijne — to nie tyle ruch czy filozofia, ile nowy sposób percepcji bóstwa i jego roli w świecie. Rozwijały się nie tyle w opozycji do (sztywnego i nudnego) nauczania braminów i rytualistycznego hinduizmu Wed, ale mimowolnie i spontanicznie. Podkreślały znaczenie indywidualnej pobożności i głębokiego oddania bogom, zwłaszcza Krisznie. Brak skomplikowanych ceremonii i brak różnic kastowych — wobec bóstwa wszyscy są równi — zjednał szerokie rzesze wyznawców. Przypomniał i wzmocnił dżinijską ahimsę, niekrzywdzenie i powrócił do wegetarianizmu. Trudno powiedzieć czy nurty te były zwalczane i dławione, ale były z pewnością deprecjonowane. To zapewne bramini nazwali bhaktów „wrogami Wed”.
[...]
Podstawą kultu Śiwy jest wiara w niczym nieograniczoną wolę bożą, a los człowieka nie zależy od jego własnych dobrych lub złych uczynków (karma), lecz od fantazji Stwórcy Najwyższego, który ma prawo do bycia niesprawiedliwym.
[...]
Podstawą kultu Śiwy jest wiara w niczym nieograniczoną wolę bożą, a los człowieka nie zależy od jego własnych dobrych lub złych uczynków (karma), lecz od fantazji Stwórcy Najwyższego, który ma prawo do bycia niesprawiedliwym.
Nad nimi zapanowała trimurti, rzeczywistość świata materialnego, pasywnego, pod trzema postaciami: Brahma-Wisznu-Śiwa.
[...]
O pierwotności bogini świadczy na przykład fakt, że w wielkiej świątyni w Maduraj, poświęconej Minakszi (Meenakshi), to nie bogini jest przenoszona do sypialni Śiwy, lecz odwrotnie — bramini przenoszą w srebrnej lektyce wielkiego boga Śiwę do sypialni bogini, silnej niegdyś w Indiach południowych żeńskiej postaci boskości.
[...]
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
[...]
O pierwotności bogini świadczy na przykład fakt, że w wielkiej świątyni w Maduraj, poświęconej Minakszi (Meenakshi), to nie bogini jest przenoszona do sypialni Śiwy, lecz odwrotnie — bramini przenoszą w srebrnej lektyce wielkiego boga Śiwę do sypialni bogini, silnej niegdyś w Indiach południowych żeńskiej postaci boskości.
[...]
Boginie są partnerkami, a nie „małżonkami”. Występują przy bogu na zasadzie komplementarności, ale nie w aspekcie prokreacji, gdyż żadna z par nie ma wspólnych, zrodzonych z siebie boskich dzieci. Saraswati nie ma dzieci z Brahmą, a Lakszmi nie rodzi dziecka Wisznu, Parwati sama tworzy synka Ganeśię, a Śiwa sam tworzy Skandę.
Przyjmują one kształt materialny męski w obrazie Brahma-Wisznu-Śiwa.
[...]
Brahma&Saraswati — Wisznu&Lakszmi — Śiwa&Parwati.
[...]
Brahma-Wisznu-ŚiwaGaneśa pod liczbą Dwa w parze Ganeśa-Skanda przedstawia różność braterskich charakterów, a pod liczbą Trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa — idealną rodzinę.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
To epitet określający Umysł Kosmiczny (który nie ma żadnych atrybutów), najwyższy stan umysłu Brahmy (ale To nie On). Termin ten odnosi się do każdej iszta dewaty. Każda wybrana forma boskości może być określona jako Iśwara, najwyższa forma. Dla śiwaitów Iśwarą jest Śiwa, dla wisznuitów Iśwarą jest Wisznu.
[...]
Brahma&Saraswati — Wisznu&Lakszmi — Śiwa&Parwati.
[...]
Brahma-Wisznu-ŚiwaGaneśa pod liczbą Dwa w parze Ganeśa-Skanda przedstawia różność braterskich charakterów, a pod liczbą Trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa — idealną rodzinę.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
To epitet określający Umysł Kosmiczny (który nie ma żadnych atrybutów), najwyższy stan umysłu Brahmy (ale To nie On). Termin ten odnosi się do każdej iszta dewaty. Każda wybrana forma boskości może być określona jako Iśwara, najwyższa forma. Dla śiwaitów Iśwarą jest Śiwa, dla wisznuitów Iśwarą jest Wisznu.
Rukmini jest inkarnacją Lakszmi. Śiwa i Brahma przebrani za żebraków opowiedzieli jej o uroczym Krisznie, a ona zakochała się w nim jeszcze zanim go ujrzała. Tymczasem Rukma, brat Rukmini, zadecydował o jej zamęściu za Sziśupalę, nie wiedząc, że jest on awatarą Rawany. Rukma walczył przeciw Wisznu, gdy ten był jeszcze Ramą, a nie Kriszną. Rukmini napisała w tajemnicy przed bratem list do Kriszny, gdyż obawiała się zwiazku z Sziśupali, intuicyjnie czując jego demoniczną naturę. Kriszna przybył w dniu ślubu i uwolnił Rukmini. Zbiegli razem, a następnie, dzięki pomocy swego brata Balaramy, zabił wszystkie demony, które nie zostały zniszczone podczas bitwy z Rawaną. Ale życie Rukmy zostało oszczędzone, gdyż błagała o to Rukmini, całując stopy Kriszny. Siostra zawsze wspiera brata, nawet jeśli ma demoniczną naturę, gdyż jest mu winna lojalność.
Bogini Kali jest w Europie najbardziej znana ze wszystkich bogiń indyjskich, być może ze względu na swój „demoniczny”, obcy naszej kulturze obraz kobiecości (naszyjnik z czaszek wokół szyi, zwisający z ust czerwony język, przekrwione oczy, „deptanie” boga Śiwy). Jest najbardziej znana, bo „straszy”, zamiast koić jak Notre Dame, nasza Matka Boska. Była bodaj pierwszą boginią, z jaką Anglicy spotkali się w Indiach — w Kalkucie, jednym z niewielu miast oddanych jej kultowi.
[...]
Kali jest symbolem Boga w aspekcie wiecznej Matki Przyrody, bezlitosnej w swych prawach, to znaczy doskonale emocjonalnie obojętnej wobec ludzkiej psyche. Uosabia wieczny pierwiastek żeński w przyrodzie. Postać Kali pojawiła się w źródłach przedaryjskich i pochodzi z najstarszej warstwy wierzeń indyjskich, podobnie jak Durga, Śiwa czy Kriszna. W piśmiennictwie znana jest od około 400 r. p.n.e., symbolizując walkę wprost, uderzając w błyskawicznym ataku frontalnym, któremu nikt nie może się oprzeć. Jako najbardziej wojowniczy aspekt Durgi, pojawiła się, by unieszkodliwić męskie moce demoniczne i tchnąć nowy układ równowagi.
[...]
Tradycyjnie przedstawia się ją jako czarną kobietę stojącą na postaci boga Śiwy, Nieskończonego. Kolor czarny oznacza absolutną pierwotność i tak jak wszystkie kolory znikają w czerni, tak wszystkie boskie imiona i formy rozmywają się w jednej postaci — Kali. Jest czystą naturą, prakriti, bez żadnych przymiotów. W swej pierwotnej, absolutnej nagości nie osłania jej żadna ozdoba, iluzja. Rodzi świat w akcie partenogenezy, gdyż nosi w sobie pierwiastek męski. Zmierzwione włosy tkają zasłonę iluzji, siatkę czaso-przestrzeni, która organizuje materię wydobywając ją z chaosu. Naszyjnik z ludzkich czaszek (głów) symbolizuje pięćdziesiąt liter sanskryckiego alfabetu, każda będąca zaczątkiem wiedzy i mądrości. U jej pasa zwisają ludzkie ręce — podstawowe narzędzie pracy oznaczające działanie karmy i ciężar nagromadzonych czynów. Troje oczu oznaczają przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a białe zęby — sattwę, świetlistość i lekkość umysłu, zaś zwisający czerwony język — radżas, energię sprawczą wyczerpującą się aż do inercji bezwładu, tamas. Kali ma najczęściej cztery ramiona, niekiedy tylko dwa, często sześć lub nawet osiem (jak Durga); w ręce lewej trzyma odciętą głowę, oznaczającą pokonanie zła uczynionego przez destrukcyjną siłę ego, w drugiej — naczynie z ogniem duchowym. Ręką prawą czyni gest uśmierzający strach, a w drugiej ręce — dzierży miecz przecinający więzy zniewolenia. Nie depcze leżącego Śiwy, lecz przywołuje go do istnienia i pobudza do życia.
[...]
Kali jest symbolem Boga w aspekcie wiecznej Matki Przyrody, bezlitosnej w swych prawach, to znaczy doskonale emocjonalnie obojętnej wobec ludzkiej psyche. Uosabia wieczny pierwiastek żeński w przyrodzie. Postać Kali pojawiła się w źródłach przedaryjskich i pochodzi z najstarszej warstwy wierzeń indyjskich, podobnie jak Durga, Śiwa czy Kriszna. W piśmiennictwie znana jest od około 400 r. p.n.e., symbolizując walkę wprost, uderzając w błyskawicznym ataku frontalnym, któremu nikt nie może się oprzeć. Jako najbardziej wojowniczy aspekt Durgi, pojawiła się, by unieszkodliwić męskie moce demoniczne i tchnąć nowy układ równowagi.
[...]
Tradycyjnie przedstawia się ją jako czarną kobietę stojącą na postaci boga Śiwy, Nieskończonego. Kolor czarny oznacza absolutną pierwotność i tak jak wszystkie kolory znikają w czerni, tak wszystkie boskie imiona i formy rozmywają się w jednej postaci — Kali. Jest czystą naturą, prakriti, bez żadnych przymiotów. W swej pierwotnej, absolutnej nagości nie osłania jej żadna ozdoba, iluzja. Rodzi świat w akcie partenogenezy, gdyż nosi w sobie pierwiastek męski. Zmierzwione włosy tkają zasłonę iluzji, siatkę czaso-przestrzeni, która organizuje materię wydobywając ją z chaosu. Naszyjnik z ludzkich czaszek (głów) symbolizuje pięćdziesiąt liter sanskryckiego alfabetu, każda będąca zaczątkiem wiedzy i mądrości. U jej pasa zwisają ludzkie ręce — podstawowe narzędzie pracy oznaczające działanie karmy i ciężar nagromadzonych czynów. Troje oczu oznaczają przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a białe zęby — sattwę, świetlistość i lekkość umysłu, zaś zwisający czerwony język — radżas, energię sprawczą wyczerpującą się aż do inercji bezwładu, tamas. Kali ma najczęściej cztery ramiona, niekiedy tylko dwa, często sześć lub nawet osiem (jak Durga); w ręce lewej trzyma odciętą głowę, oznaczającą pokonanie zła uczynionego przez destrukcyjną siłę ego, w drugiej — naczynie z ogniem duchowym. Ręką prawą czyni gest uśmierzający strach, a w drugiej ręce — dzierży miecz przecinający więzy zniewolenia. Nie depcze leżącego Śiwy, lecz przywołuje go do istnienia i pobudza do życia.
Opowieść mitologiczna wyjaśnia dlaczego ten korpulentny chłopczyk ma głowę słonia. Parwati poszła kąpać się do stawu i poprosiła synka, by pilnował jej szat, ale kiedy zażywała kąpieli nadszedł zazdrosny Śiwa. Tak bardzo się zdenerwował widząc młodzika, który ośmielił się podglądać boginię, że odciął mu głowę. Zrozpaczona Parwati poprosiła Śiwę o uratowanie synka. Śiwa nie miał takiej mocy, by przywrócić chłopczykowi pełną postać, gdyż bogowie nie są cudotwórcami i czarodziejami, muszą podporządkować się podstawowym prawom biologicznym. Śiwa obiecał, że przytwierdzi głowę pierwszej istoty, jaka wyjdzie z lasu — to był słoń.
[...]
Ganeśa nie jest synem Śiwy i Parwati.
[...]
Jest synem Parwati. Bogini, nie mogąc doczekać się aktu zapłodnienia przez Śiwę, ulepiła go z woskowiny usznej i tchnęła weń życie. Synem Śiwy jest Skanda, powstały tylko ze spermy, bez udziału kobiety.
[...]
Według opowieści mitologicznej, kiedyś gdy spadł z drzewa owoc manga, Śiwa postanowił dać go temu z synków, który najszybciej okrąży świat. Skanda natychmiast wybrał się w długą drogę, ale sprytny Ganeśa obszedł swoich rodziców siedzących pod drzewem mango i powiedział: „Jesteście całym moim światem”. Otrzymał owoc manga.
[...]
Pewien bramin opowiedział mi w świątyni Śiwy w Kańczipuram historię Ganeśi:
[...]
Występując pod liczbą trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa, przynosi szczęście rodzinne, a jako Parwati-Ganeśa-Lakszmi — duże pieniądze.
[...]
Subrahmanjan, syn Śiwy o imieniu Skanda, przedstawiony jest jako wieczny chłopiec z dwoma ramionami (nie cztery), który siedzi na pawiu.
[...]
Karttikeja (Skanda) przedstawia wojowniczy aspekt syna Śiwy, jest bóstwem wojny i planety Mars.
[...]
Ganeśa nie jest synem Śiwy i Parwati.
[...]
Jest synem Parwati. Bogini, nie mogąc doczekać się aktu zapłodnienia przez Śiwę, ulepiła go z woskowiny usznej i tchnęła weń życie. Synem Śiwy jest Skanda, powstały tylko ze spermy, bez udziału kobiety.
[...]
Według opowieści mitologicznej, kiedyś gdy spadł z drzewa owoc manga, Śiwa postanowił dać go temu z synków, który najszybciej okrąży świat. Skanda natychmiast wybrał się w długą drogę, ale sprytny Ganeśa obszedł swoich rodziców siedzących pod drzewem mango i powiedział: „Jesteście całym moim światem”. Otrzymał owoc manga.
[...]
Pewien bramin opowiedział mi w świątyni Śiwy w Kańczipuram historię Ganeśi:
[...]
Występując pod liczbą trzy jako Śiwa-Parwati-Ganeśa, przynosi szczęście rodzinne, a jako Parwati-Ganeśa-Lakszmi — duże pieniądze.
[...]
Subrahmanjan, syn Śiwy o imieniu Skanda, przedstawiony jest jako wieczny chłopiec z dwoma ramionami (nie cztery), który siedzi na pawiu.
[...]
Karttikeja (Skanda) przedstawia wojowniczy aspekt syna Śiwy, jest bóstwem wojny i planety Mars.
Kiedy żyjący w VI wieku Bappu Rawal, legendarny założyciel dynastii Sisodia z Mewaru, był młody i polował na grubego zwierza, spotkał w lesie świętego wojownika Gorakhnatha siedzącego pod drzewem pippal w głębokiej medytacji. Przystanął i zadbał o bezpieczeństwo świętego. Gorakhnath, wzruszony zachowaniem młodego ksiatriji, podarował mu sztylet kukri i przepowiedział, że cała jego drużyna zyska chwałę i będzie podziwiana za brawurę, a wojownikom nadał imię Gorkhów. Bappu Rawal zasłynął brawurą i odwagą, bronił hindusko-buddyjskiego Kandaharu przed nawałnicą muzułmańską, zdobył jakoby Iran i Irak, po czym wycofał się na świętą górę Abu jako asceta. Słowo Gorka, Ghorka czy Gurkha pochodzi od sanskryckiego go, krowa, i rakh, rakśa, obrońca. Gorakhnath był joginem, obrońcą krów jak każdy hindus, uprawiającym ascezę hatha jogi i czcicielem boga Śiwy, a wielu żyło takich w północnych Indiach między X a XIV wiekiem. Inicjację Bappu Rawala na ksiatriję i otrzymanie noża kukri można uznać za piękne zdarzenie mitologiczne.
Żaden hindus, mieszkający w Indiach lub poza Indiami, nie jest „wyznawcą” hinduizmu, gdyż jest to nazwa zbiorcza obejmująca wszystkie występujące na subkontynencie i w regionach zamieszkałych przez hindusów, formacje i odłamy religijne. Nie można być „wyznawcą” zbioru różnorodnych i sprzecznych elementów. Żaden więc hindus nie może być jednocześnie żarliwym sługą Śiwy, Ramy, Kriszny (religia bhakti), bogini Kali (tantryzm), rzeki Gangi (religia Kumbha Mela) i pozostałych, których jest mnogość. Każdy hindus dokładnie określa swoją religię.
Kaszmiri był zapisywany od XV wieku, początkowo w specyficznym, lokalnym alfabecie śarada, dziś w alfabecie persko-arabskim lub devanagari. Czerpał słownictwo z sanskrytu i języka perskiego. Na jego literaturę składają się głównie pieśni ku czci Śiwy i poezja religijna. Posługuje się nim około 5 mln mieszkańców Kaszmiru.
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
[...]
Widżajala Czola był zrazu wasalem Pallawów, ale kiedy w 850 roku zdobył Tandżawur, on i jego synowie w trzy pokolenia zbudowali imperium. Do połowy X wieku podporządkowali sobie Pallawów i innych drobnych władców południowych Indii. Tandżawur stało się kosmopolityczną stolicą, do której przybywali kupcy z Arabii Felix oraz Malajowie i Chińczycy z Azji, a złoto i srebro wymieniano na indyjski heban i kość słoniową, przyprawy i bawełnę. Tamilowie od Chińczyków nauczyli się wszystkich tajemnic jedwabiu, od Arabów — żeglowania i handlowania, a od Malajów — jubilerstwa, tkactwa i barwienia batików. Międzynarodową renomą cieszyli się indyjscy rzemieślnicy zorganizowani w gildie i korporacje kupieckie, odlewający rzeźby z miedzi i brązu sta
[...]
Widżajala Czola był zrazu wasalem Pallawów, ale kiedy w 850 roku zdobył Tandżawur, on i jego synowie w trzy pokolenia zbudowali imperium. Do połowy X wieku podporządkowali sobie Pallawów i innych drobnych władców południowych Indii. Tandżawur stało się kosmopolityczną stolicą, do której przybywali kupcy z Arabii Felix oraz Malajowie i Chińczycy z Azji, a złoto i srebro wymieniano na indyjski heban i kość słoniową, przyprawy i bawełnę. Tamilowie od Chińczyków nauczyli się wszystkich tajemnic jedwabiu, od Arabów — żeglowania i handlowania, a od Malajów — jubilerstwa, tkactwa i barwienia batików. Międzynarodową renomą cieszyli się indyjscy rzemieślnicy zorganizowani w gildie i korporacje kupieckie, odlewający rzeźby z miedzi i brązu sta


