góry
szczyty, wzniesienia, łańcuchy górskie…
Arawalli Gondowie, miejsca sacrum, Radżastan, Radżputowie
Jak to się stało, że starożytna kraina Gondwana zachowała nazwę archaicznego lądu, którego część przydryfowała z półkuli południowej i jakieś 30 milionów lat temu uderzyła w kontynent eurazjatycki, wypiętrzając Himalaje i tworząc płaskowyż Tybetu? Dekan zawsze uchodził za krainę tajemniczą i starą jak świat. Góry Arawalli, wyznaczające północno-zachodnią granicę Wyżyny Dekańskiej są najstarszymi górami świata. Maharashtra pokryta jest lawą, która jakieś 100 milionów lat temu wydobyła się z pękniętej skorupy ziemskiej i rozlała na przestrzeni 500 tysięcy km2, tworząc niezwykły krajobraz północno-zachodnich Indii.
Bardzo ważnymi miejscami dla dżinistów są świątynie Dilwara z 1031 roku z rzeźbami w białym marmurze na Mount Abu i marmurowa świątynia Chaumukha w Ranakpur, z 1444 kolumnami, z których każda jest wyrzeźbiona w innym koronkowym wzorze, obie znajdują się w Gudżaracie w łańcuchu Arawalli, najstarszym górotworze świata, i należą do najlepiej zachowanych w Indiach. Ajodhja, związana z życiem wielu ascetów, miała być starożytną stolicą Bharaty, pierwszego dżinijskiego władcy.
Przejazd z Mount Abu do Udaipuru (185 km, 3 godz.). Po drodze zwiedzamy fortecę Kumbhalgarh, drugie miejsce obronne Mewaru, położoną na wys. 1100 m n.p.m., którą zdobyto tylko jeden jedyny raz… Zatrzymujemy się w Ranakpur — marmurowe świątynie dżinijskie w łańcuchu Arawalli, należą do najlepiej zachowanych i jednych z najważniejszych w całych Indiach, jak Chaumukha Temple o 1 444 kolumnach, z których żadna nie powtarza tego samego wzoru. Nocleg w hotelu Carvenserai w Udaipurze.
Około wieku XV powstała nowa legenda, nawiązująca i do czasów wedyjskich, i do czasów walk ze Scytami czy Śwetahunami, a przede wszystkim do czasów przyjmowania religii hindu pod egidą braminów. Wszyscy Radżputowie uznawali zawsze za najważniejsze miejsce swego kultu najwyższy wierzchołek Mount Abu, w górach Arawalli, gdzie wyłoniły się z ognia cztery główne plemiona radżpuckie. Na zboczu góry Śikhara (1880 m) medytowali za czasów wedyjskich riszi, recytując najstarsze sanskryckie teksty. Właśnie tam, w świętym miejscu Agnikand, zapłonął wielki ogień Agnikula w intencji ratowania ziemi przed niszczącymi ją demonami. W odpowiedzi na modlitwy przebłagalne braminów z ognia wyłonili się czterej ksiatrijowie, którzy uwolnili ziemię od demonów. Można w tej legendzie dopatrzeć się reminiscencji z dawnych czasów, kiedy nie-aryjscy przywódcy plemienni pod okiem braminów sprawowali rytuały i palili stosy ofiarne przyjmując dharmę hindu i jednocześnie konsolidowali się, by stawić opór przeciw Scytom. Niewykluczone, że takie wielkie spotkanie głównych rodów radżpuckich odbyło się w 556 roku, kiedy Bappu Rawal, legendarny protoplasta klanu Sisodia, został obdarzony nadzwyczajną siłą, dzielnością i brawurą konieczną do obrony terytoriów. We wszystkich radżpuckich legendach rodzinnych powtarza się motyw konieczności ćwiczenia się w rzemiośle wojennym i jakby nakaz pozostania ksiatriją, wojownikiem, którego efektem jest ów słynny honor niepoddania się przeciwnikowi i walki aż do utraty życia w imię wolności klanu. Radżputowie podzielili się na cztery linie Agnikula, pochodzących z ognia, do których należały miedzy innymi dynastie Czalukja, Solanki z Gudżaratu, Chauhan z Kota. Linia Paramara obejmowała 35 klanów, Parihara — 12 klanów, Solanki — 16 klanów, Czauhan — 24 klany.
[...]
W XVI wieku w górach Arawalli ukształtowały się już niezależne księstwa, których władcy ze szczytu swych warownych fortec, uchodzących za nie do zdobycia, sprawowali kontrolę nad szlakami handlowymi między Gudżaratem, czyli zachodnim wybrzeżem, a Niziną Hindustańską. Żyli z grabieży lub pobierali opłaty od kupców przewożących karawany towarów z Persji do sułtanatów, przeprowadzali łupieżcze najazdy na bogatsze tereny i, przede wszystkim, nie dali się nikomu podbić ani podporządkować. Ale poszczególne rody radżpuckie, władające niewielkimi obszarami, były najczęściej w konflikcie z wszystkimi sąsiadami.
[...]
Marwar — maru wara, kraina śmierci — rozciąga się na północy, między górami Arawalli a pustynią Thar, obejmując tereny trudno dostępne, a ze względu na brak wody — nieprzyjazne. Dla mieszkańców był to jednak zawsze atut — wojska mogolskie i marackie niechętnie zapędzały się w te okolice. Wojownicy z klanu Rathore zbudowali królestwa Dżodhpur i Bikaner, a z klanu Bhatti — Dżajsalmer.
[...]
Mewar leży na południu Radżputany, za górami Arawalli, które oddzielają ten region od gorącego powietrza pustyni Thar. Żyzna dolina rzeki Czambal była zawsze spichlerzem krainy należącej kiedyś do starego klanu Sisodia, pochodzącego z północnych Indii, który następnie przeniósł się do Gudżaratu i tam ostatecznie osiadł. Imponująca forteca Czittorgarh, wzniesiona w 734 roku na niedostępnym pitonie była przez osiem wieków niezdobyta. Kiedy Akbar ją zdobył i zrównał z ziemią, Udaj Singh przeniósł siedzibę rodu do Udajpuru.
[...]
Dżodhpur (Jodhpur), największe księstwo Radżputany o powierzchni 92 279 km2, należało do radżpuckiego klanu Rathore, synów słońca. Ich przodkowie pochodzą z Dekanu, wzmiankowani po raz pierwszy już w edyktach cesarza Asioki w III wieku p.n.e. byli prawdziwymi ksiatrijami, sprawowali przez wieki władzę na wielu terenach Gudżaratu, centralnych Indii i Malwy. Od V wieku byli władcami królestwa Kanaudż, leżącego nad Gangą (dziś Uttar Pradesh). W 1193 roku zostali stamtąd przepędzeni przez Afganów, Rao Sijadżi zdołał uciec ze swoją armią, unosząc ze sobą sztandar rodowy. Osiedlili się na pustynnych terenach Marwaru, w krainie śmierci, między górami Arawalli, pustynią Thar a rzeką Luni, gdzie utworzyli potężne państwo, trwające od początku XIV do XVIII wieku. Rao Jodha założył w 1459 roku nową stolicę i wzniósł największy radżpucki pałac-fortecę Meherangarh. Nieco później, w połowie XVI wieku miasto zostało otoczone murem obronnym o 10 km długości. Przyjaźń z władcami Mewaru, znakomita polityka wewnętrzna, umiejętność zarządzania, a przede wszystkim pakty pokojowe z Wielkimi Mogołami zapewniły bogactwo, a szczyt potęgi państwo osiągnęło w XVII wieku. W 1581 roku Akbar podpisał traktat o współpracy, na potwierdzenie którego córa tego rodu, słynna Dżodhabai wyszła za mąż za syna cesarza, przyszłego Dżahangira. Po upadku Mogołów, władcy są zmuszeni prowadzić walki z Marathami, których państwo rozciągało się aż do Delhi i Agry, co zrujnowało skarbiec i wieś.
[...]
W XVI wieku w górach Arawalli ukształtowały się już niezależne księstwa, których władcy ze szczytu swych warownych fortec, uchodzących za nie do zdobycia, sprawowali kontrolę nad szlakami handlowymi między Gudżaratem, czyli zachodnim wybrzeżem, a Niziną Hindustańską. Żyli z grabieży lub pobierali opłaty od kupców przewożących karawany towarów z Persji do sułtanatów, przeprowadzali łupieżcze najazdy na bogatsze tereny i, przede wszystkim, nie dali się nikomu podbić ani podporządkować. Ale poszczególne rody radżpuckie, władające niewielkimi obszarami, były najczęściej w konflikcie z wszystkimi sąsiadami.
[...]
Marwar — maru wara, kraina śmierci — rozciąga się na północy, między górami Arawalli a pustynią Thar, obejmując tereny trudno dostępne, a ze względu na brak wody — nieprzyjazne. Dla mieszkańców był to jednak zawsze atut — wojska mogolskie i marackie niechętnie zapędzały się w te okolice. Wojownicy z klanu Rathore zbudowali królestwa Dżodhpur i Bikaner, a z klanu Bhatti — Dżajsalmer.
[...]
Mewar leży na południu Radżputany, za górami Arawalli, które oddzielają ten region od gorącego powietrza pustyni Thar. Żyzna dolina rzeki Czambal była zawsze spichlerzem krainy należącej kiedyś do starego klanu Sisodia, pochodzącego z północnych Indii, który następnie przeniósł się do Gudżaratu i tam ostatecznie osiadł. Imponująca forteca Czittorgarh, wzniesiona w 734 roku na niedostępnym pitonie była przez osiem wieków niezdobyta. Kiedy Akbar ją zdobył i zrównał z ziemią, Udaj Singh przeniósł siedzibę rodu do Udajpuru.
[...]
Dżodhpur (Jodhpur), największe księstwo Radżputany o powierzchni 92 279 km2, należało do radżpuckiego klanu Rathore, synów słońca. Ich przodkowie pochodzą z Dekanu, wzmiankowani po raz pierwszy już w edyktach cesarza Asioki w III wieku p.n.e. byli prawdziwymi ksiatrijami, sprawowali przez wieki władzę na wielu terenach Gudżaratu, centralnych Indii i Malwy. Od V wieku byli władcami królestwa Kanaudż, leżącego nad Gangą (dziś Uttar Pradesh). W 1193 roku zostali stamtąd przepędzeni przez Afganów, Rao Sijadżi zdołał uciec ze swoją armią, unosząc ze sobą sztandar rodowy. Osiedlili się na pustynnych terenach Marwaru, w krainie śmierci, między górami Arawalli, pustynią Thar a rzeką Luni, gdzie utworzyli potężne państwo, trwające od początku XIV do XVIII wieku. Rao Jodha założył w 1459 roku nową stolicę i wzniósł największy radżpucki pałac-fortecę Meherangarh. Nieco później, w połowie XVI wieku miasto zostało otoczone murem obronnym o 10 km długości. Przyjaźń z władcami Mewaru, znakomita polityka wewnętrzna, umiejętność zarządzania, a przede wszystkim pakty pokojowe z Wielkimi Mogołami zapewniły bogactwo, a szczyt potęgi państwo osiągnęło w XVII wieku. W 1581 roku Akbar podpisał traktat o współpracy, na potwierdzenie którego córa tego rodu, słynna Dżodhabai wyszła za mąż za syna cesarza, przyszłego Dżahangira. Po upadku Mogołów, władcy są zmuszeni prowadzić walki z Marathami, których państwo rozciągało się aż do Delhi i Agry, co zrujnowało skarbiec i wieś.
Arunaczala aszram, las indyjski, miejsca sacrum, Ramana Maharishi
Ramana Maharishi mieszkał przez całe życie w grocie u stóp świętej góry Arunaczala i nie chciał jej porzucić, lecz jego uczniowie zbudowali w latach 30-tych XX wieku Ramana Maharishi Ashram, by nadać nauczaniu tego mistyka wymiar bardziej powszechny; mieszkała tam jakiś czas nasza rodaczka Wanda Dynowska.
Ale ponieważ w Indiach nic nie umiera całkowicie, a tylko ulega przekształceniu, więc las pozostawał przez setki lat schronieniem dla kolejnych ascetów, riszi i wolnomyślicieli. Był miejscem ucieczki zarówno przed społeczeństwem, jak i przed opresją islamu, gdy ten stawał się zbyt nachalny. Do XIX wieku, za sprawą obecności świętych mężów, las był wciąż dla wieśniaków miejscem świętym oraz teatrum wielu religijnych świąt. Ostatni leśny mędrzec to Ramana Maharishi (1879-1950), żyjący w grocie u stóp góry Arunaczala, w Indiach południowych. Dzisiejsi asceci przenieśli się w trudno dostępne regiony Himalajów, zamieszkali w grotach i wciąż prowadzą życie dalekie od trudów społecznych uzależnień.
Są to również miejsca zstąpienia bogów i awatarów boskich na ziemię. Tradycyjną, klasyczną tirthą jest ghat — brzeg rzeki, miejsce rytualnych kąpieli i kremacji zwłok. Tirthą może być cała rzeka (Ganga, Kaweri), wyjątkowa góra (Arunaczala, Kailasa), jezioro (Manasarowar, Puszkar), brzeg morza (Kanyakumari) lub miejsce związane z pobytem wielkiego nauczyciela. Najczęściej w takim miejscu znajduje się świątynia, ale nie musi to być regułą. Równina Kurukszetra jest tirthą, przypominającą Wielką Bitwę Bharatów, ale nie ma tam żadnego sanktuarium.
[...]
Arunaczala, Góra Świętego Płomienia — święta góra w południowych Indiach. Młody Ramana Maharishi był przekonany, że ta góra nie istnieje, że jest mityczną siedzibą bogów, kiedy więc ją zobaczył istniejącą naprawdę, wpadł w ekstatyczny zachwyt. Całe życie medytował w grocie u jej podnóża, a z czasem zaczęli tam przybywać uczniowie. Dziś jest już aszram wzniesiony przez uczniów, a także grobowiec tego wielkiego mistyka.
[...]
Tiruvannamalai — leżąca na południowym szlaku Śiwy świątynia Arunaczaleswara, początkowo poświęcona Surji, posiada najwyższy gopuram w całym Tamil Nadu. Aszram mędrca z południowych Indii, Ramany Maharishi, znajduje się u stóp góry Arunaczala.
[...]
Arunaczala, Góra Świętego Płomienia — święta góra w południowych Indiach. Młody Ramana Maharishi był przekonany, że ta góra nie istnieje, że jest mityczną siedzibą bogów, kiedy więc ją zobaczył istniejącą naprawdę, wpadł w ekstatyczny zachwyt. Całe życie medytował w grocie u jej podnóża, a z czasem zaczęli tam przybywać uczniowie. Dziś jest już aszram wzniesiony przez uczniów, a także grobowiec tego wielkiego mistyka.
[...]
Tiruvannamalai — leżąca na południowym szlaku Śiwy świątynia Arunaczaleswara, początkowo poświęcona Surji, posiada najwyższy gopuram w całym Tamil Nadu. Aszram mędrca z południowych Indii, Ramany Maharishi, znajduje się u stóp góry Arunaczala.
Urodził się w 1879 roku na południu Indii. Gdy miał 16 lat porzucił rodzinę i udał się na poszukiwanie świętej góry Arunaczala, Góry Świętego Płomienia, o której myślał, że jest górą mityczną, i że nie istnieje naprawdę. Wiedziony wewnętrznym głosem przybył do Tiruvannamalai i odkrył swoją górę. Oczarowany obecnością mitu w życiu doczesnym, osiadł u jej podnóży w grocie, gdzie spędził resztę życia. Uczniowie przybywali do niego z całych Indii i w latach 30-tych założyli aszram, działający do chwili obecnej.
Drolma miejsca sacrum
Szlak pielgrzymi prowadzi wokół góry i jest to święte obejście, Parikrama (52 km); buddyści okrążają ją zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, a bonpowie w odwrotnym kierunku. Przechodzi się przez przełęcz Drolma na wysokości 5670 m. Pielgrzymka trwa cztery dni. W miejscu o nazwie Tarpocze obchodzone są w pełni księżyca w kwietniu i sierpniu najważniejsze święta buddyjskie. Dla wszystkich, tak dla ludzi świeckich jak i religijnych, pielgrzymka ta ma niezwykła moc duchową.
Ghaty Marathowie
Zmarł w 1680 roku. Zostawił po sobie przeszło 100 rozbudowanych twierdz w Ghatach, dobrze zarządzany kraj i liczne posiadłości ziemskie poza Maharashtrą,. Pod koniec XIX wieku zrodziła się wielka legenda Śiwadżiego jako obrońcy wiary hindu i symbolu walki z obcym okupantem.
Ghaty Zachodnie kraj Czolów, las indyjski
Nie wiadomo kiedy dokładnie pojawili się królowie nazywani Czolami, ale wspomina o nich Mahabharata. Ich późniejsze władanie poświadczone jest inskrypcją z czasów cesarza Asioki, to jest z III wieku p.n.e. Asioka, panujący nad całą północną częścią subkontynentu indyjskiego, traktował władców z południa jak przyjaciół, a nie jak poddanych czy wrogów. Inskrypcja wskazuje, że Czolowie od dawien dawna żyli w kraju Czolamandalam, który rozciągał się od Wybrzeża Koromandelskiego (nad dzisiejszą Zatoką Bengalską) na wschodzie po Wybrzeże Malabarskie za łańcuchem górskim Ghatów Zachodnich na zachodzie, od starożytnego miasta Maduraj na południu po płaskowyż Dekanu na północy. Na początku naszej ery mówiono także o ludności zwanej Czolami, dobrze znanej w ówczesnym świecie — wzmiankuje o nich grecki geograf Ptolemeusz z Aleksandrii. W starożytności, Wybrzeże Malabarskie bogaciło się na handlu korzeniami dzięki kupcom arabskim, którzy wywozili je do Arabia Felix, a następnie odsprzedawali dalej, zaś do cesarstwa rzymskiego wywozili barwnik na purpurę antyczną (tyryjską), pochodzącą z wydzieliny gruczołu śluzowego ślimaków purpurowca i rozkolców, niezbędną do barwienia słynnej senatorskiej togi. Po upadku Rzymu, Arabowie nadal wywozili korzenie, ale do bogacącej się i rosnącej w siłę Wenecji. Wiadomo, że między I a XI wiekiem porty Koromandelu prowadziły ożywiony handel z Cejlonem, Jawą i wybrzeżem malajskim.
W Ghatach Zachodnich wyginęły bezpowrotnie drzewa będące kiedyś chlubą tego regionu — palisander indyjski, sandalin i drzewo tekowe. Naturalne lasy tropikalne przestały istnieć, a choć w ostatnich latach zwiększyła się z 20% do 23,7% powierzchnia lasów odtworzonych przez człowieka, to ginie rokrocznie ogromna liczba unikalnych gatunków zwierząt. Wraz ze zwiększaniem powierzchni lasów sadzonych (do 33% w roku 2012), zabezpieczono ostatnie już dzikie enklawy i utworzono kolejne Parki Narodowe zwiększając ich liczbę z 12 do 18, a rezerwatów — do 56. Największym Parkiem Narodowym jest Kaziranga w Assamie, najstarszym — Park Corbetta, a najciekawszym — Gir na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, gdzie ostały się jedyne w Indiach lwy i lamparty. Tereny chronione to 4,4% powierzchni kraju.
Girnar miejsca sacrum
Dżiniści mają pięć świętych wzgórz: wymienione powyżej Śatrundżaia i Mount Abu, a także Girnar na Półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, z zespołem świątyń z XII wieku. Na drodze wiodącej na szczyt, 14 edyktów Asioki w języku pali, wyryte w bloku skalnym pismem brahmi, najstarszą formą pisanego sanskrytu, są wyjątkowym pomnikiem cywilizacji indyjskiej. Pielgrzymi wspinający się na szczyt mogli po drodze odczytać edykty i dowiedzieć się, jakie są polecenia cesarza. Mityczne wzgórze Asztapada miało być miejscem wyzwolenia pierwszego tirthankary. Oraz Samneta, o którym nie znajduję żadnych informacji.
Gowardhana Kriszna i Radha, obrzędy i święta
Jako pasterz Kriszna pokonał Indrę, aryjskiego boga grzmotów i wojny, i na swoich ziemiach wokół góry Gowardhany namówił ludzi do oddawania czci krowom, nie poprzez rytuał, ale poprzez niezabijanie i pokorną miłość do wszelkiego stworzenia. Gdy Indra zobaczył, że wieśniacy przestali mu składać ofiary, zesłał ulewny deszcz. Ale Kriszna ochronił ludzi podnosząc na jednym palcu górę Gowardhanę, tak by mogli się pod nią schować.
Podczas drugiego dnia Diwali, świętuje się zwycięstwo Kriszny nad demonem Narakasurą, uwalniające świat od strachu. Demon zrzucił na wioskę w czasie monsunu wzburzone potoki wód i ludzie umierali ze strachu, obawiając się o swój dobytek, ale Kriszna uniósł wtedy małym palcem u ręki górę Gowardhanę i ludzie mogli się pod nią schronić (według innych opowieści, Indra sprowadził potoki deszczu na wioskę). Powodem do radości podczas święta Diwali jest zniszczenie sił zła i demonów zagrażających spokojowi człowieka.
Himalaje fiszka pilotarska, Gayatri Devi, Gondowie, Gurkhowie, Hanuman, Jacques Vigne, języki, Jogananda, kraj Czolów, las indyjski, Mahabharata, maharadżowie, miejsca sacrum, Nisargadatta Maharaj, paszmina, Radżputowie, Rama i Sita, religia rzeki Gangi, sannjasin, Sikhowie, Śiwa i Parwati, Swami Vijayananda, świątynie w Kadżuraho, tłumaczenia, Wisznu i Lakszmi
Indię przejechałam wzdłuż i wszerz — od przylądka Kanyakumari po Himalaje, niemal pod granicę z Chinami w Ladakhu. Od Bombaju do Kalkuty.
Gayatri Devi pochodzi z rodziny maharadży z Koś Biharu (Cooch Behar, Górny Bihar), maleńkiego państewka ukrytego w Himalajach. Miasto Darjeeling z widokiem na Kandżendzongę, otoczone plantacjami słynnej herbaty, założonymi przez Anglików, był niegdyś ich prywatną własnością. Matka, księżniczka Indira Devi pochodziła z klanu Gaekwarów z Barody, najbogatszych maharadżów Indii, którzy od końca XIX wieku prowadzili światłą politykę reform w swoim państwie. Wielki reformator Sajadżi Rao był jej matecznym dziadkiem. Byli bajecznie bogaci i dla księżniczki był przeznaczony na męża równie majętny maharadża z Gwalior, z klanu Scindia. Ale na durbarze w Delhi w 1911 roku poznała pięknego, acz biednego księcia, w którym zakochała się na zabój. Nawet nie był następcą tronu, lecz tylko młodszym synem. Jednak Indira dopięła swego i poślubiła go potajemnie wbrew woli rodziców.
Jak to się stało, że starożytna kraina Gondwana zachowała nazwę archaicznego lądu, którego część przydryfowała z półkuli południowej i jakieś 30 milionów lat temu uderzyła w kontynent eurazjatycki, wypiętrzając Himalaje i tworząc płaskowyż Tybetu? Dekan zawsze uchodził za krainę tajemniczą i starą jak świat. Góry Arawalli, wyznaczające północno-zachodnią granicę Wyżyny Dekańskiej są najstarszymi górami świata. Maharashtra pokryta jest lawą, która jakieś 100 milionów lat temu wydobyła się z pękniętej skorupy ziemskiej i rozlała na przestrzeni 500 tysięcy km2, tworząc niezwykły krajobraz północno-zachodnich Indii.
Struktura ówczesnej władzy politycznej była prosta — każdą większą czy mniejszą doliną rządził lokalny kacyk, szef, wódz, herszt plemienny, pochodzący zazwyczaj z dominującej grupy etnicznej. Ogromne zróżnicowanie etniczne ludności zamieszkującej pierwsze piętra Himalajów, od Indii aż po Bhutan, nigdy nie przeszkadzało w prowadzeniu ożywionych wzajemnych stosunków handlowych między dolinami, ale koncepcja zjednoczenia była im obca i całkowicie sprzeczna z interesem rodzin trzymających władzę w górach. Żaden z drobnych władców lokalnych, znający specyfikę swego terenu i wspierany przez swój lud, nie godził się na oddanie władzy jakiemuś dalekiemu królowi z Doliny Katmandu. A zdobyć Dolinę znaczyło narzucić zwierzchność właśnie tym szefom plemiennym.
[...]
Gurkhowie narzucili Dolinie język gorkhali, należący do grupy języków pahari, używanych na niższych piętrach Himalajów, od Indii aż do Nepalu, którego nauczyli się w swojej dolinie od podbitych przez siebie plemion. Język ten jest jednym z prakrytów sanskrytu podobnym do hindi i ma wiele słów z sanskrytu. Język newari należący do rodziny tybetańsko-birmańskiej, którym mówiono za dynastii Mallów został wyparty, a za czasów dyktatury Ranów zakazany, i dziś praktycznie zaniknął.
[...]
Gurkhowie to dziś ogólna nazwa wojska nepalskiego. Zwykli żołnierze nie mają już nic wspólnego z klanem radżpuckich wojowników przybyłych do środkowego Nepalu w XVI wieku. Tamci już dawno zasymilowali się z lokalną ludnością. Najwyżej niektórzy przywódcy zdołali zachować czystość krwi i należą do szacownych rodzin nepalskich, trzymających teki różnych ministerstw. Gurkhowie rekrutują się z różnych grup etnicznych Małych i Średnich Himalajów czy z wysoko położonych dolin. Na rzemiośle wojskowym zarabiają bardzo dobrze, są do dziś drugim po turystyce najważniejszym źródłem dochodów Nepalu, a każda nepalska dziewczyna pragnie wyjść za mąż za Gurkha.
[...]
Gurkhowie narzucili Dolinie język gorkhali, należący do grupy języków pahari, używanych na niższych piętrach Himalajów, od Indii aż do Nepalu, którego nauczyli się w swojej dolinie od podbitych przez siebie plemion. Język ten jest jednym z prakrytów sanskrytu podobnym do hindi i ma wiele słów z sanskrytu. Język newari należący do rodziny tybetańsko-birmańskiej, którym mówiono za dynastii Mallów został wyparty, a za czasów dyktatury Ranów zakazany, i dziś praktycznie zaniknął.
[...]
Gurkhowie to dziś ogólna nazwa wojska nepalskiego. Zwykli żołnierze nie mają już nic wspólnego z klanem radżpuckich wojowników przybyłych do środkowego Nepalu w XVI wieku. Tamci już dawno zasymilowali się z lokalną ludnością. Najwyżej niektórzy przywódcy zdołali zachować czystość krwi i należą do szacownych rodzin nepalskich, trzymających teki różnych ministerstw. Gurkhowie rekrutują się z różnych grup etnicznych Małych i Średnich Himalajów czy z wysoko położonych dolin. Na rzemiośle wojskowym zarabiają bardzo dobrze, są do dziś drugim po turystyce najważniejszym źródłem dochodów Nepalu, a każda nepalska dziewczyna pragnie wyjść za mąż za Gurkha.
Kiedy po bitwie na Sri Lance zachorował Lakszmana, brat Ramy, Hanuman poleciał w Himalaje po zioła. Przeniósł całą górę, gdyż wtedy jeszcze nie umiał rozróżniać ziół. Ale bardzo szybko nauczył się je zbierać i nawet został aptekarzem i lekarzem. Dawniej leczył rany odniesione w bitwach, a dziś chroni ludzi od wypadków drogowych i wzdłuż wszystkich indyjskich dróg rozlokowane są małe świątynki jemu poświęcone.
[...]
Przedstawiany w kwartecie z Ramą, Lakszmaną i Sitą, Hanuman symbolizuje ponadludzką, zwierzęcą siłę potrzebną do sprawowania władzy i pokonania wszystkich niskich i prymitywnych mocy przeciwnych. Uosabia dziką inteligencję i spryt w służbie słusznej sprawy (przeniesienie góry z Himalajów), a przede wszystkim bezgraniczną wierność i oddanie jednemu panu, Ramie.
[...]
Przedstawiany w kwartecie z Ramą, Lakszmaną i Sitą, Hanuman symbolizuje ponadludzką, zwierzęcą siłę potrzebną do sprawowania władzy i pokonania wszystkich niskich i prymitywnych mocy przeciwnych. Uosabia dziką inteligencję i spryt w służbie słusznej sprawy (przeniesienie góry z Himalajów), a przede wszystkim bezgraniczną wierność i oddanie jednemu panu, Ramie.
Od marca 2007 do lutego 2008 Jacques odbył wielkie tournee po Francji i Włoszech, odwiedzając praktycznie wszystkie zaprzyjaźnione ośrodki terapeutyczne, szkoły jogi i medytacji, domy rozwoju wewnętrznego, dzieląc się z innymi swym pięknym doświadczeniem. I znów, od kwietnia 2008, zaszył się w swej ulubionej aszramie w Almora, a może nawet wyżej w pustelni Dhaulchina w Himalajach indyjskich i patrzy na świat z wysokości 7000 metrów, a przed nim roztacza się bajeczny widok na Nanda Devi, najwyższy szczyt Indii. Mówił, że chce medytować przez parę dobrych lat.
[...]
We wrześniu 2003 ukazała się u tego samego wydawcy La mystique du silence, Mistyka ciszy. Owoc paroletniego odosobnienia w aszramie Almora w Himalajach.
[...]
We wrześniu 2003 ukazała się u tego samego wydawcy La mystique du silence, Mistyka ciszy. Owoc paroletniego odosobnienia w aszramie Almora w Himalajach.
Pahari jest to jeden z tych języków, które dopiero niedawno wywalczyły sobie status języka urzędowego. Pahari określa tak naprawdę całą kolejną grupę języków, więc mówi się o językach pahari. Używane są na niższych piętrach Himalajów, od Indii aż do Nepalu. Bliski językowi nepalskiemu.
Mukunda Lal Ghosh urodził się w 1893 roku w Gorakpur, w Zjednoczonych Prowincjach północnych Indii. Jego rodzice byli uczniami największego indyjskiego jogina czasów nowożytnych, Lahiri Mahasai. W domu panowała niezwykle duchowa atmosfera, której uległy również siostry Mukundy, a nie uległ jedynie najstarszy brat. Miał 11 lat, gdy odeszła matka i ta strata wzmogła tęsknotę za ideałem. Ojciec, pracownik Kolei Bengalsko-Nagpurskiej, przeniósł się z rodziną do Kalkuty i przejął pełną opiekę nad ośmiorgiem dzieci. Pragnienie czegoś niezniszczalnego pchało Mugundę od dzieciństwa w kierunku Himalajów, ostoi duchowości, a pierwszej ucieczki dokonał, gdy był uczniem szkoły średniej. Gimnazjaliści zostali sprowadzeni do domów przez pracowników kolei.
Wszyscy Czolowie wielbili boga Śiwę, ale wzorowa tolerancja religijna była filarem ich państwa. Okres między X a XIII wiekiem został uznany za jeden z najlepszych okresów w dziejach sztuki indyjskiej, kiedy brązy osiągnęły najwyższy kunszt nie mając sobie równych. Śiwa tańczący pod postacią Nataradży, i związana z nim mitologia kosmicznego tańca, na trwałe zdobył sobie miejsce w religii wszystkich hindusów. W Indiach północnych, Śiwa medytuje na szczycie świętej góry Kailasy, w pokrytych śniegiem Himalajach, w Indiach południowych — tańczy w ekstazie i uśmiecha się do ludzi. Za czasów Pallawów życie religijne zdominowali buddyści i dżiniści, a ulubionym bogiem władców stał się Wisznu, występujący często pod tajemniczą postacią kobiecą, nazywany wtedy Mohini. Koczownicy mieszkający na rubieżach państwa nie ulegli braminizacji, pozostając przy wierzeniach animistycznych. Tolerancja religijna nadal była regułą.
Ale ponieważ w Indiach nic nie umiera całkowicie, a tylko ulega przekształceniu, więc las pozostawał przez setki lat schronieniem dla kolejnych ascetów, riszi i wolnomyślicieli. Był miejscem ucieczki zarówno przed społeczeństwem, jak i przed opresją islamu, gdy ten stawał się zbyt nachalny. Do XIX wieku, za sprawą obecności świętych mężów, las był wciąż dla wieśniaków miejscem świętym oraz teatrum wielu religijnych świąt. Ostatni leśny mędrzec to Ramana Maharishi (1879-1950), żyjący w grocie u stóp góry Arunaczala, w Indiach południowych. Dzisiejsi asceci przenieśli się w trudno dostępne regiony Himalajów, zamieszkali w grotach i wciąż prowadzą życie dalekie od trudów społecznych uzależnień.
[...]
Dzięki akcji „Project Tiger” wprowadzonej przez Indirę Gandhi, zwiększono liczbę tygrysów z 262 w 1972 roku do 1327 w roku 1989. Dziś, z populacji 40 tysięcy pozostało w Indiach tylko 1411 tygrysów bengalskich, czyli o połowę mniej niż w roku 2002, rozmieszczonych w 18 specjalnie wyznaczonych rezerwatach, z których najbardziej znaczące to: Sundarbans w Bengalu Zachodnim w delcie Gangi, Manas w Assamie, Periyar w Kerali i Park Corbetta w Uttar Pradesh u podnóży Himalajów. W całym świecie azjatyckim, z populacji liczącej w XIX wieku 100 000 pozostało jedynie około 2 500 tygrysów, choć niektórzy wciąż chcą wierzyć w zawrotną liczbę 5, a nawet 7 tysięcy. „Królewski” tygrys bengalski jest gatunkiem zagrożonym, którego wyginięcie może nastąpić przez 2010 rokiem, Rokiem Tygrysa według horoskopu chińskiego.
[...]
Dzięki akcji „Project Tiger” wprowadzonej przez Indirę Gandhi, zwiększono liczbę tygrysów z 262 w 1972 roku do 1327 w roku 1989. Dziś, z populacji 40 tysięcy pozostało w Indiach tylko 1411 tygrysów bengalskich, czyli o połowę mniej niż w roku 2002, rozmieszczonych w 18 specjalnie wyznaczonych rezerwatach, z których najbardziej znaczące to: Sundarbans w Bengalu Zachodnim w delcie Gangi, Manas w Assamie, Periyar w Kerali i Park Corbetta w Uttar Pradesh u podnóży Himalajów. W całym świecie azjatyckim, z populacji liczącej w XIX wieku 100 000 pozostało jedynie około 2 500 tygrysów, choć niektórzy wciąż chcą wierzyć w zawrotną liczbę 5, a nawet 7 tysięcy. „Królewski” tygrys bengalski jest gatunkiem zagrożonym, którego wyginięcie może nastąpić przez 2010 rokiem, Rokiem Tygrysa według horoskopu chińskiego.
Mahabharata opowiada jak ta koncepcja legła w gruzach, ale pozornie do końca nie wiadomo z jakiego powodu, gdyż niby wszyscy przestrzegali dharmy. Opowieści snute przez braminów wzbierają jak spiętrzone wody spływające z Himalajów — niby wszyscy przestrzegają prawa, wojownicy strzegą swego honoru, unosząc się dumą przy najlżejszym urażeniu tegoż, bramini sprawują niby należycie wszystkie ceremoniały ofiarne, a jednak nie udaje się utrzymać harmonii świata i jego losy nieuchronnie chylą się ku upadkowi. Kriszna, przyjaciel Pandawów, wielokrotnie powtarza, że przybył, by zniszczyć ten świat. W miarę czytania (słuchania) rysuje się odpowiedź — ten świat musi zostać unicestwiony, gdyż ma zawarty w sobie czynnik destrukcji, którym jest brak opanowania emocji i panowania nad namiętnościami. Zaślepienie i głupota tak dotknęły ksiatrijów, że rody muszą wyginąć. Starszyzna i patriarchowie rodów nie potępiali dziejącej się na ich oczach niesprawiedliwości i nie było już nikogo, kto mógłby wziąć w obronę słabych i biednych.
Władca przechadzał się wśród ludzi swobodnie — znam jednego radżę, który w czasach nam współczesnych codziennie objeżdża na rowerze jedyną wioskę, jaka mu została w posiadaniu, by porozmawiać z ludźmi o ich problemach i cieszyć się ich sukcesami, wieśniacy z wioski bardzo go kochają i okazują tę miłość. Był jednym z wielu, bywał na uroczystościach rodzinnych. Trzymał na rękach niejedno wiejskie dziecko podczas rytuału nadania imienia, niemal zawsze uczestniczył w największym święcie rodzinnym — uroczystościach ślubu młodej pary, tak ważnym jak najważniejsze święto religijne. Sprawował patronat nad kulturą, dbał o rozwój muzyki klasycznej — na dworach książęcych Indii północnych szczególnie rozwijała się raga, typ muzyki wymagający studiów i przekazu wiedzy z mistrza na ucznia. Dbał o rozwój klasycznego tańca indyjskiego, którego wykonanie odbywało się najczęściej podczas świąt ku czci boga Śiwy w jego świątyniach. Zlecał przekłady starożytnych dzieł na nowożytne języki indyjskie, którymi mówiono w jego księstwie. Zatrudniał na dworze na stałe muzyków, którzy dawali koncerty prywatne i publiczne podczas świąt i durbarów. Codziennie rano w pałacowej świątyni uczestniczył w pudży, na której była obecna nie tylko rodzina i goście, ale wszyscy domownicy, mający praktycznie nieograniczony dostęp do władcy. Opieka nad domownikami, mniej nazywanymi „służbą”, a jeszcze rzadziej „poddanymi” w naszym znaczeniu tego słowa, polegała na zainteresowaniu sprawami najmniejszego domownika, udzieleniu mu pomocy doraźnej lub stałej, a czasem tylko na zwykłej, serdecznej rozmowie. Miłość władcy do ludzi — i nie bójmy się tego słowa — była powszechna i naturalna. Domownicy i wieśniacy odwzajemniali tę miłość, kochali swych władców za poczucie bezpieczeństwa i ładu społecznego oraz utrzymywanie ciągłości tradycji. Podczas obrzędu nazarana wszyscy poddani ( w znaczeniu „wierni”) od najwyższego urzędnika aż do najmarniejszego sługi oddawali ukłon radży na znak wierności w służbie. Sam maharadża też był poddanym i skłaniał głowę przed iszta dewatą, boskością prowadzącą (Kriszna, Rama, Śiwa lub hinduski święty) oraz przed swym guru, nauczycielem duchowym. Większość władców korzystała ze wsparcia duchowego i pomocy takich osób (Indira Gandhi często odwiedzała swego guru w Himalajach, a Abdul Kalam, były prezydent Indii, jest wielbicielem Sai Baby, obecnie żyjącego świętego i nauczyciela).
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Haridwar, brama bogów, to miejsce, gdzie Ganga opuszcza ostatecznie Himalaje i wypływa na Nizinę Hindustańską. Kropla amrity spadła w pobliżu ghatu Har Ki Pairi, nieopodal odbitej stopy Wisznu.
[...]
Siedziba Śiwy jest na północy w Himalajach, w Badrinath.
[...]
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Haridwar, brama bogów, to miejsce, gdzie Ganga opuszcza ostatecznie Himalaje i wypływa na Nizinę Hindustańską. Kropla amrity spadła w pobliżu ghatu Har Ki Pairi, nieopodal odbitej stopy Wisznu.
[...]
Siedziba Śiwy jest na północy w Himalajach, w Badrinath.
[...]
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
Jednak trawił go wciąż niezaspokojony głód poszukiwań duchowych. W wieku 37 lat spotkał guru, a trzyletnia sadhana nad pytaniem Kim jestem? dała spełnienie duchowe. Przyjął imię Nisargadatta od nisarga = spontaniczny, wrodzony oraz datta = obecność. Chciał porzucić rodzinę i prowadzić życie wyrzeczeńca w Himalajach, ale uczeń jego mistrza przekonał go, że życie całkowicie oderwane od świata nie będzie dla niego dobrą drogą. Wrócił więc do Bombaju, do rodziny i urządził sobie pokój do medytacji nad sklepem prowadzonym przez syna. Nie odwiedzał świątyń, nie spotykał świętych. Ludzie szybko zaczęli zbierali się wokół sklepu, przyciągani mądrością i szczególnym darem wymowy Nisargadatty. W latach siedemdziesiątych zaczęli też przybywać spragnieni duchowości ludzie Zachodu. Zadawali pytania, a mistrz odpowiadał.
Chodzi o specjalny gatunek wełny pochodzący ze wyczesywania wysokogórskiej kozy (capra hircus), która żyje na wysokości od 3000 do 5000 metrów w Himalajach; idealnym miejscem wypasu jest również płaskowyż tybetański. Koza chyangra (nazwa nepalska) przebywa na tych wysokościach tylko w lecie, przemierzając ogromne przestrzenie w poszukiwaniu pożywienia, ubogiej zieleniny. Wełna pozyskiwana jest z podbrzusza, do którego nigdy nie dochodzi słońce, dlatego jest tak bardzo ciepła, a jednocześnie lekka i delikatna.
Dżajpur (Jaipur) jest stolicą klanu Kaczwaha dopiero od 1727 roku. Kaczwaha utrzymują, że pochodzą od Kusha, syna Ramy. Przybyli z Gwalior w 986 roku, kiedy Radża Ishwar Das porzucił stan królewski, by w Himalajach osiągnąć nirwanę, a jego synowie zostali stamtąd wyrzuceni i musieli szukać sobie nowej ziemi. Soda Rai szukał szczęścia w okolicy Adżmeru, ale prawdziwe szczęście znalazł dopiero jego syn, Dhola Rai, który w 1006 roku poślubił piękną księżniczkę, która wniosła mu w posagu ziemię wokół Amberu. Tubylczy lud Mina stał się podporą nowych rządów i miał przywilej stawiania świętego znaku tilak na czole władcy w dniu koronacji, stali się zarządcami i obrońcami wszystkich fortów, zachowali własne obyczaje i otrzymywali od władców dżagiry. Ziemie księstwa dzieliły się na thikany, czyli dobra najbliższej rodziny, które niekiedy dawały wielkie dochody i wzbogacały tak zarządców, jak dwór (dzięki podatkom). Z tych rodzin rekrutowali się doradcy dworu, administratorzy dóbr i przyjaciele. Służba pochodziła z niższych dżati, ale ponieważ wszyscy Radżputowie czuli się ksiatrijami, to byli oni bardzo dobrze traktowani i należeli do wielkiej rodziny, ich stanowiska były zresztą dziedziczne. Ziemia lenna Bissau była jedną z pięciu samodzielnych thikan regionu Szekawati, a ich pałacyk rodowy w Dżajpurze został w latach 50. zamieniony w hotel, w którym rezydują wszystkie grupy LOGOS TRAVEL MAREK ŚLIWKA…
Był młodszym bratem Ramy, a wraz ze swoim bratem-bliźniakiem otrzymali przy urodzeniu jedną czwartą boskiej inkarnacji Wisznu. Dlatego odznaczał się wielką łagodnością, ale i potężną boską siłą przenikliwości pozwalającą ochraniać i służyć. Dla hindusów jest ideałem oddanego brata, który o nic nie pytając łagodzi, rozumie i służy. Był nieodłącznym towarzyszem Ramy i Sity na wygnaniu w lesie, pobierał wraz z nimi stosowne nauki, a kiedy Sita została porwana — udał się z Ramą na poszukiwania i uczestniczył w wielkiej bitwie przeciwko Rawanie. Po zwycięstwie ciężko zachorował i wszyscy obawiali się o jego życie. Mogło mu pomóc tylko jedno zioło, które rosło w Himalajach. W Himalaje poleciał Hanuman, a nie umiejąc rozróżnić owego zioła od wielu innych ziół rosnących na stokach gór, zabrał ze sobą całą górę i przeniósł ją na Sri Lankę, ratując życie Lakszmany.
Opowieść mitologiczna mówi o zderzeniu dwóch kontynentów — archaicznej Gondwany z Azją, kiedy wypiętrzyły się Himalaje i powstało Morze Tetydy. Morze to zostało było zasypane przez spływające z gór z deszczami muły, skały, piasek, wapienie i pył. Przybywający ludzie lamentowali, gdyż nie było słodkiej wody i nie mogli uprawiać ziemi. Żarliwa modlitwa wieśniaków, po której dopiero nastąpiła interwencja bogów, przyczyniła się do powstania rzeki. Śiwa ulitował się nad błagalnikami i wymógł na bogu Brahmie stworzenie Gangi. Spłynięcie potężnych potoków wód z roztopionych himalajskich lodowców jest wielkim kosmicznym aktem Brahmy poprawiającym pierwotne dzieło stworzenia. Śiwa trwając w medytacji w postawie jogina amortyzuje spadek wód dzięki swym gęstym włosom, po których spływają pieniące się potoki. Od tamtej chwili Śiwa nosi imię — Gangadhara, powstrzymujący Gangę i w ten sposób chroni Nizinę Hindustańską przed potopem. Ponieważ sprawił, że powstała, jest też jej opiekunem.
[...]
Epifanią jest także Obecność świętych mężów podczas Kumbha Meli — guru, sadhu, naga babowie i sannjasini opuszczają pieczary, groty i miejsca odosobnienia u podnóży Himalajów, przerywając milczenie i ascetyczny tryb życia, by dać świadectwo obecności sacrum. To ich modlitwy i inkantacje oraz sama rzeka Ganga wytwarzają pole sacrum, do którego przybywają pielgrzymi. Wszystkie mantry i modlitwy wzmacniają dobrą energię, a osłabiają złą. Każda dobra myśl tworzy dobry ślad, a każdy ton i dźwięk zostaje wkomponowany w całość i łączy się z dźwiękiem pan-kosmicznym.
[...]
Epifanią jest także Obecność świętych mężów podczas Kumbha Meli — guru, sadhu, naga babowie i sannjasini opuszczają pieczary, groty i miejsca odosobnienia u podnóży Himalajów, przerywając milczenie i ascetyczny tryb życia, by dać świadectwo obecności sacrum. To ich modlitwy i inkantacje oraz sama rzeka Ganga wytwarzają pole sacrum, do którego przybywają pielgrzymi. Wszystkie mantry i modlitwy wzmacniają dobrą energię, a osłabiają złą. Każda dobra myśl tworzy dobry ślad, a każdy ton i dźwięk zostaje wkomponowany w całość i łączy się z dźwiękiem pan-kosmicznym.
Katja Baba rozpoczął czas wanaprasthy, porzucenia i dokładnego zamknięcia spraw doczesnych dla przygotowania się do najwyższej ascezy poprzez studiowanie świętych tekstów. Kiedy nadszedł czas sannjasy, wybrał dla siebie bardzo trudną drogę — życie ascety odłamu katja. Zamieszkał w Himalajach, w grocie na wysokości trzech tysięcy metrów i pod okiem swego nauczyciela praktykował specyficzne techniki ascetyczne. Zgodnie z tą drogą założył na biodra drewnianą obręcz, by nie zapadać w sen i by całą uwagę świadomości kierować ku rzeczom ostatecznym. Kiedy go poznaliśmy, spędził w ascezie przeszło dziewięć lat i nie zamierzał jej porzucać.
Królestwo Sikhów zostało rozszerzone o podbite prowincje Dżammu i Kaszmir i rozciągało się wielkim trójkątem od spieczonych równin Sindu po przełęcz Chajber na północy i Himalaje na północnym wschodzie. Na południu długa wstęga rzeki Satledż oddzielała je od Indii, gdzie coraz bardziej panoszyli się Brytyjczycy. Wyszkoleni przez europejskich najemników żołnierze sikhijscy stali się najwspanialszym wojskiem w Indiach, poza najemnymi sipajami Kompanii. Ich żelazna dyscyplina żołnierska była szeroko znana. Pendżab stał się niezależnym, bogatym i potężnym państwem. Przetrwało ono, niestety, tylko dziesięć lat od śmierci swego twórcy. Randżit Singh, Lew Pendżabu, zmarł 28 czerwca 1839 roku na zawał serca. Gdy został sparaliżowany i pozbawiony mowy, gestem nakazał, by Koh-i-Noora, jego największy skarb, złożono w ofierze w hinduskiej świątyni Dżagannath. Rozkazu tego nie wykonano.
Samotny Śiwa przedstawiany jest zawsze w pozycji medytacyjnej jogina, siedzącego na górze Kailasa w Himalajach. W typowym stroju ascety, na skórze tygrysa — symbolu panowania nad światem zwierząt, z koczkiem ascetycznej mocy na szczycie głowy, z podkową księżyca we włosach, z rudrakszą, naszyjnikiem medytacyjnym o 108 paciorkach na piersi. Owinięte wokół ramion węże symbolizują jego związek ze światem chtonicznym, a chroniąca kobra z rozłożonym nad jego głową kapturem symbolizuje doskonałą mądrość i moc pokonania zła, ale także moc kundalini siakti. Z jego włosów spływają potoki wody, które na Nizinie Hindustańskiej staną się Gangą. Na czole widnieje otwarte oko wszechwiedzy. Najważniejszym atrybutem Śiwy jest trójząb ukazujący panowanie nad trzema światami.
[...]
Jego pierwszą siakti była Sati, córka Dakszy. Oboje podstępem uzyskali zgodę na boskie małżeństwo. Ale ojcu nie spodobał się asceta posypany popiołem i ignorował on Śiwę, między innymi nie zaprosił go na wielki rytuał świętej ofiary. Zrozpaczona Sati rzuciła się w ogień. Śiwa stworzył wtedy ze swej wściekłości Kali i Bhairawę, wyciągnął z ognia ciało Sati i obnosił je po świecie. Żeby mu ulżyć, Brahma odcinał po kawałku części ciała, aż się rozpadło. Wtedy Śiwa osiadł w Himalajach i pogrążył się w medytacji.
[...]
Sati odrodziła się jako Parwati, córka Himalajów, ale nie udawało jej się pocieszyć Śiwy, gdyż nie zwracał na nią uwagi. Dopiero gdy Parwati zaczęła medytować, Śiwa zwrócił na nią uwagę.
[...]
Związek Śiwa&Parwati jest partnerski, ale oparty na żywiole biologicznym. Mit opowiada, że przy gorących źródłach Manikaran, u stóp Himalajów, Śiwa kochał się z Parwati przez 10 tysięcy lat, po czym, zmęczony, wszedł w głęboką medytację na kolejne 10 tysięcy lat.
[...]
Związana z Śiwą jako oddana, stabilizująca i łagodząca energia żeńska. Kiedy Śiwa czytał jej Wedy, Parwati zasnęła. Oburzony, strącił ją z piedestału Himalajów i kazał zamieszkać wśród rybaków. Przybrała postać małej dziewczynki i mieszkała nad morzem, a gdy podrosła, ogłoszono, że jej mężem zostanie ten, kto złapie rekina, który niszczył sieci rybaków. Śiwa przybył do wioski jako przystojny rybak i po unieszkodliwieniu rekina, zdobył rękę Parwati.
[...]
Jego pierwszą siakti była Sati, córka Dakszy. Oboje podstępem uzyskali zgodę na boskie małżeństwo. Ale ojcu nie spodobał się asceta posypany popiołem i ignorował on Śiwę, między innymi nie zaprosił go na wielki rytuał świętej ofiary. Zrozpaczona Sati rzuciła się w ogień. Śiwa stworzył wtedy ze swej wściekłości Kali i Bhairawę, wyciągnął z ognia ciało Sati i obnosił je po świecie. Żeby mu ulżyć, Brahma odcinał po kawałku części ciała, aż się rozpadło. Wtedy Śiwa osiadł w Himalajach i pogrążył się w medytacji.
[...]
Sati odrodziła się jako Parwati, córka Himalajów, ale nie udawało jej się pocieszyć Śiwy, gdyż nie zwracał na nią uwagi. Dopiero gdy Parwati zaczęła medytować, Śiwa zwrócił na nią uwagę.
[...]
Związek Śiwa&Parwati jest partnerski, ale oparty na żywiole biologicznym. Mit opowiada, że przy gorących źródłach Manikaran, u stóp Himalajów, Śiwa kochał się z Parwati przez 10 tysięcy lat, po czym, zmęczony, wszedł w głęboką medytację na kolejne 10 tysięcy lat.
[...]
Związana z Śiwą jako oddana, stabilizująca i łagodząca energia żeńska. Kiedy Śiwa czytał jej Wedy, Parwati zasnęła. Oburzony, strącił ją z piedestału Himalajów i kazał zamieszkać wśród rybaków. Przybrała postać małej dziewczynki i mieszkała nad morzem, a gdy podrosła, ogłoszono, że jej mężem zostanie ten, kto złapie rekina, który niszczył sieci rybaków. Śiwa przybył do wioski jako przystojny rybak i po unieszkodliwieniu rekina, zdobył rękę Parwati.
Przez osiem lat mieszka w aszramie Ma w Benares nad Gangą. Przez dziewięć lat pędzi życie prawie pustelnicze w małej aszramie Almora u podnóży Himalajów, skąd schodzi do wioski tylko po jedzenie. Przez siedem lat oddaje się całkowitej samotności w pustelni Dhaulchina w Himalajach indyjskich na wysokości 7000 metrów, podziwiając Nanda Devi. Na wyraźne życzenie Ma schodzi w 1975 na niziny i osiedla się u jej boku w Kankhal, gdzie mieszka do dziś.
[...]
Dziękuję mu za wsparcie duchowe, które śle nieustannie z małej mieściny Kankhal położonej u stóp Himalajów.
[...]
Dziękuję mu za wsparcie duchowe, które śle nieustannie z małej mieściny Kankhal położonej u stóp Himalajów.
Każda z części świątyni otrzymała mniejszą sikharę, a wszystkie utworzyły całość podobną na zewnątrz do pasma górskiego. Sikhara główna symbolizuje mityczną górę Meru, oś świata, centrum-pępek świata, miejsce pobytu Brahmy; niekiedy — świętą górę Kailasę w Himalajach, miejsce pobytu Śiwy. Sikhary zostały tak skonstruowane, by dawały wrażenie wspinania się, powolnego wchodzenia po stopniach na szczyt, gdzie znajduje się czara z nektarem nieśmiertelności, amritą. Czara z amritą, cel człowieczej duchowej wędrówki, to tradycyjne indyjskie naczynie na wodę, kalasia. W podziale tak sikhary jak i całego sanktuarium, dominuje liczba siedem, sapta-ratha. Świątynie budowano na wysokiej platformie, z główną poświęconą jednemu z ważnych bogów i z czterema mniejszymi, znajdującymi się w każdym rogu — pańczayatana, pięcioprzestrzenne.
Po trzecie, bardzo lubię tłumaczyć jego teksty, gdyż są one dla mnie długą, radosną rozmową — siedzimy nad brzegiem Gangi w Kankhal, przed nami pierwsze pagórki Himalajów, obok nas kąpiący się hindusi, nad nami palące słońce Indii. I wreszcie, tym właśnie tłumaczeniem jego słów z bliskiego mi języka francuskiego na język polski, chciałam mu serdecznie podziękować za wieloletnią przyjaźń, jaką mnie obdarzył. A wszystkim bogom Indii dziękuję, żem go w ogóle nad Gangą spotkała.
Pierwsze zstąpienie boga Wisznu przybrało formę ryby, Matsja. Ryba wskazuje na wodę jako symbol życia, gdyż życie powstało w wodzie. Maleńka rybka ostrzegła protoplastę rodu ludzkiego przed potopem. Manu zbudował pojazd i zabrał ze sobą nasienie całego świata, a Matsja przeprowadziła go przez wody potopu aż do Himalajów.
Hindukusz Radżputowie
W tyglu Azji Środkowej mieszały się rasy, języki i obyczaje, a plemiona raz po raz sprzymierzały się w rozmaite konfederacje i tworzyły różne kombinacje wojskowe, które parły do przodu i zagarniały coraz to nowe ziemie. W tamtych czasach nie było ani Afganistanu ani Pakistanu, tereny te również należały do Indii i były miejscem spotkań wszystkich przybyszów, którzy wcześniej czy później szli dalej do Indii, wlewając się na subkontynent przez słynny przesmyk Kyber. Zatrzymały się tam ludy indoeuropejskie, a za nimi miedzy VII a III wiekiem p.n.e. Scytowie, później Grecy, Partowie i Kuszanowie, lud irański pochodzący ze stepów Azji, który między I a III wiekiem n.e. utworzył dobrze zorganizowaną federację państw pod wodzą Kaniszki (127-147n.e.), którego dzieło było kontynuowane przez indyjską dynastię Guptów. Od V wieku pojawiają się znowu ludy irańskie — Śwetahunowie (przez Greków nazwani Heftalitami, a przez nas — Białymi Hunami), którzy zdominowali wszystkie osiadłe tam ludy i utworzyli silną organizację plemienną na terenie Afganistanu. Stąd wtargnęli do Indii niszcząc osady Doabu, Bengal i Bihar, zadając śmiertelny cios państwu Guptów, które zniknęło z dziejów na początku VI wieku. Przez jakieś trzydzieści lat zachodnie Indie znalazły się pod królami huńskimi, ale konfederacja radżów północnoindyjskich odniosła nad nimi druzgocące zwycięstwo w 528 roku. Ich impet został całkowicie wyhamowany, zostali odrzuceni aż do Kaszmiru, gdzie niebawem lud ten utracił swą odrębność i został wchłonięty przez mieszankę ludności miejscowej. Wszystkich obcych, którzy przybyli od północnego zachodu i z Hindukuszu, głównie Scytów, Partów, Saków i Hunów, osiedlających się na granicach Indii Zachodnich nazywano Śaka. Śwetahunowie najmniej zasymilowali się w Pendżabie i można przyjąć, że dzisiejsi Sikhowie są ich najbliższymi potomkami.
Kailasa Brahma i Saraswati, Jacques Vigne, kraj Czolów, miejsca sacrum, religia rzeki Gangi, Śiwa i Parwati, świątynie w Kadżuraho
Brahma przebywa w siedzibie Brahmapura na mitycznej Górze Meru i nie miesza się w sprawy innych Boskich Postaci, ani tym bardziej w sprawy ludzkie. Jego imię noszą wody spływające z masywu góry Kailasy tworzące rzekę Brahmaputrę (syn Brahmy).
Widziałam się z nim w Kankhal, w maju 2006 roku, po mojej pielgrzymce na świętą górę Kailasę. Rozmawialiśmy, to znaczy wymieniliśmy parę informacji ogólnych na nieistotne tematy, po czym… milczeliśmy ze sobą przez parę godzin. Po raz pierwszy w życiu nie miałam nic do powiedzenia, a tyle do milczenia, cudownego, wspaniałego milczenia w głębokim braterstwie duchowym.
Wszyscy Czolowie wielbili boga Śiwę, ale wzorowa tolerancja religijna była filarem ich państwa. Okres między X a XIII wiekiem został uznany za jeden z najlepszych okresów w dziejach sztuki indyjskiej, kiedy brązy osiągnęły najwyższy kunszt nie mając sobie równych. Śiwa tańczący pod postacią Nataradży, i związana z nim mitologia kosmicznego tańca, na trwałe zdobył sobie miejsce w religii wszystkich hindusów. W Indiach północnych, Śiwa medytuje na szczycie świętej góry Kailasy, w pokrytych śniegiem Himalajach, w Indiach południowych — tańczy w ekstazie i uśmiecha się do ludzi. Za czasów Pallawów życie religijne zdominowali buddyści i dżiniści, a ulubionym bogiem władców stał się Wisznu, występujący często pod tajemniczą postacią kobiecą, nazywany wtedy Mohini. Koczownicy mieszkający na rubieżach państwa nie ulegli braminizacji, pozostając przy wierzeniach animistycznych. Tolerancja religijna nadal była regułą.
Są to również miejsca zstąpienia bogów i awatarów boskich na ziemię. Tradycyjną, klasyczną tirthą jest ghat — brzeg rzeki, miejsce rytualnych kąpieli i kremacji zwłok. Tirthą może być cała rzeka (Ganga, Kaweri), wyjątkowa góra (Arunaczala, Kailasa), jezioro (Manasarowar, Puszkar), brzeg morza (Kanyakumari) lub miejsce związane z pobytem wielkiego nauczyciela. Najczęściej w takim miejscu znajduje się świątynia, ale nie musi to być regułą. Równina Kurukszetra jest tirthą, przypominającą Wielką Bitwę Bharatów, ale nie ma tam żadnego sanktuarium.
[...]
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
[...]
Święte jezioro Manasarowar, położone najwyżej na świecie na 4560 m, stworzył Brahma, by pielgrzymi podążający wokół Góry Kailasa mogli dokonać rytualnych ablucji — kąpiel oczyszcza przyszłą karmę. Wrzucono tu prochy Mahatmy Gandhiego, zgodnie z jego ostatnią wolą.
[...]
Minakszi, „o oczach w kształcie ryby”, córka jakoby jednego z władców Pandja, od urodzenia miała trzy piersi. Przepowiedziano, że jedna zniknie w dniu, w którym dziewczyna spotka swego przyszłego męża. I spotkała Śiwę na Górze Kailasa. Śiwy kazał jej powrócić do Maduraju, a sam przybył trzy dni później, by Minakszi poślubić. Tę przedaryjską, może drawidyjską, boginię bramini przemianowali na Parwati i wprowadzili do panteonu hindu. Codziennie wieczorem odbywa się tu niezwykła pudża, podczas której pudżarini przenoszą w srebrnej lektyce posąg Sundareśwary do sypialni bogini, by rano odnieść go z powrotem do siebie; raz w roku odbywa się ceremonia zaślubin boskiej pary.kraj Czolów
[...]
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
[...]
Święte jezioro Manasarowar, położone najwyżej na świecie na 4560 m, stworzył Brahma, by pielgrzymi podążający wokół Góry Kailasa mogli dokonać rytualnych ablucji — kąpiel oczyszcza przyszłą karmę. Wrzucono tu prochy Mahatmy Gandhiego, zgodnie z jego ostatnią wolą.
[...]
Minakszi, „o oczach w kształcie ryby”, córka jakoby jednego z władców Pandja, od urodzenia miała trzy piersi. Przepowiedziano, że jedna zniknie w dniu, w którym dziewczyna spotka swego przyszłego męża. I spotkała Śiwę na Górze Kailasa. Śiwy kazał jej powrócić do Maduraju, a sam przybył trzy dni później, by Minakszi poślubić. Tę przedaryjską, może drawidyjską, boginię bramini przemianowali na Parwati i wprowadzili do panteonu hindu. Codziennie wieczorem odbywa się tu niezwykła pudża, podczas której pudżarini przenoszą w srebrnej lektyce posąg Sundareśwary do sypialni bogini, by rano odnieść go z powrotem do siebie; raz w roku odbywa się ceremonia zaślubin boskiej pary.kraj Czolów
Inna opowieść mitologiczna mówi, że wody Gangi wypłynęły spod stóp Wisznu i zalawszy górę Kailasę spłynęły na włosy Śiwy, a ten potrząsając głową sprawił, że woda zaczęła z nich spadać kropla po kropli, aż powstała rzeka i wielkie jeziora w Indiach południowych. Jeszcze inne powiadają, że wytrysnęła spod stóp Brahmy lub z palców Parwati, albo że wypłynęła z pyska krowy niebiańskiej w Gangotri jako Bhagirati (potok wypływający spod lodowca, w niższym biegu nazwany już Gangą). Jeszcze inna opowieść mówi, że to Bhagiratha, prawnuk króla Sagary z Ajodhji żył tak długo w ascezie, aż Śiwa spełnił jego życzenie, by rzeka Ganga popłynęła przez spragnioną wody Nizinę Hindustańską. Śiwa poprowadził wody Gangi poprzez swe gęste włosy, gdyż inaczej, upadając na ziemię z potworną siłą, zniszczyłaby ziemie uprawne. Bhagiratha nazwał rzekę sagara, ocean, i wykopał dla niej łożysko, nad którym od niepamiętnych czasów kąpią się pielgrzymi, zmywając karmę poprzednich żywotów. Obraz rzeki kojarzy się z bogami, których siedziby są tam wysoko oraz z kryształowo czystą wodą, tryskającą ze sfer niebiańskich znajdujących się gdzieś w górze. Wielka rzeka nie ma swego źródła w ziemi, spływa do ludzi z niebios. Spłynięcie rzeki w dół jako dar bogów jest w Indiach częstym tematem twórczości religijno-artystycznej (Mahaballipuram w Tamil Nadu).
[...]
Indus o długości 3180 kilometrów i o dorzeczu 960 000 km2, z deltą 8 000 km2, wytapia się z lodowców pasma górskiego świętej góry Kailasy, gdzie przebywa Śiwa ze swą małżonką Parwati.
[...]
Indus o długości 3180 kilometrów i o dorzeczu 960 000 km2, z deltą 8 000 km2, wytapia się z lodowców pasma górskiego świętej góry Kailasy, gdzie przebywa Śiwa ze swą małżonką Parwati.
Samotny Śiwa przedstawiany jest zawsze w pozycji medytacyjnej jogina, siedzącego na górze Kailasa w Himalajach. W typowym stroju ascety, na skórze tygrysa — symbolu panowania nad światem zwierząt, z koczkiem ascetycznej mocy na szczycie głowy, z podkową księżyca we włosach, z rudrakszą, naszyjnikiem medytacyjnym o 108 paciorkach na piersi. Owinięte wokół ramion węże symbolizują jego związek ze światem chtonicznym, a chroniąca kobra z rozłożonym nad jego głową kapturem symbolizuje doskonałą mądrość i moc pokonania zła, ale także moc kundalini siakti. Z jego włosów spływają potoki wody, które na Nizinie Hindustańskiej staną się Gangą. Na czole widnieje otwarte oko wszechwiedzy. Najważniejszym atrybutem Śiwy jest trójząb ukazujący panowanie nad trzema światami.
Każda z części świątyni otrzymała mniejszą sikharę, a wszystkie utworzyły całość podobną na zewnątrz do pasma górskiego. Sikhara główna symbolizuje mityczną górę Meru, oś świata, centrum-pępek świata, miejsce pobytu Brahmy; niekiedy — świętą górę Kailasę w Himalajach, miejsce pobytu Śiwy. Sikhary zostały tak skonstruowane, by dawały wrażenie wspinania się, powolnego wchodzenia po stopniach na szczyt, gdzie znajduje się czara z nektarem nieśmiertelności, amritą. Czara z amritą, cel człowieczej duchowej wędrówki, to tradycyjne indyjskie naczynie na wodę, kalasia. W podziale tak sikhary jak i całego sanktuarium, dominuje liczba siedem, sapta-ratha. Świątynie budowano na wysokiej platformie, z główną poświęconą jednemu z ważnych bogów i z czterema mniejszymi, znajdującymi się w każdym rogu — pańczayatana, pięcioprzestrzenne.
Kandżendzonga Gayatri Devi
Gayatri Devi pochodzi z rodziny maharadży z Koś Biharu (Cooch Behar, Górny Bihar), maleńkiego państewka ukrytego w Himalajach. Miasto Darjeeling z widokiem na Kandżendzongę, otoczone plantacjami słynnej herbaty, założonymi przez Anglików, był niegdyś ich prywatną własnością. Matka, księżniczka Indira Devi pochodziła z klanu Gaekwarów z Barody, najbogatszych maharadżów Indii, którzy od końca XIX wieku prowadzili światłą politykę reform w swoim państwie. Wielki reformator Sajadżi Rao był jej matecznym dziadkiem. Byli bajecznie bogaci i dla księżniczki był przeznaczony na męża równie majętny maharadża z Gwalior, z klanu Scindia. Ale na durbarze w Delhi w 1911 roku poznała pięknego, acz biednego księcia, w którym zakochała się na zabój. Nawet nie był następcą tronu, lecz tylko młodszym synem. Jednak Indira dopięła swego i poślubiła go potajemnie wbrew woli rodziców.
Kumaun religia rzeki Gangi
Jamuna, siostra Gangi, tworząca wraz z nią Doab (Dwurzecze) najstarszą historyczną krainę Indii, ma 1370 kilometrów długości, dorzecze o powierzchni jedynie 314 600 km2, a początek swój bierze na wysokości 3308 metrów w paśmie Kumaun w Himalajach.
Mount Abu Gurkhowie, miejsca sacrum, Radżputowie
Kiedy żyjący w VI wieku Bappu Rawal, legendarny założyciel dynastii Sisodia z Mewaru, był młody i polował na grubego zwierza, spotkał w lesie świętego wojownika Gorakhnatha siedzącego pod drzewem pippal w głębokiej medytacji. Przystanął i zadbał o bezpieczeństwo świętego. Gorakhnath, wzruszony zachowaniem młodego ksiatriji, podarował mu sztylet kukri i przepowiedział, że cała jego drużyna zyska chwałę i będzie podziwiana za brawurę, a wojownikom nadał imię Gorkhów. Bappu Rawal zasłynął brawurą i odwagą, bronił hindusko-buddyjskiego Kandaharu przed nawałnicą muzułmańską, zdobył jakoby Iran i Irak, po czym wycofał się na świętą górę Abu jako asceta. Słowo Gorka, Ghorka czy Gurkha pochodzi od sanskryckiego go, krowa, i rakh, rakśa, obrońca. Gorakhnath był joginem, obrońcą krów jak każdy hindus, uprawiającym ascezę hatha jogi i czcicielem boga Śiwy, a wielu żyło takich w północnych Indiach między X a XIV wiekiem. Inicjację Bappu Rawala na ksiatriję i otrzymanie noża kukri można uznać za piękne zdarzenie mitologiczne.
Bardzo ważnymi miejscami dla dżinistów są świątynie Dilwara z 1031 roku z rzeźbami w białym marmurze na Mount Abu i marmurowa świątynia Chaumukha w Ranakpur, z 1444 kolumnami, z których każda jest wyrzeźbiona w innym koronkowym wzorze, obie znajdują się w Gudżaracie w łańcuchu Arawalli, najstarszym górotworze świata, i należą do najlepiej zachowanych w Indiach. Ajodhja, związana z życiem wielu ascetów, miała być starożytną stolicą Bharaty, pierwszego dżinijskiego władcy.
[...]
Dżiniści mają pięć świętych wzgórz: wymienione powyżej Śatrundżaia i Mount Abu, a także Girnar na Półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, z zespołem świątyń z XII wieku. Na drodze wiodącej na szczyt, 14 edyktów Asioki w języku pali, wyryte w bloku skalnym pismem brahmi, najstarszą formą pisanego sanskrytu, są wyjątkowym pomnikiem cywilizacji indyjskiej. Pielgrzymi wspinający się na szczyt mogli po drodze odczytać edykty i dowiedzieć się, jakie są polecenia cesarza. Mityczne wzgórze Asztapada miało być miejscem wyzwolenia pierwszego tirthankary. Oraz Samneta, o którym nie znajduję żadnych informacji.
[...]
Dżiniści mają pięć świętych wzgórz: wymienione powyżej Śatrundżaia i Mount Abu, a także Girnar na Półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, z zespołem świątyń z XII wieku. Na drodze wiodącej na szczyt, 14 edyktów Asioki w języku pali, wyryte w bloku skalnym pismem brahmi, najstarszą formą pisanego sanskrytu, są wyjątkowym pomnikiem cywilizacji indyjskiej. Pielgrzymi wspinający się na szczyt mogli po drodze odczytać edykty i dowiedzieć się, jakie są polecenia cesarza. Mityczne wzgórze Asztapada miało być miejscem wyzwolenia pierwszego tirthankary. Oraz Samneta, o którym nie znajduję żadnych informacji.
Około wieku XV powstała nowa legenda, nawiązująca i do czasów wedyjskich, i do czasów walk ze Scytami czy Śwetahunami, a przede wszystkim do czasów przyjmowania religii hindu pod egidą braminów. Wszyscy Radżputowie uznawali zawsze za najważniejsze miejsce swego kultu najwyższy wierzchołek Mount Abu, w górach Arawalli, gdzie wyłoniły się z ognia cztery główne plemiona radżpuckie. Na zboczu góry Śikhara (1880 m) medytowali za czasów wedyjskich riszi, recytując najstarsze sanskryckie teksty. Właśnie tam, w świętym miejscu Agnikand, zapłonął wielki ogień Agnikula w intencji ratowania ziemi przed niszczącymi ją demonami. W odpowiedzi na modlitwy przebłagalne braminów z ognia wyłonili się czterej ksiatrijowie, którzy uwolnili ziemię od demonów. Można w tej legendzie dopatrzeć się reminiscencji z dawnych czasów, kiedy nie-aryjscy przywódcy plemienni pod okiem braminów sprawowali rytuały i palili stosy ofiarne przyjmując dharmę hindu i jednocześnie konsolidowali się, by stawić opór przeciw Scytom. Niewykluczone, że takie wielkie spotkanie głównych rodów radżpuckich odbyło się w 556 roku, kiedy Bappu Rawal, legendarny protoplasta klanu Sisodia, został obdarzony nadzwyczajną siłą, dzielnością i brawurą konieczną do obrony terytoriów. We wszystkich radżpuckich legendach rodzinnych powtarza się motyw konieczności ćwiczenia się w rzemiośle wojennym i jakby nakaz pozostania ksiatriją, wojownikiem, którego efektem jest ów słynny honor niepoddania się przeciwnikowi i walki aż do utraty życia w imię wolności klanu. Radżputowie podzielili się na cztery linie Agnikula, pochodzących z ognia, do których należały miedzy innymi dynastie Czalukja, Solanki z Gudżaratu, Chauhan z Kota. Linia Paramara obejmowała 35 klanów, Parihara — 12 klanów, Solanki — 16 klanów, Czauhan — 24 klany.
Nanda Devi Jacques Vigne, Swami Vijayananda
Od marca 2007 do lutego 2008 Jacques odbył wielkie tournee po Francji i Włoszech, odwiedzając praktycznie wszystkie zaprzyjaźnione ośrodki terapeutyczne, szkoły jogi i medytacji, domy rozwoju wewnętrznego, dzieląc się z innymi swym pięknym doświadczeniem. I znów, od kwietnia 2008, zaszył się w swej ulubionej aszramie w Almora, a może nawet wyżej w pustelni Dhaulchina w Himalajach indyjskich i patrzy na świat z wysokości 7000 metrów, a przed nim roztacza się bajeczny widok na Nanda Devi, najwyższy szczyt Indii. Mówił, że chce medytować przez parę dobrych lat.
Przez osiem lat mieszka w aszramie Ma w Benares nad Gangą. Przez dziewięć lat pędzi życie prawie pustelnicze w małej aszramie Almora u podnóży Himalajów, skąd schodzi do wioski tylko po jedzenie. Przez siedem lat oddaje się całkowitej samotności w pustelni Dhaulchina w Himalajach indyjskich na wysokości 7000 metrów, podziwiając Nanda Devi. Na wyraźne życzenie Ma schodzi w 1975 na niziny i osiedla się u jej boku w Kankhal, gdzie mieszka do dziś.
Panna świątynie w Kadżuraho
Wioska Kadżuraho leży w paśmie pagórków Panna, w łańcuchu Windhja, jednym z siedmiu głównych łańcuchów górskich subkontynentu indyjskiego. Tu ma swe źródła rzeka Ken zasilająca Jamunę, która z kolei łączy się ze świętą rzeką Gangą, łącząc krainę Gondu z pradawnym, znanym od starożytności mieście Prayag (dziś Allahabad). Tędy przebiega symboliczna granica między Indią północną i południową. Nazwa pochodzi od khajura, palmy daktylowej, występującej w tym rejonie endemicznie.
Samneta miejsca sacrum
Dżiniści mają pięć świętych wzgórz: wymienione powyżej Śatrundżaia i Mount Abu, a także Girnar na Półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, z zespołem świątyń z XII wieku. Na drodze wiodącej na szczyt, 14 edyktów Asioki w języku pali, wyryte w bloku skalnym pismem brahmi, najstarszą formą pisanego sanskrytu, są wyjątkowym pomnikiem cywilizacji indyjskiej. Pielgrzymi wspinający się na szczyt mogli po drodze odczytać edykty i dowiedzieć się, jakie są polecenia cesarza. Mityczne wzgórze Asztapada miało być miejscem wyzwolenia pierwszego tirthankary. Oraz Samneta, o którym nie znajduję żadnych informacji.
Satpura Gondowie
Gondowie to lud pochodzenia drawidyjskiego, zamieszkujący rozległy obszar wokół miasta Nagpur, na wzgórzach wzdłuż górnego biegu Narmady i środkowego biegu Godawari, w górach Satpura i Windhja. Posługują się językiem gondi, należącym do języków drawidyjskich, zbliżonym do kannara, bardzo wcześnie przejęli hinduskie wierzenia i obyczaje.
Śatrundżaia miejsca sacrum
Palitana, Gudżarat — zespół 863 świątyń wzniesionych na dwóch szczytach świętego wzgórza Śatrundżaia w ciągu 90 lat między X i XI wiekiem. Zgodnie z tradycją to miejsce miał wielokrotnie odwiedzać Adiśwara (Adinath), pierwszy tirthankara dżinizmu, któremu poświęconych jest najwięcej świątyń. Wszystkie niemal zostały zburzone przez muzułmanów w XIV i XV wieku, a następnie pieczołowicie odbudowane i wyposażone przez bogatych kupców i bankierów dżinijskich.
[...]
Dżiniści mają pięć świętych wzgórz: wymienione powyżej Śatrundżaia i Mount Abu, a także Girnar na Półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, z zespołem świątyń z XII wieku. Na drodze wiodącej na szczyt, 14 edyktów Asioki w języku pali, wyryte w bloku skalnym pismem brahmi, najstarszą formą pisanego sanskrytu, są wyjątkowym pomnikiem cywilizacji indyjskiej. Pielgrzymi wspinający się na szczyt mogli po drodze odczytać edykty i dowiedzieć się, jakie są polecenia cesarza. Mityczne wzgórze Asztapada miało być miejscem wyzwolenia pierwszego tirthankary. Oraz Samneta, o którym nie znajduję żadnych informacji.
[...]
Dżiniści mają pięć świętych wzgórz: wymienione powyżej Śatrundżaia i Mount Abu, a także Girnar na Półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, z zespołem świątyń z XII wieku. Na drodze wiodącej na szczyt, 14 edyktów Asioki w języku pali, wyryte w bloku skalnym pismem brahmi, najstarszą formą pisanego sanskrytu, są wyjątkowym pomnikiem cywilizacji indyjskiej. Pielgrzymi wspinający się na szczyt mogli po drodze odczytać edykty i dowiedzieć się, jakie są polecenia cesarza. Mityczne wzgórze Asztapada miało być miejscem wyzwolenia pierwszego tirthankary. Oraz Samneta, o którym nie znajduję żadnych informacji.
Śikhara Radżputowie
Około wieku XV powstała nowa legenda, nawiązująca i do czasów wedyjskich, i do czasów walk ze Scytami czy Śwetahunami, a przede wszystkim do czasów przyjmowania religii hindu pod egidą braminów. Wszyscy Radżputowie uznawali zawsze za najważniejsze miejsce swego kultu najwyższy wierzchołek Mount Abu, w górach Arawalli, gdzie wyłoniły się z ognia cztery główne plemiona radżpuckie. Na zboczu góry Śikhara (1880 m) medytowali za czasów wedyjskich riszi, recytując najstarsze sanskryckie teksty. Właśnie tam, w świętym miejscu Agnikand, zapłonął wielki ogień Agnikula w intencji ratowania ziemi przed niszczącymi ją demonami. W odpowiedzi na modlitwy przebłagalne braminów z ognia wyłonili się czterej ksiatrijowie, którzy uwolnili ziemię od demonów. Można w tej legendzie dopatrzeć się reminiscencji z dawnych czasów, kiedy nie-aryjscy przywódcy plemienni pod okiem braminów sprawowali rytuały i palili stosy ofiarne przyjmując dharmę hindu i jednocześnie konsolidowali się, by stawić opór przeciw Scytom. Niewykluczone, że takie wielkie spotkanie głównych rodów radżpuckich odbyło się w 556 roku, kiedy Bappu Rawal, legendarny protoplasta klanu Sisodia, został obdarzony nadzwyczajną siłą, dzielnością i brawurą konieczną do obrony terytoriów. We wszystkich radżpuckich legendach rodzinnych powtarza się motyw konieczności ćwiczenia się w rzemiośle wojennym i jakby nakaz pozostania ksiatriją, wojownikiem, którego efektem jest ów słynny honor niepoddania się przeciwnikowi i walki aż do utraty życia w imię wolności klanu. Radżputowie podzielili się na cztery linie Agnikula, pochodzących z ognia, do których należały miedzy innymi dynastie Czalukja, Solanki z Gudżaratu, Chauhan z Kota. Linia Paramara obejmowała 35 klanów, Parihara — 12 klanów, Solanki — 16 klanów, Czauhan — 24 klany.
Windhja Gondowie, świątynie w Kadżuraho
Gondowie to lud pochodzenia drawidyjskiego, zamieszkujący rozległy obszar wokół miasta Nagpur, na wzgórzach wzdłuż górnego biegu Narmady i środkowego biegu Godawari, w górach Satpura i Windhja. Posługują się językiem gondi, należącym do języków drawidyjskich, zbliżonym do kannara, bardzo wcześnie przejęli hinduskie wierzenia i obyczaje.
Wioska Kadżuraho leży w paśmie pagórków Panna, w łańcuchu Windhja, jednym z siedmiu głównych łańcuchów górskich subkontynentu indyjskiego. Tu ma swe źródła rzeka Ken zasilająca Jamunę, która z kolei łączy się ze świętą rzeką Gangą, łącząc krainę Gondu z pradawnym, znanym od starożytności mieście Prayag (dziś Allahabad). Tędy przebiega symboliczna granica między Indią północną i południową. Nazwa pochodzi od khajura, palmy daktylowej, występującej w tym rejonie endemicznie.
*


