miasta
miasta…
Adżmer Anglicy w Indiach, Dara Szikoh, Dżahangir, muzułmanie, Radżputowie, Stany Książęce Indii, sufi, świątynie w Kadżuraho, Tadż Mahal
Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska wysłała swego przedstawiciela z misją uzyskania cesarskiego firmanu, dekretu zezwalającego na handel. Sir Thomas Roe przybył na dwór cesarski pod koniec 1615 roku. Miał ze sobą listy uwierzytelniające króla Jakuba I, gażę 600 funtów rocznie, kapelana i lekarza w swojej świcie oraz opłaconą służbę. Spędził w Indiach trzy lata, głównie na dworze Dżahangira w Adżmerze, gdzie poznał księcia Churram i jego żonę Ardżumand-banu, późniejszą parę cesarską Szahdżahan i Mumtaz. Sir Thomas Roe umiejętnie wykorzystał niestabilność psychiczną cesarza i jego coraz bardziej widoczny brak rozeznania w zawiłościach politycznych. Dżahangir musiał być nieźle pijany, naćpany, lub jedno i drugie, kiedy w lutym 1619 roku podyktował i podpisał list następującej treści: Wydałem rozkaz wszystkim królestwom i wszystkim portom w moich posiadłościach przyjmowania wszystkich kupców angielskiej narodowości jako poddanych mego przyjaciela [Jakuba I], tak aby w każdym miejscu, w którym zechcą się osiedlić, zgotowano im odpowiednie przyjęcie oraz zagwarantowano pobyt wolny od niewygód i bezpieczny oraz zapewniono swobodę sprzedawania i kupowania wszelkich towarów bez jakichkolwiek ograniczeń. Brytyjczycy do dziś posiadają ten dokument.
Był synem Szahdżahana i Mumtaz. Nie był pierworodnym, urodził się jako drugie dziecko, po Dżahanarze. Od najmłodszych lat siostra, prawie bliźniaczka, była dlań kompanem, powiernikiem i nieodłącznym alter ego. Na durbary strojono ich na wzór i podobieństwo rodziców — urocza miniaturka książęcej pary — z wielką pompą składano im hołdy, a tłum szalał z zachwytu. Mieli doprawdy bajkowe dzieciństwo — płynęli przez życie beztrosko jak motyle unoszące się nad jeziorem Ana Sagar w Adżmerze.
Kompania Wschodnioindyjska wykorzystała jego niestabilność i coraz bardziej widoczny brak rozeznania i orientacji w zawiłościach politycznych. Wysłała swego przedstawiciela z misją uzyskania cesarskiego firmanu, dekretu zezwalającego na handel. Sir Thomas Roe przybył na dwór cesarski pod koniec 1615 roku. Miał ze sobą listy uwierzytelniające króla Jakuba I, gażę 600 funtów rocznie, kapelana i lekarza w swojej świcie oraz opłaconą służbę. Spędził w Indiach trzy lata, głównie na dworze w Adżmerze, gdzie poznał księcia Churram i Ardżumand-banu. Dżahangir musiał być nieźle pijany, naćpany, lub jedno i drugie, kiedy w lutym 1619 roku podyktował i podpisał list następującej treści: Wydałem rozkaz wszystkim królestwom i wszystkim portom w moich posiadłościach przyjmowania wszystkich kupców angielskiej narodowości jako poddanych mego przyjaciela [Jakuba I], tak aby w każdym miejscu, w którym zechcą się osiedlić, zgotowano im odpowiednie przyjęcie oraz zagwarantowano pobyt wolny od niewygód i bezpieczny oraz zapewniono swobodę sprzedawania i kupowania wszelkich towarów bez jakichkolwiek ograniczeń.Do Europy zaczęły napływać: opium, indygo do barwienia tkanin, muśliny, jedwabie i brokaty, diamenty, pieprz, imbir, masło indyjskie (ghee, masło sklarowane), cukier z trzciny cukrowej, laka, saletra do wyrobu prochu strzelniczego i wiele innych towarów.
A potem znów inni Afganowie rozpoczęli nową erę muzułmańskich podbojów, zdobywając najpierw Pendżab, potem Delhi, Waranasi, Gwalior i Adżmer. Pokonali ostatnich władców hinduskich, zakładając w 1192 Sułtanat Delhijski, którego panowanie rozszerzyło się na całe Indie Północne. Wkrótce podbili Dekan, a ich coraz lepiej zorganizowana administracja pozwalała ściągać od hinduskich podwładnych coraz większe podatki, pozbawiając ich politycznego znaczenia. Wszędzie, gdzie pojawiały się muzułmańskie wojska, na ruinach hinduskich świątyń wznoszono meczety.
Dżajpur (Jaipur) jest stolicą klanu Kaczwaha dopiero od 1727 roku. Kaczwaha utrzymują, że pochodzą od Kusha, syna Ramy. Przybyli z Gwalior w 986 roku, kiedy Radża Ishwar Das porzucił stan królewski, by w Himalajach osiągnąć nirwanę, a jego synowie zostali stamtąd wyrzuceni i musieli szukać sobie nowej ziemi. Soda Rai szukał szczęścia w okolicy Adżmeru, ale prawdziwe szczęście znalazł dopiero jego syn, Dhola Rai, który w 1006 roku poślubił piękną księżniczkę, która wniosła mu w posagu ziemię wokół Amberu. Tubylczy lud Mina stał się podporą nowych rządów i miał przywilej stawiania świętego znaku tilak na czole władcy w dniu koronacji, stali się zarządcami i obrońcami wszystkich fortów, zachowali własne obyczaje i otrzymywali od władców dżagiry. Ziemie księstwa dzieliły się na thikany, czyli dobra najbliższej rodziny, które niekiedy dawały wielkie dochody i wzbogacały tak zarządców, jak dwór (dzięki podatkom). Z tych rodzin rekrutowali się doradcy dworu, administratorzy dóbr i przyjaciele. Służba pochodziła z niższych dżati, ale ponieważ wszyscy Radżputowie czuli się ksiatrijami, to byli oni bardzo dobrze traktowani i należeli do wielkiej rodziny, ich stanowiska były zresztą dziedziczne. Ziemia lenna Bissau była jedną z pięciu samodzielnych thikan regionu Szekawati, a ich pałacyk rodowy w Dżajpurze został w latach 50. zamieniony w hotel, w którym rezydują wszystkie grupy LOGOS TRAVEL MAREK ŚLIWKA…
Kishangarh o powierzchni 2 258 km2 został założony w 1697 przez młodszego syna Udaj Singha z Dżodhpuru (radżpucki klan Rathore). Położony 27 km od Adżmeru był jednym z najmniejszych książęcych włości, ale stworzył niebywałą szkołę miniatury, charakterystyczną i znaną w całych Indiach. Radha o migdałowych oczach, pastereczka Kriszny, malowana z profilu, podobno wzorowana na osobie kochanki maharadży, stała się wzorem każdej Radhy.
Miasto Adżmer (Ajmer) jest jednym z najważniejszych ośrodków muzułmańskich pielgrzymek w Indiach. Znajduje się tam dargah świętego Chodży ud-Dina Cziszti (1141-1236), który wywarł ogromny wpływ na rozwój mistycznej religijności sufickiej. Jego wielbicielem był cesarz Akbar, który odbywał regularne pielgrzymki do dargahu tego świętego, a dla miasta zbudował meczet.
Tymczasem coraz to nowe kohorty Afganów zdobyły Pendżab, następnie Delhi, Waranasi, Gwalior i Adżmer. Pokonali oni ostatnich władców hinduskich, zakładając w 1210 roku Sułtanat Delhijski, którego panowanie rozszerzyło się na całą Indię północną. Wkrótce podbili Dekan, a ich świetna administracja pozwalała ściągać od hinduskich podwładnych coraz wyższe podatki, pozbawiając rodzimych władców politycznego znaczenia. Wszędzie, gdzie pojawiły się muzułmańskie wojska, na ruinach hinduskich świątyń wznoszono meczety. W 1320 roku władzę w sułtanacie przejął syn tureckiego niewolnika służącego w armii sułtańskiej i Hinduski z plemienia Dżatów, zakładając prężną dynastię Tughlaków.
Najszczęśliwsze lata życia, swój raj na ziemi, spędzili w pałacykach Adżmeru, w samym sercu Radżputany, wśród zalesionych pagórków okalających prastary, dobrze utrzymany zbiornik wodny Ana Sagar. Było to ukochane miejsce Akbara, gdzie wszyscy dobrze go jeszcze pamiętali. Z dala od dworu i pijackich ekscesów tatusia pławili się w rozkoszy bogactwa i książęcego splendoru bez obawy o władzę, gdyż nie byli przeznaczeni na tron cesarski. Mieli dużo czasu i poświęcali go również dzieciom. Polowania, turnieje, zabawy, tańce i swawola — oto beztroskie życie książęcej pary. Tam urodziły się prawie wszystkie dzieci, a książę był im — rzecz niespotykana! — prawdziwym ojcem. Słuchał ich perlistego śmiechu, bawił się, żartował, trzymał w ramionach i cieszył się z ich małych radości. To młoda żona sprawiła, że uznał harem za miejsce ciekawsze od wojskowych spelun, a towarzystwo dzieci — za godną uwagi przyjemność. Odłóżmy jednak do lamusa nasze ckliwe przekonania, że książę nie korzystał z haremowych nałożnic i pozostawał doskonale wierny swej małżonce. Miał przecież rozliczne obowiązki służbowe, misje wojskowe czy oficjalne wizyty na dworze cesarskim, na które pospiesznie wyruszał sam. Wprawdzie harem pod okiem żony towarzyszył zawsze dłuższym wyprawom, lecz synchronizacja w czasie była trudna do wykonania i nierzadko obozy zakładano oddzielnie. Nie wątpimy, iż młodzi pałali ku sobie ognistym uczuciem, lecz może jeszcze bardziej dbali o zapewnienie sobie politycznego bezpieczeństwa i równowagi sił na szachownicy władzy, zręcznie żonglując między intrygami dworskich ugrupowań i klik. To Asaf Chan, zdradziwszy własną siostrę, ułożył sprawy polityczne tak, by po śmierci Dżahangira na tron wstąpił jego zięć, a ukochana córka została cesarzową.
Agra Ajodhja 6 grudnia 1992, Akbar, Anglicy w Indiach, Dara Szikoh, Dżatowie, Marathowie, miejsca sacrum, przewodnik czy pilot, Radżputowie, Stany Książęce Indii, Szahdżahan, Tadż Mahal
Indie nigdy nie poddały się całkowitej islamizacji. Z drugiej strony, nigdy nie przestał w świadomości Indusów obowiązywać wydany przez Akbara w 1594 roku dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić.Meczety wznoszone przez władców muzułmańskich na wolnej ziemi nigdy nie budziły wrogich nastrojów, nigdy też hindusi nie zamierzali wyburzać cesarskich fundacji, takich jak Dżama Masdżid w Agrze, Delhi czy Fatehpur Sikri. Budziły natomiast zawsze ogromny sprzeciw meczety zbudowane na ruinach świątyń hinduskich zniszczonych przez muzułmanów. Kiedy tylko pojawiła się pierwsza możliwość odbudowy tych świątyń — hindusi natychmiast skorzystali ze sposobności. W Waranasi świątynia Śiwy została odbudowana przez ówczesne władze miejskie już w XVIII wieku, a w Mathurze świątynia Kriszny — dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku dzięki fundacji rodziny Birla, bogatych przemysłowców. Po upadku cesarstwa Wielkich Mogołów, wielokrotnie w XIX wieku zabiegano u władz brytyjskich o rozebranie meczetu w Ajodhji, symbolu dawnego najeźdźcy i o odbudowanie świątyni. Brytyjska polityka wygrywania dla siebie antagonizmów religijnych pozostawiała tę sprawę na wszelki wypadek otwartą. Tak więc meczet na ruinach świątyni Ramy w Ajodhji wciąż stał.
Stolicą imperium pozostała Agra, przypominająca rozległy obóz, baśniowa stolica Wschodu liczyła sobie 750 tysięcy mieszkańców; otwartych było 800 łaźni, hammam. Po pięciu miesiącach ważenia skarbów na 400 wagach, czynnych dniem i nocą, zaniechano dalszych prób sporządzania cesarskiego inwentarza. Roczne dochody państwa wynosiły 99 mln rupii. Cesarz na potrzeby dworu wydawał najwyżej 5 procent tej sumy, 10 procent pochłaniały wydatki na armię, ale więcej niż 80 procent trafiało w ręce urzędników czuwających nad funkcjonowaniem potęgi militarnej cesarstwa.
Kompania znakomicie funkcjonowała w okresach panowania Szahdżahana i Aurangzeba, a faktorie angielskie wyrastały jak grzyby po deszczu: Madras zostało założone w roku 1639 przez Francisa Daya z Kompanii, który usadowił tu faktorię kupiecką i przedsiębiorstwo spedycyjne, a w 1644 roku założył fort Czennaiapatinam, od 1744 roku nazwany Fortem Saint-George. Powstały liczne placówki handlowe w Agrze dostarczające towary do portu Surat, od 1651 roku rozpoczęła działalność faktoria niedaleko późniejszej Kalkuty w Bengalu. W 1683 roku powstało pierwsze stałe przedsiębiorstwo angielskie na Wybrzeżu Malabarskim w Mahe, pod dyrekcją portu Surat, handlujące pieprzem i kardamonem.
[...]
Jeszcze w 1813 roku rząd brytyjski zniósł monopol Kompanii na handel, a w 1833 — ograniczył jej działalność do funkcji administracyjnych, powołując stanowisko Gubernatora Generalnego Indii. William Bentinck (1827-1835), który pierwszy nosił ten najwyższy w administracji angielskiej tytuł, przekształcił przynoszącą straty Kompanię (ze względu na ogromne obciążenia finansowe z tytułu prowadzonych wojen zaborczych), w najwyższy organ administracji brytyjskiej w Indiach, rozpoczynając regularną politykę kolonialną. Występował przeciw miejscowym obyczajom, chciał między innymi rozebrać Tadż Mahal w Agrze, by wywieźć odzyskany marmur do Anglii i odsprzedać go na wyposażenie łazienek. W 1835 roku, za jego rządów, język angielski stał się oficjalnym językiem Indii.
[...]
Jeszcze w 1813 roku rząd brytyjski zniósł monopol Kompanii na handel, a w 1833 — ograniczył jej działalność do funkcji administracyjnych, powołując stanowisko Gubernatora Generalnego Indii. William Bentinck (1827-1835), który pierwszy nosił ten najwyższy w administracji angielskiej tytuł, przekształcił przynoszącą straty Kompanię (ze względu na ogromne obciążenia finansowe z tytułu prowadzonych wojen zaborczych), w najwyższy organ administracji brytyjskiej w Indiach, rozpoczynając regularną politykę kolonialną. Występował przeciw miejscowym obyczajom, chciał między innymi rozebrać Tadż Mahal w Agrze, by wywieźć odzyskany marmur do Anglii i odsprzedać go na wyposażenie łazienek. W 1835 roku, za jego rządów, język angielski stał się oficjalnym językiem Indii.
Nie odnosił sukcesów militarnych, choć dowodził większymi siłami artylerii niż jego trzej bracia razem wzięci. Kiedy dowiedział się, że Aurangzeb wyruszył na Agrę, by przejąć tron, wpadł w panikę i ogarnął go paraliż. Tajemnicą pozostaje, dlaczego natychmiast — legalnie — nie przejął władzy. Jednak ponieważ tego nie zrobił, stał się władcą tchórzliwym i jego los został przesądzony.
Wieśniacy z okolic Agry, którzy zbuntowali się przeciwko atakom ucisku ze strony Aurangzeba. Tak długo jak chodziło tylko o podatki, byli skłonni je płacić, ale kiedy cesarz zaczął niszczyć świątynie, podnieśli w 1668 roku krwawy bunt. Przestali uprawiać ziemię i płacić podatki, a zaczęli plądrować okolicę, biorąc odwet za zbytek cesarskich urzędników i religijne zbezczeszczenia, sił zaś dodawały im rodząca się świadomość upadku cesarstwa i poczucie bezkarności. Tak jak Radżputowie, z którymi byli zresztą skoligaceni, przyczynili się do odnowy hinduskich tradycji i religii. Formowali specjalne oddziały i przyjęli nazwę — Dżatowie (może zostali tak nazwani przez innych). Wieśniacy ci posuwali się do tego, że zabijali własne kobiety, by uchronić je przed gwałtem muzułmanów i z samobójczą determinacją atakowali oddziały mogolskie. U schyłku cesarstwa stali się tak silni i bogaci, że potrafili powstrzymać armię mogolsko-maracką liczącą 80 tysięcy zbrojnych. To oni złupili grób Akbara w Sikandrze (1691), a po śmierci Aurangzeba — zrabowali i przetopili legendarne drzwi z czystego srebra w Tadż Mahalu. Splądrowali również Czerwony Fort w Agrze.
Śiwadżi próbował nawiązać kontakty z Aurangzebem, gdy ten był gubernatorem Dekanu, nawet zaproponował przejście na służbę mogolską w zamian za uznanie go zwierzchnikiem Maharashtry. Aurangzeb nie wykazał zainteresowania propozycją, uważając marackiego przywódcę za osobę bez większych wpływów. Jako cesarz wysłał jednak ekspedycję wojskową pod dowództwem swego wuja Szaisty Chana, brata cesarzowej Mumtaz, by uspokoić zapędy Marathów. W 1663 roku Śiwadżi przeprowadził śmiały nocny atak (nigdy nie prowadzono operacji wojskowych w nocy, gdyż noc należała do sił demonicznych) na oddziały mogolskie i odniósł wspaniałe zwycięstwo. Zginął wtedy syn Szaisty Chana i wielu wyższych dowódców. Legenda przypisuje mu nocne wtargnięcie do sypialni Szaisty i obcięcie mu podczas snu trzech palców u ręki jako znak swej bytności. W kolejnych atakach i zmyślnie zastawionych zasadzkach Śiwadżi ukazał cały kunszt nowoczesnego myślenia strategicznego — unikał ataków frontalnych, cenił swoich żołnierzy więc nie wysyłał ich na bezmyślne akcje, działał z zaskoczenia. Niedługo po pierwszych sukcesach zrabował port Surat i zdobył wielkie łupy, które pozwoliły mu stworzyć i uzbroić regularną partyzantkę. Aurangzeb uznał go za godnego przeciwnika i zaprosił na durbar do Agry na rokowania pokojowe. Jednak Śiwadżi otrzymał tam bardzo niskie miejsce w hierarchii stawienia się przed oblicze cesarza, czekał na audiencję zbyt długo i wreszcie uciekł z cesarskiego dworu (legenda chce, żeby salwował się ucieczką bezpośrednio do Jamuny na oczach gości i samego cesarza). Zmylił oczywiście pogoń i uszedł bez szwanku. W kolejnych latach prowadził wiele wypraw łupieżczych na tereny leżące poza Maharashtrą, ale także rozszerzał swoją władzę na drodze układów pokojowych z lokalnymi możnowładcami.
Oprócz powyższych, znalazły się na liście UNESCO inne zabytki: z czasów cesarstwa Wielkich Mogołów Czerwony Fort w Agrze oraz Czerwony Fort w Delhi, grobowiec cesarza Humajuna, Fatehpur Sikri, miasto-widmo wraz z zespółem pałacowym Akbara.
Przewodnicy lokalni, gajdy, jak ich nazywamy, są bardziej lub mniej oddani grupie, lepiej lub gorzej wykształceni, potrafią wciągnąć w swą opowieść lub zanudzić na śmierć szczegółami. Pamiętam jak przewodniczka w Pałacu Książęcym w Monako zatrzymywała się przed każdym portretem i opowiadała historię kolejnego członka rodziny książęcej. Od kołyski w nieskończoność życia przyszłego — popadłam w znudzenie po paru minutach, choć uwielbiam sagi rodzinne. W Indiach północnych, w cesarskich pałacach, meczetach i grobach przewodnicy rozpoczynają wszyscy jednako: „Było sześciu Wielkich Mogołów. Pierwszy…”. Mogę machać rękami, robić znaczące miny, błagać, by pominęli tę wyliczankę, bo moi turyści już od Delhi powtarzają imiona tych cesarzy. Nic z tego, w Agrze znowu: „Było sześciu cesarzy. Pierwszy…”. I w Orczii, i w Waranasi: „Było sześciu…”.
Dżodhpur (Jodhpur), największe księstwo Radżputany o powierzchni 92 279 km2, należało do radżpuckiego klanu Rathore, synów słońca. Ich przodkowie pochodzą z Dekanu, wzmiankowani po raz pierwszy już w edyktach cesarza Asioki w III wieku p.n.e. byli prawdziwymi ksiatrijami, sprawowali przez wieki władzę na wielu terenach Gudżaratu, centralnych Indii i Malwy. Od V wieku byli władcami królestwa Kanaudż, leżącego nad Gangą (dziś Uttar Pradesh). W 1193 roku zostali stamtąd przepędzeni przez Afganów, Rao Sijadżi zdołał uciec ze swoją armią, unosząc ze sobą sztandar rodowy. Osiedlili się na pustynnych terenach Marwaru, w krainie śmierci, między górami Arawalli, pustynią Thar a rzeką Luni, gdzie utworzyli potężne państwo, trwające od początku XIV do XVIII wieku. Rao Jodha założył w 1459 roku nową stolicę i wzniósł największy radżpucki pałac-fortecę Meherangarh. Nieco później, w połowie XVI wieku miasto zostało otoczone murem obronnym o 10 km długości. Przyjaźń z władcami Mewaru, znakomita polityka wewnętrzna, umiejętność zarządzania, a przede wszystkim pakty pokojowe z Wielkimi Mogołami zapewniły bogactwo, a szczyt potęgi państwo osiągnęło w XVII wieku. W 1581 roku Akbar podpisał traktat o współpracy, na potwierdzenie którego córa tego rodu, słynna Dżodhabai wyszła za mąż za syna cesarza, przyszłego Dżahangira. Po upadku Mogołów, władcy są zmuszeni prowadzić walki z Marathami, których państwo rozciągało się aż do Delhi i Agry, co zrujnowało skarbiec i wieś.
Bharatpur, maleńkie państewko o pow. 5 216 km2, leżące między Delhi a Agrą, było zamieszkałe przez Dżatów. Założył je w 1732 roku Suraj Mal. Obecny maharadża, Vishvendra Pratap Singh uważa się za spadkobiercę plemiennych dowódców wojskowych na usługach silnego w VI wieku p.n.e. państwa Matsja. To starożytne państwo i jego mieszkańcy byli jednymi z ważniejszych bohaterów Mahabharaty — umieć wywieść i udowodnić swe pochodzenie z aż tak legendarnych czasów to nie lada wyczyn! A co dopiero, gdy wiadomo też, iż w dużo późniejszych czasach ci sami dowódcy mieli dać solidny odpór Mahmudowi z Ghazni, Timurowi Kulawemu i samemu Baburowi! Ach, mieć takie bohaterskie pochodzenie…
Wstąpił na tron dzięki pomocy potężnego teścia Asaf Chana, de facto sprawującego władzę za czasów Dżahangira. Udał własną śmierć (wypił kozią krew, a potem zwymiotował w obecności wojskowych dowódców i przewrócił się), a Mumtaz wiozła go w orszaku żałobnym aż do Agry. Na oczach tłumu podczas durbaru w Czerwonym Forcie wydobył się z trumny i ogłosił cesarzem. Wykonał natychmiastowy wyrok śmierci na wszystkich bratankach i kuzynach — bracia już nie żyli — był pierwszym monarchą mogolskim, który przelał cesarską krew rodzinną. Gdy wstępował na tron miał 36 lat i było przed nim 30 lat panowania. Był bardziej Indem niż Mogołem, a jego żona była czystą Persjanką.
Ulemowie zacierają ręce. Przez całe lata nie mieli w cesarstwie żadnych wpływów, nic nie znaczyli na racjonalnie prowadzonym dworze niczego nie lękających się ludzi szczęśliwych, którym Allah sprzyjał bez zbędnych próśb i modlitw. Po tragedii Szahdżahan wraca do Allaha, zaczyna brać udział w muzułmańskich świętach, okazywać publicznie cześć świętym mężom islamu i otaczać opieką miejsca kultu. Wznosi nowe meczety. Ulemowie stają się ważni, a cesarz oczekuje ich wsparcia. W zamian za raj dla Mumtaz oni żądają teraz zniszczenia wszystkich hinduskich świątyń. I tak w roku 1633 cesarz wydaje zakaz wznoszenia nowych i naprawiania starych hinduskich świątyń oraz rozkaz wyburzenia świątyń hinduskich wzniesionych za panowania Szahdżahana, a także nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi, gdzie rozpoczyna się systematyczne (a nie jak dotąd sporadyczne) niszczenie, dokończone później przez Aurangzeba. Ulemowie podjudzają, uważają, że czas już rozprawić się z chrześcijanami na Goa i z hindusami, oczywiście. Cztery tysiące jeńców jest torturowanych publicznie na placach Agry, są siłą obrzezani i w ten sposób przechodzą na islam. W hinduskiej wiosce jest święto, ludzie tańczą w rytm muzyki, nagle wpadają oddziały wojska i cała wieś ginie zmieciona ogniem islamu, choć mieszkańcy zwyczajnie nic nie wiedzieli o nakazie nadzwyczajnej żałoby. I jeszcze jeden zaskakujący firman: w rok po śmierci żony, w 1633 roku, cesarz wydaje oficjalny zakaz małżeństw muzułmańsko-hinduskich, rzecz nie do pomyślenia za czasów Mumtaz. Ulemowie są zachwyceni i przychylają się do pomysłu budowli dla Allaha.
Ahmadnagar Anglicy w Indiach, Wellington
W maju 1798 roku przybył do Indii jako gubernator generalny Fortu William w Bengalu Robert Wellesley lord Mornington, sprawujący ten urząd do 1805 roku. Jego młodszy brat, Arthur Wellesley, późniejszy książę Wellington, zmiażdżył w 1799 roku opór Sułtana Tipu i Kompania przejęła kontrolę nad najsilniejszym państwem południowych Indii, państwem Majsur. Zwyciężył też w 1803 roku konfederację Marathów, która dała Kompanii terytoria o powierzchni 24 000 mil kwadratowych, łącznie z miastami Delhi (w 1803, miasto to należało wcześniej do Marathów), Gwalior, Baroda (odzyskała później suwerenność), Ahmadnagar, przynoszące rocznie dwa miliony funtów szterlingów.
Zgodnie z warunkami traktatów, Anglia zagarnęła terytoria o powierzchni 24 000 mil kwadratowych, łącznie z miastami Delhi, Gwalior, Baroda, Ahmadnagar, przynoszące rocznie dwa miliony funtów szterlingów. Anglia to znaczyło Kompania Wschodnioindyjska, która ani myślała podziękować Arthurowi Wellesleyowi za cokolwiek. Jedynie mieszkańcy Seringapatam wysłali list podpisany przez hindusów i muzułmanów z wyrazami wdzięczności za spokój, bezpieczeństwo i szczęśliwość, jakiej zaznaliśmy pod Waszą opieką. Od Anglii otrzymał tytuł Kawalera Orderu Łaźni.
Ajodhja Ajodhja 6 grudnia 1992, Anglicy w Indiach, Babur, las indyjski, Mahabharata, miejsca sacrum, obrzędy i święta, Radżputowie, Rama i Sita, Ramajana, świątynia, Wielcy Mogołowie
Ajodhja, urocze miasteczko nad rzeką Ghaghararą, lewym dopływem rzeki Gangi, tak starożytne jak oddalone o siedemdziesiąt kilometrów Waranasi, jest zamieszkałe przez ludy indyjskie od trzech, może trzech i pół tysiąca lat. Kiedy pojawili się tu Arjowie, ludność żyła na wysokim poziomie kultur rolniczych, ale bez nadmiernie rozbudowanej organizacji państwowej. Idea starożytnych monarchii indyjskich opierała się na przekonaniu, że gwarantem utrzymania dharmy, porządku kosmicznego, jest król. Wspólnota plemienna nauczyła się go wybierać z warstwy kapłanów-wojowników, ksiatrijów.
[...]
Niewątpliwie takim właśnie legendarnym królem-ksiatriją był Rama, bohater eposu Ramajana. Urodził się on w Ajodhji jako syn władcy, lecz przez macochę został pozbawiony królestwa i wygnany. Udał się wtedy do lasu, do riszi, leśnych mędrców przekazujących naukę duchową i przygotowujących do wewnętrznej inicjacji. Według Ramajany, tylko władca duchowo przebudzony może być królem sprawiedliwym — europejskie komentarze pomijają ten wątek, a właśnie wykładnia duchowych nauk tego eposu jest dla hindusów najważniejsza. Ramajana jest do dziś czytana jako wielka lekcja etyki i moralności, a najważniejsza mitologiczna opowieść dotyczy bitwy, jaką stoczył Rama z władcą Lanki, demonem Rawaną. Bitwa ta odzwierciedla odwieczną walkę dobra ze złem.
[...]
Świątynia w Ajodhji była typowym przykładem architektury aryjskiej, popularnej w północnych Indiach w VI i VII wieku. Niewielka, kamienna, zwieńczona sikharą i bogato rzeźbiona w sceny z eposu Ramajana, była poświęcona awatarze boga Wisznu, który podarował ludziom dharmę, prawo kosmiczne i postawił Ramę na jej straży. Gdy z rozkazu cesarza Babura, pierwszego Wielkiego Mogoła, burzono ją w 1528 roku na oczach oniemiałego z rozpaczy tłumu, mogła mieć siedemset, osiemset lat i była jedną z najlepiej zachowanych. Według hindusów dawała świadectwo wydarzeń mitologicznych, jakie rozegrały się w Ajodhji u zarania dziejów. Wzniesiona w miejscu urodzenia bohatera eposu, była archetypem świątyń stawianych ku czci boga Ramy z programem ikonograficznym powtarzanym następnie w innych świątyniach, lecz ta była jedyna i najważniejsza, tak ważna jak dla pierwszych chrześcijan świątynia w Jerozolimie, dla muzułmanów — Kaaba, a dla sikhów — złota gurdwara w Amritsar. Babur kazał ją zburzyć ze względów politycznych, a na ruinach wznieść meczet. Inni cesarze poszli w jego ślady i zrównali z ziemią praktycznie wszystkie starożytne świątynie hinduskie w północnych Indiach. Na ruinach tych najważniejszych wznieśli meczety — w Waranasi, jednym z ważnych miejsc kultu boga Śiwy, w Mathurze, miejscu urodzenia boga Kriszny, w Ajodhji, miejscu urodzenia boga Ramy. W 1633 roku cesarz Szahdżahan wydał dekret zakazujący wznoszenia nowych świątyń hinduskich i naprawiania starych oraz nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi. Aurangzeb potwierdził ten zakaz w 1659 roku, a następnie w 1664 wydał dekret zabraniający odbudowy starych świątyń hinduskich, a w 1665 nakazał wyburzenie wszystkich starych świątyń w Gudżaracie. Wreszcie w 1669 roku wydał dekret nakazujący zniszczenie świątyń hindu w całym państwie. Te nieliczne, które ocalały, są dzisiaj wyjątkowo cenne, jak świątynie w Kadżuraho.
[...]
Indie nigdy nie poddały się całkowitej islamizacji. Z drugiej strony, nigdy nie przestał w świadomości Indusów obowiązywać wydany przez Akbara w 1594 roku dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić.Meczety wznoszone przez władców muzułmańskich na wolnej ziemi nigdy nie budziły wrogich nastrojów, nigdy też hindusi nie zamierzali wyburzać cesarskich fundacji, takich jak Dżama Masdżid w Agrze, Delhi czy Fatehpur Sikri. Budziły natomiast zawsze ogromny sprzeciw meczety zbudowane na ruinach świątyń hinduskich zniszczonych przez muzułmanów. Kiedy tylko pojawiła się pierwsza możliwość odbudowy tych świątyń — hindusi natychmiast skorzystali ze sposobności. W Waranasi świątynia Śiwy została odbudowana przez ówczesne władze miejskie już w XVIII wieku, a w Mathurze świątynia Kriszny — dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku dzięki fundacji rodziny Birla, bogatych przemysłowców. Po upadku cesarstwa Wielkich Mogołów, wielokrotnie w XIX wieku zabiegano u władz brytyjskich o rozebranie meczetu w Ajodhji, symbolu dawnego najeźdźcy i o odbudowanie świątyni. Brytyjska polityka wygrywania dla siebie antagonizmów religijnych pozostawiała tę sprawę na wszelki wypadek otwartą. Tak więc meczet na ruinach świątyni Ramy w Ajodhji wciąż stał.
[...]
Aż pojawił się Adwani, przywódca nacjonalistów, i słowami podobnymi (ale tylko podobnymi, niestety) do słów Gandhiego, grzmiał o godności hindusów i kulturowej tożsamości, nawołując do zjednoczenia sił. Zdołał zmobilizować stutysięczną armię ludzi, która przeszła jak oszalała przez środkowe Indie i stanęła pod miasteczkiem Ajodhja, przeobrażając się niepostrzeżenie w krucjatę przeciwko muzułmanom.
[...]
Jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku wzmogły działalność, czy nawet odrodziły się, ruchy nacjonalistyczne pod mianem „hindutvy” (samo słowo pochodzi z 1923). Adwani i pozostali liderzy ruchu uważali, że dotychczasowe rządy zbyt dużo uwagi poświęcały mniejszościom, zaniedbując potrzeby hinduskiej większości. Często do wzbudzania nastrojów nacjonalistycznych wykorzystywano (i wykorzystuje się nadal) symbolikę religijną, powołując się na nie rozwiązane problemy z przeszłości. Hindutva podniosła sprawę Ajodhji, podkreślając, że meczet został zbudowany przez najeźdźcę i okupanta zaledwie 350 lat temu, podczas gdy świątynia Ramy miałaby dzisiaj przeszło tysiąc trzysta lat i przede wszystkim, że została wzniesiona przez hindusów na ich własnej ziemi. W październiku 1992 roku zebrało się tam, by „rozpocząć dzieło zniszczenia”, 200 tysięcy ludzi, którzy skandowali dzień i noc w miejscu, gdzie urodził się Rama, zbudujemy świątynię!
[...]
6 grudnia tłum wtargnął siłą do miasteczka i gołymi rękoma, kamień po kamieniu, cegła po cegle, rozebrał meczet, którego nie bronił już żaden muzułmanin. Osoby, które zginęły (zadeptane przez napór tłumu, a nie wskutek starć) zostały okrzyknięte męczennikami sprawy hinduskiej. Rozegrała się tam, jak w Ramajanie, mitologiczna walka dobra ze złem. Zło utożsamiono z muzułmanami. Wydarzenia w Ajodhji miały dla świata wydźwięk jedynie polityczny, podczas gdy dla hindusów — mitologiczny, jak zawsze.
[...]
Wypadki te doprowadziły do kryzysu rządowego, w wyniku którego upadł rząd, a Kongres Indii stracił na popularności. Adwani został aresztowany i szybko zniknął ze sceny politycznej. Jednak przez wszystkie ostatnie lata każdy polityk, chcący pozyskać dla siebie głosy wyborcze hindusów, przyrzekał i przyrzeka odbudowę świątyni w Ajodhji. Miejsce, w którym stał meczet zostało wykupione przez rząd stanu Uttar Pradesh z Luknau (by Delhi nie miało wpływu na tę sprawę) i otoczone palisadą z żelaznych prętów, najwyższą jaką kiedykolwiek widziałam. Gdy w 1999 roku szliśmy ścieżką między drutami kolczastymi, wielokrotnie zwiniętymi w ślimak, gdy mijaliśmy radosnych pielgrzymów recytujących mantrę Sita Ram Sita Ram Sita Sita Sita Ram, gdy przeszliśmy już przez wszystkie stanowiska kontroli bezpieczeństwa, gdy zabrano nam już wszystkie pomadki do ust, dezodoranty i zapalniczki, gdy dotarliśmy wreszcie do końca drogi, to oczom naszym ukazał się niewielki różowy namiot, w którym bramin odprawiał pudżę ku czci boga Ramy. I to już jest świątynia.
[...]
Niewątpliwie takim właśnie legendarnym królem-ksiatriją był Rama, bohater eposu Ramajana. Urodził się on w Ajodhji jako syn władcy, lecz przez macochę został pozbawiony królestwa i wygnany. Udał się wtedy do lasu, do riszi, leśnych mędrców przekazujących naukę duchową i przygotowujących do wewnętrznej inicjacji. Według Ramajany, tylko władca duchowo przebudzony może być królem sprawiedliwym — europejskie komentarze pomijają ten wątek, a właśnie wykładnia duchowych nauk tego eposu jest dla hindusów najważniejsza. Ramajana jest do dziś czytana jako wielka lekcja etyki i moralności, a najważniejsza mitologiczna opowieść dotyczy bitwy, jaką stoczył Rama z władcą Lanki, demonem Rawaną. Bitwa ta odzwierciedla odwieczną walkę dobra ze złem.
[...]
Świątynia w Ajodhji była typowym przykładem architektury aryjskiej, popularnej w północnych Indiach w VI i VII wieku. Niewielka, kamienna, zwieńczona sikharą i bogato rzeźbiona w sceny z eposu Ramajana, była poświęcona awatarze boga Wisznu, który podarował ludziom dharmę, prawo kosmiczne i postawił Ramę na jej straży. Gdy z rozkazu cesarza Babura, pierwszego Wielkiego Mogoła, burzono ją w 1528 roku na oczach oniemiałego z rozpaczy tłumu, mogła mieć siedemset, osiemset lat i była jedną z najlepiej zachowanych. Według hindusów dawała świadectwo wydarzeń mitologicznych, jakie rozegrały się w Ajodhji u zarania dziejów. Wzniesiona w miejscu urodzenia bohatera eposu, była archetypem świątyń stawianych ku czci boga Ramy z programem ikonograficznym powtarzanym następnie w innych świątyniach, lecz ta była jedyna i najważniejsza, tak ważna jak dla pierwszych chrześcijan świątynia w Jerozolimie, dla muzułmanów — Kaaba, a dla sikhów — złota gurdwara w Amritsar. Babur kazał ją zburzyć ze względów politycznych, a na ruinach wznieść meczet. Inni cesarze poszli w jego ślady i zrównali z ziemią praktycznie wszystkie starożytne świątynie hinduskie w północnych Indiach. Na ruinach tych najważniejszych wznieśli meczety — w Waranasi, jednym z ważnych miejsc kultu boga Śiwy, w Mathurze, miejscu urodzenia boga Kriszny, w Ajodhji, miejscu urodzenia boga Ramy. W 1633 roku cesarz Szahdżahan wydał dekret zakazujący wznoszenia nowych świątyń hinduskich i naprawiania starych oraz nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi. Aurangzeb potwierdził ten zakaz w 1659 roku, a następnie w 1664 wydał dekret zabraniający odbudowy starych świątyń hinduskich, a w 1665 nakazał wyburzenie wszystkich starych świątyń w Gudżaracie. Wreszcie w 1669 roku wydał dekret nakazujący zniszczenie świątyń hindu w całym państwie. Te nieliczne, które ocalały, są dzisiaj wyjątkowo cenne, jak świątynie w Kadżuraho.
[...]
Indie nigdy nie poddały się całkowitej islamizacji. Z drugiej strony, nigdy nie przestał w świadomości Indusów obowiązywać wydany przez Akbara w 1594 roku dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić.Meczety wznoszone przez władców muzułmańskich na wolnej ziemi nigdy nie budziły wrogich nastrojów, nigdy też hindusi nie zamierzali wyburzać cesarskich fundacji, takich jak Dżama Masdżid w Agrze, Delhi czy Fatehpur Sikri. Budziły natomiast zawsze ogromny sprzeciw meczety zbudowane na ruinach świątyń hinduskich zniszczonych przez muzułmanów. Kiedy tylko pojawiła się pierwsza możliwość odbudowy tych świątyń — hindusi natychmiast skorzystali ze sposobności. W Waranasi świątynia Śiwy została odbudowana przez ówczesne władze miejskie już w XVIII wieku, a w Mathurze świątynia Kriszny — dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku dzięki fundacji rodziny Birla, bogatych przemysłowców. Po upadku cesarstwa Wielkich Mogołów, wielokrotnie w XIX wieku zabiegano u władz brytyjskich o rozebranie meczetu w Ajodhji, symbolu dawnego najeźdźcy i o odbudowanie świątyni. Brytyjska polityka wygrywania dla siebie antagonizmów religijnych pozostawiała tę sprawę na wszelki wypadek otwartą. Tak więc meczet na ruinach świątyni Ramy w Ajodhji wciąż stał.
[...]
Aż pojawił się Adwani, przywódca nacjonalistów, i słowami podobnymi (ale tylko podobnymi, niestety) do słów Gandhiego, grzmiał o godności hindusów i kulturowej tożsamości, nawołując do zjednoczenia sił. Zdołał zmobilizować stutysięczną armię ludzi, która przeszła jak oszalała przez środkowe Indie i stanęła pod miasteczkiem Ajodhja, przeobrażając się niepostrzeżenie w krucjatę przeciwko muzułmanom.
[...]
Jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku wzmogły działalność, czy nawet odrodziły się, ruchy nacjonalistyczne pod mianem „hindutvy” (samo słowo pochodzi z 1923). Adwani i pozostali liderzy ruchu uważali, że dotychczasowe rządy zbyt dużo uwagi poświęcały mniejszościom, zaniedbując potrzeby hinduskiej większości. Często do wzbudzania nastrojów nacjonalistycznych wykorzystywano (i wykorzystuje się nadal) symbolikę religijną, powołując się na nie rozwiązane problemy z przeszłości. Hindutva podniosła sprawę Ajodhji, podkreślając, że meczet został zbudowany przez najeźdźcę i okupanta zaledwie 350 lat temu, podczas gdy świątynia Ramy miałaby dzisiaj przeszło tysiąc trzysta lat i przede wszystkim, że została wzniesiona przez hindusów na ich własnej ziemi. W październiku 1992 roku zebrało się tam, by „rozpocząć dzieło zniszczenia”, 200 tysięcy ludzi, którzy skandowali dzień i noc w miejscu, gdzie urodził się Rama, zbudujemy świątynię!
[...]
6 grudnia tłum wtargnął siłą do miasteczka i gołymi rękoma, kamień po kamieniu, cegła po cegle, rozebrał meczet, którego nie bronił już żaden muzułmanin. Osoby, które zginęły (zadeptane przez napór tłumu, a nie wskutek starć) zostały okrzyknięte męczennikami sprawy hinduskiej. Rozegrała się tam, jak w Ramajanie, mitologiczna walka dobra ze złem. Zło utożsamiono z muzułmanami. Wydarzenia w Ajodhji miały dla świata wydźwięk jedynie polityczny, podczas gdy dla hindusów — mitologiczny, jak zawsze.
[...]
Wypadki te doprowadziły do kryzysu rządowego, w wyniku którego upadł rząd, a Kongres Indii stracił na popularności. Adwani został aresztowany i szybko zniknął ze sceny politycznej. Jednak przez wszystkie ostatnie lata każdy polityk, chcący pozyskać dla siebie głosy wyborcze hindusów, przyrzekał i przyrzeka odbudowę świątyni w Ajodhji. Miejsce, w którym stał meczet zostało wykupione przez rząd stanu Uttar Pradesh z Luknau (by Delhi nie miało wpływu na tę sprawę) i otoczone palisadą z żelaznych prętów, najwyższą jaką kiedykolwiek widziałam. Gdy w 1999 roku szliśmy ścieżką między drutami kolczastymi, wielokrotnie zwiniętymi w ślimak, gdy mijaliśmy radosnych pielgrzymów recytujących mantrę Sita Ram Sita Ram Sita Sita Sita Ram, gdy przeszliśmy już przez wszystkie stanowiska kontroli bezpieczeństwa, gdy zabrano nam już wszystkie pomadki do ust, dezodoranty i zapalniczki, gdy dotarliśmy wreszcie do końca drogi, to oczom naszym ukazał się niewielki różowy namiot, w którym bramin odprawiał pudżę ku czci boga Ramy. I to już jest świątynia.
Idąc wciąż za przykładem Robert Clive'a, kolejnym państwem indyjskim, zdobytym w 1843 roku w wojnie zaborczej prowadzonej przez Kompanię, był Sind (część dzisiejszego Pakistanu) — było to preludium do zwykłej już aneksji suwerennego państwa Sikhów, Pendżabu, dokonanej w 1848 roku przez Markiza Dalhousie (1848-1856). Jako wybitny Gubernator Generalny Indii był on twórcą prawdziwie kolonialnej polityki i imperialnej administracji, która ostatecznie okazała się nazbyt kosztowna. Za jego rządów Kompania została praktycznie zduszona i ostatecznie rozdzielono zarządy. Utworzono nowe stanowisko — zarządcy Bengalu, pod mianem wice-gubernatora (1854), który jednak był całkowicie zależny od politycznej funkcji gubernatora generalnego Indii. Markiz Dalhousie dokonał też ostatecznego podboju Birmy. To on wprowadził prawo doctrine of lapse, na mocy którego Brytyjczycy mogli dokonać aneksji każdego państwa, które nie posiadało męskiego następcy tronu. Otworzyło to drogę do wszelkich nadużyć, gdyż wiele państewek i księstw indyjskich korzystało z tradycji adopcji. W 1849 roku dokonano aneksji Satary i Sambalpuru, a w 1853 — Dżansi (Jhansi) i Nagpuru. Za jego rządów wszystkie brytyjskie ośrodki połączono telegrafem, stworzono imperialny system urzędów pocztowych i wprowadzono znaczki pocztowe, w 1855 roku otwarto pierwszą linię kolejową, budowano drogi i mosty. Została zdecydowanie ograniczona suwerenność wszystkich praktycznie indyjskich państewek. W 1856 roku zmuszono do abdykacji króla prowincji Oudh, którą włączono do posiadłości angielskich, prowincję niezależną od 1818 roku, zarządzaną w tym ostatnim okresie przez hinduskich Marathów, a obejmującą starożytne królestwa Awadhi i Kośala ze stolicą w Ajodhji. Wprawdzie została w XII wieku podbita przez muzułmanów i włączona do Sułtanatu Delhijskiego, ale zachowała wielkie tradycje cywilizacji hindu. Wadżid Ali Szach, ostatni król Oudh, był poetą piszącym w języku urdu, ale też sybarytą kochającym kobiety — jego harem liczył ich 300.
Natychmiast po zdobyciu Indii kazał zburzyć pierwszą świątynię hindu i nadał temu faktowi sens polityczny — chodziło o upokorzenie i poniżenie hindusów. Była to świątynia w Ajodhja, gdzie według opowieści mitologicznej urodził się Rama, bohater epickiego eposu Ramajany. Na jej miejsce kazał wznieść meczet — precedens, który stał się regułą i z czasem doprowadził do wyburzenia w północnych Indiach wszystkich starożytnych świątyń i masowego budowania meczetów.
Tapovan należał do mędrców, był oazą spokoju. Pójść do lasu oznaczało poświęcić czas na medytację i praktyki duchowe. Budda pobierał nauki u leśnych mędrców, riszi, a gdy sam został mędrcem przekazywał sutry siedząc pod drzewem, a nie w świątyni, ośrodkach miejskich czy pałacu władcy. Rama, syn króla Ajodhji, gdy musiał opuścić królestwo, poszedł do lasu i przez czternaście lat pobierał nauki u riszi — o tym opowiada epos Ramajana. Ludzie z pobliskich wiosek dobrze wiedzieli, gdzie mieszka asceta i odwiedzali go, by przeżyć darśanę. W tym lesie był zakaz polowania na zwierzynę i często sarny podchodziły do ludzi tak blisko, że można je było dotknąć. Budda przedstawił uczniom swoją pierwszą sutrę w parku jeleni, a więc tam gdzie nawet płochliwa zwierzyna nie obawiała się agresji człowieka.
Nauki Gautamy Siddharthy (563-483 p.n.e.), późniejszego Buddy, który żył i nauczał w królestwie Magadha, oddalonym od Kuru tylko o trzy inne państwa — Pańczalę, Kośalę z Ajodhją oraz Kaśi z Waranasi, nie mogły być dla braminów ani nowe, ani nawet niezwykłe. Budda nie wygłosił w Sarnath koło Waranasi nic takiego, co nie było zawarte w świętych pieśniach hindu. Dzięki własnemu doświadczeniu zrozumiał na czym polega cierpienie (dukkha) zrodzone z pożądania i dał narzędzia pozwalające przekroczyć matnię umysłu. O tym, o czym mówił Budda wyśpiewała już wcześniej chociażby upaniszada Maitri. Ale był jednym z wielu ksiatrijów, którzy odmówili spełniania dharmy w duchu wedyjskim, jak wiadomo w ogóle nie akceptował warn, nie uważał tekstów wedyjskich za święte, za nic miał ryty ognia i składanie ofiar. Ruch przybierał na sile i z czasem osiągnął rozmiary buntu społecznego, dlatego słowa: Mieszkańcy Dwarki postępowali bezwstydnie, grzesząc bez ograniczeń, ubliżając braminom, starszym i nauczycielom. Porzucono czczenie bóstw.
[...]
803 mogły równie dobrze odnosić się do czasów Buddy.
[...]
803 mogły równie dobrze odnosić się do czasów Buddy.
Dham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
[...]
Bardzo ważnymi miejscami dla dżinistów są świątynie Dilwara z 1031 roku z rzeźbami w białym marmurze na Mount Abu i marmurowa świątynia Chaumukha w Ranakpur, z 1444 kolumnami, z których każda jest wyrzeźbiona w innym koronkowym wzorze, obie znajdują się w Gudżaracie w łańcuchu Arawalli, najstarszym górotworze świata, i należą do najlepiej zachowanych w Indiach. Ajodhja, związana z życiem wielu ascetów, miała być starożytną stolicą Bharaty, pierwszego dżinijskiego władcy.
[...]
Ajodhja — miejsce urodzenia Ramy, szóstej awatary boga Wisznu. Około VII wieku została tam zbudowana jedna z dwóch najważniejszych świątyń poświęconych temu bogu (druga znajduje się w Rameswaram).
[...]
Bardzo ważnymi miejscami dla dżinistów są świątynie Dilwara z 1031 roku z rzeźbami w białym marmurze na Mount Abu i marmurowa świątynia Chaumukha w Ranakpur, z 1444 kolumnami, z których każda jest wyrzeźbiona w innym koronkowym wzorze, obie znajdują się w Gudżaracie w łańcuchu Arawalli, najstarszym górotworze świata, i należą do najlepiej zachowanych w Indiach. Ajodhja, związana z życiem wielu ascetów, miała być starożytną stolicą Bharaty, pierwszego dżinijskiego władcy.
[...]
Ajodhja — miejsce urodzenia Ramy, szóstej awatary boga Wisznu. Około VII wieku została tam zbudowana jedna z dwóch najważniejszych świątyń poświęconych temu bogu (druga znajduje się w Rameswaram).
diwali, dipawali — najważniejsze święto obchodzone w całych Indiach, rozpoczyna się w 14-ty dzień księżycowy miesiąca kartik, po dwóch tygodniach ciemności, gdy księżyc jest w nowiu, a więc w czarnym księżycu, między końcem września a początkiem listopada; dipa to mała lampka oliwna, zaś awali znaczy rząd — podczas święta wszyscy hindusi, niezależnie od wyznawanej religii, wystawiają przed dom rzędy zapalonych lampek oliwnych. Jest to symboliczne zwycięstwo światła nad ciemnością, dobra nad złem, na pamiątkę zwycięstwa boga Ramy nad demonem Rawaną. W opowieści mitologicznej, ludzie uszczęśliwieni tym ostatecznym rozgromieniem zła oświetlali drogę bogu Ramie kiedy powracał w triumfalnym marszu z Sitą, Lakszmaną i Hanumanem ze Sri Lanki do Ajodhji.Ramajana
Między V a VIII wiekiem trwał wielki proces hinduizacji (czy braminizacji) „nowych” plemion radżpuckich, które przyjęły hinduskie religie i obyczaje i poczęły wstępować na drogę wypełniania dharmy. Większość z nich stała się gorliwymi wyznawcami Kriszny, a Ramę uważała za protoplastę swego rodu. Klany radżpuckie, asymilując się z ludnością, wśród której legendy i mity z czasów wedyjskich były wciąż żywe, zaczęły udowadniać swe pochodzenie od rodów najbardziej starożytnych. Trochę później, w czasach średniowiecza, daje się zauważyć ogromne zainteresowanie i nawet zafascynowanie najdawniejszą historią lokalną, co zaowocowało swoistym „podłączeniem się pod tradycję wedyjską”, rozumianą zresztą jako wyjątkowa szansa wywyższenia swych rodów. Niewątpliwie bramini odegrali w tym nowym procesie mitotwórczym ogromną rolę. W Puranach cytowana jest legendarna dynastia braminów z czasów wedyjskich założona przez Ikszawaku, wnuka Surji, do której mieli należeć władcy Ajodhji, a więc Rama. Ten klan synów słońca, Surjawamsia, wzbogacił się zatem o klan Kaczwaha z Dżajpuru i Alwaru, klan Guhilot, klan Rathor z Dżodhpuru i Bikaneru, Sisodia z Udajpuru, klan Vakhela, które wszystkie zaczęły wywodzić swe pochodzenie od tej starożytnej linii. Inni Radżputowie zwrócili uwagę na „młodszą” linię Somawamsia lub Czandrawamsia, do której należały mityczne klany Jadawa (klan Kriszny), Paurawa i Kaśi, cytowane w Mahabharacie. Od synów księżyca wywiedli więc swe pochodzenie: Bhatti z Dżajsalmeru, Chudasama, klan Dżatów.
Jako obrońca starożytnego porządku społecznego stoi na straży dharmy i systemu warn. Zyskał na popularności w ostatnich czasach z powodu impasu politycznego w Ajodhji i stał się ikoną hinduskiego nacjonalizmu. Ale bardziej jako bohater narodowy niż boski posłaniec boga Wisznu. Wielbicielem Ramy był Mahatma Gandhi.
[...]
Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei. Jak widzieliśmy, w Mahabharacie został opowiedziany moment dziejowy (trwający 200-300 lat, ale z punktu widzenia mitologii był to moment) całkowitego upadku etosu aryjskiego ksiatriji, z powodu sprzeniewierzenia się dharmie (brak panowania nad emocjami), co pociągnęło za sobą wzajemne wybicie się klanów. Ramajana opowiada, że dano sobie radę z ukróceniem rozpasanych obyczajów tej warstwy społecznej. Społeczeństwo, a zwłaszcza społeczeństwo Indii południowych, zrezygnowało już około VI wieku p.n.e. z wedyjskiego wywyższenia warny ksiatrijów. Dlatego Rama nie ma w sobie już nic z barbarzyństwa Bharatów, a posiada wszystkie cechy Drawidów. Zrealizował nowy obraz ksiatriji: zamiast nieokrzesanego wojownika pojawił się wspomożyciel, miłośnik Dharmy, niedościgły włodarz, nieskazitelny mąż.
[...]
Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei. Jak widzieliśmy, w Mahabharacie został opowiedziany moment dziejowy (trwający 200-300 lat, ale z punktu widzenia mitologii był to moment) całkowitego upadku etosu aryjskiego ksiatriji, z powodu sprzeniewierzenia się dharmie (brak panowania nad emocjami), co pociągnęło za sobą wzajemne wybicie się klanów. Ramajana opowiada, że dano sobie radę z ukróceniem rozpasanych obyczajów tej warstwy społecznej. Społeczeństwo, a zwłaszcza społeczeństwo Indii południowych, zrezygnowało już około VI wieku p.n.e. z wedyjskiego wywyższenia warny ksiatrijów. Dlatego Rama nie ma w sobie już nic z barbarzyństwa Bharatów, a posiada wszystkie cechy Drawidów. Zrealizował nowy obraz ksiatriji: zamiast nieokrzesanego wojownika pojawił się wspomożyciel, miłośnik Dharmy, niedościgły włodarz, nieskazitelny mąż.
Rama urodził się w Ajodhji, stolicy maleńkiego starożytnego państwa Kośala, położonej nad rzeką Ghaghararą, lewym dopływem rzeki Gangi. Jego ojciec, król Daśaratha złożył w młodości ofiarę Aśwamedha, wielką wedyjską ofiarę konia, dzięki której urodziło mu się czterech synów, będących inkarnacjami Wisznu. Lecz tylko Rama został przeznaczony do wielkich czynów.
[...]
Rama chował się na bogatym dworze wraz z trzema braćmi, synami pozostałych żon króla. Kiedy doszedł wieku dojrzałego, stanął do współzawodnictwa z innymi zalotnikami o rękę pięknej Sity. Tylko on potrafił napiąć łuk, należący niegdyś do samego Śiwy, czym zdobył księżniczkę. Rytuał zaślubin był wielkim świętem dla całej Ajodhji, gdyż ludzie już wiedzieli, że Rama został przeznaczony do wielkich czynów, wiedzieli, że czuwa nad nim Wisznu.
[...]
Nie przejął jednak tronu Ajodhji po ojcu, gdyż władcą został jeden z młodszych braci, osadzony dzięki intrydze swej matki. Intrygą było też wygnanie Ramy do lasu na czternaście lat, poszła za nim wierna Sita i ukochany brat Lakszmana, jeden z bliźniaków. Wprawdzie po jakimś czasie władca przywołał go do Ajodhji i chciał oddać tron, to jednak Rama był tak zachwycony leśnym życiem, że postanowił zostać w lesie tyle czasu, ile było przewidziane. Najbardziej cieszył się ze spotkań z ascetami i leśnymi mędrcami, których wypytywał o najdrobniejsze szczegóły przestrzegania dharmy. Żyli jak pustelnicy w lesie Pandżawali, ubrani w marawuri i odżywiali się korzonkami i leśnymi owocami.
[...]
Wracając przez całe Indie do Ajodhji, ludzie wszędzie okazywali mu wdzięczność i na znak radości palili kadzidełka i rozpalali lampki oliwne, symbol światła i pokonania zła.
[...]
Rama chował się na bogatym dworze wraz z trzema braćmi, synami pozostałych żon króla. Kiedy doszedł wieku dojrzałego, stanął do współzawodnictwa z innymi zalotnikami o rękę pięknej Sity. Tylko on potrafił napiąć łuk, należący niegdyś do samego Śiwy, czym zdobył księżniczkę. Rytuał zaślubin był wielkim świętem dla całej Ajodhji, gdyż ludzie już wiedzieli, że Rama został przeznaczony do wielkich czynów, wiedzieli, że czuwa nad nim Wisznu.
[...]
Nie przejął jednak tronu Ajodhji po ojcu, gdyż władcą został jeden z młodszych braci, osadzony dzięki intrydze swej matki. Intrygą było też wygnanie Ramy do lasu na czternaście lat, poszła za nim wierna Sita i ukochany brat Lakszmana, jeden z bliźniaków. Wprawdzie po jakimś czasie władca przywołał go do Ajodhji i chciał oddać tron, to jednak Rama był tak zachwycony leśnym życiem, że postanowił zostać w lesie tyle czasu, ile było przewidziane. Najbardziej cieszył się ze spotkań z ascetami i leśnymi mędrcami, których wypytywał o najdrobniejsze szczegóły przestrzegania dharmy. Żyli jak pustelnicy w lesie Pandżawali, ubrani w marawuri i odżywiali się korzonkami i leśnymi owocami.
[...]
Wracając przez całe Indie do Ajodhji, ludzie wszędzie okazywali mu wdzięczność i na znak radości palili kadzidełka i rozpalali lampki oliwne, symbol światła i pokonania zła.
Najpierw jest miejsce sacrum, a dopiero potem świątynia. Niemal wszystkie hinduskie świątynie były budowane w miejscach wyznaczonych przez określone zdarzenie mitologiczne, czyniące owo miejsce świętym. Od czasów starożytnych, a może nawet archaicznych, poprzedzających ruch budowy świątyń z kamienia, w tych właśnie miejscach odbywały się prowadzone przez braminów i pudżarinów rytuały i pudże upamiętniające owo zdarzenie. W Ajodhji najpierw przez setki lat świętowano urodziny boga Ramy dokładnie w miejscu, w którym według mitologii znajdował się królewski pałac, a dopiero później zbudowano tam kamienną świątynię. Podobnie w Mathurze, urodziny Kriszny obchodzono przez 3 tysiące lat zanim wzniesiono świątynię. Według mitologii, Śiwa po śmierci Sati, ukochanej małżonki, nosił na plecach jej ciało i rozpaczał; Brahma chciał mu ulżyć i przywrócić do rozsądku, więc odcinał po kawałku różne części jej ciała i wyrzucał; wtedy jeden palec spadł w miejscu nazywanym Kalighat. Od niepamiętnych czasów odprawiano w tym miejscu rytuały i „pamiętano” o tym, że bogowie też cierpią. I wprawdzie dzisiejsza świątynia jest całkiem nowoczesna (z roku 1847), to miejsce kultu jest tak stare jak hinduska mitologia. Obok Kalighat zbudowano Kalkutę, dziś 30-milionowe miasto, ale ludzie wciąż cierpią razem z Śiwą. Świątynia w Czidambaram została wzniesiona dokładnie tam, gdzie żyli w lesie dwaj asceci, którym Śiwa pokazał swój kosmiczny taniec.
[...]
Meczet jest dla muzułmanów miejscem modlitwy do Allaha i nie jest związany z żadnym „pamiętnym wydarzeniem”. Muzułmanie indyjscy nazywają swoje świątynie masjid (meczet), ale istnieje zasadnicza różnica między Dżama Masdżid, który był fundacją cesarską i stawiano go na wolnej ziemi, a meczetami wznoszonymi na uprzednio zniszczonych i rozebranych świątyniach hinduskich. Hindusi nie mieli nigdy nic przeciwko wznoszeniu tych pierwszych, cierpieli natomiast i cierpią do dziś, gdy na ruinach świątyń — Kriszny w Mathurze i Ramy w Ajodhji, Wielcy Mogołowie kazali wznieść masjidy. Trudno zliczyć, ile hinduskich świątyń zostało obróconych w perzynę od momentu pojawienia się muzułmanów w Indiach, czyli od roku 1000.
[...]
Meczet jest dla muzułmanów miejscem modlitwy do Allaha i nie jest związany z żadnym „pamiętnym wydarzeniem”. Muzułmanie indyjscy nazywają swoje świątynie masjid (meczet), ale istnieje zasadnicza różnica między Dżama Masdżid, który był fundacją cesarską i stawiano go na wolnej ziemi, a meczetami wznoszonymi na uprzednio zniszczonych i rozebranych świątyniach hinduskich. Hindusi nie mieli nigdy nic przeciwko wznoszeniu tych pierwszych, cierpieli natomiast i cierpią do dziś, gdy na ruinach świątyń — Kriszny w Mathurze i Ramy w Ajodhji, Wielcy Mogołowie kazali wznieść masjidy. Trudno zliczyć, ile hinduskich świątyń zostało obróconych w perzynę od momentu pojawienia się muzułmanów w Indiach, czyli od roku 1000.
zburzenie świątyni Ramy w Ajodhja, [Babur]
Allahabad Anglicy w Indiach, miejsca sacrum, religia rzeki Gangi, świątynie w Kadżuraho
W pierwszej połowie XVIII wieku zyski handlowe Kompanii ustępowały zyskom stowarzyszeń kupców arabskich, ale ponieważ jej zwierzchność zaczęła ogarniać wnętrze kraju, a nie tylko wybrzeża, zaczęła też przejmować wszelkimi sposobami dostawców, na których dotychczas nie miała wpływu, gdyż dostawy pozostawały w rękach kupców indyjskich, a źródła dostaw były jej niekiedy całkowicie nieznane i znajdowały się daleko od portów. Kupcy angielscy zaczęli przejmować lokalny handel cukrem, betelem, opium i solą. Europa płaciła srebrem, gdyż jeśli chodzi o towary nie miała wiele do zaproponowania Indiom, a Anglicy srebra nie mieli, więc musieli stosować inne manewry. Indie należały do największych na świecie producentów bawełny i jedwabiu, głównie na Wybrzeżu Koromandel. Handel bawełną i jedwabiem przyniósł prawdziwe bogactwo Kompanii. Największe sukcesy handlowe można było osiągnąć także w Bengalu — zakłady włókiennicze były rozlokowane nad całą rzeką Gangą, co pozwalało spławiać bawełnę z Delhi, Luknau, Allahabadu, Waranasi i Patny, wzdłuż rzeki Hugli aż do Fortu William w Bengalu.
Muzułmanie zmienili nazwę tego wielkiego ośrodka hindu na Allahabad.
Lecz pamięć o starej rzece przetrwała w hymnach oraz wierze, że nadal płynie mitycznym korytem czasu pod Gangą, a jej wieczna obecność ujawnia się w świętym mieście Prayag (dziś Allahabad), tak starożytnym jak Waranasi i od niepamiętnych czasów miejscu ważnych pielgrzymek. Podziemna Saraswati spotyka się z siostrami Jamuną na Żółwiu i Gangą na Krokodylu w zbiegu trzech rzek, świętym sangam.
Wioska Kadżuraho leży w paśmie pagórków Panna, w łańcuchu Windhja, jednym z siedmiu głównych łańcuchów górskich subkontynentu indyjskiego. Tu ma swe źródła rzeka Ken zasilająca Jamunę, która z kolei łączy się ze świętą rzeką Gangą, łącząc krainę Gondu z pradawnym, znanym od starożytności mieście Prayag (dziś Allahabad). Tędy przebiega symboliczna granica między Indią północną i południową. Nazwa pochodzi od khajura, palmy daktylowej, występującej w tym rejonie endemicznie.
Alwar Radżputowie
Między V a VIII wiekiem trwał wielki proces hinduizacji (czy braminizacji) „nowych” plemion radżpuckich, które przyjęły hinduskie religie i obyczaje i poczęły wstępować na drogę wypełniania dharmy. Większość z nich stała się gorliwymi wyznawcami Kriszny, a Ramę uważała za protoplastę swego rodu. Klany radżpuckie, asymilując się z ludnością, wśród której legendy i mity z czasów wedyjskich były wciąż żywe, zaczęły udowadniać swe pochodzenie od rodów najbardziej starożytnych. Trochę później, w czasach średniowiecza, daje się zauważyć ogromne zainteresowanie i nawet zafascynowanie najdawniejszą historią lokalną, co zaowocowało swoistym „podłączeniem się pod tradycję wedyjską”, rozumianą zresztą jako wyjątkowa szansa wywyższenia swych rodów. Niewątpliwie bramini odegrali w tym nowym procesie mitotwórczym ogromną rolę. W Puranach cytowana jest legendarna dynastia braminów z czasów wedyjskich założona przez Ikszawaku, wnuka Surji, do której mieli należeć władcy Ajodhji, a więc Rama. Ten klan synów słońca, Surjawamsia, wzbogacił się zatem o klan Kaczwaha z Dżajpuru i Alwaru, klan Guhilot, klan Rathor z Dżodhpuru i Bikaneru, Sisodia z Udajpuru, klan Vakhela, które wszystkie zaczęły wywodzić swe pochodzenie od tej starożytnej linii. Inni Radżputowie zwrócili uwagę na „młodszą” linię Somawamsia lub Czandrawamsia, do której należały mityczne klany Jadawa (klan Kriszny), Paurawa i Kaśi, cytowane w Mahabharacie. Od synów księżyca wywiedli więc swe pochodzenie: Bhatti z Dżajsalmeru, Chudasama, klan Dżatów.
Amber Radżputowie
Państewka radżpuckie zaczęły powstawać już od VIII-IX wieku: ród słynnego Man Singha z Amberu, którego Akbar uczynił dowódcą wojsk cesarskich, został założony w roku 1150, ale poświadczone dokumenty wskazują, że już w 986 roku mieli swoją siedzibę w Amberze. Najstarszym ze wszystkich rodów jest klan Sisodia, poświadczony od roku 728, ale niektóre źródła podają datę jego założenia na rok 566 i jest on niewątpliwie najstarszym klanem, którego początek niknie w pomroce dziejów, jeśli nie przyjmiemy, że został oświetlony ogniem Agnikula.
[...]
Dżajpur (Jaipur) jest stolicą klanu Kaczwaha dopiero od 1727 roku. Kaczwaha utrzymują, że pochodzą od Kusha, syna Ramy. Przybyli z Gwalior w 986 roku, kiedy Radża Ishwar Das porzucił stan królewski, by w Himalajach osiągnąć nirwanę, a jego synowie zostali stamtąd wyrzuceni i musieli szukać sobie nowej ziemi. Soda Rai szukał szczęścia w okolicy Adżmeru, ale prawdziwe szczęście znalazł dopiero jego syn, Dhola Rai, który w 1006 roku poślubił piękną księżniczkę, która wniosła mu w posagu ziemię wokół Amberu. Tubylczy lud Mina stał się podporą nowych rządów i miał przywilej stawiania świętego znaku tilak na czole władcy w dniu koronacji, stali się zarządcami i obrońcami wszystkich fortów, zachowali własne obyczaje i otrzymywali od władców dżagiry. Ziemie księstwa dzieliły się na thikany, czyli dobra najbliższej rodziny, które niekiedy dawały wielkie dochody i wzbogacały tak zarządców, jak dwór (dzięki podatkom). Z tych rodzin rekrutowali się doradcy dworu, administratorzy dóbr i przyjaciele. Służba pochodziła z niższych dżati, ale ponieważ wszyscy Radżputowie czuli się ksiatrijami, to byli oni bardzo dobrze traktowani i należeli do wielkiej rodziny, ich stanowiska były zresztą dziedziczne. Ziemia lenna Bissau była jedną z pięciu samodzielnych thikan regionu Szekawati, a ich pałacyk rodowy w Dżajpurze został w latach 50. zamieniony w hotel, w którym rezydują wszystkie grupy LOGOS TRAVEL MAREK ŚLIWKA…
[...]
Aż do 1727 roku Amber był stolicą państwa o powierzchni 43 900 km2.
[...]
W 1562 roku, Rana Singh z Amberu oddał Akbarowi swą córkę Dżodabai za żonę. Spośród trzech kobiet, które oczekiwały dziecka, ta właśnie księżniczka powiła Dżahangira, następcę tronu. Parę lat później, po hekatombie Czittorgarhu, Akbar powierzył Ranie dowództwo nad armią cesarską i Radżputowie stali się zbrojnym ramieniem Wielkich Mogołów. Mogli wzbogacać się na kampaniach wojskowych i dziedziczyć swoje ziemie (tego nie wolno było hindusom).
[...]
Dżajpur (Jaipur) jest stolicą klanu Kaczwaha dopiero od 1727 roku. Kaczwaha utrzymują, że pochodzą od Kusha, syna Ramy. Przybyli z Gwalior w 986 roku, kiedy Radża Ishwar Das porzucił stan królewski, by w Himalajach osiągnąć nirwanę, a jego synowie zostali stamtąd wyrzuceni i musieli szukać sobie nowej ziemi. Soda Rai szukał szczęścia w okolicy Adżmeru, ale prawdziwe szczęście znalazł dopiero jego syn, Dhola Rai, który w 1006 roku poślubił piękną księżniczkę, która wniosła mu w posagu ziemię wokół Amberu. Tubylczy lud Mina stał się podporą nowych rządów i miał przywilej stawiania świętego znaku tilak na czole władcy w dniu koronacji, stali się zarządcami i obrońcami wszystkich fortów, zachowali własne obyczaje i otrzymywali od władców dżagiry. Ziemie księstwa dzieliły się na thikany, czyli dobra najbliższej rodziny, które niekiedy dawały wielkie dochody i wzbogacały tak zarządców, jak dwór (dzięki podatkom). Z tych rodzin rekrutowali się doradcy dworu, administratorzy dóbr i przyjaciele. Służba pochodziła z niższych dżati, ale ponieważ wszyscy Radżputowie czuli się ksiatrijami, to byli oni bardzo dobrze traktowani i należeli do wielkiej rodziny, ich stanowiska były zresztą dziedziczne. Ziemia lenna Bissau była jedną z pięciu samodzielnych thikan regionu Szekawati, a ich pałacyk rodowy w Dżajpurze został w latach 50. zamieniony w hotel, w którym rezydują wszystkie grupy LOGOS TRAVEL MAREK ŚLIWKA…
[...]
Aż do 1727 roku Amber był stolicą państwa o powierzchni 43 900 km2.
[...]
W 1562 roku, Rana Singh z Amberu oddał Akbarowi swą córkę Dżodabai za żonę. Spośród trzech kobiet, które oczekiwały dziecka, ta właśnie księżniczka powiła Dżahangira, następcę tronu. Parę lat później, po hekatombie Czittorgarhu, Akbar powierzył Ranie dowództwo nad armią cesarską i Radżputowie stali się zbrojnym ramieniem Wielkich Mogołów. Mogli wzbogacać się na kampaniach wojskowych i dziedziczyć swoje ziemie (tego nie wolno było hindusom).
Amritsar Ajodhja 6 grudnia 1992, Akbar, amrita, daty, Partition 1947, Sikhowie
gurdwara w Amritsar
Od Akbara Sikhowie otrzymali firman nadający im ziemię wokół Amritsaru, który do dziś jest podstawą ich roszczeń do autonomicznego państwa.
Amritsar, najważniejsze miasto sikhów, zostało założone przez Guru Ram Dasa w 1574 roku. Zbudowana w tym samym roku świątynia Har Mandir, pokryta w 1802 roku płytkami złota (masło i złoty kruszec — to materia słońca), a więc Złota Świątynia, jest archetypem gurdwary, modelem dla wszystkich pozostałych, zbudowanych dużo później, aż do czasów nam współczesnych.
zbezczeszczenie świątyni Sikhów w Amritsarze i zamach na Indirę Gandhi
Pendżab został brutalnie rozcięty — dwie piąte dawnego kraju znalazły się w Indiach, trzy piąte — stały się Pakistanem Zachodnim. Jednak i tu prowincje długo nie mogły ułożyć sobie stosunków między sobą. Słabo zaludniony Beludżystan, zamieszkały przez ludy o niewielkim stopniu integracji, zawsze był w rękach drobnych wodzów wspólnot plemiennych. Mieszkańcy Sindu szczycą się odmienną kulturą i historią, które są nasycone wpływami staroperskimi; posługują się własnym językiem — sindi oraz, w mniejszym stopniu, urdu. Problemem stali się uchodźcy z Indii, w liczbie około 6 milionów, czyli jedna szósta mieszkańców Pakistanu Zachodniego. Rodowici mieszkańcy Pendżabu odgrywali dominującą rolę w administracji indyjsko-angielskiej i w siłach zbrojnych, wielu porzuciło niebawem Pakistan i wbrew swej woli pozostało przy Indiach. Podział Pendżabu był oddzielną tragedią Sikhów, których rodziny nagle znalazły się po dwóch stronach granicy, a Sikhowie po stronie pakistańskiej zostali pozbawieni świątyni w Amritsar.
Najważniejszym miastem Sikhów jest Amritsar, założone przez Guru Ram Dasa w 1574 roku, gdzie zbudowali oni wspaniałą gurdwarę, Durbar Sahib. Jest to ich świątynia główna i najważniejsza, archetyp wszystkich innych. Budowana przez wiele lat, między innymi dzięki kradzieży budulca z grobowca Dżahangira w Lahore, otrzymała w 1802 roku dach pokryty złotymi płytkami i odtąd popularnie nazywana Złotą Świątynią. Stąd wydawane są świeckie zalecenia dla całej wspólnoty.
[...]
W zasadzie od razu po wyodrębnieniu swej tożsamości, już w siedemnastym wieku, Sikhowie byli uciskani i prześladowani przez cesarzy mogolskich, ponosząc wielkie ofiary dla ochrony i zachowania swej wiary oraz odrębności narodowej. Paradoks polegał na tym, że ich religia była znacznie bliższa islamowi (instynkt samozachowawczy i przemyślność polityczna Guru Nanaka) niż jakakolwiek inna religia hindu, a mimo to muzułmanie traktowali ich jak innowierców, żądając płacenia podatku wyznaniowego (dżizja), co powodowało wieczne zatargi i niesnaski. Jedynie Akbar rozumiał intencje i aspiracje Sikhów, a także wyczuwał ich wzrastającą siłę, napierającą jak burza — otrzymali tedy firman nadający im ziemię wokół Amritsaru, który do dziś jest podstawą do roszczeń terytorialnych wciąż śnionego, autonomicznego państwa. Notorycznie odmawiali poddania się cesarstwu Wielkich Mogołów, zaciekle bronili przed hinduskimi radżami. Zawsze walczyli o swoją suwerenność.
[...]
Właśnie ten ostatni podział wzburzył dumnych i hardych Sikhów najbardziej — utworzyli ruch ekstremistyczny ruch separatystyczny, nawiązujący zresztą do ruchu Akali (Nieśmiertelnych) z XIX wieku, uparcie dążąc do autonomii terytorialnej i walcząc wszelkimi sposobami o utworzenie Khalistanu oraz do autonomii religijnej i ostatecznego wyłączenia ich z religii hindu. Ekstremiści ogłosili świętą wojnę przeciwko reżimowi politycznemu Indiry Gandhi i ze Złotej Świątyni w Amritsar uczynili fortecę, w której zabarykadowali się aż do osiągnięcia zwycięstwa wszyscy przywódcy ruchu.
[...]
W zasadzie od razu po wyodrębnieniu swej tożsamości, już w siedemnastym wieku, Sikhowie byli uciskani i prześladowani przez cesarzy mogolskich, ponosząc wielkie ofiary dla ochrony i zachowania swej wiary oraz odrębności narodowej. Paradoks polegał na tym, że ich religia była znacznie bliższa islamowi (instynkt samozachowawczy i przemyślność polityczna Guru Nanaka) niż jakakolwiek inna religia hindu, a mimo to muzułmanie traktowali ich jak innowierców, żądając płacenia podatku wyznaniowego (dżizja), co powodowało wieczne zatargi i niesnaski. Jedynie Akbar rozumiał intencje i aspiracje Sikhów, a także wyczuwał ich wzrastającą siłę, napierającą jak burza — otrzymali tedy firman nadający im ziemię wokół Amritsaru, który do dziś jest podstawą do roszczeń terytorialnych wciąż śnionego, autonomicznego państwa. Notorycznie odmawiali poddania się cesarstwu Wielkich Mogołów, zaciekle bronili przed hinduskimi radżami. Zawsze walczyli o swoją suwerenność.
[...]
Właśnie ten ostatni podział wzburzył dumnych i hardych Sikhów najbardziej — utworzyli ruch ekstremistyczny ruch separatystyczny, nawiązujący zresztą do ruchu Akali (Nieśmiertelnych) z XIX wieku, uparcie dążąc do autonomii terytorialnej i walcząc wszelkimi sposobami o utworzenie Khalistanu oraz do autonomii religijnej i ostatecznego wyłączenia ich z religii hindu. Ekstremiści ogłosili świętą wojnę przeciwko reżimowi politycznemu Indiry Gandhi i ze Złotej Świątyni w Amritsar uczynili fortecę, w której zabarykadowali się aż do osiągnięcia zwycięstwa wszyscy przywódcy ruchu.
Anegundi królestwo Widżajanagaru
Lokację państwa, a raczej siedzibę władzy królewskiej, ustanowiono na południe od rzeki Tungabhadra, wśród skalistych pagórków dających naturalną ochronę. Pierwsze pałace władców wzniesiono w Anegundi, a następnie zaczęto budować stolicę — Hampi. Miejsce założenia musiało spełniać określone kryteria: militarno-obronne, polityczne (centralna pozycja wobec własności lennych), ale przede wszystkim „ustawodawcze” to znaczy mitologiczne. Miejsce musiało być uświęcone, a jeśli nie było — to należało je uświęcić. Hindusi zawsze i wszędzie odwoływali się do Mahabharaty i czerpali stamtąd nazwy i imiona ze starożytnego nazewnictwa. Hampi usytuowano zatem na Pampa Kszetra, wzorowanym na Pampa Sarovar, Polu Chwały cytowanym w Ramajanie. Władcy mieli wysoką samoświadomość i szerokie horyzonty umysłowe, wspierali rodzimą kulturę i religie hindu, popierali rozwój nauk i literaturę, dążyli do szybkiego wzbogacenia się regionu, by mieć fundusze na zorganizowanie regularnej armii. Bogactwo przyciągało ogromne rzesze rzemieślników i artystów, a za nimi przybywali bogaci kupcy i handlarze, by towary sprzedawać, kupować i wymieniać.
Arkot Europejczycy w Indiach
Joseph Francois Dupleix służył w Kompanii francuskiej od 1720 roku. Od 1741 roku jako jej dyrektor rozpoczął agresywną politykę kolonialną, a dzięki swej żonie Joannie Castro, zwanej Dżam Begam, która była przyjaciółką Markizy de Pompadour, metresy Ludwika XV i była osobiście wspierana szkatułą królewską, zdobył w 1746 roku po ciężkich walkach fort Czennaiapatinam (Madras). Lecz później poniósł same porażki i wreszcie Robert Clive zmusił Francuzów do kapitulacji i oddania portu Madras, a Dupleix pozostawiony przez rząd francuski samemu sobie, w końcu odwołany, powrócił do Francji w niesławie. Klęska pod Arkot w 1751 roku wyeliminowała Francuzów z Indii, a następca Dupleixa podpisał z Kompanią angielską traktat, na mocy którego oddano Brytyjczykom wszystkie ziemie zdobyte przez Dupleixa. Wzniesiono mu pomnik w Pondicherry w 1870 roku.
Auroville Śri Aurobindo, świątynia
Matka powołała do życia międzynarodowe miasto Auroville, przeznaczone dla poszukujących jedności, spokoju i miłości, niezależnie od wyznawanej religii i przynależności narodowej. Idąc za służebnym wezwaniem Śri Aurobindo, Matka powiedziała: Prawda objawia się w jedności, a nie w podziale. Rezygnacja z danej narodowości daje możliwość wyboru serca innych przestrzeni, ducha i prawdy wspólnej wszystkim narodom. Wszystkie narodowości tej ziemi są jednią, pozwalającą wejrzeć i doświadczyć Boskiej Jedności w harmonii różnorodności zorganizowanych w państwa.
[...]
Kamień węgielny Auroville został położony 28 lutego 1968 roku. Ambasador Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej złożył polską ziemię do wspólnej urny ziemi wszystkich ówczesnych narodów świata. Urna znajduje się w symbolicznym centrum Auroville, między drzewem pokoju a amfiteatrem spotkań mieszkańców i sympatyków Auroville. Rozpoczęto budowę Matri Mandir, świątyni ducha w kształcie kuli pokrytej złotymi płytami, projektu francuskiego architekta Rogera Augera, której wznoszenie trwa do dziś.
[...]
Kamień węgielny Auroville został położony 28 lutego 1968 roku. Ambasador Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej złożył polską ziemię do wspólnej urny ziemi wszystkich ówczesnych narodów świata. Urna znajduje się w symbolicznym centrum Auroville, między drzewem pokoju a amfiteatrem spotkań mieszkańców i sympatyków Auroville. Rozpoczęto budowę Matri Mandir, świątyni ducha w kształcie kuli pokrytej złotymi płytami, projektu francuskiego architekta Rogera Augera, której wznoszenie trwa do dziś.
Słowem mandir pochodzącym z Orissy, określającym prostą świątynię o czterech kolumnach z kwadratowym płaskim dachem (synonim mandapy), nazywane są niektóre współczesne świątynie hinduskie lub dżinijskie, np. Matri Mandir w Auroville.
Badami miejsca sacrum
Pattadakal (koło Badami) — religijna stolica imperium Czalukjów z Dekanu i miejsce ich koronacji. Za ich panowania, między VII i VIII wiekiem, wytworzyły się i rozwinęły główne style architektury indyjskiej — pochodzące z południa wpływy drawidyjskie i idące z północy wpływy aryjskie (styl Nagara) dały w Pattadakal jedyną w swoim rodzaju harmonię stylistyczną. Wypracowane tu programy ikonograficzne i style przyjęły się następnie w całych Indiach.
Badrinath miejsca sacrum
Siedziba Śiwy jest na północy w Himalajach, w Badrinath.
[...]
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
[...]
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
Bangalore aszram, bakszysz, Stany Książęce Indii
Aśramy Sai Baby — zakładane są od 1945 roku; najbardziej znana to aśrama Punie i Puttaparthi koło Bangalore.
Gdy umawiamy się na usługę za określoną kwotę, jak w przypadku rikszy, motorikszy i taksówki, to płacimy dokładnie tyle, na ile umówiliśmy się. Typowe dla Europejczyków zaokrąglanie kwoty jest naganne. Pamiętam jak moja znajoma z Bangalore, osoba dość majętna, wyliczyła dokładnie 37,50 rupii za kurs motorikszą do miasta. Na moje zdziwienie, dlaczego skąpi i odlicza pieniądze zamiast dać kierowcy 40,- rupii, odpowiedziała krótko: „Umówiliśmy się na trzydzieści siedem pięćdziesiąt”.
Kiedy w 1897 roku pożar strawił stary pałac, dokonano wielu zmian — administrację państwa przeniesiono do Bangalore, a w Majsurze zbudowano Amber Vilas (Niebiański Pałac) najpiękniejszy i najbogatszy pałac całych Indii. Opleciony pajęczyną 96 tysięcy żarówek (zasilanych kiedyś własną elektrownią), które do dziś zapalają się o określonej godzinie, sprawia wrażenie bajkowej feerii.
Baroda Anglicy w Indiach, dżati, Gayatri Devi, języki, maharadżowie, Śri Aurobindo, Stany Książęce Indii, Wellington
W maju 1798 roku przybył do Indii jako gubernator generalny Fortu William w Bengalu Robert Wellesley lord Mornington, sprawujący ten urząd do 1805 roku. Jego młodszy brat, Arthur Wellesley, późniejszy książę Wellington, zmiażdżył w 1799 roku opór Sułtana Tipu i Kompania przejęła kontrolę nad najsilniejszym państwem południowych Indii, państwem Majsur. Zwyciężył też w 1803 roku konfederację Marathów, która dała Kompanii terytoria o powierzchni 24 000 mil kwadratowych, łącznie z miastami Delhi (w 1803, miasto to należało wcześniej do Marathów), Gwalior, Baroda (odzyskała później suwerenność), Ahmadnagar, przynoszące rocznie dwa miliony funtów szterlingów.
[...]
Już od początku lat dwudziestych XIX wieku jedynie Kompania dysponowała liczącą się siłą militarną na subkontynencie. Jednakże jej zwierzchność nad Indiami nigdy nie miała charakteru całkowitego. Trzymanie w dyscyplinie praktycznie każdego regionu wymagało obecności wojska i dowódców oraz planowanych akcji bojowych. Przy pomocy sipajów, wojska najemnego, utrzymywanego zresztą przez indyjskich władców, prowadzono praktycznie bez przerwy operacje militarne przeciwko Birmańczykom na północnym wschodzie, a na północnym zachodzie — przeciwko Afganom. Tylko dwa państwa indyjskie zachowały ostatecznie całkowitą autonomię — Baroda i Majsur.
[...]
Na durbarze w Delhi nie obyło się bez paru skandali, jak na przykład odwrócenie się plecami do władcy brytyjskiego i odejście, zamiast eleganckiego wycofywania się tyłem ze wzrokiem utkwionym w oblicze cesarza Indii. To odwrócenie się plecami do Jerzego V podczas durbaru przeszło do historii jako czyn bohaterski — tak właśnie mieli postąpić maharadża z Barody i maharadża Udaj z Udajpuru. Świadectwa epoki zgodnie potwierdzają, iż durbar w Delhi był jedną z najświetniejszych i najokazalszych ceremonii Radżu brytyjskiego. Przenosząc stolicę z Kalkuty do Delhi, Anglicy chcieli przypodobać się Hindusom i okazać szacunek starożytnej stolicy, która została założona przez Bharatów i była cytowana w Mahabharacie. Na początku XX wieku Anglicy chwytali się propagandowych spektakli, nie mających już wielkiego znaczenia, ale łechcących dumę władców indyjskich. Wzniesiono podium o marmurowych schodach, gdzie cesarska para zasiadła pod złotym baldachimem. Wokół zbudowano amfiteatr mogący pomieścić 100 tysięcy osób, a całość terenu zajmowała 40 km2. Książęta i władcy Indii przybyli hucznie wraz z rodzinami, całym dworem i służbą, wydobyli z kufrów najlepsze paradne stroje, specjalnie obstalowane na tę okazję. Wystawiono dwieście dwadzieścia trzy książęce obozy, a w niezliczonej ilości namiotów (podobno 40 tysięcy), których wystrój i urządzenie w niczym nie odbiegało od luksusów pałacowych, rozkwitało paradne życie dworskie. Wokół namiotów roztaczały się ogrody i aleje wysadzane krzakami róż, łączące poszczególne obozowiska. Durbar trwał przez parę tygodni, a festyny, rauty, mecze gry w polo, spotkania za purdahem w zenanie dla kobiet i prywatne spotkania klubowe dla mężczyzn nie miały końca. W miasteczku namiotów zamieszkało podobno 300 tysięcy osób. Było obecnych 161 książąt. Ale rzucała się w oczy i była szeroko komentowana nieobecność maharany Mewaru, Fateha Singha. Należał do najstarszego królewskiego rodu, cieszył się uznaniem i estymą, nienawidził Anglików tak jak jego poprzednicy nienawidzili Wielkiego Mogoła. Reszta obnosiła i pokazywała publicznie najlepsze klejnoty z dworskiej szkatuły — maharadża z Patiali obnosił się ze swymi diamentami, maharadża z Gwalior obnażał publicznie wspaniały pas z prawdziwych pereł, a maharadża z Barody — słynny naszyjnik z pereł.
[...]
Czy to właśnie ten naszyjnik z 68 naturalnych pereł nanizanych na dwa sznury ze starego siedmiosznurowego naszyjnika, osiągnął rekord ceny za biżuterię naturalną podczas aukcji w Genewie? W listopadzie 2004 roku Baroda Pearls, należące niegdyś do Khande Rao z Barody, wystawione na pokazie biżuterii Magnificent Jewels, osiągnęły cenę 3,1 milionów dolarów. W marcu 2008 padł nowy rekord ceny za biżuterię naturalną — 7,1 mln dolarów za naszyjnik, a zakupił go licytując przez telefon nieznany kolekcjoner z Azji.
[...]
Już od początku lat dwudziestych XIX wieku jedynie Kompania dysponowała liczącą się siłą militarną na subkontynencie. Jednakże jej zwierzchność nad Indiami nigdy nie miała charakteru całkowitego. Trzymanie w dyscyplinie praktycznie każdego regionu wymagało obecności wojska i dowódców oraz planowanych akcji bojowych. Przy pomocy sipajów, wojska najemnego, utrzymywanego zresztą przez indyjskich władców, prowadzono praktycznie bez przerwy operacje militarne przeciwko Birmańczykom na północnym wschodzie, a na północnym zachodzie — przeciwko Afganom. Tylko dwa państwa indyjskie zachowały ostatecznie całkowitą autonomię — Baroda i Majsur.
[...]
Na durbarze w Delhi nie obyło się bez paru skandali, jak na przykład odwrócenie się plecami do władcy brytyjskiego i odejście, zamiast eleganckiego wycofywania się tyłem ze wzrokiem utkwionym w oblicze cesarza Indii. To odwrócenie się plecami do Jerzego V podczas durbaru przeszło do historii jako czyn bohaterski — tak właśnie mieli postąpić maharadża z Barody i maharadża Udaj z Udajpuru. Świadectwa epoki zgodnie potwierdzają, iż durbar w Delhi był jedną z najświetniejszych i najokazalszych ceremonii Radżu brytyjskiego. Przenosząc stolicę z Kalkuty do Delhi, Anglicy chcieli przypodobać się Hindusom i okazać szacunek starożytnej stolicy, która została założona przez Bharatów i była cytowana w Mahabharacie. Na początku XX wieku Anglicy chwytali się propagandowych spektakli, nie mających już wielkiego znaczenia, ale łechcących dumę władców indyjskich. Wzniesiono podium o marmurowych schodach, gdzie cesarska para zasiadła pod złotym baldachimem. Wokół zbudowano amfiteatr mogący pomieścić 100 tysięcy osób, a całość terenu zajmowała 40 km2. Książęta i władcy Indii przybyli hucznie wraz z rodzinami, całym dworem i służbą, wydobyli z kufrów najlepsze paradne stroje, specjalnie obstalowane na tę okazję. Wystawiono dwieście dwadzieścia trzy książęce obozy, a w niezliczonej ilości namiotów (podobno 40 tysięcy), których wystrój i urządzenie w niczym nie odbiegało od luksusów pałacowych, rozkwitało paradne życie dworskie. Wokół namiotów roztaczały się ogrody i aleje wysadzane krzakami róż, łączące poszczególne obozowiska. Durbar trwał przez parę tygodni, a festyny, rauty, mecze gry w polo, spotkania za purdahem w zenanie dla kobiet i prywatne spotkania klubowe dla mężczyzn nie miały końca. W miasteczku namiotów zamieszkało podobno 300 tysięcy osób. Było obecnych 161 książąt. Ale rzucała się w oczy i była szeroko komentowana nieobecność maharany Mewaru, Fateha Singha. Należał do najstarszego królewskiego rodu, cieszył się uznaniem i estymą, nienawidził Anglików tak jak jego poprzednicy nienawidzili Wielkiego Mogoła. Reszta obnosiła i pokazywała publicznie najlepsze klejnoty z dworskiej szkatuły — maharadża z Patiali obnosił się ze swymi diamentami, maharadża z Gwalior obnażał publicznie wspaniały pas z prawdziwych pereł, a maharadża z Barody — słynny naszyjnik z pereł.
[...]
Czy to właśnie ten naszyjnik z 68 naturalnych pereł nanizanych na dwa sznury ze starego siedmiosznurowego naszyjnika, osiągnął rekord ceny za biżuterię naturalną podczas aukcji w Genewie? W listopadzie 2004 roku Baroda Pearls, należące niegdyś do Khande Rao z Barody, wystawione na pokazie biżuterii Magnificent Jewels, osiągnęły cenę 3,1 milionów dolarów. W marcu 2008 padł nowy rekord ceny za biżuterię naturalną — 7,1 mln dolarów za naszyjnik, a zakupił go licytując przez telefon nieznany kolekcjoner z Azji.
Twórca potęgi rodu Gaekwarów z Barody, Sajadżi Rao, był synem niepiśmiennego rolnika, którego ożeniono z piękną Ćimanabai, arystokratką z ludu Marathów (mieszkańcy Maharashtry).
Gayatri Devi pochodzi z rodziny maharadży z Koś Biharu (Cooch Behar, Górny Bihar), maleńkiego państewka ukrytego w Himalajach. Miasto Darjeeling z widokiem na Kandżendzongę, otoczone plantacjami słynnej herbaty, założonymi przez Anglików, był niegdyś ich prywatną własnością. Matka, księżniczka Indira Devi pochodziła z klanu Gaekwarów z Barody, najbogatszych maharadżów Indii, którzy od końca XIX wieku prowadzili światłą politykę reform w swoim państwie. Wielki reformator Sajadżi Rao był jej matecznym dziadkiem. Byli bajecznie bogaci i dla księżniczki był przeznaczony na męża równie majętny maharadża z Gwalior, z klanu Scindia. Ale na durbarze w Delhi w 1911 roku poznała pięknego, acz biednego księcia, w którym zakochała się na zabój. Nawet nie był następcą tronu, lecz tylko młodszym synem. Jednak Indira dopięła swego i poślubiła go potajemnie wbrew woli rodziców.
[...]
Gayatri Devi odziedziczyła po matce wszystko — urodę i lekkość obejścia, talent w zarządzaniu dobrami, zaangażowanie w sprawy publiczne i orientację w sprawach politycznych, praktycznie cały majątek Gaekwarów z Barody i nawet zdrowy rozsądek. Podobnie jak jej matka potajemnie i wbrew woli rodziców wyszła za mąż za maharadżę z Dżajpuru. Dżaj był piękny, mądry i bogaty, a jeśli dwie pierwsze żony poślubił ze względów polityczno-rodowych, to śliczna Gayatri stała się wybranką jego serca. Została jego trzecią żoną, a ślub, którego matka długo nie mogła jej wybaczyć, a zwłaszcza tego, że jej córka została Jej Wysokością Trzecią, okazał się skandalem opisanym przez wszystkie londyńskie gazety. Po ślubie wrócili do Dżajpuru, gdzie Gayatri zamieszkała w zenanie, kobiecej części pałacu. Aktywnie włączyła się, podobnie jak większość dawnych władców Indii, do budowy Indii demokratycznych — została parlamentarzystką, wybraną największą ilością głosów. Wszyscy twierdzili, że byli z Dżajem niezwykle zgraną parą. Tragiczny wypadek przerwał tę sielankę — w 1970 roku Dżaj spadł z konia podczas gry w polo w Londynie i zginął na miejscu. Miał 59 lat. Obrzęd spopielenia zwłok zaszczyciła swą obecnością królowa Elżbieta II i jej małżonek książę Filip, a pożegnalną mowę wygłosił Lord Mountbatten.
[...]
Nasz pałac, wysoko zawieszony na północno-wschodnim krańcu Indii w Koć Bihar, był oddalony o trzy tysiące kilometrów od pałacu moich dziadków, leżącym na drugim końcu kraju, w Barodzie nad brzegiem Morza Arabskiego. Kiedy byłam małą dziewczynką, cała rodzina często i chętnie wybierała się w podróż w odwiedziny do dziadków. Było nas pięcioro, w podnieceniu śledziliśmy przygotowania do wyjazdu. Pakunki układały się w sterty. Było tam zapakowane wszystko, jakbyśmy mieli stawić czoło najbardziej srogim chłodom i skwarnym upałom, nie mówiąc o bardziej przewidywalnych wydarzeniach, takich jak jakaś oficjalna wizyta czy zawody hippiczne. W dniu wyjazdu dworzec kolejowy był przewrócony do góry nogami z powodu wszystkich tych paczek i całej naszej służby, która podążała za nami wszędzie, gdzie jechaliśmy. Gdy pojawialiśmy się na peronie, rzeczy były już nadane i zręcznie poukładane przez skwapliwych służących.
[...]
W latach dwudziestych podróżowanie koleją żelazną nawet całkiem zwykłego mieszkańca Indii przypominało przesiedlanie się Beduinów, gdyż trzeba było zabierać ze sobą pościel, jedzenie i wszelkie przybory codziennego użytku. W tamtych czasach pociągi nie miały wprawdzie wagonów restauracyjnych i nie rozdawano prześcieradeł, koców ani ręczników, ale miały łazienki, gdzie można było wziąć prysznic. By więc sprostać wszystkim wymaganiom dnia codziennego zabieraliśmy w podróż do samej Barody naszych osobistych służących.
[...]
Przybywaliśmy wreszcie do Barody, gdzie już czekały oficjalne pojazdy, które ciągnąc się sznurem zawoziły nas książęcego pałacu Lakszmi Vilas, w którym moja matka spędziła dzieciństwo.
[...]
W 1910 roku, kiedy moja matka skończyła dziewiętnaście lat, dziadkowie oświadczyli jej, że zgodnie z hinduskim obyczajem zadecydowali o jej ślubie z maharadżą Scindią z Gwalior. Gwalior, podobnie jak Baroda, było jednym z najważniejszych marackich księstw Indii. Leżało w centrum półwyspu indyjskiego, a jego czterdziestoletni podówczas maharadża był przyjacielem mojego dziadka. (…)
[...]
Matka chciała poślubić księcia z Koć Biharu, ale natrafiła na zdecydowany opór rodziców. I wcale nie dlatego, że Koć Bihar było mniejsze i mniej ważne niż rodzinna Baroda, ani dlatego, że panująca tam rodzina pochodziła z innej kasty, ani też nie dlatego, że nie należała do dumnego klanu Marathów. Ani nawet z tego powodu, że sam książę był tylko młodszym synem, nie dziedziczącym tronu. Te wszystkie względy były dla mojego dziadka mało ważne. Największym zarzutem było to, że rodzina z Koć Biharu ulegała nadmiernym wpływom z Zachodu, a dziadek owe wpływy całkowicie potępiał. Dwór tamtejszy prowadził światowe życie, należał do śmietanki edwardiańskiej i przyjmował w Koć Biharze rozlicznych gości z Europy o różnych statusach społecznych. Gdzieś od 1911 roku jej członkowie zaskarbili sobie reputację lekkomyślnie prowadzących się i obyczajowo nie umiarkowanych, a to nie mogło podobać się mojemu dziadkowi wyznającemu raczej surowe obyczaje.(…)
[...]
Matka tonąc we łzach po raz ostatni błagała moją babcię o przebaczenie i błogosławieństwo, ale jej prośba pozostała bez odpowiedzi. Panna Tottenham twierdziła później, że kiedy tylko moja matka opuściła salon, babcia pogrążyła się w nieutulonym płaczu. A jednak odmówiła swego błogosławieństwa i nie utrzymywała kontaktu z córką przez dwa lata. Ugięła się dopiero w 1914 roku, tuż przed narodzinami mojej starszej siostry Ili, kiedy matka ciężko zachorowała. Nawiązała kontakt we właściwy sobie sposób, wysyłając do Koć Biharu marackiego kucharza, by przygotował dla mojej siostry specjalne dania z Barody, za którymi jak sądziła musiała tęsknić.
[...]
W 1947 roku Scindiowie oddali dobrowolnie demokratycznemu rządowi Indii swoje posiadłości ziemskie, z których tylko jedna przedstawiała wartość 170 milionów rupii, a same odsetki z tej kwoty pozwoliłyby utrzymać listę książąt, to znaczy pensje dla dawnych władców. Nie mówiąc o majątkach maharadżów z Barody, Dżajpuru, Majsuru, Hajdarabadu, Kaszmiru i innych…
[...]
Gayatri Devi odziedziczyła po matce wszystko — urodę i lekkość obejścia, talent w zarządzaniu dobrami, zaangażowanie w sprawy publiczne i orientację w sprawach politycznych, praktycznie cały majątek Gaekwarów z Barody i nawet zdrowy rozsądek. Podobnie jak jej matka potajemnie i wbrew woli rodziców wyszła za mąż za maharadżę z Dżajpuru. Dżaj był piękny, mądry i bogaty, a jeśli dwie pierwsze żony poślubił ze względów polityczno-rodowych, to śliczna Gayatri stała się wybranką jego serca. Została jego trzecią żoną, a ślub, którego matka długo nie mogła jej wybaczyć, a zwłaszcza tego, że jej córka została Jej Wysokością Trzecią, okazał się skandalem opisanym przez wszystkie londyńskie gazety. Po ślubie wrócili do Dżajpuru, gdzie Gayatri zamieszkała w zenanie, kobiecej części pałacu. Aktywnie włączyła się, podobnie jak większość dawnych władców Indii, do budowy Indii demokratycznych — została parlamentarzystką, wybraną największą ilością głosów. Wszyscy twierdzili, że byli z Dżajem niezwykle zgraną parą. Tragiczny wypadek przerwał tę sielankę — w 1970 roku Dżaj spadł z konia podczas gry w polo w Londynie i zginął na miejscu. Miał 59 lat. Obrzęd spopielenia zwłok zaszczyciła swą obecnością królowa Elżbieta II i jej małżonek książę Filip, a pożegnalną mowę wygłosił Lord Mountbatten.
[...]
Nasz pałac, wysoko zawieszony na północno-wschodnim krańcu Indii w Koć Bihar, był oddalony o trzy tysiące kilometrów od pałacu moich dziadków, leżącym na drugim końcu kraju, w Barodzie nad brzegiem Morza Arabskiego. Kiedy byłam małą dziewczynką, cała rodzina często i chętnie wybierała się w podróż w odwiedziny do dziadków. Było nas pięcioro, w podnieceniu śledziliśmy przygotowania do wyjazdu. Pakunki układały się w sterty. Było tam zapakowane wszystko, jakbyśmy mieli stawić czoło najbardziej srogim chłodom i skwarnym upałom, nie mówiąc o bardziej przewidywalnych wydarzeniach, takich jak jakaś oficjalna wizyta czy zawody hippiczne. W dniu wyjazdu dworzec kolejowy był przewrócony do góry nogami z powodu wszystkich tych paczek i całej naszej służby, która podążała za nami wszędzie, gdzie jechaliśmy. Gdy pojawialiśmy się na peronie, rzeczy były już nadane i zręcznie poukładane przez skwapliwych służących.
[...]
W latach dwudziestych podróżowanie koleją żelazną nawet całkiem zwykłego mieszkańca Indii przypominało przesiedlanie się Beduinów, gdyż trzeba było zabierać ze sobą pościel, jedzenie i wszelkie przybory codziennego użytku. W tamtych czasach pociągi nie miały wprawdzie wagonów restauracyjnych i nie rozdawano prześcieradeł, koców ani ręczników, ale miały łazienki, gdzie można było wziąć prysznic. By więc sprostać wszystkim wymaganiom dnia codziennego zabieraliśmy w podróż do samej Barody naszych osobistych służących.
[...]
Przybywaliśmy wreszcie do Barody, gdzie już czekały oficjalne pojazdy, które ciągnąc się sznurem zawoziły nas książęcego pałacu Lakszmi Vilas, w którym moja matka spędziła dzieciństwo.
[...]
W 1910 roku, kiedy moja matka skończyła dziewiętnaście lat, dziadkowie oświadczyli jej, że zgodnie z hinduskim obyczajem zadecydowali o jej ślubie z maharadżą Scindią z Gwalior. Gwalior, podobnie jak Baroda, było jednym z najważniejszych marackich księstw Indii. Leżało w centrum półwyspu indyjskiego, a jego czterdziestoletni podówczas maharadża był przyjacielem mojego dziadka. (…)
[...]
Matka chciała poślubić księcia z Koć Biharu, ale natrafiła na zdecydowany opór rodziców. I wcale nie dlatego, że Koć Bihar było mniejsze i mniej ważne niż rodzinna Baroda, ani dlatego, że panująca tam rodzina pochodziła z innej kasty, ani też nie dlatego, że nie należała do dumnego klanu Marathów. Ani nawet z tego powodu, że sam książę był tylko młodszym synem, nie dziedziczącym tronu. Te wszystkie względy były dla mojego dziadka mało ważne. Największym zarzutem było to, że rodzina z Koć Biharu ulegała nadmiernym wpływom z Zachodu, a dziadek owe wpływy całkowicie potępiał. Dwór tamtejszy prowadził światowe życie, należał do śmietanki edwardiańskiej i przyjmował w Koć Biharze rozlicznych gości z Europy o różnych statusach społecznych. Gdzieś od 1911 roku jej członkowie zaskarbili sobie reputację lekkomyślnie prowadzących się i obyczajowo nie umiarkowanych, a to nie mogło podobać się mojemu dziadkowi wyznającemu raczej surowe obyczaje.(…)
[...]
Matka tonąc we łzach po raz ostatni błagała moją babcię o przebaczenie i błogosławieństwo, ale jej prośba pozostała bez odpowiedzi. Panna Tottenham twierdziła później, że kiedy tylko moja matka opuściła salon, babcia pogrążyła się w nieutulonym płaczu. A jednak odmówiła swego błogosławieństwa i nie utrzymywała kontaktu z córką przez dwa lata. Ugięła się dopiero w 1914 roku, tuż przed narodzinami mojej starszej siostry Ili, kiedy matka ciężko zachorowała. Nawiązała kontakt we właściwy sobie sposób, wysyłając do Koć Biharu marackiego kucharza, by przygotował dla mojej siostry specjalne dania z Barody, za którymi jak sądziła musiała tęsknić.
[...]
W 1947 roku Scindiowie oddali dobrowolnie demokratycznemu rządowi Indii swoje posiadłości ziemskie, z których tylko jedna przedstawiała wartość 170 milionów rupii, a same odsetki z tej kwoty pozwoliłyby utrzymać listę książąt, to znaczy pensje dla dawnych władców. Nie mówiąc o majątkach maharadżów z Barody, Dżajpuru, Majsuru, Hajdarabadu, Kaszmiru i innych…
Już w latach 70. XX wieku Indusi zaczęli zastępować urzędowe nazwy angielskie własnymi. Madras wrócił do nazwy Chennai (Czenaj), Bombaj stał się Mumbai, a Kalkuta — Kolkata; Ooty wróciło do swej długiej i trudnej nazwy Udhagamandalam, a Baroda znów została Vadodarą.
Kiedy w 1707 roku zmarł Aurangzeb, imperium nie rozpadło się w ciągu jednego dnia, a Indie nie pogrążyły się w anarchii. Władza cesarska stopniowo przechodziła w ręce lokalnych możnowładców, sprawnych administratorów czy miejscowej szlachty, a często też — poborców podatkowych. Na gruzach cesarstwa, ale czerpiąc soki z pradawnych korzeni wyrosły jak grzyby po deszczu nowe, niezależne formacje polityczne pod wodzą silnych jednostek i sprawnej arystokracji lokalnej (Baroda, Gwalior, Indore, Hajdarabad). Wspaniale odrodziły się i niebawem rozkwitły pradawne malownicze księstwa hinduskie w Radżputanie pod panowaniem ranów, radżów i maharadżów, odnowiło się państwo Majsur rządzone przez Wadijarów, a następnie trzymane silną ręką Hajdara Ali i Sułtana Tipu (1759-99), Bengal pod zarządem bajecznie bogatych nababów, dawnych urzędników mogolskich. Na tych silnych, utworzonych przez Indusów państwach, miał wkrótce oprzeć swą władzę nowy najeźdźca-kolonizator, Radż brytyjski.
[...]
Dynastie osiemnastowieczne powstały najczęściej w wyniku przewrotu pałacowego i pochodzą od dowódców armii obsługujących słabych władców, jak dynastia Hajdarabadu, rody Gaekwarów z Barody, Scindiów z Gwalior, Holkarów z Indore. Państwo Benares rozkwitło, jak zawsze dzięki swej lokacji nad rzeką Gangą i wysokim podatkom z handlu i pielgrzymek. Niektórym starożytnym dynastiom radżpuckim udało się wspaniale odbudować swoje państwa — Dżajpur, Udajpur czy Majsur, ale po 1857 roku władzę w Indiach, drogą energicznej kolonizacji, dyplomacji oraz zwykłego podboju lub schedy po Kompanii Wschodnioindyjskiej, skutecznie przejęła Wielka Brytania. Setki książąt indyjskich podpisywało traktaty, przekazując swoje państewka pod protekcję, czyli dominację angielskiego imperium. Wielu maharadżów stało się władcami jedynie dzięki wsparciu Anglików — podpisywali tak zwane traktaty pokojowe, alianse i pakty przyjaźni, zwane dosti London. Niektórzy radżowie nigdy się nie ugięli, o wielu zupełnie zapomniano, a jeszcze inni byli na indyjskiej szachownicy tak marnymi pionkami, że nie warto było fatygować dyplomatów, gdyż stany książęce nie leżały na drodze interesów twórców imperium brytyjskiego. Anglicy nigdy nie byli władcami całych Indii, na indyjskiej mapie pozostało sporo miejsc, w których nigdy nie pojawił się żaden angielski kolonizator w słynnym kasku i na koniu, z czasem pojawili się natomiast angielscy miłośnicy, wielbiciele i koneserzy indyjskiej cywilizacji.
[...]
Kolonizatorzy podzielili stany książęce na trzy kategorie: 118 stanów mających prawo do jednej salwy, 117 — nie mających prawa do żadnej salwy i 327 wczesnych lokalnych formacji feudalno-plemiennych (tubylcze państewka), zarządzanych prawem dynastycznych sukcesji przez dżagirdarów, thakurów i talukdarów będących często ludźmi znacznie bardziej bogatymi i poważanymi niż niejeden maharadża, któremu służyli. Pięć wyróżnionych wielkich państw-filarów Radżu brytyjskiego mających prawo, podczas oficjalnych uroczystości dworskich, do dwudziestu jeden salw armatnich to Hajdarabad, Majsur, Baroda, Gwalior i Kaszmir, wśród których jedynym władcą pochodzenia radżpuckiego był Wadijar z Majsuru, lecz ani jeden książę wczesnośredniowiecznych rodów samej Radżputany nie został wyróżniony. Oprócz wyżej wymienionych, inne państwa zarządzane z wiekim kunsztem administracyjnym przez hinduskich władców to Travancore, Indore i Bikaner. Wszędzie na dworach indyjskich panowała mieszanka obyczajów hinduskich, mogolskich i bardziej lub mniej angielskich.
[...]
Dynastie osiemnastowieczne powstały najczęściej w wyniku przewrotu pałacowego i pochodzą od dowódców armii obsługujących słabych władców, jak dynastia Hajdarabadu, rody Gaekwarów z Barody, Scindiów z Gwalior, Holkarów z Indore. Państwo Benares rozkwitło, jak zawsze dzięki swej lokacji nad rzeką Gangą i wysokim podatkom z handlu i pielgrzymek. Niektórym starożytnym dynastiom radżpuckim udało się wspaniale odbudować swoje państwa — Dżajpur, Udajpur czy Majsur, ale po 1857 roku władzę w Indiach, drogą energicznej kolonizacji, dyplomacji oraz zwykłego podboju lub schedy po Kompanii Wschodnioindyjskiej, skutecznie przejęła Wielka Brytania. Setki książąt indyjskich podpisywało traktaty, przekazując swoje państewka pod protekcję, czyli dominację angielskiego imperium. Wielu maharadżów stało się władcami jedynie dzięki wsparciu Anglików — podpisywali tak zwane traktaty pokojowe, alianse i pakty przyjaźni, zwane dosti London. Niektórzy radżowie nigdy się nie ugięli, o wielu zupełnie zapomniano, a jeszcze inni byli na indyjskiej szachownicy tak marnymi pionkami, że nie warto było fatygować dyplomatów, gdyż stany książęce nie leżały na drodze interesów twórców imperium brytyjskiego. Anglicy nigdy nie byli władcami całych Indii, na indyjskiej mapie pozostało sporo miejsc, w których nigdy nie pojawił się żaden angielski kolonizator w słynnym kasku i na koniu, z czasem pojawili się natomiast angielscy miłośnicy, wielbiciele i koneserzy indyjskiej cywilizacji.
[...]
Kolonizatorzy podzielili stany książęce na trzy kategorie: 118 stanów mających prawo do jednej salwy, 117 — nie mających prawa do żadnej salwy i 327 wczesnych lokalnych formacji feudalno-plemiennych (tubylcze państewka), zarządzanych prawem dynastycznych sukcesji przez dżagirdarów, thakurów i talukdarów będących często ludźmi znacznie bardziej bogatymi i poważanymi niż niejeden maharadża, któremu służyli. Pięć wyróżnionych wielkich państw-filarów Radżu brytyjskiego mających prawo, podczas oficjalnych uroczystości dworskich, do dwudziestu jeden salw armatnich to Hajdarabad, Majsur, Baroda, Gwalior i Kaszmir, wśród których jedynym władcą pochodzenia radżpuckiego był Wadijar z Majsuru, lecz ani jeden książę wczesnośredniowiecznych rodów samej Radżputany nie został wyróżniony. Oprócz wyżej wymienionych, inne państwa zarządzane z wiekim kunsztem administracyjnym przez hinduskich władców to Travancore, Indore i Bikaner. Wszędzie na dworach indyjskich panowała mieszanka obyczajów hinduskich, mogolskich i bardziej lub mniej angielskich.
Urodził się w 1872 w Kalkucie, w rodzinie arystokratycznej; jego ojciec był wysokim urzędnikiem w administracji radżu brytyjskiego. W wieku siedmiu lat został wysłany do szkół do Anglii. Po ukończeniu z wyśmienitym wynikiem University of Cambridge, miał rozpocząć karierę urzędniczą, ale świadomie nie pojawił się na egzaminie z jazdy konnej, wobec czego nie został przyjęty do Indian Civil Service. W 1893 roku powrócił do Indii i objął stanowisko sekretarza u maharadży Sajadżi Rao Gaekwara z Barody, który powierzył mu również funkcję profesora języka francuskiego, a następnie języka angielskiego w College of Baroda. Został wice-dyrektorem tej szkoły, lecz praca zawodowa oraz własne studia nad sanskrytem i innymi językami indyjskimi nie pozwoliły mu poświęcić się nauczaniu. Po czternastu latach opuścił dwór w Barodzie, wzbogacony o studia nad rodzimą literaturą i jogą, przeświadczony o wysokiej, a mało ówcześnie znanej, historii cywilizacji indyjskiej. Postanowił nadal ją poznawać i rozsławiać.
Podczas gdy wśród władców europejskich panowała fobia posiadania syna-następcy i dynastie przepadały z powodu jego braku, a kłótnie o objęcie tronu doprowadzały do zamieszek, wojen o sukcesję, agresji z zewnątrz i innych kataklizmów społecznych, w Indiach istniało od zawsze zwyczajowe prawo adopcji. Korzystali z niego wszyscy, a dla władców był to prosty i skuteczny sposób nie tylko zapewnienia ciągłości linii rodowej, ale zapewnienia spokoju w księstwie. Skorzystali z niego Wadijarowie z Majsuru, Gaekwarowie z Barody, Sawai Madho Singh, który adoptował 11-letniego Sawai Man Singha II (Dżaja) z Dżajpuru, później wielkiego przyjaciela królowej Elżbiety, księcia Filipa i Lorda Mountbattena. I obecny maharadża Dżajpuru przeprowadził niedawno rytuał adopcji swego wnuka na kolejnego maharadżę klanu Kaczwaha.
[...]
Nazwy głównych miast-stolic były w większości jednocześnie nazwami państw (państwo Hajdarabad, państwo Baroda, itd.). Po nacjonalizacji w 1949 roku, kiedy ziemskie posiadłości zostały rozparcelowane, więź maharadżów z ludnością wiejską została praktycznie zerwana, a wieśniacy musieli sami zacząć troszczyć się o swoje świątynie i święta, o wybór upraw i kanały melioracyjne. W nielicznych przypadkach, kiedy państewko było miniaturowe i pozbawione wielkiej aglomeracji, więź pozostała (Khimsar).
[...]
Rządzący tam od XVIII wieku Gaekwarowie byli Marathami, a ich bohaterem — wielki Śiwadżi, obrońca tradycji hindu, świetny organizator i dowódca partyzantki walczącej z armią Wielkich Mogołów. Wielki hinduski zryw narodowy, który pod egidą Marathów ogarnął w XVIII wieku Dekan omal nie zakończył się zjednoczeniem całych Indii. Marathom nie powiodło się, ale ostatecznie utworzyli szereg państw, z których największe to Gwalior, Indore i Baroda. Powstała w 1719 roku, a swe bogactwo zawdzięczała ścisłej współpracy z Anglikami — handel i wojskowość były dwoma dziedzinami napełniającymi skarbiec. Lecz najbardziej Baroda wzbogaciła się na wzroście cen bawełny z powodu wojny secesyjnej w Ameryce. Khande Rao nabył w 1866 roku brazylijski diament „Gwiazdę Południa”.
[...]
Najchlubniejszym władcą był Sajadżi Rao III, który wstąpił na tron jako adoptowany syn poprzedniego władcy, mając zaledwie dwanaście lat i rządził Barodą przez 64 lata, od 1875 do 1939 roku. Poślubił piękną Ćimanabai, inteligentną arystokratkę z rodu Marathów, która stała się zagorzałą bojowniczką o prawa kobiet — w 1927 roku przewodniczyła ona pierwszej Ogólnoindyjskiej Konferencji Kobiet. Oboje przekształcili Barodę w jedno z najlepiej rozwiniętych państw Radżu brytyjskiego, a choć byli przy tym wielce przywiązani do tradycji, to uważano ich za najbardziej oświeconych władców Indii.
[...]
To on zatrudnił jako sekretarza młodego Aurobindo, powracającego ze studiów w Anglii, który w Barodzie miał spędzić czternaście niezwykle płodnych i kształcących lat życia (1893-1907). W tamtejszych bibliotekach publicznych i prywatnych po raz pierwszy zetknął się ze starożytną historią Indii i nauczył się sanskrytu, czytając z wypiekami na twarzy indyjskie eposy Mahabharatę i Ramajanę. Na dworze w Barodzie powstał i rozgorzał jeden z najsilniejszych ośrodków walki narodowowyzwoleńczej przeciwko Anglikom (obok Kalkuty).
[...]
Nazwy głównych miast-stolic były w większości jednocześnie nazwami państw (państwo Hajdarabad, państwo Baroda, itd.). Po nacjonalizacji w 1949 roku, kiedy ziemskie posiadłości zostały rozparcelowane, więź maharadżów z ludnością wiejską została praktycznie zerwana, a wieśniacy musieli sami zacząć troszczyć się o swoje świątynie i święta, o wybór upraw i kanały melioracyjne. W nielicznych przypadkach, kiedy państewko było miniaturowe i pozbawione wielkiej aglomeracji, więź pozostała (Khimsar).
[...]
Rządzący tam od XVIII wieku Gaekwarowie byli Marathami, a ich bohaterem — wielki Śiwadżi, obrońca tradycji hindu, świetny organizator i dowódca partyzantki walczącej z armią Wielkich Mogołów. Wielki hinduski zryw narodowy, który pod egidą Marathów ogarnął w XVIII wieku Dekan omal nie zakończył się zjednoczeniem całych Indii. Marathom nie powiodło się, ale ostatecznie utworzyli szereg państw, z których największe to Gwalior, Indore i Baroda. Powstała w 1719 roku, a swe bogactwo zawdzięczała ścisłej współpracy z Anglikami — handel i wojskowość były dwoma dziedzinami napełniającymi skarbiec. Lecz najbardziej Baroda wzbogaciła się na wzroście cen bawełny z powodu wojny secesyjnej w Ameryce. Khande Rao nabył w 1866 roku brazylijski diament „Gwiazdę Południa”.
[...]
Najchlubniejszym władcą był Sajadżi Rao III, który wstąpił na tron jako adoptowany syn poprzedniego władcy, mając zaledwie dwanaście lat i rządził Barodą przez 64 lata, od 1875 do 1939 roku. Poślubił piękną Ćimanabai, inteligentną arystokratkę z rodu Marathów, która stała się zagorzałą bojowniczką o prawa kobiet — w 1927 roku przewodniczyła ona pierwszej Ogólnoindyjskiej Konferencji Kobiet. Oboje przekształcili Barodę w jedno z najlepiej rozwiniętych państw Radżu brytyjskiego, a choć byli przy tym wielce przywiązani do tradycji, to uważano ich za najbardziej oświeconych władców Indii.
[...]
To on zatrudnił jako sekretarza młodego Aurobindo, powracającego ze studiów w Anglii, który w Barodzie miał spędzić czternaście niezwykle płodnych i kształcących lat życia (1893-1907). W tamtejszych bibliotekach publicznych i prywatnych po raz pierwszy zetknął się ze starożytną historią Indii i nauczył się sanskrytu, czytając z wypiekami na twarzy indyjskie eposy Mahabharatę i Ramajanę. Na dworze w Barodzie powstał i rozgorzał jeden z najsilniejszych ośrodków walki narodowowyzwoleńczej przeciwko Anglikom (obok Kalkuty).
12 marca 1803 poprowadził wojsko na pierwszą samodzielną wielką wyprawę wojenną, by wesprzeć Marathów (opłacanych przez Anglików) przeciw wielkim, niespokojnym książętom hinduskim: nie chcieli poddać się Anglikom członkowie rodu Gaekwad z Barody, ród Scindia z Gwalioru, Bhonsla z Nagpuru i Holkare z Indoru. Świeżo upieczony generał chciał podbić kraj, by uprzedzić w tym Francuzów, których motto brzmiało: Czy w okresie pokoju, czy też wojny z Wielką Brytanią, celem każdego francuskiego męża stanu musi być podważanie wpływów, władzy i dobrobytu Anglików w Indiach.
[...]
Zgodnie z warunkami traktatów, Anglia zagarnęła terytoria o powierzchni 24 000 mil kwadratowych, łącznie z miastami Delhi, Gwalior, Baroda, Ahmadnagar, przynoszące rocznie dwa miliony funtów szterlingów. Anglia to znaczyło Kompania Wschodnioindyjska, która ani myślała podziękować Arthurowi Wellesleyowi za cokolwiek. Jedynie mieszkańcy Seringapatam wysłali list podpisany przez hindusów i muzułmanów z wyrazami wdzięczności za spokój, bezpieczeństwo i szczęśliwość, jakiej zaznaliśmy pod Waszą opieką. Od Anglii otrzymał tytuł Kawalera Orderu Łaźni.
[...]
Zgodnie z warunkami traktatów, Anglia zagarnęła terytoria o powierzchni 24 000 mil kwadratowych, łącznie z miastami Delhi, Gwalior, Baroda, Ahmadnagar, przynoszące rocznie dwa miliony funtów szterlingów. Anglia to znaczyło Kompania Wschodnioindyjska, która ani myślała podziękować Arthurowi Wellesleyowi za cokolwiek. Jedynie mieszkańcy Seringapatam wysłali list podpisany przez hindusów i muzułmanów z wyrazami wdzięczności za spokój, bezpieczeństwo i szczęśliwość, jakiej zaznaliśmy pod Waszą opieką. Od Anglii otrzymał tytuł Kawalera Orderu Łaźni.
Belur daty, królestwo Widżajanagaru
w Karnatace panuje dynastia Hojsala z kwitnącymi ośrodkami w Halebid i Belur
W 1296 roku starożytne królestwo Jadawów (Yadavagiri), leżące w południowych Indiach, zostało rozbite i splądrowane przez muzułmańskie kohorty tureckiego pochodzenia z rozkazu władcy Ala ud-Dina Chaldżiego. Ucierpiało wiele innych państewek, jak choćby Majsur Hojsalów, a zwłaszcza ich hinduskie świątynie w Halebid i Belur. Lokalna ludność postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce, ufortyfikować miejsca strategiczne, zorganizować swoiste pospolite ruszenie i bronić terenów przed najazdami z północy, o których snuto ponure opowieści — gwałty, plądrowanie, porywanie dziewcząt do haremów, a chłopaków do oddziałów wojskowych oraz niszczenie statuetek bóstw w świątyniach stawało się dla Hindusów chlebem powszednim. Wszak Indie północne już od 1210 roku były ciemiężone przez Sułtanat Delhijski.
Benares daty, maharadżowie, Stany Książęce Indii
cywilizacja Doabu rozciąga się od Pendżabu po Bihar, powstają miasta Indraprasztha i Benares
[...]
odbudowa Benaresu (Waranasi) i zrujnowanych przez Aurangzeba świątyń, powstają słynne ghaty i pałace władców, w 1780 Benaresu zagarnia Kompania Wschodnioindyjska
[...]
odbudowa Benaresu (Waranasi) i zrujnowanych przez Aurangzeba świątyń, powstają słynne ghaty i pałace władców, w 1780 Benaresu zagarnia Kompania Wschodnioindyjska
Dynastie osiemnastowieczne powstały najczęściej w wyniku przewrotu pałacowego i pochodzą od dowódców armii obsługujących słabych władców, jak dynastia Hajdarabadu, rody Gaekwarów z Barody, Scindiów z Gwalior, Holkarów z Indore. Państwo Benares rozkwitło, jak zawsze dzięki swej lokacji nad rzeką Gangą i wysokim podatkom z handlu i pielgrzymek. Niektórym starożytnym dynastiom radżpuckim udało się wspaniale odbudować swoje państwa — Dżajpur, Udajpur czy Majsur, ale po 1857 roku władzę w Indiach, drogą energicznej kolonizacji, dyplomacji oraz zwykłego podboju lub schedy po Kompanii Wschodnioindyjskiej, skutecznie przejęła Wielka Brytania. Setki książąt indyjskich podpisywało traktaty, przekazując swoje państewka pod protekcję, czyli dominację angielskiego imperium. Wielu maharadżów stało się władcami jedynie dzięki wsparciu Anglików — podpisywali tak zwane traktaty pokojowe, alianse i pakty przyjaźni, zwane dosti London. Niektórzy radżowie nigdy się nie ugięli, o wielu zupełnie zapomniano, a jeszcze inni byli na indyjskiej szachownicy tak marnymi pionkami, że nie warto było fatygować dyplomatów, gdyż stany książęce nie leżały na drodze interesów twórców imperium brytyjskiego. Anglicy nigdy nie byli władcami całych Indii, na indyjskiej mapie pozostało sporo miejsc, w których nigdy nie pojawił się żaden angielski kolonizator w słynnym kasku i na koniu, z czasem pojawili się natomiast angielscy miłośnicy, wielbiciele i koneserzy indyjskiej cywilizacji.
Bogaty bramin Mansa Ram został mianowany w 1738 roku miejscowym poborcą skarbowym przez mogolskiego gubernatora prowincji Oudh. Za jego sprawą miasto stało się wielkim ośrodkiem studiów religijnych, językowych (sanskryt) i literackich. Maharadża z Benares, będący wśród władców jedynym braminem, cieszył się tak ogromnym szacunkiem, że stał się niejako duchowym przywódcą odnowienia tradycji hindu i ożywienia religijnego po upadku cesarstwa. Wielkim nakładem pracy i kosztów odbudowano świątynie, wszystkie doszczętnie zniszczone pod koniec XVII wieku przez Aurangzeba. Wtedy powstały też słynne ghaty nad Gangą i wspaniałe rezydencje arystokracji hinduskiej, która dawała światły przykład przywracania tradycji, a w swych okazałych pałacach przyjmowała pielgrzymów i wszelkiego autoramentu biedaków, rozdając pożywienie i dając schronienie. Codziennie rano bogaci i biedni hindusi wspólnie przyjmowali kąpiel rytualną, a o zachodzie słońca odprawiali pudżę ku czci rzeki Gangi — maharadżowie na tarasach i wieżyczkach swych cudnych pałaców, a ludność — na ghatach.
Bhopal miejsca sacrum
Bhimbetka (koło Bhopalu) to zespół skalnych schronień i jaskiń z niezwykłymi malunkami pochodzącymi z czasów prehistorycznych (mezolit, 9 tys. lat p.n.e.). Występują tu najstarsze na świecie sztucznie stworzone skalne ściany i podłogi oraz jedne z najstarszych petroglifów. Ściany pokryte są rysunkami słoni, jeleni i bizonów, na jednym z malowideł widnieje paw, wąż, jeleń i słońce.
Bhuj Gondowie
Indie to kraj o archaicznej przeszłości, nadal dynamicznie kształtowany, tworzący się jakby na naszych oczach — zmiana struktury słonych błot w Zatoce Kaććh w Gudżaracie w 1810 roku, wielkie trzęsienie ziemi w Assamie w 1897 roku czy ponowne, tragiczne trzęsienie ziemi na skraju słonych błot, które 21 stycznia 2001 roku zmiotło z powierzchni ziemi stare miasto Bhuj, grzebiąc 6 tysięcy mieszkańców, te wszystkie wydarzenia wyjaśniają, że wieczność, sanatana, nie jest dla hindusów pustym słowem.
Bidżapur kraj Czolów, maharadżowie, Marathowie
Najpotężniejszym władcą był Radżaradża, Król Królów (985-1014), a jego największym dziełem — świątynia w Tandżawur. Ofiarował jej ćwierć tony złota i tyleż srebra, niezliczone klejnoty oraz posiadłości ziemskie. Zatrudnił setki braminów i tysiące rzemieślników, którzy sprawiali, że pieniądz był w ciągłym obiegu. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, kiedyś pokrytej kutym złotem. Tandżawur był miastem nauki, więc cała ówczesna wiedza astrologiczna, matematyczna i geometryczna została zawarta w świątyni — zachowane są proporcje wszystkich linii wysokości w stosunku do szerokości i kanony hinduskich liczb świętych, z których najważniejsza jest liczba 108, poświęcona Śiwie. Radżaradża zdobył Malabar i rynki arabskie, gdzie arabskie konie i broń wymieniano na przyprawy (gałka muszkatołowa robiła furorę jako środek podniecający). Spore zyski przyniosła wyprawa łupieżcza na Cejlon, który nieco później jako prowincja został włączony do państwa Czolów, nie mówiąc o zdobyczach syna władcy, Radżendry, który doszedł aż na płaskowyż Dekan, do Bidżapuru, plądrując cały kraj. Łupy z tej właśnie wyprawy pozwoliły na wzniesienie wspaniałej świątyni w Tandżawur w 1010 roku. Jeszcze większym wyczynem Radżendry była poprowadzona przez Orissę wyprawa nad rzekę Gangę, oddaloną od doliny Kaweri o 1500 kilometrów. Podbijani i brani w niewolę królowie mieli jakoby nieść na głowie dzbany ze świętą wodą przeznaczoną do nowej świątyni w Gangakondaczolapuram.
Już dawno przepadła pamięć o latach świetności dawnych potężnych dynastii indyjskich, takich jak Czalukja, Maurya, Gupta, Czola, Pandawa czy Hojsala, kiedy w 1527 roku do Indii wkroczyły kohorty ludów turecko-mogolskich, których dowódcy wojskowi utworzyli samozwańczą dynastię Wielkich Mogołów. Za ich panowania nastąpił ostateczny upadek niezależności wielu średniowiecznych, a nawet starożytnych, lokalnych formacji społecznych. Jeśli maharadżom i sułtanom udawało się zachować państwowość, to tylko kosztem daleko idącej współpracy (państewka radżpuckie) lub konieczności płacenia różnego typu danin i haraczy (Golkonda, Bidżapur). Najeźdźcy przejęli silny Sułtanat Delhijski, istniejący od 1210 do roku 1626, kiedy to zmarł ostatni, sprzymierzony z Mogołami sułtan. Zajęli Indie północne, ale praktycznie nigdy na trwałe nie zdobyli całego Dekanu, ani zwłaszcza południa, gdzie przetrwały stare formacje. W 1489 roku muzułmańskie państwo Bahmanidów rozpadło się na pięć silnych sułtanatów: Bidar, Ahmednagar i Berar, Bidżapur, Golkonda (późniejszy Hajdarabad) i Ahmedabad. Widżajanagar, jedno z największych hinduskich królestw, założone w 1336 przez Hariharę i Bukkę kontrolowało całe Indie południowe i Wybrzeże Malabarskie. Jej upadek stał się faktem po słynnej bitwie pod Talikot w 1566 roku, kiedy konfederacja pięciu sułtanatów Dekanu splądrowała i zrównała z ziemią Hampi, bajkową stolicę Widżajanagaru. Wtedy urosło do wielkości potęgi państwo Majsur. W Kerali przez cały okres panowania Wielkich Mogołów trzymały się dzielnie miniaturowe księstwa hinduskie. W centralnych Indiach podnieśli się Marathowie, budując od XVI wieku nowoczesne państwo, które swym zasięgiem o mało co nie objęło w XVIII wieku całego subkontynentu.
Ale spory dynastyczne i ogrom terytorialny państwa doprowadziły do osłabienia jego politycznego znaczenia, a w dodatku rodziła się nowa potęga — angielski kolonializm. Po rozbiciu państwa Majsur w południowych Indiach w 1799 roku, Kompania Wschodnioindyjska skierowała wszystkie swoje siły na zniszczenie potęgi Marathów. Trzy wojny angielsko-marackie, prowadzone między 1779 a 1818 rokiem, doprowadziły do wykrwawienia i rozerwania w strzępy ogromnego terytorium, które zresztą zawsze było konfederacją wolnych księstw. Ostateczne dokumenty podpisano w 1818 roku, ostatni peszwa musiał oddać Punę pod zarząd rodzącego się Bombaju i tylko maleńkie królestwo Satara zachowało symboliczną niepodległość. Zarządzał nim Pratap Simha, potomek w prostej linii Śiwadżiego Bhonsle. To on przechował do naszych czasów jeden z jego mieczy i kolczugę, w której przed bitwą o Bidżapur w 1659 roku przybył na spotkanie z Afzal Chanem oraz słynne „pazury tygrysa”, które miał ukryte w rękawie i którymi tego wodza rozszarpał.
Bikaner Drawidowie, Radżputowie
Stanowiska archeologiczne badające miasta doliny Indusu zamknięto wskutek wybuchu II wojny światowej, a później nie zostały otwarte z powodu przejęcia tego regionu przez Pakistan w 1947 roku. Rząd Pakistanu nie wyrażał przez długi czas zgody na uruchomienie stanowisk. Dopiero w latach 60., pod wpływem nacisków międzynarodowych, zwłaszcza angielskich, uczeni indyjscy mogli dalej poprowadzić badania nad początkiem swojej cywilizacji, gdyż nie ma wątpliwości, iż była ona na wskroś indyjska. Wiele skarbów bezpowrotnie przepadło — Pakistańczycy przeprowadzali próby nuklearne na pustyni Thar, a wcześniej, w XIX wieku, wykorzystali potężne bloki kamienne z portu Lothal do budowy podkładów dla linii kolejowej Lahore-Multan. Dzisiejsze odkrycia zbulwersowały naszą wiedzę o rzekomym prymacie cywilizacji indoeuropejskiej nad indyjską. Odkryto ogromną ilość stanowisk na terenie dzisiejszych Indii (około 2 tysiące) na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie i w Zatoce Kambajskiej, wprawdzie znacznie uboższych, ale świadczących o jej wielkim zasięgu. W Radżastanie, na północ od Bikaneru, odsłonięto spod piasków pustyni Kalibangan, najstarsze miasto harappejskie położone na terenie Indii. Podczas wykopalisk (1961-1969), odsłoniły się ślady uprawiania ziemi drewnianym pługiem, datowane na 3000 p.n.e. i świadczące o wysokiej kulturze rolniczej. Znaleziono też śliczny gliniany gwizdek w kształcie odlatującego ptaka.
Między V a VIII wiekiem trwał wielki proces hinduizacji (czy braminizacji) „nowych” plemion radżpuckich, które przyjęły hinduskie religie i obyczaje i poczęły wstępować na drogę wypełniania dharmy. Większość z nich stała się gorliwymi wyznawcami Kriszny, a Ramę uważała za protoplastę swego rodu. Klany radżpuckie, asymilując się z ludnością, wśród której legendy i mity z czasów wedyjskich były wciąż żywe, zaczęły udowadniać swe pochodzenie od rodów najbardziej starożytnych. Trochę później, w czasach średniowiecza, daje się zauważyć ogromne zainteresowanie i nawet zafascynowanie najdawniejszą historią lokalną, co zaowocowało swoistym „podłączeniem się pod tradycję wedyjską”, rozumianą zresztą jako wyjątkowa szansa wywyższenia swych rodów. Niewątpliwie bramini odegrali w tym nowym procesie mitotwórczym ogromną rolę. W Puranach cytowana jest legendarna dynastia braminów z czasów wedyjskich założona przez Ikszawaku, wnuka Surji, do której mieli należeć władcy Ajodhji, a więc Rama. Ten klan synów słońca, Surjawamsia, wzbogacił się zatem o klan Kaczwaha z Dżajpuru i Alwaru, klan Guhilot, klan Rathor z Dżodhpuru i Bikaneru, Sisodia z Udajpuru, klan Vakhela, które wszystkie zaczęły wywodzić swe pochodzenie od tej starożytnej linii. Inni Radżputowie zwrócili uwagę na „młodszą” linię Somawamsia lub Czandrawamsia, do której należały mityczne klany Jadawa (klan Kriszny), Paurawa i Kaśi, cytowane w Mahabharacie. Od synów księżyca wywiedli więc swe pochodzenie: Bhatti z Dżajsalmeru, Chudasama, klan Dżatów.
[...]
Marwar — maru wara, kraina śmierci — rozciąga się na północy, między górami Arawalli a pustynią Thar, obejmując tereny trudno dostępne, a ze względu na brak wody — nieprzyjazne. Dla mieszkańców był to jednak zawsze atut — wojska mogolskie i marackie niechętnie zapędzały się w te okolice. Wojownicy z klanu Rathore zbudowali królestwa Dżodhpur i Bikaner, a z klanu Bhatti — Dżajsalmer.
[...]
Bikaner, o powierzchni 61 355 km2, został założony w 1488 roku przez Rao Bika, księcia z klanu Rathore, młodszego syna władcy Dżodhpuru. Książę wykazywał się nieposkromioną ambicją, wobec czego ojciec wysłał go na podbój nowych ziem, z dala od swego państwa. Mając pod swą komendą mały oddziałek wojska, Bika walczył przez trzydzieści lat z dzikimi plemionami osiadłymi na pustyni, ale osiągnął cel i zbudował sobie królestwo. Od XVI wieku Bikaner znajdował się na szlaku handlowym między Persją a Niziną Hindustańską, a nawet na szlaku jedwabnym między Chinami a Bliskim Wschodem. Władcy prowadzili w Wielkimi Mogołami politykę ugodową, dzięki czemu stali się drugim co do wielkości państwem Radżputany, a ich dewiza brzmiała: niech żyje król pustyni. Piękny pałac-forteca Junagarh został wzniesiony w 1588 roku przez radżę Radż Singha, a nowoczesny Lalgarh Palace (1902-1926) przez Gangę Singha za czasów angielskich. Traktat pokojowy z Anglikami, podpisany w 1818 roku, chronił radżpuckie księstwa przede wszystkim przed Marathami.
[...]
Znajduje się tutaj jedyna w Azji farma hodowli wielbłądów, założona pod koniec XIX wieku, dostarczająca wielbłądy juczne dla armii sipajów, która prowadziła uciążliwe wojny afgańskie. Bez wielbłądów Anglicy nie mogliby przerzucać prowiantu, broni i amunicji, a radżowie — wzbogacić się. Dzięki ogromnym sumom pobieranym od Anglików za wielbłądy, zbudowano pierwszą w Indiach sieć elektryczną, zmodernizowano administrację, budowano szkoły i szpitale. Ale największym przedsięwzięciem była budowa kanału Ganga i sieci kanałów irygacyjnych, dzięki którym ogromne tereny księstwa Bikaner zostały pokryte żyznymi polami żywiącymi ludzi. Autorem powyższych usprawnień był Radża Ganga Singh (1881-1942), jeden z najbardziej światłych ludzi swej epoki.
[...]
W Deshnok (30 km) znajduje się świątynia poświęcona opiekunce księstwa. Zwyczajem wszystkich Radżputów, Rao Bika zapytał lokalną ludność jaką postać boską admirują i dla kogo ma wystawić świątynię, by żyć w zgodzie z lokalną tradycją. Opowiedziano mu historię kobiety, którą wysławiano za mądrość i współczucie do ludzi. Karni Mata była joginią i wiele osób przychodziło do niej z prośbą o radę. Kiedyś przyszły zapłakane małe dzieci pożalić się, że zmarła im matka i że zostały całkiem same na świecie. Jogini odpowiedziała im, że nie są same, gdyż w ich domu jest pełno szczurów, a każdy szczur jest inkarnacją jakiejś bliskiej osoby z rodziny. Poprosiła, by karmiły je i rozmawiały z nimi, a wtedy na pewno nie będą się czuły samotne. Karni Mata jest postacią legendarną i żyła prawdopodobnie tuż przed przybyciem Rao Biki w tamte regiony. Ludzie zawsze uważali ją za wcielenie bogini Durgi, gdyż zabiła największego demona — strach. Wszyscy władcy Bikaneru zawsze opiekowali się świątynią, czyniąc liczne fundacje i wspierając szczury żyjące tu na wolności.
[...]
Marwar — maru wara, kraina śmierci — rozciąga się na północy, między górami Arawalli a pustynią Thar, obejmując tereny trudno dostępne, a ze względu na brak wody — nieprzyjazne. Dla mieszkańców był to jednak zawsze atut — wojska mogolskie i marackie niechętnie zapędzały się w te okolice. Wojownicy z klanu Rathore zbudowali królestwa Dżodhpur i Bikaner, a z klanu Bhatti — Dżajsalmer.
[...]
Bikaner, o powierzchni 61 355 km2, został założony w 1488 roku przez Rao Bika, księcia z klanu Rathore, młodszego syna władcy Dżodhpuru. Książę wykazywał się nieposkromioną ambicją, wobec czego ojciec wysłał go na podbój nowych ziem, z dala od swego państwa. Mając pod swą komendą mały oddziałek wojska, Bika walczył przez trzydzieści lat z dzikimi plemionami osiadłymi na pustyni, ale osiągnął cel i zbudował sobie królestwo. Od XVI wieku Bikaner znajdował się na szlaku handlowym między Persją a Niziną Hindustańską, a nawet na szlaku jedwabnym między Chinami a Bliskim Wschodem. Władcy prowadzili w Wielkimi Mogołami politykę ugodową, dzięki czemu stali się drugim co do wielkości państwem Radżputany, a ich dewiza brzmiała: niech żyje król pustyni. Piękny pałac-forteca Junagarh został wzniesiony w 1588 roku przez radżę Radż Singha, a nowoczesny Lalgarh Palace (1902-1926) przez Gangę Singha za czasów angielskich. Traktat pokojowy z Anglikami, podpisany w 1818 roku, chronił radżpuckie księstwa przede wszystkim przed Marathami.
[...]
Znajduje się tutaj jedyna w Azji farma hodowli wielbłądów, założona pod koniec XIX wieku, dostarczająca wielbłądy juczne dla armii sipajów, która prowadziła uciążliwe wojny afgańskie. Bez wielbłądów Anglicy nie mogliby przerzucać prowiantu, broni i amunicji, a radżowie — wzbogacić się. Dzięki ogromnym sumom pobieranym od Anglików za wielbłądy, zbudowano pierwszą w Indiach sieć elektryczną, zmodernizowano administrację, budowano szkoły i szpitale. Ale największym przedsięwzięciem była budowa kanału Ganga i sieci kanałów irygacyjnych, dzięki którym ogromne tereny księstwa Bikaner zostały pokryte żyznymi polami żywiącymi ludzi. Autorem powyższych usprawnień był Radża Ganga Singh (1881-1942), jeden z najbardziej światłych ludzi swej epoki.
[...]
W Deshnok (30 km) znajduje się świątynia poświęcona opiekunce księstwa. Zwyczajem wszystkich Radżputów, Rao Bika zapytał lokalną ludność jaką postać boską admirują i dla kogo ma wystawić świątynię, by żyć w zgodzie z lokalną tradycją. Opowiedziano mu historię kobiety, którą wysławiano za mądrość i współczucie do ludzi. Karni Mata była joginią i wiele osób przychodziło do niej z prośbą o radę. Kiedyś przyszły zapłakane małe dzieci pożalić się, że zmarła im matka i że zostały całkiem same na świecie. Jogini odpowiedziała im, że nie są same, gdyż w ich domu jest pełno szczurów, a każdy szczur jest inkarnacją jakiejś bliskiej osoby z rodziny. Poprosiła, by karmiły je i rozmawiały z nimi, a wtedy na pewno nie będą się czuły samotne. Karni Mata jest postacią legendarną i żyła prawdopodobnie tuż przed przybyciem Rao Biki w tamte regiony. Ludzie zawsze uważali ją za wcielenie bogini Durgi, gdyż zabiła największego demona — strach. Wszyscy władcy Bikaneru zawsze opiekowali się świątynią, czyniąc liczne fundacje i wspierając szczury żyjące tu na wolności.
Bodh Gaja miejsca sacrum
Bodh Gaja, w stanie Bihar, na południe od Patny, jest najważniejszą tirthą dla wszystkich buddystów. Znajduje się tu figowiec rosnący w miejscu drzewa pippal, pod którego konarami po 49 dniach głębokiej medytacji Budda doświadczył bodhi, Przebudzenia umysłu. Również tutaj Asioka wzniósł liczne klasztory i świątynię Mahabodhi, która przetrwała do dziś (wielokrotnie przebudowywana). Niedaleko stąd, w Gaja, znajduje się świątynia Wisznupada, gdzie Wisznu pozostawił w kamieniu odcisk swojej stopy.
Bombaj Anglicy w Indiach, daty, Europejczycy w Indiach, Gayatri Devi, języki, maharadżowie, Marathowie, miejsca sacrum, Nisargadatta Maharaj, pariasi, warna, Wellington
Wiliam Hawkins jako pierwszy rozwinął flagę angielską w porcie Surat w Gudżaracie, na wybrzeżu zachodnim, w 1608 roku. Port Surat został założony przez Portugalczyków w 1540 roku na mocy układów handlowych z cesarstwem Wielkich Mogołów, a niepoślednią rolę w jego zarządzaniu odegrali Parsowie, wyznawcy Zoroastry, przybyli z Persji. Przynosił ogromne dochody z opłat celnych od europejskich kupców, którzy wywozili stąd pierwsze indyjskie jedwabie, bawełnę i złoto. W niewiele lat port ten stał się wielkim ośrodkiem handlowym, z którego przede wszystkim korzystało cesarstwo, gdyż dla muzułmanów było to miejsce rozpoczęcia pielgrzymki do Mekki, a ogromną rolę odgrywali tu wciąż kupcy arabscy. W 1573 roku sam Akbar i jego matka wyruszyli stąd na pielgrzymkę do Mekki. W 1616 roku zarządzanie portem Surat przejęli Holendrzy, w 1664 roku przywódca Marathów Śiwadżi zdobył i splądrował Surat, który był ówcześnie największym i najbogatszym portem Indii. Śiwadżi oddał port pod zarządzanie Francuzów, a Kompania przejęła Surat dopiero w 1800 roku, kiedy był on już tylko portem peryferyjnym, wspomagającym Bombaj.
[...]
Port w Bombaju przejęła od Portugalczyków korona brytyjska jako posag portugalskiej księżniczki Katarzyny Braganza, a następnie przekazała go Kompanii w 1668 roku za symboliczne 10 funtów rocznego czynszu. W 1687 roku zostaje do Bombaju przeniesiona z Suratu siedziba Zarządu Głównego angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej dla całych Indii. Żadne prywatne przedsiębiorstwo w Bombaju nie mogło obejść się bez finansowego wsparcia parskich bankierów, którzy trzymali kluczowe stanowiska bankowe aż do czasów nam współczesnych. Budowę portu w Kalkuty rozpoczęto od budowy Fortu William w 1696 roku. Do końca XVII wieku Kompania ugruntowała swój monopol handlowy, choć musiała go dzielić z Holendrami, których zyski okazały się najwyższe, a ich Kompania w 1669 roku najbogatszą w Europie. Ale od początku XVIII wieku nieposkromiona żądza zysków dyrektorów angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej doprowadziła do jej gwałtownego rozwoju i przejęcia władzy absolutnej. Nominalnie była wciąż przedsiębiorstwem handlowym, ale tak dalece rozszerzyła zasięg swej władzy, że w rezultacie weszła w konflikt z państwami o podobnie zaborczych intencjach, przede wszystkim z Francją i Holandią. Fort Saint-George w Madrasie był miejscem zażartych walk, kiedy to Francuzi zapragnęli zdobyć swój przyczółek do kolonizacji Indii. Ostatecznie zostali pokonani przez Robert Clive'a w 1751 roku pod Arcot i zmuszeni do opuszczenia Indii (opuścili bezpowrotnie Madras, osiedlając się w Pondicherry).
[...]
28 grudnia 1885 roku powstał w Bombaju Indian National Congress, Narodowy Kongres Indii, partia narodowa, która niemal natychmiast stała się bastionem walki narodowowyzwoleńczej. Poprzez cotygodniowy organ prasowy partii zatytułowany „India” wiadomości docierały do najodleglejszych prowincji. Podczas sesji w 1908 roku wypracowano projekt konstytucji, mający doprowadzić do autonomii administracyjnej i politycznej Indii. Gandhi został przewodniczącym Kongresu w 1924 i doprowadził go do zainicjowania w 1930 ruchu nieposłuszeństwa obywatelskiego.
[...]
Wszechindyjska Liga Muzułmańska powstała w 1900 roku w Bombaju; poparła ona Wielką Brytanię w I wojnie światowej. Ali Jinnah odwołał się do tego faktu, kiedy kiełkował pomysł na utworzenie państwa Pakistan, a od 1933 roku wzmaga się walka o kraj dla muzułmanów indyjskich.
[...]
Port w Bombaju przejęła od Portugalczyków korona brytyjska jako posag portugalskiej księżniczki Katarzyny Braganza, a następnie przekazała go Kompanii w 1668 roku za symboliczne 10 funtów rocznego czynszu. W 1687 roku zostaje do Bombaju przeniesiona z Suratu siedziba Zarządu Głównego angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej dla całych Indii. Żadne prywatne przedsiębiorstwo w Bombaju nie mogło obejść się bez finansowego wsparcia parskich bankierów, którzy trzymali kluczowe stanowiska bankowe aż do czasów nam współczesnych. Budowę portu w Kalkuty rozpoczęto od budowy Fortu William w 1696 roku. Do końca XVII wieku Kompania ugruntowała swój monopol handlowy, choć musiała go dzielić z Holendrami, których zyski okazały się najwyższe, a ich Kompania w 1669 roku najbogatszą w Europie. Ale od początku XVIII wieku nieposkromiona żądza zysków dyrektorów angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej doprowadziła do jej gwałtownego rozwoju i przejęcia władzy absolutnej. Nominalnie była wciąż przedsiębiorstwem handlowym, ale tak dalece rozszerzyła zasięg swej władzy, że w rezultacie weszła w konflikt z państwami o podobnie zaborczych intencjach, przede wszystkim z Francją i Holandią. Fort Saint-George w Madrasie był miejscem zażartych walk, kiedy to Francuzi zapragnęli zdobyć swój przyczółek do kolonizacji Indii. Ostatecznie zostali pokonani przez Robert Clive'a w 1751 roku pod Arcot i zmuszeni do opuszczenia Indii (opuścili bezpowrotnie Madras, osiedlając się w Pondicherry).
[...]
28 grudnia 1885 roku powstał w Bombaju Indian National Congress, Narodowy Kongres Indii, partia narodowa, która niemal natychmiast stała się bastionem walki narodowowyzwoleńczej. Poprzez cotygodniowy organ prasowy partii zatytułowany „India” wiadomości docierały do najodleglejszych prowincji. Podczas sesji w 1908 roku wypracowano projekt konstytucji, mający doprowadzić do autonomii administracyjnej i politycznej Indii. Gandhi został przewodniczącym Kongresu w 1924 i doprowadził go do zainicjowania w 1930 ruchu nieposłuszeństwa obywatelskiego.
[...]
Wszechindyjska Liga Muzułmańska powstała w 1900 roku w Bombaju; poparła ona Wielką Brytanię w I wojnie światowej. Ali Jinnah odwołał się do tego faktu, kiedy kiełkował pomysł na utworzenie państwa Pakistan, a od 1933 roku wzmaga się walka o kraj dla muzułmanów indyjskich.
budowa pierwszej linii kolejowej w Indiach, na trasie Bombaj-Kalkuta
W 1534 roku Portugalczycy założyli nowy port w bon bahia, dobrej zatoce — Bombay. Port rozwijał się dobrze, ale stanowiąc część posagu portugalskiej księżniczki Katarzyny Braganza, żony króla angielskiego Karola II, przeszedł w 1661 roku pod zarząd angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej za sumę 10 funtów rocznego czynszu. W 1687 roku zostaje tam przeniesiona z Suratu siedziba Zarządu Głównego angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej dla całych Indii.
Byli bardzo szczęśliwą parą, mieli trzy córki i dwóch synów, a Gayatri Devi urodziła się w Londynie w 1919 roku. Londyńskie mgły źle wpływały na zdrowie maharadży — zmarł na gruźlicę mając zaledwie 36 lat. Indira Devi zajęła się wychowaniem dzieci i nie wyszła powtórnie za mąż, choć starali się o nią francuscy i angielscy arystokraci i magnaci finansowi oraz niejeden indyjski maharadża. Była nie tylko piękna, ale też ekscentryczna i zabawna — kasyna gry i wielkie sale balowe ówczesnej Europy zabiegały o jej obecność, a przyjęcia wydawane w jej olśniewającym pałacu Woodlands w Kalkucie uchodziły za najlepiej zorganizowane. Jako pierwsza zaczęła nosić muślinowe sari, wykonane w Paryżu według własnych projektów, buciki kupowała we Florencji, a biżuterię w najlepszych warsztatach złotniczych Golkondy i Bombaju, woziła ze sobą żółwia, którego skorupa wysadzana była brylantami i szmaragdami. Miała prywatny samolot, którym podróżowała z Europy do Indii.
Już w latach 70. XX wieku Indusi zaczęli zastępować urzędowe nazwy angielskie własnymi. Madras wrócił do nazwy Chennai (Czenaj), Bombaj stał się Mumbai, a Kalkuta — Kolkata; Ooty wróciło do swej długiej i trudnej nazwy Udhagamandalam, a Baroda znów została Vadodarą.
Bieda w Indiach została wygenerowana w XIX wieku, kiedy Anglicy wprowadzili własność ziemską, w związku z czym ogromna rzesza drobnych rolników straciła swe poletka w wyniku różnych zadłużeń, manipulacji nieruchomościami i angielskiej polityki konfiskaty dóbr. Jak również z powodu wprowadzenia angielskiego monopolu na kultury przemysłowe — jutę (Bengal), herbatę (Assam, Madras), bawełnę i tytoń. Wyzuci z ziemi biedacy, nie mogący trwać przy uprawach tradycyjnych, tłoczyli się wokół powstających miast i byli zatrudniani w angielskich zakładach przemysłowych, skazani na łaskę i niełaskę kolonizatorów. To oni zaludniają do dziś slumsy wielkich aglomeracji, takich jak Bombaj czy Kalkuta, miast zbudowanych przecież za czasów angielskich. Mahatma Gandhi wprowadzając reformę rolną i oddając wieśniakom ziemię, chciał powrócić do stanu sprzed kolonizacji — kiedy ziemia należała do bogów, nie do władców, a wieśniacy tylko ją uprawiali. Lecz ten powrót byłby anachroniczny i nie mógłby udać się w świecie, w którym własność ziemska i własność nieruchomości są podstawą ekonomii.
Ale spory dynastyczne i ogrom terytorialny państwa doprowadziły do osłabienia jego politycznego znaczenia, a w dodatku rodziła się nowa potęga — angielski kolonializm. Po rozbiciu państwa Majsur w południowych Indiach w 1799 roku, Kompania Wschodnioindyjska skierowała wszystkie swoje siły na zniszczenie potęgi Marathów. Trzy wojny angielsko-marackie, prowadzone między 1779 a 1818 rokiem, doprowadziły do wykrwawienia i rozerwania w strzępy ogromnego terytorium, które zresztą zawsze było konfederacją wolnych księstw. Ostateczne dokumenty podpisano w 1818 roku, ostatni peszwa musiał oddać Punę pod zarząd rodzącego się Bombaju i tylko maleńkie królestwo Satara zachowało symboliczną niepodległość. Zarządzał nim Pratap Simha, potomek w prostej linii Śiwadżiego Bhonsle. To on przechował do naszych czasów jeden z jego mieczy i kolczugę, w której przed bitwą o Bidżapur w 1659 roku przybył na spotkanie z Afzal Chanem oraz słynne „pazury tygrysa”, które miał ukryte w rękawie i którymi tego wodza rozszarpał.
Elephanta — wyspa naprzeciw portu Bombaj, gdzie znajdują się wykute w bazaltowej skale groty z VI wieku, z czasów świetności rzeźby Guptów. Poświęcone są bogu Śiwie, a najciekawsza — to jego Trimurti, Trójaspektowość, gdzie występuje pod trzema postaciami: energii twórczej Śiakti, niszczyciela w groźnym aspekcie Bhairawy i jako Śiwa zachowujący.
[...]
A z czasów wcześniejszych — Kutab Minar, minaret wzniesiony w Delhi w latach 1194-1199 przez pierwszego muzułmańskiego władcę północnych Indii. Z czasów kolonizatorów angielskich uznano tylko piękny secesyjny Dworzec Kolejowy Victoria w Bombaju, a z czasów kolonizatorów portugalskich — kościoły i klasztory w Goa.
[...]
A z czasów wcześniejszych — Kutab Minar, minaret wzniesiony w Delhi w latach 1194-1199 przez pierwszego muzułmańskiego władcę północnych Indii. Z czasów kolonizatorów angielskich uznano tylko piękny secesyjny Dworzec Kolejowy Victoria w Bombaju, a z czasów kolonizatorów portugalskich — kościoły i klasztory w Goa.
Urodził się w 1897 roku w Bombaju. Jego ojciec pracował na służbie u kupca, a następnie nabył kawałek ziemi pod uprawę roli w okolicach Bombaju. Zaprzyjaźnił się z wykształconym braminem i prowadził z nim wnikliwe rozmowy duchowe, którym syn przysłuchiwał się z niezwykłym jak na swój młody wiek zainteresowaniem. Po śmierci ojca, musiał wyjechać do miasta do pracy. Osiedlił się w biednej dzielnicy Bombaju, zarabiając na życie sprzedażą papierosów bidi. Ożenił się, miał jednego syna i trzy córki. Prowadził zwyczajne życie.
[...]
Jednak trawił go wciąż niezaspokojony głód poszukiwań duchowych. W wieku 37 lat spotkał guru, a trzyletnia sadhana nad pytaniem Kim jestem? dała spełnienie duchowe. Przyjął imię Nisargadatta od nisarga = spontaniczny, wrodzony oraz datta = obecność. Chciał porzucić rodzinę i prowadzić życie wyrzeczeńca w Himalajach, ale uczeń jego mistrza przekonał go, że życie całkowicie oderwane od świata nie będzie dla niego dobrą drogą. Wrócił więc do Bombaju, do rodziny i urządził sobie pokój do medytacji nad sklepem prowadzonym przez syna. Nie odwiedzał świątyń, nie spotykał świętych. Ludzie szybko zaczęli zbierali się wokół sklepu, przyciągani mądrością i szczególnym darem wymowy Nisargadatty. W latach siedemdziesiątych zaczęli też przybywać spragnieni duchowości ludzie Zachodu. Zadawali pytania, a mistrz odpowiadał.
[...]
Jednak trawił go wciąż niezaspokojony głód poszukiwań duchowych. W wieku 37 lat spotkał guru, a trzyletnia sadhana nad pytaniem Kim jestem? dała spełnienie duchowe. Przyjął imię Nisargadatta od nisarga = spontaniczny, wrodzony oraz datta = obecność. Chciał porzucić rodzinę i prowadzić życie wyrzeczeńca w Himalajach, ale uczeń jego mistrza przekonał go, że życie całkowicie oderwane od świata nie będzie dla niego dobrą drogą. Wrócił więc do Bombaju, do rodziny i urządził sobie pokój do medytacji nad sklepem prowadzonym przez syna. Nie odwiedzał świątyń, nie spotykał świętych. Ludzie szybko zaczęli zbierali się wokół sklepu, przyciągani mądrością i szczególnym darem wymowy Nisargadatty. W latach siedemdziesiątych zaczęli też przybywać spragnieni duchowości ludzie Zachodu. Zadawali pytania, a mistrz odpowiadał.
— słowo drawidyjskie określające niewykwalifikowanego robotnika, z bardzo niskiej dżati z okolic Bombaju. Przyjęło się w czasach kolonialnych jako określenie wyrobnika, zwłaszcza noszącego duże ciężary — to oni nosili w lektykach bogatych Indusów i kolonizatorów, a później ciągnęli rikszę w zaprzęgu. Dziś przenoszą bagaże na dworcach kolejowych i prowadzą riksze rowerowe.
W żadnym wypadku system oparty na warnach nie generuje sam z siebie biedy. Masy biedoty wytworzyły się w Indiach w drugiej połowie XIX wieku, kiedy Anglicy wprowadzili własność ziemi i kiedy ogromna rzesza biednych rolników straciła swoje poletka w wyniku różnych zadłużeń, manipulacji nieruchomościami i angielskiej polityki konfiskaty dóbr. A także z powodu wprowadzenia przez Anglików monokultur — juty, herbaty, kawy i tytoniu, które w niektórych regionach (Bengal) doprowadziły do rujnacji całych wsi. Wyzuci z ojcowizny biedacy tłoczyli się wokół powstających miast i byli zatrudniani w rodzących się na chybił trafił zakładach przemysłowych, skazani na łaskę i niełaskę kolonizatorów. To ci dawni wieśniacy zaludniają do dziś slumsy wielkich pokolonialnych aglomeracji, takich jak Bombaj (przybyli tłumnie od 1853 roku, gdy budowano pierwszą linię kolejową) czy Kalkuta (parę lat braku obfitego monsunu na początku XX wieku doprowadziło do ucieczki z bengalskich wiosek ogromnej rzeszy wieśniaków — oni to zaludnili słynne miasto radości). Mahatma Gandhi, wprowadzając reformę rolną i oddając wieśniakom ziemię, chciał powrócić do stanu sprzed kolonizacji — kiedy ziemia należała do bogów, a wieśniacy tylko ją uprawiali. Oczywiście, to nie mogło udać się w świecie, w którym własność ziemska stanowi podstawę ekonomii.
Pasza Puny, który schronił się w Bombaju, poprosił generalnego gubernatora o pomoc w pokonaniu nieposłusznych książąt. Cały naród maracki zaprotestował przeciwko zaprzedaniu rodzimej konfederacji wolnych książąt Brytyjczykom z Kompanii Wschodnioindyjskiej, ale nie mieli żadnych szans przeciwko późniejszemu zwycięzcy spod Waterloo.
Buj religia rzeki Gangi
Rzeka ta płynęła ongiś w Pendżabie i wpadała do Indusu. Napieranie płyty subkontynentu indyjskiego na płytę azjatycką było i jest przyczyną gigantycznych trzęsień ziemi, jakie nawiedzają od wieków ten region jak to, które w 2001 roku pochłonęło starożytne miasto Budż (Buj), leżące w bagnistym rejonie Kaććh. Podczas jednego z takich kataklizmów rzeka Saraswati zaginęła pewnie całkowicie, pochłonięta przez piaski pustyni Thar, zaś inne rzeki Pendżabu zmieniły swe koryta. Ludność pozbawiona wielkich rzek i żyznych pól zalewowych emigrowała dalej na wschód i zasiedlała nadrzeczne niziny hindustańskie na północy Indii.
Bundi Stany Książęce Indii
Bundi należało do radżpuckiego klanu Hara, który wywodził swe pochodzenie od Agnikula, mitycznego rodu ognia, ksiatrijów zamieszkujących Mewar. Rao Deva, jeden z najbardziej walecznych ksiatrijów, miał wspaniałego rumaka, który z taką łatwością przeskakiwał rzeki, że nigdy nie umoczył pęcin. Sułtan Delhi zapragnął go dosiąść, chciał więc pojmać Rao Dewę. Ten wywinął się z pułapki, ostrzegając na odchodnym: Są trzy rzeczy, jakich nigdy nie wolno żądać od Radżputa — jego konia, żony i miecza
[...]
I pognał przed siebie na rączym rumaku aż do rzeki Czambal, gdzie w 1342 roku założył kwitnące królestwo Harawati ze stolicą w Bundi. Od czasów Akbara władcy stali się jednymi z najgorętszych zwolenników i popleczników mogolskich cesarzy. Zdarzyło się, że dwunastu książąt z klanu Hara zginęło w jednej bitwie, przelewając krew za Szahdżahana. W dowód wdzięczności, kolejny władca otrzymał stanowisko gubernatora Delhi. Ale nigdy nie przeszli na stronę Aurangzeba, uważając Darę za prawowitego następcę tronu. Maharadżowie z klanu Hara musieli też wielokrotnie odpierać ataki sąsiadów, innych Radżputów z Mewaru.
[...]
I pognał przed siebie na rączym rumaku aż do rzeki Czambal, gdzie w 1342 roku założył kwitnące królestwo Harawati ze stolicą w Bundi. Od czasów Akbara władcy stali się jednymi z najgorętszych zwolenników i popleczników mogolskich cesarzy. Zdarzyło się, że dwunastu książąt z klanu Hara zginęło w jednej bitwie, przelewając krew za Szahdżahana. W dowód wdzięczności, kolejny władca otrzymał stanowisko gubernatora Delhi. Ale nigdy nie przeszli na stronę Aurangzeba, uważając Darę za prawowitego następcę tronu. Maharadżowie z klanu Hara musieli też wielokrotnie odpierać ataki sąsiadów, innych Radżputów z Mewaru.
Chandigarh liczby
Stany ukształtowały się z wielkim trudem mniej więcej w latach 1947-1954 roku, na bazie starych, a nawet starożytnych państwowości. W pierwszych latach niepodległości poszczególne regiony walczyły zaciekle o przynależność do konkretnego stanu, a decydujące znaczenie miały język i historia. Przez długie lata Indie składały się z 22 stanów, jednak ostatnio, przy wzroście świadomości i wiedzy historycznej, odezwały się nowe potrzeby, i tak na przykład Uttaranchal oddzielił się od Uttar Pradesh, a Haryana od Pendżabu (ze stolicą w tym samym mieście — Chandigarh). Wyłoniły się nowe stany Jharkhand i Chhattisgarh.
Chittagong Anglicy w Indiach
To od Bengalu Robert Clive zaczął więc budować podwaliny pod przyszłe imperium brytyjskie. Bengal, Bihar i Orissa od czasów Akbara były jedną silną, świetnie zagospodarowaną i administracyjnie dobrze zorganizowaną prowincją, zarządzaną bezpośrednio przez drugiego syna cesarskiego (pierwszy był następcą tronu) — było to jedno z najwyższych i najbardziej odpowiedzialnych stanowisk na dworze, a prowincja była tak bogata, że cesarze nigdy nie chcieli jej oddać w obce ręce. Szudża, syn Szahdżahana i brat Aurangzeba, został namiestnikiem Bengalu, Biharu i Orissy gdy miał 26 lat i wkrótce stał się niekoronowanym władcą Indii Wschodnich, zaś w czasie wojny sukcesyjnej rzeczywiście koronował się na cesarza, zanim uciekł przed bratem w kierunku Chittagongu. Prowincja urosła w siłę i uniezależniła się od cesarstwa, pozostając pod zarządem wysokich urzędników, którzy utworzyli dynastię muzułmańskich nababów, pozwalając zasiadać na niższych stanowiskach państwowych rodowitym Bengalczykom. Na terenie Bengalu zawsze istniała wielka sieć bazarów, na których kupcy muzułmańscy i hinduscy wymieniali towary pochodzące ze wszystkich regionów Indii. W Bengalu uprawiano ryż i rośliny strączkowe oraz morwę do hodowli jedwabników, w Biharze — pszenicę i opium. W wymianie handlowej uczestniczyli nie tylko Hindusi, ale także Arabowie i muzułmanie indyjscy oraz wszyscy Europejczycy. Tak więc Bengal miał w XVII wieku kwitnącą gospodarkę, dobrze rozwiniętą wymianę handlową i sieć przedsiębiorstw finansowych, służących pożyczkami i zabezpieczeniami. Niezależność Bengalu została jednak zaprzepaszczona przez samego władcę. Młody Siradż ud-Daula zajął nierozważnie w 1756 roku Fort William, koło Kalkuty, bastion Albionu, co wywołało panikę i wściekłość Anglików. Robert Clive odzyskał Fort w roku następnym, a nababowi wydał ostateczną bitwę pod Palasi. Chaos w Bengalu trwał do 1764 roku, kiedy w bitwie pod Buksor wojsko Kompanii pokonało kolejnego władcę, wezyra. W 1765 roku Kompania podpisała traktaty pokojowe z cesarzem mogolskim w Delhi, który nadał jej tytuł nababa Bengalu, włączając Kompanię w struktury imperium mogolskiego. Punkt ciężkości rodzącego się imperium brytyjskiego przeniósł się z zachodniego wybrzeża do Indii Wschodnich, do Bengalu i późniejszej Prezydentury Madras, obejmującej Karnatakę (państwo Majsur) i Tamil Nadu. Bombaj ustąpił na jakiś czas miejsca Kalkucie. Dopiero za Radżu brytyjskiego Bombaj zyskał na znaczeniu, a Kalkuta nic na tym nie straciła.
Czittor Radżputowie
Udajpur (Mewar) o powierzchni 33 987 km2 jest jednym z najpiękniejszych regionów Indii. Władcy Mewaru noszą do dziś tytuł maharana, pochodzą ze starszej linii Surjawamsia, synów słońca, a pod swą komendą mieli niegdyś 36 innych klanów. Ich założycielem był legendarny Bappu Rawal, którego guru Harit Raszi namaścił w duchu odpowiedzialności za dobro swego ludu. Bogini Eklingji czuwa od VII wieku nad dharmą, spełnianiem obowiązku ksiatriji. Czittorgarh, najpotężniejsza forteca rodu i jednocześnie całej Radżputany, a w czasach Wielkich Mogołów — symbol potęgi Sisodiów, będąca przez osiemset lat ich stolicą, została zdobyta przez Akbara w 1567 roku i zrównana z ziemią. Zginęło 30 000 mieszkańców, mordowanych metodycznie i do ostatniego. Zginęło 8 000 ksiatrijów, wybornych wojowników. Ale uratował się podobno w całości radżpucki oddział wyśmienitych łuczników, którzy w odpowiednim momencie uszli z miasta w przebraniu biednych, wiejskich kobiet. W Czittor urodziła się i żyła największa hinduska poetka, Mira Bai (1503-1573), opiewająca mistyczną miłość do Kriszny; na szczęście wiodła życie wędrowne i podczas oblężenia przebywała w Dwarce.
Darjeeling Gayatri Devi
Gayatri Devi pochodzi z rodziny maharadży z Koś Biharu (Cooch Behar, Górny Bihar), maleńkiego państewka ukrytego w Himalajach. Miasto Darjeeling z widokiem na Kandżendzongę, otoczone plantacjami słynnej herbaty, założonymi przez Anglików, był niegdyś ich prywatną własnością. Matka, księżniczka Indira Devi pochodziła z klanu Gaekwarów z Barody, najbogatszych maharadżów Indii, którzy od końca XIX wieku prowadzili światłą politykę reform w swoim państwie. Wielki reformator Sajadżi Rao był jej matecznym dziadkiem. Byli bajecznie bogaci i dla księżniczki był przeznaczony na męża równie majętny maharadża z Gwalior, z klanu Scindia. Ale na durbarze w Delhi w 1911 roku poznała pięknego, acz biednego księcia, w którym zakochała się na zabój. Nawet nie był następcą tronu, lecz tylko młodszym synem. Jednak Indira dopięła swego i poślubiła go potajemnie wbrew woli rodziców.
Delhi Ajodhja 6 grudnia 1992, Anglicy w Indiach, Aurangzeb, Dara Szikoh, daty, Dżatowie, Hanuman, Humajun, India, jantra, liczby, Mahabharata, Marathowie, miejsca sacrum, muzułmanie, Phoolan Devi, przewodnik czy pilot, Radżputowie, samadhi, Stany Książęce Indii, świątynia, Szahdżahan, Wellington
Indie nigdy nie poddały się całkowitej islamizacji. Z drugiej strony, nigdy nie przestał w świadomości Indusów obowiązywać wydany przez Akbara w 1594 roku dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić.Meczety wznoszone przez władców muzułmańskich na wolnej ziemi nigdy nie budziły wrogich nastrojów, nigdy też hindusi nie zamierzali wyburzać cesarskich fundacji, takich jak Dżama Masdżid w Agrze, Delhi czy Fatehpur Sikri. Budziły natomiast zawsze ogromny sprzeciw meczety zbudowane na ruinach świątyń hinduskich zniszczonych przez muzułmanów. Kiedy tylko pojawiła się pierwsza możliwość odbudowy tych świątyń — hindusi natychmiast skorzystali ze sposobności. W Waranasi świątynia Śiwy została odbudowana przez ówczesne władze miejskie już w XVIII wieku, a w Mathurze świątynia Kriszny — dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku dzięki fundacji rodziny Birla, bogatych przemysłowców. Po upadku cesarstwa Wielkich Mogołów, wielokrotnie w XIX wieku zabiegano u władz brytyjskich o rozebranie meczetu w Ajodhji, symbolu dawnego najeźdźcy i o odbudowanie świątyni. Brytyjska polityka wygrywania dla siebie antagonizmów religijnych pozostawiała tę sprawę na wszelki wypadek otwartą. Tak więc meczet na ruinach świątyni Ramy w Ajodhji wciąż stał.
Anglicy pojawili się w Indiach sto lat po Portugalczykach, tak naprawdę dopiero po roku 1619, kiedy otrzymali od Dżahangira monopol na prowadzenie handlu. Do roku 1707 działalność Kompanii Wschodnioindyjskiej była sporadyczna, a Anglicy osiedlali się jedynie na wybrzeżach i nie docierali w głąb kraju. Po śmierci Aurangzeba, która wyznaczyła kres panowania dynastii Wielkich Mogołów nad północnymi Indiami, Kompania prowadziła niczym nie ograniczone grabieże, plądrowanie i łupienie indyjskich towarów. Wprawdzie na tronie cesarskim w Delhi zasiadali nadal, do 1858 roku, spadkobiercy dynastii mogolskiej, lecz całkowicie utracili oni władzę i przestano się z nimi liczyć. Kompania umiejętnie wykorzystała pustkę władzy i rozpoczęła systematyczną eksploatację Indii, która trwała do lat 60. XIX wieku.
[...]
W pierwszej połowie XVIII wieku zyski handlowe Kompanii ustępowały zyskom stowarzyszeń kupców arabskich, ale ponieważ jej zwierzchność zaczęła ogarniać wnętrze kraju, a nie tylko wybrzeża, zaczęła też przejmować wszelkimi sposobami dostawców, na których dotychczas nie miała wpływu, gdyż dostawy pozostawały w rękach kupców indyjskich, a źródła dostaw były jej niekiedy całkowicie nieznane i znajdowały się daleko od portów. Kupcy angielscy zaczęli przejmować lokalny handel cukrem, betelem, opium i solą. Europa płaciła srebrem, gdyż jeśli chodzi o towary nie miała wiele do zaproponowania Indiom, a Anglicy srebra nie mieli, więc musieli stosować inne manewry. Indie należały do największych na świecie producentów bawełny i jedwabiu, głównie na Wybrzeżu Koromandel. Handel bawełną i jedwabiem przyniósł prawdziwe bogactwo Kompanii. Największe sukcesy handlowe można było osiągnąć także w Bengalu — zakłady włókiennicze były rozlokowane nad całą rzeką Gangą, co pozwalało spławiać bawełnę z Delhi, Luknau, Allahabadu, Waranasi i Patny, wzdłuż rzeki Hugli aż do Fortu William w Bengalu.
[...]
Do czasów durbaru w Delhi w 1911 roku żadne miasto nigdy nie było stolicą całych Indii. W XIX wieku Anglicy nie wyznaczyli stolicy dla całego Radżu brytyjskiego; można mówić jedynie o miastach ważnych, jakim niewątpliwie były Kalkuta i Bombaj.
[...]
Jerzy V był jedynym władcą brytyjskim, który odwiedził Indie. Po raz pierwszy jeszcze jako książę Walii w 1906 roku, a po raz dugi — już jako król Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i cesarz Indii. Przybył do Indii wraz z małżonką królową Marią, by odebrać hołd książąt, władców i poddanych na słynnym durbarze koronacyjnym w Delhi, który odbył się 12 grudnia 1911 w asyście 100 tysięcy osób. Ta audiencja publiczna miała umocnić lojalność Indusów wobec korony brytyjskiej i była równie wspaniała jak w Westminsterze. To wtedy wzniesiono w Bombaju słynną Gate of India, Bramę Indii, przez którą władcy przeszli i w symboliczny sposób wzięli w posiadanie Indie; ostatni żołnierze brytyjscy również symbolicznie przechodzili przez tę bramę opuszczając Indie w 1948 roku.
[...]
W pierwszej połowie XVIII wieku zyski handlowe Kompanii ustępowały zyskom stowarzyszeń kupców arabskich, ale ponieważ jej zwierzchność zaczęła ogarniać wnętrze kraju, a nie tylko wybrzeża, zaczęła też przejmować wszelkimi sposobami dostawców, na których dotychczas nie miała wpływu, gdyż dostawy pozostawały w rękach kupców indyjskich, a źródła dostaw były jej niekiedy całkowicie nieznane i znajdowały się daleko od portów. Kupcy angielscy zaczęli przejmować lokalny handel cukrem, betelem, opium i solą. Europa płaciła srebrem, gdyż jeśli chodzi o towary nie miała wiele do zaproponowania Indiom, a Anglicy srebra nie mieli, więc musieli stosować inne manewry. Indie należały do największych na świecie producentów bawełny i jedwabiu, głównie na Wybrzeżu Koromandel. Handel bawełną i jedwabiem przyniósł prawdziwe bogactwo Kompanii. Największe sukcesy handlowe można było osiągnąć także w Bengalu — zakłady włókiennicze były rozlokowane nad całą rzeką Gangą, co pozwalało spławiać bawełnę z Delhi, Luknau, Allahabadu, Waranasi i Patny, wzdłuż rzeki Hugli aż do Fortu William w Bengalu.
[...]
Do czasów durbaru w Delhi w 1911 roku żadne miasto nigdy nie było stolicą całych Indii. W XIX wieku Anglicy nie wyznaczyli stolicy dla całego Radżu brytyjskiego; można mówić jedynie o miastach ważnych, jakim niewątpliwie były Kalkuta i Bombaj.
[...]
Jerzy V był jedynym władcą brytyjskim, który odwiedził Indie. Po raz pierwszy jeszcze jako książę Walii w 1906 roku, a po raz dugi — już jako król Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i cesarz Indii. Przybył do Indii wraz z małżonką królową Marią, by odebrać hołd książąt, władców i poddanych na słynnym durbarze koronacyjnym w Delhi, który odbył się 12 grudnia 1911 w asyście 100 tysięcy osób. Ta audiencja publiczna miała umocnić lojalność Indusów wobec korony brytyjskiej i była równie wspaniała jak w Westminsterze. To wtedy wzniesiono w Bombaju słynną Gate of India, Bramę Indii, przez którą władcy przeszli i w symboliczny sposób wzięli w posiadanie Indie; ostatni żołnierze brytyjscy również symbolicznie przechodzili przez tę bramę opuszczając Indie w 1948 roku.
Co z tego, że był żołnierzem i politykiem znacznie bardziej utalentowanym niż Dara i pozostali bracia, gdy kampanie wojskowe pożerały cały roczny budżet państwa. W 1681 roku Aurangzeb opuścił ostatecznie Delhi i wyruszył zdobyć Dekan: bajeczne Bidżapur i Golkondę. Wszystkie jego podboje były nieopłacalne — wojna w Dekanie pochłaniała 100 tysięcy ludzi rocznie, a straty w koniach, słoniach, wielbłądach i wołach wynosiły 300 tysięcy rocznie. By zdobyć Bidżapur (1686) zasypano z rozkazu cesarza fosę, płacąc okolicznej ludności od każdego przyniesionego kosza z gliną. Sikander, młodziutki władca ostatniej starożytnej hinduskiej monarchii, zgnił w więzieniu. Zdobywanie Golkondy (1687) było ostatnim spektakularnym widowiskiem ostatniego Mogoła. Przez kolejnych dwadzieścia lat kręcił się w kółko, tracąc wojsko i wpływy, ale udawał, że rządzi. Ironią losu, najbardziej znienawidzony cesarz żył najdłużej ze wszystkich Timurydów — 89 lat. Zmarł w 1707 roku.
Został zasztyletowany tej samej nocy, 30 sierpnia 1659, w celi więziennej na oczach młodego Sipehra Szikoha, po czym odrąbano mu głowę. Następnego ranka jego bezgłowe ciało obwożono na słoniu po ulicach Delhi, zwłok nie umyto, nie zawinięto w całun, nie odprowadzono w uroczystym orszaku do grobu godnego księcia — zostało wrzucone w otchłań grobowca cesarza Humajuna, bezimiennie. Głowę Dary Szikoha podobno Aurangzeb odesłał w beczce z solą Szahdżahanowi. Miała zostać rzucona na łono nieszczęsnej matki, do grobowca Tadż Mahal.
Afganowie pokonują ostatniego hinduskiego władcę Delhi
[...]
Tamerlan (Timur Kulawy) złupia Delhi po zwycięstwie nad Muhammadem bin Tughlakiem
[...]
afgańska dynastia Lodi przejmuje Delhi i niektóre tereny Sułtanatu Delhijskiego, głównie ośrodki handlowe Niziny Hindustańskiej, ale nie tworzy ona żadnej państwowości
[...]
Delhi przechodzi na własność Marathów
[...]
Delhi zostaje stolicą Radżu brytyjskiego
[...]
Tamerlan (Timur Kulawy) złupia Delhi po zwycięstwie nad Muhammadem bin Tughlakiem
[...]
afgańska dynastia Lodi przejmuje Delhi i niektóre tereny Sułtanatu Delhijskiego, głównie ośrodki handlowe Niziny Hindustańskiej, ale nie tworzy ona żadnej państwowości
[...]
Delhi przechodzi na własność Marathów
[...]
Delhi zostaje stolicą Radżu brytyjskiego
Wielokrotnie atakowali i wywozili łupy również z Czerwonego Fortu w Delhi, lecz wiadomo, że największej wywózki majątku Wielkich Mogołów dokonał władca Persji, Nadir Szach, który w 1739 roku przybył z Teheranu do Delhi ze sporą armią. Na wozach zaprzężonych w indyjskie bawoły i wielbłądy całymi tygodniami wywoził z pałaców dworskich namiestników cenne tureckie i perskie kobierce, zasłony, lampy i złote łańcuchy (biżuterię pozabierała służba). Wywiózł cesarskie konie i bogato zdobne słonie oraz całe tabory wyposażonych we wszystko namiotów. Persowie zrabowali też bezcenny baldachim z pereł zdobiący sarkofag Mumtaz w Tadż Mahalu, a także słynny pawi tron wykonany na polecenie Szahdżahana przez złotników z Czandni Czowk w Szahdżahanbadzie (Old Delhi), który być może nadal znajduje się w Teheranie. Po Persach i Dżatach nic już nie zostało do zrabowania dla Anglików…
Dziś, Hanuman jest przede wszystkim obrońcą i bogiem drzew, to znaczy uosabia ideę obrony indyjskiego drzewostanu. W Delhi zbudowano niedawno potężną świątynię, mająca uobecnić ten właśnie problem.
W 1544 roku stracił Indie na rzecz władcy afgańskiego Szer Szacha i mozolnie budowane przez Babura państwo stanęło na krawędzi katastrofy. Humajun udał się na wygnanie na dwór szacha Persji, gdzie spędził dziesięć lat, osiągnąwszy znakomitą wiedzę o kulturze perskiej i architekturze Timurydów w Samarkandzie i Heracie. Udało mu się zebrać „drużynę” i cudem odzyskać w 1555 roku skrawek Indii wokół Delhi. Przywiózł ze sobą dwóch słynnych perskich mistrzów miniatury, którzy wprowadzili artystów mogolskich w arkana tej sztuki. Wpływ kultury perskiej był wyraźny za panowania pierwszych cesarzy, a język perski stał się językiem urzędowym i administracyjnym.
stolica — Delhi (od 1911 roku jako stolica Radżu Brytyjskiego)
[...]
Plemię Bharatów, jedno z najstarszych plemion indoeuropejskich, ulokowało się w środkowym biegu rzek Gangi i Jamuny, między Delhi a Mathurą, w krainie o nazwie Doab, Dwurzecze. Tu także, na równinie Kurukszetra, w IX wieku p.n.e. rozegrała się legendarna bitwa między starym, dawno osiadłym klanem Kaurawów, a nowo przybyłymi Indoeuropejczykami, klanem Pandawów, o której opowiada staroindyjski epos Mahabharata.
[...]
Plemię Bharatów, jedno z najstarszych plemion indoeuropejskich, ulokowało się w środkowym biegu rzek Gangi i Jamuny, między Delhi a Mathurą, w krainie o nazwie Doab, Dwurzecze. Tu także, na równinie Kurukszetra, w IX wieku p.n.e. rozegrała się legendarna bitwa między starym, dawno osiadłym klanem Kaurawów, a nowo przybyłymi Indoeuropejczykami, klanem Pandawów, o której opowiada staroindyjski epos Mahabharata.
On i jego następca wznieśli w latach 1725-1745 pięć obserwatoriów astronomicznych w Delhi, Dżajpurze, Waranasi, Udżdżainie i Mathurze; wszystkie noszą nazwę Jantar Mantar, przyrządy do obliczeń; każde jest unikatem na światową skalę. Dla ciekawości — indyjski południk, odpowiednik Greenwich, przebiega w Udżdżainie i tam zbierali się od czasów archaicznych aż do nowożytnych indyjscy astrolodzy, by przeprowadzić obliczenia; dziś zbierają się u maharadży w Dżajpurze.
Bardzo ważną informacją, podawaną konsekwentnie do publicznej wiadomości, jest liczba kobiet przypadająca na 1000 mężczyzn w każdym stanie, dla całych Indii wynosi ona 933. Każdy stan musi prowadzić rządowy program zmniejszający liczbę nie dopuszczanych do życia dziewczynek i rozliczać się z wyników w stosownym ministerstwie w Delhi. Od czasu opublikowania tych wyników, rządy stanowe podjęły rzeczywiste wysiłki, by sytuację zmienić.
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
Po śmierci Aurangzeba, kiedy cesarstwo Wielkich Mogołów praktycznie przestało istnieć, otworzyła się jeszcze większa szansa ekspansji marackiej, tym bardziej, że zwolniono z więzienia wnuka Śiwadżiego, Śahu. Udało mu się zdobyć kontrolę nad państwem i podpisać traktaty pokojowe z dworem mogolskim, a swoją politykę oparł o daleko idącą współpracę ze starymi rodami marackimi. W 1713 roku, Śahu utworzył urząd peszwy, premiera, i stanowisko to objął Baladżi Wiśwanath. Od roku 1727 peszwowie zagarnęli całą władzę, stanowisko stało się dziedziczne i w ich rękach spoczywała faktyczna władza nad państwem Marathów. Prowadzili nadal politykę ekspansji, zagarniając coraz to nowe ziemie. Zdobyli Gudżarat, Malwę, część Radżastanu, zagrozili nawet Bengalowi. W drugiej połowie XVIII wieku stanowili poważną siłę polityczną i militarną, odnosili zwycięstwa nad Anglikami i wydawało się, że nic nie powstrzyma ich przed opanowaniem całego kraju. Delhi przeszło na własność Marathów w 1788 roku.
Oprócz powyższych, znalazły się na liście UNESCO inne zabytki: z czasów cesarstwa Wielkich Mogołów Czerwony Fort w Agrze oraz Czerwony Fort w Delhi, grobowiec cesarza Humajuna, Fatehpur Sikri, miasto-widmo wraz z zespółem pałacowym Akbara.
[...]
A z czasów wcześniejszych — Kutab Minar, minaret wzniesiony w Delhi w latach 1194-1199 przez pierwszego muzułmańskiego władcę północnych Indii. Z czasów kolonizatorów angielskich uznano tylko piękny secesyjny Dworzec Kolejowy Victoria w Bombaju, a z czasów kolonizatorów portugalskich — kościoły i klasztory w Goa.
[...]
A z czasów wcześniejszych — Kutab Minar, minaret wzniesiony w Delhi w latach 1194-1199 przez pierwszego muzułmańskiego władcę północnych Indii. Z czasów kolonizatorów angielskich uznano tylko piękny secesyjny Dworzec Kolejowy Victoria w Bombaju, a z czasów kolonizatorów portugalskich — kościoły i klasztory w Goa.
Kto zaczyna podróż w Delhi, a kończy w Waranasi, ten zaskoczony jest surowym pięknem wspaniałych budowli islamu. Same forty i meczety — obecność niegdysiejszej władzy politycznej i religijnej. Dziwi brak imponujących, hinduskich świątyń, otwartych dla każdego, szokuje obecność wojska i bramki mające wykryć bombę, zapalnik lub proch. To pozostałość wielkiej, nie dającej się na razie przekroczyć animozji religijnej (i wykorzystywania jej przez siły polityczne). Indie północne to nie tylko religie hindu, to także religie islamu. Terroryzm.
Bandy dakoitów znad rzeki Czambal zostały spacyfikowane przez rząd stanowy Uttar Pradesh za rządów Indiry Gandhi, a dowódcy otrzymywali umowne kary więzienia około 6-8 lat. Fulan poddała się 12 lutego 1983 roku i trafiła do więzienia w Gwalior, a następnie do słynnego Tihar w Delhi, gdzie spędziła w sumie jedenaście lat. Została zwolniona decyzją Sądu Najwyższego na prośbę Kiran Bedi, zarządzającej więzieniem, za wycofaniem wszystkich skarg przez rząd Uttar Pradesh. Opuściła więzienie w 1994 roku, mając zaledwie 31 lat.
Przewodnicy lokalni, gajdy, jak ich nazywamy, są bardziej lub mniej oddani grupie, lepiej lub gorzej wykształceni, potrafią wciągnąć w swą opowieść lub zanudzić na śmierć szczegółami. Pamiętam jak przewodniczka w Pałacu Książęcym w Monako zatrzymywała się przed każdym portretem i opowiadała historię kolejnego członka rodziny książęcej. Od kołyski w nieskończoność życia przyszłego — popadłam w znudzenie po paru minutach, choć uwielbiam sagi rodzinne. W Indiach północnych, w cesarskich pałacach, meczetach i grobach przewodnicy rozpoczynają wszyscy jednako: „Było sześciu Wielkich Mogołów. Pierwszy…”. Mogę machać rękami, robić znaczące miny, błagać, by pominęli tę wyliczankę, bo moi turyści już od Delhi powtarzają imiona tych cesarzy. Nic z tego, w Agrze znowu: „Było sześciu cesarzy. Pierwszy…”. I w Orczii, i w Waranasi: „Było sześciu…”.
Dżodhpur (Jodhpur), największe księstwo Radżputany o powierzchni 92 279 km2, należało do radżpuckiego klanu Rathore, synów słońca. Ich przodkowie pochodzą z Dekanu, wzmiankowani po raz pierwszy już w edyktach cesarza Asioki w III wieku p.n.e. byli prawdziwymi ksiatrijami, sprawowali przez wieki władzę na wielu terenach Gudżaratu, centralnych Indii i Malwy. Od V wieku byli władcami królestwa Kanaudż, leżącego nad Gangą (dziś Uttar Pradesh). W 1193 roku zostali stamtąd przepędzeni przez Afganów, Rao Sijadżi zdołał uciec ze swoją armią, unosząc ze sobą sztandar rodowy. Osiedlili się na pustynnych terenach Marwaru, w krainie śmierci, między górami Arawalli, pustynią Thar a rzeką Luni, gdzie utworzyli potężne państwo, trwające od początku XIV do XVIII wieku. Rao Jodha założył w 1459 roku nową stolicę i wzniósł największy radżpucki pałac-fortecę Meherangarh. Nieco później, w połowie XVI wieku miasto zostało otoczone murem obronnym o 10 km długości. Przyjaźń z władcami Mewaru, znakomita polityka wewnętrzna, umiejętność zarządzania, a przede wszystkim pakty pokojowe z Wielkimi Mogołami zapewniły bogactwo, a szczyt potęgi państwo osiągnęło w XVII wieku. W 1581 roku Akbar podpisał traktat o współpracy, na potwierdzenie którego córa tego rodu, słynna Dżodhabai wyszła za mąż za syna cesarza, przyszłego Dżahangira. Po upadku Mogołów, władcy są zmuszeni prowadzić walki z Marathami, których państwo rozciągało się aż do Delhi i Agry, co zrujnowało skarbiec i wieś.
[...]
Po 140 latach dobrej passy, pierwszej grabieży dokonał w 1294 roku sułtan z Delhi, po oblężeniu trwającym osiem lat. Kobiety ze szlachetnych rodów hinduskich popełniły dżauhar, a miasto zostało doszczętnie zrujnowane. Drugiej grabieży dokonał inny szach Delhi, który zabrał kolejne bogactwa, a w XVI wieku przybyli po łupy po sąsiedzku mieszkający Patanowie (koczownicy afgano-pakistańscy). Pod koniec XVI wieku udało się odnowić fortecę i powrócić do czasów świetności. Forteca zwycięsko obroniła się przed pierwszymi Mogołami, a handel znów wzbogacał mieszkańców. Miejsce strategiczne zapewniało względne bezpieczeństwo, ogromne oddalenie od władzy centralnej sprawiało, że Mogołami nikt się tam nie przejmował. Złożono na wszelki wypadek hołd lenny Akbarowi i dano mu córkę za żonę.
[...]
Fateh Singh, maharana Mewaru, nie pojawił się na durbarze w Delhi wydanym przez lorda Curzona w 1903, ani na uroczystości złożenia wiernopoddańczego hołdu królowi Jerzemu V i królowej Marii w 1911.
[...]
W latach 1699-1743 władcą był Dżaj Singh II, który zbudował miasto Dżajpur i przeniósł tam stolicę rodową. Jego ojciec, Bishan Singh, dał mu najlepsze możliwe wykształcenie, gdyż już w niemowlęctwie przepowiedziano mu wspaniały los. Wstąpił na tron w wieku 11 lat, panował przez 44 lata. To on dostał on Aurangzeba tytuł Sawai, raz i ćwiartkę mądrzejszy. Wstawał o świcie przy tajemniczym dźwięku fletu i w prostej szacie udawał się do świątyni Kali, gdzie modlił się żarliwie. Pracował przez 14 godzin dziennie, pasjonowała go matematyka i astronomia, studiował Syntaxe Ptolemeusza, Tabulae Astronomica De La Hire’a, Historia Coelestis Britanica Flamsteeda, Principia Newtona, Elements Euklidesa, tablice astronomiczne Mirza Ulug Bega oraz dzieła Aryabhatty, Varahmihiry, Brahmagupty i Bhaskaracharyi. Kazał tłumaczyć na sanskryt greckie i perskie dzieła starożytnych astronomów, zgromadził ogromną bibliotekę. Zbudował pięć obserwatoriów astronomicznych Jantar Mantar — w Dżajpurze, w swoim pałacu nad Gangą w Benaresie, w Udżdżainie i Mathurze, a w Delhi — dla potrzeb władcy mogolskiego Muhameda Szaha (jantra z sanskrytu instrument; mantra — formuła magiczna do obliczeń).
[...]
Po 140 latach dobrej passy, pierwszej grabieży dokonał w 1294 roku sułtan z Delhi, po oblężeniu trwającym osiem lat. Kobiety ze szlachetnych rodów hinduskich popełniły dżauhar, a miasto zostało doszczętnie zrujnowane. Drugiej grabieży dokonał inny szach Delhi, który zabrał kolejne bogactwa, a w XVI wieku przybyli po łupy po sąsiedzku mieszkający Patanowie (koczownicy afgano-pakistańscy). Pod koniec XVI wieku udało się odnowić fortecę i powrócić do czasów świetności. Forteca zwycięsko obroniła się przed pierwszymi Mogołami, a handel znów wzbogacał mieszkańców. Miejsce strategiczne zapewniało względne bezpieczeństwo, ogromne oddalenie od władzy centralnej sprawiało, że Mogołami nikt się tam nie przejmował. Złożono na wszelki wypadek hołd lenny Akbarowi i dano mu córkę za żonę.
[...]
Fateh Singh, maharana Mewaru, nie pojawił się na durbarze w Delhi wydanym przez lorda Curzona w 1903, ani na uroczystości złożenia wiernopoddańczego hołdu królowi Jerzemu V i królowej Marii w 1911.
[...]
W latach 1699-1743 władcą był Dżaj Singh II, który zbudował miasto Dżajpur i przeniósł tam stolicę rodową. Jego ojciec, Bishan Singh, dał mu najlepsze możliwe wykształcenie, gdyż już w niemowlęctwie przepowiedziano mu wspaniały los. Wstąpił na tron w wieku 11 lat, panował przez 44 lata. To on dostał on Aurangzeba tytuł Sawai, raz i ćwiartkę mądrzejszy. Wstawał o świcie przy tajemniczym dźwięku fletu i w prostej szacie udawał się do świątyni Kali, gdzie modlił się żarliwie. Pracował przez 14 godzin dziennie, pasjonowała go matematyka i astronomia, studiował Syntaxe Ptolemeusza, Tabulae Astronomica De La Hire’a, Historia Coelestis Britanica Flamsteeda, Principia Newtona, Elements Euklidesa, tablice astronomiczne Mirza Ulug Bega oraz dzieła Aryabhatty, Varahmihiry, Brahmagupty i Bhaskaracharyi. Kazał tłumaczyć na sanskryt greckie i perskie dzieła starożytnych astronomów, zgromadził ogromną bibliotekę. Zbudował pięć obserwatoriów astronomicznych Jantar Mantar — w Dżajpurze, w swoim pałacu nad Gangą w Benaresie, w Udżdżainie i Mathurze, a w Delhi — dla potrzeb władcy mogolskiego Muhameda Szaha (jantra z sanskrytu instrument; mantra — formuła magiczna do obliczeń).
W Delhi, nad rzeką Jamuną, wzdłuż Radżghatu, mieszczą się Samadhi Mahatmy Gandhiego, Samadhi Indiry Gandhi, Samadhi Radżiwa Gandhiego — miejsca, gdzie płonęły ich stosy kremacyjne. Każde miasto i każde miasteczko ma swe lokalne, zwyczajowe miejsca kremacyjne, najczęściej nad rzekami, na ghatach.
Bharatpur, maleńkie państewko o pow. 5 216 km2, leżące między Delhi a Agrą, było zamieszkałe przez Dżatów. Założył je w 1732 roku Suraj Mal. Obecny maharadża, Vishvendra Pratap Singh uważa się za spadkobiercę plemiennych dowódców wojskowych na usługach silnego w VI wieku p.n.e. państwa Matsja. To starożytne państwo i jego mieszkańcy byli jednymi z ważniejszych bohaterów Mahabharaty — umieć wywieść i udowodnić swe pochodzenie z aż tak legendarnych czasów to nie lada wyczyn! A co dopiero, gdy wiadomo też, iż w dużo późniejszych czasach ci sami dowódcy mieli dać solidny odpór Mahmudowi z Ghazni, Timurowi Kulawemu i samemu Baburowi! Ach, mieć takie bohaterskie pochodzenie…
[...]
Bundi należało do radżpuckiego klanu Hara, który wywodził swe pochodzenie od Agnikula, mitycznego rodu ognia, ksiatrijów zamieszkujących Mewar. Rao Deva, jeden z najbardziej walecznych ksiatrijów, miał wspaniałego rumaka, który z taką łatwością przeskakiwał rzeki, że nigdy nie umoczył pęcin. Sułtan Delhi zapragnął go dosiąść, chciał więc pojmać Rao Dewę. Ten wywinął się z pułapki, ostrzegając na odchodnym: Są trzy rzeczy, jakich nigdy nie wolno żądać od Radżputa — jego konia, żony i miecza
[...]
I pognał przed siebie na rączym rumaku aż do rzeki Czambal, gdzie w 1342 roku założył kwitnące królestwo Harawati ze stolicą w Bundi. Od czasów Akbara władcy stali się jednymi z najgorętszych zwolenników i popleczników mogolskich cesarzy. Zdarzyło się, że dwunastu książąt z klanu Hara zginęło w jednej bitwie, przelewając krew za Szahdżahana. W dowód wdzięczności, kolejny władca otrzymał stanowisko gubernatora Delhi. Ale nigdy nie przeszli na stronę Aurangzeba, uważając Darę za prawowitego następcę tronu. Maharadżowie z klanu Hara musieli też wielokrotnie odpierać ataki sąsiadów, innych Radżputów z Mewaru.
[...]
Maharadża Madhavrao Scindia, ówczesny Minister Turystyki, zginął w wypadku samolotowym w październiku 2001 roku. Miasto zorganizowało swemu władcy pompatyczne pożegnanie i trwało w żałobie przez cały tydzień — nie handlowano w sklepach i na targach (ponosząc „straty”), mieszkańcy składali kondolencje rodzinie w otwartym pałacu, a stos kremacyjny zapłonął w ogrodach pałacowych. Przybyli ministrowie z Delhi.
[...]
Malerkotla — nababowie rządzący tym okruchem księstwa byli z pochodzenia Afganami. Za czasów dynastii Ibrahima Lodi, panującej w Delhi, protoplasta rodu wziął sobie żonę z posagiem trzydziestu ośmiu wsi w zachodniej części Pendżabu. I na tym posagu rodzina przetrwała do dziś.
[...]
Bundi należało do radżpuckiego klanu Hara, który wywodził swe pochodzenie od Agnikula, mitycznego rodu ognia, ksiatrijów zamieszkujących Mewar. Rao Deva, jeden z najbardziej walecznych ksiatrijów, miał wspaniałego rumaka, który z taką łatwością przeskakiwał rzeki, że nigdy nie umoczył pęcin. Sułtan Delhi zapragnął go dosiąść, chciał więc pojmać Rao Dewę. Ten wywinął się z pułapki, ostrzegając na odchodnym: Są trzy rzeczy, jakich nigdy nie wolno żądać od Radżputa — jego konia, żony i miecza
[...]
I pognał przed siebie na rączym rumaku aż do rzeki Czambal, gdzie w 1342 roku założył kwitnące królestwo Harawati ze stolicą w Bundi. Od czasów Akbara władcy stali się jednymi z najgorętszych zwolenników i popleczników mogolskich cesarzy. Zdarzyło się, że dwunastu książąt z klanu Hara zginęło w jednej bitwie, przelewając krew za Szahdżahana. W dowód wdzięczności, kolejny władca otrzymał stanowisko gubernatora Delhi. Ale nigdy nie przeszli na stronę Aurangzeba, uważając Darę za prawowitego następcę tronu. Maharadżowie z klanu Hara musieli też wielokrotnie odpierać ataki sąsiadów, innych Radżputów z Mewaru.
[...]
Maharadża Madhavrao Scindia, ówczesny Minister Turystyki, zginął w wypadku samolotowym w październiku 2001 roku. Miasto zorganizowało swemu władcy pompatyczne pożegnanie i trwało w żałobie przez cały tydzień — nie handlowano w sklepach i na targach (ponosząc „straty”), mieszkańcy składali kondolencje rodzinie w otwartym pałacu, a stos kremacyjny zapłonął w ogrodach pałacowych. Przybyli ministrowie z Delhi.
[...]
Malerkotla — nababowie rządzący tym okruchem księstwa byli z pochodzenia Afganami. Za czasów dynastii Ibrahima Lodi, panującej w Delhi, protoplasta rodu wziął sobie żonę z posagiem trzydziestu ośmiu wsi w zachodniej części Pendżabu. I na tym posagu rodzina przetrwała do dziś.
Istotny jest ołtarz, który można ustawić wszędzie — na ulicy, na placu w mieście, nad rzeką, pod drzewem, na pagórku… Niektóre nowe świątynie nie mają już kształtu zamkniętej budowli, lecz tworzy je przestrzeń parku i postać boga, przed którym każdy po swojemu odprawia pudżę i składa dary (Mahadeva Mandir na drodze z Delhi do Dżajpuru).
W 1639 roku Szahdżahan oficjalnie przeniósł stolicę do Delhi, gdyż zakrojona na wielką skalę budowa Tadż Mahalu ograniczała rozwój Agry. Rozpoczął budowę nowego miasta, Szahdżahanbadu, gdzie Czandni Czowk stała się najbogatszą ulicą świata. Zapewne tam został wykonany Pawi Tron — rozkręcany i ustawiany tylko na czas największych uroczystości na dworze, był wykonany z grawerowanego i emaliowanego złota, jego oparcie stanowił pawi ogon inkrustowany największymi diamentami, rubinami i szafirami, a tułów pawia wykonano ze szmaragdu wielkości pięści; zrabowany podczas najazdu Nadir Szacha z Persji w 1739 roku, być może nadal znajduje się w Teheranie… Dziewięć lat trwała budowa Czerwonego Fortu w Delhi, gdzie w białych, marmurowych pałacykach cesarz kazał umieścić słynną perską inskrypcję: Jeżeli istnieje raj na ziemi, to jest tutaj, to jest tutaj, to jest tutaj. Przy Czandni Czowk powstał Dżama Masdżid, największy w Indiach meczet, ze szkołami i szpitalem, wybudowany w podzięce za cudowne ocalenie Dżahanary z poparzeń. Miasto w krótkim czasie osiągnęło liczbę 400 000 mieszkańców.
Zgodnie z warunkami traktatów, Anglia zagarnęła terytoria o powierzchni 24 000 mil kwadratowych, łącznie z miastami Delhi, Gwalior, Baroda, Ahmadnagar, przynoszące rocznie dwa miliony funtów szterlingów. Anglia to znaczyło Kompania Wschodnioindyjska, która ani myślała podziękować Arthurowi Wellesleyowi za cokolwiek. Jedynie mieszkańcy Seringapatam wysłali list podpisany przez hindusów i muzułmanów z wyrazami wdzięczności za spokój, bezpieczeństwo i szczęśliwość, jakiej zaznaliśmy pod Waszą opieką. Od Anglii otrzymał tytuł Kawalera Orderu Łaźni.
Deopatana Gurkhowie
Budowniczowie demokracji nepalskiej dość szybko uznali Tribhuvana za zdrajcę sprawy narodowej. Nie wywiązał się z obietnic reform demokratycznych i odwlekał w nieskończoność zorganizowanie wolnych wyborów do Zgromadzenia Narodowego. Zmarł na atak serca podczas wizyty oficjalnej w Szwajcarii w 1955 roku, trumna przyleciała do Katmandu i ciało zostało spalone z wielką pompą na królewskich ghatach w Pasiupatinath, w Deopatanie. Zwykli ludzie płakali.
Deshnok Radżputowie
W Deshnok (30 km) znajduje się świątynia poświęcona opiekunce księstwa. Zwyczajem wszystkich Radżputów, Rao Bika zapytał lokalną ludność jaką postać boską admirują i dla kogo ma wystawić świątynię, by żyć w zgodzie z lokalną tradycją. Opowiedziano mu historię kobiety, którą wysławiano za mądrość i współczucie do ludzi. Karni Mata była joginią i wiele osób przychodziło do niej z prośbą o radę. Kiedyś przyszły zapłakane małe dzieci pożalić się, że zmarła im matka i że zostały całkiem same na świecie. Jogini odpowiedziała im, że nie są same, gdyż w ich domu jest pełno szczurów, a każdy szczur jest inkarnacją jakiejś bliskiej osoby z rodziny. Poprosiła, by karmiły je i rozmawiały z nimi, a wtedy na pewno nie będą się czuły samotne. Karni Mata jest postacią legendarną i żyła prawdopodobnie tuż przed przybyciem Rao Biki w tamte regiony. Ludzie zawsze uważali ją za wcielenie bogini Durgi, gdyż zabiła największego demona — strach. Wszyscy władcy Bikaneru zawsze opiekowali się świątynią, czyniąc liczne fundacje i wspierając szczury żyjące tu na wolności.
Dwarka Bhagawadgita, Kriszna i Radha, Mahabharata, miejsca sacrum, Radżputowie
Kriszna w Mahabharacie pojawia się po raz pierwszy jako postać boska. Jest dorosłym mężczyzną, rezyduje w Dwarce z synem Pradjumną, który synów Drupady uczy sztuk walki. Mieszka też z nimi Abhimanju, syn ukochanej siostry Subhadry i ukochanego przyjaciela Ardżuny. Jest zaprzyjaźniony z całym rodem Pandawów — odwiedzają się wzajemnie i pytają o zdrowie, siedzą razem przy stole, śpią w jednym łóżku i chodzą na wspólne spacery. Gdyby w środku eposu o wojnie Bharatów nie pojawiła się Bhagawadgita, Kriszna zostałby tylko zwykłym ksiatriją, przywódcą klanu Jadawów, który to klan wyrzyna w pień sam siebie, tak jak wyrżnęły się wzajemnie wszystkie inne klany. Od pierwszej linijki Bhagawadgity natrafiamy na egzystencjalną sprzeczność: wojownik Ardżuna odczuwa rozpacz, a bóg miłości Kriszna podżega do bratobójczej wojny. Co się tutaj dzieje?
Kriszna opuścił brzegi Jamuny, Vrindavan i Mathurę i jako dorosły mężczyzna udał się ze swym klanem Jadawów do Gudżaratu, gdzie zbudował miasto Dwarkę i zamieszkał z żoną Rukmini. Zaprzyjaźnił się z braćmi Pandawami, ale najbardziej z Ardżuną i jej oddał za żonę swoją siostrę Subhadrę. Chciał pomóc Pandawom w wojnie z Kaurawami i przyjął funkcję woźnicy rydwanu Ardżuny. W przeddzień kataklizmu wojny otrzymał od Wisznu Najwyższą Moc Boskiej Energii i przekazał Wiedzę, objawienie nowego pojęcia Dharmy i trzech sposobów ujarzmienia namiętności, Jogę czynu, poznania i miłości.
[...]
Powrócił z bratobójczej wojny do Dwarki, gdzie próbował odmienić los Jadawów, których przeznaczenie, czyli wcześniej nagromadzona karma popchnęła do samounicestwienia i wzajemnego mordowania. Kiedy jego brat udał się na medytację nad brzeg morza, Kriszna poszedł za nim i zobaczył jak wąż Śesza Ananta wydobył się z ust Balaramy i zniknął w oceanie. Sam wtedy poszedł do lasu i pogrążył w medytacji. Został niechcąco ugodzony strzałą w piętę przez myśliwego, który uganiał się za danielem. Pięta była jedynym miejscem pozbawionym nieśmiertelności. Ponieważ przy życiu nie ostał się ani jeden z Jadawów, nikt nie zadbał o kremację ciała. Siedem dni po odejściu Kriszny, miasto Dwarka zostało pochłonięte przez morze.
[...]
Powrócił z bratobójczej wojny do Dwarki, gdzie próbował odmienić los Jadawów, których przeznaczenie, czyli wcześniej nagromadzona karma popchnęła do samounicestwienia i wzajemnego mordowania. Kiedy jego brat udał się na medytację nad brzeg morza, Kriszna poszedł za nim i zobaczył jak wąż Śesza Ananta wydobył się z ust Balaramy i zniknął w oceanie. Sam wtedy poszedł do lasu i pogrążył w medytacji. Został niechcąco ugodzony strzałą w piętę przez myśliwego, który uganiał się za danielem. Pięta była jedynym miejscem pozbawionym nieśmiertelności. Ponieważ przy życiu nie ostał się ani jeden z Jadawów, nikt nie zadbał o kremację ciała. Siedem dni po odejściu Kriszny, miasto Dwarka zostało pochłonięte przez morze.
Mieszkańcy Dwarki postępowali bezwstydnie, grzesząc bez ograniczeń, ubliżając braminom, starszym i nauczycielom. Porzucono czczenie bóstw.
[...]
Bramini układający pieśni Mahabharaty przesadzali być może w opisie niecnych czynów ksiatrijów, ale ich analizy powstawania gniewu, złości, pożądania i nienawiści, które, zrazu niewinne, napędzały i wciągały w wir ogłupienia całe potężne rody arystokracji, świadczą nie tylko o zmyśle obserwacji i chęci zaradzenia złu, ale o wiedzy jaką już posiedli studiując nowe prądy. Wspaniała analiza „wejścia w konflikt” i takiego zawiązania intrygi, by wycofanie się nie było możliwe, godna jest najlepszych strategów. Oni także uznali, jak Budda i Mahawira, że to namiętności władców burzą porządek społeczny. Przystali więc na powolne kształtowanie się nowego i przenikanie nowych wierzeń, pochodzących od ludów dotychczas niemych i wzgardzanych. Tylko bowiem rozbicie od zewnątrz zamkniętego koła wedyjskiego świata dawało nadzieję na utworzenie nowej Sanatana Dharmy. Stary świat oparty na recytacji Wed i skupiony wokół ognia był heroiczną próbą wprowadzenia zasad rozumnych: idealnego podziału pracy i ustanowienia dobrych kontaktów z siłami przyrody, bez podporządkowania się komukolwiek. Lecz nikomu nie podporządkowana wola rozrosła się w pychę. Nowy świat zrezygnuje więc z rozumu i wesprze się o pojęcie całkowitego oddania się Najwyższej Istocie Boskiej, bowiem okazało się, że człowiek w ogóle nie ma wpływu na swoje losy. Kriszna, przyjaciel Pandawów, tajemniczy wojownik z Dwarki, nie pochodzący z rodów indoeuropejskich stanie się ową Najwyższą Boską Istotą, zdolną przy pomocy człowieka uwolnionego od pragnień uratować świat. Ale to jest wniosek późniejszy.
[...]
Miał wrażenie, że trzęsie się ziemia, a silny wiatr unosił w górę kłęby pyłu. Bóstwa w świątyniach pociły się i wydawały się płakać. Sprawiały wrażenie, że mają zamiar odejść.Z dnia na dzień wiały coraz potężniejsze wiatry, a ulice roiły się od myszy i szczurów. Gliniane naczynia pękały bez żadnego widocznego powodu, studnie przelewały się, a ludzie drżeli. Powietrze przepełnione było wrzaskiem niepomyślnych stworzeń takich jak kruki, sowy i szakale. Krowy rodziły osły, a słonie muły. Świeże, dobrze ugotowane pożywienie pokryte było robactwem. Słychać było odgłosy biegnących ludzi, lecz nikogo nie było widać. Mieszkańcy Dwarki postępowali bezwstydnie, grzesząc bez ograniczeń, ubliżając braminom, starszym i nauczycielom. Porzucono czczenie bóstw.
[...]
I wszyscy Jadawowie zginęli. Było ich miliony. Kriszna został w Dwarce zabity przez myśliwego, a woda morska zaczęła już wdzierać się na ulice miasta. Oglądając się za siebie, ludzie widzieli, jak fale pochłaniają fortecę otoczoną ze wszystkich stron morzem.
[...]
str.805
[...]
Bramini układający pieśni Mahabharaty przesadzali być może w opisie niecnych czynów ksiatrijów, ale ich analizy powstawania gniewu, złości, pożądania i nienawiści, które, zrazu niewinne, napędzały i wciągały w wir ogłupienia całe potężne rody arystokracji, świadczą nie tylko o zmyśle obserwacji i chęci zaradzenia złu, ale o wiedzy jaką już posiedli studiując nowe prądy. Wspaniała analiza „wejścia w konflikt” i takiego zawiązania intrygi, by wycofanie się nie było możliwe, godna jest najlepszych strategów. Oni także uznali, jak Budda i Mahawira, że to namiętności władców burzą porządek społeczny. Przystali więc na powolne kształtowanie się nowego i przenikanie nowych wierzeń, pochodzących od ludów dotychczas niemych i wzgardzanych. Tylko bowiem rozbicie od zewnątrz zamkniętego koła wedyjskiego świata dawało nadzieję na utworzenie nowej Sanatana Dharmy. Stary świat oparty na recytacji Wed i skupiony wokół ognia był heroiczną próbą wprowadzenia zasad rozumnych: idealnego podziału pracy i ustanowienia dobrych kontaktów z siłami przyrody, bez podporządkowania się komukolwiek. Lecz nikomu nie podporządkowana wola rozrosła się w pychę. Nowy świat zrezygnuje więc z rozumu i wesprze się o pojęcie całkowitego oddania się Najwyższej Istocie Boskiej, bowiem okazało się, że człowiek w ogóle nie ma wpływu na swoje losy. Kriszna, przyjaciel Pandawów, tajemniczy wojownik z Dwarki, nie pochodzący z rodów indoeuropejskich stanie się ową Najwyższą Boską Istotą, zdolną przy pomocy człowieka uwolnionego od pragnień uratować świat. Ale to jest wniosek późniejszy.
[...]
Miał wrażenie, że trzęsie się ziemia, a silny wiatr unosił w górę kłęby pyłu. Bóstwa w świątyniach pociły się i wydawały się płakać. Sprawiały wrażenie, że mają zamiar odejść.Z dnia na dzień wiały coraz potężniejsze wiatry, a ulice roiły się od myszy i szczurów. Gliniane naczynia pękały bez żadnego widocznego powodu, studnie przelewały się, a ludzie drżeli. Powietrze przepełnione było wrzaskiem niepomyślnych stworzeń takich jak kruki, sowy i szakale. Krowy rodziły osły, a słonie muły. Świeże, dobrze ugotowane pożywienie pokryte było robactwem. Słychać było odgłosy biegnących ludzi, lecz nikogo nie było widać. Mieszkańcy Dwarki postępowali bezwstydnie, grzesząc bez ograniczeń, ubliżając braminom, starszym i nauczycielom. Porzucono czczenie bóstw.
[...]
I wszyscy Jadawowie zginęli. Było ich miliony. Kriszna został w Dwarce zabity przez myśliwego, a woda morska zaczęła już wdzierać się na ulice miasta. Oglądając się za siebie, ludzie widzieli, jak fale pochłaniają fortecę otoczoną ze wszystkich stron morzem.
[...]
str.805
Siedziba Kriszny jest na zachodzie w Gudżaracie, w Dwarce. Kriszna miał się tu schronić i założyć miasto, po tym jak opuścił Mathurę. Tu został zabity przez myśliwego, który wziąwszy go za daniela wypuścił za nim strzałę i trafił w piętę, jedyne miejsce pozbawione nieśmiertelności. Siedem dni po śmierci Kriszny, miasto zostało pochłonięte przez morze.
Udajpur (Mewar) o powierzchni 33 987 km2 jest jednym z najpiękniejszych regionów Indii. Władcy Mewaru noszą do dziś tytuł maharana, pochodzą ze starszej linii Surjawamsia, synów słońca, a pod swą komendą mieli niegdyś 36 innych klanów. Ich założycielem był legendarny Bappu Rawal, którego guru Harit Raszi namaścił w duchu odpowiedzialności za dobro swego ludu. Bogini Eklingji czuwa od VII wieku nad dharmą, spełnianiem obowiązku ksiatriji. Czittorgarh, najpotężniejsza forteca rodu i jednocześnie całej Radżputany, a w czasach Wielkich Mogołów — symbol potęgi Sisodiów, będąca przez osiemset lat ich stolicą, została zdobyta przez Akbara w 1567 roku i zrównana z ziemią. Zginęło 30 000 mieszkańców, mordowanych metodycznie i do ostatniego. Zginęło 8 000 ksiatrijów, wybornych wojowników. Ale uratował się podobno w całości radżpucki oddział wyśmienitych łuczników, którzy w odpowiednim momencie uszli z miasta w przebraniu biednych, wiejskich kobiet. W Czittor urodziła się i żyła największa hinduska poetka, Mira Bai (1503-1573), opiewająca mistyczną miłość do Kriszny; na szczęście wiodła życie wędrowne i podczas oblężenia przebywała w Dwarce.
Dżajpur daty, Dżatowie, jantra, Kamasutra, Radżputowie, religia rzeki Gangi, świątynia
fundacja Dżajpuru i odbudowa jednej z największych potęg radżpuckich
Suraj Mal, przywódca Dżatów, ustanowił w 1732 roku książęcy stan Bharatpur z rodowymi fortami w Deeg i Lobagarh, a wkrótce potem ich domeny zostały oficjalnie uznane przez Kompanię Wschodnioindyjską. Ponieważ dobrze im służyli i paktowali, więc otrzymali prawo do 17 strzałów armatnich podczas angielskich durbarów, tyleż samo, ile starożytny niemal ród z Dżajpuru.
Jantra to również ogólna nazwa przyrządów astronomicznych, jakich używał maharadża Dżaj Singh z Dżajpuru.
Kamasutry to teksty objaśniające jak działa popęd płciowy, czym jest i co z jego działania wynika oraz w jaki sposób można tę naturalną energię ukierunkować ku własnej korzyści. W różnych epokach napisano w sanskrycie wiele dzieł na ten temat i choć mogły one nosić różne tytuły — Anunga Runga, Etapy miłosnego pragnienia czy Aforyzmy o sztuce kochania, to o wszystkich mówiło się potocznie Kamasutry. Większość z nich odnosiła się zawsze do jakiegoś wcześniejszego przekazu ustnego lub tekstu, ale najczęściej cytowano imię Watsji, którego styl i treść były bogatsze i bardziej pogłębione niż w Kamasutrach obiegowych. Watsja, lub Watsjajany, był autorem klasycznego dzieła na temat technik miłosnego zespolenia i żaden zbiór biblioteczny dzieł pisanych w sanskrycie nie mógł uchodzić za kompletny, jeśli nie posiadał kopii tego dzieła. W XIX wieku udało się panditom ustalić jedną, integralną wersję oryginału na podstawie trzech manuskryptów pochodzących z Waranasi, Kalkuty i Dżajpuru oraz na podstawie Jayamangala, komentarza do tekstu oryginalnego pochodzącego z X-XIII wieku. Tę właśnie wersję przetłumaczono na język angielski.
Między V a VIII wiekiem trwał wielki proces hinduizacji (czy braminizacji) „nowych” plemion radżpuckich, które przyjęły hinduskie religie i obyczaje i poczęły wstępować na drogę wypełniania dharmy. Większość z nich stała się gorliwymi wyznawcami Kriszny, a Ramę uważała za protoplastę swego rodu. Klany radżpuckie, asymilując się z ludnością, wśród której legendy i mity z czasów wedyjskich były wciąż żywe, zaczęły udowadniać swe pochodzenie od rodów najbardziej starożytnych. Trochę później, w czasach średniowiecza, daje się zauważyć ogromne zainteresowanie i nawet zafascynowanie najdawniejszą historią lokalną, co zaowocowało swoistym „podłączeniem się pod tradycję wedyjską”, rozumianą zresztą jako wyjątkowa szansa wywyższenia swych rodów. Niewątpliwie bramini odegrali w tym nowym procesie mitotwórczym ogromną rolę. W Puranach cytowana jest legendarna dynastia braminów z czasów wedyjskich założona przez Ikszawaku, wnuka Surji, do której mieli należeć władcy Ajodhji, a więc Rama. Ten klan synów słońca, Surjawamsia, wzbogacił się zatem o klan Kaczwaha z Dżajpuru i Alwaru, klan Guhilot, klan Rathor z Dżodhpuru i Bikaneru, Sisodia z Udajpuru, klan Vakhela, które wszystkie zaczęły wywodzić swe pochodzenie od tej starożytnej linii. Inni Radżputowie zwrócili uwagę na „młodszą” linię Somawamsia lub Czandrawamsia, do której należały mityczne klany Jadawa (klan Kriszny), Paurawa i Kaśi, cytowane w Mahabharacie. Od synów księżyca wywiedli więc swe pochodzenie: Bhatti z Dżajsalmeru, Chudasama, klan Dżatów.
[...]
Dżajpur należał do regionu Dhundhar, wschodniej części Radżputany sąsiadującej na południu z Malwą, a na wschodzie z Doabem.
[...]
Dziś jest to największe po Dżajpurze miasto Radżastanu.
[...]
Władcy Dżajpuru zaczynają swe kroniki rodzinne tak: Nasz ród był mądry i wykorzystał wszystkie sprzyjające okoliczności, by rozwinąć swą potęgę, a dzięki lojalności wobec władzy Wielkich Mogołów brał udział we wszystkich znaczących wydarzeniach tamtych czasów. Córy naszego szlachetnego rodu nie tylko rodziły cesarskie dzieci i następców tronu, lecz dostępowały zaszczytu noszenia korony cesarskiej…
[...]
Dżajpur (Jaipur) jest stolicą klanu Kaczwaha dopiero od 1727 roku. Kaczwaha utrzymują, że pochodzą od Kusha, syna Ramy. Przybyli z Gwalior w 986 roku, kiedy Radża Ishwar Das porzucił stan królewski, by w Himalajach osiągnąć nirwanę, a jego synowie zostali stamtąd wyrzuceni i musieli szukać sobie nowej ziemi. Soda Rai szukał szczęścia w okolicy Adżmeru, ale prawdziwe szczęście znalazł dopiero jego syn, Dhola Rai, który w 1006 roku poślubił piękną księżniczkę, która wniosła mu w posagu ziemię wokół Amberu. Tubylczy lud Mina stał się podporą nowych rządów i miał przywilej stawiania świętego znaku tilak na czole władcy w dniu koronacji, stali się zarządcami i obrońcami wszystkich fortów, zachowali własne obyczaje i otrzymywali od władców dżagiry. Ziemie księstwa dzieliły się na thikany, czyli dobra najbliższej rodziny, które niekiedy dawały wielkie dochody i wzbogacały tak zarządców, jak dwór (dzięki podatkom). Z tych rodzin rekrutowali się doradcy dworu, administratorzy dóbr i przyjaciele. Służba pochodziła z niższych dżati, ale ponieważ wszyscy Radżputowie czuli się ksiatrijami, to byli oni bardzo dobrze traktowani i należeli do wielkiej rodziny, ich stanowiska były zresztą dziedziczne. Ziemia lenna Bissau była jedną z pięciu samodzielnych thikan regionu Szekawati, a ich pałacyk rodowy w Dżajpurze został w latach 50. zamieniony w hotel, w którym rezydują wszystkie grupy LOGOS TRAVEL MAREK ŚLIWKA…
[...]
W latach 1699-1743 władcą był Dżaj Singh II, który zbudował miasto Dżajpur i przeniósł tam stolicę rodową. Jego ojciec, Bishan Singh, dał mu najlepsze możliwe wykształcenie, gdyż już w niemowlęctwie przepowiedziano mu wspaniały los. Wstąpił na tron w wieku 11 lat, panował przez 44 lata. To on dostał on Aurangzeba tytuł Sawai, raz i ćwiartkę mądrzejszy. Wstawał o świcie przy tajemniczym dźwięku fletu i w prostej szacie udawał się do świątyni Kali, gdzie modlił się żarliwie. Pracował przez 14 godzin dziennie, pasjonowała go matematyka i astronomia, studiował Syntaxe Ptolemeusza, Tabulae Astronomica De La Hire’a, Historia Coelestis Britanica Flamsteeda, Principia Newtona, Elements Euklidesa, tablice astronomiczne Mirza Ulug Bega oraz dzieła Aryabhatty, Varahmihiry, Brahmagupty i Bhaskaracharyi. Kazał tłumaczyć na sanskryt greckie i perskie dzieła starożytnych astronomów, zgromadził ogromną bibliotekę. Zbudował pięć obserwatoriów astronomicznych Jantar Mantar — w Dżajpurze, w swoim pałacu nad Gangą w Benaresie, w Udżdżainie i Mathurze, a w Delhi — dla potrzeb władcy mogolskiego Muhameda Szaha (jantra z sanskrytu instrument; mantra — formuła magiczna do obliczeń).
[...]
W latach 1778-1803 władzę dzierżył Pratap Singh, hojny mecenas sztuki, który zatrudniał pięćdziesiąt artystów w szkole miniatur, dla swych żon i konkubin zbudował Hawa Mahal. W 1803 roku podpisał traktat przekazujący Dżajpur pod protektorat brytyjski.
[...]
Man Singh II (1922-1970), nazywany Dżajem, pochodził z bocznej linii panującego rodu, wychował się w skromnej wiosce i dzięki szczególnym cechom charakteru, został jako siedmioletnie dziecko desygnowany na następcę. Był jednym z wybitniejszych maharadżów księstwa Dżajpur. Wprowadził swoje stare państwo do nowoczesnych Indii i przeprowadził wszystkie konieczne reformy. W 1970 roku spadł z konia podczas gry w polo i poniósł śmierć na miejscu. Na rytuale kremacji ciała była obecna królowa Anglii, Elżbieta II, która odwiedziła Dżajpur w 1964 roku, a mowę pogrzebową wygłosił Lord Mountbatten.
[...]
Rajmata Gayatri Devi mieszka w Dżajpurze w pałacu rodowym Moti Doongri.
[...]
Dżajpur należał do regionu Dhundhar, wschodniej części Radżputany sąsiadującej na południu z Malwą, a na wschodzie z Doabem.
[...]
Dziś jest to największe po Dżajpurze miasto Radżastanu.
[...]
Władcy Dżajpuru zaczynają swe kroniki rodzinne tak: Nasz ród był mądry i wykorzystał wszystkie sprzyjające okoliczności, by rozwinąć swą potęgę, a dzięki lojalności wobec władzy Wielkich Mogołów brał udział we wszystkich znaczących wydarzeniach tamtych czasów. Córy naszego szlachetnego rodu nie tylko rodziły cesarskie dzieci i następców tronu, lecz dostępowały zaszczytu noszenia korony cesarskiej…
[...]
Dżajpur (Jaipur) jest stolicą klanu Kaczwaha dopiero od 1727 roku. Kaczwaha utrzymują, że pochodzą od Kusha, syna Ramy. Przybyli z Gwalior w 986 roku, kiedy Radża Ishwar Das porzucił stan królewski, by w Himalajach osiągnąć nirwanę, a jego synowie zostali stamtąd wyrzuceni i musieli szukać sobie nowej ziemi. Soda Rai szukał szczęścia w okolicy Adżmeru, ale prawdziwe szczęście znalazł dopiero jego syn, Dhola Rai, który w 1006 roku poślubił piękną księżniczkę, która wniosła mu w posagu ziemię wokół Amberu. Tubylczy lud Mina stał się podporą nowych rządów i miał przywilej stawiania świętego znaku tilak na czole władcy w dniu koronacji, stali się zarządcami i obrońcami wszystkich fortów, zachowali własne obyczaje i otrzymywali od władców dżagiry. Ziemie księstwa dzieliły się na thikany, czyli dobra najbliższej rodziny, które niekiedy dawały wielkie dochody i wzbogacały tak zarządców, jak dwór (dzięki podatkom). Z tych rodzin rekrutowali się doradcy dworu, administratorzy dóbr i przyjaciele. Służba pochodziła z niższych dżati, ale ponieważ wszyscy Radżputowie czuli się ksiatrijami, to byli oni bardzo dobrze traktowani i należeli do wielkiej rodziny, ich stanowiska były zresztą dziedziczne. Ziemia lenna Bissau była jedną z pięciu samodzielnych thikan regionu Szekawati, a ich pałacyk rodowy w Dżajpurze został w latach 50. zamieniony w hotel, w którym rezydują wszystkie grupy LOGOS TRAVEL MAREK ŚLIWKA…
[...]
W latach 1699-1743 władcą był Dżaj Singh II, który zbudował miasto Dżajpur i przeniósł tam stolicę rodową. Jego ojciec, Bishan Singh, dał mu najlepsze możliwe wykształcenie, gdyż już w niemowlęctwie przepowiedziano mu wspaniały los. Wstąpił na tron w wieku 11 lat, panował przez 44 lata. To on dostał on Aurangzeba tytuł Sawai, raz i ćwiartkę mądrzejszy. Wstawał o świcie przy tajemniczym dźwięku fletu i w prostej szacie udawał się do świątyni Kali, gdzie modlił się żarliwie. Pracował przez 14 godzin dziennie, pasjonowała go matematyka i astronomia, studiował Syntaxe Ptolemeusza, Tabulae Astronomica De La Hire’a, Historia Coelestis Britanica Flamsteeda, Principia Newtona, Elements Euklidesa, tablice astronomiczne Mirza Ulug Bega oraz dzieła Aryabhatty, Varahmihiry, Brahmagupty i Bhaskaracharyi. Kazał tłumaczyć na sanskryt greckie i perskie dzieła starożytnych astronomów, zgromadził ogromną bibliotekę. Zbudował pięć obserwatoriów astronomicznych Jantar Mantar — w Dżajpurze, w swoim pałacu nad Gangą w Benaresie, w Udżdżainie i Mathurze, a w Delhi — dla potrzeb władcy mogolskiego Muhameda Szaha (jantra z sanskrytu instrument; mantra — formuła magiczna do obliczeń).
[...]
W latach 1778-1803 władzę dzierżył Pratap Singh, hojny mecenas sztuki, który zatrudniał pięćdziesiąt artystów w szkole miniatur, dla swych żon i konkubin zbudował Hawa Mahal. W 1803 roku podpisał traktat przekazujący Dżajpur pod protektorat brytyjski.
[...]
Man Singh II (1922-1970), nazywany Dżajem, pochodził z bocznej linii panującego rodu, wychował się w skromnej wiosce i dzięki szczególnym cechom charakteru, został jako siedmioletnie dziecko desygnowany na następcę. Był jednym z wybitniejszych maharadżów księstwa Dżajpur. Wprowadził swoje stare państwo do nowoczesnych Indii i przeprowadził wszystkie konieczne reformy. W 1970 roku spadł z konia podczas gry w polo i poniósł śmierć na miejscu. Na rytuale kremacji ciała była obecna królowa Anglii, Elżbieta II, która odwiedziła Dżajpur w 1964 roku, a mowę pogrzebową wygłosił Lord Mountbatten.
[...]
Rajmata Gayatri Devi mieszka w Dżajpurze w pałacu rodowym Moti Doongri.
Czwarta w Udżdżain, mieście starożytnej astrologii, gdzie w czasach już całkiem nowożytnych władca Dżajpuru, Dżaj Singh, zbudował jedno ze swych pięciu słynnych obserwatoriów astrologicznych.
Istotny jest ołtarz, który można ustawić wszędzie — na ulicy, na placu w mieście, nad rzeką, pod drzewem, na pagórku… Niektóre nowe świątynie nie mają już kształtu zamkniętej budowli, lecz tworzy je przestrzeń parku i postać boga, przed którym każdy po swojemu odprawia pudżę i składa dary (Mahadeva Mandir na drodze z Delhi do Dżajpuru).
Dżajsalmer Radżputowie
Między V a VIII wiekiem trwał wielki proces hinduizacji (czy braminizacji) „nowych” plemion radżpuckich, które przyjęły hinduskie religie i obyczaje i poczęły wstępować na drogę wypełniania dharmy. Większość z nich stała się gorliwymi wyznawcami Kriszny, a Ramę uważała za protoplastę swego rodu. Klany radżpuckie, asymilując się z ludnością, wśród której legendy i mity z czasów wedyjskich były wciąż żywe, zaczęły udowadniać swe pochodzenie od rodów najbardziej starożytnych. Trochę później, w czasach średniowiecza, daje się zauważyć ogromne zainteresowanie i nawet zafascynowanie najdawniejszą historią lokalną, co zaowocowało swoistym „podłączeniem się pod tradycję wedyjską”, rozumianą zresztą jako wyjątkowa szansa wywyższenia swych rodów. Niewątpliwie bramini odegrali w tym nowym procesie mitotwórczym ogromną rolę. W Puranach cytowana jest legendarna dynastia braminów z czasów wedyjskich założona przez Ikszawaku, wnuka Surji, do której mieli należeć władcy Ajodhji, a więc Rama. Ten klan synów słońca, Surjawamsia, wzbogacił się zatem o klan Kaczwaha z Dżajpuru i Alwaru, klan Guhilot, klan Rathor z Dżodhpuru i Bikaneru, Sisodia z Udajpuru, klan Vakhela, które wszystkie zaczęły wywodzić swe pochodzenie od tej starożytnej linii. Inni Radżputowie zwrócili uwagę na „młodszą” linię Somawamsia lub Czandrawamsia, do której należały mityczne klany Jadawa (klan Kriszny), Paurawa i Kaśi, cytowane w Mahabharacie. Od synów księżyca wywiedli więc swe pochodzenie: Bhatti z Dżajsalmeru, Chudasama, klan Dżatów.
[...]
Marwar — maru wara, kraina śmierci — rozciąga się na północy, między górami Arawalli a pustynią Thar, obejmując tereny trudno dostępne, a ze względu na brak wody — nieprzyjazne. Dla mieszkańców był to jednak zawsze atut — wojska mogolskie i marackie niechętnie zapędzały się w te okolice. Wojownicy z klanu Rathore zbudowali królestwa Dżodhpur i Bikaner, a z klanu Bhatti — Dżajsalmer.
[...]
Dżajsalmer (Jaisalmer) może poszczycić się jedną z najbardziej czarownych legend objaśniających lokację. Jest to miejsce ofiary, jaką Kriszna i Ardżuna złożyli po legendarnej bitwie opisanej w Mahabharacie. Kriszna przepowiedział, że ksiatrija z jego rodzinnego klanu Jadawa założy tu potężne królestwo. Ale legenda ostrzegała też, że miasto zostanie splądrowane dwa i pół raza. W XII wieku Rawal Dżajsal (Jaisal) z rodu Bhatti ulokował na tych terenach swoich ludzi i wzniósł w 1156 roku drugą z najstarszych i największych fortec Radżputany (pierwszą jest Czittorgarh). Miasto prosperowało, gdyż było świetną oazą na szlaku handlowym między Egiptem, Arabią, Persją i Azją Centralną, można było wymienić wielbłądy i bogate towary. Władców z rodu Bhatti nazywano „wilkami pustyni”.
[...]
W XVII wieku maharawal Sabal Singh (1651-1661) potwierdził hołd lenny Aurangzebowi, ale zważywszy na rychły upadek imperium, nie miało to już żadnego znaczenia. Miasto i państwo o powierzchni 42 268 km2 rozkwitły, a bogaci kupcy zbudowali jedne z najpiękniejszych radżpuckich haveli (bogate i pięknie dekorowane domy) — Patwon ki, Salim Singh ki, Nathmal ki. Jako jedno z ostatnich księstw, Dżajsalmer podpisał traktaty ugodowe z Brytyjczykami dopiero w XIX wieku.
[...]
Marwar — maru wara, kraina śmierci — rozciąga się na północy, między górami Arawalli a pustynią Thar, obejmując tereny trudno dostępne, a ze względu na brak wody — nieprzyjazne. Dla mieszkańców był to jednak zawsze atut — wojska mogolskie i marackie niechętnie zapędzały się w te okolice. Wojownicy z klanu Rathore zbudowali królestwa Dżodhpur i Bikaner, a z klanu Bhatti — Dżajsalmer.
[...]
Dżajsalmer (Jaisalmer) może poszczycić się jedną z najbardziej czarownych legend objaśniających lokację. Jest to miejsce ofiary, jaką Kriszna i Ardżuna złożyli po legendarnej bitwie opisanej w Mahabharacie. Kriszna przepowiedział, że ksiatrija z jego rodzinnego klanu Jadawa założy tu potężne królestwo. Ale legenda ostrzegała też, że miasto zostanie splądrowane dwa i pół raza. W XII wieku Rawal Dżajsal (Jaisal) z rodu Bhatti ulokował na tych terenach swoich ludzi i wzniósł w 1156 roku drugą z najstarszych i największych fortec Radżputany (pierwszą jest Czittorgarh). Miasto prosperowało, gdyż było świetną oazą na szlaku handlowym między Egiptem, Arabią, Persją i Azją Centralną, można było wymienić wielbłądy i bogate towary. Władców z rodu Bhatti nazywano „wilkami pustyni”.
[...]
W XVII wieku maharawal Sabal Singh (1651-1661) potwierdził hołd lenny Aurangzebowi, ale zważywszy na rychły upadek imperium, nie miało to już żadnego znaczenia. Miasto i państwo o powierzchni 42 268 km2 rozkwitły, a bogaci kupcy zbudowali jedne z najpiękniejszych radżpuckich haveli (bogate i pięknie dekorowane domy) — Patwon ki, Salim Singh ki, Nathmal ki. Jako jedno z ostatnich księstw, Dżajsalmer podpisał traktaty ugodowe z Brytyjczykami dopiero w XIX wieku.
Dżodhpur Radżputowie
Między V a VIII wiekiem trwał wielki proces hinduizacji (czy braminizacji) „nowych” plemion radżpuckich, które przyjęły hinduskie religie i obyczaje i poczęły wstępować na drogę wypełniania dharmy. Większość z nich stała się gorliwymi wyznawcami Kriszny, a Ramę uważała za protoplastę swego rodu. Klany radżpuckie, asymilując się z ludnością, wśród której legendy i mity z czasów wedyjskich były wciąż żywe, zaczęły udowadniać swe pochodzenie od rodów najbardziej starożytnych. Trochę później, w czasach średniowiecza, daje się zauważyć ogromne zainteresowanie i nawet zafascynowanie najdawniejszą historią lokalną, co zaowocowało swoistym „podłączeniem się pod tradycję wedyjską”, rozumianą zresztą jako wyjątkowa szansa wywyższenia swych rodów. Niewątpliwie bramini odegrali w tym nowym procesie mitotwórczym ogromną rolę. W Puranach cytowana jest legendarna dynastia braminów z czasów wedyjskich założona przez Ikszawaku, wnuka Surji, do której mieli należeć władcy Ajodhji, a więc Rama. Ten klan synów słońca, Surjawamsia, wzbogacił się zatem o klan Kaczwaha z Dżajpuru i Alwaru, klan Guhilot, klan Rathor z Dżodhpuru i Bikaneru, Sisodia z Udajpuru, klan Vakhela, które wszystkie zaczęły wywodzić swe pochodzenie od tej starożytnej linii. Inni Radżputowie zwrócili uwagę na „młodszą” linię Somawamsia lub Czandrawamsia, do której należały mityczne klany Jadawa (klan Kriszny), Paurawa i Kaśi, cytowane w Mahabharacie. Od synów księżyca wywiedli więc swe pochodzenie: Bhatti z Dżajsalmeru, Chudasama, klan Dżatów.
[...]
Marwar — maru wara, kraina śmierci — rozciąga się na północy, między górami Arawalli a pustynią Thar, obejmując tereny trudno dostępne, a ze względu na brak wody — nieprzyjazne. Dla mieszkańców był to jednak zawsze atut — wojska mogolskie i marackie niechętnie zapędzały się w te okolice. Wojownicy z klanu Rathore zbudowali królestwa Dżodhpur i Bikaner, a z klanu Bhatti — Dżajsalmer.
[...]
Dżodhpur (Jodhpur), największe księstwo Radżputany o powierzchni 92 279 km2, należało do radżpuckiego klanu Rathore, synów słońca. Ich przodkowie pochodzą z Dekanu, wzmiankowani po raz pierwszy już w edyktach cesarza Asioki w III wieku p.n.e. byli prawdziwymi ksiatrijami, sprawowali przez wieki władzę na wielu terenach Gudżaratu, centralnych Indii i Malwy. Od V wieku byli władcami królestwa Kanaudż, leżącego nad Gangą (dziś Uttar Pradesh). W 1193 roku zostali stamtąd przepędzeni przez Afganów, Rao Sijadżi zdołał uciec ze swoją armią, unosząc ze sobą sztandar rodowy. Osiedlili się na pustynnych terenach Marwaru, w krainie śmierci, między górami Arawalli, pustynią Thar a rzeką Luni, gdzie utworzyli potężne państwo, trwające od początku XIV do XVIII wieku. Rao Jodha założył w 1459 roku nową stolicę i wzniósł największy radżpucki pałac-fortecę Meherangarh. Nieco później, w połowie XVI wieku miasto zostało otoczone murem obronnym o 10 km długości. Przyjaźń z władcami Mewaru, znakomita polityka wewnętrzna, umiejętność zarządzania, a przede wszystkim pakty pokojowe z Wielkimi Mogołami zapewniły bogactwo, a szczyt potęgi państwo osiągnęło w XVII wieku. W 1581 roku Akbar podpisał traktat o współpracy, na potwierdzenie którego córa tego rodu, słynna Dżodhabai wyszła za mąż za syna cesarza, przyszłego Dżahangira. Po upadku Mogołów, władcy są zmuszeni prowadzić walki z Marathami, których państwo rozciągało się aż do Delhi i Agry, co zrujnowało skarbiec i wieś.
[...]
Muhammad Ali Jinnah liczył na połączenie się Dżodhpuru z Pakistanem w 1947 roku, i maharadża wahał się, ale arystokracja i wyżsi urzędnicy byli temu całkowicie przeciwni motywując tym, że ludność była w przeważającej części hinduska. Obecny maharadża Gadż Singh II jest 38 w dynastii.
[...]
Bikaner, o powierzchni 61 355 km2, został założony w 1488 roku przez Rao Bika, księcia z klanu Rathore, młodszego syna władcy Dżodhpuru. Książę wykazywał się nieposkromioną ambicją, wobec czego ojciec wysłał go na podbój nowych ziem, z dala od swego państwa. Mając pod swą komendą mały oddziałek wojska, Bika walczył przez trzydzieści lat z dzikimi plemionami osiadłymi na pustyni, ale osiągnął cel i zbudował sobie królestwo. Od XVI wieku Bikaner znajdował się na szlaku handlowym między Persją a Niziną Hindustańską, a nawet na szlaku jedwabnym między Chinami a Bliskim Wschodem. Władcy prowadzili w Wielkimi Mogołami politykę ugodową, dzięki czemu stali się drugim co do wielkości państwem Radżputany, a ich dewiza brzmiała: niech żyje król pustyni. Piękny pałac-forteca Junagarh został wzniesiony w 1588 roku przez radżę Radż Singha, a nowoczesny Lalgarh Palace (1902-1926) przez Gangę Singha za czasów angielskich. Traktat pokojowy z Anglikami, podpisany w 1818 roku, chronił radżpuckie księstwa przede wszystkim przed Marathami.
[...]
Marwar — maru wara, kraina śmierci — rozciąga się na północy, między górami Arawalli a pustynią Thar, obejmując tereny trudno dostępne, a ze względu na brak wody — nieprzyjazne. Dla mieszkańców był to jednak zawsze atut — wojska mogolskie i marackie niechętnie zapędzały się w te okolice. Wojownicy z klanu Rathore zbudowali królestwa Dżodhpur i Bikaner, a z klanu Bhatti — Dżajsalmer.
[...]
Dżodhpur (Jodhpur), największe księstwo Radżputany o powierzchni 92 279 km2, należało do radżpuckiego klanu Rathore, synów słońca. Ich przodkowie pochodzą z Dekanu, wzmiankowani po raz pierwszy już w edyktach cesarza Asioki w III wieku p.n.e. byli prawdziwymi ksiatrijami, sprawowali przez wieki władzę na wielu terenach Gudżaratu, centralnych Indii i Malwy. Od V wieku byli władcami królestwa Kanaudż, leżącego nad Gangą (dziś Uttar Pradesh). W 1193 roku zostali stamtąd przepędzeni przez Afganów, Rao Sijadżi zdołał uciec ze swoją armią, unosząc ze sobą sztandar rodowy. Osiedlili się na pustynnych terenach Marwaru, w krainie śmierci, między górami Arawalli, pustynią Thar a rzeką Luni, gdzie utworzyli potężne państwo, trwające od początku XIV do XVIII wieku. Rao Jodha założył w 1459 roku nową stolicę i wzniósł największy radżpucki pałac-fortecę Meherangarh. Nieco później, w połowie XVI wieku miasto zostało otoczone murem obronnym o 10 km długości. Przyjaźń z władcami Mewaru, znakomita polityka wewnętrzna, umiejętność zarządzania, a przede wszystkim pakty pokojowe z Wielkimi Mogołami zapewniły bogactwo, a szczyt potęgi państwo osiągnęło w XVII wieku. W 1581 roku Akbar podpisał traktat o współpracy, na potwierdzenie którego córa tego rodu, słynna Dżodhabai wyszła za mąż za syna cesarza, przyszłego Dżahangira. Po upadku Mogołów, władcy są zmuszeni prowadzić walki z Marathami, których państwo rozciągało się aż do Delhi i Agry, co zrujnowało skarbiec i wieś.
[...]
Muhammad Ali Jinnah liczył na połączenie się Dżodhpuru z Pakistanem w 1947 roku, i maharadża wahał się, ale arystokracja i wyżsi urzędnicy byli temu całkowicie przeciwni motywując tym, że ludność była w przeważającej części hinduska. Obecny maharadża Gadż Singh II jest 38 w dynastii.
[...]
Bikaner, o powierzchni 61 355 km2, został założony w 1488 roku przez Rao Bika, księcia z klanu Rathore, młodszego syna władcy Dżodhpuru. Książę wykazywał się nieposkromioną ambicją, wobec czego ojciec wysłał go na podbój nowych ziem, z dala od swego państwa. Mając pod swą komendą mały oddziałek wojska, Bika walczył przez trzydzieści lat z dzikimi plemionami osiadłymi na pustyni, ale osiągnął cel i zbudował sobie królestwo. Od XVI wieku Bikaner znajdował się na szlaku handlowym między Persją a Niziną Hindustańską, a nawet na szlaku jedwabnym między Chinami a Bliskim Wschodem. Władcy prowadzili w Wielkimi Mogołami politykę ugodową, dzięki czemu stali się drugim co do wielkości państwem Radżputany, a ich dewiza brzmiała: niech żyje król pustyni. Piękny pałac-forteca Junagarh został wzniesiony w 1588 roku przez radżę Radż Singha, a nowoczesny Lalgarh Palace (1902-1926) przez Gangę Singha za czasów angielskich. Traktat pokojowy z Anglikami, podpisany w 1818 roku, chronił radżpuckie księstwa przede wszystkim przed Marathami.
Fatehpur Sikri Ajodhja 6 grudnia 1992, Akbar, Dżahangir, Indie północne i Nepal, miejsca sacrum, pałac na kołach, Radżastan, sufi
Indie nigdy nie poddały się całkowitej islamizacji. Z drugiej strony, nigdy nie przestał w świadomości Indusów obowiązywać wydany przez Akbara w 1594 roku dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić.Meczety wznoszone przez władców muzułmańskich na wolnej ziemi nigdy nie budziły wrogich nastrojów, nigdy też hindusi nie zamierzali wyburzać cesarskich fundacji, takich jak Dżama Masdżid w Agrze, Delhi czy Fatehpur Sikri. Budziły natomiast zawsze ogromny sprzeciw meczety zbudowane na ruinach świątyń hinduskich zniszczonych przez muzułmanów. Kiedy tylko pojawiła się pierwsza możliwość odbudowy tych świątyń — hindusi natychmiast skorzystali ze sposobności. W Waranasi świątynia Śiwy została odbudowana przez ówczesne władze miejskie już w XVIII wieku, a w Mathurze świątynia Kriszny — dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku dzięki fundacji rodziny Birla, bogatych przemysłowców. Po upadku cesarstwa Wielkich Mogołów, wielokrotnie w XIX wieku zabiegano u władz brytyjskich o rozebranie meczetu w Ajodhji, symbolu dawnego najeźdźcy i o odbudowanie świątyni. Brytyjska polityka wygrywania dla siebie antagonizmów religijnych pozostawiała tę sprawę na wszelki wypadek otwartą. Tak więc meczet na ruinach świątyni Ramy w Ajodhji wciąż stał.
Z wysokości tronu w Fatehpur Sikri, Akbar przeprowadził swoje najlepsze reformy. Do służby państwowej przyjmował wszystkich zdolnych, bez względu na wiarę i pochodzenie. W 25-tym roku panowania miał na dworze 222 urzędników, w tym 47 Persów (o żydach historia milczy), opierał się na hindusach i muzułmanach ze starych rodzin, które osiadły w Indiach jeszcze za czasów Sułtanatu Delhijskiego; mordował i gromił tylko krnąbrnych wodzów afgańskich. Przeprowadzał ścisłe kontrole urzędników. Za zdradę rzadko karał śmiercią, raczej piętnował publicznie podczas durbarów — poniżenie i hańba były najwyższą karą. Błędy i niedopatrzenia po ojcowsku wybaczał, jednając sobie wczorajszych wrogów na wiernych współpracowników.
Wychował się w Fatehpur Sikri. Akbar zadbał, by otrzymał fantastyczne wykształcenie, a program szkolny obejmował takie przedmioty jak: perski, turecki, arabski i hindi, arytmetyka, historia i geografia, botanika, zoologia, muzyka i malarstwo, łucznictwo, jazda konna, fechtunek i strzelectwo.
Wyjazd z hotelu wcześnie rano do ogrodów Sisodia Rani, podpatrywanie pielgrzymów w zespole świątyń w Galta i karmienie świętych małp. Lunch w przydrożnym zajeździe, a następnie Fatehpur Sikri, Umarłe Miasto Mogołów i wspaniały meczet Akbara ze słynną Bramą Zwycięstwa oraz ażurowy grobowiec świętego męża Salima Cziszti na dziedzińcu meczetu. Przyjazd do Agry i zakwaterowanie w hotelu. Nocleg w Agrze.
Oprócz powyższych, znalazły się na liście UNESCO inne zabytki: z czasów cesarstwa Wielkich Mogołów Czerwony Fort w Agrze oraz Czerwony Fort w Delhi, grobowiec cesarza Humajuna, Fatehpur Sikri, miasto-widmo wraz z zespółem pałacowym Akbara.
zwiedzanie Fatehpur Sikri, umarłego miasta Mogołów (1572 r.) i wspaniałego meczetu Akbara ze słynną Bramą Zwycięstwa, Buland Darwaza, oraz ażurowym grobowcem świętego męża Salima Cziszti
Przejazd z Dżajpuru do Agry. Po drodze zwiedzanie Fatehpur Sikri, Umarłego Miasta zbudowanego przez twórcę cesarstwa Wielkich Mogołów, Akbara. Nocleg w hotelu Howard Park Plaza.
Innym ważnym miejscem sufickich zborów jest grobowiec świętego męża Salima Cziszti, żyjącego w XVI wieku w Fatehpur Sikri. Był on nauczycielem i przyjacielem Akbara, który w dowód wdzięczności i szacunku za przepowiednię o tym, że będzie miał trzech synów, ufundował na dziedzińcu Wielkiego Meczetu jeden z najpiękniejszych w Indiach dargahów. Z białego marmuru, o ażurowych ścianach, przyciąga on kobiety, nie tylko muzułmanki, modlące się o płodność i rodzenie synów.
Gaja miejsca sacrum
Bodh Gaja, w stanie Bihar, na południe od Patny, jest najważniejszą tirthą dla wszystkich buddystów. Znajduje się tu figowiec rosnący w miejscu drzewa pippal, pod którego konarami po 49 dniach głębokiej medytacji Budda doświadczył bodhi, Przebudzenia umysłu. Również tutaj Asioka wzniósł liczne klasztory i świątynię Mahabodhi, która przetrwała do dziś (wielokrotnie przebudowywana). Niedaleko stąd, w Gaja, znajduje się świątynia Wisznupada, gdzie Wisznu pozostawił w kamieniu odcisk swojej stopy.
Goa bramin, daty, Europejczycy w Indiach, Indie południowe, języki, las indyjski, liczby, list pilota, miejsca sacrum, mieszkańcy, Polacy wobec Indii, Tadż Mahal, warna
Przybycie pierwszych kolonizatorów na Goa i w inne regiony Indii zbiegło się w czasie z najazdem wojsk turecko-mogolskich i utworzeniem cesarstwa Wielkich Mogołów. Zarówno chrześcijaństwo jak islam, obie religie monoteistyczno-totalitarne, okazywały pogardę i przemoc wobec miejscowych wielorakich religii hindu. Obie dopuszczały się nadużyć i gwałtów wobec braminów, którzy zawsze bronili każdej religii, nie tylko wedyjskiej, i każdej społeczności, nie tylko bramińskiej. Chrześcijanie wyśmiewali braminów jako castos, czyścioszki, traktując ich jak prymitywnych kacyków, a ich społeczności — jak ludy z okresu kamienia łupanego, gotowe do „nawrócenia”. Muzułmanie brali ich za przywódców „bałwochwalczych kultów”, których należało w pierwszej kolejności karać lub systematycznie i wszelkimi sposobami przeciągnąć na islam. Cesarstwo i kolonializm widziały więc w braminach to… kim zawsze byli — elitę intelektualną, broniącą tradycji hindu i własnej historii. Zniszczenie tej warstwy, a przynajmniej deprecjacja jej oddziaływania i społecznego znaczenia leżało w interesie każdej władzy centralnej. Od tego czasu datuje się współczesne (angielskie) niezrozumienie jej roli w społeczeństwie indyjskim.
Portugalczycy przejmują Goa od Sułtanatu Bahmanidów
[...]
na Goa przybywa Franciszek Ksawery
[...]
na Goa przybywa Franciszek Ksawery
Stare miasto Goa założone zostało przez sułtanów z dynastii Bahmanidów i około roku 1440 było dużym portem morskim. Lokalna ludność nazywała ten niewielki obszar, wciśnięty między skaliste wzgórza a Ocean Indyjski — Gopapura, Gowapuri. Zdobyte przez portugalskiego żeglarza Alfonso de Albuquerque, Goa stało się od 1510 roku przystanią dla przypływających z misją kolonizacyjną Portugalczyków. Ufortyfikowali oni miasto w 1565 roku i uczynili stolicą wszystkich swych posiadłości nad Oceanem Indyjskim. W 1538 roku powstało biskupstwo, a w 1557 — arcybiskupstwo. Już w 1542 roku przypłynął jezuita, Franciszek Ksawery, z misją chrystianizacji Wybrzeża Malabarskiego.
[...]
Port Goa utrzymywał bardzo ścisłe związki z Lizboną i stał się w drugiej połowie XVI i na początku XVII wieku najbogatszym portem świata, ośrodkiem handlu złotem i kamieniami szlachetnymi, a handel rozkwitł dzięki hinduskim kupcom z Hampi, stolicy Widżajanagaru oraz kupcom arabskim, pływającym tradycyjnie od wieków na Wybrzeże Malabarskie i zatrzymującym się w Goa na wymianę towarów. Niebywała świetność miasta trwała zaledwie 100 lat, gdyż w połowie XVII wieku zostało zdziesiątkowane powtarzającymi się epidemiami cholery. Choroby lęgły się z powodu braku dostępu do wody pitnej i fatalnych warunków sanitarnych — miasto ulokowane zostało na skalistym podłożu, co utrudniało, a nawet czyniło niemożliwym kopanie studni. Do dzisiaj Goa ma poważne problemy z wodą pitną. Ogromne przeludnienie miasta w okresie świetności stało się dlań zgubą. W połowie XVII wieku ówczesny władca miasta zarządził exodus i mieszkańcy zostali zmuszeni do przeniesienia się do Panadżi, położonego bliżej oceanu, u ujścia rzeki Mandovi. Z wyjątkiem kościołów, piękne jak z bajki domy kupców w Goa zostały rozebrane i zbudowano z nich dzisiejsze domy w Panadżi.
[...]
Goa pozostało kolonią portugalską aż do 1962 roku. Portugalczycy przypłynęli do Indii jako pierwsi nowożytni Europejczycy i jako ostatni je opuścili. Na Goa wiele rodzin nadal mówi po portugalsku i kultywuje stare portugalskie obyczaje.
[...]
Port Goa utrzymywał bardzo ścisłe związki z Lizboną i stał się w drugiej połowie XVI i na początku XVII wieku najbogatszym portem świata, ośrodkiem handlu złotem i kamieniami szlachetnymi, a handel rozkwitł dzięki hinduskim kupcom z Hampi, stolicy Widżajanagaru oraz kupcom arabskim, pływającym tradycyjnie od wieków na Wybrzeże Malabarskie i zatrzymującym się w Goa na wymianę towarów. Niebywała świetność miasta trwała zaledwie 100 lat, gdyż w połowie XVII wieku zostało zdziesiątkowane powtarzającymi się epidemiami cholery. Choroby lęgły się z powodu braku dostępu do wody pitnej i fatalnych warunków sanitarnych — miasto ulokowane zostało na skalistym podłożu, co utrudniało, a nawet czyniło niemożliwym kopanie studni. Do dzisiaj Goa ma poważne problemy z wodą pitną. Ogromne przeludnienie miasta w okresie świetności stało się dlań zgubą. W połowie XVII wieku ówczesny władca miasta zarządził exodus i mieszkańcy zostali zmuszeni do przeniesienia się do Panadżi, położonego bliżej oceanu, u ujścia rzeki Mandovi. Z wyjątkiem kościołów, piękne jak z bajki domy kupców w Goa zostały rozebrane i zbudowano z nich dzisiejsze domy w Panadżi.
[...]
Goa pozostało kolonią portugalską aż do 1962 roku. Portugalczycy przypłynęli do Indii jako pierwsi nowożytni Europejczycy i jako ostatni je opuścili. Na Goa wiele rodzin nadal mówi po portugalsku i kultywuje stare portugalskie obyczaje.
Cztery stany południa to: Andhra Pradesh, Tamil Nadu, Karnataka i Kerala, zwana „indyjskim rajem”. Wielkie odległości uchroniły ludność indyjskiego południa przed najazdem Arjów, którzy zmienili oblicze północnych krain, wprowadzając wojownicze obyczaje. Dawne królestwa położone w odciętych od świata kotlinach ocaliły własną, odrębną kulturę przed obcymi wpływami i przechowały relikty cywilizacji starej jak świat, a łagodnej jak pierwsze krople monsunu. Kolorowe gopuram kuszą zapomnianą już archaiczną treścią mitu. Kobiety z południa nie muszą ukrywać swej zmysłowości… i całkiem nieźle pielęgnują pradawną kulturę matriarchatu. Cień palm kokosowych na cichych wodach („back waters”) Kerali i plaże Goa, zapach olejku eukaliptusowego i gałki muszkatołowej, niespokojne kłącza pieprzu i soczysta zieleń pól herbacianych, wszechobecny smak kokosu i kawy, pozwalają wreszcie zrozumieć dlaczego Vasco da Gama szukał drogi do Indii…
[...]
Przejazd na Goa, przez góry i doliny łagodnie spadających pagórków Ghatów Południowych. Po drodze — lunch w przydrożnej knajpeczce. Przyjazd na Goa około godziny 20.00. Zakwaterowanie w hotelu i kolacja na plaży przy szumie Oceanu Indyjskiego. Nocleg przy samej plaży na Goa.
[...]
Po długim, spokojnym i obfitym śniadaniu z widokiem na Ocean Indyjski, przejazd do Panadżi (stolicy stanu Goa). Zwiedzanie uroczej dzielnicy portugalskiej Fontainhas z atmosferą bardziej portugalską niż indyjską, kaplica św. Sebastiana, pałac Adil Szacha, który stał się Sekretariatem i rezydencją wice-króla, kościoły Starego Goa, pierwszej europejskiej kolonii w Indiach, pozostającej w rękach Portugalii od 1510 do 1961. Po południu, odpoczynek na plaży. Nocleg na Goa.
[...]
Starego Goa
[...]
Przejazd na Goa, przez góry i doliny łagodnie spadających pagórków Ghatów Południowych. Po drodze — lunch w przydrożnej knajpeczce. Przyjazd na Goa około godziny 20.00. Zakwaterowanie w hotelu i kolacja na plaży przy szumie Oceanu Indyjskiego. Nocleg przy samej plaży na Goa.
[...]
Po długim, spokojnym i obfitym śniadaniu z widokiem na Ocean Indyjski, przejazd do Panadżi (stolicy stanu Goa). Zwiedzanie uroczej dzielnicy portugalskiej Fontainhas z atmosferą bardziej portugalską niż indyjską, kaplica św. Sebastiana, pałac Adil Szacha, który stał się Sekretariatem i rezydencją wice-króla, kościoły Starego Goa, pierwszej europejskiej kolonii w Indiach, pozostającej w rękach Portugalii od 1510 do 1961. Po południu, odpoczynek na plaży. Nocleg na Goa.
[...]
Starego Goa
— dogri (Jammu, 2 mln), konkani (Goa, 1,7 mln), maithili (Bihar, 30 mln), nepalski (Sikkim), pahari (Himachal Pradesh);
Świętym drzewem jest tulsi, tulasi (ocimum sanctum), bazylia azjatycka, wyrastająca niekiedy do rozmiarów małego drzewka, zapewniająca zdrowie i płodność, a odstraszająca siły zła. Odmiana jasna poświęcona jest Ramie, a ciemna — Krisznie, zaś kwiat świętej bazylii utożsamiany jest z boginią Lakszmi, a sama roślina — z Wisznu. Według innej opowieści mitologicznej, Tulasi Devi była towarzyszką Wisznu, którą zazdrosna Lakszmi zamieniła w roślinę. Wielbiciele Kriszny śpiewają w świątyniach kirtany do tulasi z prośbą o błogosławieństwo, a intonacja mahamantry Hare Kriszna i obejście drzewka dają ogromną moc duchową. Bazylia rośnie w wielu domach w doniczce, a już samo podlewanie rośliny niszczy strach przed śmiercią. W każdej girlandzie kwiatów ofiarowanej bogu znajdują się listki bazylii, a uschnięte i opadłe składa się na ołtarzu podczas porannej i wieczornej pudży domowej. Młode kobiety poślubiają drzewko tulasi, czyli Krisznę, przed samym rytuałem zaślubin, a kiedy nie czują się szczęśliwe, uciekają w nocy do lasu Vrindavan, by pożalić się i uskarżyć. Kriszna pociesza je grą na flecie i zwabia do gry lila, proponując erotyczne igraszki. Na Goa, drzewko tulasi rosnące przed domem wskazuje, iż domownikami są hindusi, a ukwiecony krzyż wskazuje na chrześcijan.
Goa
Będę na Państwa czekać na lotnisku Okęcie w Warszawie i pomogę przy odprawie biletowo-bagażowej. Lecimy z Warszawy do Moskwy, a następnie do Chennai (Madras), gdzie będzie czekać na nas kontrahent, który towarzyszy nam na całej trasie. Na trasie od Chennai do Goa mamy do dyspozycji ten sam autokar z (klimatyzacją); niektóre późniejsze odcinki trasy przemierzamy pociągiem, a nawet stateczkiem.
A z czasów wcześniejszych — Kutab Minar, minaret wzniesiony w Delhi w latach 1194-1199 przez pierwszego muzułmańskiego władcę północnych Indii. Z czasów kolonizatorów angielskich uznano tylko piękny secesyjny Dworzec Kolejowy Victoria w Bombaju, a z czasów kolonizatorów portugalskich — kościoły i klasztory w Goa.
Na południu Indii dominują Tamilowie (używana jest niepoprawna nazwa tego ludu — Tamilczycy), średniego wzrostu o ciemnej karnacji skóry. Przybywały do Indii wciąż nowe migracje ludności hebrajskiej — po zdobyciu Jerozolimy przez Nabuchodonozora II w 587 roku p.n.e. przybyli do Kerali Żydzi „Czarni”, a od 135 roku n.e. i później przybywali Żydzi „Biali”. Od II wieku naszej ery osiedlała się ludność syryjska. Arabowie z Półwyspu Arabskiego zasiedlali przez stulecia Wybrzeże Malabarskie i stanowią do dziś silną i zwartą grupę rasową. Znaleźli w Indiach azyl Parsowie, wyznawcy religii Zaratusztry, którzy uszli z Persji z powodu prześladowań ze strony muzułmanów w VII-XII wieku. Wielcy Mogołowie, którzy zdobyli północne Indie w 1527 roku, są mieszanką plemion tureckich i afgańskich. Portugalczycy pozostawili po sobie mieszanki ludności w Goa i Koczinie, Francuzi — w Pondicherry, ale po Anglikach, jak po Grekach, nie został żaden ślad.
Pierwszym Polakiem, który odwiedził Indie był prawdopodobnie żeglarz z Gdańska, Krzysztof Pawłowski. Wypłynął z Portugalczykami z Lizbony i dotarł do Goa w 1596 roku. Pozostawił po sobie opis drogi morskiej w formie obszernego listu-relacji w języku francuskim. Nie był zachwycony Indiami, pisał, że spotkał „okopciałych” ludzi… Zmarł w 1603.
Ulemowie zacierają ręce. Przez całe lata nie mieli w cesarstwie żadnych wpływów, nic nie znaczyli na racjonalnie prowadzonym dworze niczego nie lękających się ludzi szczęśliwych, którym Allah sprzyjał bez zbędnych próśb i modlitw. Po tragedii Szahdżahan wraca do Allaha, zaczyna brać udział w muzułmańskich świętach, okazywać publicznie cześć świętym mężom islamu i otaczać opieką miejsca kultu. Wznosi nowe meczety. Ulemowie stają się ważni, a cesarz oczekuje ich wsparcia. W zamian za raj dla Mumtaz oni żądają teraz zniszczenia wszystkich hinduskich świątyń. I tak w roku 1633 cesarz wydaje zakaz wznoszenia nowych i naprawiania starych hinduskich świątyń oraz rozkaz wyburzenia świątyń hinduskich wzniesionych za panowania Szahdżahana, a także nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi, gdzie rozpoczyna się systematyczne (a nie jak dotąd sporadyczne) niszczenie, dokończone później przez Aurangzeba. Ulemowie podjudzają, uważają, że czas już rozprawić się z chrześcijanami na Goa i z hindusami, oczywiście. Cztery tysiące jeńców jest torturowanych publicznie na placach Agry, są siłą obrzezani i w ten sposób przechodzą na islam. W hinduskiej wiosce jest święto, ludzie tańczą w rytm muzyki, nagle wpadają oddziały wojska i cała wieś ginie zmieciona ogniem islamu, choć mieszkańcy zwyczajnie nic nie wiedzieli o nakazie nadzwyczajnej żałoby. I jeszcze jeden zaskakujący firman: w rok po śmierci żony, w 1633 roku, cesarz wydaje oficjalny zakaz małżeństw muzułmańsko-hinduskich, rzecz nie do pomyślenia za czasów Mumtaz. Ulemowie są zachwyceni i przychylają się do pomysłu budowli dla Allaha.
Nazwa kasta pojawiła się po raz pierwszy w 1510 roku, kiedy Portugalczycy zajęli Goa. Słowo casta w języku portugalskim znaczy niewinny, czysty, skromny, a zastosowano go wyłącznie w odniesieniu do braminów, których najeźdźcy postrzegali jako kapłanów pogańskich religii i kultów, mających w społeczeństwie najwyższą władzę (co nie było prawdą) i których z tej racji należało tępić. Zauważmy od razu, że nazwa ta pochodzi z zewnątrz. Portugalczycy nie zadali sobie trudu, by starannie opisać zastaną rzeczywistość, której w ogóle nie mieli zamiaru ani poznać, ani zrozumieć, a którą — jako chrześcijanie — po prostu gardzili. Słowo casta nabrało znaczenia pogardliwego — czyścioch i było używane jako obelga, tak jak w innych realiach burżuj, komuch, czarnuch, białas, katol, wykształciuch. Pamiętajmy również, że w tamtych czasach w Europie nie zażywano w ogóle kąpieli, nie używano mydła i nie myto się całymi tygodniami, wobec czego dziwactwem był na wpół nagi bramin, kąpiący się, o zgrozo, codziennie. Poza tym Portugalczycy nie przybyli w celach czysto handlowych (jak Arabowie lub Żydzi), lecz z zamiarem przeprowadzenia ewangelizacji. Pierwszy ich atak poszedł w kierunku braminów, których upokarzano i mordowano w imieniu Inkwizycji (1560-1812), pozbawiano dóbr i włości. Nota bene, chrześcijanie porządku syryjskiego, osiedleni na Wybrzeżu Malabarskim od około roku 380 n.e. i tworzący własną dżati również doznawali pewnych upokorzeń, gdyż nie chcieli ugiąć się przed katolicką władzą biskupią.
Golkonda Gayatri Devi, maharadżowie, Stany Książęce Indii
Byli bardzo szczęśliwą parą, mieli trzy córki i dwóch synów, a Gayatri Devi urodziła się w Londynie w 1919 roku. Londyńskie mgły źle wpływały na zdrowie maharadży — zmarł na gruźlicę mając zaledwie 36 lat. Indira Devi zajęła się wychowaniem dzieci i nie wyszła powtórnie za mąż, choć starali się o nią francuscy i angielscy arystokraci i magnaci finansowi oraz niejeden indyjski maharadża. Była nie tylko piękna, ale też ekscentryczna i zabawna — kasyna gry i wielkie sale balowe ówczesnej Europy zabiegały o jej obecność, a przyjęcia wydawane w jej olśniewającym pałacu Woodlands w Kalkucie uchodziły za najlepiej zorganizowane. Jako pierwsza zaczęła nosić muślinowe sari, wykonane w Paryżu według własnych projektów, buciki kupowała we Florencji, a biżuterię w najlepszych warsztatach złotniczych Golkondy i Bombaju, woziła ze sobą żółwia, którego skorupa wysadzana była brylantami i szmaragdami. Miała prywatny samolot, którym podróżowała z Europy do Indii.
Już dawno przepadła pamięć o latach świetności dawnych potężnych dynastii indyjskich, takich jak Czalukja, Maurya, Gupta, Czola, Pandawa czy Hojsala, kiedy w 1527 roku do Indii wkroczyły kohorty ludów turecko-mogolskich, których dowódcy wojskowi utworzyli samozwańczą dynastię Wielkich Mogołów. Za ich panowania nastąpił ostateczny upadek niezależności wielu średniowiecznych, a nawet starożytnych, lokalnych formacji społecznych. Jeśli maharadżom i sułtanom udawało się zachować państwowość, to tylko kosztem daleko idącej współpracy (państewka radżpuckie) lub konieczności płacenia różnego typu danin i haraczy (Golkonda, Bidżapur). Najeźdźcy przejęli silny Sułtanat Delhijski, istniejący od 1210 do roku 1626, kiedy to zmarł ostatni, sprzymierzony z Mogołami sułtan. Zajęli Indie północne, ale praktycznie nigdy na trwałe nie zdobyli całego Dekanu, ani zwłaszcza południa, gdzie przetrwały stare formacje. W 1489 roku muzułmańskie państwo Bahmanidów rozpadło się na pięć silnych sułtanatów: Bidar, Ahmednagar i Berar, Bidżapur, Golkonda (późniejszy Hajdarabad) i Ahmedabad. Widżajanagar, jedno z największych hinduskich królestw, założone w 1336 przez Hariharę i Bukkę kontrolowało całe Indie południowe i Wybrzeże Malabarskie. Jej upadek stał się faktem po słynnej bitwie pod Talikot w 1566 roku, kiedy konfederacja pięciu sułtanatów Dekanu splądrowała i zrównała z ziemią Hampi, bajkową stolicę Widżajanagaru. Wtedy urosło do wielkości potęgi państwo Majsur. W Kerali przez cały okres panowania Wielkich Mogołów trzymały się dzielnie miniaturowe księstwa hinduskie. W centralnych Indiach podnieśli się Marathowie, budując od XVI wieku nowoczesne państwo, które swym zasięgiem o mało co nie objęło w XVIII wieku całego subkontynentu.
[...]
skarby Golkondy
[...]
skarby Golkondy
Księstwo Hajdarabadu zostało założone przez Muhammada Kuli Kutb Szacha ze stolicą w Golkondzie w 1589 roku. Forteca ta, najmocniejsza w Indiach południowych, została zdobyta w 1687 roku po oblężeniu trwającym osiem miesięcy i całkowicie zniszczona przez Aurangzeba. Stolicę księstwa przeniesiono do Hajdarabad. Dynastię założył w 1713 roku muzułmański gubernator Dekanu Asaf Dżach, który przyjął tytuł Nizam ul-Mulk. Jego następcy brali udział w walkach między Francuzami a Anglikami o panowanie nad Indiami południowymi. Po zdobyciu miasta przez wojska Kompanii Wschodnioindyjskiej na początku XIX wieku, pozostali pod jej protektoratem aż do 1857 roku, by następnie przejść pod protektorat królowej Wiktorii i stać się filarem Radżu brytyjskiego.
Gopapura Europejczycy w Indiach
Stare miasto Goa założone zostało przez sułtanów z dynastii Bahmanidów i około roku 1440 było dużym portem morskim. Lokalna ludność nazywała ten niewielki obszar, wciśnięty między skaliste wzgórza a Ocean Indyjski — Gopapura, Gowapuri. Zdobyte przez portugalskiego żeglarza Alfonso de Albuquerque, Goa stało się od 1510 roku przystanią dla przypływających z misją kolonizacyjną Portugalczyków. Ufortyfikowali oni miasto w 1565 roku i uczynili stolicą wszystkich swych posiadłości nad Oceanem Indyjskim. W 1538 roku powstało biskupstwo, a w 1557 — arcybiskupstwo. Już w 1542 roku przypłynął jezuita, Franciszek Ksawery, z misją chrystianizacji Wybrzeża Malabarskiego.
Gulbarga Marathowie
Na sąsiednich ziemiach rozciągał się potężny sułtanat Bahmanidów ze stolicą w Gulbarga (Karnataka) i prosperowało hinduskie królestwo Widżajanagaru, które powstrzymało muzułmańską ekspansję na Dekan. W Maharashtrze hinduska drobna szlachta rosła w siłę i znaczenie, przeprowadzając reformy w zarządzaniu wsią — stosunkowo szybko przejęła dochody z nadwyżek produkcyjnych i zabrała się za organizowanie armii do walki z Wielkimi Mogołami.
Gwalior Anglicy w Indiach, Gayatri Devi, Gurkhowie, Indie północne i Nepal, maharadżowie, muzułmanie, Phoolan Devi, Radżputowie, Stany Książęce Indii, świątynie w Kadżuraho, Wellington
W maju 1798 roku przybył do Indii jako gubernator generalny Fortu William w Bengalu Robert Wellesley lord Mornington, sprawujący ten urząd do 1805 roku. Jego młodszy brat, Arthur Wellesley, późniejszy książę Wellington, zmiażdżył w 1799 roku opór Sułtana Tipu i Kompania przejęła kontrolę nad najsilniejszym państwem południowych Indii, państwem Majsur. Zwyciężył też w 1803 roku konfederację Marathów, która dała Kompanii terytoria o powierzchni 24 000 mil kwadratowych, łącznie z miastami Delhi (w 1803, miasto to należało wcześniej do Marathów), Gwalior, Baroda (odzyskała później suwerenność), Ahmadnagar, przynoszące rocznie dwa miliony funtów szterlingów.
[...]
Na durbarze w Delhi nie obyło się bez paru skandali, jak na przykład odwrócenie się plecami do władcy brytyjskiego i odejście, zamiast eleganckiego wycofywania się tyłem ze wzrokiem utkwionym w oblicze cesarza Indii. To odwrócenie się plecami do Jerzego V podczas durbaru przeszło do historii jako czyn bohaterski — tak właśnie mieli postąpić maharadża z Barody i maharadża Udaj z Udajpuru. Świadectwa epoki zgodnie potwierdzają, iż durbar w Delhi był jedną z najświetniejszych i najokazalszych ceremonii Radżu brytyjskiego. Przenosząc stolicę z Kalkuty do Delhi, Anglicy chcieli przypodobać się Hindusom i okazać szacunek starożytnej stolicy, która została założona przez Bharatów i była cytowana w Mahabharacie. Na początku XX wieku Anglicy chwytali się propagandowych spektakli, nie mających już wielkiego znaczenia, ale łechcących dumę władców indyjskich. Wzniesiono podium o marmurowych schodach, gdzie cesarska para zasiadła pod złotym baldachimem. Wokół zbudowano amfiteatr mogący pomieścić 100 tysięcy osób, a całość terenu zajmowała 40 km2. Książęta i władcy Indii przybyli hucznie wraz z rodzinami, całym dworem i służbą, wydobyli z kufrów najlepsze paradne stroje, specjalnie obstalowane na tę okazję. Wystawiono dwieście dwadzieścia trzy książęce obozy, a w niezliczonej ilości namiotów (podobno 40 tysięcy), których wystrój i urządzenie w niczym nie odbiegało od luksusów pałacowych, rozkwitało paradne życie dworskie. Wokół namiotów roztaczały się ogrody i aleje wysadzane krzakami róż, łączące poszczególne obozowiska. Durbar trwał przez parę tygodni, a festyny, rauty, mecze gry w polo, spotkania za purdahem w zenanie dla kobiet i prywatne spotkania klubowe dla mężczyzn nie miały końca. W miasteczku namiotów zamieszkało podobno 300 tysięcy osób. Było obecnych 161 książąt. Ale rzucała się w oczy i była szeroko komentowana nieobecność maharany Mewaru, Fateha Singha. Należał do najstarszego królewskiego rodu, cieszył się uznaniem i estymą, nienawidził Anglików tak jak jego poprzednicy nienawidzili Wielkiego Mogoła. Reszta obnosiła i pokazywała publicznie najlepsze klejnoty z dworskiej szkatuły — maharadża z Patiali obnosił się ze swymi diamentami, maharadża z Gwalior obnażał publicznie wspaniały pas z prawdziwych pereł, a maharadża z Barody — słynny naszyjnik z pereł.
[...]
Na durbarze w Delhi nie obyło się bez paru skandali, jak na przykład odwrócenie się plecami do władcy brytyjskiego i odejście, zamiast eleganckiego wycofywania się tyłem ze wzrokiem utkwionym w oblicze cesarza Indii. To odwrócenie się plecami do Jerzego V podczas durbaru przeszło do historii jako czyn bohaterski — tak właśnie mieli postąpić maharadża z Barody i maharadża Udaj z Udajpuru. Świadectwa epoki zgodnie potwierdzają, iż durbar w Delhi był jedną z najświetniejszych i najokazalszych ceremonii Radżu brytyjskiego. Przenosząc stolicę z Kalkuty do Delhi, Anglicy chcieli przypodobać się Hindusom i okazać szacunek starożytnej stolicy, która została założona przez Bharatów i była cytowana w Mahabharacie. Na początku XX wieku Anglicy chwytali się propagandowych spektakli, nie mających już wielkiego znaczenia, ale łechcących dumę władców indyjskich. Wzniesiono podium o marmurowych schodach, gdzie cesarska para zasiadła pod złotym baldachimem. Wokół zbudowano amfiteatr mogący pomieścić 100 tysięcy osób, a całość terenu zajmowała 40 km2. Książęta i władcy Indii przybyli hucznie wraz z rodzinami, całym dworem i służbą, wydobyli z kufrów najlepsze paradne stroje, specjalnie obstalowane na tę okazję. Wystawiono dwieście dwadzieścia trzy książęce obozy, a w niezliczonej ilości namiotów (podobno 40 tysięcy), których wystrój i urządzenie w niczym nie odbiegało od luksusów pałacowych, rozkwitało paradne życie dworskie. Wokół namiotów roztaczały się ogrody i aleje wysadzane krzakami róż, łączące poszczególne obozowiska. Durbar trwał przez parę tygodni, a festyny, rauty, mecze gry w polo, spotkania za purdahem w zenanie dla kobiet i prywatne spotkania klubowe dla mężczyzn nie miały końca. W miasteczku namiotów zamieszkało podobno 300 tysięcy osób. Było obecnych 161 książąt. Ale rzucała się w oczy i była szeroko komentowana nieobecność maharany Mewaru, Fateha Singha. Należał do najstarszego królewskiego rodu, cieszył się uznaniem i estymą, nienawidził Anglików tak jak jego poprzednicy nienawidzili Wielkiego Mogoła. Reszta obnosiła i pokazywała publicznie najlepsze klejnoty z dworskiej szkatuły — maharadża z Patiali obnosił się ze swymi diamentami, maharadża z Gwalior obnażał publicznie wspaniały pas z prawdziwych pereł, a maharadża z Barody — słynny naszyjnik z pereł.
Gayatri Devi pochodzi z rodziny maharadży z Koś Biharu (Cooch Behar, Górny Bihar), maleńkiego państewka ukrytego w Himalajach. Miasto Darjeeling z widokiem na Kandżendzongę, otoczone plantacjami słynnej herbaty, założonymi przez Anglików, był niegdyś ich prywatną własnością. Matka, księżniczka Indira Devi pochodziła z klanu Gaekwarów z Barody, najbogatszych maharadżów Indii, którzy od końca XIX wieku prowadzili światłą politykę reform w swoim państwie. Wielki reformator Sajadżi Rao był jej matecznym dziadkiem. Byli bajecznie bogaci i dla księżniczki był przeznaczony na męża równie majętny maharadża z Gwalior, z klanu Scindia. Ale na durbarze w Delhi w 1911 roku poznała pięknego, acz biednego księcia, w którym zakochała się na zabój. Nawet nie był następcą tronu, lecz tylko młodszym synem. Jednak Indira dopięła swego i poślubiła go potajemnie wbrew woli rodziców.
[...]
W 1910 roku, kiedy moja matka skończyła dziewiętnaście lat, dziadkowie oświadczyli jej, że zgodnie z hinduskim obyczajem zadecydowali o jej ślubie z maharadżą Scindią z Gwalior. Gwalior, podobnie jak Baroda, było jednym z najważniejszych marackich księstw Indii. Leżało w centrum półwyspu indyjskiego, a jego czterdziestoletni podówczas maharadża był przyjacielem mojego dziadka. (…)
[...]
W 1910 roku, kiedy moja matka skończyła dziewiętnaście lat, dziadkowie oświadczyli jej, że zgodnie z hinduskim obyczajem zadecydowali o jej ślubie z maharadżą Scindią z Gwalior. Gwalior, podobnie jak Baroda, było jednym z najważniejszych marackich księstw Indii. Leżało w centrum półwyspu indyjskiego, a jego czterdziestoletni podówczas maharadża był przyjacielem mojego dziadka. (…)
Dnia 1 czerwca 2001 roku w piątek rodzina królewska spotkała się na zwyczajowej kolacji w Domu Królewskim w Katmandu (nie w pałacu). Przy obszernym stole w jadalni zasiedli: król Birendra, królowa-matka, rodzicielka trzech braci, z których najstarszy był królem, drugi był nieobecny, a trzeci siedział przy stole z żoną, pochodzącą również z rodu Ranów, obok nich siedział trzydziestoletni syn z żoną, pochodzącą z rodu maharadżów Scindia z Gwalior z dwójką dzieci, siedmioletnim wnukiem i dziesięcioletnią wnuczka trzeciego brata królewskiego, wreszcie królowa Aiswarya, pochodząca z rodziny Ranów i jej syn Dipendra, ówczesny następca tronu, kawaler, z młodszym bratem Nirayanem i siostrą Shruti. Razem dwanaście osób najbliższej rodziny, a pięć innych ofiar masakry należało do rodziny dalszej.
Wyjazd do Orczi. Po drodze zwiedzanie imponującej XVI-wiecznej fortecy Man Singha w Gwalior oraz Jai Vilas, pałacu maharadżów Scindia, jednego z najstarszych i najbardziej szacownych rodów arystokratycznych (o czym świadczy osobista wizyta prezydenta Clintona w marcu 2000). Dalej na trasie — fort słynnej Rani z Dżansi (indyjskiej Joanny d’Arc), która broniła swej ziemi przed zakusami Anglików w 1857. Przejazd na nocleg do wioski Orczia. Wieczorna biesiada w zupełnie wyjątkowej scenerii… Nocleg w Orczi.
Kiedy w 1707 roku zmarł Aurangzeb, imperium nie rozpadło się w ciągu jednego dnia, a Indie nie pogrążyły się w anarchii. Władza cesarska stopniowo przechodziła w ręce lokalnych możnowładców, sprawnych administratorów czy miejscowej szlachty, a często też — poborców podatkowych. Na gruzach cesarstwa, ale czerpiąc soki z pradawnych korzeni wyrosły jak grzyby po deszczu nowe, niezależne formacje polityczne pod wodzą silnych jednostek i sprawnej arystokracji lokalnej (Baroda, Gwalior, Indore, Hajdarabad). Wspaniale odrodziły się i niebawem rozkwitły pradawne malownicze księstwa hinduskie w Radżputanie pod panowaniem ranów, radżów i maharadżów, odnowiło się państwo Majsur rządzone przez Wadijarów, a następnie trzymane silną ręką Hajdara Ali i Sułtana Tipu (1759-99), Bengal pod zarządem bajecznie bogatych nababów, dawnych urzędników mogolskich. Na tych silnych, utworzonych przez Indusów państwach, miał wkrótce oprzeć swą władzę nowy najeźdźca-kolonizator, Radż brytyjski.
[...]
Dynastie osiemnastowieczne powstały najczęściej w wyniku przewrotu pałacowego i pochodzą od dowódców armii obsługujących słabych władców, jak dynastia Hajdarabadu, rody Gaekwarów z Barody, Scindiów z Gwalior, Holkarów z Indore. Państwo Benares rozkwitło, jak zawsze dzięki swej lokacji nad rzeką Gangą i wysokim podatkom z handlu i pielgrzymek. Niektórym starożytnym dynastiom radżpuckim udało się wspaniale odbudować swoje państwa — Dżajpur, Udajpur czy Majsur, ale po 1857 roku władzę w Indiach, drogą energicznej kolonizacji, dyplomacji oraz zwykłego podboju lub schedy po Kompanii Wschodnioindyjskiej, skutecznie przejęła Wielka Brytania. Setki książąt indyjskich podpisywało traktaty, przekazując swoje państewka pod protekcję, czyli dominację angielskiego imperium. Wielu maharadżów stało się władcami jedynie dzięki wsparciu Anglików — podpisywali tak zwane traktaty pokojowe, alianse i pakty przyjaźni, zwane dosti London. Niektórzy radżowie nigdy się nie ugięli, o wielu zupełnie zapomniano, a jeszcze inni byli na indyjskiej szachownicy tak marnymi pionkami, że nie warto było fatygować dyplomatów, gdyż stany książęce nie leżały na drodze interesów twórców imperium brytyjskiego. Anglicy nigdy nie byli władcami całych Indii, na indyjskiej mapie pozostało sporo miejsc, w których nigdy nie pojawił się żaden angielski kolonizator w słynnym kasku i na koniu, z czasem pojawili się natomiast angielscy miłośnicy, wielbiciele i koneserzy indyjskiej cywilizacji.
[...]
Przez cały wiek XVIII i pierwszą połowę wieku XIX (1707-1857) ekonomiczny i gospodarczy rozwój stanów książęcych był krępowany przez Kompanię Wschodnioindyjską, która nie przeszkadzała jednak — co trzeba wyraźnie podkreślić — rozwojowi wolności wyznania wszystkich religii na subkontynencie. Po 180 latach okupacji mogolskiej i panoszenia się islamu, dławiącego wszelkie przejawy hinduskiej obyczajowości i religijności, nastąpił wielki wybuch uczuć religijnych i niczym nie skrępowany powrót do własnych korzeni. Wszyscy władcy indyjscy mają w tej rehinduizacji ogromny udział. Nawet sułtani, nababowie i nizam Hajdarabadu, pozostający w Indiach brytyjskich władcami jak najbardziej legalnymi, wspierali powrót do tradycji hindu, niejednokrotnie zapraszając hindusów do udziału w świętach islamu. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech władców Indii było zawsze to, że nie mieszali się oni w sprawy lokalnych religii — często było tak, że ludność wyznawała islam, a władca — religię hindu (Kaszmir i Hari Singh), albo odwrotnie — ludność była hindu, a władca — muzułmaninem (Majsur i Sułtan Tipu, Hajdarabad i dynastia nizamów). W państwach zarządzanych przez władców hinduskich (Dżajpur, Indore, Gwalior) muzułmańskie święto Id było obchodzone tak samo hucznie jak Diwali i Holi, a w państwach zarządzanych przez władców muzułmańskich (Bhopal, Hajdarabad) wyznawcy Śiwy i Kriszny czuli się bezpiecznie. Każdy władca interesował się wszystkimi religiami w księstwie i starał się w ramach swych możliwości każdej z nich czynić stosowne darowizny wspierające poszczególne tradycje. Władcy radżpuccy oddawali wreszcie swobodny kult bogu Ramie, którego zresztą uważali mniej za boga ile za władcę idealnego, a nawet za swego protoplastę, dla wieśniaków odbudowali zaś świątynie poświęcone Krisznie, zrujnowane przez Mogołów. W Benares odbudowane wszystkie śiwaickie świątynie, zburzone z rozkazu Aurangzeba. W wielkich świątyniach tamilskich, które przetrwały nietknięte, bramini powrócili z całą pompą do tradycji drawidyjskich dzięki hojności władców. Działalność ta daleko wykraczała poza zwykły obowiązek czy poprawność polityczną, lub tak zwaną tolerancję religijną — władca-administrator autentycznie interesował się sprawami ludności, nad którą miał pieczę, a wyznań starych i nowych, religii odwiecznych jak Indie oraz nowych jak islam była tak niezliczona ilość, że i samemu władcy trudno się było w nich wyznać. Wraz z całą falą odnowy tradycji hinduskich, władcy starali się powracać do najstarszych rodzimych modeli, i tak na przykład w sprawach politycznych opierali się na traktacie Arthashastra, napisanym w IV wieku p.n.e. przez Kautilię, ministra króla Czandragupty Maurji. Nie ulega kwestii, że renesans religii i tradycji hinduskich w XVIII, XIX i XX wieku jak kraj długi i szeroki Indie zawdzięczają maharadżom.
[...]
Kolonizatorzy podzielili stany książęce na trzy kategorie: 118 stanów mających prawo do jednej salwy, 117 — nie mających prawa do żadnej salwy i 327 wczesnych lokalnych formacji feudalno-plemiennych (tubylcze państewka), zarządzanych prawem dynastycznych sukcesji przez dżagirdarów, thakurów i talukdarów będących często ludźmi znacznie bardziej bogatymi i poważanymi niż niejeden maharadża, któremu służyli. Pięć wyróżnionych wielkich państw-filarów Radżu brytyjskiego mających prawo, podczas oficjalnych uroczystości dworskich, do dwudziestu jeden salw armatnich to Hajdarabad, Majsur, Baroda, Gwalior i Kaszmir, wśród których jedynym władcą pochodzenia radżpuckiego był Wadijar z Majsuru, lecz ani jeden książę wczesnośredniowiecznych rodów samej Radżputany nie został wyróżniony. Oprócz wyżej wymienionych, inne państwa zarządzane z wiekim kunsztem administracyjnym przez hinduskich władców to Travancore, Indore i Bikaner. Wszędzie na dworach indyjskich panowała mieszanka obyczajów hinduskich, mogolskich i bardziej lub mniej angielskich.
[...]
Dynastie osiemnastowieczne powstały najczęściej w wyniku przewrotu pałacowego i pochodzą od dowódców armii obsługujących słabych władców, jak dynastia Hajdarabadu, rody Gaekwarów z Barody, Scindiów z Gwalior, Holkarów z Indore. Państwo Benares rozkwitło, jak zawsze dzięki swej lokacji nad rzeką Gangą i wysokim podatkom z handlu i pielgrzymek. Niektórym starożytnym dynastiom radżpuckim udało się wspaniale odbudować swoje państwa — Dżajpur, Udajpur czy Majsur, ale po 1857 roku władzę w Indiach, drogą energicznej kolonizacji, dyplomacji oraz zwykłego podboju lub schedy po Kompanii Wschodnioindyjskiej, skutecznie przejęła Wielka Brytania. Setki książąt indyjskich podpisywało traktaty, przekazując swoje państewka pod protekcję, czyli dominację angielskiego imperium. Wielu maharadżów stało się władcami jedynie dzięki wsparciu Anglików — podpisywali tak zwane traktaty pokojowe, alianse i pakty przyjaźni, zwane dosti London. Niektórzy radżowie nigdy się nie ugięli, o wielu zupełnie zapomniano, a jeszcze inni byli na indyjskiej szachownicy tak marnymi pionkami, że nie warto było fatygować dyplomatów, gdyż stany książęce nie leżały na drodze interesów twórców imperium brytyjskiego. Anglicy nigdy nie byli władcami całych Indii, na indyjskiej mapie pozostało sporo miejsc, w których nigdy nie pojawił się żaden angielski kolonizator w słynnym kasku i na koniu, z czasem pojawili się natomiast angielscy miłośnicy, wielbiciele i koneserzy indyjskiej cywilizacji.
[...]
Przez cały wiek XVIII i pierwszą połowę wieku XIX (1707-1857) ekonomiczny i gospodarczy rozwój stanów książęcych był krępowany przez Kompanię Wschodnioindyjską, która nie przeszkadzała jednak — co trzeba wyraźnie podkreślić — rozwojowi wolności wyznania wszystkich religii na subkontynencie. Po 180 latach okupacji mogolskiej i panoszenia się islamu, dławiącego wszelkie przejawy hinduskiej obyczajowości i religijności, nastąpił wielki wybuch uczuć religijnych i niczym nie skrępowany powrót do własnych korzeni. Wszyscy władcy indyjscy mają w tej rehinduizacji ogromny udział. Nawet sułtani, nababowie i nizam Hajdarabadu, pozostający w Indiach brytyjskich władcami jak najbardziej legalnymi, wspierali powrót do tradycji hindu, niejednokrotnie zapraszając hindusów do udziału w świętach islamu. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech władców Indii było zawsze to, że nie mieszali się oni w sprawy lokalnych religii — często było tak, że ludność wyznawała islam, a władca — religię hindu (Kaszmir i Hari Singh), albo odwrotnie — ludność była hindu, a władca — muzułmaninem (Majsur i Sułtan Tipu, Hajdarabad i dynastia nizamów). W państwach zarządzanych przez władców hinduskich (Dżajpur, Indore, Gwalior) muzułmańskie święto Id było obchodzone tak samo hucznie jak Diwali i Holi, a w państwach zarządzanych przez władców muzułmańskich (Bhopal, Hajdarabad) wyznawcy Śiwy i Kriszny czuli się bezpiecznie. Każdy władca interesował się wszystkimi religiami w księstwie i starał się w ramach swych możliwości każdej z nich czynić stosowne darowizny wspierające poszczególne tradycje. Władcy radżpuccy oddawali wreszcie swobodny kult bogu Ramie, którego zresztą uważali mniej za boga ile za władcę idealnego, a nawet za swego protoplastę, dla wieśniaków odbudowali zaś świątynie poświęcone Krisznie, zrujnowane przez Mogołów. W Benares odbudowane wszystkie śiwaickie świątynie, zburzone z rozkazu Aurangzeba. W wielkich świątyniach tamilskich, które przetrwały nietknięte, bramini powrócili z całą pompą do tradycji drawidyjskich dzięki hojności władców. Działalność ta daleko wykraczała poza zwykły obowiązek czy poprawność polityczną, lub tak zwaną tolerancję religijną — władca-administrator autentycznie interesował się sprawami ludności, nad którą miał pieczę, a wyznań starych i nowych, religii odwiecznych jak Indie oraz nowych jak islam była tak niezliczona ilość, że i samemu władcy trudno się było w nich wyznać. Wraz z całą falą odnowy tradycji hinduskich, władcy starali się powracać do najstarszych rodzimych modeli, i tak na przykład w sprawach politycznych opierali się na traktacie Arthashastra, napisanym w IV wieku p.n.e. przez Kautilię, ministra króla Czandragupty Maurji. Nie ulega kwestii, że renesans religii i tradycji hinduskich w XVIII, XIX i XX wieku jak kraj długi i szeroki Indie zawdzięczają maharadżom.
[...]
Kolonizatorzy podzielili stany książęce na trzy kategorie: 118 stanów mających prawo do jednej salwy, 117 — nie mających prawa do żadnej salwy i 327 wczesnych lokalnych formacji feudalno-plemiennych (tubylcze państewka), zarządzanych prawem dynastycznych sukcesji przez dżagirdarów, thakurów i talukdarów będących często ludźmi znacznie bardziej bogatymi i poważanymi niż niejeden maharadża, któremu służyli. Pięć wyróżnionych wielkich państw-filarów Radżu brytyjskiego mających prawo, podczas oficjalnych uroczystości dworskich, do dwudziestu jeden salw armatnich to Hajdarabad, Majsur, Baroda, Gwalior i Kaszmir, wśród których jedynym władcą pochodzenia radżpuckiego był Wadijar z Majsuru, lecz ani jeden książę wczesnośredniowiecznych rodów samej Radżputany nie został wyróżniony. Oprócz wyżej wymienionych, inne państwa zarządzane z wiekim kunsztem administracyjnym przez hinduskich władców to Travancore, Indore i Bikaner. Wszędzie na dworach indyjskich panowała mieszanka obyczajów hinduskich, mogolskich i bardziej lub mniej angielskich.
A potem znów inni Afganowie rozpoczęli nową erę muzułmańskich podbojów, zdobywając najpierw Pendżab, potem Delhi, Waranasi, Gwalior i Adżmer. Pokonali ostatnich władców hinduskich, zakładając w 1192 Sułtanat Delhijski, którego panowanie rozszerzyło się na całe Indie Północne. Wkrótce podbili Dekan, a ich coraz lepiej zorganizowana administracja pozwalała ściągać od hinduskich podwładnych coraz większe podatki, pozbawiając ich politycznego znaczenia. Wszędzie, gdzie pojawiały się muzułmańskie wojska, na ruinach hinduskich świątyń wznoszono meczety.
Bandy dakoitów znad rzeki Czambal zostały spacyfikowane przez rząd stanowy Uttar Pradesh za rządów Indiry Gandhi, a dowódcy otrzymywali umowne kary więzienia około 6-8 lat. Fulan poddała się 12 lutego 1983 roku i trafiła do więzienia w Gwalior, a następnie do słynnego Tihar w Delhi, gdzie spędziła w sumie jedenaście lat. Została zwolniona decyzją Sądu Najwyższego na prośbę Kiran Bedi, zarządzającej więzieniem, za wycofaniem wszystkich skarg przez rząd Uttar Pradesh. Opuściła więzienie w 1994 roku, mając zaledwie 31 lat.
Dżajpur (Jaipur) jest stolicą klanu Kaczwaha dopiero od 1727 roku. Kaczwaha utrzymują, że pochodzą od Kusha, syna Ramy. Przybyli z Gwalior w 986 roku, kiedy Radża Ishwar Das porzucił stan królewski, by w Himalajach osiągnąć nirwanę, a jego synowie zostali stamtąd wyrzuceni i musieli szukać sobie nowej ziemi. Soda Rai szukał szczęścia w okolicy Adżmeru, ale prawdziwe szczęście znalazł dopiero jego syn, Dhola Rai, który w 1006 roku poślubił piękną księżniczkę, która wniosła mu w posagu ziemię wokół Amberu. Tubylczy lud Mina stał się podporą nowych rządów i miał przywilej stawiania świętego znaku tilak na czole władcy w dniu koronacji, stali się zarządcami i obrońcami wszystkich fortów, zachowali własne obyczaje i otrzymywali od władców dżagiry. Ziemie księstwa dzieliły się na thikany, czyli dobra najbliższej rodziny, które niekiedy dawały wielkie dochody i wzbogacały tak zarządców, jak dwór (dzięki podatkom). Z tych rodzin rekrutowali się doradcy dworu, administratorzy dóbr i przyjaciele. Służba pochodziła z niższych dżati, ale ponieważ wszyscy Radżputowie czuli się ksiatrijami, to byli oni bardzo dobrze traktowani i należeli do wielkiej rodziny, ich stanowiska były zresztą dziedziczne. Ziemia lenna Bissau była jedną z pięciu samodzielnych thikan regionu Szekawati, a ich pałacyk rodowy w Dżajpurze został w latach 50. zamieniony w hotel, w którym rezydują wszystkie grupy LOGOS TRAVEL MAREK ŚLIWKA…
Gwalior posiada historię, która w sposób szczególny ukazuje zmienność losów i procesów przechodzenia władzy z rąk do rąk, zwłaszcza w Indiach środkowych. Pradawne dynastie hinduskie ustąpiły w XIII wieku miejsca Radżputom silnej dynastii Tomara, którzy pod panowaniem Man Singha wznieśli w latach 1486-1516 wspaniałą fortecę, przykład kunsztu hinduskiej architektury wojskowej. Została ona zdobyta przez Babura już podczas pierwszego ataku na Indie w 1527 roku. Kolejni cesarze ustanowili w niej więzienie stanowe, gdzie ginęli w czeluściach wrogowie stanu, między innymi syn Dary Szikoha i brat Aurangzeba. Po upadku cesarstwa przybyli tam w 1730 roku Marathowie z rodu Scindiów prowadzący bliską współpracę z Kompanią Wschodnioindyjską, która zaowocowała założeniem suwerennego państwa. Państwo to, o powierzchni 69 426 km2, stało się jednym z pięciu filarów Radżu brytyjskiego — w Gwalior ulokowano ogromne koszary wojskowe strzegące porządku na rubieżach Indii północnych i masowo produkowano broń. Pakt z Kompanią Wschodnioindyjską podpisano w 1817 roku.
Tymczasem coraz to nowe kohorty Afganów zdobyły Pendżab, następnie Delhi, Waranasi, Gwalior i Adżmer. Pokonali oni ostatnich władców hinduskich, zakładając w 1210 roku Sułtanat Delhijski, którego panowanie rozszerzyło się na całą Indię północną. Wkrótce podbili Dekan, a ich świetna administracja pozwalała ściągać od hinduskich podwładnych coraz wyższe podatki, pozbawiając rodzimych władców politycznego znaczenia. Wszędzie, gdzie pojawiły się muzułmańskie wojska, na ruinach hinduskich świątyń wznoszono meczety. W 1320 roku władzę w sułtanacie przejął syn tureckiego niewolnika służącego w armii sułtańskiej i Hinduski z plemienia Dżatów, zakładając prężną dynastię Tughlaków.
12 marca 1803 poprowadził wojsko na pierwszą samodzielną wielką wyprawę wojenną, by wesprzeć Marathów (opłacanych przez Anglików) przeciw wielkim, niespokojnym książętom hinduskim: nie chcieli poddać się Anglikom członkowie rodu Gaekwad z Barody, ród Scindia z Gwalioru, Bhonsla z Nagpuru i Holkare z Indoru. Świeżo upieczony generał chciał podbić kraj, by uprzedzić w tym Francuzów, których motto brzmiało: Czy w okresie pokoju, czy też wojny z Wielką Brytanią, celem każdego francuskiego męża stanu musi być podważanie wpływów, władzy i dobrobytu Anglików w Indiach.
[...]
Zgodnie z warunkami traktatów, Anglia zagarnęła terytoria o powierzchni 24 000 mil kwadratowych, łącznie z miastami Delhi, Gwalior, Baroda, Ahmadnagar, przynoszące rocznie dwa miliony funtów szterlingów. Anglia to znaczyło Kompania Wschodnioindyjska, która ani myślała podziękować Arthurowi Wellesleyowi za cokolwiek. Jedynie mieszkańcy Seringapatam wysłali list podpisany przez hindusów i muzułmanów z wyrazami wdzięczności za spokój, bezpieczeństwo i szczęśliwość, jakiej zaznaliśmy pod Waszą opieką. Od Anglii otrzymał tytuł Kawalera Orderu Łaźni.
[...]
Zgodnie z warunkami traktatów, Anglia zagarnęła terytoria o powierzchni 24 000 mil kwadratowych, łącznie z miastami Delhi, Gwalior, Baroda, Ahmadnagar, przynoszące rocznie dwa miliony funtów szterlingów. Anglia to znaczyło Kompania Wschodnioindyjska, która ani myślała podziękować Arthurowi Wellesleyowi za cokolwiek. Jedynie mieszkańcy Seringapatam wysłali list podpisany przez hindusów i muzułmanów z wyrazami wdzięczności za spokój, bezpieczeństwo i szczęśliwość, jakiej zaznaliśmy pod Waszą opieką. Od Anglii otrzymał tytuł Kawalera Orderu Łaźni.
Hajdarabad maharadżowie, Wellington
Kiedy w 1707 roku zmarł Aurangzeb, imperium nie rozpadło się w ciągu jednego dnia, a Indie nie pogrążyły się w anarchii. Władza cesarska stopniowo przechodziła w ręce lokalnych możnowładców, sprawnych administratorów czy miejscowej szlachty, a często też — poborców podatkowych. Na gruzach cesarstwa, ale czerpiąc soki z pradawnych korzeni wyrosły jak grzyby po deszczu nowe, niezależne formacje polityczne pod wodzą silnych jednostek i sprawnej arystokracji lokalnej (Baroda, Gwalior, Indore, Hajdarabad). Wspaniale odrodziły się i niebawem rozkwitły pradawne malownicze księstwa hinduskie w Radżputanie pod panowaniem ranów, radżów i maharadżów, odnowiło się państwo Majsur rządzone przez Wadijarów, a następnie trzymane silną ręką Hajdara Ali i Sułtana Tipu (1759-99), Bengal pod zarządem bajecznie bogatych nababów, dawnych urzędników mogolskich. Na tych silnych, utworzonych przez Indusów państwach, miał wkrótce oprzeć swą władzę nowy najeźdźca-kolonizator, Radż brytyjski.
[...]
Do 14 sierpnia 1947 roku mniej lub bardziej samodzielni książęta indyjscy sprawowali władzę nad 1/3 terytorium Indii, mając pod swoim zarządem około 100 milionów dusz mieszkających w 565 Princely States of India, Etats princiers des Indes, Stanach Książęcych Indii, z których niektóre były tak wielkie jak Francja czy Włochy (Hajdarabad, Jammu & Kaszmir), czy jak Belgia i Holandia razem wzięte (Dżajpur), a inne tak maleńkie jak Angora czy Liechtenstein (Bhaktapur, Orczia). W 1947 roku Stany Książęce, de facto ich władcy, wchodzili do Federacji Indyjskiej dobrowolnie i pozostawiono im wybór czy chcą przynależeć do Federacji Indyjskiej czy do Pakistanu, nie pozostawiono natomiast wyboru kontynuacji suwerenności.
[...]
Raja to król (z języka indoeuropejskiego, fr. roi, hiszp. roy). W dawnych Indiach rodzimi władcy posługiwali się tytułem raja, a gdy król okazywał się wybitny nazywano go rajaraja (król królów). Maharaja to wielki król współpracujący z lokalnymi pomniejszymi władcami, rajami, na zasadzie współzależności lenno-feudalnej. W języku polskim utrwaliła się forma maharadża i maharani. Niektórzy władcy hinduscy używali innych tytułów, jak maharana = wielki książę, maharawal = wielki zarządca, maharao (wielki król w języku marackim), mahatar i wiele innych. W Indiach środkowych i południowych używano tytułu varman, np. Yasovarman z dynastii Czandela (podobnie jak władcy w imperium Khmerów w Kambodży). Władcy muzułmańscy nazywali siebie nabab = poborca podatkowy, zarządca oraz khan = wódz, mir, żony nosiły tytuł begam. Władcy Hajdarabadu, potężnego państwa w południowych Indiach, nazywali siebie wyjątkowo nizam, po arabsku administrator; tamtejsza dynastia ugruntowała się i przyjęła ten tytuł w 1724 roku. Władcy sikhijscy i niektórzy radżpuccy używali natomiast tytułu singh = lew.
[...]
Do 14 sierpnia 1947 roku mniej lub bardziej samodzielni książęta indyjscy sprawowali władzę nad 1/3 terytorium Indii, mając pod swoim zarządem około 100 milionów dusz mieszkających w 565 Princely States of India, Etats princiers des Indes, Stanach Książęcych Indii, z których niektóre były tak wielkie jak Francja czy Włochy (Hajdarabad, Jammu & Kaszmir), czy jak Belgia i Holandia razem wzięte (Dżajpur), a inne tak maleńkie jak Angora czy Liechtenstein (Bhaktapur, Orczia). W 1947 roku Stany Książęce, de facto ich władcy, wchodzili do Federacji Indyjskiej dobrowolnie i pozostawiono im wybór czy chcą przynależeć do Federacji Indyjskiej czy do Pakistanu, nie pozostawiono natomiast wyboru kontynuacji suwerenności.
[...]
Raja to król (z języka indoeuropejskiego, fr. roi, hiszp. roy). W dawnych Indiach rodzimi władcy posługiwali się tytułem raja, a gdy król okazywał się wybitny nazywano go rajaraja (król królów). Maharaja to wielki król współpracujący z lokalnymi pomniejszymi władcami, rajami, na zasadzie współzależności lenno-feudalnej. W języku polskim utrwaliła się forma maharadża i maharani. Niektórzy władcy hinduscy używali innych tytułów, jak maharana = wielki książę, maharawal = wielki zarządca, maharao (wielki król w języku marackim), mahatar i wiele innych. W Indiach środkowych i południowych używano tytułu varman, np. Yasovarman z dynastii Czandela (podobnie jak władcy w imperium Khmerów w Kambodży). Władcy muzułmańscy nazywali siebie nabab = poborca podatkowy, zarządca oraz khan = wódz, mir, żony nosiły tytuł begam. Władcy Hajdarabadu, potężnego państwa w południowych Indiach, nazywali siebie wyjątkowo nizam, po arabsku administrator; tamtejsza dynastia ugruntowała się i przyjęła ten tytuł w 1724 roku. Władcy sikhijscy i niektórzy radżpuccy używali natomiast tytułu singh = lew.
W maju 1798 roku przybył do Indii jako gubernator generalny Fortu William w Bengalu jego brat, Robert Wellesley lord Mornington, sprawujący ten urząd do 1805 roku. Indie nie należały jeszcze do imperium, były luźną zbiorowością prowincji, pozostających nominalnie pod władzą rodzimych książąt, eksploatowanych niemiłosiernie przez Kompanię Wschodnio-indyjską. Francuzi układali się z książętami, by zagarnąć niektóre prowincje i wyrzucić z nich Anglików. Francuscy eksperci odlewali działa, a oficerowie musztrowali żołnierzy tak dla Sułtana Tipu, suwerena państwa Majsur, jak dla nizama z Hajdarabadu i Mahadżi Szinde, wodza Marathów. Nowy generalny gubernator kontynuował politykę Robert Clive'a i rozpoczął dzieło podporządkowania nowych państw, książętom pozostawiając zewnętrzne pozory rządzenia tylko wówczas, o ile rezygnowali oni z rzeczywistej władzy. Dwaj bracia Wellesley, Robert i Arthur, pokonali, jeden polityką, drugi orężem, dwie największe siły południowych Indii — państwo Majsur i konfederację sił marackich.
Halebid daty, królestwo Widżajanagaru
w Karnatace panuje dynastia Hojsala z kwitnącymi ośrodkami w Halebid i Belur
W 1296 roku starożytne królestwo Jadawów (Yadavagiri), leżące w południowych Indiach, zostało rozbite i splądrowane przez muzułmańskie kohorty tureckiego pochodzenia z rozkazu władcy Ala ud-Dina Chaldżiego. Ucierpiało wiele innych państewek, jak choćby Majsur Hojsalów, a zwłaszcza ich hinduskie świątynie w Halebid i Belur. Lokalna ludność postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce, ufortyfikować miejsca strategiczne, zorganizować swoiste pospolite ruszenie i bronić terenów przed najazdami z północy, o których snuto ponure opowieści — gwałty, plądrowanie, porywanie dziewcząt do haremów, a chłopaków do oddziałów wojskowych oraz niszczenie statuetek bóstw w świątyniach stawało się dla Hindusów chlebem powszednim. Wszak Indie północne już od 1210 roku były ciemiężone przez Sułtanat Delhijski.
[...]
Ród Sangama wywodził swe pochodzenie od starożytnej dynastii Jadawów, cytowanej w Mahabharacie, ale ponieważ w materiałach źródłowych nie ma mowy o ksiatrijach, domniemywa się, iż byli oni raczej drobnymi lokalnymi przywódcami ludowymi. Jednak ich zmysł organizacyjny, a zwłaszcza umiejętność zebrania ludzi w szeregi, utrzymania ich w dyscyplinie i dowodzenia nimi, pozwoliła im dojść do władzy i utrzymać ją na dłużej. Sangama miał pięciu szlachetnych synów, z których dwóch okazało się zdolnymi założycielami królestwa. Najstarszy z nich, Harihara z dynastii Sangama zasiadł na tronie 18 kwietnia 1336 roku zgodnie ze starożytnym hinduskim obyczajem koronacyjnym i przyjął tytuł raya, król. Panował w zgodzie z braćmi przez prawie dwadzieścia lat. Tron po nim objął w 1355 roku jego brat, Bukka i rządził do 1377 roku. Bracia służyli wcześniej, prawdopodobnie jako lennicy, władcom dynastii Hojsala z Majsuru i cieszyli się ich zaufaniem. Nic więc dziwnego, iż zakładając nowe królestwo korzystali ze wzorów organizacji państwowej wypracowanej u sąsiadów i zapewne łączyły ich też powiązania dynastyczne. Państwo Hojsalów przestało istnieć w 1347 roku, a ich stolica Halebid została doszczętnie zrujnowana przez kolejne najazdy muzułmańskie.
[...]
Ród Sangama wywodził swe pochodzenie od starożytnej dynastii Jadawów, cytowanej w Mahabharacie, ale ponieważ w materiałach źródłowych nie ma mowy o ksiatrijach, domniemywa się, iż byli oni raczej drobnymi lokalnymi przywódcami ludowymi. Jednak ich zmysł organizacyjny, a zwłaszcza umiejętność zebrania ludzi w szeregi, utrzymania ich w dyscyplinie i dowodzenia nimi, pozwoliła im dojść do władzy i utrzymać ją na dłużej. Sangama miał pięciu szlachetnych synów, z których dwóch okazało się zdolnymi założycielami królestwa. Najstarszy z nich, Harihara z dynastii Sangama zasiadł na tronie 18 kwietnia 1336 roku zgodnie ze starożytnym hinduskim obyczajem koronacyjnym i przyjął tytuł raya, król. Panował w zgodzie z braćmi przez prawie dwadzieścia lat. Tron po nim objął w 1355 roku jego brat, Bukka i rządził do 1377 roku. Bracia służyli wcześniej, prawdopodobnie jako lennicy, władcom dynastii Hojsala z Majsuru i cieszyli się ich zaufaniem. Nic więc dziwnego, iż zakładając nowe królestwo korzystali ze wzorów organizacji państwowej wypracowanej u sąsiadów i zapewne łączyły ich też powiązania dynastyczne. Państwo Hojsalów przestało istnieć w 1347 roku, a ich stolica Halebid została doszczętnie zrujnowana przez kolejne najazdy muzułmańskie.
Hampi Europejczycy w Indiach, hindu, królestwo Widżajanagaru, maharadżowie
Port Goa utrzymywał bardzo ścisłe związki z Lizboną i stał się w drugiej połowie XVI i na początku XVII wieku najbogatszym portem świata, ośrodkiem handlu złotem i kamieniami szlachetnymi, a handel rozkwitł dzięki hinduskim kupcom z Hampi, stolicy Widżajanagaru oraz kupcom arabskim, pływającym tradycyjnie od wieków na Wybrzeże Malabarskie i zatrzymującym się w Goa na wymianę towarów. Niebywała świetność miasta trwała zaledwie 100 lat, gdyż w połowie XVII wieku zostało zdziesiątkowane powtarzającymi się epidemiami cholery. Choroby lęgły się z powodu braku dostępu do wody pitnej i fatalnych warunków sanitarnych — miasto ulokowane zostało na skalistym podłożu, co utrudniało, a nawet czyniło niemożliwym kopanie studni. Do dzisiaj Goa ma poważne problemy z wodą pitną. Ogromne przeludnienie miasta w okresie świetności stało się dlań zgubą. W połowie XVII wieku ówczesny władca miasta zarządził exodus i mieszkańcy zostali zmuszeni do przeniesienia się do Panadżi, położonego bliżej oceanu, u ujścia rzeki Mandovi. Z wyjątkiem kościołów, piękne jak z bajki domy kupców w Goa zostały rozebrane i zbudowano z nich dzisiejsze domy w Panadżi.
Pytanie o liczbę bogów w religiach hindu jest bezzasadne, gdyż rzeczywistość boska mieni się niezliczoną ilością aspektów. Część opracowań, artykułów, podręczników, przewodników i słowników, powtarza z uporem, że w Indiach jest 330 milionów bogów. Kiedy Indie odzyskały niepodległość i rozpoczęto poważne prace badawcze na temat indyjskiej religijności, wciąż pytano hindusów: ilu macie bogów? Ktoś wreszcie odpowiedział — bogów jest tylu, ilu mieszkańców Indii. A że w 1947 roku było w Indiach 330 milionów mieszkańców… Śmieszne, że wciąż bezkrytycznie cytuje się tę liczbę. Przewodnik po Hampi, którego uważnie podsłuchiwałam podczas zwiedzania ruin miasta, powiedział z całkowitą powagą dwóm Francuzkom, że w Indiach jest 2 miliony bogów — przynajmniej twórczo interpretował.
Lokację państwa, a raczej siedzibę władzy królewskiej, ustanowiono na południe od rzeki Tungabhadra, wśród skalistych pagórków dających naturalną ochronę. Pierwsze pałace władców wzniesiono w Anegundi, a następnie zaczęto budować stolicę — Hampi. Miejsce założenia musiało spełniać określone kryteria: militarno-obronne, polityczne (centralna pozycja wobec własności lennych), ale przede wszystkim „ustawodawcze” to znaczy mitologiczne. Miejsce musiało być uświęcone, a jeśli nie było — to należało je uświęcić. Hindusi zawsze i wszędzie odwoływali się do Mahabharaty i czerpali stamtąd nazwy i imiona ze starożytnego nazewnictwa. Hampi usytuowano zatem na Pampa Kszetra, wzorowanym na Pampa Sarovar, Polu Chwały cytowanym w Ramajanie. Władcy mieli wysoką samoświadomość i szerokie horyzonty umysłowe, wspierali rodzimą kulturę i religie hindu, popierali rozwój nauk i literaturę, dążyli do szybkiego wzbogacenia się regionu, by mieć fundusze na zorganizowanie regularnej armii. Bogactwo przyciągało ogromne rzesze rzemieślników i artystów, a za nimi przybywali bogaci kupcy i handlarze, by towary sprzedawać, kupować i wymieniać.
Już dawno przepadła pamięć o latach świetności dawnych potężnych dynastii indyjskich, takich jak Czalukja, Maurya, Gupta, Czola, Pandawa czy Hojsala, kiedy w 1527 roku do Indii wkroczyły kohorty ludów turecko-mogolskich, których dowódcy wojskowi utworzyli samozwańczą dynastię Wielkich Mogołów. Za ich panowania nastąpił ostateczny upadek niezależności wielu średniowiecznych, a nawet starożytnych, lokalnych formacji społecznych. Jeśli maharadżom i sułtanom udawało się zachować państwowość, to tylko kosztem daleko idącej współpracy (państewka radżpuckie) lub konieczności płacenia różnego typu danin i haraczy (Golkonda, Bidżapur). Najeźdźcy przejęli silny Sułtanat Delhijski, istniejący od 1210 do roku 1626, kiedy to zmarł ostatni, sprzymierzony z Mogołami sułtan. Zajęli Indie północne, ale praktycznie nigdy na trwałe nie zdobyli całego Dekanu, ani zwłaszcza południa, gdzie przetrwały stare formacje. W 1489 roku muzułmańskie państwo Bahmanidów rozpadło się na pięć silnych sułtanatów: Bidar, Ahmednagar i Berar, Bidżapur, Golkonda (późniejszy Hajdarabad) i Ahmedabad. Widżajanagar, jedno z największych hinduskich królestw, założone w 1336 przez Hariharę i Bukkę kontrolowało całe Indie południowe i Wybrzeże Malabarskie. Jej upadek stał się faktem po słynnej bitwie pod Talikot w 1566 roku, kiedy konfederacja pięciu sułtanatów Dekanu splądrowała i zrównała z ziemią Hampi, bajkową stolicę Widżajanagaru. Wtedy urosło do wielkości potęgi państwo Majsur. W Kerali przez cały okres panowania Wielkich Mogołów trzymały się dzielnie miniaturowe księstwa hinduskie. W centralnych Indiach podnieśli się Marathowie, budując od XVI wieku nowoczesne państwo, które swym zasięgiem o mało co nie objęło w XVIII wieku całego subkontynentu.
Harappa Arjowie, daty, Drawidowie
Ci Indoeuropejczycy, którzy przybyli nad Indus określali siebie mianem arya, co znaczy szlachetny, ustanawiając dla siebie pozycję wyższości wobec dasów, ciemnoskórego ludu, mówiącego różnymi tubylczymi językami i mieszkającego w umocnionych osadach nad brzegami rzek. Nie wiadomo, czy Indoeuropejczycy i Arjowie to ta sama grupa ludów, bowiem część tubylczej ludności znad Indusu, o miejscowej kulturze hindu, mogła na przykład stać się arya po spełnieniu określonych przez najeźdźcę wymogów. Wedy opisywały proces in statu nascendi tworzenia się nowej cywilizacji, która powstawała z fuzji wielu, wielu elementów, nie tylko przyniesionych z zewnątrz, lecz przede wszystkim lokalnych. W trakcie migracji i podbojów Arjowie potrafili umiejętnie podporządkować sobie i zasymilować osiadłe ludy rolnicze. Od zarania znali napięcia powodowane symbiozą niejednorodnych, a nawet przeciwstawnych orientacji religijnych, ale potrafili nad nimi zapanować. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że na ostateczną postać kultury indyjskiej miały ogromny wpływ wcześniejsze, bardziej rozwinięte cywilizacje Bliskiego Wschodu i doliny Indusu z ośrodkami w Mohendżo Daro i Harappie z lat 2600-1800 p.n.e. Rola Indoeuropejczyków została wyolbrzymiona w XIX wieku i przesadnie wywyższona.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
rozwój cywilizacji Doliny Indusu, zwanej też harappejską, z 70 wielkimi państwami-miastami, w tym Harappą, Mohendżo Daro i portem Lothal
Dwa główne składniki etniczne Harappy, typ śródziemnomorski i typ protoaustraloidalny, dały mieszankę typową dla dzisiejszej ludności Indii południowych.
[...]
Odkrycie w Pendżabie w 1826 roku ruin Harappy przez Jamesa Lewisa, Anglika, dezertera z armii sipajów, przeszło bez echa.
[...]
Urządzenia higieniczne znalezione w ruinach Mohendżo Daro, Harappie czy Lothalu dystansują wszystko, co w tej dziedzinie odkryto w Egipcie i Mezopotamii
[...]
Odkrycie w Pendżabie w 1826 roku ruin Harappy przez Jamesa Lewisa, Anglika, dezertera z armii sipajów, przeszło bez echa.
[...]
Urządzenia higieniczne znalezione w ruinach Mohendżo Daro, Harappie czy Lothalu dystansują wszystko, co w tej dziedzinie odkryto w Egipcie i Mezopotamii
Haridwar miejsca sacrum, religia rzeki Gangi
Haridwar, brama bogów, to miejsce, gdzie Ganga opuszcza ostatecznie Himalaje i wypływa na Nizinę Hindustańską. Kropla amrity spadła w pobliżu ghatu Har Ki Pairi, nieopodal odbitej stopy Wisznu.
[...]
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
Świętość Gangi nie polega na jej jedyności, wyłączności czy cudowności, lecz na użyteczności dla ludzi — pomonsunowe wylewy zapewniały i zapewniają żyzność pól uprawnych na Nizinie Hindustańskiej. Jednocześnie wiedza o archaicznej przeszłości subkontynentu, którego geologia i geografia są wciąż in statu nascendi, kształtują się nadal i zmieniają krajobraz niemal na naszych oczach, wywołuje zaniepokojenie przyszłością Gangi. W 1897 pod wpływem trzęsienia ziemi w Assamie uległo zmianie ukształtowanie całego pasma górskiego, a w 1810 nastąpiła zmiana struktury błot w rejonie Kaććh, w Gudżaracie. W bardzo odległych czasach zaginęła rzeka Saraswati, dziś giną Jamuna i Czambal; nie jest powiedziane, że Ganga będzie płynęła zawsze. Codzienne pudże odprawiane na jej brzegach wyrażają radość i wdzięczność za to, że jest, że wciąż trwa. Najważniejsze miejsca pielgrzymek to — Gangotri, Rishikesh, Haridwar, Prayag, czyli miejsce ofiary, Waranasi i Kalkuta.
[...]
Jedna w Haridwar, bramie bogów, na ghat Har Ki Pairi, gdzie jest odbita stopa Wisznu; Ganga ostatecznie wypływa tu z Himalajów na Nizinę Hindustańską.
[...]
Jedna w Haridwar, bramie bogów, na ghat Har Ki Pairi, gdzie jest odbita stopa Wisznu; Ganga ostatecznie wypływa tu z Himalajów na Nizinę Hindustańską.
Hastinapura Mahabharata
Według mitologii, Bharata był władcą jednego z wcześniejszych plemion indoeuropejskich, które dotarły do Indii, zatrzymały się na krótko nad Indusem, ale poszły dalej i osiedliły się nad Gangą w dorzeczu Doabu. Jego spadkobiercą był mityczny Kuru, władca ludu Kuru, który założył silne państwo o tej samej nazwie ze stolicą w Hastinapura, jedno z 16 mahajanapad, wielkich państw północnych i środkowych Indii, istniejących jeszcze w VI-V wieku p.n.e. Założona przez niego dynastia Kaurawa, wywodząca się z linii księżycowej Czandra, znalazła się w politycznym impasie, gdy władzę objął Pandu, co znaczy blady (prawdopodobnie z powodu bielactwa wynikłego z trądu).
[...]
Jego starszy brat, Dhritarasztra, był ślepy i z tego powodu nie mógł dziedziczyć tronu po swoim ojcu. Obaj bracia zostali wychowani przez Bhiszmę, wspaniałego nauczyciela, oddanego przyjaciela rodziny o nieskazitelnych przymiotach wojownika i wiernego sługi królestwa Hastinapury, jej długoletniego regenta. Chłopcy otrzymali od niego, wydawałoby się, modelowe wykształcenie i wiarę w etos warny ksiatrijów. A jednak to właśnie Bhiszma i ślepy Dhritarasztra, starszyzna rodu, ponoszą odpowiedzialność za doprowadzenie do wojny. Ich winą było milczenie i brak umiejętności podejmowania właściwej decyzji we właściwym momencie.
[...]
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
[...]
Jego starszy brat, Dhritarasztra, był ślepy i z tego powodu nie mógł dziedziczyć tronu po swoim ojcu. Obaj bracia zostali wychowani przez Bhiszmę, wspaniałego nauczyciela, oddanego przyjaciela rodziny o nieskazitelnych przymiotach wojownika i wiernego sługi królestwa Hastinapury, jej długoletniego regenta. Chłopcy otrzymali od niego, wydawałoby się, modelowe wykształcenie i wiarę w etos warny ksiatrijów. A jednak to właśnie Bhiszma i ślepy Dhritarasztra, starszyzna rodu, ponoszą odpowiedzialność za doprowadzenie do wojny. Ich winą było milczenie i brak umiejętności podejmowania właściwej decyzji we właściwym momencie.
[...]
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
Herat Humajun
W 1544 roku stracił Indie na rzecz władcy afgańskiego Szer Szacha i mozolnie budowane przez Babura państwo stanęło na krawędzi katastrofy. Humajun udał się na wygnanie na dwór szacha Persji, gdzie spędził dziesięć lat, osiągnąwszy znakomitą wiedzę o kulturze perskiej i architekturze Timurydów w Samarkandzie i Heracie. Udało mu się zebrać „drużynę” i cudem odzyskać w 1555 roku skrawek Indii wokół Delhi. Przywiózł ze sobą dwóch słynnych perskich mistrzów miniatury, którzy wprowadzili artystów mogolskich w arkana tej sztuki. Wpływ kultury perskiej był wyraźny za panowania pierwszych cesarzy, a język perski stał się językiem urzędowym i administracyjnym.
Indore maharadżowie
Kiedy w 1707 roku zmarł Aurangzeb, imperium nie rozpadło się w ciągu jednego dnia, a Indie nie pogrążyły się w anarchii. Władza cesarska stopniowo przechodziła w ręce lokalnych możnowładców, sprawnych administratorów czy miejscowej szlachty, a często też — poborców podatkowych. Na gruzach cesarstwa, ale czerpiąc soki z pradawnych korzeni wyrosły jak grzyby po deszczu nowe, niezależne formacje polityczne pod wodzą silnych jednostek i sprawnej arystokracji lokalnej (Baroda, Gwalior, Indore, Hajdarabad). Wspaniale odrodziły się i niebawem rozkwitły pradawne malownicze księstwa hinduskie w Radżputanie pod panowaniem ranów, radżów i maharadżów, odnowiło się państwo Majsur rządzone przez Wadijarów, a następnie trzymane silną ręką Hajdara Ali i Sułtana Tipu (1759-99), Bengal pod zarządem bajecznie bogatych nababów, dawnych urzędników mogolskich. Na tych silnych, utworzonych przez Indusów państwach, miał wkrótce oprzeć swą władzę nowy najeźdźca-kolonizator, Radż brytyjski.
[...]
Dynastie osiemnastowieczne powstały najczęściej w wyniku przewrotu pałacowego i pochodzą od dowódców armii obsługujących słabych władców, jak dynastia Hajdarabadu, rody Gaekwarów z Barody, Scindiów z Gwalior, Holkarów z Indore. Państwo Benares rozkwitło, jak zawsze dzięki swej lokacji nad rzeką Gangą i wysokim podatkom z handlu i pielgrzymek. Niektórym starożytnym dynastiom radżpuckim udało się wspaniale odbudować swoje państwa — Dżajpur, Udajpur czy Majsur, ale po 1857 roku władzę w Indiach, drogą energicznej kolonizacji, dyplomacji oraz zwykłego podboju lub schedy po Kompanii Wschodnioindyjskiej, skutecznie przejęła Wielka Brytania. Setki książąt indyjskich podpisywało traktaty, przekazując swoje państewka pod protekcję, czyli dominację angielskiego imperium. Wielu maharadżów stało się władcami jedynie dzięki wsparciu Anglików — podpisywali tak zwane traktaty pokojowe, alianse i pakty przyjaźni, zwane dosti London. Niektórzy radżowie nigdy się nie ugięli, o wielu zupełnie zapomniano, a jeszcze inni byli na indyjskiej szachownicy tak marnymi pionkami, że nie warto było fatygować dyplomatów, gdyż stany książęce nie leżały na drodze interesów twórców imperium brytyjskiego. Anglicy nigdy nie byli władcami całych Indii, na indyjskiej mapie pozostało sporo miejsc, w których nigdy nie pojawił się żaden angielski kolonizator w słynnym kasku i na koniu, z czasem pojawili się natomiast angielscy miłośnicy, wielbiciele i koneserzy indyjskiej cywilizacji.
[...]
Kolonizatorzy podzielili stany książęce na trzy kategorie: 118 stanów mających prawo do jednej salwy, 117 — nie mających prawa do żadnej salwy i 327 wczesnych lokalnych formacji feudalno-plemiennych (tubylcze państewka), zarządzanych prawem dynastycznych sukcesji przez dżagirdarów, thakurów i talukdarów będących często ludźmi znacznie bardziej bogatymi i poważanymi niż niejeden maharadża, któremu służyli. Pięć wyróżnionych wielkich państw-filarów Radżu brytyjskiego mających prawo, podczas oficjalnych uroczystości dworskich, do dwudziestu jeden salw armatnich to Hajdarabad, Majsur, Baroda, Gwalior i Kaszmir, wśród których jedynym władcą pochodzenia radżpuckiego był Wadijar z Majsuru, lecz ani jeden książę wczesnośredniowiecznych rodów samej Radżputany nie został wyróżniony. Oprócz wyżej wymienionych, inne państwa zarządzane z wiekim kunsztem administracyjnym przez hinduskich władców to Travancore, Indore i Bikaner. Wszędzie na dworach indyjskich panowała mieszanka obyczajów hinduskich, mogolskich i bardziej lub mniej angielskich.
[...]
Dynastie osiemnastowieczne powstały najczęściej w wyniku przewrotu pałacowego i pochodzą od dowódców armii obsługujących słabych władców, jak dynastia Hajdarabadu, rody Gaekwarów z Barody, Scindiów z Gwalior, Holkarów z Indore. Państwo Benares rozkwitło, jak zawsze dzięki swej lokacji nad rzeką Gangą i wysokim podatkom z handlu i pielgrzymek. Niektórym starożytnym dynastiom radżpuckim udało się wspaniale odbudować swoje państwa — Dżajpur, Udajpur czy Majsur, ale po 1857 roku władzę w Indiach, drogą energicznej kolonizacji, dyplomacji oraz zwykłego podboju lub schedy po Kompanii Wschodnioindyjskiej, skutecznie przejęła Wielka Brytania. Setki książąt indyjskich podpisywało traktaty, przekazując swoje państewka pod protekcję, czyli dominację angielskiego imperium. Wielu maharadżów stało się władcami jedynie dzięki wsparciu Anglików — podpisywali tak zwane traktaty pokojowe, alianse i pakty przyjaźni, zwane dosti London. Niektórzy radżowie nigdy się nie ugięli, o wielu zupełnie zapomniano, a jeszcze inni byli na indyjskiej szachownicy tak marnymi pionkami, że nie warto było fatygować dyplomatów, gdyż stany książęce nie leżały na drodze interesów twórców imperium brytyjskiego. Anglicy nigdy nie byli władcami całych Indii, na indyjskiej mapie pozostało sporo miejsc, w których nigdy nie pojawił się żaden angielski kolonizator w słynnym kasku i na koniu, z czasem pojawili się natomiast angielscy miłośnicy, wielbiciele i koneserzy indyjskiej cywilizacji.
[...]
Kolonizatorzy podzielili stany książęce na trzy kategorie: 118 stanów mających prawo do jednej salwy, 117 — nie mających prawa do żadnej salwy i 327 wczesnych lokalnych formacji feudalno-plemiennych (tubylcze państewka), zarządzanych prawem dynastycznych sukcesji przez dżagirdarów, thakurów i talukdarów będących często ludźmi znacznie bardziej bogatymi i poważanymi niż niejeden maharadża, któremu służyli. Pięć wyróżnionych wielkich państw-filarów Radżu brytyjskiego mających prawo, podczas oficjalnych uroczystości dworskich, do dwudziestu jeden salw armatnich to Hajdarabad, Majsur, Baroda, Gwalior i Kaszmir, wśród których jedynym władcą pochodzenia radżpuckiego był Wadijar z Majsuru, lecz ani jeden książę wczesnośredniowiecznych rodów samej Radżputany nie został wyróżniony. Oprócz wyżej wymienionych, inne państwa zarządzane z wiekim kunsztem administracyjnym przez hinduskich władców to Travancore, Indore i Bikaner. Wszędzie na dworach indyjskich panowała mieszanka obyczajów hinduskich, mogolskich i bardziej lub mniej angielskich.
Indraprasztha daty
cywilizacja Doabu rozciąga się od Pendżabu po Bihar, powstają miasta Indraprasztha i Benares
Jammu Stany Książęce Indii
W XIV wieku terytoria te zostały podbite przez muzułmanów, a następnie włączone do cesarstwa Wielkich Mogołów jako prowincja Kaszmir. Po upadku cesarstwa, od 1756 roku na ziemie te napłynęły wojownicze plemiona afgańskie. Kaszmir został zdobyty przez Sikhów i włączony do Pendżabu w 1835 roku. Po wojnie angielsko-sikhijskiej, kiedy Brytyjczycy zaanektowali Pendżab (1849), Kaszmir został sprzedany władcy Jammu, Gulabowi Singhowi i stał się państwem Jammu & Kaszmir, z zimową stolicą w Jammu, a letnią — w Srinagar, ukochanym mieście Akbara. Nigdy nie został włączony do imperium brytyjskiego i pozostał samodzielnym księstwem, zarządzanym przez maharadżę.
Kabul Babur, Koh-i-noor
Według własnego mniemania był prawnukiem Timura Kulawego po ojcu i Czyngis-chana po matce. Władał miniaturowym państewkiem zagubionym gdzieś w południowym Uzbekistanie albo Tadżykistanie, a straciwszy bezpowrotnie nadzieję na odzyskanie Samarkandy, zdobył w 1504 roku Kabul w Afganistanie, gdzie osiadł.
Następnie trafia do Kabulu, gdzie jest przechowywany do 1813 roku. Władca Afganistanu, szach Szudża-al-Mulik wolał połknąć ten ogromny kamień, niż oddać go Randżitowi Singhowi. Odczekano, wymyto, zabrano.
Kalibangan Drawidowie
Stanowiska archeologiczne badające miasta doliny Indusu zamknięto wskutek wybuchu II wojny światowej, a później nie zostały otwarte z powodu przejęcia tego regionu przez Pakistan w 1947 roku. Rząd Pakistanu nie wyrażał przez długi czas zgody na uruchomienie stanowisk. Dopiero w latach 60., pod wpływem nacisków międzynarodowych, zwłaszcza angielskich, uczeni indyjscy mogli dalej poprowadzić badania nad początkiem swojej cywilizacji, gdyż nie ma wątpliwości, iż była ona na wskroś indyjska. Wiele skarbów bezpowrotnie przepadło — Pakistańczycy przeprowadzali próby nuklearne na pustyni Thar, a wcześniej, w XIX wieku, wykorzystali potężne bloki kamienne z portu Lothal do budowy podkładów dla linii kolejowej Lahore-Multan. Dzisiejsze odkrycia zbulwersowały naszą wiedzę o rzekomym prymacie cywilizacji indoeuropejskiej nad indyjską. Odkryto ogromną ilość stanowisk na terenie dzisiejszych Indii (około 2 tysiące) na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie i w Zatoce Kambajskiej, wprawdzie znacznie uboższych, ale świadczących o jej wielkim zasięgu. W Radżastanie, na północ od Bikaneru, odsłonięto spod piasków pustyni Kalibangan, najstarsze miasto harappejskie położone na terenie Indii. Podczas wykopalisk (1961-1969), odsłoniły się ślady uprawiania ziemi drewnianym pługiem, datowane na 3000 p.n.e. i świadczące o wysokiej kulturze rolniczej. Znaleziono też śliczny gliniany gwizdek w kształcie odlatującego ptaka.
[...]
Jednym z mierników wielkości danej cywilizacji jest higiena osobista i umiejętność wykorzystania wody jako środka czystości. Urządzenia higieniczne znalezione w ruinach Mohendżo Daro, Harappie czy Lothalu dystansują wszystko, co w tej dziedzinie odkryto w Egipcie i Mezopotamii — pisał Howard Bentley w 1958 roku, poddając indyjską medycynę nowej ocenie. Urządzenia sanitarne były przedmiotem rozległego planowania obejmującego całe miasto, a nie tylko pałaców królewskich i domów ludzi zamożnych. Obmurowane cegłami kanały ściekowe ciągnęły się wzdłuż wszystkich ulic i uliczek miasta. Wykonane z gliny rury ściekowe oraz dopływowe dla wody ułożone były pod ziemią. Cały system odwadniający uchodził do głównych kanałów odpływowych, mających sklepienia ze wsporników. Również w Kalibangan, w Radżastanie, ruiny świadczą o tym, że ulice miasta były rozplanowane pod kątem prostym, dwupiętrowe domy z kwadratowym wewnętrznym dziedzińcem były wyposażone w łazienki i posiadały kanalizację. Anglik pisał dalej: Za szczyt doskonałości uchodzi wielka łaźnia w Mohendżo Daro, a basen kąpielowy był wodoszczelny. Po pięciu tysiącach lat wciąż jest jeszcze prawie nienaruszony. Kanał ściekowy i podziemne wodociągi zapewniały wymianę wody w basenie. (Były tam) kąpiele parowe i kanały, źródła ujęcia wody, pomieszczenia do rozbierania się i wypoczynku…
[...]
Jednym z mierników wielkości danej cywilizacji jest higiena osobista i umiejętność wykorzystania wody jako środka czystości. Urządzenia higieniczne znalezione w ruinach Mohendżo Daro, Harappie czy Lothalu dystansują wszystko, co w tej dziedzinie odkryto w Egipcie i Mezopotamii — pisał Howard Bentley w 1958 roku, poddając indyjską medycynę nowej ocenie. Urządzenia sanitarne były przedmiotem rozległego planowania obejmującego całe miasto, a nie tylko pałaców królewskich i domów ludzi zamożnych. Obmurowane cegłami kanały ściekowe ciągnęły się wzdłuż wszystkich ulic i uliczek miasta. Wykonane z gliny rury ściekowe oraz dopływowe dla wody ułożone były pod ziemią. Cały system odwadniający uchodził do głównych kanałów odpływowych, mających sklepienia ze wsporników. Również w Kalibangan, w Radżastanie, ruiny świadczą o tym, że ulice miasta były rozplanowane pod kątem prostym, dwupiętrowe domy z kwadratowym wewnętrznym dziedzińcem były wyposażone w łazienki i posiadały kanalizację. Anglik pisał dalej: Za szczyt doskonałości uchodzi wielka łaźnia w Mohendżo Daro, a basen kąpielowy był wodoszczelny. Po pięciu tysiącach lat wciąż jest jeszcze prawie nienaruszony. Kanał ściekowy i podziemne wodociągi zapewniały wymianę wody w basenie. (Były tam) kąpiele parowe i kanały, źródła ujęcia wody, pomieszczenia do rozbierania się i wypoczynku…
Kalkuta Anglicy w Indiach, aszram, daty, Devi, Durga, Kali i inne boginie, Europejczycy w Indiach, Gayatri Devi, Gurkhowie, języki, Jiddu Krishnamurti, Kamasutra, las indyjski, maharadżowie, Matka Teresa, miejsca sacrum, Partition 1947, Polacy wobec Indii, Rabindranath Tagore, religia rzeki Gangi, Śri Aurobindo, świątynia, warna, Wellington
Kompania znakomicie funkcjonowała w okresach panowania Szahdżahana i Aurangzeba, a faktorie angielskie wyrastały jak grzyby po deszczu: Madras zostało założone w roku 1639 przez Francisa Daya z Kompanii, który usadowił tu faktorię kupiecką i przedsiębiorstwo spedycyjne, a w 1644 roku założył fort Czennaiapatinam, od 1744 roku nazwany Fortem Saint-George. Powstały liczne placówki handlowe w Agrze dostarczające towary do portu Surat, od 1651 roku rozpoczęła działalność faktoria niedaleko późniejszej Kalkuty w Bengalu. W 1683 roku powstało pierwsze stałe przedsiębiorstwo angielskie na Wybrzeżu Malabarskim w Mahe, pod dyrekcją portu Surat, handlujące pieprzem i kardamonem.
[...]
Port w Bombaju przejęła od Portugalczyków korona brytyjska jako posag portugalskiej księżniczki Katarzyny Braganza, a następnie przekazała go Kompanii w 1668 roku za symboliczne 10 funtów rocznego czynszu. W 1687 roku zostaje do Bombaju przeniesiona z Suratu siedziba Zarządu Głównego angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej dla całych Indii. Żadne prywatne przedsiębiorstwo w Bombaju nie mogło obejść się bez finansowego wsparcia parskich bankierów, którzy trzymali kluczowe stanowiska bankowe aż do czasów nam współczesnych. Budowę portu w Kalkuty rozpoczęto od budowy Fortu William w 1696 roku. Do końca XVII wieku Kompania ugruntowała swój monopol handlowy, choć musiała go dzielić z Holendrami, których zyski okazały się najwyższe, a ich Kompania w 1669 roku najbogatszą w Europie. Ale od początku XVIII wieku nieposkromiona żądza zysków dyrektorów angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej doprowadziła do jej gwałtownego rozwoju i przejęcia władzy absolutnej. Nominalnie była wciąż przedsiębiorstwem handlowym, ale tak dalece rozszerzyła zasięg swej władzy, że w rezultacie weszła w konflikt z państwami o podobnie zaborczych intencjach, przede wszystkim z Francją i Holandią. Fort Saint-George w Madrasie był miejscem zażartych walk, kiedy to Francuzi zapragnęli zdobyć swój przyczółek do kolonizacji Indii. Ostatecznie zostali pokonani przez Robert Clive'a w 1751 roku pod Arcot i zmuszeni do opuszczenia Indii (opuścili bezpowrotnie Madras, osiedlając się w Pondicherry).
[...]
Port w Bombaju przejęła od Portugalczyków korona brytyjska jako posag portugalskiej księżniczki Katarzyny Braganza, a następnie przekazała go Kompanii w 1668 roku za symboliczne 10 funtów rocznego czynszu. W 1687 roku zostaje do Bombaju przeniesiona z Suratu siedziba Zarządu Głównego angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej dla całych Indii. Żadne prywatne przedsiębiorstwo w Bombaju nie mogło obejść się bez finansowego wsparcia parskich bankierów, którzy trzymali kluczowe stanowiska bankowe aż do czasów nam współczesnych. Budowę portu w Kalkuty rozpoczęto od budowy Fortu William w 1696 roku. Do końca XVII wieku Kompania ugruntowała swój monopol handlowy, choć musiała go dzielić z Holendrami, których zyski okazały się najwyższe, a ich Kompania w 1669 roku najbogatszą w Europie. Ale od początku XVIII wieku nieposkromiona żądza zysków dyrektorów angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej doprowadziła do jej gwałtownego rozwoju i przejęcia władzy absolutnej. Nominalnie była wciąż przedsiębiorstwem handlowym, ale tak dalece rozszerzyła zasięg swej władzy, że w rezultacie weszła w konflikt z państwami o podobnie zaborczych intencjach, przede wszystkim z Francją i Holandią. Fort Saint-George w Madrasie był miejscem zażartych walk, kiedy to Francuzi zapragnęli zdobyć swój przyczółek do kolonizacji Indii. Ostatecznie zostali pokonani przez Robert Clive'a w 1751 roku pod Arcot i zmuszeni do opuszczenia Indii (opuścili bezpowrotnie Madras, osiedlając się w Pondicherry).
Ma Ananda Mayi Ashram — założony przez największą świętą guru współczesnych Indii, z siedzibami w Kalkucie, Kankhal, Waranasi, przejęły między innymi opiekę nad ludźmi starymi.
[...]
O aśramie Matki Teresy w Kalkucie, założonym w latach czterdziestych XX wieku, wiemy wszystko.
[...]
O aśramie Matki Teresy w Kalkucie, założonym w latach czterdziestych XX wieku, wiemy wszystko.
budowa pierwszej linii kolejowej w Indiach, na trasie Bombaj-Kalkuta
Bogini Kali jest w Europie najbardziej znana ze wszystkich bogiń indyjskich, być może ze względu na swój „demoniczny”, obcy naszej kulturze obraz kobiecości (naszyjnik z czaszek wokół szyi, zwisający z ust czerwony język, przekrwione oczy, „deptanie” boga Śiwy). Jest najbardziej znana, bo „straszy”, zamiast koić jak Notre Dame, nasza Matka Boska. Była bodaj pierwszą boginią, z jaką Anglicy spotkali się w Indiach — w Kalkucie, jednym z niewielu miast oddanych jej kultowi.
[...]
Kult bogini Kali przetrwał w najsilniejszej formie w Bengalu, gdzie każda wioska ma swoją kalibari, przybytek bogini. Jej wielkim poddanym był Ramakrishna, mistyk bengalski z XIX wieku, który przywrócił w Indiach czysty kult tej bogini. Świątynia Dakshineswar w północnej Kalkucie stała się najważniejszym miejscem kultu. Anglicy kolonizujący w tym czasie Kalkutę myśleli, iż owa intensywność oddawania kultu bogini jest typowa dla całych Indii — miasto było zbudowane na ziemi Kali (Kali-kshetra), nad brzegiem Gangi i nazywało się Kalighat. Ale to Ramakrishna i jego uczeń Wiwekananda przyciągnęli żarem oddania innych mieszkańców nowego miasta. W walce o niepodległość Indii, Kali zyskała nową symbolikę — jako personifikacja Bengalu pomogła wystąpić w ataku frontalnym przeciw Anglikom, a walka ta rozpoczęła się właśnie w Kalkucie.
[...]
Kult bogini Kali przetrwał w najsilniejszej formie w Bengalu, gdzie każda wioska ma swoją kalibari, przybytek bogini. Jej wielkim poddanym był Ramakrishna, mistyk bengalski z XIX wieku, który przywrócił w Indiach czysty kult tej bogini. Świątynia Dakshineswar w północnej Kalkucie stała się najważniejszym miejscem kultu. Anglicy kolonizujący w tym czasie Kalkutę myśleli, iż owa intensywność oddawania kultu bogini jest typowa dla całych Indii — miasto było zbudowane na ziemi Kali (Kali-kshetra), nad brzegiem Gangi i nazywało się Kalighat. Ale to Ramakrishna i jego uczeń Wiwekananda przyciągnęli żarem oddania innych mieszkańców nowego miasta. W walce o niepodległość Indii, Kali zyskała nową symbolikę — jako personifikacja Bengalu pomogła wystąpić w ataku frontalnym przeciw Anglikom, a walka ta rozpoczęła się właśnie w Kalkucie.
Głównym ośrodkiem holenderskim było Hugli, w dolnym Bengalu, koło późniejszej Kalkuty, skąd wywożono jedwab i bawełnę w zamian za srebro i miedź.
Byli bardzo szczęśliwą parą, mieli trzy córki i dwóch synów, a Gayatri Devi urodziła się w Londynie w 1919 roku. Londyńskie mgły źle wpływały na zdrowie maharadży — zmarł na gruźlicę mając zaledwie 36 lat. Indira Devi zajęła się wychowaniem dzieci i nie wyszła powtórnie za mąż, choć starali się o nią francuscy i angielscy arystokraci i magnaci finansowi oraz niejeden indyjski maharadża. Była nie tylko piękna, ale też ekscentryczna i zabawna — kasyna gry i wielkie sale balowe ówczesnej Europy zabiegały o jej obecność, a przyjęcia wydawane w jej olśniewającym pałacu Woodlands w Kalkucie uchodziły za najlepiej zorganizowane. Jako pierwsza zaczęła nosić muślinowe sari, wykonane w Paryżu według własnych projektów, buciki kupowała we Florencji, a biżuterię w najlepszych warsztatach złotniczych Golkondy i Bombaju, woziła ze sobą żółwia, którego skorupa wysadzana była brylantami i szmaragdami. Miała prywatny samolot, którym podróżowała z Europy do Indii.
W 1911 roku, Tribhuvan Bir Bikram Shah Dev został koronowany na ósmego króla Nepalu. Miał 5 lat i pozostawał pod kuratelą premiera, którym naówczas był Czandra Szumszer Jang Bahadur Rana. Król odważył się w 1950 roku uknuć spisek. Pomagały Indie i grupa nepalskich intelektualistów osiadłych w Kalkucie. Osobista sekretarka króla, Angielka, przewiozła go potajemnie własnym samochodem do Ambasady Indyjskiej, a stamtąd, już pod osłoną indyjskich żołnierzy, na lotnisko. Król nie zamierzał uciekać, była to tylko jedna z akcji misternie ułożonego planu zmierzającego do złamania oligarchicznych rządów rodziny Ranów.
Już w latach 70. XX wieku Indusi zaczęli zastępować urzędowe nazwy angielskie własnymi. Madras wrócił do nazwy Chennai (Czenaj), Bombaj stał się Mumbai, a Kalkuta — Kolkata; Ooty wróciło do swej długiej i trudnej nazwy Udhagamandalam, a Baroda znów została Vadodarą.
Urodził się w Kalkucie jako ósme dziecko skromnego bramina, pracującego w administracji kolonialnej. Po utracie posady, ojciec przeniósł się wraz z rodziną na południe, do Madras, aby być blisko siedziby Towarzystwa Teozoficznego, którego był aktywnym członkiem.
Kamasutry to teksty objaśniające jak działa popęd płciowy, czym jest i co z jego działania wynika oraz w jaki sposób można tę naturalną energię ukierunkować ku własnej korzyści. W różnych epokach napisano w sanskrycie wiele dzieł na ten temat i choć mogły one nosić różne tytuły — Anunga Runga, Etapy miłosnego pragnienia czy Aforyzmy o sztuce kochania, to o wszystkich mówiło się potocznie Kamasutry. Większość z nich odnosiła się zawsze do jakiegoś wcześniejszego przekazu ustnego lub tekstu, ale najczęściej cytowano imię Watsji, którego styl i treść były bogatsze i bardziej pogłębione niż w Kamasutrach obiegowych. Watsja, lub Watsjajany, był autorem klasycznego dzieła na temat technik miłosnego zespolenia i żaden zbiór biblioteczny dzieł pisanych w sanskrycie nie mógł uchodzić za kompletny, jeśli nie posiadał kopii tego dzieła. W XIX wieku udało się panditom ustalić jedną, integralną wersję oryginału na podstawie trzech manuskryptów pochodzących z Waranasi, Kalkuty i Dżajpuru oraz na podstawie Jayamangala, komentarza do tekstu oryginalnego pochodzącego z X-XIII wieku. Tę właśnie wersję przetłumaczono na język angielski.
Naturalne związki łączące wioskę z pobliskim lasem zostały całkowicie zerwane w XIX wieku, kiedy Anglicy nie tylko przejęli nadzór nad wszystkimi lasami, ale zawłaszczyli je, pozbawiając lokalną ludność prawa korzystania z dobrodziejstw shrivanu i tapovanu. Rozpoczęli gwałtowną, niczym nie ograniczoną eksploatację i grabież lasów na skalę przemysłową. Na konstrukcje statków angielskiej floty handlowej i marynarki wojennej szły, aż do 1947 roku, wszystkie zapasy drzewa tekowego. Również budowa kolei indyjskiej doprowadziła do gwałtownego przetrzebienia lasów. Przez cały XIX wiek Anglicy wznosili z drewna miasta kolonialne, które były raz po raz trawione przez pożary (Madras, Kalkuta), a następnie znów z drewna odbudowywane. Bezczeszczono źródła czystej wody, pozbawiając lokalną ludność tradycyjnych miejsc świętych.
Bieda w Indiach została wygenerowana w XIX wieku, kiedy Anglicy wprowadzili własność ziemską, w związku z czym ogromna rzesza drobnych rolników straciła swe poletka w wyniku różnych zadłużeń, manipulacji nieruchomościami i angielskiej polityki konfiskaty dóbr. Jak również z powodu wprowadzenia angielskiego monopolu na kultury przemysłowe — jutę (Bengal), herbatę (Assam, Madras), bawełnę i tytoń. Wyzuci z ziemi biedacy, nie mogący trwać przy uprawach tradycyjnych, tłoczyli się wokół powstających miast i byli zatrudniani w angielskich zakładach przemysłowych, skazani na łaskę i niełaskę kolonizatorów. To oni zaludniają do dziś slumsy wielkich aglomeracji, takich jak Bombaj czy Kalkuta, miast zbudowanych przecież za czasów angielskich. Mahatma Gandhi wprowadzając reformę rolną i oddając wieśniakom ziemię, chciał powrócić do stanu sprzed kolonizacji — kiedy ziemia należała do bogów, nie do władców, a wieśniacy tylko ją uprawiali. Lecz ten powrót byłby anachroniczny i nie mógłby udać się w świecie, w którym własność ziemska i własność nieruchomości są podstawą ekonomii.
Urodziła się w Skopje, stolicy Macedonii, jako córka zasobnego albańskiego sklepikarza, miała szczęśliwe dzieciństwo. W wieku osiemnastu lat wstąpiła do zakonu misjonarek Sióstr Loretańskich. Nowicjat przebyła już w Indiach, a następnie przez dwadzieścia lat uczyła geografii w St. Mary College w Kalkucie. W 1948 roku, za zgodą papieża Piusa XII, opuściła szkołę, wystąpiła z klasztoru i do końca życia pozostała zakonnicą niezrzeszoną.
[...]
Jest rzeczą charakterystyczną, że młoda Matka Teresa (zawsze tak ją nazywano, nawet w młodości) umiejętnie wykorzystała w sensie organizacyjnym całe indyjskie środowisko, w którym zaczęła pracować. Aszram pomagali jej zakładać ludzie ze slumsów, potem nauczyciele i lekarze środowiskowi, najpierw małe organizacje, a następnie wielkie korporacje i zrzeszenia. Dziś na Dom w Kalkucie przychodzą fundusze z całego świata, z Watykanu i z ONZ, od Jimmy Cartera i królowej Elżbiety, fundacja księżnej Diany nie zaprzestała słać pomocy finansowej. Lecz dawniej, kiedy znana była tylko w slumsach w Kalkucie, pieniążki płynęły cienką strużką, uzbierane z maleńkich okrągłych lub kwadratowych paisa — zapomniano już o niezwykłej solidarności indyjskich biedaków! Nawet dziś, w każdym pociągu najwięcej najmniejszych pieniążków ofiarują biedacy biedakom w przedziałach trzeciej i czwartej klasy!
[...]
Śmiem twierdzić, że Matka Teresa nie miałaby żadnych szans na zrealizowanie siebie w Europie… Indie ją powołały i były jej powołaniem, a bogiem prowadzącym, iszta devatą — Jezus. Jej ciało jako dżiwanmukty, wyzwolonej za życia, zostało pochowane (a nie spalone) w grobowcu w Domu w Kalkucie, do którego zmierzają pielgrzymi różnych wyznań i religii. W Indiach na długo przed śmiercią uważano ją za świętą, holy woman. Nikt nie pamięta, że pochodziła z Europy, wszyscy mają ją za hinduskę — tak mocno zintegrowała się z duchowością Indii.
[...]
- Jak to ogłoszą? Gdzie ogłoszą? Kto ma ogłaszać? Co w ogóle mają ogłaszać, przecież każdy człowiek wie, że ona była świętą kobietą. Całe jej życie świadczyło o jej świętości. Przecież wszyscy w Kalkucie i w całych Indiach wiedzą, że ona była holy woman. Nazywano ją Ma, tak jak naszą obecną wielką świętą Ma Amritanandę Mayi z Kerali. I tak jak Ma Anandę Mayi, która odeszła w 1981 roku.
[...]
Jest rzeczą charakterystyczną, że młoda Matka Teresa (zawsze tak ją nazywano, nawet w młodości) umiejętnie wykorzystała w sensie organizacyjnym całe indyjskie środowisko, w którym zaczęła pracować. Aszram pomagali jej zakładać ludzie ze slumsów, potem nauczyciele i lekarze środowiskowi, najpierw małe organizacje, a następnie wielkie korporacje i zrzeszenia. Dziś na Dom w Kalkucie przychodzą fundusze z całego świata, z Watykanu i z ONZ, od Jimmy Cartera i królowej Elżbiety, fundacja księżnej Diany nie zaprzestała słać pomocy finansowej. Lecz dawniej, kiedy znana była tylko w slumsach w Kalkucie, pieniążki płynęły cienką strużką, uzbierane z maleńkich okrągłych lub kwadratowych paisa — zapomniano już o niezwykłej solidarności indyjskich biedaków! Nawet dziś, w każdym pociągu najwięcej najmniejszych pieniążków ofiarują biedacy biedakom w przedziałach trzeciej i czwartej klasy!
[...]
Śmiem twierdzić, że Matka Teresa nie miałaby żadnych szans na zrealizowanie siebie w Europie… Indie ją powołały i były jej powołaniem, a bogiem prowadzącym, iszta devatą — Jezus. Jej ciało jako dżiwanmukty, wyzwolonej za życia, zostało pochowane (a nie spalone) w grobowcu w Domu w Kalkucie, do którego zmierzają pielgrzymi różnych wyznań i religii. W Indiach na długo przed śmiercią uważano ją za świętą, holy woman. Nikt nie pamięta, że pochodziła z Europy, wszyscy mają ją za hinduskę — tak mocno zintegrowała się z duchowością Indii.
[...]
- Jak to ogłoszą? Gdzie ogłoszą? Kto ma ogłaszać? Co w ogóle mają ogłaszać, przecież każdy człowiek wie, że ona była świętą kobietą. Całe jej życie świadczyło o jej świętości. Przecież wszyscy w Kalkucie i w całych Indiach wiedzą, że ona była holy woman. Nazywano ją Ma, tak jak naszą obecną wielką świętą Ma Amritanandę Mayi z Kerali. I tak jak Ma Anandę Mayi, która odeszła w 1981 roku.
Trudno więc arbitralnie ustalić, czy dane miejsce jest bardziej czy mniej święte. Każdy hindus kieruje się własnym odczuciem świętości i odbywa pielgrzymki zgodnie z mapą własnej religii — wielbiciel Kriszny wybierze się do Mathury, a nie do Waranasi, a miłośnik bogini Kali uda się do Kalkuty, a nie do Rameswaram.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Kalighat w Kalkucie — świątynia poświęcona bogini Kali, wzniesiona w miejscu, gdzie według mitu spadł palec Sati, ukochanej żony Śiwy, poćwiartowanej przez bogów. Święta Kali-pudża i Durga-pudża ściągają niezliczoną ilość pielgrzymów. Jest to jedno z nielicznych już w Indiach miejsc, gdzie wciąż składa się krwawe ofiary ze zwierząt (kogutów i kozłów).
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Kalighat w Kalkucie — świątynia poświęcona bogini Kali, wzniesiona w miejscu, gdzie według mitu spadł palec Sati, ukochanej żony Śiwy, poćwiartowanej przez bogów. Święta Kali-pudża i Durga-pudża ściągają niezliczoną ilość pielgrzymów. Jest to jedno z nielicznych już w Indiach miejsc, gdzie wciąż składa się krwawe ofiary ze zwierząt (kogutów i kozłów).
Bengal, stara hinduska prowincja najwcześniej zdobyta przez Mogołów, gdzie zdołała się wytworzyć niemalże idealna symbioza między hindusami i muzułmanami, zwłaszcza w obliczu Anglików rezydujących w Kalkucie, wobec których ustanowili oni jeden front, został arbitralnie przecięty na pół i jego wschodnia część stała się Pakistanem Wschodnim. Kraj ten zawsze był trudny do rządzenia ze względu na nikłą komunikację między pojedynczymi wioskami, a wylewy dopływów Gangi w delcie odcinały ludność od wszelkiej władzy centralnej. Większość urzędników wysokiego szczebla i dowódcy armii pochodzili z Pakistanu Zachodniego, wzbudzając tu wrogość. Kulturowa jedność i wspólna historia łączyła wszystkich muzułmanów pomimo wszystko z Bengalem. Ludność muzułmańska posługiwała się językiem bengalskim.
Misjonarz Ojciec Marian Żelazek, werbista, (1918-2006), wyjechał do Indii w latach 70. Zaczął pracę misjonarską wśród Adibasów, koczowniczej ludności plemiennej w stanie Orissa, we wschodnich Indiach. W 1975 roku założył w Puri aszram dla chorych na trąd, wzorowany na tradycyjnej instytucji indyjskiej. Trędowaci byli zawsze wyrzucani poza obręb wiosek i skazani na wieczne tułactwo. W tym samym duchu troski o bliźniego-brata, z jakim Matka Teresa pracowała w Kalkucie, Ojciec Żelazek zaopiekował się chorymi, których zebrał aż 600. Pracował do końca swoich dni, zawsze pogodny i oddany sprawie. W 2002 roku z inicjatywy indyjskiego ruchu Maitrei (nie z inicjatywy polskiej) był desygnowany do pokojowej nagrody Nobla (otrzymał ją Jimmy Carter).
Ród Tagore z Kalkuty był jednym z tych wyśmienitych rodów, które w XIX wieku, mimo obecności Anglików, pracowały nad kształtem Indii całkowicie indyjskich. Jego dziadek Dvarkanath Tagore i wielki Ram Mohan Roy założyli w 1830 roku „Brahmo Samaj”, ruch teistyczny łączący elementy tradycji hinduskiej, islamskiej i chrześcijańskiej, odrzucający kult obrazków i idolatrię. Ruch ten był elitarny i nie miał wielkiego zasięgu ani większego wsparcia, nawet wśród średniej klasy rodzącego się w Kalkucie indyjskiego mieszczaństwa, nie mówiąc o biedniejszych warstwach społecznych, ale wpłynął pośrednio i w czasach dużo późniejszych na odnowienie myśli i religii hinduskiej i otworzył nowe horyzonty. Przede wszystkim, Bengalczycy zogniskowani wokół Ram Mohan Roya, Dvarkanatha i Debendranatha Tagore, jak później wokół Rabindranatha, zajęli się sprawami społecznymi walcząc o zniesienie niesprawiedliwości generowanych przez system warnowy, promowali filantropię, namawiali do akcji charytatywnych, budowali za swoje pieniądze nowe świątynie hinduskie, a restaurowali stare, zakładali szkoły i ochronki dla biednych dzieci, organizowali szpitale i wsparcie finansowe dla najbiedniejszych. Wnieśli wielki wkład w emancypację kobiet poprzez nakłanianie kobiet do nauki i pracy. Rodzina Tagore nie potępiała systemu warnowego jako takiego, lecz walczyła o jego prawidłowe zrozumienie, takie jakie miał w czasach historycznych. Uważali, że jego nieprawidłowe funkcjonowanie bierze się z nadużywania władzy przez warny wyższe, czyli z braku wiedzy o tym, czym jest dharma, a nieumiejętność samoobrony warn niższych pochodzi z braku wiedzy o tym, na czym polega elementarna godność ludzka — to właśnie rodzi niesprawiedliwość społeczną.
[...]
Straszne trzęsienie ziemi w Biharze (należącym do Bengalu) w 1934 roku, kolejne klęski suszy i nieurodzaju w różnych regionach oraz klęski powodzi prowadzące wszędzie, a przede wszystkim w Kalkucie, do endemicznej biedy, okazały się początkiem rozpadu społeczno-ekonomicznego jego ukochanego kraju i znalazły odbicie w ostatnich pieśniach, naznaczonych liryką przemijania i śmierci. Rabindranath Tagore odszedł 7 sierpnia 1941 roku, w domu rodzinnym Jorasanko w Kalkucie, gdzie spędził dzieciństwo.
[...]
Straszne trzęsienie ziemi w Biharze (należącym do Bengalu) w 1934 roku, kolejne klęski suszy i nieurodzaju w różnych regionach oraz klęski powodzi prowadzące wszędzie, a przede wszystkim w Kalkucie, do endemicznej biedy, okazały się początkiem rozpadu społeczno-ekonomicznego jego ukochanego kraju i znalazły odbicie w ostatnich pieśniach, naznaczonych liryką przemijania i śmierci. Rabindranath Tagore odszedł 7 sierpnia 1941 roku, w domu rodzinnym Jorasanko w Kalkucie, gdzie spędził dzieciństwo.
Świętość Gangi nie polega na jej jedyności, wyłączności czy cudowności, lecz na użyteczności dla ludzi — pomonsunowe wylewy zapewniały i zapewniają żyzność pól uprawnych na Nizinie Hindustańskiej. Jednocześnie wiedza o archaicznej przeszłości subkontynentu, którego geologia i geografia są wciąż in statu nascendi, kształtują się nadal i zmieniają krajobraz niemal na naszych oczach, wywołuje zaniepokojenie przyszłością Gangi. W 1897 pod wpływem trzęsienia ziemi w Assamie uległo zmianie ukształtowanie całego pasma górskiego, a w 1810 nastąpiła zmiana struktury błot w rejonie Kaććh, w Gudżaracie. W bardzo odległych czasach zaginęła rzeka Saraswati, dziś giną Jamuna i Czambal; nie jest powiedziane, że Ganga będzie płynęła zawsze. Codzienne pudże odprawiane na jej brzegach wyrażają radość i wdzięczność za to, że jest, że wciąż trwa. Najważniejsze miejsca pielgrzymek to — Gangotri, Rishikesh, Haridwar, Prayag, czyli miejsce ofiary, Waranasi i Kalkuta.
Urodził się w 1872 w Kalkucie, w rodzinie arystokratycznej; jego ojciec był wysokim urzędnikiem w administracji radżu brytyjskiego. W wieku siedmiu lat został wysłany do szkół do Anglii. Po ukończeniu z wyśmienitym wynikiem University of Cambridge, miał rozpocząć karierę urzędniczą, ale świadomie nie pojawił się na egzaminie z jazdy konnej, wobec czego nie został przyjęty do Indian Civil Service. W 1893 roku powrócił do Indii i objął stanowisko sekretarza u maharadży Sajadżi Rao Gaekwara z Barody, który powierzył mu również funkcję profesora języka francuskiego, a następnie języka angielskiego w College of Baroda. Został wice-dyrektorem tej szkoły, lecz praca zawodowa oraz własne studia nad sanskrytem i innymi językami indyjskimi nie pozwoliły mu poświęcić się nauczaniu. Po czternastu latach opuścił dwór w Barodzie, wzbogacony o studia nad rodzimą literaturą i jogą, przeświadczony o wysokiej, a mało ówcześnie znanej, historii cywilizacji indyjskiej. Postanowił nadal ją poznawać i rozsławiać.
Najpierw jest miejsce sacrum, a dopiero potem świątynia. Niemal wszystkie hinduskie świątynie były budowane w miejscach wyznaczonych przez określone zdarzenie mitologiczne, czyniące owo miejsce świętym. Od czasów starożytnych, a może nawet archaicznych, poprzedzających ruch budowy świątyń z kamienia, w tych właśnie miejscach odbywały się prowadzone przez braminów i pudżarinów rytuały i pudże upamiętniające owo zdarzenie. W Ajodhji najpierw przez setki lat świętowano urodziny boga Ramy dokładnie w miejscu, w którym według mitologii znajdował się królewski pałac, a dopiero później zbudowano tam kamienną świątynię. Podobnie w Mathurze, urodziny Kriszny obchodzono przez 3 tysiące lat zanim wzniesiono świątynię. Według mitologii, Śiwa po śmierci Sati, ukochanej małżonki, nosił na plecach jej ciało i rozpaczał; Brahma chciał mu ulżyć i przywrócić do rozsądku, więc odcinał po kawałku różne części jej ciała i wyrzucał; wtedy jeden palec spadł w miejscu nazywanym Kalighat. Od niepamiętnych czasów odprawiano w tym miejscu rytuały i „pamiętano” o tym, że bogowie też cierpią. I wprawdzie dzisiejsza świątynia jest całkiem nowoczesna (z roku 1847), to miejsce kultu jest tak stare jak hinduska mitologia. Obok Kalighat zbudowano Kalkutę, dziś 30-milionowe miasto, ale ludzie wciąż cierpią razem z Śiwą. Świątynia w Czidambaram została wzniesiona dokładnie tam, gdzie żyli w lesie dwaj asceci, którym Śiwa pokazał swój kosmiczny taniec.
W żadnym wypadku system oparty na warnach nie generuje sam z siebie biedy. Masy biedoty wytworzyły się w Indiach w drugiej połowie XIX wieku, kiedy Anglicy wprowadzili własność ziemi i kiedy ogromna rzesza biednych rolników straciła swoje poletka w wyniku różnych zadłużeń, manipulacji nieruchomościami i angielskiej polityki konfiskaty dóbr. A także z powodu wprowadzenia przez Anglików monokultur — juty, herbaty, kawy i tytoniu, które w niektórych regionach (Bengal) doprowadziły do rujnacji całych wsi. Wyzuci z ojcowizny biedacy tłoczyli się wokół powstających miast i byli zatrudniani w rodzących się na chybił trafił zakładach przemysłowych, skazani na łaskę i niełaskę kolonizatorów. To ci dawni wieśniacy zaludniają do dziś slumsy wielkich pokolonialnych aglomeracji, takich jak Bombaj (przybyli tłumnie od 1853 roku, gdy budowano pierwszą linię kolejową) czy Kalkuta (parę lat braku obfitego monsunu na początku XX wieku doprowadziło do ucieczki z bengalskich wiosek ogromnej rzeszy wieśniaków — oni to zaludnili słynne miasto radości). Mahatma Gandhi, wprowadzając reformę rolną i oddając wieśniakom ziemię, chciał powrócić do stanu sprzed kolonizacji — kiedy ziemia należała do bogów, a wieśniacy tylko ją uprawiali. Oczywiście, to nie mogło udać się w świecie, w którym własność ziemska stanowi podstawę ekonomii.
Na pokład statku zabrał biblioteczkę dzieł o Indiach, studiował historię i położenie kraju, przeczytał sprawozdania z dawniejszych kampanii indyjskich — brytyjski oficer podejmujący inteligentne i systematyczne przygotowania do odpowiedzialnych obowiązków to była w tamtych czasach rzadkość. Dnia 17 lutego 1797 roku pułkownik Wellesley przypłynął ze swym 33. regimentem do Kalkuty.
Kandahar Gurkhowie
Kiedy żyjący w VI wieku Bappu Rawal, legendarny założyciel dynastii Sisodia z Mewaru, był młody i polował na grubego zwierza, spotkał w lesie świętego wojownika Gorakhnatha siedzącego pod drzewem pippal w głębokiej medytacji. Przystanął i zadbał o bezpieczeństwo świętego. Gorakhnath, wzruszony zachowaniem młodego ksiatriji, podarował mu sztylet kukri i przepowiedział, że cała jego drużyna zyska chwałę i będzie podziwiana za brawurę, a wojownikom nadał imię Gorkhów. Bappu Rawal zasłynął brawurą i odwagą, bronił hindusko-buddyjskiego Kandaharu przed nawałnicą muzułmańską, zdobył jakoby Iran i Irak, po czym wycofał się na świętą górę Abu jako asceta. Słowo Gorka, Ghorka czy Gurkha pochodzi od sanskryckiego go, krowa, i rakh, rakśa, obrońca. Gorakhnath był joginem, obrońcą krów jak każdy hindus, uprawiającym ascezę hatha jogi i czcicielem boga Śiwy, a wielu żyło takich w północnych Indiach między X a XIV wiekiem. Inicjację Bappu Rawala na ksiatriję i otrzymanie noża kukri można uznać za piękne zdarzenie mitologiczne.
Kankhal aszram, Swami Vijayananda
Ma Ananda Mayi Ashram — założony przez największą świętą guru współczesnych Indii, z siedzibami w Kalkucie, Kankhal, Waranasi, przejęły między innymi opiekę nad ludźmi starymi.
Przez osiem lat mieszka w aszramie Ma w Benares nad Gangą. Przez dziewięć lat pędzi życie prawie pustelnicze w małej aszramie Almora u podnóży Himalajów, skąd schodzi do wioski tylko po jedzenie. Przez siedem lat oddaje się całkowitej samotności w pustelni Dhaulchina w Himalajach indyjskich na wysokości 7000 metrów, podziwiając Nanda Devi. Na wyraźne życzenie Ma schodzi w 1975 na niziny i osiedla się u jej boku w Kankhal, gdzie mieszka do dziś.
[...]
Spotkałam go raz przypadkiem na ulicy w Kankhal, koło studni. Przypominał mi Sokratesa.
[...]
Dziękuję mu za wsparcie duchowe, które śle nieustannie z małej mieściny Kankhal położonej u stóp Himalajów.
[...]
Spotkałam go raz przypadkiem na ulicy w Kankhal, koło studni. Przypominał mi Sokratesa.
[...]
Dziękuję mu za wsparcie duchowe, które śle nieustannie z małej mieściny Kankhal położonej u stóp Himalajów.
Kanyakumari miejsca sacrum
Są to również miejsca zstąpienia bogów i awatarów boskich na ziemię. Tradycyjną, klasyczną tirthą jest ghat — brzeg rzeki, miejsce rytualnych kąpieli i kremacji zwłok. Tirthą może być cała rzeka (Ganga, Kaweri), wyjątkowa góra (Arunaczala, Kailasa), jezioro (Manasarowar, Puszkar), brzeg morza (Kanyakumari) lub miejsce związane z pobytem wielkiego nauczyciela. Najczęściej w takim miejscu znajduje się świątynia, ale nie musi to być regułą. Równina Kurukszetra jest tirthą, przypominającą Wielką Bitwę Bharatów, ale nie ma tam żadnego sanktuarium.
[...]
Kanyakumari (Przylądek Komorin) — mieszają się tu wody Oceanu Indyjskiego i Morza Arabskiego. Podczas święta Chaitrapurnima, kwiecień-maj, można tu zobaczyć jednocześnie zachód słońca i wschód księżyca.
[...]
Kanyakumari (Przylądek Komorin) — mieszają się tu wody Oceanu Indyjskiego i Morza Arabskiego. Podczas święta Chaitrapurnima, kwiecień-maj, można tu zobaczyć jednocześnie zachód słońca i wschód księżyca.
Kańczipuram miejsca sacrum
Słownik cywilizacji indyjskiej (tom 1, hasło Kańczipuram) podaje, że w Indiach jest tylko siedem świętych miast związanych z religiami hindu. Richard Waterstone w Indie, magia tradycja, rzeczywistość również uważa, że tych miejsc jest siedem, ale wymienia… zupełnie inne. Tymczasem miast i wiosek, pagórków, rzek, brodów, drzew, dolin i lasów uznanych za święte jest w Indiach… nieskończona ilość.
[...]
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
[...]
Kańczipuram — miasto ze złota, na południowym szlaku Śiwy, świątynia Kailasanatha (700-720) wzniesiona z bloków granitowych przez dynastię Pallawów z ornamentami z piaskowca, to wspaniały przykład architektury drawidyjskiej.
[...]
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
[...]
Kańczipuram — miasto ze złota, na południowym szlaku Śiwy, świątynia Kailasanatha (700-720) wzniesiona z bloków granitowych przez dynastię Pallawów z ornamentami z piaskowca, to wspaniały przykład architektury drawidyjskiej.
Kaska Gurkhowie
Kiedy w 1847 roku umiera trzydziestojednoletni król Rayendra Bir Bikram Shah Dev, premier Jung Bahadur Kuwar z radżpuckiej rodziny Szumszerów zmienia styl sprawowania rządów i przestaje skrywać się w cieniu królewskich wyrostków. Ogłasza się maharadżą Kaski i Lamjung (w regionie Pokhary) i przyjmuje tytuł Rany, królewski tytuł Radżputów z Mewaru. Ten tytuł brzmiał niestety lepiej niż szach. Stał się równy królowi i zaczął rządzić otwarcie. Otworzył towarową linię kolejową, dzięki której sprowadzał z Indii materiały do budowy swych okazałych pałaców i zbudował pierwszą w Nepalu elektrownię na ropę naftową, która produkowała prąd do tych okazałych pałaców. Sir Jung Bahadur Rana odwiedził Anglię, gdzie otrzymał od królowej tytuł sir, ale zrobił wszystko, by Anglików nie wpuścić do Nepalu. Uchroniło to kraj przed kolonializmem, ale zamknęło na wszelkie wpływy zewnętrzne, a radykalnie wsteczna i konserwatywna polityka prowadzona konsekwentnie przez wszystkich Ranów uczyniła z tego kraju królestwo feudalne z czasów wczesnego średniowiecza. Wszyscy ludzie byli własnością króla, a to swoiste niewolnictwo zostało zniesione dopiero w 1924 roku. Nepal właściwie nadal składał się z niezliczonej ilości drobnych księstw zajmujących niewielkie powierzchnie, a w każdej dolinie rządził kacyk opłacany przez kogoś z rodziny Szumszerów.
Katmandu Gurkhowie, paszmina
Girvana miał półtora roku, gdy ogłoszono go królem, a zmarł mając lat dziewiętnaście, zaś jego paromiesięczne dziecko zostało królem przy niejakim premierze Bhimsen Thapie. Ten schemat powtarzał się przez cały okres panowania Szachów. Nie było mowy o jakimś tworzeniu państwa, dworskie intrygi były zorientowane wyłącznie na przetrwanie paru rodzin, z których rekrutowali się doradcy premiera. Masakra w pałacu Kot Parwa w 1846 roku, gdzie zostało zamordowanych 55 (a może nawet i 100) osób z wysokich rodzin i klanów zajmujących się handlem i rzemiosłem w dolinie Katmandu, otworzyła drogę do władzy dynastii Ranów. Po masakrze, 6000 ludzi z klanów Thapa, Pandey, Bashnyat i innych, znalazło się na ulicach Katmandu, ale zostali zastraszeni i wielu z nich powróciło do Indii, skąd przybyli ich przodkowie uciekający przed muzułmanami. Pojawiły się nowe klany, w większości indyjskie, które ich zastąpiły — Czherti, Kuwar, Szumszer.
[...]
Budowniczowie demokracji nepalskiej dość szybko uznali Tribhuvana za zdrajcę sprawy narodowej. Nie wywiązał się z obietnic reform demokratycznych i odwlekał w nieskończoność zorganizowanie wolnych wyborów do Zgromadzenia Narodowego. Zmarł na atak serca podczas wizyty oficjalnej w Szwajcarii w 1955 roku, trumna przyleciała do Katmandu i ciało zostało spalone z wielką pompą na królewskich ghatach w Pasiupatinath, w Deopatanie. Zwykli ludzie płakali.
[...]
Wszystko zaczęło się w 1990 roku i świat bardzo się zdziwił, kiedy ogromna demonstracja niezadowolonych Nepalczyków przetoczyła się przez ulice Katmandu i zatrzymała pod pałacem królewskim. Ruchy ludowe zmusiły króla do zaakceptowania wielopartyjności i do ułożenia Konstytucji. Nepal stał się po raz pierwszy monarchią konstytucyjną, ale paradoksalnie ta konstytucja właśnie przyczyniła się do wzrostu niezadowolenia ludzi i przyspieszenia procesów rewolucyjnych. Konstytucja z 1991 roku nazwała bowiem Nepal monarchią hinduską, co upokorzyło wyznawców innych religii i wierzeń, głównie buddystów, niepewnie też poczuły się wszystkie mniejszości etniczne, gdyż konstytucja nie wspomniała o nich ani słowem. Religie hindu, głównie śiwaizm, zostały wprowadzone do Doliny Katmandu przez indyjską dynastię Mallów pod koniec XV wieku. Wraz z religią hindu zaprowadzono system warnowy i chociaż w tamtych czasach podział organizacji pracy na różne dżati i warny przyczynił się do natychmiastowego wzbogacenia Doliny Katmandu (Złoty Wiek Mallów), to jednak od dyktatury Ranów system ten kojarzył się z nadużyciem pozycji wyższych sfer. Konstytucja roku 1991 poprzez określenie ustroju jako „monarchię hinduską” jakby przywracała system warnowy. Szybko zorientowano się, że wielopartyjność oznaczała upominanie się stołecznych partii i partyjek o własne interesy, z pominięciem interesów ludności mieszkającej daleko poza Doliną. I wreszcie trzecim czynnikiem, który doprowadził do walki zbrojnej, była korupcja całej administracji państwowej i zaprzestanie pracy w strukturach królewskich na terenie całego kraju oraz powszechne przekonanie, nie pozbawione zresztą słuszności, o wielkich transferach pieniężnych do banków Indii, dokonywanych przez rodzinę królewską.
[...]
Lecz bezpośrednią przyczyną upadku monarchii w Nepalu było królewskie bratobójstwo. Ostatni król Nepalu, Gyanendra nigdy nie oczyścił się w sposób jednoznaczny i wiarygodny z zarzutów zabójstwa swego brata Birendry. Sprawiał wrażenie, że żadne zarzuty nie mogą go dotyczyć. Nigdy nie odwołał ani nie zmodyfikował „oficjalnego komunikatu”, w którym bez wahania oskarżył o królobójstwo syna swego brata, ówczesnego następcę tronu. Wszyscy w Katmandu wiedzieli od pierwszego dnia, że ta wersja była wierutnym politycznym kłamstwem.
[...]
Dnia 1 czerwca 2001 roku w piątek rodzina królewska spotkała się na zwyczajowej kolacji w Domu Królewskim w Katmandu (nie w pałacu). Przy obszernym stole w jadalni zasiedli: król Birendra, królowa-matka, rodzicielka trzech braci, z których najstarszy był królem, drugi był nieobecny, a trzeci siedział przy stole z żoną, pochodzącą również z rodu Ranów, obok nich siedział trzydziestoletni syn z żoną, pochodzącą z rodu maharadżów Scindia z Gwalior z dwójką dzieci, siedmioletnim wnukiem i dziesięcioletnią wnuczka trzeciego brata królewskiego, wreszcie królowa Aiswarya, pochodząca z rodziny Ranów i jej syn Dipendra, ówczesny następca tronu, kawaler, z młodszym bratem Nirayanem i siostrą Shruti. Razem dwanaście osób najbliższej rodziny, a pięć innych ofiar masakry należało do rodziny dalszej.
[...]
Dla służących Domu Królewskiego i dla mieszkańców Katmandu było od samego początku jasne, że zdarzyło się coś niepojętego. Dipendra nie był ani orłem ani aniołem, ale nie był zdolny do tego, by zabić z zimną krwią babcię, ojca, matkę, wujka, ciotkę, brata i siostrę ani dalszych krewnych. Dla jednego człowieka było to zadanie niemożliwe do wykonania. Nawet gdyby chciał, to technicznie było to niemożliwe.
[...]
Dnia 6 kwietnia 2006 cały Nepal zastygł w strajku generalnym. Pod pałac królewski w Katmandu podeszły kobiety z dziećmi na ręku, usiadły zbite w grupki. Panowała idealna cisza i nawet dzieci prawie nie płakały. Wokół Katmandu stacjonowały uzbrojone po zęby oddziały maoistów, a mówiono, że ludność całego Nepalu przyjdzie któregoś dnia pod pałac królewski.
[...]
Dnia 11 czerwca 2008 roku, król Nepalu Gyanendra Bir Bikram Shah Dev zrzekł się korony, opuścił pałac królewski Narayanhiti i przeniósł się do swej posiadłości Nagarjun, na przedmieściach Katmandu. W swej ostatniej mowie, zrzekając się korony, powiedział, że został zmuszony do przejęcia korony, co nie było jego zamiarem ani pragnieniem [King said that he could only „accept the crown quietly” and it was not his intention or desire.]
[...]
Budowniczowie demokracji nepalskiej dość szybko uznali Tribhuvana za zdrajcę sprawy narodowej. Nie wywiązał się z obietnic reform demokratycznych i odwlekał w nieskończoność zorganizowanie wolnych wyborów do Zgromadzenia Narodowego. Zmarł na atak serca podczas wizyty oficjalnej w Szwajcarii w 1955 roku, trumna przyleciała do Katmandu i ciało zostało spalone z wielką pompą na królewskich ghatach w Pasiupatinath, w Deopatanie. Zwykli ludzie płakali.
[...]
Wszystko zaczęło się w 1990 roku i świat bardzo się zdziwił, kiedy ogromna demonstracja niezadowolonych Nepalczyków przetoczyła się przez ulice Katmandu i zatrzymała pod pałacem królewskim. Ruchy ludowe zmusiły króla do zaakceptowania wielopartyjności i do ułożenia Konstytucji. Nepal stał się po raz pierwszy monarchią konstytucyjną, ale paradoksalnie ta konstytucja właśnie przyczyniła się do wzrostu niezadowolenia ludzi i przyspieszenia procesów rewolucyjnych. Konstytucja z 1991 roku nazwała bowiem Nepal monarchią hinduską, co upokorzyło wyznawców innych religii i wierzeń, głównie buddystów, niepewnie też poczuły się wszystkie mniejszości etniczne, gdyż konstytucja nie wspomniała o nich ani słowem. Religie hindu, głównie śiwaizm, zostały wprowadzone do Doliny Katmandu przez indyjską dynastię Mallów pod koniec XV wieku. Wraz z religią hindu zaprowadzono system warnowy i chociaż w tamtych czasach podział organizacji pracy na różne dżati i warny przyczynił się do natychmiastowego wzbogacenia Doliny Katmandu (Złoty Wiek Mallów), to jednak od dyktatury Ranów system ten kojarzył się z nadużyciem pozycji wyższych sfer. Konstytucja roku 1991 poprzez określenie ustroju jako „monarchię hinduską” jakby przywracała system warnowy. Szybko zorientowano się, że wielopartyjność oznaczała upominanie się stołecznych partii i partyjek o własne interesy, z pominięciem interesów ludności mieszkającej daleko poza Doliną. I wreszcie trzecim czynnikiem, który doprowadził do walki zbrojnej, była korupcja całej administracji państwowej i zaprzestanie pracy w strukturach królewskich na terenie całego kraju oraz powszechne przekonanie, nie pozbawione zresztą słuszności, o wielkich transferach pieniężnych do banków Indii, dokonywanych przez rodzinę królewską.
[...]
Lecz bezpośrednią przyczyną upadku monarchii w Nepalu było królewskie bratobójstwo. Ostatni król Nepalu, Gyanendra nigdy nie oczyścił się w sposób jednoznaczny i wiarygodny z zarzutów zabójstwa swego brata Birendry. Sprawiał wrażenie, że żadne zarzuty nie mogą go dotyczyć. Nigdy nie odwołał ani nie zmodyfikował „oficjalnego komunikatu”, w którym bez wahania oskarżył o królobójstwo syna swego brata, ówczesnego następcę tronu. Wszyscy w Katmandu wiedzieli od pierwszego dnia, że ta wersja była wierutnym politycznym kłamstwem.
[...]
Dnia 1 czerwca 2001 roku w piątek rodzina królewska spotkała się na zwyczajowej kolacji w Domu Królewskim w Katmandu (nie w pałacu). Przy obszernym stole w jadalni zasiedli: król Birendra, królowa-matka, rodzicielka trzech braci, z których najstarszy był królem, drugi był nieobecny, a trzeci siedział przy stole z żoną, pochodzącą również z rodu Ranów, obok nich siedział trzydziestoletni syn z żoną, pochodzącą z rodu maharadżów Scindia z Gwalior z dwójką dzieci, siedmioletnim wnukiem i dziesięcioletnią wnuczka trzeciego brata królewskiego, wreszcie królowa Aiswarya, pochodząca z rodziny Ranów i jej syn Dipendra, ówczesny następca tronu, kawaler, z młodszym bratem Nirayanem i siostrą Shruti. Razem dwanaście osób najbliższej rodziny, a pięć innych ofiar masakry należało do rodziny dalszej.
[...]
Dla służących Domu Królewskiego i dla mieszkańców Katmandu było od samego początku jasne, że zdarzyło się coś niepojętego. Dipendra nie był ani orłem ani aniołem, ale nie był zdolny do tego, by zabić z zimną krwią babcię, ojca, matkę, wujka, ciotkę, brata i siostrę ani dalszych krewnych. Dla jednego człowieka było to zadanie niemożliwe do wykonania. Nawet gdyby chciał, to technicznie było to niemożliwe.
[...]
Dnia 6 kwietnia 2006 cały Nepal zastygł w strajku generalnym. Pod pałac królewski w Katmandu podeszły kobiety z dziećmi na ręku, usiadły zbite w grupki. Panowała idealna cisza i nawet dzieci prawie nie płakały. Wokół Katmandu stacjonowały uzbrojone po zęby oddziały maoistów, a mówiono, że ludność całego Nepalu przyjdzie któregoś dnia pod pałac królewski.
[...]
Dnia 11 czerwca 2008 roku, król Nepalu Gyanendra Bir Bikram Shah Dev zrzekł się korony, opuścił pałac królewski Narayanhiti i przeniósł się do swej posiadłości Nagarjun, na przedmieściach Katmandu. W swej ostatniej mowie, zrzekając się korony, powiedział, że został zmuszony do przejęcia korony, co nie było jego zamiarem ani pragnieniem [King said that he could only „accept the crown quietly” and it was not his intention or desire.]
Bardziej opłaca się sprzedawać paszminowe szale w luksusowych sklepach Londynu, Paryża i Nowego Yorku niż w Katmandu. Nie łudźmy się, wszystkie szale „paszminowe” na Thamelu i te, które już pojawiają się w polskich sklepach, są wykonane nie z wełny kozy chyangra, lecz z kaszmirskiego barana… I też są piękne!
Kochin Europejczycy w Indiach
W 1557 roku radża Kochinu, Vira Kerala Varman (1537-61) otrzymał od Portugalczyków w prezencie piękny, nowy pałac.
[...]
Holenderska Kompania Wschodnioindyjska powstała zaraz po brytyjskiej, już w 1602 roku, uchwałą parlamentu Republiki Zjednoczonych Prowincji i otrzymała monopol na działalność kolonialną w Azji. Błyskawicznie stała się koncernem międzynarodowym, korzystając z wielkich prywatnych inwestycji niemieckich i żydowskich, była pierwszą spółką wypuszczającą akcje i papiery wartościowe. Zakładała kantony w Iranie, Bangladesz, Syjamie (Tajlandia), Chinach i na Wyspie Sormoza (Tajwan), w Japonii (oraz, dla przypomnienia, w Południowej Afryce — kolonię w Cape, w RPA). W 1640 roku złamała portugalski monopol na handel cynamonem, zdobywając port Galle na Cejlonie (Sri Lanka). Od 1650 roku Holendrzy penetrowali Wybrzeże Malabarskie od Trivandrum po Kochin. Przejęli zwierzchnictwo (handlowe) nad portugalskim Mattancherry, gdzie odrestaurowali w 1663 roku pałac radży Kochinu (nazywany do dziś Dutch Palace).
[...]
Holenderska Kompania Wschodnioindyjska powstała zaraz po brytyjskiej, już w 1602 roku, uchwałą parlamentu Republiki Zjednoczonych Prowincji i otrzymała monopol na działalność kolonialną w Azji. Błyskawicznie stała się koncernem międzynarodowym, korzystając z wielkich prywatnych inwestycji niemieckich i żydowskich, była pierwszą spółką wypuszczającą akcje i papiery wartościowe. Zakładała kantony w Iranie, Bangladesz, Syjamie (Tajlandia), Chinach i na Wyspie Sormoza (Tajwan), w Japonii (oraz, dla przypomnienia, w Południowej Afryce — kolonię w Cape, w RPA). W 1640 roku złamała portugalski monopol na handel cynamonem, zdobywając port Galle na Cejlonie (Sri Lanka). Od 1650 roku Holendrzy penetrowali Wybrzeże Malabarskie od Trivandrum po Kochin. Przejęli zwierzchnictwo (handlowe) nad portugalskim Mattancherry, gdzie odrestaurowali w 1663 roku pałac radży Kochinu (nazywany do dziś Dutch Palace).
Kuru Mahabharata
Według mitologii, Bharata był władcą jednego z wcześniejszych plemion indoeuropejskich, które dotarły do Indii, zatrzymały się na krótko nad Indusem, ale poszły dalej i osiedliły się nad Gangą w dorzeczu Doabu. Jego spadkobiercą był mityczny Kuru, władca ludu Kuru, który założył silne państwo o tej samej nazwie ze stolicą w Hastinapura, jedno z 16 mahajanapad, wielkich państw północnych i środkowych Indii, istniejących jeszcze w VI-V wieku p.n.e. Założona przez niego dynastia Kaurawa, wywodząca się z linii księżycowej Czandra, znalazła się w politycznym impasie, gdy władzę objął Pandu, co znaczy blady (prawdopodobnie z powodu bielactwa wynikłego z trądu).
[...]
Po śmierci Pandu, jego pięciu synów zamieszkało na dworze stryja, korzystając z bogactwa całego rodu Kuru i mądrości Bhiszmy, który wychowując Kaurawów, został również nauczycielem Pandawów. Już wtedy, w dzieciństwie, synowie Dhritarasztry byli złośliwi w stosunku do swych kuzynów, a ich podstępne gierki i knowania doprowadziły do bratobójczej wojny. Ślepy Dhritarasztra uwielbiał swego syna Durjodhanę, nigdy nie sprzeciwiając się jego gruboskórnym wybrykom, pijaństwu, grubiaństwu i małostkowości, ale jednak juwaradżą, prawowitym następcą, uczynił jak nakazywało prawo najstarszego z braci Pandawów, Judhiszthirę. Zazdrość i dążenie do odzyskania władzy królewskiej doprowadziło do wojny.
[...]
Nauki Gautamy Siddharthy (563-483 p.n.e.), późniejszego Buddy, który żył i nauczał w królestwie Magadha, oddalonym od Kuru tylko o trzy inne państwa — Pańczalę, Kośalę z Ajodhją oraz Kaśi z Waranasi, nie mogły być dla braminów ani nowe, ani nawet niezwykłe. Budda nie wygłosił w Sarnath koło Waranasi nic takiego, co nie było zawarte w świętych pieśniach hindu. Dzięki własnemu doświadczeniu zrozumiał na czym polega cierpienie (dukkha) zrodzone z pożądania i dał narzędzia pozwalające przekroczyć matnię umysłu. O tym, o czym mówił Budda wyśpiewała już wcześniej chociażby upaniszada Maitri. Ale był jednym z wielu ksiatrijów, którzy odmówili spełniania dharmy w duchu wedyjskim, jak wiadomo w ogóle nie akceptował warn, nie uważał tekstów wedyjskich za święte, za nic miał ryty ognia i składanie ofiar. Ruch przybierał na sile i z czasem osiągnął rozmiary buntu społecznego, dlatego słowa: Mieszkańcy Dwarki postępowali bezwstydnie, grzesząc bez ograniczeń, ubliżając braminom, starszym i nauczycielom. Porzucono czczenie bóstw.
[...]
803 mogły równie dobrze odnosić się do czasów Buddy.
[...]
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
[...]
Po śmierci Pandu, jego pięciu synów zamieszkało na dworze stryja, korzystając z bogactwa całego rodu Kuru i mądrości Bhiszmy, który wychowując Kaurawów, został również nauczycielem Pandawów. Już wtedy, w dzieciństwie, synowie Dhritarasztry byli złośliwi w stosunku do swych kuzynów, a ich podstępne gierki i knowania doprowadziły do bratobójczej wojny. Ślepy Dhritarasztra uwielbiał swego syna Durjodhanę, nigdy nie sprzeciwiając się jego gruboskórnym wybrykom, pijaństwu, grubiaństwu i małostkowości, ale jednak juwaradżą, prawowitym następcą, uczynił jak nakazywało prawo najstarszego z braci Pandawów, Judhiszthirę. Zazdrość i dążenie do odzyskania władzy królewskiej doprowadziło do wojny.
[...]
Nauki Gautamy Siddharthy (563-483 p.n.e.), późniejszego Buddy, który żył i nauczał w królestwie Magadha, oddalonym od Kuru tylko o trzy inne państwa — Pańczalę, Kośalę z Ajodhją oraz Kaśi z Waranasi, nie mogły być dla braminów ani nowe, ani nawet niezwykłe. Budda nie wygłosił w Sarnath koło Waranasi nic takiego, co nie było zawarte w świętych pieśniach hindu. Dzięki własnemu doświadczeniu zrozumiał na czym polega cierpienie (dukkha) zrodzone z pożądania i dał narzędzia pozwalające przekroczyć matnię umysłu. O tym, o czym mówił Budda wyśpiewała już wcześniej chociażby upaniszada Maitri. Ale był jednym z wielu ksiatrijów, którzy odmówili spełniania dharmy w duchu wedyjskim, jak wiadomo w ogóle nie akceptował warn, nie uważał tekstów wedyjskich za święte, za nic miał ryty ognia i składanie ofiar. Ruch przybierał na sile i z czasem osiągnął rozmiary buntu społecznego, dlatego słowa: Mieszkańcy Dwarki postępowali bezwstydnie, grzesząc bez ograniczeń, ubliżając braminom, starszym i nauczycielom. Porzucono czczenie bóstw.
[...]
803 mogły równie dobrze odnosić się do czasów Buddy.
[...]
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
Lahore Drawidowie, Dżahangir, Humajun, Koh-i-noor, sati, Sikhowie
Stanowiska archeologiczne badające miasta doliny Indusu zamknięto wskutek wybuchu II wojny światowej, a później nie zostały otwarte z powodu przejęcia tego regionu przez Pakistan w 1947 roku. Rząd Pakistanu nie wyrażał przez długi czas zgody na uruchomienie stanowisk. Dopiero w latach 60., pod wpływem nacisków międzynarodowych, zwłaszcza angielskich, uczeni indyjscy mogli dalej poprowadzić badania nad początkiem swojej cywilizacji, gdyż nie ma wątpliwości, iż była ona na wskroś indyjska. Wiele skarbów bezpowrotnie przepadło — Pakistańczycy przeprowadzali próby nuklearne na pustyni Thar, a wcześniej, w XIX wieku, wykorzystali potężne bloki kamienne z portu Lothal do budowy podkładów dla linii kolejowej Lahore-Multan. Dzisiejsze odkrycia zbulwersowały naszą wiedzę o rzekomym prymacie cywilizacji indoeuropejskiej nad indyjską. Odkryto ogromną ilość stanowisk na terenie dzisiejszych Indii (około 2 tysiące) na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie i w Zatoce Kambajskiej, wprawdzie znacznie uboższych, ale świadczących o jej wielkim zasięgu. W Radżastanie, na północ od Bikaneru, odsłonięto spod piasków pustyni Kalibangan, najstarsze miasto harappejskie położone na terenie Indii. Podczas wykopalisk (1961-1969), odsłoniły się ślady uprawiania ziemi drewnianym pługiem, datowane na 3000 p.n.e. i świadczące o wysokiej kulturze rolniczej. Znaleziono też śliczny gliniany gwizdek w kształcie odlatującego ptaka.
Poślubił z miłości wdowę po afgańskim dowódcy wojskowym, który zginął w Bengalu. Nadał jej imię Nurdżahan, a jej ojca uczynił pierwszym ministrem. W latach 1615-1627 trzy osoby sprawowały władzę w cesarstwie, tak zwany triumwirat perski: Etimaduddaula i jego syn Asaf Chan oraz córka Nurdżahan. Uważana za niezwykle piękną i inteligentną, słynęła z wyszukanego smaku, umiejętności projektowania ogrodów, złotych ozdób i wnętrz pałacowych, wymyślała nowe projekty ubiorów; jej matka wynalazła procedurę uzyskiwania olejku różanego. Umiała organizować niezwykłe widowiska, za jej czasów durbary osiągnęły szczyt zbytku i wyrafinowania, układała wiersze po persku, była świetnym myśliwym. Stała się ulubioną żoną Dżahangira i do końca panowania cesarza uzyskała znaczący wpływ na dworze — w jej imieniu bito monety, a dekrety cesarskie nosiły jej podpis. Po dojściu do władzy Szahdżahana została odsunięta od wpływów przez własnego brata i zamieszkała w Lahore, gdzie oddała się akcji charytatywnej. Kronika dworu notuje: W dniu 8 grudnia 1645 roku zmarła Nurdżahan Begam, wdowa po cesarzu Dżahangirze. Po poślubieniu cesarza zdołała go sobie podporządkować i rządziła tak absolutnie administracją i dochodami państwa, że byłoby nieprzyzwoicie rozwodzić się nad tym w tej księdze.
Zaledwie parę miesięcy po powrocie do Indii, Humajun spadł ze stromych, kamiennych schodów swojej biblioteki w Purana Qila w Delhi i skręcił kark. Siedział zapewne na dachu i obserwował rozgwieżdżone niebo, dyskutując z astrologami o losach tego i tamtego świata, a gdy opuszczał taras musiał być po dużej dawce opium. Śmierć władcy utrzymywano w tajemnicy przez siedemnaście dni, aż do czasu rozstrzygnięcia sukcesji. Władzę przejął trzynastoletni zaledwie Akbar, którego błyskawicznie przywieziono z Lahore.
…uważam Koh-i-Noora za klejnot niezwykły. Spowodowałem, że maharadża Lahaur oddał go królowej Anglii w geście kapitulacji. Na przestrzeni wieków stał się on rodzajem historycznego symbolu podboju Indii. Teraz znalazł się na właściwym miejscu.
Wiliam Osborne, brytyjski emisariusz w Lahore, opisał pogrzeb Randżita Singha, zmarłego w 1839 roku, ostatniego władcy wolnego Pendżabu: Wdowy po maharadży były niesione za nim w złoconych fotelach. Przed każdą trzymano wielkie zwierciadło i złoty parasol, symbole ich pozycji. Niewolnice szły pieszo. Starsi synowie maharadży i wielmoże szli boso, odziani w białe szaty. Kobiety miały spłonąć na stosie pogrzebowym męża — był to zwyczaj bramiński, który religia sikhijska przejęła. Akt zupełnie dobrowolny; wdowa mogła zdecydować się na śmierć w płomieniach, gdyż gwarantowało jej to wstęp do raju.Cztery wdowy, wszystkie bardzo piękne, spłonęły wraz z jego ciałem, podobnie jak pięć kaszmirskich niewolnic. Uczyniono wszystko, by temu zapobiec, jednak na próżno. Zagwarantowano im, że zachowają pozycję i majątek, ale nie dały się odwieść od swego zamiaru. Cztery żony usiadły na stosie, trzymając głowę Randżita Singha na kolanach…Dziewięć kobiet zarzuciło na głowy kaszmirskie szale. Zaczęto bić w bębny. Na drewno sandałowe wylano ghee i naniesiono siarkę, by kłąb ognia natychmiast pożarł ciała. Kolejnym znakiem łaski były narkotyki. Pierwsza żona własnymi rękami podłożyła ogień i zginęły — dziewięć istnień przepadło bez jednego krzyku czy jęku.
[...]
Christy Campell, Skrytka Maharadży, Świat Książki 2005, str.37-38.
[...]
Christy Campell, Skrytka Maharadży, Świat Książki 2005, str.37-38.
Najważniejszym miastem Sikhów jest Amritsar, założone przez Guru Ram Dasa w 1574 roku, gdzie zbudowali oni wspaniałą gurdwarę, Durbar Sahib. Jest to ich świątynia główna i najważniejsza, archetyp wszystkich innych. Budowana przez wiele lat, między innymi dzięki kradzieży budulca z grobowca Dżahangira w Lahore, otrzymała w 1802 roku dach pokryty złotymi płytkami i odtąd popularnie nazywana Złotą Świątynią. Stąd wydawane są świeckie zalecenia dla całej wspólnoty.
[...]
19 lutego 1846 roku Brytyjczycy rozpoczęli rzeź, a rzeka Satledż spłynęła krwią. Podpisano traktat w Lahore. Dżammu i Kaszmir sprzedano Gulabowi Singhowi (za 68 lakhów rupii), którego potomkowie władali Kaszmirem aż do Podziału w 1947 roku, nie godząc się na przyłączenie tych ziem do Pakistanu. W Lahore stanęły wojska brytyjskie, ustanowiono rząd. Dalip Singh był czwartym uznanym synem maharadży, urodził się 6 września 1838 roku z rani Dżindan, ulubionej tancerki władcy. Brutalnie rozłączono go z matką, którą zobaczył ponownie dopiero po trzynastu latach. W 1847 roku otrzymał kuratelę rządu brytyjskiego i godność radży.
[...]
19 lutego 1846 roku Brytyjczycy rozpoczęli rzeź, a rzeka Satledż spłynęła krwią. Podpisano traktat w Lahore. Dżammu i Kaszmir sprzedano Gulabowi Singhowi (za 68 lakhów rupii), którego potomkowie władali Kaszmirem aż do Podziału w 1947 roku, nie godząc się na przyłączenie tych ziem do Pakistanu. W Lahore stanęły wojska brytyjskie, ustanowiono rząd. Dalip Singh był czwartym uznanym synem maharadży, urodził się 6 września 1838 roku z rani Dżindan, ulubionej tancerki władcy. Brutalnie rozłączono go z matką, którą zobaczył ponownie dopiero po trzynastu latach. W 1847 roku otrzymał kuratelę rządu brytyjskiego i godność radży.
Lamjung Gurkhowie
Kiedy w 1847 roku umiera trzydziestojednoletni król Rayendra Bir Bikram Shah Dev, premier Jung Bahadur Kuwar z radżpuckiej rodziny Szumszerów zmienia styl sprawowania rządów i przestaje skrywać się w cieniu królewskich wyrostków. Ogłasza się maharadżą Kaski i Lamjung (w regionie Pokhary) i przyjmuje tytuł Rany, królewski tytuł Radżputów z Mewaru. Ten tytuł brzmiał niestety lepiej niż szach. Stał się równy królowi i zaczął rządzić otwarcie. Otworzył towarową linię kolejową, dzięki której sprowadzał z Indii materiały do budowy swych okazałych pałaców i zbudował pierwszą w Nepalu elektrownię na ropę naftową, która produkowała prąd do tych okazałych pałaców. Sir Jung Bahadur Rana odwiedził Anglię, gdzie otrzymał od królowej tytuł sir, ale zrobił wszystko, by Anglików nie wpuścić do Nepalu. Uchroniło to kraj przed kolonializmem, ale zamknęło na wszelkie wpływy zewnętrzne, a radykalnie wsteczna i konserwatywna polityka prowadzona konsekwentnie przez wszystkich Ranów uczyniła z tego kraju królestwo feudalne z czasów wczesnego średniowiecza. Wszyscy ludzie byli własnością króla, a to swoiste niewolnictwo zostało zniesione dopiero w 1924 roku. Nepal właściwie nadal składał się z niezliczonej ilości drobnych księstw zajmujących niewielkie powierzchnie, a w każdej dolinie rządził kacyk opłacany przez kogoś z rodziny Szumszerów.
Lhasa religia rzeki Gangi
Brahmaputra, syn Brahmy, o 2888 kilometrów długości i dorzeczu 930 000 km2, bierze swój początek gdzieś na wysokości 5000 metrów, niedaleko Lhasy w Tybecie. W języku tybetańskim nosi nazwę Jarlung-Cangpo.
Lothal Drawidowie
Stanowiska archeologiczne badające miasta doliny Indusu zamknięto wskutek wybuchu II wojny światowej, a później nie zostały otwarte z powodu przejęcia tego regionu przez Pakistan w 1947 roku. Rząd Pakistanu nie wyrażał przez długi czas zgody na uruchomienie stanowisk. Dopiero w latach 60., pod wpływem nacisków międzynarodowych, zwłaszcza angielskich, uczeni indyjscy mogli dalej poprowadzić badania nad początkiem swojej cywilizacji, gdyż nie ma wątpliwości, iż była ona na wskroś indyjska. Wiele skarbów bezpowrotnie przepadło — Pakistańczycy przeprowadzali próby nuklearne na pustyni Thar, a wcześniej, w XIX wieku, wykorzystali potężne bloki kamienne z portu Lothal do budowy podkładów dla linii kolejowej Lahore-Multan. Dzisiejsze odkrycia zbulwersowały naszą wiedzę o rzekomym prymacie cywilizacji indoeuropejskiej nad indyjską. Odkryto ogromną ilość stanowisk na terenie dzisiejszych Indii (około 2 tysiące) na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie i w Zatoce Kambajskiej, wprawdzie znacznie uboższych, ale świadczących o jej wielkim zasięgu. W Radżastanie, na północ od Bikaneru, odsłonięto spod piasków pustyni Kalibangan, najstarsze miasto harappejskie położone na terenie Indii. Podczas wykopalisk (1961-1969), odsłoniły się ślady uprawiania ziemi drewnianym pługiem, datowane na 3000 p.n.e. i świadczące o wysokiej kulturze rolniczej. Znaleziono też śliczny gliniany gwizdek w kształcie odlatującego ptaka.
[...]
Urządzenia higieniczne znalezione w ruinach Mohendżo Daro, Harappie czy Lothalu dystansują wszystko, co w tej dziedzinie odkryto w Egipcie i Mezopotamii
[...]
Urządzenia higieniczne znalezione w ruinach Mohendżo Daro, Harappie czy Lothalu dystansują wszystko, co w tej dziedzinie odkryto w Egipcie i Mezopotamii
Luknau Ajodhja 6 grudnia 1992, Anglicy w Indiach, liczby, Stany Książęce Indii
Wypadki te doprowadziły do kryzysu rządowego, w wyniku którego upadł rząd, a Kongres Indii stracił na popularności. Adwani został aresztowany i szybko zniknął ze sceny politycznej. Jednak przez wszystkie ostatnie lata każdy polityk, chcący pozyskać dla siebie głosy wyborcze hindusów, przyrzekał i przyrzeka odbudowę świątyni w Ajodhji. Miejsce, w którym stał meczet zostało wykupione przez rząd stanu Uttar Pradesh z Luknau (by Delhi nie miało wpływu na tę sprawę) i otoczone palisadą z żelaznych prętów, najwyższą jaką kiedykolwiek widziałam. Gdy w 1999 roku szliśmy ścieżką między drutami kolczastymi, wielokrotnie zwiniętymi w ślimak, gdy mijaliśmy radosnych pielgrzymów recytujących mantrę Sita Ram Sita Ram Sita Sita Sita Ram, gdy przeszliśmy już przez wszystkie stanowiska kontroli bezpieczeństwa, gdy zabrano nam już wszystkie pomadki do ust, dezodoranty i zapalniczki, gdy dotarliśmy wreszcie do końca drogi, to oczom naszym ukazał się niewielki różowy namiot, w którym bramin odprawiał pudżę ku czci boga Ramy. I to już jest świątynia.
W pierwszej połowie XVIII wieku zyski handlowe Kompanii ustępowały zyskom stowarzyszeń kupców arabskich, ale ponieważ jej zwierzchność zaczęła ogarniać wnętrze kraju, a nie tylko wybrzeża, zaczęła też przejmować wszelkimi sposobami dostawców, na których dotychczas nie miała wpływu, gdyż dostawy pozostawały w rękach kupców indyjskich, a źródła dostaw były jej niekiedy całkowicie nieznane i znajdowały się daleko od portów. Kupcy angielscy zaczęli przejmować lokalny handel cukrem, betelem, opium i solą. Europa płaciła srebrem, gdyż jeśli chodzi o towary nie miała wiele do zaproponowania Indiom, a Anglicy srebra nie mieli, więc musieli stosować inne manewry. Indie należały do największych na świecie producentów bawełny i jedwabiu, głównie na Wybrzeżu Koromandel. Handel bawełną i jedwabiem przyniósł prawdziwe bogactwo Kompanii. Największe sukcesy handlowe można było osiągnąć także w Bengalu — zakłady włókiennicze były rozlokowane nad całą rzeką Gangą, co pozwalało spławiać bawełnę z Delhi, Luknau, Allahabadu, Waranasi i Patny, wzdłuż rzeki Hugli aż do Fortu William w Bengalu.
Luknau
Państwo Rampur było w rękach nababów z plemienia Patanów, pochodzących z regionu Rohel, położonego między Peshwarem i Afganistanem. Przybyli oni do Indii pod koniec XVII wieku, by splądrować, a następnie zająć nowe tereny. Utworzyli silne państwo, zagrażające nawet prowincji Oudh (dziś Luknau), która od starożytności była znakomicie zagospodarowana. Patanowie zawsze wspierali Anglików, dostarczając za duże pieniądze najemnych żołnierzy, sipajów, do wojsk Kompanii Wschodnioindyjskiej.
Madras Anglicy w Indiach, daty, Europejczycy w Indiach, Indie południowe, języki, Jiddu Krishnamurti, królestwo Widżajanagaru, las indyjski, list od przyjaciela, maharadżowie, U.G. Krishnamurti, Wielcy Mogołowie
Kompania znakomicie funkcjonowała w okresach panowania Szahdżahana i Aurangzeba, a faktorie angielskie wyrastały jak grzyby po deszczu: Madras zostało założone w roku 1639 przez Francisa Daya z Kompanii, który usadowił tu faktorię kupiecką i przedsiębiorstwo spedycyjne, a w 1644 roku założył fort Czennaiapatinam, od 1744 roku nazwany Fortem Saint-George. Powstały liczne placówki handlowe w Agrze dostarczające towary do portu Surat, od 1651 roku rozpoczęła działalność faktoria niedaleko późniejszej Kalkuty w Bengalu. W 1683 roku powstało pierwsze stałe przedsiębiorstwo angielskie na Wybrzeżu Malabarskim w Mahe, pod dyrekcją portu Surat, handlujące pieprzem i kardamonem.
[...]
Kompania zdołała utrzymać monopol solny i handlu opium, rozpoczynając erę kultur przemysłowych — herbaty w Madras i Assamie, juty w Bengalu, bawełny, kawy i tytoniu w wielu różnych regionach. Systematyczna eksploatacja Indii i scentralizowana biurokracja doprowadziły do niewiarygodnego zubożenia praktycznie wszystkich mieszkańców subkontynentu, gdyż handel zamiast przez hinduskich wajsiów był prowadzony przez urzędników Kompanii, zaś kultury przemysłowe, czyli monokultury, zrujnowały wielowiekowe doświadczenie wieśniaków, którzy prowadzili uprawy różnorodne, zgodnie z warunkami klimatyczno-geograficznymi. Wieś była zawsze w Indiach jednostką autonomiczną, samodzielnie zarządzającą zarówno sprawami gospodarczymi jak i społecznymi, zupełnie nie interesując się polityką, którą zajmował się król, nie mieszając się z kolei w sprawę zarządzania wsią. Tradycja, czyli doświadczenie mówiło, że każda wieś musi dysponować wielorakim asortymentem upraw, by nie znaleźć się w dramatycznej sytuacji, gdy jedna uprawa dozna klęski nieurodzaju. Tradycja, czyli doświadczenie mówiło, że wieś musi całkowicie wyżywić się sama, a dopiero nadwyżki mogą być odsprzedawane drogą wymiany handlowej. Anglicy zniszczyli doszczętnie subtelny system gospodarczy, który leżał u podstaw zamożności każdej warny i każdej dżati (kasty). Znamiennym jest fakt, że wszyscy najeźdźcy, zarówno starożytni Arjowie, jak średniowieczni Afganowie i nawet Wielcy Mogołowie, zrozumieli mądrość owego tradycyjnego systemu uprawiania ziemi i nigdy go nie zniszczyli, a tylko czerpali potężne korzyści finansowe z produkowanego bogactwa, czyli podatków; niszczyli natomiast, jako wyznawcy islamu, hinduską religijność; Anglicy zaś w swej indyferencji religijnej nie mieszali się w sprawy religijne, ale zniszczyli doszczętnie system ekonomiczny Indii, a zatem bogactwo ich mieszkańców, mieszając się w sprawy gospodarki. Koszta własne tej polityki były przerażające — 100 000 000, sto milionów istnień ludzkich pochłonęły błędy angielskiej gospodarki scentralizowanej, kompletnie nieprzystosowanej do specyficznej sytuacji rolnictwa w Indiach. Sto milionów istnień ludzkich poniosło śmierć w wyniku niemożności zaspokojenia potrzeby podstawowej, a mianowicie żywności, ci ludzie umarli z powodu głodu i braku rozmaitości w rolnictwie. Niekontrolowane wylewy rzek, głównie w Bengalu w delcie rzeki Gangi, normalne, bo historycznie od wieków występujące, więc poświadczone i przewidywalne susze oraz brak komunikacji między regionami monokultur kosztowały, powtórzmy to po raz trzeci — 100 000 000 śmierci. Ten ostatni problem mogła rozwiązać dopiero, i zaiste rozwiązała, dobra komunikacja, i dopiero budowa kolei w połowie XIX wieku poprawiła częściowo problemy związane z wyżywieniem. O ileż lepszy byłby wyzysk (w formie podatków), gdyby tylko pozwolono Indusom rządzić się po swojemu we własnych strukturach! Systematycznie i systemowo wprowadzano też prawo własności ziemskiej, które pozbawiało wieśniaków ojcowizny i pod koniec XIX wieku spowodowało swoiste apogeum — ruch emigracji za chlebem do ośrodków przemysłowych (Bombaj, Kalkuta), gdzie utworzyli oni slumsy, istniejące do dziś.
[...]
Kompania zdołała utrzymać monopol solny i handlu opium, rozpoczynając erę kultur przemysłowych — herbaty w Madras i Assamie, juty w Bengalu, bawełny, kawy i tytoniu w wielu różnych regionach. Systematyczna eksploatacja Indii i scentralizowana biurokracja doprowadziły do niewiarygodnego zubożenia praktycznie wszystkich mieszkańców subkontynentu, gdyż handel zamiast przez hinduskich wajsiów był prowadzony przez urzędników Kompanii, zaś kultury przemysłowe, czyli monokultury, zrujnowały wielowiekowe doświadczenie wieśniaków, którzy prowadzili uprawy różnorodne, zgodnie z warunkami klimatyczno-geograficznymi. Wieś była zawsze w Indiach jednostką autonomiczną, samodzielnie zarządzającą zarówno sprawami gospodarczymi jak i społecznymi, zupełnie nie interesując się polityką, którą zajmował się król, nie mieszając się z kolei w sprawę zarządzania wsią. Tradycja, czyli doświadczenie mówiło, że każda wieś musi dysponować wielorakim asortymentem upraw, by nie znaleźć się w dramatycznej sytuacji, gdy jedna uprawa dozna klęski nieurodzaju. Tradycja, czyli doświadczenie mówiło, że wieś musi całkowicie wyżywić się sama, a dopiero nadwyżki mogą być odsprzedawane drogą wymiany handlowej. Anglicy zniszczyli doszczętnie subtelny system gospodarczy, który leżał u podstaw zamożności każdej warny i każdej dżati (kasty). Znamiennym jest fakt, że wszyscy najeźdźcy, zarówno starożytni Arjowie, jak średniowieczni Afganowie i nawet Wielcy Mogołowie, zrozumieli mądrość owego tradycyjnego systemu uprawiania ziemi i nigdy go nie zniszczyli, a tylko czerpali potężne korzyści finansowe z produkowanego bogactwa, czyli podatków; niszczyli natomiast, jako wyznawcy islamu, hinduską religijność; Anglicy zaś w swej indyferencji religijnej nie mieszali się w sprawy religijne, ale zniszczyli doszczętnie system ekonomiczny Indii, a zatem bogactwo ich mieszkańców, mieszając się w sprawy gospodarki. Koszta własne tej polityki były przerażające — 100 000 000, sto milionów istnień ludzkich pochłonęły błędy angielskiej gospodarki scentralizowanej, kompletnie nieprzystosowanej do specyficznej sytuacji rolnictwa w Indiach. Sto milionów istnień ludzkich poniosło śmierć w wyniku niemożności zaspokojenia potrzeby podstawowej, a mianowicie żywności, ci ludzie umarli z powodu głodu i braku rozmaitości w rolnictwie. Niekontrolowane wylewy rzek, głównie w Bengalu w delcie rzeki Gangi, normalne, bo historycznie od wieków występujące, więc poświadczone i przewidywalne susze oraz brak komunikacji między regionami monokultur kosztowały, powtórzmy to po raz trzeci — 100 000 000 śmierci. Ten ostatni problem mogła rozwiązać dopiero, i zaiste rozwiązała, dobra komunikacja, i dopiero budowa kolei w połowie XIX wieku poprawiła częściowo problemy związane z wyżywieniem. O ileż lepszy byłby wyzysk (w formie podatków), gdyby tylko pozwolono Indusom rządzić się po swojemu we własnych strukturach! Systematycznie i systemowo wprowadzano też prawo własności ziemskiej, które pozbawiało wieśniaków ojcowizny i pod koniec XIX wieku spowodowało swoiste apogeum — ruch emigracji za chlebem do ośrodków przemysłowych (Bombaj, Kalkuta), gdzie utworzyli oni slumsy, istniejące do dziś.
niewierny Tomasz, apostoł, przybywa do Muziris na Wybrzeże Koromandel; 20 lat później zostaje zamordowany w okolicach Madrasu
[...]
na południu panują Pallawowie, którzy utworzyli państwo Madras
[...]
na południu panują Pallawowie, którzy utworzyli państwo Madras
W 52 roku n.e. św. Tomasz Apostoł, według opowieści hagiograficznych ewangelizuje okolice dzisiejszego Chennai (Madras).
[...]
Joseph Francois Dupleix służył w Kompanii francuskiej od 1720 roku. Od 1741 roku jako jej dyrektor rozpoczął agresywną politykę kolonialną, a dzięki swej żonie Joannie Castro, zwanej Dżam Begam, która była przyjaciółką Markizy de Pompadour, metresy Ludwika XV i była osobiście wspierana szkatułą królewską, zdobył w 1746 roku po ciężkich walkach fort Czennaiapatinam (Madras). Lecz później poniósł same porażki i wreszcie Robert Clive zmusił Francuzów do kapitulacji i oddania portu Madras, a Dupleix pozostawiony przez rząd francuski samemu sobie, w końcu odwołany, powrócił do Francji w niesławie. Klęska pod Arkot w 1751 roku wyeliminowała Francuzów z Indii, a następca Dupleixa podpisał z Kompanią angielską traktat, na mocy którego oddano Brytyjczykom wszystkie ziemie zdobyte przez Dupleixa. Wzniesiono mu pomnik w Pondicherry w 1870 roku.
[...]
Joseph Francois Dupleix służył w Kompanii francuskiej od 1720 roku. Od 1741 roku jako jej dyrektor rozpoczął agresywną politykę kolonialną, a dzięki swej żonie Joannie Castro, zwanej Dżam Begam, która była przyjaciółką Markizy de Pompadour, metresy Ludwika XV i była osobiście wspierana szkatułą królewską, zdobył w 1746 roku po ciężkich walkach fort Czennaiapatinam (Madras). Lecz później poniósł same porażki i wreszcie Robert Clive zmusił Francuzów do kapitulacji i oddania portu Madras, a Dupleix pozostawiony przez rząd francuski samemu sobie, w końcu odwołany, powrócił do Francji w niesławie. Klęska pod Arkot w 1751 roku wyeliminowała Francuzów z Indii, a następca Dupleixa podpisał z Kompanią angielską traktat, na mocy którego oddano Brytyjczykom wszystkie ziemie zdobyte przez Dupleixa. Wzniesiono mu pomnik w Pondicherry w 1870 roku.
Zbiórka uczestników na lotnisku Okęcie w Warszawie. Wylot do Chennai (Madras) przez jeden z europejskich portów lotniczych. Przylot do Madras, wymiana pieniędzy, transfer do hotelu.
[...]
Zwiedzanie Madrasu — stary kolonialny port wraz z Fortem St. George i muzeum z unikalnymi pamiątkami po Kompanii Wschodnio-Indyjskiej i epoce brytyjskiego radżu. Spacer nadbrzeżnym bulwarem Marina Beach do katedry św. Tomasza, gdzie przechowane są relikwie Apostoła; świątynia Kapaliszwara; lunch czyli pyszne masala dosa w dzielnicy kolonialnej. Po południu, przejazd do Mahaballipuram (60 km) nad Ocean Indyjski. Nocleg w Mahaballipuram.
[...]
Zwiedzanie Madrasu — stary kolonialny port wraz z Fortem St. George i muzeum z unikalnymi pamiątkami po Kompanii Wschodnio-Indyjskiej i epoce brytyjskiego radżu. Spacer nadbrzeżnym bulwarem Marina Beach do katedry św. Tomasza, gdzie przechowane są relikwie Apostoła; świątynia Kapaliszwara; lunch czyli pyszne masala dosa w dzielnicy kolonialnej. Po południu, przejazd do Mahaballipuram (60 km) nad Ocean Indyjski. Nocleg w Mahaballipuram.
W 1947 roku, Indie odziedziczyły po Anglikach cały podział administracyjny oparty na arbitralnych cięciach władzy kolonialnej, której dewizą było dziel i rządź, a celem — rozbijanie jedności etnicznej. Anglicy oparli się na podziale Akbara na powiaty zamindar, zgodnie z potrzebą ówczesnego cesarstwa. Ludność tych prowincji, podzielona etnicznie i językowo, chciała wreszcie w niepodległych Indiach wrócić do podziałów historyczno-językowych. Przecież o to właśnie walczył Gandhi, o wolność, godność i siłę samostanowienia każdej społeczności. Jawaharlal Nehru zaniedbał te sprawy aż do 1952 roku, kiedy działacz i bojownik o wolność kraju Andhra, Potti Sriramulu podjął głodówkę na rzecz wyłonienia nowego stanu obejmującego całą ludność mówiącą w języku telugu. Otóż na południu Indii dogorywało wielkie poangielskie państwo Madras, obejmujące swym zasięgiem Tamil Nadu (tamilski), część Andhra Pradesh (telugu) i część Karnataki (kannara). Nehru zbagatelizował „zamieszki” ludności domagającej się nowego państwa i Potti Sriramulu zmarł z głodu. Ten fakt wzburzył całe Indie i zmienił sytuację. Natychmiast powołano komisję językową, która zadecydowała ukonstytuowanie się w 1953 roku stanu Andhra Pradesh z telugu jako językiem urzędowym, a w 1956 roku powstały, na tych samych zasadach, stan Tamil Nadu z tamilskim i stan Karnataka z językiem kannara. Od tego czasu aż do dziś, podział etniczny i językowy stanowi podstawowe kryterium tworzenia się nowych stanów. Tak właśnie w 2000 roku wyłoniono z Biharu stan Jharkhand, a z Orissy — Chhattisgarh.
[...]
Już w latach 70. XX wieku Indusi zaczęli zastępować urzędowe nazwy angielskie własnymi. Madras wrócił do nazwy Chennai (Czenaj), Bombaj stał się Mumbai, a Kalkuta — Kolkata; Ooty wróciło do swej długiej i trudnej nazwy Udhagamandalam, a Baroda znów została Vadodarą.
[...]
Już w latach 70. XX wieku Indusi zaczęli zastępować urzędowe nazwy angielskie własnymi. Madras wrócił do nazwy Chennai (Czenaj), Bombaj stał się Mumbai, a Kalkuta — Kolkata; Ooty wróciło do swej długiej i trudnej nazwy Udhagamandalam, a Baroda znów została Vadodarą.
Urodził się w Kalkucie jako ósme dziecko skromnego bramina, pracującego w administracji kolonialnej. Po utracie posady, ojciec przeniósł się wraz z rodziną na południe, do Madras, aby być blisko siedziby Towarzystwa Teozoficznego, którego był aktywnym członkiem.
Tym samym w 1566 roku imperium przestało istnieć, choć na gruzach Widżajanagaru pojawiła się czwarta dynastia zubożałych i niewiele już znaczących władców Arawidu (Karnata), którzy z coraz większym trudem utrzymywali nominalną integralność królestwa, a odeszła w niepamięć w 1680 roku. Niesnaski wewnętrzne, regularne ciosy wojsk muzułmańskich, pojawienie się nowej siły, Anglików, którym musieli odsprzedać w 1639 roku ziemie pod port w Madras, spowodowały ostateczny upadek ostatniego wielkiego hinduskiego królestwa południowych Indii.
Naturalne związki łączące wioskę z pobliskim lasem zostały całkowicie zerwane w XIX wieku, kiedy Anglicy nie tylko przejęli nadzór nad wszystkimi lasami, ale zawłaszczyli je, pozbawiając lokalną ludność prawa korzystania z dobrodziejstw shrivanu i tapovanu. Rozpoczęli gwałtowną, niczym nie ograniczoną eksploatację i grabież lasów na skalę przemysłową. Na konstrukcje statków angielskiej floty handlowej i marynarki wojennej szły, aż do 1947 roku, wszystkie zapasy drzewa tekowego. Również budowa kolei indyjskiej doprowadziła do gwałtownego przetrzebienia lasów. Przez cały XIX wiek Anglicy wznosili z drewna miasta kolonialne, które były raz po raz trawione przez pożary (Madras, Kalkuta), a następnie znów z drewna odbudowywane. Bezczeszczono źródła czystej wody, pozbawiając lokalną ludność tradycyjnych miejsc świętych.
dzień pierwszy…
w końcu Madras, poranny, całkiem inny niż te miasta indyjskie,
które do tej pory widziałem.
wyjście z lotniska równoznaczne z tą uroczą chwilą,
w której odnajduję zapach, tak charakterystyczny dla tej ziemi i światło słońca,
nigdy dosłowne, bo jakby zza chmur się przedostające…
jedziemy z lotniska w morzu ludzi, aut, riksz, jakiś krwiobieg cudem
poruszający się bez najmniejszej stłuczki;
myślę, że to ich brak agresywności daje rodzaj harmonii,
niewyobrażalny w warunkach zachodniego świata.
ich pogodzenie ze stanem, w którym się znajdują tworzy spokój,
za którym tęsknię, którego pożądam,
który w jakiś magiczny sposób jest mi bliski.
czuję się dobrze…
Tymczasem na początku XVIII wieku w niektórych regionach kontynentu zaczęła już działać i panoszyć się bez ograniczeń Kompania Wschodnioindyjska, która w połowie XVIII wieku nabyła pierwsze posiadłości w Bengalu i w okolicach Madrasu. Zawierała porozumienia z miejscowymi elitami wykorzystując siłę militarną, naciski gospodarcze, lisią politykę i podstępne intrygi, a przede wszystkim słynną rzymską zasadę dziel i rządź, nie pozostawiając żadnych szans dla normalnego funkcjonowania większości państewek. Równie słynna polityka impeachment, postawienie w stan oskarżenia z błahego powodu, wprowadzona przez Warrena Hastingsa, zezwalała na trzymanie żołnierzy na terenie dóbr maharadży i bezpośrednią kontrolę nad wszystkimi jego przedsięwzięciami. Anglicy, a potem imperium, zawsze po mistrzowsku wykorzystywali wszystkie stare napięcia zrodzone z wcześniejszych konfliktów między hindusami i muzułmanami aż do rewolty sipajów włącznie, podkreślając różnice, rozdrapując stare rany, a utrzymanie naturalnego rozdźwięku między tymi dwoma religiami pozwalało im na rozgrywanie konkretnych gier i rozgrywek politycznych.
[...]
Bieda w Indiach została wygenerowana w XIX wieku, kiedy Anglicy wprowadzili własność ziemską, w związku z czym ogromna rzesza drobnych rolników straciła swe poletka w wyniku różnych zadłużeń, manipulacji nieruchomościami i angielskiej polityki konfiskaty dóbr. Jak również z powodu wprowadzenia angielskiego monopolu na kultury przemysłowe — jutę (Bengal), herbatę (Assam, Madras), bawełnę i tytoń. Wyzuci z ziemi biedacy, nie mogący trwać przy uprawach tradycyjnych, tłoczyli się wokół powstających miast i byli zatrudniani w angielskich zakładach przemysłowych, skazani na łaskę i niełaskę kolonizatorów. To oni zaludniają do dziś slumsy wielkich aglomeracji, takich jak Bombaj czy Kalkuta, miast zbudowanych przecież za czasów angielskich. Mahatma Gandhi wprowadzając reformę rolną i oddając wieśniakom ziemię, chciał powrócić do stanu sprzed kolonizacji — kiedy ziemia należała do bogów, nie do władców, a wieśniacy tylko ją uprawiali. Lecz ten powrót byłby anachroniczny i nie mógłby udać się w świecie, w którym własność ziemska i własność nieruchomości są podstawą ekonomii.
[...]
Bieda w Indiach została wygenerowana w XIX wieku, kiedy Anglicy wprowadzili własność ziemską, w związku z czym ogromna rzesza drobnych rolników straciła swe poletka w wyniku różnych zadłużeń, manipulacji nieruchomościami i angielskiej polityki konfiskaty dóbr. Jak również z powodu wprowadzenia angielskiego monopolu na kultury przemysłowe — jutę (Bengal), herbatę (Assam, Madras), bawełnę i tytoń. Wyzuci z ziemi biedacy, nie mogący trwać przy uprawach tradycyjnych, tłoczyli się wokół powstających miast i byli zatrudniani w angielskich zakładach przemysłowych, skazani na łaskę i niełaskę kolonizatorów. To oni zaludniają do dziś slumsy wielkich aglomeracji, takich jak Bombaj czy Kalkuta, miast zbudowanych przecież za czasów angielskich. Mahatma Gandhi wprowadzając reformę rolną i oddając wieśniakom ziemię, chciał powrócić do stanu sprzed kolonizacji — kiedy ziemia należała do bogów, nie do władców, a wieśniacy tylko ją uprawiali. Lecz ten powrót byłby anachroniczny i nie mógłby udać się w świecie, w którym własność ziemska i własność nieruchomości są podstawą ekonomii.
Od najmłodszych lat spędzał wiele czasu w pustelniach himalajskich, uprawiając jogę i medytację, między innymi u Swamiego Śiwanandy. Słuchał wykładów Jiddu Krishnamurtiego w Madras w latach 1947-1953, lecz za bardzo różnili się temperamentem, by zostać przyjaciółmi. W dniu swoich czterdziestu dziewięciu urodzin przeżył głębokie doświadczenie, które nazwał klęską, calamity. Było to doświadczenie podobne do śmierci — coś na kształt całkowitej utraty tożsamości, braku poczucia jedności z sobą sprzed owego dnia. Mimo, iż nazwał to przeżycie klęską czy nawet kataklizmem, było ono najbardziej wyzwalającym zdarzeniem całego życia.
Kiedy zmarł Aurangzeb w 1707 roku, imperium nie rozpadło się w ciągu jednego dnia, a Indie nie pogrążyły się w anarchii. Władza cesarska zaczęła stopniowo przechodzić w ręce lokalnej szlachty i miejscowych możnych. Tworzyły się nowe, niezależne formacje polityczne pod wodzą silnych jednostek — hinduskie malownicze królestwa w Radżputanie pod panowaniem ranów, radżów i maharadżów, olbrzymie państwo Majsur trzymane pod butem Sułtana Tipu, Bengal pod zarządem bajecznie bogatych nababów, dawnych urzędników mogolskich… Kompania Wschodnioindyjska panoszyła się po kontynencie i w połowie XVIII wieku zdobyła orężem swe pierwsze posiadłości w Bengalu i w okolicach Madrasu. Zawierała porozumienia z miejscowymi elitami wykorzystując siłę militarną, naciski gospodarcze, lisią politykę i podstępne intrygi, a przede wszystkim słynną rzymską zasadę imperialną dziel i rządź. Angielskie imperium po mistrzowsku wykorzystało wszystkie stare napięcia zrodzone z wcześniejszych konfliktów między hindusami i muzułmanami aż do rewolty śipajów włącznie, utrzymując i podkreślając różnice, rozdrapując stare rany i podkreślając naturalny rozdźwięk między dwoma religiami.
Maduraj daty, kraj Czolów, królestwo Widżajanagaru, list od przyjaciela, miejsca sacrum
w tamilskim Maduraj powstają trzy akademie poezji, Sangam, z których przetrwało dwa tysiące poematów — jest to najobszerniejsza literatura tego czasu na świecie
Nie wiadomo kiedy dokładnie pojawili się królowie nazywani Czolami, ale wspomina o nich Mahabharata. Ich późniejsze władanie poświadczone jest inskrypcją z czasów cesarza Asioki, to jest z III wieku p.n.e. Asioka, panujący nad całą północną częścią subkontynentu indyjskiego, traktował władców z południa jak przyjaciół, a nie jak poddanych czy wrogów. Inskrypcja wskazuje, że Czolowie od dawien dawna żyli w kraju Czolamandalam, który rozciągał się od Wybrzeża Koromandelskiego (nad dzisiejszą Zatoką Bengalską) na wschodzie po Wybrzeże Malabarskie za łańcuchem górskim Ghatów Zachodnich na zachodzie, od starożytnego miasta Maduraj na południu po płaskowyż Dekanu na północy. Na początku naszej ery mówiono także o ludności zwanej Czolami, dobrze znanej w ówczesnym świecie — wzmiankuje o nich grecki geograf Ptolemeusz z Aleksandrii. W starożytności, Wybrzeże Malabarskie bogaciło się na handlu korzeniami dzięki kupcom arabskim, którzy wywozili je do Arabia Felix, a następnie odsprzedawali dalej, zaś do cesarstwa rzymskiego wywozili barwnik na purpurę antyczną (tyryjską), pochodzącą z wydzieliny gruczołu śluzowego ślimaków purpurowca i rozkolców, niezbędną do barwienia słynnej senatorskiej togi. Po upadku Rzymu, Arabowie nadal wywozili korzenie, ale do bogacącej się i rosnącej w siłę Wenecji. Wiadomo, że między I a XI wiekiem porty Koromandelu prowadziły ożywiony handel z Cejlonem, Jawą i wybrzeżem malajskim.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
[...]
Radżendra zmarł w 1044 roku i władzę objął jego syn, a następnie wnuk. Dochody państwa malały, rzemiosło i handel kwitły normalnie, tylko zmieniali się odbiorcy podatków. Trudno ustalić dokładną datę odejścia ostatniego syna dynastii, któregoś z kolei Radżendry — możliwe, że był to rok 1279. Dopiero w XIV wieku przestano mówić o państwie Czolów. Królowie choć utracili władzę, to nadal cieszyli się życiem, a choć nie spisywali już swych czynów, to wciąż odpowiadali na ukłony poddanych. Wieśniacy i złotnicy nie stracili głowy, lecz uparcie pracowali dalej. Niekiedy zdarzało się ciche i spokojne przejęcie władzy, zamiast spektakularnego upadku i wtedy ludność przez całe lata w ogóle nie zauważała wymiany dynastii. Po Czolach przyszli Pandjowie i królowali gdzieś do 1310 roku. Niewykluczone, iż byli spokrewnieni z Czolami. Około roku 1300 pewien sułtan zdobył mityczny Maduraj. Ale też nie na długo. Życie wieśniaków toczy się zawsze tak samo — bawoły przewracają ziemię na maleńkich poletkach nawadnianych wodą z rzeki Kaweri. Ryż rośnie ku uciesze braminów i wszystkich Tamilów.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
[...]
Radżendra zmarł w 1044 roku i władzę objął jego syn, a następnie wnuk. Dochody państwa malały, rzemiosło i handel kwitły normalnie, tylko zmieniali się odbiorcy podatków. Trudno ustalić dokładną datę odejścia ostatniego syna dynastii, któregoś z kolei Radżendry — możliwe, że był to rok 1279. Dopiero w XIV wieku przestano mówić o państwie Czolów. Królowie choć utracili władzę, to nadal cieszyli się życiem, a choć nie spisywali już swych czynów, to wciąż odpowiadali na ukłony poddanych. Wieśniacy i złotnicy nie stracili głowy, lecz uparcie pracowali dalej. Niekiedy zdarzało się ciche i spokojne przejęcie władzy, zamiast spektakularnego upadku i wtedy ludność przez całe lata w ogóle nie zauważała wymiany dynastii. Po Czolach przyszli Pandjowie i królowali gdzieś do 1310 roku. Niewykluczone, iż byli spokrewnieni z Czolami. Około roku 1300 pewien sułtan zdobył mityczny Maduraj. Ale też nie na długo. Życie wieśniaków toczy się zawsze tak samo — bawoły przewracają ziemię na maleńkich poletkach nawadnianych wodą z rzeki Kaweri. Ryż rośnie ku uciesze braminów i wszystkich Tamilów.
Harihara budował królestwo wraz z czterema braćmi, którzy dochowali mu wierności i lojalności. Kempanna trzymał pieczę nad regionem Andhya, Bukka — w regionach centralnych, Marappa — na wschodzie, a Muddappa — kontrolował wybrzeże zachodnie. Było to zarządzanie modelowe. Bukka przejął władzę po swoim bracie i kontynuował jego politykę. Do 1447 roku państwo urosło w siłę i rozciągnęło kontrolę nad terenami Indii południowych aż do rzeki Kriszny, zmuszając władców muzułmańskich do opuszczenia Maduraju. Wzbogaciło wszystkie tereny południa, a wieść o bogactwie bajkowej stolicy Hampi, gdzie na bazarach można było znaleźć nie tylko towary indyjskie, ale towary najdroższe i najbardziej luksusowe, rozeszła się szerokim echem po całych Indiach. Hampi było wtedy jednym z najwyśmienitszych ośrodków handlowych na świecie. Wspaniałe świątynie przyciągały pielgrzymów, którzy podczas świąt religijnych przysparzali bogactwa braminom oraz przyświątynnym kupcom. Wszystkie praktycznie budowle były zorientowane na handel — świątynie miały długie perystyle, swoiste forum romanum, gdzie kwitło codzienne życie i wymiana towarów. Hampi było też stolicą religijną Widżajanagaru, a w świątyniach śpiewały, grały na instrumentach i tańczyły słynne devadasi, boskie służebnice, organizujące teatralne widowiska mniej religijne, a bardziej mitologiczne i uprawiające zapewne nierząd. Kult Wisznu charakteryzował się mniejszym natężeniem emocjonalnym i religijnym oddaniem, był za to bardziej radosny i zwyczajnie ludzki.
kolejny dzień…
Maduraj; miasto, jak miliony innych w Indiach; masa ludzka, kurz, syf;
ulice przypominające plany filmowe w wydaniu powojennym; smród
moczu wszędobylski… i nagle, w tej magmie niepodzielności piękna i brzydoty,
życia i śmierci, istnienia i nie-istnienia pojawia się świątynia;
ogromny kompleks świątyń świadczący o wysokim rozwoju ówczesnej cywilizacji,
Maduraj — święte miasto Tamilów, z prehistorią sięgającą co najmniej 3000 lat. Świątynia Minakszi (Meenakshi, 1560), jedna z największych świątyń drawidyjskich, zdobna w 11 widocznych z oddali gopuram, z których południowa ma 60 m wysokości, olśniewa swym zbytkiem i ogromem. W zespole świątynnym znajdują się: Basen Złotego Lotosu, sanktuarium Minakszi, sanktuarium Sundareśwary (inne imię Śiwy), mandapa o tysiącu kolumn (w rzeczywistości 985) oraz wiele innych, na przykład kapliczka Ganeśi, któremu Śiwy mówi dobranoc przed udaniem się na spoczynek do Parwati.
Maduraju miejsca sacrum
Minakszi, „o oczach w kształcie ryby”, córka jakoby jednego z władców Pandja, od urodzenia miała trzy piersi. Przepowiedziano, że jedna zniknie w dniu, w którym dziewczyna spotka swego przyszłego męża. I spotkała Śiwę na Górze Kailasa. Śiwy kazał jej powrócić do Maduraju, a sam przybył trzy dni później, by Minakszi poślubić. Tę przedaryjską, może drawidyjską, boginię bramini przemianowali na Parwati i wprowadzili do panteonu hindu. Codziennie wieczorem odbywa się tu niezwykła pudża, podczas której pudżarini przenoszą w srebrnej lektyce posąg Sundareśwary do sypialni bogini, by rano odnieść go z powrotem do siebie; raz w roku odbywa się ceremonia zaślubin boskiej pary.kraj Czolów
Mahaballipuram kraj Czolów, miejsca sacrum
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery rzeka Kaweri była w pełni wykorzystana, a namuły przynoszone z gór przez spiętrzone monsunowe fale sprawiały, że grunt był niezwykle urodzajny. Mówiono, że kawałek ziemi, na której leżał słoń, wystarczy do nakarmienia siedmiu ludzi. Organizm państwowy funkcjonował sprawnie, władcy żyli z podatków od własności ziemskiej, handlu i wypraw łupieżczych przeciwko sąsiadom. Wraz z bogaceniem się dworu, bogacili się zwykli ludzie, odrzucający w jakimś momencie władzę jako zbędną. Tak stało się w V wieku z Czolami — przestali być potrzebni. Wystarczała wspólnotowa, „spółdzielcza” administracja produkcji rolnej pod egidą pańczajatów oraz siła gildii kupieckich, a produkty sprzedawano wprost, bez pośrednictwa urzędników państwowych, najchętniej żeglarzom przypływającym do znanego w całym ówczesnym świecie Wybrzeża Koromandel. Gdy nie płacono podatków, bogactwo pozostawało u producentów. Między V a VII wiekiem ludność żyła dostatnio, ale Czolowie przeżywali okres dynastycznej regresji. W VII wieku pojawili się nagle Pallawowie, przejmując na jakiś czas władzę i zaszczytne miejsce na scenie historii. Ze swej stolicy w Mahaballipuram penetrowali Koromandel aż do Cejlonu i Azji południowo-wschodniej. Pozostawili wspaniałe świątynie wykute w granitowej skale i zeszli ze sceny dziejowej równie nagle jak się na niej pojawili. Wrócili Czolowie.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery rzeka Kaweri była w pełni wykorzystana, a namuły przynoszone z gór przez spiętrzone monsunowe fale sprawiały, że grunt był niezwykle urodzajny. Mówiono, że kawałek ziemi, na której leżał słoń, wystarczy do nakarmienia siedmiu ludzi. Organizm państwowy funkcjonował sprawnie, władcy żyli z podatków od własności ziemskiej, handlu i wypraw łupieżczych przeciwko sąsiadom. Wraz z bogaceniem się dworu, bogacili się zwykli ludzie, odrzucający w jakimś momencie władzę jako zbędną. Tak stało się w V wieku z Czolami — przestali być potrzebni. Wystarczała wspólnotowa, „spółdzielcza” administracja produkcji rolnej pod egidą pańczajatów oraz siła gildii kupieckich, a produkty sprzedawano wprost, bez pośrednictwa urzędników państwowych, najchętniej żeglarzom przypływającym do znanego w całym ówczesnym świecie Wybrzeża Koromandel. Gdy nie płacono podatków, bogactwo pozostawało u producentów. Między V a VII wiekiem ludność żyła dostatnio, ale Czolowie przeżywali okres dynastycznej regresji. W VII wieku pojawili się nagle Pallawowie, przejmując na jakiś czas władzę i zaszczytne miejsce na scenie historii. Ze swej stolicy w Mahaballipuram penetrowali Koromandel aż do Cejlonu i Azji południowo-wschodniej. Pozostawili wspaniałe świątynie wykute w granitowej skale i zeszli ze sceny dziejowej równie nagle jak się na niej pojawili. Wrócili Czolowie.
Tirukalikunram — „święte miejsce orłów”, wielka skała (160 m wysokości) niedaleko Mahaballipuram, w Tamil Nadu. 500 schodów wykutych w granitowej skale wiedzie na szczyt do świątyni Śiwy. Codziennie w południe odbywa się na tarasie ceremonia karmienia orłów (dziś są to białe rybitwy), uważanych za dusze dwóch śiwaitów, którzy w niegdysiejszych czasach mieli tu codziennie przybywać z Waranasi.
[...]
Mahaballipuram — starożytny port na Wybrzeżu Koromandelskim z czasów dynastii Pallawów; wykute w skale świątynie poświęcono Śiwie, Wisznu i Krisznie, Pięć Rydwanów (ratha) upamiętnia pięciu braci Pandawów z Mahabharaty, naskalna rzeźba Spłynięcie rzeki Gangi jest jedyną w swoim rodzaju.
[...]
Mahaballipuram — starożytny port na Wybrzeżu Koromandelskim z czasów dynastii Pallawów; wykute w skale świątynie poświęcono Śiwie, Wisznu i Krisznie, Pięć Rydwanów (ratha) upamiętnia pięciu braci Pandawów z Mahabharaty, naskalna rzeźba Spłynięcie rzeki Gangi jest jedyną w swoim rodzaju.
Mahe Anglicy w Indiach
Kompania znakomicie funkcjonowała w okresach panowania Szahdżahana i Aurangzeba, a faktorie angielskie wyrastały jak grzyby po deszczu: Madras zostało założone w roku 1639 przez Francisa Daya z Kompanii, który usadowił tu faktorię kupiecką i przedsiębiorstwo spedycyjne, a w 1644 roku założył fort Czennaiapatinam, od 1744 roku nazwany Fortem Saint-George. Powstały liczne placówki handlowe w Agrze dostarczające towary do portu Surat, od 1651 roku rozpoczęła działalność faktoria niedaleko późniejszej Kalkuty w Bengalu. W 1683 roku powstało pierwsze stałe przedsiębiorstwo angielskie na Wybrzeżu Malabarskim w Mahe, pod dyrekcją portu Surat, handlujące pieprzem i kardamonem.
Mathura daty, India, jantra, Kriszna i Radha, las indyjski, miejsca sacrum, Radżputowie, świątynia
Baktrię zajmują Partowie, a później Scytowie (Siakowie), którzy dochodzą aż do Mathury
[...]
Kaniszka, władca kuszański z Gandhary, podbija środkową dolinę rzeki Gangi; prawdopodobnie za jego czasów przedstawiono po raz pierwszy Buddę w postaci ludzkiej i ustalono kanon buddyjski, który został wyryty na miedzianych tabliczkach i zdeponowany w klasztorze Kundalawana w Kaszmirze; stolicą państwa Kuszanów była Takszasila, a inne wielkie ośrodki to Peszawar i Mathura
[...]
Kaniszka, władca kuszański z Gandhary, podbija środkową dolinę rzeki Gangi; prawdopodobnie za jego czasów przedstawiono po raz pierwszy Buddę w postaci ludzkiej i ustalono kanon buddyjski, który został wyryty na miedzianych tabliczkach i zdeponowany w klasztorze Kundalawana w Kaszmirze; stolicą państwa Kuszanów była Takszasila, a inne wielkie ośrodki to Peszawar i Mathura
Plemię Bharatów, jedno z najstarszych plemion indoeuropejskich, ulokowało się w środkowym biegu rzek Gangi i Jamuny, między Delhi a Mathurą, w krainie o nazwie Doab, Dwurzecze. Tu także, na równinie Kurukszetra, w IX wieku p.n.e. rozegrała się legendarna bitwa między starym, dawno osiadłym klanem Kaurawów, a nowo przybyłymi Indoeuropejczykami, klanem Pandawów, o której opowiada staroindyjski epos Mahabharata.
On i jego następca wznieśli w latach 1725-1745 pięć obserwatoriów astronomicznych w Delhi, Dżajpurze, Waranasi, Udżdżainie i Mathurze; wszystkie noszą nazwę Jantar Mantar, przyrządy do obliczeń; każde jest unikatem na światową skalę. Dla ciekawości — indyjski południk, odpowiednik Greenwich, przebiega w Udżdżainie i tam zbierali się od czasów archaicznych aż do nowożytnych indyjscy astrolodzy, by przeprowadzić obliczenia; dziś zbierają się u maharadży w Dżajpurze.
Kamsa, król Mathury uwielbia swoją siostrę Dewaki i nie zgadza się na ślub z księciem Wasudewą. Jednak musi wydać siostrę za mąż, ale kiedy odwozi siostrę na uroczystość zaślubin otrzymuje przepowiednię, że jej ósme dziecko doprowadzi go do upadku. Wściekły, wyciąga Dewaki za włosy i wyrzuca z rydwanu. Łagodny Wasudewa obiecuje, że odda Kamsie wszystkie ich dzieci. Oddali sześć, ale siódme, Balarama, zostaje w tajemnicy ukryty u niańki. Gdy Kamsa dowiaduje się o tym, wtrąca brzemienną Dewaki do więzienia.
[...]
Innym razem, gdy był już młodzieńcem, biegł przez las, a gdy kolejny rakszasa spowodował pożar, Kriszna połknął cały ogień, ocalając ludzi. Pokłonił się Agni, bogu ognia, od którego otrzymał czakrę, dysk tworzący nowe kosmiczne światy. Zniszczył ostatecznie Kamsę i usadowił w Mathurze prawowitego władcę, Urgasena.
[...]
Kriszna opuścił brzegi Jamuny, Vrindavan i Mathurę i jako dorosły mężczyzna udał się ze swym klanem Jadawów do Gudżaratu, gdzie zbudował miasto Dwarkę i zamieszkał z żoną Rukmini. Zaprzyjaźnił się z braćmi Pandawami, ale najbardziej z Ardżuną i jej oddał za żonę swoją siostrę Subhadrę. Chciał pomóc Pandawom w wojnie z Kaurawami i przyjął funkcję woźnicy rydwanu Ardżuny. W przeddzień kataklizmu wojny otrzymał od Wisznu Najwyższą Moc Boskiej Energii i przekazał Wiedzę, objawienie nowego pojęcia Dharmy i trzech sposobów ujarzmienia namiętności, Jogę czynu, poznania i miłości.
[...]
Innym razem, gdy był już młodzieńcem, biegł przez las, a gdy kolejny rakszasa spowodował pożar, Kriszna połknął cały ogień, ocalając ludzi. Pokłonił się Agni, bogu ognia, od którego otrzymał czakrę, dysk tworzący nowe kosmiczne światy. Zniszczył ostatecznie Kamsę i usadowił w Mathurze prawowitego władcę, Urgasena.
[...]
Kriszna opuścił brzegi Jamuny, Vrindavan i Mathurę i jako dorosły mężczyzna udał się ze swym klanem Jadawów do Gudżaratu, gdzie zbudował miasto Dwarkę i zamieszkał z żoną Rukmini. Zaprzyjaźnił się z braćmi Pandawami, ale najbardziej z Ardżuną i jej oddał za żonę swoją siostrę Subhadrę. Chciał pomóc Pandawom w wojnie z Kaurawami i przyjął funkcję woźnicy rydwanu Ardżuny. W przeddzień kataklizmu wojny otrzymał od Wisznu Najwyższą Moc Boskiej Energii i przekazał Wiedzę, objawienie nowego pojęcia Dharmy i trzech sposobów ujarzmienia namiętności, Jogę czynu, poznania i miłości.
Vrindavan to las, w którym rośnie obficie drzewo tulsi, ukochane drzewo Kriszny. Według opowieści mitologicznej, Kriszna urodził się w Mathurze, ale jako młodzieniec i młody bóg bawił się z pastereczkami gopi w lesie Vrindavan. Vrinda-Devi to synonim tulsi. Gopi pytały ukochanego Krisznę, co mają mu przynieść w darze, by spotkał się z nimi w przyszłym życiu, ale nie chciał wiązać się za żadne skarby, kosztowności i klejnoty. Ucieszył się jednak bardzo, gdy przyniosły mu listki tulsi i odrobinę wody. Drzewko tulsi rośnie przy każdej świątyni poświęconej Krisznie, a miłośnicy przynoszą w darze listki, które opadły danego dnia.
[...]
Nazwa miasta Mathura pochodzi od lasu pełnego miodu, madhu-vana.
[...]
Nazwa miasta Mathura pochodzi od lasu pełnego miodu, madhu-vana.
Trudno więc arbitralnie ustalić, czy dane miejsce jest bardziej czy mniej święte. Każdy hindus kieruje się własnym odczuciem świętości i odbywa pielgrzymki zgodnie z mapą własnej religii — wielbiciel Kriszny wybierze się do Mathury, a nie do Waranasi, a miłośnik bogini Kali uda się do Kalkuty, a nie do Rameswaram.
[...]
Siedziba Kriszny jest na zachodzie w Gudżaracie, w Dwarce. Kriszna miał się tu schronić i założyć miasto, po tym jak opuścił Mathurę. Tu został zabity przez myśliwego, który wziąwszy go za daniela wypuścił za nim strzałę i trafił w piętę, jedyne miejsce pozbawione nieśmiertelności. Siedem dni po śmierci Kriszny, miasto zostało pochłonięte przez morze.
[...]
Mathura — miejsce urodzenia Kriszny. Mahabharata, Bhagawadgita
[...]
Siedziba Kriszny jest na zachodzie w Gudżaracie, w Dwarce. Kriszna miał się tu schronić i założyć miasto, po tym jak opuścił Mathurę. Tu został zabity przez myśliwego, który wziąwszy go za daniela wypuścił za nim strzałę i trafił w piętę, jedyne miejsce pozbawione nieśmiertelności. Siedem dni po śmierci Kriszny, miasto zostało pochłonięte przez morze.
[...]
Mathura — miejsce urodzenia Kriszny. Mahabharata, Bhagawadgita
W latach 1699-1743 władcą był Dżaj Singh II, który zbudował miasto Dżajpur i przeniósł tam stolicę rodową. Jego ojciec, Bishan Singh, dał mu najlepsze możliwe wykształcenie, gdyż już w niemowlęctwie przepowiedziano mu wspaniały los. Wstąpił na tron w wieku 11 lat, panował przez 44 lata. To on dostał on Aurangzeba tytuł Sawai, raz i ćwiartkę mądrzejszy. Wstawał o świcie przy tajemniczym dźwięku fletu i w prostej szacie udawał się do świątyni Kali, gdzie modlił się żarliwie. Pracował przez 14 godzin dziennie, pasjonowała go matematyka i astronomia, studiował Syntaxe Ptolemeusza, Tabulae Astronomica De La Hire’a, Historia Coelestis Britanica Flamsteeda, Principia Newtona, Elements Euklidesa, tablice astronomiczne Mirza Ulug Bega oraz dzieła Aryabhatty, Varahmihiry, Brahmagupty i Bhaskaracharyi. Kazał tłumaczyć na sanskryt greckie i perskie dzieła starożytnych astronomów, zgromadził ogromną bibliotekę. Zbudował pięć obserwatoriów astronomicznych Jantar Mantar — w Dżajpurze, w swoim pałacu nad Gangą w Benaresie, w Udżdżainie i Mathurze, a w Delhi — dla potrzeb władcy mogolskiego Muhameda Szaha (jantra z sanskrytu instrument; mantra — formuła magiczna do obliczeń).
Najpierw jest miejsce sacrum, a dopiero potem świątynia. Niemal wszystkie hinduskie świątynie były budowane w miejscach wyznaczonych przez określone zdarzenie mitologiczne, czyniące owo miejsce świętym. Od czasów starożytnych, a może nawet archaicznych, poprzedzających ruch budowy świątyń z kamienia, w tych właśnie miejscach odbywały się prowadzone przez braminów i pudżarinów rytuały i pudże upamiętniające owo zdarzenie. W Ajodhji najpierw przez setki lat świętowano urodziny boga Ramy dokładnie w miejscu, w którym według mitologii znajdował się królewski pałac, a dopiero później zbudowano tam kamienną świątynię. Podobnie w Mathurze, urodziny Kriszny obchodzono przez 3 tysiące lat zanim wzniesiono świątynię. Według mitologii, Śiwa po śmierci Sati, ukochanej małżonki, nosił na plecach jej ciało i rozpaczał; Brahma chciał mu ulżyć i przywrócić do rozsądku, więc odcinał po kawałku różne części jej ciała i wyrzucał; wtedy jeden palec spadł w miejscu nazywanym Kalighat. Od niepamiętnych czasów odprawiano w tym miejscu rytuały i „pamiętano” o tym, że bogowie też cierpią. I wprawdzie dzisiejsza świątynia jest całkiem nowoczesna (z roku 1847), to miejsce kultu jest tak stare jak hinduska mitologia. Obok Kalighat zbudowano Kalkutę, dziś 30-milionowe miasto, ale ludzie wciąż cierpią razem z Śiwą. Świątynia w Czidambaram została wzniesiona dokładnie tam, gdzie żyli w lesie dwaj asceci, którym Śiwa pokazał swój kosmiczny taniec.
[...]
Meczet jest dla muzułmanów miejscem modlitwy do Allaha i nie jest związany z żadnym „pamiętnym wydarzeniem”. Muzułmanie indyjscy nazywają swoje świątynie masjid (meczet), ale istnieje zasadnicza różnica między Dżama Masdżid, który był fundacją cesarską i stawiano go na wolnej ziemi, a meczetami wznoszonymi na uprzednio zniszczonych i rozebranych świątyniach hinduskich. Hindusi nie mieli nigdy nic przeciwko wznoszeniu tych pierwszych, cierpieli natomiast i cierpią do dziś, gdy na ruinach świątyń — Kriszny w Mathurze i Ramy w Ajodhji, Wielcy Mogołowie kazali wznieść masjidy. Trudno zliczyć, ile hinduskich świątyń zostało obróconych w perzynę od momentu pojawienia się muzułmanów w Indiach, czyli od roku 1000.
[...]
Meczet jest dla muzułmanów miejscem modlitwy do Allaha i nie jest związany z żadnym „pamiętnym wydarzeniem”. Muzułmanie indyjscy nazywają swoje świątynie masjid (meczet), ale istnieje zasadnicza różnica między Dżama Masdżid, który był fundacją cesarską i stawiano go na wolnej ziemi, a meczetami wznoszonymi na uprzednio zniszczonych i rozebranych świątyniach hinduskich. Hindusi nie mieli nigdy nic przeciwko wznoszeniu tych pierwszych, cierpieli natomiast i cierpią do dziś, gdy na ruinach świątyń — Kriszny w Mathurze i Ramy w Ajodhji, Wielcy Mogołowie kazali wznieść masjidy. Trudno zliczyć, ile hinduskich świątyń zostało obróconych w perzynę od momentu pojawienia się muzułmanów w Indiach, czyli od roku 1000.
Mattancherry Europejczycy w Indiach, Stany Książęce Indii
Holenderska Kompania Wschodnioindyjska powstała zaraz po brytyjskiej, już w 1602 roku, uchwałą parlamentu Republiki Zjednoczonych Prowincji i otrzymała monopol na działalność kolonialną w Azji. Błyskawicznie stała się koncernem międzynarodowym, korzystając z wielkich prywatnych inwestycji niemieckich i żydowskich, była pierwszą spółką wypuszczającą akcje i papiery wartościowe. Zakładała kantony w Iranie, Bangladesz, Syjamie (Tajlandia), Chinach i na Wyspie Sormoza (Tajwan), w Japonii (oraz, dla przypomnienia, w Południowej Afryce — kolonię w Cape, w RPA). W 1640 roku złamała portugalski monopol na handel cynamonem, zdobywając port Galle na Cejlonie (Sri Lanka). Od 1650 roku Holendrzy penetrowali Wybrzeże Malabarskie od Trivandrum po Kochin. Przejęli zwierzchnictwo (handlowe) nad portugalskim Mattancherry, gdzie odrestaurowali w 1663 roku pałac radży Kochinu (nazywany do dziś Dutch Palace).
Koczi jako państewko zajmowało północną część Kerali ze stolicą w Mattancherry. W 1557 roku Portugalczycy wybudowali nowy pałac dla tamtejszego władcy, Vira Kerala Varmana. Skromne wnętrza ozdobiono pięknymi freskami ilustrującymi Mahabharatę i Ramajanę oraz mity spisane w puranach. Pałac nosi nazwę Pałacu Holenderskiego, gdyż Holendrzy odnowili go w XVII wieku.
Mohendżo Daro Arjowie, daty, Drawidowie
Ci Indoeuropejczycy, którzy przybyli nad Indus określali siebie mianem arya, co znaczy szlachetny, ustanawiając dla siebie pozycję wyższości wobec dasów, ciemnoskórego ludu, mówiącego różnymi tubylczymi językami i mieszkającego w umocnionych osadach nad brzegami rzek. Nie wiadomo, czy Indoeuropejczycy i Arjowie to ta sama grupa ludów, bowiem część tubylczej ludności znad Indusu, o miejscowej kulturze hindu, mogła na przykład stać się arya po spełnieniu określonych przez najeźdźcę wymogów. Wedy opisywały proces in statu nascendi tworzenia się nowej cywilizacji, która powstawała z fuzji wielu, wielu elementów, nie tylko przyniesionych z zewnątrz, lecz przede wszystkim lokalnych. W trakcie migracji i podbojów Arjowie potrafili umiejętnie podporządkować sobie i zasymilować osiadłe ludy rolnicze. Od zarania znali napięcia powodowane symbiozą niejednorodnych, a nawet przeciwstawnych orientacji religijnych, ale potrafili nad nimi zapanować. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że na ostateczną postać kultury indyjskiej miały ogromny wpływ wcześniejsze, bardziej rozwinięte cywilizacje Bliskiego Wschodu i doliny Indusu z ośrodkami w Mohendżo Daro i Harappie z lat 2600-1800 p.n.e. Rola Indoeuropejczyków została wyolbrzymiona w XIX wieku i przesadnie wywyższona.
[...]
Cywilizacja doliny Indusu powstała w tym samym czasie, co cywilizacje starożytnej Mezopotamii i Egiptu. Miasta Harappa i Mohendżo Daro, oddalone od siebie o 640 km, leżały nad rzeką Indus, która dziś płynie przez pustynne już rejony Pakistanu nieco innym korytem. W tamtych czasach były to tereny dobrze nawodnione, nazywane rejonem Siedmiu Rzek. Miasta miały regularnie rozplanowane ulice ze znakomitą siecią kanalizacji i imponującym systemem usuwania nieczystości. Domy z cegły mułowej, umieszczone szeregowo, były obszerne i wygodne, a największym pomieszczeniem były łazienki z bieżącą wodą, basenem i sauną — wszystko to świadczy o wysokim poziomie technologicznym tej na wskroś miejskiej cywilizacji. Osiągnięcia sanitarno-portowe mogą rywalizować z tym, co wybudowali później Rzymianie — wielka łaźnia w Mohendżo Daro miała 83 m2 powierzchni, imponujących rozmiarów był dok dla statków w Lothal. Cywilizacja ta była „surowa, śmiała i niestandardowa”, ale nie militarna, gdyż nie znaleziono żadnej broni. Ogromne spichlerze ulokowane w centrum miasta spełniały zapewne funkcję banków. Według brytyjskich archeologów, zabytki te są częścią największego „eksperymentu politycznego przed powstaniem imperium rzymskiego”.
[...]
Wiadomo, że Harappejczycy przesiedlali się dalej na wschód, aż do doliny i delty Gangi, wygnani być może ze swych wygodnych miast przez katastrofalne powodzie. Albo z powodu straszliwych trzęsień ziemi i przemieszczania się koryt rzek czy też ich wysychania. Z Siedmiu Rzek do dziś ostało się pięć rzek, Pańć-ap, Pendżab, gdyż dwie rzeki, w tym cytowana w Wedach święta rzeka Saraswati, przepadły w piaskach pustyni. Ludzie ci ciężko pracowali nad odtworzeniem swej kultury rolnej, uczyli tubylczą ludność używania miedzi i żelaza, wprowadzali nowe odmiany zbóż i nowoczesne metody uprawy. Na coraz to nowych obszarach uprawiali ryż, pszenicę, soczewicę i rozmaite uprawy sezonowe, jak sorgo i proso. Kiedy nieco po 1500 p.n.e. Indoeuropejczycy ze stepów wkraczali do północnych Indii, parędziesiąt miast, w tym Harappa i Mohendżo Daro, było już dawno opuszczonych.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
[...]
Cywilizacja doliny Indusu powstała w tym samym czasie, co cywilizacje starożytnej Mezopotamii i Egiptu. Miasta Harappa i Mohendżo Daro, oddalone od siebie o 640 km, leżały nad rzeką Indus, która dziś płynie przez pustynne już rejony Pakistanu nieco innym korytem. W tamtych czasach były to tereny dobrze nawodnione, nazywane rejonem Siedmiu Rzek. Miasta miały regularnie rozplanowane ulice ze znakomitą siecią kanalizacji i imponującym systemem usuwania nieczystości. Domy z cegły mułowej, umieszczone szeregowo, były obszerne i wygodne, a największym pomieszczeniem były łazienki z bieżącą wodą, basenem i sauną — wszystko to świadczy o wysokim poziomie technologicznym tej na wskroś miejskiej cywilizacji. Osiągnięcia sanitarno-portowe mogą rywalizować z tym, co wybudowali później Rzymianie — wielka łaźnia w Mohendżo Daro miała 83 m2 powierzchni, imponujących rozmiarów był dok dla statków w Lothal. Cywilizacja ta była „surowa, śmiała i niestandardowa”, ale nie militarna, gdyż nie znaleziono żadnej broni. Ogromne spichlerze ulokowane w centrum miasta spełniały zapewne funkcję banków. Według brytyjskich archeologów, zabytki te są częścią największego „eksperymentu politycznego przed powstaniem imperium rzymskiego”.
[...]
Wiadomo, że Harappejczycy przesiedlali się dalej na wschód, aż do doliny i delty Gangi, wygnani być może ze swych wygodnych miast przez katastrofalne powodzie. Albo z powodu straszliwych trzęsień ziemi i przemieszczania się koryt rzek czy też ich wysychania. Z Siedmiu Rzek do dziś ostało się pięć rzek, Pańć-ap, Pendżab, gdyż dwie rzeki, w tym cytowana w Wedach święta rzeka Saraswati, przepadły w piaskach pustyni. Ludzie ci ciężko pracowali nad odtworzeniem swej kultury rolnej, uczyli tubylczą ludność używania miedzi i żelaza, wprowadzali nowe odmiany zbóż i nowoczesne metody uprawy. Na coraz to nowych obszarach uprawiali ryż, pszenicę, soczewicę i rozmaite uprawy sezonowe, jak sorgo i proso. Kiedy nieco po 1500 p.n.e. Indoeuropejczycy ze stepów wkraczali do północnych Indii, parędziesiąt miast, w tym Harappa i Mohendżo Daro, było już dawno opuszczonych.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
rozwój cywilizacji Doliny Indusu, zwanej też harappejską, z 70 wielkimi państwami-miastami, w tym Harappą, Mohendżo Daro i portem Lothal
W 1873 roku ruiny odwiedził archeolog angielski Cunningham, szef Archeologicznego Inspektoratu Indii, ale nie podjął żadnych prac; ruszyły z miejsca dopiero dzięki odkryciu w Sindzie w 1919 roku kolejnego miasta — Mohendżo Daro.
[...]
Urządzenia higieniczne znalezione w ruinach Mohendżo Daro, Harappie czy Lothalu dystansują wszystko, co w tej dziedzinie odkryto w Egipcie i Mezopotamii
[...]
Za szczyt doskonałości uchodzi wielka łaźnia w Mohendżo Daro, a basen kąpielowy był wodoszczelny. Po pięciu tysiącach lat wciąż jest jeszcze prawie nienaruszony. Kanał ściekowy i podziemne wodociągi zapewniały wymianę wody w basenie. (Były tam) kąpiele parowe i kanały, źródła ujęcia wody, pomieszczenia do rozbierania się i wypoczynku…
[...]
Dziś wiadomo, że przyczyną upadku cywilizacji harappejskiej była seria kataklizmów wywołanych przez ruchy tektoniczne, które doprowadziły do trwałych zmian geologicznych między 2500 a 2000 p.n.e. Nastąpiła prawdopodobnie ucieczka wód oraz wysuszanie rzek, a region powoli zamieniał się w pustynię (dziś Thar). Przede wszystkim zniknęła z powierzchni ziemi rzeka Saraswati, płynąca równolegle do Indusu, po jego wschodniej stronie. Rzeka była główną arterią, osią, kręgosłupem całego obszaru, a jej dopływy i sztuczne kanały — systemem nerwowym. Jej zniknięcie musiało oznaczać katastrofę dla ludności około tysiąca większych i mniejszych miast rozlokowanych wzdłuż brzegów. Mohendżo Daro przestało istnieć już około roku 2100 p.n.e. Nieco dłużej przetrwały, być może, miasta rozmieszczone nad Indusem, ale było ich niewiele ponad pięćdziesiąt i musiały odczuć skutki ekonomicznego załamania systemu. Nie wiemy jakie nazwy nosiły te miasta, ani jak mieszkańcy nazywali samych siebie. Rigweda wspomina wiele indyjskich rzek, jak Gangę i Indus, jednak wyraźnie podkreśla piękno rzeki Saraswati.
[...]
Urządzenia higieniczne znalezione w ruinach Mohendżo Daro, Harappie czy Lothalu dystansują wszystko, co w tej dziedzinie odkryto w Egipcie i Mezopotamii
[...]
Za szczyt doskonałości uchodzi wielka łaźnia w Mohendżo Daro, a basen kąpielowy był wodoszczelny. Po pięciu tysiącach lat wciąż jest jeszcze prawie nienaruszony. Kanał ściekowy i podziemne wodociągi zapewniały wymianę wody w basenie. (Były tam) kąpiele parowe i kanały, źródła ujęcia wody, pomieszczenia do rozbierania się i wypoczynku…
[...]
Dziś wiadomo, że przyczyną upadku cywilizacji harappejskiej była seria kataklizmów wywołanych przez ruchy tektoniczne, które doprowadziły do trwałych zmian geologicznych między 2500 a 2000 p.n.e. Nastąpiła prawdopodobnie ucieczka wód oraz wysuszanie rzek, a region powoli zamieniał się w pustynię (dziś Thar). Przede wszystkim zniknęła z powierzchni ziemi rzeka Saraswati, płynąca równolegle do Indusu, po jego wschodniej stronie. Rzeka była główną arterią, osią, kręgosłupem całego obszaru, a jej dopływy i sztuczne kanały — systemem nerwowym. Jej zniknięcie musiało oznaczać katastrofę dla ludności około tysiąca większych i mniejszych miast rozlokowanych wzdłuż brzegów. Mohendżo Daro przestało istnieć już około roku 2100 p.n.e. Nieco dłużej przetrwały, być może, miasta rozmieszczone nad Indusem, ale było ich niewiele ponad pięćdziesiąt i musiały odczuć skutki ekonomicznego załamania systemu. Nie wiemy jakie nazwy nosiły te miasta, ani jak mieszkańcy nazywali samych siebie. Rigweda wspomina wiele indyjskich rzek, jak Gangę i Indus, jednak wyraźnie podkreśla piękno rzeki Saraswati.
Multan Drawidowie
Stanowiska archeologiczne badające miasta doliny Indusu zamknięto wskutek wybuchu II wojny światowej, a później nie zostały otwarte z powodu przejęcia tego regionu przez Pakistan w 1947 roku. Rząd Pakistanu nie wyrażał przez długi czas zgody na uruchomienie stanowisk. Dopiero w latach 60., pod wpływem nacisków międzynarodowych, zwłaszcza angielskich, uczeni indyjscy mogli dalej poprowadzić badania nad początkiem swojej cywilizacji, gdyż nie ma wątpliwości, iż była ona na wskroś indyjska. Wiele skarbów bezpowrotnie przepadło — Pakistańczycy przeprowadzali próby nuklearne na pustyni Thar, a wcześniej, w XIX wieku, wykorzystali potężne bloki kamienne z portu Lothal do budowy podkładów dla linii kolejowej Lahore-Multan. Dzisiejsze odkrycia zbulwersowały naszą wiedzę o rzekomym prymacie cywilizacji indoeuropejskiej nad indyjską. Odkryto ogromną ilość stanowisk na terenie dzisiejszych Indii (około 2 tysiące) na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie i w Zatoce Kambajskiej, wprawdzie znacznie uboższych, ale świadczących o jej wielkim zasięgu. W Radżastanie, na północ od Bikaneru, odsłonięto spod piasków pustyni Kalibangan, najstarsze miasto harappejskie położone na terenie Indii. Podczas wykopalisk (1961-1969), odsłoniły się ślady uprawiania ziemi drewnianym pługiem, datowane na 3000 p.n.e. i świadczące o wysokiej kulturze rolniczej. Znaleziono też śliczny gliniany gwizdek w kształcie odlatującego ptaka.
Nagpur Gondowie
Gondowie to lud pochodzenia drawidyjskiego, zamieszkujący rozległy obszar wokół miasta Nagpur, na wzgórzach wzdłuż górnego biegu Narmady i środkowego biegu Godawari, w górach Satpura i Windhja. Posługują się językiem gondi, należącym do języków drawidyjskich, zbliżonym do kannara, bardzo wcześnie przejęli hinduskie wierzenia i obyczaje.
Nasik miejsca sacrum
Nasik posiada jeszcze starsze poświadczenie lokacji — w Pandu Lena tuż obok miasta odkryto zespół 23 grot buddyjskich, z których najstarsze pochodzą z I wieku p.n.e., a ostatnie z VIII n.e. Kropla amrity spadła do rzeki Godawari, jednej z najświętszych rzek Dekanu.
Ooty języki
Już w latach 70. XX wieku Indusi zaczęli zastępować urzędowe nazwy angielskie własnymi. Madras wrócił do nazwy Chennai (Czenaj), Bombaj stał się Mumbai, a Kalkuta — Kolkata; Ooty wróciło do swej długiej i trudnej nazwy Udhagamandalam, a Baroda znów została Vadodarą.
Orczia przewodnik czy pilot, Rama i Sita
Przewodnicy lokalni, gajdy, jak ich nazywamy, są bardziej lub mniej oddani grupie, lepiej lub gorzej wykształceni, potrafią wciągnąć w swą opowieść lub zanudzić na śmierć szczegółami. Pamiętam jak przewodniczka w Pałacu Książęcym w Monako zatrzymywała się przed każdym portretem i opowiadała historię kolejnego członka rodziny książęcej. Od kołyski w nieskończoność życia przyszłego — popadłam w znudzenie po paru minutach, choć uwielbiam sagi rodzinne. W Indiach północnych, w cesarskich pałacach, meczetach i grobach przewodnicy rozpoczynają wszyscy jednako: „Było sześciu Wielkich Mogołów. Pierwszy…”. Mogę machać rękami, robić znaczące miny, błagać, by pominęli tę wyliczankę, bo moi turyści już od Delhi powtarzają imiona tych cesarzy. Nic z tego, w Agrze znowu: „Było sześciu cesarzy. Pierwszy…”. I w Orczii, i w Waranasi: „Było sześciu…”.
Dla władców dynastii Bundela w Orczi, jak ukazują wspaniałe freski z XVI wieku, Rama był ideałem sprawiedliwego króla, a mniej bogiem, chociaż na freskach ukazali chronologiczne miejsce pojawienia się go na ziemi jako awatara Wisznu. Władcy radżpuccy, których różne dynastie przejęły władzę między VIII a XIV wiekiem n.e. w wielu regionach Indii, uważali Ramę nawet za swego protoplastę. Dotyczyło to zwłaszcza tych klanów radżpuckich, które wywodziły swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry. We wszystkich niemal pałacach Radżastanu, Ramę przedstawia się siedzącego na tronie z Sitą, ze stojącym obok nich Lakszmaną i Hanumanem siedzącym obok tronu. Rama symbolizuje sprawiedliwość, Sita — oddanie, Lakszmana — wsparcie słusznej sprawy, a Hanuman — inteligencję w służbie władcy.
Panadżi Europejczycy w Indiach
Port Goa utrzymywał bardzo ścisłe związki z Lizboną i stał się w drugiej połowie XVI i na początku XVII wieku najbogatszym portem świata, ośrodkiem handlu złotem i kamieniami szlachetnymi, a handel rozkwitł dzięki hinduskim kupcom z Hampi, stolicy Widżajanagaru oraz kupcom arabskim, pływającym tradycyjnie od wieków na Wybrzeże Malabarskie i zatrzymującym się w Goa na wymianę towarów. Niebywała świetność miasta trwała zaledwie 100 lat, gdyż w połowie XVII wieku zostało zdziesiątkowane powtarzającymi się epidemiami cholery. Choroby lęgły się z powodu braku dostępu do wody pitnej i fatalnych warunków sanitarnych — miasto ulokowane zostało na skalistym podłożu, co utrudniało, a nawet czyniło niemożliwym kopanie studni. Do dzisiaj Goa ma poważne problemy z wodą pitną. Ogromne przeludnienie miasta w okresie świetności stało się dlań zgubą. W połowie XVII wieku ówczesny władca miasta zarządził exodus i mieszkańcy zostali zmuszeni do przeniesienia się do Panadżi, położonego bliżej oceanu, u ujścia rzeki Mandovi. Z wyjątkiem kościołów, piękne jak z bajki domy kupców w Goa zostały rozebrane i zbudowano z nich dzisiejsze domy w Panadżi.
Panipat Babur
W 1519 przekroczył Indus. 21 kwietnia 1526 roku, kiedy Słońce stało w znaku Strzelca, „na wysokości grotu lancy” 12 tysięcy nieuchwytnych kawalerzystów szarżujących na koniach arabskich rozgromiło pod Panipatem 100 tysięcy najmitów ostatniego sułtana Delhi, Ibrahima Lodi. Rozpoczyna się w Indiach panowanie rodu, który sam siebie nazwał dynastią Wielkich Mogołów.
Panna Gondowie
Zdobywszy Bihar i Bengal, cesarz Akbar zamierzał podbić kolejno wszystkie krainy płaskowyżu Dekanu, a następnie przejąć całe Indie południowe. Przeciw drobnym państewkom wysyłał często Afganów, dowodzonych przez nieokrzesanych i brutalnych wodzów, którzy przedkładali wojenkę i życie obozowe nad luksusy życia ustatkowanego. Afganowie osiadli w Bihar, z dala od dworu cesarskiego, regularnie plądrowali okolice i choć nie mordowali lokalnych władców, to korzystali z ich bogactwa. Panną, na północnej granicy Gondwany, zarządzał Asaf Khan Abul Masdżid, rodowity Tadżyk, którego ojciec zabrał się z drużyną Babura aż na podbój Indii. Kiedy Akbar powierzył temu Tadżykowi misję podboju Gondwany, ziemiami Gondów władała księżniczka z radżpuckiego rodu Czandela z Bundelkhand, rani Durgawati. Odpierała zwycięsko najazdy Afganów z Biharu, ale uległa szpiegom Tadżyka Asaf Khana, przebranym za wędrownych kupców…
Patna Anglicy w Indiach, miejsca sacrum
W pierwszej połowie XVIII wieku zyski handlowe Kompanii ustępowały zyskom stowarzyszeń kupców arabskich, ale ponieważ jej zwierzchność zaczęła ogarniać wnętrze kraju, a nie tylko wybrzeża, zaczęła też przejmować wszelkimi sposobami dostawców, na których dotychczas nie miała wpływu, gdyż dostawy pozostawały w rękach kupców indyjskich, a źródła dostaw były jej niekiedy całkowicie nieznane i znajdowały się daleko od portów. Kupcy angielscy zaczęli przejmować lokalny handel cukrem, betelem, opium i solą. Europa płaciła srebrem, gdyż jeśli chodzi o towary nie miała wiele do zaproponowania Indiom, a Anglicy srebra nie mieli, więc musieli stosować inne manewry. Indie należały do największych na świecie producentów bawełny i jedwabiu, głównie na Wybrzeżu Koromandel. Handel bawełną i jedwabiem przyniósł prawdziwe bogactwo Kompanii. Największe sukcesy handlowe można było osiągnąć także w Bengalu — zakłady włókiennicze były rozlokowane nad całą rzeką Gangą, co pozwalało spławiać bawełnę z Delhi, Luknau, Allahabadu, Waranasi i Patny, wzdłuż rzeki Hugli aż do Fortu William w Bengalu.
Bodh Gaja, w stanie Bihar, na południe od Patny, jest najważniejszą tirthą dla wszystkich buddystów. Znajduje się tu figowiec rosnący w miejscu drzewa pippal, pod którego konarami po 49 dniach głębokiej medytacji Budda doświadczył bodhi, Przebudzenia umysłu. Również tutaj Asioka wzniósł liczne klasztory i świątynię Mahabodhi, która przetrwała do dziś (wielokrotnie przebudowywana). Niedaleko stąd, w Gaja, znajduje się świątynia Wisznupada, gdzie Wisznu pozostawił w kamieniu odcisk swojej stopy.
[...]
Wajśala, miejsce urodzenia Mahawiry oraz Pawapuri, miejsce jego kremacji, gdzie na stawie pełnym lotosów wznosi się biały Jalmandir; oba znajdują się w Bihar, niedaleko Patny.
[...]
Wajśala, miejsce urodzenia Mahawiry oraz Pawapuri, miejsce jego kremacji, gdzie na stawie pełnym lotosów wznosi się biały Jalmandir; oba znajdują się w Bihar, niedaleko Patny.
Peszawar daty
Kaniszka, władca kuszański z Gandhary, podbija środkową dolinę rzeki Gangi; prawdopodobnie za jego czasów przedstawiono po raz pierwszy Buddę w postaci ludzkiej i ustalono kanon buddyjski, który został wyryty na miedzianych tabliczkach i zdeponowany w klasztorze Kundalawana w Kaszmirze; stolicą państwa Kuszanów była Takszasila, a inne wielkie ośrodki to Peszawar i Mathura
Pokhara Gurkhowie
Kiedy w 1847 roku umiera trzydziestojednoletni król Rayendra Bir Bikram Shah Dev, premier Jung Bahadur Kuwar z radżpuckiej rodziny Szumszerów zmienia styl sprawowania rządów i przestaje skrywać się w cieniu królewskich wyrostków. Ogłasza się maharadżą Kaski i Lamjung (w regionie Pokhary) i przyjmuje tytuł Rany, królewski tytuł Radżputów z Mewaru. Ten tytuł brzmiał niestety lepiej niż szach. Stał się równy królowi i zaczął rządzić otwarcie. Otworzył towarową linię kolejową, dzięki której sprowadzał z Indii materiały do budowy swych okazałych pałaców i zbudował pierwszą w Nepalu elektrownię na ropę naftową, która produkowała prąd do tych okazałych pałaców. Sir Jung Bahadur Rana odwiedził Anglię, gdzie otrzymał od królowej tytuł sir, ale zrobił wszystko, by Anglików nie wpuścić do Nepalu. Uchroniło to kraj przed kolonializmem, ale zamknęło na wszelkie wpływy zewnętrzne, a radykalnie wsteczna i konserwatywna polityka prowadzona konsekwentnie przez wszystkich Ranów uczyniła z tego kraju królestwo feudalne z czasów wczesnego średniowiecza. Wszyscy ludzie byli własnością króla, a to swoiste niewolnictwo zostało zniesione dopiero w 1924 roku. Nepal właściwie nadal składał się z niezliczonej ilości drobnych księstw zajmujących niewielkie powierzchnie, a w każdej dolinie rządził kacyk opłacany przez kogoś z rodziny Szumszerów.
[...]
By dobrze zrozumieć wydarzenia, które wstrząsnęły Nepalem i doprowadziły do obalenia monarchii, trzeba zwrócić uwagę na pewne okoliczności towarzyszące. Drugi syn królewski Gyanendra, brat króla, był razem z synem i żoną nieobecny, gdyż bawił w tym dniu w Indiach, a jego syn wizytował ze swoją rodziną niewielki pałac królewski w Pokharze. Trzej bracia królewscy mieli za żony trzy siostry Ranówny.
[...]
By dobrze zrozumieć wydarzenia, które wstrząsnęły Nepalem i doprowadziły do obalenia monarchii, trzeba zwrócić uwagę na pewne okoliczności towarzyszące. Drugi syn królewski Gyanendra, brat króla, był razem z synem i żoną nieobecny, gdyż bawił w tym dniu w Indiach, a jego syn wizytował ze swoją rodziną niewielki pałac królewski w Pokharze. Trzej bracia królewscy mieli za żony trzy siostry Ranówny.
Pondicherry Anglicy w Indiach, aszram, Europejczycy w Indiach, mieszkańcy, M.S. Swaminathan, pańczajat, samadhi, Śri Aurobindo, swastyka
Port w Bombaju przejęła od Portugalczyków korona brytyjska jako posag portugalskiej księżniczki Katarzyny Braganza, a następnie przekazała go Kompanii w 1668 roku za symboliczne 10 funtów rocznego czynszu. W 1687 roku zostaje do Bombaju przeniesiona z Suratu siedziba Zarządu Głównego angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej dla całych Indii. Żadne prywatne przedsiębiorstwo w Bombaju nie mogło obejść się bez finansowego wsparcia parskich bankierów, którzy trzymali kluczowe stanowiska bankowe aż do czasów nam współczesnych. Budowę portu w Kalkuty rozpoczęto od budowy Fortu William w 1696 roku. Do końca XVII wieku Kompania ugruntowała swój monopol handlowy, choć musiała go dzielić z Holendrami, których zyski okazały się najwyższe, a ich Kompania w 1669 roku najbogatszą w Europie. Ale od początku XVIII wieku nieposkromiona żądza zysków dyrektorów angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej doprowadziła do jej gwałtownego rozwoju i przejęcia władzy absolutnej. Nominalnie była wciąż przedsiębiorstwem handlowym, ale tak dalece rozszerzyła zasięg swej władzy, że w rezultacie weszła w konflikt z państwami o podobnie zaborczych intencjach, przede wszystkim z Francją i Holandią. Fort Saint-George w Madrasie był miejscem zażartych walk, kiedy to Francuzi zapragnęli zdobyć swój przyczółek do kolonizacji Indii. Ostatecznie zostali pokonani przez Robert Clive'a w 1751 roku pod Arcot i zmuszeni do opuszczenia Indii (opuścili bezpowrotnie Madras, osiedlając się w Pondicherry).
Śri Aurobindo Aśram w Pondicherry istnieje od 1927 i jest poważnym dochodowym przedsiębiorstwem. Wśród wielu rodzajów działalności gospodarczych (wydawnictwo, pomoc ludziom starszym) aśram prowadzi jedną z najlepszych w świecie szkół średnich — Międzynarodowe Centrum Edukacji Śri Aurobindo, założone w 1956 roku przez Matkę (Mirę Alfassę).
Miasto Pondicherry zostało założone przez Francuza Francois Martina w 1673 roku, i należało później przez jakiś czas do Holendrów, a nawet do Anglików, ale ostatecznie w XIX wieku rozwinęło się jako duży ośrodek kultury francuskiej, łącząc styl kolonialny z francuszczyzną. W XIX wieku było niejednokrotnie miejscem schronienia działaczy walki narodowowyzwoleńczej, którzy ukrywali się tu przed Anglikami (Sri Aurobindo). Wszystkie posiadłości francuskie stały się własnością Francji w 1817 roku i były bezpośrednio administrowane przez Francję od 1848 roku.
[...]
Terytorium związkowe Pondicherry dzieli się na cztery dystrykty: Pondicherry, Mahe, Karaikal i Yanam.
[...]
Terytorium związkowe Pondicherry dzieli się na cztery dystrykty: Pondicherry, Mahe, Karaikal i Yanam.
Na południu Indii dominują Tamilowie (używana jest niepoprawna nazwa tego ludu — Tamilczycy), średniego wzrostu o ciemnej karnacji skóry. Przybywały do Indii wciąż nowe migracje ludności hebrajskiej — po zdobyciu Jerozolimy przez Nabuchodonozora II w 587 roku p.n.e. przybyli do Kerali Żydzi „Czarni”, a od 135 roku n.e. i później przybywali Żydzi „Biali”. Od II wieku naszej ery osiedlała się ludność syryjska. Arabowie z Półwyspu Arabskiego zasiedlali przez stulecia Wybrzeże Malabarskie i stanowią do dziś silną i zwartą grupę rasową. Znaleźli w Indiach azyl Parsowie, wyznawcy religii Zaratusztry, którzy uszli z Persji z powodu prześladowań ze strony muzułmanów w VII-XII wieku. Wielcy Mogołowie, którzy zdobyli północne Indie w 1527 roku, są mieszanką plemion tureckich i afgańskich. Portugalczycy pozostawili po sobie mieszanki ludności w Goa i Koczinie, Francuzi — w Pondicherry, ale po Anglikach, jak po Grekach, nie został żaden ślad.
W wiosce Kizhoor, koło Pondicherry, wieśniacy zbierają ryż trzy razy do roku (zamiast dwóch), a pariasi zajęli się hodowaniem ryb w stawie znajdującym się — jak się okazało — na ich terenie i przez nikogo nie używanym (wcześniej pariasi nie wiedzieli, że mogą tym się zajmować), kobiety zaś uprawiają pieczarki i grzyby poszukiwane przez chińskie restauracje w Pondicherry. Swaminathan udowadnia, że wiedza daje ekonomiczną stabilność i rozeznanie w rynku. W zorganizowanej przez niego na terenie Tamil Nadu sieci biowiosek ogromną rolę odgrywa Internet. Dzięki Internetowi założona w 1995 roku organizacja MSSRF (M.S. Swaminathan Research Foundation) znana jest na całym świecie. Ten „guru techniczny”, nauczający z własnej woli i inicjatywy, stymulujący i wspierający przedsiębiorczość oddolną, nie działa w próżni — bierze na przykład pod uwagę i system dżati, i na wskroś indyjską mentalność nieufności wobec polityków, działaczy i Państwa jako takiego. Dla wieśniaków ważne jest tylko zaufanie do nauczyciela i własne doświadczenie.
Wioska Veerampatinam koło Pondicherry jest zarządzana przez pańczajat tradycyjny; jest to przykład jedyny w swoim rodzaju, nie świadczący o tym, że wszystkie rady działają tak samo lub nawet podobnie. Wręcz odwrotnie, jak podkreśla Guy Sorman (Le genie de l'Inde), każdy działa zupełnie inaczej, zgodnie z tradycją lokalną.
W Kankhal koło Haridwaru, w północnych Indiach, znajduje się samadhi jednej z największych współczesnych indyjskich świętych, Ma Anandy Mayi, przy którym wielbiciele gromadzą się codziennie podczas wieczornej pudży; Samadhi Matki Teresy — na dziedzińcu jej Domu w Kalkucie, odwiedzane przez pielgrzymów wszystkich wyznań i religii; Samadhi Ramany Maharishiego — w aszramie w Tiruvannamalai, gdzie mieszkał i nauczał; Samadhi wielkiego indyjskiego filozofa Śri Aurobindo oraz Matki, jego życiowej siakti, znajduje się na terenie założonego przez nich aszramu w Pondicherry, koło Madras.
Rok więzienia okazał się momentem zwrotnym w życiu Śri Aurobindo. Poświęcił się bez reszty studiowaniu jogi i medytacji, a idea wyzwolenia Indii od kolonizatorów przybrała znacznie szerszą postać — wyzwolenia człowieka od ograniczeń projektowanych przez umysł. Gdy wyszedł z więzienia, jego zapał walki rewolucyjnej miał już zupełnie inny wymiar. Anglicy jednak nadal nadzorowali działalność dziennikarską Aurobindo i byli gotowi znów go zatrzymać. Ukrywał się najpierw we francuskim kantorze Chandernagor, by ostatecznie w 1910 roku zbiec do Pondicherry. Uznał, iż niepodległość Indii jest tylko kwestią czasu, a jego obecność w tej walce nie jest ani niezbędna, ani konieczna. Oznaczało to przede wszystkim całkowite zerwanie z dotychczasową działalnością nawołującą do zbrojnej rewolucji.
[...]
Od momentu przybycia do Pondicherry poświęcił się głębokim studiom nad starożytną jogą. Założone w 1914 roku czasopismo Arya dawało wykładnię wielkiej syntezy filozoficznej Aurobindo, w której przedstawił on nową wizję człowieka i historii, możliwości osiągnięcia przez ludzkość stanu boskiego, boskiej harmonii i jedności. Omawiał prawdziwy sens starożytnych Wed, pogłębione znaczenie Upaniszad i Bhagawadgity oraz innych, zapoznanych aspektów duchowości starożytnej kultury indyjskiej. Powstały niezwykłe prace: La Vie divine, La Synthese des Yogas, Le Cycle humain, L'Ideal de l'Unite humaine, La Poesie future, Le Secret du Veda, Huit Oupanishads, Essai sur la Gita, Les Fondements de la culture indienne i inne. Czasopismo Arya było wydawane do 1921 roku. Oddziaływanie Aurobindo jako wielkiego myśliciela epoki było ogromne i z woli jego uczniów powstał aszram, dający schronienie twórcy niezwykłej myśli. W grudniu 1926 roku Śri Aurobindo opuścił świat zewnętrzny i przestał się pokazywać publicznie, choć nie zerwał całkowicie kontaktów z uczniami, czuwając nad ich sadhaną i utrzymując liczną korespondencję. Jednak całkowicie pochłonęła go joga i czysta filozofia. Był bardziej wizjonerem niż myślicielem. Chciał zmienić nie świat, lecz człowieka.
[...]
Zarządzanie aszramem i sprawami doczesnymi przejęła Mira Alfassa Richard, naturalizowana Francuzka (jej ojciec był Turkiem, a matka Egipcjanką), która przybyła do Pondicherry w 1914 roku i została u boku Aurobindo na zawsze. Nazwana z czasem Matką, stała się porte parole wszystkich decyzji mistrza. W latach pięćdziesiątych powołała do życia Centre international d'Education Sri Aurobindo, jedną z najlepszych w Indiach szkół średnich, czynną do dziś.
[...]
Aszram Śri Aurobindo w Pondicherry pozostaje do dziś znaczącą instytucją. Lecz Śri Aurobindo nadał inny sens pojęciu aszram — nie jest to zbór mnichów lub sannjasinów noszących pomarańczowe szaty i podążających drogą ascezy i wyrzeczenia, ale wolna grupa sadhaków, poszukiwaczy duchowych i aspirantów na drodze realizacji boskości w życiu doczesnym. Uczniowie pozostają ludźmi wolnymi i dążą do rozwoju umysłu idąc za głosem swej spontaniczności, korzystając ze wskazówek Mistrza i jego jogi integralnej. Medytacja, koncentracja, praca i posługa, każda działalność jest środkiem rozwoju. Słowa Matki: Praca dla Boskości jest modlitwą ciała pozostają wciąż aktualnym drogowskazem.
[...]
Obecnie mieszka w aszramie 1300 osób, inicjujących i prowadzących rozmaitą działalność gospodarczą dla zabezpieczenia środków materialnych wspólnoty — wszystkie potrzeby są zabezpieczane ze środków własnych. Aszram daje zatrudnienie dużej liczbie osób, którzy znajdują pracę przy uprawach ekologicznych na małych poletkach w okolicach Pondicherry, w przetwórstwie jarzyn i owoców, sprzedaży nadwyżek żywności. Posiada zakład filtrowania i zabezpieczenia wody pitnej, własną produkcję elektryczności i wszystkie niezbędne warsztaty gospodarcze, drukarnię i zakład produkcji papieru, w tym papieru czerpanego z papki ryżowej, zakłady budowlane (cegielnie, cementownie), zakłady ceramiczne, fabryczkę obuwia, zakłady krawieckie i wiele innych. Posiada własne przychodnie lekarskie — medycyny ajurwedycznej, homeopatii i terapii naturalnej, klinikę chirurgii, gabinety stomatologiczne i okulistyczne.
[...]
Od momentu przybycia do Pondicherry poświęcił się głębokim studiom nad starożytną jogą. Założone w 1914 roku czasopismo Arya dawało wykładnię wielkiej syntezy filozoficznej Aurobindo, w której przedstawił on nową wizję człowieka i historii, możliwości osiągnięcia przez ludzkość stanu boskiego, boskiej harmonii i jedności. Omawiał prawdziwy sens starożytnych Wed, pogłębione znaczenie Upaniszad i Bhagawadgity oraz innych, zapoznanych aspektów duchowości starożytnej kultury indyjskiej. Powstały niezwykłe prace: La Vie divine, La Synthese des Yogas, Le Cycle humain, L'Ideal de l'Unite humaine, La Poesie future, Le Secret du Veda, Huit Oupanishads, Essai sur la Gita, Les Fondements de la culture indienne i inne. Czasopismo Arya było wydawane do 1921 roku. Oddziaływanie Aurobindo jako wielkiego myśliciela epoki było ogromne i z woli jego uczniów powstał aszram, dający schronienie twórcy niezwykłej myśli. W grudniu 1926 roku Śri Aurobindo opuścił świat zewnętrzny i przestał się pokazywać publicznie, choć nie zerwał całkowicie kontaktów z uczniami, czuwając nad ich sadhaną i utrzymując liczną korespondencję. Jednak całkowicie pochłonęła go joga i czysta filozofia. Był bardziej wizjonerem niż myślicielem. Chciał zmienić nie świat, lecz człowieka.
[...]
Zarządzanie aszramem i sprawami doczesnymi przejęła Mira Alfassa Richard, naturalizowana Francuzka (jej ojciec był Turkiem, a matka Egipcjanką), która przybyła do Pondicherry w 1914 roku i została u boku Aurobindo na zawsze. Nazwana z czasem Matką, stała się porte parole wszystkich decyzji mistrza. W latach pięćdziesiątych powołała do życia Centre international d'Education Sri Aurobindo, jedną z najlepszych w Indiach szkół średnich, czynną do dziś.
[...]
Aszram Śri Aurobindo w Pondicherry pozostaje do dziś znaczącą instytucją. Lecz Śri Aurobindo nadał inny sens pojęciu aszram — nie jest to zbór mnichów lub sannjasinów noszących pomarańczowe szaty i podążających drogą ascezy i wyrzeczenia, ale wolna grupa sadhaków, poszukiwaczy duchowych i aspirantów na drodze realizacji boskości w życiu doczesnym. Uczniowie pozostają ludźmi wolnymi i dążą do rozwoju umysłu idąc za głosem swej spontaniczności, korzystając ze wskazówek Mistrza i jego jogi integralnej. Medytacja, koncentracja, praca i posługa, każda działalność jest środkiem rozwoju. Słowa Matki: Praca dla Boskości jest modlitwą ciała pozostają wciąż aktualnym drogowskazem.
[...]
Obecnie mieszka w aszramie 1300 osób, inicjujących i prowadzących rozmaitą działalność gospodarczą dla zabezpieczenia środków materialnych wspólnoty — wszystkie potrzeby są zabezpieczane ze środków własnych. Aszram daje zatrudnienie dużej liczbie osób, którzy znajdują pracę przy uprawach ekologicznych na małych poletkach w okolicach Pondicherry, w przetwórstwie jarzyn i owoców, sprzedaży nadwyżek żywności. Posiada zakład filtrowania i zabezpieczenia wody pitnej, własną produkcję elektryczności i wszystkie niezbędne warsztaty gospodarcze, drukarnię i zakład produkcji papieru, w tym papieru czerpanego z papki ryżowej, zakłady budowlane (cegielnie, cementownie), zakłady ceramiczne, fabryczkę obuwia, zakłady krawieckie i wiele innych. Posiada własne przychodnie lekarskie — medycyny ajurwedycznej, homeopatii i terapii naturalnej, klinikę chirurgii, gabinety stomatologiczne i okulistyczne.
Że tak się nie stało — wiemy. Jedną z osób, która przestrzegała Hindusów przed wejściem w sojusz z Niemcami, była Wanda Dynowska, Polka, która uciekła z armią Andersa i po zmiennych kolejach losu osiadła w południowych Indiach. W Pondicherry, mieście należącym jeszcze wtedy do Francuzów, spotykała się ze Śri Aurobindo, filozofem i myślicielem, którego wpływ na indyjską myśl polityczną był ogromny. Ona to właśnie ostrzegała go przed nazistami i ich grą na „archaicznych symbolach”.
Prayag daty, miejsca sacrum, religia rzeki Gangi
w północnych Indiach panuje Harszawardhan, wielki władca, który w 643 zwołuje do Prayagu (dziś Allahabad) przedstawicieli wszystkich indyjskich religii dla ustalenia zasad tolerancji religijnej; jego panowanie przypada na koniec okresu wielkich hinduskich królestw w północnych Indiach
Prayag położony w świętym miejscu sangam, u zbiegu trzech rzek Jamuny, Gangi i mitycznej Saraswati, został założony w starożytności przez osadników znad Indusu. Święto Kumbha Mela odbywa się tu co najmniej od 644 roku; Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, odwiedzający Indie w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, odbywającej się tu za czasów króla Harszawardhana.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
Świętość Gangi nie polega na jej jedyności, wyłączności czy cudowności, lecz na użyteczności dla ludzi — pomonsunowe wylewy zapewniały i zapewniają żyzność pól uprawnych na Nizinie Hindustańskiej. Jednocześnie wiedza o archaicznej przeszłości subkontynentu, którego geologia i geografia są wciąż in statu nascendi, kształtują się nadal i zmieniają krajobraz niemal na naszych oczach, wywołuje zaniepokojenie przyszłością Gangi. W 1897 pod wpływem trzęsienia ziemi w Assamie uległo zmianie ukształtowanie całego pasma górskiego, a w 1810 nastąpiła zmiana struktury błot w rejonie Kaććh, w Gudżaracie. W bardzo odległych czasach zaginęła rzeka Saraswati, dziś giną Jamuna i Czambal; nie jest powiedziane, że Ganga będzie płynęła zawsze. Codzienne pudże odprawiane na jej brzegach wyrażają radość i wdzięczność za to, że jest, że wciąż trwa. Najważniejsze miejsca pielgrzymek to — Gangotri, Rishikesh, Haridwar, Prayag, czyli miejsce ofiary, Waranasi i Kalkuta.
[...]
Lecz pamięć o starej rzece przetrwała w hymnach oraz wierze, że nadal płynie mitycznym korytem czasu pod Gangą, a jej wieczna obecność ujawnia się w świętym mieście Prayag (dziś Allahabad), tak starożytnym jak Waranasi i od niepamiętnych czasów miejscu ważnych pielgrzymek. Podziemna Saraswati spotyka się z siostrami Jamuną na Żółwiu i Gangą na Krokodylu w zbiegu trzech rzek, świętym sangam.
[...]
Lecz pamięć o starej rzece przetrwała w hymnach oraz wierze, że nadal płynie mitycznym korytem czasu pod Gangą, a jej wieczna obecność ujawnia się w świętym mieście Prayag (dziś Allahabad), tak starożytnym jak Waranasi i od niepamiętnych czasów miejscu ważnych pielgrzymek. Podziemna Saraswati spotyka się z siostrami Jamuną na Żółwiu i Gangą na Krokodylu w zbiegu trzech rzek, świętym sangam.
Puna Marathowie
Wprawdzie jego pochodzenie było niejasne, gdyż urodził się w Punie jako syn urzędnika na służbie jednego z sułtanów, a przodkowie musieli należeć do grupy wzbogaconych chłopów, to bramini z Waranasi zgodzili się przygotować wielki rytuał wywyższenia go do rangi ksiatriji. Uroczystość, która miała miejsce w 1674 roku, trwała wiele tygodni, a najważniejszym jej elementem była pokuta za nieprzestrzeganie religijnych obrzędów. Musiał złożyć stosowne ofiary świętemu ogniowi, dokonać rytualnych ablucji w wodzie i oliwie, a następnie został namaszczony ziemią pochodzącą z czterech świętych miejsc hindu i proszkiem z drzewa sandałowego. Bramini wręczyli mu świętą nić i naznaczyli czoło świętym znakiem tilak. Został uznany za ziemską inkarnację boga Indry. Przywódcy wojskowi i władcy państewek lennych złożyli mu hołd wierności i lojalności.
[...]
Ale spory dynastyczne i ogrom terytorialny państwa doprowadziły do osłabienia jego politycznego znaczenia, a w dodatku rodziła się nowa potęga — angielski kolonializm. Po rozbiciu państwa Majsur w południowych Indiach w 1799 roku, Kompania Wschodnioindyjska skierowała wszystkie swoje siły na zniszczenie potęgi Marathów. Trzy wojny angielsko-marackie, prowadzone między 1779 a 1818 rokiem, doprowadziły do wykrwawienia i rozerwania w strzępy ogromnego terytorium, które zresztą zawsze było konfederacją wolnych księstw. Ostateczne dokumenty podpisano w 1818 roku, ostatni peszwa musiał oddać Punę pod zarząd rodzącego się Bombaju i tylko maleńkie królestwo Satara zachowało symboliczną niepodległość. Zarządzał nim Pratap Simha, potomek w prostej linii Śiwadżiego Bhonsle. To on przechował do naszych czasów jeden z jego mieczy i kolczugę, w której przed bitwą o Bidżapur w 1659 roku przybył na spotkanie z Afzal Chanem oraz słynne „pazury tygrysa”, które miał ukryte w rękawie i którymi tego wodza rozszarpał.
[...]
Ale spory dynastyczne i ogrom terytorialny państwa doprowadziły do osłabienia jego politycznego znaczenia, a w dodatku rodziła się nowa potęga — angielski kolonializm. Po rozbiciu państwa Majsur w południowych Indiach w 1799 roku, Kompania Wschodnioindyjska skierowała wszystkie swoje siły na zniszczenie potęgi Marathów. Trzy wojny angielsko-marackie, prowadzone między 1779 a 1818 rokiem, doprowadziły do wykrwawienia i rozerwania w strzępy ogromnego terytorium, które zresztą zawsze było konfederacją wolnych księstw. Ostateczne dokumenty podpisano w 1818 roku, ostatni peszwa musiał oddać Punę pod zarząd rodzącego się Bombaju i tylko maleńkie królestwo Satara zachowało symboliczną niepodległość. Zarządzał nim Pratap Simha, potomek w prostej linii Śiwadżiego Bhonsle. To on przechował do naszych czasów jeden z jego mieczy i kolczugę, w której przed bitwą o Bidżapur w 1659 roku przybył na spotkanie z Afzal Chanem oraz słynne „pazury tygrysa”, które miał ukryte w rękawie i którymi tego wodza rozszarpał.
Puri Ganeśa, Kriszna i Radha, Polacy wobec Indii
Posąg boga czy obraz, któremu podczas święta oddaje się kult, jest rozbijany, topiony, niszczony, by ukazać efemeryczność danej formy. Podobnie, potężne rzeźby Durgi czy Kali są niszczone w ostatnim dniu ich święta, a rydwany ze świątyni Jagannath w Puri są corocznie palone. Kiedy forma odegrała swą rolę, należy ją zniszczyć. Forma boga jest tymczasowa i nie posiada mocy, jest tylko narzędziem pozwalającym utworzyć trwały obraz mentalny.
Starszy brat Kriszny, wcielenie węża Śeszy, reprezentuje wieśniaków uprawiających ziemię, w opozycji do Kriszny, który reprezentuje nomadów, pasterzy krów. Przedstawia się go ubranego na biało lub niebiesko, z lemieszem lub młotem. Pod imieniem Balabhadry tworzy wraz z Kriszną i ich siostrą Subhadrą, Jagannathę, trimurti Najwyższej Mocy Boskiej czczoną w świątyni Jagannathy w Puri.
Misjonarz Ojciec Marian Żelazek, werbista, (1918-2006), wyjechał do Indii w latach 70. Zaczął pracę misjonarską wśród Adibasów, koczowniczej ludności plemiennej w stanie Orissa, we wschodnich Indiach. W 1975 roku założył w Puri aszram dla chorych na trąd, wzorowany na tradycyjnej instytucji indyjskiej. Trędowaci byli zawsze wyrzucani poza obręb wiosek i skazani na wieczne tułactwo. W tym samym duchu troski o bliźniego-brata, z jakim Matka Teresa pracowała w Kalkucie, Ojciec Żelazek zaopiekował się chorymi, których zebrał aż 600. Pracował do końca swoich dni, zawsze pogodny i oddany sprawie. W 2002 roku z inicjatywy indyjskiego ruchu Maitrei (nie z inicjatywy polskiej) był desygnowany do pokojowej nagrody Nobla (otrzymał ją Jimmy Carter).
Puszkar miejsca sacrum
Są to również miejsca zstąpienia bogów i awatarów boskich na ziemię. Tradycyjną, klasyczną tirthą jest ghat — brzeg rzeki, miejsce rytualnych kąpieli i kremacji zwłok. Tirthą może być cała rzeka (Ganga, Kaweri), wyjątkowa góra (Arunaczala, Kailasa), jezioro (Manasarowar, Puszkar), brzeg morza (Kanyakumari) lub miejsce związane z pobytem wielkiego nauczyciela. Najczęściej w takim miejscu znajduje się świątynia, ale nie musi to być regułą. Równina Kurukszetra jest tirthą, przypominającą Wielką Bitwę Bharatów, ale nie ma tam żadnego sanktuarium.
[...]
Puszkar — puszkara to odmiana błękitnego lotosu; jedyna w Indiach świątynia poświęcona Brahmie — miał on uderzyć małym palcem w ziemię i pojawiło się źródło napełniające wodą święty zbiornik, sagar. Na ghaty, zwłaszcza podczas świąt, przybywają pielgrzymi z całego Radżastanu.
[...]
Puszkar — puszkara to odmiana błękitnego lotosu; jedyna w Indiach świątynia poświęcona Brahmie — miał on uderzyć małym palcem w ziemię i pojawiło się źródło napełniające wodą święty zbiornik, sagar. Na ghaty, zwłaszcza podczas świąt, przybywają pielgrzymi z całego Radżastanu.
Rameswaram miejsca sacrum
Trudno więc arbitralnie ustalić, czy dane miejsce jest bardziej czy mniej święte. Każdy hindus kieruje się własnym odczuciem świętości i odbywa pielgrzymki zgodnie z mapą własnej religii — wielbiciel Kriszny wybierze się do Mathury, a nie do Waranasi, a miłośnik bogini Kali uda się do Kalkuty, a nie do Rameswaram.
[...]
Dham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
[...]
Ajodhja — miejsce urodzenia Ramy, szóstej awatary boga Wisznu. Około VII wieku została tam zbudowana jedna z dwóch najważniejszych świątyń poświęconych temu bogu (druga znajduje się w Rameswaram).
[...]
Dham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
[...]
Ajodhja — miejsce urodzenia Ramy, szóstej awatary boga Wisznu. Około VII wieku została tam zbudowana jedna z dwóch najważniejszych świątyń poświęconych temu bogu (druga znajduje się w Rameswaram).
Rampur Stany Książęce Indii
Państwo Rampur było w rękach nababów z plemienia Patanów, pochodzących z regionu Rohel, położonego między Peshwarem i Afganistanem. Przybyli oni do Indii pod koniec XVII wieku, by splądrować, a następnie zająć nowe tereny. Utworzyli silne państwo, zagrażające nawet prowincji Oudh (dziś Luknau), która od starożytności była znakomicie zagospodarowana. Patanowie zawsze wspierali Anglików, dostarczając za duże pieniądze najemnych żołnierzy, sipajów, do wojsk Kompanii Wschodnioindyjskiej.
[...]
Nazwiska rodowe świadczą niezbicie o wyznawanej religii — bracia Syed Mohammed Ali Khan i Kazim Ali Khan są światłymi muzułmanami, ich małżonki noszą tytuł begam. Powodem ich największej dumy jest niezwykła i ocalała ze wszystkich pogromów biblioteka wschodnich rękopisów (Raza), obejmująca 80 tysięcy ksiąg i 16 tysięcy manuskryptów, między innymi Koran z VII wieku, w językach arabskim, perskim i urdu; biblioteka-diament znajduje się w siedzibie rodowej w Rampur.
[...]
Nazwiska rodowe świadczą niezbicie o wyznawanej religii — bracia Syed Mohammed Ali Khan i Kazim Ali Khan są światłymi muzułmanami, ich małżonki noszą tytuł begam. Powodem ich największej dumy jest niezwykła i ocalała ze wszystkich pogromów biblioteka wschodnich rękopisów (Raza), obejmująca 80 tysięcy ksiąg i 16 tysięcy manuskryptów, między innymi Koran z VII wieku, w językach arabskim, perskim i urdu; biblioteka-diament znajduje się w siedzibie rodowej w Rampur.
Ranczi Jogananda
Dzięki pomocy maharadży z Kasimbazar założył w 1918 roku szkołę w Ranczi, której program nawiązywał do nauk starożytnych riszich. Był absolutnie przekonany, że tylko wartości etyczno-moralne i duchowe dają człowiekowi szczęście. Zakres nauczania obejmował przedmioty praktyczne z rolnictwa, przemysłu i handlu oraz podstawowe wiadomości teoretyczne. Uczniowie uczyli się jogi i medytacji, a od 1916 roku przyjęto Jogodę, specjalnie przygotowany przez Joganandę program rozwoju wewnętrznego uczniów. Szkoła ta stała się znaną na całe Indie instytucją, a pod ogólną nazwą Jogoda Sat-Sanga rozwinęły się filie w Midnapore, Lakszmanpurzez i Puri. Siedziba główna w Ranczi prowadzi do dziś oddział medyczny, który bezpłatnie otacza opieką ubogich mieszkańców okolicznych wiosek. Ten sam ruch został na Zachodzie nazwany Self-Realization Fellowship.
[...]
W 1935 roku powrócił na krótko do Indii, by wesprzeć podupadłe finanse fundacji w Ranczi i nadać szkole nowy kierunek; pod nazwą Jogoda Sat-Sanga Brahmaczarja Widjalaja przekazywała przez całe lata wtajemniczenie w krija jogę.
[...]
W 1935 roku powrócił na krótko do Indii, by wesprzeć podupadłe finanse fundacji w Ranczi i nadać szkole nowy kierunek; pod nazwą Jogoda Sat-Sanga Brahmaczarja Widjalaja przekazywała przez całe lata wtajemniczenie w krija jogę.
Rangun Birma-Kambodża, Humajun, Wielcy Mogołowie
Azja wita nas na lotnisku w Bangkoku, skąd potem wylatujemy do Rangunu, obecnie Yangonu, stolicy Birmy. Przylot do Rangunu. Odpoczynek po podróży, a potem zwiedzanie posągu leżącego Buddy, zespołu świątynnego Shwedagon, największej stupy świata, która zaczaruje nas na resztę podróży, tak jak niegdyś Kiplinga: This is Burma, and it will be quite unlike any land you know about.Nocleg w Rangunie.
[...]
Zwiedzanie Rangunu, mieszanki złotych pagód, angielskiej architektury kolonialnej i (stety, czy niestety) wdzierającej się tu od kilku lat nowoczesności. Tak wyglądał Bangkok, Sajgon czy Kalkuta pół wieku temu. Wieczorem ruszamy pociągiem do Mandalay.
[...]
Do południa czas wolny na zakup pamiątek lub kąpiele słoneczne na brzegu jeziora. Po południu przejazd na lotnisko. Przylot do Rangunu i transfer do hotelu. Spacer po Rangunie, zakup pamiątek. Nocleg.
[...]
Zwiedzanie Rangunu, mieszanki złotych pagód, angielskiej architektury kolonialnej i (stety, czy niestety) wdzierającej się tu od kilku lat nowoczesności. Tak wyglądał Bangkok, Sajgon czy Kalkuta pół wieku temu. Wieczorem ruszamy pociągiem do Mandalay.
[...]
Do południa czas wolny na zakup pamiątek lub kąpiele słoneczne na brzegu jeziora. Po południu przejazd na lotnisko. Przylot do Rangunu i transfer do hotelu. Spacer po Rangunie, zakup pamiątek. Nocleg.
Żadne inne dzieło architektury mogolskiej nie spina tak dobitnie historii Wielkich Mogołów jak ten grobowiec właśnie. Grobowiec Humajuna jest pierwowzorem późniejszego Tadż Mahalu (nic nie powstaje ex nihilo) i wiadomo, że Szahdżahan wielokrotnie studiował tę budowlę. Tutaj zostało wrzucone bezgłowe ciało Dary Szikoha, syna Szahdżahana i Mumtaz, co sugeruje przecięta płyta cenotafu na górnym tarasie. Tutaj w 1857 roku Anglicy ujęli ostatniego cesarza Mogołów. Trzej inni młodzi książęta ukryci w saraceńskich arkadach zostali przez porucznika Hodsona siłą wywleczeni i bez sądu straceni, po czym wystawieni na widok publiczny. Panującego tylko w Delhi, marnego cesarza sądzono przez 42 dni — uznano winnym wszystkich zarzutów i skazano na wygnanie do Rangunu, gdzie zmarł w 1862 roku — ostatni z dynastii Timurydów.
Ostatni z Timurydów zmarł w 1862 roku, w wieku 87 lat, na wygnaniu w Rangunie, przepędzony przez Anglików.
Rishikesh Jacques Vigne, miejsca sacrum, religia rzeki Gangi
Do Indii przyjechał w 1985 roku na studia filozofii i sanskrytu w Banaras Hindu University w Waranasi, korzystając ze stypendium rządu francuskiego. Spotkał Swami Widżajanandę, francuskiego lekarza, ucznia Ma Anandy Mayi i ten pobyt u stóp mistrza okazał się kresem poszukiwań i początkiem własnej drogi duchowej. Wybrał tradycję wedanty, nie-dwoistości. Osiadł na wiele lat przy aszramie Ma Anandy Mayi w Kankhal koło Rishikesh, by pracować pod kierunkiem mistrza. Choć przebył paroletnie odosobnienie w pustelni Almora w Himalajach, to nigdy nie zerwał kontaktów ze światem ani z przyjaciółmi — specjalnie dla nich od czasu do czasu „schodzi z gór”.
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
Świętość Gangi nie polega na jej jedyności, wyłączności czy cudowności, lecz na użyteczności dla ludzi — pomonsunowe wylewy zapewniały i zapewniają żyzność pól uprawnych na Nizinie Hindustańskiej. Jednocześnie wiedza o archaicznej przeszłości subkontynentu, którego geologia i geografia są wciąż in statu nascendi, kształtują się nadal i zmieniają krajobraz niemal na naszych oczach, wywołuje zaniepokojenie przyszłością Gangi. W 1897 pod wpływem trzęsienia ziemi w Assamie uległo zmianie ukształtowanie całego pasma górskiego, a w 1810 nastąpiła zmiana struktury błot w rejonie Kaććh, w Gudżaracie. W bardzo odległych czasach zaginęła rzeka Saraswati, dziś giną Jamuna i Czambal; nie jest powiedziane, że Ganga będzie płynęła zawsze. Codzienne pudże odprawiane na jej brzegach wyrażają radość i wdzięczność za to, że jest, że wciąż trwa. Najważniejsze miejsca pielgrzymek to — Gangotri, Rishikesh, Haridwar, Prayag, czyli miejsce ofiary, Waranasi i Kalkuta.
Samarkanda Babur, Humajun
Według własnego mniemania był prawnukiem Timura Kulawego po ojcu i Czyngis-chana po matce. Władał miniaturowym państewkiem zagubionym gdzieś w południowym Uzbekistanie albo Tadżykistanie, a straciwszy bezpowrotnie nadzieję na odzyskanie Samarkandy, zdobył w 1504 roku Kabul w Afganistanie, gdzie osiadł.
W 1544 roku stracił Indie na rzecz władcy afgańskiego Szer Szacha i mozolnie budowane przez Babura państwo stanęło na krawędzi katastrofy. Humajun udał się na wygnanie na dwór szacha Persji, gdzie spędził dziesięć lat, osiągnąwszy znakomitą wiedzę o kulturze perskiej i architekturze Timurydów w Samarkandzie i Heracie. Udało mu się zebrać „drużynę” i cudem odzyskać w 1555 roku skrawek Indii wokół Delhi. Przywiózł ze sobą dwóch słynnych perskich mistrzów miniatury, którzy wprowadzili artystów mogolskich w arkana tej sztuki. Wpływ kultury perskiej był wyraźny za panowania pierwszych cesarzy, a język perski stał się językiem urzędowym i administracyjnym.
Seringapatam Wellington
Pierwszym punktem programu było zmiecenie z powierzchni ziemi wojsk Sułtana Tipu, który na swą główną kwaterę obrał Seringapatam, piętnaście kilometrów od Majsuru. Armia brytyjska składała się z 20 tysięcy Europejczyków i sipajów pod naczelnym dowództwem generała Harrisa. Wojsku towarzyszyło 200 tysięcy ludzi z obsługi, 120 tysięcy wołów, niezliczone stada osłów, wielbłądów, koni i słoni. Do tego wędrującego miasta, które posuwało się 20 kilometrów dziennie, przyłączył się nizam z Hajdarabadu z siłami 16 tysięcy wojowników, oddając swe siły pod komendę Arthur Wellesleya. Sułtan Tipu posiadał zaś 33 tysiące dobrze wyćwiczonej piechoty, 15 tysięcy jazdy i znaczny ciąg artylerii. Przystępując do ataku na bagnety, Arthur Wellesley rozstrzygnął pierwsze starcie na korzyść Anglików.
[...]
5 kwietnia 1799 roku pod murami Seringapatam rozpoczęto oblężenie, które trwało 20 dni.
[...]
Zaopiekował się czteroletnim synkiem zabitego herszta, kazał go kształcić, a gdy opuścił Indie, wyznaczył urzędowego opiekuna i zostawił niezłą sumkę pieniędzy na naukę chłopca aż do pełnoletności. Była to ostatnia sprawa, jaką załatwił przed opuszczeniem Indii. Wysłał list do zarządzających miastem Seringapatam: W załączeniu przesyłam czek (…) na sumę tysiąca pagod, którą to sumę pozostawiam do dyspozycji Wysokiego Sądu w Seringapatam, z przeznaczeniem dla Salabuta Chana, syna nieżyjącego Dhundiah Wagha. Życzę sobie, aby Wysoki Sąd objął opiekuństwo nad wymienionym Salabutem-chanem i dopilnował jego wykształcenia, którego koszty mają być pokryte z powyższej sumy dwustu pagod, już na ten cel złożonych na ręce pułkownika…
[...]
5 kwietnia 1799 roku pod murami Seringapatam rozpoczęto oblężenie, które trwało 20 dni.
[...]
Zaopiekował się czteroletnim synkiem zabitego herszta, kazał go kształcić, a gdy opuścił Indie, wyznaczył urzędowego opiekuna i zostawił niezłą sumkę pieniędzy na naukę chłopca aż do pełnoletności. Była to ostatnia sprawa, jaką załatwił przed opuszczeniem Indii. Wysłał list do zarządzających miastem Seringapatam: W załączeniu przesyłam czek (…) na sumę tysiąca pagod, którą to sumę pozostawiam do dyspozycji Wysokiego Sądu w Seringapatam, z przeznaczeniem dla Salabuta Chana, syna nieżyjącego Dhundiah Wagha. Życzę sobie, aby Wysoki Sąd objął opiekuństwo nad wymienionym Salabutem-chanem i dopilnował jego wykształcenia, którego koszty mają być pokryte z powyższej sumy dwustu pagod, już na ten cel złożonych na ręce pułkownika…
Srinagar Stany Książęce Indii
W XIV wieku terytoria te zostały podbite przez muzułmanów, a następnie włączone do cesarstwa Wielkich Mogołów jako prowincja Kaszmir. Po upadku cesarstwa, od 1756 roku na ziemie te napłynęły wojownicze plemiona afgańskie. Kaszmir został zdobyty przez Sikhów i włączony do Pendżabu w 1835 roku. Po wojnie angielsko-sikhijskiej, kiedy Brytyjczycy zaanektowali Pendżab (1849), Kaszmir został sprzedany władcy Jammu, Gulabowi Singhowi i stał się państwem Jammu & Kaszmir, z zimową stolicą w Jammu, a letnią — w Srinagar, ukochanym mieście Akbara. Nigdy nie został włączony do imperium brytyjskiego i pozostał samodzielnym księstwem, zarządzanym przez maharadżę.
Surat Anglicy w Indiach, Europejczycy w Indiach, Marathowie
Wiliam Hawkins jako pierwszy rozwinął flagę angielską w porcie Surat w Gudżaracie, na wybrzeżu zachodnim, w 1608 roku. Port Surat został założony przez Portugalczyków w 1540 roku na mocy układów handlowych z cesarstwem Wielkich Mogołów, a niepoślednią rolę w jego zarządzaniu odegrali Parsowie, wyznawcy Zoroastry, przybyli z Persji. Przynosił ogromne dochody z opłat celnych od europejskich kupców, którzy wywozili stąd pierwsze indyjskie jedwabie, bawełnę i złoto. W niewiele lat port ten stał się wielkim ośrodkiem handlowym, z którego przede wszystkim korzystało cesarstwo, gdyż dla muzułmanów było to miejsce rozpoczęcia pielgrzymki do Mekki, a ogromną rolę odgrywali tu wciąż kupcy arabscy. W 1573 roku sam Akbar i jego matka wyruszyli stąd na pielgrzymkę do Mekki. W 1616 roku zarządzanie portem Surat przejęli Holendrzy, w 1664 roku przywódca Marathów Śiwadżi zdobył i splądrował Surat, który był ówcześnie największym i najbogatszym portem Indii. Śiwadżi oddał port pod zarządzanie Francuzów, a Kompania przejęła Surat dopiero w 1800 roku, kiedy był on już tylko portem peryferyjnym, wspomagającym Bombaj.
W 1534 roku Portugalczycy założyli nowy port w bon bahia, dobrej zatoce — Bombay. Port rozwijał się dobrze, ale stanowiąc część posagu portugalskiej księżniczki Katarzyny Braganza, żony króla angielskiego Karola II, przeszedł w 1661 roku pod zarząd angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej za sumę 10 funtów rocznego czynszu. W 1687 roku zostaje tam przeniesiona z Suratu siedziba Zarządu Głównego angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej dla całych Indii.
Śiwadżi próbował nawiązać kontakty z Aurangzebem, gdy ten był gubernatorem Dekanu, nawet zaproponował przejście na służbę mogolską w zamian za uznanie go zwierzchnikiem Maharashtry. Aurangzeb nie wykazał zainteresowania propozycją, uważając marackiego przywódcę za osobę bez większych wpływów. Jako cesarz wysłał jednak ekspedycję wojskową pod dowództwem swego wuja Szaisty Chana, brata cesarzowej Mumtaz, by uspokoić zapędy Marathów. W 1663 roku Śiwadżi przeprowadził śmiały nocny atak (nigdy nie prowadzono operacji wojskowych w nocy, gdyż noc należała do sił demonicznych) na oddziały mogolskie i odniósł wspaniałe zwycięstwo. Zginął wtedy syn Szaisty Chana i wielu wyższych dowódców. Legenda przypisuje mu nocne wtargnięcie do sypialni Szaisty i obcięcie mu podczas snu trzech palców u ręki jako znak swej bytności. W kolejnych atakach i zmyślnie zastawionych zasadzkach Śiwadżi ukazał cały kunszt nowoczesnego myślenia strategicznego — unikał ataków frontalnych, cenił swoich żołnierzy więc nie wysyłał ich na bezmyślne akcje, działał z zaskoczenia. Niedługo po pierwszych sukcesach zrabował port Surat i zdobył wielkie łupy, które pozwoliły mu stworzyć i uzbroić regularną partyzantkę. Aurangzeb uznał go za godnego przeciwnika i zaprosił na durbar do Agry na rokowania pokojowe. Jednak Śiwadżi otrzymał tam bardzo niskie miejsce w hierarchii stawienia się przed oblicze cesarza, czekał na audiencję zbyt długo i wreszcie uciekł z cesarskiego dworu (legenda chce, żeby salwował się ucieczką bezpośrednio do Jamuny na oczach gości i samego cesarza). Zmylił oczywiście pogoń i uszedł bez szwanku. W kolejnych latach prowadził wiele wypraw łupieżczych na tereny leżące poza Maharashtrą, ale także rozszerzał swoją władzę na drodze układów pokojowych z lokalnymi możnowładcami.
Szahdżahanbad Szahdżahan
W 1639 roku Szahdżahan oficjalnie przeniósł stolicę do Delhi, gdyż zakrojona na wielką skalę budowa Tadż Mahalu ograniczała rozwój Agry. Rozpoczął budowę nowego miasta, Szahdżahanbadu, gdzie Czandni Czowk stała się najbogatszą ulicą świata. Zapewne tam został wykonany Pawi Tron — rozkręcany i ustawiany tylko na czas największych uroczystości na dworze, był wykonany z grawerowanego i emaliowanego złota, jego oparcie stanowił pawi ogon inkrustowany największymi diamentami, rubinami i szafirami, a tułów pawia wykonano ze szmaragdu wielkości pięści; zrabowany podczas najazdu Nadir Szacha z Persji w 1739 roku, być może nadal znajduje się w Teheranie… Dziewięć lat trwała budowa Czerwonego Fortu w Delhi, gdzie w białych, marmurowych pałacykach cesarz kazał umieścić słynną perską inskrypcję: Jeżeli istnieje raj na ziemi, to jest tutaj, to jest tutaj, to jest tutaj. Przy Czandni Czowk powstał Dżama Masdżid, największy w Indiach meczet, ze szkołami i szpitalem, wybudowany w podzięce za cudowne ocalenie Dżahanary z poparzeń. Miasto w krótkim czasie osiągnęło liczbę 400 000 mieszkańców.
Takszasila Ajurweda, daty
Czaraka ze starożytnego miasta Takszasili stworzył pierwsze przekazane potomności dzieło lekarskie. Było przeznaczone do opanowania ustnego, w formie rozmowy między Atreją-lekarzem a uczniami, każda rozmowa kończyła się wierszem. Czaraka-Samhita ukazuje niezwykły poziom ziołolecznictwa, a zbiory ziół i leków przewyższają zbiory egipskie, z których zresztą wiele było zwyczajowo importowanych z Indii. Medycyna jako „mądrość życia” stanowiła podstawę nauczania w wielkich ośrodkach nauki. W Takszasili (dziś Taxila), która leżała na głównej trasie łączącej Azję Centralną z Indiami Środkowymi, a następnie była stolicą Gandhary Zachodniej, mieściło się słynne centrum nauk medycznych i buddyjskich.
Kaniszka, władca kuszański z Gandhary, podbija środkową dolinę rzeki Gangi; prawdopodobnie za jego czasów przedstawiono po raz pierwszy Buddę w postaci ludzkiej i ustalono kanon buddyjski, który został wyryty na miedzianych tabliczkach i zdeponowany w klasztorze Kundalawana w Kaszmirze; stolicą państwa Kuszanów była Takszasila, a inne wielkie ośrodki to Peszawar i Mathura
Tandżawur kraj Czolów, miejsca sacrum, świątynia, świątynie tamilskie
Ideałem władcy był legendarny król Karikala, a zbudowaną za jego czasów nowoczesną zaporę na rzece Kaweri, chroniącą deltę przed powodziami, opiewano w wielu hymnach pochwalnych. Poemat Pattinappalai mówi, że był władcą sprawiedliwym, wypełniającym dharmę, wzorem pobożności oraz prawym, mądrym i sprawiedliwym wojownikiem, a symbolem jego dynastii był tygrys. Więcej nic o nim nie wiadomo na pewno. Prace irygacyjne nad rzeką Kaweri były kontynuowane aż do czasów nam współczesnych. Język tamilski zachował słowo anikut, oznaczające zaporę z ziemi i kamieni usypaną w poprzek rzeki w celu jej regulacji. Najstarsza znana nam anikut, leżąca w okolicach miasta Tandżawur, o długości 330 m i szerokości 18 m, pochodzi z roku 150, a w XI wieku odnowiono ją i powiększono. Inną tamę ziemną zbudowano na początku naszej ery w Karnatace niedaleko Hospet, na liczącej 650 kilometrów długości rzece Tungabhadra, wpływającej do Kriszny.
[...]
Widżajala Czola był zrazu wasalem Pallawów, ale kiedy w 850 roku zdobył Tandżawur, on i jego synowie w trzy pokolenia zbudowali imperium. Do połowy X wieku podporządkowali sobie Pallawów i innych drobnych władców południowych Indii. Tandżawur stało się kosmopolityczną stolicą, do której przybywali kupcy z Arabii Felix oraz Malajowie i Chińczycy z Azji, a złoto i srebro wymieniano na indyjski heban i kość słoniową, przyprawy i bawełnę. Tamilowie od Chińczyków nauczyli się wszystkich tajemnic jedwabiu, od Arabów — żeglowania i handlowania, a od Malajów — jubilerstwa, tkactwa i barwienia batików. Międzynarodową renomą cieszyli się indyjscy rzemieślnicy zorganizowani w gildie i korporacje kupieckie, odlewający rzeźby z miedzi i brązu starożytną metodą traconego wosku. Tańczący Śiwa, Nataradża, stał się po wieki symbolem dynastii Czolów.
[...]
Najpotężniejszym władcą był Radżaradża, Król Królów (985-1014), a jego największym dziełem — świątynia w Tandżawur. Ofiarował jej ćwierć tony złota i tyleż srebra, niezliczone klejnoty oraz posiadłości ziemskie. Zatrudnił setki braminów i tysiące rzemieślników, którzy sprawiali, że pieniądz był w ciągłym obiegu. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, kiedyś pokrytej kutym złotem. Tandżawur był miastem nauki, więc cała ówczesna wiedza astrologiczna, matematyczna i geometryczna została zawarta w świątyni — zachowane są proporcje wszystkich linii wysokości w stosunku do szerokości i kanony hinduskich liczb świętych, z których najważniejsza jest liczba 108, poświęcona Śiwie. Radżaradża zdobył Malabar i rynki arabskie, gdzie arabskie konie i broń wymieniano na przyprawy (gałka muszkatołowa robiła furorę jako środek podniecający). Spore zyski przyniosła wyprawa łupieżcza na Cejlon, który nieco później jako prowincja został włączony do państwa Czolów, nie mówiąc o zdobyczach syna władcy, Radżendry, który doszedł aż na płaskowyż Dekan, do Bidżapuru, plądrując cały kraj. Łupy z tej właśnie wyprawy pozwoliły na wzniesienie wspaniałej świątyni w Tandżawur w 1010 roku. Jeszcze większym wyczynem Radżendry była poprowadzona przez Orissę wyprawa nad rzekę Gangę, oddaloną od doliny Kaweri o 1500 kilometrów. Podbijani i brani w niewolę królowie mieli jakoby nieść na głowie dzbany ze świętą wodą przeznaczoną do nowej świątyni w Gangakondaczolapuram.
[...]
Widżajala Czola był zrazu wasalem Pallawów, ale kiedy w 850 roku zdobył Tandżawur, on i jego synowie w trzy pokolenia zbudowali imperium. Do połowy X wieku podporządkowali sobie Pallawów i innych drobnych władców południowych Indii. Tandżawur stało się kosmopolityczną stolicą, do której przybywali kupcy z Arabii Felix oraz Malajowie i Chińczycy z Azji, a złoto i srebro wymieniano na indyjski heban i kość słoniową, przyprawy i bawełnę. Tamilowie od Chińczyków nauczyli się wszystkich tajemnic jedwabiu, od Arabów — żeglowania i handlowania, a od Malajów — jubilerstwa, tkactwa i barwienia batików. Międzynarodową renomą cieszyli się indyjscy rzemieślnicy zorganizowani w gildie i korporacje kupieckie, odlewający rzeźby z miedzi i brązu starożytną metodą traconego wosku. Tańczący Śiwa, Nataradża, stał się po wieki symbolem dynastii Czolów.
[...]
Najpotężniejszym władcą był Radżaradża, Król Królów (985-1014), a jego największym dziełem — świątynia w Tandżawur. Ofiarował jej ćwierć tony złota i tyleż srebra, niezliczone klejnoty oraz posiadłości ziemskie. Zatrudnił setki braminów i tysiące rzemieślników, którzy sprawiali, że pieniądz był w ciągłym obiegu. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, kiedyś pokrytej kutym złotem. Tandżawur był miastem nauki, więc cała ówczesna wiedza astrologiczna, matematyczna i geometryczna została zawarta w świątyni — zachowane są proporcje wszystkich linii wysokości w stosunku do szerokości i kanony hinduskich liczb świętych, z których najważniejsza jest liczba 108, poświęcona Śiwie. Radżaradża zdobył Malabar i rynki arabskie, gdzie arabskie konie i broń wymieniano na przyprawy (gałka muszkatołowa robiła furorę jako środek podniecający). Spore zyski przyniosła wyprawa łupieżcza na Cejlon, który nieco później jako prowincja został włączony do państwa Czolów, nie mówiąc o zdobyczach syna władcy, Radżendry, który doszedł aż na płaskowyż Dekan, do Bidżapuru, plądrując cały kraj. Łupy z tej właśnie wyprawy pozwoliły na wzniesienie wspaniałej świątyni w Tandżawur w 1010 roku. Jeszcze większym wyczynem Radżendry była poprowadzona przez Orissę wyprawa nad rzekę Gangę, oddaloną od doliny Kaweri o 1500 kilometrów. Podbijani i brani w niewolę królowie mieli jakoby nieść na głowie dzbany ze świętą wodą przeznaczoną do nowej świątyni w Gangakondaczolapuram.
Tandżawur — świątynia Brihadeswara, wystawiona przez najpotężniejszego władcę Czolów, Radżaradżę (985-1014) około roku 1000. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, którą król kazał pokryć kutym złotem.
W odróżnieniu od nich, w Indiach południowych ustaliły się zupełnie odmienne, choć wychodzące również od mandapy, założenia stylistyczne, z których wyłonił się styl nazywany drawidyjskim lub tamilskim. W Tamil Nadu, świątynie zaczęto wznosić znacznie później, dopiero za czasów Pallawów. Głównym elementem była wieża-sanktuarium o kwadratowej podstawie mandapy, nazywana wimana. Najwspanialszym przykładem są trzy świątynie Czolów — Brihadeswara z Tandżawur z 1010, Brihadeswara z Gangakondaczolapuram z 1035 oraz Airawateswara z Dasuram. Ich wimany sięgają 24 i 53 m wysokości. W świątyniach budowanych w późniejszym okresie wimana traci na znaczeniu i staje się płaskim sanktuarium głównym, a zyskuje na znaczeniu gopuram, wieża wieńcząca bramę wejściową, którą wchodzi się na dziedziniec. Gopuramy wznoszono aż do wieku XVII i osiągały one niekiedy gigantyczne rozmiary. Cechą charakterystyczną świątyń drawidyjskich jest niezwykła stabilność miejsca i kultu — te największe są czynne nieprzerwanie od tysiąca lat. Rozbudowywano je sukcesywnie, dodając nowe mandapy, otaczając murami i stawiając w ich obrębie domy dla służby świątynnej.
W Tandżawur, w Tamil Nadu, w świątyni Brihadeswara zbudowanej w 1010 roku, której szczyt wieńczyła niegdyś granitowa kopuła ze złotą iglicą, mieszkało ponad 400 devadasi, boskich tancerek, rozsławiających imię świątyni w całym królestwie Czolów. Świątynia Śiwy Nataradży w Czidambaram była jeszcze słynniejsza, gdyż devadasi układały choreografię do kosmicznego tańca Śiwy, Ananda Tandawy. Śiwa tańczył, a Parwati przyglądała się w zachwycie, ale kiedy ona zaczęła tańczyć, Śiwa przestraszył się, że zatańczy lepiej od niego. Wymyślał więc coraz trudniejsze karany i mudry. Parwati powtarzała je idealnie i była w swym tańcu coraz lepsza. Śiwa wymyślił już 101, 105 i 107 pozycji i układów rąk, ale Parwati wszystkie powtarzała idealnie. I nagle wtedy wypadł kolczyk z ucha Parwati, a Śiwa podniósł go stopą i włożył do swojego ucha — to jest 108 karana kosmicznego tańca Śiwy. Parwati straciła kolczyk i już nie wytańczyła tej karany. Śiwa wygrał. Na pamiątkę wydarzenia ustanowiono święto Thai Pusam, które odbywa się w Czidambaram co siedem lat.
Teheran Dara Szikoh
Dara uciekał najpierw w kierunku Pendżabu, później Radżputany, zawrócił do miejsca swego urodzenia do Adżmeru, ale jakoś marudził i nie wiadomo na co czekał. Mógł zwyczajem pradziada uciec do Teheranu i tam prowadzić urocze życie zdetronizowanego księcia. Lecz podobno jego kobiety bały się, że zostaną siłą wcielone do haremu ówcześnie panującego władcy, opilca i lekkoducha. Więc kręcił się w kółko, armia topniała, wytracił wielokrotnie rabowane całe obozowe wyposażenie i wreszcie, gdy umarła Nadira-begam, kompletnie się załamał. Byli razem 27 lat. W akcie rozpaczy odesłał wszystkich żołnierzy w kondukcie żałobnym do Lahore i pozostał sam, z młodszym synem i dwiema córkami. Niebawem przestali go wspierać wszyscy hinduscy przywódcy z Radżputany, chociaż był ich sprzymierzeńcem i występował w obronie ich wiary. Pojmany zdradziecko w dalekim Beludżystanie przez Malika Dżawana, wodza afgańskiego, u którego zatrzymał się w gościnę, został przekazany Dżaj Singhowi z Amberu, dowódcy armii cesarskiej. A ten oddał go w ręce Aurangzeba, który urządził szczególne widowisko, by pognębić brata.
Tiruvannamalai miejsca sacrum, Ramana Maharishi, samadhi
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
[...]
Tiruvannamalai — leżąca na południowym szlaku Śiwy świątynia Arunaczaleswara, początkowo poświęcona Surji, posiada najwyższy gopuram w całym Tamil Nadu. Aszram mędrca z południowych Indii, Ramany Maharishi, znajduje się u stóp góry Arunaczala.
[...]
Tiruvannamalai — leżąca na południowym szlaku Śiwy świątynia Arunaczaleswara, początkowo poświęcona Surji, posiada najwyższy gopuram w całym Tamil Nadu. Aszram mędrca z południowych Indii, Ramany Maharishi, znajduje się u stóp góry Arunaczala.
Urodził się w 1879 roku na południu Indii. Gdy miał 16 lat porzucił rodzinę i udał się na poszukiwanie świętej góry Arunaczala, Góry Świętego Płomienia, o której myślał, że jest górą mityczną, i że nie istnieje naprawdę. Wiedziony wewnętrznym głosem przybył do Tiruvannamalai i odkrył swoją górę. Oczarowany obecnością mitu w życiu doczesnym, osiadł u jej podnóży w grocie, gdzie spędził resztę życia. Uczniowie przybywali do niego z całych Indii i w latach 30-tych założyli aszram, działający do chwili obecnej.
[...]
W aszramie w Tiruvannamalai spędziła wiele czasu Wanda Dynowska.
[...]
W aszramie w Tiruvannamalai spędziła wiele czasu Wanda Dynowska.
W Kankhal koło Haridwaru, w północnych Indiach, znajduje się samadhi jednej z największych współczesnych indyjskich świętych, Ma Anandy Mayi, przy którym wielbiciele gromadzą się codziennie podczas wieczornej pudży; Samadhi Matki Teresy — na dziedzińcu jej Domu w Kalkucie, odwiedzane przez pielgrzymów wszystkich wyznań i religii; Samadhi Ramany Maharishiego — w aszramie w Tiruvannamalai, gdzie mieszkał i nauczał; Samadhi wielkiego indyjskiego filozofa Śri Aurobindo oraz Matki, jego życiowej siakti, znajduje się na terenie założonego przez nich aszramu w Pondicherry, koło Madras.
Tranquebar Europejczycy w Indiach
Duńska Kompania Wschodnioindyjska powstała w 1616 roku otrzymując przywilej handlowy od króla Christiana IV. W 1620 roku założyła stanowisko handlowe w Tranquebar. Przez pierwsze 19 lat wysłano jednak tylko 18 okrętów (z czego aż 11 zaginęło). Importowała swego czasu więcej herbaty niż kompania brytyjska i z tego aż 90% przemycała do Wielkiej Brytanii z dużym zyskiem. Została rozwiązana już w 1729 roku, a nieliczni wolni kupcy duńscy przeszli pod jurysdykcję innych kompanii. Kiedy w 1807 roku Dania straciła całą swą flotę zakończyła się dlań era handlu przyprawami i produktami kolonialnymi. Tranquebar został ostatecznie sprzedany Anglikom w 1845 roku.
Trivandrum Europejczycy w Indiach, Stany Książęce Indii
Holenderska Kompania Wschodnioindyjska powstała zaraz po brytyjskiej, już w 1602 roku, uchwałą parlamentu Republiki Zjednoczonych Prowincji i otrzymała monopol na działalność kolonialną w Azji. Błyskawicznie stała się koncernem międzynarodowym, korzystając z wielkich prywatnych inwestycji niemieckich i żydowskich, była pierwszą spółką wypuszczającą akcje i papiery wartościowe. Zakładała kantony w Iranie, Bangladesz, Syjamie (Tajlandia), Chinach i na Wyspie Sormoza (Tajwan), w Japonii (oraz, dla przypomnienia, w Południowej Afryce — kolonię w Cape, w RPA). W 1640 roku złamała portugalski monopol na handel cynamonem, zdobywając port Galle na Cejlonie (Sri Lanka). Od 1650 roku Holendrzy penetrowali Wybrzeże Malabarskie od Trivandrum po Kochin. Przejęli zwierzchnictwo (handlowe) nad portugalskim Mattancherry, gdzie odrestaurowali w 1663 roku pałac radży Kochinu (nazywany do dziś Dutch Palace).
Trawankor ze stolicą w Trivandrum zajmuje południową część Kerali. Dawniejsze księstwo Travancor rozciągało się od Wybrzeża Malabarskiego do przylądka Komorin. W 1684 roku Brytyjczycy założyli pierwszą faktorię handlową rozpoczynając wywóz pieprzu, gałki muszkatołowej, goździków i wiórek kokosowych, a Kompania przejęła kontrolę nad Wybrzeżem Malabarskim w 1795 roku.
Udajpur Radżputowie
Między V a VIII wiekiem trwał wielki proces hinduizacji (czy braminizacji) „nowych” plemion radżpuckich, które przyjęły hinduskie religie i obyczaje i poczęły wstępować na drogę wypełniania dharmy. Większość z nich stała się gorliwymi wyznawcami Kriszny, a Ramę uważała za protoplastę swego rodu. Klany radżpuckie, asymilując się z ludnością, wśród której legendy i mity z czasów wedyjskich były wciąż żywe, zaczęły udowadniać swe pochodzenie od rodów najbardziej starożytnych. Trochę później, w czasach średniowiecza, daje się zauważyć ogromne zainteresowanie i nawet zafascynowanie najdawniejszą historią lokalną, co zaowocowało swoistym „podłączeniem się pod tradycję wedyjską”, rozumianą zresztą jako wyjątkowa szansa wywyższenia swych rodów. Niewątpliwie bramini odegrali w tym nowym procesie mitotwórczym ogromną rolę. W Puranach cytowana jest legendarna dynastia braminów z czasów wedyjskich założona przez Ikszawaku, wnuka Surji, do której mieli należeć władcy Ajodhji, a więc Rama. Ten klan synów słońca, Surjawamsia, wzbogacił się zatem o klan Kaczwaha z Dżajpuru i Alwaru, klan Guhilot, klan Rathor z Dżodhpuru i Bikaneru, Sisodia z Udajpuru, klan Vakhela, które wszystkie zaczęły wywodzić swe pochodzenie od tej starożytnej linii. Inni Radżputowie zwrócili uwagę na „młodszą” linię Somawamsia lub Czandrawamsia, do której należały mityczne klany Jadawa (klan Kriszny), Paurawa i Kaśi, cytowane w Mahabharacie. Od synów księżyca wywiedli więc swe pochodzenie: Bhatti z Dżajsalmeru, Chudasama, klan Dżatów.
[...]
Mewar leży na południu Radżputany, za górami Arawalli, które oddzielają ten region od gorącego powietrza pustyni Thar. Żyzna dolina rzeki Czambal była zawsze spichlerzem krainy należącej kiedyś do starego klanu Sisodia, pochodzącego z północnych Indii, który następnie przeniósł się do Gudżaratu i tam ostatecznie osiadł. Imponująca forteca Czittorgarh, wzniesiona w 734 roku na niedostępnym pitonie była przez osiem wieków niezdobyta. Kiedy Akbar ją zdobył i zrównał z ziemią, Udaj Singh przeniósł siedzibę rodu do Udajpuru.
[...]
Udajpur (Mewar) o powierzchni 33 987 km2 jest jednym z najpiękniejszych regionów Indii. Władcy Mewaru noszą do dziś tytuł maharana, pochodzą ze starszej linii Surjawamsia, synów słońca, a pod swą komendą mieli niegdyś 36 innych klanów. Ich założycielem był legendarny Bappu Rawal, którego guru Harit Raszi namaścił w duchu odpowiedzialności za dobro swego ludu. Bogini Eklingji czuwa od VII wieku nad dharmą, spełnianiem obowiązku ksiatriji. Czittorgarh, najpotężniejsza forteca rodu i jednocześnie całej Radżputany, a w czasach Wielkich Mogołów — symbol potęgi Sisodiów, będąca przez osiemset lat ich stolicą, została zdobyta przez Akbara w 1567 roku i zrównana z ziemią. Zginęło 30 000 mieszkańców, mordowanych metodycznie i do ostatniego. Zginęło 8 000 ksiatrijów, wybornych wojowników. Ale uratował się podobno w całości radżpucki oddział wyśmienitych łuczników, którzy w odpowiednim momencie uszli z miasta w przebraniu biednych, wiejskich kobiet. W Czittor urodziła się i żyła największa hinduska poetka, Mira Bai (1503-1573), opiewająca mistyczną miłość do Kriszny; na szczęście wiodła życie wędrowne i podczas oblężenia przebywała w Dwarce.
[...]
Udaj Singh wskazał miejsce na lokację miasta już w 1569 roku, ale Udajpur był budowany w latach 1597-1620 i stał się jednym z najpiękniejszych miast Radżputany. Zwłaszcza XVIII wiek był okresem największej prosperity — odrodziły się sztuki plastyczne, zwłaszcza oryginalna sztuka miniatury mewarskiej, najstarsza w Radżputanie, istniejąca od XV wieku i najmniej podobna do miniatury mogolskiej. Podobnie jak inni władcy, ranowie z Mewaru podpisali traktaty pokojowe z Anglikami w 1818 roku.
[...]
Mewar leży na południu Radżputany, za górami Arawalli, które oddzielają ten region od gorącego powietrza pustyni Thar. Żyzna dolina rzeki Czambal była zawsze spichlerzem krainy należącej kiedyś do starego klanu Sisodia, pochodzącego z północnych Indii, który następnie przeniósł się do Gudżaratu i tam ostatecznie osiadł. Imponująca forteca Czittorgarh, wzniesiona w 734 roku na niedostępnym pitonie była przez osiem wieków niezdobyta. Kiedy Akbar ją zdobył i zrównał z ziemią, Udaj Singh przeniósł siedzibę rodu do Udajpuru.
[...]
Udajpur (Mewar) o powierzchni 33 987 km2 jest jednym z najpiękniejszych regionów Indii. Władcy Mewaru noszą do dziś tytuł maharana, pochodzą ze starszej linii Surjawamsia, synów słońca, a pod swą komendą mieli niegdyś 36 innych klanów. Ich założycielem był legendarny Bappu Rawal, którego guru Harit Raszi namaścił w duchu odpowiedzialności za dobro swego ludu. Bogini Eklingji czuwa od VII wieku nad dharmą, spełnianiem obowiązku ksiatriji. Czittorgarh, najpotężniejsza forteca rodu i jednocześnie całej Radżputany, a w czasach Wielkich Mogołów — symbol potęgi Sisodiów, będąca przez osiemset lat ich stolicą, została zdobyta przez Akbara w 1567 roku i zrównana z ziemią. Zginęło 30 000 mieszkańców, mordowanych metodycznie i do ostatniego. Zginęło 8 000 ksiatrijów, wybornych wojowników. Ale uratował się podobno w całości radżpucki oddział wyśmienitych łuczników, którzy w odpowiednim momencie uszli z miasta w przebraniu biednych, wiejskich kobiet. W Czittor urodziła się i żyła największa hinduska poetka, Mira Bai (1503-1573), opiewająca mistyczną miłość do Kriszny; na szczęście wiodła życie wędrowne i podczas oblężenia przebywała w Dwarce.
[...]
Udaj Singh wskazał miejsce na lokację miasta już w 1569 roku, ale Udajpur był budowany w latach 1597-1620 i stał się jednym z najpiękniejszych miast Radżputany. Zwłaszcza XVIII wiek był okresem największej prosperity — odrodziły się sztuki plastyczne, zwłaszcza oryginalna sztuka miniatury mewarskiej, najstarsza w Radżputanie, istniejąca od XV wieku i najmniej podobna do miniatury mogolskiej. Podobnie jak inni władcy, ranowie z Mewaru podpisali traktaty pokojowe z Anglikami w 1818 roku.
Udżdżain jantra, miejsca sacrum, Radżputowie, religia rzeki Gangi
On i jego następca wznieśli w latach 1725-1745 pięć obserwatoriów astronomicznych w Delhi, Dżajpurze, Waranasi, Udżdżainie i Mathurze; wszystkie noszą nazwę Jantar Mantar, przyrządy do obliczeń; każde jest unikatem na światową skalę. Dla ciekawości — indyjski południk, odpowiednik Greenwich, przebiega w Udżdżainie i tam zbierali się od czasów archaicznych aż do nowożytnych indyjscy astrolodzy, by przeprowadzić obliczenia; dziś zbierają się u maharadży w Dżajpurze.
Udżdżain jest jednym z najbardziej starożytnych siedlisk Indii, wspaniale rozwiniętym i znanym jako Awantika już za czasów panowania ojca cesarza Asioki. Według opowieści mitologicznej tutaj właśnie, nad rzeką Śiprą, Śiwa pokonał asiurów. Miasto było słynne dzięki oświeconym władcom, na dworze jednego z nich żył wielki poeta Kalidasa, królowały nauki ścisłe, astronomia i matematyka. Słynne obserwatorium Dżaj Singha z XVIII wieku, wybudowane w miejscu, gdzie przebiegał południk indyjskich astronomów, jest czynne do dziś. W świątyni Mahakaleśwara (zburzonej przez muzułmanów w 1235 roku i odbudowanej z fundacji rodziny Scindiów w XIX wieku) znajduje się dżjoti lingam, lingam światła, uważany za najważniejszy ze wszystkich hinduskich lingamów.
W latach 1699-1743 władcą był Dżaj Singh II, który zbudował miasto Dżajpur i przeniósł tam stolicę rodową. Jego ojciec, Bishan Singh, dał mu najlepsze możliwe wykształcenie, gdyż już w niemowlęctwie przepowiedziano mu wspaniały los. Wstąpił na tron w wieku 11 lat, panował przez 44 lata. To on dostał on Aurangzeba tytuł Sawai, raz i ćwiartkę mądrzejszy. Wstawał o świcie przy tajemniczym dźwięku fletu i w prostej szacie udawał się do świątyni Kali, gdzie modlił się żarliwie. Pracował przez 14 godzin dziennie, pasjonowała go matematyka i astronomia, studiował Syntaxe Ptolemeusza, Tabulae Astronomica De La Hire’a, Historia Coelestis Britanica Flamsteeda, Principia Newtona, Elements Euklidesa, tablice astronomiczne Mirza Ulug Bega oraz dzieła Aryabhatty, Varahmihiry, Brahmagupty i Bhaskaracharyi. Kazał tłumaczyć na sanskryt greckie i perskie dzieła starożytnych astronomów, zgromadził ogromną bibliotekę. Zbudował pięć obserwatoriów astronomicznych Jantar Mantar — w Dżajpurze, w swoim pałacu nad Gangą w Benaresie, w Udżdżainie i Mathurze, a w Delhi — dla potrzeb władcy mogolskiego Muhameda Szaha (jantra z sanskrytu instrument; mantra — formuła magiczna do obliczeń).
Czwarta w Udżdżain, mieście starożytnej astrologii, gdzie w czasach już całkiem nowożytnych władca Dżajpuru, Dżaj Singh, zbudował jedno ze swych pięciu słynnych obserwatoriów astrologicznych.


