miejsca
wioski, drogi, aszramy…
Adżanta miejsca sacrum, świątynia
Adżanta — jeśli groty Ellory szczycą się wspaniałą rzeźbą i płaskorzeźbą, to groty Adżanty zdumiewają wspaniałymi malowidłami. Powstały na przestrzeni tysiąca lat, między II wiekiem p.n.e. a VIII wiekiem n.e. Służyły jako wihary i czajtie dla mnichów buddyjskich. Malowidła zostały wykonane przez wędrownych artystów.
Buddyjska stupa nie jest świątynią, lecz pamiątką i znakiem Dharmy, nauki rozpowszechnionej przez Buddę. Odprawianie rytuału polega na okrążaniu stupy zgodnie z ruchem wskazówek zegara i powtarzaniu mantr wraz z kręceniem młynka modlitewnego. Mówi się, że umierający Budda potrącił miseczkę, a ona potoczyła się i przewróciła — uczniowie przyjęli ten ostatni dany przez Nauczyciela znak jako znak Dharmy. Pierwotne stupy były małymi kopcami usypanymi z ziemi. Stupa może być relikwiarzem i zawierać prochy wielkiego lamy (w Ladakhu). Cesarz Asioka zbudował stupy we wszystkich miejscach związanych z domniemanym pobytem Buddy, w czasach późniejszych — wybierano miejsca arbitralnie. Klasztor buddyjski wraz z salą zebrań dla mnichów z posągiem siedzącego Buddy to wihara; w Indiach uchowały się przed pożogą muzułmańską tylko wihary dobrze ukryte, jak te wykute w skale w Adżancie.
Agnikand Radżputowie
Około wieku XV powstała nowa legenda, nawiązująca i do czasów wedyjskich, i do czasów walk ze Scytami czy Śwetahunami, a przede wszystkim do czasów przyjmowania religii hindu pod egidą braminów. Wszyscy Radżputowie uznawali zawsze za najważniejsze miejsce swego kultu najwyższy wierzchołek Mount Abu, w górach Arawalli, gdzie wyłoniły się z ognia cztery główne plemiona radżpuckie. Na zboczu góry Śikhara (1880 m) medytowali za czasów wedyjskich riszi, recytując najstarsze sanskryckie teksty. Właśnie tam, w świętym miejscu Agnikand, zapłonął wielki ogień Agnikula w intencji ratowania ziemi przed niszczącymi ją demonami. W odpowiedzi na modlitwy przebłagalne braminów z ognia wyłonili się czterej ksiatrijowie, którzy uwolnili ziemię od demonów. Można w tej legendzie dopatrzeć się reminiscencji z dawnych czasów, kiedy nie-aryjscy przywódcy plemienni pod okiem braminów sprawowali rytuały i palili stosy ofiarne przyjmując dharmę hindu i jednocześnie konsolidowali się, by stawić opór przeciw Scytom. Niewykluczone, że takie wielkie spotkanie głównych rodów radżpuckich odbyło się w 556 roku, kiedy Bappu Rawal, legendarny protoplasta klanu Sisodia, został obdarzony nadzwyczajną siłą, dzielnością i brawurą konieczną do obrony terytoriów. We wszystkich radżpuckich legendach rodzinnych powtarza się motyw konieczności ćwiczenia się w rzemiośle wojennym i jakby nakaz pozostania ksiatriją, wojownikiem, którego efektem jest ów słynny honor niepoddania się przeciwnikowi i walki aż do utraty życia w imię wolności klanu. Radżputowie podzielili się na cztery linie Agnikula, pochodzących z ognia, do których należały miedzy innymi dynastie Czalukja, Solanki z Gudżaratu, Chauhan z Kota. Linia Paramara obejmowała 35 klanów, Parihara — 12 klanów, Solanki — 16 klanów, Czauhan — 24 klany.
Almora Jacques Vigne, Swami Vijayananda
Do Indii przyjechał w 1985 roku na studia filozofii i sanskrytu w Banaras Hindu University w Waranasi, korzystając ze stypendium rządu francuskiego. Spotkał Swami Widżajanandę, francuskiego lekarza, ucznia Ma Anandy Mayi i ten pobyt u stóp mistrza okazał się kresem poszukiwań i początkiem własnej drogi duchowej. Wybrał tradycję wedanty, nie-dwoistości. Osiadł na wiele lat przy aszramie Ma Anandy Mayi w Kankhal koło Rishikesh, by pracować pod kierunkiem mistrza. Choć przebył paroletnie odosobnienie w pustelni Almora w Himalajach, to nigdy nie zerwał kontaktów ze światem ani z przyjaciółmi — specjalnie dla nich od czasu do czasu „schodzi z gór”.
[...]
Od marca 2007 do lutego 2008 Jacques odbył wielkie tournee po Francji i Włoszech, odwiedzając praktycznie wszystkie zaprzyjaźnione ośrodki terapeutyczne, szkoły jogi i medytacji, domy rozwoju wewnętrznego, dzieląc się z innymi swym pięknym doświadczeniem. I znów, od kwietnia 2008, zaszył się w swej ulubionej aszramie w Almora, a może nawet wyżej w pustelni Dhaulchina w Himalajach indyjskich i patrzy na świat z wysokości 7000 metrów, a przed nim roztacza się bajeczny widok na Nanda Devi, najwyższy szczyt Indii. Mówił, że chce medytować przez parę dobrych lat.
[...]
We wrześniu 2003 ukazała się u tego samego wydawcy La mystique du silence, Mistyka ciszy. Owoc paroletniego odosobnienia w aszramie Almora w Himalajach.
[...]
Od marca 2007 do lutego 2008 Jacques odbył wielkie tournee po Francji i Włoszech, odwiedzając praktycznie wszystkie zaprzyjaźnione ośrodki terapeutyczne, szkoły jogi i medytacji, domy rozwoju wewnętrznego, dzieląc się z innymi swym pięknym doświadczeniem. I znów, od kwietnia 2008, zaszył się w swej ulubionej aszramie w Almora, a może nawet wyżej w pustelni Dhaulchina w Himalajach indyjskich i patrzy na świat z wysokości 7000 metrów, a przed nim roztacza się bajeczny widok na Nanda Devi, najwyższy szczyt Indii. Mówił, że chce medytować przez parę dobrych lat.
[...]
We wrześniu 2003 ukazała się u tego samego wydawcy La mystique du silence, Mistyka ciszy. Owoc paroletniego odosobnienia w aszramie Almora w Himalajach.
Przez osiem lat mieszka w aszramie Ma w Benares nad Gangą. Przez dziewięć lat pędzi życie prawie pustelnicze w małej aszramie Almora u podnóży Himalajów, skąd schodzi do wioski tylko po jedzenie. Przez siedem lat oddaje się całkowitej samotności w pustelni Dhaulchina w Himalajach indyjskich na wysokości 7000 metrów, podziwiając Nanda Devi. Na wyraźne życzenie Ma schodzi w 1975 na niziny i osiedla się u jej boku w Kankhal, gdzie mieszka do dziś.
Amber Akbar, Dara Szikoh, Dżahangir, warna
Odważny i samodzielny, przejął ster rządów gdy miał 17 lat. Nigdy nikomu nie ufał do końca, ale otaczał się wspaniałymi ludźmi, takimi jak dowódca cesarskiej armii Man Singh z Amberu, doradca Todar Mal, biograf i najczulszy przyjaciel Abulfazl czy radża Birbal, hindus, z którym uwielbiał grywać w szachy.
Radżputowie z Amberu uważali, że był zbyt wielkim liberałem religijnym, otoczonym zgrają fakirów i hinduskich mistyków, niezdolnym do sprawowania władzy, dlatego nie wspierali go jako przyszłego cesarza i w końcu zdradzili. Wątpili, by łatwowierny i ufny z natury Dara potrafił rządzić wielkimi Indiami, i rzeczywiście, w świecie brutalnej siły ten artystycznie utalentowany książę nie miał żadnych szans.
Historia narodzin Dżahangira, obfituje w niejedną legendę. Akbar mając 27 lat miał wszystko, ale nie miał syna. Poradzono mu, by udał się z pielgrzymką do Sikri, gdzie mieszkał Szejk Salim Cziszti, uważany wtedy za największego w Indiach świętego. Przepowiedział cesarzowi trzech synów. Nieoczekiwanie to hinduska, Radżputanka z Amberu powiła w 1569 roku księcia Salima, następcę tronu, Dzierżyciela Świata. Był jedynym cesarzem nie obrzezanym.
W toku dziejów starożytna warna ksiatrijów prawie całkowicie wyniszczyła się wzajemnie w konfliktach zbrojnych i w jej miejsce weszli między V a VII wiekiem n.e. Radżputowie oraz później, w XV wieku — Sikhowie. Jednak Radżputowie, którzy siebie nazwali ksiatrijami, wyrażali publicznie nadzwyczaj wielką uniżoność i poddaństwo do boga Ramy, ich klanowej iszta dewaty, boskości prowadzącej — maharadżowie Amberu i potem Dżajpuru codziennie rano odprawiali pudżę w prywatnej świątyni, w której musieli brać udział wszyscy doradcy i przywódcy wojskowi.
Arcot Anglicy w Indiach
Port w Bombaju przejęła od Portugalczyków korona brytyjska jako posag portugalskiej księżniczki Katarzyny Braganza, a następnie przekazała go Kompanii w 1668 roku za symboliczne 10 funtów rocznego czynszu. W 1687 roku zostaje do Bombaju przeniesiona z Suratu siedziba Zarządu Głównego angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej dla całych Indii. Żadne prywatne przedsiębiorstwo w Bombaju nie mogło obejść się bez finansowego wsparcia parskich bankierów, którzy trzymali kluczowe stanowiska bankowe aż do czasów nam współczesnych. Budowę portu w Kalkuty rozpoczęto od budowy Fortu William w 1696 roku. Do końca XVII wieku Kompania ugruntowała swój monopol handlowy, choć musiała go dzielić z Holendrami, których zyski okazały się najwyższe, a ich Kompania w 1669 roku najbogatszą w Europie. Ale od początku XVIII wieku nieposkromiona żądza zysków dyrektorów angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej doprowadziła do jej gwałtownego rozwoju i przejęcia władzy absolutnej. Nominalnie była wciąż przedsiębiorstwem handlowym, ale tak dalece rozszerzyła zasięg swej władzy, że w rezultacie weszła w konflikt z państwami o podobnie zaborczych intencjach, przede wszystkim z Francją i Holandią. Fort Saint-George w Madrasie był miejscem zażartych walk, kiedy to Francuzi zapragnęli zdobyć swój przyczółek do kolonizacji Indii. Ostatecznie zostali pokonani przez Robert Clive'a w 1751 roku pod Arcot i zmuszeni do opuszczenia Indii (opuścili bezpowrotnie Madras, osiedlając się w Pondicherry).
Belur aszram, Wiwekananda
Ramakrishna Mission, założona przez Wiwekanandę w 1897 w Belur pod Kalkutą, budowała i prowadziła szkoły, biblioteki, sierocińce, szpitale. Misje nie szerzyły i nie szerzą żadnej religii, ich celem jest poznanie nauk Ramakrishny, wybitnego bengalskiego mędrca.
W 1897 założył w Belur pod Kalkutą Ramakrishna Mission, instytucję, której zadaniem było budowanie szkół, bibliotek, sierocińców, szpitali i opieka nad wychowankami. Misje nie szerzą żadnej religii, ich celem jest: z hindusa uczynić lepszego hindusa, z chrześcijanina — lepszego chrześcijanina, dzięki zrozumieniu nauk Ramakrishny.
Bhimbetka miejsca sacrum
Bhimbetka (koło Bhopalu) to zespół skalnych schronień i jaskiń z niezwykłymi malunkami pochodzącymi z czasów prehistorycznych (mezolit, 9 tys. lat p.n.e.). Występują tu najstarsze na świecie sztucznie stworzone skalne ściany i podłogi oraz jedne z najstarszych petroglifów. Ściany pokryte są rysunkami słoni, jeleni i bizonów, na jednym z malowideł widnieje paw, wąż, jeleń i słońce.
Bidżapur Aurangzeb
Co z tego, że był żołnierzem i politykiem znacznie bardziej utalentowanym niż Dara i pozostali bracia, gdy kampanie wojskowe pożerały cały roczny budżet państwa. W 1681 roku Aurangzeb opuścił ostatecznie Delhi i wyruszył zdobyć Dekan: bajeczne Bidżapur i Golkondę. Wszystkie jego podboje były nieopłacalne — wojna w Dekanie pochłaniała 100 tysięcy ludzi rocznie, a straty w koniach, słoniach, wielbłądach i wołach wynosiły 300 tysięcy rocznie. By zdobyć Bidżapur (1686) zasypano z rozkazu cesarza fosę, płacąc okolicznej ludności od każdego przyniesionego kosza z gliną. Sikander, młodziutki władca ostatniej starożytnej hinduskiej monarchii, zgnił w więzieniu. Zdobywanie Golkondy (1687) było ostatnim spektakularnym widowiskiem ostatniego Mogoła. Przez kolejnych dwadzieścia lat kręcił się w kółko, tracąc wojsko i wpływy, ale udawał, że rządzi. Ironią losu, najbardziej znienawidzony cesarz żył najdłużej ze wszystkich Timurydów — 89 lat. Zmarł w 1707 roku.
Brindaban aszram
ISKCON — International Society of Krishna Consciousness, Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kriszny założone przez Swami Prabhupada w 1965 roku w San Francisco, nazywane niekiedy ruchem Hare Kriszna, zrzesza dziś w świecie miliony wyznawców i prowadzi konkretne akcje charytatywne (dożywianie głodujących). Mają swój piękny ośrodek i świątynię w Brindaban koło Agry, gdzie według mitologii żył Kriszna.
Bubaneszwar Mahabharata
Rozpacz Ardżuny przed rozpoczęciem decydującej bitwy (Bhagawadgita) przypomina rozpacz Asioki po tym, jak jego wojownicy wycięli w pień wszystkich mieszkańców Kalingi. Historycy podają, że na Polu Dhauli (dziś Bubaneszwar) mogło zginąć 100 tysięcy wojowników, a ponieważ w wojsku drawidyjskim kobiety walczyły na równi z mężczyznami, doniesiono Asioce o ogromnej liczbie ciał kobiecych porozrzucanych w nieładzie, i o ciałach dzieci. Konsekwencją tej zagłady było, jak wiadomo, przyjęcie przez Asiokę nauk Buddy. Cesarz nie „przeszedł” na „buddyzm” jak byśmy to dziś powiedzieli, lecz pod wpływem światłych ludzi, wśród których byli zarówno wielbiciele doktryny Buddy jak i adepci Mahawiry, jogini, bramini i wielu innych, zmienił zasady swej polityki. Prymat moralności uznał za najważniejszy. Tyle wiemy.
Buksor Anglicy w Indiach
To od Bengalu Robert Clive zaczął więc budować podwaliny pod przyszłe imperium brytyjskie. Bengal, Bihar i Orissa od czasów Akbara były jedną silną, świetnie zagospodarowaną i administracyjnie dobrze zorganizowaną prowincją, zarządzaną bezpośrednio przez drugiego syna cesarskiego (pierwszy był następcą tronu) — było to jedno z najwyższych i najbardziej odpowiedzialnych stanowisk na dworze, a prowincja była tak bogata, że cesarze nigdy nie chcieli jej oddać w obce ręce. Szudża, syn Szahdżahana i brat Aurangzeba, został namiestnikiem Bengalu, Biharu i Orissy gdy miał 26 lat i wkrótce stał się niekoronowanym władcą Indii Wschodnich, zaś w czasie wojny sukcesyjnej rzeczywiście koronował się na cesarza, zanim uciekł przed bratem w kierunku Chittagongu. Prowincja urosła w siłę i uniezależniła się od cesarstwa, pozostając pod zarządem wysokich urzędników, którzy utworzyli dynastię muzułmańskich nababów, pozwalając zasiadać na niższych stanowiskach państwowych rodowitym Bengalczykom. Na terenie Bengalu zawsze istniała wielka sieć bazarów, na których kupcy muzułmańscy i hinduscy wymieniali towary pochodzące ze wszystkich regionów Indii. W Bengalu uprawiano ryż i rośliny strączkowe oraz morwę do hodowli jedwabników, w Biharze — pszenicę i opium. W wymianie handlowej uczestniczyli nie tylko Hindusi, ale także Arabowie i muzułmanie indyjscy oraz wszyscy Europejczycy. Tak więc Bengal miał w XVII wieku kwitnącą gospodarkę, dobrze rozwiniętą wymianę handlową i sieć przedsiębiorstw finansowych, służących pożyczkami i zabezpieczeniami. Niezależność Bengalu została jednak zaprzepaszczona przez samego władcę. Młody Siradż ud-Daula zajął nierozważnie w 1756 roku Fort William, koło Kalkuty, bastion Albionu, co wywołało panikę i wściekłość Anglików. Robert Clive odzyskał Fort w roku następnym, a nababowi wydał ostateczną bitwę pod Palasi. Chaos w Bengalu trwał do 1764 roku, kiedy w bitwie pod Buksor wojsko Kompanii pokonało kolejnego władcę, wezyra. W 1765 roku Kompania podpisała traktaty pokojowe z cesarzem mogolskim w Delhi, który nadał jej tytuł nababa Bengalu, włączając Kompanię w struktury imperium mogolskiego. Punkt ciężkości rodzącego się imperium brytyjskiego przeniósł się z zachodniego wybrzeża do Indii Wschodnich, do Bengalu i późniejszej Prezydentury Madras, obejmującej Karnatakę (państwo Majsur) i Tamil Nadu. Bombaj ustąpił na jakiś czas miejsca Kalkucie. Dopiero za Radżu brytyjskiego Bombaj zyskał na znaczeniu, a Kalkuta nic na tym nie straciła.
Chandernagor Śri Aurobindo
Rok więzienia okazał się momentem zwrotnym w życiu Śri Aurobindo. Poświęcił się bez reszty studiowaniu jogi i medytacji, a idea wyzwolenia Indii od kolonizatorów przybrała znacznie szerszą postać — wyzwolenia człowieka od ograniczeń projektowanych przez umysł. Gdy wyszedł z więzienia, jego zapał walki rewolucyjnej miał już zupełnie inny wymiar. Anglicy jednak nadal nadzorowali działalność dziennikarską Aurobindo i byli gotowi znów go zatrzymać. Ukrywał się najpierw we francuskim kantorze Chandernagor, by ostatecznie w 1910 roku zbiec do Pondicherry. Uznał, iż niepodległość Indii jest tylko kwestią czasu, a jego obecność w tej walce nie jest ani niezbędna, ani konieczna. Oznaczało to przede wszystkim całkowite zerwanie z dotychczasową działalnością nawołującą do zbrojnej rewolucji.
Cittor Akbar
W 1567 zdobył fortecę Cittor, uważaną za symboliczną kolebkę radżpuckiej potęgi. Kazał wymordować wszystkich mieszkańców — 30 000 ludzi, w tym 8 000 ksiatrijów, wojowników. Radżputana — choć nie do końca — ugięła się.
Czandni Czowk Dara Szikoh, Dżatowie, Szahdżahan
Nałożono mu na nogi kajdany, a kat trzymał gołą szablę nad jego głową i tak wleczono ulicą Czandni Czowk w stronę Czerwonego Fortu, po drodze mijając karawanseraj Dżahanary… Cesarz zwołał tajną naradę, na której kazał oskarżyć brata o zdradę stanu i odstępstwo religijne. Ulemowie wzięli odwet za hasło z młodości: Raj jest tam, gdzie nie ma ani jednego mułły.Otrzymał prawomocny wyrok natychmiastowej śmierci.
Wielokrotnie atakowali i wywozili łupy również z Czerwonego Fortu w Delhi, lecz wiadomo, że największej wywózki majątku Wielkich Mogołów dokonał władca Persji, Nadir Szach, który w 1739 roku przybył z Teheranu do Delhi ze sporą armią. Na wozach zaprzężonych w indyjskie bawoły i wielbłądy całymi tygodniami wywoził z pałaców dworskich namiestników cenne tureckie i perskie kobierce, zasłony, lampy i złote łańcuchy (biżuterię pozabierała służba). Wywiózł cesarskie konie i bogato zdobne słonie oraz całe tabory wyposażonych we wszystko namiotów. Persowie zrabowali też bezcenny baldachim z pereł zdobiący sarkofag Mumtaz w Tadż Mahalu, a także słynny pawi tron wykonany na polecenie Szahdżahana przez złotników z Czandni Czowk w Szahdżahanbadzie (Old Delhi), który być może nadal znajduje się w Teheranie. Po Persach i Dżatach nic już nie zostało do zrabowania dla Anglików…
W 1639 roku Szahdżahan oficjalnie przeniósł stolicę do Delhi, gdyż zakrojona na wielką skalę budowa Tadż Mahalu ograniczała rozwój Agry. Rozpoczął budowę nowego miasta, Szahdżahanbadu, gdzie Czandni Czowk stała się najbogatszą ulicą świata. Zapewne tam został wykonany Pawi Tron — rozkręcany i ustawiany tylko na czas największych uroczystości na dworze, był wykonany z grawerowanego i emaliowanego złota, jego oparcie stanowił pawi ogon inkrustowany największymi diamentami, rubinami i szafirami, a tułów pawia wykonano ze szmaragdu wielkości pięści; zrabowany podczas najazdu Nadir Szacha z Persji w 1739 roku, być może nadal znajduje się w Teheranie… Dziewięć lat trwała budowa Czerwonego Fortu w Delhi, gdzie w białych, marmurowych pałacykach cesarz kazał umieścić słynną perską inskrypcję: Jeżeli istnieje raj na ziemi, to jest tutaj, to jest tutaj, to jest tutaj. Przy Czandni Czowk powstał Dżama Masdżid, największy w Indiach meczet, ze szkołami i szpitalem, wybudowany w podzięce za cudowne ocalenie Dżahanary z poparzeń. Miasto w krótkim czasie osiągnęło liczbę 400 000 mieszkańców.
[...]
Ludwik XIV, panujący we Francji od 1643, nie mógł nie słyszeć o obłędnym zbytku na dworze Wielkiego Mogoła — wysyłał do cesarskiej armii szpiegów wojskowych dla rozpracowania tamtejszych strategii wojennych i oblężniczych. Od pewnego żołdaka usłyszał opowieść o Czandni Czowk, najbogatszej ulicy ówczesnego świata, o diamentach i szmaragdach niespotykanej wielkości, o rzeźbionych w nefrycie pucharach, o Pawim Tronie i innych skarbach. Po wysłuchaniu relacji, król wsadził żołdaka-szpiega do więzienia za szerzenie kłamliwych opowieści! Słynny ceremoniał codziennego wstawania króla-Słońce został, moim zdaniem, oparty o niemal identyczny rytuał wstawania do porannych obowiązków cesarzy mogolskich. Już Akbar traktował siebie jak Słońce promieniujące na świat poddanych, a urzędników — jak krążące wokół siebie planety…
[...]
Ludwik XIV, panujący we Francji od 1643, nie mógł nie słyszeć o obłędnym zbytku na dworze Wielkiego Mogoła — wysyłał do cesarskiej armii szpiegów wojskowych dla rozpracowania tamtejszych strategii wojennych i oblężniczych. Od pewnego żołdaka usłyszał opowieść o Czandni Czowk, najbogatszej ulicy ówczesnego świata, o diamentach i szmaragdach niespotykanej wielkości, o rzeźbionych w nefrycie pucharach, o Pawim Tronie i innych skarbach. Po wysłuchaniu relacji, król wsadził żołdaka-szpiega do więzienia za szerzenie kłamliwych opowieści! Słynny ceremoniał codziennego wstawania króla-Słońce został, moim zdaniem, oparty o niemal identyczny rytuał wstawania do porannych obowiązków cesarzy mogolskich. Już Akbar traktował siebie jak Słońce promieniujące na świat poddanych, a urzędników — jak krążące wokół siebie planety…
Czidambaram miejsca sacrum, świątynia, świątynie tamilskie
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
Najpierw jest miejsce sacrum, a dopiero potem świątynia. Niemal wszystkie hinduskie świątynie były budowane w miejscach wyznaczonych przez określone zdarzenie mitologiczne, czyniące owo miejsce świętym. Od czasów starożytnych, a może nawet archaicznych, poprzedzających ruch budowy świątyń z kamienia, w tych właśnie miejscach odbywały się prowadzone przez braminów i pudżarinów rytuały i pudże upamiętniające owo zdarzenie. W Ajodhji najpierw przez setki lat świętowano urodziny boga Ramy dokładnie w miejscu, w którym według mitologii znajdował się królewski pałac, a dopiero później zbudowano tam kamienną świątynię. Podobnie w Mathurze, urodziny Kriszny obchodzono przez 3 tysiące lat zanim wzniesiono świątynię. Według mitologii, Śiwa po śmierci Sati, ukochanej małżonki, nosił na plecach jej ciało i rozpaczał; Brahma chciał mu ulżyć i przywrócić do rozsądku, więc odcinał po kawałku różne części jej ciała i wyrzucał; wtedy jeden palec spadł w miejscu nazywanym Kalighat. Od niepamiętnych czasów odprawiano w tym miejscu rytuały i „pamiętano” o tym, że bogowie też cierpią. I wprawdzie dzisiejsza świątynia jest całkiem nowoczesna (z roku 1847), to miejsce kultu jest tak stare jak hinduska mitologia. Obok Kalighat zbudowano Kalkutę, dziś 30-milionowe miasto, ale ludzie wciąż cierpią razem z Śiwą. Świątynia w Czidambaram została wzniesiona dokładnie tam, gdzie żyli w lesie dwaj asceci, którym Śiwa pokazał swój kosmiczny taniec.
W Tandżawur, w Tamil Nadu, w świątyni Brihadeswara zbudowanej w 1010 roku, której szczyt wieńczyła niegdyś granitowa kopuła ze złotą iglicą, mieszkało ponad 400 devadasi, boskich tancerek, rozsławiających imię świątyni w całym królestwie Czolów. Świątynia Śiwy Nataradży w Czidambaram była jeszcze słynniejsza, gdyż devadasi układały choreografię do kosmicznego tańca Śiwy, Ananda Tandawy. Śiwa tańczył, a Parwati przyglądała się w zachwycie, ale kiedy ona zaczęła tańczyć, Śiwa przestraszył się, że zatańczy lepiej od niego. Wymyślał więc coraz trudniejsze karany i mudry. Parwati powtarzała je idealnie i była w swym tańcu coraz lepsza. Śiwa wymyślił już 101, 105 i 107 pozycji i układów rąk, ale Parwati wszystkie powtarzała idealnie. I nagle wtedy wypadł kolczyk z ucha Parwati, a Śiwa podniósł go stopą i włożył do swojego ucha — to jest 108 karana kosmicznego tańca Śiwy. Parwati straciła kolczyk i już nie wytańczyła tej karany. Śiwa wygrał. Na pamiątkę wydarzenia ustanowiono święto Thai Pusam, które odbywa się w Czidambaram co siedem lat.
[...]
Jednak możliwe okazało się odtworzenie 108 karan, wszystkich pozycji tańca Śiwy, dzięki odczytaniu języka ciała statuetek wykutych w kamieniu. Najlepsze i najpiękniejsze statuetki przedstawiające ów taniec znajdują się w świątyni Nataradży w Czidambaram. Trudniejszym zadaniem okazało się odtworzenie samego ruchu, a mianowicie połączenie statycznych pozycji w sekwencję taneczną. Dzisiaj, tancerki różnie interpretują ten taniec — jedne wykonują tylko czyste pozycje karana, nie dodając ruchu z obawy przed zdradą sztuki, inne — zdobywają się na kreację artystyczną i ośmielają przetworzyć karany w ruch dynamiczny. Jedną z pionierek w tej dziedzinie była francuska tancerka Menaka de Mahodaya, która wraz z indyjską tancerką Kumari Swarnamukhi i jej ojcem, odtworzyła w latach 70. XX wieku 47 na 108 pozycji tańca Śiwy. Karany w niczym nie przypominają ani ruchu, ani układów choreograficznych obmyślonych dla tańca Bharata Natyam.
[...]
W lesie wokół Czidambaram żyło tysiąc ascetów, którzy nie mieli poważania dla Śiwy, a może w ogóle go nie znali. Śiwa postanowił dać im nauczkę. Przemienił się w żebraka i razem z Wisznu przebranym za kobietę, udali się do ascetów. Asceci wyczuli niebezpieczeństwo — z ognia ofiarnego wydobyli tygrysa i nasłali przeciw Śiwie, ale żebrak rozerwał go małym palcem, a z jego skóry zrobił sobie przepaskę na biodra. Riszi rzucili ogromną kobrę, ale Śiwa zawinął ją wokół szyi i zrobił sobie naszyjnik. Wreszcie stworzyli i posłali straszliwego demona, ale Śiwa zmiażdżył go stopą i zatańczył na nim Taniec Szczęśliwości, Ananda Tandawę. Asceci zrozumieli swoje zbłądzenie i oddali się w służbę Śiwie. Kapłani ze świątyni w Czidambaram uważają, że są spadkobiercami owych zbłąkanych przed-aryjskich ascetów. Bogowie powrócili w sfery niebiańskie, a Wisznu opowiedział o wspaniałym tańcu Śiwy wężowi Adi Śesza, na którym zazwyczaj spoczywa, śniąc swój kosmiczny sen. Wąż chciał zobaczyć taniec, więc Śiwa obiecał, że wróci do Czidambaram, by jeszcze raz zatańczyć Ananda Tandavę, taniec, który ludziom przynosi wyzwolenie.
[...]
Co siedem lat w Czidambaram odbywa się Thai Pusam, święto tańca.
[...]
Jednak możliwe okazało się odtworzenie 108 karan, wszystkich pozycji tańca Śiwy, dzięki odczytaniu języka ciała statuetek wykutych w kamieniu. Najlepsze i najpiękniejsze statuetki przedstawiające ów taniec znajdują się w świątyni Nataradży w Czidambaram. Trudniejszym zadaniem okazało się odtworzenie samego ruchu, a mianowicie połączenie statycznych pozycji w sekwencję taneczną. Dzisiaj, tancerki różnie interpretują ten taniec — jedne wykonują tylko czyste pozycje karana, nie dodając ruchu z obawy przed zdradą sztuki, inne — zdobywają się na kreację artystyczną i ośmielają przetworzyć karany w ruch dynamiczny. Jedną z pionierek w tej dziedzinie była francuska tancerka Menaka de Mahodaya, która wraz z indyjską tancerką Kumari Swarnamukhi i jej ojcem, odtworzyła w latach 70. XX wieku 47 na 108 pozycji tańca Śiwy. Karany w niczym nie przypominają ani ruchu, ani układów choreograficznych obmyślonych dla tańca Bharata Natyam.
[...]
W lesie wokół Czidambaram żyło tysiąc ascetów, którzy nie mieli poważania dla Śiwy, a może w ogóle go nie znali. Śiwa postanowił dać im nauczkę. Przemienił się w żebraka i razem z Wisznu przebranym za kobietę, udali się do ascetów. Asceci wyczuli niebezpieczeństwo — z ognia ofiarnego wydobyli tygrysa i nasłali przeciw Śiwie, ale żebrak rozerwał go małym palcem, a z jego skóry zrobił sobie przepaskę na biodra. Riszi rzucili ogromną kobrę, ale Śiwa zawinął ją wokół szyi i zrobił sobie naszyjnik. Wreszcie stworzyli i posłali straszliwego demona, ale Śiwa zmiażdżył go stopą i zatańczył na nim Taniec Szczęśliwości, Ananda Tandawę. Asceci zrozumieli swoje zbłądzenie i oddali się w służbę Śiwie. Kapłani ze świątyni w Czidambaram uważają, że są spadkobiercami owych zbłąkanych przed-aryjskich ascetów. Bogowie powrócili w sfery niebiańskie, a Wisznu opowiedział o wspaniałym tańcu Śiwy wężowi Adi Śesza, na którym zazwyczaj spoczywa, śniąc swój kosmiczny sen. Wąż chciał zobaczyć taniec, więc Śiwa obiecał, że wróci do Czidambaram, by jeszcze raz zatańczyć Ananda Tandavę, taniec, który ludziom przynosi wyzwolenie.
[...]
Co siedem lat w Czidambaram odbywa się Thai Pusam, święto tańca.
Czittagong Aurangzeb, Szahdżahan
Ograniczył działalność piratów, nie dopuścił do osadowienia się kupców europejskich, przyłączył Czittagong. Kupcy muzułmańscy zostali zwolnieni z opłat celnych, hindusi zaś musieli opłacać 5% wartości towaru.
Kolejny syn to Szudża (1616). Miał zmysłową urodę lekkoducha, był dobrze wykształcony i inteligentny, ale znudzony wykwintnym życiem dworu, pobłażał wszystkim swoim zachciankom. Nie interesował się ani sprawami ducha czy religii, ani polityką. Zapisano w kronikach, że nie odznaczał się żadnym talentem z wyjątkiem umiejętności korzystania z życia. Był sybarytą, a zabawy w napady na nieprzyjacielskie cytadele wyraźnie go nudziły. Gdy miał 26 lat ojciec zrobił go namiestnikiem Bengalu, Biharu i Orissy i wkrótce stał się niekoronowanym władcą Indii Wschodnich. Ale zmarniał z dala od głównego nurtu historii. W czasie wojny sukcesyjnej uciekł przed bratem w tropikalną dżunglę w okolice Czittagongu, gdzie prawdopodobnie zginął wraz z całym oddziałem wojskowym. Miał 43 lata. Aurangzeb nie zaznał spokoju do końca życia, bojąc się zemsty, nigdy bowiem nie odnaleziono ciała Szudży.
Czittorgarh sati
Dżauhar był jeszcze innym, choć podobnym obyczajem, stosowanym przez klany Radżputów, lecz jedynie przez żony i konkubiny członków najwyższych warn, a więc braminów i ksiatrijów. Terytorialnie dotyczył wyłącznie państw Radżputany (a nie całych Indii) i terenów zdobytych przez Radżputów. Gdy forteca poddawała się i przechodziła w ręce wroga, kobiety, dzieci i starcy wchodzili na stos całopalny, by nie wpaść w ręce wroga i nie zostać pohańbionymi przez muzułmańskich najeźdźców, którzy starców zazwyczaj zabijali, a kobiety brali do swych haremów. Podobnie, polska szlachta kresowa mawiała: Wolę dziecko swe własnymi rękoma utłuc, niż na poturczenie w janczary oddać. Kiedy cesarz Akbar zdobywał Czittorgarh, nieugiętą fortecę Radżputów, widział z oddali czarne dymy zapalonych stosów: Kiedy został zabity dzielny Dżaj Mal, Radżputowie wycofali się, zebrali radę i wybrali na swego dowódcę młodego, szesnastoletniego Patę. Ten, uważając, iż bitwa była ostatecznie przegrana, zarządził dżauhar. Zapłonęły stosy w domach radżpuckich dowódców — Paty, Sahiba Chana z klanu Rathor, Isara Chana z klanu Czauhan oraz wielu innych, i tak trzysta ich żon, konkubin i służących weszło dobrowolnie w ogień, a wśród nich dziewięć żon dowódców klanów oraz pięć hinduskich księżniczek…
[...]
Louis Frederic, Akbar, le Grand Moghol Akbar nakazał wymordowanie całej ludności i mówi się, że poległo 30 tysięcy osób, w tym — 8 tysięcy ksiatrijów.
[...]
Louis Frederic, Akbar, le Grand Moghol Akbar nakazał wymordowanie całej ludności i mówi się, że poległo 30 tysięcy osób, w tym — 8 tysięcy ksiatrijów.
Dakshineswar Devi, Durga, Kali i inne boginie
Kult bogini Kali przetrwał w najsilniejszej formie w Bengalu, gdzie każda wioska ma swoją kalibari, przybytek bogini. Jej wielkim poddanym był Ramakrishna, mistyk bengalski z XIX wieku, który przywrócił w Indiach czysty kult tej bogini. Świątynia Dakshineswar w północnej Kalkucie stała się najważniejszym miejscem kultu. Anglicy kolonizujący w tym czasie Kalkutę myśleli, iż owa intensywność oddawania kultu bogini jest typowa dla całych Indii — miasto było zbudowane na ziemi Kali (Kali-kshetra), nad brzegiem Gangi i nazywało się Kalighat. Ale to Ramakrishna i jego uczeń Wiwekananda przyciągnęli żarem oddania innych mieszkańców nowego miasta. W walce o niepodległość Indii, Kali zyskała nową symbolikę — jako personifikacja Bengalu pomogła wystąpić w ataku frontalnym przeciw Anglikom, a walka ta rozpoczęła się właśnie w Kalkucie.
Dandia Mahatma Gandhi
Po raz pierwszy na szeroką skalę Mahatma Gandhi użył tej broni organizując słynny marsz solny w 1930 roku, by złamać narzucony przez Anglików monopol sprzedaży soli; wyruszył z aszramu Sabarmati w Ahmadabadzie do Dandii nad oceanem, gdzie zamierzał uwarzyć sól z wody morskiej, co było zabronione. Jego zwycięstwem było nie uwarzenie soli, lecz solidarność tłumu wieśniaków, którzy w niespotykanej liczbie poszli za nim.
Dasuram świątynia
W odróżnieniu od nich, w Indiach południowych ustaliły się zupełnie odmienne, choć wychodzące również od mandapy, założenia stylistyczne, z których wyłonił się styl nazywany drawidyjskim lub tamilskim. W Tamil Nadu, świątynie zaczęto wznosić znacznie później, dopiero za czasów Pallawów. Głównym elementem była wieża-sanktuarium o kwadratowej podstawie mandapy, nazywana wimana. Najwspanialszym przykładem są trzy świątynie Czolów — Brihadeswara z Tandżawur z 1010, Brihadeswara z Gangakondaczolapuram z 1035 oraz Airawateswara z Dasuram. Ich wimany sięgają 24 i 53 m wysokości. W świątyniach budowanych w późniejszym okresie wimana traci na znaczeniu i staje się płaskim sanktuarium głównym, a zyskuje na znaczeniu gopuram, wieża wieńcząca bramę wejściową, którą wchodzi się na dziedziniec. Gopuramy wznoszono aż do wieku XVII i osiągały one niekiedy gigantyczne rozmiary. Cechą charakterystyczną świątyń drawidyjskich jest niezwykła stabilność miejsca i kultu — te największe są czynne nieprzerwanie od tysiąca lat. Rozbudowywano je sukcesywnie, dodając nowe mandapy, otaczając murami i stawiając w ich obrębie domy dla służby świątynnej.
Datia Stany Książęce Indii
Datia, na drodze z Orczi do Kadżuraho, była przez wieki lennem Bundelów z Bundelkhand, a dziś jest maleńkim, spokojnym sołtysostwem. A jednak Datia była cytowana w epopei Mahabharata… jako odwieczny kraj hindu…
Deeg Dżatowie
Suraj Mal, przywódca Dżatów, ustanowił w 1732 roku książęcy stan Bharatpur z rodowymi fortami w Deeg i Lobagarh, a wkrótce potem ich domeny zostały oficjalnie uznane przez Kompanię Wschodnioindyjską. Ponieważ dobrze im służyli i paktowali, więc otrzymali prawo do 17 strzałów armatnich podczas angielskich durbarów, tyleż samo, ile starożytny niemal ród z Dżajpuru.
Dhaulchina Jacques Vigne, Swami Vijayananda
Od marca 2007 do lutego 2008 Jacques odbył wielkie tournee po Francji i Włoszech, odwiedzając praktycznie wszystkie zaprzyjaźnione ośrodki terapeutyczne, szkoły jogi i medytacji, domy rozwoju wewnętrznego, dzieląc się z innymi swym pięknym doświadczeniem. I znów, od kwietnia 2008, zaszył się w swej ulubionej aszramie w Almora, a może nawet wyżej w pustelni Dhaulchina w Himalajach indyjskich i patrzy na świat z wysokości 7000 metrów, a przed nim roztacza się bajeczny widok na Nanda Devi, najwyższy szczyt Indii. Mówił, że chce medytować przez parę dobrych lat.
Przez osiem lat mieszka w aszramie Ma w Benares nad Gangą. Przez dziewięć lat pędzi życie prawie pustelnicze w małej aszramie Almora u podnóży Himalajów, skąd schodzi do wioski tylko po jedzenie. Przez siedem lat oddaje się całkowitej samotności w pustelni Dhaulchina w Himalajach indyjskich na wysokości 7000 metrów, podziwiając Nanda Devi. Na wyraźne życzenie Ma schodzi w 1975 na niziny i osiedla się u jej boku w Kankhal, gdzie mieszka do dziś.
Dwarka Akbar, Stany Książęce Indii
W Cittor urodziła się największa hinduska poetka Mira Bai, 1503-1573, opiewająca mistyczną miłość do Kriszny; na szczęście wiodła życie wędrowne i podczas oblężenia przebywała w Dwarce.
Dynastia Wadijarów wywodzi swe pochodzenie od dwóch braci ksiatrijów pochodzenia radżpuckiego, którzy około roku 1399 przybyli na południe aż z Dwarki w Gudżaracie w poszukiwaniu miejsc świętych. Tradycja mówi, iż wsparli oni miejscowego wodza w potyczkach z sąsiadami, a kiedy wódz zmarł, jeden z książąt otrzymał w dowód uznania rękę córki. Opierając się o lokalne układy sił, a przede wszystkim z racji upadku królestwa Widżajanagaru po 1566 roku, młodzi Radżputowie zbudowali z czasem prężne państwo, które we względnym spokoju przetrwało od 1568 aż do 1759 roku.
Dżajpur Tadż Mahal, warna
Wieńcząca korpus dzieła charakterystyczna kopuła nie jest ani cebulą, ani gruszką, ani piersią kobiecą (jak czytam w różnych publikacjach), jest wzorowana na hełmie tureckiego wojownika z armii Babura, który podbił Indie i stała się z daleka widocznym znakiem islamu. Wszystkie meczety mają podobny kształt kopuły, którą po mistrzowsku odwzorowano. Taki hełm można oglądnąć w muzeum City Palace w Dżajpurze, w zbrojowni.
W toku dziejów starożytna warna ksiatrijów prawie całkowicie wyniszczyła się wzajemnie w konfliktach zbrojnych i w jej miejsce weszli między V a VII wiekiem n.e. Radżputowie oraz później, w XV wieku — Sikhowie. Jednak Radżputowie, którzy siebie nazwali ksiatrijami, wyrażali publicznie nadzwyczaj wielką uniżoność i poddaństwo do boga Ramy, ich klanowej iszta dewaty, boskości prowadzącej — maharadżowie Amberu i potem Dżajpuru codziennie rano odprawiali pudżę w prywatnej świątyni, w której musieli brać udział wszyscy doradcy i przywódcy wojskowi.
Dżambukeśwar miejsca sacrum
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
Dżodhpur sati
Przy bramie wejściowej do innej fortecy radżpuckiej, w Dżodhpurze, widnieją odciski dłoni trzydziestu jeden kobiet, które zdecydowały się na samospalenie po śmierci władcy.
Ekambareśwar miejsca sacrum
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
Elephanta miejsca sacrum
Elephanta — wyspa naprzeciw portu Bombaj, gdzie znajdują się wykute w bazaltowej skale groty z VI wieku, z czasów świetności rzeźby Guptów. Poświęcone są bogu Śiwie, a najciekawsza — to jego Trimurti, Trójaspektowość, gdzie występuje pod trzema postaciami: energii twórczej Śiakti, niszczyciela w groźnym aspekcie Bhairawy i jako Śiwa zachowujący.
Ellora miejsca sacrum
Adżanta — jeśli groty Ellory szczycą się wspaniałą rzeźbą i płaskorzeźbą, to groty Adżanty zdumiewają wspaniałymi malowidłami. Powstały na przestrzeni tysiąca lat, między II wiekiem p.n.e. a VIII wiekiem n.e. Służyły jako wihary i czajtie dla mnichów buddyjskich. Malowidła zostały wykonane przez wędrownych artystów.
[...]
Ellora — świątynia Kailasanatha wykuta w bazaltowym bloku skalnym w latach 725-755, poświęcona jest Śiwie.
[...]
Ellora — świątynia Kailasanatha wykuta w bazaltowym bloku skalnym w latach 725-755, poświęcona jest Śiwie.
Fort William Anglicy w Indiach
To od Bengalu Robert Clive zaczął więc budować podwaliny pod przyszłe imperium brytyjskie. Bengal, Bihar i Orissa od czasów Akbara były jedną silną, świetnie zagospodarowaną i administracyjnie dobrze zorganizowaną prowincją, zarządzaną bezpośrednio przez drugiego syna cesarskiego (pierwszy był następcą tronu) — było to jedno z najwyższych i najbardziej odpowiedzialnych stanowisk na dworze, a prowincja była tak bogata, że cesarze nigdy nie chcieli jej oddać w obce ręce. Szudża, syn Szahdżahana i brat Aurangzeba, został namiestnikiem Bengalu, Biharu i Orissy gdy miał 26 lat i wkrótce stał się niekoronowanym władcą Indii Wschodnich, zaś w czasie wojny sukcesyjnej rzeczywiście koronował się na cesarza, zanim uciekł przed bratem w kierunku Chittagongu. Prowincja urosła w siłę i uniezależniła się od cesarstwa, pozostając pod zarządem wysokich urzędników, którzy utworzyli dynastię muzułmańskich nababów, pozwalając zasiadać na niższych stanowiskach państwowych rodowitym Bengalczykom. Na terenie Bengalu zawsze istniała wielka sieć bazarów, na których kupcy muzułmańscy i hinduscy wymieniali towary pochodzące ze wszystkich regionów Indii. W Bengalu uprawiano ryż i rośliny strączkowe oraz morwę do hodowli jedwabników, w Biharze — pszenicę i opium. W wymianie handlowej uczestniczyli nie tylko Hindusi, ale także Arabowie i muzułmanie indyjscy oraz wszyscy Europejczycy. Tak więc Bengal miał w XVII wieku kwitnącą gospodarkę, dobrze rozwiniętą wymianę handlową i sieć przedsiębiorstw finansowych, służących pożyczkami i zabezpieczeniami. Niezależność Bengalu została jednak zaprzepaszczona przez samego władcę. Młody Siradż ud-Daula zajął nierozważnie w 1756 roku Fort William, koło Kalkuty, bastion Albionu, co wywołało panikę i wściekłość Anglików. Robert Clive odzyskał Fort w roku następnym, a nababowi wydał ostateczną bitwę pod Palasi. Chaos w Bengalu trwał do 1764 roku, kiedy w bitwie pod Buksor wojsko Kompanii pokonało kolejnego władcę, wezyra. W 1765 roku Kompania podpisała traktaty pokojowe z cesarzem mogolskim w Delhi, który nadał jej tytuł nababa Bengalu, włączając Kompanię w struktury imperium mogolskiego. Punkt ciężkości rodzącego się imperium brytyjskiego przeniósł się z zachodniego wybrzeża do Indii Wschodnich, do Bengalu i późniejszej Prezydentury Madras, obejmującej Karnatakę (państwo Majsur) i Tamil Nadu. Bombaj ustąpił na jakiś czas miejsca Kalkucie. Dopiero za Radżu brytyjskiego Bombaj zyskał na znaczeniu, a Kalkuta nic na tym nie straciła.
Gangakondaczolapuram kraj Czolów, świątynia
Najpotężniejszym władcą był Radżaradża, Król Królów (985-1014), a jego największym dziełem — świątynia w Tandżawur. Ofiarował jej ćwierć tony złota i tyleż srebra, niezliczone klejnoty oraz posiadłości ziemskie. Zatrudnił setki braminów i tysiące rzemieślników, którzy sprawiali, że pieniądz był w ciągłym obiegu. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, kiedyś pokrytej kutym złotem. Tandżawur był miastem nauki, więc cała ówczesna wiedza astrologiczna, matematyczna i geometryczna została zawarta w świątyni — zachowane są proporcje wszystkich linii wysokości w stosunku do szerokości i kanony hinduskich liczb świętych, z których najważniejsza jest liczba 108, poświęcona Śiwie. Radżaradża zdobył Malabar i rynki arabskie, gdzie arabskie konie i broń wymieniano na przyprawy (gałka muszkatołowa robiła furorę jako środek podniecający). Spore zyski przyniosła wyprawa łupieżcza na Cejlon, który nieco później jako prowincja został włączony do państwa Czolów, nie mówiąc o zdobyczach syna władcy, Radżendry, który doszedł aż na płaskowyż Dekan, do Bidżapuru, plądrując cały kraj. Łupy z tej właśnie wyprawy pozwoliły na wzniesienie wspaniałej świątyni w Tandżawur w 1010 roku. Jeszcze większym wyczynem Radżendry była poprowadzona przez Orissę wyprawa nad rzekę Gangę, oddaloną od doliny Kaweri o 1500 kilometrów. Podbijani i brani w niewolę królowie mieli jakoby nieść na głowie dzbany ze świętą wodą przeznaczoną do nowej świątyni w Gangakondaczolapuram.
Brihadeswara z Gangakondaczolapuram
Gangotri miejsca sacrum, religia rzeki Gangi
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
Świętość Gangi nie polega na jej jedyności, wyłączności czy cudowności, lecz na użyteczności dla ludzi — pomonsunowe wylewy zapewniały i zapewniają żyzność pól uprawnych na Nizinie Hindustańskiej. Jednocześnie wiedza o archaicznej przeszłości subkontynentu, którego geologia i geografia są wciąż in statu nascendi, kształtują się nadal i zmieniają krajobraz niemal na naszych oczach, wywołuje zaniepokojenie przyszłością Gangi. W 1897 pod wpływem trzęsienia ziemi w Assamie uległo zmianie ukształtowanie całego pasma górskiego, a w 1810 nastąpiła zmiana struktury błot w rejonie Kaććh, w Gudżaracie. W bardzo odległych czasach zaginęła rzeka Saraswati, dziś giną Jamuna i Czambal; nie jest powiedziane, że Ganga będzie płynęła zawsze. Codzienne pudże odprawiane na jej brzegach wyrażają radość i wdzięczność za to, że jest, że wciąż trwa. Najważniejsze miejsca pielgrzymek to — Gangotri, Rishikesh, Haridwar, Prayag, czyli miejsce ofiary, Waranasi i Kalkuta.
[...]
Inna opowieść mitologiczna mówi, że wody Gangi wypłynęły spod stóp Wisznu i zalawszy górę Kailasę spłynęły na włosy Śiwy, a ten potrząsając głową sprawił, że woda zaczęła z nich spadać kropla po kropli, aż powstała rzeka i wielkie jeziora w Indiach południowych. Jeszcze inne powiadają, że wytrysnęła spod stóp Brahmy lub z palców Parwati, albo że wypłynęła z pyska krowy niebiańskiej w Gangotri jako Bhagirati (potok wypływający spod lodowca, w niższym biegu nazwany już Gangą). Jeszcze inna opowieść mówi, że to Bhagiratha, prawnuk króla Sagary z Ajodhji żył tak długo w ascezie, aż Śiwa spełnił jego życzenie, by rzeka Ganga popłynęła przez spragnioną wody Nizinę Hindustańską. Śiwa poprowadził wody Gangi poprzez swe gęste włosy, gdyż inaczej, upadając na ziemię z potworną siłą, zniszczyłaby ziemie uprawne. Bhagiratha nazwał rzekę sagara, ocean, i wykopał dla niej łożysko, nad którym od niepamiętnych czasów kąpią się pielgrzymi, zmywając karmę poprzednich żywotów. Obraz rzeki kojarzy się z bogami, których siedziby są tam wysoko oraz z kryształowo czystą wodą, tryskającą ze sfer niebiańskich znajdujących się gdzieś w górze. Wielka rzeka nie ma swego źródła w ziemi, spływa do ludzi z niebios. Spłynięcie rzeki w dół jako dar bogów jest w Indiach częstym tematem twórczości religijno-artystycznej (Mahaballipuram w Tamil Nadu).
[...]
Ganga o 2700 kilometrów długości i największym dorzeczu — 2 165 000 km2 — tworzy wraz z Brahmaputrą największą deltę świata, rozlewającą się w niezliczonych odnogach na powierzchni 110 000 km2. Za początek rzeki uważa się potok na wysokości 3150 metrów w Gangotri, miejscu zaślubin Śiwy i Parwati — dla hindusów cel pielgrzymek równie ważny jak Waranasi.
[...]
Inna opowieść mitologiczna mówi, że wody Gangi wypłynęły spod stóp Wisznu i zalawszy górę Kailasę spłynęły na włosy Śiwy, a ten potrząsając głową sprawił, że woda zaczęła z nich spadać kropla po kropli, aż powstała rzeka i wielkie jeziora w Indiach południowych. Jeszcze inne powiadają, że wytrysnęła spod stóp Brahmy lub z palców Parwati, albo że wypłynęła z pyska krowy niebiańskiej w Gangotri jako Bhagirati (potok wypływający spod lodowca, w niższym biegu nazwany już Gangą). Jeszcze inna opowieść mówi, że to Bhagiratha, prawnuk króla Sagary z Ajodhji żył tak długo w ascezie, aż Śiwa spełnił jego życzenie, by rzeka Ganga popłynęła przez spragnioną wody Nizinę Hindustańską. Śiwa poprowadził wody Gangi poprzez swe gęste włosy, gdyż inaczej, upadając na ziemię z potworną siłą, zniszczyłaby ziemie uprawne. Bhagiratha nazwał rzekę sagara, ocean, i wykopał dla niej łożysko, nad którym od niepamiętnych czasów kąpią się pielgrzymi, zmywając karmę poprzednich żywotów. Obraz rzeki kojarzy się z bogami, których siedziby są tam wysoko oraz z kryształowo czystą wodą, tryskającą ze sfer niebiańskich znajdujących się gdzieś w górze. Wielka rzeka nie ma swego źródła w ziemi, spływa do ludzi z niebios. Spłynięcie rzeki w dół jako dar bogów jest w Indiach częstym tematem twórczości religijno-artystycznej (Mahaballipuram w Tamil Nadu).
[...]
Ganga o 2700 kilometrów długości i największym dorzeczu — 2 165 000 km2 — tworzy wraz z Brahmaputrą największą deltę świata, rozlewającą się w niezliczonych odnogach na powierzchni 110 000 km2. Za początek rzeki uważa się potok na wysokości 3150 metrów w Gangotri, miejscu zaślubin Śiwy i Parwati — dla hindusów cel pielgrzymek równie ważny jak Waranasi.
Gir las indyjski
W Ghatach Zachodnich wyginęły bezpowrotnie drzewa będące kiedyś chlubą tego regionu — palisander indyjski, sandalin i drzewo tekowe. Naturalne lasy tropikalne przestały istnieć, a choć w ostatnich latach zwiększyła się z 20% do 23,7% powierzchnia lasów odtworzonych przez człowieka, to ginie rokrocznie ogromna liczba unikalnych gatunków zwierząt. Wraz ze zwiększaniem powierzchni lasów sadzonych (do 33% w roku 2012), zabezpieczono ostatnie już dzikie enklawy i utworzono kolejne Parki Narodowe zwiększając ich liczbę z 12 do 18, a rezerwatów — do 56. Największym Parkiem Narodowym jest Kaziranga w Assamie, najstarszym — Park Corbetta, a najciekawszym — Gir na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, gdzie ostały się jedyne w Indiach lwy i lamparty. Tereny chronione to 4,4% powierzchni kraju.
Girnar przekaz ustny — zapisany
I wiek n.e. — już tylko i wyłącznie bramini znają i pielęgnują sanskryt klasyczny, sformalizowany przez Paniniego; najstarszy zachowany zabytek poezji w sanskrycie klasycznym — Buddhaczarita, życiorys Buddy, napisany przez Aśwaghoszę; najstarszy zabytek prozy sanskryckiej to inskrypcja Rudradamana w Girnar z roku 150 n.e.
Gokula Kriszna i Radha
Kriszna urodził się w więzieniu, a gdy ojciec wziął go na ręce bramy więzienia otworzyły się za sprawą Wisznu i Wasudewa wyniósł dziecko, przeszedł przez wzburzone wody Jamuny i oddał opiekunce, która go wykarmiła. Kriszna jako dziecko był bardzo niesforny, a jego psoty w formie przypowieści są opowiadane wszystkim indyjskim dzieciom. Jaśoda z mężem Nandą, który był pasterzem krów mieszkała w Gokuli, zakątku krów, i Kriszna korzystał z niczym nie skrępowanej swobody w lesie Vrindavan. Jednak Jaśoda miała z nim mnóstwo kłopotów, na przykład nie pozwoliła mu wypić mleka, gdyż odstawiła je na masło, a Kriszna potajemnie wypił jednym haustem całe mleko. Kiedy Jaśoda znalazła pustą konew, przywołała Krisznę i kazała mu otworzyć buzię. Jaśoda zobaczyła we wnętrzu Kriszny cały świat i zrozumiała, że jest on bogiem.
Golkonda Aurangzeb, Koh-i-noor
Co z tego, że był żołnierzem i politykiem znacznie bardziej utalentowanym niż Dara i pozostali bracia, gdy kampanie wojskowe pożerały cały roczny budżet państwa. W 1681 roku Aurangzeb opuścił ostatecznie Delhi i wyruszył zdobyć Dekan: bajeczne Bidżapur i Golkondę. Wszystkie jego podboje były nieopłacalne — wojna w Dekanie pochłaniała 100 tysięcy ludzi rocznie, a straty w koniach, słoniach, wielbłądach i wołach wynosiły 300 tysięcy rocznie. By zdobyć Bidżapur (1686) zasypano z rozkazu cesarza fosę, płacąc okolicznej ludności od każdego przyniesionego kosza z gliną. Sikander, młodziutki władca ostatniej starożytnej hinduskiej monarchii, zgnił w więzieniu. Zdobywanie Golkondy (1687) było ostatnim spektakularnym widowiskiem ostatniego Mogoła. Przez kolejnych dwadzieścia lat kręcił się w kółko, tracąc wojsko i wpływy, ale udawał, że rządzi. Ironią losu, najbardziej znienawidzony cesarz żył najdłużej ze wszystkich Timurydów — 89 lat. Zmarł w 1707 roku.
[...]
Dynastia upadła bez huku i fanfaronady. Synowie Aurangzeba byli gnuśni, zepsuci do szpiku kości i niezdolni do rządzenia. Okradano ich bezlitośnie. Synów ich synów też, a wnuków jeszcze bardziej. Od 1803 roku ostatni władcy mogolscy dostawali od Anglików rentę. Lecz nie było aż tak wielkiej anarchii, jak by się wydawało. Wieśniacy i rzemieślnicy pracowali, a urzędnicy nadal zbierali cesarskie podatki, teraz kładąc pieniądz we własną kieszeń. Bengal rozkwitł za czasów Mira Dżumli, niegdyś najwyższego urzędnika finansowego Golkondy, potem za jego syna Asaf Chana. Radżputowie budowali nowe miasta, radżowie odtworzyli swe tubylcze państewka. Władzę brał, kto chciał. Hindusi zaczynali żyć na nowo.
[...]
Dynastia upadła bez huku i fanfaronady. Synowie Aurangzeba byli gnuśni, zepsuci do szpiku kości i niezdolni do rządzenia. Okradano ich bezlitośnie. Synów ich synów też, a wnuków jeszcze bardziej. Od 1803 roku ostatni władcy mogolscy dostawali od Anglików rentę. Lecz nie było aż tak wielkiej anarchii, jak by się wydawało. Wieśniacy i rzemieślnicy pracowali, a urzędnicy nadal zbierali cesarskie podatki, teraz kładąc pieniądz we własną kieszeń. Bengal rozkwitł za czasów Mira Dżumli, niegdyś najwyższego urzędnika finansowego Golkondy, potem za jego syna Asaf Chana. Radżputowie budowali nowe miasta, radżowie odtworzyli swe tubylcze państewka. Władzę brał, kto chciał. Hindusi zaczynali żyć na nowo.
Odkryty prawdopodobnie w 1655 roku w jakiejś kopalni diamentów Indii południowych, został przywieziony do stolicy sułtanatu, Golkondy (dziś Hajdarabad). Mir Dżumla, wezyr Golkondy miał go ofiarować Szahdżahanowi w połowie lipca 1656 roku podczas pokazu olśniewającej kolekcji diamentów, rubinów i topazów.
Gorakpur Jogananda
Mukunda Lal Ghosh urodził się w 1893 roku w Gorakpur, w Zjednoczonych Prowincjach północnych Indii. Jego rodzice byli uczniami największego indyjskiego jogina czasów nowożytnych, Lahiri Mahasai. W domu panowała niezwykle duchowa atmosfera, której uległy również siostry Mukundy, a nie uległ jedynie najstarszy brat. Miał 11 lat, gdy odeszła matka i ta strata wzmogła tęsknotę za ideałem. Ojciec, pracownik Kolei Bengalsko-Nagpurskiej, przeniósł się z rodziną do Kalkuty i przejął pełną opiekę nad ośmiorgiem dzieci. Pragnienie czegoś niezniszczalnego pchało Mugundę od dzieciństwa w kierunku Himalajów, ostoi duchowości, a pierwszej ucieczki dokonał, gdy był uczniem szkoły średniej. Gimnazjaliści zostali sprowadzeni do domów przez pracowników kolei.
Gudżarat Radżputowie
Około wieku XV powstała nowa legenda, nawiązująca i do czasów wedyjskich, i do czasów walk ze Scytami czy Śwetahunami, a przede wszystkim do czasów przyjmowania religii hindu pod egidą braminów. Wszyscy Radżputowie uznawali zawsze za najważniejsze miejsce swego kultu najwyższy wierzchołek Mount Abu, w górach Arawalli, gdzie wyłoniły się z ognia cztery główne plemiona radżpuckie. Na zboczu góry Śikhara (1880 m) medytowali za czasów wedyjskich riszi, recytując najstarsze sanskryckie teksty. Właśnie tam, w świętym miejscu Agnikand, zapłonął wielki ogień Agnikula w intencji ratowania ziemi przed niszczącymi ją demonami. W odpowiedzi na modlitwy przebłagalne braminów z ognia wyłonili się czterej ksiatrijowie, którzy uwolnili ziemię od demonów. Można w tej legendzie dopatrzeć się reminiscencji z dawnych czasów, kiedy nie-aryjscy przywódcy plemienni pod okiem braminów sprawowali rytuały i palili stosy ofiarne przyjmując dharmę hindu i jednocześnie konsolidowali się, by stawić opór przeciw Scytom. Niewykluczone, że takie wielkie spotkanie głównych rodów radżpuckich odbyło się w 556 roku, kiedy Bappu Rawal, legendarny protoplasta klanu Sisodia, został obdarzony nadzwyczajną siłą, dzielnością i brawurą konieczną do obrony terytoriów. We wszystkich radżpuckich legendach rodzinnych powtarza się motyw konieczności ćwiczenia się w rzemiośle wojennym i jakby nakaz pozostania ksiatriją, wojownikiem, którego efektem jest ów słynny honor niepoddania się przeciwnikowi i walki aż do utraty życia w imię wolności klanu. Radżputowie podzielili się na cztery linie Agnikula, pochodzących z ognia, do których należały miedzy innymi dynastie Czalukja, Solanki z Gudżaratu, Chauhan z Kota. Linia Paramara obejmowała 35 klanów, Parihara — 12 klanów, Solanki — 16 klanów, Czauhan — 24 klany.
[...]
W XVI wieku w górach Arawalli ukształtowały się już niezależne księstwa, których władcy ze szczytu swych warownych fortec, uchodzących za nie do zdobycia, sprawowali kontrolę nad szlakami handlowymi między Gudżaratem, czyli zachodnim wybrzeżem, a Niziną Hindustańską. Żyli z grabieży lub pobierali opłaty od kupców przewożących karawany towarów z Persji do sułtanatów, przeprowadzali łupieżcze najazdy na bogatsze tereny i, przede wszystkim, nie dali się nikomu podbić ani podporządkować. Ale poszczególne rody radżpuckie, władające niewielkimi obszarami, były najczęściej w konflikcie z wszystkimi sąsiadami.
[...]
Mewar leży na południu Radżputany, za górami Arawalli, które oddzielają ten region od gorącego powietrza pustyni Thar. Żyzna dolina rzeki Czambal była zawsze spichlerzem krainy należącej kiedyś do starego klanu Sisodia, pochodzącego z północnych Indii, który następnie przeniósł się do Gudżaratu i tam ostatecznie osiadł. Imponująca forteca Czittorgarh, wzniesiona w 734 roku na niedostępnym pitonie była przez osiem wieków niezdobyta. Kiedy Akbar ją zdobył i zrównał z ziemią, Udaj Singh przeniósł siedzibę rodu do Udajpuru.
[...]
Dżodhpur (Jodhpur), największe księstwo Radżputany o powierzchni 92 279 km2, należało do radżpuckiego klanu Rathore, synów słońca. Ich przodkowie pochodzą z Dekanu, wzmiankowani po raz pierwszy już w edyktach cesarza Asioki w III wieku p.n.e. byli prawdziwymi ksiatrijami, sprawowali przez wieki władzę na wielu terenach Gudżaratu, centralnych Indii i Malwy. Od V wieku byli władcami królestwa Kanaudż, leżącego nad Gangą (dziś Uttar Pradesh). W 1193 roku zostali stamtąd przepędzeni przez Afganów, Rao Sijadżi zdołał uciec ze swoją armią, unosząc ze sobą sztandar rodowy. Osiedlili się na pustynnych terenach Marwaru, w krainie śmierci, między górami Arawalli, pustynią Thar a rzeką Luni, gdzie utworzyli potężne państwo, trwające od początku XIV do XVIII wieku. Rao Jodha założył w 1459 roku nową stolicę i wzniósł największy radżpucki pałac-fortecę Meherangarh. Nieco później, w połowie XVI wieku miasto zostało otoczone murem obronnym o 10 km długości. Przyjaźń z władcami Mewaru, znakomita polityka wewnętrzna, umiejętność zarządzania, a przede wszystkim pakty pokojowe z Wielkimi Mogołami zapewniły bogactwo, a szczyt potęgi państwo osiągnęło w XVII wieku. W 1581 roku Akbar podpisał traktat o współpracy, na potwierdzenie którego córa tego rodu, słynna Dżodhabai wyszła za mąż za syna cesarza, przyszłego Dżahangira. Po upadku Mogołów, władcy są zmuszeni prowadzić walki z Marathami, których państwo rozciągało się aż do Delhi i Agry, co zrujnowało skarbiec i wieś.
[...]
W XVI wieku w górach Arawalli ukształtowały się już niezależne księstwa, których władcy ze szczytu swych warownych fortec, uchodzących za nie do zdobycia, sprawowali kontrolę nad szlakami handlowymi między Gudżaratem, czyli zachodnim wybrzeżem, a Niziną Hindustańską. Żyli z grabieży lub pobierali opłaty od kupców przewożących karawany towarów z Persji do sułtanatów, przeprowadzali łupieżcze najazdy na bogatsze tereny i, przede wszystkim, nie dali się nikomu podbić ani podporządkować. Ale poszczególne rody radżpuckie, władające niewielkimi obszarami, były najczęściej w konflikcie z wszystkimi sąsiadami.
[...]
Mewar leży na południu Radżputany, za górami Arawalli, które oddzielają ten region od gorącego powietrza pustyni Thar. Żyzna dolina rzeki Czambal była zawsze spichlerzem krainy należącej kiedyś do starego klanu Sisodia, pochodzącego z północnych Indii, który następnie przeniósł się do Gudżaratu i tam ostatecznie osiadł. Imponująca forteca Czittorgarh, wzniesiona w 734 roku na niedostępnym pitonie była przez osiem wieków niezdobyta. Kiedy Akbar ją zdobył i zrównał z ziemią, Udaj Singh przeniósł siedzibę rodu do Udajpuru.
[...]
Dżodhpur (Jodhpur), największe księstwo Radżputany o powierzchni 92 279 km2, należało do radżpuckiego klanu Rathore, synów słońca. Ich przodkowie pochodzą z Dekanu, wzmiankowani po raz pierwszy już w edyktach cesarza Asioki w III wieku p.n.e. byli prawdziwymi ksiatrijami, sprawowali przez wieki władzę na wielu terenach Gudżaratu, centralnych Indii i Malwy. Od V wieku byli władcami królestwa Kanaudż, leżącego nad Gangą (dziś Uttar Pradesh). W 1193 roku zostali stamtąd przepędzeni przez Afganów, Rao Sijadżi zdołał uciec ze swoją armią, unosząc ze sobą sztandar rodowy. Osiedlili się na pustynnych terenach Marwaru, w krainie śmierci, między górami Arawalli, pustynią Thar a rzeką Luni, gdzie utworzyli potężne państwo, trwające od początku XIV do XVIII wieku. Rao Jodha założył w 1459 roku nową stolicę i wzniósł największy radżpucki pałac-fortecę Meherangarh. Nieco później, w połowie XVI wieku miasto zostało otoczone murem obronnym o 10 km długości. Przyjaźń z władcami Mewaru, znakomita polityka wewnętrzna, umiejętność zarządzania, a przede wszystkim pakty pokojowe z Wielkimi Mogołami zapewniły bogactwo, a szczyt potęgi państwo osiągnęło w XVII wieku. W 1581 roku Akbar podpisał traktat o współpracy, na potwierdzenie którego córa tego rodu, słynna Dżodhabai wyszła za mąż za syna cesarza, przyszłego Dżahangira. Po upadku Mogołów, władcy są zmuszeni prowadzić walki z Marathami, których państwo rozciągało się aż do Delhi i Agry, co zrujnowało skarbiec i wieś.
Hampi miejsca sacrum
Hampi — ruiny stolicy Widżajanagaru, ostatniego wielkiego hinduskiego królestwa południowych Indii.
Harappa pariasi
— nazwa nadana przez Indoeuropejczyków tubylczym plemionom z dolin Indusu i Gangi, być może starożytnym ludom drawidyjskim. Były to ludy ciemnoskóre, mówiące różnymi dialektami, mieszkające w umocnionych osadach Indii północno-zachodnich, prawdopodobnie dalecy spadkobiercy upadłej i zapominanej cywilizacji Harappy i Mohendżo Daro. W czasach wedyjskich byli traktowani jak słudzy-niewolnicy. Część z nich z całą pewnością uległa cywilizacji aryjskiej, wchodząc w skład warny siudrów, a część pozostała poza warnami, poza kastami. Mechanizmy regulujące wchodzenie do nowego, warnowego systemu społeczeństwa, pozostawanie poza czy też nagłe bycie wykluczonym z systemu warnowego nie są znane i pozostają największą tajemnicą. Należy założyć, że chodziło o przyjęcie zupełnie nowego systemu wartości, propagowanego przez braminów i spisanego w Wedach. Nie wiadomo, co decydowało i na jakiej zasadzie niektóre ludy korzystały z procesu regulacji życia społecznego przez aryjskich przybyszów, a inne — nie korzystały.
Haridwar darśana
Podczas święta Kumbha Mela w Haridwar w 1998 roku, nauczyciele duchowi, a było ich parę dziesiątek, przekazywali swe nauki w tradycyjny sposób — poprzez słowo mówione. Siedzieli na swych okazałych tronach, obsypani kwiatami, lub na zwykłych poduszkach, a wokół nich zbierali się pielgrzymi, wsłuchani w ich głos, obserwujący ich zachowanie i wierzący, że część cnót mówiącego spłynie na nich. To także fantastyczna, społecznie przeprowadzana weryfikacja cnót — ten, kto zachowuje się niegodnie, krzyczy, nie jest opanowany i wyciszony, mówi niezbornie i dziwacznie, ten nie zasługuje na miano mistrza duchowego. Wierni pytają najbliższych uczniów, i mają do tego prawo, o szczegóły z życia osobistego. Jeśli z takich czy innych powodów pielgrzymowi nie spodoba się dana osoba, wtedy odchodzi i szuka dalej.
Hugli Europejczycy w Indiach
Głównym ośrodkiem holenderskim było Hugli, w dolnym Bengalu, koło późniejszej Kalkuty, skąd wywożono jedwab i bawełnę w zamian za srebro i miedź.
Indrapat Mahabharata
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
Indrapraszta Mahabharata
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
Isfahan Koh-i-noor
Zabrany został do Isfahanu, skąd wnuk władcy przekazał go dalej Ahmadowi Szachowi Durranowi z północnej Persji.
Jorasanko Rabindranath Tagore
Straszne trzęsienie ziemi w Biharze (należącym do Bengalu) w 1934 roku, kolejne klęski suszy i nieurodzaju w różnych regionach oraz klęski powodzi prowadzące wszędzie, a przede wszystkim w Kalkucie, do endemicznej biedy, okazały się początkiem rozpadu społeczno-ekonomicznego jego ukochanego kraju i znalazły odbicie w ostatnich pieśniach, naznaczonych liryką przemijania i śmierci. Rabindranath Tagore odszedł 7 sierpnia 1941 roku, w domu rodzinnym Jorasanko w Kalkucie, gdzie spędził dzieciństwo.
Kaććh religia rzeki Gangi
Świętość Gangi nie polega na jej jedyności, wyłączności czy cudowności, lecz na użyteczności dla ludzi — pomonsunowe wylewy zapewniały i zapewniają żyzność pól uprawnych na Nizinie Hindustańskiej. Jednocześnie wiedza o archaicznej przeszłości subkontynentu, którego geologia i geografia są wciąż in statu nascendi, kształtują się nadal i zmieniają krajobraz niemal na naszych oczach, wywołuje zaniepokojenie przyszłością Gangi. W 1897 pod wpływem trzęsienia ziemi w Assamie uległo zmianie ukształtowanie całego pasma górskiego, a w 1810 nastąpiła zmiana struktury błot w rejonie Kaććh, w Gudżaracie. W bardzo odległych czasach zaginęła rzeka Saraswati, dziś giną Jamuna i Czambal; nie jest powiedziane, że Ganga będzie płynęła zawsze. Codzienne pudże odprawiane na jej brzegach wyrażają radość i wdzięczność za to, że jest, że wciąż trwa. Najważniejsze miejsca pielgrzymek to — Gangotri, Rishikesh, Haridwar, Prayag, czyli miejsce ofiary, Waranasi i Kalkuta.
Kadżuraho miejsca sacrum, Śiwa i Parwati, Stany Książęce Indii, świątynia, świątynie w Kadżuraho
Kadżuraho — świątynie indo-aryjskie (w stylu Nagara) wzniesione przez dynastię Czandela między 950 a 1050 rokiem, jedne z najstarszych zachowanych w Indiach.Kamasutra
Śiwaizm jest religią i filozofią proto-historyczną, całkowicie pierwotną, i tylko niektóre jej elementy przetrwały do naszych czasów. Oprócz nurtu wygładzonego, „dozwolonego”, płynącego po powierzchni normalnym, szerokim nurtem, przetrwały do naszych czasów różne archaiczne wspólnoty, na przykład tantryków czy też paśupatów oddających cześć Śiwie pod postacią Władcy Zwierząt. Zawsze istniał i rozwijał się obok hinduskich religii oficjalnych, równolegle do wedyzmu, braminizmu, nawet islamu i dzisiejszego specyficznego purytanizmu, który hindusi odziedziczyli po Anglikach. Widoczne jest teraz zawahanie między tym, co dozwolone we współczesnym świecie euro-amerykańskim, a własnym dziedzictwem kultury. Stąd niektórzy hindusi nie wiedzą czy odczuwać wstyd czy dumę wobec golizny kamiennych apsar z Kadżuraho i kultu lingamu, świadczących o inności ich rodzimej kultury.
Datia, na drodze z Orczi do Kadżuraho, była przez wieki lennem Bundelów z Bundelkhand, a dziś jest maleńkim, spokojnym sołtysostwem. A jednak Datia była cytowana w epopei Mahabharata… jako odwieczny kraj hindu…
[...]
Orczia (Orchha) za Radżu brytyjskiego nie była już ani wielkim państwem, ani nawet miniaturowym księstwem. Ze względu na swe ubóstwo i peryferyjne pochodzenie nie była nigdy przedmiotem zainteresowania Kompanii Wschodnioindyjskiej. Ale ma bogatą przeszłość. Płaskowyż Bundelkhand (północny Madhya Pradesh) był od IX wieku znakomicie zarządzany przez hinduską dynastię Czandela (świątynie w Kadżuraho), a następnie zdobyty i administrowany przez Sułtanat Delhijski. W czasach późniejszych kraina Bundelkhand rozbiła się na dziewięć małych księstw, które między XV a XVIII wiekiem były własnością radżpuckiego klanu Bundela. Podczas jednego z polowań Radża Rudra Pratap zachwycił się niezwykłym uroczyskiem u zbiegu rzek, gdzie Betwa tworzy bezpieczne zakole, i założył w 1531 roku nową stolicę.
[...]
Orczia (Orchha) za Radżu brytyjskiego nie była już ani wielkim państwem, ani nawet miniaturowym księstwem. Ze względu na swe ubóstwo i peryferyjne pochodzenie nie była nigdy przedmiotem zainteresowania Kompanii Wschodnioindyjskiej. Ale ma bogatą przeszłość. Płaskowyż Bundelkhand (północny Madhya Pradesh) był od IX wieku znakomicie zarządzany przez hinduską dynastię Czandela (świątynie w Kadżuraho), a następnie zdobyty i administrowany przez Sułtanat Delhijski. W czasach późniejszych kraina Bundelkhand rozbiła się na dziewięć małych księstw, które między XV a XVIII wiekiem były własnością radżpuckiego klanu Bundela. Podczas jednego z polowań Radża Rudra Pratap zachwycił się niezwykłym uroczyskiem u zbiegu rzek, gdzie Betwa tworzy bezpieczne zakole, i założył w 1531 roku nową stolicę.
Za czasów panowania Guptów (240 — 535) wszystkie kamienne świątynie wznoszone w północnych Indiach były bardziej lub mniej rozbudowanymi mandapami — najprostsza i najstarsza z 425 roku zachowała się w Sanczi, gdzie rysunek mandali wykorzystano na wiele geometrycznych sposobów. W Orissie, pierwsze kamienne świątynie powstawały po 619 roku i za podstawowy element konstrukcyjny również przyjęły mandapę. Następne, takie jak w Kadżuraho (950 -1050), były rozbudowane — przed mandapą z ołtarzem głównym znajdowała się większa mandapa dla świętych tancerek, deva dasi, a znacznie mniejsza mandapa o otwartych nawach tworzyła korytarz wejściowy.
Wioska Kadżuraho leży w paśmie pagórków Panna, w łańcuchu Windhja, jednym z siedmiu głównych łańcuchów górskich subkontynentu indyjskiego. Tu ma swe źródła rzeka Ken zasilająca Jamunę, która z kolei łączy się ze świętą rzeką Gangą, łącząc krainę Gondu z pradawnym, znanym od starożytności mieście Prayag (dziś Allahabad). Tędy przebiega symboliczna granica między Indią północną i południową. Nazwa pochodzi od khajura, palmy daktylowej, występującej w tym rejonie endemicznie.
Kagbeni Mustang
Wielki start! Ruszamy do Kagbeni (2900 m) wzdłuż znakomicie sławnej Kali Gandaki, jej prawym brzegiem. Trawers po stromym zboczu, w poprzek piargów (które znowu — jak zwykle — zmiotły ścieżkę). Zejście do dna rzeki — szerokie, suche koryto pełne jest czarnych kamieni z żółtym nalotem. Nocleg w obozowisku w Kagbeni.
Kalahasti miejsca sacrum
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
Kalibangan Drawidowie
Stanowiska archeologiczne badające miasta doliny Indusu zamknięto wskutek wybuchu II wojny światowej, a później nie zostały otwarte z powodu przejęcia tego regionu przez Pakistan w 1947 roku. Rząd Pakistanu nie wyrażał przez długi czas zgody na uruchomienie stanowisk. Dopiero w latach 60., pod wpływem nacisków międzynarodowych, zwłaszcza angielskich, uczeni indyjscy mogli dalej poprowadzić badania nad początkiem swojej cywilizacji, gdyż nie ma wątpliwości, iż była ona na wskroś indyjska. Wiele skarbów bezpowrotnie przepadło — Pakistańczycy przeprowadzali próby nuklearne na pustyni Thar, a wcześniej, w XIX wieku, wykorzystali potężne bloki kamienne z portu Lothal do budowy podkładów dla linii kolejowej Lahore-Multan. Dzisiejsze odkrycia zbulwersowały naszą wiedzę o rzekomym prymacie cywilizacji indoeuropejskiej nad indyjską. Odkryto ogromną ilość stanowisk na terenie dzisiejszych Indii (około 2 tysiące) na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie i w Zatoce Kambajskiej, wprawdzie znacznie uboższych, ale świadczących o jej wielkim zasięgu. W Radżastanie, na północ od Bikaneru, odsłonięto spod piasków pustyni Kalibangan, najstarsze miasto harappejskie położone na terenie Indii. Podczas wykopalisk (1961-1969), odsłoniły się ślady uprawiania ziemi drewnianym pługiem, datowane na 3000 p.n.e. i świadczące o wysokiej kulturze rolniczej. Znaleziono też śliczny gliniany gwizdek w kształcie odlatującego ptaka.
[...]
Jednym z mierników wielkości danej cywilizacji jest higiena osobista i umiejętność wykorzystania wody jako środka czystości. Urządzenia higieniczne znalezione w ruinach Mohendżo Daro, Harappie czy Lothalu dystansują wszystko, co w tej dziedzinie odkryto w Egipcie i Mezopotamii — pisał Howard Bentley w 1958 roku, poddając indyjską medycynę nowej ocenie. Urządzenia sanitarne były przedmiotem rozległego planowania obejmującego całe miasto, a nie tylko pałaców królewskich i domów ludzi zamożnych. Obmurowane cegłami kanały ściekowe ciągnęły się wzdłuż wszystkich ulic i uliczek miasta. Wykonane z gliny rury ściekowe oraz dopływowe dla wody ułożone były pod ziemią. Cały system odwadniający uchodził do głównych kanałów odpływowych, mających sklepienia ze wsporników. Również w Kalibangan, w Radżastanie, ruiny świadczą o tym, że ulice miasta były rozplanowane pod kątem prostym, dwupiętrowe domy z kwadratowym wewnętrznym dziedzińcem były wyposażone w łazienki i posiadały kanalizację. Anglik pisał dalej: Za szczyt doskonałości uchodzi wielka łaźnia w Mohendżo Daro, a basen kąpielowy był wodoszczelny. Po pięciu tysiącach lat wciąż jest jeszcze prawie nienaruszony. Kanał ściekowy i podziemne wodociągi zapewniały wymianę wody w basenie. (Były tam) kąpiele parowe i kanały, źródła ujęcia wody, pomieszczenia do rozbierania się i wypoczynku…
[...]
Jednym z mierników wielkości danej cywilizacji jest higiena osobista i umiejętność wykorzystania wody jako środka czystości. Urządzenia higieniczne znalezione w ruinach Mohendżo Daro, Harappie czy Lothalu dystansują wszystko, co w tej dziedzinie odkryto w Egipcie i Mezopotamii — pisał Howard Bentley w 1958 roku, poddając indyjską medycynę nowej ocenie. Urządzenia sanitarne były przedmiotem rozległego planowania obejmującego całe miasto, a nie tylko pałaców królewskich i domów ludzi zamożnych. Obmurowane cegłami kanały ściekowe ciągnęły się wzdłuż wszystkich ulic i uliczek miasta. Wykonane z gliny rury ściekowe oraz dopływowe dla wody ułożone były pod ziemią. Cały system odwadniający uchodził do głównych kanałów odpływowych, mających sklepienia ze wsporników. Również w Kalibangan, w Radżastanie, ruiny świadczą o tym, że ulice miasta były rozplanowane pod kątem prostym, dwupiętrowe domy z kwadratowym wewnętrznym dziedzińcem były wyposażone w łazienki i posiadały kanalizację. Anglik pisał dalej: Za szczyt doskonałości uchodzi wielka łaźnia w Mohendżo Daro, a basen kąpielowy był wodoszczelny. Po pięciu tysiącach lat wciąż jest jeszcze prawie nienaruszony. Kanał ściekowy i podziemne wodociągi zapewniały wymianę wody w basenie. (Były tam) kąpiele parowe i kanały, źródła ujęcia wody, pomieszczenia do rozbierania się i wypoczynku…
Kalicut Europejczycy w Indiach
W 1498 roku Vasco da Gama przypłynął w okolice Kalicut, na północ od dzisiejszego Kochi, odkrywając tym samym morską drogę do Indii.
Kalighat Devi, Durga, Kali i inne boginie, świątynia
Kult bogini Kali przetrwał w najsilniejszej formie w Bengalu, gdzie każda wioska ma swoją kalibari, przybytek bogini. Jej wielkim poddanym był Ramakrishna, mistyk bengalski z XIX wieku, który przywrócił w Indiach czysty kult tej bogini. Świątynia Dakshineswar w północnej Kalkucie stała się najważniejszym miejscem kultu. Anglicy kolonizujący w tym czasie Kalkutę myśleli, iż owa intensywność oddawania kultu bogini jest typowa dla całych Indii — miasto było zbudowane na ziemi Kali (Kali-kshetra), nad brzegiem Gangi i nazywało się Kalighat. Ale to Ramakrishna i jego uczeń Wiwekananda przyciągnęli żarem oddania innych mieszkańców nowego miasta. W walce o niepodległość Indii, Kali zyskała nową symbolikę — jako personifikacja Bengalu pomogła wystąpić w ataku frontalnym przeciw Anglikom, a walka ta rozpoczęła się właśnie w Kalkucie.
Najpierw jest miejsce sacrum, a dopiero potem świątynia. Niemal wszystkie hinduskie świątynie były budowane w miejscach wyznaczonych przez określone zdarzenie mitologiczne, czyniące owo miejsce świętym. Od czasów starożytnych, a może nawet archaicznych, poprzedzających ruch budowy świątyń z kamienia, w tych właśnie miejscach odbywały się prowadzone przez braminów i pudżarinów rytuały i pudże upamiętniające owo zdarzenie. W Ajodhji najpierw przez setki lat świętowano urodziny boga Ramy dokładnie w miejscu, w którym według mitologii znajdował się królewski pałac, a dopiero później zbudowano tam kamienną świątynię. Podobnie w Mathurze, urodziny Kriszny obchodzono przez 3 tysiące lat zanim wzniesiono świątynię. Według mitologii, Śiwa po śmierci Sati, ukochanej małżonki, nosił na plecach jej ciało i rozpaczał; Brahma chciał mu ulżyć i przywrócić do rozsądku, więc odcinał po kawałku różne części jej ciała i wyrzucał; wtedy jeden palec spadł w miejscu nazywanym Kalighat. Od niepamiętnych czasów odprawiano w tym miejscu rytuały i „pamiętano” o tym, że bogowie też cierpią. I wprawdzie dzisiejsza świątynia jest całkiem nowoczesna (z roku 1847), to miejsce kultu jest tak stare jak hinduska mitologia. Obok Kalighat zbudowano Kalkutę, dziś 30-milionowe miasto, ale ludzie wciąż cierpią razem z Śiwą. Świątynia w Czidambaram została wzniesiona dokładnie tam, gdzie żyli w lesie dwaj asceci, którym Śiwa pokazał swój kosmiczny taniec.
Kalikut muzułmanie
Jedynie na Wybrzeżu Malabarskim (na zachodzie) już od czasów starożytnych osiedlali się kupcy arabscy z Półwyspu Arabskiego, zakładając kantory i prowadząc pokojowy handel wymienny. Na tle ludności drawidyjskiej wyróżniali się piękną budową ciała i tężyzną fizyczną. Z czasem stworzyli coś na kształt talassokracji kupców całego Morza Arabskiego, zarządzanej przez zamorinów z portu Kalikut, gdzie udało im się założyć małe księstwo. Aż do XVI wieku ci „radżowie morza” pochodzenia arabskiego stawiali silny opór zakusom Portugalczyków, ale w 1604 podpisali traktat z Holendrami, kończący ich walkę z potęgą europejską.
Kanjakumari sacrum a profanum
Jednocześnie nie szafuje się świętością. Każdy hindus jest jak niewierny Tomasz — zanim nie zobaczy, nie uwierzy. Darśana, widzenie, jest istotną cechą indyjskiej religijności, bowiem religia nie może opierać się na słowie pisanym, które jest martwe. Idee i przekonania powstają w umyśle, podczas gdy religia jest emocją serca i ducha. Na wskroś religijna dusza hinduska dostrzega świętość w promyku słońca, śmiechu dziecka, w pięknie kwiatu i cichej muzyce. Co nie znaczy, że wszystko jest zawsze i wszędzie święte, ale kiedy bywa, hindus potrafi to dostrzec i wyłonić z profanum. Hindusi klaskali w dłonie, kiedy oglądali zachód słońca na przylądku Kanjakumari, a ktoś powiedział: It's holy because I'm happy now. Spostrzeżenie świętości uszczęśliwia i leczy.
Kankhal Jacques Vigne, Ma Ananda Mayi, samadhi, tłumaczenia
Do Indii przyjechał w 1985 roku na studia filozofii i sanskrytu w Banaras Hindu University w Waranasi, korzystając ze stypendium rządu francuskiego. Spotkał Swami Widżajanandę, francuskiego lekarza, ucznia Ma Anandy Mayi i ten pobyt u stóp mistrza okazał się kresem poszukiwań i początkiem własnej drogi duchowej. Wybrał tradycję wedanty, nie-dwoistości. Osiadł na wiele lat przy aszramie Ma Anandy Mayi w Kankhal koło Rishikesh, by pracować pod kierunkiem mistrza. Choć przebył paroletnie odosobnienie w pustelni Almora w Himalajach, to nigdy nie zerwał kontaktów ze światem ani z przyjaciółmi — specjalnie dla nich od czasu do czasu „schodzi z gór”.
Odeszła w 1981 roku, a jej samadhi, grobowiec z białego marmuru przy aszramie w Kankhal, przyciąga pamiętających i wielbicieli.
W Kankhal koło Haridwaru, w północnych Indiach, znajduje się samadhi jednej z największych współczesnych indyjskich świętych, Ma Anandy Mayi, przy którym wielbiciele gromadzą się codziennie podczas wieczornej pudży; Samadhi Matki Teresy — na dziedzińcu jej Domu w Kalkucie, odwiedzane przez pielgrzymów wszystkich wyznań i religii; Samadhi Ramany Maharishiego — w aszramie w Tiruvannamalai, gdzie mieszkał i nauczał; Samadhi wielkiego indyjskiego filozofa Śri Aurobindo oraz Matki, jego życiowej siakti, znajduje się na terenie założonego przez nich aszramu w Pondicherry, koło Madras.
Po pierwsze, otrzymałam je od niego w formie „rękopisu”, to znaczy zostały one wystukane na zwykłej maszynie do pisania w małym domku w Kankhal i jako że nie były nigdzie publikowane, mogę je tu przedstawić. Po drugie, poznał on Indie tak dogłębnie — religie, filozofie i życie zwykłego człowieka — że jest jedyną osobą, której mogę zawierzyć, a przyznaję, że jego właśnie interpretacje najbardziej rozjaśniły mi i przybliżyły światopogląd hindusów.
[...]
Po trzecie, bardzo lubię tłumaczyć jego teksty, gdyż są one dla mnie długą, radosną rozmową — siedzimy nad brzegiem Gangi w Kankhal, przed nami pierwsze pagórki Himalajów, obok nas kąpiący się hindusi, nad nami palące słońce Indii. I wreszcie, tym właśnie tłumaczeniem jego słów z bliskiego mi języka francuskiego na język polski, chciałam mu serdecznie podziękować za wieloletnią przyjaźń, jaką mnie obdarzył. A wszystkim bogom Indii dziękuję, żem go w ogóle nad Gangą spotkała.
[...]
Po trzecie, bardzo lubię tłumaczyć jego teksty, gdyż są one dla mnie długą, radosną rozmową — siedzimy nad brzegiem Gangi w Kankhal, przed nami pierwsze pagórki Himalajów, obok nas kąpiący się hindusi, nad nami palące słońce Indii. I wreszcie, tym właśnie tłumaczeniem jego słów z bliskiego mi języka francuskiego na język polski, chciałam mu serdecznie podziękować za wieloletnią przyjaźń, jaką mnie obdarzył. A wszystkim bogom Indii dziękuję, żem go w ogóle nad Gangą spotkała.
Kanyakumari fiszka pilotarska, miejsca sacrum
Indię przejechałam wzdłuż i wszerz — od przylądka Kanyakumari po Himalaje, niemal pod granicę z Chinami w Ladakhu. Od Bombaju do Kalkuty.
Są to również miejsca zstąpienia bogów i awatarów boskich na ziemię. Tradycyjną, klasyczną tirthą jest ghat — brzeg rzeki, miejsce rytualnych kąpieli i kremacji zwłok. Tirthą może być cała rzeka (Ganga, Kaweri), wyjątkowa góra (Arunaczala, Kailasa), jezioro (Manasarowar, Puszkar), brzeg morza (Kanyakumari) lub miejsce związane z pobytem wielkiego nauczyciela. Najczęściej w takim miejscu znajduje się świątynia, ale nie musi to być regułą. Równina Kurukszetra jest tirthą, przypominającą Wielką Bitwę Bharatów, ale nie ma tam żadnego sanktuarium.
[...]
Kanyakumari (Przylądek Komorin) — mieszają się tu wody Oceanu Indyjskiego i Morza Arabskiego. Podczas święta Chaitrapurnima, kwiecień-maj, można tu zobaczyć jednocześnie zachód słońca i wschód księżyca.
[...]
Kanyakumari (Przylądek Komorin) — mieszają się tu wody Oceanu Indyjskiego i Morza Arabskiego. Podczas święta Chaitrapurnima, kwiecień-maj, można tu zobaczyć jednocześnie zachód słońca i wschód księżyca.
Kańczipuram Ganeśa, małżeństwo, miejsca sacrum
Pewien bramin opowiedział mi w świątyni Śiwy w Kańczipuram historię Ganeśi:
W dniu ślubu kobieta zakłada jedwabne sari ofiarowane przez narzeczonego, które było przedmiotem wcześniejszych targów jej wujka z rodziną męża. Takie sari musi być wykonane z szlachetnego, delikatnego jedwabiu i pięknie haftowane złotem lub srebrem — w Indiach północnych kobieta pragnie pójść do ślubu w brokatowym sari z Waranasi, a na południu — w sari z Kańczipuram. Sari, sześciometrowa tkanina misternie upięta wokół ciała kobiety jest według hindusów najpiękniejszym kobiecym strojem. Włosy uczesane w warkocz dekorowane są świeżymi kwiatami i ozdobami. Według tamilskiej piosenki, panna młoda ma przybyć na swój ślub niczym złoty rydwan, ciężki od złota, jedwabiu i kwiatów.
Słownik cywilizacji indyjskiej (tom 1, hasło Kańczipuram) podaje, że w Indiach jest tylko siedem świętych miast związanych z religiami hindu. Richard Waterstone w Indie, magia tradycja, rzeczywistość również uważa, że tych miejsc jest siedem, ale wymienia… zupełnie inne. Tymczasem miast i wiosek, pagórków, rzek, brodów, drzew, dolin i lasów uznanych za święte jest w Indiach… nieskończona ilość.
[...]
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
[...]
Kańczipuram — miasto ze złota, na południowym szlaku Śiwy, świątynia Kailasanatha (700-720) wzniesiona z bloków granitowych przez dynastię Pallawów z ornamentami z piaskowca, to wspaniały przykład architektury drawidyjskiej.
[...]
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
[...]
Kańczipuram — miasto ze złota, na południowym szlaku Śiwy, świątynia Kailasanatha (700-720) wzniesiona z bloków granitowych przez dynastię Pallawów z ornamentami z piaskowca, to wspaniały przykład architektury drawidyjskiej.
Kasimbazar Jogananda
Dzięki pomocy maharadży z Kasimbazar założył w 1918 roku szkołę w Ranczi, której program nawiązywał do nauk starożytnych riszich. Był absolutnie przekonany, że tylko wartości etyczno-moralne i duchowe dają człowiekowi szczęście. Zakres nauczania obejmował przedmioty praktyczne z rolnictwa, przemysłu i handlu oraz podstawowe wiadomości teoretyczne. Uczniowie uczyli się jogi i medytacji, a od 1916 roku przyjęto Jogodę, specjalnie przygotowany przez Joganandę program rozwoju wewnętrznego uczniów. Szkoła ta stała się znaną na całe Indie instytucją, a pod ogólną nazwą Jogoda Sat-Sanga rozwinęły się filie w Midnapore, Lakszmanpurzez i Puri. Siedziba główna w Ranczi prowadzi do dziś oddział medyczny, który bezpłatnie otacza opieką ubogich mieszkańców okolicznych wiosek. Ten sam ruch został na Zachodzie nazwany Self-Realization Fellowship.
Kathiawar Drawidowie, las indyjski, miejsca sacrum
Stanowiska archeologiczne badające miasta doliny Indusu zamknięto wskutek wybuchu II wojny światowej, a później nie zostały otwarte z powodu przejęcia tego regionu przez Pakistan w 1947 roku. Rząd Pakistanu nie wyrażał przez długi czas zgody na uruchomienie stanowisk. Dopiero w latach 60., pod wpływem nacisków międzynarodowych, zwłaszcza angielskich, uczeni indyjscy mogli dalej poprowadzić badania nad początkiem swojej cywilizacji, gdyż nie ma wątpliwości, iż była ona na wskroś indyjska. Wiele skarbów bezpowrotnie przepadło — Pakistańczycy przeprowadzali próby nuklearne na pustyni Thar, a wcześniej, w XIX wieku, wykorzystali potężne bloki kamienne z portu Lothal do budowy podkładów dla linii kolejowej Lahore-Multan. Dzisiejsze odkrycia zbulwersowały naszą wiedzę o rzekomym prymacie cywilizacji indoeuropejskiej nad indyjską. Odkryto ogromną ilość stanowisk na terenie dzisiejszych Indii (około 2 tysiące) na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie i w Zatoce Kambajskiej, wprawdzie znacznie uboższych, ale świadczących o jej wielkim zasięgu. W Radżastanie, na północ od Bikaneru, odsłonięto spod piasków pustyni Kalibangan, najstarsze miasto harappejskie położone na terenie Indii. Podczas wykopalisk (1961-1969), odsłoniły się ślady uprawiania ziemi drewnianym pługiem, datowane na 3000 p.n.e. i świadczące o wysokiej kulturze rolniczej. Znaleziono też śliczny gliniany gwizdek w kształcie odlatującego ptaka.
W Ghatach Zachodnich wyginęły bezpowrotnie drzewa będące kiedyś chlubą tego regionu — palisander indyjski, sandalin i drzewo tekowe. Naturalne lasy tropikalne przestały istnieć, a choć w ostatnich latach zwiększyła się z 20% do 23,7% powierzchnia lasów odtworzonych przez człowieka, to ginie rokrocznie ogromna liczba unikalnych gatunków zwierząt. Wraz ze zwiększaniem powierzchni lasów sadzonych (do 33% w roku 2012), zabezpieczono ostatnie już dzikie enklawy i utworzono kolejne Parki Narodowe zwiększając ich liczbę z 12 do 18, a rezerwatów — do 56. Największym Parkiem Narodowym jest Kaziranga w Assamie, najstarszym — Park Corbetta, a najciekawszym — Gir na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, gdzie ostały się jedyne w Indiach lwy i lamparty. Tereny chronione to 4,4% powierzchni kraju.
Dżiniści mają pięć świętych wzgórz: wymienione powyżej Śatrundżaia i Mount Abu, a także Girnar na Półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, z zespołem świątyń z XII wieku. Na drodze wiodącej na szczyt, 14 edyktów Asioki w języku pali, wyryte w bloku skalnym pismem brahmi, najstarszą formą pisanego sanskrytu, są wyjątkowym pomnikiem cywilizacji indyjskiej. Pielgrzymi wspinający się na szczyt mogli po drodze odczytać edykty i dowiedzieć się, jakie są polecenia cesarza. Mityczne wzgórze Asztapada miało być miejscem wyzwolenia pierwszego tirthankary. Oraz Samneta, o którym nie znajduję żadnych informacji.
Kaziranga las indyjski
W Ghatach Zachodnich wyginęły bezpowrotnie drzewa będące kiedyś chlubą tego regionu — palisander indyjski, sandalin i drzewo tekowe. Naturalne lasy tropikalne przestały istnieć, a choć w ostatnich latach zwiększyła się z 20% do 23,7% powierzchnia lasów odtworzonych przez człowieka, to ginie rokrocznie ogromna liczba unikalnych gatunków zwierząt. Wraz ze zwiększaniem powierzchni lasów sadzonych (do 33% w roku 2012), zabezpieczono ostatnie już dzikie enklawy i utworzono kolejne Parki Narodowe zwiększając ich liczbę z 12 do 18, a rezerwatów — do 56. Największym Parkiem Narodowym jest Kaziranga w Assamie, najstarszym — Park Corbetta, a najciekawszym — Gir na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, gdzie ostały się jedyne w Indiach lwy i lamparty. Tereny chronione to 4,4% powierzchni kraju.
Kedarnath miejsca sacrum
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
Keoladeo Ghana Dżatowie
Park Narodowy Keoladeo Ghana, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, w Bharatpur to dawna domena maharadżów, którzy zagospodarowali bagnisty teren, przeprowadzili prace melioracyjne, zbudowali zbiornik wodny i utworzyli rezerwat niezwykłych ptaków. Do 1947 roku było to zwyczajowe miejsce polowań na ptactwo dla Anglików i władców indyjskich.
Kizhoor M.S. Swaminathan
W wiosce Kizhoor, koło Pondicherry, wieśniacy zbierają ryż trzy razy do roku (zamiast dwóch), a pariasi zajęli się hodowaniem ryb w stawie znajdującym się — jak się okazało — na ich terenie i przez nikogo nie używanym (wcześniej pariasi nie wiedzieli, że mogą tym się zajmować), kobiety zaś uprawiają pieczarki i grzyby poszukiwane przez chińskie restauracje w Pondicherry. Swaminathan udowadnia, że wiedza daje ekonomiczną stabilność i rozeznanie w rynku. W zorganizowanej przez niego na terenie Tamil Nadu sieci biowiosek ogromną rolę odgrywa Internet. Dzięki Internetowi założona w 1995 roku organizacja MSSRF (M.S. Swaminathan Research Foundation) znana jest na całym świecie. Ten „guru techniczny”, nauczający z własnej woli i inicjatywy, stymulujący i wspierający przedsiębiorczość oddolną, nie działa w próżni — bierze na przykład pod uwagę i system dżati, i na wskroś indyjską mentalność nieufności wobec polityków, działaczy i Państwa jako takiego. Dla wieśniaków ważne jest tylko zaufanie do nauczyciela i własne doświadczenie.
Kochi Europejczycy w Indiach
W 1498 roku Vasco da Gama przypłynął w okolice Kalicut, na północ od dzisiejszego Kochi, odkrywając tym samym morską drogę do Indii.
Komorin Stany Książęce Indii
Trawankor ze stolicą w Trivandrum zajmuje południową część Kerali. Dawniejsze księstwo Travancor rozciągało się od Wybrzeża Malabarskiego do przylądka Komorin. W 1684 roku Brytyjczycy założyli pierwszą faktorię handlową rozpoczynając wywóz pieprzu, gałki muszkatołowej, goździków i wiórek kokosowych, a Kompania przejęła kontrolę nad Wybrzeżem Malabarskim w 1795 roku.
Kurukszetra India, Mahabharata, miejsca sacrum, religia rzeki Gangi
Plemię Bharatów, jedno z najstarszych plemion indoeuropejskich, ulokowało się w środkowym biegu rzek Gangi i Jamuny, między Delhi a Mathurą, w krainie o nazwie Doab, Dwurzecze. Tu także, na równinie Kurukszetra, w IX wieku p.n.e. rozegrała się legendarna bitwa między starym, dawno osiadłym klanem Kaurawów, a nowo przybyłymi Indoeuropejczykami, klanem Pandawów, o której opowiada staroindyjski epos Mahabharata.
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
Są to również miejsca zstąpienia bogów i awatarów boskich na ziemię. Tradycyjną, klasyczną tirthą jest ghat — brzeg rzeki, miejsce rytualnych kąpieli i kremacji zwłok. Tirthą może być cała rzeka (Ganga, Kaweri), wyjątkowa góra (Arunaczala, Kailasa), jezioro (Manasarowar, Puszkar), brzeg morza (Kanyakumari) lub miejsce związane z pobytem wielkiego nauczyciela. Najczęściej w takim miejscu znajduje się świątynia, ale nie musi to być regułą. Równina Kurukszetra jest tirthą, przypominającą Wielką Bitwę Bharatów, ale nie ma tam żadnego sanktuarium.
Wokół rzeki Gangi, z przywiązania do jej piękna, tajemnicy i niesfornej natury utworzyła się cała religia, tak starożytna jak ludzka pamięć o pierwszych osadach nad rzeką Saraswati, przeniesionych na Nizinę Gangestańską. Starożytna kraina Bharatów, kolebka dzisiejszych Indii, leży między Gangą i Jamuną, w tak zwanym Doabie, Dwurzeczu. Historycy wciąż się spierają, czy Wielka Bitwa Bharatów między dawno już osiadłym klanem Kaurawów, a Pandawami, nowo przybyłym i bardzo agresywnym ludem aryjskim, istotnie rozegrała się. Niektóre wymienione w Mahabharacie miejsca są poświadczone historycznie, jak równina Kurukszetra, słynne miejsce bitwy. Wspomina się tam również o religijnych melach ku czci rzeki Gangi.
Kushinagar miejsca sacrum
W Kushinagar Budda odszedł z tego świata, zostawiając uczniom swą ostatnią sutrę: Wszystko co jest złożone ulega rozłożeniu.
Kyber Radżputowie
W tyglu Azji Środkowej mieszały się rasy, języki i obyczaje, a plemiona raz po raz sprzymierzały się w rozmaite konfederacje i tworzyły różne kombinacje wojskowe, które parły do przodu i zagarniały coraz to nowe ziemie. W tamtych czasach nie było ani Afganistanu ani Pakistanu, tereny te również należały do Indii i były miejscem spotkań wszystkich przybyszów, którzy wcześniej czy później szli dalej do Indii, wlewając się na subkontynent przez słynny przesmyk Kyber. Zatrzymały się tam ludy indoeuropejskie, a za nimi miedzy VII a III wiekiem p.n.e. Scytowie, później Grecy, Partowie i Kuszanowie, lud irański pochodzący ze stepów Azji, który między I a III wiekiem n.e. utworzył dobrze zorganizowaną federację państw pod wodzą Kaniszki (127-147n.e.), którego dzieło było kontynuowane przez indyjską dynastię Guptów. Od V wieku pojawiają się znowu ludy irańskie — Śwetahunowie (przez Greków nazwani Heftalitami, a przez nas — Białymi Hunami), którzy zdominowali wszystkie osiadłe tam ludy i utworzyli silną organizację plemienną na terenie Afganistanu. Stąd wtargnęli do Indii niszcząc osady Doabu, Bengal i Bihar, zadając śmiertelny cios państwu Guptów, które zniknęło z dziejów na początku VI wieku. Przez jakieś trzydzieści lat zachodnie Indie znalazły się pod królami huńskimi, ale konfederacja radżów północnoindyjskich odniosła nad nimi druzgocące zwycięstwo w 528 roku. Ich impet został całkowicie wyhamowany, zostali odrzuceni aż do Kaszmiru, gdzie niebawem lud ten utracił swą odrębność i został wchłonięty przez mieszankę ludności miejscowej. Wszystkich obcych, którzy przybyli od północnego zachodu i z Hindukuszu, głównie Scytów, Partów, Saków i Hunów, osiedlających się na granicach Indii Zachodnich nazywano Śaka. Śwetahunowie najmniej zasymilowali się w Pendżabie i można przyjąć, że dzisiejsi Sikhowie są ich najbliższymi potomkami.
Lahore Dara Szikoh, Sikhowie
Dara uciekał najpierw w kierunku Pendżabu, później Radżputany, zawrócił do miejsca swego urodzenia do Adżmeru, ale jakoś marudził i nie wiadomo na co czekał. Mógł zwyczajem pradziada uciec do Teheranu i tam prowadzić urocze życie zdetronizowanego księcia. Lecz podobno jego kobiety bały się, że zostaną siłą wcielone do haremu ówcześnie panującego władcy, opilca i lekkoducha. Więc kręcił się w kółko, armia topniała, wytracił wielokrotnie rabowane całe obozowe wyposażenie i wreszcie, gdy umarła Nadira-begam, kompletnie się załamał. Byli razem 27 lat. W akcie rozpaczy odesłał wszystkich żołnierzy w kondukcie żałobnym do Lahore i pozostał sam, z młodszym synem i dwiema córkami. Niebawem przestali go wspierać wszyscy hinduscy przywódcy z Radżputany, chociaż był ich sprzymierzeńcem i występował w obronie ich wiary. Pojmany zdradziecko w dalekim Beludżystanie przez Malika Dżawana, wodza afgańskiego, u którego zatrzymał się w gościnę, został przekazany Dżaj Singhowi z Amberu, dowódcy armii cesarskiej. A ten oddał go w ręce Aurangzeba, który urządził szczególne widowisko, by pognębić brata.
Najważniejszym miastem Sikhów jest Amritsar, założone przez Guru Ram Dasa w 1574 roku, gdzie zbudowali oni wspaniałą gurdwarę, Durbar Sahib. Jest to ich świątynia główna i najważniejsza, archetyp wszystkich innych. Budowana przez wiele lat, między innymi dzięki kradzieży budulca z grobowca Dżahangira w Lahore, otrzymała w 1802 roku dach pokryty złotymi płytkami i odtąd popularnie nazywana Złotą Świątynią. Stąd wydawane są świeckie zalecenia dla całej wspólnoty.
[...]
19 lutego 1846 roku Brytyjczycy rozpoczęli rzeź, a rzeka Satledż spłynęła krwią. Podpisano traktat w Lahore. Dżammu i Kaszmir sprzedano Gulabowi Singhowi (za 68 lakhów rupii), którego potomkowie władali Kaszmirem aż do Podziału w 1947 roku, nie godząc się na przyłączenie tych ziem do Pakistanu. W Lahore stanęły wojska brytyjskie, ustanowiono rząd. Dalip Singh był czwartym uznanym synem maharadży, urodził się 6 września 1838 roku z rani Dżindan, ulubionej tancerki władcy. Brutalnie rozłączono go z matką, którą zobaczył ponownie dopiero po trzynastu latach. W 1847 roku otrzymał kuratelę rządu brytyjskiego i godność radży.
[...]
19 lutego 1846 roku Brytyjczycy rozpoczęli rzeź, a rzeka Satledż spłynęła krwią. Podpisano traktat w Lahore. Dżammu i Kaszmir sprzedano Gulabowi Singhowi (za 68 lakhów rupii), którego potomkowie władali Kaszmirem aż do Podziału w 1947 roku, nie godząc się na przyłączenie tych ziem do Pakistanu. W Lahore stanęły wojska brytyjskie, ustanowiono rząd. Dalip Singh był czwartym uznanym synem maharadży, urodził się 6 września 1838 roku z rani Dżindan, ulubionej tancerki władcy. Brutalnie rozłączono go z matką, którą zobaczył ponownie dopiero po trzynastu latach. W 1847 roku otrzymał kuratelę rządu brytyjskiego i godność radży.
Lakszmanpurzez Jogananda
Dzięki pomocy maharadży z Kasimbazar założył w 1918 roku szkołę w Ranczi, której program nawiązywał do nauk starożytnych riszich. Był absolutnie przekonany, że tylko wartości etyczno-moralne i duchowe dają człowiekowi szczęście. Zakres nauczania obejmował przedmioty praktyczne z rolnictwa, przemysłu i handlu oraz podstawowe wiadomości teoretyczne. Uczniowie uczyli się jogi i medytacji, a od 1916 roku przyjęto Jogodę, specjalnie przygotowany przez Joganandę program rozwoju wewnętrznego uczniów. Szkoła ta stała się znaną na całe Indie instytucją, a pod ogólną nazwą Jogoda Sat-Sanga rozwinęły się filie w Midnapore, Lakszmanpurzez i Puri. Siedziba główna w Ranczi prowadzi do dziś oddział medyczny, który bezpłatnie otacza opieką ubogich mieszkańców okolicznych wiosek. Ten sam ruch został na Zachodzie nazwany Self-Realization Fellowship.
Lobagarh Dżatowie
Suraj Mal, przywódca Dżatów, ustanowił w 1732 roku książęcy stan Bharatpur z rodowymi fortami w Deeg i Lobagarh, a wkrótce potem ich domeny zostały oficjalnie uznane przez Kompanię Wschodnioindyjską. Ponieważ dobrze im służyli i paktowali, więc otrzymali prawo do 17 strzałów armatnich podczas angielskich durbarów, tyleż samo, ile starożytny niemal ród z Dżajpuru.
Lothal Arjowie
Cywilizacja doliny Indusu powstała w tym samym czasie, co cywilizacje starożytnej Mezopotamii i Egiptu. Miasta Harappa i Mohendżo Daro, oddalone od siebie o 640 km, leżały nad rzeką Indus, która dziś płynie przez pustynne już rejony Pakistanu nieco innym korytem. W tamtych czasach były to tereny dobrze nawodnione, nazywane rejonem Siedmiu Rzek. Miasta miały regularnie rozplanowane ulice ze znakomitą siecią kanalizacji i imponującym systemem usuwania nieczystości. Domy z cegły mułowej, umieszczone szeregowo, były obszerne i wygodne, a największym pomieszczeniem były łazienki z bieżącą wodą, basenem i sauną — wszystko to świadczy o wysokim poziomie technologicznym tej na wskroś miejskiej cywilizacji. Osiągnięcia sanitarno-portowe mogą rywalizować z tym, co wybudowali później Rzymianie — wielka łaźnia w Mohendżo Daro miała 83 m2 powierzchni, imponujących rozmiarów był dok dla statków w Lothal. Cywilizacja ta była „surowa, śmiała i niestandardowa”, ale nie militarna, gdyż nie znaleziono żadnej broni. Ogromne spichlerze ulokowane w centrum miasta spełniały zapewne funkcję banków. Według brytyjskich archeologów, zabytki te są częścią największego „eksperymentu politycznego przed powstaniem imperium rzymskiego”.
Lumbini miejsca sacrum
Lumbini znajduje się w Nepalu, 25 kilometrów od dzisiejszej granicy z Indiami. Asioka uznał, że jest to miejsce urodzenia Śiakjamuniego, mędrca z plemienia Śiakjów, i wystawił granitową kolumnę upamiętniającą ten fakt. Kazał też stawiać liczne klasztory, mające przyjmować pielgrzymów i rozpowszechniać nową naukę. Buddyści odłamu therawada ze Sri Lanki budują tu od wielu lat wielki ośrodek pielgrzymkowo-medytacyjny.
Maduraj boginie i bogowie, kraj Czolów
O pierwotności bogini świadczy na przykład fakt, że w wielkiej świątyni w Maduraj, poświęconej Minakszi (Meenakshi), to nie bogini jest przenoszona do sypialni Śiwy, lecz odwrotnie — bramini przenoszą w srebrnej lektyce wielkiego boga Śiwę do sypialni bogini, silnej niegdyś w Indiach południowych żeńskiej postaci boskości.
Nie wiadomo kiedy dokładnie pojawili się królowie nazywani Czolami, ale wspomina o nich Mahabharata. Ich późniejsze władanie poświadczone jest inskrypcją z czasów cesarza Asioki, to jest z III wieku p.n.e. Asioka, panujący nad całą północną częścią subkontynentu indyjskiego, traktował władców z południa jak przyjaciół, a nie jak poddanych czy wrogów. Inskrypcja wskazuje, że Czolowie od dawien dawna żyli w kraju Czolamandalam, który rozciągał się od Wybrzeża Koromandelskiego (nad dzisiejszą Zatoką Bengalską) na wschodzie po Wybrzeże Malabarskie za łańcuchem górskim Ghatów Zachodnich na zachodzie, od starożytnego miasta Maduraj na południu po płaskowyż Dekanu na północy. Na początku naszej ery mówiono także o ludności zwanej Czolami, dobrze znanej w ówczesnym świecie — wzmiankuje o nich grecki geograf Ptolemeusz z Aleksandrii. W starożytności, Wybrzeże Malabarskie bogaciło się na handlu korzeniami dzięki kupcom arabskim, którzy wywozili je do Arabia Felix, a następnie odsprzedawali dalej, zaś do cesarstwa rzymskiego wywozili barwnik na purpurę antyczną (tyryjską), pochodzącą z wydzieliny gruczołu śluzowego ślimaków purpurowca i rozkolców, niezbędną do barwienia słynnej senatorskiej togi. Po upadku Rzymu, Arabowie nadal wywozili korzenie, ale do bogacącej się i rosnącej w siłę Wenecji. Wiadomo, że między I a XI wiekiem porty Koromandelu prowadziły ożywiony handel z Cejlonem, Jawą i wybrzeżem malajskim.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
[...]
Radżendra zmarł w 1044 roku i władzę objął jego syn, a następnie wnuk. Dochody państwa malały, rzemiosło i handel kwitły normalnie, tylko zmieniali się odbiorcy podatków. Trudno ustalić dokładną datę odejścia ostatniego syna dynastii, któregoś z kolei Radżendry — możliwe, że był to rok 1279. Dopiero w XIV wieku przestano mówić o państwie Czolów. Królowie choć utracili władzę, to nadal cieszyli się życiem, a choć nie spisywali już swych czynów, to wciąż odpowiadali na ukłony poddanych. Wieśniacy i złotnicy nie stracili głowy, lecz uparcie pracowali dalej. Niekiedy zdarzało się ciche i spokojne przejęcie władzy, zamiast spektakularnego upadku i wtedy ludność przez całe lata w ogóle nie zauważała wymiany dynastii. Po Czolach przyszli Pandjowie i królowali gdzieś do 1310 roku. Niewykluczone, iż byli spokrewnieni z Czolami. Około roku 1300 pewien sułtan zdobył mityczny Maduraj. Ale też nie na długo. Życie wieśniaków toczy się zawsze tak samo — bawoły przewracają ziemię na maleńkich poletkach nawadnianych wodą z rzeki Kaweri. Ryż rośnie ku uciesze braminów i wszystkich Tamilów.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
[...]
Radżendra zmarł w 1044 roku i władzę objął jego syn, a następnie wnuk. Dochody państwa malały, rzemiosło i handel kwitły normalnie, tylko zmieniali się odbiorcy podatków. Trudno ustalić dokładną datę odejścia ostatniego syna dynastii, któregoś z kolei Radżendry — możliwe, że był to rok 1279. Dopiero w XIV wieku przestano mówić o państwie Czolów. Królowie choć utracili władzę, to nadal cieszyli się życiem, a choć nie spisywali już swych czynów, to wciąż odpowiadali na ukłony poddanych. Wieśniacy i złotnicy nie stracili głowy, lecz uparcie pracowali dalej. Niekiedy zdarzało się ciche i spokojne przejęcie władzy, zamiast spektakularnego upadku i wtedy ludność przez całe lata w ogóle nie zauważała wymiany dynastii. Po Czolach przyszli Pandjowie i królowali gdzieś do 1310 roku. Niewykluczone, iż byli spokrewnieni z Czolami. Około roku 1300 pewien sułtan zdobył mityczny Maduraj. Ale też nie na długo. Życie wieśniaków toczy się zawsze tak samo — bawoły przewracają ziemię na maleńkich poletkach nawadnianych wodą z rzeki Kaweri. Ryż rośnie ku uciesze braminów i wszystkich Tamilów.
Mahaballipuram kraj Czolów, miejsca sacrum, religia rzeki Gangi
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery rzeka Kaweri była w pełni wykorzystana, a namuły przynoszone z gór przez spiętrzone monsunowe fale sprawiały, że grunt był niezwykle urodzajny. Mówiono, że kawałek ziemi, na której leżał słoń, wystarczy do nakarmienia siedmiu ludzi. Organizm państwowy funkcjonował sprawnie, władcy żyli z podatków od własności ziemskiej, handlu i wypraw łupieżczych przeciwko sąsiadom. Wraz z bogaceniem się dworu, bogacili się zwykli ludzie, odrzucający w jakimś momencie władzę jako zbędną. Tak stało się w V wieku z Czolami — przestali być potrzebni. Wystarczała wspólnotowa, „spółdzielcza” administracja produkcji rolnej pod egidą pańczajatów oraz siła gildii kupieckich, a produkty sprzedawano wprost, bez pośrednictwa urzędników państwowych, najchętniej żeglarzom przypływającym do znanego w całym ówczesnym świecie Wybrzeża Koromandel. Gdy nie płacono podatków, bogactwo pozostawało u producentów. Między V a VII wiekiem ludność żyła dostatnio, ale Czolowie przeżywali okres dynastycznej regresji. W VII wieku pojawili się nagle Pallawowie, przejmując na jakiś czas władzę i zaszczytne miejsce na scenie historii. Ze swej stolicy w Mahaballipuram penetrowali Koromandel aż do Cejlonu i Azji południowo-wschodniej. Pozostawili wspaniałe świątynie wykute w granitowej skale i zeszli ze sceny dziejowej równie nagle jak się na niej pojawili. Wrócili Czolowie.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery rzeka Kaweri była w pełni wykorzystana, a namuły przynoszone z gór przez spiętrzone monsunowe fale sprawiały, że grunt był niezwykle urodzajny. Mówiono, że kawałek ziemi, na której leżał słoń, wystarczy do nakarmienia siedmiu ludzi. Organizm państwowy funkcjonował sprawnie, władcy żyli z podatków od własności ziemskiej, handlu i wypraw łupieżczych przeciwko sąsiadom. Wraz z bogaceniem się dworu, bogacili się zwykli ludzie, odrzucający w jakimś momencie władzę jako zbędną. Tak stało się w V wieku z Czolami — przestali być potrzebni. Wystarczała wspólnotowa, „spółdzielcza” administracja produkcji rolnej pod egidą pańczajatów oraz siła gildii kupieckich, a produkty sprzedawano wprost, bez pośrednictwa urzędników państwowych, najchętniej żeglarzom przypływającym do znanego w całym ówczesnym świecie Wybrzeża Koromandel. Gdy nie płacono podatków, bogactwo pozostawało u producentów. Między V a VII wiekiem ludność żyła dostatnio, ale Czolowie przeżywali okres dynastycznej regresji. W VII wieku pojawili się nagle Pallawowie, przejmując na jakiś czas władzę i zaszczytne miejsce na scenie historii. Ze swej stolicy w Mahaballipuram penetrowali Koromandel aż do Cejlonu i Azji południowo-wschodniej. Pozostawili wspaniałe świątynie wykute w granitowej skale i zeszli ze sceny dziejowej równie nagle jak się na niej pojawili. Wrócili Czolowie.
Tirukalikunram — „święte miejsce orłów”, wielka skała (160 m wysokości) niedaleko Mahaballipuram, w Tamil Nadu. 500 schodów wykutych w granitowej skale wiedzie na szczyt do świątyni Śiwy. Codziennie w południe odbywa się na tarasie ceremonia karmienia orłów (dziś są to białe rybitwy), uważanych za dusze dwóch śiwaitów, którzy w niegdysiejszych czasach mieli tu codziennie przybywać z Waranasi.
[...]
Mahaballipuram — starożytny port na Wybrzeżu Koromandelskim z czasów dynastii Pallawów; wykute w skale świątynie poświęcono Śiwie, Wisznu i Krisznie, Pięć Rydwanów (ratha) upamiętnia pięciu braci Pandawów z Mahabharaty, naskalna rzeźba Spłynięcie rzeki Gangi jest jedyną w swoim rodzaju.
[...]
Mahaballipuram — starożytny port na Wybrzeżu Koromandelskim z czasów dynastii Pallawów; wykute w skale świątynie poświęcono Śiwie, Wisznu i Krisznie, Pięć Rydwanów (ratha) upamiętnia pięciu braci Pandawów z Mahabharaty, naskalna rzeźba Spłynięcie rzeki Gangi jest jedyną w swoim rodzaju.
Inna opowieść mitologiczna mówi, że wody Gangi wypłynęły spod stóp Wisznu i zalawszy górę Kailasę spłynęły na włosy Śiwy, a ten potrząsając głową sprawił, że woda zaczęła z nich spadać kropla po kropli, aż powstała rzeka i wielkie jeziora w Indiach południowych. Jeszcze inne powiadają, że wytrysnęła spod stóp Brahmy lub z palców Parwati, albo że wypłynęła z pyska krowy niebiańskiej w Gangotri jako Bhagirati (potok wypływający spod lodowca, w niższym biegu nazwany już Gangą). Jeszcze inna opowieść mówi, że to Bhagiratha, prawnuk króla Sagary z Ajodhji żył tak długo w ascezie, aż Śiwa spełnił jego życzenie, by rzeka Ganga popłynęła przez spragnioną wody Nizinę Hindustańską. Śiwa poprowadził wody Gangi poprzez swe gęste włosy, gdyż inaczej, upadając na ziemię z potworną siłą, zniszczyłaby ziemie uprawne. Bhagiratha nazwał rzekę sagara, ocean, i wykopał dla niej łożysko, nad którym od niepamiętnych czasów kąpią się pielgrzymi, zmywając karmę poprzednich żywotów. Obraz rzeki kojarzy się z bogami, których siedziby są tam wysoko oraz z kryształowo czystą wodą, tryskającą ze sfer niebiańskich znajdujących się gdzieś w górze. Wielka rzeka nie ma swego źródła w ziemi, spływa do ludzi z niebios. Spłynięcie rzeki w dół jako dar bogów jest w Indiach częstym tematem twórczości religijno-artystycznej (Mahaballipuram w Tamil Nadu).
Mamallapuram list od przyjaciela
dzisiaj rano przedostaliśmy się do Mamallapuram, dwie godziny drogi od Madrasu;
kompleks świątyń, Zatoka Bengalska, indyjska wieś.
Manas las indyjski
Dzięki akcji „Project Tiger” wprowadzonej przez Indirę Gandhi, zwiększono liczbę tygrysów z 262 w 1972 roku do 1327 w roku 1989. Dziś, z populacji 40 tysięcy pozostało w Indiach tylko 1411 tygrysów bengalskich, czyli o połowę mniej niż w roku 2002, rozmieszczonych w 18 specjalnie wyznaczonych rezerwatach, z których najbardziej znaczące to: Sundarbans w Bengalu Zachodnim w delcie Gangi, Manas w Assamie, Periyar w Kerali i Park Corbetta w Uttar Pradesh u podnóży Himalajów. W całym świecie azjatyckim, z populacji liczącej w XIX wieku 100 000 pozostało jedynie około 2 500 tygrysów, choć niektórzy wciąż chcą wierzyć w zawrotną liczbę 5, a nawet 7 tysięcy. „Królewski” tygrys bengalski jest gatunkiem zagrożonym, którego wyginięcie może nastąpić przez 2010 rokiem, Rokiem Tygrysa według horoskopu chińskiego.
Manikaran Śiwa i Parwati
Związek Śiwa&Parwati jest partnerski, ale oparty na żywiole biologicznym. Mit opowiada, że przy gorących źródłach Manikaran, u stóp Himalajów, Śiwa kochał się z Parwati przez 10 tysięcy lat, po czym, zmęczony, wszedł w głęboką medytację na kolejne 10 tysięcy lat.
Manikarnika miejsca sacrum
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Waranasi, miasto między rzeczkami Varuną i Asi, w XVIII i XIX wieku nazywane Banaras, Benares, a przez hindusów — Kaśi, światło jest jednym z najstarszych siedlisk ludzkich, zamieszkałych nieprzerwanie od trzech-czterech tysięcy lat. Jest poświęcone Śiwie w podzięce za udział w stworzeniu rzeki Gangi. Ortodoksyjny hindus pragnie umrzeć nad Gangą i zostać spalonym na Manikarnika ghat, gdzie łączą się trzy poziomy — boski, ziemski i demoniczny. Spalenie w tak świętym miejscu pozwala żywić nadzieję na lepszą inkarnację w przyszłości.
[...]
Waranasi, miasto między rzeczkami Varuną i Asi, w XVIII i XIX wieku nazywane Banaras, Benares, a przez hindusów — Kaśi, światło jest jednym z najstarszych siedlisk ludzkich, zamieszkałych nieprzerwanie od trzech-czterech tysięcy lat. Jest poświęcone Śiwie w podzięce za udział w stworzeniu rzeki Gangi. Ortodoksyjny hindus pragnie umrzeć nad Gangą i zostać spalonym na Manikarnika ghat, gdzie łączą się trzy poziomy — boski, ziemski i demoniczny. Spalenie w tak świętym miejscu pozwala żywić nadzieję na lepszą inkarnację w przyszłości.
Mathura Ajodhja 6 grudnia 1992
Świątynia w Ajodhji była typowym przykładem architektury aryjskiej, popularnej w północnych Indiach w VI i VII wieku. Niewielka, kamienna, zwieńczona sikharą i bogato rzeźbiona w sceny z eposu Ramajana, była poświęcona awatarze boga Wisznu, który podarował ludziom dharmę, prawo kosmiczne i postawił Ramę na jej straży. Gdy z rozkazu cesarza Babura, pierwszego Wielkiego Mogoła, burzono ją w 1528 roku na oczach oniemiałego z rozpaczy tłumu, mogła mieć siedemset, osiemset lat i była jedną z najlepiej zachowanych. Według hindusów dawała świadectwo wydarzeń mitologicznych, jakie rozegrały się w Ajodhji u zarania dziejów. Wzniesiona w miejscu urodzenia bohatera eposu, była archetypem świątyń stawianych ku czci boga Ramy z programem ikonograficznym powtarzanym następnie w innych świątyniach, lecz ta była jedyna i najważniejsza, tak ważna jak dla pierwszych chrześcijan świątynia w Jerozolimie, dla muzułmanów — Kaaba, a dla sikhów — złota gurdwara w Amritsar. Babur kazał ją zburzyć ze względów politycznych, a na ruinach wznieść meczet. Inni cesarze poszli w jego ślady i zrównali z ziemią praktycznie wszystkie starożytne świątynie hinduskie w północnych Indiach. Na ruinach tych najważniejszych wznieśli meczety — w Waranasi, jednym z ważnych miejsc kultu boga Śiwy, w Mathurze, miejscu urodzenia boga Kriszny, w Ajodhji, miejscu urodzenia boga Ramy. W 1633 roku cesarz Szahdżahan wydał dekret zakazujący wznoszenia nowych świątyń hinduskich i naprawiania starych oraz nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi. Aurangzeb potwierdził ten zakaz w 1659 roku, a następnie w 1664 wydał dekret zabraniający odbudowy starych świątyń hinduskich, a w 1665 nakazał wyburzenie wszystkich starych świątyń w Gudżaracie. Wreszcie w 1669 roku wydał dekret nakazujący zniszczenie świątyń hindu w całym państwie. Te nieliczne, które ocalały, są dzisiaj wyjątkowo cenne, jak świątynie w Kadżuraho.
Mekka bakszysz
W islamie zakat jest czwartym filarem wiary, za postem w ramadanie, a przed pielgrzymką do Mekki. Ten podatek został wprowadzony przez samego Proroka i zawsze był obowiązkowy, a wynosił 2,5 % dochodu rodziny na rzecz gminy. Nigdy nie poddany w wątpliwość, odgrywał ogromną rolę w konsolidowaniu się wspólnot muzułmańskich, a z czasem — tytułem naśladownictwa — także innych wspólnot religijnych na terenie całych Indii.
Midnapore Jogananda
Dzięki pomocy maharadży z Kasimbazar założył w 1918 roku szkołę w Ranczi, której program nawiązywał do nauk starożytnych riszich. Był absolutnie przekonany, że tylko wartości etyczno-moralne i duchowe dają człowiekowi szczęście. Zakres nauczania obejmował przedmioty praktyczne z rolnictwa, przemysłu i handlu oraz podstawowe wiadomości teoretyczne. Uczniowie uczyli się jogi i medytacji, a od 1916 roku przyjęto Jogodę, specjalnie przygotowany przez Joganandę program rozwoju wewnętrznego uczniów. Szkoła ta stała się znaną na całe Indie instytucją, a pod ogólną nazwą Jogoda Sat-Sanga rozwinęły się filie w Midnapore, Lakszmanpurzez i Puri. Siedziba główna w Ranczi prowadzi do dziś oddział medyczny, który bezpłatnie otacza opieką ubogich mieszkańców okolicznych wiosek. Ten sam ruch został na Zachodzie nazwany Self-Realization Fellowship.
Mohendżo Daro Arjowie, pariasi, warna
Ci Indoeuropejczycy, którzy przybyli nad Indus określali siebie mianem arya, co znaczy szlachetny, ustanawiając dla siebie pozycję wyższości wobec dasów, ciemnoskórego ludu, mówiącego różnymi tubylczymi językami i mieszkającego w umocnionych osadach nad brzegami rzek. Nie wiadomo, czy Indoeuropejczycy i Arjowie to ta sama grupa ludów, bowiem część tubylczej ludności znad Indusu, o miejscowej kulturze hindu, mogła na przykład stać się arya po spełnieniu określonych przez najeźdźcę wymogów. Wedy opisywały proces in statu nascendi tworzenia się nowej cywilizacji, która powstawała z fuzji wielu, wielu elementów, nie tylko przyniesionych z zewnątrz, lecz przede wszystkim lokalnych. W trakcie migracji i podbojów Arjowie potrafili umiejętnie podporządkować sobie i zasymilować osiadłe ludy rolnicze. Od zarania znali napięcia powodowane symbiozą niejednorodnych, a nawet przeciwstawnych orientacji religijnych, ale potrafili nad nimi zapanować. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że na ostateczną postać kultury indyjskiej miały ogromny wpływ wcześniejsze, bardziej rozwinięte cywilizacje Bliskiego Wschodu i doliny Indusu z ośrodkami w Mohendżo Daro i Harappie z lat 2600-1800 p.n.e. Rola Indoeuropejczyków została wyolbrzymiona w XIX wieku i przesadnie wywyższona.
[...]
Cywilizacja doliny Indusu powstała w tym samym czasie, co cywilizacje starożytnej Mezopotamii i Egiptu. Miasta Harappa i Mohendżo Daro, oddalone od siebie o 640 km, leżały nad rzeką Indus, która dziś płynie przez pustynne już rejony Pakistanu nieco innym korytem. W tamtych czasach były to tereny dobrze nawodnione, nazywane rejonem Siedmiu Rzek. Miasta miały regularnie rozplanowane ulice ze znakomitą siecią kanalizacji i imponującym systemem usuwania nieczystości. Domy z cegły mułowej, umieszczone szeregowo, były obszerne i wygodne, a największym pomieszczeniem były łazienki z bieżącą wodą, basenem i sauną — wszystko to świadczy o wysokim poziomie technologicznym tej na wskroś miejskiej cywilizacji. Osiągnięcia sanitarno-portowe mogą rywalizować z tym, co wybudowali później Rzymianie — wielka łaźnia w Mohendżo Daro miała 83 m2 powierzchni, imponujących rozmiarów był dok dla statków w Lothal. Cywilizacja ta była „surowa, śmiała i niestandardowa”, ale nie militarna, gdyż nie znaleziono żadnej broni. Ogromne spichlerze ulokowane w centrum miasta spełniały zapewne funkcję banków. Według brytyjskich archeologów, zabytki te są częścią największego „eksperymentu politycznego przed powstaniem imperium rzymskiego”.
[...]
Wiadomo, że Harappejczycy przesiedlali się dalej na wschód, aż do doliny i delty Gangi, wygnani być może ze swych wygodnych miast przez katastrofalne powodzie. Albo z powodu straszliwych trzęsień ziemi i przemieszczania się koryt rzek czy też ich wysychania. Z Siedmiu Rzek do dziś ostało się pięć rzek, Pańć-ap, Pendżab, gdyż dwie rzeki, w tym cytowana w Wedach święta rzeka Saraswati, przepadły w piaskach pustyni. Ludzie ci ciężko pracowali nad odtworzeniem swej kultury rolnej, uczyli tubylczą ludność używania miedzi i żelaza, wprowadzali nowe odmiany zbóż i nowoczesne metody uprawy. Na coraz to nowych obszarach uprawiali ryż, pszenicę, soczewicę i rozmaite uprawy sezonowe, jak sorgo i proso. Kiedy nieco po 1500 p.n.e. Indoeuropejczycy ze stepów wkraczali do północnych Indii, parędziesiąt miast, w tym Harappa i Mohendżo Daro, było już dawno opuszczonych.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
[...]
Cywilizacja doliny Indusu powstała w tym samym czasie, co cywilizacje starożytnej Mezopotamii i Egiptu. Miasta Harappa i Mohendżo Daro, oddalone od siebie o 640 km, leżały nad rzeką Indus, która dziś płynie przez pustynne już rejony Pakistanu nieco innym korytem. W tamtych czasach były to tereny dobrze nawodnione, nazywane rejonem Siedmiu Rzek. Miasta miały regularnie rozplanowane ulice ze znakomitą siecią kanalizacji i imponującym systemem usuwania nieczystości. Domy z cegły mułowej, umieszczone szeregowo, były obszerne i wygodne, a największym pomieszczeniem były łazienki z bieżącą wodą, basenem i sauną — wszystko to świadczy o wysokim poziomie technologicznym tej na wskroś miejskiej cywilizacji. Osiągnięcia sanitarno-portowe mogą rywalizować z tym, co wybudowali później Rzymianie — wielka łaźnia w Mohendżo Daro miała 83 m2 powierzchni, imponujących rozmiarów był dok dla statków w Lothal. Cywilizacja ta była „surowa, śmiała i niestandardowa”, ale nie militarna, gdyż nie znaleziono żadnej broni. Ogromne spichlerze ulokowane w centrum miasta spełniały zapewne funkcję banków. Według brytyjskich archeologów, zabytki te są częścią największego „eksperymentu politycznego przed powstaniem imperium rzymskiego”.
[...]
Wiadomo, że Harappejczycy przesiedlali się dalej na wschód, aż do doliny i delty Gangi, wygnani być może ze swych wygodnych miast przez katastrofalne powodzie. Albo z powodu straszliwych trzęsień ziemi i przemieszczania się koryt rzek czy też ich wysychania. Z Siedmiu Rzek do dziś ostało się pięć rzek, Pańć-ap, Pendżab, gdyż dwie rzeki, w tym cytowana w Wedach święta rzeka Saraswati, przepadły w piaskach pustyni. Ludzie ci ciężko pracowali nad odtworzeniem swej kultury rolnej, uczyli tubylczą ludność używania miedzi i żelaza, wprowadzali nowe odmiany zbóż i nowoczesne metody uprawy. Na coraz to nowych obszarach uprawiali ryż, pszenicę, soczewicę i rozmaite uprawy sezonowe, jak sorgo i proso. Kiedy nieco po 1500 p.n.e. Indoeuropejczycy ze stepów wkraczali do północnych Indii, parędziesiąt miast, w tym Harappa i Mohendżo Daro, było już dawno opuszczonych.
[...]
Jednak Agni, Surya, Indra i inni bogowie panteonu wedyjskiego stali się bogami papierowymi, martwymi, gdyż nie dali odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania egzystencjalne. Zostali zastąpieni przez bogów wyznawanych przez ludy hinduskie, którzy mieli ugruntowane własne pojęcia i rozwinięte filozofie. Ludy drawidyjskie, których pochodzenie nie jest do końca wyjaśnione, ale których języki, literatura i architektura świadczą o bardzo wysokiej, rodzimej cywilizacji południowych Indii, były spokrewnione z ludami Harappy i Mohendżo Daro.
— nazwa nadana przez Indoeuropejczyków tubylczym plemionom z dolin Indusu i Gangi, być może starożytnym ludom drawidyjskim. Były to ludy ciemnoskóre, mówiące różnymi dialektami, mieszkające w umocnionych osadach Indii północno-zachodnich, prawdopodobnie dalecy spadkobiercy upadłej i zapominanej cywilizacji Harappy i Mohendżo Daro. W czasach wedyjskich byli traktowani jak słudzy-niewolnicy. Część z nich z całą pewnością uległa cywilizacji aryjskiej, wchodząc w skład warny siudrów, a część pozostała poza warnami, poza kastami. Mechanizmy regulujące wchodzenie do nowego, warnowego systemu społeczeństwa, pozostawanie poza czy też nagłe bycie wykluczonym z systemu warnowego nie są znane i pozostają największą tajemnicą. Należy założyć, że chodziło o przyjęcie zupełnie nowego systemu wartości, propagowanego przez braminów i spisanego w Wedach. Nie wiadomo, co decydowało i na jakiej zasadzie niektóre ludy korzystały z procesu regulacji życia społecznego przez aryjskich przybyszów, a inne — nie korzystały.
Kiedy nieokrzesani nomadzi, Indoeuropejczycy, przybyli nad Indus, zetknęli się z ludnością o bardzo wysokiej kulturze materialnej, którzy byli spadkobiercami cywilizacji wielkich miast harappejskich. Byli rolnikami, a to co wytwarzali, miało już swoją historię i wyraźny sens. Wysoka była ich samoświadomość i wiedza o przeszłości. Ludności tej nie można było podbić i całkowicie podporządkować, można tylko było „ułożyć się”, dogadać, współpracować. W ten sposób siudrowie, ludność od niepamiętnych czasów osiadła nad Indusem, a później nad Gangą, zostali włączeni do systemu warn i utworzyli stan czwarty. Wieśniacy odgrywali i nadal odgrywają w Indiach bardzo ważną rolę — są depozytorami starożytnej kultury Mohendżo Daro. Dopiero z czasem, w miarę jak zaczęła rosnąć supremacja braminów (od 600 p.n.e.), znaczenie siudrów uległo degradacji.
Most Adama miejsca sacrum
Dham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
Mumtazbadem Tadż Mahal
Oprócz wybitnych fachowców brali udział w tej budowie napływający zewsząd wieśniacy, jakieś dwadzieścia tysięcy, mieszkający w namiotach po drugiej stronie rzeki Jamuny, w wiosce Mumtazbadem. Nie byli oni niewolnikami, do pracy ich nie zmuszano, nie bito ani nie traktowano gorzej czy lepiej niż gdzie indziej. Ot, robota. Pracowali za dzienną strawę i parę miedziaków, a na czas zasiewów i monsunu wracali do siebie, potem znów przychodzili, gdy można było trochę zarobić. Podobno pracowali nawet w nocy przy pochodniach. Nie wiemy czy mieli poczucie, że stwarzają coś wyjątkowego, choć cesarz zadbał, by budowla otrzymała najwyższy priorytet religijnej ważności, może nawet niektórzy budowali w religijnym uniesieniu, muzułmanie i hindusi, sikhowie i dżiniście, dla Allaha. O narastającej u Szahdżahana obsesji raju świadczy słynna inskrypcja perska umieszczona w białym pałacyku Czerwonego Fortu w Delhi, budowanego równocześnie z Tadż Mahalem: Jeżeli istnieje raj na ziemi, to jest tutaj, to jest tutaj, to jest tutaj. Więc ostateczny kształt zamysłu wyłonił się może z braku wiary właśnie? Bo przecież z rozkazu cesarza zbudowano raj tu na ziemi. A na bramie wejściowej wiodącej do ogrodu umieszczono chronogram z datą śmierci cesarzowej: Niech raj będzie domem Mumtaz. Czy więc ten grobowiec ma być dla niej rajem tu na ziemi, skoro do (męskiego) raju nie została zabrana?
Muziris daty
niewierny Tomasz, apostoł, przybywa do Muziris na Wybrzeże Koromandel; 20 lat później zostaje zamordowany w okolicach Madrasu
Nagarjun Gurkhowie
Dnia 11 czerwca 2008 roku, król Nepalu Gyanendra Bir Bikram Shah Dev zrzekł się korony, opuścił pałac królewski Narayanhiti i przeniósł się do swej posiadłości Nagarjun, na przedmieściach Katmandu. W swej ostatniej mowie, zrzekając się korony, powiedział, że został zmuszony do przejęcia korony, co nie było jego zamiarem ani pragnieniem [King said that he could only „accept the crown quietly” and it was not his intention or desire.]
Nagarkot krowa
Prześladowania religijne prowadzone systematycznie przez muzułmanów za panowania Wielkich Mogołów były często skierowane przeciw krowom żyjącym w świątyni. Na porządku dziennym było zabijanie tych biednych stworzeń na oczach hindusów, nawet za czasów Akbara, którego tolerancję wszyscy znali. A jednak dopuszczano się bezczeszczenia świątyń, zwłaszcza gubernatorzy prowincji i dowódcy wojskowi, którzy byli nietykalni i chronieni przez ortodoksyjnych ulemów i wobec których sam cesarz nie mógł interweniować. Jeden z najlepszych generałów mogolskich, Hussain Quli Khan, wpadł do hinduskiej świątyni w Nagarkot na koniu i zabił krowę na oczach wiernych, w obecności ukochanego przyjaciela Akbara, Radży Birbala (w 1572 roku). Nie można go było ukarać za to bestialstwo.
Nalanda daty, muzułmanie, religia rzeki Gangi, tanka
Afganowie niszczą buddyjski uniwersytet w Nalanda wyznaczając tym samym koniec buddyzmu w północnych Indiach
Już podczas tego pierwszego najazdu muzułmanów złupiono Nalandę i inne wielkie klasztory na terenie północno-wschodnich Indii. Tam gdzie pojawiali się muzułmanie afgańscy, tam płonęły księgozbiory i mordowano zakonników. Klasztor w Nalandzie powstał w pierwszych wiekach naszej ery i był jednym z najstarszych i najświetniejszych uniwersytetów na świecie. Przez siedem stuleci stanowił duchowe centrum Azji Południowej. Uczęszczało do niego nawet czasem aż do 10 000 studentów, a nauczało aż 2 000 nauczycieli. Medycyna, nauki przyrodnicze, prawo oraz filozofie wszystkich religii stały otworem dla każdego, bez ograniczenia stanu, majątku czy koloru skóry. Afganowie wzięli podobno mnichów za żołnierzy i spalili obiekt — biblioteka zawierająca 9 mln rękopisów miała gorzeć cały rok. W ciągu dwustu lat zostały zrujnowane wszystkie klasztory, a rok 1199 — zniszczenie uniwersytetu-klasztoru w Nalandzie (dziś Bihar) — jest symboliczną datą końca buddyzmu w Indiach.
Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, podróżujący po Indiach w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, jaka odbyła się w 644 roku, w Prayagu (dziś Allahabad), za czasów króla Harszawardhana. Był on wtedy studentem na pobliskim buddyjskim Uniwersytecie Nalanda — nie ma wątpliwości, co do rzetelności opisu tego, co widział. Zanotował, że wyraźnie mówiło się, iż święto trwa od czasów neolitu. Pierwszy kalendarz solarny (obok lunarnego) został ustanowiony w roku 283 p.n.e., więc wtedy mela musiała przyjąć swą formę. Nie ma wątpliwości, że Prayag był miejscem, gdzie odbyła się pierwsza khumba mela, ale nie wiadomo w jakiej epoce dokonano pełnej inscenizacji mitu. Chińczyk podkreśla, że w meli uczestniczyli hindusi, buddyści i dżiniści, bez żadnej różnicy.
Pierwsza tanka powstała w północnych Indiach, w kręgu uczniów buddyjskiego centrum-uniwersytetu Nalanda.
Nasik Rama i Sita, religia rzeki Gangi
Według Ramajany, Rawana porwał Sitę z groty Sita Gupta niedaleko Nasik. Walmiki jest uważany za autora Ramajany.
Trzecia w Nasik, nad świętą rzeką Godawari, w środkowych Indiach.
Palasi Anglicy w Indiach
To od Bengalu Robert Clive zaczął więc budować podwaliny pod przyszłe imperium brytyjskie. Bengal, Bihar i Orissa od czasów Akbara były jedną silną, świetnie zagospodarowaną i administracyjnie dobrze zorganizowaną prowincją, zarządzaną bezpośrednio przez drugiego syna cesarskiego (pierwszy był następcą tronu) — było to jedno z najwyższych i najbardziej odpowiedzialnych stanowisk na dworze, a prowincja była tak bogata, że cesarze nigdy nie chcieli jej oddać w obce ręce. Szudża, syn Szahdżahana i brat Aurangzeba, został namiestnikiem Bengalu, Biharu i Orissy gdy miał 26 lat i wkrótce stał się niekoronowanym władcą Indii Wschodnich, zaś w czasie wojny sukcesyjnej rzeczywiście koronował się na cesarza, zanim uciekł przed bratem w kierunku Chittagongu. Prowincja urosła w siłę i uniezależniła się od cesarstwa, pozostając pod zarządem wysokich urzędników, którzy utworzyli dynastię muzułmańskich nababów, pozwalając zasiadać na niższych stanowiskach państwowych rodowitym Bengalczykom. Na terenie Bengalu zawsze istniała wielka sieć bazarów, na których kupcy muzułmańscy i hinduscy wymieniali towary pochodzące ze wszystkich regionów Indii. W Bengalu uprawiano ryż i rośliny strączkowe oraz morwę do hodowli jedwabników, w Biharze — pszenicę i opium. W wymianie handlowej uczestniczyli nie tylko Hindusi, ale także Arabowie i muzułmanie indyjscy oraz wszyscy Europejczycy. Tak więc Bengal miał w XVII wieku kwitnącą gospodarkę, dobrze rozwiniętą wymianę handlową i sieć przedsiębiorstw finansowych, służących pożyczkami i zabezpieczeniami. Niezależność Bengalu została jednak zaprzepaszczona przez samego władcę. Młody Siradż ud-Daula zajął nierozważnie w 1756 roku Fort William, koło Kalkuty, bastion Albionu, co wywołało panikę i wściekłość Anglików. Robert Clive odzyskał Fort w roku następnym, a nababowi wydał ostateczną bitwę pod Palasi. Chaos w Bengalu trwał do 1764 roku, kiedy w bitwie pod Buksor wojsko Kompanii pokonało kolejnego władcę, wezyra. W 1765 roku Kompania podpisała traktaty pokojowe z cesarzem mogolskim w Delhi, który nadał jej tytuł nababa Bengalu, włączając Kompanię w struktury imperium mogolskiego. Punkt ciężkości rodzącego się imperium brytyjskiego przeniósł się z zachodniego wybrzeża do Indii Wschodnich, do Bengalu i późniejszej Prezydentury Madras, obejmującej Karnatakę (państwo Majsur) i Tamil Nadu. Bombaj ustąpił na jakiś czas miejsca Kalkucie. Dopiero za Radżu brytyjskiego Bombaj zyskał na znaczeniu, a Kalkuta nic na tym nie straciła.
Palitana miejsca sacrum
Palitana, Gudżarat — zespół 863 świątyń wzniesionych na dwóch szczytach świętego wzgórza Śatrundżaia w ciągu 90 lat między X i XI wiekiem. Zgodnie z tradycją to miejsce miał wielokrotnie odwiedzać Adiśwara (Adinath), pierwszy tirthankara dżinizmu, któremu poświęconych jest najwięcej świątyń. Wszystkie niemal zostały zburzone przez muzułmanów w XIV i XV wieku, a następnie pieczołowicie odbudowane i wyposażone przez bogatych kupców i bankierów dżinijskich.
Pampa Kszetra królestwo Widżajanagaru
Lokację państwa, a raczej siedzibę władzy królewskiej, ustanowiono na południe od rzeki Tungabhadra, wśród skalistych pagórków dających naturalną ochronę. Pierwsze pałace władców wzniesiono w Anegundi, a następnie zaczęto budować stolicę — Hampi. Miejsce założenia musiało spełniać określone kryteria: militarno-obronne, polityczne (centralna pozycja wobec własności lennych), ale przede wszystkim „ustawodawcze” to znaczy mitologiczne. Miejsce musiało być uświęcone, a jeśli nie było — to należało je uświęcić. Hindusi zawsze i wszędzie odwoływali się do Mahabharaty i czerpali stamtąd nazwy i imiona ze starożytnego nazewnictwa. Hampi usytuowano zatem na Pampa Kszetra, wzorowanym na Pampa Sarovar, Polu Chwały cytowanym w Ramajanie. Władcy mieli wysoką samoświadomość i szerokie horyzonty umysłowe, wspierali rodzimą kulturę i religie hindu, popierali rozwój nauk i literaturę, dążyli do szybkiego wzbogacenia się regionu, by mieć fundusze na zorganizowanie regularnej armii. Bogactwo przyciągało ogromne rzesze rzemieślników i artystów, a za nimi przybywali bogaci kupcy i handlarze, by towary sprzedawać, kupować i wymieniać.
Pandu Lena miejsca sacrum
Nasik posiada jeszcze starsze poświadczenie lokacji — w Pandu Lena tuż obok miasta odkryto zespół 23 grot buddyjskich, z których najstarsze pochodzą z I wieku p.n.e., a ostatnie z VIII n.e. Kropla amrity spadła do rzeki Godawari, jednej z najświętszych rzek Dekanu.
Park Corbetta las indyjski
Dzięki akcji „Project Tiger” wprowadzonej przez Indirę Gandhi, zwiększono liczbę tygrysów z 262 w 1972 roku do 1327 w roku 1989. Dziś, z populacji 40 tysięcy pozostało w Indiach tylko 1411 tygrysów bengalskich, czyli o połowę mniej niż w roku 2002, rozmieszczonych w 18 specjalnie wyznaczonych rezerwatach, z których najbardziej znaczące to: Sundarbans w Bengalu Zachodnim w delcie Gangi, Manas w Assamie, Periyar w Kerali i Park Corbetta w Uttar Pradesh u podnóży Himalajów. W całym świecie azjatyckim, z populacji liczącej w XIX wieku 100 000 pozostało jedynie około 2 500 tygrysów, choć niektórzy wciąż chcą wierzyć w zawrotną liczbę 5, a nawet 7 tysięcy. „Królewski” tygrys bengalski jest gatunkiem zagrożonym, którego wyginięcie może nastąpić przez 2010 rokiem, Rokiem Tygrysa według horoskopu chińskiego.
Pattadakal miejsca sacrum
Pattadakal (koło Badami) — religijna stolica imperium Czalukjów z Dekanu i miejsce ich koronacji. Za ich panowania, między VII i VIII wiekiem, wytworzyły się i rozwinęły główne style architektury indyjskiej — pochodzące z południa wpływy drawidyjskie i idące z północy wpływy aryjskie (styl Nagara) dały w Pattadakal jedyną w swoim rodzaju harmonię stylistyczną. Wypracowane tu programy ikonograficzne i style przyjęły się następnie w całych Indiach.
Pawapuri miejsca sacrum
Wajśala, miejsce urodzenia Mahawiry oraz Pawapuri, miejsce jego kremacji, gdzie na stawie pełnym lotosów wznosi się biały Jalmandir; oba znajdują się w Bihar, niedaleko Patny.
Periyar las indyjski
Dzięki akcji „Project Tiger” wprowadzonej przez Indirę Gandhi, zwiększono liczbę tygrysów z 262 w 1972 roku do 1327 w roku 1989. Dziś, z populacji 40 tysięcy pozostało w Indiach tylko 1411 tygrysów bengalskich, czyli o połowę mniej niż w roku 2002, rozmieszczonych w 18 specjalnie wyznaczonych rezerwatach, z których najbardziej znaczące to: Sundarbans w Bengalu Zachodnim w delcie Gangi, Manas w Assamie, Periyar w Kerali i Park Corbetta w Uttar Pradesh u podnóży Himalajów. W całym świecie azjatyckim, z populacji liczącej w XIX wieku 100 000 pozostało jedynie około 2 500 tygrysów, choć niektórzy wciąż chcą wierzyć w zawrotną liczbę 5, a nawet 7 tysięcy. „Królewski” tygrys bengalski jest gatunkiem zagrożonym, którego wyginięcie może nastąpić przez 2010 rokiem, Rokiem Tygrysa według horoskopu chińskiego.
Pole Dhauli Mahabharata
Rozpacz Ardżuny przed rozpoczęciem decydującej bitwy (Bhagawadgita) przypomina rozpacz Asioki po tym, jak jego wojownicy wycięli w pień wszystkich mieszkańców Kalingi. Historycy podają, że na Polu Dhauli (dziś Bubaneszwar) mogło zginąć 100 tysięcy wojowników, a ponieważ w wojsku drawidyjskim kobiety walczyły na równi z mężczyznami, doniesiono Asioce o ogromnej liczbie ciał kobiecych porozrzucanych w nieładzie, i o ciałach dzieci. Konsekwencją tej zagłady było, jak wiadomo, przyjęcie przez Asiokę nauk Buddy. Cesarz nie „przeszedł” na „buddyzm” jak byśmy to dziś powiedzieli, lecz pod wpływem światłych ludzi, wśród których byli zarówno wielbiciele doktryny Buddy jak i adepci Mahawiry, jogini, bramini i wielu innych, zmienił zasady swej polityki. Prymat moralności uznał za najważniejszy. Tyle wiemy.
Puri Jogananda, miejsca sacrum, Rabindranath Tagore
Dzięki pomocy maharadży z Kasimbazar założył w 1918 roku szkołę w Ranczi, której program nawiązywał do nauk starożytnych riszich. Był absolutnie przekonany, że tylko wartości etyczno-moralne i duchowe dają człowiekowi szczęście. Zakres nauczania obejmował przedmioty praktyczne z rolnictwa, przemysłu i handlu oraz podstawowe wiadomości teoretyczne. Uczniowie uczyli się jogi i medytacji, a od 1916 roku przyjęto Jogodę, specjalnie przygotowany przez Joganandę program rozwoju wewnętrznego uczniów. Szkoła ta stała się znaną na całe Indie instytucją, a pod ogólną nazwą Jogoda Sat-Sanga rozwinęły się filie w Midnapore, Lakszmanpurzez i Puri. Siedziba główna w Ranczi prowadzi do dziś oddział medyczny, który bezpłatnie otacza opieką ubogich mieszkańców okolicznych wiosek. Ten sam ruch został na Zachodzie nazwany Self-Realization Fellowship.
Siedziba Wisznu jest na wschodzie nad Zatoką Bengalską, w Puri. Zdaniem wielu hindusów jest to obecnie najważniejsza pielgrzymka hindu. Wisznu występuje tu pod imieniem Jagannatha, Pan Świata, a jego statuetka z czarnego drewna ma zawierać szczątki Kriszny. Jagannatha, siostra Subhadra i brat Balabhadra tworzą trimurti (podobnie jak Rama, Sita i Lakszmana). Najważniejszym świętem jest Rath Yatra, kiedy to na olbrzymich trzech rydwanach statuetki są na 7 dni przemieszczane do ogrodów, usytuowanych w odległości 1,5 km od świątyni Jagannatha. Rydwany są budowane co roku na nowo, gdyż po ceremonii trzeba je… spalić.
[...]
W dzisiejszych czasach, kiedy większość świątyń znajduje się pod opieką rządów stanowych, także rząd zajmuje się organizacją świąt. Tutaj administracja lokalna określa ilość drzew przeznaczonych na wyrąb, dogląda rzemieślników, z tych samych od wieków dżati, zajmujących się budową rydwanów, trzyma nadzór nad policją i wojskiem, którzy zapewniają bezpieczeństwo. Tłum podczas święta bywa nieobliczalny. Dawniej, potężnych rozmiarów rydwany (14 m wysokie i 10 m szerokie na 16 kołach o średnicy 2 m każde), były powoli przeciągane przez braminów i pudżarinów ze świątyni do ogrodów, a oszalały z radości tłum napierał na trasę przejazdu. Niekiedy, upojeni wiarą do Kriszny i mistycyzmem spektaklu szaleńcy rzucali się pod koła, by umrzeć w obecności boga. Dzisiaj rydwany ciągnie 4 000 żołnierzy w zwartym, zdyscyplinowanym szyku i wypadki się nie zdarzają. Po uroczystościach, rzemieślnicy fachowo rozbierają wozy i rozdają biednej ludności Puri drewno na opał, jak zwyczaj przykazuje mają być spalone. Drewno na opał jest darem rządu dla biedaków i starcza go na okres 7-8 miesięcy. Tak oto stare łączy się z nowym nie zdradzając tradycji.
[...]
W dzisiejszych czasach, kiedy większość świątyń znajduje się pod opieką rządów stanowych, także rząd zajmuje się organizacją świąt. Tutaj administracja lokalna określa ilość drzew przeznaczonych na wyrąb, dogląda rzemieślników, z tych samych od wieków dżati, zajmujących się budową rydwanów, trzyma nadzór nad policją i wojskiem, którzy zapewniają bezpieczeństwo. Tłum podczas święta bywa nieobliczalny. Dawniej, potężnych rozmiarów rydwany (14 m wysokie i 10 m szerokie na 16 kołach o średnicy 2 m każde), były powoli przeciągane przez braminów i pudżarinów ze świątyni do ogrodów, a oszalały z radości tłum napierał na trasę przejazdu. Niekiedy, upojeni wiarą do Kriszny i mistycyzmem spektaklu szaleńcy rzucali się pod koła, by umrzeć w obecności boga. Dzisiaj rydwany ciągnie 4 000 żołnierzy w zwartym, zdyscyplinowanym szyku i wypadki się nie zdarzają. Po uroczystościach, rzemieślnicy fachowo rozbierają wozy i rozdają biednej ludności Puri drewno na opał, jak zwyczaj przykazuje mają być spalone. Drewno na opał jest darem rządu dla biedaków i starcza go na okres 7-8 miesięcy. Tak oto stare łączy się z nowym nie zdradzając tradycji.
Tuż po osiedleniu się wraz z rodziną w Santiniketan, Tagore stracił żonę i dwójkę dzieci, a kilka lat później — ojca. Strata najbliższych kazała mu oddać się bez reszty pracy w aszramie. Po śmierci ojca otrzymywał regularną pensję z tytułu spadku, miał też udziały w dochodach maharadży starożytnej Tripury (zarządzanej przez tą samą rodzinę królewską przez 3000 lat) oraz sprzedał wszystkie klejnoty rodzinne i posiadłość w Puri nad Zatoką Bengalską — to zabezpieczenie finansowe dało mu do końca życia wolność, jakiej wymagała praca pedagogiczna i pisarska.
Puszkara Brahma i Saraswati
[Świątynia w Puszkarze w Radżastanie, jedyna w Indiach, została wzniesiona stosunkowo niedawno, z fundacji pewnego bogatego bramina: dla tego bramina zbudowanie świątyni dla Brahmy było ważnym aktem religijnym, ale dla nas nie jest to przykład reprezentatywny. Jest to wyjątek potwierdzający regułę.]
Rameswaram miejsca sacrum, Rama i Sita
Trudno więc arbitralnie ustalić, czy dane miejsce jest bardziej czy mniej święte. Każdy hindus kieruje się własnym odczuciem świętości i odbywa pielgrzymki zgodnie z mapą własnej religii — wielbiciel Kriszny wybierze się do Mathury, a nie do Waranasi, a miłośnik bogini Kali uda się do Kalkuty, a nie do Rameswaram.
[...]
Dham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
[...]
Ajodhja — miejsce urodzenia Ramy, szóstej awatary boga Wisznu. Około VII wieku została tam zbudowana jedna z dwóch najważniejszych świątyń poświęconych temu bogu (druga znajduje się w Rameswaram).
[...]
Dham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
[...]
Ajodhja — miejsce urodzenia Ramy, szóstej awatary boga Wisznu. Około VII wieku została tam zbudowana jedna z dwóch najważniejszych świątyń poświęconych temu bogu (druga znajduje się w Rameswaram).
Sam jest wyznawcą Śiwy, a po zwycięstwie nad Rawaną, wystawił w Rameswaram lingę. Uważa się go za guru Śiwy.
Ranakpur miejsca sacrum
Bardzo ważnymi miejscami dla dżinistów są świątynie Dilwara z 1031 roku z rzeźbami w białym marmurze na Mount Abu i marmurowa świątynia Chaumukha w Ranakpur, z 1444 kolumnami, z których każda jest wyrzeźbiona w innym koronkowym wzorze, obie znajdują się w Gudżaracie w łańcuchu Arawalli, najstarszym górotworze świata, i należą do najlepiej zachowanych w Indiach. Ajodhja, związana z życiem wielu ascetów, miała być starożytną stolicą Bharaty, pierwszego dżinijskiego władcy.
Raza Stany Książęce Indii
Nazwiska rodowe świadczą niezbicie o wyznawanej religii — bracia Syed Mohammed Ali Khan i Kazim Ali Khan są światłymi muzułmanami, ich małżonki noszą tytuł begam. Powodem ich największej dumy jest niezwykła i ocalała ze wszystkich pogromów biblioteka wschodnich rękopisów (Raza), obejmująca 80 tysięcy ksiąg i 16 tysięcy manuskryptów, między innymi Koran z VII wieku, w językach arabskim, perskim i urdu; biblioteka-diament znajduje się w siedzibie rodowej w Rampur.
Royal Chitwan National Park las indyjski
W XIX wieku naganiacze podprowadzali na tereny łowieckie każdą ilość zwierzyny, a kolonizatorzy bawili się w polowania, które nie były niczym innym jak czystą jatką — nie liczyła się umiejętność szlachetnego dobycia celu, a większość zwierząt była barbarzyńsko dobijana przez siepaczy. Podczas jednego tylko safari w roku 1911, król Jerzy V i jego syn Książę Walii, późniejszy Edward VIII, zabili w dżungli na granicy z Nepalem 39 tygrysów i 18 nosorożców. Kiedy w 1973 roku tworzono Royal Chitwan National Park mający ochronić resztkę tej dżungli, uchowało się tam 20 tygrysów i 100 nosorożców! Polowania były zwykłą zbrodnią, której skutki — wybicie tygrysa bengalskiego, nosorożca i wielu innych gatunków — nie pociągnęły za sobą żadnych konsekwencji. Nie ukarano ani nie napiętnowano kolonizatorów, nie zorganizowano „procesu Norymberskiego” przeciw zbrodni zwierzęciobójstwa — ta historia rozpłynęła się we mgle dziejów.
Sabarmati Mahatma Gandhi
Po raz pierwszy na szeroką skalę Mahatma Gandhi użył tej broni organizując słynny marsz solny w 1930 roku, by złamać narzucony przez Anglików monopol sprzedaży soli; wyruszył z aszramu Sabarmati w Ahmadabadzie do Dandii nad oceanem, gdzie zamierzał uwarzyć sól z wody morskiej, co było zabronione. Jego zwycięstwem było nie uwarzenie soli, lecz solidarność tłumu wieśniaków, którzy w niespotykanej liczbie poszli za nim.
Samugarh Aurangzeb
29 maja 1658 roku doszło do jednej z największych i najbardziej doniosłych bitew w dziejach świata. Rozegrały się losy nie tylko rodziny Timurydów, ale losy całego subkontynentu indyjskiego. Na równinie Samugarh, nad rzeką Czambal, stanęło 120 tysięcy Radżputów, obrońców hinduizmu, naprzeciw tylko 40 tysiącom wojsk Aurangzeba i 10 tysiącom wojsk Murada. Po mistrzowsku rozegrał tę bitwę.
Sanczi miejsca sacrum, świątynia, świątynie w Kadżuraho
Sanczi — oprócz ruin klasztorów fundacji Asioki z III wieku p.n.e. zachowały się trzy wielkie stupy z końca I wieku n.e., których wediki (balustrady z rzeźbionego kamienia) i torany (misternie rzeźbione portale) należą do cudów indyjskiej architektury. Zachowała się tu najstarsza w Indiach północnych mandapa datowana na rok 425, pierwowzór późniejszych świątyń zwanych indo-aryjskimi.
Za czasów panowania Guptów (240 — 535) wszystkie kamienne świątynie wznoszone w północnych Indiach były bardziej lub mniej rozbudowanymi mandapami — najprostsza i najstarsza z 425 roku zachowała się w Sanczi, gdzie rysunek mandali wykorzystano na wiele geometrycznych sposobów. W Orissie, pierwsze kamienne świątynie powstawały po 619 roku i za podstawowy element konstrukcyjny również przyjęły mandapę. Następne, takie jak w Kadżuraho (950 -1050), były rozbudowane — przed mandapą z ołtarzem głównym znajdowała się większa mandapa dla świętych tancerek, deva dasi, a znacznie mniejsza mandapa o otwartych nawach tworzyła korytarz wejściowy.
Mandapa była pierwszą świątynią z kamienia — kwadratową platformą z czterema kolumnami pokrytymi płaskim zadaszeniem, gdyż kwadrat pozwala wyłonić się energii. Powstawały za czasów Guptów, między III a V wiekiem naszej ery, a najstarszą zachowaną w Indii północnej jest mandapa w Sanczi z V wieku. Od VII wieku następuje rozbudowa prostej mandapy. Zamiast płaskiego dachu, otrzymuje ona spiralne zwieńczenie, sikharę, wznoszącą się ku górze, podzieloną na trzy, pięć, siedem sfer, w którą od wewnątrz wkomponowano mandalę. Wokół czworoboku wznoszono obejście z ołtarzami bocznymi, a wejście do świętego przybytku rozbudowano w długi krużganek, ardhamandapę.
Santiniketan Dara Szikoh, Rabindranath Tagore
Po dziesięciu latach studiów nad starożytnymi tekstami hindu wydał Zmieszanie się Dwóch Oceanów, pracę, która do dziś pozostaje najlepszym studium porównawczym dwóch wielkich religii subkontynentu indyjskiego, hindu i islamu. Po opublikowaniu tego dzieła muzułmańska inkwizycja ogłosiła Darę heretykiem, ateistą, hipokrytą i oportunistą. Dzieło to jest do dziś na liście lektur obowiązkowych w Santiniketan, szkole założonej przez Rabindranatha Tagore.
W 1901 roku przeniósł się do rodzinnej posiadłości w Santiniketan, w zachodnim Bengalu, z zamiarem utworzenia aszramu i „leśnej szkoły” opartej na tradycji nauczania starożytnych riszi. Program tej szkoły opierał się o doświadczenia indyjskie i europejskie, ale przede wszystkim o własne ideały — nacisk był położony na rozwijanie duchowych potrzeb człowieka, jego pragnienia harmonii i piękna, budzenia zdolności artystycznych i dążenia do najwyższych ideałów miłości i pokoju. Rabindranath Tagore wskrzesił ideał starożytnych leśnych mędrców riszi: czerpanie radości z procesu dochodzenia do prawdy i piękna. Przez 40 lat pracy pedagogicznej konsekwentnie realizował swój ideał wychowawczy. W „leśnej szkole” pobierała nauki, między innymi, skromna Indira Gandhi i ekscentryczna Gayatri Devi — obie do końca życia pozostały wielbicielkami Wielkiego Nauczyciela.
[...]
Tuż po osiedleniu się wraz z rodziną w Santiniketan, Tagore stracił żonę i dwójkę dzieci, a kilka lat później — ojca. Strata najbliższych kazała mu oddać się bez reszty pracy w aszramie. Po śmierci ojca otrzymywał regularną pensję z tytułu spadku, miał też udziały w dochodach maharadży starożytnej Tripury (zarządzanej przez tą samą rodzinę królewską przez 3000 lat) oraz sprzedał wszystkie klejnoty rodzinne i posiadłość w Puri nad Zatoką Bengalską — to zabezpieczenie finansowe dało mu do końca życia wolność, jakiej wymagała praca pedagogiczna i pisarska.
[...]
Tuż po osiedleniu się wraz z rodziną w Santiniketan, Tagore stracił żonę i dwójkę dzieci, a kilka lat później — ojca. Strata najbliższych kazała mu oddać się bez reszty pracy w aszramie. Po śmierci ojca otrzymywał regularną pensję z tytułu spadku, miał też udziały w dochodach maharadży starożytnej Tripury (zarządzanej przez tą samą rodzinę królewską przez 3000 lat) oraz sprzedał wszystkie klejnoty rodzinne i posiadłość w Puri nad Zatoką Bengalską — to zabezpieczenie finansowe dało mu do końca życia wolność, jakiej wymagała praca pedagogiczna i pisarska.
Sarnath cesarstwo Asioki, India, Mahabharata, miejsca sacrum
Godłem Indii są lwy z Sarnath, z kapitelu jednej z 14 zachowanych kolumn cesarza Asioki. Kapitel z lwami znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Sarnath koło Waranasi. Są to cztery heraldyczne lwy, uosobienie siły, na głowicy o dzwonowatym kształcie, poniżej których wyobrażone zostały cztery najważniejsze zwierzęta Indii — koń, bawół, lew i słoń. Poniżej, fryz z kołem dharmy przedstawionym po czterokroć oraz słowa Satyam evam jayate, Prawda zawsze zwycięża, które stały się hasłem młodej republiki. Godło nawiązuje do wielkiej przeszłości subkontynentu, do jednego z pierwszych, ale nie jedynych, indyjskich państw.
godło — lwy na kapitelu kolumny z czasów cesarza Asioki z III wieku p.n.e. z napisem Satyam evam jayate, Prawda zawsze zwycięża, znajdujące się obecnie w Muzeum Archeologicznym w Sarnath koło Waranasi
Nauki Gautamy Siddharthy (563-483 p.n.e.), późniejszego Buddy, który żył i nauczał w królestwie Magadha, oddalonym od Kuru tylko o trzy inne państwa — Pańczalę, Kośalę z Ajodhją oraz Kaśi z Waranasi, nie mogły być dla braminów ani nowe, ani nawet niezwykłe. Budda nie wygłosił w Sarnath koło Waranasi nic takiego, co nie było zawarte w świętych pieśniach hindu. Dzięki własnemu doświadczeniu zrozumiał na czym polega cierpienie (dukkha) zrodzone z pożądania i dał narzędzia pozwalające przekroczyć matnię umysłu. O tym, o czym mówił Budda wyśpiewała już wcześniej chociażby upaniszada Maitri. Ale był jednym z wielu ksiatrijów, którzy odmówili spełniania dharmy w duchu wedyjskim, jak wiadomo w ogóle nie akceptował warn, nie uważał tekstów wedyjskich za święte, za nic miał ryty ognia i składanie ofiar. Ruch przybierał na sile i z czasem osiągnął rozmiary buntu społecznego, dlatego słowa: Mieszkańcy Dwarki postępowali bezwstydnie, grzesząc bez ograniczeń, ubliżając braminom, starszym i nauczycielom. Porzucono czczenie bóstw.
[...]
803 mogły równie dobrze odnosić się do czasów Buddy.
[...]
803 mogły równie dobrze odnosić się do czasów Buddy.
W Sarnath koło Waranasi, Budda przekazał pierwszym pięciu uczniom swoją doktrynę, zwaną pierwszym obrotem Koła Dharmy lub puszczeniem go w ruch. To doskonałe koło doktryny zostało puszczone w ruch przez Pana w Benaresie w isipatanie, tego koła nie puścił w ruch żaden asceta, bramin, bóg, Mara, Brahma ani nikt inny w świecie
[...]
Sangharakszita, Wprowadzenie do buddyzmu, Wydawnictwo A, Kraków 2002, str. 73
[...]
Od zawsze istniały tu wielkie ośrodki duchowe i Budda nie przez przypadek osiedlił się w pobliskim Sarnath, wiedząc, że jego nauka zostanie tu zrozumiana lepiej niż gdziekolwiek indziej.Stany Książęce Indii
[...]
Sangharakszita, Wprowadzenie do buddyzmu, Wydawnictwo A, Kraków 2002, str. 73
[...]
Od zawsze istniały tu wielkie ośrodki duchowe i Budda nie przez przypadek osiedlił się w pobliskim Sarnath, wiedząc, że jego nauka zostanie tu zrozumiana lepiej niż gdziekolwiek indziej.Stany Książęce Indii
Serampore Jogananda
Został oddany na naukę sanskrytu do Swami Kebalanandy, również ucznia Lahiri Mahasai. Lecz ślęczenie nad starożytnymi tekstami nie zajmowało go aż tak bardzo, porzucił więc dom w Kalkucie i udał się do jednego z aszramów w Waranasi. Któregoś dnia idąc na zakupy zobaczył w zaułku pięknego człowieka, rozpoznał w nim natychmiast gurudevę, upragnionego i oczekiwanego od lat mistrza — był nim Swami Śri Jukteśwara Giri z Serampore, uczeń Lahiri Mahasai. Nie odstępował go na krok przez kolejnych 10 lat i zamieszkał przy nim w pustelni w Serampore. Uważał go za ucieleśnienie mądrości — dżnianawatarę.
Seringapatam Wellington
Pierwszym punktem programu było zmiecenie z powierzchni ziemi wojsk Sułtana Tipu, który na swą główną kwaterę obrał Seringapatam, piętnaście kilometrów od Majsuru. Armia brytyjska składała się z 20 tysięcy Europejczyków i sipajów pod naczelnym dowództwem generała Harrisa. Wojsku towarzyszyło 200 tysięcy ludzi z obsługi, 120 tysięcy wołów, niezliczone stada osłów, wielbłądów, koni i słoni. Do tego wędrującego miasta, które posuwało się 20 kilometrów dziennie, przyłączył się nizam z Hajdarabadu z siłami 16 tysięcy wojowników, oddając swe siły pod komendę Arthur Wellesleya. Sułtan Tipu posiadał zaś 33 tysiące dobrze wyćwiczonej piechoty, 15 tysięcy jazdy i znaczny ciąg artylerii. Przystępując do ataku na bagnety, Arthur Wellesley rozstrzygnął pierwsze starcie na korzyść Anglików.
[...]
5 kwietnia 1799 roku pod murami Seringapatam rozpoczęto oblężenie, które trwało 20 dni.
[...]
Zaopiekował się czteroletnim synkiem zabitego herszta, kazał go kształcić, a gdy opuścił Indie, wyznaczył urzędowego opiekuna i zostawił niezłą sumkę pieniędzy na naukę chłopca aż do pełnoletności. Była to ostatnia sprawa, jaką załatwił przed opuszczeniem Indii. Wysłał list do zarządzających miastem Seringapatam: W załączeniu przesyłam czek (…) na sumę tysiąca pagod, którą to sumę pozostawiam do dyspozycji Wysokiego Sądu w Seringapatam, z przeznaczeniem dla Salabuta Chana, syna nieżyjącego Dhundiah Wagha. Życzę sobie, aby Wysoki Sąd objął opiekuństwo nad wymienionym Salabutem-chanem i dopilnował jego wykształcenia, którego koszty mają być pokryte z powyższej sumy dwustu pagod, już na ten cel złożonych na ręce pułkownika…
[...]
5 kwietnia 1799 roku pod murami Seringapatam rozpoczęto oblężenie, które trwało 20 dni.
[...]
Zaopiekował się czteroletnim synkiem zabitego herszta, kazał go kształcić, a gdy opuścił Indie, wyznaczył urzędowego opiekuna i zostawił niezłą sumkę pieniędzy na naukę chłopca aż do pełnoletności. Była to ostatnia sprawa, jaką załatwił przed opuszczeniem Indii. Wysłał list do zarządzających miastem Seringapatam: W załączeniu przesyłam czek (…) na sumę tysiąca pagod, którą to sumę pozostawiam do dyspozycji Wysokiego Sądu w Seringapatam, z przeznaczeniem dla Salabuta Chana, syna nieżyjącego Dhundiah Wagha. Życzę sobie, aby Wysoki Sąd objął opiekuństwo nad wymienionym Salabutem-chanem i dopilnował jego wykształcenia, którego koszty mają być pokryte z powyższej sumy dwustu pagod, już na ten cel złożonych na ręce pułkownika…
Sikandra Dżatowie
Wieśniacy z okolic Agry, którzy zbuntowali się przeciwko atakom ucisku ze strony Aurangzeba. Tak długo jak chodziło tylko o podatki, byli skłonni je płacić, ale kiedy cesarz zaczął niszczyć świątynie, podnieśli w 1668 roku krwawy bunt. Przestali uprawiać ziemię i płacić podatki, a zaczęli plądrować okolicę, biorąc odwet za zbytek cesarskich urzędników i religijne zbezczeszczenia, sił zaś dodawały im rodząca się świadomość upadku cesarstwa i poczucie bezkarności. Tak jak Radżputowie, z którymi byli zresztą skoligaceni, przyczynili się do odnowy hinduskich tradycji i religii. Formowali specjalne oddziały i przyjęli nazwę — Dżatowie (może zostali tak nazwani przez innych). Wieśniacy ci posuwali się do tego, że zabijali własne kobiety, by uchronić je przed gwałtem muzułmanów i z samobójczą determinacją atakowali oddziały mogolskie. U schyłku cesarstwa stali się tak silni i bogaci, że potrafili powstrzymać armię mogolsko-maracką liczącą 80 tysięcy zbrojnych. To oni złupili grób Akbara w Sikandrze (1691), a po śmierci Aurangzeba — zrabowali i przetopili legendarne drzwi z czystego srebra w Tadż Mahalu. Splądrowali również Czerwony Fort w Agrze.
Sikri Akbar, Dżahangir
Wielką innowacją był więc pomysł Akbara na stałą rezydencję, pałac cesarski, który przetrwałby dłużej niż krucha materia namiotowej plandeki. Na miejsce budowy nowej stolicy imperium wybrał wioskę Sikri — chciał być jak najbliżej mędrca sufi, Salima. Budowę rozpoczął w 1570 roku — urocze pawilony i ażurowe pałacyki z czerwonego piaskowca rozlokowane w artystycznym nieładzie i tak bardziej przypominają obóz namiotów niż pałac cesarski. Po wielkim zwycięstwie nad Gudżaratem, w 1572 roku, co pozwoliło przejąć szlaki handlowe wiodące do „rodzimej” Persji, cesarz nazwał plac budowy Fatehpur — Miasto Zwycięstwa, a na bramie wielkiego cesarskiego meczetu, Dżama Masdżid, kazał umieścić werset perskiego poety (a może swój własny?): Świat jest mostem, przejdź po nim, ale nie buduj na nim. Ten, kto ma nadzieję na godzinę, może mieć nadzieję na wieczność. Świat jest tylko godziną, spędź ją w pobożności, reszta jest niewidzialna.
Historia narodzin Dżahangira, obfituje w niejedną legendę. Akbar mając 27 lat miał wszystko, ale nie miał syna. Poradzono mu, by udał się z pielgrzymką do Sikri, gdzie mieszkał Szejk Salim Cziszti, uważany wtedy za największego w Indiach świętego. Przepowiedział cesarzowi trzech synów. Nieoczekiwanie to hinduska, Radżputanka z Amberu powiła w 1569 roku księcia Salima, następcę tronu, Dzierżyciela Świata. Był jedynym cesarzem nie obrzezanym.
Sita Gupta Rama i Sita
Według Ramajany, Rawana porwał Sitę z groty Sita Gupta niedaleko Nasik. Walmiki jest uważany za autora Ramajany.
Srinagar Dara Szikoh, Sikhowie
Piękny jak obrazek syn Dary, Sulajman Szikoh, który z powodzeniem zarządzał księstwem Srinagar w Kaszmirze, został pojmany i osadzony w więzieniu Salimgarh w Delhi. Doprowadzony przed oblicze wuja-cesarza na diwan-i-khas, postawny, wykwintny i jak zawsze dobrze ułożony, uprzejmie poprosił, że gdyby zamierzano dawać mu do picia poust, to pokornie prosi o natychmiastowe skazanie go na śmierć. Osadzony w Gwalior dostawał codziennie kubek poustu i póki go nie wypił, nie dawano mu nic do jedzenia — wywar z mlecznego soku maku lekarskiego był klasyczną trucizną dla rodziny cesarskiej, picie tego napoju powodowało utajoną, powolną śmierć, ofiary stopniowo chudły, popadały w apatię, a w końcu w otępienie i ogłupienie. Spędził półtora roku w fortecy, po czym uduszono go. Miał 26 lat. Czternastoletni Sipehr Szikoh, świadek zabójstwa ojca, został osadzony w fortecy Gwalior, gdzie spędził dwanaście lat, następnie ożeniono go z jedną z córek Aurangzeba, po czym znika z kart historii w wieku 30 lat. Nie wiadomo, co stało się się z córkami, pewnie trafiły do haremu Aurangzeba i odeszły w niepamięć, bezimienne.
Anglicy wraz z aneksją Pendżabu zagwarantowali sobie zaplecze rolniczo-techniczne dla Radżu brytyjskiego — równiny aluwialne rzek Satledż i Beas oraz Kanał Radżastański pozwalały na rozszerzenie upraw zboża, prosa, ryżu i bawełny. Pobliski Kaszmir z chłodnym himalajskim klimatem stał się zapleczem rekreacyjnym — przyciągał gubernatorów i generałów na odpoczynek i wytchnienie od upałów Indii. Rozbudowano Srinagar, gdzie nie mogła stanąć stopa Hindusa (z wyjątkiem na stałe zatrudnionej służby). I wreszcie wcielona do Korony Brytyjskiej, znakomita armia sikhijska dała nieocenione ramię zbrojne, gotowe walczyć do ostatniej kropli krwi.
Srirangam miejsca sacrum
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
Sundarbans las indyjski
Dzięki akcji „Project Tiger” wprowadzonej przez Indirę Gandhi, zwiększono liczbę tygrysów z 262 w 1972 roku do 1327 w roku 1989. Dziś, z populacji 40 tysięcy pozostało w Indiach tylko 1411 tygrysów bengalskich, czyli o połowę mniej niż w roku 2002, rozmieszczonych w 18 specjalnie wyznaczonych rezerwatach, z których najbardziej znaczące to: Sundarbans w Bengalu Zachodnim w delcie Gangi, Manas w Assamie, Periyar w Kerali i Park Corbetta w Uttar Pradesh u podnóży Himalajów. W całym świecie azjatyckim, z populacji liczącej w XIX wieku 100 000 pozostało jedynie około 2 500 tygrysów, choć niektórzy wciąż chcą wierzyć w zawrotną liczbę 5, a nawet 7 tysięcy. „Królewski” tygrys bengalski jest gatunkiem zagrożonym, którego wyginięcie może nastąpić przez 2010 rokiem, Rokiem Tygrysa według horoskopu chińskiego.
Śravanabelagola miejsca sacrum
Śravanabelagola, Karnataka — posąg Gomateśwary, pierwszego człowieka, który osiągnął wyzwolenie postulowane przez Mahawirę. Dla dżinistów jest najważniejszym miejsce pielgrzymek, zwłaszcza dla odzianych w powietrze, czyli należących do odłamu digambara. Na granitowe wzgórze prowadzą wykute w granicie schody, a na szczycie znajduje się wysoki na 18 m posąg, którego wykucie w skale trwało tylko 15 lat (978-992). Święto Maha Masthaka Abhisheka, które odbywa się co 12 lat (ostatnie w 2006), zbiera tłumy dżinistów, a posąg oblewany jest mlekiem, masłem, kurkumą i obsypywany cynobrowym proszkiem.
Takszasila cesarstwo Asioki
Po brutalnym rozprawieniu się z ludnością Kalingi (państwo we wschodnich Indiach, dzisiejsza Orissa) i jej całkowitym podporządkowaniu, w trakcie którego zginęło ponoć 50 tysięcy mieszkańców, Asioka z dynastii Maurjów zamknął się na długi czas w odosobnieniu. Do świata powrócił jako nowy człowiek. Przyjął dharmę Buddy, którą zapragnął rozprzestrzeniać w swoim państwie. Wspierał mnichów buddyjskich i fundował liczne klasztory. Prawdopodobnie podjął studia w znanym uniwersytecie buddyjskim w Takszasili, wielkim ówczesnym ośrodku medycyny i buddyzmu. Choć znamy niewiele szczegółów z jego życia, pozostawił po sobie wspomnienie władcy sprawiedliwego i oświeconego, głosiciela pokoju i dobroci. Podobno pijał greckie wino i jadał figi, a na swój dwór miał sprowadzić greckiego sofistę.
Talikot królestwo Widżajanagaru, maharadżowie
W tym czasie siła Sułtanatu Delhijskiego słabła i nie udało się mu utrzymać władzy na południu, gdzie w muzułmańskiej części Dekanu powstał najpierw Sułtanat Bahmanidów (1347-1527) założony przez Ahmada Szacha Bahmani, a następnie w 1489 roku rozpadł się na pięć niezależnych od siebie sułtanatów: Bidar, Ahmednagar i Berar, Bidżapur, Golkonda (później nazwana Hajdarabad) i Ahmedabad. W 1566 roku sułtanaty ruszyły na południe i w słynnej bitwie pod Talikot rozbiły wojska Szadaśiwaradży, ostatniego Taluwy. Uszedł z życiem z masakry, która obróciła w perzynę bajkową stolicę Hampi, został wzięty do niewoli wraz z haremem i zamordowany w 1570 roku.
Już dawno przepadła pamięć o latach świetności dawnych potężnych dynastii indyjskich, takich jak Czalukja, Maurya, Gupta, Czola, Pandawa czy Hojsala, kiedy w 1527 roku do Indii wkroczyły kohorty ludów turecko-mogolskich, których dowódcy wojskowi utworzyli samozwańczą dynastię Wielkich Mogołów. Za ich panowania nastąpił ostateczny upadek niezależności wielu średniowiecznych, a nawet starożytnych, lokalnych formacji społecznych. Jeśli maharadżom i sułtanom udawało się zachować państwowość, to tylko kosztem daleko idącej współpracy (państewka radżpuckie) lub konieczności płacenia różnego typu danin i haraczy (Golkonda, Bidżapur). Najeźdźcy przejęli silny Sułtanat Delhijski, istniejący od 1210 do roku 1626, kiedy to zmarł ostatni, sprzymierzony z Mogołami sułtan. Zajęli Indie północne, ale praktycznie nigdy na trwałe nie zdobyli całego Dekanu, ani zwłaszcza południa, gdzie przetrwały stare formacje. W 1489 roku muzułmańskie państwo Bahmanidów rozpadło się na pięć silnych sułtanatów: Bidar, Ahmednagar i Berar, Bidżapur, Golkonda (późniejszy Hajdarabad) i Ahmedabad. Widżajanagar, jedno z największych hinduskich królestw, założone w 1336 przez Hariharę i Bukkę kontrolowało całe Indie południowe i Wybrzeże Malabarskie. Jej upadek stał się faktem po słynnej bitwie pod Talikot w 1566 roku, kiedy konfederacja pięciu sułtanatów Dekanu splądrowała i zrównała z ziemią Hampi, bajkową stolicę Widżajanagaru. Wtedy urosło do wielkości potęgi państwo Majsur. W Kerali przez cały okres panowania Wielkich Mogołów trzymały się dzielnie miniaturowe księstwa hinduskie. W centralnych Indiach podnieśli się Marathowie, budując od XVI wieku nowoczesne państwo, które swym zasięgiem o mało co nie objęło w XVIII wieku całego subkontynentu.
Tarpocze miejsca sacrum
Szlak pielgrzymi prowadzi wokół góry i jest to święte obejście, Parikrama (52 km); buddyści okrążają ją zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, a bonpowie w odwrotnym kierunku. Przechodzi się przez przełęcz Drolma na wysokości 5670 m. Pielgrzymka trwa cztery dni. W miejscu o nazwie Tarpocze obchodzone są w pełni księżyca w kwietniu i sierpniu najważniejsze święta buddyjskie. Dla wszystkich, tak dla ludzi świeckich jak i religijnych, pielgrzymka ta ma niezwykła moc duchową.
Tenkasi małżeństwo
Ślub zgodnie z życzeniem panny młodej odbył się w hinduskiej świątyni w Tenkasi, w Tamil Nadu, przed obliczem drawidyjskiego boga, Murugana. Świątynia z charakterystyczną wieżą, gopuram, jest świadectwem świetności tamilskiej dynastii Czola z VIII wieku. W jej wnętrzu doznaje się wrażenia zatrzymanego przed stuleciami czasu, mrok rozświetla jedynie płomień rytualnej lampy, która przynosi wiernym błogosławieństwo światła. Małżeństwo jest zawarte, gdy pan młody założy na szyję panny młodej ciężki łańcuch ze złota, thali, znak małżeństwa. Trzy zawiązane supełki zjednują opiekę aniołów, jednoczą jaźń małżonków na podobieństwo zjednoczonej pary Śiwa-Siakti i symbolicznie przenoszą na żonę powinności macierzyństwa.
Thar Drawidowie, języki
Stanowiska archeologiczne badające miasta doliny Indusu zamknięto wskutek wybuchu II wojny światowej, a później nie zostały otwarte z powodu przejęcia tego regionu przez Pakistan w 1947 roku. Rząd Pakistanu nie wyrażał przez długi czas zgody na uruchomienie stanowisk. Dopiero w latach 60., pod wpływem nacisków międzynarodowych, zwłaszcza angielskich, uczeni indyjscy mogli dalej poprowadzić badania nad początkiem swojej cywilizacji, gdyż nie ma wątpliwości, iż była ona na wskroś indyjska. Wiele skarbów bezpowrotnie przepadło — Pakistańczycy przeprowadzali próby nuklearne na pustyni Thar, a wcześniej, w XIX wieku, wykorzystali potężne bloki kamienne z portu Lothal do budowy podkładów dla linii kolejowej Lahore-Multan. Dzisiejsze odkrycia zbulwersowały naszą wiedzę o rzekomym prymacie cywilizacji indoeuropejskiej nad indyjską. Odkryto ogromną ilość stanowisk na terenie dzisiejszych Indii (około 2 tysiące) na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie i w Zatoce Kambajskiej, wprawdzie znacznie uboższych, ale świadczących o jej wielkim zasięgu. W Radżastanie, na północ od Bikaneru, odsłonięto spod piasków pustyni Kalibangan, najstarsze miasto harappejskie położone na terenie Indii. Podczas wykopalisk (1961-1969), odsłoniły się ślady uprawiania ziemi drewnianym pługiem, datowane na 3000 p.n.e. i świadczące o wysokiej kulturze rolniczej. Znaleziono też śliczny gliniany gwizdek w kształcie odlatującego ptaka.
[...]
Dziś wiadomo, że przyczyną upadku cywilizacji harappejskiej była seria kataklizmów wywołanych przez ruchy tektoniczne, które doprowadziły do trwałych zmian geologicznych między 2500 a 2000 p.n.e. Nastąpiła prawdopodobnie ucieczka wód oraz wysuszanie rzek, a region powoli zamieniał się w pustynię (dziś Thar). Przede wszystkim zniknęła z powierzchni ziemi rzeka Saraswati, płynąca równolegle do Indusu, po jego wschodniej stronie. Rzeka była główną arterią, osią, kręgosłupem całego obszaru, a jej dopływy i sztuczne kanały — systemem nerwowym. Jej zniknięcie musiało oznaczać katastrofę dla ludności około tysiąca większych i mniejszych miast rozlokowanych wzdłuż brzegów. Mohendżo Daro przestało istnieć już około roku 2100 p.n.e. Nieco dłużej przetrwały, być może, miasta rozmieszczone nad Indusem, ale było ich niewiele ponad pięćdziesiąt i musiały odczuć skutki ekonomicznego załamania systemu. Nie wiemy jakie nazwy nosiły te miasta, ani jak mieszkańcy nazywali samych siebie. Rigweda wspomina wiele indyjskich rzek, jak Gangę i Indus, jednak wyraźnie podkreśla piękno rzeki Saraswati.
[...]
Dziś wiadomo, że przyczyną upadku cywilizacji harappejskiej była seria kataklizmów wywołanych przez ruchy tektoniczne, które doprowadziły do trwałych zmian geologicznych między 2500 a 2000 p.n.e. Nastąpiła prawdopodobnie ucieczka wód oraz wysuszanie rzek, a region powoli zamieniał się w pustynię (dziś Thar). Przede wszystkim zniknęła z powierzchni ziemi rzeka Saraswati, płynąca równolegle do Indusu, po jego wschodniej stronie. Rzeka była główną arterią, osią, kręgosłupem całego obszaru, a jej dopływy i sztuczne kanały — systemem nerwowym. Jej zniknięcie musiało oznaczać katastrofę dla ludności około tysiąca większych i mniejszych miast rozlokowanych wzdłuż brzegów. Mohendżo Daro przestało istnieć już około roku 2100 p.n.e. Nieco dłużej przetrwały, być może, miasta rozmieszczone nad Indusem, ale było ich niewiele ponad pięćdziesiąt i musiały odczuć skutki ekonomicznego załamania systemu. Nie wiemy jakie nazwy nosiły te miasta, ani jak mieszkańcy nazywali samych siebie. Rigweda wspomina wiele indyjskich rzek, jak Gangę i Indus, jednak wyraźnie podkreśla piękno rzeki Saraswati.
Brak potrzeby zapisu był zdaje się podyktowany wiarą w jakieś niezwykłe pochodzenie tych hymnów, które zostały przez nich nazwane śruti, czyli objawione, usłyszane. Dziś wiadomo, że Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e., a więc w czasach na długo poprzedzających przybycie plemion indoeuropejskich. Może właśnie niezwykłość tych hymnów, już wtedy odczuwanych jako archaiczne, kazała nazwać je śruti. Co także od razu miało oznaczać, że owe hymny są „tylko dla wtajemniczonych”, „nie dla wszystkich”. Ustna tradycja zawsze podkreślała, że Wedy zostały objawione wieszczom-poetom, riszi, nad rzeką Saraswati. Ale wtedy, kiedy Arjowie przybyli nad Indus, rzeka Saraswati już nie istniała — pochłonęły ją piaski pustyni Thar w wyniku potężnej katastrofy sejsmograficznej, która doprowadziła do wyludnienia około 1000 siedzib ludzkich, rozlokowanych nad tą rzeką (nad Indusem było ich tylko około 50). Arjowie powtarzali usłyszane hymny wedyjskie i utrwalali je aż do formy skamieniałej języka, w jakim były przez setki lat powtarzane, języka wedyjskiego, najstarszej postaci staroindyjskiego, mówionego do V wieku p.n.e.
Tirukalikunram miejsca sacrum
Tirukalikunram — „święte miejsce orłów”, wielka skała (160 m wysokości) niedaleko Mahaballipuram, w Tamil Nadu. 500 schodów wykutych w granitowej skale wiedzie na szczyt do świątyni Śiwy. Codziennie w południe odbywa się na tarasie ceremonia karmienia orłów (dziś są to białe rybitwy), uważanych za dusze dwóch śiwaitów, którzy w niegdysiejszych czasach mieli tu codziennie przybywać z Waranasi.
Udajpuru moje trasy
Już w latach pięćdziesiątych maharadża z Udajpuru otworzył swoistą imprezę turystyczną, a mianowicie przygotował do drogi swój osobisty i prywatny pociąg, którym wcześniej zwyczajowo podróżował po Indiach z całym dworem i luksusem. Pociąg ten, Palace on wheels, Pałac na kołach, zrobił furorę w ówczesnych elitach mieszczańskiej finansjery, a podróżowali nim Lady i Lord Mountbatten, książę Rajner z Monaco, Vivien Leigh z Przeminęło z wiatrem, a także Lee Radziwiłł wraz z siostrą Jacqueline Kennedy, i wielu, wielu innych uroczych dziwaków. Przez wszystkie te lata został utrzymany poziom luksusu oferowanej usługi, choć pociągiem dawno już przestały jeździć koronowane głowy i gwiazdy filmowe. Wnętrza w stylu angielskim i modnej w latach dwudziestych chińszczyzny oraz najbardziej wysublimowanej secesji, a przede wszystkim obsługa w liberii serwująca stosowne trunki i egzotyczne dania, wszystko to sprawia, że człowiekowi nie chce się wysiadać z pociągu na stacjach kolejnych miast i za nic ma zwiedzanie ich równie niezwykłej architektury.
Uddijana Jezus z Nazaretu
Oprócz pustelni riszi, nazywanych leśnymi akademiami, było też na Bliskim Wschodzie wiele ośrodków medytacji, gdzie wykładano tajniki wiedzy wyższej, do której z pewnością należała starożytna joga, już wtedy uważana za należycie przez wieki sprawdzony system doskonalenia ciała i umysłu. Od czasów Asioki, istniały też liczne klasztory buddyjskie, zwłaszcza w krainie Uddijana (dzisiejszy Afganistan i Kaszmir), których poziom nauczania i oddziaływanie były właśnie w tamtych czasach najwyższe.
Varkali list od przyjaciela
wieczorem znowu pociąg; tym razem jestem tak zmęczony, że zasypiam
natychmiast i budzę się w Varkali, a więc Kerala, a więc znowu morze…
Veerampatinam pańczajat
Wioska Veerampatinam koło Pondicherry jest zarządzana przez pańczajat tradycyjny; jest to przykład jedyny w swoim rodzaju, nie świadczący o tym, że wszystkie rady działają tak samo lub nawet podobnie. Wręcz odwrotnie, jak podkreśla Guy Sorman (Le genie de l'Inde), każdy działa zupełnie inaczej, zgodnie z tradycją lokalną.
Vrindavan Kriszna i Radha
Kriszna urodził się w więzieniu, a gdy ojciec wziął go na ręce bramy więzienia otworzyły się za sprawą Wisznu i Wasudewa wyniósł dziecko, przeszedł przez wzburzone wody Jamuny i oddał opiekunce, która go wykarmiła. Kriszna jako dziecko był bardzo niesforny, a jego psoty w formie przypowieści są opowiadane wszystkim indyjskim dzieciom. Jaśoda z mężem Nandą, który był pasterzem krów mieszkała w Gokuli, zakątku krów, i Kriszna korzystał z niczym nie skrępowanej swobody w lesie Vrindavan. Jednak Jaśoda miała z nim mnóstwo kłopotów, na przykład nie pozwoliła mu wypić mleka, gdyż odstawiła je na masło, a Kriszna potajemnie wypił jednym haustem całe mleko. Kiedy Jaśoda znalazła pustą konew, przywołała Krisznę i kazała mu otworzyć buzię. Jaśoda zobaczyła we wnętrzu Kriszny cały świat i zrozumiała, że jest on bogiem.
[...]
W lesie Vrindavan, gdzie rosły jego ukochane drzewa tulsi, skrywały się w ich cieniu piękne pastereczki. To tutaj tańczył z gopi szalony taniec lila rasa (igraszki uniesienia). Wirował w zaczarowanej rasa mandala (okręgu uniesienia) razem z 999 gopi, grając na flecie, a każda uważała, że tańczy tylko z nią. Wabił je tą grą, a one traciły głowę, wielbiły go nad życie i oddały by mu wszystkie kosztowności, byle tylko upajać się jego czarowną postacią. Gopi pytały umiłowanego Krisznę, co mają mu ofiarować, żeby tylko mogły spotkać go w przyszłym życiu, ale on nie chciał za żadne skarby wiązać się na przyszłość. Cieszył się, gdy przynosiły mu listki z drzewa tulsi i odrobinę wody. Gdy gopi zażywały kąpieli w rzece, Kriszna zabierał im spódnice i rozwieszał na rozłożystym drzewie pippal. Podziwiał ich wodne igraszki siedząc na drzewie, grą na flecie przyciągał je do siebie, ale spódnice oddawał wtedy, gdy go wdzięcznie poprosiły. Przeżył wiele miłosnych przygód. Zwłaszcza w nocy, kiedy kobiety odchodziły od mężów, rozczarowane i wciąż pragnące złudnej miłości, a w spotkaniu z Kriszną doznawały upojenia i odchodziły od zmysłów.
[...]
W lesie Vrindavan Kriszna spotkał Radhę, żonę innego pasterza, gopi może nie najbardziej ponętną, ale najbardziej mu oddaną, która porzuciła cały świat, by oddać się niestawiającej żadnych warunków miłości do Kriszny.
[...]
Kriszna opuścił brzegi Jamuny, Vrindavan i Mathurę i jako dorosły mężczyzna udał się ze swym klanem Jadawów do Gudżaratu, gdzie zbudował miasto Dwarkę i zamieszkał z żoną Rukmini. Zaprzyjaźnił się z braćmi Pandawami, ale najbardziej z Ardżuną i jej oddał za żonę swoją siostrę Subhadrę. Chciał pomóc Pandawom w wojnie z Kaurawami i przyjął funkcję woźnicy rydwanu Ardżuny. W przeddzień kataklizmu wojny otrzymał od Wisznu Najwyższą Moc Boskiej Energii i przekazał Wiedzę, objawienie nowego pojęcia Dharmy i trzech sposobów ujarzmienia namiętności, Jogę czynu, poznania i miłości.
[...]
W lesie Vrindavan, gdzie rosły jego ukochane drzewa tulsi, skrywały się w ich cieniu piękne pastereczki. To tutaj tańczył z gopi szalony taniec lila rasa (igraszki uniesienia). Wirował w zaczarowanej rasa mandala (okręgu uniesienia) razem z 999 gopi, grając na flecie, a każda uważała, że tańczy tylko z nią. Wabił je tą grą, a one traciły głowę, wielbiły go nad życie i oddały by mu wszystkie kosztowności, byle tylko upajać się jego czarowną postacią. Gopi pytały umiłowanego Krisznę, co mają mu ofiarować, żeby tylko mogły spotkać go w przyszłym życiu, ale on nie chciał za żadne skarby wiązać się na przyszłość. Cieszył się, gdy przynosiły mu listki z drzewa tulsi i odrobinę wody. Gdy gopi zażywały kąpieli w rzece, Kriszna zabierał im spódnice i rozwieszał na rozłożystym drzewie pippal. Podziwiał ich wodne igraszki siedząc na drzewie, grą na flecie przyciągał je do siebie, ale spódnice oddawał wtedy, gdy go wdzięcznie poprosiły. Przeżył wiele miłosnych przygód. Zwłaszcza w nocy, kiedy kobiety odchodziły od mężów, rozczarowane i wciąż pragnące złudnej miłości, a w spotkaniu z Kriszną doznawały upojenia i odchodziły od zmysłów.
[...]
W lesie Vrindavan Kriszna spotkał Radhę, żonę innego pasterza, gopi może nie najbardziej ponętną, ale najbardziej mu oddaną, która porzuciła cały świat, by oddać się niestawiającej żadnych warunków miłości do Kriszny.
[...]
Kriszna opuścił brzegi Jamuny, Vrindavan i Mathurę i jako dorosły mężczyzna udał się ze swym klanem Jadawów do Gudżaratu, gdzie zbudował miasto Dwarkę i zamieszkał z żoną Rukmini. Zaprzyjaźnił się z braćmi Pandawami, ale najbardziej z Ardżuną i jej oddał za żonę swoją siostrę Subhadrę. Chciał pomóc Pandawom w wojnie z Kaurawami i przyjął funkcję woźnicy rydwanu Ardżuny. W przeddzień kataklizmu wojny otrzymał od Wisznu Najwyższą Moc Boskiej Energii i przekazał Wiedzę, objawienie nowego pojęcia Dharmy i trzech sposobów ujarzmienia namiętności, Jogę czynu, poznania i miłości.
Wajśala miejsca sacrum
Wajśala, miejsce urodzenia Mahawiry oraz Pawapuri, miejsce jego kremacji, gdzie na stawie pełnym lotosów wznosi się biały Jalmandir; oba znajdują się w Bihar, niedaleko Patny.
Wallikawu Ma Amritananda Mayi
Przyszła na świat w 1953 roku w Wallikawu, małej keralskiej wiosce, zagubionej wśród palm kokosowych tuż nad oceanem, leżącej w odległości 35 kilometrów od Kollam, w rodzinie skromnych rybaków. Matka dała jej na imię Sudhamani, klejnot ambrozji. Urodziła się bez płaczu, z niezwykłym uśmiechem na twarzy. Jej ciałko miało błękitny odcień. Była radosnym i żywiołowym dzieckiem, ale popadała często w głębokie stany zadumy, nieobecna dla świata. Od piątego roku życia układała pieśni ku czci Kriszny, śpiewając z uwielbieniem i tańcząc aż do ekstazy. Rodzice nie rozumieli córki i karali ją dodatkową pracą. Gdy Sudhamani miała dziewięć lat, matka zachorowała ciężko i młoda dziewczyna została obarczona wszystkimi obowiązkami domowymi. Musiała zrezygnować ze szkoły i zajmować się rodzicami, braćmi i siostrami, całym obejściem i domowymi zwierzętami. Była niezwykle silna i nigdy nie upadała na duchu, a kolejne obowiązki przyjmowała z pogodą ducha.
Yamunotri miejsca sacrum
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
*


