przekaz
eposy, pieśni, poezje…
Arthashastra maharadżowie
Przez cały wiek XVIII i pierwszą połowę wieku XIX (1707-1857) ekonomiczny i gospodarczy rozwój stanów książęcych był krępowany przez Kompanię Wschodnioindyjską, która nie przeszkadzała jednak — co trzeba wyraźnie podkreślić — rozwojowi wolności wyznania wszystkich religii na subkontynencie. Po 180 latach okupacji mogolskiej i panoszenia się islamu, dławiącego wszelkie przejawy hinduskiej obyczajowości i religijności, nastąpił wielki wybuch uczuć religijnych i niczym nie skrępowany powrót do własnych korzeni. Wszyscy władcy indyjscy mają w tej rehinduizacji ogromny udział. Nawet sułtani, nababowie i nizam Hajdarabadu, pozostający w Indiach brytyjskich władcami jak najbardziej legalnymi, wspierali powrót do tradycji hindu, niejednokrotnie zapraszając hindusów do udziału w świętach islamu. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech władców Indii było zawsze to, że nie mieszali się oni w sprawy lokalnych religii — często było tak, że ludność wyznawała islam, a władca — religię hindu (Kaszmir i Hari Singh), albo odwrotnie — ludność była hindu, a władca — muzułmaninem (Majsur i Sułtan Tipu, Hajdarabad i dynastia nizamów). W państwach zarządzanych przez władców hinduskich (Dżajpur, Indore, Gwalior) muzułmańskie święto Id było obchodzone tak samo hucznie jak Diwali i Holi, a w państwach zarządzanych przez władców muzułmańskich (Bhopal, Hajdarabad) wyznawcy Śiwy i Kriszny czuli się bezpiecznie. Każdy władca interesował się wszystkimi religiami w księstwie i starał się w ramach swych możliwości każdej z nich czynić stosowne darowizny wspierające poszczególne tradycje. Władcy radżpuccy oddawali wreszcie swobodny kult bogu Ramie, którego zresztą uważali mniej za boga ile za władcę idealnego, a nawet za swego protoplastę, dla wieśniaków odbudowali zaś świątynie poświęcone Krisznie, zrujnowane przez Mogołów. W Benares odbudowane wszystkie śiwaickie świątynie, zburzone z rozkazu Aurangzeba. W wielkich świątyniach tamilskich, które przetrwały nietknięte, bramini powrócili z całą pompą do tradycji drawidyjskich dzięki hojności władców. Działalność ta daleko wykraczała poza zwykły obowiązek czy poprawność polityczną, lub tak zwaną tolerancję religijną — władca-administrator autentycznie interesował się sprawami ludności, nad którą miał pieczę, a wyznań starych i nowych, religii odwiecznych jak Indie oraz nowych jak islam była tak niezliczona ilość, że i samemu władcy trudno się było w nich wyznać. Wraz z całą falą odnowy tradycji hinduskich, władcy starali się powracać do najstarszych rodzimych modeli, i tak na przykład w sprawach politycznych opierali się na traktacie Arthashastra, napisanym w IV wieku p.n.e. przez Kautilię, ministra króla Czandragupty Maurji. Nie ulega kwestii, że renesans religii i tradycji hinduskich w XVIII, XIX i XX wieku jak kraj długi i szeroki Indie zawdzięczają maharadżom.
[...]
Król był strażnikiem dharmy, chronił prawo tradycyjne, a obowiązek i powinności rodowe były dlań nie do przekroczenia, działał w szerokim sensie wszelkiej „prawości”. Traktat Arthashastra mówił: Pojedyncze koło nie może się obracać. Tak samo rządzenie nie może obywać się bez pomocy. Przeto król winien wyznaczyć doradców i słuchać ich rady. W żadnym z państewek indyjskich władca nigdy nie posiadł władzy absolutnej, a monarchia absolutna była niemożliwa do zrealizowania w kraju o niezliczonej ilości dżati, z których każda nieubłaganie pilnowała swych interesów. Dogadywanie się przedstawicieli różnej władzy było istotą rządzenia.
[...]
Król był strażnikiem dharmy, chronił prawo tradycyjne, a obowiązek i powinności rodowe były dlań nie do przekroczenia, działał w szerokim sensie wszelkiej „prawości”. Traktat Arthashastra mówił: Pojedyncze koło nie może się obracać. Tak samo rządzenie nie może obywać się bez pomocy. Przeto król winien wyznaczyć doradców i słuchać ich rady. W żadnym z państewek indyjskich władca nigdy nie posiadł władzy absolutnej, a monarchia absolutna była niemożliwa do zrealizowania w kraju o niezliczonej ilości dżati, z których każda nieubłaganie pilnowała swych interesów. Dogadywanie się przedstawicieli różnej władzy było istotą rządzenia.
Bhagawadgita Anglicy w Indiach, awatara, Bhagawadgita, Dara Szikoh, dharma, hindu, joga, Kriszna i Radha, Mahabharata, Śri Aurobindo, warna
Stworzona przez Anglików Archeological Survey of India, którego pierwszym dyrektorem był Aleksander Cunningham, rozpoczęła badania nad dawną sztuką i numizmatyką indyjską. W Europie Indie zaczynają zadziwiać, nie tyle naturalną egzotyką, co starożytną historią i w pełni ukształtowanym systemem filozoficznym; Arthur Schopenhauer uznał Bhagawadgitę za najwspanialszy owoc filozoficznej myśli nie tylko indyjskiej, lecz światowej. Jednak ówczesne odkrycia doprowadziły do ukształtowania się mitu aryjskiego, zgodnie z którym Indie miały zawdzięczać rozwój swej wysokiej cywilizacji wyłącznie przybyciu tam plemion indoeuropejskich. W XIX wieku uważano, że cywilizacja indyjska ma co najwyżej 3500 lat, trzeba było późniejszych odkryć, by zrozumieć, że poprzedziła ją cywilizacja doliny Indusu, która zostawiła głębokie ślady w cywilizacji drawidyjskiej, do dziś żywej w południowych Indiach, i że prahistoria subkontynentu sięga 6000 lat. Do Indii zaczęli napływać z Wysp Brytyjskich prawdziwi koneserzy cywilizacji indyjskiej, rozpoczynający poważne studia i badania historyczno-archeologiczne.
Następne zstąpienia przedstawiają ewolucję świata ludzkiego — człowiek-lew (Narasinha), przejściowy stwór między zwierzęciem a człowiekiem (także w znaczeniu symbolicznym) jest czwartą awatarą, piątą — karzeł (Wamana) pierwotny kształt człowieka, i szóstą — Rama z toporem (Paraśurama), czyli człowiek z epoki żelaza. Kolejne zstąpienia to Rama, bohater Ramajany i Kriszna, bohater Bhagawadgity.
Żadne ze słów, oczywiście, nie odda wiernie znaczenia Bhagawan, ale słowo Pan zdradza je najbardziej (traduttore tradittore). Dla mnie więc Bhagawadgita to Pieśń Spełnionego.
[...]
Bhagawadgita> to nauki tajemne wyśpiewane przez Wzniosłego, Czcigodnego.
[...]
Bhagawadgita jest oddzielną pieśnią, która powstała około II wieku p.n.e. w kręgach innych niż bramińskie, ale bramini włączyli ją do Księgi Bhiszmy, VI księgi eposu Mahabharata. Od początku była traktowana jako utwór autonomiczny i jako taki pozostała do dziś. W swej warstwie filozoficznej jest kwintesencją Upaniszad, nawiązując zwłaszcza do upaniszady Maitri.
[...]
Kriszna w Mahabharacie pojawia się po raz pierwszy jako postać boska. Jest dorosłym mężczyzną, rezyduje w Dwarce z synem Pradjumną, który synów Drupady uczy sztuk walki. Mieszka też z nimi Abhimanju, syn ukochanej siostry Subhadry i ukochanego przyjaciela Ardżuny. Jest zaprzyjaźniony z całym rodem Pandawów — odwiedzają się wzajemnie i pytają o zdrowie, siedzą razem przy stole, śpią w jednym łóżku i chodzą na wspólne spacery. Gdyby w środku eposu o wojnie Bharatów nie pojawiła się Bhagawadgita, Kriszna zostałby tylko zwykłym ksiatriją, przywódcą klanu Jadawów, który to klan wyrzyna w pień sam siebie, tak jak wyrżnęły się wzajemnie wszystkie inne klany. Od pierwszej linijki Bhagawadgity natrafiamy na egzystencjalną sprzeczność: wojownik Ardżuna odczuwa rozpacz, a bóg miłości Kriszna podżega do bratobójczej wojny. Co się tutaj dzieje?
[...]
Bhagawadgita, tłum. Joanna Sachse, Ossolineum,Wrocław 1988, XI,5.Bhagawadgita, op.cit.IV,38
[...]
Bhagawadgita> to nauki tajemne wyśpiewane przez Wzniosłego, Czcigodnego.
[...]
Bhagawadgita jest oddzielną pieśnią, która powstała około II wieku p.n.e. w kręgach innych niż bramińskie, ale bramini włączyli ją do Księgi Bhiszmy, VI księgi eposu Mahabharata. Od początku była traktowana jako utwór autonomiczny i jako taki pozostała do dziś. W swej warstwie filozoficznej jest kwintesencją Upaniszad, nawiązując zwłaszcza do upaniszady Maitri.
[...]
Kriszna w Mahabharacie pojawia się po raz pierwszy jako postać boska. Jest dorosłym mężczyzną, rezyduje w Dwarce z synem Pradjumną, który synów Drupady uczy sztuk walki. Mieszka też z nimi Abhimanju, syn ukochanej siostry Subhadry i ukochanego przyjaciela Ardżuny. Jest zaprzyjaźniony z całym rodem Pandawów — odwiedzają się wzajemnie i pytają o zdrowie, siedzą razem przy stole, śpią w jednym łóżku i chodzą na wspólne spacery. Gdyby w środku eposu o wojnie Bharatów nie pojawiła się Bhagawadgita, Kriszna zostałby tylko zwykłym ksiatriją, przywódcą klanu Jadawów, który to klan wyrzyna w pień sam siebie, tak jak wyrżnęły się wzajemnie wszystkie inne klany. Od pierwszej linijki Bhagawadgity natrafiamy na egzystencjalną sprzeczność: wojownik Ardżuna odczuwa rozpacz, a bóg miłości Kriszna podżega do bratobójczej wojny. Co się tutaj dzieje?
[...]
Bhagawadgita, tłum. Joanna Sachse, Ossolineum,Wrocław 1988, XI,5.Bhagawadgita, op.cit.IV,38
Dara sprawował mecenat nad poetami i malarzami. Objął patronat nad cesarską biblioteką i zgromadził bezcenną dla potomności kolekcję miniatur mogolskich. Zajmował się metafizyką i mistyką, czytał Arystotelesa i Platona. Choć blisko związany z mistycznymi prądami islamu — przyjaźnił się z nagim fakirem Sarmadem, nie gardził hinduskimi świętymi, z którymi prowadził długie dysputy. Przełożył z hindi na język perski Bhagawadgitę i ta właśnie wersja zainspirowała Schopenhauera, a także Upaniszady, sądził bowiem, że muzułmanie powinni poszerzyć swą wiedzę z zakresu filozofii i religii hindu. Kopie tego tłumaczenia rozesłano po całym kraju.
W Bhagawadgicie oświadcza: Objawiam się w każdej erze ludzkości, ku pomocy dobrym, występnym na zgubę, i dla odnowienia prawa (dharmy)
[...]
IV.8 w tłumaczeniu Joanny Sachse, Biblioteka Narodowa — Ossolineum, 1988 Kriszna mówi: To dharma sprawia, że boskość wzrasta we mnie
[...]
Oto dwa różne tłumaczenia fragmentu z Bhagawadgity, III.35: Lepszy jest własny obowiązek [spełniany] nawet bez powodzenia od dobrze spełnionego cudzego obowiązku. Lepsza jest nawet śmierć podczas spełniania swego obowiązku. Cudzy obowiązek niesie strach.
[...]
tł. Joanna Sachse Swa dzierżma bez zalet lepsza Niźli dzierżma cudza dobrze Wypełniana. W swojej dzierżmie Śmierć jest lepsza, cudza bowiem Dzierżma niesie przerażenie.
[...]
tł. Krzysztof Maria Byrski
[...]
IV.8 w tłumaczeniu Joanny Sachse, Biblioteka Narodowa — Ossolineum, 1988 Kriszna mówi: To dharma sprawia, że boskość wzrasta we mnie
[...]
Oto dwa różne tłumaczenia fragmentu z Bhagawadgity, III.35: Lepszy jest własny obowiązek [spełniany] nawet bez powodzenia od dobrze spełnionego cudzego obowiązku. Lepsza jest nawet śmierć podczas spełniania swego obowiązku. Cudzy obowiązek niesie strach.
[...]
tł. Joanna Sachse Swa dzierżma bez zalet lepsza Niźli dzierżma cudza dobrze Wypełniana. W swojej dzierżmie Śmierć jest lepsza, cudza bowiem Dzierżma niesie przerażenie.
[...]
tł. Krzysztof Maria Byrski
Wedy nie są, jak sądzą niektórzy, pismem świętym religii hindu, określającymi kanon lub dogmat obowiązujący wszystkich hindusów. Religia hindu nie jest religią księgi. Arjowie, Wedy i sanskryt to przybysze z zewnątrz. Do dziś przetrwały w nieskazitelnej formie niektóre religie wcześniejsze (w większości kobiece), a inne choć uległy ogromnym przekształceniom, to ukazują substrat przedaryjski (śiwaizm, tantryzm, siaktyzm). Wedy pozostają najważniejszym tekstem świętym dla braminów, którzy stanowią najwyżej 6% społeczeństwa. Dla miłośników Kriszny tekstem świętym jest Bhagawadgita. Dla podążających za przykładem Ramy najważniejszym tekstem, nie uważanym za święty, jest Ramajana. Kto wybrał na iszta dewatę współczesnego mędrca i guru, na przykład Sai Babę, ten będzie jego teksty uważał za święte.
[...]
Poważani i wciąż ważni są w hindu wędrowni asceci, sannjasini, którzy dają najlepsze świadectwo żywej wiary. Uczą oni, że najwyższym i jedynym celem człowieka jest urzeczywistnienie siebie, to znaczy przekroczenie własnych ograniczeń, zjednoczenie z wyższym sobą i połączenie z własną Jaźnią, która jest połączeniem z Boskością ukrytą w nas samych. I nie ma znaczenia czy człowiek czyni to z pomocą boga czy bogów, świątyni, medytacji, dyscypliny, ascezy, modlitwy, filozofii, psychologii, warsztatu artystycznego czy pracy, wyrzeczenia czy gromadzenia (cnót), czy tylko rzetelnego wykonywania zawodu. Nie ma znaczenia czy człowiek podąża ścieżką samotną czy idzie wspólnie z innymi, czy oddaje się wybranemu guru czy bogu, czy też rozważaniom czysto filozoficznym poprzez zdyscyplinowane czytanie Wed, Mahabharaty, Ramajany, Bhagawadgity, ważne jest, by człowiek szedł. By był w ruchu ku osiągnięciu wyzwolenia. Najwyższym celem hindusa jest bowiem wyzwolenie z iluzji siebie i świata, wyzwolenie z samsary, koła narodzin i śmierci. Oczywiście, można przyspieszyć swe wyzwolenie podejmując wysiłek życia ascetycznego i wyrzekając się świata zjawiskowego, ale joga i asceza są ścieżkami trudnymi i nie dla wszystkich dostępnymi. Zdecydowana większość hindusów podąża drogą tradycji, a nie indywidualnych ścieżek. Lecz wiedzą oni, że dążenie do świętości nie jest niemotą i pasywną wegetacją, a rozmyślnym wyborem i działaniem.
[...]
Poważani i wciąż ważni są w hindu wędrowni asceci, sannjasini, którzy dają najlepsze świadectwo żywej wiary. Uczą oni, że najwyższym i jedynym celem człowieka jest urzeczywistnienie siebie, to znaczy przekroczenie własnych ograniczeń, zjednoczenie z wyższym sobą i połączenie z własną Jaźnią, która jest połączeniem z Boskością ukrytą w nas samych. I nie ma znaczenia czy człowiek czyni to z pomocą boga czy bogów, świątyni, medytacji, dyscypliny, ascezy, modlitwy, filozofii, psychologii, warsztatu artystycznego czy pracy, wyrzeczenia czy gromadzenia (cnót), czy tylko rzetelnego wykonywania zawodu. Nie ma znaczenia czy człowiek podąża ścieżką samotną czy idzie wspólnie z innymi, czy oddaje się wybranemu guru czy bogu, czy też rozważaniom czysto filozoficznym poprzez zdyscyplinowane czytanie Wed, Mahabharaty, Ramajany, Bhagawadgity, ważne jest, by człowiek szedł. By był w ruchu ku osiągnięciu wyzwolenia. Najwyższym celem hindusa jest bowiem wyzwolenie z iluzji siebie i świata, wyzwolenie z samsary, koła narodzin i śmierci. Oczywiście, można przyspieszyć swe wyzwolenie podejmując wysiłek życia ascetycznego i wyrzekając się świata zjawiskowego, ale joga i asceza są ścieżkami trudnymi i nie dla wszystkich dostępnymi. Zdecydowana większość hindusów podąża drogą tradycji, a nie indywidualnych ścieżek. Lecz wiedzą oni, że dążenie do świętości nie jest niemotą i pasywną wegetacją, a rozmyślnym wyborem i działaniem.
kontemplacja mistyczna, zespolenie z wybranym przez siebie bóstwem (iszta devata, bóstwo wiodące) i całkowite zawierzenie mu w prowadzeniu na drodze; to doświadczenie roztopienia się w przedmiocie uwielbienia ułatwia rozpuszczenie własnej samsary i uzyskanie samadhi; chrześcijaństwo jako religia jest bhakti jogą, gdyż wspiera się właśnie na pobożności mistycznej — na bezwarunkowej adoracji Osoby Jezus Chrystusa i Osoby Matki Boskiej, jako Osób prowadzących ku zbawieniu; w Indiach bhaktami są wielbiciele Kriszny, a najważniejszym dla nich tekstem jest Bhagawadgita, Pieśń Spełnionego: Niech twój umysł zwróci się ku mnie,mnie niech obejmie twoja miłość,ku mnie niech się skieruje twa ofiara,mnie jednemu oddawaj cześć!W ten sposób osiągnąwszy jogę,we mnie widząc twój cel najwyższyprzybędziesz do mnie.
[...]
Bhagawadgita, IX,34, tłum. Joanna Sachse
[...]
Bhagawadgita, IX,34, tłum. Joanna Sachsejoga działania, bezinteresownego czynu, wyżycia czyli wypalenia karmy w normalnym życiu; działaniem jest po prostu zwykła, codzienna praca, wykonywana rzetelnie i z poczuciem obowiązku; poszerzanie świadomości i włączenie roli tak zwanego świadka, bezstronnego obserwatora, oraz poznanie swych własnych ograniczeń pozwala przewidzieć skutki działań; na tej drodze wzmacnia się działania pozytywne, a niweluje negatywne oraz unika działań powodujących konflikt; Kriszna, woźnica Ardżuny z Bhagawadgity jest mistrzem karma jogi dla wszystkich hindusów — Działaj więc nieustannie, a bezosobiście, pełniąc czyn, który spełniony być musi. Przez działanie wolne od pragnienia plonów, człowiek najwyższego dosięga. zob.też: Swami Wiwekananda, Karmajoga, joga działania, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 1997
[...]
Bhagawadgita, IX,34, tłum. Joanna Sachse
[...]
Bhagawadgita, IX,34, tłum. Joanna Sachsejoga działania, bezinteresownego czynu, wyżycia czyli wypalenia karmy w normalnym życiu; działaniem jest po prostu zwykła, codzienna praca, wykonywana rzetelnie i z poczuciem obowiązku; poszerzanie świadomości i włączenie roli tak zwanego świadka, bezstronnego obserwatora, oraz poznanie swych własnych ograniczeń pozwala przewidzieć skutki działań; na tej drodze wzmacnia się działania pozytywne, a niweluje negatywne oraz unika działań powodujących konflikt; Kriszna, woźnica Ardżuny z Bhagawadgity jest mistrzem karma jogi dla wszystkich hindusów — Działaj więc nieustannie, a bezosobiście, pełniąc czyn, który spełniony być musi. Przez działanie wolne od pragnienia plonów, człowiek najwyższego dosięga. zob.też: Swami Wiwekananda, Karmajoga, joga działania, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 1997
W Bhagawadgicie, Kriszna sam wyjaśnia Ardżunie rację swego pojawienia się na ziemi:
Ilekroć wyczerpuje się prawo, Bharato,
a krzewi się bezprawie,
tylekroć zsyłam sam siebie.
Objawiam się w każdej erze ludzkości,
ku pomocy dobrym, występnym na zgubę,
i dla odnowienia prawa.
[...]
(Bhagawadgita, IV, 8, tłum. Joanna Sachse,Biblioteka Narodowa — Ossolineum, 1988)
[...]
(Bhagawadgita, IV, 8, tłum. Joanna Sachse,Biblioteka Narodowa — Ossolineum, 1988)Na jego przedaryjskie pochodzenie, oprócz koloru skóry, wskazuje wierność Śiwie i kult lingamu. W Bhagawadgicie objawia się jako Najwyższa Moc Boska i jako Boski Nauczyciel, który przekazuje indoeuropejskim wojownikom Naukę Jogi, należącą do najstarszej warstwy cywilizacyjnej Indii, przechowaną przez mędrców znad Indusu. Podczas tego długiego procesu wymiany kulturowej między spadkobiercami cywilizacji harappejskiej, a nowymi przybyszami, Kriszna nie został jednak włączony do panteonu wedyjskiego, mimo że zdetronizował Indrę, ale jego kult był niezwykle żywy wśród ludów rolniczych. Paradoksalnie później niż Rama, siódmy awatara Wisznu, dopiero w pierwszych wiekach naszej ery stał się jedną z najważniejszych Boskich Postaci hinduskiej sanatany dharmy, według której pojawił się na ziemi jako ósmy awatara Wisznu, przynosząc na ziemię ideę miłości w znaczeniu ahimsy i bhakti, niekrzywdzenia i bezwarunkowego, całkowitego oddania się bogu. Rama i Kriszna pojawili się na ziemi wśród ludzi, zadbali o potrzebę kontaktu ludzi z boskością, stali się bliscy i dlatego są najbardziej z wszystkich boskich postaci wielbieni, kochani i adorowani.
[...]
(Bhagawadgita, IV, 8, tłum. Joanna Sachse,Biblioteka Narodowa — Ossolineum, 1988)
[...]
(Bhagawadgita, IV, 8, tłum. Joanna Sachse,Biblioteka Narodowa — Ossolineum, 1988)Na jego przedaryjskie pochodzenie, oprócz koloru skóry, wskazuje wierność Śiwie i kult lingamu. W Bhagawadgicie objawia się jako Najwyższa Moc Boska i jako Boski Nauczyciel, który przekazuje indoeuropejskim wojownikom Naukę Jogi, należącą do najstarszej warstwy cywilizacyjnej Indii, przechowaną przez mędrców znad Indusu. Podczas tego długiego procesu wymiany kulturowej między spadkobiercami cywilizacji harappejskiej, a nowymi przybyszami, Kriszna nie został jednak włączony do panteonu wedyjskiego, mimo że zdetronizował Indrę, ale jego kult był niezwykle żywy wśród ludów rolniczych. Paradoksalnie później niż Rama, siódmy awatara Wisznu, dopiero w pierwszych wiekach naszej ery stał się jedną z najważniejszych Boskich Postaci hinduskiej sanatany dharmy, według której pojawił się na ziemi jako ósmy awatara Wisznu, przynosząc na ziemię ideę miłości w znaczeniu ahimsy i bhakti, niekrzywdzenia i bezwarunkowego, całkowitego oddania się bogu. Rama i Kriszna pojawili się na ziemi wśród ludzi, zadbali o potrzebę kontaktu ludzi z boskością, stali się bliscy i dlatego są najbardziej z wszystkich boskich postaci wielbieni, kochani i adorowani.
Rozpacz Ardżuny przed rozpoczęciem decydującej bitwy (Bhagawadgita) przypomina rozpacz Asioki po tym, jak jego wojownicy wycięli w pień wszystkich mieszkańców Kalingi. Historycy podają, że na Polu Dhauli (dziś Bubaneszwar) mogło zginąć 100 tysięcy wojowników, a ponieważ w wojsku drawidyjskim kobiety walczyły na równi z mężczyznami, doniesiono Asioce o ogromnej liczbie ciał kobiecych porozrzucanych w nieładzie, i o ciałach dzieci. Konsekwencją tej zagłady było, jak wiadomo, przyjęcie przez Asiokę nauk Buddy. Cesarz nie „przeszedł” na „buddyzm” jak byśmy to dziś powiedzieli, lecz pod wpływem światłych ludzi, wśród których byli zarówno wielbiciele doktryny Buddy jak i adepci Mahawiry, jogini, bramini i wielu innych, zmienił zasady swej polityki. Prymat moralności uznał za najważniejszy. Tyle wiemy.
[...]
Kriszna jest w Mahabharacie postacią tragiczną i kontrowersyjną — bierze na siebie, a nawet w siebie, wszystkie sprzeczności epoki, by je przetrawić i niczym najlepszy program komputerowy wyrzucić pomysł uzdrowienia społeczeństwa. Gdyby nie Bhagawadgita, skomponowana znacznie później niż większość opowiadań Mahabharaty, nie dowiedzielibyśmy się nigdy dlaczego Kriszna tak bardzo chciał wojny i w jaki sposób został przywrócony porządek świata. Z historii wiemy, że bramini przejęli ster rządów, tym razem rządu dusz.
[...]
Kriszna jest w Mahabharacie postacią tragiczną i kontrowersyjną — bierze na siebie, a nawet w siebie, wszystkie sprzeczności epoki, by je przetrawić i niczym najlepszy program komputerowy wyrzucić pomysł uzdrowienia społeczeństwa. Gdyby nie Bhagawadgita, skomponowana znacznie później niż większość opowiadań Mahabharaty, nie dowiedzielibyśmy się nigdy dlaczego Kriszna tak bardzo chciał wojny i w jaki sposób został przywrócony porządek świata. Z historii wiemy, że bramini przejęli ster rządów, tym razem rządu dusz.
Od momentu przybycia do Pondicherry poświęcił się głębokim studiom nad starożytną jogą. Założone w 1914 roku czasopismo Arya dawało wykładnię wielkiej syntezy filozoficznej Aurobindo, w której przedstawił on nową wizję człowieka i historii, możliwości osiągnięcia przez ludzkość stanu boskiego, boskiej harmonii i jedności. Omawiał prawdziwy sens starożytnych Wed, pogłębione znaczenie Upaniszad i Bhagawadgity oraz innych, zapoznanych aspektów duchowości starożytnej kultury indyjskiej. Powstały niezwykłe prace: La Vie divine, La Synthese des Yogas, Le Cycle humain, L'Ideal de l'Unite humaine, La Poesie future, Le Secret du Veda, Huit Oupanishads, Essai sur la Gita, Les Fondements de la culture indienne i inne. Czasopismo Arya było wydawane do 1921 roku. Oddziaływanie Aurobindo jako wielkiego myśliciela epoki było ogromne i z woli jego uczniów powstał aszram, dający schronienie twórcy niezwykłej myśli. W grudniu 1926 roku Śri Aurobindo opuścił świat zewnętrzny i przestał się pokazywać publicznie, choć nie zerwał całkowicie kontaktów z uczniami, czuwając nad ich sadhaną i utrzymując liczną korespondencję. Jednak całkowicie pochłonęła go joga i czysta filozofia. Był bardziej wizjonerem niż myślicielem. Chciał zmienić nie świat, lecz człowieka.
[...]
Śri Aurobindo nie spotkał na swej drodze wielkiego mistrza, tylko jednego marackiego jogina, który przekazał mu techniczne podstawy sadhany i, jak pisał, nie otrzymał od nikogo żadnego wsparcia duchowego. Jego droga nie opierała się na samym studiowaniu tekstów duchowych, choć intelektualnie poznał je wszystkie dogłębnie, lecz na doświadczeniu płynącym z wnętrza. Starożytne teksty — Bhagawadgitę i Upaniszady — czytał w ich warstwie dosłownej i w języku oryginału, i znalazł tam odpowiedzi na wszystkie duchowe pytania i wątpliwości. Teksty te, które dla wielu były tylko czystą poezją lub pomnikiem jakiejś niejasnej, dawno przebrzmiałej epoki, zostały przezeń odczytane na nowo jako kompendium prawdziwej, wciąż aktualnej i pomocnej wiedzy duchowej. Jogę rozumiano dotychczas jako metodę prowadzącą do zerwania ze światem i odcięcia się od jego doczesnych wpływów. Joga w rozumieniu Śri Aurobindo prowadzi natomiast do oczyszczenia umysłu, tak by mógł on odkryć Umysł kosmiczny i sprowadzić jego jasność, szczęśliwość, moc i subtelność w życie codzienne. Według Śri Aurobindo dzięki jodze jest możliwe otwarcie się na boską wyższą świadomość i odkrycie własnego prawdziwego Ja oraz pozostanie w jedności z Boskością tak, by owa siła przemieniała nasz umysł, życie i ciało. Idąc drogą jogi dynamicznej możliwe staje się urzeczywistnienie Życia Boskiego tu i teraz.Jeśli prawdą jest, że Umysł skrywa się w Materii i że cała Przyroda jest Bogiem ukrytym, to jest oczywiste, iż ujawnienie Boskości i urzeczywistnienie Boga w nim i poza nim są najwyższym i jedynym uprawnionym celem człowieka na Ziemi
[...]
Śri Aurobindo
[...]
Śri Aurobindo nie spotkał na swej drodze wielkiego mistrza, tylko jednego marackiego jogina, który przekazał mu techniczne podstawy sadhany i, jak pisał, nie otrzymał od nikogo żadnego wsparcia duchowego. Jego droga nie opierała się na samym studiowaniu tekstów duchowych, choć intelektualnie poznał je wszystkie dogłębnie, lecz na doświadczeniu płynącym z wnętrza. Starożytne teksty — Bhagawadgitę i Upaniszady — czytał w ich warstwie dosłownej i w języku oryginału, i znalazł tam odpowiedzi na wszystkie duchowe pytania i wątpliwości. Teksty te, które dla wielu były tylko czystą poezją lub pomnikiem jakiejś niejasnej, dawno przebrzmiałej epoki, zostały przezeń odczytane na nowo jako kompendium prawdziwej, wciąż aktualnej i pomocnej wiedzy duchowej. Jogę rozumiano dotychczas jako metodę prowadzącą do zerwania ze światem i odcięcia się od jego doczesnych wpływów. Joga w rozumieniu Śri Aurobindo prowadzi natomiast do oczyszczenia umysłu, tak by mógł on odkryć Umysł kosmiczny i sprowadzić jego jasność, szczęśliwość, moc i subtelność w życie codzienne. Według Śri Aurobindo dzięki jodze jest możliwe otwarcie się na boską wyższą świadomość i odkrycie własnego prawdziwego Ja oraz pozostanie w jedności z Boskością tak, by owa siła przemieniała nasz umysł, życie i ciało. Idąc drogą jogi dynamicznej możliwe staje się urzeczywistnienie Życia Boskiego tu i teraz.Jeśli prawdą jest, że Umysł skrywa się w Materii i że cała Przyroda jest Bogiem ukrytym, to jest oczywiste, iż ujawnienie Boskości i urzeczywistnienie Boga w nim i poza nim są najwyższym i jedynym uprawnionym celem człowieka na Ziemi
[...]
Śri Aurobindo
W Bhagawadgicie, XVIII, 42-44 mówi się o powinnościach każdej warny:
Spokój, opanowanie, asceza, czystość, cierpliwośći prawość, wiedza, rozsądek i wiara —oto zgodna z naturą powinność bramina.
Odwaga, męstwo, wytrwałość, biegłość i nieustępliwość w walce, hojność i władczośćto zgodna z naturą powinność ksiatrijów.
Uprawa roli, hodowla krów, kupiectwoto zgodna z naturą powinność wajsiów,a służba to zgodna z naturą powinność siudrów.
Bidżak Kabir
Najpopularniejszy zbiór Bidżak jest znany i podziwiany przez każdego Indusa, niezależnie od wyznawanej religii.
Gitagowinda Kriszna i Radha
Wszyscy wielcy poeci Indii układali pieśni o tęsknej miłości Radhy do Kriszny, także Rabindranath Tagore. Ale najpiękniejsza powstała w XII wieku w Bengalu — Gitagowinda czyli Pieśń o Krisznie Pasterzu Dżajadewy.
Guru Granth Sahib świątynia
Sikhowie nazywają swoją świątynię gurudwarą, w jej centrum umieszczają pięknie ozdobiony egzemplarz świętej księgi Guru Granth Sahib, zbioru hymnów pochwalnych. Zbierają się w gurudwarze, by recytować i śpiewać pieśni.
Harivamsa Kriszna i Radha
Ułożona dopiero w I — II wieku n.e. Harivamsa opowiada o dzieciństwie Kriszny. Ten obraz zdaje się być ważniejszy od obrazu Kriszny dorosłego. Przedstawia się go jako szczęśliwe boskie dziecię o błękitnej skórze, samotnie płynące na liściu po rzece. Inne sceny to kradzież mleka (masła) w domu Jaśody, walka z rakszasami, siedzący na huśtawce wśród kobiet.
Kamasutra Kamasutra, linga, świątynie w Kadżuraho, Tadż Mahal, Wisznu i Lakszmi
Kamasutra to traktat o technikach wzbudzania i rozładowania pożądania, kamy.
[...]
Obok licznych Kamasutr, podręczników, samouczków technik uprawiania seksu, istniały bardziej subtelne i pogłębione traktaty filozoficzne o sztuce miłości, Kamasiastry. Sutra to techne, siastra to arte.
[...]
Kamasutry to teksty objaśniające jak działa popęd płciowy, czym jest i co z jego działania wynika oraz w jaki sposób można tę naturalną energię ukierunkować ku własnej korzyści. W różnych epokach napisano w sanskrycie wiele dzieł na ten temat i choć mogły one nosić różne tytuły — Anunga Runga, Etapy miłosnego pragnienia czy Aforyzmy o sztuce kochania, to o wszystkich mówiło się potocznie Kamasutry. Większość z nich odnosiła się zawsze do jakiegoś wcześniejszego przekazu ustnego lub tekstu, ale najczęściej cytowano imię Watsji, którego styl i treść były bogatsze i bardziej pogłębione niż w Kamasutrach obiegowych. Watsja, lub Watsjajany, był autorem klasycznego dzieła na temat technik miłosnego zespolenia i żaden zbiór biblioteczny dzieł pisanych w sanskrycie nie mógł uchodzić za kompletny, jeśli nie posiadał kopii tego dzieła. W XIX wieku udało się panditom ustalić jedną, integralną wersję oryginału na podstawie trzech manuskryptów pochodzących z Waranasi, Kalkuty i Dżajpuru oraz na podstawie Jayamangala, komentarza do tekstu oryginalnego pochodzącego z X-XIII wieku. Tę właśnie wersję przetłumaczono na język angielski.
[...]
Niewiele wiadomo o autorze najlepiej skomponowanej Kamasutry. Tylko tyle, że Watsja, lub Watsjajana, był braminem, żył pomiędzy I a VI wiekiem n.e. i zapisał w sanskrycie swe spostrzeżenia na temat gier i sztuczek miłosnych, które obserwował na dworze (dworach?) władcy lub innych bogatych kupców.
[...]
Istnieją różne rodzaje związków: związek miłosny, w którym zespolenie jest miłe, zwłaszcza po długiej rozłące, a więc znajomość technik Kamasutry jest zbędna oraz związek użyteczny, w którym każda ze stron związana jest z kimś innym i gra miłosna musi pomóc pokonać nudę; dla takiego właśnie związku są przeznaczone 64 pozycje Kamasutry i techniczny opis uzyskiwania rozkoszy. Ledwo rozpoczynający się związek nazywany jest poślednim; gdy mężczyzna myśli podczas stosunku o innej kobiecie — związkiem transferu uczuć; gdy mężczyzna uprawia miłość ze służącą czy inną kobietą z niższych warstw społecznych i nie może wykonywać pewnych gestów, to jest to związek a la eunuch; gdy wykształcona kurtyzana ma związek z wieśniakiem lub bogaty mężczyzna z wieśniaczką, to jest to związek rozczarowania. Gdy dwie osoby są ze sobą dobrane pod każdym względem, wtedy jest to związek spontaniczny i żadna Kamasutra nie jest potrzebna. We wszystkich związkach ważnym elementem jest radosne pogodzenie się po kłótni — wyzwolony gniew należy przemienić w energię erotyczną. Sprawny mężczyzna bardzo łatwo zdobywa dla siebie zapłakaną i rozedrganą złością kobietę.
[...]
Najważniejsza część Kamasutry to 64 pozycje splotów i uścisków ciała pozwalające osiągnąć najwyższe zadowolenie. Osiem omawianych tematów to: uścisk, pocałunek, pieszczoty palcami i drapanie paznokciami, gryzienie, odpoczynek, krzyki i westchnienia, odwrócenie ról męskiej i kobiecej oraz pieszczoty ustne, a każdy z rozdziałów traktuje o ośmiu różnych sposobach uzyskania przyjemności. Jeśli w sztuce kochania konieczna jest różnorodność, to dlatego, że pragnienie budzi się dzięki różnorodności sposobów. Lecz gdy nie ma miłości między kochankami to i 64 pozycji będzie za mało. Dlatego kurtyzany, ostrzega autor, znające niezliczoną ilość technik miłosnych mają takie wzięcie. Kurtyzana była kobietą poszukiwaną, gdyż doznawała swobodnej rozkoszy seksualnej, a w środowisku mówiono o niej z… rozkoszą.
[...]
Wbrew ścisłym, nieprzekraczalnym regułom pozwalającym zawierać związek małżeński jedynie w obrębie tej samej dżati, w Kamasutrze Watsjajany podkreśla się nadrzędną rolę partnerstwa i dobrowolnego wzajemnego wyboru. Dziewczyna mogła uciec z domu, jeśli nie chciała związku z niekochanym mężczyzną, a jeśli chciała poślubić ukochanego, z którym była często już w związku erotycznym, to wystarczyło, że dokonali oni rytuału ognia. Mężczyzna brał ogień z domu bramina, rozsypywał zioła i zgodnie ze starym obyczajem religijnym oboje składali ofiarę. Rodzinę należało powiadomić po celebracji, gdyż związany rytuałem ognia związek był nierozerwalny, nawet gdy nie podobał się rodzinie. Zalecało się wstępowanie w związek małżeński młodym z tej samej dżati, gdyż dawało to gwarancję równości, lecz wszystkie inne związki nie były rygorystycznie zabronione. Kobieta mogła powtórnie wyjść za mąż, także wdowa.
[...]
Szczęście osiąga się tylko wtedy, gdy poślubi się ukochaną dziewczynę, tak więc każda kochana dziewczyna jest godna poślubienia — mówi Kamasutra.
[...]
Erotyczne malowidła i rzeźby boskiej pary zespolonej w uścisku przynoszą szczęście. W dawnych Indiach każdy dom posiadał pokój miłosny, gdzie ściany pokryte były erotycznymi freskami. Za czasów Wielkich Mogołów wprowadzono zakaz malowideł ściennych o tematyce erotycznej, zwłaszcza na zewnętrznych ścianach domów, ale temat został przejęty przez miniaturzystów tworzących słynne miniatury mogolskie (do dziś sprzedawane), świadczące o subtelnej wiedzy na temat sztuki miłości i wysublimowanej dekoracji wnętrz. Anglicy zniszczyli praktycznie doszczętnie spontaniczny erotyzm indyjskiej cywilizacji, wciskając ją w ramy ciasnego purytanizmu, likwidując, między innymi, starożytną instytucję devadasi, spełniających także rolę kurtyzan i prostytutek i nie zezwalając na otwarcie „współczesnych” domów publicznych. Pewien szacowny współczesny bramin interesujący się zagadnieniem, podobnie jak Watsjajana, autor Kamasutry, stwierdza „w kraju, gdzie nie ma prostytutek, każdy dom staje się burdelem”.
[...]
Obok licznych Kamasutr, podręczników, samouczków technik uprawiania seksu, istniały bardziej subtelne i pogłębione traktaty filozoficzne o sztuce miłości, Kamasiastry. Sutra to techne, siastra to arte.
[...]
Kamasutry to teksty objaśniające jak działa popęd płciowy, czym jest i co z jego działania wynika oraz w jaki sposób można tę naturalną energię ukierunkować ku własnej korzyści. W różnych epokach napisano w sanskrycie wiele dzieł na ten temat i choć mogły one nosić różne tytuły — Anunga Runga, Etapy miłosnego pragnienia czy Aforyzmy o sztuce kochania, to o wszystkich mówiło się potocznie Kamasutry. Większość z nich odnosiła się zawsze do jakiegoś wcześniejszego przekazu ustnego lub tekstu, ale najczęściej cytowano imię Watsji, którego styl i treść były bogatsze i bardziej pogłębione niż w Kamasutrach obiegowych. Watsja, lub Watsjajany, był autorem klasycznego dzieła na temat technik miłosnego zespolenia i żaden zbiór biblioteczny dzieł pisanych w sanskrycie nie mógł uchodzić za kompletny, jeśli nie posiadał kopii tego dzieła. W XIX wieku udało się panditom ustalić jedną, integralną wersję oryginału na podstawie trzech manuskryptów pochodzących z Waranasi, Kalkuty i Dżajpuru oraz na podstawie Jayamangala, komentarza do tekstu oryginalnego pochodzącego z X-XIII wieku. Tę właśnie wersję przetłumaczono na język angielski.
[...]
Niewiele wiadomo o autorze najlepiej skomponowanej Kamasutry. Tylko tyle, że Watsja, lub Watsjajana, był braminem, żył pomiędzy I a VI wiekiem n.e. i zapisał w sanskrycie swe spostrzeżenia na temat gier i sztuczek miłosnych, które obserwował na dworze (dworach?) władcy lub innych bogatych kupców.
[...]
Istnieją różne rodzaje związków: związek miłosny, w którym zespolenie jest miłe, zwłaszcza po długiej rozłące, a więc znajomość technik Kamasutry jest zbędna oraz związek użyteczny, w którym każda ze stron związana jest z kimś innym i gra miłosna musi pomóc pokonać nudę; dla takiego właśnie związku są przeznaczone 64 pozycje Kamasutry i techniczny opis uzyskiwania rozkoszy. Ledwo rozpoczynający się związek nazywany jest poślednim; gdy mężczyzna myśli podczas stosunku o innej kobiecie — związkiem transferu uczuć; gdy mężczyzna uprawia miłość ze służącą czy inną kobietą z niższych warstw społecznych i nie może wykonywać pewnych gestów, to jest to związek a la eunuch; gdy wykształcona kurtyzana ma związek z wieśniakiem lub bogaty mężczyzna z wieśniaczką, to jest to związek rozczarowania. Gdy dwie osoby są ze sobą dobrane pod każdym względem, wtedy jest to związek spontaniczny i żadna Kamasutra nie jest potrzebna. We wszystkich związkach ważnym elementem jest radosne pogodzenie się po kłótni — wyzwolony gniew należy przemienić w energię erotyczną. Sprawny mężczyzna bardzo łatwo zdobywa dla siebie zapłakaną i rozedrganą złością kobietę.
[...]
Najważniejsza część Kamasutry to 64 pozycje splotów i uścisków ciała pozwalające osiągnąć najwyższe zadowolenie. Osiem omawianych tematów to: uścisk, pocałunek, pieszczoty palcami i drapanie paznokciami, gryzienie, odpoczynek, krzyki i westchnienia, odwrócenie ról męskiej i kobiecej oraz pieszczoty ustne, a każdy z rozdziałów traktuje o ośmiu różnych sposobach uzyskania przyjemności. Jeśli w sztuce kochania konieczna jest różnorodność, to dlatego, że pragnienie budzi się dzięki różnorodności sposobów. Lecz gdy nie ma miłości między kochankami to i 64 pozycji będzie za mało. Dlatego kurtyzany, ostrzega autor, znające niezliczoną ilość technik miłosnych mają takie wzięcie. Kurtyzana była kobietą poszukiwaną, gdyż doznawała swobodnej rozkoszy seksualnej, a w środowisku mówiono o niej z… rozkoszą.
[...]
Wbrew ścisłym, nieprzekraczalnym regułom pozwalającym zawierać związek małżeński jedynie w obrębie tej samej dżati, w Kamasutrze Watsjajany podkreśla się nadrzędną rolę partnerstwa i dobrowolnego wzajemnego wyboru. Dziewczyna mogła uciec z domu, jeśli nie chciała związku z niekochanym mężczyzną, a jeśli chciała poślubić ukochanego, z którym była często już w związku erotycznym, to wystarczyło, że dokonali oni rytuału ognia. Mężczyzna brał ogień z domu bramina, rozsypywał zioła i zgodnie ze starym obyczajem religijnym oboje składali ofiarę. Rodzinę należało powiadomić po celebracji, gdyż związany rytuałem ognia związek był nierozerwalny, nawet gdy nie podobał się rodzinie. Zalecało się wstępowanie w związek małżeński młodym z tej samej dżati, gdyż dawało to gwarancję równości, lecz wszystkie inne związki nie były rygorystycznie zabronione. Kobieta mogła powtórnie wyjść za mąż, także wdowa.
[...]
Szczęście osiąga się tylko wtedy, gdy poślubi się ukochaną dziewczynę, tak więc każda kochana dziewczyna jest godna poślubienia — mówi Kamasutra.
[...]
Erotyczne malowidła i rzeźby boskiej pary zespolonej w uścisku przynoszą szczęście. W dawnych Indiach każdy dom posiadał pokój miłosny, gdzie ściany pokryte były erotycznymi freskami. Za czasów Wielkich Mogołów wprowadzono zakaz malowideł ściennych o tematyce erotycznej, zwłaszcza na zewnętrznych ścianach domów, ale temat został przejęty przez miniaturzystów tworzących słynne miniatury mogolskie (do dziś sprzedawane), świadczące o subtelnej wiedzy na temat sztuki miłości i wysublimowanej dekoracji wnętrz. Anglicy zniszczyli praktycznie doszczętnie spontaniczny erotyzm indyjskiej cywilizacji, wciskając ją w ramy ciasnego purytanizmu, likwidując, między innymi, starożytną instytucję devadasi, spełniających także rolę kurtyzan i prostytutek i nie zezwalając na otwarcie „współczesnych” domów publicznych. Pewien szacowny współczesny bramin interesujący się zagadnieniem, podobnie jak Watsjajana, autor Kamasutry, stwierdza „w kraju, gdzie nie ma prostytutek, każdy dom staje się burdelem”.
Wszechobecny znak joni-lingi wskazuje, że Eros jest realnie istniejącą rzeczywistością, namacalną siłą, z którą człowiek musi się liczyć, ale lepiej, by umiał ją okiełznać i skierować ku swej boskiej chwale. W każdej świątyni dziecko może zobaczyć to, co najtrudniejsze do uchwycenia — namiętność życia przedstawioną w zespolonej w uścisku parze boga i bogini. W dawnych Indiach dzieci studiowały Kamasutrę od dwunastego roku życia, dzisiaj — starsi bracia i kuzyni umiejętnie wprowadzają w arkana wiedzy cielesnego jestestwa. Nie przedłuża się tam sztucznie w nieskończoność okresu dziecięctwa, dzieci pracują i zajmują się młodszym rodzeństwem i osobami starszymi, podchodzą do życia poważnie, bez kompleksów i frustracji, świadomi odpowiedzialności, bez nienawiści do świata ludzi dorosłych, z którego nigdy nie są wykluczani. Purytańskie niedomówienia „w tych sprawach” i trzymanie dzieci (a zwłaszcza mężczyzn) w permanentnym dziecięctwie zablokowało w Europie energię Erosu i młodości. Europa zaludniła się zdziecinniałymi starcami, którzy nigdy nie byli młodzi i których lingam ani już drgnie na widok apetycznej kobiety. Europa zaludniła się starszymi paniami o wyglądzie laleczki Barbie, których joni nie zwilża widok ponętnego mężczyzny. Zabroniliśmy sobie tych rozkoszy, a przecież wciąż zachwycamy się tym, że Romeo miał zaledwie piętnaście lat, gdy kochał się z trzynastoletnią Julią…
Potoczne mniemanie, iż świątynie w Kadżuraho są mechaniczną ilustracją Kamasutry jest całkowicie błędneBoscy małżonkowie umieszczeni są zazwyczaj w scenach centralnych, na pierwszym i drugim fryzie. Ponad nimi, wysoko w górze — surowe postacie bogów aryjskich, których Mircea Eliade nazwał „bogami papierowymi”, gdyż utracili swe znaczenie zaraz po przybyciu do Indii. Surya, Indra, Agni i inni mają postać sztywną, naprężoną, są samotni, nie patrzą w oczy partnerki-siakti, lecz przed siebie… i nie mają nic do powiedzenia. Ich groźne oblicza, pokryte niekiedy zarostem i brodą przywołują wspomnienie dumnych Arjów, którzy szybko ulegli władzy radosnych bogów hinduskich, mieszkających na ziemi pośród ludzi. Boskich małżonków splecionych w erotycznym uścisku obserwują zwykli ludzie, doznający seksualnego rozbudzenia, a ich z kolei podgląda służba, ucząc się smaku doznań cielesnych na wyższym poziomie. Wytrysk orgazmiczny to dla człowieka dotknięcie stanu boskości, jedyny moment, w którym osiąga on anandę, błogostan, szczęśliwość, radość i rozkosz, która wprawdzie nie trwa wiecznie, ale pozwala ożywić jego zwykłą egzystencję. Także artysta osiąga ten stan w pracy twórczej. W postaciach bogów ukazana jest rozkosz w czystej postaci, przyjemność sama w sobie, związek zasad kosmicznych i ów przepływ boskiej energii siakti, która jest źródłem wszelkiego życia. Jeśli w Kamasutrze chodzi o poznanie technik osiągnięcia ekstazy, to w świątyni chodzi o zobrazowanie przepływu boskiej energii siakti. Energia kundalini siakti może zostać wykorzystana do „przepalenia” czakr, czym zajmuje się tantra joga. Nasycenie religii atmosferą erotyczną jest wyrazem witalności, jaką spotykamy w indyjskim życiu społecznym we wszystkich jego okresach.
[...]
Zawody kobiece związane z teatrem, jak aktorstwo, pieśniarstwo i muzykowanie, wykonywane były, nie tylko w dawnej Indii, przez kobiety, które nie chciały wiązać się na stałe z żadnym mężczyzną i chciały pozostać wolne, nie zamierzając realizować się ani w macierzyństwie, ani w życiu rodzinnym. Kobiety te, devadasi, boskie służebnice, mieszkały w wielkich świątyniach i tworzyły zawodowe zespoły śpiewu i tańca oraz zespoły muzyczne. Studiowały Kamasiastry, traktaty filozoficzne o sztuce miłości, a nie Kamasutry, podręczniki technik uprawiania seksu. Ale nie wszystkie przecież oddawały się mężczyźnie, zwłaszcza przygodnemu. Wiele z nich miało swego guru, pod okiem którego szukały dróg rozwoju duchowego, niektóre uprawiały tantra jogę. Sztuka erotyzmu wiązała się często z doświadczeniem mistycznym. Były zapewne wśród nich i zwykłe ladacznice. Taka organizacja kobiecego życia była potrzebna w czasach, gdy kobieta łaknąca wolności nie mogła ze względu na bezpieczeństwo żyć samotnie (tylko wielkie joginie, podobnie jak sannjasini i jogini, chodziły po indyjskich drogach o jałmużnie od świątyni do świątyni i spały w leśnych odstępach). Jedne utrzymywały bliskie związki z rodziną, inne opuszczały dom ojca na zawsze. Do dziś wielkie tancerki, pieśniarki i grające na winie muzyczki należą do tej dżati; nadal chętnie mieszkają wspólnie w większych grupach, ale mogą też pozostać przy rodzicach.
[...]
Zawody kobiece związane z teatrem, jak aktorstwo, pieśniarstwo i muzykowanie, wykonywane były, nie tylko w dawnej Indii, przez kobiety, które nie chciały wiązać się na stałe z żadnym mężczyzną i chciały pozostać wolne, nie zamierzając realizować się ani w macierzyństwie, ani w życiu rodzinnym. Kobiety te, devadasi, boskie służebnice, mieszkały w wielkich świątyniach i tworzyły zawodowe zespoły śpiewu i tańca oraz zespoły muzyczne. Studiowały Kamasiastry, traktaty filozoficzne o sztuce miłości, a nie Kamasutry, podręczniki technik uprawiania seksu. Ale nie wszystkie przecież oddawały się mężczyźnie, zwłaszcza przygodnemu. Wiele z nich miało swego guru, pod okiem którego szukały dróg rozwoju duchowego, niektóre uprawiały tantra jogę. Sztuka erotyzmu wiązała się często z doświadczeniem mistycznym. Były zapewne wśród nich i zwykłe ladacznice. Taka organizacja kobiecego życia była potrzebna w czasach, gdy kobieta łaknąca wolności nie mogła ze względu na bezpieczeństwo żyć samotnie (tylko wielkie joginie, podobnie jak sannjasini i jogini, chodziły po indyjskich drogach o jałmużnie od świątyni do świątyni i spały w leśnych odstępach). Jedne utrzymywały bliskie związki z rodziną, inne opuszczały dom ojca na zawsze. Do dziś wielkie tancerki, pieśniarki i grające na winie muzyczki należą do tej dżati; nadal chętnie mieszkają wspólnie w większych grupach, ale mogą też pozostać przy rodzicach.
Jest rzeczą pewną, że młodzi spotykali się na dworze od zawsze, przy okazji licznych uroczystości dworskich. Nie wiadomo kto pierwszy i kiedy wpadł na pomysł połączenia ich losów, ale wiadomo, że nigdy nie mieli nic przeciwko temu. Różnica wieku wynosiła zaledwie rok, zaręczyny odbyły się, gdy on miał 15, a ona 14 lat. Oboje pobierali podobne nauki u tych samych nauczycieli, gdyż oboje należeli do arystokratycznych rodzin wysoko ceniących wiedzę i umiejętności. Mumtaz otrzymała, oprócz ogłady na dworze u boku cesarzowej Nurdżahan, która była dla niej wzorem do naśladowania, fantastyczne wprost wykształcenie — czytała perskich poetów w oryginale, znała język arabski, a starożytne filozofie uprawiała tak sprawnie jak jazdę konną, tańczyła, grała na wielu instrumentach, malowała i doskonale znała Kamasutrę, o czym nie możemy wątpić.
Kamasutra Watsji
Mahabharata Anglicy w Indiach, Bhagawadgita, daty, Ganeśa, hindu, India, Indie południowe, języki, kraj Czolów, królestwo Widżajanagaru, krowa, Mahabharata, miejsca sacrum, pudża, Radżputowie, Rama i Sita, Ramajana, religia rzeki Gangi, Stany Książęce Indii, Wedy, Wisznu i Lakszmi
Na durbarze w Delhi nie obyło się bez paru skandali, jak na przykład odwrócenie się plecami do władcy brytyjskiego i odejście, zamiast eleganckiego wycofywania się tyłem ze wzrokiem utkwionym w oblicze cesarza Indii. To odwrócenie się plecami do Jerzego V podczas durbaru przeszło do historii jako czyn bohaterski — tak właśnie mieli postąpić maharadża z Barody i maharadża Udaj z Udajpuru. Świadectwa epoki zgodnie potwierdzają, iż durbar w Delhi był jedną z najświetniejszych i najokazalszych ceremonii Radżu brytyjskiego. Przenosząc stolicę z Kalkuty do Delhi, Anglicy chcieli przypodobać się Hindusom i okazać szacunek starożytnej stolicy, która została założona przez Bharatów i była cytowana w Mahabharacie. Na początku XX wieku Anglicy chwytali się propagandowych spektakli, nie mających już wielkiego znaczenia, ale łechcących dumę władców indyjskich. Wzniesiono podium o marmurowych schodach, gdzie cesarska para zasiadła pod złotym baldachimem. Wokół zbudowano amfiteatr mogący pomieścić 100 tysięcy osób, a całość terenu zajmowała 40 km2. Książęta i władcy Indii przybyli hucznie wraz z rodzinami, całym dworem i służbą, wydobyli z kufrów najlepsze paradne stroje, specjalnie obstalowane na tę okazję. Wystawiono dwieście dwadzieścia trzy książęce obozy, a w niezliczonej ilości namiotów (podobno 40 tysięcy), których wystrój i urządzenie w niczym nie odbiegało od luksusów pałacowych, rozkwitało paradne życie dworskie. Wokół namiotów roztaczały się ogrody i aleje wysadzane krzakami róż, łączące poszczególne obozowiska. Durbar trwał przez parę tygodni, a festyny, rauty, mecze gry w polo, spotkania za purdahem w zenanie dla kobiet i prywatne spotkania klubowe dla mężczyzn nie miały końca. W miasteczku namiotów zamieszkało podobno 300 tysięcy osób. Było obecnych 161 książąt. Ale rzucała się w oczy i była szeroko komentowana nieobecność maharany Mewaru, Fateha Singha. Należał do najstarszego królewskiego rodu, cieszył się uznaniem i estymą, nienawidził Anglików tak jak jego poprzednicy nienawidzili Wielkiego Mogoła. Reszta obnosiła i pokazywała publicznie najlepsze klejnoty z dworskiej szkatuły — maharadża z Patiali obnosił się ze swymi diamentami, maharadża z Gwalior obnażał publicznie wspaniały pas z prawdziwych pereł, a maharadża z Barody — słynny naszyjnik z pereł.
Bhagawadgita jest oddzielną pieśnią, która powstała około II wieku p.n.e. w kręgach innych niż bramińskie, ale bramini włączyli ją do Księgi Bhiszmy, VI księgi eposu Mahabharata. Od początku była traktowana jako utwór autonomiczny i jako taki pozostała do dziś. W swej warstwie filozoficznej jest kwintesencją Upaniszad, nawiązując zwłaszcza do upaniszady Maitri.
[...]
Kriszna w Mahabharacie pojawia się po raz pierwszy jako postać boska. Jest dorosłym mężczyzną, rezyduje w Dwarce z synem Pradjumną, który synów Drupady uczy sztuk walki. Mieszka też z nimi Abhimanju, syn ukochanej siostry Subhadry i ukochanego przyjaciela Ardżuny. Jest zaprzyjaźniony z całym rodem Pandawów — odwiedzają się wzajemnie i pytają o zdrowie, siedzą razem przy stole, śpią w jednym łóżku i chodzą na wspólne spacery. Gdyby w środku eposu o wojnie Bharatów nie pojawiła się Bhagawadgita, Kriszna zostałby tylko zwykłym ksiatriją, przywódcą klanu Jadawów, który to klan wyrzyna w pień sam siebie, tak jak wyrżnęły się wzajemnie wszystkie inne klany. Od pierwszej linijki Bhagawadgity natrafiamy na egzystencjalną sprzeczność: wojownik Ardżuna odczuwa rozpacz, a bóg miłości Kriszna podżega do bratobójczej wojny. Co się tutaj dzieje?
[...]
Wydaje się, że cała treść Mahabharaty, czyli brutalne historie i wojny Bharatów, stanowią idealne tło do udzielenia nowej nauki, pochodzącej z innej płaszczyzny społecznej, innej wręcz kultury. Jest ona tak zaskakująco nowa wobec wedyjskiego pojęcia dharmy, że musi zostać uruchomiona odpowiednia moc i siła, by nauka ta odniosła skutek i poruszyła odbiorców. Mimo upadku i chaosu świata dokonującego się z powodu nagromadzonej złej karmy ksiatrijów, to oni jednak pozostają głównymi słuchaczami nowej nauki. Bramini trzymali ją w sekrecie: Dzięki ćwiczeniom jogi osiąga się radość, Wytrzymałość wobec par przeciwieństw oraz spokój, Najwyższy to sekret, nie wolno go przekazać nikomu…
[...]
Upaniszady, tłum. Marta Kudelska, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego,Kraków 2004, Upaniszada Maitri, VI.29.
[...]
Kriszna w Mahabharacie pojawia się po raz pierwszy jako postać boska. Jest dorosłym mężczyzną, rezyduje w Dwarce z synem Pradjumną, który synów Drupady uczy sztuk walki. Mieszka też z nimi Abhimanju, syn ukochanej siostry Subhadry i ukochanego przyjaciela Ardżuny. Jest zaprzyjaźniony z całym rodem Pandawów — odwiedzają się wzajemnie i pytają o zdrowie, siedzą razem przy stole, śpią w jednym łóżku i chodzą na wspólne spacery. Gdyby w środku eposu o wojnie Bharatów nie pojawiła się Bhagawadgita, Kriszna zostałby tylko zwykłym ksiatriją, przywódcą klanu Jadawów, który to klan wyrzyna w pień sam siebie, tak jak wyrżnęły się wzajemnie wszystkie inne klany. Od pierwszej linijki Bhagawadgity natrafiamy na egzystencjalną sprzeczność: wojownik Ardżuna odczuwa rozpacz, a bóg miłości Kriszna podżega do bratobójczej wojny. Co się tutaj dzieje?
[...]
Wydaje się, że cała treść Mahabharaty, czyli brutalne historie i wojny Bharatów, stanowią idealne tło do udzielenia nowej nauki, pochodzącej z innej płaszczyzny społecznej, innej wręcz kultury. Jest ona tak zaskakująco nowa wobec wedyjskiego pojęcia dharmy, że musi zostać uruchomiona odpowiednia moc i siła, by nauka ta odniosła skutek i poruszyła odbiorców. Mimo upadku i chaosu świata dokonującego się z powodu nagromadzonej złej karmy ksiatrijów, to oni jednak pozostają głównymi słuchaczami nowej nauki. Bramini trzymali ją w sekrecie: Dzięki ćwiczeniom jogi osiąga się radość, Wytrzymałość wobec par przeciwieństw oraz spokój, Najwyższy to sekret, nie wolno go przekazać nikomu…
[...]
Upaniszady, tłum. Marta Kudelska, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego,Kraków 2004, Upaniszada Maitri, VI.29.
rozegrała się wielka bitwa Bharatów, opisana w eposie Mahabharata
Ganeśa zapisał ponoć całą Mahabharatę, którą Brahma dyktował mu na jednym oddechu (inni mówią, że był to Wjasa). Kiedy złamał mu się rysik, nie mogąc przerwać zapisywania odłamał sobie kieł i pisał dalej. Nosi więc imię Ekadanta, o jednym kle. Czuwa nad przepisywaniem tekstów, do niego składają inwokacje skryby i pismaki, a pewnie też grafomani (i dziennikarze!).
Poważani i wciąż ważni są w hindu wędrowni asceci, sannjasini, którzy dają najlepsze świadectwo żywej wiary. Uczą oni, że najwyższym i jedynym celem człowieka jest urzeczywistnienie siebie, to znaczy przekroczenie własnych ograniczeń, zjednoczenie z wyższym sobą i połączenie z własną Jaźnią, która jest połączeniem z Boskością ukrytą w nas samych. I nie ma znaczenia czy człowiek czyni to z pomocą boga czy bogów, świątyni, medytacji, dyscypliny, ascezy, modlitwy, filozofii, psychologii, warsztatu artystycznego czy pracy, wyrzeczenia czy gromadzenia (cnót), czy tylko rzetelnego wykonywania zawodu. Nie ma znaczenia czy człowiek podąża ścieżką samotną czy idzie wspólnie z innymi, czy oddaje się wybranemu guru czy bogu, czy też rozważaniom czysto filozoficznym poprzez zdyscyplinowane czytanie Wed, Mahabharaty, Ramajany, Bhagawadgity, ważne jest, by człowiek szedł. By był w ruchu ku osiągnięciu wyzwolenia. Najwyższym celem hindusa jest bowiem wyzwolenie z iluzji siebie i świata, wyzwolenie z samsary, koła narodzin i śmierci. Oczywiście, można przyspieszyć swe wyzwolenie podejmując wysiłek życia ascetycznego i wyrzekając się świata zjawiskowego, ale joga i asceza są ścieżkami trudnymi i nie dla wszystkich dostępnymi. Zdecydowana większość hindusów podąża drogą tradycji, a nie indywidualnych ścieżek. Lecz wiedzą oni, że dążenie do świętości nie jest niemotą i pasywną wegetacją, a rozmyślnym wyborem i działaniem.
Plemię Bharatów, jedno z najstarszych plemion indoeuropejskich, ulokowało się w środkowym biegu rzek Gangi i Jamuny, między Delhi a Mathurą, w krainie o nazwie Doab, Dwurzecze. Tu także, na równinie Kurukszetra, w IX wieku p.n.e. rozegrała się legendarna bitwa między starym, dawno osiadłym klanem Kaurawów, a nowo przybyłymi Indoeuropejczykami, klanem Pandawów, o której opowiada staroindyjski epos Mahabharata.
Niespieszny wyjazd autorikszami do starej dzielnicy żydowskiej, zwiedzanie synagogi, Pałacu Mattancherry zbudowanego przez Portugalczyków dla rodzimego radży. Powrót do Fortcochi i zwiedzanie uroczej willi w stylu kolonialnym, gdzie znajduje się siedziba arcybiskupstwa oraz Indo-Portuguese Museum. Czas wolny. Wieczorem — spektakl tańca kathakali, obrazującego perypetie głównych bohaterów Ramajany lub Mahabharaty. Nocleg w Fortcochi.
2. W okresie epickim, trwającym od około 400 p.n.e.-400 n.e, powstał sanskryt epicki, język wielkich eposów Mahabharaty i Ramajany i związana z nimi poezja.
Nie wiadomo kiedy dokładnie pojawili się królowie nazywani Czolami, ale wspomina o nich Mahabharata. Ich późniejsze władanie poświadczone jest inskrypcją z czasów cesarza Asioki, to jest z III wieku p.n.e. Asioka, panujący nad całą północną częścią subkontynentu indyjskiego, traktował władców z południa jak przyjaciół, a nie jak poddanych czy wrogów. Inskrypcja wskazuje, że Czolowie od dawien dawna żyli w kraju Czolamandalam, który rozciągał się od Wybrzeża Koromandelskiego (nad dzisiejszą Zatoką Bengalską) na wschodzie po Wybrzeże Malabarskie za łańcuchem górskim Ghatów Zachodnich na zachodzie, od starożytnego miasta Maduraj na południu po płaskowyż Dekanu na północy. Na początku naszej ery mówiono także o ludności zwanej Czolami, dobrze znanej w ówczesnym świecie — wzmiankuje o nich grecki geograf Ptolemeusz z Aleksandrii. W starożytności, Wybrzeże Malabarskie bogaciło się na handlu korzeniami dzięki kupcom arabskim, którzy wywozili je do Arabia Felix, a następnie odsprzedawali dalej, zaś do cesarstwa rzymskiego wywozili barwnik na purpurę antyczną (tyryjską), pochodzącą z wydzieliny gruczołu śluzowego ślimaków purpurowca i rozkolców, niezbędną do barwienia słynnej senatorskiej togi. Po upadku Rzymu, Arabowie nadal wywozili korzenie, ale do bogacącej się i rosnącej w siłę Wenecji. Wiadomo, że między I a XI wiekiem porty Koromandelu prowadziły ożywiony handel z Cejlonem, Jawą i wybrzeżem malajskim.
Ród Sangama wywodził swe pochodzenie od starożytnej dynastii Jadawów, cytowanej w Mahabharacie, ale ponieważ w materiałach źródłowych nie ma mowy o ksiatrijach, domniemywa się, iż byli oni raczej drobnymi lokalnymi przywódcami ludowymi. Jednak ich zmysł organizacyjny, a zwłaszcza umiejętność zebrania ludzi w szeregi, utrzymania ich w dyscyplinie i dowodzenia nimi, pozwoliła im dojść do władzy i utrzymać ją na dłużej. Sangama miał pięciu szlachetnych synów, z których dwóch okazało się zdolnymi założycielami królestwa. Najstarszy z nich, Harihara z dynastii Sangama zasiadł na tronie 18 kwietnia 1336 roku zgodnie ze starożytnym hinduskim obyczajem koronacyjnym i przyjął tytuł raya, król. Panował w zgodzie z braćmi przez prawie dwadzieścia lat. Tron po nim objął w 1355 roku jego brat, Bukka i rządził do 1377 roku. Bracia służyli wcześniej, prawdopodobnie jako lennicy, władcom dynastii Hojsala z Majsuru i cieszyli się ich zaufaniem. Nic więc dziwnego, iż zakładając nowe królestwo korzystali ze wzorów organizacji państwowej wypracowanej u sąsiadów i zapewne łączyły ich też powiązania dynastyczne. Państwo Hojsalów przestało istnieć w 1347 roku, a ich stolica Halebid została doszczętnie zrujnowana przez kolejne najazdy muzułmańskie.
[...]
Lokację państwa, a raczej siedzibę władzy królewskiej, ustanowiono na południe od rzeki Tungabhadra, wśród skalistych pagórków dających naturalną ochronę. Pierwsze pałace władców wzniesiono w Anegundi, a następnie zaczęto budować stolicę — Hampi. Miejsce założenia musiało spełniać określone kryteria: militarno-obronne, polityczne (centralna pozycja wobec własności lennych), ale przede wszystkim „ustawodawcze” to znaczy mitologiczne. Miejsce musiało być uświęcone, a jeśli nie było — to należało je uświęcić. Hindusi zawsze i wszędzie odwoływali się do Mahabharaty i czerpali stamtąd nazwy i imiona ze starożytnego nazewnictwa. Hampi usytuowano zatem na Pampa Kszetra, wzorowanym na Pampa Sarovar, Polu Chwały cytowanym w Ramajanie. Władcy mieli wysoką samoświadomość i szerokie horyzonty umysłowe, wspierali rodzimą kulturę i religie hindu, popierali rozwój nauk i literaturę, dążyli do szybkiego wzbogacenia się regionu, by mieć fundusze na zorganizowanie regularnej armii. Bogactwo przyciągało ogromne rzesze rzemieślników i artystów, a za nimi przybywali bogaci kupcy i handlarze, by towary sprzedawać, kupować i wymieniać.
[...]
Lokację państwa, a raczej siedzibę władzy królewskiej, ustanowiono na południe od rzeki Tungabhadra, wśród skalistych pagórków dających naturalną ochronę. Pierwsze pałace władców wzniesiono w Anegundi, a następnie zaczęto budować stolicę — Hampi. Miejsce założenia musiało spełniać określone kryteria: militarno-obronne, polityczne (centralna pozycja wobec własności lennych), ale przede wszystkim „ustawodawcze” to znaczy mitologiczne. Miejsce musiało być uświęcone, a jeśli nie było — to należało je uświęcić. Hindusi zawsze i wszędzie odwoływali się do Mahabharaty i czerpali stamtąd nazwy i imiona ze starożytnego nazewnictwa. Hampi usytuowano zatem na Pampa Kszetra, wzorowanym na Pampa Sarovar, Polu Chwały cytowanym w Ramajanie. Władcy mieli wysoką samoświadomość i szerokie horyzonty umysłowe, wspierali rodzimą kulturę i religie hindu, popierali rozwój nauk i literaturę, dążyli do szybkiego wzbogacenia się regionu, by mieć fundusze na zorganizowanie regularnej armii. Bogactwo przyciągało ogromne rzesze rzemieślników i artystów, a za nimi przybywali bogaci kupcy i handlarze, by towary sprzedawać, kupować i wymieniać.
Musicie zrozumieć, że dla nas, hindusów, krowa jest stworzeniem pochodzenia boskiego, podobnie jak bramini. Toteż spożywanie krowiego mięsa byłoby jeszcze większym świętokradztwem niż kanibalizm. Krowa jest matką nas wszystkich. Czcimy w niej macierzyństwo par excellence: fakt, że krowa żuje pokarm, skłania ludzi do przetrawiania odwiecznych prawd; jej łagodne spojrzenie rodzi współczucie i zachęca nas do opieki nad ludźmi ubogimi, bezbronnymi, upokorzonymi; biały kolor krowiego mleka stanowi wzór czystości, jego pożywność symbolizuje zdrowie. Niewzruszoność tego zwierzęcia mogłaby być wzorem dla ascety; patrząc na nie, odnosi się wrażenie, jakby ciągle intensywnie medytowało nad kondycją ludzką. Przypominający łanię wygląd, jak również wilgotne spojrzenie krowich oczu świadczą o łagodności i potulności. Zabicie krowy może spowodować katastrofę i suszę jak również zanik podziałów kastowych, co mogłoby zapoczątkować upadek. W Mahabharacie powiedziano, że ten, kto zabije krowę, żyć będzie w piekle tyle lat, ile włosów porasta skórę tego zwierzęcia.Wszystko, co od krowy pochodzi, jest rzeczą świętą: krowie łajno i uryna używane są w medycynie ajurwedy, bramini zaś wyrabiają z nich placki, pańćagawja, które zjadają, by się tym sposobem ustrzec od nieczystości. Kobiety smarują krowim łajnem glinianą podłogę w kuchni, by zapewnić dobrobyt rodzinie, odpędzić karaluchy i białe mrówki.
Mahabharata = wielki (lud) Bharatów
[...]
Mahabharata o opowieść o namiętnościach władzy. Ściślej, o namiętnościach władzy męskiej.
[...]
Mahabharata opowiada jak ta koncepcja legła w gruzach, ale pozornie do końca nie wiadomo z jakiego powodu, gdyż niby wszyscy przestrzegali dharmy. Opowieści snute przez braminów wzbierają jak spiętrzone wody spływające z Himalajów — niby wszyscy przestrzegają prawa, wojownicy strzegą swego honoru, unosząc się dumą przy najlżejszym urażeniu tegoż, bramini sprawują niby należycie wszystkie ceremoniały ofiarne, a jednak nie udaje się utrzymać harmonii świata i jego losy nieuchronnie chylą się ku upadkowi. Kriszna, przyjaciel Pandawów, wielokrotnie powtarza, że przybył, by zniszczyć ten świat. W miarę czytania (słuchania) rysuje się odpowiedź — ten świat musi zostać unicestwiony, gdyż ma zawarty w sobie czynnik destrukcji, którym jest brak opanowania emocji i panowania nad namiętnościami. Zaślepienie i głupota tak dotknęły ksiatrijów, że rody muszą wyginąć. Starszyzna i patriarchowie rodów nie potępiali dziejącej się na ich oczach niesprawiedliwości i nie było już nikogo, kto mógłby wziąć w obronę słabych i biednych.
[...]
Upadek etosu wojownika i fiasko dharmy czasów wedyjskich musiały już być w VI i V wieku p.n.e. jasno uświadamianą rzeczywistością społeczną, a dla braminów opowiadających te czasy — swoistym wstrząsem. Opowieści Mahabharaty ukazują dramatyczny rozkład pewnej konstrukcji uważanej za idealną, gdyż ustanowionej przez bogów u zarania dziejów i z tego powodu nieodwołalnej.
[...]
Bramini układający pieśni Mahabharaty przesadzali być może w opisie niecnych czynów ksiatrijów, ale ich analizy powstawania gniewu, złości, pożądania i nienawiści, które, zrazu niewinne, napędzały i wciągały w wir ogłupienia całe potężne rody arystokracji, świadczą nie tylko o zmyśle obserwacji i chęci zaradzenia złu, ale o wiedzy jaką już posiedli studiując nowe prądy. Wspaniała analiza „wejścia w konflikt” i takiego zawiązania intrygi, by wycofanie się nie było możliwe, godna jest najlepszych strategów. Oni także uznali, jak Budda i Mahawira, że to namiętności władców burzą porządek społeczny. Przystali więc na powolne kształtowanie się nowego i przenikanie nowych wierzeń, pochodzących od ludów dotychczas niemych i wzgardzanych. Tylko bowiem rozbicie od zewnątrz zamkniętego koła wedyjskiego świata dawało nadzieję na utworzenie nowej Sanatana Dharmy. Stary świat oparty na recytacji Wed i skupiony wokół ognia był heroiczną próbą wprowadzenia zasad rozumnych: idealnego podziału pracy i ustanowienia dobrych kontaktów z siłami przyrody, bez podporządkowania się komukolwiek. Lecz nikomu nie podporządkowana wola rozrosła się w pychę. Nowy świat zrezygnuje więc z rozumu i wesprze się o pojęcie całkowitego oddania się Najwyższej Istocie Boskiej, bowiem okazało się, że człowiek w ogóle nie ma wpływu na swoje losy. Kriszna, przyjaciel Pandawów, tajemniczy wojownik z Dwarki, nie pochodzący z rodów indoeuropejskich stanie się ową Najwyższą Boską Istotą, zdolną przy pomocy człowieka uwolnionego od pragnień uratować świat. Ale to jest wniosek późniejszy.
[...]
Mahabharata ukazuje wojnę jako jedyny sposób rozwiązywania przez mężczyzn konfliktów społecznych. Co więcej, wojna jawi się jako najlepszy sposób ostatecznego rozwiązania konfliktu — apokaliptycznej zagłady. Nawet bóg Kriszna nawołuje do wojny niszczącej stary świat. By mogło powstać nowe, stare trzeba totalnie zniszczyć, obrócić wniwecz, świat wypalić i zatopić, nie pozostawić kamienia na kamieniu i wszystko zacząć od początku. Ksiatrijowie zawiedli zakłócając namiętnością porządek świata, więc trzeba ich wszystkich unicestwić. Nawet bóg Kriszna nawołuje do bratobójczej wojny.
[...]
Kriszna jest w Mahabharacie postacią tragiczną i kontrowersyjną — bierze na siebie, a nawet w siebie, wszystkie sprzeczności epoki, by je przetrawić i niczym najlepszy program komputerowy wyrzucić pomysł uzdrowienia społeczeństwa. Gdyby nie Bhagawadgita, skomponowana znacznie później niż większość opowiadań Mahabharaty, nie dowiedzielibyśmy się nigdy dlaczego Kriszna tak bardzo chciał wojny i w jaki sposób został przywrócony porządek świata. Z historii wiemy, że bramini przejęli ster rządów, tym razem rządu dusz.
[...]
Poemat epicki, najdłuższy jaki przetrwał do naszych czasów liczy około 100 tysięcy ślok, czyli zwrotek, ułożonych w 18 ksiąg. Początek układania opowieści sięga czasów wedyjskich, wiele odrębnych historii przyłączano przypadkowo, inne zaś świadomie; zmieniały się języki, w których recytowano księgi, ale przekaz ustny zabezpieczał wątki główne. Rzetelną kompozycję poematu podjęto już w IV wieku p.n.e., po ukazaniu się gramatyki Paniniego, ale układanie trwało aż do VI wieku n.e. Jakieś 1000 lat. Została zredagowana między II i VII wiekiem n.e., (zapisana?) w różnych wersjach językowych i w różnych alfabetach, ale trzeba było kolejnych tysiąc lat, by dzięki wysiłkowi rzetelnego przepisywania tekstów uzyskała ten kształt jaki znamy. Zapis był wspólnym dziełem zawodowych recytatorów i pisarzy, angażował czas wszystkich jednocześnie członków wielu bramińskich rodzin. Bardowie tworzyli odrębną dżati, ale nie wiadomo czy panowali nad całością tekstu czy dzielili się partiami, by sprostać recytacji. Czy istniał zawód suflera, czy recytowano zamiennie, czy też każdy znał na pamięć tylko jedną kwestię i psalmodiował ją zawsze i wszędzie niezmiennie przez całe lata jako swoją „własność” i zawodowy wyróżnik? Wiadomo, że w czasach wedyjskich przy recytacji tekstów śruti gawiedź nie mogła być obecna, ale Mahabharata należy już do innej epoki, a jej strofy nie są święte, lecz należą do tradycji przekazu smriti.
[...]
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
[...]
Mahabharata o opowieść o namiętnościach władzy. Ściślej, o namiętnościach władzy męskiej.
[...]
Mahabharata opowiada jak ta koncepcja legła w gruzach, ale pozornie do końca nie wiadomo z jakiego powodu, gdyż niby wszyscy przestrzegali dharmy. Opowieści snute przez braminów wzbierają jak spiętrzone wody spływające z Himalajów — niby wszyscy przestrzegają prawa, wojownicy strzegą swego honoru, unosząc się dumą przy najlżejszym urażeniu tegoż, bramini sprawują niby należycie wszystkie ceremoniały ofiarne, a jednak nie udaje się utrzymać harmonii świata i jego losy nieuchronnie chylą się ku upadkowi. Kriszna, przyjaciel Pandawów, wielokrotnie powtarza, że przybył, by zniszczyć ten świat. W miarę czytania (słuchania) rysuje się odpowiedź — ten świat musi zostać unicestwiony, gdyż ma zawarty w sobie czynnik destrukcji, którym jest brak opanowania emocji i panowania nad namiętnościami. Zaślepienie i głupota tak dotknęły ksiatrijów, że rody muszą wyginąć. Starszyzna i patriarchowie rodów nie potępiali dziejącej się na ich oczach niesprawiedliwości i nie było już nikogo, kto mógłby wziąć w obronę słabych i biednych.
[...]
Upadek etosu wojownika i fiasko dharmy czasów wedyjskich musiały już być w VI i V wieku p.n.e. jasno uświadamianą rzeczywistością społeczną, a dla braminów opowiadających te czasy — swoistym wstrząsem. Opowieści Mahabharaty ukazują dramatyczny rozkład pewnej konstrukcji uważanej za idealną, gdyż ustanowionej przez bogów u zarania dziejów i z tego powodu nieodwołalnej.
[...]
Bramini układający pieśni Mahabharaty przesadzali być może w opisie niecnych czynów ksiatrijów, ale ich analizy powstawania gniewu, złości, pożądania i nienawiści, które, zrazu niewinne, napędzały i wciągały w wir ogłupienia całe potężne rody arystokracji, świadczą nie tylko o zmyśle obserwacji i chęci zaradzenia złu, ale o wiedzy jaką już posiedli studiując nowe prądy. Wspaniała analiza „wejścia w konflikt” i takiego zawiązania intrygi, by wycofanie się nie było możliwe, godna jest najlepszych strategów. Oni także uznali, jak Budda i Mahawira, że to namiętności władców burzą porządek społeczny. Przystali więc na powolne kształtowanie się nowego i przenikanie nowych wierzeń, pochodzących od ludów dotychczas niemych i wzgardzanych. Tylko bowiem rozbicie od zewnątrz zamkniętego koła wedyjskiego świata dawało nadzieję na utworzenie nowej Sanatana Dharmy. Stary świat oparty na recytacji Wed i skupiony wokół ognia był heroiczną próbą wprowadzenia zasad rozumnych: idealnego podziału pracy i ustanowienia dobrych kontaktów z siłami przyrody, bez podporządkowania się komukolwiek. Lecz nikomu nie podporządkowana wola rozrosła się w pychę. Nowy świat zrezygnuje więc z rozumu i wesprze się o pojęcie całkowitego oddania się Najwyższej Istocie Boskiej, bowiem okazało się, że człowiek w ogóle nie ma wpływu na swoje losy. Kriszna, przyjaciel Pandawów, tajemniczy wojownik z Dwarki, nie pochodzący z rodów indoeuropejskich stanie się ową Najwyższą Boską Istotą, zdolną przy pomocy człowieka uwolnionego od pragnień uratować świat. Ale to jest wniosek późniejszy.
[...]
Mahabharata ukazuje wojnę jako jedyny sposób rozwiązywania przez mężczyzn konfliktów społecznych. Co więcej, wojna jawi się jako najlepszy sposób ostatecznego rozwiązania konfliktu — apokaliptycznej zagłady. Nawet bóg Kriszna nawołuje do wojny niszczącej stary świat. By mogło powstać nowe, stare trzeba totalnie zniszczyć, obrócić wniwecz, świat wypalić i zatopić, nie pozostawić kamienia na kamieniu i wszystko zacząć od początku. Ksiatrijowie zawiedli zakłócając namiętnością porządek świata, więc trzeba ich wszystkich unicestwić. Nawet bóg Kriszna nawołuje do bratobójczej wojny.
[...]
Kriszna jest w Mahabharacie postacią tragiczną i kontrowersyjną — bierze na siebie, a nawet w siebie, wszystkie sprzeczności epoki, by je przetrawić i niczym najlepszy program komputerowy wyrzucić pomysł uzdrowienia społeczeństwa. Gdyby nie Bhagawadgita, skomponowana znacznie później niż większość opowiadań Mahabharaty, nie dowiedzielibyśmy się nigdy dlaczego Kriszna tak bardzo chciał wojny i w jaki sposób został przywrócony porządek świata. Z historii wiemy, że bramini przejęli ster rządów, tym razem rządu dusz.
[...]
Poemat epicki, najdłuższy jaki przetrwał do naszych czasów liczy około 100 tysięcy ślok, czyli zwrotek, ułożonych w 18 ksiąg. Początek układania opowieści sięga czasów wedyjskich, wiele odrębnych historii przyłączano przypadkowo, inne zaś świadomie; zmieniały się języki, w których recytowano księgi, ale przekaz ustny zabezpieczał wątki główne. Rzetelną kompozycję poematu podjęto już w IV wieku p.n.e., po ukazaniu się gramatyki Paniniego, ale układanie trwało aż do VI wieku n.e. Jakieś 1000 lat. Została zredagowana między II i VII wiekiem n.e., (zapisana?) w różnych wersjach językowych i w różnych alfabetach, ale trzeba było kolejnych tysiąc lat, by dzięki wysiłkowi rzetelnego przepisywania tekstów uzyskała ten kształt jaki znamy. Zapis był wspólnym dziełem zawodowych recytatorów i pisarzy, angażował czas wszystkich jednocześnie członków wielu bramińskich rodzin. Bardowie tworzyli odrębną dżati, ale nie wiadomo czy panowali nad całością tekstu czy dzielili się partiami, by sprostać recytacji. Czy istniał zawód suflera, czy recytowano zamiennie, czy też każdy znał na pamięć tylko jedną kwestię i psalmodiował ją zawsze i wszędzie niezmiennie przez całe lata jako swoją „własność” i zawodowy wyróżnik? Wiadomo, że w czasach wedyjskich przy recytacji tekstów śruti gawiedź nie mogła być obecna, ale Mahabharata należy już do innej epoki, a jej strofy nie są święte, lecz należą do tradycji przekazu smriti.
[...]
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
Mahaballipuram — starożytny port na Wybrzeżu Koromandelskim z czasów dynastii Pallawów; wykute w skale świątynie poświęcono Śiwie, Wisznu i Krisznie, Pięć Rydwanów (ratha) upamiętnia pięciu braci Pandawów z Mahabharaty, naskalna rzeźba Spłynięcie rzeki Gangi jest jedyną w swoim rodzaju.
Pudżą osobistą jest pozdrowienie słońca, surja namaskara, modlitwa ciała, wykonywana przed świtem, by wchłonąć energię wschodzącego słońca i pobudzić krążenie krwi oraz zjednoczyć się z kosmosem. Także ten, kto codziennie rano czyta z namaszczeniem fragment Mahabharaty, Ramajany lub inny święty tekst, odprawia pudżę osobistą.
Między V a VIII wiekiem trwał wielki proces hinduizacji (czy braminizacji) „nowych” plemion radżpuckich, które przyjęły hinduskie religie i obyczaje i poczęły wstępować na drogę wypełniania dharmy. Większość z nich stała się gorliwymi wyznawcami Kriszny, a Ramę uważała za protoplastę swego rodu. Klany radżpuckie, asymilując się z ludnością, wśród której legendy i mity z czasów wedyjskich były wciąż żywe, zaczęły udowadniać swe pochodzenie od rodów najbardziej starożytnych. Trochę później, w czasach średniowiecza, daje się zauważyć ogromne zainteresowanie i nawet zafascynowanie najdawniejszą historią lokalną, co zaowocowało swoistym „podłączeniem się pod tradycję wedyjską”, rozumianą zresztą jako wyjątkowa szansa wywyższenia swych rodów. Niewątpliwie bramini odegrali w tym nowym procesie mitotwórczym ogromną rolę. W Puranach cytowana jest legendarna dynastia braminów z czasów wedyjskich założona przez Ikszawaku, wnuka Surji, do której mieli należeć władcy Ajodhji, a więc Rama. Ten klan synów słońca, Surjawamsia, wzbogacił się zatem o klan Kaczwaha z Dżajpuru i Alwaru, klan Guhilot, klan Rathor z Dżodhpuru i Bikaneru, Sisodia z Udajpuru, klan Vakhela, które wszystkie zaczęły wywodzić swe pochodzenie od tej starożytnej linii. Inni Radżputowie zwrócili uwagę na „młodszą” linię Somawamsia lub Czandrawamsia, do której należały mityczne klany Jadawa (klan Kriszny), Paurawa i Kaśi, cytowane w Mahabharacie. Od synów księżyca wywiedli więc swe pochodzenie: Bhatti z Dżajsalmeru, Chudasama, klan Dżatów.
[...]
Dżajsalmer (Jaisalmer) może poszczycić się jedną z najbardziej czarownych legend objaśniających lokację. Jest to miejsce ofiary, jaką Kriszna i Ardżuna złożyli po legendarnej bitwie opisanej w Mahabharacie. Kriszna przepowiedział, że ksiatrija z jego rodzinnego klanu Jadawa założy tu potężne królestwo. Ale legenda ostrzegała też, że miasto zostanie splądrowane dwa i pół raza. W XII wieku Rawal Dżajsal (Jaisal) z rodu Bhatti ulokował na tych terenach swoich ludzi i wzniósł w 1156 roku drugą z najstarszych i największych fortec Radżputany (pierwszą jest Czittorgarh). Miasto prosperowało, gdyż było świetną oazą na szlaku handlowym między Egiptem, Arabią, Persją i Azją Centralną, można było wymienić wielbłądy i bogate towary. Władców z rodu Bhatti nazywano „wilkami pustyni”.
[...]
Dżajsalmer (Jaisalmer) może poszczycić się jedną z najbardziej czarownych legend objaśniających lokację. Jest to miejsce ofiary, jaką Kriszna i Ardżuna złożyli po legendarnej bitwie opisanej w Mahabharacie. Kriszna przepowiedział, że ksiatrija z jego rodzinnego klanu Jadawa założy tu potężne królestwo. Ale legenda ostrzegała też, że miasto zostanie splądrowane dwa i pół raza. W XII wieku Rawal Dżajsal (Jaisal) z rodu Bhatti ulokował na tych terenach swoich ludzi i wzniósł w 1156 roku drugą z najstarszych i największych fortec Radżputany (pierwszą jest Czittorgarh). Miasto prosperowało, gdyż było świetną oazą na szlaku handlowym między Egiptem, Arabią, Persją i Azją Centralną, można było wymienić wielbłądy i bogate towary. Władców z rodu Bhatti nazywano „wilkami pustyni”.
Przedstawia się go jako cnotliwego i ckliwego księcia z bajki z łukiem, czasem z pięcioma strzałami w kołczanie symbolizującymi pięć zmysłów. Gdy jest Ramaczandrą, przedstawia się go siedzącego na rydwanie zaprzężonym w jednego lub dwa białe konie, niewątpliwie pod wpływem obrazu Kriszny z Mahabharaty.
[...]
Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei. Jak widzieliśmy, w Mahabharacie został opowiedziany moment dziejowy (trwający 200-300 lat, ale z punktu widzenia mitologii był to moment) całkowitego upadku etosu aryjskiego ksiatriji, z powodu sprzeniewierzenia się dharmie (brak panowania nad emocjami), co pociągnęło za sobą wzajemne wybicie się klanów. Ramajana opowiada, że dano sobie radę z ukróceniem rozpasanych obyczajów tej warstwy społecznej. Społeczeństwo, a zwłaszcza społeczeństwo Indii południowych, zrezygnowało już około VI wieku p.n.e. z wedyjskiego wywyższenia warny ksiatrijów. Dlatego Rama nie ma w sobie już nic z barbarzyństwa Bharatów, a posiada wszystkie cechy Drawidów. Zrealizował nowy obraz ksiatriji: zamiast nieokrzesanego wojownika pojawił się wspomożyciel, miłośnik Dharmy, niedościgły włodarz, nieskazitelny mąż.
[...]
Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei. Jak widzieliśmy, w Mahabharacie został opowiedziany moment dziejowy (trwający 200-300 lat, ale z punktu widzenia mitologii był to moment) całkowitego upadku etosu aryjskiego ksiatriji, z powodu sprzeniewierzenia się dharmie (brak panowania nad emocjami), co pociągnęło za sobą wzajemne wybicie się klanów. Ramajana opowiada, że dano sobie radę z ukróceniem rozpasanych obyczajów tej warstwy społecznej. Społeczeństwo, a zwłaszcza społeczeństwo Indii południowych, zrezygnowało już około VI wieku p.n.e. z wedyjskiego wywyższenia warny ksiatrijów. Dlatego Rama nie ma w sobie już nic z barbarzyństwa Bharatów, a posiada wszystkie cechy Drawidów. Zrealizował nowy obraz ksiatriji: zamiast nieokrzesanego wojownika pojawił się wspomożyciel, miłośnik Dharmy, niedościgły włodarz, nieskazitelny mąż.
Początki epopei rycerskiej mogą sięgać IV wieku p.n.e., lecz zasadniczo powstawała od II wieku p.n.e. do II wieku n.e. Odzwierciedla cywilizację północno-wschodnią Indii w przeciwieństwie do obrazu cywilizacji północno-zachodniej przedstawionej w Mahabharacie. Autorem jest Walmiki, żyjący prawdopodobnie na początku n.e. Ramajana zawładnęła wyobraźnią wieśniaków dopiero w XVI wieku, gdy poeta Tulsidas z Waranasi przełożył ją na język hindi, wcześniej była znana tylko braminom.
Wokół rzeki Gangi, z przywiązania do jej piękna, tajemnicy i niesfornej natury utworzyła się cała religia, tak starożytna jak ludzka pamięć o pierwszych osadach nad rzeką Saraswati, przeniesionych na Nizinę Gangestańską. Starożytna kraina Bharatów, kolebka dzisiejszych Indii, leży między Gangą i Jamuną, w tak zwanym Doabie, Dwurzeczu. Historycy wciąż się spierają, czy Wielka Bitwa Bharatów między dawno już osiadłym klanem Kaurawów, a Pandawami, nowo przybyłym i bardzo agresywnym ludem aryjskim, istotnie rozegrała się. Niektóre wymienione w Mahabharacie miejsca są poświadczone historycznie, jak równina Kurukszetra, słynne miejsce bitwy. Wspomina się tam również o religijnych melach ku czci rzeki Gangi.
To on zatrudnił jako sekretarza młodego Aurobindo, powracającego ze studiów w Anglii, który w Barodzie miał spędzić czternaście niezwykle płodnych i kształcących lat życia (1893-1907). W tamtejszych bibliotekach publicznych i prywatnych po raz pierwszy zetknął się ze starożytną historią Indii i nauczył się sanskrytu, czytając z wypiekami na twarzy indyjskie eposy Mahabharatę i Ramajanę. Na dworze w Barodzie powstał i rozgorzał jeden z najsilniejszych ośrodków walki narodowowyzwoleńczej przeciwko Anglikom (obok Kalkuty).
[...]
Bharatpur, maleńkie państewko o pow. 5 216 km2, leżące między Delhi a Agrą, było zamieszkałe przez Dżatów. Założył je w 1732 roku Suraj Mal. Obecny maharadża, Vishvendra Pratap Singh uważa się za spadkobiercę plemiennych dowódców wojskowych na usługach silnego w VI wieku p.n.e. państwa Matsja. To starożytne państwo i jego mieszkańcy byli jednymi z ważniejszych bohaterów Mahabharaty — umieć wywieść i udowodnić swe pochodzenie z aż tak legendarnych czasów to nie lada wyczyn! A co dopiero, gdy wiadomo też, iż w dużo późniejszych czasach ci sami dowódcy mieli dać solidny odpór Mahmudowi z Ghazni, Timurowi Kulawemu i samemu Baburowi! Ach, mieć takie bohaterskie pochodzenie…
[...]
Datia, na drodze z Orczi do Kadżuraho, była przez wieki lennem Bundelów z Bundelkhand, a dziś jest maleńkim, spokojnym sołtysostwem. A jednak Datia była cytowana w epopei Mahabharata… jako odwieczny kraj hindu…
[...]
Koczi jako państewko zajmowało północną część Kerali ze stolicą w Mattancherry. W 1557 roku Portugalczycy wybudowali nowy pałac dla tamtejszego władcy, Vira Kerala Varmana. Skromne wnętrza ozdobiono pięknymi freskami ilustrującymi Mahabharatę i Ramajanę oraz mity spisane w puranach. Pałac nosi nazwę Pałacu Holenderskiego, gdyż Holendrzy odnowili go w XVII wieku.
[...]
Bharatpur, maleńkie państewko o pow. 5 216 km2, leżące między Delhi a Agrą, było zamieszkałe przez Dżatów. Założył je w 1732 roku Suraj Mal. Obecny maharadża, Vishvendra Pratap Singh uważa się za spadkobiercę plemiennych dowódców wojskowych na usługach silnego w VI wieku p.n.e. państwa Matsja. To starożytne państwo i jego mieszkańcy byli jednymi z ważniejszych bohaterów Mahabharaty — umieć wywieść i udowodnić swe pochodzenie z aż tak legendarnych czasów to nie lada wyczyn! A co dopiero, gdy wiadomo też, iż w dużo późniejszych czasach ci sami dowódcy mieli dać solidny odpór Mahmudowi z Ghazni, Timurowi Kulawemu i samemu Baburowi! Ach, mieć takie bohaterskie pochodzenie…
[...]
Datia, na drodze z Orczi do Kadżuraho, była przez wieki lennem Bundelów z Bundelkhand, a dziś jest maleńkim, spokojnym sołtysostwem. A jednak Datia była cytowana w epopei Mahabharata… jako odwieczny kraj hindu…
[...]
Koczi jako państewko zajmowało północną część Kerali ze stolicą w Mattancherry. W 1557 roku Portugalczycy wybudowali nowy pałac dla tamtejszego władcy, Vira Kerala Varmana. Skromne wnętrza ozdobiono pięknymi freskami ilustrującymi Mahabharatę i Ramajanę oraz mity spisane w puranach. Pałac nosi nazwę Pałacu Holenderskiego, gdyż Holendrzy odnowili go w XVII wieku.
Więc Agni to ogień wewnętrzny, który nas trawi, gdy cierpimy z powodu niewiedzy. Rozpala naszą wolę, spala nieczyste myśli i pożądania. Dzięki wielkiej ofierze wewnętrznej, riszi zdobywa boską naturę, przeobraża siebie w wielkim (alchemicznym) ogniu. Staje się arya, co w sanskrycie znaczy ten, który uprawia (duszę jak) ziemię, walczy i wspina się na szczyty; termin ten w żadnym wypadku nie określał rasy, lecz wartości duchowe; podobnie Juliusz Słowacki mówił o arystokracji ducha. Riszi nie nawoływali do porzucenia świata jak późniejsi asceci, lecz pozostawali w samym jego centrum, uczestnicząc w domowych i polnych zajęciach zwykłych ludzi, nauczali, że poznawszy zakamarki „domostw świata tego” dochodzi się do poznania własnych. W hymnach nie ma aury cudowności czy jakiejś nadprzyrodzonej tajemnicy, jaśnieje w nich sielskość kultury, uprawiania ziemi i… tej cichej, spokojnej, mozolnej i cierpliwej, codziennej pracy nad sobą. Jeśli praca jest dobrze wykonana, stajemy się arya, urodzeni po raz drugi, urodzeni z siebie samych. Rozumiemy, że to my sami jesteśmy kapłanami naszego ognia, siewcami naszego poletka, zdobywcami światła i wojownikami o prawdę. Bogowie są w nas, mówią hymny wedyjskie, są mocami, nad którymi uczymy się panować, ale i opiekunami, którzy odpowiadają na każde nasze zawołanie, inkantację. Świadomość jest przez riszi nazywana „wielkim, czystym niebem”, a podświadomość „bezkształtnym oceanem”, zamieszkałym przez „pytony i węże morskie”, potwory, które „tłamszą, przywalają, dzielą i ukrywają nasz święty płomień”. Riszi, wieszczowie, zostali ubóstwieni w późniejszych tekstach poetyckich, a w Mahabharacie stali się istotami półboskimi.
Wiele innych postaci mitologicznych jest awatarami Wisznu — Manu, nazywany prawodawcą, mędrzec Narada, Wedawjasa, kompilator Wed i Wjasa, kompilator Mahabharaty.
Majma ul-Bahrain Dara Szikoh
Po dziesięciu latach studiów nad starożytnymi tekstami hindu wydał Zmieszanie się Dwóch Oceanów, pracę, która do dziś pozostaje najlepszym studium porównawczym dwóch wielkich religii subkontynentu indyjskiego, hindu i islamu. Po opublikowaniu tego dzieła muzułmańska inkwizycja ogłosiła Darę heretykiem, ateistą, hipokrytą i oportunistą. Dzieło to jest do dziś na liście lektur obowiązkowych w Santiniketan, szkole założonej przez Rabindranatha Tagore.
Natjasiastra świątynie tamilskie
I wreszcie tancerka profesjonalna, gopika, która wykonywała zawód dziedzicznie i przekazywała swe umiejętności córce. Studiowała Natjasiastrę, traktat o tańcu, muzyce, sztuce dramatycznej i recytacji, napisany w I wieku n.e. przez Bharatę i uważany za piątą Wedę, w którym zawarto podstawowe zasady tworzenia teatru i układania spektakli, kompozycji utworów muzycznych i poetyckich oraz mimiki, czyli sztuki układania twarzy, abhinaya. Od starożytności była to jedna z najważniejszych umiejętności, pomocna w rozwijaniu wszystkich pozostałych sztuk ekspresyjnych. Abhinaya twarzy, na której wyraźnie miały malować się uczucia złości, nienawiści, pożądania, zazdrości, strachu czy miłości, wymagała wielu lat pracy i wyćwiczenia inteligencji. Studiowała abhinayę ciała i równie trudny, skodyfikowany język gestów i układu rąk, hasty i mudry, a każdy gest miał w tekście sanskryckim precyzyjnie określoną formułę i ściśle przyporządkowane układy mimiki twarzy. Gopika do utraty tchu powtarzała w ćwiczeniach 108 klasycznych pozycji Ananda Tandawy, szukając odpowiedniego ruchu, gati, dla każdej stopy.
Ramajana Ajodhja 6 grudnia 1992, awatara, Babur, Hanuman, hindu, Indie południowe, języki, Kabir, królestwo Widżajanagaru, las indyjski, miejsca sacrum, moje trasy, obrzędy i święta, pudża, Rama i Sita, Ramajana, religia rzeki Gangi, Stany Książęce Indii
Niewątpliwie takim właśnie legendarnym królem-ksiatriją był Rama, bohater eposu Ramajana. Urodził się on w Ajodhji jako syn władcy, lecz przez macochę został pozbawiony królestwa i wygnany. Udał się wtedy do lasu, do riszi, leśnych mędrców przekazujących naukę duchową i przygotowujących do wewnętrznej inicjacji. Według Ramajany, tylko władca duchowo przebudzony może być królem sprawiedliwym — europejskie komentarze pomijają ten wątek, a właśnie wykładnia duchowych nauk tego eposu jest dla hindusów najważniejsza. Ramajana jest do dziś czytana jako wielka lekcja etyki i moralności, a najważniejsza mitologiczna opowieść dotyczy bitwy, jaką stoczył Rama z władcą Lanki, demonem Rawaną. Bitwa ta odzwierciedla odwieczną walkę dobra ze złem.
[...]
Świątynia w Ajodhji była typowym przykładem architektury aryjskiej, popularnej w północnych Indiach w VI i VII wieku. Niewielka, kamienna, zwieńczona sikharą i bogato rzeźbiona w sceny z eposu Ramajana, była poświęcona awatarze boga Wisznu, który podarował ludziom dharmę, prawo kosmiczne i postawił Ramę na jej straży. Gdy z rozkazu cesarza Babura, pierwszego Wielkiego Mogoła, burzono ją w 1528 roku na oczach oniemiałego z rozpaczy tłumu, mogła mieć siedemset, osiemset lat i była jedną z najlepiej zachowanych. Według hindusów dawała świadectwo wydarzeń mitologicznych, jakie rozegrały się w Ajodhji u zarania dziejów. Wzniesiona w miejscu urodzenia bohatera eposu, była archetypem świątyń stawianych ku czci boga Ramy z programem ikonograficznym powtarzanym następnie w innych świątyniach, lecz ta była jedyna i najważniejsza, tak ważna jak dla pierwszych chrześcijan świątynia w Jerozolimie, dla muzułmanów — Kaaba, a dla sikhów — złota gurdwara w Amritsar. Babur kazał ją zburzyć ze względów politycznych, a na ruinach wznieść meczet. Inni cesarze poszli w jego ślady i zrównali z ziemią praktycznie wszystkie starożytne świątynie hinduskie w północnych Indiach. Na ruinach tych najważniejszych wznieśli meczety — w Waranasi, jednym z ważnych miejsc kultu boga Śiwy, w Mathurze, miejscu urodzenia boga Kriszny, w Ajodhji, miejscu urodzenia boga Ramy. W 1633 roku cesarz Szahdżahan wydał dekret zakazujący wznoszenia nowych świątyń hinduskich i naprawiania starych oraz nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi. Aurangzeb potwierdził ten zakaz w 1659 roku, a następnie w 1664 wydał dekret zabraniający odbudowy starych świątyń hinduskich, a w 1665 nakazał wyburzenie wszystkich starych świątyń w Gudżaracie. Wreszcie w 1669 roku wydał dekret nakazujący zniszczenie świątyń hindu w całym państwie. Te nieliczne, które ocalały, są dzisiaj wyjątkowo cenne, jak świątynie w Kadżuraho.
[...]
6 grudnia tłum wtargnął siłą do miasteczka i gołymi rękoma, kamień po kamieniu, cegła po cegle, rozebrał meczet, którego nie bronił już żaden muzułmanin. Osoby, które zginęły (zadeptane przez napór tłumu, a nie wskutek starć) zostały okrzyknięte męczennikami sprawy hinduskiej. Rozegrała się tam, jak w Ramajanie, mitologiczna walka dobra ze złem. Zło utożsamiono z muzułmanami. Wydarzenia w Ajodhji miały dla świata wydźwięk jedynie polityczny, podczas gdy dla hindusów — mitologiczny, jak zawsze.
[...]
Świątynia w Ajodhji była typowym przykładem architektury aryjskiej, popularnej w północnych Indiach w VI i VII wieku. Niewielka, kamienna, zwieńczona sikharą i bogato rzeźbiona w sceny z eposu Ramajana, była poświęcona awatarze boga Wisznu, który podarował ludziom dharmę, prawo kosmiczne i postawił Ramę na jej straży. Gdy z rozkazu cesarza Babura, pierwszego Wielkiego Mogoła, burzono ją w 1528 roku na oczach oniemiałego z rozpaczy tłumu, mogła mieć siedemset, osiemset lat i była jedną z najlepiej zachowanych. Według hindusów dawała świadectwo wydarzeń mitologicznych, jakie rozegrały się w Ajodhji u zarania dziejów. Wzniesiona w miejscu urodzenia bohatera eposu, była archetypem świątyń stawianych ku czci boga Ramy z programem ikonograficznym powtarzanym następnie w innych świątyniach, lecz ta była jedyna i najważniejsza, tak ważna jak dla pierwszych chrześcijan świątynia w Jerozolimie, dla muzułmanów — Kaaba, a dla sikhów — złota gurdwara w Amritsar. Babur kazał ją zburzyć ze względów politycznych, a na ruinach wznieść meczet. Inni cesarze poszli w jego ślady i zrównali z ziemią praktycznie wszystkie starożytne świątynie hinduskie w północnych Indiach. Na ruinach tych najważniejszych wznieśli meczety — w Waranasi, jednym z ważnych miejsc kultu boga Śiwy, w Mathurze, miejscu urodzenia boga Kriszny, w Ajodhji, miejscu urodzenia boga Ramy. W 1633 roku cesarz Szahdżahan wydał dekret zakazujący wznoszenia nowych świątyń hinduskich i naprawiania starych oraz nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi. Aurangzeb potwierdził ten zakaz w 1659 roku, a następnie w 1664 wydał dekret zabraniający odbudowy starych świątyń hinduskich, a w 1665 nakazał wyburzenie wszystkich starych świątyń w Gudżaracie. Wreszcie w 1669 roku wydał dekret nakazujący zniszczenie świątyń hindu w całym państwie. Te nieliczne, które ocalały, są dzisiaj wyjątkowo cenne, jak świątynie w Kadżuraho.
[...]
6 grudnia tłum wtargnął siłą do miasteczka i gołymi rękoma, kamień po kamieniu, cegła po cegle, rozebrał meczet, którego nie bronił już żaden muzułmanin. Osoby, które zginęły (zadeptane przez napór tłumu, a nie wskutek starć) zostały okrzyknięte męczennikami sprawy hinduskiej. Rozegrała się tam, jak w Ramajanie, mitologiczna walka dobra ze złem. Zło utożsamiono z muzułmanami. Wydarzenia w Ajodhji miały dla świata wydźwięk jedynie polityczny, podczas gdy dla hindusów — mitologiczny, jak zawsze.
Następne zstąpienia przedstawiają ewolucję świata ludzkiego — człowiek-lew (Narasinha), przejściowy stwór między zwierzęciem a człowiekiem (także w znaczeniu symbolicznym) jest czwartą awatarą, piątą — karzeł (Wamana) pierwotny kształt człowieka, i szóstą — Rama z toporem (Paraśurama), czyli człowiek z epoki żelaza. Kolejne zstąpienia to Rama, bohater Ramajany i Kriszna, bohater Bhagawadgity.
Natychmiast po zdobyciu Indii kazał zburzyć pierwszą świątynię hindu i nadał temu faktowi sens polityczny — chodziło o upokorzenie i poniżenie hindusów. Była to świątynia w Ajodhja, gdzie według opowieści mitologicznej urodził się Rama, bohater epickiego eposu Ramajany. Na jej miejsce kazał wznieść meczet — precedens, który stał się regułą i z czasem doprowadził do wyburzenia w północnych Indiach wszystkich starożytnych świątyń i masowego budowania meczetów.
Hanuman Dżajanti — święto z okazji jego narodzin przypada na pełnię księżyca w miesiącu czaitra (marzec/kwiecień), recytuje się te fragmenty Ramajany, w których opiewane są jego najlepsze cechy — lojalność wobec Ramy i prawość.
Wedy nie są, jak sądzą niektórzy, pismem świętym religii hindu, określającymi kanon lub dogmat obowiązujący wszystkich hindusów. Religia hindu nie jest religią księgi. Arjowie, Wedy i sanskryt to przybysze z zewnątrz. Do dziś przetrwały w nieskazitelnej formie niektóre religie wcześniejsze (w większości kobiece), a inne choć uległy ogromnym przekształceniom, to ukazują substrat przedaryjski (śiwaizm, tantryzm, siaktyzm). Wedy pozostają najważniejszym tekstem świętym dla braminów, którzy stanowią najwyżej 6% społeczeństwa. Dla miłośników Kriszny tekstem świętym jest Bhagawadgita. Dla podążających za przykładem Ramy najważniejszym tekstem, nie uważanym za święty, jest Ramajana. Kto wybrał na iszta dewatę współczesnego mędrca i guru, na przykład Sai Babę, ten będzie jego teksty uważał za święte.
[...]
Poważani i wciąż ważni są w hindu wędrowni asceci, sannjasini, którzy dają najlepsze świadectwo żywej wiary. Uczą oni, że najwyższym i jedynym celem człowieka jest urzeczywistnienie siebie, to znaczy przekroczenie własnych ograniczeń, zjednoczenie z wyższym sobą i połączenie z własną Jaźnią, która jest połączeniem z Boskością ukrytą w nas samych. I nie ma znaczenia czy człowiek czyni to z pomocą boga czy bogów, świątyni, medytacji, dyscypliny, ascezy, modlitwy, filozofii, psychologii, warsztatu artystycznego czy pracy, wyrzeczenia czy gromadzenia (cnót), czy tylko rzetelnego wykonywania zawodu. Nie ma znaczenia czy człowiek podąża ścieżką samotną czy idzie wspólnie z innymi, czy oddaje się wybranemu guru czy bogu, czy też rozważaniom czysto filozoficznym poprzez zdyscyplinowane czytanie Wed, Mahabharaty, Ramajany, Bhagawadgity, ważne jest, by człowiek szedł. By był w ruchu ku osiągnięciu wyzwolenia. Najwyższym celem hindusa jest bowiem wyzwolenie z iluzji siebie i świata, wyzwolenie z samsary, koła narodzin i śmierci. Oczywiście, można przyspieszyć swe wyzwolenie podejmując wysiłek życia ascetycznego i wyrzekając się świata zjawiskowego, ale joga i asceza są ścieżkami trudnymi i nie dla wszystkich dostępnymi. Zdecydowana większość hindusów podąża drogą tradycji, a nie indywidualnych ścieżek. Lecz wiedzą oni, że dążenie do świętości nie jest niemotą i pasywną wegetacją, a rozmyślnym wyborem i działaniem.
[...]
Poważani i wciąż ważni są w hindu wędrowni asceci, sannjasini, którzy dają najlepsze świadectwo żywej wiary. Uczą oni, że najwyższym i jedynym celem człowieka jest urzeczywistnienie siebie, to znaczy przekroczenie własnych ograniczeń, zjednoczenie z wyższym sobą i połączenie z własną Jaźnią, która jest połączeniem z Boskością ukrytą w nas samych. I nie ma znaczenia czy człowiek czyni to z pomocą boga czy bogów, świątyni, medytacji, dyscypliny, ascezy, modlitwy, filozofii, psychologii, warsztatu artystycznego czy pracy, wyrzeczenia czy gromadzenia (cnót), czy tylko rzetelnego wykonywania zawodu. Nie ma znaczenia czy człowiek podąża ścieżką samotną czy idzie wspólnie z innymi, czy oddaje się wybranemu guru czy bogu, czy też rozważaniom czysto filozoficznym poprzez zdyscyplinowane czytanie Wed, Mahabharaty, Ramajany, Bhagawadgity, ważne jest, by człowiek szedł. By był w ruchu ku osiągnięciu wyzwolenia. Najwyższym celem hindusa jest bowiem wyzwolenie z iluzji siebie i świata, wyzwolenie z samsary, koła narodzin i śmierci. Oczywiście, można przyspieszyć swe wyzwolenie podejmując wysiłek życia ascetycznego i wyrzekając się świata zjawiskowego, ale joga i asceza są ścieżkami trudnymi i nie dla wszystkich dostępnymi. Zdecydowana większość hindusów podąża drogą tradycji, a nie indywidualnych ścieżek. Lecz wiedzą oni, że dążenie do świętości nie jest niemotą i pasywną wegetacją, a rozmyślnym wyborem i działaniem.
Niespieszny wyjazd autorikszami do starej dzielnicy żydowskiej, zwiedzanie synagogi, Pałacu Mattancherry zbudowanego przez Portugalczyków dla rodzimego radży. Powrót do Fortcochi i zwiedzanie uroczej willi w stylu kolonialnym, gdzie znajduje się siedziba arcybiskupstwa oraz Indo-Portuguese Museum. Czas wolny. Wieczorem — spektakl tańca kathakali, obrazującego perypetie głównych bohaterów Ramajany lub Mahabharaty. Nocleg w Fortcochi.
2. W okresie epickim, trwającym od około 400 p.n.e.-400 n.e, powstał sanskryt epicki, język wielkich eposów Mahabharaty i Ramajany i związana z nimi poezja.
Uważał, że zbędne są wszelkie statuetki, figury bóstw, obrazki, buddyjskie pagody, hinduskie świątynie, muzułmańskie meczety, zbędne są wszelkie rytuały, pudże i zorganizowane modlitwy. Nawoływał do doświadczania Boga w sobie. Gardził praktykami umartwiania ciała i umysłu, gdyż życie biednych ludzi było według niego już wystarczająco ascetyczne. Boga bez formy i nazwy określał słowem Ram (ale nie był to Rama z Ramajany).
Jestem dzieckiem Ram-i-AllahaTylko on jest moim guru i moim świętym!
[...]
[...]
Lokację państwa, a raczej siedzibę władzy królewskiej, ustanowiono na południe od rzeki Tungabhadra, wśród skalistych pagórków dających naturalną ochronę. Pierwsze pałace władców wzniesiono w Anegundi, a następnie zaczęto budować stolicę — Hampi. Miejsce założenia musiało spełniać określone kryteria: militarno-obronne, polityczne (centralna pozycja wobec własności lennych), ale przede wszystkim „ustawodawcze” to znaczy mitologiczne. Miejsce musiało być uświęcone, a jeśli nie było — to należało je uświęcić. Hindusi zawsze i wszędzie odwoływali się do Mahabharaty i czerpali stamtąd nazwy i imiona ze starożytnego nazewnictwa. Hampi usytuowano zatem na Pampa Kszetra, wzorowanym na Pampa Sarovar, Polu Chwały cytowanym w Ramajanie. Władcy mieli wysoką samoświadomość i szerokie horyzonty umysłowe, wspierali rodzimą kulturę i religie hindu, popierali rozwój nauk i literaturę, dążyli do szybkiego wzbogacenia się regionu, by mieć fundusze na zorganizowanie regularnej armii. Bogactwo przyciągało ogromne rzesze rzemieślników i artystów, a za nimi przybywali bogaci kupcy i handlarze, by towary sprzedawać, kupować i wymieniać.
Tapovan należał do mędrców, był oazą spokoju. Pójść do lasu oznaczało poświęcić czas na medytację i praktyki duchowe. Budda pobierał nauki u leśnych mędrców, riszi, a gdy sam został mędrcem przekazywał sutry siedząc pod drzewem, a nie w świątyni, ośrodkach miejskich czy pałacu władcy. Rama, syn króla Ajodhji, gdy musiał opuścić królestwo, poszedł do lasu i przez czternaście lat pobierał nauki u riszi — o tym opowiada epos Ramajana. Ludzie z pobliskich wiosek dobrze wiedzieli, gdzie mieszka asceta i odwiedzali go, by przeżyć darśanę. W tym lesie był zakaz polowania na zwierzynę i często sarny podchodziły do ludzi tak blisko, że można je było dotknąć. Budda przedstawił uczniom swoją pierwszą sutrę w parku jeleni, a więc tam gdzie nawet płochliwa zwierzyna nie obawiała się agresji człowieka.
Ma kształ rydwanu, ratha, ciągniętego przez dwa słonie. Płaskorzeźby nawiązują do eposu Ramajana. Jeden z cudów architektury i rzeźby indyjskiej. Buddyści, śiwaici i dżiniści wykuli tu między rokiem 600 a 1000 groty, które służyły jako wihary i mandiry.
Na trasie Birma-Kambodża najważniejszy jest dla mnie oczywiście Angkor Wat. Został on zbudowany przez Khmerów, ludność Kambodży, ale cały kunszt architektoniczny zawdzięcza władcom obcym, przybyłym tu z Indii południowych. Władcy ci, podobnie jak władcy indyjscy, przyjęli tytuł Varmana, a ich iszta dewatą, boskością prowadzącą, był hinduski bóg Rama. Stąd na płaskorzeźbach większości starych świątyń przedstawiona jest historia Ramy i Sity według eposu Ramajana.
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
Pudżą osobistą jest pozdrowienie słońca, surja namaskara, modlitwa ciała, wykonywana przed świtem, by wchłonąć energię wschodzącego słońca i pobudzić krążenie krwi oraz zjednoczyć się z kosmosem. Także ten, kto codziennie rano czyta z namaszczeniem fragment Mahabharaty, Ramajany lub inny święty tekst, odprawia pudżę osobistą.
Mógł być, podobnie jak Kriszna, legendarnym lub mitycznym wodzem plemiennym północno-wschodnich Indii z czasów przedaryjskich około 2000 p.n.e. Epos Ramajana przedstawia właśnie życie i tradycje na dworze władcy w archaicznych czasach Treta Yugi, kiedy zrodziła się instytucja władzy królewskiej. Rama i jego bracia otrzymują jako książęta staranne wykształcenie wojowników — ćwiczą się w sztukach walki, idą do lasu odebrać wysoką naukę od leśnych mędrców.
[...]
W czasach powstawania Ramajany, ksiatrijowie pełnili funkcję chlebodawców, darczyńców i wspomożycieli bardziej niż zarządców. Ich najważniejszą rolą było bycie szlachetnym (arya) i dawanie przykładu innym. Gdyby nie to, że tradycja ta przetrwała do dziś — kto jest arya, ten jest szlachetny, ten wspomaga innych — można by Ramajanę między bajki włożyć i nie traktować poważnie. Ale wiadomo, że władcy hinduscy (nie islamscy, oczywiście) z wielkim przejęciem wzorowali się na etosie Ramy aż do czasów nam współczesnych.
[...]
Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei. Jak widzieliśmy, w Mahabharacie został opowiedziany moment dziejowy (trwający 200-300 lat, ale z punktu widzenia mitologii był to moment) całkowitego upadku etosu aryjskiego ksiatriji, z powodu sprzeniewierzenia się dharmie (brak panowania nad emocjami), co pociągnęło za sobą wzajemne wybicie się klanów. Ramajana opowiada, że dano sobie radę z ukróceniem rozpasanych obyczajów tej warstwy społecznej. Społeczeństwo, a zwłaszcza społeczeństwo Indii południowych, zrezygnowało już około VI wieku p.n.e. z wedyjskiego wywyższenia warny ksiatrijów. Dlatego Rama nie ma w sobie już nic z barbarzyństwa Bharatów, a posiada wszystkie cechy Drawidów. Zrealizował nowy obraz ksiatriji: zamiast nieokrzesanego wojownika pojawił się wspomożyciel, miłośnik Dharmy, niedościgły włodarz, nieskazitelny mąż.
[...]
Przykład Ramy fantastycznie ukazuje wzajemne uzupełnianie się dwóch tradycji — indoeuropejscy przybysze wprowadzili ideę arya, która została przejęta przez ludy drawidyjskie i ujęta w etos wojownika pokonującego ciemności, walczącego o Światło i Prawdę. W Ramajanie warstwa wedyjska to — rydwan, ogień, ofiara konia (aśwamedha), to swajamwara przygotowana przez ojca Sity, rytuał współzawodnictwa o rękę księżniczki, na który zjechali wszyscy szlachetnie urodzeni młodzieńcy. Ale łuk Śiwy, którego cięciwę udaje się naciągnąć tylko Ramie to już warstwa drawidyjska. Także lekkość potraktowania tematu — asceci i leśni mędrcy otrzymali od Ramy obietnicę, iż w następnym życiu odrodzą się jako pasterki i będą tańczyć z nim do utraty tchu, gdy pojawi się na Ziemi pod postacią Kriszny.
[...]
W siódmym rozdziale Ramajany, wyraźnie zredagowanym dużo później, Rama obawia się jednak, czy Sita mieszkając w pałacu Rawany i przebywając z obcym mężczyzną pod jednym dachem, dochowała mu wierności małżeńskiej, dlatego musi dowieść swej czystości i przejść rytuał ognia. Bóg ognia, Agni wiedząc, że Sita jest ikoną niewinności oburzył się i nie pozwolił zapalić stosu, sam zaprowadził ją do Ramy. Lecz została mimo to wygnana i zamieszkała w lesie przy mędrcu Walmiki. Powiła bliźniaki i przez piętnaście lat słuchała wraz z synami nauk mędrca. Gdy któregoś dnia Rama przybył do mędrca Walmiki z prośbą o radę, rozpoznał w bliźniakach swoich synów i chciał, by Sita do niego wróciła. Ale ona poprosiła ziemię, by się rozstąpiła i zniknęła w bruździe, tak jak się narodziła, nie chcąc więcej cierpieć z powodu Ramy. A on, rozżalony stratą, wszedł do rzeki Saraju i w niej zniknął.
[...]
Według Ramajany, Rawana porwał Sitę z groty Sita Gupta niedaleko Nasik. Walmiki jest uważany za autora Ramajany.
[...]
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
[...]
W czasach powstawania Ramajany, ksiatrijowie pełnili funkcję chlebodawców, darczyńców i wspomożycieli bardziej niż zarządców. Ich najważniejszą rolą było bycie szlachetnym (arya) i dawanie przykładu innym. Gdyby nie to, że tradycja ta przetrwała do dziś — kto jest arya, ten jest szlachetny, ten wspomaga innych — można by Ramajanę między bajki włożyć i nie traktować poważnie. Ale wiadomo, że władcy hinduscy (nie islamscy, oczywiście) z wielkim przejęciem wzorowali się na etosie Ramy aż do czasów nam współczesnych.
[...]
Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei. Jak widzieliśmy, w Mahabharacie został opowiedziany moment dziejowy (trwający 200-300 lat, ale z punktu widzenia mitologii był to moment) całkowitego upadku etosu aryjskiego ksiatriji, z powodu sprzeniewierzenia się dharmie (brak panowania nad emocjami), co pociągnęło za sobą wzajemne wybicie się klanów. Ramajana opowiada, że dano sobie radę z ukróceniem rozpasanych obyczajów tej warstwy społecznej. Społeczeństwo, a zwłaszcza społeczeństwo Indii południowych, zrezygnowało już około VI wieku p.n.e. z wedyjskiego wywyższenia warny ksiatrijów. Dlatego Rama nie ma w sobie już nic z barbarzyństwa Bharatów, a posiada wszystkie cechy Drawidów. Zrealizował nowy obraz ksiatriji: zamiast nieokrzesanego wojownika pojawił się wspomożyciel, miłośnik Dharmy, niedościgły włodarz, nieskazitelny mąż.
[...]
Przykład Ramy fantastycznie ukazuje wzajemne uzupełnianie się dwóch tradycji — indoeuropejscy przybysze wprowadzili ideę arya, która została przejęta przez ludy drawidyjskie i ujęta w etos wojownika pokonującego ciemności, walczącego o Światło i Prawdę. W Ramajanie warstwa wedyjska to — rydwan, ogień, ofiara konia (aśwamedha), to swajamwara przygotowana przez ojca Sity, rytuał współzawodnictwa o rękę księżniczki, na który zjechali wszyscy szlachetnie urodzeni młodzieńcy. Ale łuk Śiwy, którego cięciwę udaje się naciągnąć tylko Ramie to już warstwa drawidyjska. Także lekkość potraktowania tematu — asceci i leśni mędrcy otrzymali od Ramy obietnicę, iż w następnym życiu odrodzą się jako pasterki i będą tańczyć z nim do utraty tchu, gdy pojawi się na Ziemi pod postacią Kriszny.
[...]
W siódmym rozdziale Ramajany, wyraźnie zredagowanym dużo później, Rama obawia się jednak, czy Sita mieszkając w pałacu Rawany i przebywając z obcym mężczyzną pod jednym dachem, dochowała mu wierności małżeńskiej, dlatego musi dowieść swej czystości i przejść rytuał ognia. Bóg ognia, Agni wiedząc, że Sita jest ikoną niewinności oburzył się i nie pozwolił zapalić stosu, sam zaprowadził ją do Ramy. Lecz została mimo to wygnana i zamieszkała w lesie przy mędrcu Walmiki. Powiła bliźniaki i przez piętnaście lat słuchała wraz z synami nauk mędrca. Gdy któregoś dnia Rama przybył do mędrca Walmiki z prośbą o radę, rozpoznał w bliźniakach swoich synów i chciał, by Sita do niego wróciła. Ale ona poprosiła ziemię, by się rozstąpiła i zniknęła w bruździe, tak jak się narodziła, nie chcąc więcej cierpieć z powodu Ramy. A on, rozżalony stratą, wszedł do rzeki Saraju i w niej zniknął.
[...]
Według Ramajany, Rawana porwał Sitę z groty Sita Gupta niedaleko Nasik. Walmiki jest uważany za autora Ramajany.
[...]
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
Początki epopei rycerskiej mogą sięgać IV wieku p.n.e., lecz zasadniczo powstawała od II wieku p.n.e. do II wieku n.e. Odzwierciedla cywilizację północno-wschodnią Indii w przeciwieństwie do obrazu cywilizacji północno-zachodniej przedstawionej w Mahabharacie. Autorem jest Walmiki, żyjący prawdopodobnie na początku n.e. Ramajana zawładnęła wyobraźnią wieśniaków dopiero w XVI wieku, gdy poeta Tulsidas z Waranasi przełożył ją na język hindi, wcześniej była znana tylko braminom.
Pielgrzymi przybywali tłumnie na święto Kumbha Mela nie tylko po to, by wykąpać się w rzece i doznać odnowienia duchowego, lecz również po to, by spotkać świętych mężów, by dotknąć świętości w bardzo realnym, rzeczywistym wymiarze, pobrać nauki i otrzymać błogosławieństwo na kolejne lata. Była to jedna wielka darśiana, spotkanie i zobaczenie tych, których codzienna cicha egzystencja przebiega w całkowitym ukryciu przed światem. Ich wielka rola społeczna podczas święta to danie świadectwa, uobecnienie tego, co zwykle nieobecne. Aszramy miały swoje namioty, obok których urządzano miejsca do słuchania nauk guru — na dywanach pod baldachimem siedzieli słuchacze. W niektórych aszramach wystawiano fragmenty Ramajany; widziałam jak po zakończeniu recytacji świętych wersetów młodziutki Rama, syn bramina, omiatał głowy wyznawców koroną z pawich piór, a oni dotykali jego stóp — w tym świętym czasie meli, bóg Rama rzeczywiście pojawił się ludziom, przypominając o odwiecznym prawie dharmy.
To on zatrudnił jako sekretarza młodego Aurobindo, powracającego ze studiów w Anglii, który w Barodzie miał spędzić czternaście niezwykle płodnych i kształcących lat życia (1893-1907). W tamtejszych bibliotekach publicznych i prywatnych po raz pierwszy zetknął się ze starożytną historią Indii i nauczył się sanskrytu, czytając z wypiekami na twarzy indyjskie eposy Mahabharatę i Ramajanę. Na dworze w Barodzie powstał i rozgorzał jeden z najsilniejszych ośrodków walki narodowowyzwoleńczej przeciwko Anglikom (obok Kalkuty).
[...]
Rodzinne miasto Tulsidasa (1532-1623), autora popularnej wersji Ramajany, który sam będąc poetą i myślicielem usiłował pogodzić idee bhakti i powszechnego dostępu do zbawienia z zasadami tradycyjnej filozofii hindu.
[...]
Przez sto lat Benares miało tylko trzech maharadżów, ziemskich reprezentantów Śiwy: w latach 1781-1796 panował Mahib Narain Singh, którego Anglicy osadzili na tronie jako spolegliwego członka rodu, pozbawiając resztek władzy i dochodu z handlu, a zostawiając tylko prawo do dochodu z niewielu okolicznych ziem. Jego pobożność podziwiana była w całych Indiach — codziennie budziła go krowa, po czym schodził po ghatach kąpać się do Gangi. W jego apartamentach prywatnych nie było cienia luksusu, tylko sale recepcyjne olśniewały gości bajkowym wystrojem. W latach 1796-1835 panował Udit Narain Singh, który oddawał się wyłącznie religii i literaturze (za jego czasów wydano kolejną Ramajanę), a w latach 1835-1889 — Iśwari Prasad Narain Singh, który panował ponad pół wieku, a miał zaledwie 15 lat, gdy wstąpił na tron. Poeta, malarz, znawca perskiego, arabskiego i sanskrytu, utworzył Queens College, instytut badań nad dawnymi rękopisami hinduskimi, zaczątek późniejszego uniwersytetu. Był też wielbicielem muzyki i tańca i wprowadził współzawodnictwo o najbardziej udekorowaną galerę — jego osobista łódź miała dziób w kształcie pawia.
[...]
Koczi jako państewko zajmowało północną część Kerali ze stolicą w Mattancherry. W 1557 roku Portugalczycy wybudowali nowy pałac dla tamtejszego władcy, Vira Kerala Varmana. Skromne wnętrza ozdobiono pięknymi freskami ilustrującymi Mahabharatę i Ramajanę oraz mity spisane w puranach. Pałac nosi nazwę Pałacu Holenderskiego, gdyż Holendrzy odnowili go w XVII wieku.
[...]
Rodzinne miasto Tulsidasa (1532-1623), autora popularnej wersji Ramajany, który sam będąc poetą i myślicielem usiłował pogodzić idee bhakti i powszechnego dostępu do zbawienia z zasadami tradycyjnej filozofii hindu.
[...]
Przez sto lat Benares miało tylko trzech maharadżów, ziemskich reprezentantów Śiwy: w latach 1781-1796 panował Mahib Narain Singh, którego Anglicy osadzili na tronie jako spolegliwego członka rodu, pozbawiając resztek władzy i dochodu z handlu, a zostawiając tylko prawo do dochodu z niewielu okolicznych ziem. Jego pobożność podziwiana była w całych Indiach — codziennie budziła go krowa, po czym schodził po ghatach kąpać się do Gangi. W jego apartamentach prywatnych nie było cienia luksusu, tylko sale recepcyjne olśniewały gości bajkowym wystrojem. W latach 1796-1835 panował Udit Narain Singh, który oddawał się wyłącznie religii i literaturze (za jego czasów wydano kolejną Ramajanę), a w latach 1835-1889 — Iśwari Prasad Narain Singh, który panował ponad pół wieku, a miał zaledwie 15 lat, gdy wstąpił na tron. Poeta, malarz, znawca perskiego, arabskiego i sanskrytu, utworzył Queens College, instytut badań nad dawnymi rękopisami hinduskimi, zaczątek późniejszego uniwersytetu. Był też wielbicielem muzyki i tańca i wprowadził współzawodnictwo o najbardziej udekorowaną galerę — jego osobista łódź miała dziób w kształcie pawia.
[...]
Koczi jako państewko zajmowało północną część Kerali ze stolicą w Mattancherry. W 1557 roku Portugalczycy wybudowali nowy pałac dla tamtejszego władcy, Vira Kerala Varmana. Skromne wnętrza ozdobiono pięknymi freskami ilustrującymi Mahabharatę i Ramajanę oraz mity spisane w puranach. Pałac nosi nazwę Pałacu Holenderskiego, gdyż Holendrzy odnowili go w XVII wieku.
Rigweda Brahma i Saraswati, Devi, Durga, Kali i inne boginie, Drawidowie, języki, kraj Czolów, Kriszna i Radha, Mahatma Gandhi, przekaz ustny — zapisany, Rama i Sita, upaniszady, warna, Wedy
Jej imieniem była nazwana starożytna rzeka, płynąca równolegle do Indusu, która zaginęła w wyniku trzęsienia ziemi, jak się uważa około 2000 p.n.e. To nad tą rzeką riszi usłyszeli tekst Rigwedy i inne utwory śruti.
Za patriarchalnych czasów wedyjskich starożytne boginie ustąpiły miejsca męskim bogom słonecznej mocy, ale kult siakti, energii żeńskiej powrócił ze zdwojoną mocą w epoce klasycznej i późniejszych. Literatura epicka i opowieści mitologiczne, Purany, przypominają imiona wszystkich starożytnych bogiń i nadają im formy ikonograficzne, znane do dziś. Od końca epoki buddyjskiej, czyli od około 200 lat p.n.e. aż do lat 1200 n.e. traktaty filozoficzno-religijne rozwijające kult siakti przyjęły ogólną nazwę tantry. Kult Wielkiej Bogini zaczął zapewne odradzać się na antypodach myśli buddyjskiej, całkowicie pozbawionej pierwiastka żeńskiego. Siaktyzm i tantryzm, nieco odmienne, ale oba odwołujące się do idei żeńskiej energii kosmicznej, centralnego tematu Devi-sutry z Rigwedy, X, 125, stały się osobnymi religiami, które objęły całe Indie i przetrwały do naszych czasów. W tekstach filozoficznych epoki klasycznej, siakti to Mahadevi (Maha Devi), Wielka Bogini lub Mahamaya, Wielka Iluzja, która w wierzeniach ludowych przybrała w każdym regionie i w każdej wiosce inną postać ikonograficzną i inne imię, lecz najczęściej występując pod postacią Wielkiej Matki. Mahamaya jest tą, która daje życie, karmi i odbiera życie. Ale przede wszystkim pozostaje potęgą kosmiczną wprowadzającą świat w ruch, w życie.
[...]
W panteonie wedyjskim znana była Aditi, cytowana w Rigwedzie, strażniczka ognia, dawczyni światła, joni wszechświata, której niemal wszyscy bogowie wedyjscy zawdzięczają życie. Rigweda zapisała modlitwę do niej o ochronę porządku kosmicznego, znaną do dziś.
[...]
Wielka Śri, w czasach późniejszych występująca pod imieniem Lakszmi, pojawia się w Devi-sutrze, w Rigwedzie, jako bogini fortuny i obfitości.
[...]
W panteonie wedyjskim znana była Aditi, cytowana w Rigwedzie, strażniczka ognia, dawczyni światła, joni wszechświata, której niemal wszyscy bogowie wedyjscy zawdzięczają życie. Rigweda zapisała modlitwę do niej o ochronę porządku kosmicznego, znaną do dziś.
[...]
Wielka Śri, w czasach późniejszych występująca pod imieniem Lakszmi, pojawia się w Devi-sutrze, w Rigwedzie, jako bogini fortuny i obfitości.
Dziś wiadomo, że przyczyną upadku cywilizacji harappejskiej była seria kataklizmów wywołanych przez ruchy tektoniczne, które doprowadziły do trwałych zmian geologicznych między 2500 a 2000 p.n.e. Nastąpiła prawdopodobnie ucieczka wód oraz wysuszanie rzek, a region powoli zamieniał się w pustynię (dziś Thar). Przede wszystkim zniknęła z powierzchni ziemi rzeka Saraswati, płynąca równolegle do Indusu, po jego wschodniej stronie. Rzeka była główną arterią, osią, kręgosłupem całego obszaru, a jej dopływy i sztuczne kanały — systemem nerwowym. Jej zniknięcie musiało oznaczać katastrofę dla ludności około tysiąca większych i mniejszych miast rozlokowanych wzdłuż brzegów. Mohendżo Daro przestało istnieć już około roku 2100 p.n.e. Nieco dłużej przetrwały, być może, miasta rozmieszczone nad Indusem, ale było ich niewiele ponad pięćdziesiąt i musiały odczuć skutki ekonomicznego załamania systemu. Nie wiemy jakie nazwy nosiły te miasta, ani jak mieszkańcy nazywali samych siebie. Rigweda wspomina wiele indyjskich rzek, jak Gangę i Indus, jednak wyraźnie podkreśla piękno rzeki Saraswati.
Brak potrzeby zapisu był zdaje się podyktowany wiarą w jakieś niezwykłe pochodzenie tych hymnów, które zostały przez nich nazwane śruti, czyli objawione, usłyszane. Dziś wiadomo, że Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e., a więc w czasach na długo poprzedzających przybycie plemion indoeuropejskich. Może właśnie niezwykłość tych hymnów, już wtedy odczuwanych jako archaiczne, kazała nazwać je śruti. Co także od razu miało oznaczać, że owe hymny są „tylko dla wtajemniczonych”, „nie dla wszystkich”. Ustna tradycja zawsze podkreślała, że Wedy zostały objawione wieszczom-poetom, riszi, nad rzeką Saraswati. Ale wtedy, kiedy Arjowie przybyli nad Indus, rzeka Saraswati już nie istniała — pochłonęły ją piaski pustyni Thar w wyniku potężnej katastrofy sejsmograficznej, która doprowadziła do wyludnienia około 1000 siedzib ludzkich, rozlokowanych nad tą rzeką (nad Indusem było ich tylko około 50). Arjowie powtarzali usłyszane hymny wedyjskie i utrwalali je aż do formy skamieniałej języka, w jakim były przez setki lat powtarzane, języka wedyjskiego, najstarszej postaci staroindyjskiego, mówionego do V wieku p.n.e.
[...]
Być może właśnie ze względu na niezwykłą wartość owych hymnów utworzyła się grupa osób, specyficzny klan zabezpieczający je przed pogrążeniem się w niepamięci dziejów. Utworzyli oni wspaniałe językowe sposoby zapamiętywania i jedyny możliwy system przekazu — z ojca na syna. Warna braminów narodziła się z „ust” złożonego w ofierze Praczłowieka — Pana Stworzeń, jak mówi jeden z hymnów Rigwedy, Puruszasukta. Bramini zebrali i skodyfikowali najstarsze pieśni, pochodzące z cywilizacji harappejskiej, a gdy stawały się coraz mniej zrozumiałe dla nowych pokoleń, komponowali w sanskrycie komentarze i wyjaśnienia, najprzeróżniejsze własne teksty filozoficzne — brahmany i sutry, aranjaki i upaniszady. Odegrali w czasach wedyjskich zupełnie wyjątkową rolę, a mianowicie przyswoili intelektualnie i przetworzyli ogromny dorobek cywilizacyjny ludów drawidyjskich i wszystkich innych ludów tubylczych, z którymi przyszło im się zetknąć na subkontynencie indyjskim. Najwyższym osiągnięciem braminów było zapamiętanie i przekazanie tekstów rodzącej się przez 1500 lat literatury utrwalanej tradycją przekazu ustnego aż do czasów ponownego wprowadzenia pisma w VI wieku p.n.e. Z tym, że pismo nadal wzbudzało nieufność, a tradycja przekazu ustnego przetrwała aż do naszych czasów jako umiejętność i wartość wyższa niż pisanie i czytanie.
[...]
Być może właśnie ze względu na niezwykłą wartość owych hymnów utworzyła się grupa osób, specyficzny klan zabezpieczający je przed pogrążeniem się w niepamięci dziejów. Utworzyli oni wspaniałe językowe sposoby zapamiętywania i jedyny możliwy system przekazu — z ojca na syna. Warna braminów narodziła się z „ust” złożonego w ofierze Praczłowieka — Pana Stworzeń, jak mówi jeden z hymnów Rigwedy, Puruszasukta. Bramini zebrali i skodyfikowali najstarsze pieśni, pochodzące z cywilizacji harappejskiej, a gdy stawały się coraz mniej zrozumiałe dla nowych pokoleń, komponowali w sanskrycie komentarze i wyjaśnienia, najprzeróżniejsze własne teksty filozoficzne — brahmany i sutry, aranjaki i upaniszady. Odegrali w czasach wedyjskich zupełnie wyjątkową rolę, a mianowicie przyswoili intelektualnie i przetworzyli ogromny dorobek cywilizacyjny ludów drawidyjskich i wszystkich innych ludów tubylczych, z którymi przyszło im się zetknąć na subkontynencie indyjskim. Najwyższym osiągnięciem braminów było zapamiętanie i przekazanie tekstów rodzącej się przez 1500 lat literatury utrwalanej tradycją przekazu ustnego aż do czasów ponownego wprowadzenia pisma w VI wieku p.n.e. Z tym, że pismo nadal wzbudzało nieufność, a tradycja przekazu ustnego przetrwała aż do naszych czasów jako umiejętność i wartość wyższa niż pisanie i czytanie.
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
W Rigwedzie jest wzmianka o tym jak Indra, bóg wojny zwyciężył 50 000 krisznów, którzy byli asiurami. Być może chodzi o pierwsze zwycięstwa Indoeuropejczyków odniesione nad autochtonami o ciemnej karnacji skóry, a Kriszna mógł być albo ich wodzem albo bóstwem (asiurowie są zazwyczaj bogami ludów podbitych). Lud ten, osiadły na terenie Gudżaratu, pomagał Bharatom przy odzyskiwaniu terytoriów utraconych w okresie pojawienia się drugiej fali ludów indoeuropejskich. Kriszna został niewątpliwie zaakceptowany przez społeczeństwo wedyjskie dzięki szlachetności postępowania (arya) i okazał się niezbędny dla procesu integracji.
Mahatma Gandhi nie zwalczał systemu warnowego, wręcz przeciwnie, uważał, iż jest to jedna z najoryginalniejszych cech życia indyjskiego. Lecz potępiał jego niesprawiedliwości, przede wszystkim dyskryminację niskich warstw społecznych, jak na przykład fakt, że pariasi nie mogli wchodzić do świątyni hinduskiej, ani uczestniczyć w pudżach. Warny przeżywał i odczuwał dosłownie, tak jak powiedziano w jednym z hymnów Rigwedy: cztery warny, stany społeczne, powstały z różnych części ciała złożonego w ofierze Praczłowieka — Pana Stworzeń; z jego ust narodzili się bramini, z jego ramion — ksiatrijowie, z lędźwi — wajsiowie i ze stóp — siudrowie. Wierzył w siłę tego mitu, gdyż rozumiał jego głębokiego przesłanie — wzajemną współpracę poszczególnych grup społecznych, ich komplementarność, nie zaś hierarchię ważności, gdyż jedni nie mogą żyć i funkcjonować bez drugich, w tym znaczeniu stopy nie są gorsze od ust, a lędźwie od ramion. Gandhi chciał za wszelką cenę powrócić do czasów sprzed kolonizacji Anglików, a nawet sprzed inwazji Wielkich Mogołów i odrestaurować Indie w ich kształcie niemal mistycznym. Dlatego tak ostro występował przeciw własności prywatnej i doprowadził do oddania ziemi wieśniakom. Uważał, że warny są tworem boskim, a nie umową społeczną, dlatego przetrwają każdą narzuconą przez obcych strukturę polityczną, w tym również demokrację typu europejskiego, której świt przyszło mu było oglądać…
Hymny Rigwedy zebrano i uporządkowano w szkołach bramińskich już około 1300 p.n.e., by je nadal przekazywać ustnie przez następne trzy tysiące lat. Cała późniejsza twórczość zrodzona z coraz trudniejszego rozumienia tekstów śruti i pomagająca je rozświetlić, była również aż do czasów nam współczesnych przekazywana ustnie z ojca na syna.
[...]
Istniało z pewnością wiele szkół przekazu, wiele odmiennych tradycji, „gałęzi”, i teksty mimo wszystko na przestrzeni wieków ulegały zmianom. Tylko Rigweda przetrwała w kształcie niezmiennym. Rodzina braminów, która „przechowywała” jakąś jedną tradycję nie mogła uczyć się na pamięć innej, ale mędrcy i uczeni mogli studiować wiele tradycji.
[...]
Istniało z pewnością wiele szkół przekazu, wiele odmiennych tradycji, „gałęzi”, i teksty mimo wszystko na przestrzeni wieków ulegały zmianom. Tylko Rigweda przetrwała w kształcie niezmiennym. Rodzina braminów, która „przechowywała” jakąś jedną tradycję nie mogła uczyć się na pamięć innej, ale mędrcy i uczeni mogli studiować wiele tradycji.
Czuwa nad nim sam Agastja, wielki mędrzec z Gór Windhja, autor kilku hymnów Rigwedy. Podczas wygnania, Sita, Rama i Lakszmana byli jego uczniami — przekazał im wielkie dzieła tradycji wedyjskiej oraz wiedzę o bogach.
Istnieje wiele różnych recenzji każdej Wedy, istniały bowiem różne szkoły wedyjskie, tak zwane gałęzie, a każda z tych gałęzi podawała nie tylko własne zrozumienie, ale pisała własne brahmana i aranjaki, więc i upaniszad było tyle, ile szkół wedyjskich. Jeśli jeden z tekstów mówi, że było 1180 gałęzi czterech Wed, to upaniszad też mogło być tyle. Do naszych czasów dotrwała niewielka ilość tych gałęzi, i tak do Rigwedy mamy dwie upaniszady, do Samawedy — dwie, do Jadźurwedy — siedem. Do Atharwawedy zaliczany bywa cały szereg przeważnie późniejszych, krótkich utworów, powstałych z pewnością poza obrębem trzech Wed; tylko trzy zawierają czystą naukę wedanty i wraz z pozostałymi spotykane są we wszystkich ważniejszych zbiorach. Ogólnej liczby wszystkich upaniszad nie sposób określić z całą pewnością, istnieje bowiem wiele apokryfów, aż do czasów niemal współczesnych. Tradycja przekazuje liczbę 108 jako liczbę pełną, ale tylko 13 pochodzi z okresu wedyjskiego i traktowane były jako śruti, objawione.
W jednym z hymnów Rigwedy, Puruszasukta, powiedziano, że cztery stany społeczne zwane warnami powstały z różnych części ciała złożonego w ofierze Praczłowieka — Pana Stworzeń. Z jego ust narodzili się bramini, z jego ramion — ksiatrijowie, z lędźwi — wajsiowie i ze stóp — siudrowie.
Cztery mantry to: Rigweda, Samaweda, Jadźurweda, Atharwaweda.
[...]
Są jednym z najobszerniejszych gatunków literatury indyjskiej. Te komentarze prozą do mantr zostały ułożone w języku wedyjskim około V wieku p.n.e. i są przypisywane różnym szkołom wedyjskim. Jako, że ofiara była najistotniejszym elementem rytuału, podają szczegółowe instrukcje dotyczące składania ofiar i objaśniają legendy i mity. Są najstarszymi z zachowanych tekstów zajmujących się rozważaniami filozoficznymi i kwestiami języka, a brahmana Rigwedy jest najstarszą ze wszystkich. Brahmany zawierają też aranjaki, teksty leśne, i Upaniszady, nazywane Wedantą, czyli zakończeniem Wed. Wedanta przetrwała do naszych czasów w żywej tradycji, dając podwaliny większości współczesnych szkół filozoficznych. O ile bowiem brahmana właściwe są w swej treści jałowe, dziwaczne i bezpłodne, o tyle Wedanta olśniewa najwyższą mądrością, zgromadzoną przez leśnych mędrców podczas „tajemnych posiedzeń”.
[...]
Rigweda, Wiedza Hymnów, to zbiór modlitewnych mantr, którego początki układania w XIX wieku datowano na około 1500 p.n.e., a ukończenie na jakieś 1200 p.n.e. Nowsze badania nad tekstem oraz odkrycia pochodzące z wykopalisk nad Indusem, przesunęły bardziej wstecz datę ich powstania — między 1800 a 1500 p.n.e. Współczesne badania pieczęci sumeryjskich wskazują zaś, iż Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e. Jest najstarszym i najbardziej poważanym pomnikiem poezji wedyjskiej jaki przetrwał do naszych czasów.
[...]
Atharwaweda, Wiedza Kapłanów Atharwanów, wywodzi swą nazwę od bramińskiej rodziny, której imię pojawiło się już w Rigwedzie. Jest to zbiór ludowych zaklęć na pomyślność, szczęście i miłość, formuł magicznych zaklinających pogodę lub zdrowie ludzi i zwierząt, zawiera też wróżby i przepowiednie.
[...]
Miejsca geograficzne cytowane w tej samhicie pozwalają przypuszczać, że powstała ona na ziemiach leżących dalej na wschód i na południe niż okolice powstania Rigwedy.
[...]
Są jednym z najobszerniejszych gatunków literatury indyjskiej. Te komentarze prozą do mantr zostały ułożone w języku wedyjskim około V wieku p.n.e. i są przypisywane różnym szkołom wedyjskim. Jako, że ofiara była najistotniejszym elementem rytuału, podają szczegółowe instrukcje dotyczące składania ofiar i objaśniają legendy i mity. Są najstarszymi z zachowanych tekstów zajmujących się rozważaniami filozoficznymi i kwestiami języka, a brahmana Rigwedy jest najstarszą ze wszystkich. Brahmany zawierają też aranjaki, teksty leśne, i Upaniszady, nazywane Wedantą, czyli zakończeniem Wed. Wedanta przetrwała do naszych czasów w żywej tradycji, dając podwaliny większości współczesnych szkół filozoficznych. O ile bowiem brahmana właściwe są w swej treści jałowe, dziwaczne i bezpłodne, o tyle Wedanta olśniewa najwyższą mądrością, zgromadzoną przez leśnych mędrców podczas „tajemnych posiedzeń”.
[...]
Rigweda, Wiedza Hymnów, to zbiór modlitewnych mantr, którego początki układania w XIX wieku datowano na około 1500 p.n.e., a ukończenie na jakieś 1200 p.n.e. Nowsze badania nad tekstem oraz odkrycia pochodzące z wykopalisk nad Indusem, przesunęły bardziej wstecz datę ich powstania — między 1800 a 1500 p.n.e. Współczesne badania pieczęci sumeryjskich wskazują zaś, iż Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e. Jest najstarszym i najbardziej poważanym pomnikiem poezji wedyjskiej jaki przetrwał do naszych czasów.
[...]
Atharwaweda, Wiedza Kapłanów Atharwanów, wywodzi swą nazwę od bramińskiej rodziny, której imię pojawiło się już w Rigwedzie. Jest to zbiór ludowych zaklęć na pomyślność, szczęście i miłość, formuł magicznych zaklinających pogodę lub zdrowie ludzi i zwierząt, zawiera też wróżby i przepowiednie.
[...]
Miejsca geograficzne cytowane w tej samhicie pozwalają przypuszczać, że powstała ona na ziemiach leżących dalej na wschód i na południe niż okolice powstania Rigwedy.
Siddhanta daty
hinduski podróżnik przedstawia w Bagdadzie traktat o astronomii, Siddhanta, przetłumaczony przez al-Fazariego, oraz traktat o matematyce i zapoznaje Arabów z cyframi hinduskimi; utworzony przez Hindusów system dziesiętny i liczba zero trafia na Bliski Wschód w IX wieku
Tirukkural kraj Czolów
Tiruwalluwar (Walluwar) jest najbardziej znanym poetą tamtych czasów. Należał do jednej z podkast tkaczy, był protegowanym króla Ugraperuwaludi (128-140) z dynastii Pandja (później, bo od XIII wieku do 1310 rządzili krajem naprzemiennie z Czolami, być może byli z nimi spokrewnieni). Jego żona Wasuki była słynną patiwrata, wzorem żony stawianej za przykład do naśladowania. Jego dziełem jest Kural lub Tirukkural, święte dwuwiersze, dzieło składające się ze 133 tematycznie zróżnicowanych wierszy, składających się każdy z 10 dystychów, kurali. Są one ułożone w trzy cykle tematyczne — o sztuce życia (aram), o sztuce rządzenia (porul) i o sztuce miłości (kamam).
Upaniszady Bhagawadgita, Brahma i Saraswati, Dara Szikoh, daty, hindu, języki, królestwo Widżajanagaru, las indyjski, Rabindranath Tagore, Śri Aurobindo, wedanta, Wedy
Bhagawadgita jest oddzielną pieśnią, która powstała około II wieku p.n.e. w kręgach innych niż bramińskie, ale bramini włączyli ją do Księgi Bhiszmy, VI księgi eposu Mahabharata. Od początku była traktowana jako utwór autonomiczny i jako taki pozostała do dziś. W swej warstwie filozoficznej jest kwintesencją Upaniszad, nawiązując zwłaszcza do upaniszady Maitri.
W Upaniszadach energią porządkującą pierwotną strukturę kosmosu jest brahman, dopiero znacznie później to abstrakcyjne pojęcie stało się Brahmą.
Dara sprawował mecenat nad poetami i malarzami. Objął patronat nad cesarską biblioteką i zgromadził bezcenną dla potomności kolekcję miniatur mogolskich. Zajmował się metafizyką i mistyką, czytał Arystotelesa i Platona. Choć blisko związany z mistycznymi prądami islamu — przyjaźnił się z nagim fakirem Sarmadem, nie gardził hinduskimi świętymi, z którymi prowadził długie dysputy. Przełożył z hindi na język perski Bhagawadgitę i ta właśnie wersja zainspirowała Schopenhauera, a także Upaniszady, sądził bowiem, że muzułmanie powinni poszerzyć swą wiedzę z zakresu filozofii i religii hindu. Kopie tego tłumaczenia rozesłano po całym kraju.
kodyfikacja 14 upaniszad wedyjskich
Człowiek przynależy do TEGO, sam jest TYM, wypracowane w Upaniszadach tot twam asi, ty jesteś tym, leży u podstaw religijności hindu. Hinduska religijność uczy dostrzegać Absolut w każdej cząstce wszechświata, w Przyrodzie ożywionej i nieożywionej.
Być może właśnie ze względu na niezwykłą wartość owych hymnów utworzyła się grupa osób, specyficzny klan zabezpieczający je przed pogrążeniem się w niepamięci dziejów. Utworzyli oni wspaniałe językowe sposoby zapamiętywania i jedyny możliwy system przekazu — z ojca na syna. Warna braminów narodziła się z „ust” złożonego w ofierze Praczłowieka — Pana Stworzeń, jak mówi jeden z hymnów Rigwedy, Puruszasukta. Bramini zebrali i skodyfikowali najstarsze pieśni, pochodzące z cywilizacji harappejskiej, a gdy stawały się coraz mniej zrozumiałe dla nowych pokoleń, komponowali w sanskrycie komentarze i wyjaśnienia, najprzeróżniejsze własne teksty filozoficzne — brahmany i sutry, aranjaki i upaniszady. Odegrali w czasach wedyjskich zupełnie wyjątkową rolę, a mianowicie przyswoili intelektualnie i przetworzyli ogromny dorobek cywilizacyjny ludów drawidyjskich i wszystkich innych ludów tubylczych, z którymi przyszło im się zetknąć na subkontynencie indyjskim. Najwyższym osiągnięciem braminów było zapamiętanie i przekazanie tekstów rodzącej się przez 1500 lat literatury utrwalanej tradycją przekazu ustnego aż do czasów ponownego wprowadzenia pisma w VI wieku p.n.e. Z tym, że pismo nadal wzbudzało nieufność, a tradycja przekazu ustnego przetrwała aż do naszych czasów jako umiejętność i wartość wyższa niż pisanie i czytanie.
Harihara przejął nie tylko wzory prawa i zarządzania, lecz ich bóstwa domowe oraz otoczył kultem boga Wisznu. Jego nauczycielem duchowym został Sri Widjaranja, niosący wiedzę, wielki ówczesny filozof śiwaicki, autor dzieła Zwierciadło nauki, będące sanskryckim streszczeniem wedyjskich upaniszad. Stworzył on oprawę religijną państwa i dał dynastii Sangama filozoficzną wykładnię władzy. Być może nazwa państwa wzięła się od imienia tego wielkiego mędrca południowych Indii, a wszyscy późniejsi władcy oddawali mu nie mniejszą cześć niż Harihara i uważali go za rzeczywistego twórce Widżajanagaru. Za swój emblemat przyjęli Warahę, trzecią awatarę boga Wisznu, który właśnie pod postacią dzika zwyciężył demona Hiranję, władcę przestworzy.
Sanatana Dharma, Wieczna Zasada, naucza, że wszystkie żyjące istoty, ludzie, zwierzęta i rośliny, są ze sobą wzajem zespolone i należą do Boga, który jest źródłem wszelkiego życia. Hindusi żyli zawsze blisko przyrody i czuli się jej częścią. Czcili całą Ziemię jako ciało bogini Matki, rzeki jako źródło czystej wody, a lasy jako środowisko naturalne dla zwierząt i człowieka. Według ich religii, filozofii i etyki cały wszechświat żyje, jest rozumny i świadomy. W jednej z Upaniszad powiedziano, że Bóg jest we wszystkim, co istnieje. Dlatego całe stworzenie jest święte, boże. Właśnie to poczucie świętości wobec stworzonego leży u podstaw mistycznego związku hindusów z całą przyrodą. Zawsze istniał szczególnie czuły, miłosny stosunek człowieka do otaczającego go lasu, gdzie wszelka zwierzyna i roślinność żyły i rozwijały się zgodnie z prawami natury, a powinnością człowieka było je chronić. W lesie panowała aura pokoju i harmonii pozwalająca człowiekowi rozwijać pragnienia duchowe.
Wspierali sztukę i starożytną literaturę indyjską, sanskryt i język bengalski, uważany powszechnie za najbogatszy i najbardziej szlachetny ze wszystkich języków indyjskich prakriti wywodzących się z sanskrytu (mieli w pogardzie ubogi i nazbyt potoczny język hindi, bez tradycji i wówczas bez literatury). Chcąc oczyścić indyjskie obyczaje i tradycje z wszelkich wstecznych, nagromadzonych przez wieki przekłamań, powrócili do czystości i autorytetu Wed, Upaniszad i Brahmasutr. Uważali, że najlepszym sposobem uzyskania wewnętrznego szczęścia — cel hinduskiej religijności — jest prawe życie (dharma), medytacja i poddanie Najwyższej Boskiej Istocie.
Od momentu przybycia do Pondicherry poświęcił się głębokim studiom nad starożytną jogą. Założone w 1914 roku czasopismo Arya dawało wykładnię wielkiej syntezy filozoficznej Aurobindo, w której przedstawił on nową wizję człowieka i historii, możliwości osiągnięcia przez ludzkość stanu boskiego, boskiej harmonii i jedności. Omawiał prawdziwy sens starożytnych Wed, pogłębione znaczenie Upaniszad i Bhagawadgity oraz innych, zapoznanych aspektów duchowości starożytnej kultury indyjskiej. Powstały niezwykłe prace: La Vie divine, La Synthese des Yogas, Le Cycle humain, L'Ideal de l'Unite humaine, La Poesie future, Le Secret du Veda, Huit Oupanishads, Essai sur la Gita, Les Fondements de la culture indienne i inne. Czasopismo Arya było wydawane do 1921 roku. Oddziaływanie Aurobindo jako wielkiego myśliciela epoki było ogromne i z woli jego uczniów powstał aszram, dający schronienie twórcy niezwykłej myśli. W grudniu 1926 roku Śri Aurobindo opuścił świat zewnętrzny i przestał się pokazywać publicznie, choć nie zerwał całkowicie kontaktów z uczniami, czuwając nad ich sadhaną i utrzymując liczną korespondencję. Jednak całkowicie pochłonęła go joga i czysta filozofia. Był bardziej wizjonerem niż myślicielem. Chciał zmienić nie świat, lecz człowieka.
[...]
Śri Aurobindo nie spotkał na swej drodze wielkiego mistrza, tylko jednego marackiego jogina, który przekazał mu techniczne podstawy sadhany i, jak pisał, nie otrzymał od nikogo żadnego wsparcia duchowego. Jego droga nie opierała się na samym studiowaniu tekstów duchowych, choć intelektualnie poznał je wszystkie dogłębnie, lecz na doświadczeniu płynącym z wnętrza. Starożytne teksty — Bhagawadgitę i Upaniszady — czytał w ich warstwie dosłownej i w języku oryginału, i znalazł tam odpowiedzi na wszystkie duchowe pytania i wątpliwości. Teksty te, które dla wielu były tylko czystą poezją lub pomnikiem jakiejś niejasnej, dawno przebrzmiałej epoki, zostały przezeń odczytane na nowo jako kompendium prawdziwej, wciąż aktualnej i pomocnej wiedzy duchowej. Jogę rozumiano dotychczas jako metodę prowadzącą do zerwania ze światem i odcięcia się od jego doczesnych wpływów. Joga w rozumieniu Śri Aurobindo prowadzi natomiast do oczyszczenia umysłu, tak by mógł on odkryć Umysł kosmiczny i sprowadzić jego jasność, szczęśliwość, moc i subtelność w życie codzienne. Według Śri Aurobindo dzięki jodze jest możliwe otwarcie się na boską wyższą świadomość i odkrycie własnego prawdziwego Ja oraz pozostanie w jedności z Boskością tak, by owa siła przemieniała nasz umysł, życie i ciało. Idąc drogą jogi dynamicznej możliwe staje się urzeczywistnienie Życia Boskiego tu i teraz.Jeśli prawdą jest, że Umysł skrywa się w Materii i że cała Przyroda jest Bogiem ukrytym, to jest oczywiste, iż ujawnienie Boskości i urzeczywistnienie Boga w nim i poza nim są najwyższym i jedynym uprawnionym celem człowieka na Ziemi
[...]
Śri Aurobindo
[...]
Śri Aurobindo nie spotkał na swej drodze wielkiego mistrza, tylko jednego marackiego jogina, który przekazał mu techniczne podstawy sadhany i, jak pisał, nie otrzymał od nikogo żadnego wsparcia duchowego. Jego droga nie opierała się na samym studiowaniu tekstów duchowych, choć intelektualnie poznał je wszystkie dogłębnie, lecz na doświadczeniu płynącym z wnętrza. Starożytne teksty — Bhagawadgitę i Upaniszady — czytał w ich warstwie dosłownej i w języku oryginału, i znalazł tam odpowiedzi na wszystkie duchowe pytania i wątpliwości. Teksty te, które dla wielu były tylko czystą poezją lub pomnikiem jakiejś niejasnej, dawno przebrzmiałej epoki, zostały przezeń odczytane na nowo jako kompendium prawdziwej, wciąż aktualnej i pomocnej wiedzy duchowej. Jogę rozumiano dotychczas jako metodę prowadzącą do zerwania ze światem i odcięcia się od jego doczesnych wpływów. Joga w rozumieniu Śri Aurobindo prowadzi natomiast do oczyszczenia umysłu, tak by mógł on odkryć Umysł kosmiczny i sprowadzić jego jasność, szczęśliwość, moc i subtelność w życie codzienne. Według Śri Aurobindo dzięki jodze jest możliwe otwarcie się na boską wyższą świadomość i odkrycie własnego prawdziwego Ja oraz pozostanie w jedności z Boskością tak, by owa siła przemieniała nasz umysł, życie i ciało. Idąc drogą jogi dynamicznej możliwe staje się urzeczywistnienie Życia Boskiego tu i teraz.Jeśli prawdą jest, że Umysł skrywa się w Materii i że cała Przyroda jest Bogiem ukrytym, to jest oczywiste, iż ujawnienie Boskości i urzeczywistnienie Boga w nim i poza nim są najwyższym i jedynym uprawnionym celem człowieka na Ziemi
[...]
Śri Aurobindo
Nazwa ta określa zarówno Upaniszady z okresu wedyjskiego jak i nurt filozoficzny, który powstał w okresie hinduskiego renesansu po zaniku szkół buddyjskich, nawiązujący do starożytnych tekstów Indii. Zakończenie to znaczy zwieńczenie, ukoronowanie, dojście do celu, w tym sensie, że już wszystko, co najistotniejsze zostało powiedziane i teraz tylko trzeba to realizować.
[...]
To w Upaniszadach pojawia się najważniejsza dla myśli indyjskiej idea wyzwolenia. Polega na poznaniu, zrozumieniu, odkryciu tożsamości własnego ja, które nie jest niczym innym jak właśnie brahmanem. Tożsamość ta zawsze istniała, dlatego nie może być ustanowiona, lecz poznana.
[...]
To w Upaniszadach pojawia się najważniejsza dla myśli indyjskiej idea wyzwolenia. Polega na poznaniu, zrozumieniu, odkryciu tożsamości własnego ja, które nie jest niczym innym jak właśnie brahmanem. Tożsamość ta zawsze istniała, dlatego nie może być ustanowiona, lecz poznana.
Są jednym z najobszerniejszych gatunków literatury indyjskiej. Te komentarze prozą do mantr zostały ułożone w języku wedyjskim około V wieku p.n.e. i są przypisywane różnym szkołom wedyjskim. Jako, że ofiara była najistotniejszym elementem rytuału, podają szczegółowe instrukcje dotyczące składania ofiar i objaśniają legendy i mity. Są najstarszymi z zachowanych tekstów zajmujących się rozważaniami filozoficznymi i kwestiami języka, a brahmana Rigwedy jest najstarszą ze wszystkich. Brahmany zawierają też aranjaki, teksty leśne, i Upaniszady, nazywane Wedantą, czyli zakończeniem Wed. Wedanta przetrwała do naszych czasów w żywej tradycji, dając podwaliny większości współczesnych szkół filozoficznych. O ile bowiem brahmana właściwe są w swej treści jałowe, dziwaczne i bezpłodne, o tyle Wedanta olśniewa najwyższą mądrością, zgromadzoną przez leśnych mędrców podczas „tajemnych posiedzeń”.
Wedy Arjowie, bhakti, boginie i bogowie, Brahma i Saraswati, bramin, daty, Devi, Durga, Kali i inne boginie, hindu, języki, kraj Czolów, las indyjski, Mahabharata, miejsca sacrum, pariasi, przekaz ustny — zapisany, pudża, Rabindranath Tagore, religia rzeki Gangi, Śiwa i Parwati, Śri Aurobindo, świątynie tamilskie, upaniszady, warna, Wedy, Wisznu i Lakszmi
Ci Indoeuropejczycy, którzy przybyli nad Indus określali siebie mianem arya, co znaczy szlachetny, ustanawiając dla siebie pozycję wyższości wobec dasów, ciemnoskórego ludu, mówiącego różnymi tubylczymi językami i mieszkającego w umocnionych osadach nad brzegami rzek. Nie wiadomo, czy Indoeuropejczycy i Arjowie to ta sama grupa ludów, bowiem część tubylczej ludności znad Indusu, o miejscowej kulturze hindu, mogła na przykład stać się arya po spełnieniu określonych przez najeźdźcę wymogów. Wedy opisywały proces in statu nascendi tworzenia się nowej cywilizacji, która powstawała z fuzji wielu, wielu elementów, nie tylko przyniesionych z zewnątrz, lecz przede wszystkim lokalnych. W trakcie migracji i podbojów Arjowie potrafili umiejętnie podporządkować sobie i zasymilować osiadłe ludy rolnicze. Od zarania znali napięcia powodowane symbiozą niejednorodnych, a nawet przeciwstawnych orientacji religijnych, ale potrafili nad nimi zapanować. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że na ostateczną postać kultury indyjskiej miały ogromny wpływ wcześniejsze, bardziej rozwinięte cywilizacje Bliskiego Wschodu i doliny Indusu z ośrodkami w Mohendżo Daro i Harappie z lat 2600-1800 p.n.e. Rola Indoeuropejczyków została wyolbrzymiona w XIX wieku i przesadnie wywyższona.
[...]
Wiadomo, że Harappejczycy przesiedlali się dalej na wschód, aż do doliny i delty Gangi, wygnani być może ze swych wygodnych miast przez katastrofalne powodzie. Albo z powodu straszliwych trzęsień ziemi i przemieszczania się koryt rzek czy też ich wysychania. Z Siedmiu Rzek do dziś ostało się pięć rzek, Pańć-ap, Pendżab, gdyż dwie rzeki, w tym cytowana w Wedach święta rzeka Saraswati, przepadły w piaskach pustyni. Ludzie ci ciężko pracowali nad odtworzeniem swej kultury rolnej, uczyli tubylczą ludność używania miedzi i żelaza, wprowadzali nowe odmiany zbóż i nowoczesne metody uprawy. Na coraz to nowych obszarach uprawiali ryż, pszenicę, soczewicę i rozmaite uprawy sezonowe, jak sorgo i proso. Kiedy nieco po 1500 p.n.e. Indoeuropejczycy ze stepów wkraczali do północnych Indii, parędziesiąt miast, w tym Harappa i Mohendżo Daro, było już dawno opuszczonych.
[...]
W każdym razie nastąpiło stopniowe połączenie obu kultur z zachowaniem ich najlepszych elementów — agresywny i militarnie silniejszy lud nomadów wszedł w kontakt z kulturą bardziej zaawansowaną technologicznie i stojącą na wyższym poziomie gospodarczym. Arjowie byli przepełnieni wiarą w słuszność swej misji i właśnie ta wewnętrzna energia zainspirowała wieszczów do stworzenia Wed, zbioru hymnów komponowanych przez 1000 lat aryjskiej hegemonii. Te święte teksty tworzono w sanskrycie, który stał się największym skarbem indoaryjskich ludów, a był jednym z najwcześniejszych języków indoeuropejskich.
[...]
Wiadomo, że Harappejczycy przesiedlali się dalej na wschód, aż do doliny i delty Gangi, wygnani być może ze swych wygodnych miast przez katastrofalne powodzie. Albo z powodu straszliwych trzęsień ziemi i przemieszczania się koryt rzek czy też ich wysychania. Z Siedmiu Rzek do dziś ostało się pięć rzek, Pańć-ap, Pendżab, gdyż dwie rzeki, w tym cytowana w Wedach święta rzeka Saraswati, przepadły w piaskach pustyni. Ludzie ci ciężko pracowali nad odtworzeniem swej kultury rolnej, uczyli tubylczą ludność używania miedzi i żelaza, wprowadzali nowe odmiany zbóż i nowoczesne metody uprawy. Na coraz to nowych obszarach uprawiali ryż, pszenicę, soczewicę i rozmaite uprawy sezonowe, jak sorgo i proso. Kiedy nieco po 1500 p.n.e. Indoeuropejczycy ze stepów wkraczali do północnych Indii, parędziesiąt miast, w tym Harappa i Mohendżo Daro, było już dawno opuszczonych.
[...]
W każdym razie nastąpiło stopniowe połączenie obu kultur z zachowaniem ich najlepszych elementów — agresywny i militarnie silniejszy lud nomadów wszedł w kontakt z kulturą bardziej zaawansowaną technologicznie i stojącą na wyższym poziomie gospodarczym. Arjowie byli przepełnieni wiarą w słuszność swej misji i właśnie ta wewnętrzna energia zainspirowała wieszczów do stworzenia Wed, zbioru hymnów komponowanych przez 1000 lat aryjskiej hegemonii. Te święte teksty tworzono w sanskrycie, który stał się największym skarbem indoaryjskich ludów, a był jednym z najwcześniejszych języków indoeuropejskich.
Opozycją do bhakti jest kama, pożądanie, ale nie — zmysłowość, która jest istotą każdego communion mystique. Nurty bhakti wywodzą się z Indii południowych, zwłaszcza z orgiastycznych rytuałów ku czci boga Śiwy, prawdopodobnie najstarszej warstwy religijnej hindu. Ogarnęły praktycznie całe Indie i zabarwiły wszystkie wierzenia i odłamy religijne — to nie tyle ruch czy filozofia, ile nowy sposób percepcji bóstwa i jego roli w świecie. Rozwijały się nie tyle w opozycji do (sztywnego i nudnego) nauczania braminów i rytualistycznego hinduizmu Wed, ale mimowolnie i spontanicznie. Podkreślały znaczenie indywidualnej pobożności i głębokiego oddania bogom, zwłaszcza Krisznie. Brak skomplikowanych ceremonii i brak różnic kastowych — wobec bóstwa wszyscy są równi — zjednał szerokie rzesze wyznawców. Przypomniał i wzmocnił dżinijską ahimsę, niekrzywdzenie i powrócił do wegetarianizmu. Trudno powiedzieć czy nurty te były zwalczane i dławione, ale były z pewnością deprecjonowane. To zapewne bramini nazwali bhaktów „wrogami Wed”.
Trzy wielkie Wedy: Rygweda-Samaweda-Jadżurweda.
cztery WedySpoczywa na różowym lotosie, co symbolizuje medytację, czystość umysłu i jasność ekspresji. W czterech rękach dzierży winę, księgi Wed, naszyjnik medytacyjny z pereł japa mala i lotos.
W dawnych Indiach bramini spełniali czasem funkcję kapłanów i byli pośrednikami, jak wszędzie, między człowiekiem a bóstwem, odprawiając rozmaite obrzędy religijne stosownie do zapotrzebowań różnych społeczności. Ale obsługiwali tylko ryty wedyjskie, skupiając się przede wszystkim na studiowaniu Wed. Obrzędy lokalne sprzed przybycia Arjów były odprawiane przez niearyjskich służebników, w rodzimych dialektach i w tradycyjnych, bardzo starożytnych miejscach kultu. Każda społeczność wiejska dysponowała grupą ludzi obsługującą te miejsca i przynależne im święta, zgodnie z lokalnym obrzędem — bramini byli dopuszczeni albo nie do biernego udziału i obserwowania pradawnej religijności. Z pewnością nie obsługiwali obrzędów niearyjskich. Do dzisiaj każda dżati w społecznościach wiejskich ma własną świątynię, w której czci swoje własne, jedyne i niepowtarzalne bóstwo i swoich ludzi (nie braminów) do odprawiania pudży. Ci służebnicy (gurav), wybierani przez każdą dżati oddzielnie, żyli i żyją do dziś z datków ludności tubylczej i ewentualnie z opłat pielgrzymów odwiedzających świątynię.
[...]
Bramini odegrali w zamierzchłych czasach zupełnie wyjątkową rolę, a mianowicie przyswoili intelektualnie i przetworzyli ogromny dorobek cywilizacyjny ludów drawidyjskich i wszystkich innych ludów tubylczych, z którymi przyszło im się zetknąć na subkontynencie indyjskim. Przemierzali Indie wzdłuż i wszerz, dążąc oczywiście do rozprzestrzenienia ich wiedzy, czyli Wed, ale poznając jednocześnie rodzime tradycje. Ludności niearyjskiej starali się narzucić stworzony przez siebie ustrój społeczny, zgodny z kosmologią, mitologią i nauką Wed, ale także własne wyobrażenia, interpretacje i poglądy na życie i świat. Podglądając starożytne ryty i obyczaje, chętnie przejmowali wierzenia ludowe i niebanalne sposoby okiełznania nieprzychylnych człowiekowi sił przyrody, by następnie wszystko to legalizować i braminizować. Szerzone przez nich nauki stawały się coraz bardziej syntetyczne i synkretyczne. Gdziekolwiek się osiedlali, wszędzie zatrudniali się jako nauczyciele, mężowie zaufania książąt i władców, królów i pańczajatów, depozytariusze i interpretatorzy świętej tradycji Wed oraz stróże dharmy, a nadto jako egzorcyści, wykładacze snów i oznak niebiańskich. Jednak ich działalność nie mogła przekraczać wielu kompetencji lokalnych wodzów plemiennych i służebników kultów starszych niż wedyjskie. Od momentu pojawienia się na subkontynencie indyjskim byli skazani na współpracę i interpretowanie rozmaitych tradycji w duchu akceptacji i poszanowania tkanki, by tak rzec, rodzimej, zastanej. Służyli społeczeństwu swoją wiedzą i nabytym znawstwem wszystkich komponentów starożytnych indyjskich kultur. To oni spisywali tajemne mantry i ich wykładnie znaczeniowe, formułowali pierwsze zrozumienie pogłębionej myśli religijnej najeźdźców i redagowali pierwsze teksty religijne. Poprzez interpretację przyjmowali nowych bogów, zachowując zarazem własne pojęcia duchowe i uporządkowali to, co udało im się zrozumieć z najdawniejszego substraktu wierzeń na subkontynencie. To oni współtworzyli, wraz z poetami riszi i słuchającymi ich opowieści ludźmi, wspólny język — sanskryt. Przez trwający tysiąc lat okres wedyjski — od 1600 do 600 p.n.e. — byli ustami tworzącego się nowego społeczeństwa. Dopiero w późniejszym okresie męczyli ludność sztywnymi regułami, których znaczenia nikt już poza nimi nie rozumiał. Z początkiem naszej ery zaczęli poszerzać swoje wpływy poza Nizinę Hindustańską, na cały subkontynent indyjski, odgrywając zawsze wielką rolę w jednoczeniu różnych grup etnicznych w procesie braminizacji, który nie ustał do dziś.
[...]
Bramini dokonali wspaniałej syntezy elementów drawidyjskich i indoeuropejskich, dając podwaliny układowi społecznemu, którego zręby przetrwały w niezmienionej postaci aż do 1527 roku, przekształcając się ewolucyjnie za każdym razem, gdy zaistniała tego potrzeba. Owa organizacja społeczna — Warnaśrama Dharma — jest wciąż swego rodzaju federacją bardzo różnych grup społecznych, z których każda posiada (sztywno) określony kodeks postępowania. Bramini jako grupa nie sprawowali rządu dusz — nie utworzyli wszak nigdy i nigdzie żadnego Kościoła ani hierarchii, którą można by nazwać organizacją religijną! Byli chodzącym modelem-archetypem aryjskiego, czyli szlachetnego postępowania, na które składało się, między innymi, przyjęcie obyczajów czystości małżeńskiej, wchodzenie w związki endogamiczne, omijanie zachowań nieczystych, na przykład mijania się z prawdą, nieprzyjmowanie pracy fizycznej, palenie ciała po śmierci i studiowanie świętych Wed oraz pism mędrców, a z biegiem czasu — ścisły wegetarianizm.
[...]
Z drugiej strony nie należy przeceniać roli braminów, którzy w swej dumie zawsze mieli tendencję do sprowadzania całej kultury indyjskiej do ich tradycji. Jakkolwiek ważne są Wedy, to z całą pewnością nie stanowią podwalin dla całej cywilizacji indyjskiej, ani nie znajdują się w jej centrum, ani też nie wyczerpują jej wszystkich treści. Do dzisiaj zresztą nie ma pewności czy Warnaśrama Dharma nie jest typem organizacji społecznej pochodzącej z kultury przedaryjskiej…
[...]
Bramini odegrali w zamierzchłych czasach zupełnie wyjątkową rolę, a mianowicie przyswoili intelektualnie i przetworzyli ogromny dorobek cywilizacyjny ludów drawidyjskich i wszystkich innych ludów tubylczych, z którymi przyszło im się zetknąć na subkontynencie indyjskim. Przemierzali Indie wzdłuż i wszerz, dążąc oczywiście do rozprzestrzenienia ich wiedzy, czyli Wed, ale poznając jednocześnie rodzime tradycje. Ludności niearyjskiej starali się narzucić stworzony przez siebie ustrój społeczny, zgodny z kosmologią, mitologią i nauką Wed, ale także własne wyobrażenia, interpretacje i poglądy na życie i świat. Podglądając starożytne ryty i obyczaje, chętnie przejmowali wierzenia ludowe i niebanalne sposoby okiełznania nieprzychylnych człowiekowi sił przyrody, by następnie wszystko to legalizować i braminizować. Szerzone przez nich nauki stawały się coraz bardziej syntetyczne i synkretyczne. Gdziekolwiek się osiedlali, wszędzie zatrudniali się jako nauczyciele, mężowie zaufania książąt i władców, królów i pańczajatów, depozytariusze i interpretatorzy świętej tradycji Wed oraz stróże dharmy, a nadto jako egzorcyści, wykładacze snów i oznak niebiańskich. Jednak ich działalność nie mogła przekraczać wielu kompetencji lokalnych wodzów plemiennych i służebników kultów starszych niż wedyjskie. Od momentu pojawienia się na subkontynencie indyjskim byli skazani na współpracę i interpretowanie rozmaitych tradycji w duchu akceptacji i poszanowania tkanki, by tak rzec, rodzimej, zastanej. Służyli społeczeństwu swoją wiedzą i nabytym znawstwem wszystkich komponentów starożytnych indyjskich kultur. To oni spisywali tajemne mantry i ich wykładnie znaczeniowe, formułowali pierwsze zrozumienie pogłębionej myśli religijnej najeźdźców i redagowali pierwsze teksty religijne. Poprzez interpretację przyjmowali nowych bogów, zachowując zarazem własne pojęcia duchowe i uporządkowali to, co udało im się zrozumieć z najdawniejszego substraktu wierzeń na subkontynencie. To oni współtworzyli, wraz z poetami riszi i słuchającymi ich opowieści ludźmi, wspólny język — sanskryt. Przez trwający tysiąc lat okres wedyjski — od 1600 do 600 p.n.e. — byli ustami tworzącego się nowego społeczeństwa. Dopiero w późniejszym okresie męczyli ludność sztywnymi regułami, których znaczenia nikt już poza nimi nie rozumiał. Z początkiem naszej ery zaczęli poszerzać swoje wpływy poza Nizinę Hindustańską, na cały subkontynent indyjski, odgrywając zawsze wielką rolę w jednoczeniu różnych grup etnicznych w procesie braminizacji, który nie ustał do dziś.
[...]
Bramini dokonali wspaniałej syntezy elementów drawidyjskich i indoeuropejskich, dając podwaliny układowi społecznemu, którego zręby przetrwały w niezmienionej postaci aż do 1527 roku, przekształcając się ewolucyjnie za każdym razem, gdy zaistniała tego potrzeba. Owa organizacja społeczna — Warnaśrama Dharma — jest wciąż swego rodzaju federacją bardzo różnych grup społecznych, z których każda posiada (sztywno) określony kodeks postępowania. Bramini jako grupa nie sprawowali rządu dusz — nie utworzyli wszak nigdy i nigdzie żadnego Kościoła ani hierarchii, którą można by nazwać organizacją religijną! Byli chodzącym modelem-archetypem aryjskiego, czyli szlachetnego postępowania, na które składało się, między innymi, przyjęcie obyczajów czystości małżeńskiej, wchodzenie w związki endogamiczne, omijanie zachowań nieczystych, na przykład mijania się z prawdą, nieprzyjmowanie pracy fizycznej, palenie ciała po śmierci i studiowanie świętych Wed oraz pism mędrców, a z biegiem czasu — ścisły wegetarianizm.
[...]
Z drugiej strony nie należy przeceniać roli braminów, którzy w swej dumie zawsze mieli tendencję do sprowadzania całej kultury indyjskiej do ich tradycji. Jakkolwiek ważne są Wedy, to z całą pewnością nie stanowią podwalin dla całej cywilizacji indyjskiej, ani nie znajdują się w jej centrum, ani też nie wyczerpują jej wszystkich treści. Do dzisiaj zresztą nie ma pewności czy Warnaśrama Dharma nie jest typem organizacji społecznej pochodzącej z kultury przedaryjskiej…
okres wedyjski, którego najwyższym osiągnięciem było spisanie Wed (w języku wedyjskim)
Gayatri przetrwała w mantrze cytowanej w Wedach, recytowanej do dziś, jako idea najwyższej żeńskiej zasady bez postaci ikonograficznej.
[...]
Vac (Saraswati) była w Wedach i do dziś pozostała boginią słowa i elokwentnych potoków mowy.
[...]
Vac (Saraswati) była w Wedach i do dziś pozostała boginią słowa i elokwentnych potoków mowy.
Wedy nie są, jak sądzą niektórzy, pismem świętym religii hindu, określającymi kanon lub dogmat obowiązujący wszystkich hindusów. Religia hindu nie jest religią księgi. Arjowie, Wedy i sanskryt to przybysze z zewnątrz. Do dziś przetrwały w nieskazitelnej formie niektóre religie wcześniejsze (w większości kobiece), a inne choć uległy ogromnym przekształceniom, to ukazują substrat przedaryjski (śiwaizm, tantryzm, siaktyzm). Wedy pozostają najważniejszym tekstem świętym dla braminów, którzy stanowią najwyżej 6% społeczeństwa. Dla miłośników Kriszny tekstem świętym jest Bhagawadgita. Dla podążających za przykładem Ramy najważniejszym tekstem, nie uważanym za święty, jest Ramajana. Kto wybrał na iszta dewatę współczesnego mędrca i guru, na przykład Sai Babę, ten będzie jego teksty uważał za święte.
[...]
Starożytną religię Indii określa się mianem wedyzmu, ale nic już z niego nie przetrwało oprócz literatury i od dawna nie składa się przebłagalnych rytualnych ofiar bogom zgodnie z nakazem Wed. Późniejszy braminizm, który wypracował bardziej osobisty stosunek człowieka do bóstwa i dyscyplinę pobożności, rozumianej jako pokora wobec niepojętej Wyższej Rzeczywistości, wchłonąwszy w swój system religijny wiele elementów ludowych, też już w Indiach przestał istnieć, zwłaszcza gdy potępiono, wydaje się raz na zawsze, system warnowy. Od połowy I tysiąclecia p.n.e. bramiński system religijno-społeczny przeżył kryzys pod wpływem ruchu reformatorskiego leśnych mędrców, riszi, z których Makkhali Gosala (560-484), Mahawira ( 547-467) i Gautama Budda (550-483) stworzyli nowe szkoły. W dzisiejszej religijności hindu rysuje się dominanta pracy nad sobą na wybranej indywidualnie drodze, zgodnie z wewnętrznymi potrzebami ducha. Można rzec, iż istotnie dokonała się głęboka, postulowana przez braminów przemiana rozpalenia ognia wewnętrznego, zamiast ognia rytualnego. Poszukiwaniom własnego Ja przyświeca starożytna formuła tot twam asi, a zmagania ze sobą są rozsupływane przez wciąż dostępną starożytną wiedzę psychologiczną. W procesie historycznego rozwoju przepadło więc wiele elementów hindu, zbędnych i mało dla człowieka znaczących, ale pozostało doświadczenie jednostek, riszi, guru, świętych i wyzwolonych za życia, którzy swą wiedzę przekazywali i przekazują w tradycji ustnej. To do nich zwracają się dzisiejsi poszukujący.
[...]
Poważani i wciąż ważni są w hindu wędrowni asceci, sannjasini, którzy dają najlepsze świadectwo żywej wiary. Uczą oni, że najwyższym i jedynym celem człowieka jest urzeczywistnienie siebie, to znaczy przekroczenie własnych ograniczeń, zjednoczenie z wyższym sobą i połączenie z własną Jaźnią, która jest połączeniem z Boskością ukrytą w nas samych. I nie ma znaczenia czy człowiek czyni to z pomocą boga czy bogów, świątyni, medytacji, dyscypliny, ascezy, modlitwy, filozofii, psychologii, warsztatu artystycznego czy pracy, wyrzeczenia czy gromadzenia (cnót), czy tylko rzetelnego wykonywania zawodu. Nie ma znaczenia czy człowiek podąża ścieżką samotną czy idzie wspólnie z innymi, czy oddaje się wybranemu guru czy bogu, czy też rozważaniom czysto filozoficznym poprzez zdyscyplinowane czytanie Wed, Mahabharaty, Ramajany, Bhagawadgity, ważne jest, by człowiek szedł. By był w ruchu ku osiągnięciu wyzwolenia. Najwyższym celem hindusa jest bowiem wyzwolenie z iluzji siebie i świata, wyzwolenie z samsary, koła narodzin i śmierci. Oczywiście, można przyspieszyć swe wyzwolenie podejmując wysiłek życia ascetycznego i wyrzekając się świata zjawiskowego, ale joga i asceza są ścieżkami trudnymi i nie dla wszystkich dostępnymi. Zdecydowana większość hindusów podąża drogą tradycji, a nie indywidualnych ścieżek. Lecz wiedzą oni, że dążenie do świętości nie jest niemotą i pasywną wegetacją, a rozmyślnym wyborem i działaniem.
[...]
Starożytną religię Indii określa się mianem wedyzmu, ale nic już z niego nie przetrwało oprócz literatury i od dawna nie składa się przebłagalnych rytualnych ofiar bogom zgodnie z nakazem Wed. Późniejszy braminizm, który wypracował bardziej osobisty stosunek człowieka do bóstwa i dyscyplinę pobożności, rozumianej jako pokora wobec niepojętej Wyższej Rzeczywistości, wchłonąwszy w swój system religijny wiele elementów ludowych, też już w Indiach przestał istnieć, zwłaszcza gdy potępiono, wydaje się raz na zawsze, system warnowy. Od połowy I tysiąclecia p.n.e. bramiński system religijno-społeczny przeżył kryzys pod wpływem ruchu reformatorskiego leśnych mędrców, riszi, z których Makkhali Gosala (560-484), Mahawira ( 547-467) i Gautama Budda (550-483) stworzyli nowe szkoły. W dzisiejszej religijności hindu rysuje się dominanta pracy nad sobą na wybranej indywidualnie drodze, zgodnie z wewnętrznymi potrzebami ducha. Można rzec, iż istotnie dokonała się głęboka, postulowana przez braminów przemiana rozpalenia ognia wewnętrznego, zamiast ognia rytualnego. Poszukiwaniom własnego Ja przyświeca starożytna formuła tot twam asi, a zmagania ze sobą są rozsupływane przez wciąż dostępną starożytną wiedzę psychologiczną. W procesie historycznego rozwoju przepadło więc wiele elementów hindu, zbędnych i mało dla człowieka znaczących, ale pozostało doświadczenie jednostek, riszi, guru, świętych i wyzwolonych za życia, którzy swą wiedzę przekazywali i przekazują w tradycji ustnej. To do nich zwracają się dzisiejsi poszukujący.
[...]
Poważani i wciąż ważni są w hindu wędrowni asceci, sannjasini, którzy dają najlepsze świadectwo żywej wiary. Uczą oni, że najwyższym i jedynym celem człowieka jest urzeczywistnienie siebie, to znaczy przekroczenie własnych ograniczeń, zjednoczenie z wyższym sobą i połączenie z własną Jaźnią, która jest połączeniem z Boskością ukrytą w nas samych. I nie ma znaczenia czy człowiek czyni to z pomocą boga czy bogów, świątyni, medytacji, dyscypliny, ascezy, modlitwy, filozofii, psychologii, warsztatu artystycznego czy pracy, wyrzeczenia czy gromadzenia (cnót), czy tylko rzetelnego wykonywania zawodu. Nie ma znaczenia czy człowiek podąża ścieżką samotną czy idzie wspólnie z innymi, czy oddaje się wybranemu guru czy bogu, czy też rozważaniom czysto filozoficznym poprzez zdyscyplinowane czytanie Wed, Mahabharaty, Ramajany, Bhagawadgity, ważne jest, by człowiek szedł. By był w ruchu ku osiągnięciu wyzwolenia. Najwyższym celem hindusa jest bowiem wyzwolenie z iluzji siebie i świata, wyzwolenie z samsary, koła narodzin i śmierci. Oczywiście, można przyspieszyć swe wyzwolenie podejmując wysiłek życia ascetycznego i wyrzekając się świata zjawiskowego, ale joga i asceza są ścieżkami trudnymi i nie dla wszystkich dostępnymi. Zdecydowana większość hindusów podąża drogą tradycji, a nie indywidualnych ścieżek. Lecz wiedzą oni, że dążenie do świętości nie jest niemotą i pasywną wegetacją, a rozmyślnym wyborem i działaniem.
Brak potrzeby zapisu był zdaje się podyktowany wiarą w jakieś niezwykłe pochodzenie tych hymnów, które zostały przez nich nazwane śruti, czyli objawione, usłyszane. Dziś wiadomo, że Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e., a więc w czasach na długo poprzedzających przybycie plemion indoeuropejskich. Może właśnie niezwykłość tych hymnów, już wtedy odczuwanych jako archaiczne, kazała nazwać je śruti. Co także od razu miało oznaczać, że owe hymny są „tylko dla wtajemniczonych”, „nie dla wszystkich”. Ustna tradycja zawsze podkreślała, że Wedy zostały objawione wieszczom-poetom, riszi, nad rzeką Saraswati. Ale wtedy, kiedy Arjowie przybyli nad Indus, rzeka Saraswati już nie istniała — pochłonęły ją piaski pustyni Thar w wyniku potężnej katastrofy sejsmograficznej, która doprowadziła do wyludnienia około 1000 siedzib ludzkich, rozlokowanych nad tą rzeką (nad Indusem było ich tylko około 50). Arjowie powtarzali usłyszane hymny wedyjskie i utrwalali je aż do formy skamieniałej języka, w jakim były przez setki lat powtarzane, języka wedyjskiego, najstarszej postaci staroindyjskiego, mówionego do V wieku p.n.e.
[...]
1. W okresie wedyjskim, między 1800 a 500 p.n.e., mówiono w sanskrycie wedyjskim, w którym zostały ułożone Wedy.
[...]
1. W okresie wedyjskim, między 1800 a 500 p.n.e., mówiono w sanskrycie wedyjskim, w którym zostały ułożone Wedy.
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
Leśne pustelnie były w starożytności miejscem pobierania nauk, zarówno świeckich jak i duchowych. Pustelnicy, nazywani leśnymi mędrcami, riszi, utrzymywali ścisły kontakt z okoliczną wspólnotą wiejską, a będąc od niej uzależnieni materialnie udzielali nauk; prowadzili też własną praktykę duchową i uprawiali filozofię. Tworzyli Aranjaki, teksty leśne, odnoszące się do Wed, lecz o charakterze bardziej metafizycznym, niekiedy trudno zrozumiałym dla słuchaczy. Żyjąc poza wspólnotą, mogli się niekiedy całkowicie uniezależnić od braminów i religii wedyjskiej, a nawet całkowicie odrzucić Wedy, jak to uczynił żyjący na przełomie VI i V wieku p.n.e. riszi Gosala i jego uczniowie, Mahawira i Budda.
[...]
Koniec okresu wedyjskiego przypada na IV-III wiek p.n.e., kiedy to zaczęły rozprzestrzeniać się w Indiach północnych wielkie nauki Buddy i Mahawiry, a bramini musieli zrezygnować z dużej części swej władzy. Mędrzec Gosala, choć dziś niemal całkowicie zapoznany, był tym, który przekazał wiedzę o starożytnej filozofii przed-aryjskiej, nie związanej ani z Wedami i ich dyscypliną czystości duchowej, ani z warnowym układem społeczeństwa. To on prawdopodobnie wprowadził ponownie kult boga Wisznu i uważany jest za ojca adżiwików, kolejnego pokolenia leśnych ascetów, których nauki przetrwały aż do XIV wieku. Tak więc jednocześnie i obok braminizmu, buddyzmu i dżinizmu, religii rygorystycznych i trudnych intelektualnie (appolińskich), zawsze rozwijały się w Indiach, niekiedy w nurcie ukrytym i podziemnym, przed-aryjskie idee śiwaickie, podobne do religii dionizyjskich, gdzie szansę na wyzwolenie z okowów samsary dawał taniec, ekstaza, erotyzm i łagodność wobec siebie. Odnowienie pierwotnego śiwaizmu, tantryzmu i jogi było dziełem Lakuliśy, nie-aryjskiego kapłana, żyjącego prawdopodobnie na początku n.e. Rozwój tych nauk i ich wpływ na społeczeństwo zbiegł się w czasie z niebywałym wprost rozkwitem sztuki, literatury, mistyki i filozofii i trwał aż do inwazji muzułmańskich XII wieku (około 1200 lat).
[...]
Koniec okresu wedyjskiego przypada na IV-III wiek p.n.e., kiedy to zaczęły rozprzestrzeniać się w Indiach północnych wielkie nauki Buddy i Mahawiry, a bramini musieli zrezygnować z dużej części swej władzy. Mędrzec Gosala, choć dziś niemal całkowicie zapoznany, był tym, który przekazał wiedzę o starożytnej filozofii przed-aryjskiej, nie związanej ani z Wedami i ich dyscypliną czystości duchowej, ani z warnowym układem społeczeństwa. To on prawdopodobnie wprowadził ponownie kult boga Wisznu i uważany jest za ojca adżiwików, kolejnego pokolenia leśnych ascetów, których nauki przetrwały aż do XIV wieku. Tak więc jednocześnie i obok braminizmu, buddyzmu i dżinizmu, religii rygorystycznych i trudnych intelektualnie (appolińskich), zawsze rozwijały się w Indiach, niekiedy w nurcie ukrytym i podziemnym, przed-aryjskie idee śiwaickie, podobne do religii dionizyjskich, gdzie szansę na wyzwolenie z okowów samsary dawał taniec, ekstaza, erotyzm i łagodność wobec siebie. Odnowienie pierwotnego śiwaizmu, tantryzmu i jogi było dziełem Lakuliśy, nie-aryjskiego kapłana, żyjącego prawdopodobnie na początku n.e. Rozwój tych nauk i ich wpływ na społeczeństwo zbiegł się w czasie z niebywałym wprost rozkwitem sztuki, literatury, mistyki i filozofii i trwał aż do inwazji muzułmańskich XII wieku (około 1200 lat).
Wojna dwóch bratnich rodów doprowadziła do unicestwienia, w sensie mitologicznym, całego świata wedyjskiego, który opierał się na koncepcji przestrzegania dharmy przez wszystkie warny, ale warnie ksiatrijów nadał niemal boską moc tworzenia na obcym terenie nowych państwowości i zabezpieczania ich pozycji ekonomicznych. Ksiatrijowie byli jak bogowie i wolno im było wszystko, pod jednym warunkiem — dopełniania rozbudowanych ceremoniałów ofiary wedyjskiej. Przebieg ofiary wedyjskiej był odtworzeniem aktu kosmogonicznego oraz rytem podtrzymującym harmonię i samo istnienie świata. To ksiatrija ustanawiał porządek świata na swojej ziemi, kapłan był tylko strażnikiem ognia, a bramin — tylko recytatorem świętych Wed.
[...]
Bramini układający pieśni Mahabharaty przesadzali być może w opisie niecnych czynów ksiatrijów, ale ich analizy powstawania gniewu, złości, pożądania i nienawiści, które, zrazu niewinne, napędzały i wciągały w wir ogłupienia całe potężne rody arystokracji, świadczą nie tylko o zmyśle obserwacji i chęci zaradzenia złu, ale o wiedzy jaką już posiedli studiując nowe prądy. Wspaniała analiza „wejścia w konflikt” i takiego zawiązania intrygi, by wycofanie się nie było możliwe, godna jest najlepszych strategów. Oni także uznali, jak Budda i Mahawira, że to namiętności władców burzą porządek społeczny. Przystali więc na powolne kształtowanie się nowego i przenikanie nowych wierzeń, pochodzących od ludów dotychczas niemych i wzgardzanych. Tylko bowiem rozbicie od zewnątrz zamkniętego koła wedyjskiego świata dawało nadzieję na utworzenie nowej Sanatana Dharmy. Stary świat oparty na recytacji Wed i skupiony wokół ognia był heroiczną próbą wprowadzenia zasad rozumnych: idealnego podziału pracy i ustanowienia dobrych kontaktów z siłami przyrody, bez podporządkowania się komukolwiek. Lecz nikomu nie podporządkowana wola rozrosła się w pychę. Nowy świat zrezygnuje więc z rozumu i wesprze się o pojęcie całkowitego oddania się Najwyższej Istocie Boskiej, bowiem okazało się, że człowiek w ogóle nie ma wpływu na swoje losy. Kriszna, przyjaciel Pandawów, tajemniczy wojownik z Dwarki, nie pochodzący z rodów indoeuropejskich stanie się ową Najwyższą Boską Istotą, zdolną przy pomocy człowieka uwolnionego od pragnień uratować świat. Ale to jest wniosek późniejszy.
[...]
Bramini układający pieśni Mahabharaty przesadzali być może w opisie niecnych czynów ksiatrijów, ale ich analizy powstawania gniewu, złości, pożądania i nienawiści, które, zrazu niewinne, napędzały i wciągały w wir ogłupienia całe potężne rody arystokracji, świadczą nie tylko o zmyśle obserwacji i chęci zaradzenia złu, ale o wiedzy jaką już posiedli studiując nowe prądy. Wspaniała analiza „wejścia w konflikt” i takiego zawiązania intrygi, by wycofanie się nie było możliwe, godna jest najlepszych strategów. Oni także uznali, jak Budda i Mahawira, że to namiętności władców burzą porządek społeczny. Przystali więc na powolne kształtowanie się nowego i przenikanie nowych wierzeń, pochodzących od ludów dotychczas niemych i wzgardzanych. Tylko bowiem rozbicie od zewnątrz zamkniętego koła wedyjskiego świata dawało nadzieję na utworzenie nowej Sanatana Dharmy. Stary świat oparty na recytacji Wed i skupiony wokół ognia był heroiczną próbą wprowadzenia zasad rozumnych: idealnego podziału pracy i ustanowienia dobrych kontaktów z siłami przyrody, bez podporządkowania się komukolwiek. Lecz nikomu nie podporządkowana wola rozrosła się w pychę. Nowy świat zrezygnuje więc z rozumu i wesprze się o pojęcie całkowitego oddania się Najwyższej Istocie Boskiej, bowiem okazało się, że człowiek w ogóle nie ma wpływu na swoje losy. Kriszna, przyjaciel Pandawów, tajemniczy wojownik z Dwarki, nie pochodzący z rodów indoeuropejskich stanie się ową Najwyższą Boską Istotą, zdolną przy pomocy człowieka uwolnionego od pragnień uratować świat. Ale to jest wniosek późniejszy.
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
— nazwa nadana przez Indoeuropejczyków tubylczym plemionom z dolin Indusu i Gangi, być może starożytnym ludom drawidyjskim. Były to ludy ciemnoskóre, mówiące różnymi dialektami, mieszkające w umocnionych osadach Indii północno-zachodnich, prawdopodobnie dalecy spadkobiercy upadłej i zapominanej cywilizacji Harappy i Mohendżo Daro. W czasach wedyjskich byli traktowani jak słudzy-niewolnicy. Część z nich z całą pewnością uległa cywilizacji aryjskiej, wchodząc w skład warny siudrów, a część pozostała poza warnami, poza kastami. Mechanizmy regulujące wchodzenie do nowego, warnowego systemu społeczeństwa, pozostawanie poza czy też nagłe bycie wykluczonym z systemu warnowego nie są znane i pozostają największą tajemnicą. Należy założyć, że chodziło o przyjęcie zupełnie nowego systemu wartości, propagowanego przez braminów i spisanego w Wedach. Nie wiadomo, co decydowało i na jakiej zasadzie niektóre ludy korzystały z procesu regulacji życia społecznego przez aryjskich przybyszów, a inne — nie korzystały.
Nie wiadomo kiedy zdecydowano się na zapisanie tekstów, ale widać wyraźnie, że bramini zupełnie nie byli zainteresowani wynalazkiem, jakim było pismo. Jest rzeczą charakterystyczną, że nie włożyli żadnego wysiłku w utworzenie jednej kopii, ani nie ustalili żadnej jednej wersji pisanej — zrobili to dopiero w XIX wieku językoznawcy przybyli z Europy, wtedy gdy poważnie zainteresowano się sanskrytem i zaczęto go badać. Wprawdzie Wedy zostały w czasach nowożytnych zapisane we wszystkich alfabetach wszystkich języków Indii, to wersją najbardziej dziś studiowaną przez badaczy jest ta zapisana alfabetem devanagari, którego najstarsze inskrypcje pochodzą z VII wieku, a ustalenie ostatecznego kształtu — z XII wieku.
[...]
Właśnie, co to znaczy powstawały? Co to znaczy kodyfikacja? Czy kodyfikacja to jest zapisanie tekstu pismem czy tylko kolejne, bardziej precyzyjne opracowanie gramatyczne. W wielu pracach znajdowałam informację, że Wedy zostały spisane między 560 a 480 p.n.e. Właściwie nigdzie nie znalazłam jasnej i klarownej informacji, kiedy Wedy zostały zapisane (ani kiedy zostały spisane pozostałe teksty śruti). Poza jednym wyjątkiem: Eugeniusz Słuszkiewicz przytacza relację arabskiego uczonego, który odwiedził Kaszmir przed rokiem 1030 i wspominał o niedawnym spisaniu Wedy w Kaszmirze
[...]
Pradzieje i legendy Indii, Dialog 2001, str.26. W każdym razie problem przekształcania wielkich dzieł tradycji ustnej w literaturę, czyli pomnik jest wyjątkowo niejasny.
[...]
wspominał o niedawnym spisaniu Wedy w Kaszmirze
[...]
V wiek p.n.e. — wielki gramatyk indyjski Panini (520-460) układa gramatykę sanskrytu, która jest wprawdzie genialnym opisem morfologii języka, ale zatrzymuje jego rozwój. Panini podaje tak ścisłe reguły i zasady, że nie można ich omijać. Bramini nadal pieczołowicie przekazują Wedy w języku wedyjskim, a pozostałe teksty w sanskrycie klasycznym, opisanym przez Paniniego.
[...]
II wiek p.n.e. — pojawia się określenie sanskrita, co oznacza, że język, którym mówiono do tej pory, ale którym już nie wszyscy się posługują, został opisany w najmniejszym szczególe i stał się „ukończony”, „wypolerowany”, „pełny”. Ale wtedy też wychodzi z użycia. Bramini nadal przekazują swoim synom Wedy w języku oryginału, lecz elita mówiąca w sanskrycie coraz bardziej zmniejsza się liczebnie. Już zapisano teksty buddyjskie w prakrycie pali, a teksty dżinijskie w prakrycie ardhamagadhi. Ale Wed wciąż nie zapisuje się.
[...]
100-1100 n.e., a niektórzy uważają, że aż do XIV wieku — następuje powolne zapisywanie hymnów i pieśni wedyjskich w alfabetach poszczególnych języków lokalnych. Tak więc każdy język indyjski posiada swoją wersję zapisu we własnym alfabecie lokalnym, które wszystkie pochodzą od brahmi. Języki drawidyjskie zapisały Wedy już około VII wieku, jak się uważa wcześniej niż języki północne. Dopiero gdy sanskryt przestaje być używany, bramini decydują się spisać starożytne teksty. Trwa silna tradycja przekazu ustnego.
[...]
XIX wiek — Europejczycy odkrywają sanskryt i hymny wedyjskie (nie wiadomo kiedy) zapisane, a więc czytają je zamiast słuchać. Powstaje językoznawstwo. Wedy i teksty towarzyszące stają się literaturą, którą można czytać po cichu.
[...]
Właśnie, co to znaczy powstawały? Co to znaczy kodyfikacja? Czy kodyfikacja to jest zapisanie tekstu pismem czy tylko kolejne, bardziej precyzyjne opracowanie gramatyczne. W wielu pracach znajdowałam informację, że Wedy zostały spisane między 560 a 480 p.n.e. Właściwie nigdzie nie znalazłam jasnej i klarownej informacji, kiedy Wedy zostały zapisane (ani kiedy zostały spisane pozostałe teksty śruti). Poza jednym wyjątkiem: Eugeniusz Słuszkiewicz przytacza relację arabskiego uczonego, który odwiedził Kaszmir przed rokiem 1030 i wspominał o niedawnym spisaniu Wedy w Kaszmirze
[...]
Pradzieje i legendy Indii, Dialog 2001, str.26. W każdym razie problem przekształcania wielkich dzieł tradycji ustnej w literaturę, czyli pomnik jest wyjątkowo niejasny.
[...]
wspominał o niedawnym spisaniu Wedy w Kaszmirze
[...]
V wiek p.n.e. — wielki gramatyk indyjski Panini (520-460) układa gramatykę sanskrytu, która jest wprawdzie genialnym opisem morfologii języka, ale zatrzymuje jego rozwój. Panini podaje tak ścisłe reguły i zasady, że nie można ich omijać. Bramini nadal pieczołowicie przekazują Wedy w języku wedyjskim, a pozostałe teksty w sanskrycie klasycznym, opisanym przez Paniniego.
[...]
II wiek p.n.e. — pojawia się określenie sanskrita, co oznacza, że język, którym mówiono do tej pory, ale którym już nie wszyscy się posługują, został opisany w najmniejszym szczególe i stał się „ukończony”, „wypolerowany”, „pełny”. Ale wtedy też wychodzi z użycia. Bramini nadal przekazują swoim synom Wedy w języku oryginału, lecz elita mówiąca w sanskrycie coraz bardziej zmniejsza się liczebnie. Już zapisano teksty buddyjskie w prakrycie pali, a teksty dżinijskie w prakrycie ardhamagadhi. Ale Wed wciąż nie zapisuje się.
[...]
100-1100 n.e., a niektórzy uważają, że aż do XIV wieku — następuje powolne zapisywanie hymnów i pieśni wedyjskich w alfabetach poszczególnych języków lokalnych. Tak więc każdy język indyjski posiada swoją wersję zapisu we własnym alfabecie lokalnym, które wszystkie pochodzą od brahmi. Języki drawidyjskie zapisały Wedy już około VII wieku, jak się uważa wcześniej niż języki północne. Dopiero gdy sanskryt przestaje być używany, bramini decydują się spisać starożytne teksty. Trwa silna tradycja przekazu ustnego.
[...]
XIX wiek — Europejczycy odkrywają sanskryt i hymny wedyjskie (nie wiadomo kiedy) zapisane, a więc czytają je zamiast słuchać. Powstaje językoznawstwo. Wedy i teksty towarzyszące stają się literaturą, którą można czytać po cichu.
Termin stosunkowo późny (nie występuje w Wedach), zapożyczony z drawidyjskiego, w języku tamilskim czasownik puczu oznacza oblewanie podobizn bóstw rozgrzanym masłem i obsypywanie czerwonym proszkiem, co oznacza adorację, oddawanie czci.
Wspierali sztukę i starożytną literaturę indyjską, sanskryt i język bengalski, uważany powszechnie za najbogatszy i najbardziej szlachetny ze wszystkich języków indyjskich prakriti wywodzących się z sanskrytu (mieli w pogardzie ubogi i nazbyt potoczny język hindi, bez tradycji i wówczas bez literatury). Chcąc oczyścić indyjskie obyczaje i tradycje z wszelkich wstecznych, nagromadzonych przez wieki przekłamań, powrócili do czystości i autorytetu Wed, Upaniszad i Brahmasutr. Uważali, że najlepszym sposobem uzyskania wewnętrznego szczęścia — cel hinduskiej religijności — jest prawe życie (dharma), medytacja i poddanie Najwyższej Boskiej Istocie.
Cytowaną w Wedach rzekę Saraswati, nieistniejący już dziś dopływ Indusu, nad którym za czasów wedyjskich riszi inkantowali hymny do bogini Saraswati, opiekunki literatury, poezji, muzyki i pieśni, pamięć zbiorowa umieściła pod Gangą.
Związana z Śiwą jako oddana, stabilizująca i łagodząca energia żeńska. Kiedy Śiwa czytał jej Wedy, Parwati zasnęła. Oburzony, strącił ją z piedestału Himalajów i kazał zamieszkać wśród rybaków. Przybrała postać małej dziewczynki i mieszkała nad morzem, a gdy podrosła, ogłoszono, że jej mężem zostanie ten, kto złapie rekina, który niszczył sieci rybaków. Śiwa przybył do wioski jako przystojny rybak i po unieszkodliwieniu rekina, zdobył rękę Parwati.
Od momentu przybycia do Pondicherry poświęcił się głębokim studiom nad starożytną jogą. Założone w 1914 roku czasopismo Arya dawało wykładnię wielkiej syntezy filozoficznej Aurobindo, w której przedstawił on nową wizję człowieka i historii, możliwości osiągnięcia przez ludzkość stanu boskiego, boskiej harmonii i jedności. Omawiał prawdziwy sens starożytnych Wed, pogłębione znaczenie Upaniszad i Bhagawadgity oraz innych, zapoznanych aspektów duchowości starożytnej kultury indyjskiej. Powstały niezwykłe prace: La Vie divine, La Synthese des Yogas, Le Cycle humain, L'Ideal de l'Unite humaine, La Poesie future, Le Secret du Veda, Huit Oupanishads, Essai sur la Gita, Les Fondements de la culture indienne i inne. Czasopismo Arya było wydawane do 1921 roku. Oddziaływanie Aurobindo jako wielkiego myśliciela epoki było ogromne i z woli jego uczniów powstał aszram, dający schronienie twórcy niezwykłej myśli. W grudniu 1926 roku Śri Aurobindo opuścił świat zewnętrzny i przestał się pokazywać publicznie, choć nie zerwał całkowicie kontaktów z uczniami, czuwając nad ich sadhaną i utrzymując liczną korespondencję. Jednak całkowicie pochłonęła go joga i czysta filozofia. Był bardziej wizjonerem niż myślicielem. Chciał zmienić nie świat, lecz człowieka.
I wreszcie tancerka profesjonalna, gopika, która wykonywała zawód dziedzicznie i przekazywała swe umiejętności córce. Studiowała Natjasiastrę, traktat o tańcu, muzyce, sztuce dramatycznej i recytacji, napisany w I wieku n.e. przez Bharatę i uważany za piątą Wedę, w którym zawarto podstawowe zasady tworzenia teatru i układania spektakli, kompozycji utworów muzycznych i poetyckich oraz mimiki, czyli sztuki układania twarzy, abhinaya. Od starożytności była to jedna z najważniejszych umiejętności, pomocna w rozwijaniu wszystkich pozostałych sztuk ekspresyjnych. Abhinaya twarzy, na której wyraźnie miały malować się uczucia złości, nienawiści, pożądania, zazdrości, strachu czy miłości, wymagała wielu lat pracy i wyćwiczenia inteligencji. Studiowała abhinayę ciała i równie trudny, skodyfikowany język gestów i układu rąk, hasty i mudry, a każdy gest miał w tekście sanskryckim precyzyjnie określoną formułę i ściśle przyporządkowane układy mimiki twarzy. Gopika do utraty tchu powtarzała w ćwiczeniach 108 klasycznych pozycji Ananda Tandawy, szukając odpowiedniego ruchu, gati, dla każdej stopy.
Koniec Wed, czyli wedanta, składa się z dwóch rodzajów pism, są to aranjaki i upaniszady. Aranjaki były tworzone przez małe grupy pustelników mieszkających w lasach (aranja=las) i mają charakter spekulacyjny-metafizyczny.
[...]
Istnieje wiele różnych recenzji każdej Wedy, istniały bowiem różne szkoły wedyjskie, tak zwane gałęzie, a każda z tych gałęzi podawała nie tylko własne zrozumienie, ale pisała własne brahmana i aranjaki, więc i upaniszad było tyle, ile szkół wedyjskich. Jeśli jeden z tekstów mówi, że było 1180 gałęzi czterech Wed, to upaniszad też mogło być tyle. Do naszych czasów dotrwała niewielka ilość tych gałęzi, i tak do Rigwedy mamy dwie upaniszady, do Samawedy — dwie, do Jadźurwedy — siedem. Do Atharwawedy zaliczany bywa cały szereg przeważnie późniejszych, krótkich utworów, powstałych z pewnością poza obrębem trzech Wed; tylko trzy zawierają czystą naukę wedanty i wraz z pozostałymi spotykane są we wszystkich ważniejszych zbiorach. Ogólnej liczby wszystkich upaniszad nie sposób określić z całą pewnością, istnieje bowiem wiele apokryfów, aż do czasów niemal współczesnych. Tradycja przekazuje liczbę 108 jako liczbę pełną, ale tylko 13 pochodzi z okresu wedyjskiego i traktowane były jako śruti, objawione.
[...]
Istnieje wiele różnych recenzji każdej Wedy, istniały bowiem różne szkoły wedyjskie, tak zwane gałęzie, a każda z tych gałęzi podawała nie tylko własne zrozumienie, ale pisała własne brahmana i aranjaki, więc i upaniszad było tyle, ile szkół wedyjskich. Jeśli jeden z tekstów mówi, że było 1180 gałęzi czterech Wed, to upaniszad też mogło być tyle. Do naszych czasów dotrwała niewielka ilość tych gałęzi, i tak do Rigwedy mamy dwie upaniszady, do Samawedy — dwie, do Jadźurwedy — siedem. Do Atharwawedy zaliczany bywa cały szereg przeważnie późniejszych, krótkich utworów, powstałych z pewnością poza obrębem trzech Wed; tylko trzy zawierają czystą naukę wedanty i wraz z pozostałymi spotykane są we wszystkich ważniejszych zbiorach. Ogólnej liczby wszystkich upaniszad nie sposób określić z całą pewnością, istnieje bowiem wiele apokryfów, aż do czasów niemal współczesnych. Tradycja przekazuje liczbę 108 jako liczbę pełną, ale tylko 13 pochodzi z okresu wedyjskiego i traktowane były jako śruti, objawione.
Gwarantował porządek społeczny — kowal z siudrów nie mógł nauczać Wed, ale ksiatrija musiał podkuć konia i był od niego zależny, ksiatrija wymieniał ciosy podczas bitwy, a wajsia — pieniądze, bramin objaśniał teksty i wszystkim udzielał nauk. Lecz żaden z nich nie był ani ważniejszy, ani lepszy od pozostałych.
Największym osiągnięciem aryjskich przybyszów, było skomponowanie Wed, zbioru hymnów i rytualnych formuł recytowanych przez poetów, wieszczów i leśnych mędrców, riszi. Zapisywanie tych tekstów nastąpiło dopiero w wiekach średnich i wiadomo, że szło opornie i opieszale, tak jakby cały proces zapisywania był wyraźnie powstrzymywany przez tradycję niezapisywania.
[...]
Historia ustnej tradycji przekazu Wed jest znacznie ciekawsza niż ich żywot utrwalony na piśmie.
[...]
Ciekawszy jest powód, dla którego Wedy nie były zapisywane przez okres 3000 lat niż fakt, że wreszcie zapisane zostały.
[...]
Okres przenikania wierzeń indoeuropejskich na tereny północnych Indii i nad Gangę, spisywanie mantr i ich wykładni znaczeniowej, formułowanie pierwszego rozumienia pogłębionej myśli religijnej najeźdźców i przyjmowanie nowych bogów-idei z jednoczesnym zachowaniem własnych pojęć duchowych, wzajemne poznawanie się i przenikanie kultur oraz tworzenie się sanskrytu, to trwający tysiąc lat okres wedyjski, od 1600 do 600 p.n.e. Dzięki silnej tradycji przekazu ustnego wszystkie pieśni zachowały swą pierwotną wersję językową — bramini przekazywali je synom z pokolenia na pokolenie, trzymając się wiernie tekstu. Uważa się, że Wedy powstały, tak jak bogowie, ze świętej sylaby om, więc sacrum zawarte jest nie tylko w samej treści, ale i w dźwięku.
[...]
Nie wolno jednak traktować Wed jako tekstu świętego o podobnym znaczeniu kanonicznym jakie mają święte księgi religii świata semickiego, Biblia, Nowy Testament i Koran. W religiach hindu nigdy nie pojawiła się ortodoksja oparta na jednej księdze, nie istniał też nigdy jakiś jeden jedyny kanon wiary, obowiązujący wszystkich ludzi religijnych w całych Indiach. W okresie wedyzmu pojawiały się wśród braminów spory doktrynalno-religijne, niekiedy tak ostre, że prowadziły aż do wykluczenia całej bramińskiej dżati z warny braminów, ale rozgrywały się one na powierzchni rozważań wysoko intelektualnych i dotyczyły tylko niewielkiej grupy społecznej. Obok wedyzmu rozwijały się bujnie inne religie (Śiwy, Wisznu, Kriszny, Kali, Durgi).
[...]
Traktowanie Wed jako tekstów świętych oznacza poszanowanie tradycji i typowe dla hindusów przekonanie o nienaruszalności i czystości początku — wszystko co powstało „u zarania dziejów” jawi się jako boskie, duchowe, a więc święte.
[...]
Budda odrzucił świętość Wed, opierając poszukiwania duchowe nie na skodyfikowanych, niezmiennych tekstach, lecz na indywidualnym doświadczeniu wewnętrznym.
[...]
Język w jakim Wedy były przekazywane stał się wraz z upływem czasu tak niezrozumiały, że święte strofy wymagały komentarzy i objaśnień. Każdy zbiór opatrzony został tekstem zawierającym trzy poziomy komentarzy — brahmany, aranjaki i upaniszady. Mantry i brahmany to pisma usłyszane, śruti przez siedmiu leśnych mędrców riszi, nad rzeką Saraswati.
[...]
Są jednym z najobszerniejszych gatunków literatury indyjskiej. Te komentarze prozą do mantr zostały ułożone w języku wedyjskim około V wieku p.n.e. i są przypisywane różnym szkołom wedyjskim. Jako, że ofiara była najistotniejszym elementem rytuału, podają szczegółowe instrukcje dotyczące składania ofiar i objaśniają legendy i mity. Są najstarszymi z zachowanych tekstów zajmujących się rozważaniami filozoficznymi i kwestiami języka, a brahmana Rigwedy jest najstarszą ze wszystkich. Brahmany zawierają też aranjaki, teksty leśne, i Upaniszady, nazywane Wedantą, czyli zakończeniem Wed. Wedanta przetrwała do naszych czasów w żywej tradycji, dając podwaliny większości współczesnych szkół filozoficznych. O ile bowiem brahmana właściwe są w swej treści jałowe, dziwaczne i bezpłodne, o tyle Wedanta olśniewa najwyższą mądrością, zgromadzoną przez leśnych mędrców podczas „tajemnych posiedzeń”.
[...]
Historia ustnej tradycji przekazu Wed jest znacznie ciekawsza niż ich żywot utrwalony na piśmie.
[...]
Ciekawszy jest powód, dla którego Wedy nie były zapisywane przez okres 3000 lat niż fakt, że wreszcie zapisane zostały.
[...]
Okres przenikania wierzeń indoeuropejskich na tereny północnych Indii i nad Gangę, spisywanie mantr i ich wykładni znaczeniowej, formułowanie pierwszego rozumienia pogłębionej myśli religijnej najeźdźców i przyjmowanie nowych bogów-idei z jednoczesnym zachowaniem własnych pojęć duchowych, wzajemne poznawanie się i przenikanie kultur oraz tworzenie się sanskrytu, to trwający tysiąc lat okres wedyjski, od 1600 do 600 p.n.e. Dzięki silnej tradycji przekazu ustnego wszystkie pieśni zachowały swą pierwotną wersję językową — bramini przekazywali je synom z pokolenia na pokolenie, trzymając się wiernie tekstu. Uważa się, że Wedy powstały, tak jak bogowie, ze świętej sylaby om, więc sacrum zawarte jest nie tylko w samej treści, ale i w dźwięku.
[...]
Nie wolno jednak traktować Wed jako tekstu świętego o podobnym znaczeniu kanonicznym jakie mają święte księgi religii świata semickiego, Biblia, Nowy Testament i Koran. W religiach hindu nigdy nie pojawiła się ortodoksja oparta na jednej księdze, nie istniał też nigdy jakiś jeden jedyny kanon wiary, obowiązujący wszystkich ludzi religijnych w całych Indiach. W okresie wedyzmu pojawiały się wśród braminów spory doktrynalno-religijne, niekiedy tak ostre, że prowadziły aż do wykluczenia całej bramińskiej dżati z warny braminów, ale rozgrywały się one na powierzchni rozważań wysoko intelektualnych i dotyczyły tylko niewielkiej grupy społecznej. Obok wedyzmu rozwijały się bujnie inne religie (Śiwy, Wisznu, Kriszny, Kali, Durgi).
[...]
Traktowanie Wed jako tekstów świętych oznacza poszanowanie tradycji i typowe dla hindusów przekonanie o nienaruszalności i czystości początku — wszystko co powstało „u zarania dziejów” jawi się jako boskie, duchowe, a więc święte.
[...]
Budda odrzucił świętość Wed, opierając poszukiwania duchowe nie na skodyfikowanych, niezmiennych tekstach, lecz na indywidualnym doświadczeniu wewnętrznym.
[...]
Język w jakim Wedy były przekazywane stał się wraz z upływem czasu tak niezrozumiały, że święte strofy wymagały komentarzy i objaśnień. Każdy zbiór opatrzony został tekstem zawierającym trzy poziomy komentarzy — brahmany, aranjaki i upaniszady. Mantry i brahmany to pisma usłyszane, śruti przez siedmiu leśnych mędrców riszi, nad rzeką Saraswati.
[...]
Są jednym z najobszerniejszych gatunków literatury indyjskiej. Te komentarze prozą do mantr zostały ułożone w języku wedyjskim około V wieku p.n.e. i są przypisywane różnym szkołom wedyjskim. Jako, że ofiara była najistotniejszym elementem rytuału, podają szczegółowe instrukcje dotyczące składania ofiar i objaśniają legendy i mity. Są najstarszymi z zachowanych tekstów zajmujących się rozważaniami filozoficznymi i kwestiami języka, a brahmana Rigwedy jest najstarszą ze wszystkich. Brahmany zawierają też aranjaki, teksty leśne, i Upaniszady, nazywane Wedantą, czyli zakończeniem Wed. Wedanta przetrwała do naszych czasów w żywej tradycji, dając podwaliny większości współczesnych szkół filozoficznych. O ile bowiem brahmana właściwe są w swej treści jałowe, dziwaczne i bezpłodne, o tyle Wedanta olśniewa najwyższą mądrością, zgromadzoną przez leśnych mędrców podczas „tajemnych posiedzeń”.
Bogowie Wisznu i Śiwa nie należeli do panteonu bóstw wedyjskich, pierwszy był zaledwie pomocnikiem Indry, a drugi odgrywał ogromną rolę, ale tylko w religijności „ludowej”. Wedy dają świadectwo idei religijnych elity, arystokracji i kapłanów, ale pomijają całkowicie warstwy tubylcze, ludowe, o religijności szamańskiej. Dopiero w VII wieku n.e. Wisznu i Śiwa weszli na trwałe w krąg całej religijności hindu.
[...]
Wiele innych postaci mitologicznych jest awatarami Wisznu — Manu, nazywany prawodawcą, mędrzec Narada, Wedawjasa, kompilator Wed i Wjasa, kompilator Mahabharaty.
[...]
Wiele innych postaci mitologicznych jest awatarami Wisznu — Manu, nazywany prawodawcą, mędrzec Narada, Wedawjasa, kompilator Wed i Wjasa, kompilator Mahabharaty.
*


