religie
religie, filozofie, praktyki duchowe…
animizm Drawidowie, kraj Czolów, pariasi
Ryty i rytuały śiwaickie należą do najstarszej warstwy religijnej ludzkości, stanowiąc pomost między animizmem, a próbą bardziej systematycznego zrozumienia świata. Stamtąd pochodzą najbardziej pierwotne symbole —
Wszyscy Czolowie wielbili boga Śiwę, ale wzorowa tolerancja religijna była filarem ich państwa. Okres między X a XIII wiekiem został uznany za jeden z najlepszych okresów w dziejach sztuki indyjskiej, kiedy brązy osiągnęły najwyższy kunszt nie mając sobie równych. Śiwa tańczący pod postacią Nataradży, i związana z nim mitologia kosmicznego tańca, na trwałe zdobył sobie miejsce w religii wszystkich hindusów. W Indiach północnych, Śiwa medytuje na szczycie świętej góry Kailasy, w pokrytych śniegiem Himalajach, w Indiach południowych — tańczy w ekstazie i uśmiecha się do ludzi. Za czasów Pallawów życie religijne zdominowali buddyści i dżiniści, a ulubionym bogiem władców stał się Wisznu, występujący często pod tajemniczą postacią kobiecą, nazywany wtedy Mohini. Koczownicy mieszkający na rubieżach państwa nie ulegli braminizacji, pozostając przy wierzeniach animistycznych. Tolerancja religijna nadal była regułą.
— fr. intouchables; chociaż Konstytucja z 1955 roku w żadnym wypadku nie zniosła systemu warn, to jednak wypowiedziała się kategorycznie przeciwko niedotykalności. Artykuł 17 Konstytucji, zatytułowany „Prawo przeciw dyskryminacji rasowej i religijnej”, jednoznacznie znosi niedotykalność, zabrania stosowania takiego kryterium w jakiejkolwiek formie, a niedostosowanie się do powyższego i wystawienie osoby na przykrości wynikłe z powyższego jest uważane za wykroczenie i podlega karze. Jest ich w Indiach około 160 milionów. W dawnych Indiach nie mogli uczęszczać do świątyń, gdyż nie byli wyznawcami żadnej z religii hindu; pozostawali pod wpływem pierwotnego szamanizmu i animizmu. W toku dziejów podlegali jednak systematycznej, podstawowej braminizacji.
bon miejsca sacrum
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
[...]
Dla hindusów — wiecznie biały wierzchołek góry jest lingą Śiwy, a on sam jako wielki jogin, siedzi nieopodal szczytu na tygrysiej skórze pogrążony w odwiecznej medytacji, która utrzymuje świat w istnieniu. Dla buddystów — jest siedzibą Samwary, tantrycznej formy Śiwy. Dżiniści uważają, że ich pierwszy prorok uzyskał tu wyzwolenie. Tybetańczycy należący do religii bon mają ją za punkt centralny mitycznego kraju i miejsce zejścia z nieba na ziemię jego twórcy. Wielki jogin Tybetu, Milarepa, spędził tu w ascezie 11 lat.
[...]
Dla hindusów — wiecznie biały wierzchołek góry jest lingą Śiwy, a on sam jako wielki jogin, siedzi nieopodal szczytu na tygrysiej skórze pogrążony w odwiecznej medytacji, która utrzymuje świat w istnieniu. Dla buddystów — jest siedzibą Samwary, tantrycznej formy Śiwy. Dżiniści uważają, że ich pierwszy prorok uzyskał tu wyzwolenie. Tybetańczycy należący do religii bon mają ją za punkt centralny mitycznego kraju i miejsce zejścia z nieba na ziemię jego twórcy. Wielki jogin Tybetu, Milarepa, spędził tu w ascezie 11 lat.
buddyzm ahimsa, Ajurweda, atman, awatara, Bhutan-Nepal-Tybet, cesarstwo Asioki, czakra, daty, Devi, Durga, Kali i inne boginie, dharma, dr Ambedkar, Gurkhowie, hindu, India, Indie północne i Nepal, Indie południowe, Jezus z Nazaretu, Kabir, Kaszmir i Ladakh, kobieca ścieżka duchowa, kraj Czolów, Kriszna i Radha, las indyjski, liczby, list pilota, Mahabharata, mantra, Medytacja i psychologia, miejsca sacrum, Mustang, muzułmanie, nirwana, obrzędy i święta, om, padma, pariasi, Pieśń na cześć Buddy, prana, przekaz ustny — zapisany, przewodnik po kuchni, religia rzeki Gangi, riszi, samadhi, sufi, Swami Vijayananda, świątynia, tanka, U.G. Krishnamurti, warna, wedanta, Wedy, Wielcy Mogołowie, Wisznu i Lakszmi
Ahimsa została rozpowszechniona w VI wieku p.n.e. przez leśnych mędrców, riszi, a następnie przejęta i ściśle przestrzegana przez dżinistów i buddystów. Stała się z biegiem lat naczelną zasadą właściwie całej etyki hindu, a dziś leży u podstaw ruchów rozwijających ideę wegetarianizmu.
Czaraka ze starożytnego miasta Takszasili stworzył pierwsze przekazane potomności dzieło lekarskie. Było przeznaczone do opanowania ustnego, w formie rozmowy między Atreją-lekarzem a uczniami, każda rozmowa kończyła się wierszem. Czaraka-Samhita ukazuje niezwykły poziom ziołolecznictwa, a zbiory ziół i leków przewyższają zbiory egipskie, z których zresztą wiele było zwyczajowo importowanych z Indii. Medycyna jako „mądrość życia” stanowiła podstawę nauczania w wielkich ośrodkach nauki. W Takszasili (dziś Taxila), która leżała na głównej trasie łączącej Azję Centralną z Indiami Środkowymi, a następnie była stolicą Gandhary Zachodniej, mieściło się słynne centrum nauk medycznych i buddyjskich.
Buddyzm całkowicie odrzuca koncepcję duszy indywidualnej, a więc odrzuca atmana, który po śmierci łączy się z brahmanem.
Podejrzliwość wobec boskiego aspektu mistrza duchowego manifestują chrześcijanie, ortodoksyjni muzułmanie i buddyści odłamu therawada. Korzyść jaka płynie z przekonania o wielości boskich awatar zstępujących co jakiś czas na ziemię, to uniknięcie totalitaryzmu religijnego.
[...]
Niektóre sekty (buddyzm therawada) ubóstwiły Buddę i uważając go za Boga, Lorda Buddę, oddają mu cześć. Jest On dla nich iszta dewatą, boskością, która prowadzi ku wyzwoleniu dzięki głębokiemu zawierzeniu i zaufaniu (bhakti) jego Osobie.
[...]
Niektóre sekty (buddyzm therawada) ubóstwiły Buddę i uważając go za Boga, Lorda Buddę, oddają mu cześć. Jest On dla nich iszta dewatą, boskością, która prowadzi ku wyzwoleniu dzięki głębokiemu zawierzeniu i zaufaniu (bhakti) jego Osobie.
Ranne przebudzenie w urzekającym świecie gór. Po śniadaniu — trekking do wiszącego na skale klasztoru Takstang, a po drodze herbatka i odpoczynek na platformie, skąd rozpościera się oszałamiający widok na „tygrysią norę” (możliwość wynajęcia małego konika-muła za 300,- rupii do samego klasztoru lub za 250,- rupii do platformy widokowej). Po niezliczonych schodach wdrapujemy się coraz wyżej, w tajemniczą krainę kontemplacji i medytacji, zadumy i refleksji, zostawiając w dole ciemne otchłanie bezdennych przepaści, gdzie jak w czarnych dziurach nikną złe myśli i troski zdrożonego wędrowca… Powrót w doliny i lunch w Paro. Muzeum Narodowe Ta Dzong (jedyne w Bhutanie). Po południu, przejazd do stolicy królestwa Bhutanu, Thimpu. Zwiedzanie: jedyny w swoim rodzaju klasztor żeński, czorten królowej i najstarszy dzong doliny (z XII wieku) z niezwykłym malowidłem Koła Życia, a także buddyjska świątynia, w której można uczestniczyć w pudży. Wieczorny spacer po mieście. Kolacja i nocleg w Thimpu.
[...]
Dwie opcje (fakultatywnie) — 1. przejazd nad górską rzekę Trisulę na spływ pontonami (rafting 25$) lub wjazd kolejką linową (12$) do świątyni Manakamana i spacer granią z widokiem na łańcuch Manaslu; 2. stupa Swajambunath w Katmandu, wejście po 365 schodach na szczyt myśli buddyjskiej, kręcenie młynkami modlitewnymi na rzecz pokoju w świecie. Powrót do Katmandu, zakupy na Thamelu. Nocleg.
[...]
Dwie opcje (fakultatywnie) — 1. przejazd nad górską rzekę Trisulę na spływ pontonami (rafting 25$) lub wjazd kolejką linową (12$) do świątyni Manakamana i spacer granią z widokiem na łańcuch Manaslu; 2. stupa Swajambunath w Katmandu, wejście po 365 schodach na szczyt myśli buddyjskiej, kręcenie młynkami modlitewnymi na rzecz pokoju w świecie. Powrót do Katmandu, zakupy na Thamelu. Nocleg.
Mówi się, że cesarz Asioka był dla buddyzmu tym, kim dla chrześcijaństwa Konstantyn Wielki.
[...]
Po brutalnym rozprawieniu się z ludnością Kalingi (państwo we wschodnich Indiach, dzisiejsza Orissa) i jej całkowitym podporządkowaniu, w trakcie którego zginęło ponoć 50 tysięcy mieszkańców, Asioka z dynastii Maurjów zamknął się na długi czas w odosobnieniu. Do świata powrócił jako nowy człowiek. Przyjął dharmę Buddy, którą zapragnął rozprzestrzeniać w swoim państwie. Wspierał mnichów buddyjskich i fundował liczne klasztory. Prawdopodobnie podjął studia w znanym uniwersytecie buddyjskim w Takszasili, wielkim ówczesnym ośrodku medycyny i buddyzmu. Choć znamy niewiele szczegółów z jego życia, pozostawił po sobie wspomnienie władcy sprawiedliwego i oświeconego, głosiciela pokoju i dobroci. Podobno pijał greckie wino i jadał figi, a na swój dwór miał sprowadzić greckiego sofistę.
[...]
Cesarstwo Asioki rozciągało się od Afganistanu po Bengal i od Nepalu do południowego Dekanu, a ludy drawidyjskie osadzone całkiem na południu współpracowały z cesarzem. Asioka miał Czolów za przyjaciół. Posyłał nauczycieli buddyjskich z misją na Wschód do Chin i na Zachód do imperium perskiego, które sięgało aż do ziem helleńskich i rzymskich. W świecie helleńskim mnisi głosili nieznaną naukę o miłości, współczuciu i porzuceniu wszelkich dóbr. Dla Egiptu, Grecji, Babilonu i świata żydowskiego nauki te miały zupełnie nowy wydźwięk. W czasach już późniejszych, ale z posiewu myśli Asioki, zbudowano w Antiochii i Aleksandrii wiele buddyjskich klasztorów. Jeszcze w IV wieku naszej ery mówiono o „fałszywych prorokach z Indii” (fałszywych znaczyło niezrozumiałych dla ówczesnej mentalności).
[...]
1. Zabrania zabijania zwierząt, czy to na pokarm czy dla obrzędów religijnych. 2. Nakazuje okazywanie pomocy medycznej tym, którzy jej potrzebują, kopanie studni i obsadzanie drzewami pobocznych dróg. 3. Święci dwunasty rok rządów króla, a ludowi nakazuje świętować co pięć lat. 4. Wyryty w tym samym roku, porównuje obecny i poprzedni stan państwa. 5. Domaga się godziwego wynagrodzenia dla mnichów. 6. Nakazuje mianowanie funkcjonariuszy mających kontrolować dobrą pracę urzędników. 7. Ustanawia, że pragnieniem króla jest pogodzenie wszystkich wyznań religijnych. 8. Porównuje wady poprzednich władców z cnotami Asioki. 9. Zaleca stosowanie reguł Dharmy i praktykowanie współczucia oraz miłosierdzia. 10. Komentuje buddyjski tekst dotyczący próżnej chwały i kładzie nacisk na ostateczny cel życia. 11. Poleca stosowanie Dharmy. 12. Wzywa bezbożnych do nawrócenia. 13-14. Obydwa te edykty powtarzają poprzednie
[...]
Kluczowym pojęciem rządów Asioki była buddyjska dharma, której przestrzegał i próbował wpoić obywatelom cesarstwa — akuratność ośmiorakiej szlachetnej ścieżki, sprawiedliwość i odpowiedzialność społeczną. Stosował w praktyce zasadę ahimsy, wyrzekł się wojny i przemocy, zatrudniał wykształconych urzędników, których dobrze opłacał. Zbudował podstawy ekonomiczne dla systemu, który miał złagodzić, jeśli nie wykluczyć, głód i niedożywienie, a którego prawdziwy rozkwit przypadł na epokę Guptów, na lata 300-500 naszej ery.
[...]
Po brutalnym rozprawieniu się z ludnością Kalingi (państwo we wschodnich Indiach, dzisiejsza Orissa) i jej całkowitym podporządkowaniu, w trakcie którego zginęło ponoć 50 tysięcy mieszkańców, Asioka z dynastii Maurjów zamknął się na długi czas w odosobnieniu. Do świata powrócił jako nowy człowiek. Przyjął dharmę Buddy, którą zapragnął rozprzestrzeniać w swoim państwie. Wspierał mnichów buddyjskich i fundował liczne klasztory. Prawdopodobnie podjął studia w znanym uniwersytecie buddyjskim w Takszasili, wielkim ówczesnym ośrodku medycyny i buddyzmu. Choć znamy niewiele szczegółów z jego życia, pozostawił po sobie wspomnienie władcy sprawiedliwego i oświeconego, głosiciela pokoju i dobroci. Podobno pijał greckie wino i jadał figi, a na swój dwór miał sprowadzić greckiego sofistę.
[...]
Cesarstwo Asioki rozciągało się od Afganistanu po Bengal i od Nepalu do południowego Dekanu, a ludy drawidyjskie osadzone całkiem na południu współpracowały z cesarzem. Asioka miał Czolów za przyjaciół. Posyłał nauczycieli buddyjskich z misją na Wschód do Chin i na Zachód do imperium perskiego, które sięgało aż do ziem helleńskich i rzymskich. W świecie helleńskim mnisi głosili nieznaną naukę o miłości, współczuciu i porzuceniu wszelkich dóbr. Dla Egiptu, Grecji, Babilonu i świata żydowskiego nauki te miały zupełnie nowy wydźwięk. W czasach już późniejszych, ale z posiewu myśli Asioki, zbudowano w Antiochii i Aleksandrii wiele buddyjskich klasztorów. Jeszcze w IV wieku naszej ery mówiono o „fałszywych prorokach z Indii” (fałszywych znaczyło niezrozumiałych dla ówczesnej mentalności).
[...]
1. Zabrania zabijania zwierząt, czy to na pokarm czy dla obrzędów religijnych. 2. Nakazuje okazywanie pomocy medycznej tym, którzy jej potrzebują, kopanie studni i obsadzanie drzewami pobocznych dróg. 3. Święci dwunasty rok rządów króla, a ludowi nakazuje świętować co pięć lat. 4. Wyryty w tym samym roku, porównuje obecny i poprzedni stan państwa. 5. Domaga się godziwego wynagrodzenia dla mnichów. 6. Nakazuje mianowanie funkcjonariuszy mających kontrolować dobrą pracę urzędników. 7. Ustanawia, że pragnieniem króla jest pogodzenie wszystkich wyznań religijnych. 8. Porównuje wady poprzednich władców z cnotami Asioki. 9. Zaleca stosowanie reguł Dharmy i praktykowanie współczucia oraz miłosierdzia. 10. Komentuje buddyjski tekst dotyczący próżnej chwały i kładzie nacisk na ostateczny cel życia. 11. Poleca stosowanie Dharmy. 12. Wzywa bezbożnych do nawrócenia. 13-14. Obydwa te edykty powtarzają poprzednie
[...]
Kluczowym pojęciem rządów Asioki była buddyjska dharma, której przestrzegał i próbował wpoić obywatelom cesarstwa — akuratność ośmiorakiej szlachetnej ścieżki, sprawiedliwość i odpowiedzialność społeczną. Stosował w praktyce zasadę ahimsy, wyrzekł się wojny i przemocy, zatrudniał wykształconych urzędników, których dobrze opłacał. Zbudował podstawy ekonomiczne dla systemu, który miał złagodzić, jeśli nie wykluczyć, głód i niedożywienie, a którego prawdziwy rozkwit przypadł na epokę Guptów, na lata 300-500 naszej ery.
zielona, w stanie lotnym, o dwunastu płatkach lotosu, ulokowana w sercu. Łączy czakry dolne i czakry wyższe. Co najmniej od 3000 lat, od czasów leśnych mędrców, a później Buddy, ludzkość znajduje się na etapie rozwijania czakry serca; wszyscy mistycy, mędrcy i guru podkreślają konieczność świadomego otwierania się na miłość (nurt bhakti w Indiach, rozwijanie współczucia w buddyzmie, nauki Jezusa o miłości bliźniego). Na poziomie indywidualnym, słuchanie i patrzenie sercem to rozwijanie intuicji i przekraczanie ego, wyjście ku drugiemu. Na tym co najmniej poziomie sytuują się wszystkie świadome matki, niektórzy terapeuci i lekarze, a także wielu społeczników oraz wszyscy bez wyjątku prawdziwi guru (gdy wiedzie ich pycha i żądza władzy dusz, to znaczy, że ich świadomość pozostaje na poziomie trzeciej czakry). Trzeba podkreślić, że na Zachodzie człowiek w swej masie wciąż wycofuje się do poziomu czakry splotu słonecznego, czyli do poziomu dziecięcego infantylizmu i niebezpiecznego narcyzmu. Praca nad podniesieniem poziomu świadomości całego społeczeństwa wymaga czasu i ogromnego wysiłku ludzi przebudzonych.
Kaniszka, władca kuszański z Gandhary, podbija środkową dolinę rzeki Gangi; prawdopodobnie za jego czasów przedstawiono po raz pierwszy Buddę w postaci ludzkiej i ustalono kanon buddyjski, który został wyryty na miedzianych tabliczkach i zdeponowany w klasztorze Kundalawana w Kaszmirze; stolicą państwa Kuszanów była Takszasila, a inne wielkie ośrodki to Peszawar i Mathura
[...]
Afganowie niszczą buddyjski uniwersytet w Nalanda wyznaczając tym samym koniec buddyzmu w północnych Indiach
[...]
Afganowie niszczą buddyjski uniwersytet w Nalanda wyznaczając tym samym koniec buddyzmu w północnych Indiach
Za patriarchalnych czasów wedyjskich starożytne boginie ustąpiły miejsca męskim bogom słonecznej mocy, ale kult siakti, energii żeńskiej powrócił ze zdwojoną mocą w epoce klasycznej i późniejszych. Literatura epicka i opowieści mitologiczne, Purany, przypominają imiona wszystkich starożytnych bogiń i nadają im formy ikonograficzne, znane do dziś. Od końca epoki buddyjskiej, czyli od około 200 lat p.n.e. aż do lat 1200 n.e. traktaty filozoficzno-religijne rozwijające kult siakti przyjęły ogólną nazwę tantry. Kult Wielkiej Bogini zaczął zapewne odradzać się na antypodach myśli buddyjskiej, całkowicie pozbawionej pierwiastka żeńskiego. Siaktyzm i tantryzm, nieco odmienne, ale oba odwołujące się do idei żeńskiej energii kosmicznej, centralnego tematu Devi-sutry z Rigwedy, X, 125, stały się osobnymi religiami, które objęły całe Indie i przetrwały do naszych czasów. W tekstach filozoficznych epoki klasycznej, siakti to Mahadevi (Maha Devi), Wielka Bogini lub Mahamaya, Wielka Iluzja, która w wierzeniach ludowych przybrała w każdym regionie i w każdej wiosce inną postać ikonograficzną i inne imię, lecz najczęściej występując pod postacią Wielkiej Matki. Mahamaya jest tą, która daje życie, karmi i odbiera życie. Ale przede wszystkim pozostaje potęgą kosmiczną wprowadzającą świat w ruch, w życie.
Jedno z kluczowych pojęć religii i filozofii hindu: prawo, zasada, religia, powinność, prawość, właściwy sposób życia, właściwy porządek rzeczy, droga, cnota, zaleta, prawda.
Równie ważny w buddyzmie, jeden z Trzech Klejnotów — Budda, Dharma, Sangha — znaczy: tratwa, prawo, prawda, doktryna, dyscyplina, norma, ewangelia (nauki Buddy), nauczanie, prawdziwa idea.
Walczył o wprowadzenie reprezentacji niedotykalnych do parlamentu indyjskiego, używając argumentu, że niedotykalni to dawni buddyści, którzy zostali podporządkowani, a następnie zniewoleni przez braminów. Utrzymywał, że pariasi i ludność plemienna są rdzennymi mieszkańcami Indii, a hindusi — „zdobywcami”. Nonsensy te, nie poparte żadnymi dokumentami, zostały świadomie wykorzystane przez Anglików, którzy przy każdej sposobności rozdzierali społeczeństwo na strzępy, by łatwiej zarządzać: niedotykalni, muzułmanie i hindusi osobno w parlamencie stanowili mniejsze zagrożenie niż ich wspólny front.
[...]
Dr Ambedkar pod koniec życia przeszedł na buddyzm, ale w świadomości zbiorowej pozostaje pariasem, któremu się udało.
[...]
Dr Ambedkar pod koniec życia przeszedł na buddyzm, ale w świadomości zbiorowej pozostaje pariasem, któremu się udało.
Wszystko zaczęło się w 1990 roku i świat bardzo się zdziwił, kiedy ogromna demonstracja niezadowolonych Nepalczyków przetoczyła się przez ulice Katmandu i zatrzymała pod pałacem królewskim. Ruchy ludowe zmusiły króla do zaakceptowania wielopartyjności i do ułożenia Konstytucji. Nepal stał się po raz pierwszy monarchią konstytucyjną, ale paradoksalnie ta konstytucja właśnie przyczyniła się do wzrostu niezadowolenia ludzi i przyspieszenia procesów rewolucyjnych. Konstytucja z 1991 roku nazwała bowiem Nepal monarchią hinduską, co upokorzyło wyznawców innych religii i wierzeń, głównie buddystów, niepewnie też poczuły się wszystkie mniejszości etniczne, gdyż konstytucja nie wspomniała o nich ani słowem. Religie hindu, głównie śiwaizm, zostały wprowadzone do Doliny Katmandu przez indyjską dynastię Mallów pod koniec XV wieku. Wraz z religią hindu zaprowadzono system warnowy i chociaż w tamtych czasach podział organizacji pracy na różne dżati i warny przyczynił się do natychmiastowego wzbogacenia Doliny Katmandu (Złoty Wiek Mallów), to jednak od dyktatury Ranów system ten kojarzył się z nadużyciem pozycji wyższych sfer. Konstytucja roku 1991 poprzez określenie ustroju jako „monarchię hinduską” jakby przywracała system warnowy. Szybko zorientowano się, że wielopartyjność oznaczała upominanie się stołecznych partii i partyjek o własne interesy, z pominięciem interesów ludności mieszkającej daleko poza Doliną. I wreszcie trzecim czynnikiem, który doprowadził do walki zbrojnej, była korupcja całej administracji państwowej i zaprzestanie pracy w strukturach królewskich na terenie całego kraju oraz powszechne przekonanie, nie pozbawione zresztą słuszności, o wielkich transferach pieniężnych do banków Indii, dokonywanych przez rodzinę królewską.
Hinduizm to termin europejski, sztucznie utworzony przez Anglików na potrzeby pierwszego spisu powszechnego, który został przeprowadzony w 1872 roku. W swej fobii klasyfikowania i oceniania, podzielili oni ludność subkontynentu na hindu people i muslim people. Ten zupełnie sztuczny i arbitralny podział, którego smutne konsekwencje trwają do dziś, nie dał oczywiście żadnej interesującej odpowiedzi na pytanie kim są badani. Z faktu, iż ktoś określił się hindu wcale nie wynikało, że wyznawał którąś z religii staroindyjskich lub hinduskich, mógł bowiem mieć na myśli przynależność do wspólnoty społecznej hindu. Właściwie wszyscy muzułmanie w Indiach są jednocześnie hindu — podbita ludność przechodziła na islam pod groźbą utraty życia lub utraty środków do życia. Wielu muzułmanów, jak na przykład mieszkańcy Bengalu, czują się na swój sposób hindu, gdyż są mieszkańcami subkontynentu oraz współtwórcami i uczestnikami cywilizacji hindu. Podobnie Sikhowie, którzy wprawdzie walczą o autonomię religijną i o wyłączenie ich religii z tygla wierzeń hinduskich, ale również mają siebie za hindu. Także dżiniści i buddyści uważają siebie za hindu. Mieszkańcy Indii do dziś bardziej utożsamiają się z miejscem zamieszkania niż z wyznawaną religią. Nazwa islam, zamiast wcześniej używanej nazwy w liczbie mnogiej mahometanie lub muzułmanie, pojawiła się w angielskim nazewnictwie też dopiero w XIX wieku.
[...]
Tak więc, gdy mieszkaniec Indii mówi nam dzisiaj, że jest hindu, to nigdy nie mamy pewności czy ma on na myśli cywilizację czy swoją religię. Hinduska tożsamość obejmuje przede wszystkim miejsce zamieszkania, następnie cywilizację, światopogląd i mentalność, a także religię (ale niekoniecznie). Trzeba podkreślić z wielkim naciskiem, że podobnie jak nauki Buddy (tak zwany buddyzm) obejmują filozofię, religię i psychologię oraz stosowne rytuały, tak hinduizm obejmuje powyższe dyscypliny oraz inne, niezwykle różnorodne dziedziny życia, myślenia i działania ludzkiego, jak choćby jogę, wedyzm, braminizm, ajurwedę, kamasutrę, wegetarianizm oraz indywidualne nauki mędrców (Ramakrishny, Wiwekanandy, Joganandy, Sai Baby) mówiące o zjednoczeniu człowieka z Absolutem, z Jednią, z Nieokreślonym, z TYM.
[...]
Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.
[...]
Tak więc, gdy mieszkaniec Indii mówi nam dzisiaj, że jest hindu, to nigdy nie mamy pewności czy ma on na myśli cywilizację czy swoją religię. Hinduska tożsamość obejmuje przede wszystkim miejsce zamieszkania, następnie cywilizację, światopogląd i mentalność, a także religię (ale niekoniecznie). Trzeba podkreślić z wielkim naciskiem, że podobnie jak nauki Buddy (tak zwany buddyzm) obejmują filozofię, religię i psychologię oraz stosowne rytuały, tak hinduizm obejmuje powyższe dyscypliny oraz inne, niezwykle różnorodne dziedziny życia, myślenia i działania ludzkiego, jak choćby jogę, wedyzm, braminizm, ajurwedę, kamasutrę, wegetarianizm oraz indywidualne nauki mędrców (Ramakrishny, Wiwekanandy, Joganandy, Sai Baby) mówiące o zjednoczeniu człowieka z Absolutem, z Jednią, z Nieokreślonym, z TYM.
[...]
Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.
Indus, Induska — obywatel Indii (zamiast starej nazwy Hindus, Hinduska). Indusem jest każdy mieszkaniec Indii, niezależnie od wyznawanej religii; muzułmanie, dżinistów, jogini, sannjasini, sadhu, buddyści, śiwaici, chrześcijanie, tantryści, wisznuici, sikhowie, wyznawcy Kriszny — to Indusi.
Dla chętnych: lot nad Himalajami — 125,- USD. Zwiedzanie Doliny Katmandu: oficjalna królewska świątynia w Pasiupatinath i miasteczko Deopatan nad rzeką Bagmati. Następnie stupa Boudinath, jedno z najważniejszych centrów buddyzmu tybetańskiego. Powrót do Katmandu: Durbar Square z świątyniami fundatorów, Hanuman Doka i Pałac Królewski, Dom Żywej Bogini Kumari. Nocleg w Katmandu.
[...]
Dalsze zwiedzanie Doliny: stupa Swajambunath, wspięcie się po 365 stopniach na szczyt myśli buddyjskiej, kręcenie młynkami modlitewnymi na rzecz pokoju na świecie. Przejazd do Lalitpuru (Patanu): zwiedzanie klasztorów buddyjskich, w tym Złotej Świątyni, Durbar Square. Przejazd do Bhaktapur, najstarszego miasta Doliny: Durbar Square, Złota Brama w Pałacu Królewskim, Plac Njatapola i Dzielnica Tacapal ze świątynią Dattatraja. Nocleg w Katmandu.
[...]
Dalsze zwiedzanie Doliny: stupa Swajambunath, wspięcie się po 365 stopniach na szczyt myśli buddyjskiej, kręcenie młynkami modlitewnymi na rzecz pokoju na świecie. Przejazd do Lalitpuru (Patanu): zwiedzanie klasztorów buddyjskich, w tym Złotej Świątyni, Durbar Square. Przejazd do Bhaktapur, najstarszego miasta Doliny: Durbar Square, Złota Brama w Pałacu Królewskim, Plac Njatapola i Dzielnica Tacapal ze świątynią Dattatraja. Nocleg w Katmandu.
Przyjazd do Aurangabad o 04:40. Transfer do hotelu i śniadanie. Całodzienna wycieczka do Adżanty (104 km). Ten największy skarb sztuki dawnych Indii to ścienne malowidła pokrywające ściany 29 grot wykutych w skale, niegdysiejszych buddyjskich świątyń i klasztorów. Prace podjęte w II wieku p.n.e., a zakończone w V wieku n.e., świadczą o wysoce rozwiniętej i duchowo wyrafinowanej czysto indyjskiej kulturze, której wpływ sięgał daleko poza subkontynent indyjski, a dziedzictwo pozostaje żywe do dziś. Brytyjski „Burlington Magazine” uznał freski Adżanty za być może najwspanialsze dzieła sztuki w całej Azji Powrót na nocleg do Aurangabad.
Oprócz pustelni riszi, nazywanych leśnymi akademiami, było też na Bliskim Wschodzie wiele ośrodków medytacji, gdzie wykładano tajniki wiedzy wyższej, do której z pewnością należała starożytna joga, już wtedy uważana za należycie przez wieki sprawdzony system doskonalenia ciała i umysłu. Od czasów Asioki, istniały też liczne klasztory buddyjskie, zwłaszcza w krainie Uddijana (dzisiejszy Afganistan i Kaszmir), których poziom nauczania i oddziaływanie były właśnie w tamtych czasach najwyższe.
[...]
Jezus spotkał być może mnichów buddyjskich czy hinduskich mędrców, albo osoby powracające z Indii po latach nauki, i zabrał się z nimi w drogę. Ówczesne trakty handlowe były bardzo ruchliwe i otwarte dla wszystkich, a jeśli dla kupców jadących z towarem okazywały się niebezpieczne, to dla biedaków podążających w blasku dnia były z pewnością całkiem przyjazne. Można domyślać się, że w ciągu tych siedemnastu lat spędzonych poza Palestyną, Jezus przerywał niejednokrotnie swą podróż i zatrzymywał się na dłuższy czas w jakimś ośrodku. Poznał więc, i to wydaje się prawdopodobne, najważniejsze ówczesne nurty filozoficzno-religijne. Ale nie tylko poznał owe dyscypliny w sensie intelektualnego studiowania teorii i doktryn, ale odbył praktykę duchową i uświęcił swoją wiedzę doświadczeniem. W tym sensie, poszedł śladami Buddy.
[...]
Jezus spotkał być może mnichów buddyjskich czy hinduskich mędrców, albo osoby powracające z Indii po latach nauki, i zabrał się z nimi w drogę. Ówczesne trakty handlowe były bardzo ruchliwe i otwarte dla wszystkich, a jeśli dla kupców jadących z towarem okazywały się niebezpieczne, to dla biedaków podążających w blasku dnia były z pewnością całkiem przyjazne. Można domyślać się, że w ciągu tych siedemnastu lat spędzonych poza Palestyną, Jezus przerywał niejednokrotnie swą podróż i zatrzymywał się na dłuższy czas w jakimś ośrodku. Poznał więc, i to wydaje się prawdopodobne, najważniejsze ówczesne nurty filozoficzno-religijne. Ale nie tylko poznał owe dyscypliny w sensie intelektualnego studiowania teorii i doktryn, ale odbył praktykę duchową i uświęcił swoją wiedzę doświadczeniem. W tym sensie, poszedł śladami Buddy.
Uważał, że zbędne są wszelkie statuetki, figury bóstw, obrazki, buddyjskie pagody, hinduskie świątynie, muzułmańskie meczety, zbędne są wszelkie rytuały, pudże i zorganizowane modlitwy. Nawoływał do doświadczania Boga w sobie. Gardził praktykami umartwiania ciała i umysłu, gdyż życie biednych ludzi było według niego już wystarczająco ascetyczne. Boga bez formy i nazwy określał słowem Ram (ale nie był to Rama z Ramajany).
Jestem dzieckiem Ram-i-AllahaTylko on jest moim guru i moim świętym!
[...]
[...]
Zwiedzamy dolinę Ladakhu: gompę Spitok z XV wieku, najstarszy klasztor porządku Gelugpa w Dolinie Indusu wraz z tysiącletnią świątynią, gonkhangiem. Spod klasztoru płyniemy (rafting) po rzece Indus, bystrym przełomem aż do Nimmu. Jedziemy do Saspul i podziwiamy klasztor w Alchi, założony w XI wieku przez Ringchen Zangpo, wielkiego Tłumacza; jest to jeden z najstarszych buddyjskich klasztorów tego regionu, wyjątkowy, bo zbudowany w dolinie, a nie na litej skale. O zachodzie słońca wspinamy się do klasztoru Likir, założonego przez mnichów tybetańskich. Powrót do hotelu na kolację. Nocleg w Leh.
— zielona, w stanie lotnym, o dwunastu płatkach lotosu, ulokowana w sercu. Łączy czakry dolne i czakry wyższe. Co najmniej od 3000 lat, od czasów leśnych mędrców, a później Buddy, ludzkość znajduje się na etapie rozwijania czakry serca; wszyscy mistycy, mędrcy i guru podkreślają konieczność świadomego otwierania się na miłość (nurt bhakti w Indiach, rozwijanie współczucia w buddyzmie, nauki Jezusa o miłości bliźniego). Na poziomie indywidualnym, słuchanie i patrzenie sercem to rozwijanie intuicji i przekraczanie ego, wyjście ku drugiemu. Na tym co najmniej poziomie sytuują się wszystkie świadome matki, niektórzy terapeuci i lekarze, a także wielu społeczników oraz wszyscy bez wyjątku prawdziwi guru (gdy wiedzie ich pycha i żądza władzy dusz, to znaczy, że ich świadomość pozostaje na poziomie trzeciej czakry). Trzeba podkreślić, że na Zachodzie człowiek w swej masie wciąż wycofuje się do poziomu czakry splotu słonecznego, czyli do poziomu dziecięcego infantylizmu i niebezpiecznego narcyzmu. Praca nad podniesieniem poziomu świadomości całego społeczeństwa wymaga czasu i ogromnego wysiłku ludzi przebudzonych.
Wszyscy Czolowie wielbili boga Śiwę, ale wzorowa tolerancja religijna była filarem ich państwa. Okres między X a XIII wiekiem został uznany za jeden z najlepszych okresów w dziejach sztuki indyjskiej, kiedy brązy osiągnęły najwyższy kunszt nie mając sobie równych. Śiwa tańczący pod postacią Nataradży, i związana z nim mitologia kosmicznego tańca, na trwałe zdobył sobie miejsce w religii wszystkich hindusów. W Indiach północnych, Śiwa medytuje na szczycie świętej góry Kailasy, w pokrytych śniegiem Himalajach, w Indiach południowych — tańczy w ekstazie i uśmiecha się do ludzi. Za czasów Pallawów życie religijne zdominowali buddyści i dżiniści, a ulubionym bogiem władców stał się Wisznu, występujący często pod tajemniczą postacią kobiecą, nazywany wtedy Mohini. Koczownicy mieszkający na rubieżach państwa nie ulegli braminizacji, pozostając przy wierzeniach animistycznych. Tolerancja religijna nadal była regułą.
W nurcie bhakti, który po raz pierwszy pojawił się w Indiach już około III wieku p.n.e. i zyskał ogromną popularność, Kriszna jest wobec ascetów i mędrców przeciwstawnym archetypem duchowości. Ascetyczne nurty szkół buddyjskich i dżinijskich były dostępne tylko dla nielicznych, podczas gdy doktryna bhakti, oparta o prostą pobożność, bez skomplikowanych rytuałów, była radosnym uwolnieniem się duszy i jej wzlotu ku boskości. Pozwoliła wreszcie rozwijać wewnętrzną duchowość kobietom, a także wielbicielom z niższych stanów społecznych, gdyż wobec bóstwa wszyscy byli równi. Miłość Radhy do Kriszny została wzbogacona o wymiar metafizyczny. Radha to dusza bhakty dążąca do zespolenia z Brahmanem-Kriszną i nie zaznająca spokoju zanim się z Nim nie połączy.
Koniec okresu wedyjskiego przypada na IV-III wiek p.n.e., kiedy to zaczęły rozprzestrzeniać się w Indiach północnych wielkie nauki Buddy i Mahawiry, a bramini musieli zrezygnować z dużej części swej władzy. Mędrzec Gosala, choć dziś niemal całkowicie zapoznany, był tym, który przekazał wiedzę o starożytnej filozofii przed-aryjskiej, nie związanej ani z Wedami i ich dyscypliną czystości duchowej, ani z warnowym układem społeczeństwa. To on prawdopodobnie wprowadził ponownie kult boga Wisznu i uważany jest za ojca adżiwików, kolejnego pokolenia leśnych ascetów, których nauki przetrwały aż do XIV wieku. Tak więc jednocześnie i obok braminizmu, buddyzmu i dżinizmu, religii rygorystycznych i trudnych intelektualnie (appolińskich), zawsze rozwijały się w Indiach, niekiedy w nurcie ukrytym i podziemnym, przed-aryjskie idee śiwaickie, podobne do religii dionizyjskich, gdzie szansę na wyzwolenie z okowów samsary dawał taniec, ekstaza, erotyzm i łagodność wobec siebie. Odnowienie pierwotnego śiwaizmu, tantryzmu i jogi było dziełem Lakuliśy, nie-aryjskiego kapłana, żyjącego prawdopodobnie na początku n.e. Rozwój tych nauk i ich wpływ na społeczeństwo zbiegł się w czasie z niebywałym wprost rozkwitem sztuki, literatury, mistyki i filozofii i trwał aż do inwazji muzułmańskich XII wieku (około 1200 lat).
[...]
Umiłowanie do drzewa pippal (ficus religiosa) znane było już w religii przed-aryjskiej, harappejskiej. Poświęcone jest Wisznu, a buddyści uważają, że właśnie pod tym drzewem Budda doznał Przebudzenia, a następnie nauczał.
[...]
Umiłowanie do drzewa pippal (ficus religiosa) znane było już w religii przed-aryjskiej, harappejskiej. Poświęcone jest Wisznu, a buddyści uważają, że właśnie pod tym drzewem Budda doznał Przebudzenia, a następnie nauczał.
buddyści
Obuwie — najlepsze są sandały sprawdzone czyli „rozchodzone”, takie na wyższej, płaskiej podeszwie; dobrze też nosi się obuwie zamknięte, ale płócienne, przewiewne. Paniom absolutnie nie polecam butów na obcasach. Przed wejściem do świątyni hindu, do meczetu czy do gurdwary należy zdjąć obuwie — hindusi i buddyści chodzą boso, wyrażając w ten sposób szacunek dla bóstwa. Jeśli kontakt z zimną posadzką byłby dla Państwa nieprzyjemny, to proszę zabrać stare skarpety i nosić je zawsze w kieszeni lub w bagażu podręcznym. Przed wejściem do niektórych sklepików również zdejmuje się obuwie.
Rozpacz Ardżuny przed rozpoczęciem decydującej bitwy (Bhagawadgita) przypomina rozpacz Asioki po tym, jak jego wojownicy wycięli w pień wszystkich mieszkańców Kalingi. Historycy podają, że na Polu Dhauli (dziś Bubaneszwar) mogło zginąć 100 tysięcy wojowników, a ponieważ w wojsku drawidyjskim kobiety walczyły na równi z mężczyznami, doniesiono Asioce o ogromnej liczbie ciał kobiecych porozrzucanych w nieładzie, i o ciałach dzieci. Konsekwencją tej zagłady było, jak wiadomo, przyjęcie przez Asiokę nauk Buddy. Cesarz nie „przeszedł” na „buddyzm” jak byśmy to dziś powiedzieli, lecz pod wpływem światłych ludzi, wśród których byli zarówno wielbiciele doktryny Buddy jak i adepci Mahawiry, jogini, bramini i wielu innych, zmienił zasady swej polityki. Prymat moralności uznał za najważniejszy. Tyle wiemy.
Są mantry ogólnie znane i powtarzane — najważniejszą jest buddyjska Om mani padme hum
Dla jogina, wielbiciela Kriszny, buddysty, dżinisty, sannjasina, sadhaki, mnicha, mędrca, poety, filozofa i ludzi Wschodu medytować to znaczy zatrzymać pracę umysłu i trwać w jego pustce. Osiągnięcie pustki umysłu jest dopiero pierwszym celem medytacji, a gdy ten cel zostaje osiągnięty, ujarzmiony umysł przywołuje na pusty ekran umysłu negatywne emocje, najsilniej naładowane energetycznie, i przekształca ich energię w energię pozytywną, którą należy przekazać, „oddać” innym ludziom lub bogu. Oczyszczanie umysłu z emocji, a ciała z napięć jest doprawdy najpierwszym zabiegiem higienicznym stosowanym od setek lat przez ogromne rzesze prostych, zwyczajnych ludzi w Indiach i Tybecie. Ci ludzie robią sobie w umyśle jakieś jedno maleńkie puste miejsce, gdzie mieszka bóg, troszcząc się o to, by żadne plugawe myśli z zewnątrz nie dotarły do tego uświęconego miejsca; starają się oni powtarzać ćwiczenia medytacji tak często jak potrafią.
Nasik posiada jeszcze starsze poświadczenie lokacji — w Pandu Lena tuż obok miasta odkryto zespół 23 grot buddyjskich, z których najstarsze pochodzą z I wieku p.n.e., a ostatnie z VIII n.e. Kropla amrity spadła do rzeki Godawari, jednej z najświętszych rzek Dekanu.
[...]
Lumbini znajduje się w Nepalu, 25 kilometrów od dzisiejszej granicy z Indiami. Asioka uznał, że jest to miejsce urodzenia Śiakjamuniego, mędrca z plemienia Śiakjów, i wystawił granitową kolumnę upamiętniającą ten fakt. Kazał też stawiać liczne klasztory, mające przyjmować pielgrzymów i rozpowszechniać nową naukę. Buddyści odłamu therawada ze Sri Lanki budują tu od wielu lat wielki ośrodek pielgrzymkowo-medytacyjny.
[...]
Bodh Gaja, w stanie Bihar, na południe od Patny, jest najważniejszą tirthą dla wszystkich buddystów. Znajduje się tu figowiec rosnący w miejscu drzewa pippal, pod którego konarami po 49 dniach głębokiej medytacji Budda doświadczył bodhi, Przebudzenia umysłu. Również tutaj Asioka wzniósł liczne klasztory i świątynię Mahabodhi, która przetrwała do dziś (wielokrotnie przebudowywana). Niedaleko stąd, w Gaja, znajduje się świątynia Wisznupada, gdzie Wisznu pozostawił w kamieniu odcisk swojej stopy.
[...]
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
[...]
Dla hindusów — wiecznie biały wierzchołek góry jest lingą Śiwy, a on sam jako wielki jogin, siedzi nieopodal szczytu na tygrysiej skórze pogrążony w odwiecznej medytacji, która utrzymuje świat w istnieniu. Dla buddystów — jest siedzibą Samwary, tantrycznej formy Śiwy. Dżiniści uważają, że ich pierwszy prorok uzyskał tu wyzwolenie. Tybetańczycy należący do religii bon mają ją za punkt centralny mitycznego kraju i miejsce zejścia z nieba na ziemię jego twórcy. Wielki jogin Tybetu, Milarepa, spędził tu w ascezie 11 lat.
[...]
Szlak pielgrzymi prowadzi wokół góry i jest to święte obejście, Parikrama (52 km); buddyści okrążają ją zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, a bonpowie w odwrotnym kierunku. Przechodzi się przez przełęcz Drolma na wysokości 5670 m. Pielgrzymka trwa cztery dni. W miejscu o nazwie Tarpocze obchodzone są w pełni księżyca w kwietniu i sierpniu najważniejsze święta buddyjskie. Dla wszystkich, tak dla ludzi świeckich jak i religijnych, pielgrzymka ta ma niezwykła moc duchową.
[...]
W kosmologii bramińskiej i buddyjskiej, osią świata, czy pępkiem świata, jest mityczna góra Meru.
[...]
Adżanta — jeśli groty Ellory szczycą się wspaniałą rzeźbą i płaskorzeźbą, to groty Adżanty zdumiewają wspaniałymi malowidłami. Powstały na przestrzeni tysiąca lat, między II wiekiem p.n.e. a VIII wiekiem n.e. Służyły jako wihary i czajtie dla mnichów buddyjskich. Malowidła zostały wykonane przez wędrownych artystów.
[...]
Ma kształ rydwanu, ratha, ciągniętego przez dwa słonie. Płaskorzeźby nawiązują do eposu Ramajana. Jeden z cudów architektury i rzeźby indyjskiej. Buddyści, śiwaici i dżiniści wykuli tu między rokiem 600 a 1000 groty, które służyły jako wihary i mandiry.
[...]
Lumbini znajduje się w Nepalu, 25 kilometrów od dzisiejszej granicy z Indiami. Asioka uznał, że jest to miejsce urodzenia Śiakjamuniego, mędrca z plemienia Śiakjów, i wystawił granitową kolumnę upamiętniającą ten fakt. Kazał też stawiać liczne klasztory, mające przyjmować pielgrzymów i rozpowszechniać nową naukę. Buddyści odłamu therawada ze Sri Lanki budują tu od wielu lat wielki ośrodek pielgrzymkowo-medytacyjny.
[...]
Bodh Gaja, w stanie Bihar, na południe od Patny, jest najważniejszą tirthą dla wszystkich buddystów. Znajduje się tu figowiec rosnący w miejscu drzewa pippal, pod którego konarami po 49 dniach głębokiej medytacji Budda doświadczył bodhi, Przebudzenia umysłu. Również tutaj Asioka wzniósł liczne klasztory i świątynię Mahabodhi, która przetrwała do dziś (wielokrotnie przebudowywana). Niedaleko stąd, w Gaja, znajduje się świątynia Wisznupada, gdzie Wisznu pozostawił w kamieniu odcisk swojej stopy.
[...]
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
[...]
Dla hindusów — wiecznie biały wierzchołek góry jest lingą Śiwy, a on sam jako wielki jogin, siedzi nieopodal szczytu na tygrysiej skórze pogrążony w odwiecznej medytacji, która utrzymuje świat w istnieniu. Dla buddystów — jest siedzibą Samwary, tantrycznej formy Śiwy. Dżiniści uważają, że ich pierwszy prorok uzyskał tu wyzwolenie. Tybetańczycy należący do religii bon mają ją za punkt centralny mitycznego kraju i miejsce zejścia z nieba na ziemię jego twórcy. Wielki jogin Tybetu, Milarepa, spędził tu w ascezie 11 lat.
[...]
Szlak pielgrzymi prowadzi wokół góry i jest to święte obejście, Parikrama (52 km); buddyści okrążają ją zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara, a bonpowie w odwrotnym kierunku. Przechodzi się przez przełęcz Drolma na wysokości 5670 m. Pielgrzymka trwa cztery dni. W miejscu o nazwie Tarpocze obchodzone są w pełni księżyca w kwietniu i sierpniu najważniejsze święta buddyjskie. Dla wszystkich, tak dla ludzi świeckich jak i religijnych, pielgrzymka ta ma niezwykła moc duchową.
[...]
W kosmologii bramińskiej i buddyjskiej, osią świata, czy pępkiem świata, jest mityczna góra Meru.
[...]
Adżanta — jeśli groty Ellory szczycą się wspaniałą rzeźbą i płaskorzeźbą, to groty Adżanty zdumiewają wspaniałymi malowidłami. Powstały na przestrzeni tysiąca lat, między II wiekiem p.n.e. a VIII wiekiem n.e. Służyły jako wihary i czajtie dla mnichów buddyjskich. Malowidła zostały wykonane przez wędrownych artystów.
[...]
Ma kształ rydwanu, ratha, ciągniętego przez dwa słonie. Płaskorzeźby nawiązują do eposu Ramajana. Jeden z cudów architektury i rzeźby indyjskiej. Buddyści, śiwaici i dżiniści wykuli tu między rokiem 600 a 1000 groty, które służyły jako wihary i mandiry.
Z Tamagaon do Tsarang (3650 m). Przez kolejną przełęcz docieramy do drugiego co do wielkości i znaczenia miasta w Królestwie, Tsarang. Nad urwiskiem, na skalnej grzędzie — dzong należący do potężnych niegdyś władców oraz buddyjski klasztor z XV wieku z największym tu zbiorem ksiąg. Nocleg w bazie namiotowej.
[...]
Odpoczynek w Lo Monthang. Zwiedzamy otoczoną murami stolicę (do niedawna zamykano na noc jedyną bramę): sto pięćdziesiąt domostw harmonijnie ułożonych jak klocki lego, średniowieczny pałac i trzy buddyjskie gompy z XV wieku. Dla chętnych — spacer do fortu Kacze, pierwszej siedziby króla. Święto Tidżi zapewniające zwycięstwo dobra nad złem, tańczone przez mnichów w maskach, pozwoli nam dotknąć tybetańskiego misterium życia. Nocleg na dachu domu.
[...]
Odpoczynek w Lo Monthang. Zwiedzamy otoczoną murami stolicę (do niedawna zamykano na noc jedyną bramę): sto pięćdziesiąt domostw harmonijnie ułożonych jak klocki lego, średniowieczny pałac i trzy buddyjskie gompy z XV wieku. Dla chętnych — spacer do fortu Kacze, pierwszej siedziby króla. Święto Tidżi zapewniające zwycięstwo dobra nad złem, tańczone przez mnichów w maskach, pozwoli nam dotknąć tybetańskiego misterium życia. Nocleg na dachu domu.
Już podczas tego pierwszego najazdu muzułmanów złupiono Nalandę i inne wielkie klasztory na terenie północno-wschodnich Indii. Tam gdzie pojawiali się muzułmanie afgańscy, tam płonęły księgozbiory i mordowano zakonników. Klasztor w Nalandzie powstał w pierwszych wiekach naszej ery i był jednym z najstarszych i najświetniejszych uniwersytetów na świecie. Przez siedem stuleci stanowił duchowe centrum Azji Południowej. Uczęszczało do niego nawet czasem aż do 10 000 studentów, a nauczało aż 2 000 nauczycieli. Medycyna, nauki przyrodnicze, prawo oraz filozofie wszystkich religii stały otworem dla każdego, bez ograniczenia stanu, majątku czy koloru skóry. Afganowie wzięli podobno mnichów za żołnierzy i spalili obiekt — biblioteka zawierająca 9 mln rękopisów miała gorzeć cały rok. W ciągu dwustu lat zostały zrujnowane wszystkie klasztory, a rok 1199 — zniszczenie uniwersytetu-klasztoru w Nalandzie (dziś Bihar) — jest symboliczną datą końca buddyzmu w Indiach.
[...]
Jeśli najazdy muzułmańskie niszczyły od czasu do czasu i niejako po drodze, tradycyjne miejsca kultu hinduizmu i buddyzmu na północy Indii, to Wielcy Mogołowie zniszczyli je metodycznie, systematycznie, programowo, fachowo i z premedytacją. Wejście Babura do Indii było dla subkontynentu wstrząsem, którego skutki trwają do dziś pisze Waldemar Hansen w Pawim tronie — przeczytałam to zdanie w dniu, w którym ogłoszono posiadanie broni atomowej przez Pakistan i nazajutrz — przez Indie…
[...]
Jeśli najazdy muzułmańskie niszczyły od czasu do czasu i niejako po drodze, tradycyjne miejsca kultu hinduizmu i buddyzmu na północy Indii, to Wielcy Mogołowie zniszczyli je metodycznie, systematycznie, programowo, fachowo i z premedytacją. Wejście Babura do Indii było dla subkontynentu wstrząsem, którego skutki trwają do dziś pisze Waldemar Hansen w Pawim tronie — przeczytałam to zdanie w dniu, w którym ogłoszono posiadanie broni atomowej przez Pakistan i nazajutrz — przez Indie…
Termin ten został całkowicie przywłaszczony przez buddyzm, a myśl indyjska używa częściej terminu moksza.
Wiele obrzędów, rytuałów i świąt hinduskich jest obchodzonych przez wszystkich mieszkańców Indii, niezależnie od przynależności religijnej. Niektóre mają charakter wyłącznie regionalny, a ich pochodzenie ginie w pomrokach dziejów, inne zaś są powszechnie znane i świętowane na terenie całych Indii. Islam, buddyzm, dżinizm, sikhizm i inne religie, odłamy (sekty) i ugrupowania, pozostałe 20%, uczestniczą w wielu świętach panindyjskich.
Dla buddystów jest głównym motywem wielu modlitw, a Om mani padme hum jest dla nich mantrą najważniejszą.
Słowo to występuje w najbardziej znanej mantrze buddyzmu: Om mani padme hum (O, najwyższy w kwiecie lotosu).
Niektórzy uważają, że niedotykalni zostali wykluczeni z systemu warnowego z powodu uporczywego obstawania przy jedzeniu mięsa wołowego, a więc nieprzestrzeganiu zasad czystości. Inni twierdzą, że są to pierwsi wyznawcy buddyzmu, którzy z pogardą odrzucili system warn, a więc zostali z niego wykluczeni…
[...]
Prawdą też jest, że w dawnych wiekach bramini zawsze toczyli wojnę przeciwko wszystkim tym, którzy odrzucali system warnowy i „przechodzili” na inne religie — z tego powodu ani chrześcijanie, ani nawet buddyści nie cieszą się ogólnie wielkim szacunkiem — zawsze istnieje teoretyczne domniemanie, że pochodzą z najniższych warstw społecznych i chcieli „poprawić” swój byt nie poprzez braminizację, lecz poprzez ucieczkę. Muzułmanie natomiast są traktowani jako „ofiary” polityki islamizacji, prowadzonej przez Wielkich Mogołów i z tego powodu patrzy się na nich lepszym okiem — w gruncie rzeczy są nadal hindusami…
[...]
Prawdą też jest, że w dawnych wiekach bramini zawsze toczyli wojnę przeciwko wszystkim tym, którzy odrzucali system warnowy i „przechodzili” na inne religie — z tego powodu ani chrześcijanie, ani nawet buddyści nie cieszą się ogólnie wielkim szacunkiem — zawsze istnieje teoretyczne domniemanie, że pochodzą z najniższych warstw społecznych i chcieli „poprawić” swój byt nie poprzez braminizację, lecz poprzez ucieczkę. Muzułmanie natomiast są traktowani jako „ofiary” polityki islamizacji, prowadzonej przez Wielkich Mogołów i z tego powodu patrzy się na nich lepszym okiem — w gruncie rzeczy są nadal hindusami…
The Treefold Puja, pieśń lub modlitwa do Buddy, jest śpiewana przez członków ruchu buddyjskiego Western Buddhist Order (WBO) założonego przez Sangharakszitę, wybitnego znawcę tradycji buddyjskiej, którego Wprowadzenie do buddyzmu ukazało się nakładem Wydawnictwa A. Przełożyliśmy tę pieśń z angielskiego razem z Amarasiddhi, świeckim mnichem zakonu WBO, nauczającym medytacji metta bhavana.
W buddyzmie prana jest piątym żywiołem, obok ziemi, wody, ognia i powietrza.
II wiek p.n.e. — pojawia się określenie sanskrita, co oznacza, że język, którym mówiono do tej pory, ale którym już nie wszyscy się posługują, został opisany w najmniejszym szczególe i stał się „ukończony”, „wypolerowany”, „pełny”. Ale wtedy też wychodzi z użycia. Bramini nadal przekazują swoim synom Wedy w języku oryginału, lecz elita mówiąca w sanskrycie coraz bardziej zmniejsza się liczebnie. Już zapisano teksty buddyjskie w prakrycie pali, a teksty dżinijskie w prakrycie ardhamagadhi. Ale Wed wciąż nie zapisuje się.
Płynne, klarowane masło uchodziło niegdyś za dar bogów, dzięki barwie mieniącego się złota. Tak jak u nas bogatą krainę nazywano mlekiem i miodem płynącą, tak w Indiach — kraj płynął mlekiem i masłem o kolorze boskiego złota. Od starożytności używane jest do podtrzymania świętego ognia w obrzędach ofiarnych i podczas pudży. W dawnych Indiach oblewano nim posągi bóstw, progi świątyń i buddyjskie stupy. Do dziś stupa Boudinath w Dolinie Katmandu oblewana jest ghee i trzeba bardzo uważać, by nie poślizgnąć się spacerując po białej czaszy.
Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, podróżujący po Indiach w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, jaka odbyła się w 644 roku, w Prayagu (dziś Allahabad), za czasów króla Harszawardhana. Był on wtedy studentem na pobliskim buddyjskim Uniwersytecie Nalanda — nie ma wątpliwości, co do rzetelności opisu tego, co widział. Zanotował, że wyraźnie mówiło się, iż święto trwa od czasów neolitu. Pierwszy kalendarz solarny (obok lunarnego) został ustanowiony w roku 283 p.n.e., więc wtedy mela musiała przyjąć swą formę. Nie ma wątpliwości, że Prayag był miejscem, gdzie odbyła się pierwsza khumba mela, ale nie wiadomo w jakiej epoce dokonano pełnej inscenizacji mitu. Chińczyk podkreśla, że w meli uczestniczyli hindusi, buddyści i dżiniści, bez żadnej różnicy.
Wśród leśnych mędrców uczył się młody Siddhartha Gautama, późniejszy Budda, który przejął od nich wiele tradycji. Odrzucił jednak ascezę, a zwłaszcza umartwianie ciała poprzez nadmierne posty, twierdząc, iż marne jedzenie zbytnio osłabia umysł. Buddyjska nauka to droga środka pomiędzy skrajnościami życia w luksusie i ascezie.
W buddyzmie samadhi jest wejściem w stan nirwany, wygaszenia wszelkich doznań.
Islam nigdy nie był w Indiach religią jednolitą, podlegał podobnej atomizacji jak tak zwany hinduizm, dzieląc się na wiele odłamów, religii i sekt. Nurt sufi pojawił się wraz z przybyciem muzułmanów, ale uważa się, że właśnie w Indiach znalazł najlepsze warunki rozwoju, ulegając wpływom duchowości perskiej, hinduskiej i buddyjskiej i nabierając treści mistycznych, głównie pod wpływem Wedanty. Nurt ten pokazuje zupełnie inną twarz islamu.
[...]
hinduizm zamiast miłość do Ramy lub poddanie się Śiwie, lub wielbienie Kriszny; buddyzm zamiast — nauki Buddy, dżinizm zamiast — nauka Mahawry
[...]
hinduizm zamiast miłość do Ramy lub poddanie się Śiwie, lub wielbienie Kriszny; buddyzm zamiast — nauki Buddy, dżinizm zamiast — nauka Mahawry
Urodził się w 1914 roku w Marsylii. Dzieciństwo przeżył w skupieniu religijnym. W wieku dorastania odrzucił katechizm i Kościół Katolicki. Mając 18 lat przeżył pierwszy zachwyt myślą Wschodu czytając Karmajogę Wiwekanandy. Wybrał studia medyczne i zawód lekarza. Prowadził praktykę lekarską koło Marsylii, ale po ośmiu latach pracy przekazał ją swojemu bratu. Studiował dogłębnie buddyzm terawadę i hinduską wedantę. W 1950 roku wybrał się na wakacje duchowe do Indii i na Sri Lankę.
Buddyjska stupa nie jest świątynią, lecz pamiątką i znakiem Dharmy, nauki rozpowszechnionej przez Buddę. Odprawianie rytuału polega na okrążaniu stupy zgodnie z ruchem wskazówek zegara i powtarzaniu mantr wraz z kręceniem młynka modlitewnego. Mówi się, że umierający Budda potrącił miseczkę, a ona potoczyła się i przewróciła — uczniowie przyjęli ten ostatni dany przez Nauczyciela znak jako znak Dharmy. Pierwotne stupy były małymi kopcami usypanymi z ziemi. Stupa może być relikwiarzem i zawierać prochy wielkiego lamy (w Ladakhu). Cesarz Asioka zbudował stupy we wszystkich miejscach związanych z domniemanym pobytem Buddy, w czasach późniejszych — wybierano miejsca arbitralnie. Klasztor buddyjski wraz z salą zebrań dla mnichów z posągiem siedzącego Buddy to wihara; w Indiach uchowały się przed pożogą muzułmańską tylko wihary dobrze ukryte, jak te wykute w skale w Adżancie.
Pierwsza tanka powstała w północnych Indiach, w kręgu uczniów buddyjskiego centrum-uniwersytetu Nalanda.
Buddyści mówią tu o współzależnym powstawaniu — nawet jeśli zamierzałeś być łagodny, to jeśli ktoś na ciebie niesprawiedliwie krzyknie, to też zaczniesz być agresywny.
Mieszkający obok hindusów sikhowie, buddyści, dżiniści, muzułmanie i chrześcijanie, których religie w żadnej mierze nie sankcjonują świętości wedyjskich warn, rozwijają swoje społeczności w oparciu o system podziału pracy, wynikający z silnych związków rodzinnej tradycji i klanów broniących dostępu do konkretnych zawodów (bankowość pozostaje w rękach Sikhów). Odtwarzają oni na sposób hinduski system własnych dżati.
[...]
Gdy do tego doliczymy muzułmanów — około 180 mln — oraz buddystów, dżinistów i chrześcijan, wszystkich tych, którzy nie uznają hinduskiego systemu warn, to zgodnie z wedyjskim podziałem żyje 2/3 ludności Indii, tj. jakieś 750 mln obywateli.
[...]
Gdy do tego doliczymy muzułmanów — około 180 mln — oraz buddystów, dżinistów i chrześcijan, wszystkich tych, którzy nie uznają hinduskiego systemu warn, to zgodnie z wedyjskim podziałem żyje 2/3 ludności Indii, tj. jakieś 750 mln obywateli.
Nazwa ta określa zarówno Upaniszady z okresu wedyjskiego jak i nurt filozoficzny, który powstał w okresie hinduskiego renesansu po zaniku szkół buddyjskich, nawiązujący do starożytnych tekstów Indii. Zakończenie to znaczy zwieńczenie, ukoronowanie, dojście do celu, w tym sensie, że już wszystko, co najistotniejsze zostało powiedziane i teraz tylko trzeba to realizować.
Komponowane dużo później, krótkie wyjaśniające przewodniki po niezwykle obszernej i drobiazgowej twórczości brahmanów, dotyczą głównie rytuałów ofiarnych, codziennych modlitw i ceremoniałów, zawierają również aforyzmy oraz wiadomości z zakresu gramatyki i wymowy. Powstały w czasach buddyjskich, kiedy spisywano słowa Buddy — jego uczeń Ananda, miał kończyć każdą przytoczoną myśl Mistrza słowami: evam me suttam, tak usłyszałem.
Jeśli wcześniejsze najazdy muzułmańskie niszczyły od czasu do czasu, niejako po drodze, tradycyjne miejsca kultu hindu i buddyzmu w północnych Indiach, to Wielcy Mogołowie zniszczyli je metodycznie, systematycznie, programowo, fachowo i z premedytacją.
Rama, Kriszna i Budda przybyli na Ziemię z mocą Wisznu i ofiarowali ludziom dharmę, bhakti i dżnianę (poznanie siebie samego). Dla hindusów Budda jest Nauczycielem i zgodnie z jego życzeniem nie traktuje się go jak boga. Ani tym bardziej jako założyciela religii. Ponieważ jednak każdy Wielki Nauczyciel jest awatarą boskości, więc nie ma nic dziwnego w tym, że przez wyznawców niektórych sekt, na przykład buddyzmu therawada, został on ubóstwiony i stał się Lordem Buddą, bogiem, iszta dewatą. Prowadzi ku wyzwoleniu tych, którzy poprzez akt zaufania i miłości (bhakti) zawierzyli tej właśnie postaci przejawu boskości.
chrześcijaństwo Anglicy w Indiach, brahman, bramin, czakra, daty, dżati, dżiwanmukta, guny, hindu, Jacques Vigne, Jezus z Nazaretu, joga, kobieca ścieżka duchowa, las indyjski, liczby, list od przyjaciela, Ma Ananda Mayi, Medytacja i psychologia, obrzędy i święta, pariasi, Polacy wobec Indii, Rabindranath Tagore, Ramakrishna, reinkarnacja, sadhana, Stany Książęce Indii, sufi, świątynie w Kadżuraho, Tadż Mahal, warna
Kolonializm brytyjski nie łączył się z opresją religijną, inkwizycją jak u Portugalczyków, ani z ewangelizacją prowadzoną na siłę przez misje chrześcijańskie. Nieokiełzany kapitalizm skrywał się za modelową wręcz indyferencją religijną w białych rękawiczkach, w smokingu i pod typowym kolonialnym hełmem, chroniącym kolonizatorów przed indyjskim słońcem — ten fakt ukrywa wciąż przed nami prawdziwe oblicze angielskich kolonizatorów. Byli znienawidzeni, aczkolwiek żadne akty nienawiści nie występowały nagminnie, co najwyżej sporadycznie. Od początku istnienia Radżu, Indusi walczyli o zniesienie dyskryminacji rasowej, Anglicy bowiem wprowadzili przepisy zabraniające mieszkańcom Indii noszenia broni, przebywania w angielskich klubach elitarnych, podróżowania w pociągu w przedziałach pierwszej klasy, i innych. Od 1880 ukazywała się regularnie prasa w języku angielskim, dotycząca spraw subkontynentu, to prawda, że kolonizatorzy pozwolili w końcu założyć prasę w językach lokalnych, a bramini byli wspierani jako elita intelektualna. Z czasem nawet synowie uboższych rodziców, nie tylko maharadżów, mogli wyjeżdżać do Anglii i studiować, lecz po to, by po powrocie obejmować stanowiska w administracji imperium brytyjskiego.
Brahman nie jest tożsamy z Bogiem chrześcijan, którego opisuje się w jakościach pozytywnych, takich jak wszechmocny, wszechobecny, dobry, mądry. Bóg judeo-chrześcijański jest postacią, Bogiem osobowym, reprezentowanym na ziemi przez swego Syna, również Osobę. Brahmana opisuje się poprzez negację tego, czym nie jest, słynne neti-neti.
Przybycie pierwszych kolonizatorów na Goa i w inne regiony Indii zbiegło się w czasie z najazdem wojsk turecko-mogolskich i utworzeniem cesarstwa Wielkich Mogołów. Zarówno chrześcijaństwo jak islam, obie religie monoteistyczno-totalitarne, okazywały pogardę i przemoc wobec miejscowych wielorakich religii hindu. Obie dopuszczały się nadużyć i gwałtów wobec braminów, którzy zawsze bronili każdej religii, nie tylko wedyjskiej, i każdej społeczności, nie tylko bramińskiej. Chrześcijanie wyśmiewali braminów jako castos, czyścioszki, traktując ich jak prymitywnych kacyków, a ich społeczności — jak ludy z okresu kamienia łupanego, gotowe do „nawrócenia”. Muzułmanie brali ich za przywódców „bałwochwalczych kultów”, których należało w pierwszej kolejności karać lub systematycznie i wszelkimi sposobami przeciągnąć na islam. Cesarstwo i kolonializm widziały więc w braminach to… kim zawsze byli — elitę intelektualną, broniącą tradycji hindu i własnej historii. Zniszczenie tej warstwy, a przynajmniej deprecjacja jej oddziaływania i społecznego znaczenia leżało w interesie każdej władzy centralnej. Od tego czasu datuje się współczesne (angielskie) niezrozumienie jej roli w społeczeństwie indyjskim.
jasna, świetlista, pełny kwiat lotosu o tysiącu płatków, znajduje się na szczycie głowy i spaja wszystkie pozostałe czakry. Wyzwolony za życia, dżiwanmukta, ma u szczytu głowy świetlistą aureolę, która u chrześcijan jest znakiem świętości, u hindusów — znakiem boskości.
pierwsi chrześcijanie syryjscy docierają drogą morską do Indii południowych
Cała dżati może zmienić wyznawaną religię. I tak np. w stanie Maharashtra dżati niedotykalnych, wykonująca zawód rzeźników, przeszła w XIX wieku — jako cała grupa społeczna — na islam. Jednak w życiu codziennym i zawodowym niewiele to zmieniło, a i zakres ich obowiązków pozostał ten sam. Dżati zmieniająca religię nie cieszy się szacunkiem społeczności hindu, dlatego wszelkie konwersje, na islam czy na chrześcijaństwo, pozostają mocno podejrzane.
W czasach naszego antyku, zarówno u pogan jak i wśród żydów, było całkowicie dopuszczalne nazywać Synem Bożym osobę, która miała w sobie więcej mocy boskiej niż inni. Grzegorz Teolog mówił: Słowo stało się ciałem, abym ja stał się na tyle Bogiem, na ile On stał się człowiekiemJednak chrześcijaństwo zawęża ontologię Syna Bożego wyłącznie do swego założyciela.
Dzięki tej troistej koncepcji, religie hindu nigdy nie popadły ani w etyczno-moralny (manicheistyczny) podział na dobro i zło jak w chrześcijaństwie, ani w fatalizm instynktu życia przeciwko instynktowi śmierci jak w psychologii zachodniej.
Trzy religie Bliskiego Wschodu — judaizm, chrześcijaństwo, islam są religiami patriarchalno-monoteistycznymi, wytworem jednego życia duchowego, życia semickiego.
[...]
Religie te mniej troszczą się o człowieka, a jeszcze mniej o kobietę, a tylko o Mężczyznę-Boga, w Imię którego mężczyznom wolno zabijać (dżihad w islamie), podbijać (czyńcie ziemię swoją poddaną w Biblii), wykluczać (kobiety, tj. połowę społeczności, w islamie) i zmuszać do przyjęcia własnej wiary (ewangelizacja w chrześcijaństwie).
[...]
Nie ma w tych religiach ani jednej bogini. W judaizmie, kobieta nie może wejść do synagogi i uczestniczyć w modlitwie na równi z mężczyznami, ma tam specjalnie wyznaczone, gorsze miejsce; w islamie — ma wzbroniony wstęp do meczetu; w chrześcijaństwie — przez 1500 lat nie miała duszy i była całkowicie poddana mężczyźnie.
[...]
Religie te mniej troszczą się o człowieka, a jeszcze mniej o kobietę, a tylko o Mężczyznę-Boga, w Imię którego mężczyznom wolno zabijać (dżihad w islamie), podbijać (czyńcie ziemię swoją poddaną w Biblii), wykluczać (kobiety, tj. połowę społeczności, w islamie) i zmuszać do przyjęcia własnej wiary (ewangelizacja w chrześcijaństwie).
[...]
Nie ma w tych religiach ani jednej bogini. W judaizmie, kobieta nie może wejść do synagogi i uczestniczyć w modlitwie na równi z mężczyznami, ma tam specjalnie wyznaczone, gorsze miejsce; w islamie — ma wzbroniony wstęp do meczetu; w chrześcijaństwie — przez 1500 lat nie miała duszy i była całkowicie poddana mężczyźnie.
Dwie prace pozostają nieopublikowane, pierwsza to Inde interieure. Aspects du joga, de l'hindouisme et du bouddhisme, Indie wewnętrzne, aspekty jogi, hinduizmu i buddyzmu, ukazująca wciąż nikłe zrozumienie przez umysł europejski filozofii i religii hindu i wszelkie wypływające stąd nieporozumienia. Już tytuł podkreśla tę dychotomię — jeśli Europejczycy znają Indie to najwyżej zewnętrzne, podczas gdy nie mają bladego pojęcia o Indiach wewnętrznych. Pozostająca w maszynopisie praca Violece et monoteisme. Le point de vue de la psychologie, de l'hindouisme et du bouddhisme, Przemoc a monoteizm, punkty widzenia psychologii, hinduizmu i buddyzmu, dotyczy polityki i szeroko pojętego życia doczesnego. Jacques porusza w niej najważniejszą kwestię naszych czasów, a mianowicie terroryzm, fanatyzm i agresję religijną. Stawia dramatyczne pytanie: dlaczego religie monoteistyczne (judaizm, chrześcijaństwo, islam) mówiące tak wiele o miłości, wciąż się wzajemnie zwalczają i mordują wyznawców innych religii. Książka tak nowatorska i kontrowersyjna w swej wymowie, że nawet paryski niezależny Albin Michel waha się czy rzucić ją na księgarskie półki…
Podczas siedemnastoletniej nieobecności w Palestynie, Jezus oddał się zapewne intensywnej praktyce jogi, asan i pranajamy, pod okiem jakiegoś wybitnego jogina i oczyścił (przepalił) wszystkie siedem czakr, ośrodków energii. Na szczycie głowy rozwinął kwiat lotosu o tysiącu płatków, czystą boską świadomość, wyraźnie widoczną przez tych, którzy go kochali i byli na drodze duchowego rozwoju. Niektórzy być może otrzymali od Jezusa dar ujrzenia go jako dżiwanmuktę, wyzwolonego za życia. Pierwsi chrześcijanie przedstawiali go znacznie częściej z aureolą niż z koroną cierniową. Jan Chrzciciel, również oczyszczony ze złogów karmicznych, pierwszy dał świadectwo ujrzawszy Jezusa z aureolę, oznakę urzeczywistnionej boskości: Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim (…) Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym
[...]
Ewangelia wg św.Jana, 1, 32-34
[...]
Ewangelia wg św.Jana, 1, 32-34
kontemplacja mistyczna, zespolenie z wybranym przez siebie bóstwem (iszta devata, bóstwo wiodące) i całkowite zawierzenie mu w prowadzeniu na drodze; to doświadczenie roztopienia się w przedmiocie uwielbienia ułatwia rozpuszczenie własnej samsary i uzyskanie samadhi; chrześcijaństwo jako religia jest bhakti jogą, gdyż wspiera się właśnie na pobożności mistycznej — na bezwarunkowej adoracji Osoby Jezus Chrystusa i Osoby Matki Boskiej, jako Osób prowadzących ku zbawieniu; w Indiach bhaktami są wielbiciele Kriszny, a najważniejszym dla nich tekstem jest Bhagawadgita, Pieśń Spełnionego: Niech twój umysł zwróci się ku mnie,mnie niech obejmie twoja miłość,ku mnie niech się skieruje twa ofiara,mnie jednemu oddawaj cześć!W ten sposób osiągnąwszy jogę,we mnie widząc twój cel najwyższyprzybędziesz do mnie.
[...]
Bhagawadgita, IX,34, tłum. Joanna Sachse
[...]
Bhagawadgita, IX,34, tłum. Joanna Sachse
— jasna, świetlista, pełny kwiat lotosu o tysiącu płatków, znajduje się na szczycie głowy i spaja wszystkie pozostałe czakry. Wyzwolony za życia, dżiwanmukta, ma u szczytu głowy świetlistą aureolę, która u chrześcijan jest znakiem świętości, u hindusów — znakiem boskości.
Świętym drzewem jest tulsi, tulasi (ocimum sanctum), bazylia azjatycka, wyrastająca niekiedy do rozmiarów małego drzewka, zapewniająca zdrowie i płodność, a odstraszająca siły zła. Odmiana jasna poświęcona jest Ramie, a ciemna — Krisznie, zaś kwiat świętej bazylii utożsamiany jest z boginią Lakszmi, a sama roślina — z Wisznu. Według innej opowieści mitologicznej, Tulasi Devi była towarzyszką Wisznu, którą zazdrosna Lakszmi zamieniła w roślinę. Wielbiciele Kriszny śpiewają w świątyniach kirtany do tulasi z prośbą o błogosławieństwo, a intonacja mahamantry Hare Kriszna i obejście drzewka dają ogromną moc duchową. Bazylia rośnie w wielu domach w doniczce, a już samo podlewanie rośliny niszczy strach przed śmiercią. W każdej girlandzie kwiatów ofiarowanej bogu znajdują się listki bazylii, a uschnięte i opadłe składa się na ołtarzu podczas porannej i wieczornej pudży domowej. Młode kobiety poślubiają drzewko tulasi, czyli Krisznę, przed samym rytuałem zaślubin, a kiedy nie czują się szczęśliwe, uciekają w nocy do lasu Vrindavan, by pożalić się i uskarżyć. Kriszna pociesza je grą na flecie i zwabia do gry lila, proponując erotyczne igraszki. Na Goa, drzewko tulasi rosnące przed domem wskazuje, iż domownikami są hindusi, a ukwiecony krzyż wskazuje na chrześcijan.
chrześcijanie
22 mln(większość to chrześcijanie porządku syryjskiego)
obserwuję też ludzi. Hindusi mają rodzaj cierpliwości, która w porównaniu
z europejską jest bardzo długotrwała; cóż to za miłe uczucie patrzeć na te
miliony istnień i nie widzieć żadnych sprzeczek, bijatyk, kurwowania,
przeklinania na widok auta, którego manewr przyprawiłby europejskiego
kierowcę o „ty skurw….” , „chu…”; nie, moi drodzy, tu jest uśmiech, że
się udało :-))))).
zastanawiam się w jakiej mierze nasze chrześcijańskie
zogniskowanie się na cierpieniu i nieszczęściu powoduje tak głęboką
frustrację,
że te właśnie emocje uznajemy za niezbędne do życia…
Urodziła się w rodzinie bramina, w małej wiosce w zachodnim Bengalu, dziś — w Bangladesz. Jej ojciec, człowiek głęboko religijny, utrzymywał rodzinę skromnymi środkami, czerpanymi z uprawy niewielkiego kawałka ziemi. Nirmala Sundari była otwartym radosnym dzieckiem o zawsze pogodnym usposobieniu. Lubiła wraz z ojcem śpiewać pieśni religijne, chętnie wtórowała modlitwie muezina nawołującego muzułmanów do meczetu, znała też pieśni śpiewane podczas świąt chrześcijańskich. Od dzieciństwa przyjmowała za prawdziwą każdą religię.
Dla chrześcijanina medytować to oddać się modlitwie, słownej lub myślnej, skierowanej ku Bogu.
Niektórzy hindusi uczęszczają do świątyni na poranną lub wieczorną pudżę, większość odprawia modlitwy samodzielnie przy ołtarzu domowym. Uczestnictwo w pudży nie jest obowiązkowe. Pudża nie jest ani nabożeństwem (język wyznań chrześcijańskich), ani tym bardziej mszą (która jest w swej istocie ofiarą Ciała i Krwi Chrystusa i przemianą w chleb i wino, a także pamiątką ofiary i przemienienia pańskiego). Rytuał pudży nie jest nigdy ofiarą, lecz powtórzeniem aktu jedności z bogiem i podłączeniem się w sferę sacrum — tot twam asi.
Prawdą też jest, że w dawnych wiekach bramini zawsze toczyli wojnę przeciwko wszystkim tym, którzy odrzucali system warnowy i „przechodzili” na inne religie — z tego powodu ani chrześcijanie, ani nawet buddyści nie cieszą się ogólnie wielkim szacunkiem — zawsze istnieje teoretyczne domniemanie, że pochodzą z najniższych warstw społecznych i chcieli „poprawić” swój byt nie poprzez braminizację, lecz poprzez ucieczkę. Muzułmanie natomiast są traktowani jako „ofiary” polityki islamizacji, prowadzonej przez Wielkich Mogołów i z tego powodu patrzy się na nich lepszym okiem — w gruncie rzeczy są nadal hindusami…
Podczas długiego okresu, kiedy mieszkałem w Indiach — dwadzieścia lat — udało mi się nawrócić w sumie 200-300 osób. Z tego dwie trzecie to byli pariasi lub żebracy. Pozostali, to włóczędzy… Nie przypominam sobie, by ktokolwiek przyjął chrześcijaństwo z przekonania lub bezinteresownie.
Ród Tagore z Kalkuty był jednym z tych wyśmienitych rodów, które w XIX wieku, mimo obecności Anglików, pracowały nad kształtem Indii całkowicie indyjskich. Jego dziadek Dvarkanath Tagore i wielki Ram Mohan Roy założyli w 1830 roku „Brahmo Samaj”, ruch teistyczny łączący elementy tradycji hinduskiej, islamskiej i chrześcijańskiej, odrzucający kult obrazków i idolatrię. Ruch ten był elitarny i nie miał wielkiego zasięgu ani większego wsparcia, nawet wśród średniej klasy rodzącego się w Kalkucie indyjskiego mieszczaństwa, nie mówiąc o biedniejszych warstwach społecznych, ale wpłynął pośrednio i w czasach dużo późniejszych na odnowienie myśli i religii hinduskiej i otworzył nowe horyzonty. Przede wszystkim, Bengalczycy zogniskowani wokół Ram Mohan Roya, Dvarkanatha i Debendranatha Tagore, jak później wokół Rabindranatha, zajęli się sprawami społecznymi walcząc o zniesienie niesprawiedliwości generowanych przez system warnowy, promowali filantropię, namawiali do akcji charytatywnych, budowali za swoje pieniądze nowe świątynie hinduskie, a restaurowali stare, zakładali szkoły i ochronki dla biednych dzieci, organizowali szpitale i wsparcie finansowe dla najbiedniejszych. Wnieśli wielki wkład w emancypację kobiet poprzez nakłanianie kobiet do nauki i pracy. Rodzina Tagore nie potępiała systemu warnowego jako takiego, lecz walczyła o jego prawidłowe zrozumienie, takie jakie miał w czasach historycznych. Uważali, że jego nieprawidłowe funkcjonowanie bierze się z nadużywania władzy przez warny wyższe, czyli z braku wiedzy o tym, czym jest dharma, a nieumiejętność samoobrony warn niższych pochodzi z braku wiedzy o tym, na czym polega elementarna godność ludzka — to właśnie rodzi niesprawiedliwość społeczną.
Tradycję wedanty przejął od wędrownego mnicha Tota Puri i w niezwykle krótkim czasie doznał zjednoczenia z brahmanem. W młodym wieku był uczniem kobiety-wyrzeczeńca Bhairawi Brahmini, dzięki której poznał tantryzm i religię miłośników Śiwy. Poprzez doświadczenie mistyczne (a nie intelektualne) poznał zarówno chrześcijaństwo jak islam. Nauki swe przekazywał ustnie, nigdy nikogo nie nawracał, a w każdym człowieku odkrywał pierwiastek boski. Uznawał jedność wszystkich religii — bowiem każda droga religijna, jeżeli postępuje się nią wytrwale i z zapałem, prowadzi do ostatecznego celu, jakim jest wyzwolenie.
Zarówno religie chrześcijańskie jak i zachodnie filozofie nie dają dziś żadnej mądrej odpowiedzi na najważniejsze egzystencjalne pytanie człowieka — o śmierć. Co więcej, śmierć została wyrzucona poza nawias społeczny, nie mówi się o niej wcale, a nawet udaje się, że śmierć nie istnieje. Umieranie zostało zinstytucjonalizowane, odbywa się w szpitalach, ochronkach i hospicjach, poza domem i najbliższymi. Przerażające są dziś nie pragnienie wiecznej młodości i złuda nieśmiertelności, ale odrzucenie wszelkich refleksji filozoficznych i religijnych wokół śmierci, brak forum dyskusyjnego, gdzie ludzie mogliby wymieniać doświadczenia, opowiadać o swoim lęku i słuchać, w jaki sposób inni radzą sobie z umieraniem. Można się bowiem nauczyć dobrego umierania, odchodzenia, żegnania z życiem i bliskimi, przebaczania sobie i światu, uspokojenia duszy i sumienia, wyciszania bólu, okiełznania żalu za stratą i wreszcie utraty wszystkiego.
Sadhaną chrześcijanina — podążanie drogą wskazaną przez Jezusa z Nazaretu, miłość bliźniego swego.
Kerala za czasów Asioki (III wiek) była częścią królestwa tamilskiego o nazwie Keralaputra pod panowaniem dynastii Ćertala. Napływający z północy Arjowie integrowali się bez przeszkód z ludnością drawidyjską, rozwijały się religie hindu, nauki Buddy i Mahawiry. Wraz z przybyciem kupców perskich i syryjskich osiedlających się stopniowo na Wybrzeżu Malabarskim, rozprzestrzeniło się chrześcijaństwo św. Tomasza i powstał Kościół syro-malabarski. Istniało wiele kolonii kupców żydowskich, a w VII wieku wraz z kupcami arabskimi przybył islam.
[...]
Być może ze względu na duże wpływy chrześcijan syryjskich i rzymsko-katolickich już w 1936 roku świątynie zostały otwarte dla niedotykalnych, ale tylko mężczyzn. Mimo ogromnej akceptacji dla pojawiających się od stuleci przybyszów i niezwykłej łagodności obyczajów, świątynie są otwarte tylko dla hindusów (non-hindu no entry). Odmawia się też wstępu kobietom między 10 a 50 lat.
[...]
Być może ze względu na duże wpływy chrześcijan syryjskich i rzymsko-katolickich już w 1936 roku świątynie zostały otwarte dla niedotykalnych, ale tylko mężczyzn. Mimo ogromnej akceptacji dla pojawiających się od stuleci przybyszów i niezwykłej łagodności obyczajów, świątynie są otwarte tylko dla hindusów (non-hindu no entry). Odmawia się też wstępu kobietom między 10 a 50 lat.
W Delhi znajduje się jedno z największych skupisk adeptów sufi, zgrupowanych wokół grobu Nizam ud-Dina Cziszti, świętego męża i mistyka żyjącego w XIV wieku. Do dziś śpiewa się jego mistyczne gawwali, skomponowane w języku hindi. Muzyka, śpiew, ekstatyczna miłość i radość są podstawą religijnego uniesienia uczestników spotkań. Ale na grób przychodzą także złożyć kwiaty hindusi i chrześcijanie, a następnie posłuchać nauk przekazywanych przez pira. Sufi uczestniczą zaś w wielkich świętach hinduskich.
Nota bene. Nie spotkałam nigdzie w hinduskich świątyniach bogini karmiącej dziecko, nawet boginie obrazujące Wielką Matkę nie trzymają dziecka u piersi; obraz karmiącej boskiej matki z dziecięciem — tak drogi w ikonografii chrześcijańskiej — jest w religiach hindu całkowicie obcy! Jakby funkcja rodzenia i wykarmienia dziecka przynależały jedynie do biologii, a nie do religii i wyższych poziomów świadomości. Zresztą guru rodzi ucznia do życia duchowego, a symbolicznie pojęte „danie komuś życia”, „tchnięcie nowego życia” zdarza się każdemu człowiekowi, nie tylko kobiecie.
Ulemowie zacierają ręce. Przez całe lata nie mieli w cesarstwie żadnych wpływów, nic nie znaczyli na racjonalnie prowadzonym dworze niczego nie lękających się ludzi szczęśliwych, którym Allah sprzyjał bez zbędnych próśb i modlitw. Po tragedii Szahdżahan wraca do Allaha, zaczyna brać udział w muzułmańskich świętach, okazywać publicznie cześć świętym mężom islamu i otaczać opieką miejsca kultu. Wznosi nowe meczety. Ulemowie stają się ważni, a cesarz oczekuje ich wsparcia. W zamian za raj dla Mumtaz oni żądają teraz zniszczenia wszystkich hinduskich świątyń. I tak w roku 1633 cesarz wydaje zakaz wznoszenia nowych i naprawiania starych hinduskich świątyń oraz rozkaz wyburzenia świątyń hinduskich wzniesionych za panowania Szahdżahana, a także nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi, gdzie rozpoczyna się systematyczne (a nie jak dotąd sporadyczne) niszczenie, dokończone później przez Aurangzeba. Ulemowie podjudzają, uważają, że czas już rozprawić się z chrześcijanami na Goa i z hindusami, oczywiście. Cztery tysiące jeńców jest torturowanych publicznie na placach Agry, są siłą obrzezani i w ten sposób przechodzą na islam. W hinduskiej wiosce jest święto, ludzie tańczą w rytm muzyki, nagle wpadają oddziały wojska i cała wieś ginie zmieciona ogniem islamu, choć mieszkańcy zwyczajnie nic nie wiedzieli o nakazie nadzwyczajnej żałoby. I jeszcze jeden zaskakujący firman: w rok po śmierci żony, w 1633 roku, cesarz wydaje oficjalny zakaz małżeństw muzułmańsko-hinduskich, rzecz nie do pomyślenia za czasów Mumtaz. Ulemowie są zachwyceni i przychylają się do pomysłu budowli dla Allaha.
Nazwa kasta pojawiła się po raz pierwszy w 1510 roku, kiedy Portugalczycy zajęli Goa. Słowo casta w języku portugalskim znaczy niewinny, czysty, skromny, a zastosowano go wyłącznie w odniesieniu do braminów, których najeźdźcy postrzegali jako kapłanów pogańskich religii i kultów, mających w społeczeństwie najwyższą władzę (co nie było prawdą) i których z tej racji należało tępić. Zauważmy od razu, że nazwa ta pochodzi z zewnątrz. Portugalczycy nie zadali sobie trudu, by starannie opisać zastaną rzeczywistość, której w ogóle nie mieli zamiaru ani poznać, ani zrozumieć, a którą — jako chrześcijanie — po prostu gardzili. Słowo casta nabrało znaczenia pogardliwego — czyścioch i było używane jako obelga, tak jak w innych realiach burżuj, komuch, czarnuch, białas, katol, wykształciuch. Pamiętajmy również, że w tamtych czasach w Europie nie zażywano w ogóle kąpieli, nie używano mydła i nie myto się całymi tygodniami, wobec czego dziwactwem był na wpół nagi bramin, kąpiący się, o zgrozo, codziennie. Poza tym Portugalczycy nie przybyli w celach czysto handlowych (jak Arabowie lub Żydzi), lecz z zamiarem przeprowadzenia ewangelizacji. Pierwszy ich atak poszedł w kierunku braminów, których upokarzano i mordowano w imieniu Inkwizycji (1560-1812), pozbawiano dóbr i włości. Nota bene, chrześcijanie porządku syryjskiego, osiedleni na Wybrzeżu Malabarskim od około roku 380 n.e. i tworzący własną dżati również doznawali pewnych upokorzeń, gdyż nie chcieli ugiąć się przed katolicką władzą biskupią.
[...]
Mieszkający obok hindusów sikhowie, buddyści, dżiniści, muzułmanie i chrześcijanie, których religie w żadnej mierze nie sankcjonują świętości wedyjskich warn, rozwijają swoje społeczności w oparciu o system podziału pracy, wynikający z silnych związków rodzinnej tradycji i klanów broniących dostępu do konkretnych zawodów (bankowość pozostaje w rękach Sikhów). Odtwarzają oni na sposób hinduski system własnych dżati.
[...]
Gdy do tego doliczymy muzułmanów — około 180 mln — oraz buddystów, dżinistów i chrześcijan, wszystkich tych, którzy nie uznają hinduskiego systemu warn, to zgodnie z wedyjskim podziałem żyje 2/3 ludności Indii, tj. jakieś 750 mln obywateli.
[...]
Mieszkający obok hindusów sikhowie, buddyści, dżiniści, muzułmanie i chrześcijanie, których religie w żadnej mierze nie sankcjonują świętości wedyjskich warn, rozwijają swoje społeczności w oparciu o system podziału pracy, wynikający z silnych związków rodzinnej tradycji i klanów broniących dostępu do konkretnych zawodów (bankowość pozostaje w rękach Sikhów). Odtwarzają oni na sposób hinduski system własnych dżati.
[...]
Gdy do tego doliczymy muzułmanów — około 180 mln — oraz buddystów, dżinistów i chrześcijan, wszystkich tych, którzy nie uznają hinduskiego systemu warn, to zgodnie z wedyjskim podziałem żyje 2/3 ludności Indii, tj. jakieś 750 mln obywateli.
dżinizm ahimsa, bhakti, hindu, India, Indie północne i Nepal, Indie południowe, kraj Czolów, Kriszna i Radha, las indyjski, liczby, Mahatma Gandhi, Medytacja i psychologia, miejsca sacrum, obrzędy i święta, pałac na kołach, Partition 1947, przekaz ustny — zapisany, Radżastan, Radżputowie, religia rzeki Gangi, riszi, sufi, świątynia, Tadż Mahal, warna
Ahimsa paramo dharma — niekrzywdzenie najwyższą zasadą — leży u podstaw filozofii i religii dżinistów. Wierzą oni, że w każdej żywej istocie jest uwięziona dżiwa (dusza), której należy się szacunek i poszanowanie. Przyjęli całkowite wyrzeczenie się jakiegokolwiek czynu, który mógłby ranić lub zabić inne żywe istoty, nie wyłączając zwierząt i roślin. Dżiniści zakrywają usta kawałkiem tkaniny w obawie, by nie połknąć mikroskopijnych organizmów żywych, a idąc ścieżką zamiatają ją przed sobą miotełką, by nie nadepnąć na małe żyjątka. Spożywają tylko owoce, czyli to, co przyroda daje w darze sama z siebie. Nie uprawiają ziemi, bowiem orać znaczy ranić. Uważają, że ziemia jest organizmem żywym i należy stąpać po niej tak, by nie zostawiać po sobie śladów.
[...]
Ahimsa została rozpowszechniona w VI wieku p.n.e. przez leśnych mędrców, riszi, a następnie przejęta i ściśle przestrzegana przez dżinistów i buddystów. Stała się z biegiem lat naczelną zasadą właściwie całej etyki hindu, a dziś leży u podstaw ruchów rozwijających ideę wegetarianizmu.
[...]
Zasadę ahimsa paramo dharma stosował Mahatma Gandhi, który pozostał przez całe życie pod wielkim wpływem etyki dżinistów. Pochodził z małego miasteczka w Gudżaracie, zamieszkałego przez wyznawców tej religii, stosującą zasadę niekrzywdzenia w praktyce życia codziennego. Także im zawdzięczał swe zamiłowanie do ascetyzmu uprawianego pośród ludzi, a nie w odosobnieniu, oraz strój — białe doti. Taktyka biernego oporu, jaką przyjął w walce o niepodległość Indii, była zgodna z wyznawaną przezeń filozofią życiową. „Bierny opór” nie był więc tylko zmyślną „koncepcją” polityczną, lecz naturalną konsekwencją przyjętej raz na zawsze postawy życiowej.
[...]
Ahimsa została rozpowszechniona w VI wieku p.n.e. przez leśnych mędrców, riszi, a następnie przejęta i ściśle przestrzegana przez dżinistów i buddystów. Stała się z biegiem lat naczelną zasadą właściwie całej etyki hindu, a dziś leży u podstaw ruchów rozwijających ideę wegetarianizmu.
[...]
Zasadę ahimsa paramo dharma stosował Mahatma Gandhi, który pozostał przez całe życie pod wielkim wpływem etyki dżinistów. Pochodził z małego miasteczka w Gudżaracie, zamieszkałego przez wyznawców tej religii, stosującą zasadę niekrzywdzenia w praktyce życia codziennego. Także im zawdzięczał swe zamiłowanie do ascetyzmu uprawianego pośród ludzi, a nie w odosobnieniu, oraz strój — białe doti. Taktyka biernego oporu, jaką przyjął w walce o niepodległość Indii, była zgodna z wyznawaną przezeń filozofią życiową. „Bierny opór” nie był więc tylko zmyślną „koncepcją” polityczną, lecz naturalną konsekwencją przyjętej raz na zawsze postawy życiowej.
Opozycją do bhakti jest kama, pożądanie, ale nie — zmysłowość, która jest istotą każdego communion mystique. Nurty bhakti wywodzą się z Indii południowych, zwłaszcza z orgiastycznych rytuałów ku czci boga Śiwy, prawdopodobnie najstarszej warstwy religijnej hindu. Ogarnęły praktycznie całe Indie i zabarwiły wszystkie wierzenia i odłamy religijne — to nie tyle ruch czy filozofia, ile nowy sposób percepcji bóstwa i jego roli w świecie. Rozwijały się nie tyle w opozycji do (sztywnego i nudnego) nauczania braminów i rytualistycznego hinduizmu Wed, ale mimowolnie i spontanicznie. Podkreślały znaczenie indywidualnej pobożności i głębokiego oddania bogom, zwłaszcza Krisznie. Brak skomplikowanych ceremonii i brak różnic kastowych — wobec bóstwa wszyscy są równi — zjednał szerokie rzesze wyznawców. Przypomniał i wzmocnił dżinijską ahimsę, niekrzywdzenie i powrócił do wegetarianizmu. Trudno powiedzieć czy nurty te były zwalczane i dławione, ale były z pewnością deprecjonowane. To zapewne bramini nazwali bhaktów „wrogami Wed”.
Hinduizm to termin europejski, sztucznie utworzony przez Anglików na potrzeby pierwszego spisu powszechnego, który został przeprowadzony w 1872 roku. W swej fobii klasyfikowania i oceniania, podzielili oni ludność subkontynentu na hindu people i muslim people. Ten zupełnie sztuczny i arbitralny podział, którego smutne konsekwencje trwają do dziś, nie dał oczywiście żadnej interesującej odpowiedzi na pytanie kim są badani. Z faktu, iż ktoś określił się hindu wcale nie wynikało, że wyznawał którąś z religii staroindyjskich lub hinduskich, mógł bowiem mieć na myśli przynależność do wspólnoty społecznej hindu. Właściwie wszyscy muzułmanie w Indiach są jednocześnie hindu — podbita ludność przechodziła na islam pod groźbą utraty życia lub utraty środków do życia. Wielu muzułmanów, jak na przykład mieszkańcy Bengalu, czują się na swój sposób hindu, gdyż są mieszkańcami subkontynentu oraz współtwórcami i uczestnikami cywilizacji hindu. Podobnie Sikhowie, którzy wprawdzie walczą o autonomię religijną i o wyłączenie ich religii z tygla wierzeń hinduskich, ale również mają siebie za hindu. Także dżiniści i buddyści uważają siebie za hindu. Mieszkańcy Indii do dziś bardziej utożsamiają się z miejscem zamieszkania niż z wyznawaną religią. Nazwa islam, zamiast wcześniej używanej nazwy w liczbie mnogiej mahometanie lub muzułmanie, pojawiła się w angielskim nazewnictwie też dopiero w XIX wieku.
[...]
Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.
[...]
Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.
Indus, Induska — obywatel Indii (zamiast starej nazwy Hindus, Hinduska). Indusem jest każdy mieszkaniec Indii, niezależnie od wyznawanej religii; muzułmanie, dżinistów, jogini, sannjasini, sadhu, buddyści, śiwaici, chrześcijanie, tantryści, wisznuici, sikhowie, wyznawcy Kriszny — to Indusi.
Kadżuraho — zwiedzanie tysiącletnich świątyń (na liście UNESCO), które intrygują, szokują, bawią i uczą, a wciąż nie wiadomo z jakiego powodu zostały zbudowane… Przejazd do świątyń dżinijskich. Emporium aryjskiej sztuki użytkowej. Po południu, dla chętnych rezerwat przyrody (jeep + wstępy 300 rupii) lub ruiny pałacu Ramgarh i restauracja na drzewie Tree House z widokiem na rzekę Ken (jeep 400 rupii). Wieczorem, dla chętnych, spektakl „Światło i Dźwięk” w zespole świątyń (200 rupii) lub pokaz klasycznych tańców indyjskich w emporium Kandariya (200 rupii). Nocleg w Kadżuraho.
Wcześnie rano wyjazd do Śravanabelagola, ośrodku dżinizmu z niezwykłą rzeźbą Gomateśwary wykonaną w monolitycznej granitowej skale, na którą trzeba się wspiąć (po wygodnych schodach). Dalsza jazda do Halebidu i Belur nazywanych Khadżuraho południa, gdzie wyjątkowo pięknie rzeźbione świątynie z czasów dynastii Hojsalów (XII wiek) przyprawiają o zawrót głowy, bo każdy centymetr kwadratowy kamienia pokryty jest płaskorzeźbą boga lub mędrca, heraldycznego ptaka lub bajecznego zwierzęcia, a kamienne tancerki wyginają się zmysłowo jak żywe. Przejazd na nocleg w Shimoga.
Wszyscy Czolowie wielbili boga Śiwę, ale wzorowa tolerancja religijna była filarem ich państwa. Okres między X a XIII wiekiem został uznany za jeden z najlepszych okresów w dziejach sztuki indyjskiej, kiedy brązy osiągnęły najwyższy kunszt nie mając sobie równych. Śiwa tańczący pod postacią Nataradży, i związana z nim mitologia kosmicznego tańca, na trwałe zdobył sobie miejsce w religii wszystkich hindusów. W Indiach północnych, Śiwa medytuje na szczycie świętej góry Kailasy, w pokrytych śniegiem Himalajach, w Indiach południowych — tańczy w ekstazie i uśmiecha się do ludzi. Za czasów Pallawów życie religijne zdominowali buddyści i dżiniści, a ulubionym bogiem władców stał się Wisznu, występujący często pod tajemniczą postacią kobiecą, nazywany wtedy Mohini. Koczownicy mieszkający na rubieżach państwa nie ulegli braminizacji, pozostając przy wierzeniach animistycznych. Tolerancja religijna nadal była regułą.
W nurcie bhakti, który po raz pierwszy pojawił się w Indiach już około III wieku p.n.e. i zyskał ogromną popularność, Kriszna jest wobec ascetów i mędrców przeciwstawnym archetypem duchowości. Ascetyczne nurty szkół buddyjskich i dżinijskich były dostępne tylko dla nielicznych, podczas gdy doktryna bhakti, oparta o prostą pobożność, bez skomplikowanych rytuałów, była radosnym uwolnieniem się duszy i jej wzlotu ku boskości. Pozwoliła wreszcie rozwijać wewnętrzną duchowość kobietom, a także wielbicielom z niższych stanów społecznych, gdyż wobec bóstwa wszyscy byli równi. Miłość Radhy do Kriszny została wzbogacona o wymiar metafizyczny. Radha to dusza bhakty dążąca do zespolenia z Brahmanem-Kriszną i nie zaznająca spokoju zanim się z Nim nie połączy.
Koniec okresu wedyjskiego przypada na IV-III wiek p.n.e., kiedy to zaczęły rozprzestrzeniać się w Indiach północnych wielkie nauki Buddy i Mahawiry, a bramini musieli zrezygnować z dużej części swej władzy. Mędrzec Gosala, choć dziś niemal całkowicie zapoznany, był tym, który przekazał wiedzę o starożytnej filozofii przed-aryjskiej, nie związanej ani z Wedami i ich dyscypliną czystości duchowej, ani z warnowym układem społeczeństwa. To on prawdopodobnie wprowadził ponownie kult boga Wisznu i uważany jest za ojca adżiwików, kolejnego pokolenia leśnych ascetów, których nauki przetrwały aż do XIV wieku. Tak więc jednocześnie i obok braminizmu, buddyzmu i dżinizmu, religii rygorystycznych i trudnych intelektualnie (appolińskich), zawsze rozwijały się w Indiach, niekiedy w nurcie ukrytym i podziemnym, przed-aryjskie idee śiwaickie, podobne do religii dionizyjskich, gdzie szansę na wyzwolenie z okowów samsary dawał taniec, ekstaza, erotyzm i łagodność wobec siebie. Odnowienie pierwotnego śiwaizmu, tantryzmu i jogi było dziełem Lakuliśy, nie-aryjskiego kapłana, żyjącego prawdopodobnie na początku n.e. Rozwój tych nauk i ich wpływ na społeczeństwo zbiegł się w czasie z niebywałym wprost rozkwitem sztuki, literatury, mistyki i filozofii i trwał aż do inwazji muzułmańskich XII wieku (około 1200 lat).
dżiniści
Pochodzi ona od dżinistów, którzy mieszkali w małym miasteczku w Gudżaracie, gdzie się urodził i mógł obserwować stosowanie zasady niekrzywdzenia w praktyce życia codziennego. Pozostawał przez całe życie pod wielkim wpływem ich etyki. Także dżinistom zawdzięczał zamiłowanie do ascetyzmu uprawianego pośród ludzi, a nie w odosobnieniu, oraz strój — białe doti, zewnętrzną oznakę ahimsy. Taktyka biernego oporu, jaką przyjął w walce o niepodległość Indii, była zgodna z wyznawaną przezeń filozofią życiową. „Bierny opór” nie był więc tylko zmyślną „koncepcją” polityczną, lecz naturalną konsekwencją przyjętej raz na zawsze postawy życiowej.
Dla jogina, wielbiciela Kriszny, buddysty, dżinisty, sannjasina, sadhaki, mnicha, mędrca, poety, filozofa i ludzi Wschodu medytować to znaczy zatrzymać pracę umysłu i trwać w jego pustce. Osiągnięcie pustki umysłu jest dopiero pierwszym celem medytacji, a gdy ten cel zostaje osiągnięty, ujarzmiony umysł przywołuje na pusty ekran umysłu negatywne emocje, najsilniej naładowane energetycznie, i przekształca ich energię w energię pozytywną, którą należy przekazać, „oddać” innym ludziom lub bogu. Oczyszczanie umysłu z emocji, a ciała z napięć jest doprawdy najpierwszym zabiegiem higienicznym stosowanym od setek lat przez ogromne rzesze prostych, zwyczajnych ludzi w Indiach i Tybecie. Ci ludzie robią sobie w umyśle jakieś jedno maleńkie puste miejsce, gdzie mieszka bóg, troszcząc się o to, by żadne plugawe myśli z zewnątrz nie dotarły do tego uświęconego miejsca; starają się oni powtarzać ćwiczenia medytacji tak często jak potrafią.
Dżinijskiego proroka nazywano tirthankara, twórcą brodu; to nauczyciel, który przygotowuje uczniów do przejścia na drugą stronę.
[...]
Śravanabelagola, Karnataka — posąg Gomateśwary, pierwszego człowieka, który osiągnął wyzwolenie postulowane przez Mahawirę. Dla dżinistów jest najważniejszym miejsce pielgrzymek, zwłaszcza dla odzianych w powietrze, czyli należących do odłamu digambara. Na granitowe wzgórze prowadzą wykute w granicie schody, a na szczycie znajduje się wysoki na 18 m posąg, którego wykucie w skale trwało tylko 15 lat (978-992). Święto Maha Masthaka Abhisheka, które odbywa się co 12 lat (ostatnie w 2006), zbiera tłumy dżinistów, a posąg oblewany jest mlekiem, masłem, kurkumą i obsypywany cynobrowym proszkiem.
[...]
Palitana, Gudżarat — zespół 863 świątyń wzniesionych na dwóch szczytach świętego wzgórza Śatrundżaia w ciągu 90 lat między X i XI wiekiem. Zgodnie z tradycją to miejsce miał wielokrotnie odwiedzać Adiśwara (Adinath), pierwszy tirthankara dżinizmu, któremu poświęconych jest najwięcej świątyń. Wszystkie niemal zostały zburzone przez muzułmanów w XIV i XV wieku, a następnie pieczołowicie odbudowane i wyposażone przez bogatych kupców i bankierów dżinijskich.
[...]
Bardzo ważnymi miejscami dla dżinistów są świątynie Dilwara z 1031 roku z rzeźbami w białym marmurze na Mount Abu i marmurowa świątynia Chaumukha w Ranakpur, z 1444 kolumnami, z których każda jest wyrzeźbiona w innym koronkowym wzorze, obie znajdują się w Gudżaracie w łańcuchu Arawalli, najstarszym górotworze świata, i należą do najlepiej zachowanych w Indiach. Ajodhja, związana z życiem wielu ascetów, miała być starożytną stolicą Bharaty, pierwszego dżinijskiego władcy.
[...]
Dżiniści mają pięć świętych wzgórz: wymienione powyżej Śatrundżaia i Mount Abu, a także Girnar na Półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, z zespołem świątyń z XII wieku. Na drodze wiodącej na szczyt, 14 edyktów Asioki w języku pali, wyryte w bloku skalnym pismem brahmi, najstarszą formą pisanego sanskrytu, są wyjątkowym pomnikiem cywilizacji indyjskiej. Pielgrzymi wspinający się na szczyt mogli po drodze odczytać edykty i dowiedzieć się, jakie są polecenia cesarza. Mityczne wzgórze Asztapada miało być miejscem wyzwolenia pierwszego tirthankary. Oraz Samneta, o którym nie znajduję żadnych informacji.
[...]
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
[...]
Dla hindusów — wiecznie biały wierzchołek góry jest lingą Śiwy, a on sam jako wielki jogin, siedzi nieopodal szczytu na tygrysiej skórze pogrążony w odwiecznej medytacji, która utrzymuje świat w istnieniu. Dla buddystów — jest siedzibą Samwary, tantrycznej formy Śiwy. Dżiniści uważają, że ich pierwszy prorok uzyskał tu wyzwolenie. Tybetańczycy należący do religii bon mają ją za punkt centralny mitycznego kraju i miejsce zejścia z nieba na ziemię jego twórcy. Wielki jogin Tybetu, Milarepa, spędził tu w ascezie 11 lat.
[...]
Ma kształ rydwanu, ratha, ciągniętego przez dwa słonie. Płaskorzeźby nawiązują do eposu Ramajana. Jeden z cudów architektury i rzeźby indyjskiej. Buddyści, śiwaici i dżiniści wykuli tu między rokiem 600 a 1000 groty, które służyły jako wihary i mandiry.
[...]
Śravanabelagola, Karnataka — posąg Gomateśwary, pierwszego człowieka, który osiągnął wyzwolenie postulowane przez Mahawirę. Dla dżinistów jest najważniejszym miejsce pielgrzymek, zwłaszcza dla odzianych w powietrze, czyli należących do odłamu digambara. Na granitowe wzgórze prowadzą wykute w granicie schody, a na szczycie znajduje się wysoki na 18 m posąg, którego wykucie w skale trwało tylko 15 lat (978-992). Święto Maha Masthaka Abhisheka, które odbywa się co 12 lat (ostatnie w 2006), zbiera tłumy dżinistów, a posąg oblewany jest mlekiem, masłem, kurkumą i obsypywany cynobrowym proszkiem.
[...]
Palitana, Gudżarat — zespół 863 świątyń wzniesionych na dwóch szczytach świętego wzgórza Śatrundżaia w ciągu 90 lat między X i XI wiekiem. Zgodnie z tradycją to miejsce miał wielokrotnie odwiedzać Adiśwara (Adinath), pierwszy tirthankara dżinizmu, któremu poświęconych jest najwięcej świątyń. Wszystkie niemal zostały zburzone przez muzułmanów w XIV i XV wieku, a następnie pieczołowicie odbudowane i wyposażone przez bogatych kupców i bankierów dżinijskich.
[...]
Bardzo ważnymi miejscami dla dżinistów są świątynie Dilwara z 1031 roku z rzeźbami w białym marmurze na Mount Abu i marmurowa świątynia Chaumukha w Ranakpur, z 1444 kolumnami, z których każda jest wyrzeźbiona w innym koronkowym wzorze, obie znajdują się w Gudżaracie w łańcuchu Arawalli, najstarszym górotworze świata, i należą do najlepiej zachowanych w Indiach. Ajodhja, związana z życiem wielu ascetów, miała być starożytną stolicą Bharaty, pierwszego dżinijskiego władcy.
[...]
Dżiniści mają pięć świętych wzgórz: wymienione powyżej Śatrundżaia i Mount Abu, a także Girnar na Półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, z zespołem świątyń z XII wieku. Na drodze wiodącej na szczyt, 14 edyktów Asioki w języku pali, wyryte w bloku skalnym pismem brahmi, najstarszą formą pisanego sanskrytu, są wyjątkowym pomnikiem cywilizacji indyjskiej. Pielgrzymi wspinający się na szczyt mogli po drodze odczytać edykty i dowiedzieć się, jakie są polecenia cesarza. Mityczne wzgórze Asztapada miało być miejscem wyzwolenia pierwszego tirthankary. Oraz Samneta, o którym nie znajduję żadnych informacji.
[...]
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
[...]
Dla hindusów — wiecznie biały wierzchołek góry jest lingą Śiwy, a on sam jako wielki jogin, siedzi nieopodal szczytu na tygrysiej skórze pogrążony w odwiecznej medytacji, która utrzymuje świat w istnieniu. Dla buddystów — jest siedzibą Samwary, tantrycznej formy Śiwy. Dżiniści uważają, że ich pierwszy prorok uzyskał tu wyzwolenie. Tybetańczycy należący do religii bon mają ją za punkt centralny mitycznego kraju i miejsce zejścia z nieba na ziemię jego twórcy. Wielki jogin Tybetu, Milarepa, spędził tu w ascezie 11 lat.
[...]
Ma kształ rydwanu, ratha, ciągniętego przez dwa słonie. Płaskorzeźby nawiązują do eposu Ramajana. Jeden z cudów architektury i rzeźby indyjskiej. Buddyści, śiwaici i dżiniści wykuli tu między rokiem 600 a 1000 groty, które służyły jako wihary i mandiry.
Wiele obrzędów, rytuałów i świąt hinduskich jest obchodzonych przez wszystkich mieszkańców Indii, niezależnie od przynależności religijnej. Niektóre mają charakter wyłącznie regionalny, a ich pochodzenie ginie w pomrokach dziejów, inne zaś są powszechnie znane i świętowane na terenie całych Indii. Islam, buddyzm, dżinizm, sikhizm i inne religie, odłamy (sekty) i ugrupowania, pozostałe 20%, uczestniczą w wielu świętach panindyjskich.
[...]
Dżiniści obchodzą natomiast ustanowienie dharmy przez Mahawirę.
[...]
Dżiniści obchodzą natomiast ustanowienie dharmy przez Mahawirę.
przyjazd do Dżajsalmeru, zwanego „Złotym Miastem” od barwy oświetlonych przez słońce murów obronnych cytadeli; jej 99 nietkniętych od 1156 roku bastionów wyłania się wprost z piasku, dając schronienie jednej czwartej ludności miasta, dżinijskie i hinduskie świątynie z XII-XV wieku
Mahatma Gandhi stanowczo nie chciał Podziału. Twierdził, że Indiom odcina się skrzydła. Wiedział, że jest to krzywda dla obu wielkich społeczności. Wychował się w Gudżaracie, gdzie różne wspólnoty religijne, dżiniści, hindusi i muzułmanie, żyli obok siebie we wzajemnym poszanowaniu i tolerancji.
II wiek p.n.e. — pojawia się określenie sanskrita, co oznacza, że język, którym mówiono do tej pory, ale którym już nie wszyscy się posługują, został opisany w najmniejszym szczególe i stał się „ukończony”, „wypolerowany”, „pełny”. Ale wtedy też wychodzi z użycia. Bramini nadal przekazują swoim synom Wedy w języku oryginału, lecz elita mówiąca w sanskrycie coraz bardziej zmniejsza się liczebnie. Już zapisano teksty buddyjskie w prakrycie pali, a teksty dżinijskie w prakrycie ardhamagadhi. Ale Wed wciąż nie zapisuje się.
Zwiedzanie Dżajsalmeru czyli Złotego Miasta, nazwanego tak od barwy jaką przybierają mury obronne, gdy oświetla je słońce. 99 bastionów murów obronnych wyłania się wprost z piasku, dając schronienie jednej czwartej mieszkańców miasta; przenosimy się w feudalne średniowiecze zwiedzając cytadelę z 1156 roku, omiatamy znudzonym wzrokiem kolejne dżinijskie świątynie z XII-XV wieku, zerkamy obojętnie na świątynie hinduistyczne… Po wąskich uliczkach bez samochodów schodzimy do starego miasta i zwiedzamy haveli: Patwon ki, Salim Singh ki, Mathmal ki. Schodzimy jeszcze niżej aż do rezerwuaru wody, Gadi Sagar. Wieczorem — wioska Ladurwa, resztki legendarnego miasta klanu Bhattów. Nocleg w hotelu Jaisal Palace.
[...]
Wcześnie rano wyjazd z Dżodhpuru do Mount Abu (326 km, 6 godz.). Lokujemy się w hotelu. Po południu, zwiedzamy kompleks dżinijskich świątyń Dilwara z rzeźbami w marmurze, których piękno i kunszt osiągnęły właśnie tutaj swe apogeum, zwłaszcza w Vimal Vasahi Temple z 1031 roku, poświęconej prorokowi Adinathowi i w Tejpal Temple z 1230. Wdrapujemy się na najwyższy szczyt w okolicy — Shanti Shikhar Point ku podziwianiu zachodu słońca. Wieczorem spacerujemy brzegiem jeziora Nakki. Nocleg w hotelu Lake Palace.
[...]
Przejazd z Mount Abu do Udaipuru (185 km, 3 godz.). Po drodze zwiedzamy fortecę Kumbhalgarh, drugie miejsce obronne Mewaru, położoną na wys. 1100 m n.p.m., którą zdobyto tylko jeden jedyny raz… Zatrzymujemy się w Ranakpur — marmurowe świątynie dżinijskie w łańcuchu Arawalli, należą do najlepiej zachowanych i jednych z najważniejszych w całych Indiach, jak Chaumukha Temple o 1 444 kolumnach, z których żadna nie powtarza tego samego wzoru. Nocleg w hotelu Carvenserai w Udaipurze.
[...]
Wcześnie rano wyjazd z Dżodhpuru do Mount Abu (326 km, 6 godz.). Lokujemy się w hotelu. Po południu, zwiedzamy kompleks dżinijskich świątyń Dilwara z rzeźbami w marmurze, których piękno i kunszt osiągnęły właśnie tutaj swe apogeum, zwłaszcza w Vimal Vasahi Temple z 1031 roku, poświęconej prorokowi Adinathowi i w Tejpal Temple z 1230. Wdrapujemy się na najwyższy szczyt w okolicy — Shanti Shikhar Point ku podziwianiu zachodu słońca. Wieczorem spacerujemy brzegiem jeziora Nakki. Nocleg w hotelu Lake Palace.
[...]
Przejazd z Mount Abu do Udaipuru (185 km, 3 godz.). Po drodze zwiedzamy fortecę Kumbhalgarh, drugie miejsce obronne Mewaru, położoną na wys. 1100 m n.p.m., którą zdobyto tylko jeden jedyny raz… Zatrzymujemy się w Ranakpur — marmurowe świątynie dżinijskie w łańcuchu Arawalli, należą do najlepiej zachowanych i jednych z najważniejszych w całych Indiach, jak Chaumukha Temple o 1 444 kolumnach, z których żadna nie powtarza tego samego wzoru. Nocleg w hotelu Carvenserai w Udaipurze.
Dżinijskie świątynie z XII-XV wieku zachowały świeżość, jakby zbudowano je wczoraj.
Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, podróżujący po Indiach w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, jaka odbyła się w 644 roku, w Prayagu (dziś Allahabad), za czasów króla Harszawardhana. Był on wtedy studentem na pobliskim buddyjskim Uniwersytecie Nalanda — nie ma wątpliwości, co do rzetelności opisu tego, co widział. Zanotował, że wyraźnie mówiło się, iż święto trwa od czasów neolitu. Pierwszy kalendarz solarny (obok lunarnego) został ustanowiony w roku 283 p.n.e., więc wtedy mela musiała przyjąć swą formę. Nie ma wątpliwości, że Prayag był miejscem, gdzie odbyła się pierwsza khumba mela, ale nie wiadomo w jakiej epoce dokonano pełnej inscenizacji mitu. Chińczyk podkreśla, że w meli uczestniczyli hindusi, buddyści i dżiniści, bez żadnej różnicy.
Mahawira, Wielki Mąż, założyciel dżinizmu, był również jednym z nich. Uważał on, że osiągnięcie doskonałości jest możliwe przez całkowite wyrzeczenie się świata materialnego. Wyznawał pełną ahimsę, podkreślając, że „wszystkie żyjące istoty powinny sobie wzajemnie pomagać”. Do dziś jest najbardziej ascetyczną ze wszystkich religii hindu.
hinduizm zamiast miłość do Ramy lub poddanie się Śiwie, lub wielbienie Kriszny; buddyzm zamiast — nauki Buddy, dżinizm zamiast — nauka Mahawry
Słowem mandir pochodzącym z Orissy, określającym prostą świątynię o czterech kolumnach z kwadratowym płaskim dachem (synonim mandapy), nazywane są niektóre współczesne świątynie hinduskie lub dżinijskie, np. Matri Mandir w Auroville.
Oprócz wybitnych fachowców brali udział w tej budowie napływający zewsząd wieśniacy, jakieś dwadzieścia tysięcy, mieszkający w namiotach po drugiej stronie rzeki Jamuny, w wiosce Mumtazbadem. Nie byli oni niewolnikami, do pracy ich nie zmuszano, nie bito ani nie traktowano gorzej czy lepiej niż gdzie indziej. Ot, robota. Pracowali za dzienną strawę i parę miedziaków, a na czas zasiewów i monsunu wracali do siebie, potem znów przychodzili, gdy można było trochę zarobić. Podobno pracowali nawet w nocy przy pochodniach. Nie wiemy czy mieli poczucie, że stwarzają coś wyjątkowego, choć cesarz zadbał, by budowla otrzymała najwyższy priorytet religijnej ważności, może nawet niektórzy budowali w religijnym uniesieniu, muzułmanie i hindusi, sikhowie i dżiniście, dla Allaha. O narastającej u Szahdżahana obsesji raju świadczy słynna inskrypcja perska umieszczona w białym pałacyku Czerwonego Fortu w Delhi, budowanego równocześnie z Tadż Mahalem: Jeżeli istnieje raj na ziemi, to jest tutaj, to jest tutaj, to jest tutaj. Więc ostateczny kształt zamysłu wyłonił się może z braku wiary właśnie? Bo przecież z rozkazu cesarza zbudowano raj tu na ziemi. A na bramie wejściowej wiodącej do ogrodu umieszczono chronogram z datą śmierci cesarzowej: Niech raj będzie domem Mumtaz. Czy więc ten grobowiec ma być dla niej rajem tu na ziemi, skoro do (męskiego) raju nie została zabrana?
Mieszkający obok hindusów sikhowie, buddyści, dżiniści, muzułmanie i chrześcijanie, których religie w żadnej mierze nie sankcjonują świętości wedyjskich warn, rozwijają swoje społeczności w oparciu o system podziału pracy, wynikający z silnych związków rodzinnej tradycji i klanów broniących dostępu do konkretnych zawodów (bankowość pozostaje w rękach Sikhów). Odtwarzają oni na sposób hinduski system własnych dżati.
[...]
Gdy do tego doliczymy muzułmanów — około 180 mln — oraz buddystów, dżinistów i chrześcijan, wszystkich tych, którzy nie uznają hinduskiego systemu warn, to zgodnie z wedyjskim podziałem żyje 2/3 ludności Indii, tj. jakieś 750 mln obywateli.
[...]
Gdy do tego doliczymy muzułmanów — około 180 mln — oraz buddystów, dżinistów i chrześcijan, wszystkich tych, którzy nie uznają hinduskiego systemu warn, to zgodnie z wedyjskim podziałem żyje 2/3 ludności Indii, tj. jakieś 750 mln obywateli.
hindu ahimsa, Akbar, amrita, Arjowie, aszram, awatara, Babur, bhakti, bindi, boginie i bogowie, bramin, Dara Szikoh, daty, dharma, dr Ambedkar, Drawidowie, Dżahangir, dżati, guny, Gurkhowie, hindu, India, Jacques Vigne, jantra, joga, Jogananda, Kabir, Kamasutra, kobieca ścieżka duchowa, kraj Czolów, królestwo Widżajanagaru, kundalini, linga, list pilota, Mahabharata, Marathowie, miejsca sacrum, obrzędy i święta, om, pariasi, przekaz ustny — przypowieści, Radżputowie, reinkarnacja, religia rzeki Gangi, riszi, samadhi, samsara, siakti, Sikhowie, Śiwa i Parwati, Stany Książęce Indii, Szahdżahan, tilak, warna, Wedy, Wielcy Mogołowie, wina, Wisznu i Lakszmi
Ahimsa została rozpowszechniona w VI wieku p.n.e. przez leśnych mędrców, riszi, a następnie przejęta i ściśle przestrzegana przez dżinistów i buddystów. Stała się z biegiem lat naczelną zasadą właściwie całej etyki hindu, a dziś leży u podstaw ruchów rozwijających ideę wegetarianizmu.
Najważniejszą decyzją polityczną Akbara było zniesienie dżizji, podatku od niewiernych, wprowadzonego jeszcze przez Sułtanat Delhijski. Podjął ją z wielką pompą w mistycznym uniesieniu w dzień Nowego Roku, 11 marca 1564, by uświetnić początek dziewiątego roku swego panowania. Miał 22 lata. Decyzja to nastawiła do niego przychylnie wszystkich innowierców, czyli przede wszystkim hindusów. Odtąd nie było już uzasadnione ani usprawiedliwione niszczenie hinduskich świątyń, przestano traktować jako „nieczyste” tłumaczenia hinduskich tekstów religijnych. Trzydzieści lat później, w 1594, Akbar wydał dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić. Odrzucił żądania ulemów domagających się pełnego wprowadzenia w życie prawa islamskiego. Zawsze kpił z ortodoksyjnej bigoterii muzułmańskiej. Wydał edykt zezwalający tym, którzy zostali siłą zmuszeni do przyjęcia islamu, na powrót do religii hindu, choć islam przewidywał dla apostatów karę śmierci. Te decyzje i wiele innych oznaczały w praktyce zniesienie prawnych różnic między hindusami a muzułmanami. Jeśli w końcu przejął bezpośrednią kontrolę nad sprawami religijnymi i ogłosił się kalifem, następcą Proroka, to zrobił to dlatego, by bronić sprawy hinduskiej.
Na piramidalnych wieżach, sikharach, wieńczących aryjskie świątynie północnych Indii umieszczona jest kalaśa — święta waza, waza pełni zawierająca amritę. Przypomina ona wiernym, iż ostatecznym celem każdej religii hindu jest osiągnięcie przez człowieka esencji boskiej natury, nieśmiertelności.
Ci Indoeuropejczycy, którzy przybyli nad Indus określali siebie mianem arya, co znaczy szlachetny, ustanawiając dla siebie pozycję wyższości wobec dasów, ciemnoskórego ludu, mówiącego różnymi tubylczymi językami i mieszkającego w umocnionych osadach nad brzegami rzek. Nie wiadomo, czy Indoeuropejczycy i Arjowie to ta sama grupa ludów, bowiem część tubylczej ludności znad Indusu, o miejscowej kulturze hindu, mogła na przykład stać się arya po spełnieniu określonych przez najeźdźcę wymogów. Wedy opisywały proces in statu nascendi tworzenia się nowej cywilizacji, która powstawała z fuzji wielu, wielu elementów, nie tylko przyniesionych z zewnątrz, lecz przede wszystkim lokalnych. W trakcie migracji i podbojów Arjowie potrafili umiejętnie podporządkować sobie i zasymilować osiadłe ludy rolnicze. Od zarania znali napięcia powodowane symbiozą niejednorodnych, a nawet przeciwstawnych orientacji religijnych, ale potrafili nad nimi zapanować. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że na ostateczną postać kultury indyjskiej miały ogromny wpływ wcześniejsze, bardziej rozwinięte cywilizacje Bliskiego Wschodu i doliny Indusu z ośrodkami w Mohendżo Daro i Harappie z lat 2600-1800 p.n.e. Rola Indoeuropejczyków została wyolbrzymiona w XIX wieku i przesadnie wywyższona.
Jako dobrze zorganizowane instytucje charytatywne zaczęły powstawać w XIX wieku, pod okiem Anglików. Było to przede wszystkim miejsce odradzania się studiów nad religiami hindu i rodzimymi językami, głównie sanskrytem, po katastrofie wprowadzenia islamu przez Wielkich Mogołów. Po wtóre — jako autentyczne miejsce duchowego wsparcia guru dla uczniów. Rozmaite były losy różnych aśramów powołanych do istnienia — niektóre przepadły, inne są do dziś powszechnie znanymi, szacownymi pomnikami pracy na rzecz ludu. Większość z nich zawsze miała charakter bardziej społeczny niż czysto duchowy; każdy wybitny mędrzec otwierając swój aśram uruchamia cały wachlarz działalności gospodarczych, a duchowości naucza poprzez konkretne działanie. Organizuje się ochronki dla sierot, schroniska dla niepełnosprawnych, hospicja dla ludzi starych i bezdomnych, wsparcie i pracę dla najbardziej upośledzonych, szkoły, biblioteki i kluby sportowe. Aśram to miejsce, w którym można okazać swoje miłosierdzie i w bardzo prosty sposób zrealizować naturalną ludzką potrzebę pomagania i wspierania innych. Istnienie aśramu w danej społeczności bardzo silnie konsoliduje więzi lokalne.
Pojawianie się awatarów znakomicie obrazuje (i potwierdza) teorię ewolucji. Według myśli hindu ewolucja nie przebiega po stale wznoszącej się ku górze linii prostej, lecz po spirali, cyklicznie wracając do tego samego punktu na wyższym poziomie. Punktem zwrotnym na spirali jest Objawienie, pojawienie się boskiej istoty, która zasadniczo zmienia kształt życia na ziemi, najpierw biologicznego, a następnie społecznego i wreszcie duchowego. Pierwsze zstąpienie boga Wisznu to ryba (Matsja), symboliczna informacja, że życie powstało w wodzie, drugie — żółw (Kurma) żyjący częściowo w wodzie częściowo na lądzie, trzecie — dzik (Waraha) pozostający już tylko na lądzie.
Natychmiast po zdobyciu Indii kazał zburzyć pierwszą świątynię hindu i nadał temu faktowi sens polityczny — chodziło o upokorzenie i poniżenie hindusów. Była to świątynia w Ajodhja, gdzie według opowieści mitologicznej urodził się Rama, bohater epickiego eposu Ramajany. Na jej miejsce kazał wznieść meczet — precedens, który stał się regułą i z czasem doprowadził do wyburzenia w północnych Indiach wszystkich starożytnych świątyń i masowego budowania meczetów.
Opozycją do bhakti jest kama, pożądanie, ale nie — zmysłowość, która jest istotą każdego communion mystique. Nurty bhakti wywodzą się z Indii południowych, zwłaszcza z orgiastycznych rytuałów ku czci boga Śiwy, prawdopodobnie najstarszej warstwy religijnej hindu. Ogarnęły praktycznie całe Indie i zabarwiły wszystkie wierzenia i odłamy religijne — to nie tyle ruch czy filozofia, ile nowy sposób percepcji bóstwa i jego roli w świecie. Rozwijały się nie tyle w opozycji do (sztywnego i nudnego) nauczania braminów i rytualistycznego hinduizmu Wed, ale mimowolnie i spontanicznie. Podkreślały znaczenie indywidualnej pobożności i głębokiego oddania bogom, zwłaszcza Krisznie. Brak skomplikowanych ceremonii i brak różnic kastowych — wobec bóstwa wszyscy są równi — zjednał szerokie rzesze wyznawców. Przypomniał i wzmocnił dżinijską ahimsę, niekrzywdzenie i powrócił do wegetarianizmu. Trudno powiedzieć czy nurty te były zwalczane i dławione, ale były z pewnością deprecjonowane. To zapewne bramini nazwali bhaktów „wrogami Wed”.
W żadnym wypadku sama kolorowa kropka na czole — tika czy bindi — nie jest oznaką wyznawania jakiejś religii hindu.
Starożytna religia hindu, charakteryzująca się mnogością bogiń i przejawów żeńskiej energii działania, siakti, została za sprawą Indoeuropejczyków uproszczona i sprowadzona do trzech imion bogiń: Saraswati-Lakszmi-Parwati.
Przybycie pierwszych kolonizatorów na Goa i w inne regiony Indii zbiegło się w czasie z najazdem wojsk turecko-mogolskich i utworzeniem cesarstwa Wielkich Mogołów. Zarówno chrześcijaństwo jak islam, obie religie monoteistyczno-totalitarne, okazywały pogardę i przemoc wobec miejscowych wielorakich religii hindu. Obie dopuszczały się nadużyć i gwałtów wobec braminów, którzy zawsze bronili każdej religii, nie tylko wedyjskiej, i każdej społeczności, nie tylko bramińskiej. Chrześcijanie wyśmiewali braminów jako castos, czyścioszki, traktując ich jak prymitywnych kacyków, a ich społeczności — jak ludy z okresu kamienia łupanego, gotowe do „nawrócenia”. Muzułmanie brali ich za przywódców „bałwochwalczych kultów”, których należało w pierwszej kolejności karać lub systematycznie i wszelkimi sposobami przeciągnąć na islam. Cesarstwo i kolonializm widziały więc w braminach to… kim zawsze byli — elitę intelektualną, broniącą tradycji hindu i własnej historii. Zniszczenie tej warstwy, a przynajmniej deprecjacja jej oddziaływania i społecznego znaczenia leżało w interesie każdej władzy centralnej. Od tego czasu datuje się współczesne (angielskie) niezrozumienie jej roli w społeczeństwie indyjskim.
Dara sprawował mecenat nad poetami i malarzami. Objął patronat nad cesarską biblioteką i zgromadził bezcenną dla potomności kolekcję miniatur mogolskich. Zajmował się metafizyką i mistyką, czytał Arystotelesa i Platona. Choć blisko związany z mistycznymi prądami islamu — przyjaźnił się z nagim fakirem Sarmadem, nie gardził hinduskimi świętymi, z którymi prowadził długie dysputy. Przełożył z hindi na język perski Bhagawadgitę i ta właśnie wersja zainspirowała Schopenhauera, a także Upaniszady, sądził bowiem, że muzułmanie powinni poszerzyć swą wiedzę z zakresu filozofii i religii hindu. Kopie tego tłumaczenia rozesłano po całym kraju.
w dolinie rzeki Gangi nastaje złoty wiek Guptów — jest to okres klasyczny cywilizacji hindu
Ahimsa paramo dharma, niekrzywdzenie najwyższą zasadą, to etyka wszystkich religii, sekt i odłamów hindu.
Gandhi walczył o podniesienie moralności i godności wszystkich mieszkańców subkontynentu wobec Anglików, a sprawy kastowości były dlań pochodną zniewolenia kolonialnego. Ratował całą cywilizację indyjską i jej różnorodność. Oboje walczyli o równość, ale Gandhi chciał reformy moralnej, edukacji mas i indywidualnej odpowiedzialności, a Ambedkar — rozwiązań prawnych, nakazów i zakazów oraz władzy mas. Gandhi był przeciwny dyskryminacji warnowej i walczył o to, by niedotykalni mogli wejść do świątyni, poznać i zrozumieć starożytność kraju, a przez to współtworzyć obecną cywilizację hindu. Dla Ambedkara — było sprawą zupełnie obojętną czy pariasi uczęszczają do świątyni czy nie, natomiast bez względu na wykształcenie lub całkowity jego brak mieli obejmować stanowiska. Na obsadzenie wysokich stanowisk politycznych w administracji państwowej, w Parlamencie i na Uniwersytetach została ustalona quota, zarezerwowana dla pariasów i członków niskich dżati i wspólnot plemiennych.
Ale najciekawsze badania dotyczą religii harappejskiej, którą niegdyś uważano za bezpowrotnie zaginioną. Niektórzy utrzymują, że w niczym nie odbiegała od dzisiejszych religii hindu, i że niemal w całości, choć w innym kształcie, przetrwała w religiach, obyczajach i wierzeniach drawidyjskiego południa. A co więcej, utworzyła kanony religijne, które znalazły się we wszystkich religiach naszego świata. Około szóstego tysiąclecia przed naszą erą rozwinęły się kulty śiwaicko-dionizyjskie, dając podwaliny pod wielką cywilizację indo-śródziemnomorską, do której należały Sumer, Kreta i starożytny Egipt oraz miasta Indusu. Ta potężna formacja musiała komunikować się wzajemnie we wszystkich kierunkach, ale uważa się, że substrat znad Indusu był dominujący.
[...]
Hindu
[...]
Hindu
Odziedziczył po Akbarze sprawnie funkcjonujące państwo bez długów, świetnie zorganizowany system podatkowy, skarb wypełniony po brzegi i dobrze wyszkolonych urzędników dworskich, którzy już potrafili służyć sprawie cesarstwa. Ich znaczenie za jego rządów wzrosło, ale sama władza cesarska była chwiejna. Cesarz często popadał w stany otępienia na przemian z napadami dzikiego despotyzmu. Wprowadził walki ludzi z dzikimi zwierzętami oraz walki słoni — słonie były głodzone i pojone wodą z cukrem, by rozsierdzone łatwiej wpadały w szał i „dzielnie” walczyły ze sobą, a także zawody w zapasach i szermierce. Mimo tego sadyzmu uchodził za władcę sprawiedliwego, zapewne dlatego, że w ogóle nie tępił religijnych tradycji hindu, a także wprowadził zwyczaj tak zwanego łańcucha: każdy kto poczuł się pokrzywdzony, miał prawo pociągnąć za zwisający z okna dżarokha łańcuch i przywołać cesarza, by się pożalić. Jego szczęk niewiele razy dochodził do uszu władcy…
Cała dżati może zmienić wyznawaną religię. I tak np. w stanie Maharashtra dżati niedotykalnych, wykonująca zawód rzeźników, przeszła w XIX wieku — jako cała grupa społeczna — na islam. Jednak w życiu codziennym i zawodowym niewiele to zmieniło, a i zakres ich obowiązków pozostał ten sam. Dżati zmieniająca religię nie cieszy się szacunkiem społeczności hindu, dlatego wszelkie konwersje, na islam czy na chrześcijaństwo, pozostają mocno podejrzane.
Dzięki tej troistej koncepcji, religie hindu nigdy nie popadły ani w etyczno-moralny (manicheistyczny) podział na dobro i zło jak w chrześcijaństwie, ani w fatalizm instynktu życia przeciwko instynktowi śmierci jak w psychologii zachodniej.
Gurkhowie przybyli do Nepalu w XVI wieku, uciekając z Radżastanu przed kolejną nawałnicą ludów afgańsko-mogolskich zdobywających północne Indie. Byli Radżputami. Ich los nie był ani przypadkowy, ani nieświadomy. Za nimi stała długa tradycja rodów radżpuckich ksiatrijów, którzy weszli na drogę hinduskiej dharmy około V wieku n.e. Pochodzili prawdopodobnie od Scytów i Hunów, ale na terenie Indii przejęli wierzenia i religie hindu, czym zdobywali sobie zaufanie wśród rodzimej ludności. W zasadzie zaprzestali rabunku i grabieży, a wybitnym dowódcom klanowym udawało się organizować małe państewka, gdyż nie tylko wojenkę mieli za zawód, ale także zarządzanie zdobytymi terytoriami i zasobami ludzkimi. Przechodzili z czasem w osiadły tryb życia ustanawiając dynastie, z których wiele istnieje do dziś. Opowieść mitologiczna wyjaśnia pochodzenie nazwy ludu i etosu rzemiosła wojennego, który od zarania dziejów naznaczył ich specyficzny los i pokierował jego spełnieniem.
[...]
Wszystko zaczęło się w 1990 roku i świat bardzo się zdziwił, kiedy ogromna demonstracja niezadowolonych Nepalczyków przetoczyła się przez ulice Katmandu i zatrzymała pod pałacem królewskim. Ruchy ludowe zmusiły króla do zaakceptowania wielopartyjności i do ułożenia Konstytucji. Nepal stał się po raz pierwszy monarchią konstytucyjną, ale paradoksalnie ta konstytucja właśnie przyczyniła się do wzrostu niezadowolenia ludzi i przyspieszenia procesów rewolucyjnych. Konstytucja z 1991 roku nazwała bowiem Nepal monarchią hinduską, co upokorzyło wyznawców innych religii i wierzeń, głównie buddystów, niepewnie też poczuły się wszystkie mniejszości etniczne, gdyż konstytucja nie wspomniała o nich ani słowem. Religie hindu, głównie śiwaizm, zostały wprowadzone do Doliny Katmandu przez indyjską dynastię Mallów pod koniec XV wieku. Wraz z religią hindu zaprowadzono system warnowy i chociaż w tamtych czasach podział organizacji pracy na różne dżati i warny przyczynił się do natychmiastowego wzbogacenia Doliny Katmandu (Złoty Wiek Mallów), to jednak od dyktatury Ranów system ten kojarzył się z nadużyciem pozycji wyższych sfer. Konstytucja roku 1991 poprzez określenie ustroju jako „monarchię hinduską” jakby przywracała system warnowy. Szybko zorientowano się, że wielopartyjność oznaczała upominanie się stołecznych partii i partyjek o własne interesy, z pominięciem interesów ludności mieszkającej daleko poza Doliną. I wreszcie trzecim czynnikiem, który doprowadził do walki zbrojnej, była korupcja całej administracji państwowej i zaprzestanie pracy w strukturach królewskich na terenie całego kraju oraz powszechne przekonanie, nie pozbawione zresztą słuszności, o wielkich transferach pieniężnych do banków Indii, dokonywanych przez rodzinę królewską.
[...]
Wszystko zaczęło się w 1990 roku i świat bardzo się zdziwił, kiedy ogromna demonstracja niezadowolonych Nepalczyków przetoczyła się przez ulice Katmandu i zatrzymała pod pałacem królewskim. Ruchy ludowe zmusiły króla do zaakceptowania wielopartyjności i do ułożenia Konstytucji. Nepal stał się po raz pierwszy monarchią konstytucyjną, ale paradoksalnie ta konstytucja właśnie przyczyniła się do wzrostu niezadowolenia ludzi i przyspieszenia procesów rewolucyjnych. Konstytucja z 1991 roku nazwała bowiem Nepal monarchią hinduską, co upokorzyło wyznawców innych religii i wierzeń, głównie buddystów, niepewnie też poczuły się wszystkie mniejszości etniczne, gdyż konstytucja nie wspomniała o nich ani słowem. Religie hindu, głównie śiwaizm, zostały wprowadzone do Doliny Katmandu przez indyjską dynastię Mallów pod koniec XV wieku. Wraz z religią hindu zaprowadzono system warnowy i chociaż w tamtych czasach podział organizacji pracy na różne dżati i warny przyczynił się do natychmiastowego wzbogacenia Doliny Katmandu (Złoty Wiek Mallów), to jednak od dyktatury Ranów system ten kojarzył się z nadużyciem pozycji wyższych sfer. Konstytucja roku 1991 poprzez określenie ustroju jako „monarchię hinduską” jakby przywracała system warnowy. Szybko zorientowano się, że wielopartyjność oznaczała upominanie się stołecznych partii i partyjek o własne interesy, z pominięciem interesów ludności mieszkającej daleko poza Doliną. I wreszcie trzecim czynnikiem, który doprowadził do walki zbrojnej, była korupcja całej administracji państwowej i zaprzestanie pracy w strukturach królewskich na terenie całego kraju oraz powszechne przekonanie, nie pozbawione zresztą słuszności, o wielkich transferach pieniężnych do banków Indii, dokonywanych przez rodzinę królewską.
Hinduizm to termin europejski, sztucznie utworzony przez Anglików na potrzeby pierwszego spisu powszechnego, który został przeprowadzony w 1872 roku. W swej fobii klasyfikowania i oceniania, podzielili oni ludność subkontynentu na hindu people i muslim people. Ten zupełnie sztuczny i arbitralny podział, którego smutne konsekwencje trwają do dziś, nie dał oczywiście żadnej interesującej odpowiedzi na pytanie kim są badani. Z faktu, iż ktoś określił się hindu wcale nie wynikało, że wyznawał którąś z religii staroindyjskich lub hinduskich, mógł bowiem mieć na myśli przynależność do wspólnoty społecznej hindu. Właściwie wszyscy muzułmanie w Indiach są jednocześnie hindu — podbita ludność przechodziła na islam pod groźbą utraty życia lub utraty środków do życia. Wielu muzułmanów, jak na przykład mieszkańcy Bengalu, czują się na swój sposób hindu, gdyż są mieszkańcami subkontynentu oraz współtwórcami i uczestnikami cywilizacji hindu. Podobnie Sikhowie, którzy wprawdzie walczą o autonomię religijną i o wyłączenie ich religii z tygla wierzeń hinduskich, ale również mają siebie za hindu. Także dżiniści i buddyści uważają siebie za hindu. Mieszkańcy Indii do dziś bardziej utożsamiają się z miejscem zamieszkania niż z wyznawaną religią. Nazwa islam, zamiast wcześniej używanej nazwy w liczbie mnogiej mahometanie lub muzułmanie, pojawiła się w angielskim nazewnictwie też dopiero w XIX wieku.
[...]
Tak więc, gdy mieszkaniec Indii mówi nam dzisiaj, że jest hindu, to nigdy nie mamy pewności czy ma on na myśli cywilizację czy swoją religię. Hinduska tożsamość obejmuje przede wszystkim miejsce zamieszkania, następnie cywilizację, światopogląd i mentalność, a także religię (ale niekoniecznie). Trzeba podkreślić z wielkim naciskiem, że podobnie jak nauki Buddy (tak zwany buddyzm) obejmują filozofię, religię i psychologię oraz stosowne rytuały, tak hinduizm obejmuje powyższe dyscypliny oraz inne, niezwykle różnorodne dziedziny życia, myślenia i działania ludzkiego, jak choćby jogę, wedyzm, braminizm, ajurwedę, kamasutrę, wegetarianizm oraz indywidualne nauki mędrców (Ramakrishny, Wiwekanandy, Joganandy, Sai Baby) mówiące o zjednoczeniu człowieka z Absolutem, z Jednią, z Nieokreślonym, z TYM.
[...]
hinduista — słowo błędnie utworzone, być może pod fatalnym wpływem marksista, egzystencjalista, seksista, mające jakoby określać wyznawcę. Ale skoro na hinduizm nie można „przejść” (prozelityzm) i nie można stać się nowym wyznawcą (prozelitą), to nie ma na świecie hinduistów, są jedynie hindusi, miłośnicy jednej z wielu religii hindu, urodzeni w Indiach lub pochodzący z Indii, gdziekolwiek dziś mieszkają. Polskie słowo hinduista jest po prostu błędnym tłumaczeniem angielskiego słowa hindu. W języku angielskim używa się słów indian i hindu. W języku francuskim — indien, indienne oraz hindou, hindoue.
[...]
Tak więc, gdy mieszkaniec Indii mówi nam dzisiaj, że jest hindu, to nigdy nie mamy pewności czy ma on na myśli cywilizację czy swoją religię. Hinduska tożsamość obejmuje przede wszystkim miejsce zamieszkania, następnie cywilizację, światopogląd i mentalność, a także religię (ale niekoniecznie). Trzeba podkreślić z wielkim naciskiem, że podobnie jak nauki Buddy (tak zwany buddyzm) obejmują filozofię, religię i psychologię oraz stosowne rytuały, tak hinduizm obejmuje powyższe dyscypliny oraz inne, niezwykle różnorodne dziedziny życia, myślenia i działania ludzkiego, jak choćby jogę, wedyzm, braminizm, ajurwedę, kamasutrę, wegetarianizm oraz indywidualne nauki mędrców (Ramakrishny, Wiwekanandy, Joganandy, Sai Baby) mówiące o zjednoczeniu człowieka z Absolutem, z Jednią, z Nieokreślonym, z TYM.
[...]
hinduista — słowo błędnie utworzone, być może pod fatalnym wpływem marksista, egzystencjalista, seksista, mające jakoby określać wyznawcę. Ale skoro na hinduizm nie można „przejść” (prozelityzm) i nie można stać się nowym wyznawcą (prozelitą), to nie ma na świecie hinduistów, są jedynie hindusi, miłośnicy jednej z wielu religii hindu, urodzeni w Indiach lub pochodzący z Indii, gdziekolwiek dziś mieszkają. Polskie słowo hinduista jest po prostu błędnym tłumaczeniem angielskiego słowa hindu. W języku angielskim używa się słów indian i hindu. W języku francuskim — indien, indienne oraz hindou, hindoue.
Kiedy Indie odzyskały niepodległość, Mahatma Gandhi chciał wrócić do nazwy Hindustan (obok Pakistanu muzułmanów i śnionego Khalistanu Sikhów, a także Radżastanu, kraju radżów). Indyjscy muzułmanie nie mogli zgodzić się na taką nazwę państwa, gdyż oznaczałoby to, że Indie są zamieszkałe wyłącznie przez wyznawców religii hindu.
[...]
religii hinduhinduski, hinduska — przymiotnik odnoszący się do obyczajów hindusów — wyznawców religii hindu lub Hindusów — mieszkańców Indii sprzed 1857, mówimy hinduska świątynia, hinduski strój, hinduski obyczaj, hinduskie święto (w opozycji do: święto muzułmańskie, chrześcijańskie, buddyjskie).
[...]
religii hinduhinduski, hinduska — przymiotnik odnoszący się do obyczajów hindusów — wyznawców religii hindu lub Hindusów — mieszkańców Indii sprzed 1857, mówimy hinduska świątynia, hinduski strój, hinduski obyczaj, hinduskie święto (w opozycji do: święto muzułmańskie, chrześcijańskie, buddyjskie).
Dwie prace pozostają nieopublikowane, pierwsza to Inde interieure. Aspects du joga, de l'hindouisme et du bouddhisme, Indie wewnętrzne, aspekty jogi, hinduizmu i buddyzmu, ukazująca wciąż nikłe zrozumienie przez umysł europejski filozofii i religii hindu i wszelkie wypływające stąd nieporozumienia. Już tytuł podkreśla tę dychotomię — jeśli Europejczycy znają Indie to najwyżej zewnętrzne, podczas gdy nie mają bladego pojęcia o Indiach wewnętrznych. Pozostająca w maszynopisie praca Violece et monoteisme. Le point de vue de la psychologie, de l'hindouisme et du bouddhisme, Przemoc a monoteizm, punkty widzenia psychologii, hinduizmu i buddyzmu, dotyczy polityki i szeroko pojętego życia doczesnego. Jacques porusza w niej najważniejszą kwestię naszych czasów, a mianowicie terroryzm, fanatyzm i agresję religijną. Stawia dramatyczne pytanie: dlaczego religie monoteistyczne (judaizm, chrześcijaństwo, islam) mówiące tak wiele o miłości, wciąż się wzajemnie zwalczają i mordują wyznawców innych religii. Książka tak nowatorska i kontrowersyjna w swej wymowie, że nawet paryski niezależny Albin Michel waha się czy rzucić ją na księgarskie półki…
Najczęściej są to dwa trójkąty nałożone na siebie, jeden skierowany w górę, drugi w dół, tak zwana „gwiazda Lakszmi”. Występują jako powtarzający się element różnych, bardziej rozbudowanych diagramów geometrycznych. Kropka bindi rozpuszcza tu opozycję przeciwieństw. W tym kształcie występuje często jako element dekoracyjny w sztuce i architekturze hindu. (Niektórzy mylą jantrę dwóch trójkątów z gwiazdą Dawida, ale w symbolu judaizmu nie występuje bindi, również inaczej przecinają się linie trójkątów).
Jogin oddany głębokiej medytacji, ze skrzyżowanymi nogami w asanie kwiatu lotosu, jest symbolem Indii i większości religii hindu.
W 1920 roku wyjechał na Kongres Religii do Bostonu i odbył długą podróż po Stanach Zjednoczonych, przybliżając słuchaczom swoich seminariów krija jogę. Ta czteroletnia podróż została sfinansowana przez ojca. W 1925 roku założył w Los Angeles ośrodek Self-Realization Fellowship, który pozwolił mu nauczać ogromną liczbę osób zainteresowanych rozwojem wewnętrznym według tradycji hindu.
Nie sądzę, jak Guy Sorman w Le genie de l'Inde, by był „reformatorem” lub „buntownikiem” — śpiewał po prostu swoją prawdę, która znalazła odbiorców, bowiem każda niebanalna myśl i prawda zawsze znajduje w Indiach jakichś słuchaczy. Lecz nie znaczy to, iż jest jedyna lub lepsza od innych. Kabir nie odrzucał ani religii hindu, ani islamu. Wydobył to, co w nich było najbardziej mistyczne i budujące. Czy dla poszukujących prawdy był świętym mężem, guru, mędrcem, prorokiem, dzieckiem bożym, przewodnikiem duchowym? Dla wielu na pewno tak. Ale sam nie uważał się za nikogo szczególnego. Ot, wyśpiewał głośno to, co śpiewała jego wolna dusza. Sto lat, a może więcej, po jego śmierci powstał w Benares (Waranasi) odłam religijny, jedna z wielu sekt, śpiewających jego pieśni na co dzień i idących wskazaną przez niego drogą poszukiwań. Sam Kabir mówił zabraniam komukolwiek iść za mną i trzymam pochodnię w dłoni przeciwko temu, kto chciałby mnie naśladować Prawdziwy indyjski wiedzący nie zaprasza innych do pójścia jego ścieżką, lecz pobudza do szukania własnej.
Rozkosz stanowiła zawsze w Indiach pełnoprawną dziedzinę ludzkich dążeń, a rozkosz seksualna uważana była za najwyższą ze wszystkich dozwolonych przyjemności. Erotyzm rozumiany jest tu bardzo szeroko — energie męska i żeńska tkwią u podstaw wszelkiego życia, a proces kosmicznego tworzenia, którego archetypem jest zjednoczenie boga i bogini, mógł zawsze być pełnoprawnym udziałem zwykłego człowieka. W kultach śiwaickich, które są najstarszą warstwą religijną hindu, wszystko co daje szczęście, przyjemność i miłość, przybliża do boskości. Do kultu przynależy więc to, co stymuluje odczuwanie zmysłowej rozkoszy — taniec, muzyka, zapachy, światło, kwiaty, wino i odpowiednie pożywienie. Erotyzm rozumiany jako rytuał i uprawiany w akcie łaski jest najwyższym hymnem ku chwale istnienia i najkrótszą drogą prowadzącą do doświadczenia boskości.
Opowiem o kobiecie bazując na energetyce siedmiu czakr i spróbuję pośrednio odpowiedzieć na pytanie dlaczego żadna religia hindu nie wypracowała „kobiecej ścieżki duchowości”. Nawet Budda, który był najmądrzejszym Indem, uważał, że powinnością (dharmą) kobiety jest pozostanie w domu i opieka nad dziećmi. Gdy ciotka Buddy, jego opiekunka i wychowawczyni (matka obumarła go wcześnie) zapytała, czy może pójść z nim i stać się członkiem sanghi, Budda odmówił. Ciotka założyła sanghę dla kobiet i podążyła za Buddą dopiero wtedy, gdy dom opustoszał.
Poezja Sangam opowiada o bohaterskich czynach Czolów walczących z sąsiadami. Ale także o zmysłowym świecie uczestników biesiad, kiedy to wino palmowe lało się strumieniami, a kobiety nosiły podziwu godne klejnoty i wyszukane stroje. Społeczeństwo południa nigdy nie zostało tak rygorystycznie podzielone na kasty, jak na północy Indii. Bramini systematycznie wprowadzali jednak nowe zasady czystości spożywanego jadła i noszonego ubioru oraz czystości małżeństw, pozwalając zawierać je tylko w obrębie jednej grupy etniczno-zawodowej. Zasady te z czasem przyjęły się, gdyż panującym dynastiom spodobał się podział społeczeństwa na warstwy wyższe i niższe, a poeci Sangamu wprowadzali pojęcia mistycznej więzi między królami i poddanymi. Duża część społeczeństwa nałożyła na siebie obowiązek wykonywania skomplikowanych oczyszczających rytuałów hindu (braminizacja) i w ten sposób wywyższyła się z pozostałych grup społecznych, stając się arystokracją lokalną. Szeroko pojęta idea czystości została przyjęta przez całe południe, a swoisty lęk przed symbolicznie pojmowaną nieczystością przyczynił się do złożenia podwalin pod etyczno-moralny porządek społeczny istniejący do dziś.
Lokację państwa, a raczej siedzibę władzy królewskiej, ustanowiono na południe od rzeki Tungabhadra, wśród skalistych pagórków dających naturalną ochronę. Pierwsze pałace władców wzniesiono w Anegundi, a następnie zaczęto budować stolicę — Hampi. Miejsce założenia musiało spełniać określone kryteria: militarno-obronne, polityczne (centralna pozycja wobec własności lennych), ale przede wszystkim „ustawodawcze” to znaczy mitologiczne. Miejsce musiało być uświęcone, a jeśli nie było — to należało je uświęcić. Hindusi zawsze i wszędzie odwoływali się do Mahabharaty i czerpali stamtąd nazwy i imiona ze starożytnego nazewnictwa. Hampi usytuowano zatem na Pampa Kszetra, wzorowanym na Pampa Sarovar, Polu Chwały cytowanym w Ramajanie. Władcy mieli wysoką samoświadomość i szerokie horyzonty umysłowe, wspierali rodzimą kulturę i religie hindu, popierali rozwój nauk i literaturę, dążyli do szybkiego wzbogacenia się regionu, by mieć fundusze na zorganizowanie regularnej armii. Bogactwo przyciągało ogromne rzesze rzemieślników i artystów, a za nimi przybywali bogaci kupcy i handlarze, by towary sprzedawać, kupować i wymieniać.
Bogowie hindu mają swoje śiakti, które są ich siłą sprawczą: Kali jest na przykład śiakti Śiwy.
Kulty falliczne w religiach hindu nie koncentrują się bynajmniej na samym popędzie rozrodczym, ani nie mają na celu zapewnienia czy utrzymania płodności (która utrzymuje się sama z siebie, siłą własnego popędu), lecz mają za zadanie uświadomienie człowiekowi jego własnej siły i mocy stwórczej, występującej pod postacią energii zwanej siakti, której znakiem jest joni.
Obuwie — najlepsze są sandały sprawdzone czyli „rozchodzone”, takie na wyższej, płaskiej podeszwie; dobrze też nosi się obuwie zamknięte, ale płócienne, przewiewne. Paniom absolutnie nie polecam butów na obcasach. Przed wejściem do świątyni hindu, do meczetu czy do gurdwary należy zdjąć obuwie — hindusi i buddyści chodzą boso, wyrażając w ten sposób szacunek dla bóstwa. Jeśli kontakt z zimną posadzką byłby dla Państwa nieprzyjemny, to proszę zabrać stare skarpety i nosić je zawsze w kieszeni lub w bagażu podręcznym. Przed wejściem do niektórych sklepików również zdejmuje się obuwie.
Nauki Gautamy Siddharthy (563-483 p.n.e.), późniejszego Buddy, który żył i nauczał w królestwie Magadha, oddalonym od Kuru tylko o trzy inne państwa — Pańczalę, Kośalę z Ajodhją oraz Kaśi z Waranasi, nie mogły być dla braminów ani nowe, ani nawet niezwykłe. Budda nie wygłosił w Sarnath koło Waranasi nic takiego, co nie było zawarte w świętych pieśniach hindu. Dzięki własnemu doświadczeniu zrozumiał na czym polega cierpienie (dukkha) zrodzone z pożądania i dał narzędzia pozwalające przekroczyć matnię umysłu. O tym, o czym mówił Budda wyśpiewała już wcześniej chociażby upaniszada Maitri. Ale był jednym z wielu ksiatrijów, którzy odmówili spełniania dharmy w duchu wedyjskim, jak wiadomo w ogóle nie akceptował warn, nie uważał tekstów wedyjskich za święte, za nic miał ryty ognia i składanie ofiar. Ruch przybierał na sile i z czasem osiągnął rozmiary buntu społecznego, dlatego słowa: Mieszkańcy Dwarki postępowali bezwstydnie, grzesząc bez ograniczeń, ubliżając braminom, starszym i nauczycielom. Porzucono czczenie bóstw.
[...]
803 mogły równie dobrze odnosić się do czasów Buddy.
[...]
803 mogły równie dobrze odnosić się do czasów Buddy.
Wprawdzie jego pochodzenie było niejasne, gdyż urodził się w Punie jako syn urzędnika na służbie jednego z sułtanów, a przodkowie musieli należeć do grupy wzbogaconych chłopów, to bramini z Waranasi zgodzili się przygotować wielki rytuał wywyższenia go do rangi ksiatriji. Uroczystość, która miała miejsce w 1674 roku, trwała wiele tygodni, a najważniejszym jej elementem była pokuta za nieprzestrzeganie religijnych obrzędów. Musiał złożyć stosowne ofiary świętemu ogniowi, dokonać rytualnych ablucji w wodzie i oliwie, a następnie został namaszczony ziemią pochodzącą z czterech świętych miejsc hindu i proszkiem z drzewa sandałowego. Bramini wręczyli mu świętą nić i naznaczyli czoło świętym znakiem tilak. Został uznany za ziemską inkarnację boga Indry. Przywódcy wojskowi i władcy państewek lennych złożyli mu hołd wierności i lojalności.
[...]
Zmarł w 1680 roku. Zostawił po sobie przeszło 100 rozbudowanych twierdz w Ghatach, dobrze zarządzany kraj i liczne posiadłości ziemskie poza Maharashtrą,. Pod koniec XIX wieku zrodziła się wielka legenda Śiwadżiego jako obrońcy wiary hindu i symbolu walki z obcym okupantem.
[...]
Maraccy książęta, pochodzący często z rodzin o niskim statucie społecznym, poświęcali znaczną część dochodów na wspieranie wszystkich religii hindu. Otaczali opieką świątynie i miejsca starożytnych kultów, organizowali pielgrzymki i święta, po okresie dominacji islamu i dławienia hinduskiej religijności przez sułtanów i wezyrów odnowili poczucie przynależności do wielkiej starożytnej kultury hindu.
[...]
Zmarł w 1680 roku. Zostawił po sobie przeszło 100 rozbudowanych twierdz w Ghatach, dobrze zarządzany kraj i liczne posiadłości ziemskie poza Maharashtrą,. Pod koniec XIX wieku zrodziła się wielka legenda Śiwadżiego jako obrońcy wiary hindu i symbolu walki z obcym okupantem.
[...]
Maraccy książęta, pochodzący często z rodzin o niskim statucie społecznym, poświęcali znaczną część dochodów na wspieranie wszystkich religii hindu. Otaczali opieką świątynie i miejsca starożytnych kultów, organizowali pielgrzymki i święta, po okresie dominacji islamu i dławienia hinduskiej religijności przez sułtanów i wezyrów odnowili poczucie przynależności do wielkiej starożytnej kultury hindu.
Słownik cywilizacji indyjskiej (tom 1, hasło Kańczipuram) podaje, że w Indiach jest tylko siedem świętych miast związanych z religiami hindu. Richard Waterstone w Indie, magia tradycja, rzeczywistość również uważa, że tych miejsc jest siedem, ale wymienia… zupełnie inne. Tymczasem miast i wiosek, pagórków, rzek, brodów, drzew, dolin i lasów uznanych za święte jest w Indiach… nieskończona ilość.
[...]
Muzułmanie zmienili nazwę tego wielkiego ośrodka hindu na Allahabad.
[...]
Muzułmanie zmienili nazwę tego wielkiego ośrodka hindu na Allahabad.
80% mieszkańców Indii to hindusi, opowiadający się za jedną z religii hindu.
Święta zgłoska, sylaba i podstawowa mantra religii hindu.
— fr. intouchables; chociaż Konstytucja z 1955 roku w żadnym wypadku nie zniosła systemu warn, to jednak wypowiedziała się kategorycznie przeciwko niedotykalności. Artykuł 17 Konstytucji, zatytułowany „Prawo przeciw dyskryminacji rasowej i religijnej”, jednoznacznie znosi niedotykalność, zabrania stosowania takiego kryterium w jakiejkolwiek formie, a niedostosowanie się do powyższego i wystawienie osoby na przykrości wynikłe z powyższego jest uważane za wykroczenie i podlega karze. Jest ich w Indiach około 160 milionów. W dawnych Indiach nie mogli uczęszczać do świątyń, gdyż nie byli wyznawcami żadnej z religii hindu; pozostawali pod wpływem pierwotnego szamanizmu i animizmu. W toku dziejów podlegali jednak systematycznej, podstawowej braminizacji.
Język pisany, zwłaszcza sanskryt, odegrał w starożytnych Indiach niepoślednią rolę dla rozwoju cywilizacji hindu, ale nie wolno zapominać o wielkiej randze przekazu ustnego. Wszyscy nauczyciele duchowi od czasów riszi aż do czasów nam współczesnych przekazywali swe nauki ustnie, a uczniowie spisywali je.
Przybycie około roku 1200 ludów afgańskich z mocną domieszką krwi tureckiej i już zislamizowanych, całkowicie zmieniło układ sił, ale wtedy właśnie zrodziła się kraina Radżputana, a jej wojowniczy mieszkańcy byli zdolni przetrwać dzięki nieugiętej władzy swych przywódców i dzięki silnemu poczuciu odrębności i (mocno zmitologizowanej) świadomości hindu.
[...]
Około wieku XV powstała nowa legenda, nawiązująca i do czasów wedyjskich, i do czasów walk ze Scytami czy Śwetahunami, a przede wszystkim do czasów przyjmowania religii hindu pod egidą braminów. Wszyscy Radżputowie uznawali zawsze za najważniejsze miejsce swego kultu najwyższy wierzchołek Mount Abu, w górach Arawalli, gdzie wyłoniły się z ognia cztery główne plemiona radżpuckie. Na zboczu góry Śikhara (1880 m) medytowali za czasów wedyjskich riszi, recytując najstarsze sanskryckie teksty. Właśnie tam, w świętym miejscu Agnikand, zapłonął wielki ogień Agnikula w intencji ratowania ziemi przed niszczącymi ją demonami. W odpowiedzi na modlitwy przebłagalne braminów z ognia wyłonili się czterej ksiatrijowie, którzy uwolnili ziemię od demonów. Można w tej legendzie dopatrzeć się reminiscencji z dawnych czasów, kiedy nie-aryjscy przywódcy plemienni pod okiem braminów sprawowali rytuały i palili stosy ofiarne przyjmując dharmę hindu i jednocześnie konsolidowali się, by stawić opór przeciw Scytom. Niewykluczone, że takie wielkie spotkanie głównych rodów radżpuckich odbyło się w 556 roku, kiedy Bappu Rawal, legendarny protoplasta klanu Sisodia, został obdarzony nadzwyczajną siłą, dzielnością i brawurą konieczną do obrony terytoriów. We wszystkich radżpuckich legendach rodzinnych powtarza się motyw konieczności ćwiczenia się w rzemiośle wojennym i jakby nakaz pozostania ksiatriją, wojownikiem, którego efektem jest ów słynny honor niepoddania się przeciwnikowi i walki aż do utraty życia w imię wolności klanu. Radżputowie podzielili się na cztery linie Agnikula, pochodzących z ognia, do których należały miedzy innymi dynastie Czalukja, Solanki z Gudżaratu, Chauhan z Kota. Linia Paramara obejmowała 35 klanów, Parihara — 12 klanów, Solanki — 16 klanów, Czauhan — 24 klany.
[...]
Jeden z wielkich rodów tureckich pod wodzą przywódców plemiennych stworzył pod koniec X wieku, na terenie dzisiejszego Pakistanu i Afganistanu, potężne królestwo w Ghazni, a jego najwybitniejszy przedstawiciel Mahmud z Ghazni atakował bogate, lecz skłócone królestwa północnoindyjskie, których większość była zarządzana przez klany radżpuckie. W latach 1001-1027 tureckie plemiona dokonały siedemnastu wypraw rabunkowych plądrując bezlitośnie krainę Doabu i Radżputanę. Coraz częściej występujące na rubieżach porwania kobiet i sprzedawanie ich do haremu islamskich możnowładców sprawiły, że kobiety trzeba było chronić i ostatecznie zamknąć w zenanie. Zapewne w tym okresie Radżputowie nauczyli się twardego rzemiosła wojennego, zaczęli spać ze sztyletem pod poduszką i bronić ziemi, którą już całkowicie uważali za swoją. Ożywiała ich specyficzna perska wiara w magiczną moc uderzania i zabijania, używali sztyletu katar. Zetknięcie się z islamem nadało nową wartość ich misji obrońców religii i ziemi hindu. Kiedy forteca była nie do utrzymania, wszyscy ginęli, gdyż honor nie pozwalał dostać się w ręce wroga. Jednak mieszanka krwi Scytów, Greków, Partów, Kuszanów i Śwetahunów pozostała wybuchowa. Stojąc na szrankach, malowali twarze i tułów na żółto, rozpruwali brzuch i spadali nieżywi na wroga. Kobiety z rodzin ksiatrijów i braminów nauczyły się dokonywać rytuału dżauhar — w kobiecej części fortecy, w basenach rytualnych, które opróżniały z wody, układały stos całopalny i rzucały się w ogień z dziećmi na ręku, by nie dostać się w ręce wroga.
[...]
Radżputowie mieli zwyczaj wysyłania swoich młodszych synów (starsi dziedziczyli tron po ojcu) na zbrojną wyprawę w celu zdobycia sobie kawałka ziemi i założenia własnego królestwa. Nie było to wejście w posiadanie ziemi, gdyż w starożytnych i średniowiecznych Indiach ziemia nie należała do władcy, lecz do wszystkich jej użytkowników, ale wejście w prawo do zarządzania, administrowania i pobierania rozmaitych podatków. Zajmowali stare, niekiedy wręcz starożytne terytoria i instalowali tam swoją dynastię, jak Wadijarowie w Majsurze. Mandatem lojalności była religia hindu i świetne dogadywanie się z braminami, których stali się zresztą obrońcami. Nowi władcy musieli jednak bardzo ostrożnie dogadywać się z tubylczą ludnością, wciąż dowodzoną przez własnych wodzów plemiennych.
[...]
Gdy nie mieli własnego syna, który mógłby zapewnić ciągłość dynastii, Radżputowie często uciekali się do adopcji. Rytuał adopcji był wiążący i niezbywalny, wzięcie dziecka na kolana oznaczało nominację go na syna. W dawnych czasach koronacja była skromnym rytuałem — młody maharadża siadał na zdobnej poduszce (gaddi) wśród swoich podwładnych, na posadzce w sali audiencji publicznych (diwan-i-am), a ważny urzędnik państwowy nakładał mu turban na głowę w dowód poddaństwa możnych nowemu władcy. Za czasów Wielkich Mogołów cesarz nakładał nowemu władcy rajtilak (kropkę na czole, znak przynależności do religii hindu). Kwestie genealogiczne rodów nabrały istotnego znaczenia dopiero w okresie mogolskim, odwoływali się do więzów krwi i wspólnego pochodzenia, wzmocnili mitotwórcze legendy rodzinne. Akbar pozostawił im prawo dziedziczenia własności domen, po części jako zapłatę za wierną służbę i, odwrotnie, jako gwarant ich wierności.
[...]
Około wieku XV powstała nowa legenda, nawiązująca i do czasów wedyjskich, i do czasów walk ze Scytami czy Śwetahunami, a przede wszystkim do czasów przyjmowania religii hindu pod egidą braminów. Wszyscy Radżputowie uznawali zawsze za najważniejsze miejsce swego kultu najwyższy wierzchołek Mount Abu, w górach Arawalli, gdzie wyłoniły się z ognia cztery główne plemiona radżpuckie. Na zboczu góry Śikhara (1880 m) medytowali za czasów wedyjskich riszi, recytując najstarsze sanskryckie teksty. Właśnie tam, w świętym miejscu Agnikand, zapłonął wielki ogień Agnikula w intencji ratowania ziemi przed niszczącymi ją demonami. W odpowiedzi na modlitwy przebłagalne braminów z ognia wyłonili się czterej ksiatrijowie, którzy uwolnili ziemię od demonów. Można w tej legendzie dopatrzeć się reminiscencji z dawnych czasów, kiedy nie-aryjscy przywódcy plemienni pod okiem braminów sprawowali rytuały i palili stosy ofiarne przyjmując dharmę hindu i jednocześnie konsolidowali się, by stawić opór przeciw Scytom. Niewykluczone, że takie wielkie spotkanie głównych rodów radżpuckich odbyło się w 556 roku, kiedy Bappu Rawal, legendarny protoplasta klanu Sisodia, został obdarzony nadzwyczajną siłą, dzielnością i brawurą konieczną do obrony terytoriów. We wszystkich radżpuckich legendach rodzinnych powtarza się motyw konieczności ćwiczenia się w rzemiośle wojennym i jakby nakaz pozostania ksiatriją, wojownikiem, którego efektem jest ów słynny honor niepoddania się przeciwnikowi i walki aż do utraty życia w imię wolności klanu. Radżputowie podzielili się na cztery linie Agnikula, pochodzących z ognia, do których należały miedzy innymi dynastie Czalukja, Solanki z Gudżaratu, Chauhan z Kota. Linia Paramara obejmowała 35 klanów, Parihara — 12 klanów, Solanki — 16 klanów, Czauhan — 24 klany.
[...]
Jeden z wielkich rodów tureckich pod wodzą przywódców plemiennych stworzył pod koniec X wieku, na terenie dzisiejszego Pakistanu i Afganistanu, potężne królestwo w Ghazni, a jego najwybitniejszy przedstawiciel Mahmud z Ghazni atakował bogate, lecz skłócone królestwa północnoindyjskie, których większość była zarządzana przez klany radżpuckie. W latach 1001-1027 tureckie plemiona dokonały siedemnastu wypraw rabunkowych plądrując bezlitośnie krainę Doabu i Radżputanę. Coraz częściej występujące na rubieżach porwania kobiet i sprzedawanie ich do haremu islamskich możnowładców sprawiły, że kobiety trzeba było chronić i ostatecznie zamknąć w zenanie. Zapewne w tym okresie Radżputowie nauczyli się twardego rzemiosła wojennego, zaczęli spać ze sztyletem pod poduszką i bronić ziemi, którą już całkowicie uważali za swoją. Ożywiała ich specyficzna perska wiara w magiczną moc uderzania i zabijania, używali sztyletu katar. Zetknięcie się z islamem nadało nową wartość ich misji obrońców religii i ziemi hindu. Kiedy forteca była nie do utrzymania, wszyscy ginęli, gdyż honor nie pozwalał dostać się w ręce wroga. Jednak mieszanka krwi Scytów, Greków, Partów, Kuszanów i Śwetahunów pozostała wybuchowa. Stojąc na szrankach, malowali twarze i tułów na żółto, rozpruwali brzuch i spadali nieżywi na wroga. Kobiety z rodzin ksiatrijów i braminów nauczyły się dokonywać rytuału dżauhar — w kobiecej części fortecy, w basenach rytualnych, które opróżniały z wody, układały stos całopalny i rzucały się w ogień z dziećmi na ręku, by nie dostać się w ręce wroga.
[...]
Radżputowie mieli zwyczaj wysyłania swoich młodszych synów (starsi dziedziczyli tron po ojcu) na zbrojną wyprawę w celu zdobycia sobie kawałka ziemi i założenia własnego królestwa. Nie było to wejście w posiadanie ziemi, gdyż w starożytnych i średniowiecznych Indiach ziemia nie należała do władcy, lecz do wszystkich jej użytkowników, ale wejście w prawo do zarządzania, administrowania i pobierania rozmaitych podatków. Zajmowali stare, niekiedy wręcz starożytne terytoria i instalowali tam swoją dynastię, jak Wadijarowie w Majsurze. Mandatem lojalności była religia hindu i świetne dogadywanie się z braminami, których stali się zresztą obrońcami. Nowi władcy musieli jednak bardzo ostrożnie dogadywać się z tubylczą ludnością, wciąż dowodzoną przez własnych wodzów plemiennych.
[...]
Gdy nie mieli własnego syna, który mógłby zapewnić ciągłość dynastii, Radżputowie często uciekali się do adopcji. Rytuał adopcji był wiążący i niezbywalny, wzięcie dziecka na kolana oznaczało nominację go na syna. W dawnych czasach koronacja była skromnym rytuałem — młody maharadża siadał na zdobnej poduszce (gaddi) wśród swoich podwładnych, na posadzce w sali audiencji publicznych (diwan-i-am), a ważny urzędnik państwowy nakładał mu turban na głowę w dowód poddaństwa możnych nowemu władcy. Za czasów Wielkich Mogołów cesarz nakładał nowemu władcy rajtilak (kropkę na czole, znak przynależności do religii hindu). Kwestie genealogiczne rodów nabrały istotnego znaczenia dopiero w okresie mogolskim, odwoływali się do więzów krwi i wspólnego pochodzenia, wzmocnili mitotwórcze legendy rodzinne. Akbar pozostawił im prawo dziedziczenia własności domen, po części jako zapłatę za wierną służbę i, odwrotnie, jako gwarant ich wierności.
W religiach hindu przekonanie, że człowiek „nie wszystek umrze” opiera się na prawie karmana — zgromadzona energia, bardziej lub mniej oczyszczona tworzy środowisko dla nowego życia, w którym realizują się ponownie nasze pragnienia.
Spotkaliśmy Katja Babę Krisznadasa, odwiedziliśmy obóz Śri Sai Baby i Ma Anandy Mayi. Wszystkie najważniejsze aszramy Indii przysłały tam swoich przedstawicieli. Ogromne wrażenie zrobił na nas obóz naga babów. Naga to kij wędrownego ascety, będący znakiem opanowania namiętności ciała, baba to wielbiciel boga Ramy. Młodzi adepci ascezy, rekrutujący się z rodzin bogatych wieśniaków i braminów Maharashtry, utworzyli w XVI wieku w środkowych Indiach całą sieć oddziałów, gotowych walczyć gołymi rękami z napierającymi oddziałami muzułmańskich wojsk Aurangzeba. Potrafili nie jeść i nie pić całymi dniami, podchodzić bezszelestnie pod obóz wroga i uwalniać wszystkie konie, bez których armia rozpadała się. Potrafili całymi dniami i nocami siedzieć ukryci na drzewach w postawach ascetycznych i nagle spadać na wroga jak lawina, mordując bezlitośnie gołymi rękoma. Nie wolno im było używać ognia, ani posiadać broni, w ogóle nie posiadali niczego, nawet derki do spania. Nie plądrowali, lecz umyślnie dezorganizowali wszelkie ruchy armii. Muzułmanie bali się ich straszliwie i brali za dzieci demona. Przetrwali jako jedna z ważniejszych religijnych grup ascetycznych Indii i są traktowani z wielkim szacunkiem jako obrońcy wszystkich religii hindu. Dlatego zawsze idą na przedzie wielkiej procesji do rzeki Gangi. Było ich w Haridwar około 5 tysięcy. Skąd wzięła się ta armia nagich, posypanych popiołem ascetów, nie mających nawet przepaski na biodrach, o długich zwiniętych w węzeł włosach też posypanych popiołem? Z himalajskich ostępów i grot.
Mahawira, Wielki Mąż, założyciel dżinizmu, był również jednym z nich. Uważał on, że osiągnięcie doskonałości jest możliwe przez całkowite wyrzeczenie się świata materialnego. Wyznawał pełną ahimsę, podkreślając, że „wszystkie żyjące istoty powinny sobie wzajemnie pomagać”. Do dziś jest najbardziej ascetyczną ze wszystkich religii hindu.
Religie hindu używają terminu moksza, co oznacza ostateczne wyzwolenie duszy indywidualnej z cyklu powtórnych narodzin, samsary, dzięki połączeniu się z brahmanem, a więc dzięki realizacji najwyższego stanu świadomości.
Wyzwolenie się z koła samsary, uwolnienie od cyklu narodzin jest celem wszystkich religii hindu i wschodnich praktyk kontemplacyjnych, medytacyjnych, ascetycznych, z których joga pozostaje niewątpliwie najbardziej skuteczną.
Kult siakti rozprzestrzenił się szczególnie w XIII wieku, tuż przed napływem do Indii silnej frakcji islamu (plemiona afgańskie), który ponownie zniewolił kobietę, sprowadzając ją do roli służalczej wobec mężczyzn. Ale tantryzm przetrwał w nurtach podziemnych, dobrze ukrytych i odzyskał swą siłę wraz z odrodzeniem się religii hindu w XVIII wieku, po upadku cesarstwa Wielkich Mogołów, i trwa do dziś.
Ich historia nierozerwalnie związana jest z Guru Nanakiem, który zebrał w jednolity naród wiele grup i plemion etnicznych o rozmaitych rasach, wyznawców różnych odłamów hindu, osiedlających się w północnych Indiach na przestrzeni wieków. Tę barwną mozaikę etniczną nazwał Sikhami, uczniami. Tożsamość nowego narodu wzmocnił specyficzną religią, jeszcze bardziej wyróżniającą ich od pozostałych grup ludności.
Śiwa jest Władcą życia i śmierci, ale sam nie zapładnia. Jest od płodności, ale nie jest ojcem, tak jak Parwati nie jest matką. Jest wolną mocą żeńskiej energii. Brak w religiach hindu konstruktu ojca i matki oraz brak dziewicy jako toposu kulturowego. Rodzicielstwo jest tylko czasową funkcją, rolą społeczną. Religie i filozofie hinduskie wyprowadzają ideę człowieczeństwa poza biologię i role społeczne, gdyż chodzi zawsze o przekraczanie stanu obecnego, nie chodzi o to kim/czym jesteśmy, lecz o to kim/czym mamy się stać. Ojcostwo i matkowanie należą do kanonu społecznych zachowań i powinności człowieka wobec człowieka, niezależnie od czystej biologii — guru spełnia rolę matki wobec ucznia, a starszy brat — rolę ojca wobec młodszego rodzeństwa.
Rządzący tam od XVIII wieku Gaekwarowie byli Marathami, a ich bohaterem — wielki Śiwadżi, obrońca tradycji hindu, świetny organizator i dowódca partyzantki walczącej z armią Wielkich Mogołów. Wielki hinduski zryw narodowy, który pod egidą Marathów ogarnął w XVIII wieku Dekan omal nie zakończył się zjednoczeniem całych Indii. Marathom nie powiodło się, ale ostatecznie utworzyli szereg państw, z których największe to Gwalior, Indore i Baroda. Powstała w 1719 roku, a swe bogactwo zawdzięczała ścisłej współpracy z Anglikami — handel i wojskowość były dwoma dziedzinami napełniającymi skarbiec. Lecz najbardziej Baroda wzbogaciła się na wzroście cen bawełny z powodu wojny secesyjnej w Ameryce. Khande Rao nabył w 1866 roku brazylijski diament „Gwiazdę Południa”.
[...]
Rodzinne miasto Tulsidasa (1532-1623), autora popularnej wersji Ramajany, który sam będąc poetą i myślicielem usiłował pogodzić idee bhakti i powszechnego dostępu do zbawienia z zasadami tradycyjnej filozofii hindu.
[...]
Bogaty bramin Mansa Ram został mianowany w 1738 roku miejscowym poborcą skarbowym przez mogolskiego gubernatora prowincji Oudh. Za jego sprawą miasto stało się wielkim ośrodkiem studiów religijnych, językowych (sanskryt) i literackich. Maharadża z Benares, będący wśród władców jedynym braminem, cieszył się tak ogromnym szacunkiem, że stał się niejako duchowym przywódcą odnowienia tradycji hindu i ożywienia religijnego po upadku cesarstwa. Wielkim nakładem pracy i kosztów odbudowano świątynie, wszystkie doszczętnie zniszczone pod koniec XVII wieku przez Aurangzeba. Wtedy powstały też słynne ghaty nad Gangą i wspaniałe rezydencje arystokracji hinduskiej, która dawała światły przykład przywracania tradycji, a w swych okazałych pałacach przyjmowała pielgrzymów i wszelkiego autoramentu biedaków, rozdając pożywienie i dając schronienie. Codziennie rano bogaci i biedni hindusi wspólnie przyjmowali kąpiel rytualną, a o zachodzie słońca odprawiali pudżę ku czci rzeki Gangi — maharadżowie na tarasach i wieżyczkach swych cudnych pałaców, a ludność — na ghatach.
[...]
Datia, na drodze z Orczi do Kadżuraho, była przez wieki lennem Bundelów z Bundelkhand, a dziś jest maleńkim, spokojnym sołtysostwem. A jednak Datia była cytowana w epopei Mahabharata… jako odwieczny kraj hindu…
[...]
Rodzinne miasto Tulsidasa (1532-1623), autora popularnej wersji Ramajany, który sam będąc poetą i myślicielem usiłował pogodzić idee bhakti i powszechnego dostępu do zbawienia z zasadami tradycyjnej filozofii hindu.
[...]
Bogaty bramin Mansa Ram został mianowany w 1738 roku miejscowym poborcą skarbowym przez mogolskiego gubernatora prowincji Oudh. Za jego sprawą miasto stało się wielkim ośrodkiem studiów religijnych, językowych (sanskryt) i literackich. Maharadża z Benares, będący wśród władców jedynym braminem, cieszył się tak ogromnym szacunkiem, że stał się niejako duchowym przywódcą odnowienia tradycji hindu i ożywienia religijnego po upadku cesarstwa. Wielkim nakładem pracy i kosztów odbudowano świątynie, wszystkie doszczętnie zniszczone pod koniec XVII wieku przez Aurangzeba. Wtedy powstały też słynne ghaty nad Gangą i wspaniałe rezydencje arystokracji hinduskiej, która dawała światły przykład przywracania tradycji, a w swych okazałych pałacach przyjmowała pielgrzymów i wszelkiego autoramentu biedaków, rozdając pożywienie i dając schronienie. Codziennie rano bogaci i biedni hindusi wspólnie przyjmowali kąpiel rytualną, a o zachodzie słońca odprawiali pudżę ku czci rzeki Gangi — maharadżowie na tarasach i wieżyczkach swych cudnych pałaców, a ludność — na ghatach.
[...]
Datia, na drodze z Orczi do Kadżuraho, była przez wieki lennem Bundelów z Bundelkhand, a dziś jest maleńkim, spokojnym sołtysostwem. A jednak Datia była cytowana w epopei Mahabharata… jako odwieczny kraj hindu…
Najstarszą była Dżahanara (1614). Jako księżniczka krwi, zwyczajem mogolskiego dworu za firmanem Akbara, nie została wydana za mąż. W chwili śmierci cesarzowej miała tylko 17 lat i można snuć domysły, że matka mając dwie piękne i znakomicie wykształcone córki myślała o zmianie tego prawa, ale przedwcześnie zmarła i pozostały one samotne. Dżahanara żywiła do najstarszego brata gorącą miłość, uczucie, które w późniejszym czasie nabrało charakteru dziwnie mistycznego — oboje uważali, że łączy ich nadprzyrodzona tożsamość. Była przywiązana do ojca, ale wszyscy ją uwielbiali. Przez całe życie studiowała żywoty muzułmańskich świętych, interesowała się duchowością hindu, pisała poezje i wraz z bratem stworzyli na dworze rodzaj mistyczno-duchowego klubu. Po śmierci matki rządziła przez dwadzieścia siedem lat haremem ojca z tytułem Begam Sahib, Księżniczki Doskonałej, a następnie, po śmierci ojca, jeszcze przez piętnaście lat haremem Aurangzeba. Gdy zmarła, cesarz kazał harem rozpuścić, bowiem kobiety nigdy go nie interesowały. Dożyła 68 lat i odeszła jako ostatnia z rodziny, tylko przed Aurangzebem, który przeżył ją o całe 25 lat.
Znak stawiany na czole między brwiami wyznawcom różnych odłamów religii hindu w czasie pudży w świątyni.
Przypomnijmy akcje Mahatmy Gandhiego, który swą walkę o niepodległość Indii oparł wyłącznie o wieśniaków, a założona przez niego w 1895 roku partia, Kongres Indii, pozostaje do dziś partią indyjskich wiosek, w których mieszka aż 80% społeczeństwa. W Indiach miasto nie jest symbolem ani postępu, ani wysokiej kultury, to wioska pozostaje macierzą cywilizacji hindu.
Nie wolno jednak traktować Wed jako tekstu świętego o podobnym znaczeniu kanonicznym jakie mają święte księgi religii świata semickiego, Biblia, Nowy Testament i Koran. W religiach hindu nigdy nie pojawiła się ortodoksja oparta na jednej księdze, nie istniał też nigdy jakiś jeden jedyny kanon wiary, obowiązujący wszystkich ludzi religijnych w całych Indiach. W okresie wedyzmu pojawiały się wśród braminów spory doktrynalno-religijne, niekiedy tak ostre, że prowadziły aż do wykluczenia całej bramińskiej dżati z warny braminów, ale rozgrywały się one na powierzchni rozważań wysoko intelektualnych i dotyczyły tylko niewielkiej grupy społecznej. Obok wedyzmu rozwijały się bujnie inne religie (Śiwy, Wisznu, Kriszny, Kali, Durgi).
We wszystkich podbitych przez islam państwach — Syria, Palestyna, Persja, Egipt, Azerbejdżan, Armenia, Turkiestan, Irak, Bizancjum i zdobyty przez Turków w 1453 Konstantynopol — wszędzie islam zwyciężył jako religia. Jedynie Indie oparły się islamizacji. Co więcej, z licznych listów i traktatów ulemów z XVI wieku przebija strach przed utratą przez wspólnotę muzułmańską poczucia duchowej tożsamości. Wszyscy cesarze znali język hindi, a niektórzy kochali filozofię i religię hindu. Po śmierci Akbara podniosły głowę radykalne i ortodoksyjne ugrupowania muzułmańskie, które doprowadziły do ostrego podziału między dwiema największymi wspólnotami religijnymi subkontynentu. Od tamtego czasu do dziś antyhinduskie nastroje nie milkną, ale Indie obroniły wszystkie swoje religie.
Tak jak religie hindu są wolne od wszelkich ograniczeń, tak muzyka indyjska nie jest niewolnicą pięciolinii nut.
Bogowie Wisznu i Śiwa nie należeli do panteonu bóstw wedyjskich, pierwszy był zaledwie pomocnikiem Indry, a drugi odgrywał ogromną rolę, ale tylko w religijności „ludowej”. Wedy dają świadectwo idei religijnych elity, arystokracji i kapłanów, ale pomijają całkowicie warstwy tubylcze, ludowe, o religijności szamańskiej. Dopiero w VII wieku n.e. Wisznu i Śiwa weszli na trwałe w krąg całej religijności hindu.
islam Akbar, Anglicy w Indiach, aszram, bakszysz, bramin, Dara Szikoh, dżati, hindu, Jacques Vigne, Kabir, las indyjski, liczby, maharadżowie, Marathowie, Muhammad Junus, muzułmanie, obrzędy i święta, Partition 1947, Radżputowie, Ramakrishna, siakti, Sikhowie, Śiwa i Parwati, Stany Książęce Indii, sufi, świątynie tamilskie, Tadż Mahal, tilak, Wielcy Mogołowie
Od początku wiadomo było, że bez rozwiązania kwestii radżpuckiej nie można było w pełni sprawować kontroli nad Niziną Hindustańską — zastosował więc nową politykę wobec Radżputów. W 1562 wprowadził do haremu kobietę ze starego radżpuckiego klanu, córkę radży Bihari Mal z Amberu. Nie tylko nie zmusił jej do przejścia na islam, ale pozwolił swobodnie wyznawać swoją religię (była wyznawcą Kriszny). Oficjalnie nazywano ją Mariam uz-Zamani, historycy dali jej na imię Dżodabai. To ona, czystej krwi hinduska, powiła w 1569 roku księcia Salima, następcę tronu. Tego samego roku, by przypodobać się nowej małżonce, zakazał brania w jasyr hinduskich kobiet i dzieci. Zabronił ślubów dzieci poniżej 12-tu lat.
[...]
Najważniejszą decyzją polityczną Akbara było zniesienie dżizji, podatku od niewiernych, wprowadzonego jeszcze przez Sułtanat Delhijski. Podjął ją z wielką pompą w mistycznym uniesieniu w dzień Nowego Roku, 11 marca 1564, by uświetnić początek dziewiątego roku swego panowania. Miał 22 lata. Decyzja to nastawiła do niego przychylnie wszystkich innowierców, czyli przede wszystkim hindusów. Odtąd nie było już uzasadnione ani usprawiedliwione niszczenie hinduskich świątyń, przestano traktować jako „nieczyste” tłumaczenia hinduskich tekstów religijnych. Trzydzieści lat później, w 1594, Akbar wydał dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić. Odrzucił żądania ulemów domagających się pełnego wprowadzenia w życie prawa islamskiego. Zawsze kpił z ortodoksyjnej bigoterii muzułmańskiej. Wydał edykt zezwalający tym, którzy zostali siłą zmuszeni do przyjęcia islamu, na powrót do religii hindu, choć islam przewidywał dla apostatów karę śmierci. Te decyzje i wiele innych oznaczały w praktyce zniesienie prawnych różnic między hindusami a muzułmanami. Jeśli w końcu przejął bezpośrednią kontrolę nad sprawami religijnymi i ogłosił się kalifem, następcą Proroka, to zrobił to dlatego, by bronić sprawy hinduskiej.
[...]
Najważniejszą decyzją polityczną Akbara było zniesienie dżizji, podatku od niewiernych, wprowadzonego jeszcze przez Sułtanat Delhijski. Podjął ją z wielką pompą w mistycznym uniesieniu w dzień Nowego Roku, 11 marca 1564, by uświetnić początek dziewiątego roku swego panowania. Miał 22 lata. Decyzja to nastawiła do niego przychylnie wszystkich innowierców, czyli przede wszystkim hindusów. Odtąd nie było już uzasadnione ani usprawiedliwione niszczenie hinduskich świątyń, przestano traktować jako „nieczyste” tłumaczenia hinduskich tekstów religijnych. Trzydzieści lat później, w 1594, Akbar wydał dekret religijny traktujący o równości wszystkich religii: Gdyby jakiś niewierny chciał zbudować kościół albo synagogę, albo świątynię dla jakiegoś bóstwa, albo parsyjską wieżę milczenia, nikt nie może mu w tym przeszkodzić. Odrzucił żądania ulemów domagających się pełnego wprowadzenia w życie prawa islamskiego. Zawsze kpił z ortodoksyjnej bigoterii muzułmańskiej. Wydał edykt zezwalający tym, którzy zostali siłą zmuszeni do przyjęcia islamu, na powrót do religii hindu, choć islam przewidywał dla apostatów karę śmierci. Te decyzje i wiele innych oznaczały w praktyce zniesienie prawnych różnic między hindusami a muzułmanami. Jeśli w końcu przejął bezpośrednią kontrolę nad sprawami religijnymi i ogłosił się kalifem, następcą Proroka, to zrobił to dlatego, by bronić sprawy hinduskiej.
Kompania zdołała utrzymać monopol solny i handlu opium, rozpoczynając erę kultur przemysłowych — herbaty w Madras i Assamie, juty w Bengalu, bawełny, kawy i tytoniu w wielu różnych regionach. Systematyczna eksploatacja Indii i scentralizowana biurokracja doprowadziły do niewiarygodnego zubożenia praktycznie wszystkich mieszkańców subkontynentu, gdyż handel zamiast przez hinduskich wajsiów był prowadzony przez urzędników Kompanii, zaś kultury przemysłowe, czyli monokultury, zrujnowały wielowiekowe doświadczenie wieśniaków, którzy prowadzili uprawy różnorodne, zgodnie z warunkami klimatyczno-geograficznymi. Wieś była zawsze w Indiach jednostką autonomiczną, samodzielnie zarządzającą zarówno sprawami gospodarczymi jak i społecznymi, zupełnie nie interesując się polityką, którą zajmował się król, nie mieszając się z kolei w sprawę zarządzania wsią. Tradycja, czyli doświadczenie mówiło, że każda wieś musi dysponować wielorakim asortymentem upraw, by nie znaleźć się w dramatycznej sytuacji, gdy jedna uprawa dozna klęski nieurodzaju. Tradycja, czyli doświadczenie mówiło, że wieś musi całkowicie wyżywić się sama, a dopiero nadwyżki mogą być odsprzedawane drogą wymiany handlowej. Anglicy zniszczyli doszczętnie subtelny system gospodarczy, który leżał u podstaw zamożności każdej warny i każdej dżati (kasty). Znamiennym jest fakt, że wszyscy najeźdźcy, zarówno starożytni Arjowie, jak średniowieczni Afganowie i nawet Wielcy Mogołowie, zrozumieli mądrość owego tradycyjnego systemu uprawiania ziemi i nigdy go nie zniszczyli, a tylko czerpali potężne korzyści finansowe z produkowanego bogactwa, czyli podatków; niszczyli natomiast, jako wyznawcy islamu, hinduską religijność; Anglicy zaś w swej indyferencji religijnej nie mieszali się w sprawy religijne, ale zniszczyli doszczętnie system ekonomiczny Indii, a zatem bogactwo ich mieszkańców, mieszając się w sprawy gospodarki. Koszta własne tej polityki były przerażające — 100 000 000, sto milionów istnień ludzkich pochłonęły błędy angielskiej gospodarki scentralizowanej, kompletnie nieprzystosowanej do specyficznej sytuacji rolnictwa w Indiach. Sto milionów istnień ludzkich poniosło śmierć w wyniku niemożności zaspokojenia potrzeby podstawowej, a mianowicie żywności, ci ludzie umarli z powodu głodu i braku rozmaitości w rolnictwie. Niekontrolowane wylewy rzek, głównie w Bengalu w delcie rzeki Gangi, normalne, bo historycznie od wieków występujące, więc poświadczone i przewidywalne susze oraz brak komunikacji między regionami monokultur kosztowały, powtórzmy to po raz trzeci — 100 000 000 śmierci. Ten ostatni problem mogła rozwiązać dopiero, i zaiste rozwiązała, dobra komunikacja, i dopiero budowa kolei w połowie XIX wieku poprawiła częściowo problemy związane z wyżywieniem. O ileż lepszy byłby wyzysk (w formie podatków), gdyby tylko pozwolono Indusom rządzić się po swojemu we własnych strukturach! Systematycznie i systemowo wprowadzano też prawo własności ziemskiej, które pozbawiało wieśniaków ojcowizny i pod koniec XIX wieku spowodowało swoiste apogeum — ruch emigracji za chlebem do ośrodków przemysłowych (Bombaj, Kalkuta), gdzie utworzyli oni slumsy, istniejące do dziś.
Jako dobrze zorganizowane instytucje charytatywne zaczęły powstawać w XIX wieku, pod okiem Anglików. Było to przede wszystkim miejsce odradzania się studiów nad religiami hindu i rodzimymi językami, głównie sanskrytem, po katastrofie wprowadzenia islamu przez Wielkich Mogołów. Po wtóre — jako autentyczne miejsce duchowego wsparcia guru dla uczniów. Rozmaite były losy różnych aśramów powołanych do istnienia — niektóre przepadły, inne są do dziś powszechnie znanymi, szacownymi pomnikami pracy na rzecz ludu. Większość z nich zawsze miała charakter bardziej społeczny niż czysto duchowy; każdy wybitny mędrzec otwierając swój aśram uruchamia cały wachlarz działalności gospodarczych, a duchowości naucza poprzez konkretne działanie. Organizuje się ochronki dla sierot, schroniska dla niepełnosprawnych, hospicja dla ludzi starych i bezdomnych, wsparcie i pracę dla najbardziej upośledzonych, szkoły, biblioteki i kluby sportowe. Aśram to miejsce, w którym można okazać swoje miłosierdzie i w bardzo prosty sposób zrealizować naturalną ludzką potrzebę pomagania i wspierania innych. Istnienie aśramu w danej społeczności bardzo silnie konsoliduje więzi lokalne.
W islamie zakat jest czwartym filarem wiary, za postem w ramadanie, a przed pielgrzymką do Mekki. Ten podatek został wprowadzony przez samego Proroka i zawsze był obowiązkowy, a wynosił 2,5 % dochodu rodziny na rzecz gminy. Nigdy nie poddany w wątpliwość, odgrywał ogromną rolę w konsolidowaniu się wspólnot muzułmańskich, a z czasem — tytułem naśladownictwa — także innych wspólnot religijnych na terenie całych Indii.
Przybycie pierwszych kolonizatorów na Goa i w inne regiony Indii zbiegło się w czasie z najazdem wojsk turecko-mogolskich i utworzeniem cesarstwa Wielkich Mogołów. Zarówno chrześcijaństwo jak islam, obie religie monoteistyczno-totalitarne, okazywały pogardę i przemoc wobec miejscowych wielorakich religii hindu. Obie dopuszczały się nadużyć i gwałtów wobec braminów, którzy zawsze bronili każdej religii, nie tylko wedyjskiej, i każdej społeczności, nie tylko bramińskiej. Chrześcijanie wyśmiewali braminów jako castos, czyścioszki, traktując ich jak prymitywnych kacyków, a ich społeczności — jak ludy z okresu kamienia łupanego, gotowe do „nawrócenia”. Muzułmanie brali ich za przywódców „bałwochwalczych kultów”, których należało w pierwszej kolejności karać lub systematycznie i wszelkimi sposobami przeciągnąć na islam. Cesarstwo i kolonializm widziały więc w braminach to… kim zawsze byli — elitę intelektualną, broniącą tradycji hindu i własnej historii. Zniszczenie tej warstwy, a przynajmniej deprecjacja jej oddziaływania i społecznego znaczenia leżało w interesie każdej władzy centralnej. Od tego czasu datuje się współczesne (angielskie) niezrozumienie jej roli w społeczeństwie indyjskim.
Dara sprawował mecenat nad poetami i malarzami. Objął patronat nad cesarską biblioteką i zgromadził bezcenną dla potomności kolekcję miniatur mogolskich. Zajmował się metafizyką i mistyką, czytał Arystotelesa i Platona. Choć blisko związany z mistycznymi prądami islamu — przyjaźnił się z nagim fakirem Sarmadem, nie gardził hinduskimi świętymi, z którymi prowadził długie dysputy. Przełożył z hindi na język perski Bhagawadgitę i ta właśnie wersja zainspirowała Schopenhauera, a także Upaniszady, sądził bowiem, że muzułmanie powinni poszerzyć swą wiedzę z zakresu filozofii i religii hindu. Kopie tego tłumaczenia rozesłano po całym kraju.
[...]
Po dziesięciu latach studiów nad starożytnymi tekstami hindu wydał Zmieszanie się Dwóch Oceanów, pracę, która do dziś pozostaje najlepszym studium porównawczym dwóch wielkich religii subkontynentu indyjskiego, hindu i islamu. Po opublikowaniu tego dzieła muzułmańska inkwizycja ogłosiła Darę heretykiem, ateistą, hipokrytą i oportunistą. Dzieło to jest do dziś na liście lektur obowiązkowych w Santiniketan, szkole założonej przez Rabindranatha Tagore.
[...]
Dara jest zdrajcą islamu i przyjacielem hindusów. Dla dobra prawdziwej wiary i pokoju w cesarstwie należy go zniszczyć. Póki ta sprawa nie zostanie zakończona, nie mogę złożyć wizyty Cesarzowi.
[...]
Po dziesięciu latach studiów nad starożytnymi tekstami hindu wydał Zmieszanie się Dwóch Oceanów, pracę, która do dziś pozostaje najlepszym studium porównawczym dwóch wielkich religii subkontynentu indyjskiego, hindu i islamu. Po opublikowaniu tego dzieła muzułmańska inkwizycja ogłosiła Darę heretykiem, ateistą, hipokrytą i oportunistą. Dzieło to jest do dziś na liście lektur obowiązkowych w Santiniketan, szkole założonej przez Rabindranatha Tagore.
[...]
Dara jest zdrajcą islamu i przyjacielem hindusów. Dla dobra prawdziwej wiary i pokoju w cesarstwie należy go zniszczyć. Póki ta sprawa nie zostanie zakończona, nie mogę złożyć wizyty Cesarzowi.
Cała dżati może zmienić wyznawaną religię. I tak np. w stanie Maharashtra dżati niedotykalnych, wykonująca zawód rzeźników, przeszła w XIX wieku — jako cała grupa społeczna — na islam. Jednak w życiu codziennym i zawodowym niewiele to zmieniło, a i zakres ich obowiązków pozostał ten sam. Dżati zmieniająca religię nie cieszy się szacunkiem społeczności hindu, dlatego wszelkie konwersje, na islam czy na chrześcijaństwo, pozostają mocno podejrzane.
Hinduizm to termin europejski, sztucznie utworzony przez Anglików na potrzeby pierwszego spisu powszechnego, który został przeprowadzony w 1872 roku. W swej fobii klasyfikowania i oceniania, podzielili oni ludność subkontynentu na hindu people i muslim people. Ten zupełnie sztuczny i arbitralny podział, którego smutne konsekwencje trwają do dziś, nie dał oczywiście żadnej interesującej odpowiedzi na pytanie kim są badani. Z faktu, iż ktoś określił się hindu wcale nie wynikało, że wyznawał którąś z religii staroindyjskich lub hinduskich, mógł bowiem mieć na myśli przynależność do wspólnoty społecznej hindu. Właściwie wszyscy muzułmanie w Indiach są jednocześnie hindu — podbita ludność przechodziła na islam pod groźbą utraty życia lub utraty środków do życia. Wielu muzułmanów, jak na przykład mieszkańcy Bengalu, czują się na swój sposób hindu, gdyż są mieszkańcami subkontynentu oraz współtwórcami i uczestnikami cywilizacji hindu. Podobnie Sikhowie, którzy wprawdzie walczą o autonomię religijną i o wyłączenie ich religii z tygla wierzeń hinduskich, ale również mają siebie za hindu. Także dżiniści i buddyści uważają siebie za hindu. Mieszkańcy Indii do dziś bardziej utożsamiają się z miejscem zamieszkania niż z wyznawaną religią. Nazwa islam, zamiast wcześniej używanej nazwy w liczbie mnogiej mahometanie lub muzułmanie, pojawiła się w angielskim nazewnictwie też dopiero w XIX wieku.
[...]
Trzy religie Bliskiego Wschodu — judaizm, chrześcijaństwo, islam są religiami patriarchalno-monoteistycznymi, wytworem jednego życia duchowego, życia semickiego.
[...]
Religie te mniej troszczą się o człowieka, a jeszcze mniej o kobietę, a tylko o Mężczyznę-Boga, w Imię którego mężczyznom wolno zabijać (dżihad w islamie), podbijać (czyńcie ziemię swoją poddaną w Biblii), wykluczać (kobiety, tj. połowę społeczności, w islamie) i zmuszać do przyjęcia własnej wiary (ewangelizacja w chrześcijaństwie).
[...]
Nie ma w tych religiach ani jednej bogini. W judaizmie, kobieta nie może wejść do synagogi i uczestniczyć w modlitwie na równi z mężczyznami, ma tam specjalnie wyznaczone, gorsze miejsce; w islamie — ma wzbroniony wstęp do meczetu; w chrześcijaństwie — przez 1500 lat nie miała duszy i była całkowicie poddana mężczyźnie.
[...]
Hindusi nie używają też pojęć wierny i niewierny, które zostały wprowadzone przez islam, nazywający muzułmanów wiernymi, a wszystkich pozostałych — niewiernymi.
[...]
Trzy religie Bliskiego Wschodu — judaizm, chrześcijaństwo, islam są religiami patriarchalno-monoteistycznymi, wytworem jednego życia duchowego, życia semickiego.
[...]
Religie te mniej troszczą się o człowieka, a jeszcze mniej o kobietę, a tylko o Mężczyznę-Boga, w Imię którego mężczyznom wolno zabijać (dżihad w islamie), podbijać (czyńcie ziemię swoją poddaną w Biblii), wykluczać (kobiety, tj. połowę społeczności, w islamie) i zmuszać do przyjęcia własnej wiary (ewangelizacja w chrześcijaństwie).
[...]
Nie ma w tych religiach ani jednej bogini. W judaizmie, kobieta nie może wejść do synagogi i uczestniczyć w modlitwie na równi z mężczyznami, ma tam specjalnie wyznaczone, gorsze miejsce; w islamie — ma wzbroniony wstęp do meczetu; w chrześcijaństwie — przez 1500 lat nie miała duszy i była całkowicie poddana mężczyźnie.
[...]
Hindusi nie używają też pojęć wierny i niewierny, które zostały wprowadzone przez islam, nazywający muzułmanów wiernymi, a wszystkich pozostałych — niewiernymi.
Jacques przez dwa lata studiował matematykę i fizykę teoretyczną, ale przedmioty te nic mu nie mówiły o człowieku, wybrał przeto medycynę, którą po siedmiu latach studiowania zakończył rozprawą na temat medytacji. Specjalizację z psychiatrii zdobywał w szpitalach paryskich, między innymi w słynnej kuźni talentów psychoanalitycznych, w La Salpetriere, gdzie swego czasu wykładał Charcot, Janet i Freud. Ważnym ogniwem była praca w Algierii — zainteresował się tam mistyką islamu, a sufi, których spotkał, mieli wielki wpływ na późniejsze zainteresowania zawodowe. Studia akademickie zakończył ostatecznie w 1986 roku pracą z psychiatrii na temat mistycznego obłędu i sposobów jego leczenia metodami tradycyjnymi, na przykładzie życia dwóch mistyków — muzułmańskiego sufi i indyjskiego jogina.
[...]
Dwie prace pozostają nieopublikowane, pierwsza to Inde interieure. Aspects du joga, de l'hindouisme et du bouddhisme, Indie wewnętrzne, aspekty jogi, hinduizmu i buddyzmu, ukazująca wciąż nikłe zrozumienie przez umysł europejski filozofii i religii hindu i wszelkie wypływające stąd nieporozumienia. Już tytuł podkreśla tę dychotomię — jeśli Europejczycy znają Indie to najwyżej zewnętrzne, podczas gdy nie mają bladego pojęcia o Indiach wewnętrznych. Pozostająca w maszynopisie praca Violece et monoteisme. Le point de vue de la psychologie, de l'hindouisme et du bouddhisme, Przemoc a monoteizm, punkty widzenia psychologii, hinduizmu i buddyzmu, dotyczy polityki i szeroko pojętego życia doczesnego. Jacques porusza w niej najważniejszą kwestię naszych czasów, a mianowicie terroryzm, fanatyzm i agresję religijną. Stawia dramatyczne pytanie: dlaczego religie monoteistyczne (judaizm, chrześcijaństwo, islam) mówiące tak wiele o miłości, wciąż się wzajemnie zwalczają i mordują wyznawców innych religii. Książka tak nowatorska i kontrowersyjna w swej wymowie, że nawet paryski niezależny Albin Michel waha się czy rzucić ją na księgarskie półki…
[...]
Dwie prace pozostają nieopublikowane, pierwsza to Inde interieure. Aspects du joga, de l'hindouisme et du bouddhisme, Indie wewnętrzne, aspekty jogi, hinduizmu i buddyzmu, ukazująca wciąż nikłe zrozumienie przez umysł europejski filozofii i religii hindu i wszelkie wypływające stąd nieporozumienia. Już tytuł podkreśla tę dychotomię — jeśli Europejczycy znają Indie to najwyżej zewnętrzne, podczas gdy nie mają bladego pojęcia o Indiach wewnętrznych. Pozostająca w maszynopisie praca Violece et monoteisme. Le point de vue de la psychologie, de l'hindouisme et du bouddhisme, Przemoc a monoteizm, punkty widzenia psychologii, hinduizmu i buddyzmu, dotyczy polityki i szeroko pojętego życia doczesnego. Jacques porusza w niej najważniejszą kwestię naszych czasów, a mianowicie terroryzm, fanatyzm i agresję religijną. Stawia dramatyczne pytanie: dlaczego religie monoteistyczne (judaizm, chrześcijaństwo, islam) mówiące tak wiele o miłości, wciąż się wzajemnie zwalczają i mordują wyznawców innych religii. Książka tak nowatorska i kontrowersyjna w swej wymowie, że nawet paryski niezależny Albin Michel waha się czy rzucić ją na księgarskie półki…
Urodził się w Benares (Waranasi) w biednej hinduskiej rodzinie; uważa się, że jego rodzice przeszli na islam, by „wyzwolić” się z systemu warnowego, a może z innych powodów. Zarabiał na życie jako tkacz.
[...]
Nie sądzę, jak Guy Sorman w Le genie de l'Inde, by był „reformatorem” lub „buntownikiem” — śpiewał po prostu swoją prawdę, która znalazła odbiorców, bowiem każda niebanalna myśl i prawda zawsze znajduje w Indiach jakichś słuchaczy. Lecz nie znaczy to, iż jest jedyna lub lepsza od innych. Kabir nie odrzucał ani religii hindu, ani islamu. Wydobył to, co w nich było najbardziej mistyczne i budujące. Czy dla poszukujących prawdy był świętym mężem, guru, mędrcem, prorokiem, dzieckiem bożym, przewodnikiem duchowym? Dla wielu na pewno tak. Ale sam nie uważał się za nikogo szczególnego. Ot, wyśpiewał głośno to, co śpiewała jego wolna dusza. Sto lat, a może więcej, po jego śmierci powstał w Benares (Waranasi) odłam religijny, jedna z wielu sekt, śpiewających jego pieśni na co dzień i idących wskazaną przez niego drogą poszukiwań. Sam Kabir mówił zabraniam komukolwiek iść za mną i trzymam pochodnię w dłoni przeciwko temu, kto chciałby mnie naśladować Prawdziwy indyjski wiedzący nie zaprasza innych do pójścia jego ścieżką, lecz pobudza do szukania własnej.
[...]
Nie sądzę, jak Guy Sorman w Le genie de l'Inde, by był „reformatorem” lub „buntownikiem” — śpiewał po prostu swoją prawdę, która znalazła odbiorców, bowiem każda niebanalna myśl i prawda zawsze znajduje w Indiach jakichś słuchaczy. Lecz nie znaczy to, iż jest jedyna lub lepsza od innych. Kabir nie odrzucał ani religii hindu, ani islamu. Wydobył to, co w nich było najbardziej mistyczne i budujące. Czy dla poszukujących prawdy był świętym mężem, guru, mędrcem, prorokiem, dzieckiem bożym, przewodnikiem duchowym? Dla wielu na pewno tak. Ale sam nie uważał się za nikogo szczególnego. Ot, wyśpiewał głośno to, co śpiewała jego wolna dusza. Sto lat, a może więcej, po jego śmierci powstał w Benares (Waranasi) odłam religijny, jedna z wielu sekt, śpiewających jego pieśni na co dzień i idących wskazaną przez niego drogą poszukiwań. Sam Kabir mówił zabraniam komukolwiek iść za mną i trzymam pochodnię w dłoni przeciwko temu, kto chciałby mnie naśladować Prawdziwy indyjski wiedzący nie zaprasza innych do pójścia jego ścieżką, lecz pobudza do szukania własnej.
Ale ponieważ w Indiach nic nie umiera całkowicie, a tylko ulega przekształceniu, więc las pozostawał przez setki lat schronieniem dla kolejnych ascetów, riszi i wolnomyślicieli. Był miejscem ucieczki zarówno przed społeczeństwem, jak i przed opresją islamu, gdy ten stawał się zbyt nachalny. Do XIX wieku, za sprawą obecności świętych mężów, las był wciąż dla wieśniaków miejscem świętym oraz teatrum wielu religijnych świąt. Ostatni leśny mędrzec to Ramana Maharishi (1879-1950), żyjący w grocie u stóp góry Arunaczala, w Indiach południowych. Dzisiejsi asceci przenieśli się w trudno dostępne regiony Himalajów, zamieszkali w grotach i wciąż prowadzą życie dalekie od trudów społecznych uzależnień.
muzułmanie
Przez cały wiek XVIII i pierwszą połowę wieku XIX (1707-1857) ekonomiczny i gospodarczy rozwój stanów książęcych był krępowany przez Kompanię Wschodnioindyjską, która nie przeszkadzała jednak — co trzeba wyraźnie podkreślić — rozwojowi wolności wyznania wszystkich religii na subkontynencie. Po 180 latach okupacji mogolskiej i panoszenia się islamu, dławiącego wszelkie przejawy hinduskiej obyczajowości i religijności, nastąpił wielki wybuch uczuć religijnych i niczym nie skrępowany powrót do własnych korzeni. Wszyscy władcy indyjscy mają w tej rehinduizacji ogromny udział. Nawet sułtani, nababowie i nizam Hajdarabadu, pozostający w Indiach brytyjskich władcami jak najbardziej legalnymi, wspierali powrót do tradycji hindu, niejednokrotnie zapraszając hindusów do udziału w świętach islamu. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech władców Indii było zawsze to, że nie mieszali się oni w sprawy lokalnych religii — często było tak, że ludność wyznawała islam, a władca — religię hindu (Kaszmir i Hari Singh), albo odwrotnie — ludność była hindu, a władca — muzułmaninem (Majsur i Sułtan Tipu, Hajdarabad i dynastia nizamów). W państwach zarządzanych przez władców hinduskich (Dżajpur, Indore, Gwalior) muzułmańskie święto Id było obchodzone tak samo hucznie jak Diwali i Holi, a w państwach zarządzanych przez władców muzułmańskich (Bhopal, Hajdarabad) wyznawcy Śiwy i Kriszny czuli się bezpiecznie. Każdy władca interesował się wszystkimi religiami w księstwie i starał się w ramach swych możliwości każdej z nich czynić stosowne darowizny wspierające poszczególne tradycje. Władcy radżpuccy oddawali wreszcie swobodny kult bogu Ramie, którego zresztą uważali mniej za boga ile za władcę idealnego, a nawet za swego protoplastę, dla wieśniaków odbudowali zaś świątynie poświęcone Krisznie, zrujnowane przez Mogołów. W Benares odbudowane wszystkie śiwaickie świątynie, zburzone z rozkazu Aurangzeba. W wielkich świątyniach tamilskich, które przetrwały nietknięte, bramini powrócili z całą pompą do tradycji drawidyjskich dzięki hojności władców. Działalność ta daleko wykraczała poza zwykły obowiązek czy poprawność polityczną, lub tak zwaną tolerancję religijną — władca-administrator autentycznie interesował się sprawami ludności, nad którą miał pieczę, a wyznań starych i nowych, religii odwiecznych jak Indie oraz nowych jak islam była tak niezliczona ilość, że i samemu władcy trudno się było w nich wyznać. Wraz z całą falą odnowy tradycji hinduskich, władcy starali się powracać do najstarszych rodzimych modeli, i tak na przykład w sprawach politycznych opierali się na traktacie Arthashastra, napisanym w IV wieku p.n.e. przez Kautilię, ministra króla Czandragupty Maurji. Nie ulega kwestii, że renesans religii i tradycji hinduskich w XVIII, XIX i XX wieku jak kraj długi i szeroki Indie zawdzięczają maharadżom.
Maraccy książęta, pochodzący często z rodzin o niskim statucie społecznym, poświęcali znaczną część dochodów na wspieranie wszystkich religii hindu. Otaczali opieką świątynie i miejsca starożytnych kultów, organizowali pielgrzymki i święta, po okresie dominacji islamu i dławienia hinduskiej religijności przez sułtanów i wezyrów odnowili poczucie przynależności do wielkiej starożytnej kultury hindu.
Według jego obserwacji kobiety pożyczają pieniądze zawsze na konkretny cel, nie ulegają złudzeniom, lepiej planują budżet i rzetelnie oddają zaciągnięty dług. Cechą charakterystyczną przedsięwzięcia jest bardzo wysoka spłacalność. Nawiązanie do podstawowych zasad tradycyjnego islamu, a więc wzajemnej wspólnotowej pomocy, otwiera kobietom drogę do sukcesu.
[...]
Zwracając uwagę całego świata na Muhammada Junusa, Komitet w Oslo chciał podkreślić, że stały pokój nie może zostać osiągnięty, dopóki nie znajdzie się rozwiązań służących likwidacji biedy Chciał też wskazać, że inicjatywa usuwania biedy rodzi się w państwach ową biedą dotkniętych, a nie tylko w państwach bogatych. Komitet uhonorował praktyczne działanie na rzecz ludzi bardzo biednych, ale przedsiębiorczych i mających swoją godność. Ukazał też światu inną twarz islamu — przedsiębiorczość kobiet i godność ludzi biednych.
[...]
Zwracając uwagę całego świata na Muhammada Junusa, Komitet w Oslo chciał podkreślić, że stały pokój nie może zostać osiągnięty, dopóki nie znajdzie się rozwiązań służących likwidacji biedy Chciał też wskazać, że inicjatywa usuwania biedy rodzi się w państwach ową biedą dotkniętych, a nie tylko w państwach bogatych. Komitet uhonorował praktyczne działanie na rzecz ludzi bardzo biednych, ale przedsiębiorczych i mających swoją godność. Ukazał też światu inną twarz islamu — przedsiębiorczość kobiet i godność ludzi biednych.
Podbój północnych Indii przez muzułmanów nie dokonał się za sprawą Arabów z kalifatów Damaszku, a później Bagdadu, których oddziały dotarły jedynie do Sindu (kraina w dolinie rzeki Indus) oraz do Afganistanu, i następnie musiały się wycofać. Indie zostały zaatakowane przez afgańskie i tureckie plemiona z Azji Środkowej, nawrócone na islam. Początkowo ich celem był tylko rabunek.
[...]
niszczyciela bożków i szermierza ortodoksyjnego i obrazoburczego islamuHindusi do dziś odnajdują się najlepiej w nurtach mistycznych islamu, zwłaszcza sufi, gdzie drogą duchową jest zjednoczenie z Bogiem i medytacja, podobnie jak w Wedancie. Wiele szkół sufickich kreowało i inspirowało poetów (Kabir), o których trudno już powiedzieć czy są muslim czy hindu. Podobnie dzieje się w muzyce.
[...]
Kto zaczyna podróż w Delhi, a kończy w Waranasi, ten zaskoczony jest surowym pięknem wspaniałych budowli islamu. Same forty i meczety — obecność niegdysiejszej władzy politycznej i religijnej. Dziwi brak imponujących, hinduskich świątyń, otwartych dla każdego, szokuje obecność wojska i bramki mające wykryć bombę, zapalnik lub proch. To pozostałość wielkiej, nie dającej się na razie przekroczyć animozji religijnej (i wykorzystywania jej przez siły polityczne). Indie północne to nie tylko religie hindu, to także religie islamu. Terroryzm.
[...]
niszczyciela bożków i szermierza ortodoksyjnego i obrazoburczego islamuHindusi do dziś odnajdują się najlepiej w nurtach mistycznych islamu, zwłaszcza sufi, gdzie drogą duchową jest zjednoczenie z Bogiem i medytacja, podobnie jak w Wedancie. Wiele szkół sufickich kreowało i inspirowało poetów (Kabir), o których trudno już powiedzieć czy są muslim czy hindu. Podobnie dzieje się w muzyce.
[...]
Kto zaczyna podróż w Delhi, a kończy w Waranasi, ten zaskoczony jest surowym pięknem wspaniałych budowli islamu. Same forty i meczety — obecność niegdysiejszej władzy politycznej i religijnej. Dziwi brak imponujących, hinduskich świątyń, otwartych dla każdego, szokuje obecność wojska i bramki mające wykryć bombę, zapalnik lub proch. To pozostałość wielkiej, nie dającej się na razie przekroczyć animozji religijnej (i wykorzystywania jej przez siły polityczne). Indie północne to nie tylko religie hindu, to także religie islamu. Terroryzm.
Wiele obrzędów, rytuałów i świąt hinduskich jest obchodzonych przez wszystkich mieszkańców Indii, niezależnie od przynależności religijnej. Niektóre mają charakter wyłącznie regionalny, a ich pochodzenie ginie w pomrokach dziejów, inne zaś są powszechnie znane i świętowane na terenie całych Indii. Islam, buddyzm, dżinizm, sikhizm i inne religie, odłamy (sekty) i ugrupowania, pozostałe 20%, uczestniczą w wielu świętach panindyjskich.
Jedynym łączącym wszystkich mieszkańców Pakistanu spoiwem miała być jedna religia — islam.
Jeden z wielkich rodów tureckich pod wodzą przywódców plemiennych stworzył pod koniec X wieku, na terenie dzisiejszego Pakistanu i Afganistanu, potężne królestwo w Ghazni, a jego najwybitniejszy przedstawiciel Mahmud z Ghazni atakował bogate, lecz skłócone królestwa północnoindyjskie, których większość była zarządzana przez klany radżpuckie. W latach 1001-1027 tureckie plemiona dokonały siedemnastu wypraw rabunkowych plądrując bezlitośnie krainę Doabu i Radżputanę. Coraz częściej występujące na rubieżach porwania kobiet i sprzedawanie ich do haremu islamskich możnowładców sprawiły, że kobiety trzeba było chronić i ostatecznie zamknąć w zenanie. Zapewne w tym okresie Radżputowie nauczyli się twardego rzemiosła wojennego, zaczęli spać ze sztyletem pod poduszką i bronić ziemi, którą już całkowicie uważali za swoją. Ożywiała ich specyficzna perska wiara w magiczną moc uderzania i zabijania, używali sztyletu katar. Zetknięcie się z islamem nadało nową wartość ich misji obrońców religii i ziemi hindu. Kiedy forteca była nie do utrzymania, wszyscy ginęli, gdyż honor nie pozwalał dostać się w ręce wroga. Jednak mieszanka krwi Scytów, Greków, Partów, Kuszanów i Śwetahunów pozostała wybuchowa. Stojąc na szrankach, malowali twarze i tułów na żółto, rozpruwali brzuch i spadali nieżywi na wroga. Kobiety z rodzin ksiatrijów i braminów nauczyły się dokonywać rytuału dżauhar — w kobiecej części fortecy, w basenach rytualnych, które opróżniały z wody, układały stos całopalny i rzucały się w ogień z dziećmi na ręku, by nie dostać się w ręce wroga.
Tradycję wedanty przejął od wędrownego mnicha Tota Puri i w niezwykle krótkim czasie doznał zjednoczenia z brahmanem. W młodym wieku był uczniem kobiety-wyrzeczeńca Bhairawi Brahmini, dzięki której poznał tantryzm i religię miłośników Śiwy. Poprzez doświadczenie mistyczne (a nie intelektualne) poznał zarówno chrześcijaństwo jak islam. Nauki swe przekazywał ustnie, nigdy nikogo nie nawracał, a w każdym człowieku odkrywał pierwiastek boski. Uznawał jedność wszystkich religii — bowiem każda droga religijna, jeżeli postępuje się nią wytrwale i z zapałem, prowadzi do ostatecznego celu, jakim jest wyzwolenie.
Kult siakti rozprzestrzenił się szczególnie w XIII wieku, tuż przed napływem do Indii silnej frakcji islamu (plemiona afgańskie), który ponownie zniewolił kobietę, sprowadzając ją do roli służalczej wobec mężczyzn. Ale tantryzm przetrwał w nurtach podziemnych, dobrze ukrytych i odzyskał swą siłę wraz z odrodzeniem się religii hindu w XVIII wieku, po upadku cesarstwa Wielkich Mogołów, i trwa do dziś.
[...]
Według katolików świat został stworzony, nie zrodzony, a pozostałe religie patriarchalne — judaizm i islam — są również przekonane, że świat został stworzony przez Boga Ojca. Religie Wschodu, jak tantra joga, wciąż żywe w Indiach kulty Matki-Ziemi oraz religie Durgi i Kali, skłaniają się ku teorii zrodzenia świata.
[...]
Według katolików świat został stworzony, nie zrodzony, a pozostałe religie patriarchalne — judaizm i islam — są również przekonane, że świat został stworzony przez Boga Ojca. Religie Wschodu, jak tantra joga, wciąż żywe w Indiach kulty Matki-Ziemi oraz religie Durgi i Kali, skłaniają się ku teorii zrodzenia świata.
W zasadzie od razu po wyodrębnieniu swej tożsamości, już w siedemnastym wieku, Sikhowie byli uciskani i prześladowani przez cesarzy mogolskich, ponosząc wielkie ofiary dla ochrony i zachowania swej wiary oraz odrębności narodowej. Paradoks polegał na tym, że ich religia była znacznie bliższa islamowi (instynkt samozachowawczy i przemyślność polityczna Guru Nanaka) niż jakakolwiek inna religia hindu, a mimo to muzułmanie traktowali ich jak innowierców, żądając płacenia podatku wyznaniowego (dżizja), co powodowało wieczne zatargi i niesnaski. Jedynie Akbar rozumiał intencje i aspiracje Sikhów, a także wyczuwał ich wzrastającą siłę, napierającą jak burza — otrzymali tedy firman nadający im ziemię wokół Amritsaru, który do dziś jest podstawą do roszczeń terytorialnych wciąż śnionego, autonomicznego państwa. Notorycznie odmawiali poddania się cesarstwu Wielkich Mogołów, zaciekle bronili przed hinduskimi radżami. Zawsze walczyli o swoją suwerenność.
Śiwaizm jest religią i filozofią proto-historyczną, całkowicie pierwotną, i tylko niektóre jej elementy przetrwały do naszych czasów. Oprócz nurtu wygładzonego, „dozwolonego”, płynącego po powierzchni normalnym, szerokim nurtem, przetrwały do naszych czasów różne archaiczne wspólnoty, na przykład tantryków czy też paśupatów oddających cześć Śiwie pod postacią Władcy Zwierząt. Zawsze istniał i rozwijał się obok hinduskich religii oficjalnych, równolegle do wedyzmu, braminizmu, nawet islamu i dzisiejszego specyficznego purytanizmu, który hindusi odziedziczyli po Anglikach. Widoczne jest teraz zawahanie między tym, co dozwolone we współczesnym świecie euro-amerykańskim, a własnym dziedzictwem kultury. Stąd niektórzy hindusi nie wiedzą czy odczuwać wstyd czy dumę wobec golizny kamiennych apsar z Kadżuraho i kultu lingamu, świadczących o inności ich rodzimej kultury.
Kerala za czasów Asioki (III wiek) była częścią królestwa tamilskiego o nazwie Keralaputra pod panowaniem dynastii Ćertala. Napływający z północy Arjowie integrowali się bez przeszkód z ludnością drawidyjską, rozwijały się religie hindu, nauki Buddy i Mahawiry. Wraz z przybyciem kupców perskich i syryjskich osiedlających się stopniowo na Wybrzeżu Malabarskim, rozprzestrzeniło się chrześcijaństwo św. Tomasza i powstał Kościół syro-malabarski. Istniało wiele kolonii kupców żydowskich, a w VII wieku wraz z kupcami arabskimi przybył islam.
Islam nigdy nie był w Indiach religią jednolitą, podlegał podobnej atomizacji jak tak zwany hinduizm, dzieląc się na wiele odłamów, religii i sekt. Nurt sufi pojawił się wraz z przybyciem muzułmanów, ale uważa się, że właśnie w Indiach znalazł najlepsze warunki rozwoju, ulegając wpływom duchowości perskiej, hinduskiej i buddyjskiej i nabierając treści mistycznych, głównie pod wpływem Wedanty. Nurt ten pokazuje zupełnie inną twarz islamu.
[...]
Zagrażają mu nie religie hindu, lecz islam ortodoksyjny, gdzie tylko mężczyźni zbierają się na modlitwę w meczecie, w którym nie odbywają się ani ekstatyczne tańce, ani nie rozbrzmiewają radosne śpiewy. Na twarze swoich kobiet zakładają purdah i zamykają je w zenanie. Indyjscy fundamentaliści — muzułmańscy fanatycy religijni — są sterowani przez przywódców politycznych z Arabii Saudyjskiej i krajów Zatoki Arabskiej.
[...]
Nota bene, na Zachodzie widzimy islam jako „produkt” czysto arabski i całkowicie monolityczny.
[...]
Nie ma i nigdy nie było jednolitego islamu.
[...]
Słowo islam nie istniało w językach europejskich aż do końca XVIII wieku, a pojawiło się z zamiarem wprowadzenia „naukowego” porządku w sferach religijnych i podobnie jak wszystkie -izmy jest słowem sztucznym.
[...]
Zagrażają mu nie religie hindu, lecz islam ortodoksyjny, gdzie tylko mężczyźni zbierają się na modlitwę w meczecie, w którym nie odbywają się ani ekstatyczne tańce, ani nie rozbrzmiewają radosne śpiewy. Na twarze swoich kobiet zakładają purdah i zamykają je w zenanie. Indyjscy fundamentaliści — muzułmańscy fanatycy religijni — są sterowani przez przywódców politycznych z Arabii Saudyjskiej i krajów Zatoki Arabskiej.
[...]
Nota bene, na Zachodzie widzimy islam jako „produkt” czysto arabski i całkowicie monolityczny.
[...]
Nie ma i nigdy nie było jednolitego islamu.
[...]
Słowo islam nie istniało w językach europejskich aż do końca XVIII wieku, a pojawiło się z zamiarem wprowadzenia „naukowego” porządku w sferach religijnych i podobnie jak wszystkie -izmy jest słowem sztucznym.
Po upadku dynastii Czolów, sława devadasi poczęła gasnąć aż do dekadencji obyczajowej i całkowitej ruiny zawodu włącznie. Pozbawione ochrony i szacunku możnych i bogatych obywateli państwa, a także pod wpływem sztywnego, ortodoksyjnego islamu, musiały zaprzestać uprawiania sztuki i stały się służącymi braminów, którzy sprzedawali je jako prostytutki. W latach 1675 — 1855 na dworze książąt Tanjore z dynastii Nayak podjęto próby odtworzenia kanonu tańca południowych Indii, ustalając jakieś zasady i repertuar. Nazywano go różnie, ale ostatecznie w roku 1920 przyjął nazwę Bharata Natyam. Jednak nadal nie wiadomo dokładnie jak wyglądał taniec boskich służebnic. W Kerali przetrwały zręby tańca kobiet — Mohini Attam. W stanie Orissa przetrwał taniec odissi, wykonywany przez mahari, tancerki świątynne, które odgrywały dramat liryczny Gitagowindę, skomponowany przez Dżajadewę około roku 1200, opiewający miłość Kriszny i Radhy. W Indiach północnych, pod wyraźnym wpływem tańca derwiszów rozwijał się taniec kathak, którego podstawowe elementy to obroty i wybijanie rytmu stopami. Ale ten taniec to już sprawa męska, nie mająca nic wspólnego z kobiecymi tańcami wielkich świątyń Indii południowych. System devadasi został ostatecznie zniesiony przez Anglików dopiero w 1925 roku, gdyż przez cały wiek XIX i wcześniej angielscy arystokraci korzystali z ich usług, nazywając je bajaderami lub naucz girls.
Bardzo niewiele osób wie, że ten cesarz pochodził z dynastii Wielkich Mogołów, że Mogołowie zbrojnie wtargnęli do Indii, że okupowali kraj przez 180 lat i ciemiężyli Hindusów próbując ludności narzucić islam.
[...]
Taka jest wiara islamu — kobieta nie idzie do raju. Szahdżahan nakazuje ulemom (uczonym w piśmie) studiować wszystkie możliwe księgi i sprawdzić, czy nie ma jakiejś wyjątkowej klauzuli. Twarda odpowiedź islamu jest jedna: nie, kobieta po śmierci nie idzie do raju. W cesarzu rodzi się strach, poczucie winy, głucha rozpacz i przerażenie. Ogarnia go niemoc. Dźwięczy wciąż to samo pytanie — dlaczego nie spotka jej w raju, dlaczego? Była wzorem cnót niewieścich, wielkoduszna, nieskalana, pogodna i cierpliwa. Władczyni, cesarzowa, mąż stanu, polityk. A mimo to, raj jest dlań zamknięty. Tak mówią ulemowie. Budowy (Mum)Taz Mahalu, pałacu dla Mumtaz, cesarz nie rozpoczyna od razu. Rok trwało nim zebrał myśli, dobył pomysłu, rozwinął nadzieję: uderzy do samego Allaha, nie do ulemów. Zbuduje coś tak pięknego, że zauroczy Go, oszołomi i przekona. Wzruszy i, czemuż by nie, przekupi. Przeprosi za wszystko dziełem tak pięknym, że Allah aż oniemieje z zachwytu i zabierze Mumtaz do raju.
[...]
Ulemowie zacierają ręce. Przez całe lata nie mieli w cesarstwie żadnych wpływów, nic nie znaczyli na racjonalnie prowadzonym dworze niczego nie lękających się ludzi szczęśliwych, którym Allah sprzyjał bez zbędnych próśb i modlitw. Po tragedii Szahdżahan wraca do Allaha, zaczyna brać udział w muzułmańskich świętach, okazywać publicznie cześć świętym mężom islamu i otaczać opieką miejsca kultu. Wznosi nowe meczety. Ulemowie stają się ważni, a cesarz oczekuje ich wsparcia. W zamian za raj dla Mumtaz oni żądają teraz zniszczenia wszystkich hinduskich świątyń. I tak w roku 1633 cesarz wydaje zakaz wznoszenia nowych i naprawiania starych hinduskich świątyń oraz rozkaz wyburzenia świątyń hinduskich wzniesionych za panowania Szahdżahana, a także nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi, gdzie rozpoczyna się systematyczne (a nie jak dotąd sporadyczne) niszczenie, dokończone później przez Aurangzeba. Ulemowie podjudzają, uważają, że czas już rozprawić się z chrześcijanami na Goa i z hindusami, oczywiście. Cztery tysiące jeńców jest torturowanych publicznie na placach Agry, są siłą obrzezani i w ten sposób przechodzą na islam. W hinduskiej wiosce jest święto, ludzie tańczą w rytm muzyki, nagle wpadają oddziały wojska i cała wieś ginie zmieciona ogniem islamu, choć mieszkańcy zwyczajnie nic nie wiedzieli o nakazie nadzwyczajnej żałoby. I jeszcze jeden zaskakujący firman: w rok po śmierci żony, w 1633 roku, cesarz wydaje oficjalny zakaz małżeństw muzułmańsko-hinduskich, rzecz nie do pomyślenia za czasów Mumtaz. Ulemowie są zachwyceni i przychylają się do pomysłu budowli dla Allaha.
[...]
Wieńcząca korpus dzieła charakterystyczna kopuła nie jest ani cebulą, ani gruszką, ani piersią kobiecą (jak czytam w różnych publikacjach), jest wzorowana na hełmie tureckiego wojownika z armii Babura, który podbił Indie i stała się z daleka widocznym znakiem islamu. Wszystkie meczety mają podobny kształt kopuły, którą po mistrzowsku odwzorowano. Taki hełm można oglądnąć w muzeum City Palace w Dżajpurze, w zbrojowni.
[...]
Dla kobiet islamu Tadż Mahal jest symbolem męczeństwa, bowiem kobieta, która umiera w połogu dając życie dziecku, staje się błogosławioną, niemal świętą męczennicą. Grobowiec jest więc dla muzułmanów miejscem sacrum, a nie pięknym pomnikiem miłości mężczyzny do kobiety.
[...]
Taka jest wiara islamu — kobieta nie idzie do raju. Szahdżahan nakazuje ulemom (uczonym w piśmie) studiować wszystkie możliwe księgi i sprawdzić, czy nie ma jakiejś wyjątkowej klauzuli. Twarda odpowiedź islamu jest jedna: nie, kobieta po śmierci nie idzie do raju. W cesarzu rodzi się strach, poczucie winy, głucha rozpacz i przerażenie. Ogarnia go niemoc. Dźwięczy wciąż to samo pytanie — dlaczego nie spotka jej w raju, dlaczego? Była wzorem cnót niewieścich, wielkoduszna, nieskalana, pogodna i cierpliwa. Władczyni, cesarzowa, mąż stanu, polityk. A mimo to, raj jest dlań zamknięty. Tak mówią ulemowie. Budowy (Mum)Taz Mahalu, pałacu dla Mumtaz, cesarz nie rozpoczyna od razu. Rok trwało nim zebrał myśli, dobył pomysłu, rozwinął nadzieję: uderzy do samego Allaha, nie do ulemów. Zbuduje coś tak pięknego, że zauroczy Go, oszołomi i przekona. Wzruszy i, czemuż by nie, przekupi. Przeprosi za wszystko dziełem tak pięknym, że Allah aż oniemieje z zachwytu i zabierze Mumtaz do raju.
[...]
Ulemowie zacierają ręce. Przez całe lata nie mieli w cesarstwie żadnych wpływów, nic nie znaczyli na racjonalnie prowadzonym dworze niczego nie lękających się ludzi szczęśliwych, którym Allah sprzyjał bez zbędnych próśb i modlitw. Po tragedii Szahdżahan wraca do Allaha, zaczyna brać udział w muzułmańskich świętach, okazywać publicznie cześć świętym mężom islamu i otaczać opieką miejsca kultu. Wznosi nowe meczety. Ulemowie stają się ważni, a cesarz oczekuje ich wsparcia. W zamian za raj dla Mumtaz oni żądają teraz zniszczenia wszystkich hinduskich świątyń. I tak w roku 1633 cesarz wydaje zakaz wznoszenia nowych i naprawiania starych hinduskich świątyń oraz rozkaz wyburzenia świątyń hinduskich wzniesionych za panowania Szahdżahana, a także nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi, gdzie rozpoczyna się systematyczne (a nie jak dotąd sporadyczne) niszczenie, dokończone później przez Aurangzeba. Ulemowie podjudzają, uważają, że czas już rozprawić się z chrześcijanami na Goa i z hindusami, oczywiście. Cztery tysiące jeńców jest torturowanych publicznie na placach Agry, są siłą obrzezani i w ten sposób przechodzą na islam. W hinduskiej wiosce jest święto, ludzie tańczą w rytm muzyki, nagle wpadają oddziały wojska i cała wieś ginie zmieciona ogniem islamu, choć mieszkańcy zwyczajnie nic nie wiedzieli o nakazie nadzwyczajnej żałoby. I jeszcze jeden zaskakujący firman: w rok po śmierci żony, w 1633 roku, cesarz wydaje oficjalny zakaz małżeństw muzułmańsko-hinduskich, rzecz nie do pomyślenia za czasów Mumtaz. Ulemowie są zachwyceni i przychylają się do pomysłu budowli dla Allaha.
[...]
Wieńcząca korpus dzieła charakterystyczna kopuła nie jest ani cebulą, ani gruszką, ani piersią kobiecą (jak czytam w różnych publikacjach), jest wzorowana na hełmie tureckiego wojownika z armii Babura, który podbił Indie i stała się z daleka widocznym znakiem islamu. Wszystkie meczety mają podobny kształt kopuły, którą po mistrzowsku odwzorowano. Taki hełm można oglądnąć w muzeum City Palace w Dżajpurze, w zbrojowni.
[...]
Dla kobiet islamu Tadż Mahal jest symbolem męczeństwa, bowiem kobieta, która umiera w połogu dając życie dziecku, staje się błogosławioną, niemal świętą męczennicą. Grobowiec jest więc dla muzułmanów miejscem sacrum, a nie pięknym pomnikiem miłości mężczyzny do kobiety.
W czasie panowania Wielkich Mogołów (okupacji muzułmańskiej) nawoływał on do jawnego noszenia tiki, podczas gdy Hindusi dla bezpieczeństwa ukrywali swoją wiarę i znaku tego całe lata nie nakładali. Gdy go dumnie nosili, podlegali jakiejś karze, rygorystycznie nakładanej przez cesarza aż do śmierci włącznie; utrata dóbr lub przymusowe przejście na islam było jedną z łagodniejszych kar.
Za ich panowania nastąpił w Indiach upadek niezależności wielu lokalnych, starożytnych państewek i formacji społecznych. Zaczęła się polityka pogromów hinduskich wiosek, nie przestrzegających twardego prawa islamu.
[...]
We wszystkich podbitych przez islam państwach — Syria, Palestyna, Persja, Egipt, Azerbejdżan, Armenia, Turkiestan, Irak, Bizancjum i zdobyty przez Turków w 1453 Konstantynopol — wszędzie islam zwyciężył jako religia. Jedynie Indie oparły się islamizacji. Co więcej, z licznych listów i traktatów ulemów z XVI wieku przebija strach przed utratą przez wspólnotę muzułmańską poczucia duchowej tożsamości. Wszyscy cesarze znali język hindi, a niektórzy kochali filozofię i religię hindu. Po śmierci Akbara podniosły głowę radykalne i ortodoksyjne ugrupowania muzułmańskie, które doprowadziły do ostrego podziału między dwiema największymi wspólnotami religijnymi subkontynentu. Od tamtego czasu do dziś antyhinduskie nastroje nie milkną, ale Indie obroniły wszystkie swoje religie.
[...]
We wszystkich podbitych przez islam państwach — Syria, Palestyna, Persja, Egipt, Azerbejdżan, Armenia, Turkiestan, Irak, Bizancjum i zdobyty przez Turków w 1453 Konstantynopol — wszędzie islam zwyciężył jako religia. Jedynie Indie oparły się islamizacji. Co więcej, z licznych listów i traktatów ulemów z XVI wieku przebija strach przed utratą przez wspólnotę muzułmańską poczucia duchowej tożsamości. Wszyscy cesarze znali język hindi, a niektórzy kochali filozofię i religię hindu. Po śmierci Akbara podniosły głowę radykalne i ortodoksyjne ugrupowania muzułmańskie, które doprowadziły do ostrego podziału między dwiema największymi wspólnotami religijnymi subkontynentu. Od tamtego czasu do dziś antyhinduskie nastroje nie milkną, ale Indie obroniły wszystkie swoje religie.
judaizm Drawidowie, hindu, Jacques Vigne, jantra, Jezus z Nazaretu, siakti
jantra, połączenie dwóch trójkątów — trójkąt męski, ognisty, falliczny, skierowany ku górze i trójkąt żeński, wodny, pochwowy, skierowany ku dołowi (symbol judaizmu jest odmienny i nosi nazwy: pieczęć Salomona, gwiazda lub tarcza Dawida).
Trzy religie Bliskiego Wschodu — judaizm, chrześcijaństwo, islam są religiami patriarchalno-monoteistycznymi, wytworem jednego życia duchowego, życia semickiego.
[...]
Nie ma w tych religiach ani jednej bogini. W judaizmie, kobieta nie może wejść do synagogi i uczestniczyć w modlitwie na równi z mężczyznami, ma tam specjalnie wyznaczone, gorsze miejsce; w islamie — ma wzbroniony wstęp do meczetu; w chrześcijaństwie — przez 1500 lat nie miała duszy i była całkowicie poddana mężczyźnie.
[...]
Nie ma w tych religiach ani jednej bogini. W judaizmie, kobieta nie może wejść do synagogi i uczestniczyć w modlitwie na równi z mężczyznami, ma tam specjalnie wyznaczone, gorsze miejsce; w islamie — ma wzbroniony wstęp do meczetu; w chrześcijaństwie — przez 1500 lat nie miała duszy i była całkowicie poddana mężczyźnie.
Dwie prace pozostają nieopublikowane, pierwsza to Inde interieure. Aspects du joga, de l'hindouisme et du bouddhisme, Indie wewnętrzne, aspekty jogi, hinduizmu i buddyzmu, ukazująca wciąż nikłe zrozumienie przez umysł europejski filozofii i religii hindu i wszelkie wypływające stąd nieporozumienia. Już tytuł podkreśla tę dychotomię — jeśli Europejczycy znają Indie to najwyżej zewnętrzne, podczas gdy nie mają bladego pojęcia o Indiach wewnętrznych. Pozostająca w maszynopisie praca Violece et monoteisme. Le point de vue de la psychologie, de l'hindouisme et du bouddhisme, Przemoc a monoteizm, punkty widzenia psychologii, hinduizmu i buddyzmu, dotyczy polityki i szeroko pojętego życia doczesnego. Jacques porusza w niej najważniejszą kwestię naszych czasów, a mianowicie terroryzm, fanatyzm i agresję religijną. Stawia dramatyczne pytanie: dlaczego religie monoteistyczne (judaizm, chrześcijaństwo, islam) mówiące tak wiele o miłości, wciąż się wzajemnie zwalczają i mordują wyznawców innych religii. Książka tak nowatorska i kontrowersyjna w swej wymowie, że nawet paryski niezależny Albin Michel waha się czy rzucić ją na księgarskie półki…
Najczęściej są to dwa trójkąty nałożone na siebie, jeden skierowany w górę, drugi w dół, tak zwana „gwiazda Lakszmi”. Występują jako powtarzający się element różnych, bardziej rozbudowanych diagramów geometrycznych. Kropka bindi rozpuszcza tu opozycję przeciwieństw. W tym kształcie występuje często jako element dekoracyjny w sztuce i architekturze hindu. (Niektórzy mylą jantrę dwóch trójkątów z gwiazdą Dawida, ale w symbolu judaizmu nie występuje bindi, również inaczej przecinają się linie trójkątów).
Jezus już jako trzydziestoletni dojrzały mężczyzna wrócił nad rzekę Jordan, która była symboliczną granicą wpływu religii azjatyckich. Przekroczenie Jordanu musiało oznaczać powrót do judaizmu, ale przecież Jezus wracał do Galilei jako nauczyciel nowej świadomości, którą chciał rozpowszechniać i podarować innym, wracał głosić Dobrą Nowinę.
Według katolików świat został stworzony, nie zrodzony, a pozostałe religie patriarchalne — judaizm i islam — są również przekonane, że świat został stworzony przez Boga Ojca. Religie Wschodu, jak tantra joga, wciąż żywe w Indiach kulty Matki-Ziemi oraz religie Durgi i Kali, skłaniają się ku teorii zrodzenia świata.
Kumbha Mela darśana, hindu, karma, krowa, miejsca sacrum, religia rzeki Gangi, sannjasin
Podczas święta Kumbha Mela w Haridwar w 1998 roku, nauczyciele duchowi, a było ich parę dziesiątek, przekazywali swe nauki w tradycyjny sposób — poprzez słowo mówione. Siedzieli na swych okazałych tronach, obsypani kwiatami, lub na zwykłych poduszkach, a wokół nich zbierali się pielgrzymi, wsłuchani w ich głos, obserwujący ich zachowanie i wierzący, że część cnót mówiącego spłynie na nich. To także fantastyczna, społecznie przeprowadzana weryfikacja cnót — ten, kto zachowuje się niegodnie, krzyczy, nie jest opanowany i wyciszony, mówi niezbornie i dziwacznie, ten nie zasługuje na miano mistrza duchowego. Wierni pytają najbliższych uczniów, i mają do tego prawo, o szczegóły z życia osobistego. Jeśli z takich czy innych powodów pielgrzymowi nie spodoba się dana osoba, wtedy odchodzi i szuka dalej.
Żaden hindus, mieszkający w Indiach lub poza Indiami, nie jest „wyznawcą” hinduizmu, gdyż jest to nazwa zbiorcza obejmująca wszystkie występujące na subkontynencie i w regionach zamieszkałych przez hindusów, formacje i odłamy religijne. Nie można być „wyznawcą” zbioru różnorodnych i sprzecznych elementów. Żaden więc hindus nie może być jednocześnie żarliwym sługą Śiwy, Ramy, Kriszny (religia bhakti), bogini Kali (tantryzm), rzeki Gangi (religia Kumbha Mela) i pozostałych, których jest mnogość. Każdy hindus dokładnie określa swoją religię.
[...]
Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.
[...]
Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.
Hindusi na co dzień życzą sobie często „good karma” i wykonują rozmaite domowe i publiczne rytuały, by obecną karmę „poprawić”, a przyszłą — uczynić lżejszą do zniesienia. Podczas święta Kumbha Mela pielgrzymi dążą do kąpieli w rzece Gandze, mając nadzieję, że ich karma zostanie oczyszczona, a nawet ostatecznie przepalona, a łańcuch samsary, kołowrotu narodzin i śmierci — przerwany.
Podczas święta Kumbha Mela widziałam pątnika, który w obozie pielgrzymów zbudował sobie pustelnię — narysował krąg, na którym porozkładał kopczyki krowiego łajna, usiadł w środku, zapalił maleńki ogień i rozpoczął modlitwę. Choć tłumy przechodziły obok, nikt nie naruszał kręgu jego pustelni…
Z dwunastoletnim cyklem święta Kumbha Mela, należącym zarówno do religii rzeki Gangi jak i do religii boga Śiwy, związane są cztery miasta. W każdym z nich spadła do rzeki jedna kropla nieśmiertelności z kumbhy wypełnionej amritą, o której posiadanie walczyli bogowie i asiurowie.
[...]
Prayag położony w świętym miejscu sangam, u zbiegu trzech rzek Jamuny, Gangi i mitycznej Saraswati, został założony w starożytności przez osadników znad Indusu. Święto Kumbha Mela odbywa się tu co najmniej od 644 roku; Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, odwiedzający Indie w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, odbywającej się tu za czasów króla Harszawardhana.
[...]
Prayag położony w świętym miejscu sangam, u zbiegu trzech rzek Jamuny, Gangi i mitycznej Saraswati, został założony w starożytności przez osadników znad Indusu. Święto Kumbha Mela odbywa się tu co najmniej od 644 roku; Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, odwiedzający Indie w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, odbywającej się tu za czasów króla Harszawardhana.
Wokół rzeki Gangi, z przywiązania do jej piękna, tajemnicy i niesfornej natury utworzyła się cała religia, tak starożytna jak ludzka pamięć o pierwszych osadach nad rzeką Saraswati, przeniesionych na Nizinę Gangestańską. Starożytna kraina Bharatów, kolebka dzisiejszych Indii, leży między Gangą i Jamuną, w tak zwanym Doabie, Dwurzeczu. Historycy wciąż się spierają, czy Wielka Bitwa Bharatów między dawno już osiadłym klanem Kaurawów, a Pandawami, nowo przybyłym i bardzo agresywnym ludem aryjskim, istotnie rozegrała się. Niektóre wymienione w Mahabharacie miejsca są poświadczone historycznie, jak równina Kurukszetra, słynne miejsce bitwy. Wspomina się tam również o religijnych melach ku czci rzeki Gangi.
[...]
Kumbha Mela odbywa się we wszystkich tych czterech miastach w cyklu dwunastoletnim co mniej więcej trzy lata, w datach wyznaczonych przez biegłych w astrologii panditów.
[...]
Epifanią jest także Obecność świętych mężów podczas Kumbha Meli — guru, sadhu, naga babowie i sannjasini opuszczają pieczary, groty i miejsca odosobnienia u podnóży Himalajów, przerywając milczenie i ascetyczny tryb życia, by dać świadectwo obecności sacrum. To ich modlitwy i inkantacje oraz sama rzeka Ganga wytwarzają pole sacrum, do którego przybywają pielgrzymi. Wszystkie mantry i modlitwy wzmacniają dobrą energię, a osłabiają złą. Każda dobra myśl tworzy dobry ślad, a każdy ton i dźwięk zostaje wkomponowany w całość i łączy się z dźwiękiem pan-kosmicznym.
[...]
Pielgrzymi przybywali tłumnie na święto Kumbha Mela nie tylko po to, by wykąpać się w rzece i doznać odnowienia duchowego, lecz również po to, by spotkać świętych mężów, by dotknąć świętości w bardzo realnym, rzeczywistym wymiarze, pobrać nauki i otrzymać błogosławieństwo na kolejne lata. Była to jedna wielka darśiana, spotkanie i zobaczenie tych, których codzienna cicha egzystencja przebiega w całkowitym ukryciu przed światem. Ich wielka rola społeczna podczas święta to danie świadectwa, uobecnienie tego, co zwykle nieobecne. Aszramy miały swoje namioty, obok których urządzano miejsca do słuchania nauk guru — na dywanach pod baldachimem siedzieli słuchacze. W niektórych aszramach wystawiano fragmenty Ramajany; widziałam jak po zakończeniu recytacji świętych wersetów młodziutki Rama, syn bramina, omiatał głowy wyznawców koroną z pawich piór, a oni dotykali jego stóp — w tym świętym czasie meli, bóg Rama rzeczywiście pojawił się ludziom, przypominając o odwiecznym prawie dharmy.
[...]
Czy wchodząc do waszego kościoła zatrzymujecie się z namysłem na progu, czy odczuwacie różnicę między tym, co jest na zewnątrz świątyni i tym, co wewnątrz? Czy przestrzeń sacrum pochłania wasze zmysły, czy zatrzymuje pracę umysłu i daje poczucie lekkości, zmysłowości i radości? Czy wracając w przestrzeń profanum czujecie się inni — wypoczęci i choć na chwilę oczyszczeni z namiętności? Jest czas sacrum i czas profanum — podczas Kumbha Meli mamy tutaj czas świętości dany nam przez bogów. Jest przestrzeń sacrum i przestrzeń profanum — teraz w Haridwar my asceci i przybywający do nas pielgrzymi wytworzyliśmy na czas święta przestrzeń sacrum. Sacrum tu jest. Czy odczuwacie je? Bo jeśli nie, to możecie spokojnie stąd wyjechać, gdyż nic się w was nie zdarzy i niczego, absolutnie niczego nie zrozumiecie. My przeżywamy, a wy pozostajecie w przestrzeni próżnych pytań intelektualnych i w czasie straconym. Możecie stąd odejść.
[...]
Procesja idąca ku rzece była najbardziej niezwykłym obrazem, jaki kiedykolwiek i gdziekolwiek ujrzałam. Mimo niewielkiej wtedy wiedzy o istocie tego święta, a może właśnie dlatego, przeżyłam intensywne, krótko trwające dotknięcie sacrum, o którym wspominał młody asceta w obozie naga babów. Niezliczona ilość guru, każdy z nich pod parasolem oznaczającym sprawowanie władzy nad sobą samym, a nie nad innymi, zmierzała w kierunku Gangi, na Har Ki Pairi ghat, by wziąć udział w sakralnej kąpieli w oznaczonej minucie dnia, punkt kulminacyjny Kumbha Meli. Każdy guru był otoczony bliskimi współpracownikami i wielbicielami. Parada kolorów, zapachów, wszystkich możliwych grających instrumentów, przede wszystkim piszczałki i bębenka damaru, za pomocą którego sam Śiwa wybija rytm swego tańca tandawa, kiedy niszczy i odtwarza świat, nie miała końca. Grupy linoskoczków i tancerzy w ekstazie radości pojawiały się przed każdym orszakiem. W dawnych czasach guru jechali na słoniach, wielbłądach i koniach lub na wozach ciągniętych przez bawoły, ale ze względu na bezpieczeństwo tłumu nie dopuszczono zwierząt do procesji. Jechały więc dziwne pojazdy zatopione w kwiatach — platformy ciągnięte i popychane przez ludzi, upstrzone ciężarówki, samochody osobowe i tłum, falujący od szczęścia tłum, zmierzający szybkim krokiem ku rzece. Nie widziałam ani początku tej procesji, ani jej końca — roztopiła się w pyle indyjskiej nocy.
[...]
Kumbha Mela odbywa się we wszystkich tych czterech miastach w cyklu dwunastoletnim co mniej więcej trzy lata, w datach wyznaczonych przez biegłych w astrologii panditów.
[...]
Epifanią jest także Obecność świętych mężów podczas Kumbha Meli — guru, sadhu, naga babowie i sannjasini opuszczają pieczary, groty i miejsca odosobnienia u podnóży Himalajów, przerywając milczenie i ascetyczny tryb życia, by dać świadectwo obecności sacrum. To ich modlitwy i inkantacje oraz sama rzeka Ganga wytwarzają pole sacrum, do którego przybywają pielgrzymi. Wszystkie mantry i modlitwy wzmacniają dobrą energię, a osłabiają złą. Każda dobra myśl tworzy dobry ślad, a każdy ton i dźwięk zostaje wkomponowany w całość i łączy się z dźwiękiem pan-kosmicznym.
[...]
Pielgrzymi przybywali tłumnie na święto Kumbha Mela nie tylko po to, by wykąpać się w rzece i doznać odnowienia duchowego, lecz również po to, by spotkać świętych mężów, by dotknąć świętości w bardzo realnym, rzeczywistym wymiarze, pobrać nauki i otrzymać błogosławieństwo na kolejne lata. Była to jedna wielka darśiana, spotkanie i zobaczenie tych, których codzienna cicha egzystencja przebiega w całkowitym ukryciu przed światem. Ich wielka rola społeczna podczas święta to danie świadectwa, uobecnienie tego, co zwykle nieobecne. Aszramy miały swoje namioty, obok których urządzano miejsca do słuchania nauk guru — na dywanach pod baldachimem siedzieli słuchacze. W niektórych aszramach wystawiano fragmenty Ramajany; widziałam jak po zakończeniu recytacji świętych wersetów młodziutki Rama, syn bramina, omiatał głowy wyznawców koroną z pawich piór, a oni dotykali jego stóp — w tym świętym czasie meli, bóg Rama rzeczywiście pojawił się ludziom, przypominając o odwiecznym prawie dharmy.
[...]
Czy wchodząc do waszego kościoła zatrzymujecie się z namysłem na progu, czy odczuwacie różnicę między tym, co jest na zewnątrz świątyni i tym, co wewnątrz? Czy przestrzeń sacrum pochłania wasze zmysły, czy zatrzymuje pracę umysłu i daje poczucie lekkości, zmysłowości i radości? Czy wracając w przestrzeń profanum czujecie się inni — wypoczęci i choć na chwilę oczyszczeni z namiętności? Jest czas sacrum i czas profanum — podczas Kumbha Meli mamy tutaj czas świętości dany nam przez bogów. Jest przestrzeń sacrum i przestrzeń profanum — teraz w Haridwar my asceci i przybywający do nas pielgrzymi wytworzyliśmy na czas święta przestrzeń sacrum. Sacrum tu jest. Czy odczuwacie je? Bo jeśli nie, to możecie spokojnie stąd wyjechać, gdyż nic się w was nie zdarzy i niczego, absolutnie niczego nie zrozumiecie. My przeżywamy, a wy pozostajecie w przestrzeni próżnych pytań intelektualnych i w czasie straconym. Możecie stąd odejść.
[...]
Procesja idąca ku rzece była najbardziej niezwykłym obrazem, jaki kiedykolwiek i gdziekolwiek ujrzałam. Mimo niewielkiej wtedy wiedzy o istocie tego święta, a może właśnie dlatego, przeżyłam intensywne, krótko trwające dotknięcie sacrum, o którym wspominał młody asceta w obozie naga babów. Niezliczona ilość guru, każdy z nich pod parasolem oznaczającym sprawowanie władzy nad sobą samym, a nie nad innymi, zmierzała w kierunku Gangi, na Har Ki Pairi ghat, by wziąć udział w sakralnej kąpieli w oznaczonej minucie dnia, punkt kulminacyjny Kumbha Meli. Każdy guru był otoczony bliskimi współpracownikami i wielbicielami. Parada kolorów, zapachów, wszystkich możliwych grających instrumentów, przede wszystkim piszczałki i bębenka damaru, za pomocą którego sam Śiwa wybija rytm swego tańca tandawa, kiedy niszczy i odtwarza świat, nie miała końca. Grupy linoskoczków i tancerzy w ekstazie radości pojawiały się przed każdym orszakiem. W dawnych czasach guru jechali na słoniach, wielbłądach i koniach lub na wozach ciągniętych przez bawoły, ale ze względu na bezpieczeństwo tłumu nie dopuszczono zwierząt do procesji. Jechały więc dziwne pojazdy zatopione w kwiatach — platformy ciągnięte i popychane przez ludzi, upstrzone ciężarówki, samochody osobowe i tłum, falujący od szczęścia tłum, zmierzający szybkim krokiem ku rzece. Nie widziałam ani początku tej procesji, ani jej końca — roztopiła się w pyle indyjskiej nocy.
Podczas święta Kumbha Mela w 1998 roku spotkałam niezwykłych ludzi, wśród nich — Katja Babę Krisznadasa.
sikhizm Ajodhja 6 grudnia 1992, daty, liczby, obrzędy i święta, Sikhowie, Stany Książęce Indii
Świątynia w Ajodhji była typowym przykładem architektury aryjskiej, popularnej w północnych Indiach w VI i VII wieku. Niewielka, kamienna, zwieńczona sikharą i bogato rzeźbiona w sceny z eposu Ramajana, była poświęcona awatarze boga Wisznu, który podarował ludziom dharmę, prawo kosmiczne i postawił Ramę na jej straży. Gdy z rozkazu cesarza Babura, pierwszego Wielkiego Mogoła, burzono ją w 1528 roku na oczach oniemiałego z rozpaczy tłumu, mogła mieć siedemset, osiemset lat i była jedną z najlepiej zachowanych. Według hindusów dawała świadectwo wydarzeń mitologicznych, jakie rozegrały się w Ajodhji u zarania dziejów. Wzniesiona w miejscu urodzenia bohatera eposu, była archetypem świątyń stawianych ku czci boga Ramy z programem ikonograficznym powtarzanym następnie w innych świątyniach, lecz ta była jedyna i najważniejsza, tak ważna jak dla pierwszych chrześcijan świątynia w Jerozolimie, dla muzułmanów — Kaaba, a dla sikhów — złota gurdwara w Amritsar. Babur kazał ją zburzyć ze względów politycznych, a na ruinach wznieść meczet. Inni cesarze poszli w jego ślady i zrównali z ziemią praktycznie wszystkie starożytne świątynie hinduskie w północnych Indiach. Na ruinach tych najważniejszych wznieśli meczety — w Waranasi, jednym z ważnych miejsc kultu boga Śiwy, w Mathurze, miejscu urodzenia boga Kriszny, w Ajodhji, miejscu urodzenia boga Ramy. W 1633 roku cesarz Szahdżahan wydał dekret zakazujący wznoszenia nowych świątyń hinduskich i naprawiania starych oraz nakaz wyburzenia wielkich świątyń w Waranasi. Aurangzeb potwierdził ten zakaz w 1659 roku, a następnie w 1664 wydał dekret zabraniający odbudowy starych świątyń hinduskich, a w 1665 nakazał wyburzenie wszystkich starych świątyń w Gudżaracie. Wreszcie w 1669 roku wydał dekret nakazujący zniszczenie świątyń hindu w całym państwie. Te nieliczne, które ocalały, są dzisiaj wyjątkowo cenne, jak świątynie w Kadżuraho.
żyje w Pendżabie Guru Nanak, założyciel sikhizmu
sikhowie
Wiele obrzędów, rytuałów i świąt hinduskich jest obchodzonych przez wszystkich mieszkańców Indii, niezależnie od przynależności religijnej. Niektóre mają charakter wyłącznie regionalny, a ich pochodzenie ginie w pomrokach dziejów, inne zaś są powszechnie znane i świętowane na terenie całych Indii. Islam, buddyzm, dżinizm, sikhizm i inne religie, odłamy (sekty) i ugrupowania, pozostałe 20%, uczestniczą w wielu świętach panindyjskich.
Sikhowie to jednocześnie naród i wyznawcy religii, dlatego piszemy Sikhowie z dużej litery, gdy myślimy o narodzie, a z małej, sikhowie, gdy myślimy o ich religii (nie używam słowa sikhizm, gdyż podobnie jak hinduizm jest to słowo sztucznie spreparowane). W zlaicyzowanych, to znaczy politycznie poprawnych Indiach, nazywa się ich też często Pendżabi, od nazwy kraju, którego skrawki utworzyły jeden ze stanów współczesnych Indii.
Obecny radża Amarinder Singh wyznaje sikhizm, ale nie ukrywa, iż z pochodzenia jest hinduskim Dżatem.
sufi Akbar, Jacques Vigne, języki, Kabir, muzułmanie, sufi
Wielką innowacją był więc pomysł Akbara na stałą rezydencję, pałac cesarski, który przetrwałby dłużej niż krucha materia namiotowej plandeki. Na miejsce budowy nowej stolicy imperium wybrał wioskę Sikri — chciał być jak najbliżej mędrca sufi, Salima. Budowę rozpoczął w 1570 roku — urocze pawilony i ażurowe pałacyki z czerwonego piaskowca rozlokowane w artystycznym nieładzie i tak bardziej przypominają obóz namiotów niż pałac cesarski. Po wielkim zwycięstwie nad Gudżaratem, w 1572 roku, co pozwoliło przejąć szlaki handlowe wiodące do „rodzimej” Persji, cesarz nazwał plac budowy Fatehpur — Miasto Zwycięstwa, a na bramie wielkiego cesarskiego meczetu, Dżama Masdżid, kazał umieścić werset perskiego poety (a może swój własny?): Świat jest mostem, przejdź po nim, ale nie buduj na nim. Ten, kto ma nadzieję na godzinę, może mieć nadzieję na wieczność. Świat jest tylko godziną, spędź ją w pobożności, reszta jest niewidzialna.
Jacques przez dwa lata studiował matematykę i fizykę teoretyczną, ale przedmioty te nic mu nie mówiły o człowieku, wybrał przeto medycynę, którą po siedmiu latach studiowania zakończył rozprawą na temat medytacji. Specjalizację z psychiatrii zdobywał w szpitalach paryskich, między innymi w słynnej kuźni talentów psychoanalitycznych, w La Salpetriere, gdzie swego czasu wykładał Charcot, Janet i Freud. Ważnym ogniwem była praca w Algierii — zainteresował się tam mistyką islamu, a sufi, których spotkał, mieli wielki wpływ na późniejsze zainteresowania zawodowe. Studia akademickie zakończył ostatecznie w 1986 roku pracą z psychiatrii na temat mistycznego obłędu i sposobów jego leczenia metodami tradycyjnymi, na przykładzie życia dwóch mistyków — muzułmańskiego sufi i indyjskiego jogina.
Urdu był w XIX wieku oficjalnym językiem dworu w Bihar, dzięki czemu stał się językiem kręgów arystokratycznych. Dziś jest urzędowym językiem Pakistanu, gdzie nabywa wyrafinowaną i bogatą formę, a pisarze podkreślają rozłam między urdu pakistańskim i urdu indyjskich muzułmanów. Ma składnię języka hindi, słownictwo przejęte z perskiego i tureckiego, a zapis literami alfabetu persko-arabskiego. Używany początkowo przez muzułmanów, którzy zdobywali Dekan, z czasem stał się językiem wszystkich muzułmanów indyjskich. Tureckie ordo, co znaczy królewski obóz, wyraźnie wskazuje, że język ten zrodził się w obozach wojskowych jako narzędzie porozumienia najemników. Od XVIII wieku pisali w tym języku niektórzy poeci sufi. Posługuje się nim 160 mln osób, w tym 60-80 mln w Pendżabie (Indie) i tyleż samo w Pakistanie.
Poeta i mistyk, autor pieśni, hymnów, aforyzmów, sentencji o charakterze dydaktyczno-moralizatorskim. Pogodził w sobie mistyczny nurt bhakti z religijnością sufi. Pisał w języku hindi, a więc nie w „uczonym” sanskrycie, lecz w języku „niewykształconych” mas.
Hindusi do dziś odnajdują się najlepiej w nurtach mistycznych islamu, zwłaszcza sufi, gdzie drogą duchową jest zjednoczenie z Bogiem i medytacja, podobnie jak w Wedancie. Wiele szkół sufickich kreowało i inspirowało poetów (Kabir), o których trudno już powiedzieć czy są muslim czy hindu. Podobnie dzieje się w muzyce.
Islam nigdy nie był w Indiach religią jednolitą, podlegał podobnej atomizacji jak tak zwany hinduizm, dzieląc się na wiele odłamów, religii i sekt. Nurt sufi pojawił się wraz z przybyciem muzułmanów, ale uważa się, że właśnie w Indiach znalazł najlepsze warunki rozwoju, ulegając wpływom duchowości perskiej, hinduskiej i buddyjskiej i nabierając treści mistycznych, głównie pod wpływem Wedanty. Nurt ten pokazuje zupełnie inną twarz islamu.
[...]
Nurt sufi nie jest religią, lecz pogłębioną medytacją Absolutu, kontemplacją boskiego pierwiastka, wspólnego wszystkim mistykom. Nauki przekazywane są przez mistrza duchowego, nazywanego pir (słowo perskie), który jest dziedzicznym opiekunem grobowca jakiegoś wcześniej żyjącego sufi, mistyka-ascety. Wszyscy sufi komponowali pieśni gawwal (słowo arabskie), w języku hindi, urdu lub perskim. Pieśni te, śpiewane po dziś dzień przez gawwali i wprowadzające w stan ekstazy, są skierowane ku Bogu pojmowanemu nie jako Bóg osobowy (Allah), lecz Niezmierzony Absolut. W Indiach przez stulecia zawsze dominował nurt sufi, bez zgrzytów wpisujący się w mozaikę indyjskiego życia duchowego.
[...]
W Delhi znajduje się jedno z największych skupisk adeptów sufi, zgrupowanych wokół grobu Nizam ud-Dina Cziszti, świętego męża i mistyka żyjącego w XIV wieku. Do dziś śpiewa się jego mistyczne gawwali, skomponowane w języku hindi. Muzyka, śpiew, ekstatyczna miłość i radość są podstawą religijnego uniesienia uczestników spotkań. Ale na grób przychodzą także złożyć kwiaty hindusi i chrześcijanie, a następnie posłuchać nauk przekazywanych przez pira. Sufi uczestniczą zaś w wielkich świętach hinduskich.
[...]
Miasto Adżmer (Ajmer) jest jednym z najważniejszych ośrodków muzułmańskich pielgrzymek w Indiach. Znajduje się tam dargah świętego Chodży ud-Dina Cziszti (1141-1236), który wywarł ogromny wpływ na rozwój mistycznej religijności sufickiej. Jego wielbicielem był cesarz Akbar, który odbywał regularne pielgrzymki do dargahu tego świętego, a dla miasta zbudował meczet.
[...]
Innym ważnym miejscem sufickich zborów jest grobowiec świętego męża Salima Cziszti, żyjącego w XVI wieku w Fatehpur Sikri. Był on nauczycielem i przyjacielem Akbara, który w dowód wdzięczności i szacunku za przepowiednię o tym, że będzie miał trzech synów, ufundował na dziedzińcu Wielkiego Meczetu jeden z najpiękniejszych w Indiach dargahów. Z białego marmuru, o ażurowych ścianach, przyciąga on kobiety, nie tylko muzułmanki, modlące się o płodność i rodzenie synów.
[...]
Nurt sufi nie jest religią, lecz pogłębioną medytacją Absolutu, kontemplacją boskiego pierwiastka, wspólnego wszystkim mistykom. Nauki przekazywane są przez mistrza duchowego, nazywanego pir (słowo perskie), który jest dziedzicznym opiekunem grobowca jakiegoś wcześniej żyjącego sufi, mistyka-ascety. Wszyscy sufi komponowali pieśni gawwal (słowo arabskie), w języku hindi, urdu lub perskim. Pieśni te, śpiewane po dziś dzień przez gawwali i wprowadzające w stan ekstazy, są skierowane ku Bogu pojmowanemu nie jako Bóg osobowy (Allah), lecz Niezmierzony Absolut. W Indiach przez stulecia zawsze dominował nurt sufi, bez zgrzytów wpisujący się w mozaikę indyjskiego życia duchowego.
[...]
W Delhi znajduje się jedno z największych skupisk adeptów sufi, zgrupowanych wokół grobu Nizam ud-Dina Cziszti, świętego męża i mistyka żyjącego w XIV wieku. Do dziś śpiewa się jego mistyczne gawwali, skomponowane w języku hindi. Muzyka, śpiew, ekstatyczna miłość i radość są podstawą religijnego uniesienia uczestników spotkań. Ale na grób przychodzą także złożyć kwiaty hindusi i chrześcijanie, a następnie posłuchać nauk przekazywanych przez pira. Sufi uczestniczą zaś w wielkich świętach hinduskich.
[...]
Miasto Adżmer (Ajmer) jest jednym z najważniejszych ośrodków muzułmańskich pielgrzymek w Indiach. Znajduje się tam dargah świętego Chodży ud-Dina Cziszti (1141-1236), który wywarł ogromny wpływ na rozwój mistycznej religijności sufickiej. Jego wielbicielem był cesarz Akbar, który odbywał regularne pielgrzymki do dargahu tego świętego, a dla miasta zbudował meczet.
[...]
Innym ważnym miejscem sufickich zborów jest grobowiec świętego męża Salima Cziszti, żyjącego w XVI wieku w Fatehpur Sikri. Był on nauczycielem i przyjacielem Akbara, który w dowód wdzięczności i szacunku za przepowiednię o tym, że będzie miał trzech synów, ufundował na dziedzińcu Wielkiego Meczetu jeden z najpiękniejszych w Indiach dargahów. Z białego marmuru, o ażurowych ścianach, przyciąga on kobiety, nie tylko muzułmanki, modlące się o płodność i rodzenie synów.
śiwaizm bhakti, Brahma i Saraswati, Devi, Durga, Kali i inne boginie, Drawidowie, Gurkhowie, hindu, India, Kamasutra, królestwo Widżajanagaru, krowa, las indyjski, maharadżowie, miejsca sacrum, pudża, Radżastan, sati, Śiwa i Parwati, świątynie w Kadżuraho
Celem wszystkich rytów śiwaickich jest właśnie owo communion mystique, ekstatyczne połączenie z bogiem. Nie chodzi o wyzwolenie (z czego?), lecz o połączenie, roztopienie w bogu i utratę osobowości (osobowość jest kopalnią naszych psychicznych tortur). Ryty takie jak posypywanie się popiołem, ekstatyczny taniec, upojenie alkoholem lub narkotykiem, są konieczne do przekroczenia granicy między ja a bóstwem prowadzącym, iszta devata. Wejście w narkotyczny trans to przekroczenie osobowego ja (podobnie jest w seksie).
[...]
Tout ce qui existe dans l'univers depend de la fantaisie, de la grace de Shiva. C'est pourquoi le Shivaisme oriente l'homme vers la devotion, la Bhakti, et non pas vers le moralisme. On ne fait pas le troc avec les dieux.Wszystko w świecie zależy od wyobraźni i łaski Śiwy. Dlatego śiwaizm kieruje człowieka ku pobożności, Bhakti, a nie ku moralności. Nie prowadzi się handlu wymiennego z bogami.
[...]
Tout ce qui existe dans l'univers depend de la fantaisie, de la grace de Shiva. C'est pourquoi le Shivaisme oriente l'homme vers la devotion, la Bhakti, et non pas vers le moralisme. On ne fait pas le troc avec les dieux.Wszystko w świecie zależy od wyobraźni i łaski Śiwy. Dlatego śiwaizm kieruje człowieka ku pobożności, Bhakti, a nie ku moralności. Nie prowadzi się handlu wymiennego z bogami.
To epitet określający Umysł Kosmiczny (który nie ma żadnych atrybutów), najwyższy stan umysłu Brahmy (ale To nie On). Termin ten odnosi się do każdej iszta dewaty. Każda wybrana forma boskości może być określona jako Iśwara, najwyższa forma. Dla śiwaitów Iśwarą jest Śiwa, dla wisznuitów Iśwarą jest Wisznu.
W doktrynach śiwaickich każda dusza jest żeńska, a mężczyzna idealny dąży do rozwijania w sobie cech kobiecych. Pełnia człowieczeństwa to pełnia męskości i kobiecości. Dlatego w Indiach zachęca się mężczyzn do wypracowania w sobie cech uważanych potocznie za kobiece — łagodność, brak agresji, akceptacja życia jako takiego we wszystkich jego odmianach i niuansach, brak oceniania i krytycyzmu oraz „matkowanie” światu. Mężczyzna nie jest inicjowany do roli wojownika, lecz do roli obrońcy.
Ale najciekawsze badania dotyczą religii harappejskiej, którą niegdyś uważano za bezpowrotnie zaginioną. Niektórzy utrzymują, że w niczym nie odbiegała od dzisiejszych religii hindu, i że niemal w całości, choć w innym kształcie, przetrwała w religiach, obyczajach i wierzeniach drawidyjskiego południa. A co więcej, utworzyła kanony religijne, które znalazły się we wszystkich religiach naszego świata. Około szóstego tysiąclecia przed naszą erą rozwinęły się kulty śiwaicko-dionizyjskie, dając podwaliny pod wielką cywilizację indo-śródziemnomorską, do której należały Sumer, Kreta i starożytny Egipt oraz miasta Indusu. Ta potężna formacja musiała komunikować się wzajemnie we wszystkich kierunkach, ale uważa się, że substrat znad Indusu był dominujący.
[...]
Ryty i rytuały śiwaickie należą do najstarszej warstwy religijnej ludzkości, stanowiąc pomost między animizmem, a próbą bardziej systematycznego zrozumienia świata. Stamtąd pochodzą najbardziej pierwotne symbole —
[...]
Ryty i rytuały śiwaickie należą do najstarszej warstwy religijnej ludzkości, stanowiąc pomost między animizmem, a próbą bardziej systematycznego zrozumienia świata. Stamtąd pochodzą najbardziej pierwotne symbole —
Wszystko zaczęło się w 1990 roku i świat bardzo się zdziwił, kiedy ogromna demonstracja niezadowolonych Nepalczyków przetoczyła się przez ulice Katmandu i zatrzymała pod pałacem królewskim. Ruchy ludowe zmusiły króla do zaakceptowania wielopartyjności i do ułożenia Konstytucji. Nepal stał się po raz pierwszy monarchią konstytucyjną, ale paradoksalnie ta konstytucja właśnie przyczyniła się do wzrostu niezadowolenia ludzi i przyspieszenia procesów rewolucyjnych. Konstytucja z 1991 roku nazwała bowiem Nepal monarchią hinduską, co upokorzyło wyznawców innych religii i wierzeń, głównie buddystów, niepewnie też poczuły się wszystkie mniejszości etniczne, gdyż konstytucja nie wspomniała o nich ani słowem. Religie hindu, głównie śiwaizm, zostały wprowadzone do Doliny Katmandu przez indyjską dynastię Mallów pod koniec XV wieku. Wraz z religią hindu zaprowadzono system warnowy i chociaż w tamtych czasach podział organizacji pracy na różne dżati i warny przyczynił się do natychmiastowego wzbogacenia Doliny Katmandu (Złoty Wiek Mallów), to jednak od dyktatury Ranów system ten kojarzył się z nadużyciem pozycji wyższych sfer. Konstytucja roku 1991 poprzez określenie ustroju jako „monarchię hinduską” jakby przywracała system warnowy. Szybko zorientowano się, że wielopartyjność oznaczała upominanie się stołecznych partii i partyjek o własne interesy, z pominięciem interesów ludności mieszkającej daleko poza Doliną. I wreszcie trzecim czynnikiem, który doprowadził do walki zbrojnej, była korupcja całej administracji państwowej i zaprzestanie pracy w strukturach królewskich na terenie całego kraju oraz powszechne przekonanie, nie pozbawione zresztą słuszności, o wielkich transferach pieniężnych do banków Indii, dokonywanych przez rodzinę królewską.
Hindu jest w swej istocie zbiorem sekt, herezji, odłamów, stowarzyszeń, szkół, doktryn i prądów, które w dodatku zmieniały się i kształtowały w procesie historycznym. Sekta jest w Indiach, by tak rzec, podstawową jednostką religijnej organizacji. Pojęcie to nie ma znaczenia pejoratywnego. Tak jak greckie słowo hairesis, herezja, oznaczało autonomiczną szkołę myśli filozoficznej, tak pochodzące z łaciny słowo sekta, określa w ścisłym znaczeniu kierunek, szkołę myślenia, pewien sposób życia. Religie hindu nie stworzyły jednego kościoła, jednej doktryny, jednego dogmatu, ani jednej ortodoksji ustalonej przez taką czy inną zwierzchność. Każda religia hindu jest osobną drogą i przedstawia różną wizję świata, człowieka i boga — joga, tantryzm, religia bhakti, śiwaizm, wisznuizm, religia rzeki Gangi, religie bogiń: Durgi, Kali, Lakszmi, joga integralna, joga klasyczna, nie mówiąc o religiach sikhów, buddystów i dżinistów, które wyrosły z pnia hindu. Indywidualni jogini, nagowie, sannjasini, sadhu, babowie i guru prezentują własne rozumienie świata i człowieka, tworząc rozmaite szkoły i sekty.
[...]
Wedy nie są, jak sądzą niektórzy, pismem świętym religii hindu, określającymi kanon lub dogmat obowiązujący wszystkich hindusów. Religia hindu nie jest religią księgi. Arjowie, Wedy i sanskryt to przybysze z zewnątrz. Do dziś przetrwały w nieskazitelnej formie niektóre religie wcześniejsze (w większości kobiece), a inne choć uległy ogromnym przekształceniom, to ukazują substrat przedaryjski (śiwaizm, tantryzm, siaktyzm). Wedy pozostają najważniejszym tekstem świętym dla braminów, którzy stanowią najwyżej 6% społeczeństwa. Dla miłośników Kriszny tekstem świętym jest Bhagawadgita. Dla podążających za przykładem Ramy najważniejszym tekstem, nie uważanym za święty, jest Ramajana. Kto wybrał na iszta dewatę współczesnego mędrca i guru, na przykład Sai Babę, ten będzie jego teksty uważał za święte.
[...]
Wedy nie są, jak sądzą niektórzy, pismem świętym religii hindu, określającymi kanon lub dogmat obowiązujący wszystkich hindusów. Religia hindu nie jest religią księgi. Arjowie, Wedy i sanskryt to przybysze z zewnątrz. Do dziś przetrwały w nieskazitelnej formie niektóre religie wcześniejsze (w większości kobiece), a inne choć uległy ogromnym przekształceniom, to ukazują substrat przedaryjski (śiwaizm, tantryzm, siaktyzm). Wedy pozostają najważniejszym tekstem świętym dla braminów, którzy stanowią najwyżej 6% społeczeństwa. Dla miłośników Kriszny tekstem świętym jest Bhagawadgita. Dla podążających za przykładem Ramy najważniejszym tekstem, nie uważanym za święty, jest Ramajana. Kto wybrał na iszta dewatę współczesnego mędrca i guru, na przykład Sai Babę, ten będzie jego teksty uważał za święte.
Indus, Induska — obywatel Indii (zamiast starej nazwy Hindus, Hinduska). Indusem jest każdy mieszkaniec Indii, niezależnie od wyznawanej religii; muzułmanie, dżinistów, jogini, sannjasini, sadhu, buddyści, śiwaici, chrześcijanie, tantryści, wisznuici, sikhowie, wyznawcy Kriszny — to Indusi.
Rozkosz stanowiła zawsze w Indiach pełnoprawną dziedzinę ludzkich dążeń, a rozkosz seksualna uważana była za najwyższą ze wszystkich dozwolonych przyjemności. Erotyzm rozumiany jest tu bardzo szeroko — energie męska i żeńska tkwią u podstaw wszelkiego życia, a proces kosmicznego tworzenia, którego archetypem jest zjednoczenie boga i bogini, mógł zawsze być pełnoprawnym udziałem zwykłego człowieka. W kultach śiwaickich, które są najstarszą warstwą religijną hindu, wszystko co daje szczęście, przyjemność i miłość, przybliża do boskości. Do kultu przynależy więc to, co stymuluje odczuwanie zmysłowej rozkoszy — taniec, muzyka, zapachy, światło, kwiaty, wino i odpowiednie pożywienie. Erotyzm rozumiany jako rytuał i uprawiany w akcie łaski jest najwyższym hymnem ku chwale istnienia i najkrótszą drogą prowadzącą do doświadczenia boskości.
Harihara przejął nie tylko wzory prawa i zarządzania, lecz ich bóstwa domowe oraz otoczył kultem boga Wisznu. Jego nauczycielem duchowym został Sri Widjaranja, niosący wiedzę, wielki ówczesny filozof śiwaicki, autor dzieła Zwierciadło nauki, będące sanskryckim streszczeniem wedyjskich upaniszad. Stworzył on oprawę religijną państwa i dał dynastii Sangama filozoficzną wykładnię władzy. Być może nazwa państwa wzięła się od imienia tego wielkiego mędrca południowych Indii, a wszyscy późniejsi władcy oddawali mu nie mniejszą cześć niż Harihara i uważali go za rzeczywistego twórce Widżajanagaru. Za swój emblemat przyjęli Warahę, trzecią awatarę boga Wisznu, który właśnie pod postacią dzika zwyciężył demona Hiranję, władcę przestworzy.
W ikonografii często przedstawiany w kolorze białym, przed świątyniami śiwaickimi — z kamienia ciemnego lub z marmuru, w pozycji leżącej, pod baldachimem. Jest starożytnym symbolem chaosu, sił ciemnych, nieokiełznanych i zagrażających człowiekowi. Uosabia moc, także jak najbardziej potencję seksualną, którą można posiąść przez ujarzmienie biologicznych impulsów i zapanowanie nad żądzą. Oblewanie byków mlekiem z kurkumą i ziołami dokonywane przez braminów podczas ceremonii w świątyniach tamilskich, oznacza obłaskawienie i poskromienie tych sił.
Wędrowni mędrcy, śiwaici, uwolnieni od społeczeństwa i żyjący poza nim, ascetyczni i zarazem bezwstydni w swej wolności od tyrani układów społecznych wzbudzali kultową fascynację wśród młodzieży miejskiej, należącej do stanu kupieckiego (wajsia) i arystokracji (ksiatrija).
[...]
Koniec okresu wedyjskiego przypada na IV-III wiek p.n.e., kiedy to zaczęły rozprzestrzeniać się w Indiach północnych wielkie nauki Buddy i Mahawiry, a bramini musieli zrezygnować z dużej części swej władzy. Mędrzec Gosala, choć dziś niemal całkowicie zapoznany, był tym, który przekazał wiedzę o starożytnej filozofii przed-aryjskiej, nie związanej ani z Wedami i ich dyscypliną czystości duchowej, ani z warnowym układem społeczeństwa. To on prawdopodobnie wprowadził ponownie kult boga Wisznu i uważany jest za ojca adżiwików, kolejnego pokolenia leśnych ascetów, których nauki przetrwały aż do XIV wieku. Tak więc jednocześnie i obok braminizmu, buddyzmu i dżinizmu, religii rygorystycznych i trudnych intelektualnie (appolińskich), zawsze rozwijały się w Indiach, niekiedy w nurcie ukrytym i podziemnym, przed-aryjskie idee śiwaickie, podobne do religii dionizyjskich, gdzie szansę na wyzwolenie z okowów samsary dawał taniec, ekstaza, erotyzm i łagodność wobec siebie. Odnowienie pierwotnego śiwaizmu, tantryzmu i jogi było dziełem Lakuliśy, nie-aryjskiego kapłana, żyjącego prawdopodobnie na początku n.e. Rozwój tych nauk i ich wpływ na społeczeństwo zbiegł się w czasie z niebywałym wprost rozkwitem sztuki, literatury, mistyki i filozofii i trwał aż do inwazji muzułmańskich XII wieku (około 1200 lat).
[...]
Koniec okresu wedyjskiego przypada na IV-III wiek p.n.e., kiedy to zaczęły rozprzestrzeniać się w Indiach północnych wielkie nauki Buddy i Mahawiry, a bramini musieli zrezygnować z dużej części swej władzy. Mędrzec Gosala, choć dziś niemal całkowicie zapoznany, był tym, który przekazał wiedzę o starożytnej filozofii przed-aryjskiej, nie związanej ani z Wedami i ich dyscypliną czystości duchowej, ani z warnowym układem społeczeństwa. To on prawdopodobnie wprowadził ponownie kult boga Wisznu i uważany jest za ojca adżiwików, kolejnego pokolenia leśnych ascetów, których nauki przetrwały aż do XIV wieku. Tak więc jednocześnie i obok braminizmu, buddyzmu i dżinizmu, religii rygorystycznych i trudnych intelektualnie (appolińskich), zawsze rozwijały się w Indiach, niekiedy w nurcie ukrytym i podziemnym, przed-aryjskie idee śiwaickie, podobne do religii dionizyjskich, gdzie szansę na wyzwolenie z okowów samsary dawał taniec, ekstaza, erotyzm i łagodność wobec siebie. Odnowienie pierwotnego śiwaizmu, tantryzmu i jogi było dziełem Lakuliśy, nie-aryjskiego kapłana, żyjącego prawdopodobnie na początku n.e. Rozwój tych nauk i ich wpływ na społeczeństwo zbiegł się w czasie z niebywałym wprost rozkwitem sztuki, literatury, mistyki i filozofii i trwał aż do inwazji muzułmańskich XII wieku (około 1200 lat).
Przez cały wiek XVIII i pierwszą połowę wieku XIX (1707-1857) ekonomiczny i gospodarczy rozwój stanów książęcych był krępowany przez Kompanię Wschodnioindyjską, która nie przeszkadzała jednak — co trzeba wyraźnie podkreślić — rozwojowi wolności wyznania wszystkich religii na subkontynencie. Po 180 latach okupacji mogolskiej i panoszenia się islamu, dławiącego wszelkie przejawy hinduskiej obyczajowości i religijności, nastąpił wielki wybuch uczuć religijnych i niczym nie skrępowany powrót do własnych korzeni. Wszyscy władcy indyjscy mają w tej rehinduizacji ogromny udział. Nawet sułtani, nababowie i nizam Hajdarabadu, pozostający w Indiach brytyjskich władcami jak najbardziej legalnymi, wspierali powrót do tradycji hindu, niejednokrotnie zapraszając hindusów do udziału w świętach islamu. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech władców Indii było zawsze to, że nie mieszali się oni w sprawy lokalnych religii — często było tak, że ludność wyznawała islam, a władca — religię hindu (Kaszmir i Hari Singh), albo odwrotnie — ludność była hindu, a władca — muzułmaninem (Majsur i Sułtan Tipu, Hajdarabad i dynastia nizamów). W państwach zarządzanych przez władców hinduskich (Dżajpur, Indore, Gwalior) muzułmańskie święto Id było obchodzone tak samo hucznie jak Diwali i Holi, a w państwach zarządzanych przez władców muzułmańskich (Bhopal, Hajdarabad) wyznawcy Śiwy i Kriszny czuli się bezpiecznie. Każdy władca interesował się wszystkimi religiami w księstwie i starał się w ramach swych możliwości każdej z nich czynić stosowne darowizny wspierające poszczególne tradycje. Władcy radżpuccy oddawali wreszcie swobodny kult bogu Ramie, którego zresztą uważali mniej za boga ile za władcę idealnego, a nawet za swego protoplastę, dla wieśniaków odbudowali zaś świątynie poświęcone Krisznie, zrujnowane przez Mogołów. W Benares odbudowane wszystkie śiwaickie świątynie, zburzone z rozkazu Aurangzeba. W wielkich świątyniach tamilskich, które przetrwały nietknięte, bramini powrócili z całą pompą do tradycji drawidyjskich dzięki hojności władców. Działalność ta daleko wykraczała poza zwykły obowiązek czy poprawność polityczną, lub tak zwaną tolerancję religijną — władca-administrator autentycznie interesował się sprawami ludności, nad którą miał pieczę, a wyznań starych i nowych, religii odwiecznych jak Indie oraz nowych jak islam była tak niezliczona ilość, że i samemu władcy trudno się było w nich wyznać. Wraz z całą falą odnowy tradycji hinduskich, władcy starali się powracać do najstarszych rodzimych modeli, i tak na przykład w sprawach politycznych opierali się na traktacie Arthashastra, napisanym w IV wieku p.n.e. przez Kautilię, ministra króla Czandragupty Maurji. Nie ulega kwestii, że renesans religii i tradycji hinduskich w XVIII, XIX i XX wieku jak kraj długi i szeroki Indie zawdzięczają maharadżom.
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
[...]
Tirukalikunram — „święte miejsce orłów”, wielka skała (160 m wysokości) niedaleko Mahaballipuram, w Tamil Nadu. 500 schodów wykutych w granitowej skale wiedzie na szczyt do świątyni Śiwy. Codziennie w południe odbywa się na tarasie ceremonia karmienia orłów (dziś są to białe rybitwy), uważanych za dusze dwóch śiwaitów, którzy w niegdysiejszych czasach mieli tu codziennie przybywać z Waranasi.
[...]
Ma kształ rydwanu, ratha, ciągniętego przez dwa słonie. Płaskorzeźby nawiązują do eposu Ramajana. Jeden z cudów architektury i rzeźby indyjskiej. Buddyści, śiwaici i dżiniści wykuli tu między rokiem 600 a 1000 groty, które służyły jako wihary i mandiry.
[...]
Tirukalikunram — „święte miejsce orłów”, wielka skała (160 m wysokości) niedaleko Mahaballipuram, w Tamil Nadu. 500 schodów wykutych w granitowej skale wiedzie na szczyt do świątyni Śiwy. Codziennie w południe odbywa się na tarasie ceremonia karmienia orłów (dziś są to białe rybitwy), uważanych za dusze dwóch śiwaitów, którzy w niegdysiejszych czasach mieli tu codziennie przybywać z Waranasi.
[...]
Ma kształ rydwanu, ratha, ciągniętego przez dwa słonie. Płaskorzeźby nawiązują do eposu Ramajana. Jeden z cudów architektury i rzeźby indyjskiej. Buddyści, śiwaici i dżiniści wykuli tu między rokiem 600 a 1000 groty, które służyły jako wihary i mandiry.
W świątyni, z okazji świąt, pudża jest zazwyczaj dynamiczna, wiąże się z aktywnym uczestnictwem. Najbardziej ekstatyczne są pudże śiwaickie — rozbrzmiewa wtedy bębenek damaru, za pomocą którego Śiwa wybija rytm tańca, niszcząc i odtwarzając świat. Uczestnicy tańczą, śpiewają, klaszczą w dłonie, śmieją się, podrygują, potrząsają dzwonkami i świszczą w piszczałki. Dopuszczalne są wszelkie zachowania emocjonalne, gdyż religia to puszczenie w ruch czystych emocji właśnie: ktoś głośno płacze, inny skanduje mantry, dzieci krzyczą, śmieją się głośno i biegają po całej świątyni. Wcale nie musi jej odprawiać bramin, częściej jest to ludowy pudżarin, młody chłopak z ludu opiekujący się bożym przybytkiem, choćby był to tylko kamień na rozdrożu dróg.
Przejazd z Bidżajpuru do Dżajpuru, via Bundi. Po drodze, zwiedzanie śiwaickich świątyń z okresu dynastii Guptów z VII wieku w Menal i Bidżolia. Krótki postój w Bundi, które zachowało swój malowniczy, średniowieczny charakter. Nocleg w hotelu Alsisar Haveli w Dżajpurze.
Lecz istotę rytuału sati wyjaśnia jedna z najpiękniejszych opowieści mitologicznych z kręgu śiwaizmu, mówiąca o miłości Śiwy do Sati, córki Dakszy. Śiwa i Sati podstępem uzyskali zgodę ojca na małżeństwo, ale Daksza nie polubił ascetycznego boga, pomazanego popiołem, ze splątanymi włosami. Dlatego też nie zaprosił młodożeńców na rytuał składania świętej ofiary (Daksza jest strażnikiem rytuałów, które łączą świat ludzi i bogów). Sati, dowiedziawszy się o niechęci ojca do Śiwy, na znak protestu rzuciła się w ogień ofiarny. Gdy wieść o tym dotarła do Śiwy, ten rozwścieczony stworzył boginię Kali, by zniszczyła ceremonię ofiarną. Następnie zabrał cudownie zachowane w ogniu ciało ukochanej małżonki i nosił je na rękach przez wiele lat, aż w końcu rozsypało się. Sati odrodziła się ponownie jako Parwati, córka Himalajów, i pocieszała Śiwę, który wciąż rozpaczał. Długo trwało zanim Śiwa zdał sobie sprawę, że Sati narodziła się ponownie. Wtedy zatęsknił za Parwati i ostatecznie doszło do ich złączenia.
Śiwaizm jest religią i filozofią proto-historyczną, całkowicie pierwotną, i tylko niektóre jej elementy przetrwały do naszych czasów. Oprócz nurtu wygładzonego, „dozwolonego”, płynącego po powierzchni normalnym, szerokim nurtem, przetrwały do naszych czasów różne archaiczne wspólnoty, na przykład tantryków czy też paśupatów oddających cześć Śiwie pod postacią Władcy Zwierząt. Zawsze istniał i rozwijał się obok hinduskich religii oficjalnych, równolegle do wedyzmu, braminizmu, nawet islamu i dzisiejszego specyficznego purytanizmu, który hindusi odziedziczyli po Anglikach. Widoczne jest teraz zawahanie między tym, co dozwolone we współczesnym świecie euro-amerykańskim, a własnym dziedzictwem kultury. Stąd niektórzy hindusi nie wiedzą czy odczuwać wstyd czy dumę wobec golizny kamiennych apsar z Kadżuraho i kultu lingamu, świadczących o inności ich rodzimej kultury.
[...]
Z śiwaizmu, żywotnego od 5000 lat p.n.e., pochodzi większość naszych rytuałów i symboli. Idea Boga-Ojca, fallusa-stwórcy, Bogini-Matki, dziewicy, krzyża (ogień pionowy i woda pozioma). Karnawał, święta, wiosenne procesje, śpiewy, kwiaty, trociczki, post, asceza, taniec, muzyka, teatr. Technika jogi, czyli metody połączenia z boskością.
[...]
Wierzchowcem Śiwy jest byk Nandi(n), przedstawiany w pozycji leżącej, pod baldachimem, przed wejściem do świątyń śiwaickich. Symbolizuje on dharmę i jest strażnikiem wszystkich czworonożnych zwierząt.
[...]
Z śiwaizmu, żywotnego od 5000 lat p.n.e., pochodzi większość naszych rytuałów i symboli. Idea Boga-Ojca, fallusa-stwórcy, Bogini-Matki, dziewicy, krzyża (ogień pionowy i woda pozioma). Karnawał, święta, wiosenne procesje, śpiewy, kwiaty, trociczki, post, asceza, taniec, muzyka, teatr. Technika jogi, czyli metody połączenia z boskością.
[...]
Wierzchowcem Śiwy jest byk Nandi(n), przedstawiany w pozycji leżącej, pod baldachimem, przed wejściem do świątyń śiwaickich. Symbolizuje on dharmę i jest strażnikiem wszystkich czworonożnych zwierząt.
Według starożytnych koncepcji śiwaickich, miłość, przyjemność, szczęście, rozkosz, orgazm i spełnienie — ananda — jest czystym uduchowieniem i zbliża człowieka do boskości. Erotyzm był w pradawnej Indii przedmiotem kultu i celebracji, a bogów czciło się poprzez taniec, muzykę, pachnidła, światełka, kwiaty, pożywienie, wino i śpiew — niektóre elementy tej radości przetrwały do dziś.
wedanta brahman, Jacques Vigne, Ma Amritananda Mayi, Ma Ananda Mayi, Nisargadatta Maharaj, Ramakrishna, Ramana Maharishi, Swami Vijayananda, upaniszady, wedanta, Wiwekananda
Ta sama ISTOTA, którą miłośnicy wedanty zwą brahmanem, jest dla joginów atmanem, a dla bhaktów — bhagawanem. Ten, który jest błogosławiony.
[...]
W filozofii adwaity (niedwoistości) wyłożonej w wedancie, wszystko jest brahmanem.
[...]
W filozofii adwaity (niedwoistości) wyłożonej w wedancie, wszystko jest brahmanem.
Do Indii przyjechał w 1985 roku na studia filozofii i sanskrytu w Banaras Hindu University w Waranasi, korzystając ze stypendium rządu francuskiego. Spotkał Swami Widżajanandę, francuskiego lekarza, ucznia Ma Anandy Mayi i ten pobyt u stóp mistrza okazał się kresem poszukiwań i początkiem własnej drogi duchowej. Wybrał tradycję wedanty, nie-dwoistości. Osiadł na wiele lat przy aszramie Ma Anandy Mayi w Kankhal koło Rishikesh, by pracować pod kierunkiem mistrza. Choć przebył paroletnie odosobnienie w pustelni Almora w Himalajach, to nigdy nie zerwał kontaktów ze światem ani z przyjaciółmi — specjalnie dla nich od czasu do czasu „schodzi z gór”.
6 maja 1981 roku powstał z inicjatywy uczniów Mata Amritanandamayi Mission Trust, zarejestrowany jako fundacja niedochodowa, a Amma przyjęła imię Mata Amritanandamayi, Matki (pełnej) Nieśmiertelnej Szczęśliwości. Otwarto też bibliotekę duchową oraz szkołę wedanty i sanskrytu. Jednak Amma namawia uczniów bardziej do ćwiczenia medytacji (poświęca się jej w aszramie aż 6-8 godzin dziennie) i oddania się bóstwu prowadzącemu niż do pobierania wiedzy intelektualnej.
Ma Ananda Mayi, Matka Wypełniona Szczęśliwością, od najmłodszych lat promieniowała magnetyczną siłą przyciągania, która większości jej wielbicieli dawała pewność, że w Mataji — Ukochanej Matce — objawia się Bóg. Miała też moc powoływania uczniów i wiele osób pozostało przy niej nawet wbrew swoim oczekiwaniom. Często, zwłaszcza w młodym wieku, doznawała religijnej ekstazy, pogrążała się w samoistnym stanie samadhi, tańczyła na koniuszkach palców z wyrazem błogości i uwielbienia na twarzy. Od zarania podążała spontanicznie drogą wedanty, niedwoistości. Nie pobierała nauk od żadnego guru, czerpała je z boskiej intuicji.
Gdy Maurycy Frydman spotkał go po raz pierwszy, wiedział od razu, że jest to mistrz wyjątkowy i dlatego podjął się trudnej sztuki tłumaczenia słuchaczom wypowiedzi mędrca z języka marathi na angielski. Następnie zaczął nagrywać rozmowy na taśmę magnetofonową, a wkrótce nagrania te stały się zaczynem licznych późniejszych opracowań mądrości Maharaja. Rozmowy były nagrywane i zapisywane również po śmierci Maurycego Frydmana. W 1980 roku Mistrz zachorował na raka gardła, ale nadal prowadził rozmowy z wszystkimi potrzebującymi ukojenia duchowego. Opuścił ciało w 1981 roku. Był trzecim, po Ramanie Maharishim i Jiddu Krishnamurtim, wielkim mędrcem hinduskim dwudziestego wieku; podobnie jak oni podążał drogą wedanty.
[...]
Klasyczna droga wedanty opiera się na doświadczeniu wewnętrznym wypływającym z głębokiego, pozawerbalnego zrozumienia podstawowej mantrytot twam asi, ty jesteś tym oraz na nieustannym zadawaniu pytania kim jestem i spokojnym odrzucaniu każdej odpowiedzi, jaka pojawia się na ekranie naszego umysłu. To doświadczenie nie ma nic wspólnego z poznawaniem siebie w opcji rozważań intelektualnych czy psychologicznych.
[...]
Klasyczna droga wedanty opiera się na doświadczeniu wewnętrznym wypływającym z głębokiego, pozawerbalnego zrozumienia podstawowej mantrytot twam asi, ty jesteś tym oraz na nieustannym zadawaniu pytania kim jestem i spokojnym odrzucaniu każdej odpowiedzi, jaka pojawia się na ekranie naszego umysłu. To doświadczenie nie ma nic wspólnego z poznawaniem siebie w opcji rozważań intelektualnych czy psychologicznych.
Tradycję wedanty przejął od wędrownego mnicha Tota Puri i w niezwykle krótkim czasie doznał zjednoczenia z brahmanem. W młodym wieku był uczniem kobiety-wyrzeczeńca Bhairawi Brahmini, dzięki której poznał tantryzm i religię miłośników Śiwy. Poprzez doświadczenie mistyczne (a nie intelektualne) poznał zarówno chrześcijaństwo jak islam. Nauki swe przekazywał ustnie, nigdy nikogo nie nawracał, a w każdym człowieku odkrywał pierwiastek boski. Uznawał jedność wszystkich religii — bowiem każda droga religijna, jeżeli postępuje się nią wytrwale i z zapałem, prowadzi do ostatecznego celu, jakim jest wyzwolenie.
Niewątpliwie najbardziej znany guru XX wieku — jego wpływ wykroczył znacznie poza mistykę indyjską, oddziałując na rozwój duchowości Europy i Stanów Zjednoczonych. Jego szczególna droga, sadhana, polegała na nieustannym stawianiu pytania „Kim jestem?” i odrzucaniu wszelkich werbalnych i niewerbalnych odpowiedzi pojawiających się na ekranie umysłu. Kontynuował mistyczną tradycję Ramakrishny i jego rozumienie wedanty.
Urodził się w 1914 roku w Marsylii. Dzieciństwo przeżył w skupieniu religijnym. W wieku dorastania odrzucił katechizm i Kościół Katolicki. Mając 18 lat przeżył pierwszy zachwyt myślą Wschodu czytając Karmajogę Wiwekanandy. Wybrał studia medyczne i zawód lekarza. Prowadził praktykę lekarską koło Marsylii, ale po ośmiu latach pracy przekazał ją swojemu bratu. Studiował dogłębnie buddyzm terawadę i hinduską wedantę. W 1950 roku wybrał się na wakacje duchowe do Indii i na Sri Lankę.
Istnieje wiele różnych recenzji każdej Wedy, istniały bowiem różne szkoły wedyjskie, tak zwane gałęzie, a każda z tych gałęzi podawała nie tylko własne zrozumienie, ale pisała własne brahmana i aranjaki, więc i upaniszad było tyle, ile szkół wedyjskich. Jeśli jeden z tekstów mówi, że było 1180 gałęzi czterech Wed, to upaniszad też mogło być tyle. Do naszych czasów dotrwała niewielka ilość tych gałęzi, i tak do Rigwedy mamy dwie upaniszady, do Samawedy — dwie, do Jadźurwedy — siedem. Do Atharwawedy zaliczany bywa cały szereg przeważnie późniejszych, krótkich utworów, powstałych z pewnością poza obrębem trzech Wed; tylko trzy zawierają czystą naukę wedanty i wraz z pozostałymi spotykane są we wszystkich ważniejszych zbiorach. Ogólnej liczby wszystkich upaniszad nie sposób określić z całą pewnością, istnieje bowiem wiele apokryfów, aż do czasów niemal współczesnych. Tradycja przekazuje liczbę 108 jako liczbę pełną, ale tylko 13 pochodzi z okresu wedyjskiego i traktowane były jako śruti, objawione.
Zasadniczą podstawą filozofii upaniszad, filozofią wedanty, jest twierdzenie, że „atma brahma ća”, atman i brahman (to jedno). Mówiąc słowami Deussena: Brahman, to jest owa siła, którą, wcieloną we wszystkich istotach, mamy zawsze przed sobą, która wszystkie światy tworzy, dźwiga, podtrzymuje i znów wchłania w siebie, owa siła wieczna, boska, nieskończona jest tożsamą z Atmanem, z tym, co po odrzuceniu wszelkiej zewnętrzności znajdujemy w sobie jako naszą najwewnętrzniejszą, najprawdziwszą istotę, jako nasze własne ja, naszą własną duszę
[...]
cyt. za Stanisławem Michalskim, Upaniszady, Warszawa-Kraków, 1913
[...]
Wedantę przywrócił współczesnym Indiom mistyk z Bengalu Ramakrishna Paramahamsa, a jego uczeń Wiwekananda przejął i objaśniał jej znaczenie. Sri Aurobindo pracował nad świętymi tekstami wiele lat i dał własną, nową interpretację (streszczoną w: Le Veda et la destinee humaine, Satprem, Institut de Recherches Evolutives, Paris 1992). Również wielki mistyk czasów współczesnych, Ramana Maharishi (1879-1950), porównywany czasem do św. Jana od Krzyża, nauczał wedanty. Pod jej wrażeniem pozostawał, choć nie przejął do końca, Mahatma Gandhi. By wymienić tylko niewielu.
[...]
cyt. za Stanisławem Michalskim, Upaniszady, Warszawa-Kraków, 1913
[...]
Wedantę przywrócił współczesnym Indiom mistyk z Bengalu Ramakrishna Paramahamsa, a jego uczeń Wiwekananda przejął i objaśniał jej znaczenie. Sri Aurobindo pracował nad świętymi tekstami wiele lat i dał własną, nową interpretację (streszczoną w: Le Veda et la destinee humaine, Satprem, Institut de Recherches Evolutives, Paris 1992). Również wielki mistyk czasów współczesnych, Ramana Maharishi (1879-1950), porównywany czasem do św. Jana od Krzyża, nauczał wedanty. Pod jej wrażeniem pozostawał, choć nie przejął do końca, Mahatma Gandhi. By wymienić tylko niewielu.
Całe życie poświęcił pracy na rzecz poznania i zrozumienia przez Zachód kultur Wschodu. Współprzyczynił się do odrodzenia religii hindu. Do dziś uważany jest za jednego z największych interpretatorów wedanty. Pod jego wpływem pozostawali Rabindranath Tagore i Mahatma Gandhi.
[...]
Każda dusza jest potencjalnie boska.Boskość tę wydobyć trzeba dzięki opanowaniu — joga — swej zewnętrznej i wewnętrznej natury.Czyń to poprzez pracę, karma-jogę lub wiarę-oddanie bogu, bhakti-jogę, poprzez poznanie umysłu i opanowanie psychiki, dźniana-jogę lub opanowanie dziedziny filozoficznej, darśianę.Wybierz jedną metodę, dwie lub wszystkie i osiągnij wyzwolenie (wewnętrzna wedanta). Oto cała religia. Doktryny, dogmaty, obrządki, święte księgi, świątynie, wszelkie inne formy religijności są tylko drugorzędnymi szczegółami.
[...]
Każda dusza jest potencjalnie boska.Boskość tę wydobyć trzeba dzięki opanowaniu — joga — swej zewnętrznej i wewnętrznej natury.Czyń to poprzez pracę, karma-jogę lub wiarę-oddanie bogu, bhakti-jogę, poprzez poznanie umysłu i opanowanie psychiki, dźniana-jogę lub opanowanie dziedziny filozoficznej, darśianę.Wybierz jedną metodę, dwie lub wszystkie i osiągnij wyzwolenie (wewnętrzna wedanta). Oto cała religia. Doktryny, dogmaty, obrządki, święte księgi, świątynie, wszelkie inne formy religijności są tylko drugorzędnymi szczegółami.
zoroastrianizm Anglicy w Indiach
Wiliam Hawkins jako pierwszy rozwinął flagę angielską w porcie Surat w Gudżaracie, na wybrzeżu zachodnim, w 1608 roku. Port Surat został założony przez Portugalczyków w 1540 roku na mocy układów handlowych z cesarstwem Wielkich Mogołów, a niepoślednią rolę w jego zarządzaniu odegrali Parsowie, wyznawcy Zoroastry, przybyli z Persji. Przynosił ogromne dochody z opłat celnych od europejskich kupców, którzy wywozili stąd pierwsze indyjskie jedwabie, bawełnę i złoto. W niewiele lat port ten stał się wielkim ośrodkiem handlowym, z którego przede wszystkim korzystało cesarstwo, gdyż dla muzułmanów było to miejsce rozpoczęcia pielgrzymki do Mekki, a ogromną rolę odgrywali tu wciąż kupcy arabscy. W 1573 roku sam Akbar i jego matka wyruszyli stąd na pielgrzymkę do Mekki. W 1616 roku zarządzanie portem Surat przejęli Holendrzy, w 1664 roku przywódca Marathów Śiwadżi zdobył i splądrował Surat, który był ówcześnie największym i najbogatszym portem Indii. Śiwadżi oddał port pod zarządzanie Francuzów, a Kompania przejęła Surat dopiero w 1800 roku, kiedy był on już tylko portem peryferyjnym, wspomagającym Bombaj.
*


