wody
rzeki, jeziora, zbiorniki wodne…
Ana Sagar Dara Szikoh, Tadż Mahal
Był synem Szahdżahana i Mumtaz. Nie był pierworodnym, urodził się jako drugie dziecko, po Dżahanarze. Od najmłodszych lat siostra, prawie bliźniaczka, była dlań kompanem, powiernikiem i nieodłącznym alter ego. Na durbary strojono ich na wzór i podobieństwo rodziców — urocza miniaturka książęcej pary — z wielką pompą składano im hołdy, a tłum szalał z zachwytu. Mieli doprawdy bajkowe dzieciństwo — płynęli przez życie beztrosko jak motyle unoszące się nad jeziorem Ana Sagar w Adżmerze.
Najszczęśliwsze lata życia, swój raj na ziemi, spędzili w pałacykach Adżmeru, w samym sercu Radżputany, wśród zalesionych pagórków okalających prastary, dobrze utrzymany zbiornik wodny Ana Sagar. Było to ukochane miejsce Akbara, gdzie wszyscy dobrze go jeszcze pamiętali. Z dala od dworu i pijackich ekscesów tatusia pławili się w rozkoszy bogactwa i książęcego splendoru bez obawy o władzę, gdyż nie byli przeznaczeni na tron cesarski. Mieli dużo czasu i poświęcali go również dzieciom. Polowania, turnieje, zabawy, tańce i swawola — oto beztroskie życie książęcej pary. Tam urodziły się prawie wszystkie dzieci, a książę był im — rzecz niespotykana! — prawdziwym ojcem. Słuchał ich perlistego śmiechu, bawił się, żartował, trzymał w ramionach i cieszył się z ich małych radości. To młoda żona sprawiła, że uznał harem za miejsce ciekawsze od wojskowych spelun, a towarzystwo dzieci — za godną uwagi przyjemność. Odłóżmy jednak do lamusa nasze ckliwe przekonania, że książę nie korzystał z haremowych nałożnic i pozostawał doskonale wierny swej małżonce. Miał przecież rozliczne obowiązki służbowe, misje wojskowe czy oficjalne wizyty na dworze cesarskim, na które pospiesznie wyruszał sam. Wprawdzie harem pod okiem żony towarzyszył zawsze dłuższym wyprawom, lecz synchronizacja w czasie była trudna do wykonania i nierzadko obozy zakładano oddzielnie. Nie wątpimy, iż młodzi pałali ku sobie ognistym uczuciem, lecz może jeszcze bardziej dbali o zapewnienie sobie politycznego bezpieczeństwa i równowagi sił na szachownicy władzy, zręcznie żonglując między intrygami dworskich ugrupowań i klik. To Asaf Chan, zdradziwszy własną siostrę, ułożył sprawy polityczne tak, by po śmierci Dżahangira na tron wstąpił jego zięć, a ukochana córka została cesarzową.
Asi miejsca sacrum
Waranasi, miasto między rzeczkami Varuną i Asi, w XVIII i XIX wieku nazywane Banaras, Benares, a przez hindusów — Kaśi, światło jest jednym z najstarszych siedlisk ludzkich, zamieszkałych nieprzerwanie od trzech-czterech tysięcy lat. Jest poświęcone Śiwie w podzięce za udział w stworzeniu rzeki Gangi. Ortodoksyjny hindus pragnie umrzeć nad Gangą i zostać spalonym na Manikarnika ghat, gdzie łączą się trzy poziomy — boski, ziemski i demoniczny. Spalenie w tak świętym miejscu pozwala żywić nadzieję na lepszą inkarnację w przyszłości.
Bagmati religia rzeki Gangi
Wszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
Beas Sikhowie
Anglicy wraz z aneksją Pendżabu zagwarantowali sobie zaplecze rolniczo-techniczne dla Radżu brytyjskiego — równiny aluwialne rzek Satledż i Beas oraz Kanał Radżastański pozwalały na rozszerzenie upraw zboża, prosa, ryżu i bawełny. Pobliski Kaszmir z chłodnym himalajskim klimatem stał się zapleczem rekreacyjnym — przyciągał gubernatorów i generałów na odpoczynek i wytchnienie od upałów Indii. Rozbudowano Srinagar, gdzie nie mogła stanąć stopa Hindusa (z wyjątkiem na stałe zatrudnionej służby). I wreszcie wcielona do Korony Brytyjskiej, znakomita armia sikhijska dała nieocenione ramię zbrojne, gotowe walczyć do ostatniej kropli krwi.
Betwa religia rzeki Gangi, Stany Książęce Indii
Wszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
Orczia (Orchha) za Radżu brytyjskiego nie była już ani wielkim państwem, ani nawet miniaturowym księstwem. Ze względu na swe ubóstwo i peryferyjne pochodzenie nie była nigdy przedmiotem zainteresowania Kompanii Wschodnioindyjskiej. Ale ma bogatą przeszłość. Płaskowyż Bundelkhand (północny Madhya Pradesh) był od IX wieku znakomicie zarządzany przez hinduską dynastię Czandela (świątynie w Kadżuraho), a następnie zdobyty i administrowany przez Sułtanat Delhijski. W czasach późniejszych kraina Bundelkhand rozbiła się na dziewięć małych księstw, które między XV a XVIII wiekiem były własnością radżpuckiego klanu Bundela. Podczas jednego z polowań Radża Rudra Pratap zachwycił się niezwykłym uroczyskiem u zbiegu rzek, gdzie Betwa tworzy bezpieczne zakole, i założył w 1531 roku nową stolicę.
Bhagirati religia rzeki Gangi
Inna opowieść mitologiczna mówi, że wody Gangi wypłynęły spod stóp Wisznu i zalawszy górę Kailasę spłynęły na włosy Śiwy, a ten potrząsając głową sprawił, że woda zaczęła z nich spadać kropla po kropli, aż powstała rzeka i wielkie jeziora w Indiach południowych. Jeszcze inne powiadają, że wytrysnęła spod stóp Brahmy lub z palców Parwati, albo że wypłynęła z pyska krowy niebiańskiej w Gangotri jako Bhagirati (potok wypływający spod lodowca, w niższym biegu nazwany już Gangą). Jeszcze inna opowieść mówi, że to Bhagiratha, prawnuk króla Sagary z Ajodhji żył tak długo w ascezie, aż Śiwa spełnił jego życzenie, by rzeka Ganga popłynęła przez spragnioną wody Nizinę Hindustańską. Śiwa poprowadził wody Gangi poprzez swe gęste włosy, gdyż inaczej, upadając na ziemię z potworną siłą, zniszczyłaby ziemie uprawne. Bhagiratha nazwał rzekę sagara, ocean, i wykopał dla niej łożysko, nad którym od niepamiętnych czasów kąpią się pielgrzymi, zmywając karmę poprzednich żywotów. Obraz rzeki kojarzy się z bogami, których siedziby są tam wysoko oraz z kryształowo czystą wodą, tryskającą ze sfer niebiańskich znajdujących się gdzieś w górze. Wielka rzeka nie ma swego źródła w ziemi, spływa do ludzi z niebios. Spłynięcie rzeki w dół jako dar bogów jest w Indiach częstym tematem twórczości religijno-artystycznej (Mahaballipuram w Tamil Nadu).
Brahmaputra Brahma i Saraswati, miejsca sacrum
Brahma przebywa w siedzibie Brahmapura na mitycznej Górze Meru i nie miesza się w sprawy innych Boskich Postaci, ani tym bardziej w sprawy ludzkie. Jego imię noszą wody spływające z masywu góry Kailasy tworzące rzekę Brahmaputrę (syn Brahmy).
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
Czambal Aurangzeb, Phoolan Devi, Radżputowie, religia rzeki Gangi, Stany Książęce Indii
29 maja 1658 roku doszło do jednej z największych i najbardziej doniosłych bitew w dziejach świata. Rozegrały się losy nie tylko rodziny Timurydów, ale losy całego subkontynentu indyjskiego. Na równinie Samugarh, nad rzeką Czambal, stanęło 120 tysięcy Radżputów, obrońców hinduizmu, naprzeciw tylko 40 tysiącom wojsk Aurangzeba i 10 tysiącom wojsk Murada. Po mistrzowsku rozegrał tę bitwę.
Urodziła się w 1963 roku w wiejskiej rodzinie biednego mallaha (jedna z niskich dżati wśród śiudrów), nad rzeką Czambal. Czworo dzieciaków miało dzieciństwo nie tyle biedne, co upokarzające. Fulan była bita i wyszydzana przez dzieci bogaczy za swą niezależność, a przez dorosłych — za hardy charakter, szukała więc wytchnienia w odosobnieniu i samotności. Wydana siłą tradycji za mąż w wieku 11 lat, była maltretowana przez lubieżnego starca, od którego udało jej się uciec. Jednak rodzina nie chciała jej przyjąć z powrotem, gdyż zgodnie z indyjskim obyczajem żona jest bezsporną własnością męża. Do nikogo nie należąca i przez nikogo nie ochraniana dziewczyna stała się łupem bandytów, była wielokrotnie gwałcona i katowana.
[...]
Los pozwolił jej spotkać człowieka, który odmienił jej życie. Bandyta, dakoit znad rzeki Czambal, był hersztem jednej z band, które żyły z okupu i plądrowania wiosek. Skłócone między sobą i bezwzględnie walczące o wpływy terytorialne były dla wieśniaków istną plagą. Ale były i takie, które współpracowały z wioskami, chroniąc przed wyzyskiem thakurów, drobnych, ale okrutnych obszarników należących do starożytnej warny ksiatrijów. Wikram należał do tych, którzy w podległych im wioskach zabierali pieniądze bogatym i rozdawali biednym i żebrakom.
[...]
Bandy dakoitów znad rzeki Czambal zostały spacyfikowane przez rząd stanowy Uttar Pradesh za rządów Indiry Gandhi, a dowódcy otrzymywali umowne kary więzienia około 6-8 lat. Fulan poddała się 12 lutego 1983 roku i trafiła do więzienia w Gwalior, a następnie do słynnego Tihar w Delhi, gdzie spędziła w sumie jedenaście lat. Została zwolniona decyzją Sądu Najwyższego na prośbę Kiran Bedi, zarządzającej więzieniem, za wycofaniem wszystkich skarg przez rząd Uttar Pradesh. Opuściła więzienie w 1994 roku, mając zaledwie 31 lat.
[...]
Los pozwolił jej spotkać człowieka, który odmienił jej życie. Bandyta, dakoit znad rzeki Czambal, był hersztem jednej z band, które żyły z okupu i plądrowania wiosek. Skłócone między sobą i bezwzględnie walczące o wpływy terytorialne były dla wieśniaków istną plagą. Ale były i takie, które współpracowały z wioskami, chroniąc przed wyzyskiem thakurów, drobnych, ale okrutnych obszarników należących do starożytnej warny ksiatrijów. Wikram należał do tych, którzy w podległych im wioskach zabierali pieniądze bogatym i rozdawali biednym i żebrakom.
[...]
Bandy dakoitów znad rzeki Czambal zostały spacyfikowane przez rząd stanowy Uttar Pradesh za rządów Indiry Gandhi, a dowódcy otrzymywali umowne kary więzienia około 6-8 lat. Fulan poddała się 12 lutego 1983 roku i trafiła do więzienia w Gwalior, a następnie do słynnego Tihar w Delhi, gdzie spędziła w sumie jedenaście lat. Została zwolniona decyzją Sądu Najwyższego na prośbę Kiran Bedi, zarządzającej więzieniem, za wycofaniem wszystkich skarg przez rząd Uttar Pradesh. Opuściła więzienie w 1994 roku, mając zaledwie 31 lat.
Mewar leży na południu Radżputany, za górami Arawalli, które oddzielają ten region od gorącego powietrza pustyni Thar. Żyzna dolina rzeki Czambal była zawsze spichlerzem krainy należącej kiedyś do starego klanu Sisodia, pochodzącego z północnych Indii, który następnie przeniósł się do Gudżaratu i tam ostatecznie osiadł. Imponująca forteca Czittorgarh, wzniesiona w 734 roku na niedostępnym pitonie była przez osiem wieków niezdobyta. Kiedy Akbar ją zdobył i zrównał z ziemią, Udaj Singh przeniósł siedzibę rodu do Udajpuru.
Wszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
I pognał przed siebie na rączym rumaku aż do rzeki Czambal, gdzie w 1342 roku założył kwitnące królestwo Harawati ze stolicą w Bundi. Od czasów Akbara władcy stali się jednymi z najgorętszych zwolenników i popleczników mogolskich cesarzy. Zdarzyło się, że dwunastu książąt z klanu Hara zginęło w jednej bitwie, przelewając krew za Szahdżahana. W dowód wdzięczności, kolejny władca otrzymał stanowisko gubernatora Delhi. Ale nigdy nie przeszli na stronę Aurangzeba, uważając Darę za prawowitego następcę tronu. Maharadżowie z klanu Hara musieli też wielokrotnie odpierać ataki sąsiadów, innych Radżputów z Mewaru.
Ganga Ajodhja 6 grudnia 1992, Anglicy w Indiach, Arjowie, daty, Devi, Durga, Kali i inne boginie, Drawidowie, fiszka pilotarska, hindu, India, języki, kraj Czolów, las indyjski, Mahabharata, maharadżowie, małżeństwo, mantra, miejsca sacrum, pariasi, Partition 1947, pudża, Radżputowie, Ramajana, religia rzeki Gangi, Śiwa i Parwati, Stany Książęce Indii, Swami Vijayananda, świątynie w Kadżuraho, tłumaczenia, warna, Wedy
Ajodhja, urocze miasteczko nad rzeką Ghaghararą, lewym dopływem rzeki Gangi, tak starożytne jak oddalone o siedemdziesiąt kilometrów Waranasi, jest zamieszkałe przez ludy indyjskie od trzech, może trzech i pół tysiąca lat. Kiedy pojawili się tu Arjowie, ludność żyła na wysokim poziomie kultur rolniczych, ale bez nadmiernie rozbudowanej organizacji państwowej. Idea starożytnych monarchii indyjskich opierała się na przekonaniu, że gwarantem utrzymania dharmy, porządku kosmicznego, jest król. Wspólnota plemienna nauczyła się go wybierać z warstwy kapłanów-wojowników, ksiatrijów.
W pierwszej połowie XVIII wieku zyski handlowe Kompanii ustępowały zyskom stowarzyszeń kupców arabskich, ale ponieważ jej zwierzchność zaczęła ogarniać wnętrze kraju, a nie tylko wybrzeża, zaczęła też przejmować wszelkimi sposobami dostawców, na których dotychczas nie miała wpływu, gdyż dostawy pozostawały w rękach kupców indyjskich, a źródła dostaw były jej niekiedy całkowicie nieznane i znajdowały się daleko od portów. Kupcy angielscy zaczęli przejmować lokalny handel cukrem, betelem, opium i solą. Europa płaciła srebrem, gdyż jeśli chodzi o towary nie miała wiele do zaproponowania Indiom, a Anglicy srebra nie mieli, więc musieli stosować inne manewry. Indie należały do największych na świecie producentów bawełny i jedwabiu, głównie na Wybrzeżu Koromandel. Handel bawełną i jedwabiem przyniósł prawdziwe bogactwo Kompanii. Największe sukcesy handlowe można było osiągnąć także w Bengalu — zakłady włókiennicze były rozlokowane nad całą rzeką Gangą, co pozwalało spławiać bawełnę z Delhi, Luknau, Allahabadu, Waranasi i Patny, wzdłuż rzeki Hugli aż do Fortu William w Bengalu.
[...]
Pierwszym generalnym gubernatorem Fortu William w Bengalu i prawdziwym twórcą Indii brytyjskich był Warren Hastings (1772-1785), który wprowadził wiele znamiennych reform administracyjnych. Jego słynna polityka impeachment, postawienia w stan oskarżenia każdego władcy z błahego powodu, pozwalała na wprowadzenie żołnierzy na teren dóbr maharadży i bezpośrednią kontrolę nad wszystkimi jego przedsięwzięciami. Rozpoczął on rządy kolonialne według zasady Król panuje, a Kompania rządzi. Warren Hastings zażądał od władcy Benaresu (Waranasi) ogromnej kontrybucji pieniężnej za stawienie oporu Marathom, którzy jako jedyni zorganizowali zbrojny opór wojskom Kompanii. Gdy w 1780 roku maharadża wciąż odmawiał pieniędzy, żołnierze Warrena Hastingsa wtargnęli siłą do pałacu, znieważyli władcę zrzucając mu z głowy turban, a gdy służba zaczęła się bronić, rozgorzały walki, które zakończyły się dewastacją pałacu. Maharadża uciekł przez okno na sznurze z powiązanych szali, a oficerowie splądrowali pałac, dzieląc skarb między siebie i traktując go jako zdobycz. Władca tułał się po okolicy przez 30 lat z kartką na plecach: „Jestem maharadżą Benaresu”. Było to jedno z najbardziej skandalicznych wydarzeń XVIII wieku, które oburzyło nawet Brytyjczyków. Ale nie zmieniło brytyjskiej polityki kolonialnej, która przejęła kontrolę nad handlem na rzece Gandze w Waranasi, jednym z najbogatszych miast prowincji Oudh.
[...]
Kompania zdołała utrzymać monopol solny i handlu opium, rozpoczynając erę kultur przemysłowych — herbaty w Madras i Assamie, juty w Bengalu, bawełny, kawy i tytoniu w wielu różnych regionach. Systematyczna eksploatacja Indii i scentralizowana biurokracja doprowadziły do niewiarygodnego zubożenia praktycznie wszystkich mieszkańców subkontynentu, gdyż handel zamiast przez hinduskich wajsiów był prowadzony przez urzędników Kompanii, zaś kultury przemysłowe, czyli monokultury, zrujnowały wielowiekowe doświadczenie wieśniaków, którzy prowadzili uprawy różnorodne, zgodnie z warunkami klimatyczno-geograficznymi. Wieś była zawsze w Indiach jednostką autonomiczną, samodzielnie zarządzającą zarówno sprawami gospodarczymi jak i społecznymi, zupełnie nie interesując się polityką, którą zajmował się król, nie mieszając się z kolei w sprawę zarządzania wsią. Tradycja, czyli doświadczenie mówiło, że każda wieś musi dysponować wielorakim asortymentem upraw, by nie znaleźć się w dramatycznej sytuacji, gdy jedna uprawa dozna klęski nieurodzaju. Tradycja, czyli doświadczenie mówiło, że wieś musi całkowicie wyżywić się sama, a dopiero nadwyżki mogą być odsprzedawane drogą wymiany handlowej. Anglicy zniszczyli doszczętnie subtelny system gospodarczy, który leżał u podstaw zamożności każdej warny i każdej dżati (kasty). Znamiennym jest fakt, że wszyscy najeźdźcy, zarówno starożytni Arjowie, jak średniowieczni Afganowie i nawet Wielcy Mogołowie, zrozumieli mądrość owego tradycyjnego systemu uprawiania ziemi i nigdy go nie zniszczyli, a tylko czerpali potężne korzyści finansowe z produkowanego bogactwa, czyli podatków; niszczyli natomiast, jako wyznawcy islamu, hinduską religijność; Anglicy zaś w swej indyferencji religijnej nie mieszali się w sprawy religijne, ale zniszczyli doszczętnie system ekonomiczny Indii, a zatem bogactwo ich mieszkańców, mieszając się w sprawy gospodarki. Koszta własne tej polityki były przerażające — 100 000 000, sto milionów istnień ludzkich pochłonęły błędy angielskiej gospodarki scentralizowanej, kompletnie nieprzystosowanej do specyficznej sytuacji rolnictwa w Indiach. Sto milionów istnień ludzkich poniosło śmierć w wyniku niemożności zaspokojenia potrzeby podstawowej, a mianowicie żywności, ci ludzie umarli z powodu głodu i braku rozmaitości w rolnictwie. Niekontrolowane wylewy rzek, głównie w Bengalu w delcie rzeki Gangi, normalne, bo historycznie od wieków występujące, więc poświadczone i przewidywalne susze oraz brak komunikacji między regionami monokultur kosztowały, powtórzmy to po raz trzeci — 100 000 000 śmierci. Ten ostatni problem mogła rozwiązać dopiero, i zaiste rozwiązała, dobra komunikacja, i dopiero budowa kolei w połowie XIX wieku poprawiła częściowo problemy związane z wyżywieniem. O ileż lepszy byłby wyzysk (w formie podatków), gdyby tylko pozwolono Indusom rządzić się po swojemu we własnych strukturach! Systematycznie i systemowo wprowadzano też prawo własności ziemskiej, które pozbawiało wieśniaków ojcowizny i pod koniec XIX wieku spowodowało swoiste apogeum — ruch emigracji za chlebem do ośrodków przemysłowych (Bombaj, Kalkuta), gdzie utworzyli oni slumsy, istniejące do dziś.
[...]
Pierwszym generalnym gubernatorem Fortu William w Bengalu i prawdziwym twórcą Indii brytyjskich był Warren Hastings (1772-1785), który wprowadził wiele znamiennych reform administracyjnych. Jego słynna polityka impeachment, postawienia w stan oskarżenia każdego władcy z błahego powodu, pozwalała na wprowadzenie żołnierzy na teren dóbr maharadży i bezpośrednią kontrolę nad wszystkimi jego przedsięwzięciami. Rozpoczął on rządy kolonialne według zasady Król panuje, a Kompania rządzi. Warren Hastings zażądał od władcy Benaresu (Waranasi) ogromnej kontrybucji pieniężnej za stawienie oporu Marathom, którzy jako jedyni zorganizowali zbrojny opór wojskom Kompanii. Gdy w 1780 roku maharadża wciąż odmawiał pieniędzy, żołnierze Warrena Hastingsa wtargnęli siłą do pałacu, znieważyli władcę zrzucając mu z głowy turban, a gdy służba zaczęła się bronić, rozgorzały walki, które zakończyły się dewastacją pałacu. Maharadża uciekł przez okno na sznurze z powiązanych szali, a oficerowie splądrowali pałac, dzieląc skarb między siebie i traktując go jako zdobycz. Władca tułał się po okolicy przez 30 lat z kartką na plecach: „Jestem maharadżą Benaresu”. Było to jedno z najbardziej skandalicznych wydarzeń XVIII wieku, które oburzyło nawet Brytyjczyków. Ale nie zmieniło brytyjskiej polityki kolonialnej, która przejęła kontrolę nad handlem na rzece Gandze w Waranasi, jednym z najbogatszych miast prowincji Oudh.
[...]
Kompania zdołała utrzymać monopol solny i handlu opium, rozpoczynając erę kultur przemysłowych — herbaty w Madras i Assamie, juty w Bengalu, bawełny, kawy i tytoniu w wielu różnych regionach. Systematyczna eksploatacja Indii i scentralizowana biurokracja doprowadziły do niewiarygodnego zubożenia praktycznie wszystkich mieszkańców subkontynentu, gdyż handel zamiast przez hinduskich wajsiów był prowadzony przez urzędników Kompanii, zaś kultury przemysłowe, czyli monokultury, zrujnowały wielowiekowe doświadczenie wieśniaków, którzy prowadzili uprawy różnorodne, zgodnie z warunkami klimatyczno-geograficznymi. Wieś była zawsze w Indiach jednostką autonomiczną, samodzielnie zarządzającą zarówno sprawami gospodarczymi jak i społecznymi, zupełnie nie interesując się polityką, którą zajmował się król, nie mieszając się z kolei w sprawę zarządzania wsią. Tradycja, czyli doświadczenie mówiło, że każda wieś musi dysponować wielorakim asortymentem upraw, by nie znaleźć się w dramatycznej sytuacji, gdy jedna uprawa dozna klęski nieurodzaju. Tradycja, czyli doświadczenie mówiło, że wieś musi całkowicie wyżywić się sama, a dopiero nadwyżki mogą być odsprzedawane drogą wymiany handlowej. Anglicy zniszczyli doszczętnie subtelny system gospodarczy, który leżał u podstaw zamożności każdej warny i każdej dżati (kasty). Znamiennym jest fakt, że wszyscy najeźdźcy, zarówno starożytni Arjowie, jak średniowieczni Afganowie i nawet Wielcy Mogołowie, zrozumieli mądrość owego tradycyjnego systemu uprawiania ziemi i nigdy go nie zniszczyli, a tylko czerpali potężne korzyści finansowe z produkowanego bogactwa, czyli podatków; niszczyli natomiast, jako wyznawcy islamu, hinduską religijność; Anglicy zaś w swej indyferencji religijnej nie mieszali się w sprawy religijne, ale zniszczyli doszczętnie system ekonomiczny Indii, a zatem bogactwo ich mieszkańców, mieszając się w sprawy gospodarki. Koszta własne tej polityki były przerażające — 100 000 000, sto milionów istnień ludzkich pochłonęły błędy angielskiej gospodarki scentralizowanej, kompletnie nieprzystosowanej do specyficznej sytuacji rolnictwa w Indiach. Sto milionów istnień ludzkich poniosło śmierć w wyniku niemożności zaspokojenia potrzeby podstawowej, a mianowicie żywności, ci ludzie umarli z powodu głodu i braku rozmaitości w rolnictwie. Niekontrolowane wylewy rzek, głównie w Bengalu w delcie rzeki Gangi, normalne, bo historycznie od wieków występujące, więc poświadczone i przewidywalne susze oraz brak komunikacji między regionami monokultur kosztowały, powtórzmy to po raz trzeci — 100 000 000 śmierci. Ten ostatni problem mogła rozwiązać dopiero, i zaiste rozwiązała, dobra komunikacja, i dopiero budowa kolei w połowie XIX wieku poprawiła częściowo problemy związane z wyżywieniem. O ileż lepszy byłby wyzysk (w formie podatków), gdyby tylko pozwolono Indusom rządzić się po swojemu we własnych strukturach! Systematycznie i systemowo wprowadzano też prawo własności ziemskiej, które pozbawiało wieśniaków ojcowizny i pod koniec XIX wieku spowodowało swoiste apogeum — ruch emigracji za chlebem do ośrodków przemysłowych (Bombaj, Kalkuta), gdzie utworzyli oni slumsy, istniejące do dziś.
Wiadomo, że Harappejczycy przesiedlali się dalej na wschód, aż do doliny i delty Gangi, wygnani być może ze swych wygodnych miast przez katastrofalne powodzie. Albo z powodu straszliwych trzęsień ziemi i przemieszczania się koryt rzek czy też ich wysychania. Z Siedmiu Rzek do dziś ostało się pięć rzek, Pańć-ap, Pendżab, gdyż dwie rzeki, w tym cytowana w Wedach święta rzeka Saraswati, przepadły w piaskach pustyni. Ludzie ci ciężko pracowali nad odtworzeniem swej kultury rolnej, uczyli tubylczą ludność używania miedzi i żelaza, wprowadzali nowe odmiany zbóż i nowoczesne metody uprawy. Na coraz to nowych obszarach uprawiali ryż, pszenicę, soczewicę i rozmaite uprawy sezonowe, jak sorgo i proso. Kiedy nieco po 1500 p.n.e. Indoeuropejczycy ze stepów wkraczali do północnych Indii, parędziesiąt miast, w tym Harappa i Mohendżo Daro, było już dawno opuszczonych.
Kaniszka, władca kuszański z Gandhary, podbija środkową dolinę rzeki Gangi; prawdopodobnie za jego czasów przedstawiono po raz pierwszy Buddę w postaci ludzkiej i ustalono kanon buddyjski, który został wyryty na miedzianych tabliczkach i zdeponowany w klasztorze Kundalawana w Kaszmirze; stolicą państwa Kuszanów była Takszasila, a inne wielkie ośrodki to Peszawar i Mathura
[...]
w dolinie rzeki Gangi nastaje złoty wiek Guptów — jest to okres klasyczny cywilizacji hindu
[...]
w dolinie rzeki Gangi nastaje złoty wiek Guptów — jest to okres klasyczny cywilizacji hindu
Kult bogini Kali przetrwał w najsilniejszej formie w Bengalu, gdzie każda wioska ma swoją kalibari, przybytek bogini. Jej wielkim poddanym był Ramakrishna, mistyk bengalski z XIX wieku, który przywrócił w Indiach czysty kult tej bogini. Świątynia Dakshineswar w północnej Kalkucie stała się najważniejszym miejscem kultu. Anglicy kolonizujący w tym czasie Kalkutę myśleli, iż owa intensywność oddawania kultu bogini jest typowa dla całych Indii — miasto było zbudowane na ziemi Kali (Kali-kshetra), nad brzegiem Gangi i nazywało się Kalighat. Ale to Ramakrishna i jego uczeń Wiwekananda przyciągnęli żarem oddania innych mieszkańców nowego miasta. W walce o niepodległość Indii, Kali zyskała nową symbolikę — jako personifikacja Bengalu pomogła wystąpić w ataku frontalnym przeciw Anglikom, a walka ta rozpoczęła się właśnie w Kalkucie.
W Indiach, żadna rasa nie może siebie nazwać „czystą”, nie ma więc czystej rasy drawidyjskiej. Regułą są rozmaite mieszanki i także w Indiach północnych ujawnia się substrat drawidyjski: Marathowie to Scytodrawidowie, większa część populacji doliny Gangi to Arjodrawidowie, a Bengal zamieszkują Mongołodrawidowie.
[...]
Dziś wiadomo, że przyczyną upadku cywilizacji harappejskiej była seria kataklizmów wywołanych przez ruchy tektoniczne, które doprowadziły do trwałych zmian geologicznych między 2500 a 2000 p.n.e. Nastąpiła prawdopodobnie ucieczka wód oraz wysuszanie rzek, a region powoli zamieniał się w pustynię (dziś Thar). Przede wszystkim zniknęła z powierzchni ziemi rzeka Saraswati, płynąca równolegle do Indusu, po jego wschodniej stronie. Rzeka była główną arterią, osią, kręgosłupem całego obszaru, a jej dopływy i sztuczne kanały — systemem nerwowym. Jej zniknięcie musiało oznaczać katastrofę dla ludności około tysiąca większych i mniejszych miast rozlokowanych wzdłuż brzegów. Mohendżo Daro przestało istnieć już około roku 2100 p.n.e. Nieco dłużej przetrwały, być może, miasta rozmieszczone nad Indusem, ale było ich niewiele ponad pięćdziesiąt i musiały odczuć skutki ekonomicznego załamania systemu. Nie wiemy jakie nazwy nosiły te miasta, ani jak mieszkańcy nazywali samych siebie. Rigweda wspomina wiele indyjskich rzek, jak Gangę i Indus, jednak wyraźnie podkreśla piękno rzeki Saraswati.
[...]
Dziś wiadomo, że przyczyną upadku cywilizacji harappejskiej była seria kataklizmów wywołanych przez ruchy tektoniczne, które doprowadziły do trwałych zmian geologicznych między 2500 a 2000 p.n.e. Nastąpiła prawdopodobnie ucieczka wód oraz wysuszanie rzek, a region powoli zamieniał się w pustynię (dziś Thar). Przede wszystkim zniknęła z powierzchni ziemi rzeka Saraswati, płynąca równolegle do Indusu, po jego wschodniej stronie. Rzeka była główną arterią, osią, kręgosłupem całego obszaru, a jej dopływy i sztuczne kanały — systemem nerwowym. Jej zniknięcie musiało oznaczać katastrofę dla ludności około tysiąca większych i mniejszych miast rozlokowanych wzdłuż brzegów. Mohendżo Daro przestało istnieć już około roku 2100 p.n.e. Nieco dłużej przetrwały, być może, miasta rozmieszczone nad Indusem, ale było ich niewiele ponad pięćdziesiąt i musiały odczuć skutki ekonomicznego załamania systemu. Nie wiemy jakie nazwy nosiły te miasta, ani jak mieszkańcy nazywali samych siebie. Rigweda wspomina wiele indyjskich rzek, jak Gangę i Indus, jednak wyraźnie podkreśla piękno rzeki Saraswati.
W Polsce nie było żadnego przewodnika, ani nawet mapy, a nieliczne artykuły prasowe, niepoważne i zamieszczane na ostatnich stronach gazet, powtarzały takie banały, stereotypy i slogany, że wiadomo było od razu, iż nie może w to wierzyć, a co dopiero uczyć się. Zdecydowana większość z nich prezentowała subiektywne emocje osób prywatnych wyjeżdżających do Indii z bardzo różnych, często nieuświadomionych powodów. Mnie nigdy nie interesowało to, co ktoś prywatnie przeżywa, spotykając sadhu ubranego w szafranowe szaty i wyciągającego rękę po jałmużnę, ani jakich doznaje uczuć podczas wschodu słońca nad Gangą. Mnie interesowała rzetelna wiedza o sadhu — skąd pomarańczowe szaty i dlaczego żebrze, o Gandze — dlaczego ta rzeka jest tak ważna dla religii hindu i dlaczego w językach europejskich przybrała rodzaj męski. Mnie naprawdę zainteresowała cywilizacja, która ma pięć tysięcy i więcej lat. A na jej temat praktycznie nie było (i nadal nie ma) żadnych poważniejszych analiz czy prób zrozumienia tej jakże innej, fascynującej rzeczywistości.
Żaden hindus, mieszkający w Indiach lub poza Indiami, nie jest „wyznawcą” hinduizmu, gdyż jest to nazwa zbiorcza obejmująca wszystkie występujące na subkontynencie i w regionach zamieszkałych przez hindusów, formacje i odłamy religijne. Nie można być „wyznawcą” zbioru różnorodnych i sprzecznych elementów. Żaden więc hindus nie może być jednocześnie żarliwym sługą Śiwy, Ramy, Kriszny (religia bhakti), bogini Kali (tantryzm), rzeki Gangi (religia Kumbha Mela) i pozostałych, których jest mnogość. Każdy hindus dokładnie określa swoją religię.
Rzeka Ganga jest matką Indii, a (utraconym) ojcem — rzeka Indus, dziś — w Pakistanie.
[...]
Plemię Bharatów, jedno z najstarszych plemion indoeuropejskich, ulokowało się w środkowym biegu rzek Gangi i Jamuny, między Delhi a Mathurą, w krainie o nazwie Doab, Dwurzecze. Tu także, na równinie Kurukszetra, w IX wieku p.n.e. rozegrała się legendarna bitwa między starym, dawno osiadłym klanem Kaurawów, a nowo przybyłymi Indoeuropejczykami, klanem Pandawów, o której opowiada staroindyjski epos Mahabharata.
[...]
Plemię Bharatów, jedno z najstarszych plemion indoeuropejskich, ulokowało się w środkowym biegu rzek Gangi i Jamuny, między Delhi a Mathurą, w krainie o nazwie Doab, Dwurzecze. Tu także, na równinie Kurukszetra, w IX wieku p.n.e. rozegrała się legendarna bitwa między starym, dawno osiadłym klanem Kaurawów, a nowo przybyłymi Indoeuropejczykami, klanem Pandawów, o której opowiada staroindyjski epos Mahabharata.
Dziś wiadomo, że osiedleni nad Indusem Drawidowie, którzy stworzyli cywilizację harappejską, nie zostali zaatakowani i podbici przez napływające z Kaukazu i Azji Centralnej ludy aryjskie, lecz już znacznie wcześniej przemieścili się na Nizinę Hindustańską i na południe Indii, uciekając po kataklizmach jakie nawiedziły regiony Indusu — trzęsienia ziemi doprowadziły do przemieszczenia i zaginięcia wielu rzek. Pozostaje tajemnicą dlaczego nad Gangą nie odnaleziono ani śladu drawidyjskiego pisma piktograficznego? Dlaczego Drawidowie nie zabrali ze sobą największego, jak nam się wydaje, wynalazku cywilizacji — pisma?
Najpotężniejszym władcą był Radżaradża, Król Królów (985-1014), a jego największym dziełem — świątynia w Tandżawur. Ofiarował jej ćwierć tony złota i tyleż srebra, niezliczone klejnoty oraz posiadłości ziemskie. Zatrudnił setki braminów i tysiące rzemieślników, którzy sprawiali, że pieniądz był w ciągłym obiegu. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, kiedyś pokrytej kutym złotem. Tandżawur był miastem nauki, więc cała ówczesna wiedza astrologiczna, matematyczna i geometryczna została zawarta w świątyni — zachowane są proporcje wszystkich linii wysokości w stosunku do szerokości i kanony hinduskich liczb świętych, z których najważniejsza jest liczba 108, poświęcona Śiwie. Radżaradża zdobył Malabar i rynki arabskie, gdzie arabskie konie i broń wymieniano na przyprawy (gałka muszkatołowa robiła furorę jako środek podniecający). Spore zyski przyniosła wyprawa łupieżcza na Cejlon, który nieco później jako prowincja został włączony do państwa Czolów, nie mówiąc o zdobyczach syna władcy, Radżendry, który doszedł aż na płaskowyż Dekan, do Bidżapuru, plądrując cały kraj. Łupy z tej właśnie wyprawy pozwoliły na wzniesienie wspaniałej świątyni w Tandżawur w 1010 roku. Jeszcze większym wyczynem Radżendry była poprowadzona przez Orissę wyprawa nad rzekę Gangę, oddaloną od doliny Kaweri o 1500 kilometrów. Podbijani i brani w niewolę królowie mieli jakoby nieść na głowie dzbany ze świętą wodą przeznaczoną do nowej świątyni w Gangakondaczolapuram.
W VII wieku nad Gangą szumiała gęsta dżungla, po całym kraju grasował tygrys, a w zachodniej części Indii pospolity był lew.
Według mitologii, Bharata był władcą jednego z wcześniejszych plemion indoeuropejskich, które dotarły do Indii, zatrzymały się na krótko nad Indusem, ale poszły dalej i osiedliły się nad Gangą w dorzeczu Doabu. Jego spadkobiercą był mityczny Kuru, władca ludu Kuru, który założył silne państwo o tej samej nazwie ze stolicą w Hastinapura, jedno z 16 mahajanapad, wielkich państw północnych i środkowych Indii, istniejących jeszcze w VI-V wieku p.n.e. Założona przez niego dynastia Kaurawa, wywodząca się z linii księżycowej Czandra, znalazła się w politycznym impasie, gdy władzę objął Pandu, co znaczy blady (prawdopodobnie z powodu bielactwa wynikłego z trądu).
[...]
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
[...]
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
Dynastie osiemnastowieczne powstały najczęściej w wyniku przewrotu pałacowego i pochodzą od dowódców armii obsługujących słabych władców, jak dynastia Hajdarabadu, rody Gaekwarów z Barody, Scindiów z Gwalior, Holkarów z Indore. Państwo Benares rozkwitło, jak zawsze dzięki swej lokacji nad rzeką Gangą i wysokim podatkom z handlu i pielgrzymek. Niektórym starożytnym dynastiom radżpuckim udało się wspaniale odbudować swoje państwa — Dżajpur, Udajpur czy Majsur, ale po 1857 roku władzę w Indiach, drogą energicznej kolonizacji, dyplomacji oraz zwykłego podboju lub schedy po Kompanii Wschodnioindyjskiej, skutecznie przejęła Wielka Brytania. Setki książąt indyjskich podpisywało traktaty, przekazując swoje państewka pod protekcję, czyli dominację angielskiego imperium. Wielu maharadżów stało się władcami jedynie dzięki wsparciu Anglików — podpisywali tak zwane traktaty pokojowe, alianse i pakty przyjaźni, zwane dosti London. Niektórzy radżowie nigdy się nie ugięli, o wielu zupełnie zapomniano, a jeszcze inni byli na indyjskiej szachownicy tak marnymi pionkami, że nie warto było fatygować dyplomatów, gdyż stany książęce nie leżały na drodze interesów twórców imperium brytyjskiego. Anglicy nigdy nie byli władcami całych Indii, na indyjskiej mapie pozostało sporo miejsc, w których nigdy nie pojawił się żaden angielski kolonizator w słynnym kasku i na koniu, z czasem pojawili się natomiast angielscy miłośnicy, wielbiciele i koneserzy indyjskiej cywilizacji.
Małgorzata i Kumar poznali się na planie filmowym nad Gangą, gdzie razem przygotowywali reportaż dla telewizji austriackiej, magazynu ORF „Orientierung”. Po dwóch latach przyjaźni korespondencyjnej, Kumar przedstawił polską znajomą rodzicom. Jej wizyta w Indiach zakończyła się decyzją o małżeństwie z pełną aprobatą rodziny. Matka Kumara opowiadała, że w horoskopie jej syna pojawiła się informacja o żonie z bardzo dalekiego kraju. Już od dzieciństwa Kumara przyzwyczajałam się do myśli, że poślubi on pannę z Nepalu, Kaszmiru, no, może z Tybetu, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że aż z Polski, z dalekiej Europy.
Nad rzeką Gangą śpiewa się Hare Ganga Hare Ganga Ganga Ganga Hare Hare.
Są to również miejsca zstąpienia bogów i awatarów boskich na ziemię. Tradycyjną, klasyczną tirthą jest ghat — brzeg rzeki, miejsce rytualnych kąpieli i kremacji zwłok. Tirthą może być cała rzeka (Ganga, Kaweri), wyjątkowa góra (Arunaczala, Kailasa), jezioro (Manasarowar, Puszkar), brzeg morza (Kanyakumari) lub miejsce związane z pobytem wielkiego nauczyciela. Najczęściej w takim miejscu znajduje się świątynia, ale nie musi to być regułą. Równina Kurukszetra jest tirthą, przypominającą Wielką Bitwę Bharatów, ale nie ma tam żadnego sanktuarium.
[...]
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Z dwunastoletnim cyklem święta Kumbha Mela, należącym zarówno do religii rzeki Gangi jak i do religii boga Śiwy, związane są cztery miasta. W każdym z nich spadła do rzeki jedna kropla nieśmiertelności z kumbhy wypełnionej amritą, o której posiadanie walczyli bogowie i asiurowie.
[...]
Haridwar, brama bogów, to miejsce, gdzie Ganga opuszcza ostatecznie Himalaje i wypływa na Nizinę Hindustańską. Kropla amrity spadła w pobliżu ghatu Har Ki Pairi, nieopodal odbitej stopy Wisznu.
[...]
Prayag położony w świętym miejscu sangam, u zbiegu trzech rzek Jamuny, Gangi i mitycznej Saraswati, został założony w starożytności przez osadników znad Indusu. Święto Kumbha Mela odbywa się tu co najmniej od 644 roku; Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, odwiedzający Indie w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, odbywającej się tu za czasów króla Harszawardhana.
[...]
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
[...]
Waranasi, Uttar Pradesh, nad Gangą — tu urodził się 23 tirthankara i dżaina, twórca brodu i zwycięzca, postać historyczna, w odróżnieniu od 22 pozostałych twórców brodu, postaci mitologicznych, z których czterech miało stąd wyruszyć w drogę do zwycięstwa, dżaina.
[...]
Ganga — cała rzeka jest święta wraz ze wszystkimi dopływami. Posiada własny szlak pielgrzymi związany z miejscami mitologicznymi.
[...]
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
[...]
Waranasi, miasto między rzeczkami Varuną i Asi, w XVIII i XIX wieku nazywane Banaras, Benares, a przez hindusów — Kaśi, światło jest jednym z najstarszych siedlisk ludzkich, zamieszkałych nieprzerwanie od trzech-czterech tysięcy lat. Jest poświęcone Śiwie w podzięce za udział w stworzeniu rzeki Gangi. Ortodoksyjny hindus pragnie umrzeć nad Gangą i zostać spalonym na Manikarnika ghat, gdzie łączą się trzy poziomy — boski, ziemski i demoniczny. Spalenie w tak świętym miejscu pozwala żywić nadzieję na lepszą inkarnację w przyszłości.
[...]
Spłynięcie rzeki Gangi
[...]
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Z dwunastoletnim cyklem święta Kumbha Mela, należącym zarówno do religii rzeki Gangi jak i do religii boga Śiwy, związane są cztery miasta. W każdym z nich spadła do rzeki jedna kropla nieśmiertelności z kumbhy wypełnionej amritą, o której posiadanie walczyli bogowie i asiurowie.
[...]
Haridwar, brama bogów, to miejsce, gdzie Ganga opuszcza ostatecznie Himalaje i wypływa na Nizinę Hindustańską. Kropla amrity spadła w pobliżu ghatu Har Ki Pairi, nieopodal odbitej stopy Wisznu.
[...]
Prayag położony w świętym miejscu sangam, u zbiegu trzech rzek Jamuny, Gangi i mitycznej Saraswati, został założony w starożytności przez osadników znad Indusu. Święto Kumbha Mela odbywa się tu co najmniej od 644 roku; Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, odwiedzający Indie w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, odbywającej się tu za czasów króla Harszawardhana.
[...]
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
[...]
Waranasi, Uttar Pradesh, nad Gangą — tu urodził się 23 tirthankara i dżaina, twórca brodu i zwycięzca, postać historyczna, w odróżnieniu od 22 pozostałych twórców brodu, postaci mitologicznych, z których czterech miało stąd wyruszyć w drogę do zwycięstwa, dżaina.
[...]
Ganga — cała rzeka jest święta wraz ze wszystkimi dopływami. Posiada własny szlak pielgrzymi związany z miejscami mitologicznymi.
[...]
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
[...]
Waranasi, miasto między rzeczkami Varuną i Asi, w XVIII i XIX wieku nazywane Banaras, Benares, a przez hindusów — Kaśi, światło jest jednym z najstarszych siedlisk ludzkich, zamieszkałych nieprzerwanie od trzech-czterech tysięcy lat. Jest poświęcone Śiwie w podzięce za udział w stworzeniu rzeki Gangi. Ortodoksyjny hindus pragnie umrzeć nad Gangą i zostać spalonym na Manikarnika ghat, gdzie łączą się trzy poziomy — boski, ziemski i demoniczny. Spalenie w tak świętym miejscu pozwala żywić nadzieję na lepszą inkarnację w przyszłości.
[...]
Spłynięcie rzeki Gangi
— nazwa nadana przez Indoeuropejczyków tubylczym plemionom z dolin Indusu i Gangi, być może starożytnym ludom drawidyjskim. Były to ludy ciemnoskóre, mówiące różnymi dialektami, mieszkające w umocnionych osadach Indii północno-zachodnich, prawdopodobnie dalecy spadkobiercy upadłej i zapominanej cywilizacji Harappy i Mohendżo Daro. W czasach wedyjskich byli traktowani jak słudzy-niewolnicy. Część z nich z całą pewnością uległa cywilizacji aryjskiej, wchodząc w skład warny siudrów, a część pozostała poza warnami, poza kastami. Mechanizmy regulujące wchodzenie do nowego, warnowego systemu społeczeństwa, pozostawanie poza czy też nagłe bycie wykluczonym z systemu warnowego nie są znane i pozostają największą tajemnicą. Należy założyć, że chodziło o przyjęcie zupełnie nowego systemu wartości, propagowanego przez braminów i spisanego w Wedach. Nie wiadomo, co decydowało i na jakiej zasadzie niektóre ludy korzystały z procesu regulacji życia społecznego przez aryjskich przybyszów, a inne — nie korzystały.
Bengal, stara hinduska prowincja najwcześniej zdobyta przez Mogołów, gdzie zdołała się wytworzyć niemalże idealna symbioza między hindusami i muzułmanami, zwłaszcza w obliczu Anglików rezydujących w Kalkucie, wobec których ustanowili oni jeden front, został arbitralnie przecięty na pół i jego wschodnia część stała się Pakistanem Wschodnim. Kraj ten zawsze był trudny do rządzenia ze względu na nikłą komunikację między pojedynczymi wioskami, a wylewy dopływów Gangi w delcie odcinały ludność od wszelkiej władzy centralnej. Większość urzędników wysokiego szczebla i dowódcy armii pochodzili z Pakistanu Zachodniego, wzbudzając tu wrogość. Kulturowa jedność i wspólna historia łączyła wszystkich muzułmanów pomimo wszystko z Bengalem. Ludność muzułmańska posługiwała się językiem bengalskim.
Liturgia pudży może być rozbudowana i oparta na starożytnych świętych tekstach, jak aarti ku czci rzeki Gangi w Varanasi, albo bardzo prosta, wypływająca z potrzeby chwili — założenia fundamentów domu, kupna samochodu, wyjazdu w dalekie strony, otwarcia sklepu, zasiewu pola, przyjścia na świat cielaka, czyli na szczęście i pomyślność wszystkiego!
Dżodhpur (Jodhpur), największe księstwo Radżputany o powierzchni 92 279 km2, należało do radżpuckiego klanu Rathore, synów słońca. Ich przodkowie pochodzą z Dekanu, wzmiankowani po raz pierwszy już w edyktach cesarza Asioki w III wieku p.n.e. byli prawdziwymi ksiatrijami, sprawowali przez wieki władzę na wielu terenach Gudżaratu, centralnych Indii i Malwy. Od V wieku byli władcami królestwa Kanaudż, leżącego nad Gangą (dziś Uttar Pradesh). W 1193 roku zostali stamtąd przepędzeni przez Afganów, Rao Sijadżi zdołał uciec ze swoją armią, unosząc ze sobą sztandar rodowy. Osiedlili się na pustynnych terenach Marwaru, w krainie śmierci, między górami Arawalli, pustynią Thar a rzeką Luni, gdzie utworzyli potężne państwo, trwające od początku XIV do XVIII wieku. Rao Jodha założył w 1459 roku nową stolicę i wzniósł największy radżpucki pałac-fortecę Meherangarh. Nieco później, w połowie XVI wieku miasto zostało otoczone murem obronnym o 10 km długości. Przyjaźń z władcami Mewaru, znakomita polityka wewnętrzna, umiejętność zarządzania, a przede wszystkim pakty pokojowe z Wielkimi Mogołami zapewniły bogactwo, a szczyt potęgi państwo osiągnęło w XVII wieku. W 1581 roku Akbar podpisał traktat o współpracy, na potwierdzenie którego córa tego rodu, słynna Dżodhabai wyszła za mąż za syna cesarza, przyszłego Dżahangira. Po upadku Mogołów, władcy są zmuszeni prowadzić walki z Marathami, których państwo rozciągało się aż do Delhi i Agry, co zrujnowało skarbiec i wieś.
[...]
W latach 1699-1743 władcą był Dżaj Singh II, który zbudował miasto Dżajpur i przeniósł tam stolicę rodową. Jego ojciec, Bishan Singh, dał mu najlepsze możliwe wykształcenie, gdyż już w niemowlęctwie przepowiedziano mu wspaniały los. Wstąpił na tron w wieku 11 lat, panował przez 44 lata. To on dostał on Aurangzeba tytuł Sawai, raz i ćwiartkę mądrzejszy. Wstawał o świcie przy tajemniczym dźwięku fletu i w prostej szacie udawał się do świątyni Kali, gdzie modlił się żarliwie. Pracował przez 14 godzin dziennie, pasjonowała go matematyka i astronomia, studiował Syntaxe Ptolemeusza, Tabulae Astronomica De La Hire’a, Historia Coelestis Britanica Flamsteeda, Principia Newtona, Elements Euklidesa, tablice astronomiczne Mirza Ulug Bega oraz dzieła Aryabhatty, Varahmihiry, Brahmagupty i Bhaskaracharyi. Kazał tłumaczyć na sanskryt greckie i perskie dzieła starożytnych astronomów, zgromadził ogromną bibliotekę. Zbudował pięć obserwatoriów astronomicznych Jantar Mantar — w Dżajpurze, w swoim pałacu nad Gangą w Benaresie, w Udżdżainie i Mathurze, a w Delhi — dla potrzeb władcy mogolskiego Muhameda Szaha (jantra z sanskrytu instrument; mantra — formuła magiczna do obliczeń).
[...]
Maharadża Sawai Madho Singh (1900-1922) został zaproszony w 1902 roku na koronację Edwarda VII i rzecz jasna nie mógł odmówić. Ponieważ był ortodoksyjnym hindusem i nie mógł pić brudnej, angielskiej wody, przeto kazał wykonać potężne srebrne naczynia na wodę, by przewieźć do Anglii wodę z Gangi. Umarł bezpotomnie, ale przeprowadził wcześniej adopcję kolejnego władcy, wybierając go spośród dzieci swoich dalszych krewnych.
[...]
W latach 1699-1743 władcą był Dżaj Singh II, który zbudował miasto Dżajpur i przeniósł tam stolicę rodową. Jego ojciec, Bishan Singh, dał mu najlepsze możliwe wykształcenie, gdyż już w niemowlęctwie przepowiedziano mu wspaniały los. Wstąpił na tron w wieku 11 lat, panował przez 44 lata. To on dostał on Aurangzeba tytuł Sawai, raz i ćwiartkę mądrzejszy. Wstawał o świcie przy tajemniczym dźwięku fletu i w prostej szacie udawał się do świątyni Kali, gdzie modlił się żarliwie. Pracował przez 14 godzin dziennie, pasjonowała go matematyka i astronomia, studiował Syntaxe Ptolemeusza, Tabulae Astronomica De La Hire’a, Historia Coelestis Britanica Flamsteeda, Principia Newtona, Elements Euklidesa, tablice astronomiczne Mirza Ulug Bega oraz dzieła Aryabhatty, Varahmihiry, Brahmagupty i Bhaskaracharyi. Kazał tłumaczyć na sanskryt greckie i perskie dzieła starożytnych astronomów, zgromadził ogromną bibliotekę. Zbudował pięć obserwatoriów astronomicznych Jantar Mantar — w Dżajpurze, w swoim pałacu nad Gangą w Benaresie, w Udżdżainie i Mathurze, a w Delhi — dla potrzeb władcy mogolskiego Muhameda Szaha (jantra z sanskrytu instrument; mantra — formuła magiczna do obliczeń).
[...]
Maharadża Sawai Madho Singh (1900-1922) został zaproszony w 1902 roku na koronację Edwarda VII i rzecz jasna nie mógł odmówić. Ponieważ był ortodoksyjnym hindusem i nie mógł pić brudnej, angielskiej wody, przeto kazał wykonać potężne srebrne naczynia na wodę, by przewieźć do Anglii wodę z Gangi. Umarł bezpotomnie, ale przeprowadził wcześniej adopcję kolejnego władcy, wybierając go spośród dzieci swoich dalszych krewnych.
Rama urodził się w Ajodhji, stolicy maleńkiego starożytnego państwa Kośala, położonej nad rzeką Ghaghararą, lewym dopływem rzeki Gangi. Jego ojciec, król Daśaratha złożył w młodości ofiarę Aśwamedha, wielką wedyjską ofiarę konia, dzięki której urodziło mu się czterech synów, będących inkarnacjami Wisznu. Lecz tylko Rama został przeznaczony do wielkich czynów.
Trudno zrozumieć i nie wiedzieć czemu przybrała w polszczyźnie rodzaj męski — Ganges.
[...]
A przecież Ganga to śliczna, młoda bogini, devi. O wdzięcznie pochylonej głowie w białej koronie, wpatrzona w nurt swojej rzeki, siedzi na krokodylu unoszącym się po leniwie płynących wodach. W lewej dolnej ręce trzyma dzbanek na wodę (charakterystyczny lily, do dziś sprzedawany na ghatach w Waranasi), prawą ręką wykonuje gest pozdrowienia, w lewej górnej — trzyma naszyjnik malę (też wciąż sprzedawany w Waranasi), w prawej górnej — kwiat lotosu. Niekiedy przedstawia się ją tylko z dzbankiem lily i lutnią. Jej siostrą jest siedząca na żółwiu devi Jamuna, dopływ prawobrzeżny, niegdyś bardzo obfity w wodę, dziś — zanikający.
[...]
Rzeka Ganga jest matką-żywicielką prakrainy Indii — Niziny Hindustańskiej.
[...]
Wprawdzie kolebką cywilizacji indyjskiej jest Indus i rzeki Pendżabu (Pięciorzecze), a Ganga zyskała na znaczeniu dopiero po przybyciu Arjów, to jednak pozostała do dziś najważniejszą rzeką północnych Indii. Jest szczególnie związana z mitologią boga Śiwy.
[...]
Wszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
[...]
W dawnych czasach wyznawcy Śiwy pragnęli za wszelką cenę odejść z tego świata nad Gangą (w Indiach nie używa się słowa „umrzeć”) i spalić swe doczesne szczątki w szczególnie świętym miejscu, na Manikarnika ghat w Waranasi lub, gdy odchodzili gdzie indziej, pragnęli, by ich prochy wrzucono do rzeki właśnie w tym miejscu. Tutaj sfery niebiańskie stykają się ze sferami ziemskimi i podziemnymi i owo przebicie sprawia, że spopielenie ciała na Manikarnika ghat przerywa koło samsary i daje ostateczne wyzwolenie, samadhi, z okowów materii, zaś wrzucenie prochów do rzeki wzmacnia tę możliwość w przyszłym wcieleniu. Kto zaś odejdzie z tego świata nad którąś z rzek dorzecza i każe wrzucić swe prochy, by spłynęły do Gangi, ten uzyska lepszą karmę w przyszłym życiu.
[...]
Choć symbolika Gangi pozostała żywa do dziś, to przecież nie wszyscy hindusi jadą żegnać się z tym życiem nad Gangę lub każą się tam spopielić. Czasem syn przywozi prochy ojca w urnie i wrzuca je do rzeki. Rytuał spopielania ciała po śmierci jest tak stary jak cała indyjska cywilizacja. Przepalenie najgrubszej materii człowieka, jaką jest jego fizyczne ciało pozostające w okowach pożądania, nienawiści i zaślepienia, pozwala szybciej uwolnić atmana, boską cząstkę człowieka należącą do niezniszczalnego brahmana i uzyskać samadhi. Nie spopiela się ciał ludzi dotkniętych trądem (ich ciała są przepalone chorobą, więc ich karma jest oczyszczona), małych dzieci oraz świętych mężów — ich ciała są wrzucane bezpośrednio do rzeki.
[...]
Świętość Gangi nie polega na jej jedyności, wyłączności czy cudowności, lecz na użyteczności dla ludzi — pomonsunowe wylewy zapewniały i zapewniają żyzność pól uprawnych na Nizinie Hindustańskiej. Jednocześnie wiedza o archaicznej przeszłości subkontynentu, którego geologia i geografia są wciąż in statu nascendi, kształtują się nadal i zmieniają krajobraz niemal na naszych oczach, wywołuje zaniepokojenie przyszłością Gangi. W 1897 pod wpływem trzęsienia ziemi w Assamie uległo zmianie ukształtowanie całego pasma górskiego, a w 1810 nastąpiła zmiana struktury błot w rejonie Kaććh, w Gudżaracie. W bardzo odległych czasach zaginęła rzeka Saraswati, dziś giną Jamuna i Czambal; nie jest powiedziane, że Ganga będzie płynęła zawsze. Codzienne pudże odprawiane na jej brzegach wyrażają radość i wdzięczność za to, że jest, że wciąż trwa. Najważniejsze miejsca pielgrzymek to — Gangotri, Rishikesh, Haridwar, Prayag, czyli miejsce ofiary, Waranasi i Kalkuta.
[...]
Opowieść mitologiczna mówi o zderzeniu dwóch kontynentów — archaicznej Gondwany z Azją, kiedy wypiętrzyły się Himalaje i powstało Morze Tetydy. Morze to zostało było zasypane przez spływające z gór z deszczami muły, skały, piasek, wapienie i pył. Przybywający ludzie lamentowali, gdyż nie było słodkiej wody i nie mogli uprawiać ziemi. Żarliwa modlitwa wieśniaków, po której dopiero nastąpiła interwencja bogów, przyczyniła się do powstania rzeki. Śiwa ulitował się nad błagalnikami i wymógł na bogu Brahmie stworzenie Gangi. Spłynięcie potężnych potoków wód z roztopionych himalajskich lodowców jest wielkim kosmicznym aktem Brahmy poprawiającym pierwotne dzieło stworzenia. Śiwa trwając w medytacji w postawie jogina amortyzuje spadek wód dzięki swym gęstym włosom, po których spływają pieniące się potoki. Od tamtej chwili Śiwa nosi imię — Gangadhara, powstrzymujący Gangę i w ten sposób chroni Nizinę Hindustańską przed potopem. Ponieważ sprawił, że powstała, jest też jej opiekunem.
[...]
Inna opowieść mitologiczna mówi, że wody Gangi wypłynęły spod stóp Wisznu i zalawszy górę Kailasę spłynęły na włosy Śiwy, a ten potrząsając głową sprawił, że woda zaczęła z nich spadać kropla po kropli, aż powstała rzeka i wielkie jeziora w Indiach południowych. Jeszcze inne powiadają, że wytrysnęła spod stóp Brahmy lub z palców Parwati, albo że wypłynęła z pyska krowy niebiańskiej w Gangotri jako Bhagirati (potok wypływający spod lodowca, w niższym biegu nazwany już Gangą). Jeszcze inna opowieść mówi, że to Bhagiratha, prawnuk króla Sagary z Ajodhji żył tak długo w ascezie, aż Śiwa spełnił jego życzenie, by rzeka Ganga popłynęła przez spragnioną wody Nizinę Hindustańską. Śiwa poprowadził wody Gangi poprzez swe gęste włosy, gdyż inaczej, upadając na ziemię z potworną siłą, zniszczyłaby ziemie uprawne. Bhagiratha nazwał rzekę sagara, ocean, i wykopał dla niej łożysko, nad którym od niepamiętnych czasów kąpią się pielgrzymi, zmywając karmę poprzednich żywotów. Obraz rzeki kojarzy się z bogami, których siedziby są tam wysoko oraz z kryształowo czystą wodą, tryskającą ze sfer niebiańskich znajdujących się gdzieś w górze. Wielka rzeka nie ma swego źródła w ziemi, spływa do ludzi z niebios. Spłynięcie rzeki w dół jako dar bogów jest w Indiach częstym tematem twórczości religijno-artystycznej (Mahaballipuram w Tamil Nadu).
[...]
Ganga jest archetypem wszystkich rzek wytapiających się z himalajskich lodowców, a przede wszystkim Indusu, Jamuny i Brahmaputry.
[...]
Ganga o 2700 kilometrów długości i największym dorzeczu — 2 165 000 km2 — tworzy wraz z Brahmaputrą największą deltę świata, rozlewającą się w niezliczonych odnogach na powierzchni 110 000 km2. Za początek rzeki uważa się potok na wysokości 3150 metrów w Gangotri, miejscu zaślubin Śiwy i Parwati — dla hindusów cel pielgrzymek równie ważny jak Waranasi.
[...]
Jamuna, siostra Gangi, tworząca wraz z nią Doab (Dwurzecze) najstarszą historyczną krainę Indii, ma 1370 kilometrów długości, dorzecze o powierzchni jedynie 314 600 km2, a początek swój bierze na wysokości 3308 metrów w paśmie Kumaun w Himalajach.
[...]
Cytowaną w Wedach rzekę Saraswati, nieistniejący już dziś dopływ Indusu, nad którym za czasów wedyjskich riszi inkantowali hymny do bogini Saraswati, opiekunki literatury, poezji, muzyki i pieśni, pamięć zbiorowa umieściła pod Gangą.
[...]
Lecz pamięć o starej rzece przetrwała w hymnach oraz wierze, że nadal płynie mitycznym korytem czasu pod Gangą, a jej wieczna obecność ujawnia się w świętym mieście Prayag (dziś Allahabad), tak starożytnym jak Waranasi i od niepamiętnych czasów miejscu ważnych pielgrzymek. Podziemna Saraswati spotyka się z siostrami Jamuną na Żółwiu i Gangą na Krokodylu w zbiegu trzech rzek, świętym sangam.
[...]
Wokół rzeki Gangi, z przywiązania do jej piękna, tajemnicy i niesfornej natury utworzyła się cała religia, tak starożytna jak ludzka pamięć o pierwszych osadach nad rzeką Saraswati, przeniesionych na Nizinę Gangestańską. Starożytna kraina Bharatów, kolebka dzisiejszych Indii, leży między Gangą i Jamuną, w tak zwanym Doabie, Dwurzeczu. Historycy wciąż się spierają, czy Wielka Bitwa Bharatów między dawno już osiadłym klanem Kaurawów, a Pandawami, nowo przybyłym i bardzo agresywnym ludem aryjskim, istotnie rozegrała się. Niektóre wymienione w Mahabharacie miejsca są poświadczone historycznie, jak równina Kurukszetra, słynne miejsce bitwy. Wspomina się tam również o religijnych melach ku czci rzeki Gangi.
[...]
Jedna w Haridwar, bramie bogów, na ghat Har Ki Pairi, gdzie jest odbita stopa Wisznu; Ganga ostatecznie wypływa tu z Himalajów na Nizinę Hindustańską.
[...]
Druga w Prayag (dziś Allahabad), w świętym sangam, gdzie Ganga łączy się z siostrą Jamuną i podziemną Saraswati.
[...]
Epifanią jest także Obecność świętych mężów podczas Kumbha Meli — guru, sadhu, naga babowie i sannjasini opuszczają pieczary, groty i miejsca odosobnienia u podnóży Himalajów, przerywając milczenie i ascetyczny tryb życia, by dać świadectwo obecności sacrum. To ich modlitwy i inkantacje oraz sama rzeka Ganga wytwarzają pole sacrum, do którego przybywają pielgrzymi. Wszystkie mantry i modlitwy wzmacniają dobrą energię, a osłabiają złą. Każda dobra myśl tworzy dobry ślad, a każdy ton i dźwięk zostaje wkomponowany w całość i łączy się z dźwiękiem pan-kosmicznym.
[...]
Pamiątka epifanii — wpadnięcia kropli amrity do Gangi — miała miejsce 12 kwietnia 1998 roku o godzinie 12.45, w wigilię nowego księżyca. Czas ten został ogłoszony przez astrologów dużo wcześniej. Pielgrzymi przybyli na kilka dni, a nawet tygodni przed tą datą i w skupieniu przygotowywali się do wzięcia udziału w wielkiej rytualnej ablucji — brali kąpiel w rzece trzy razy dziennie, a posiłek — tylko raz dziennie, słuchali nauk świętych mężów, medytowali, recytowali mantry.
[...]
Organizacja była imponująca. Dla pielgrzymów wystawiono na piasku nad brzegami Gangi i nad jej licznymi odnogami miasteczko namiotów polowych, przygotowano wielkie polowe kuchnie do wydawania zbiorowych posiłków, zmontowano latryny i ustawiono beczkowozy z wodą pitną. Jedzenia, wody do picia i miejsca do spania nie zabrakło aż do końca święta, choć przez cztery tygodnie odwiedziło Haridwar sześć milionów pielgrzymów.
[...]
Okolice i samo miasteczko zabudowano siecią uliczek z bambusowych balustrad, a wojsko kierowało tłumem tak, by nie doszło do zgromadzenia ludzi w jednym miejscu lub do zablokowania dojścia do Gangi. Tłum przelewał się bezpiecznie w ściśle określonym kierunku, a wojsko czuwało nad tym, by zawsze była jakaś pusta „uliczka” dla dojazdu służb porządkowych i ambulansów z lekarzami. Obserwowaliśmy pracę wojska. Żołnierze przemieszczali się na koniach, obserwując z wysoka każde zajście i interweniując natychmiast, lecz w sposób bardzo taktowny, łagodny i… religijny. Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy byli szczęśliwi i zaszczyceni możliwością brania udziału w tym święcie. Żołnierzy było 30 tysięcy.
[...]
Ganga jest w Haridwar rwącą górską rzeką, niebezpieczną dla kąpiących się w tłumie. Jednak i ten problem rozwiązano — na rzece zbudowano specjalne pomosty, by można było przemieszczać się szybko i bezpiecznie w każdym kierunku. Tradycyjne schody na brzegu rzeki, ghaty, miały zabezpieczenia w postaci łańcuchów, aby kąpiący mogli znaleźć oparcie i utrzymać się w wartkim nurcie. Gdy ktoś wpadł do wody, otrzymywał natychmiastową pomoc ratowników ubranych w pomarańczowe kamizelki — byli to zazwyczaj studenci pracujący społecznie, specjalnie wyszkoleni w zakresie umiejętności udzielania pierwszej pomocy (omdlenia, przytopienia, zawały serca i inne). Nie doszło do wypadku utonięcia.
[...]
Spotkaliśmy Katja Babę Krisznadasa, odwiedziliśmy obóz Śri Sai Baby i Ma Anandy Mayi. Wszystkie najważniejsze aszramy Indii przysłały tam swoich przedstawicieli. Ogromne wrażenie zrobił na nas obóz naga babów. Naga to kij wędrownego ascety, będący znakiem opanowania namiętności ciała, baba to wielbiciel boga Ramy. Młodzi adepci ascezy, rekrutujący się z rodzin bogatych wieśniaków i braminów Maharashtry, utworzyli w XVI wieku w środkowych Indiach całą sieć oddziałów, gotowych walczyć gołymi rękami z napierającymi oddziałami muzułmańskich wojsk Aurangzeba. Potrafili nie jeść i nie pić całymi dniami, podchodzić bezszelestnie pod obóz wroga i uwalniać wszystkie konie, bez których armia rozpadała się. Potrafili całymi dniami i nocami siedzieć ukryci na drzewach w postawach ascetycznych i nagle spadać na wroga jak lawina, mordując bezlitośnie gołymi rękoma. Nie wolno im było używać ognia, ani posiadać broni, w ogóle nie posiadali niczego, nawet derki do spania. Nie plądrowali, lecz umyślnie dezorganizowali wszelkie ruchy armii. Muzułmanie bali się ich straszliwie i brali za dzieci demona. Przetrwali jako jedna z ważniejszych religijnych grup ascetycznych Indii i są traktowani z wielkim szacunkiem jako obrońcy wszystkich religii hindu. Dlatego zawsze idą na przedzie wielkiej procesji do rzeki Gangi. Było ich w Haridwar około 5 tysięcy. Skąd wzięła się ta armia nagich, posypanych popiołem ascetów, nie mających nawet przepaski na biodrach, o długich zwiniętych w węzeł włosach też posypanych popiołem? Z himalajskich ostępów i grot.
[...]
Procesja idąca ku rzece była najbardziej niezwykłym obrazem, jaki kiedykolwiek i gdziekolwiek ujrzałam. Mimo niewielkiej wtedy wiedzy o istocie tego święta, a może właśnie dlatego, przeżyłam intensywne, krótko trwające dotknięcie sacrum, o którym wspominał młody asceta w obozie naga babów. Niezliczona ilość guru, każdy z nich pod parasolem oznaczającym sprawowanie władzy nad sobą samym, a nie nad innymi, zmierzała w kierunku Gangi, na Har Ki Pairi ghat, by wziąć udział w sakralnej kąpieli w oznaczonej minucie dnia, punkt kulminacyjny Kumbha Meli. Każdy guru był otoczony bliskimi współpracownikami i wielbicielami. Parada kolorów, zapachów, wszystkich możliwych grających instrumentów, przede wszystkim piszczałki i bębenka damaru, za pomocą którego sam Śiwa wybija rytm swego tańca tandawa, kiedy niszczy i odtwarza świat, nie miała końca. Grupy linoskoczków i tancerzy w ekstazie radości pojawiały się przed każdym orszakiem. W dawnych czasach guru jechali na słoniach, wielbłądach i koniach lub na wozach ciągniętych przez bawoły, ale ze względu na bezpieczeństwo tłumu nie dopuszczono zwierząt do procesji. Jechały więc dziwne pojazdy zatopione w kwiatach — platformy ciągnięte i popychane przez ludzi, upstrzone ciężarówki, samochody osobowe i tłum, falujący od szczęścia tłum, zmierzający szybkim krokiem ku rzece. Nie widziałam ani początku tej procesji, ani jej końca — roztopiła się w pyle indyjskiej nocy.
[...]
A przecież Ganga to śliczna, młoda bogini, devi. O wdzięcznie pochylonej głowie w białej koronie, wpatrzona w nurt swojej rzeki, siedzi na krokodylu unoszącym się po leniwie płynących wodach. W lewej dolnej ręce trzyma dzbanek na wodę (charakterystyczny lily, do dziś sprzedawany na ghatach w Waranasi), prawą ręką wykonuje gest pozdrowienia, w lewej górnej — trzyma naszyjnik malę (też wciąż sprzedawany w Waranasi), w prawej górnej — kwiat lotosu. Niekiedy przedstawia się ją tylko z dzbankiem lily i lutnią. Jej siostrą jest siedząca na żółwiu devi Jamuna, dopływ prawobrzeżny, niegdyś bardzo obfity w wodę, dziś — zanikający.
[...]
Rzeka Ganga jest matką-żywicielką prakrainy Indii — Niziny Hindustańskiej.
[...]
Wprawdzie kolebką cywilizacji indyjskiej jest Indus i rzeki Pendżabu (Pięciorzecze), a Ganga zyskała na znaczeniu dopiero po przybyciu Arjów, to jednak pozostała do dziś najważniejszą rzeką północnych Indii. Jest szczególnie związana z mitologią boga Śiwy.
[...]
Wszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
[...]
W dawnych czasach wyznawcy Śiwy pragnęli za wszelką cenę odejść z tego świata nad Gangą (w Indiach nie używa się słowa „umrzeć”) i spalić swe doczesne szczątki w szczególnie świętym miejscu, na Manikarnika ghat w Waranasi lub, gdy odchodzili gdzie indziej, pragnęli, by ich prochy wrzucono do rzeki właśnie w tym miejscu. Tutaj sfery niebiańskie stykają się ze sferami ziemskimi i podziemnymi i owo przebicie sprawia, że spopielenie ciała na Manikarnika ghat przerywa koło samsary i daje ostateczne wyzwolenie, samadhi, z okowów materii, zaś wrzucenie prochów do rzeki wzmacnia tę możliwość w przyszłym wcieleniu. Kto zaś odejdzie z tego świata nad którąś z rzek dorzecza i każe wrzucić swe prochy, by spłynęły do Gangi, ten uzyska lepszą karmę w przyszłym życiu.
[...]
Choć symbolika Gangi pozostała żywa do dziś, to przecież nie wszyscy hindusi jadą żegnać się z tym życiem nad Gangę lub każą się tam spopielić. Czasem syn przywozi prochy ojca w urnie i wrzuca je do rzeki. Rytuał spopielania ciała po śmierci jest tak stary jak cała indyjska cywilizacja. Przepalenie najgrubszej materii człowieka, jaką jest jego fizyczne ciało pozostające w okowach pożądania, nienawiści i zaślepienia, pozwala szybciej uwolnić atmana, boską cząstkę człowieka należącą do niezniszczalnego brahmana i uzyskać samadhi. Nie spopiela się ciał ludzi dotkniętych trądem (ich ciała są przepalone chorobą, więc ich karma jest oczyszczona), małych dzieci oraz świętych mężów — ich ciała są wrzucane bezpośrednio do rzeki.
[...]
Świętość Gangi nie polega na jej jedyności, wyłączności czy cudowności, lecz na użyteczności dla ludzi — pomonsunowe wylewy zapewniały i zapewniają żyzność pól uprawnych na Nizinie Hindustańskiej. Jednocześnie wiedza o archaicznej przeszłości subkontynentu, którego geologia i geografia są wciąż in statu nascendi, kształtują się nadal i zmieniają krajobraz niemal na naszych oczach, wywołuje zaniepokojenie przyszłością Gangi. W 1897 pod wpływem trzęsienia ziemi w Assamie uległo zmianie ukształtowanie całego pasma górskiego, a w 1810 nastąpiła zmiana struktury błot w rejonie Kaććh, w Gudżaracie. W bardzo odległych czasach zaginęła rzeka Saraswati, dziś giną Jamuna i Czambal; nie jest powiedziane, że Ganga będzie płynęła zawsze. Codzienne pudże odprawiane na jej brzegach wyrażają radość i wdzięczność za to, że jest, że wciąż trwa. Najważniejsze miejsca pielgrzymek to — Gangotri, Rishikesh, Haridwar, Prayag, czyli miejsce ofiary, Waranasi i Kalkuta.
[...]
Opowieść mitologiczna mówi o zderzeniu dwóch kontynentów — archaicznej Gondwany z Azją, kiedy wypiętrzyły się Himalaje i powstało Morze Tetydy. Morze to zostało było zasypane przez spływające z gór z deszczami muły, skały, piasek, wapienie i pył. Przybywający ludzie lamentowali, gdyż nie było słodkiej wody i nie mogli uprawiać ziemi. Żarliwa modlitwa wieśniaków, po której dopiero nastąpiła interwencja bogów, przyczyniła się do powstania rzeki. Śiwa ulitował się nad błagalnikami i wymógł na bogu Brahmie stworzenie Gangi. Spłynięcie potężnych potoków wód z roztopionych himalajskich lodowców jest wielkim kosmicznym aktem Brahmy poprawiającym pierwotne dzieło stworzenia. Śiwa trwając w medytacji w postawie jogina amortyzuje spadek wód dzięki swym gęstym włosom, po których spływają pieniące się potoki. Od tamtej chwili Śiwa nosi imię — Gangadhara, powstrzymujący Gangę i w ten sposób chroni Nizinę Hindustańską przed potopem. Ponieważ sprawił, że powstała, jest też jej opiekunem.
[...]
Inna opowieść mitologiczna mówi, że wody Gangi wypłynęły spod stóp Wisznu i zalawszy górę Kailasę spłynęły na włosy Śiwy, a ten potrząsając głową sprawił, że woda zaczęła z nich spadać kropla po kropli, aż powstała rzeka i wielkie jeziora w Indiach południowych. Jeszcze inne powiadają, że wytrysnęła spod stóp Brahmy lub z palców Parwati, albo że wypłynęła z pyska krowy niebiańskiej w Gangotri jako Bhagirati (potok wypływający spod lodowca, w niższym biegu nazwany już Gangą). Jeszcze inna opowieść mówi, że to Bhagiratha, prawnuk króla Sagary z Ajodhji żył tak długo w ascezie, aż Śiwa spełnił jego życzenie, by rzeka Ganga popłynęła przez spragnioną wody Nizinę Hindustańską. Śiwa poprowadził wody Gangi poprzez swe gęste włosy, gdyż inaczej, upadając na ziemię z potworną siłą, zniszczyłaby ziemie uprawne. Bhagiratha nazwał rzekę sagara, ocean, i wykopał dla niej łożysko, nad którym od niepamiętnych czasów kąpią się pielgrzymi, zmywając karmę poprzednich żywotów. Obraz rzeki kojarzy się z bogami, których siedziby są tam wysoko oraz z kryształowo czystą wodą, tryskającą ze sfer niebiańskich znajdujących się gdzieś w górze. Wielka rzeka nie ma swego źródła w ziemi, spływa do ludzi z niebios. Spłynięcie rzeki w dół jako dar bogów jest w Indiach częstym tematem twórczości religijno-artystycznej (Mahaballipuram w Tamil Nadu).
[...]
Ganga jest archetypem wszystkich rzek wytapiających się z himalajskich lodowców, a przede wszystkim Indusu, Jamuny i Brahmaputry.
[...]
Ganga o 2700 kilometrów długości i największym dorzeczu — 2 165 000 km2 — tworzy wraz z Brahmaputrą największą deltę świata, rozlewającą się w niezliczonych odnogach na powierzchni 110 000 km2. Za początek rzeki uważa się potok na wysokości 3150 metrów w Gangotri, miejscu zaślubin Śiwy i Parwati — dla hindusów cel pielgrzymek równie ważny jak Waranasi.
[...]
Jamuna, siostra Gangi, tworząca wraz z nią Doab (Dwurzecze) najstarszą historyczną krainę Indii, ma 1370 kilometrów długości, dorzecze o powierzchni jedynie 314 600 km2, a początek swój bierze na wysokości 3308 metrów w paśmie Kumaun w Himalajach.
[...]
Cytowaną w Wedach rzekę Saraswati, nieistniejący już dziś dopływ Indusu, nad którym za czasów wedyjskich riszi inkantowali hymny do bogini Saraswati, opiekunki literatury, poezji, muzyki i pieśni, pamięć zbiorowa umieściła pod Gangą.
[...]
Lecz pamięć o starej rzece przetrwała w hymnach oraz wierze, że nadal płynie mitycznym korytem czasu pod Gangą, a jej wieczna obecność ujawnia się w świętym mieście Prayag (dziś Allahabad), tak starożytnym jak Waranasi i od niepamiętnych czasów miejscu ważnych pielgrzymek. Podziemna Saraswati spotyka się z siostrami Jamuną na Żółwiu i Gangą na Krokodylu w zbiegu trzech rzek, świętym sangam.
[...]
Wokół rzeki Gangi, z przywiązania do jej piękna, tajemnicy i niesfornej natury utworzyła się cała religia, tak starożytna jak ludzka pamięć o pierwszych osadach nad rzeką Saraswati, przeniesionych na Nizinę Gangestańską. Starożytna kraina Bharatów, kolebka dzisiejszych Indii, leży między Gangą i Jamuną, w tak zwanym Doabie, Dwurzeczu. Historycy wciąż się spierają, czy Wielka Bitwa Bharatów między dawno już osiadłym klanem Kaurawów, a Pandawami, nowo przybyłym i bardzo agresywnym ludem aryjskim, istotnie rozegrała się. Niektóre wymienione w Mahabharacie miejsca są poświadczone historycznie, jak równina Kurukszetra, słynne miejsce bitwy. Wspomina się tam również o religijnych melach ku czci rzeki Gangi.
[...]
Jedna w Haridwar, bramie bogów, na ghat Har Ki Pairi, gdzie jest odbita stopa Wisznu; Ganga ostatecznie wypływa tu z Himalajów na Nizinę Hindustańską.
[...]
Druga w Prayag (dziś Allahabad), w świętym sangam, gdzie Ganga łączy się z siostrą Jamuną i podziemną Saraswati.
[...]
Epifanią jest także Obecność świętych mężów podczas Kumbha Meli — guru, sadhu, naga babowie i sannjasini opuszczają pieczary, groty i miejsca odosobnienia u podnóży Himalajów, przerywając milczenie i ascetyczny tryb życia, by dać świadectwo obecności sacrum. To ich modlitwy i inkantacje oraz sama rzeka Ganga wytwarzają pole sacrum, do którego przybywają pielgrzymi. Wszystkie mantry i modlitwy wzmacniają dobrą energię, a osłabiają złą. Każda dobra myśl tworzy dobry ślad, a każdy ton i dźwięk zostaje wkomponowany w całość i łączy się z dźwiękiem pan-kosmicznym.
[...]
Pamiątka epifanii — wpadnięcia kropli amrity do Gangi — miała miejsce 12 kwietnia 1998 roku o godzinie 12.45, w wigilię nowego księżyca. Czas ten został ogłoszony przez astrologów dużo wcześniej. Pielgrzymi przybyli na kilka dni, a nawet tygodni przed tą datą i w skupieniu przygotowywali się do wzięcia udziału w wielkiej rytualnej ablucji — brali kąpiel w rzece trzy razy dziennie, a posiłek — tylko raz dziennie, słuchali nauk świętych mężów, medytowali, recytowali mantry.
[...]
Organizacja była imponująca. Dla pielgrzymów wystawiono na piasku nad brzegami Gangi i nad jej licznymi odnogami miasteczko namiotów polowych, przygotowano wielkie polowe kuchnie do wydawania zbiorowych posiłków, zmontowano latryny i ustawiono beczkowozy z wodą pitną. Jedzenia, wody do picia i miejsca do spania nie zabrakło aż do końca święta, choć przez cztery tygodnie odwiedziło Haridwar sześć milionów pielgrzymów.
[...]
Okolice i samo miasteczko zabudowano siecią uliczek z bambusowych balustrad, a wojsko kierowało tłumem tak, by nie doszło do zgromadzenia ludzi w jednym miejscu lub do zablokowania dojścia do Gangi. Tłum przelewał się bezpiecznie w ściśle określonym kierunku, a wojsko czuwało nad tym, by zawsze była jakaś pusta „uliczka” dla dojazdu służb porządkowych i ambulansów z lekarzami. Obserwowaliśmy pracę wojska. Żołnierze przemieszczali się na koniach, obserwując z wysoka każde zajście i interweniując natychmiast, lecz w sposób bardzo taktowny, łagodny i… religijny. Wszyscy, z którymi rozmawialiśmy byli szczęśliwi i zaszczyceni możliwością brania udziału w tym święcie. Żołnierzy było 30 tysięcy.
[...]
Ganga jest w Haridwar rwącą górską rzeką, niebezpieczną dla kąpiących się w tłumie. Jednak i ten problem rozwiązano — na rzece zbudowano specjalne pomosty, by można było przemieszczać się szybko i bezpiecznie w każdym kierunku. Tradycyjne schody na brzegu rzeki, ghaty, miały zabezpieczenia w postaci łańcuchów, aby kąpiący mogli znaleźć oparcie i utrzymać się w wartkim nurcie. Gdy ktoś wpadł do wody, otrzymywał natychmiastową pomoc ratowników ubranych w pomarańczowe kamizelki — byli to zazwyczaj studenci pracujący społecznie, specjalnie wyszkoleni w zakresie umiejętności udzielania pierwszej pomocy (omdlenia, przytopienia, zawały serca i inne). Nie doszło do wypadku utonięcia.
[...]
Spotkaliśmy Katja Babę Krisznadasa, odwiedziliśmy obóz Śri Sai Baby i Ma Anandy Mayi. Wszystkie najważniejsze aszramy Indii przysłały tam swoich przedstawicieli. Ogromne wrażenie zrobił na nas obóz naga babów. Naga to kij wędrownego ascety, będący znakiem opanowania namiętności ciała, baba to wielbiciel boga Ramy. Młodzi adepci ascezy, rekrutujący się z rodzin bogatych wieśniaków i braminów Maharashtry, utworzyli w XVI wieku w środkowych Indiach całą sieć oddziałów, gotowych walczyć gołymi rękami z napierającymi oddziałami muzułmańskich wojsk Aurangzeba. Potrafili nie jeść i nie pić całymi dniami, podchodzić bezszelestnie pod obóz wroga i uwalniać wszystkie konie, bez których armia rozpadała się. Potrafili całymi dniami i nocami siedzieć ukryci na drzewach w postawach ascetycznych i nagle spadać na wroga jak lawina, mordując bezlitośnie gołymi rękoma. Nie wolno im było używać ognia, ani posiadać broni, w ogóle nie posiadali niczego, nawet derki do spania. Nie plądrowali, lecz umyślnie dezorganizowali wszelkie ruchy armii. Muzułmanie bali się ich straszliwie i brali za dzieci demona. Przetrwali jako jedna z ważniejszych religijnych grup ascetycznych Indii i są traktowani z wielkim szacunkiem jako obrońcy wszystkich religii hindu. Dlatego zawsze idą na przedzie wielkiej procesji do rzeki Gangi. Było ich w Haridwar około 5 tysięcy. Skąd wzięła się ta armia nagich, posypanych popiołem ascetów, nie mających nawet przepaski na biodrach, o długich zwiniętych w węzeł włosach też posypanych popiołem? Z himalajskich ostępów i grot.
[...]
Procesja idąca ku rzece była najbardziej niezwykłym obrazem, jaki kiedykolwiek i gdziekolwiek ujrzałam. Mimo niewielkiej wtedy wiedzy o istocie tego święta, a może właśnie dlatego, przeżyłam intensywne, krótko trwające dotknięcie sacrum, o którym wspominał młody asceta w obozie naga babów. Niezliczona ilość guru, każdy z nich pod parasolem oznaczającym sprawowanie władzy nad sobą samym, a nie nad innymi, zmierzała w kierunku Gangi, na Har Ki Pairi ghat, by wziąć udział w sakralnej kąpieli w oznaczonej minucie dnia, punkt kulminacyjny Kumbha Meli. Każdy guru był otoczony bliskimi współpracownikami i wielbicielami. Parada kolorów, zapachów, wszystkich możliwych grających instrumentów, przede wszystkim piszczałki i bębenka damaru, za pomocą którego sam Śiwa wybija rytm swego tańca tandawa, kiedy niszczy i odtwarza świat, nie miała końca. Grupy linoskoczków i tancerzy w ekstazie radości pojawiały się przed każdym orszakiem. W dawnych czasach guru jechali na słoniach, wielbłądach i koniach lub na wozach ciągniętych przez bawoły, ale ze względu na bezpieczeństwo tłumu nie dopuszczono zwierząt do procesji. Jechały więc dziwne pojazdy zatopione w kwiatach — platformy ciągnięte i popychane przez ludzi, upstrzone ciężarówki, samochody osobowe i tłum, falujący od szczęścia tłum, zmierzający szybkim krokiem ku rzece. Nie widziałam ani początku tej procesji, ani jej końca — roztopiła się w pyle indyjskiej nocy.
Samotny Śiwa przedstawiany jest zawsze w pozycji medytacyjnej jogina, siedzącego na górze Kailasa w Himalajach. W typowym stroju ascety, na skórze tygrysa — symbolu panowania nad światem zwierząt, z koczkiem ascetycznej mocy na szczycie głowy, z podkową księżyca we włosach, z rudrakszą, naszyjnikiem medytacyjnym o 108 paciorkach na piersi. Owinięte wokół ramion węże symbolizują jego związek ze światem chtonicznym, a chroniąca kobra z rozłożonym nad jego głową kapturem symbolizuje doskonałą mądrość i moc pokonania zła, ale także moc kundalini siakti. Z jego włosów spływają potoki wody, które na Nizinie Hindustańskiej staną się Gangą. Na czole widnieje otwarte oko wszechwiedzy. Najważniejszym atrybutem Śiwy jest trójząb ukazujący panowanie nad trzema światami.
[...]
Śiwa prawą nogą miażdży karła Mulajakę, który symbolizuje zło wynikające z niewiedzy. Zniszczenie karła jest konieczne, by dokonało się wyzwolenie, symbolicznie ukazane poprzez uniesioną do góry i skręconą w prawo lewą stopę. W prawej górnej ręce trzyma bębenek damaru, symbol pierwotnego dźwięku, którym wybija kosmiczny rytm życia. W lewej górnej ręce trzyma płomień wiedzy, która rozświetla mroki, ale i niszczy. Prawa dolna ręka czyni znak pokoju i uśmierza lęk, ręka lewa — przywołuje pod jego ochronę wiernych szukających wyzwolenia. Wokół ręki ma owiniętą kobrę, przysłaną przez ascetów, by go zniszczyła, i którą zwyciężył, a wokół bioder — skórę tygrysa. Po obu stronach głowy spływają potoki rzeki Gangi. We włosach ma półksiężyc. Nosi dwa różniące się kolczyki, jeden kobiecy, a drugi męski, dla podkreślenia swej dwoistej natury. Na kostkach, nadgarstkach i ramionach nosi dźwięczne bransolety, a na piersiach — rudrakszę, naszyjnik modlitewny, wykonany z wysuszonych pestek, nazywanych oko Rudry. Najlepsza liczba paciorków to święta liczba 108, tyle ile jest imion Śiwy. Ananda Tandawa przynosi światu ukojenie i wyzwolenie, choć Śiwa tańczy w płomieniach, które trawią świat materialny. Na twarzy ma tajemniczy uśmiech Tego, który Wie.świątynie tamilskie
[...]
Śiwa prawą nogą miażdży karła Mulajakę, który symbolizuje zło wynikające z niewiedzy. Zniszczenie karła jest konieczne, by dokonało się wyzwolenie, symbolicznie ukazane poprzez uniesioną do góry i skręconą w prawo lewą stopę. W prawej górnej ręce trzyma bębenek damaru, symbol pierwotnego dźwięku, którym wybija kosmiczny rytm życia. W lewej górnej ręce trzyma płomień wiedzy, która rozświetla mroki, ale i niszczy. Prawa dolna ręka czyni znak pokoju i uśmierza lęk, ręka lewa — przywołuje pod jego ochronę wiernych szukających wyzwolenia. Wokół ręki ma owiniętą kobrę, przysłaną przez ascetów, by go zniszczyła, i którą zwyciężył, a wokół bioder — skórę tygrysa. Po obu stronach głowy spływają potoki rzeki Gangi. We włosach ma półksiężyc. Nosi dwa różniące się kolczyki, jeden kobiecy, a drugi męski, dla podkreślenia swej dwoistej natury. Na kostkach, nadgarstkach i ramionach nosi dźwięczne bransolety, a na piersiach — rudrakszę, naszyjnik modlitewny, wykonany z wysuszonych pestek, nazywanych oko Rudry. Najlepsza liczba paciorków to święta liczba 108, tyle ile jest imion Śiwy. Ananda Tandawa przynosi światu ukojenie i wyzwolenie, choć Śiwa tańczy w płomieniach, które trawią świat materialny. Na twarzy ma tajemniczy uśmiech Tego, który Wie.świątynie tamilskie
Benares (Waranasi, Kaśi, Banaras) — jedno z najstarszych miast Niziny Hindustańskiej, zasiedlone prawdopodobnie już w drugim tysiącleciu p.n.e., którego historia łączy się nierozerwalnie z pielgrzymkami hindusów nad Gangę i ze świętami poświęconymi tej rzece-żywicielce i bogu Śiwie. Od czasów Mahmuda z Ghazni plądrowane regularnie przez Afganów i wszystkich innych najeźdźców północnych Indii, zawsze się odradzało.
[...]
Bogaty bramin Mansa Ram został mianowany w 1738 roku miejscowym poborcą skarbowym przez mogolskiego gubernatora prowincji Oudh. Za jego sprawą miasto stało się wielkim ośrodkiem studiów religijnych, językowych (sanskryt) i literackich. Maharadża z Benares, będący wśród władców jedynym braminem, cieszył się tak ogromnym szacunkiem, że stał się niejako duchowym przywódcą odnowienia tradycji hindu i ożywienia religijnego po upadku cesarstwa. Wielkim nakładem pracy i kosztów odbudowano świątynie, wszystkie doszczętnie zniszczone pod koniec XVII wieku przez Aurangzeba. Wtedy powstały też słynne ghaty nad Gangą i wspaniałe rezydencje arystokracji hinduskiej, która dawała światły przykład przywracania tradycji, a w swych okazałych pałacach przyjmowała pielgrzymów i wszelkiego autoramentu biedaków, rozdając pożywienie i dając schronienie. Codziennie rano bogaci i biedni hindusi wspólnie przyjmowali kąpiel rytualną, a o zachodzie słońca odprawiali pudżę ku czci rzeki Gangi — maharadżowie na tarasach i wieżyczkach swych cudnych pałaców, a ludność — na ghatach.
[...]
Podatek nakładano na każdego podróżnego i na każdą płynącą Gangą łódź z towarem — miasto było tak bogate, że Balawant Singh (1740-1770) odbudował część Benaresu, sfinansował nową armię, wzniósł nowy pałac Ramnagar, zapoczątkował coroczne święto muzyki i tańca. Miasto (i państwo) stało się zbyt bogate, by ominęła je swym zainteresowaniem Kompania Wschodnioindyjska, która zmusiła gubernatora (mogolskiego) do poddania im miasta. Ale kiedy panujący bramin, Ćajt Singh objął w 1775 roku zarząd mennicy Kompanii, sytuacja uspokoiła się, ale tylko na pięć lat, niestety. Anglicy tak dalece nie orientowali się w wydarzeniach ówczesnych Indii, że sądzili, iż rosnąca potęga Marathów zagraża miastu i że zostanie ono przez nich zajęte. Marathowie byli wszak hindusami i nigdy nie splądrowaliby świętego miasta Benares, a jeśli plądrowali okolice, to wyłącznie schedę po Wielkich Mogołach. Warren Hastings, generalny gubernator Indii, zażądał od władcy wielkich pieniędzy za stawienie oporu Marathom. Gdy w 1780 roku maharadża wciąż odmawiał pieniędzy, żołnierze Warrena Hastingsa wtargnęli siłą do pałacu, znieważyli władcę zrzucając z głowy turban, a gdy służba zaczęła się bronić, rozgorzały walki i żołnierze zdewastowali pałac. Maharadża uciekł przez okno na sznurze z powiązanych szali, a oficerowie splądrowali pałac, dzieląc skarb między siebie i traktując go jako zdobycz. Władca tułał się po okolicy przez 30 lat z kartką na plecach: „Jestem maharadżą Benaresu”. Było to jedno z najbardziej skandalicznych wydarzeń XVIII wieku, które oburzyło nawet Brytyjczyków.
[...]
Przez sto lat Benares miało tylko trzech maharadżów, ziemskich reprezentantów Śiwy: w latach 1781-1796 panował Mahib Narain Singh, którego Anglicy osadzili na tronie jako spolegliwego członka rodu, pozbawiając resztek władzy i dochodu z handlu, a zostawiając tylko prawo do dochodu z niewielu okolicznych ziem. Jego pobożność podziwiana była w całych Indiach — codziennie budziła go krowa, po czym schodził po ghatach kąpać się do Gangi. W jego apartamentach prywatnych nie było cienia luksusu, tylko sale recepcyjne olśniewały gości bajkowym wystrojem. W latach 1796-1835 panował Udit Narain Singh, który oddawał się wyłącznie religii i literaturze (za jego czasów wydano kolejną Ramajanę), a w latach 1835-1889 — Iśwari Prasad Narain Singh, który panował ponad pół wieku, a miał zaledwie 15 lat, gdy wstąpił na tron. Poeta, malarz, znawca perskiego, arabskiego i sanskrytu, utworzył Queens College, instytut badań nad dawnymi rękopisami hinduskimi, zaczątek późniejszego uniwersytetu. Był też wielbicielem muzyki i tańca i wprowadził współzawodnictwo o najbardziej udekorowaną galerę — jego osobista łódź miała dziób w kształcie pawia.
[...]
Pewien radżpucki wojownik przywłaszczył sobie w XI wieku ziemie Doabu (między Gangą i Jamuną) w Pendżabie, które zostały przejęte przez przywódcę sikhijskiego. W latach 1747-1783 Sikhowie utworzyli tam małe księstwo, całkowicie uzależnione od Anglików. Sprzedając się w służbę wojskową Kompanii Wschodnioindyjskiej otrzymali zamindari, wielki majątek ziemski, w nagrodę za dobrą służbę. W 1890 roku Jagatjit Singh objął tron w wieku pięciu lat i z dochodów z tych włości zbudował sobie na początku XX wieku wymarzony pałac.
[...]
Bogaty bramin Mansa Ram został mianowany w 1738 roku miejscowym poborcą skarbowym przez mogolskiego gubernatora prowincji Oudh. Za jego sprawą miasto stało się wielkim ośrodkiem studiów religijnych, językowych (sanskryt) i literackich. Maharadża z Benares, będący wśród władców jedynym braminem, cieszył się tak ogromnym szacunkiem, że stał się niejako duchowym przywódcą odnowienia tradycji hindu i ożywienia religijnego po upadku cesarstwa. Wielkim nakładem pracy i kosztów odbudowano świątynie, wszystkie doszczętnie zniszczone pod koniec XVII wieku przez Aurangzeba. Wtedy powstały też słynne ghaty nad Gangą i wspaniałe rezydencje arystokracji hinduskiej, która dawała światły przykład przywracania tradycji, a w swych okazałych pałacach przyjmowała pielgrzymów i wszelkiego autoramentu biedaków, rozdając pożywienie i dając schronienie. Codziennie rano bogaci i biedni hindusi wspólnie przyjmowali kąpiel rytualną, a o zachodzie słońca odprawiali pudżę ku czci rzeki Gangi — maharadżowie na tarasach i wieżyczkach swych cudnych pałaców, a ludność — na ghatach.
[...]
Podatek nakładano na każdego podróżnego i na każdą płynącą Gangą łódź z towarem — miasto było tak bogate, że Balawant Singh (1740-1770) odbudował część Benaresu, sfinansował nową armię, wzniósł nowy pałac Ramnagar, zapoczątkował coroczne święto muzyki i tańca. Miasto (i państwo) stało się zbyt bogate, by ominęła je swym zainteresowaniem Kompania Wschodnioindyjska, która zmusiła gubernatora (mogolskiego) do poddania im miasta. Ale kiedy panujący bramin, Ćajt Singh objął w 1775 roku zarząd mennicy Kompanii, sytuacja uspokoiła się, ale tylko na pięć lat, niestety. Anglicy tak dalece nie orientowali się w wydarzeniach ówczesnych Indii, że sądzili, iż rosnąca potęga Marathów zagraża miastu i że zostanie ono przez nich zajęte. Marathowie byli wszak hindusami i nigdy nie splądrowaliby świętego miasta Benares, a jeśli plądrowali okolice, to wyłącznie schedę po Wielkich Mogołach. Warren Hastings, generalny gubernator Indii, zażądał od władcy wielkich pieniędzy za stawienie oporu Marathom. Gdy w 1780 roku maharadża wciąż odmawiał pieniędzy, żołnierze Warrena Hastingsa wtargnęli siłą do pałacu, znieważyli władcę zrzucając z głowy turban, a gdy służba zaczęła się bronić, rozgorzały walki i żołnierze zdewastowali pałac. Maharadża uciekł przez okno na sznurze z powiązanych szali, a oficerowie splądrowali pałac, dzieląc skarb między siebie i traktując go jako zdobycz. Władca tułał się po okolicy przez 30 lat z kartką na plecach: „Jestem maharadżą Benaresu”. Było to jedno z najbardziej skandalicznych wydarzeń XVIII wieku, które oburzyło nawet Brytyjczyków.
[...]
Przez sto lat Benares miało tylko trzech maharadżów, ziemskich reprezentantów Śiwy: w latach 1781-1796 panował Mahib Narain Singh, którego Anglicy osadzili na tronie jako spolegliwego członka rodu, pozbawiając resztek władzy i dochodu z handlu, a zostawiając tylko prawo do dochodu z niewielu okolicznych ziem. Jego pobożność podziwiana była w całych Indiach — codziennie budziła go krowa, po czym schodził po ghatach kąpać się do Gangi. W jego apartamentach prywatnych nie było cienia luksusu, tylko sale recepcyjne olśniewały gości bajkowym wystrojem. W latach 1796-1835 panował Udit Narain Singh, który oddawał się wyłącznie religii i literaturze (za jego czasów wydano kolejną Ramajanę), a w latach 1835-1889 — Iśwari Prasad Narain Singh, który panował ponad pół wieku, a miał zaledwie 15 lat, gdy wstąpił na tron. Poeta, malarz, znawca perskiego, arabskiego i sanskrytu, utworzył Queens College, instytut badań nad dawnymi rękopisami hinduskimi, zaczątek późniejszego uniwersytetu. Był też wielbicielem muzyki i tańca i wprowadził współzawodnictwo o najbardziej udekorowaną galerę — jego osobista łódź miała dziób w kształcie pawia.
[...]
Pewien radżpucki wojownik przywłaszczył sobie w XI wieku ziemie Doabu (między Gangą i Jamuną) w Pendżabie, które zostały przejęte przez przywódcę sikhijskiego. W latach 1747-1783 Sikhowie utworzyli tam małe księstwo, całkowicie uzależnione od Anglików. Sprzedając się w służbę wojskową Kompanii Wschodnioindyjskiej otrzymali zamindari, wielki majątek ziemski, w nagrodę za dobrą służbę. W 1890 roku Jagatjit Singh objął tron w wieku pięciu lat i z dochodów z tych włości zbudował sobie na początku XX wieku wymarzony pałac.
Przez osiem lat mieszka w aszramie Ma w Benares nad Gangą. Przez dziewięć lat pędzi życie prawie pustelnicze w małej aszramie Almora u podnóży Himalajów, skąd schodzi do wioski tylko po jedzenie. Przez siedem lat oddaje się całkowitej samotności w pustelni Dhaulchina w Himalajach indyjskich na wysokości 7000 metrów, podziwiając Nanda Devi. Na wyraźne życzenie Ma schodzi w 1975 na niziny i osiedla się u jej boku w Kankhal, gdzie mieszka do dziś.
Wioska Kadżuraho leży w paśmie pagórków Panna, w łańcuchu Windhja, jednym z siedmiu głównych łańcuchów górskich subkontynentu indyjskiego. Tu ma swe źródła rzeka Ken zasilająca Jamunę, która z kolei łączy się ze świętą rzeką Gangą, łącząc krainę Gondu z pradawnym, znanym od starożytności mieście Prayag (dziś Allahabad). Tędy przebiega symboliczna granica między Indią północną i południową. Nazwa pochodzi od khajura, palmy daktylowej, występującej w tym rejonie endemicznie.
Po trzecie, bardzo lubię tłumaczyć jego teksty, gdyż są one dla mnie długą, radosną rozmową — siedzimy nad brzegiem Gangi w Kankhal, przed nami pierwsze pagórki Himalajów, obok nas kąpiący się hindusi, nad nami palące słońce Indii. I wreszcie, tym właśnie tłumaczeniem jego słów z bliskiego mi języka francuskiego na język polski, chciałam mu serdecznie podziękować za wieloletnią przyjaźń, jaką mnie obdarzył. A wszystkim bogom Indii dziękuję, żem go w ogóle nad Gangą spotkała.
Kiedy nieokrzesani nomadzi, Indoeuropejczycy, przybyli nad Indus, zetknęli się z ludnością o bardzo wysokiej kulturze materialnej, którzy byli spadkobiercami cywilizacji wielkich miast harappejskich. Byli rolnikami, a to co wytwarzali, miało już swoją historię i wyraźny sens. Wysoka była ich samoświadomość i wiedza o przeszłości. Ludności tej nie można było podbić i całkowicie podporządkować, można tylko było „ułożyć się”, dogadać, współpracować. W ten sposób siudrowie, ludność od niepamiętnych czasów osiadła nad Indusem, a później nad Gangą, zostali włączeni do systemu warn i utworzyli stan czwarty. Wieśniacy odgrywali i nadal odgrywają w Indiach bardzo ważną rolę — są depozytorami starożytnej kultury Mohendżo Daro. Dopiero z czasem, w miarę jak zaczęła rosnąć supremacja braminów (od 600 p.n.e.), znaczenie siudrów uległo degradacji.
Okres przenikania wierzeń indoeuropejskich na tereny północnych Indii i nad Gangę, spisywanie mantr i ich wykładni znaczeniowej, formułowanie pierwszego rozumienia pogłębionej myśli religijnej najeźdźców i przyjmowanie nowych bogów-idei z jednoczesnym zachowaniem własnych pojęć duchowych, wzajemne poznawanie się i przenikanie kultur oraz tworzenie się sanskrytu, to trwający tysiąc lat okres wedyjski, od 1600 do 600 p.n.e. Dzięki silnej tradycji przekazu ustnego wszystkie pieśni zachowały swą pierwotną wersję językową — bramini przekazywali je synom z pokolenia na pokolenie, trzymając się wiernie tekstu. Uważa się, że Wedy powstały, tak jak bogowie, ze świętej sylaby om, więc sacrum zawarte jest nie tylko w samej treści, ale i w dźwięku.
Ghagharara Ajodhja 6 grudnia 1992, Ramajana, religia rzeki Gangi
Ajodhja, urocze miasteczko nad rzeką Ghaghararą, lewym dopływem rzeki Gangi, tak starożytne jak oddalone o siedemdziesiąt kilometrów Waranasi, jest zamieszkałe przez ludy indyjskie od trzech, może trzech i pół tysiąca lat. Kiedy pojawili się tu Arjowie, ludność żyła na wysokim poziomie kultur rolniczych, ale bez nadmiernie rozbudowanej organizacji państwowej. Idea starożytnych monarchii indyjskich opierała się na przekonaniu, że gwarantem utrzymania dharmy, porządku kosmicznego, jest król. Wspólnota plemienna nauczyła się go wybierać z warstwy kapłanów-wojowników, ksiatrijów.
Rama urodził się w Ajodhji, stolicy maleńkiego starożytnego państwa Kośala, położonej nad rzeką Ghaghararą, lewym dopływem rzeki Gangi. Jego ojciec, król Daśaratha złożył w młodości ofiarę Aśwamedha, wielką wedyjską ofiarę konia, dzięki której urodziło mu się czterech synów, będących inkarnacjami Wisznu. Lecz tylko Rama został przeznaczony do wielkich czynów.
Wszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
Godawari Gondowie, miejsca sacrum, religia rzeki Gangi
Gondowie to lud pochodzenia drawidyjskiego, zamieszkujący rozległy obszar wokół miasta Nagpur, na wzgórzach wzdłuż górnego biegu Narmady i środkowego biegu Godawari, w górach Satpura i Windhja. Posługują się językiem gondi, należącym do języków drawidyjskich, zbliżonym do kannara, bardzo wcześnie przejęli hinduskie wierzenia i obyczaje.
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Nasik posiada jeszcze starsze poświadczenie lokacji — w Pandu Lena tuż obok miasta odkryto zespół 23 grot buddyjskich, z których najstarsze pochodzą z I wieku p.n.e., a ostatnie z VIII n.e. Kropla amrity spadła do rzeki Godawari, jednej z najświętszych rzek Dekanu.
[...]
Nasik posiada jeszcze starsze poświadczenie lokacji — w Pandu Lena tuż obok miasta odkryto zespół 23 grot buddyjskich, z których najstarsze pochodzą z I wieku p.n.e., a ostatnie z VIII n.e. Kropla amrity spadła do rzeki Godawari, jednej z najświętszych rzek Dekanu.
Trzecia w Nasik, nad świętą rzeką Godawari, w środkowych Indiach.
Hugli Anglicy w Indiach
W pierwszej połowie XVIII wieku zyski handlowe Kompanii ustępowały zyskom stowarzyszeń kupców arabskich, ale ponieważ jej zwierzchność zaczęła ogarniać wnętrze kraju, a nie tylko wybrzeża, zaczęła też przejmować wszelkimi sposobami dostawców, na których dotychczas nie miała wpływu, gdyż dostawy pozostawały w rękach kupców indyjskich, a źródła dostaw były jej niekiedy całkowicie nieznane i znajdowały się daleko od portów. Kupcy angielscy zaczęli przejmować lokalny handel cukrem, betelem, opium i solą. Europa płaciła srebrem, gdyż jeśli chodzi o towary nie miała wiele do zaproponowania Indiom, a Anglicy srebra nie mieli, więc musieli stosować inne manewry. Indie należały do największych na świecie producentów bawełny i jedwabiu, głównie na Wybrzeżu Koromandel. Handel bawełną i jedwabiem przyniósł prawdziwe bogactwo Kompanii. Największe sukcesy handlowe można było osiągnąć także w Bengalu — zakłady włókiennicze były rozlokowane nad całą rzeką Gangą, co pozwalało spławiać bawełnę z Delhi, Luknau, Allahabadu, Waranasi i Patny, wzdłuż rzeki Hugli aż do Fortu William w Bengalu.
Indus Anglicy w Indiach, Arjowie, Babur, Brahma i Saraswati, daty, Drawidowie, India, języki, joga, kraj Czolów, Kriszna i Radha, las indyjski, Mahabharata, miejsca sacrum, mieszkańcy, pariasi, Partition 1947, religia rzeki Gangi, Romowie, warna, Wedy
Stworzona przez Anglików Archeological Survey of India, którego pierwszym dyrektorem był Aleksander Cunningham, rozpoczęła badania nad dawną sztuką i numizmatyką indyjską. W Europie Indie zaczynają zadziwiać, nie tyle naturalną egzotyką, co starożytną historią i w pełni ukształtowanym systemem filozoficznym; Arthur Schopenhauer uznał Bhagawadgitę za najwspanialszy owoc filozoficznej myśli nie tylko indyjskiej, lecz światowej. Jednak ówczesne odkrycia doprowadziły do ukształtowania się mitu aryjskiego, zgodnie z którym Indie miały zawdzięczać rozwój swej wysokiej cywilizacji wyłącznie przybyciu tam plemion indoeuropejskich. W XIX wieku uważano, że cywilizacja indyjska ma co najwyżej 3500 lat, trzeba było późniejszych odkryć, by zrozumieć, że poprzedziła ją cywilizacja doliny Indusu, która zostawiła głębokie ślady w cywilizacji drawidyjskiej, do dziś żywej w południowych Indiach, i że prahistoria subkontynentu sięga 6000 lat. Do Indii zaczęli napływać z Wysp Brytyjskich prawdziwi koneserzy cywilizacji indyjskiej, rozpoczynający poważne studia i badania historyczno-archeologiczne.
Kolebką Indoeuropejczyków (jeśli mieli wspólną kolebkę?) były rejony położone na północ od Morza Czarnego, między Karpatami i Kaukazem oraz między Morzem Kaspijskim i Morzem Aralskim. Wspólne słownictwo wskazuje, że hodowali bydło, świnie i owce, znali konia dzikiego i oswojonego, trochę uprawiali ziemię. Doceniali znaczenie produktów rolnych, ale głównie rozwijali gospodarkę pasterską. Patriarchalna struktura rodziny, koczownictwo, nastawienie na grabieże i podboje — oto charakterystyczne cechy społeczeństw indoeuropejskich. Wtargnięcie ich na arenę historii upamiętniają straszliwe zniszczenia. Między 2300 a 1900 p.n.e. w Grecji i Azji Mniejszej spalili i splądrowali wiele miast, między innymi Troję, oraz ponad trzysta miast i wsi Anatolii. Irańczycy z Persji nie poddali się tym ludom o jasnym kolorze skóry, ale Grecja z jej wyspami zostały podbite. Do Indii północno-zachodnich zaczęli przenikać na początku drugiego tysiąclecia p.n.e. Cztery lub pięć wieków później zajmowali rejon Siedmiu Rzek, to jest dorzecze górnego Indusu i zmierzali ku Nizinie Gangestańskiej. Tak ostatecznie dokonał się proces indoeuropeizacji Indii, Półwyspu Italskiego, Półwyspu Bałkańskiego, regionów karpacko-dunajskich oraz terenów Europy środkowej, zachodniej i północnej od Wisły i Morza Bałtyckiego aż po Atlantyk.
[...]
Cywilizacja doliny Indusu powstała w tym samym czasie, co cywilizacje starożytnej Mezopotamii i Egiptu. Miasta Harappa i Mohendżo Daro, oddalone od siebie o 640 km, leżały nad rzeką Indus, która dziś płynie przez pustynne już rejony Pakistanu nieco innym korytem. W tamtych czasach były to tereny dobrze nawodnione, nazywane rejonem Siedmiu Rzek. Miasta miały regularnie rozplanowane ulice ze znakomitą siecią kanalizacji i imponującym systemem usuwania nieczystości. Domy z cegły mułowej, umieszczone szeregowo, były obszerne i wygodne, a największym pomieszczeniem były łazienki z bieżącą wodą, basenem i sauną — wszystko to świadczy o wysokim poziomie technologicznym tej na wskroś miejskiej cywilizacji. Osiągnięcia sanitarno-portowe mogą rywalizować z tym, co wybudowali później Rzymianie — wielka łaźnia w Mohendżo Daro miała 83 m2 powierzchni, imponujących rozmiarów był dok dla statków w Lothal. Cywilizacja ta była „surowa, śmiała i niestandardowa”, ale nie militarna, gdyż nie znaleziono żadnej broni. Ogromne spichlerze ulokowane w centrum miasta spełniały zapewne funkcję banków. Według brytyjskich archeologów, zabytki te są częścią największego „eksperymentu politycznego przed powstaniem imperium rzymskiego”.
[...]
Przyczyna upadku cywilizacji Indusu pozostaje zagadką.
[...]
W jednym z hymnów wedyjskich mówi się, że cztery stany społeczne zwane warnami powstały z różnych części ciała złożonego w ofierze Praczłowieka — Pana Stworzeń. Z jego ust narodzili się bramini, z jego ramion — ksiatrijowie, z lędźwi — wajsiowie i ze stóp — siudrowie. Uważa się nadal, że to Indoeuropejczycy, którzy nad Indusem przyjęli imię Arya, zbudowali w północnych Indiach system warnowy. Ale pozostaje niejasne, czy ten podział został rzeczywiście przyniesiony przez nich, czy tylko ugruntowali oni i opisali układ społeczny, który w Indiach istniał dużo wcześniej. Byłby to wtedy podział społeczny par excellence hindu, pochodzący znad rzeki Indus. Przemawia za tym fakt, że na południu wśród ludów drawidyjskich, dokąd dotarli Harappejczycy, a Indoeuropejczycy nawet nie doszli, system warnowy był osadzony równie mocno jak na północy.
[...]
Cywilizacja doliny Indusu powstała w tym samym czasie, co cywilizacje starożytnej Mezopotamii i Egiptu. Miasta Harappa i Mohendżo Daro, oddalone od siebie o 640 km, leżały nad rzeką Indus, która dziś płynie przez pustynne już rejony Pakistanu nieco innym korytem. W tamtych czasach były to tereny dobrze nawodnione, nazywane rejonem Siedmiu Rzek. Miasta miały regularnie rozplanowane ulice ze znakomitą siecią kanalizacji i imponującym systemem usuwania nieczystości. Domy z cegły mułowej, umieszczone szeregowo, były obszerne i wygodne, a największym pomieszczeniem były łazienki z bieżącą wodą, basenem i sauną — wszystko to świadczy o wysokim poziomie technologicznym tej na wskroś miejskiej cywilizacji. Osiągnięcia sanitarno-portowe mogą rywalizować z tym, co wybudowali później Rzymianie — wielka łaźnia w Mohendżo Daro miała 83 m2 powierzchni, imponujących rozmiarów był dok dla statków w Lothal. Cywilizacja ta była „surowa, śmiała i niestandardowa”, ale nie militarna, gdyż nie znaleziono żadnej broni. Ogromne spichlerze ulokowane w centrum miasta spełniały zapewne funkcję banków. Według brytyjskich archeologów, zabytki te są częścią największego „eksperymentu politycznego przed powstaniem imperium rzymskiego”.
[...]
Przyczyna upadku cywilizacji Indusu pozostaje zagadką.
[...]
W jednym z hymnów wedyjskich mówi się, że cztery stany społeczne zwane warnami powstały z różnych części ciała złożonego w ofierze Praczłowieka — Pana Stworzeń. Z jego ust narodzili się bramini, z jego ramion — ksiatrijowie, z lędźwi — wajsiowie i ze stóp — siudrowie. Uważa się nadal, że to Indoeuropejczycy, którzy nad Indusem przyjęli imię Arya, zbudowali w północnych Indiach system warnowy. Ale pozostaje niejasne, czy ten podział został rzeczywiście przyniesiony przez nich, czy tylko ugruntowali oni i opisali układ społeczny, który w Indiach istniał dużo wcześniej. Byłby to wtedy podział społeczny par excellence hindu, pochodzący znad rzeki Indus. Przemawia za tym fakt, że na południu wśród ludów drawidyjskich, dokąd dotarli Harappejczycy, a Indoeuropejczycy nawet nie doszli, system warnowy był osadzony równie mocno jak na północy.
W 1519 przekroczył Indus. 21 kwietnia 1526 roku, kiedy Słońce stało w znaku Strzelca, „na wysokości grotu lancy” 12 tysięcy nieuchwytnych kawalerzystów szarżujących na koniach arabskich rozgromiło pod Panipatem 100 tysięcy najmitów ostatniego sułtana Delhi, Ibrahima Lodi. Rozpoczyna się w Indiach panowanie rodu, który sam siebie nazwał dynastią Wielkich Mogołów.
Jej imieniem była nazwana starożytna rzeka, płynąca równolegle do Indusu, która zaginęła w wyniku trzęsienia ziemi, jak się uważa około 2000 p.n.e. To nad tą rzeką riszi usłyszeli tekst Rigwedy i inne utwory śruti.
10 000 lat temu mówiono językami drawidyjskimi nad rzeką Indus.
[...]
Doliny Indusurozwój cywilizacji Doliny Indusu, zwanej też harappejską, z 70 wielkimi państwami-miastami, w tym Harappą, Mohendżo Daro i portem Lothal
[...]
pierwsi Arjowie przekraczają rzekę Indus i podążają w kierunku Indii wschodnich
[...]
Aleksander Wielki po podboju imperium perskiego przybywa nad Indus mając pod swą komendą 25-30 tysięcy ludzi, zdobywa Baktrię i tworzy trzy nowe satrapie, ale wycofuje się do Macedonii, gdzie umiera w 323; w parę lat po przetoczeniu się Greków nie zostaje po nich żaden ślad, ale fakt pozostaje faktem, że pierwszymi najeźdźcami z zewnątrz byli właśnie oni
[...]
Doliny Indusurozwój cywilizacji Doliny Indusu, zwanej też harappejską, z 70 wielkimi państwami-miastami, w tym Harappą, Mohendżo Daro i portem Lothal
[...]
pierwsi Arjowie przekraczają rzekę Indus i podążają w kierunku Indii wschodnich
[...]
Aleksander Wielki po podboju imperium perskiego przybywa nad Indus mając pod swą komendą 25-30 tysięcy ludzi, zdobywa Baktrię i tworzy trzy nowe satrapie, ale wycofuje się do Macedonii, gdzie umiera w 323; w parę lat po przetoczeniu się Greków nie zostaje po nich żaden ślad, ale fakt pozostaje faktem, że pierwszymi najeźdźcami z zewnątrz byli właśnie oni
Wszystko wskazuje na to, że Drawidowie są bezpośrednimi spadkobiercami Harappejczyków, budowniczych cywilizacji Doliny Indusu, którzy byli ludźmi typu śródziemnomorskiego — szczupłymi, o długich głowach i wąskich nosach; typ ten spotykamy na całym terenie starożytnego Środkowego Wschodu i w Egipcie; stanowi on też ważny składnik dzisiejszej ludności Indii. Drugim elementem był typ protoaustraloidalny, o płaskim nosie i grubych wargach, spokrewniony z tubylczą ludnością Australii…
[...]
A.L. Basham, Indie, str.39
[...]
Pojawiła się też „teoria afrykańska”, sformułowana w latach 60. poprzedniego wieku przez Senegalczyka wykształconego we Francji, Cheikh Anta Diopy, który twierdził, że Drawidowie są z pochodzenia Afrykanami — Il est, en effet, incontestable que les Dravidiens partagent le meme sang noir avec leurs freres d'Afrique et la diaspora. Rzeczywiście, są wśród nich ludzie o czarnej lub bardzo ciemnej skórze, choć bez cech negroidalnych, o czarnych, prostych i mocnych włosach, choć nie kręconych. Jednak ta teoria nie zaprzecza poprzedniej, gdyż duża część budowniczych cywilizacji doliny Indusu musiała pochodzić z północno-wschodniej Afryki, głównie z Nubii, niezwykle zamożnej w czasach starożytnych dzięki swym kopalniom złota (okres Kerma 3100-2800 p.n.e.). W późniejszych latach Nubijczycy stali się quasi niewolnikami, ale od faraonów począwszy aż po władców perskich włącznie, byli doceniani jako żołnierze (Kserkses miał ich podobno 100 tysięcy). Za czasów Wielkich Mogołów nubijskie dziewczęta uważano za najpiękniejsze i masowo sprowadzano je do haremów; nawet Anglicy korzystali z dawnej tradycji — Nubijka była najdroższą kobietą do kupienia w domu publicznym. Komponent rasy czarnej pozostaje na południu Indii bardzo wysoki.
[...]
Stanowiska archeologiczne badające miasta doliny Indusu zamknięto wskutek wybuchu II wojny światowej, a później nie zostały otwarte z powodu przejęcia tego regionu przez Pakistan w 1947 roku. Rząd Pakistanu nie wyrażał przez długi czas zgody na uruchomienie stanowisk. Dopiero w latach 60., pod wpływem nacisków międzynarodowych, zwłaszcza angielskich, uczeni indyjscy mogli dalej poprowadzić badania nad początkiem swojej cywilizacji, gdyż nie ma wątpliwości, iż była ona na wskroś indyjska. Wiele skarbów bezpowrotnie przepadło — Pakistańczycy przeprowadzali próby nuklearne na pustyni Thar, a wcześniej, w XIX wieku, wykorzystali potężne bloki kamienne z portu Lothal do budowy podkładów dla linii kolejowej Lahore-Multan. Dzisiejsze odkrycia zbulwersowały naszą wiedzę o rzekomym prymacie cywilizacji indoeuropejskiej nad indyjską. Odkryto ogromną ilość stanowisk na terenie dzisiejszych Indii (około 2 tysiące) na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie i w Zatoce Kambajskiej, wprawdzie znacznie uboższych, ale świadczących o jej wielkim zasięgu. W Radżastanie, na północ od Bikaneru, odsłonięto spod piasków pustyni Kalibangan, najstarsze miasto harappejskie położone na terenie Indii. Podczas wykopalisk (1961-1969), odsłoniły się ślady uprawiania ziemi drewnianym pługiem, datowane na 3000 p.n.e. i świadczące o wysokiej kulturze rolniczej. Znaleziono też śliczny gliniany gwizdek w kształcie odlatującego ptaka.
[...]
Dziś wiadomo, że przyczyną upadku cywilizacji harappejskiej była seria kataklizmów wywołanych przez ruchy tektoniczne, które doprowadziły do trwałych zmian geologicznych między 2500 a 2000 p.n.e. Nastąpiła prawdopodobnie ucieczka wód oraz wysuszanie rzek, a region powoli zamieniał się w pustynię (dziś Thar). Przede wszystkim zniknęła z powierzchni ziemi rzeka Saraswati, płynąca równolegle do Indusu, po jego wschodniej stronie. Rzeka była główną arterią, osią, kręgosłupem całego obszaru, a jej dopływy i sztuczne kanały — systemem nerwowym. Jej zniknięcie musiało oznaczać katastrofę dla ludności około tysiąca większych i mniejszych miast rozlokowanych wzdłuż brzegów. Mohendżo Daro przestało istnieć już około roku 2100 p.n.e. Nieco dłużej przetrwały, być może, miasta rozmieszczone nad Indusem, ale było ich niewiele ponad pięćdziesiąt i musiały odczuć skutki ekonomicznego załamania systemu. Nie wiemy jakie nazwy nosiły te miasta, ani jak mieszkańcy nazywali samych siebie. Rigweda wspomina wiele indyjskich rzek, jak Gangę i Indus, jednak wyraźnie podkreśla piękno rzeki Saraswati.
[...]
Ale najciekawsze badania dotyczą religii harappejskiej, którą niegdyś uważano za bezpowrotnie zaginioną. Niektórzy utrzymują, że w niczym nie odbiegała od dzisiejszych religii hindu, i że niemal w całości, choć w innym kształcie, przetrwała w religiach, obyczajach i wierzeniach drawidyjskiego południa. A co więcej, utworzyła kanony religijne, które znalazły się we wszystkich religiach naszego świata. Około szóstego tysiąclecia przed naszą erą rozwinęły się kulty śiwaicko-dionizyjskie, dając podwaliny pod wielką cywilizację indo-śródziemnomorską, do której należały Sumer, Kreta i starożytny Egipt oraz miasta Indusu. Ta potężna formacja musiała komunikować się wzajemnie we wszystkich kierunkach, ale uważa się, że substrat znad Indusu był dominujący.
[...]
A.L. Basham, Indie, str.39
[...]
Pojawiła się też „teoria afrykańska”, sformułowana w latach 60. poprzedniego wieku przez Senegalczyka wykształconego we Francji, Cheikh Anta Diopy, który twierdził, że Drawidowie są z pochodzenia Afrykanami — Il est, en effet, incontestable que les Dravidiens partagent le meme sang noir avec leurs freres d'Afrique et la diaspora. Rzeczywiście, są wśród nich ludzie o czarnej lub bardzo ciemnej skórze, choć bez cech negroidalnych, o czarnych, prostych i mocnych włosach, choć nie kręconych. Jednak ta teoria nie zaprzecza poprzedniej, gdyż duża część budowniczych cywilizacji doliny Indusu musiała pochodzić z północno-wschodniej Afryki, głównie z Nubii, niezwykle zamożnej w czasach starożytnych dzięki swym kopalniom złota (okres Kerma 3100-2800 p.n.e.). W późniejszych latach Nubijczycy stali się quasi niewolnikami, ale od faraonów począwszy aż po władców perskich włącznie, byli doceniani jako żołnierze (Kserkses miał ich podobno 100 tysięcy). Za czasów Wielkich Mogołów nubijskie dziewczęta uważano za najpiękniejsze i masowo sprowadzano je do haremów; nawet Anglicy korzystali z dawnej tradycji — Nubijka była najdroższą kobietą do kupienia w domu publicznym. Komponent rasy czarnej pozostaje na południu Indii bardzo wysoki.
[...]
Stanowiska archeologiczne badające miasta doliny Indusu zamknięto wskutek wybuchu II wojny światowej, a później nie zostały otwarte z powodu przejęcia tego regionu przez Pakistan w 1947 roku. Rząd Pakistanu nie wyrażał przez długi czas zgody na uruchomienie stanowisk. Dopiero w latach 60., pod wpływem nacisków międzynarodowych, zwłaszcza angielskich, uczeni indyjscy mogli dalej poprowadzić badania nad początkiem swojej cywilizacji, gdyż nie ma wątpliwości, iż była ona na wskroś indyjska. Wiele skarbów bezpowrotnie przepadło — Pakistańczycy przeprowadzali próby nuklearne na pustyni Thar, a wcześniej, w XIX wieku, wykorzystali potężne bloki kamienne z portu Lothal do budowy podkładów dla linii kolejowej Lahore-Multan. Dzisiejsze odkrycia zbulwersowały naszą wiedzę o rzekomym prymacie cywilizacji indoeuropejskiej nad indyjską. Odkryto ogromną ilość stanowisk na terenie dzisiejszych Indii (około 2 tysiące) na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie i w Zatoce Kambajskiej, wprawdzie znacznie uboższych, ale świadczących o jej wielkim zasięgu. W Radżastanie, na północ od Bikaneru, odsłonięto spod piasków pustyni Kalibangan, najstarsze miasto harappejskie położone na terenie Indii. Podczas wykopalisk (1961-1969), odsłoniły się ślady uprawiania ziemi drewnianym pługiem, datowane na 3000 p.n.e. i świadczące o wysokiej kulturze rolniczej. Znaleziono też śliczny gliniany gwizdek w kształcie odlatującego ptaka.
[...]
Dziś wiadomo, że przyczyną upadku cywilizacji harappejskiej była seria kataklizmów wywołanych przez ruchy tektoniczne, które doprowadziły do trwałych zmian geologicznych między 2500 a 2000 p.n.e. Nastąpiła prawdopodobnie ucieczka wód oraz wysuszanie rzek, a region powoli zamieniał się w pustynię (dziś Thar). Przede wszystkim zniknęła z powierzchni ziemi rzeka Saraswati, płynąca równolegle do Indusu, po jego wschodniej stronie. Rzeka była główną arterią, osią, kręgosłupem całego obszaru, a jej dopływy i sztuczne kanały — systemem nerwowym. Jej zniknięcie musiało oznaczać katastrofę dla ludności około tysiąca większych i mniejszych miast rozlokowanych wzdłuż brzegów. Mohendżo Daro przestało istnieć już około roku 2100 p.n.e. Nieco dłużej przetrwały, być może, miasta rozmieszczone nad Indusem, ale było ich niewiele ponad pięćdziesiąt i musiały odczuć skutki ekonomicznego załamania systemu. Nie wiemy jakie nazwy nosiły te miasta, ani jak mieszkańcy nazywali samych siebie. Rigweda wspomina wiele indyjskich rzek, jak Gangę i Indus, jednak wyraźnie podkreśla piękno rzeki Saraswati.
[...]
Ale najciekawsze badania dotyczą religii harappejskiej, którą niegdyś uważano za bezpowrotnie zaginioną. Niektórzy utrzymują, że w niczym nie odbiegała od dzisiejszych religii hindu, i że niemal w całości, choć w innym kształcie, przetrwała w religiach, obyczajach i wierzeniach drawidyjskiego południa. A co więcej, utworzyła kanony religijne, które znalazły się we wszystkich religiach naszego świata. Około szóstego tysiąclecia przed naszą erą rozwinęły się kulty śiwaicko-dionizyjskie, dając podwaliny pod wielką cywilizację indo-śródziemnomorską, do której należały Sumer, Kreta i starożytny Egipt oraz miasta Indusu. Ta potężna formacja musiała komunikować się wzajemnie we wszystkich kierunkach, ale uważa się, że substrat znad Indusu był dominujący.
Rzeka Ganga jest matką Indii, a (utraconym) ojcem — rzeka Indus, dziś — w Pakistanie.
[...]
Najstarsza nazwa rzeki Indus to Sindhu, z indoaryjskiego słowa morze, a kraina w jej dorzeczu — to pradawny i dzisiejszy Sind.
[...]
Persowie wymawiali nazwę ziem w dolinie Indusu — hind, a ich mieszkańców nazywali — hindu.
[...]
Do greki, a następnie łaciny przedostała się nazwa India jako geograficzny desygnat wszystkich nieznanych obszarów położonych za rzeką Indus.
[...]
Najstarsza nazwa rzeki Indus to Sindhu, z indoaryjskiego słowa morze, a kraina w jej dorzeczu — to pradawny i dzisiejszy Sind.
[...]
Persowie wymawiali nazwę ziem w dolinie Indusu — hind, a ich mieszkańców nazywali — hindu.
[...]
Do greki, a następnie łaciny przedostała się nazwa India jako geograficzny desygnat wszystkich nieznanych obszarów położonych za rzeką Indus.
Trzy wielkie cywilizacje powstały u zarania dziejów w dolinach życiodajnych rzek — egipska nad Nilem, sumeryjska nad Tygrysem i Eufratem, drawidyjska nad Indusem. Po Egipcjanach, Sumerowie stworzyli około 3500 p.n.e. pismo klinowe, najstarszą odmianę pisma na Bliskim Wschodzie. Język elamicki, powstały w cieniu wielkiego wynalazku sumeryjskiego, również był zapisywany pismem klinowym. Drawidowie opracowali trzecie pismo około 3300 p.n.e., na tysiąc pięćset lat przed przybyciem pierwszych Arjów, którzy niewiarygodnie późno (dlaczego?) zastosowali devanagari do zapisu sanskrytu. Choć pismo piktograficzne znad Indusu nie zostało odczytane, to jednak wiadomo, że było samorodne, bez żadnych wpływów ościennych (dlatego nie można go odczytać). Języki sumeryjskie i drawidyjskie należą do aglutacyjnych, podobnie jak języki czarnej Afryki.
[...]
Dziś wiadomo, że osiedleni nad Indusem Drawidowie, którzy stworzyli cywilizację harappejską, nie zostali zaatakowani i podbici przez napływające z Kaukazu i Azji Centralnej ludy aryjskie, lecz już znacznie wcześniej przemieścili się na Nizinę Hindustańską i na południe Indii, uciekając po kataklizmach jakie nawiedziły regiony Indusu — trzęsienia ziemi doprowadziły do przemieszczenia i zaginięcia wielu rzek. Pozostaje tajemnicą dlaczego nad Gangą nie odnaleziono ani śladu drawidyjskiego pisma piktograficznego? Dlaczego Drawidowie nie zabrali ze sobą największego, jak nam się wydaje, wynalazku cywilizacji — pisma?
[...]
W długim procesie asymilacji rozmaitych czynników spotykanych po drodze, Drawidowie utworzyli specyficzną grupę ludnościową i językową, której poświadczona historycznie żywotność trwa nieprzerwanie od wieków do dziś. Jednak nie udało się odczytać glinianych tabliczek znad Indusu i język cywilizacji harappejskiej pozostaje nieznany.
[...]
Język brahui, którym posługują się społeczności (około 2 miliony osób) zamieszkałe w centralnym Beludżystanie (zachodni Pakistan) oraz w Afganistanie i Iranie (200 tysięcy) jest na razie jedynym niezbitym dowodem potwierdzającym tezę, że języki drawidyjskie pochodzą znad Indusu. I co za tym idzie, że Drawidowie są niekwestionowanymi spadkobiercami budowniczych tej cywilizacji.
[...]
Niektórzy uważają, że pismo brahmi zostało opracowane nad Indusem i nie jest pochodzenia semickiego.
[...]
Arjowie nie przynieśli ze sobą pisma, a jeśli w ogóle spotkali się z pismem harappejskim nad Indusem, to nie wykazali żadnego zainteresowania. Być może uznali znaki piktograficzne za nic nie znaczące gryzmoły lub tajemnicze rysunki, a do pisma jako takiego odczuwali pogardę. Ukołysani prozodią swojej mowy i zachwyceni jej możliwościami mnemotechnicznymi, tworzyli pieśni i hymny tylko ustnie i przekazywali je następnym pokoleniom udoskonalając sposoby zapamiętywania. Tylko pojawia się tu jedno pytanie: czy to oni skomponowali cztery zbiory hymnów wedyjskich, czy tylko je usłyszeli od poetów znad Indusu?
[...]
Brak potrzeby zapisu był zdaje się podyktowany wiarą w jakieś niezwykłe pochodzenie tych hymnów, które zostały przez nich nazwane śruti, czyli objawione, usłyszane. Dziś wiadomo, że Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e., a więc w czasach na długo poprzedzających przybycie plemion indoeuropejskich. Może właśnie niezwykłość tych hymnów, już wtedy odczuwanych jako archaiczne, kazała nazwać je śruti. Co także od razu miało oznaczać, że owe hymny są „tylko dla wtajemniczonych”, „nie dla wszystkich”. Ustna tradycja zawsze podkreślała, że Wedy zostały objawione wieszczom-poetom, riszi, nad rzeką Saraswati. Ale wtedy, kiedy Arjowie przybyli nad Indus, rzeka Saraswati już nie istniała — pochłonęły ją piaski pustyni Thar w wyniku potężnej katastrofy sejsmograficznej, która doprowadziła do wyludnienia około 1000 siedzib ludzkich, rozlokowanych nad tą rzeką (nad Indusem było ich tylko około 50). Arjowie powtarzali usłyszane hymny wedyjskie i utrwalali je aż do formy skamieniałej języka, w jakim były przez setki lat powtarzane, języka wedyjskiego, najstarszej postaci staroindyjskiego, mówionego do V wieku p.n.e.
[...]
Sanskryt jako język mówiony został opisany i skodyfikowany w doskonałej gramatyce, której autorem był pochodzący znad Indusu Panini, żyjący prawdopodobnie w IV wieku p.n.e. Jego gramatyka sanskrytu składa się z 4 tysięcy sutr przeznaczonych do przyswojenia pamięciowego. Od tego momentu sanskryt przestał ewoluować i stał się językiem ezoterycznym, zachowawczym i ostatecznie archaicznym. Jedynie bramini, jak zwykle, uchronili go przed całkowitym zapomnieniem.
[...]
Pismo zostało ponownie wprowadzone do Indii dopiero w VI wieku p.n.e., przeszło tysiąc lat po przybyciu Arjów nad Indus. Władca perski Dariusz I zdobywszy dolinę Indusu i założywszy Satrapię perską, zastosował pismo aramejskie dla użytku kupców w celach handlowych (wprowadził też pieniądz w monetach). Z tego pisma wyłonił się alfabetyczno-sylabiczny system brahmi, używany do VI wieku, od którego wywodzą się wszystkie alfabety indyjskie (również drawidyjskie). Najstarszym pomnikiem alfabetu brahmi są inskrypcje cesarza Asioki, który użył go do zapisu swoich edyktów na kolumnach i jest pewne, że to on nakazał fachowe opracowanie pisma.
[...]
Dziś wiadomo, że osiedleni nad Indusem Drawidowie, którzy stworzyli cywilizację harappejską, nie zostali zaatakowani i podbici przez napływające z Kaukazu i Azji Centralnej ludy aryjskie, lecz już znacznie wcześniej przemieścili się na Nizinę Hindustańską i na południe Indii, uciekając po kataklizmach jakie nawiedziły regiony Indusu — trzęsienia ziemi doprowadziły do przemieszczenia i zaginięcia wielu rzek. Pozostaje tajemnicą dlaczego nad Gangą nie odnaleziono ani śladu drawidyjskiego pisma piktograficznego? Dlaczego Drawidowie nie zabrali ze sobą największego, jak nam się wydaje, wynalazku cywilizacji — pisma?
[...]
W długim procesie asymilacji rozmaitych czynników spotykanych po drodze, Drawidowie utworzyli specyficzną grupę ludnościową i językową, której poświadczona historycznie żywotność trwa nieprzerwanie od wieków do dziś. Jednak nie udało się odczytać glinianych tabliczek znad Indusu i język cywilizacji harappejskiej pozostaje nieznany.
[...]
Język brahui, którym posługują się społeczności (około 2 miliony osób) zamieszkałe w centralnym Beludżystanie (zachodni Pakistan) oraz w Afganistanie i Iranie (200 tysięcy) jest na razie jedynym niezbitym dowodem potwierdzającym tezę, że języki drawidyjskie pochodzą znad Indusu. I co za tym idzie, że Drawidowie są niekwestionowanymi spadkobiercami budowniczych tej cywilizacji.
[...]
Niektórzy uważają, że pismo brahmi zostało opracowane nad Indusem i nie jest pochodzenia semickiego.
[...]
Arjowie nie przynieśli ze sobą pisma, a jeśli w ogóle spotkali się z pismem harappejskim nad Indusem, to nie wykazali żadnego zainteresowania. Być może uznali znaki piktograficzne za nic nie znaczące gryzmoły lub tajemnicze rysunki, a do pisma jako takiego odczuwali pogardę. Ukołysani prozodią swojej mowy i zachwyceni jej możliwościami mnemotechnicznymi, tworzyli pieśni i hymny tylko ustnie i przekazywali je następnym pokoleniom udoskonalając sposoby zapamiętywania. Tylko pojawia się tu jedno pytanie: czy to oni skomponowali cztery zbiory hymnów wedyjskich, czy tylko je usłyszeli od poetów znad Indusu?
[...]
Brak potrzeby zapisu był zdaje się podyktowany wiarą w jakieś niezwykłe pochodzenie tych hymnów, które zostały przez nich nazwane śruti, czyli objawione, usłyszane. Dziś wiadomo, że Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e., a więc w czasach na długo poprzedzających przybycie plemion indoeuropejskich. Może właśnie niezwykłość tych hymnów, już wtedy odczuwanych jako archaiczne, kazała nazwać je śruti. Co także od razu miało oznaczać, że owe hymny są „tylko dla wtajemniczonych”, „nie dla wszystkich”. Ustna tradycja zawsze podkreślała, że Wedy zostały objawione wieszczom-poetom, riszi, nad rzeką Saraswati. Ale wtedy, kiedy Arjowie przybyli nad Indus, rzeka Saraswati już nie istniała — pochłonęły ją piaski pustyni Thar w wyniku potężnej katastrofy sejsmograficznej, która doprowadziła do wyludnienia około 1000 siedzib ludzkich, rozlokowanych nad tą rzeką (nad Indusem było ich tylko około 50). Arjowie powtarzali usłyszane hymny wedyjskie i utrwalali je aż do formy skamieniałej języka, w jakim były przez setki lat powtarzane, języka wedyjskiego, najstarszej postaci staroindyjskiego, mówionego do V wieku p.n.e.
[...]
Sanskryt jako język mówiony został opisany i skodyfikowany w doskonałej gramatyce, której autorem był pochodzący znad Indusu Panini, żyjący prawdopodobnie w IV wieku p.n.e. Jego gramatyka sanskrytu składa się z 4 tysięcy sutr przeznaczonych do przyswojenia pamięciowego. Od tego momentu sanskryt przestał ewoluować i stał się językiem ezoterycznym, zachowawczym i ostatecznie archaicznym. Jedynie bramini, jak zwykle, uchronili go przed całkowitym zapomnieniem.
[...]
Pismo zostało ponownie wprowadzone do Indii dopiero w VI wieku p.n.e., przeszło tysiąc lat po przybyciu Arjów nad Indus. Władca perski Dariusz I zdobywszy dolinę Indusu i założywszy Satrapię perską, zastosował pismo aramejskie dla użytku kupców w celach handlowych (wprowadził też pieniądz w monetach). Z tego pisma wyłonił się alfabetyczno-sylabiczny system brahmi, używany do VI wieku, od którego wywodzą się wszystkie alfabety indyjskie (również drawidyjskie). Najstarszym pomnikiem alfabetu brahmi są inskrypcje cesarza Asioki, który użył go do zapisu swoich edyktów na kolumnach i jest pewne, że to on nakazał fachowe opracowanie pisma.
Na pieczęciach znalezionych w dolinie Indusu, pochodzących sprzed około 4 000 lat, widnieją postacie mędrców siedzących w pozycji jogi.
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
[...]
Najpotężniejszym władcą był Radżaradża, Król Królów (985-1014), a jego największym dziełem — świątynia w Tandżawur. Ofiarował jej ćwierć tony złota i tyleż srebra, niezliczone klejnoty oraz posiadłości ziemskie. Zatrudnił setki braminów i tysiące rzemieślników, którzy sprawiali, że pieniądz był w ciągłym obiegu. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, kiedyś pokrytej kutym złotem. Tandżawur był miastem nauki, więc cała ówczesna wiedza astrologiczna, matematyczna i geometryczna została zawarta w świątyni — zachowane są proporcje wszystkich linii wysokości w stosunku do szerokości i kanony hinduskich liczb świętych, z których najważniejsza jest liczba 108, poświęcona Śiwie. Radżaradża zdobył Malabar i rynki arabskie, gdzie arabskie konie i broń wymieniano na przyprawy (gałka muszkatołowa robiła furorę jako środek podniecający). Spore zyski przyniosła wyprawa łupieżcza na Cejlon, który nieco później jako prowincja został włączony do państwa Czolów, nie mówiąc o zdobyczach syna władcy, Radżendry, który doszedł aż na płaskowyż Dekan, do Bidżapuru, plądrując cały kraj. Łupy z tej właśnie wyprawy pozwoliły na wzniesienie wspaniałej świątyni w Tandżawur w 1010 roku. Jeszcze większym wyczynem Radżendry była poprowadzona przez Orissę wyprawa nad rzekę Gangę, oddaloną od doliny Kaweri o 1500 kilometrów. Podbijani i brani w niewolę królowie mieli jakoby nieść na głowie dzbany ze świętą wodą przeznaczoną do nowej świątyni w Gangakondaczolapuram.
[...]
Najpotężniejszym władcą był Radżaradża, Król Królów (985-1014), a jego największym dziełem — świątynia w Tandżawur. Ofiarował jej ćwierć tony złota i tyleż srebra, niezliczone klejnoty oraz posiadłości ziemskie. Zatrudnił setki braminów i tysiące rzemieślników, którzy sprawiali, że pieniądz był w ciągłym obiegu. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, kiedyś pokrytej kutym złotem. Tandżawur był miastem nauki, więc cała ówczesna wiedza astrologiczna, matematyczna i geometryczna została zawarta w świątyni — zachowane są proporcje wszystkich linii wysokości w stosunku do szerokości i kanony hinduskich liczb świętych, z których najważniejsza jest liczba 108, poświęcona Śiwie. Radżaradża zdobył Malabar i rynki arabskie, gdzie arabskie konie i broń wymieniano na przyprawy (gałka muszkatołowa robiła furorę jako środek podniecający). Spore zyski przyniosła wyprawa łupieżcza na Cejlon, który nieco później jako prowincja został włączony do państwa Czolów, nie mówiąc o zdobyczach syna władcy, Radżendry, który doszedł aż na płaskowyż Dekan, do Bidżapuru, plądrując cały kraj. Łupy z tej właśnie wyprawy pozwoliły na wzniesienie wspaniałej świątyni w Tandżawur w 1010 roku. Jeszcze większym wyczynem Radżendry była poprowadzona przez Orissę wyprawa nad rzekę Gangę, oddaloną od doliny Kaweri o 1500 kilometrów. Podbijani i brani w niewolę królowie mieli jakoby nieść na głowie dzbany ze świętą wodą przeznaczoną do nowej świątyni w Gangakondaczolapuram.
Na jego przedaryjskie pochodzenie, oprócz koloru skóry, wskazuje wierność Śiwie i kult lingamu. W Bhagawadgicie objawia się jako Najwyższa Moc Boska i jako Boski Nauczyciel, który przekazuje indoeuropejskim wojownikom Naukę Jogi, należącą do najstarszej warstwy cywilizacyjnej Indii, przechowaną przez mędrców znad Indusu. Podczas tego długiego procesu wymiany kulturowej między spadkobiercami cywilizacji harappejskiej, a nowymi przybyszami, Kriszna nie został jednak włączony do panteonu wedyjskiego, mimo że zdetronizował Indrę, ale jego kult był niezwykle żywy wśród ludów rolniczych. Paradoksalnie później niż Rama, siódmy awatara Wisznu, dopiero w pierwszych wiekach naszej ery stał się jedną z najważniejszych Boskich Postaci hinduskiej sanatany dharmy, według której pojawił się na ziemi jako ósmy awatara Wisznu, przynosząc na ziemię ideę miłości w znaczeniu ahimsy i bhakti, niekrzywdzenia i bezwarunkowego, całkowitego oddania się bogu. Rama i Kriszna pojawili się na ziemi wśród ludzi, zadbali o potrzebę kontaktu ludzi z boskością, stali się bliscy i dlatego są najbardziej z wszystkich boskich postaci wielbieni, kochani i adorowani.
Według starożytnych tekstów hinduskich jesteśmy siódmą ludzkością żyjącą na Ziemi. Obecnie żyjemy w epoce Kali Yuga, czarnym wieku, którego świt nastał w 3606 p.n.e., a zmierzch przypada na rok 2442 roku n.e. W IV tysiącleciu p.n.e. w religii harappejskiej chroniono drzewa, uważając je za święte i trzymano pieczę nad źródłami wody, uważając je za święte. Drawidowie znad Indusu, a później plemiona indoeuropejskie, które weszły na subkontynent indyjski, wszyscy mieszkańcy i wszystkie religie otaczały opieką drzewa i źródła czystej wody. Bóg Brahma stworzył ze swej stopy rakszasy, obleśne i złośliwe potworki, czyniąc z nich strażników cennych pierwotnych wód Ziemi.
Według mitologii, Bharata był władcą jednego z wcześniejszych plemion indoeuropejskich, które dotarły do Indii, zatrzymały się na krótko nad Indusem, ale poszły dalej i osiedliły się nad Gangą w dorzeczu Doabu. Jego spadkobiercą był mityczny Kuru, władca ludu Kuru, który założył silne państwo o tej samej nazwie ze stolicą w Hastinapura, jedno z 16 mahajanapad, wielkich państw północnych i środkowych Indii, istniejących jeszcze w VI-V wieku p.n.e. Założona przez niego dynastia Kaurawa, wywodząca się z linii księżycowej Czandra, znalazła się w politycznym impasie, gdy władzę objął Pandu, co znaczy blady (prawdopodobnie z powodu bielactwa wynikłego z trądu).
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Prayag położony w świętym miejscu sangam, u zbiegu trzech rzek Jamuny, Gangi i mitycznej Saraswati, został założony w starożytności przez osadników znad Indusu. Święto Kumbha Mela odbywa się tu co najmniej od 644 roku; Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, odwiedzający Indie w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, odbywającej się tu za czasów króla Harszawardhana.
[...]
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
[...]
Tandżawur — świątynia Brihadeswara, wystawiona przez najpotężniejszego władcę Czolów, Radżaradżę (985-1014) około roku 1000. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, którą król kazał pokryć kutym złotem.
[...]
Prayag położony w świętym miejscu sangam, u zbiegu trzech rzek Jamuny, Gangi i mitycznej Saraswati, został założony w starożytności przez osadników znad Indusu. Święto Kumbha Mela odbywa się tu co najmniej od 644 roku; Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, odwiedzający Indie w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, odbywającej się tu za czasów króla Harszawardhana.
[...]
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
[...]
Tandżawur — świątynia Brihadeswara, wystawiona przez najpotężniejszego władcę Czolów, Radżaradżę (985-1014) około roku 1000. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, którą król kazał pokryć kutym złotem.
Pod koniec 4 tysiąclecia p.n.e. pojawiły się grupy migracyjne z Iranu, osiedlające się nad prawobrzeżnym Indusem — wysocy, postawni, o haczykowatym nosie i hardym spojrzeniu, do dziś stanowiący główną grupę ludności w Indiach północno-zachodnich. Po nich przybyły silne liczebnie grupy różnorodnych plemion indoaryjskich — Indoarjowie są wysocy, jasnoskórzy i długonosi, mieszkają na terenach między Kaszmirem i Radżputaną. Trudno dziś stwierdzić na pewno, czy Dasjowie, ciemnoskóra ludność tubylcza, jest tożsama z rasą drawidyjską. Drawidowie, prawdopodobnie autochtoni, mają skórę bardzo ciemną, hebanową, a nawet całkiem czarną, ale twarze bez rysów negroidalnych; są niscy i drobni, zamieszkują całe Indie południowe. Na pograniczu północno-wschodnim występują grupy mongoloidalne, przybyłe z Mongolii i Chin. Kolowie, Bhilowie i Mundowie to plemiona rodzime; są niskiego wzrostu, ciemnoskóre i wklęsłonose. Po Grekach nie zostało ani śladu (najwyżej na terenach dawnej Baktrii, czyli w dzisiejszym Pakistanie).
— nazwa nadana przez Indoeuropejczyków tubylczym plemionom z dolin Indusu i Gangi, być może starożytnym ludom drawidyjskim. Były to ludy ciemnoskóre, mówiące różnymi dialektami, mieszkające w umocnionych osadach Indii północno-zachodnich, prawdopodobnie dalecy spadkobiercy upadłej i zapominanej cywilizacji Harappy i Mohendżo Daro. W czasach wedyjskich byli traktowani jak słudzy-niewolnicy. Część z nich z całą pewnością uległa cywilizacji aryjskiej, wchodząc w skład warny siudrów, a część pozostała poza warnami, poza kastami. Mechanizmy regulujące wchodzenie do nowego, warnowego systemu społeczeństwa, pozostawanie poza czy też nagłe bycie wykluczonym z systemu warnowego nie są znane i pozostają największą tajemnicą. Należy założyć, że chodziło o przyjęcie zupełnie nowego systemu wartości, propagowanego przez braminów i spisanego w Wedach. Nie wiadomo, co decydowało i na jakiej zasadzie niektóre ludy korzystały z procesu regulacji życia społecznego przez aryjskich przybyszów, a inne — nie korzystały.
12 sierpnia 1947 roku Podział stał się faktem i na subkontynencie indyjskim powstały dwa niezależne, suwerenne państwa — okrojone Indie oraz Pakistan Zachodni i Pakistan Wschodni zarządzany surrealistycznie jako jeden kraj. Był to w gruncie rzeczy trójpodział — Indiom odcięto historyczną kolebkę hindusów, dorzecze rzeki Indus oraz brutalnie rozpołowiono i Pendżab i Bengal. Nikt na tym nie zyskał, raczej wszyscy stracili. Mimo to 15 sierpnia świętowano pierwszy dzień niepodległości.
Wprawdzie kolebką cywilizacji indyjskiej jest Indus i rzeki Pendżabu (Pięciorzecze), a Ganga zyskała na znaczeniu dopiero po przybyciu Arjów, to jednak pozostała do dziś najważniejszą rzeką północnych Indii. Jest szczególnie związana z mitologią boga Śiwy.
W Polsce pierwsze wzmianki o Cyganach pochodzą z 1419 roku. Nazwa wywodzi się z greki bizantyjskiej — Atsinganos znaczy ten, który nie dotyka lub jest nietykalny. Tak nazywano pewną grupę etniczną zajmującą się czarami. Jest to wyraźne nawiązanie do niedotykalnych, czyli starożytnych ludów znad Indusu, którzy po inwazji Arjów zostali poniżeni do roli sług.
Zorganizowanie systemu warn nie było wynikiem jednorazowego gwałtu najeźdźcy i narzucenia jedynej słusznej wizji społecznej, lecz fuzji kilku dobrze rozwiniętych kultur, dogadywania się zwycięzców i zwyciężonych oraz symbiozy wielu bardzo różnych elementów. Trwało 1000 lat przez okres nazwany później wedyjskim (od 1600 do 600 p.n.e.) i objęło tereny Pendżabu (dorzecza Indusu) i Niziny Hindustańskiej. Indoeuropejczyków było liczebnie niewielu, więc nie mogli oni liczyć ani na samowystarczalność, ani na supremację siły. Genialność tego systemu polegała na tym, że żadna z grup społecznych nie mogła stać się samowystarczalna, a każdy producent miał swego odbiorcę-konsumenta. System ten nie zakładał nierówności społecznej lecz komplementarność i współdziałanie, nie określał zawodu lepszego i gorszego, ani lepszej lub gorszej funkcji, uruchamiał wymianę dóbr (także pozamaterialnych), współtworzenie i koegzystencję.
[...]
Kiedy nieokrzesani nomadzi, Indoeuropejczycy, przybyli nad Indus, zetknęli się z ludnością o bardzo wysokiej kulturze materialnej, którzy byli spadkobiercami cywilizacji wielkich miast harappejskich. Byli rolnikami, a to co wytwarzali, miało już swoją historię i wyraźny sens. Wysoka była ich samoświadomość i wiedza o przeszłości. Ludności tej nie można było podbić i całkowicie podporządkować, można tylko było „ułożyć się”, dogadać, współpracować. W ten sposób siudrowie, ludność od niepamiętnych czasów osiadła nad Indusem, a później nad Gangą, zostali włączeni do systemu warn i utworzyli stan czwarty. Wieśniacy odgrywali i nadal odgrywają w Indiach bardzo ważną rolę — są depozytorami starożytnej kultury Mohendżo Daro. Dopiero z czasem, w miarę jak zaczęła rosnąć supremacja braminów (od 600 p.n.e.), znaczenie siudrów uległo degradacji.
[...]
Kiedy nieokrzesani nomadzi, Indoeuropejczycy, przybyli nad Indus, zetknęli się z ludnością o bardzo wysokiej kulturze materialnej, którzy byli spadkobiercami cywilizacji wielkich miast harappejskich. Byli rolnikami, a to co wytwarzali, miało już swoją historię i wyraźny sens. Wysoka była ich samoświadomość i wiedza o przeszłości. Ludności tej nie można było podbić i całkowicie podporządkować, można tylko było „ułożyć się”, dogadać, współpracować. W ten sposób siudrowie, ludność od niepamiętnych czasów osiadła nad Indusem, a później nad Gangą, zostali włączeni do systemu warn i utworzyli stan czwarty. Wieśniacy odgrywali i nadal odgrywają w Indiach bardzo ważną rolę — są depozytorami starożytnej kultury Mohendżo Daro. Dopiero z czasem, w miarę jak zaczęła rosnąć supremacja braminów (od 600 p.n.e.), znaczenie siudrów uległo degradacji.
Rigweda, Wiedza Hymnów, to zbiór modlitewnych mantr, którego początki układania w XIX wieku datowano na około 1500 p.n.e., a ukończenie na jakieś 1200 p.n.e. Nowsze badania nad tekstem oraz odkrycia pochodzące z wykopalisk nad Indusem, przesunęły bardziej wstecz datę ich powstania — między 1800 a 1500 p.n.e. Współczesne badania pieczęci sumeryjskich wskazują zaś, iż Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e. Jest najstarszym i najbardziej poważanym pomnikiem poezji wedyjskiej jaki przetrwał do naszych czasów.
Jamuna India, Kriszna i Radha, Mahabharata, Marathowie, miejsca sacrum, religia rzeki Gangi, samadhi, Stany Książęce Indii, świątynie w Kadżuraho, Tadż Mahal
Plemię Bharatów, jedno z najstarszych plemion indoeuropejskich, ulokowało się w środkowym biegu rzek Gangi i Jamuny, między Delhi a Mathurą, w krainie o nazwie Doab, Dwurzecze. Tu także, na równinie Kurukszetra, w IX wieku p.n.e. rozegrała się legendarna bitwa między starym, dawno osiadłym klanem Kaurawów, a nowo przybyłymi Indoeuropejczykami, klanem Pandawów, o której opowiada staroindyjski epos Mahabharata.
Kriszna urodził się w więzieniu, a gdy ojciec wziął go na ręce bramy więzienia otworzyły się za sprawą Wisznu i Wasudewa wyniósł dziecko, przeszedł przez wzburzone wody Jamuny i oddał opiekunce, która go wykarmiła. Kriszna jako dziecko był bardzo niesforny, a jego psoty w formie przypowieści są opowiadane wszystkim indyjskim dzieciom. Jaśoda z mężem Nandą, który był pasterzem krów mieszkała w Gokuli, zakątku krów, i Kriszna korzystał z niczym nie skrępowanej swobody w lesie Vrindavan. Jednak Jaśoda miała z nim mnóstwo kłopotów, na przykład nie pozwoliła mu wypić mleka, gdyż odstawiła je na masło, a Kriszna potajemnie wypił jednym haustem całe mleko. Kiedy Jaśoda znalazła pustą konew, przywołała Krisznę i kazała mu otworzyć buzię. Jaśoda zobaczyła we wnętrzu Kriszny cały świat i zrozumiała, że jest on bogiem.
[...]
Kamsa wysyłał rakszasy, karły i demony, złośliwe i złe duchy pod różnymi postaciami, by zabiły Krisznę. Putanę o piersiach pełnych zatrutego mleka, ale Kriszna wyssał z niej życie; trąbę powietrzną, która uniosła dziecko w powietrze, ale Kriszna rozbił tę rakszasę o skałę; gigantycznego kruka mającego go połknąć, ale Kriszna stał się tak gorący, że ptak musiał go wypuścić. W rzece Jamunie żył wąż zwany Kalija, który nie pozwalał kobietom czerpać wody, więc Kriszna zanurkował, wydobył potwora i stanąwszy na nim zmiażdżył go swym ciężarem, gdyż waga Kriszny to cały ciężar świata.
[...]
Kriszna opuścił brzegi Jamuny, Vrindavan i Mathurę i jako dorosły mężczyzna udał się ze swym klanem Jadawów do Gudżaratu, gdzie zbudował miasto Dwarkę i zamieszkał z żoną Rukmini. Zaprzyjaźnił się z braćmi Pandawami, ale najbardziej z Ardżuną i jej oddał za żonę swoją siostrę Subhadrę. Chciał pomóc Pandawom w wojnie z Kaurawami i przyjął funkcję woźnicy rydwanu Ardżuny. W przeddzień kataklizmu wojny otrzymał od Wisznu Najwyższą Moc Boskiej Energii i przekazał Wiedzę, objawienie nowego pojęcia Dharmy i trzech sposobów ujarzmienia namiętności, Jogę czynu, poznania i miłości.
[...]
Kamsa wysyłał rakszasy, karły i demony, złośliwe i złe duchy pod różnymi postaciami, by zabiły Krisznę. Putanę o piersiach pełnych zatrutego mleka, ale Kriszna wyssał z niej życie; trąbę powietrzną, która uniosła dziecko w powietrze, ale Kriszna rozbił tę rakszasę o skałę; gigantycznego kruka mającego go połknąć, ale Kriszna stał się tak gorący, że ptak musiał go wypuścić. W rzece Jamunie żył wąż zwany Kalija, który nie pozwalał kobietom czerpać wody, więc Kriszna zanurkował, wydobył potwora i stanąwszy na nim zmiażdżył go swym ciężarem, gdyż waga Kriszny to cały ciężar świata.
[...]
Kriszna opuścił brzegi Jamuny, Vrindavan i Mathurę i jako dorosły mężczyzna udał się ze swym klanem Jadawów do Gudżaratu, gdzie zbudował miasto Dwarkę i zamieszkał z żoną Rukmini. Zaprzyjaźnił się z braćmi Pandawami, ale najbardziej z Ardżuną i jej oddał za żonę swoją siostrę Subhadrę. Chciał pomóc Pandawom w wojnie z Kaurawami i przyjął funkcję woźnicy rydwanu Ardżuny. W przeddzień kataklizmu wojny otrzymał od Wisznu Najwyższą Moc Boskiej Energii i przekazał Wiedzę, objawienie nowego pojęcia Dharmy i trzech sposobów ujarzmienia namiętności, Jogę czynu, poznania i miłości.
Historycy spierają się czy bitwa między społecznością Kuru i Pandu istotnie rozegrała się. W forcie Purana Qila w Delhi odnaleziono w 1911 roku ślady wioski Indrapat sprzed co najmniej 3000 lat — Indrapraszta zbudowana przez pięciu braci Pandawów nie jest więc miejscem mitycznym, lecz historycznym. Odnaleziono też ślady Hastinapury, bezprawnie trzymanej przez klan Kaurawów. A święty obszar Kurukszetra między Jamuną i Gangą w Doabie, miejsce boju zwaśnionych rodów, gdzie za świętych, niczym nie skłóconych czasów wedyjskich wojownik Kuru przybywał składać ofiary, to dziś równina Panipat, w stanie Haryana. Niektóre wydarzenia mogły rozegrać się już około roku 2200 p.n.e., ale bitwa dopiero około 800 p.n.e. Powiadają, że autorem Mahabharaty był Wjasa, a pisarzem Ganeśa, który spisał to, co Wjasa podyktował.
Śiwadżi próbował nawiązać kontakty z Aurangzebem, gdy ten był gubernatorem Dekanu, nawet zaproponował przejście na służbę mogolską w zamian za uznanie go zwierzchnikiem Maharashtry. Aurangzeb nie wykazał zainteresowania propozycją, uważając marackiego przywódcę za osobę bez większych wpływów. Jako cesarz wysłał jednak ekspedycję wojskową pod dowództwem swego wuja Szaisty Chana, brata cesarzowej Mumtaz, by uspokoić zapędy Marathów. W 1663 roku Śiwadżi przeprowadził śmiały nocny atak (nigdy nie prowadzono operacji wojskowych w nocy, gdyż noc należała do sił demonicznych) na oddziały mogolskie i odniósł wspaniałe zwycięstwo. Zginął wtedy syn Szaisty Chana i wielu wyższych dowódców. Legenda przypisuje mu nocne wtargnięcie do sypialni Szaisty i obcięcie mu podczas snu trzech palców u ręki jako znak swej bytności. W kolejnych atakach i zmyślnie zastawionych zasadzkach Śiwadżi ukazał cały kunszt nowoczesnego myślenia strategicznego — unikał ataków frontalnych, cenił swoich żołnierzy więc nie wysyłał ich na bezmyślne akcje, działał z zaskoczenia. Niedługo po pierwszych sukcesach zrabował port Surat i zdobył wielkie łupy, które pozwoliły mu stworzyć i uzbroić regularną partyzantkę. Aurangzeb uznał go za godnego przeciwnika i zaprosił na durbar do Agry na rokowania pokojowe. Jednak Śiwadżi otrzymał tam bardzo niskie miejsce w hierarchii stawienia się przed oblicze cesarza, czekał na audiencję zbyt długo i wreszcie uciekł z cesarskiego dworu (legenda chce, żeby salwował się ucieczką bezpośrednio do Jamuny na oczach gości i samego cesarza). Zmylił oczywiście pogoń i uszedł bez szwanku. W kolejnych latach prowadził wiele wypraw łupieżczych na tereny leżące poza Maharashtrą, ale także rozszerzał swoją władzę na drodze układów pokojowych z lokalnymi możnowładcami.
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Prayag położony w świętym miejscu sangam, u zbiegu trzech rzek Jamuny, Gangi i mitycznej Saraswati, został założony w starożytności przez osadników znad Indusu. Święto Kumbha Mela odbywa się tu co najmniej od 644 roku; Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, odwiedzający Indie w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, odbywającej się tu za czasów króla Harszawardhana.
[...]
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Prayag położony w świętym miejscu sangam, u zbiegu trzech rzek Jamuny, Gangi i mitycznej Saraswati, został założony w starożytności przez osadników znad Indusu. Święto Kumbha Mela odbywa się tu co najmniej od 644 roku; Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, odwiedzający Indie w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, odbywającej się tu za czasów króla Harszawardhana.
[...]
Cztery wielkie pielgrzymki, yatra, w będących jedną wielką tirthą Himalajach, to: Gangotri, źródła rzeki Gangi, Yamunotri, źródła Jamuny oraz Badrinath i Kedarnath. Inne ważne yatry, to położone nad Gangą u podnóży Himalajów miasta Haridwar i Rishikesh, gdzie w licznych grotach i jaskiniach zawsze medytowali asceci, słuchający szumu rwącej Gangi.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
A przecież Ganga to śliczna, młoda bogini, devi. O wdzięcznie pochylonej głowie w białej koronie, wpatrzona w nurt swojej rzeki, siedzi na krokodylu unoszącym się po leniwie płynących wodach. W lewej dolnej ręce trzyma dzbanek na wodę (charakterystyczny lily, do dziś sprzedawany na ghatach w Waranasi), prawą ręką wykonuje gest pozdrowienia, w lewej górnej — trzyma naszyjnik malę (też wciąż sprzedawany w Waranasi), w prawej górnej — kwiat lotosu. Niekiedy przedstawia się ją tylko z dzbankiem lily i lutnią. Jej siostrą jest siedząca na żółwiu devi Jamuna, dopływ prawobrzeżny, niegdyś bardzo obfity w wodę, dziś — zanikający.
[...]
JamunaWszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
[...]
JamunaWszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
W Delhi, nad rzeką Jamuną, wzdłuż Radżghatu, mieszczą się Samadhi Mahatmy Gandhiego, Samadhi Indiry Gandhi, Samadhi Radżiwa Gandhiego — miejsca, gdzie płonęły ich stosy kremacyjne. Każde miasto i każde miasteczko ma swe lokalne, zwyczajowe miejsca kremacyjne, najczęściej nad rzekami, na ghatach.
Pewien radżpucki wojownik przywłaszczył sobie w XI wieku ziemie Doabu (między Gangą i Jamuną) w Pendżabie, które zostały przejęte przez przywódcę sikhijskiego. W latach 1747-1783 Sikhowie utworzyli tam małe księstwo, całkowicie uzależnione od Anglików. Sprzedając się w służbę wojskową Kompanii Wschodnioindyjskiej otrzymali zamindari, wielki majątek ziemski, w nagrodę za dobrą służbę. W 1890 roku Jagatjit Singh objął tron w wieku pięciu lat i z dochodów z tych włości zbudował sobie na początku XX wieku wymarzony pałac.
Wioska Kadżuraho leży w paśmie pagórków Panna, w łańcuchu Windhja, jednym z siedmiu głównych łańcuchów górskich subkontynentu indyjskiego. Tu ma swe źródła rzeka Ken zasilająca Jamunę, która z kolei łączy się ze świętą rzeką Gangą, łącząc krainę Gondu z pradawnym, znanym od starożytności mieście Prayag (dziś Allahabad). Tędy przebiega symboliczna granica między Indią północną i południową. Nazwa pochodzi od khajura, palmy daktylowej, występującej w tym rejonie endemicznie.
Oprócz wybitnych fachowców brali udział w tej budowie napływający zewsząd wieśniacy, jakieś dwadzieścia tysięcy, mieszkający w namiotach po drugiej stronie rzeki Jamuny, w wiosce Mumtazbadem. Nie byli oni niewolnikami, do pracy ich nie zmuszano, nie bito ani nie traktowano gorzej czy lepiej niż gdzie indziej. Ot, robota. Pracowali za dzienną strawę i parę miedziaków, a na czas zasiewów i monsunu wracali do siebie, potem znów przychodzili, gdy można było trochę zarobić. Podobno pracowali nawet w nocy przy pochodniach. Nie wiemy czy mieli poczucie, że stwarzają coś wyjątkowego, choć cesarz zadbał, by budowla otrzymała najwyższy priorytet religijnej ważności, może nawet niektórzy budowali w religijnym uniesieniu, muzułmanie i hindusi, sikhowie i dżiniście, dla Allaha. O narastającej u Szahdżahana obsesji raju świadczy słynna inskrypcja perska umieszczona w białym pałacyku Czerwonego Fortu w Delhi, budowanego równocześnie z Tadż Mahalem: Jeżeli istnieje raj na ziemi, to jest tutaj, to jest tutaj, to jest tutaj. Więc ostateczny kształt zamysłu wyłonił się może z braku wiary właśnie? Bo przecież z rozkazu cesarza zbudowano raj tu na ziemi. A na bramie wejściowej wiodącej do ogrodu umieszczono chronogram z datą śmierci cesarzowej: Niech raj będzie domem Mumtaz. Czy więc ten grobowiec ma być dla niej rajem tu na ziemi, skoro do (męskiego) raju nie została zabrana?
[...]
Należy odłożyć do lamusa kolejne pogłoski, takie jak ta, że nieutulony w żalu Szahdżahan chciał wznieść dla siebie grobowiec z czarnego marmuru po drugiej strony rzeki Jamuny. Nie sądzę, by myślał o swoim grobowcu, zostawiał to synom, a potem był już tylko więźniem bez dochodów i bez możliwości decyzji na cokolwiek.
[...]
Należy odłożyć do lamusa kolejne pogłoski, takie jak ta, że nieutulony w żalu Szahdżahan chciał wznieść dla siebie grobowiec z czarnego marmuru po drugiej strony rzeki Jamuny. Nie sądzę, by myślał o swoim grobowcu, zostawiał to synom, a potem był już tylko więźniem bez dochodów i bez możliwości decyzji na cokolwiek.
Kaććh Gondowie
Indie to kraj o archaicznej przeszłości, nadal dynamicznie kształtowany, tworzący się jakby na naszych oczach — zmiana struktury słonych błot w Zatoce Kaććh w Gudżaracie w 1810 roku, wielkie trzęsienie ziemi w Assamie w 1897 roku czy ponowne, tragiczne trzęsienie ziemi na skraju słonych błot, które 21 stycznia 2001 roku zmiotło z powierzchni ziemi stare miasto Bhuj, grzebiąc 6 tysięcy mieszkańców, te wszystkie wydarzenia wyjaśniają, że wieczność, sanatana, nie jest dla hindusów pustym słowem.
Kali Gandaki Mustang, religia rzeki Gangi
Buddyjskie Królestwo Lo, przez obcokrajowców nazywane Mustangiem, leży na północ od ośmiotysięczników Annapurny i Daulagiri, na wyżynie między Nepalem a Tybetem. Do 1992 roku nikt nie odwiedzał tej krainy, nieosiągalnej za himalajskim łańcuchem gór o 6000 m n.p.m. wysokości, spowitej nimbem tajemnicy; obecnie zaledwie do tysiąca osób rocznie otrzymuje pozwolenie na pieszą wędrówkę z Jomsom do stolicy. Dziś Mustang jest częścią Nepalu. Szlak łączący Tybet z Indiami, poprzez przełom rzeki Kali Gandaki, należy do wielkich szlaków handlowych Azji — tędy szła słynna tybetańska sól ze słonych jezior na północ od rzeki Cangpo (Brahmaputra) oraz wełna jaków, minerały, herbata i jedwab. Rdzenni mieszkańcy tej ziemi, Lobowie, żyją ostrożnie, nie zakłócając ścisłych praw ekologii — unikają nadmiernej eksploatacji środowiska, a ich maksymą, która stanie się też naszą, jest:Wielki start! Ruszamy do Kagbeni (2900 m) wzdłuż znakomicie sławnej Kali Gandaki, jej prawym brzegiem. Trawers po stromym zboczu, w poprzek piargów (które znowu — jak zwykle — zmiotły ścieżkę). Zejście do dna rzeki — szerokie, suche koryto pełne jest czarnych kamieni z żółtym nalotem. Nocleg w obozowisku w Kagbeni.
Wszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
Kambajska, Zatoka Drawidowie
Stanowiska archeologiczne badające miasta doliny Indusu zamknięto wskutek wybuchu II wojny światowej, a później nie zostały otwarte z powodu przejęcia tego regionu przez Pakistan w 1947 roku. Rząd Pakistanu nie wyrażał przez długi czas zgody na uruchomienie stanowisk. Dopiero w latach 60., pod wpływem nacisków międzynarodowych, zwłaszcza angielskich, uczeni indyjscy mogli dalej poprowadzić badania nad początkiem swojej cywilizacji, gdyż nie ma wątpliwości, iż była ona na wskroś indyjska. Wiele skarbów bezpowrotnie przepadło — Pakistańczycy przeprowadzali próby nuklearne na pustyni Thar, a wcześniej, w XIX wieku, wykorzystali potężne bloki kamienne z portu Lothal do budowy podkładów dla linii kolejowej Lahore-Multan. Dzisiejsze odkrycia zbulwersowały naszą wiedzę o rzekomym prymacie cywilizacji indoeuropejskiej nad indyjską. Odkryto ogromną ilość stanowisk na terenie dzisiejszych Indii (około 2 tysiące) na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie i w Zatoce Kambajskiej, wprawdzie znacznie uboższych, ale świadczących o jej wielkim zasięgu. W Radżastanie, na północ od Bikaneru, odsłonięto spod piasków pustyni Kalibangan, najstarsze miasto harappejskie położone na terenie Indii. Podczas wykopalisk (1961-1969), odsłoniły się ślady uprawiania ziemi drewnianym pługiem, datowane na 3000 p.n.e. i świadczące o wysokiej kulturze rolniczej. Znaleziono też śliczny gliniany gwizdek w kształcie odlatującego ptaka.
Kaweri Ganeśa, kraj Czolów, miejsca sacrum, Stany Książęce Indii
[Skanda był być może bogiem jednego z pomniejszych wojowniczych plemion koczowniczych, żyjących w górach nad doliną rzeki Kaweri.]
Jak wszędzie, tak w dolinach rzek Indii południowych, nad Kaweri, Kriszną, Penneru i Ponnayar, rozwijały się u zarania dziejów cywilizacje rolnicze, a plony zbierano dwa razy do roku, głównie ryż. W czerwcu i październiku monsuny przynosiły obfite opady deszczu, a sieć znakomicie utrzymanych kanałów irygacyjnych pozwalała kontrolować przybór wód. Wieśniacy rozwijali coraz lepszą organizację plemienną, by odeprzeć zagrożenie ze strony koczowników i myśliwych mieszkających na wzgórzach, na suchych równinach i wyżynach pomiędzy życiodajnymi rzekami. Nauczyli się wybierać spośród siebie wodzów, których znaczenie rosło wraz z rozbudową systemu administracyjnego i poszerzania areału rolniczego. Królowie-wojownicy walczyli między sobą o dominację nad całym terytorium, ale zadanie to było trudne do wykonania z powodu górskiego ukształtowanie terenu i naturalnego braku komunikacji między kotlinami rzek, co również nie pozwalało utrzymać zdobytych sojuszników na trwałe. Granice pozostawały płynne, dynastie powstawały i upadały, łącząc się między sobą poprzez małżeństwa lub wyrzynając w pień, a wieśniacy cierpliwie nakłaniali bawoły do pracy w polu, śpiewając pieśni o nowych bogach, pijąc wino i tańcząc w ekstazie podczas religijnych świąt. Położone daleko na południu i odcięte od siebie doliny rzek uchroniły sięgającą czasów przedwedyjskich rodzimą kulturę tamilską przed wpływem Arjów, a język tamilski przed dominacją sanskrytu. Tamilowie przyjęli z czasem przybyłe z północy koncepcje religijne i od VIII do VII wieku p.n.e. poczęli wyznawać tych samych bogów, ale tworzyli własne mitologie. Kraj pozostał kolebką cywilizacji drawidyjskiej, której odrębność zachowała się do dziś. Nazwa ludu pochodzi od nazwy starożytnego klanu wojowników Damila, Dramila, Drawida, skąd pochodzą obie nazwy — Drawidowie i Tamilowie.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
[...]
Ideałem władcy był legendarny król Karikala, a zbudowaną za jego czasów nowoczesną zaporę na rzece Kaweri, chroniącą deltę przed powodziami, opiewano w wielu hymnach pochwalnych. Poemat Pattinappalai mówi, że był władcą sprawiedliwym, wypełniającym dharmę, wzorem pobożności oraz prawym, mądrym i sprawiedliwym wojownikiem, a symbolem jego dynastii był tygrys. Więcej nic o nim nie wiadomo na pewno. Prace irygacyjne nad rzeką Kaweri były kontynuowane aż do czasów nam współczesnych. Język tamilski zachował słowo anikut, oznaczające zaporę z ziemi i kamieni usypaną w poprzek rzeki w celu jej regulacji. Najstarsza znana nam anikut, leżąca w okolicach miasta Tandżawur, o długości 330 m i szerokości 18 m, pochodzi z roku 150, a w XI wieku odnowiono ją i powiększono. Inną tamę ziemną zbudowano na początku naszej ery w Karnatace niedaleko Hospet, na liczącej 650 kilometrów długości rzece Tungabhadra, wpływającej do Kriszny.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery rzeka Kaweri była w pełni wykorzystana, a namuły przynoszone z gór przez spiętrzone monsunowe fale sprawiały, że grunt był niezwykle urodzajny. Mówiono, że kawałek ziemi, na której leżał słoń, wystarczy do nakarmienia siedmiu ludzi. Organizm państwowy funkcjonował sprawnie, władcy żyli z podatków od własności ziemskiej, handlu i wypraw łupieżczych przeciwko sąsiadom. Wraz z bogaceniem się dworu, bogacili się zwykli ludzie, odrzucający w jakimś momencie władzę jako zbędną. Tak stało się w V wieku z Czolami — przestali być potrzebni. Wystarczała wspólnotowa, „spółdzielcza” administracja produkcji rolnej pod egidą pańczajatów oraz siła gildii kupieckich, a produkty sprzedawano wprost, bez pośrednictwa urzędników państwowych, najchętniej żeglarzom przypływającym do znanego w całym ówczesnym świecie Wybrzeża Koromandel. Gdy nie płacono podatków, bogactwo pozostawało u producentów. Między V a VII wiekiem ludność żyła dostatnio, ale Czolowie przeżywali okres dynastycznej regresji. W VII wieku pojawili się nagle Pallawowie, przejmując na jakiś czas władzę i zaszczytne miejsce na scenie historii. Ze swej stolicy w Mahaballipuram penetrowali Koromandel aż do Cejlonu i Azji południowo-wschodniej. Pozostawili wspaniałe świątynie wykute w granitowej skale i zeszli ze sceny dziejowej równie nagle jak się na niej pojawili. Wrócili Czolowie.
[...]
Najpotężniejszym władcą był Radżaradża, Król Królów (985-1014), a jego największym dziełem — świątynia w Tandżawur. Ofiarował jej ćwierć tony złota i tyleż srebra, niezliczone klejnoty oraz posiadłości ziemskie. Zatrudnił setki braminów i tysiące rzemieślników, którzy sprawiali, że pieniądz był w ciągłym obiegu. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, kiedyś pokrytej kutym złotem. Tandżawur był miastem nauki, więc cała ówczesna wiedza astrologiczna, matematyczna i geometryczna została zawarta w świątyni — zachowane są proporcje wszystkich linii wysokości w stosunku do szerokości i kanony hinduskich liczb świętych, z których najważniejsza jest liczba 108, poświęcona Śiwie. Radżaradża zdobył Malabar i rynki arabskie, gdzie arabskie konie i broń wymieniano na przyprawy (gałka muszkatołowa robiła furorę jako środek podniecający). Spore zyski przyniosła wyprawa łupieżcza na Cejlon, który nieco później jako prowincja został włączony do państwa Czolów, nie mówiąc o zdobyczach syna władcy, Radżendry, który doszedł aż na płaskowyż Dekan, do Bidżapuru, plądrując cały kraj. Łupy z tej właśnie wyprawy pozwoliły na wzniesienie wspaniałej świątyni w Tandżawur w 1010 roku. Jeszcze większym wyczynem Radżendry była poprowadzona przez Orissę wyprawa nad rzekę Gangę, oddaloną od doliny Kaweri o 1500 kilometrów. Podbijani i brani w niewolę królowie mieli jakoby nieść na głowie dzbany ze świętą wodą przeznaczoną do nowej świątyni w Gangakondaczolapuram.
[...]
Podstawą handlu i gospodarki Czolów były statki handlowe mogące pomieścić do dwustu pasażerów, które w razie potrzeby przemieniano na statki wojenne. Miały żagle nie z płótna, lecz z bambusa, rozpięte na trzech-czterech bambusowych masztach, a kadłub sporządzano z desek z drewna tekowego, które łączono sznurami z włókna kokosowego bez użycia gwoździ; były one łatwe do naprawy. Największym bogactwem pozostawała jednak sama ziemia, a nie sporadyczne wyprawy łupieżcze. Dolina rzeki Kaweri była kręgosłupem krainy Czolów. Szachownica poletek otoczonych niskimi wałami, by zatrzymać wodę do uprawy ryżu, wlewającą się z licznych odnóg rzeki Kaweri dawała tak duże nadwyżki w stosunku do potrzeb, że sprzedaż wzbogacała przede wszystkim wieśniaków. Gaje palmowe i bananowe skrywały w swym cieniu obszerne chaty ulepione z czerwonego mułu, kryte liśćmi palmowymi. Podstawową jednostką administracyjną była wioska, a każda nawet najmniejsza, była zarządzana przez radę pięciu, pańczajat, wywodzący się z czasów Sangam. W radzie dominowali bramini i bogacze, którzy kontrolowali większość codziennych spraw lokalnych. Edykty, kontrakty prawne, nadania ziemi pod uprawę lub pod budowę świątyni były pieczołowicie spisywane na arkuszach z miedzianej blachy, które przetrwały do dziś.
[...]
Radżendra zmarł w 1044 roku i władzę objął jego syn, a następnie wnuk. Dochody państwa malały, rzemiosło i handel kwitły normalnie, tylko zmieniali się odbiorcy podatków. Trudno ustalić dokładną datę odejścia ostatniego syna dynastii, któregoś z kolei Radżendry — możliwe, że był to rok 1279. Dopiero w XIV wieku przestano mówić o państwie Czolów. Królowie choć utracili władzę, to nadal cieszyli się życiem, a choć nie spisywali już swych czynów, to wciąż odpowiadali na ukłony poddanych. Wieśniacy i złotnicy nie stracili głowy, lecz uparcie pracowali dalej. Niekiedy zdarzało się ciche i spokojne przejęcie władzy, zamiast spektakularnego upadku i wtedy ludność przez całe lata w ogóle nie zauważała wymiany dynastii. Po Czolach przyszli Pandjowie i królowali gdzieś do 1310 roku. Niewykluczone, iż byli spokrewnieni z Czolami. Około roku 1300 pewien sułtan zdobył mityczny Maduraj. Ale też nie na długo. Życie wieśniaków toczy się zawsze tak samo — bawoły przewracają ziemię na maleńkich poletkach nawadnianych wodą z rzeki Kaweri. Ryż rośnie ku uciesze braminów i wszystkich Tamilów.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery nastąpił rozkwit literatury tamilskiej, zwanej okresem Sangam, nierozerwalnie związany z ludem Czolów. Według opowieści mitologicznych pierwszy sangam odbył się nad rzeką Kaweri w obecności samego boga Śiwy i mędrca Agasti, któremu tradycja przypisuje ułożenie wielu hymnów Rigwedy — improwizowano wtedy i deklamowano najwyższą poezję duchową. Podczas drugiego sangamu opracowano gramatykę języka tamilskiego, a spotkanie odbyło się gdzieś nad brzegiem morza, niewykluczone, że w Mahaballipuram i miejsce to miało zostać pochłonięte przez fale. Trzeci sangam odbył się w Maduraju i trwał jakoby 1850 lat. Z owych trzech akademii zachowała się do naszych czasów literatura ostatniego sangamu — pisana między II a V wiekiem — i uważa się, iż miała ona związek z miastami cywilizacji Indusu, choć podobieństwa pomiędzy tą cywilizacją, a starożytną cywilizacją drawidyjską nie są do końca potwierdzone. Przypuszcza się, iż nazywano sangamem zbór zacnych osób, uroczyste spotkania poetów, kiedy improwizowali oni i recytowali swe utwory przy akompaniamencie muzyki i inscenizacji tańczących devadasi. Z pewnością były to spotkania na wolnym powietrzu, skupiające również miłośników słowa filozoficznego, a bramini czytali Wedy i inne staroindyjskie teksty, objaśniając zawiłości słowa pisanego. Rzesze ciekawskich stanowiły tło dla kunsztu słowa. Z czasem, między III a VII wiekiem, utworzyły się stowarzyszenia literackie, najstarsze w Indiach, nadal zajmujące się komponowaniem wierszy, ale również kompilowaniem i publikowaniem antologii zabezpieczających spuściznę poprzednich generacji poetów. Przetrwało do dziś dwa tysiące poematów, czyniąc tę literaturę najobszerniejszą w ówczesnym świecie. Rola Sangamu, niezależnie od tego czy jest to pojęcie mityczne, legendarne czy historyczne, pozostaje ogromna dla rozwoju literackiego języka pisanego i całej literatury tamilskiej.
[...]
Ideałem władcy był legendarny król Karikala, a zbudowaną za jego czasów nowoczesną zaporę na rzece Kaweri, chroniącą deltę przed powodziami, opiewano w wielu hymnach pochwalnych. Poemat Pattinappalai mówi, że był władcą sprawiedliwym, wypełniającym dharmę, wzorem pobożności oraz prawym, mądrym i sprawiedliwym wojownikiem, a symbolem jego dynastii był tygrys. Więcej nic o nim nie wiadomo na pewno. Prace irygacyjne nad rzeką Kaweri były kontynuowane aż do czasów nam współczesnych. Język tamilski zachował słowo anikut, oznaczające zaporę z ziemi i kamieni usypaną w poprzek rzeki w celu jej regulacji. Najstarsza znana nam anikut, leżąca w okolicach miasta Tandżawur, o długości 330 m i szerokości 18 m, pochodzi z roku 150, a w XI wieku odnowiono ją i powiększono. Inną tamę ziemną zbudowano na początku naszej ery w Karnatace niedaleko Hospet, na liczącej 650 kilometrów długości rzece Tungabhadra, wpływającej do Kriszny.
[...]
W pierwszych wiekach naszej ery rzeka Kaweri była w pełni wykorzystana, a namuły przynoszone z gór przez spiętrzone monsunowe fale sprawiały, że grunt był niezwykle urodzajny. Mówiono, że kawałek ziemi, na której leżał słoń, wystarczy do nakarmienia siedmiu ludzi. Organizm państwowy funkcjonował sprawnie, władcy żyli z podatków od własności ziemskiej, handlu i wypraw łupieżczych przeciwko sąsiadom. Wraz z bogaceniem się dworu, bogacili się zwykli ludzie, odrzucający w jakimś momencie władzę jako zbędną. Tak stało się w V wieku z Czolami — przestali być potrzebni. Wystarczała wspólnotowa, „spółdzielcza” administracja produkcji rolnej pod egidą pańczajatów oraz siła gildii kupieckich, a produkty sprzedawano wprost, bez pośrednictwa urzędników państwowych, najchętniej żeglarzom przypływającym do znanego w całym ówczesnym świecie Wybrzeża Koromandel. Gdy nie płacono podatków, bogactwo pozostawało u producentów. Między V a VII wiekiem ludność żyła dostatnio, ale Czolowie przeżywali okres dynastycznej regresji. W VII wieku pojawili się nagle Pallawowie, przejmując na jakiś czas władzę i zaszczytne miejsce na scenie historii. Ze swej stolicy w Mahaballipuram penetrowali Koromandel aż do Cejlonu i Azji południowo-wschodniej. Pozostawili wspaniałe świątynie wykute w granitowej skale i zeszli ze sceny dziejowej równie nagle jak się na niej pojawili. Wrócili Czolowie.
[...]
Najpotężniejszym władcą był Radżaradża, Król Królów (985-1014), a jego największym dziełem — świątynia w Tandżawur. Ofiarował jej ćwierć tony złota i tyleż srebra, niezliczone klejnoty oraz posiadłości ziemskie. Zatrudnił setki braminów i tysiące rzemieślników, którzy sprawiali, że pieniądz był w ciągłym obiegu. Świątynię zwieńczyła piramidalna wieża, niejasne wspomnienie starożytnych budowli znad Indusu, o monolitycznej granitowej kopule, kiedyś pokrytej kutym złotem. Tandżawur był miastem nauki, więc cała ówczesna wiedza astrologiczna, matematyczna i geometryczna została zawarta w świątyni — zachowane są proporcje wszystkich linii wysokości w stosunku do szerokości i kanony hinduskich liczb świętych, z których najważniejsza jest liczba 108, poświęcona Śiwie. Radżaradża zdobył Malabar i rynki arabskie, gdzie arabskie konie i broń wymieniano na przyprawy (gałka muszkatołowa robiła furorę jako środek podniecający). Spore zyski przyniosła wyprawa łupieżcza na Cejlon, który nieco później jako prowincja został włączony do państwa Czolów, nie mówiąc o zdobyczach syna władcy, Radżendry, który doszedł aż na płaskowyż Dekan, do Bidżapuru, plądrując cały kraj. Łupy z tej właśnie wyprawy pozwoliły na wzniesienie wspaniałej świątyni w Tandżawur w 1010 roku. Jeszcze większym wyczynem Radżendry była poprowadzona przez Orissę wyprawa nad rzekę Gangę, oddaloną od doliny Kaweri o 1500 kilometrów. Podbijani i brani w niewolę królowie mieli jakoby nieść na głowie dzbany ze świętą wodą przeznaczoną do nowej świątyni w Gangakondaczolapuram.
[...]
Podstawą handlu i gospodarki Czolów były statki handlowe mogące pomieścić do dwustu pasażerów, które w razie potrzeby przemieniano na statki wojenne. Miały żagle nie z płótna, lecz z bambusa, rozpięte na trzech-czterech bambusowych masztach, a kadłub sporządzano z desek z drewna tekowego, które łączono sznurami z włókna kokosowego bez użycia gwoździ; były one łatwe do naprawy. Największym bogactwem pozostawała jednak sama ziemia, a nie sporadyczne wyprawy łupieżcze. Dolina rzeki Kaweri była kręgosłupem krainy Czolów. Szachownica poletek otoczonych niskimi wałami, by zatrzymać wodę do uprawy ryżu, wlewającą się z licznych odnóg rzeki Kaweri dawała tak duże nadwyżki w stosunku do potrzeb, że sprzedaż wzbogacała przede wszystkim wieśniaków. Gaje palmowe i bananowe skrywały w swym cieniu obszerne chaty ulepione z czerwonego mułu, kryte liśćmi palmowymi. Podstawową jednostką administracyjną była wioska, a każda nawet najmniejsza, była zarządzana przez radę pięciu, pańczajat, wywodzący się z czasów Sangam. W radzie dominowali bramini i bogacze, którzy kontrolowali większość codziennych spraw lokalnych. Edykty, kontrakty prawne, nadania ziemi pod uprawę lub pod budowę świątyni były pieczołowicie spisywane na arkuszach z miedzianej blachy, które przetrwały do dziś.
[...]
Radżendra zmarł w 1044 roku i władzę objął jego syn, a następnie wnuk. Dochody państwa malały, rzemiosło i handel kwitły normalnie, tylko zmieniali się odbiorcy podatków. Trudno ustalić dokładną datę odejścia ostatniego syna dynastii, któregoś z kolei Radżendry — możliwe, że był to rok 1279. Dopiero w XIV wieku przestano mówić o państwie Czolów. Królowie choć utracili władzę, to nadal cieszyli się życiem, a choć nie spisywali już swych czynów, to wciąż odpowiadali na ukłony poddanych. Wieśniacy i złotnicy nie stracili głowy, lecz uparcie pracowali dalej. Niekiedy zdarzało się ciche i spokojne przejęcie władzy, zamiast spektakularnego upadku i wtedy ludność przez całe lata w ogóle nie zauważała wymiany dynastii. Po Czolach przyszli Pandjowie i królowali gdzieś do 1310 roku. Niewykluczone, iż byli spokrewnieni z Czolami. Około roku 1300 pewien sułtan zdobył mityczny Maduraj. Ale też nie na długo. Życie wieśniaków toczy się zawsze tak samo — bawoły przewracają ziemię na maleńkich poletkach nawadnianych wodą z rzeki Kaweri. Ryż rośnie ku uciesze braminów i wszystkich Tamilów.
Są to również miejsca zstąpienia bogów i awatarów boskich na ziemię. Tradycyjną, klasyczną tirthą jest ghat — brzeg rzeki, miejsce rytualnych kąpieli i kremacji zwłok. Tirthą może być cała rzeka (Ganga, Kaweri), wyjątkowa góra (Arunaczala, Kailasa), jezioro (Manasarowar, Puszkar), brzeg morza (Kanyakumari) lub miejsce związane z pobytem wielkiego nauczyciela. Najczęściej w takim miejscu znajduje się świątynia, ale nie musi to być regułą. Równina Kurukszetra jest tirthą, przypominającą Wielką Bitwę Bharatów, ale nie ma tam żadnego sanktuarium.
[...]
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
Bogate tereny Karnataki dawały nietypowe uprawy — kawę, drzewo sandałowe, morwę dla jedwabników. Kiedy zaś skarbiec królewski nadmiernie pustoszał, liczne kopalnie złota swobodnie wydawały cenny kruszec. 1/5 dochodu państwa była przeznaczana na szkolnictwo — utworzono uniwersytet oraz pierwszą w Indiach klinikę świadomego macierzyństwa. Zbudowano też pierwszą elektrownię wodną na rzece Kaweri. Ożywiło się rzemiosło i powstała niezliczona ilość warsztatów, gdzie rodzili się prawdziwi artyści. Maharadża był ich wielbicielem i protektorem, a rządem kierował świetnie wykształcony muzułmański diwan (minister).
Ken religia rzeki Gangi, świątynie w Kadżuraho
Wszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
Wioska Kadżuraho leży w paśmie pagórków Panna, w łańcuchu Windhja, jednym z siedmiu głównych łańcuchów górskich subkontynentu indyjskiego. Tu ma swe źródła rzeka Ken zasilająca Jamunę, która z kolei łączy się ze świętą rzeką Gangą, łącząc krainę Gondu z pradawnym, znanym od starożytności mieście Prayag (dziś Allahabad). Tędy przebiega symboliczna granica między Indią północną i południową. Nazwa pochodzi od khajura, palmy daktylowej, występującej w tym rejonie endemicznie.
Khajurasagar świątynie w Kadżuraho
Pierwsze świątynie Czandelów nie powstały z niczego, noszą ślady architektury sąsiadów wschodnich — Malwy i Orissy oraz zachodnich — Guptów (III-V wiek), Radżputów z Osian (VIII-IX wiek), Pratiharów (VIII-XI wiek). Najstarsze to Chausath Yogini i Lalguan Mahadeva z lat 900-925. Poświęcona Wisznu świątynia Lakszmana z 950 roku, była w swej epoce najpiękniejszą ze wszystkich, osiągając nigdzie nie spotykany i pozazdroszczenia godny kunszt wykonania. Khandariya Mahadeva ku czci Śiwy, wielkiego boga z groty, została wykonana w czasach, gdy państwo było najbogatsze, około roku 1050. Do tego mniej więcej czasu wystawiono osiemdziesiąt pięć świątyń na obszarze o powierzchni 21 km2. Wznosiły się one nad zbiornikami wodnymi, sagar, zabezpieczającymi ludność przed suszą; z około sześćdziesięciu zbiorników do dziś zachowały się tylko trzy, jak Khajurasagar w centrum wioski. Zaś z osiemdziesięciu pięciu świątyń zachowało się jedynie dwadzieścia parę. Wielokrotne trzęsienia ziemi zniszczyły większość świątyń i zbiorników wodnych, pozbawiając odwiedzających wyobrażenia o całości zamysłu i bogato rozpisanej architekturze przestrzennej stolicy Czandelów.
Kośi religia rzeki Gangi
Wszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
Kriszna kraj Czolów, królestwo Widżajanagaru, miejsca sacrum
Jak wszędzie, tak w dolinach rzek Indii południowych, nad Kaweri, Kriszną, Penneru i Ponnayar, rozwijały się u zarania dziejów cywilizacje rolnicze, a plony zbierano dwa razy do roku, głównie ryż. W czerwcu i październiku monsuny przynosiły obfite opady deszczu, a sieć znakomicie utrzymanych kanałów irygacyjnych pozwalała kontrolować przybór wód. Wieśniacy rozwijali coraz lepszą organizację plemienną, by odeprzeć zagrożenie ze strony koczowników i myśliwych mieszkających na wzgórzach, na suchych równinach i wyżynach pomiędzy życiodajnymi rzekami. Nauczyli się wybierać spośród siebie wodzów, których znaczenie rosło wraz z rozbudową systemu administracyjnego i poszerzania areału rolniczego. Królowie-wojownicy walczyli między sobą o dominację nad całym terytorium, ale zadanie to było trudne do wykonania z powodu górskiego ukształtowanie terenu i naturalnego braku komunikacji między kotlinami rzek, co również nie pozwalało utrzymać zdobytych sojuszników na trwałe. Granice pozostawały płynne, dynastie powstawały i upadały, łącząc się między sobą poprzez małżeństwa lub wyrzynając w pień, a wieśniacy cierpliwie nakłaniali bawoły do pracy w polu, śpiewając pieśni o nowych bogach, pijąc wino i tańcząc w ekstazie podczas religijnych świąt. Położone daleko na południu i odcięte od siebie doliny rzek uchroniły sięgającą czasów przedwedyjskich rodzimą kulturę tamilską przed wpływem Arjów, a język tamilski przed dominacją sanskrytu. Tamilowie przyjęli z czasem przybyłe z północy koncepcje religijne i od VIII do VII wieku p.n.e. poczęli wyznawać tych samych bogów, ale tworzyli własne mitologie. Kraj pozostał kolebką cywilizacji drawidyjskiej, której odrębność zachowała się do dziś. Nazwa ludu pochodzi od nazwy starożytnego klanu wojowników Damila, Dramila, Drawida, skąd pochodzą obie nazwy — Drawidowie i Tamilowie.
[...]
Ideałem władcy był legendarny król Karikala, a zbudowaną za jego czasów nowoczesną zaporę na rzece Kaweri, chroniącą deltę przed powodziami, opiewano w wielu hymnach pochwalnych. Poemat Pattinappalai mówi, że był władcą sprawiedliwym, wypełniającym dharmę, wzorem pobożności oraz prawym, mądrym i sprawiedliwym wojownikiem, a symbolem jego dynastii był tygrys. Więcej nic o nim nie wiadomo na pewno. Prace irygacyjne nad rzeką Kaweri były kontynuowane aż do czasów nam współczesnych. Język tamilski zachował słowo anikut, oznaczające zaporę z ziemi i kamieni usypaną w poprzek rzeki w celu jej regulacji. Najstarsza znana nam anikut, leżąca w okolicach miasta Tandżawur, o długości 330 m i szerokości 18 m, pochodzi z roku 150, a w XI wieku odnowiono ją i powiększono. Inną tamę ziemną zbudowano na początku naszej ery w Karnatace niedaleko Hospet, na liczącej 650 kilometrów długości rzece Tungabhadra, wpływającej do Kriszny.
[...]
Ideałem władcy był legendarny król Karikala, a zbudowaną za jego czasów nowoczesną zaporę na rzece Kaweri, chroniącą deltę przed powodziami, opiewano w wielu hymnach pochwalnych. Poemat Pattinappalai mówi, że był władcą sprawiedliwym, wypełniającym dharmę, wzorem pobożności oraz prawym, mądrym i sprawiedliwym wojownikiem, a symbolem jego dynastii był tygrys. Więcej nic o nim nie wiadomo na pewno. Prace irygacyjne nad rzeką Kaweri były kontynuowane aż do czasów nam współczesnych. Język tamilski zachował słowo anikut, oznaczające zaporę z ziemi i kamieni usypaną w poprzek rzeki w celu jej regulacji. Najstarsza znana nam anikut, leżąca w okolicach miasta Tandżawur, o długości 330 m i szerokości 18 m, pochodzi z roku 150, a w XI wieku odnowiono ją i powiększono. Inną tamę ziemną zbudowano na początku naszej ery w Karnatace niedaleko Hospet, na liczącej 650 kilometrów długości rzece Tungabhadra, wpływającej do Kriszny.
Harihara budował królestwo wraz z czterema braćmi, którzy dochowali mu wierności i lojalności. Kempanna trzymał pieczę nad regionem Andhya, Bukka — w regionach centralnych, Marappa — na wschodzie, a Muddappa — kontrolował wybrzeże zachodnie. Było to zarządzanie modelowe. Bukka przejął władzę po swoim bracie i kontynuował jego politykę. Do 1447 roku państwo urosło w siłę i rozciągnęło kontrolę nad terenami Indii południowych aż do rzeki Kriszny, zmuszając władców muzułmańskich do opuszczenia Maduraju. Wzbogaciło wszystkie tereny południa, a wieść o bogactwie bajkowej stolicy Hampi, gdzie na bazarach można było znaleźć nie tylko towary indyjskie, ale towary najdroższe i najbardziej luksusowe, rozeszła się szerokim echem po całych Indiach. Hampi było wtedy jednym z najwyśmienitszych ośrodków handlowych na świecie. Wspaniałe świątynie przyciągały pielgrzymów, którzy podczas świąt religijnych przysparzali bogactwa braminom oraz przyświątynnym kupcom. Wszystkie praktycznie budowle były zorientowane na handel — świątynie miały długie perystyle, swoiste forum romanum, gdzie kwitło codzienne życie i wymiana towarów. Hampi było też stolicą religijną Widżajanagaru, a w świątyniach śpiewały, grały na instrumentach i tańczyły słynne devadasi, boskie służebnice, organizujące teatralne widowiska mniej religijne, a bardziej mitologiczne i uprawiające zapewne nierząd. Kult Wisznu charakteryzował się mniejszym natężeniem emocjonalnym i religijnym oddaniem, był za to bardziej radosny i zwyczajnie ludzki.
Trudno więc arbitralnie ustalić, czy dane miejsce jest bardziej czy mniej święte. Każdy hindus kieruje się własnym odczuciem świętości i odbywa pielgrzymki zgodnie z mapą własnej religii — wielbiciel Kriszny wybierze się do Mathury, a nie do Waranasi, a miłośnik bogini Kali uda się do Kalkuty, a nie do Rameswaram.
[...]
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Siedziba Wisznu jest na wschodzie nad Zatoką Bengalską, w Puri. Zdaniem wielu hindusów jest to obecnie najważniejsza pielgrzymka hindu. Wisznu występuje tu pod imieniem Jagannatha, Pan Świata, a jego statuetka z czarnego drewna ma zawierać szczątki Kriszny. Jagannatha, siostra Subhadra i brat Balabhadra tworzą trimurti (podobnie jak Rama, Sita i Lakszmana). Najważniejszym świętem jest Rath Yatra, kiedy to na olbrzymich trzech rydwanach statuetki są na 7 dni przemieszczane do ogrodów, usytuowanych w odległości 1,5 km od świątyni Jagannatha. Rydwany są budowane co roku na nowo, gdyż po ceremonii trzeba je… spalić.
[...]
W dzisiejszych czasach, kiedy większość świątyń znajduje się pod opieką rządów stanowych, także rząd zajmuje się organizacją świąt. Tutaj administracja lokalna określa ilość drzew przeznaczonych na wyrąb, dogląda rzemieślników, z tych samych od wieków dżati, zajmujących się budową rydwanów, trzyma nadzór nad policją i wojskiem, którzy zapewniają bezpieczeństwo. Tłum podczas święta bywa nieobliczalny. Dawniej, potężnych rozmiarów rydwany (14 m wysokie i 10 m szerokie na 16 kołach o średnicy 2 m każde), były powoli przeciągane przez braminów i pudżarinów ze świątyni do ogrodów, a oszalały z radości tłum napierał na trasę przejazdu. Niekiedy, upojeni wiarą do Kriszny i mistycyzmem spektaklu szaleńcy rzucali się pod koła, by umrzeć w obecności boga. Dzisiaj rydwany ciągnie 4 000 żołnierzy w zwartym, zdyscyplinowanym szyku i wypadki się nie zdarzają. Po uroczystościach, rzemieślnicy fachowo rozbierają wozy i rozdają biednej ludności Puri drewno na opał, jak zwyczaj przykazuje mają być spalone. Drewno na opał jest darem rządu dla biedaków i starcza go na okres 7-8 miesięcy. Tak oto stare łączy się z nowym nie zdradzając tradycji.
[...]
Siedziba Kriszny jest na zachodzie w Gudżaracie, w Dwarce. Kriszna miał się tu schronić i założyć miasto, po tym jak opuścił Mathurę. Tu został zabity przez myśliwego, który wziąwszy go za daniela wypuścił za nim strzałę i trafił w piętę, jedyne miejsce pozbawione nieśmiertelności. Siedem dni po śmierci Kriszny, miasto zostało pochłonięte przez morze.
[...]
Mathura — miejsce urodzenia Kriszny. Mahabharata, Bhagawadgita
[...]
Mahaballipuram — starożytny port na Wybrzeżu Koromandelskim z czasów dynastii Pallawów; wykute w skale świątynie poświęcono Śiwie, Wisznu i Krisznie, Pięć Rydwanów (ratha) upamiętnia pięciu braci Pandawów z Mahabharaty, naskalna rzeźba Spłynięcie rzeki Gangi jest jedyną w swoim rodzaju.
[...]
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Siedziba Wisznu jest na wschodzie nad Zatoką Bengalską, w Puri. Zdaniem wielu hindusów jest to obecnie najważniejsza pielgrzymka hindu. Wisznu występuje tu pod imieniem Jagannatha, Pan Świata, a jego statuetka z czarnego drewna ma zawierać szczątki Kriszny. Jagannatha, siostra Subhadra i brat Balabhadra tworzą trimurti (podobnie jak Rama, Sita i Lakszmana). Najważniejszym świętem jest Rath Yatra, kiedy to na olbrzymich trzech rydwanach statuetki są na 7 dni przemieszczane do ogrodów, usytuowanych w odległości 1,5 km od świątyni Jagannatha. Rydwany są budowane co roku na nowo, gdyż po ceremonii trzeba je… spalić.
[...]
W dzisiejszych czasach, kiedy większość świątyń znajduje się pod opieką rządów stanowych, także rząd zajmuje się organizacją świąt. Tutaj administracja lokalna określa ilość drzew przeznaczonych na wyrąb, dogląda rzemieślników, z tych samych od wieków dżati, zajmujących się budową rydwanów, trzyma nadzór nad policją i wojskiem, którzy zapewniają bezpieczeństwo. Tłum podczas święta bywa nieobliczalny. Dawniej, potężnych rozmiarów rydwany (14 m wysokie i 10 m szerokie na 16 kołach o średnicy 2 m każde), były powoli przeciągane przez braminów i pudżarinów ze świątyni do ogrodów, a oszalały z radości tłum napierał na trasę przejazdu. Niekiedy, upojeni wiarą do Kriszny i mistycyzmem spektaklu szaleńcy rzucali się pod koła, by umrzeć w obecności boga. Dzisiaj rydwany ciągnie 4 000 żołnierzy w zwartym, zdyscyplinowanym szyku i wypadki się nie zdarzają. Po uroczystościach, rzemieślnicy fachowo rozbierają wozy i rozdają biednej ludności Puri drewno na opał, jak zwyczaj przykazuje mają być spalone. Drewno na opał jest darem rządu dla biedaków i starcza go na okres 7-8 miesięcy. Tak oto stare łączy się z nowym nie zdradzając tradycji.
[...]
Siedziba Kriszny jest na zachodzie w Gudżaracie, w Dwarce. Kriszna miał się tu schronić i założyć miasto, po tym jak opuścił Mathurę. Tu został zabity przez myśliwego, który wziąwszy go za daniela wypuścił za nim strzałę i trafił w piętę, jedyne miejsce pozbawione nieśmiertelności. Siedem dni po śmierci Kriszny, miasto zostało pochłonięte przez morze.
[...]
Mathura — miejsce urodzenia Kriszny. Mahabharata, Bhagawadgita
[...]
Mahaballipuram — starożytny port na Wybrzeżu Koromandelskim z czasów dynastii Pallawów; wykute w skale świątynie poświęcono Śiwie, Wisznu i Krisznie, Pięć Rydwanów (ratha) upamiętnia pięciu braci Pandawów z Mahabharaty, naskalna rzeźba Spłynięcie rzeki Gangi jest jedyną w swoim rodzaju.
Luni Radżputowie
Dżodhpur (Jodhpur), największe księstwo Radżputany o powierzchni 92 279 km2, należało do radżpuckiego klanu Rathore, synów słońca. Ich przodkowie pochodzą z Dekanu, wzmiankowani po raz pierwszy już w edyktach cesarza Asioki w III wieku p.n.e. byli prawdziwymi ksiatrijami, sprawowali przez wieki władzę na wielu terenach Gudżaratu, centralnych Indii i Malwy. Od V wieku byli władcami królestwa Kanaudż, leżącego nad Gangą (dziś Uttar Pradesh). W 1193 roku zostali stamtąd przepędzeni przez Afganów, Rao Sijadżi zdołał uciec ze swoją armią, unosząc ze sobą sztandar rodowy. Osiedlili się na pustynnych terenach Marwaru, w krainie śmierci, między górami Arawalli, pustynią Thar a rzeką Luni, gdzie utworzyli potężne państwo, trwające od początku XIV do XVIII wieku. Rao Jodha założył w 1459 roku nową stolicę i wzniósł największy radżpucki pałac-fortecę Meherangarh. Nieco później, w połowie XVI wieku miasto zostało otoczone murem obronnym o 10 km długości. Przyjaźń z władcami Mewaru, znakomita polityka wewnętrzna, umiejętność zarządzania, a przede wszystkim pakty pokojowe z Wielkimi Mogołami zapewniły bogactwo, a szczyt potęgi państwo osiągnęło w XVII wieku. W 1581 roku Akbar podpisał traktat o współpracy, na potwierdzenie którego córa tego rodu, słynna Dżodhabai wyszła za mąż za syna cesarza, przyszłego Dżahangira. Po upadku Mogołów, władcy są zmuszeni prowadzić walki z Marathami, których państwo rozciągało się aż do Delhi i Agry, co zrujnowało skarbiec i wieś.
Manasarowar miejsca sacrum
Są to również miejsca zstąpienia bogów i awatarów boskich na ziemię. Tradycyjną, klasyczną tirthą jest ghat — brzeg rzeki, miejsce rytualnych kąpieli i kremacji zwłok. Tirthą może być cała rzeka (Ganga, Kaweri), wyjątkowa góra (Arunaczala, Kailasa), jezioro (Manasarowar, Puszkar), brzeg morza (Kanyakumari) lub miejsce związane z pobytem wielkiego nauczyciela. Najczęściej w takim miejscu znajduje się świątynia, ale nie musi to być regułą. Równina Kurukszetra jest tirthą, przypominającą Wielką Bitwę Bharatów, ale nie ma tam żadnego sanktuarium.
[...]
Święte jezioro Manasarowar, położone najwyżej na świecie na 4560 m, stworzył Brahma, by pielgrzymi podążający wokół Góry Kailasa mogli dokonać rytualnych ablucji — kąpiel oczyszcza przyszłą karmę. Wrzucono tu prochy Mahatmy Gandhiego, zgodnie z jego ostatnią wolą.
[...]
Święte jezioro Manasarowar, położone najwyżej na świecie na 4560 m, stworzył Brahma, by pielgrzymi podążający wokół Góry Kailasa mogli dokonać rytualnych ablucji — kąpiel oczyszcza przyszłą karmę. Wrzucono tu prochy Mahatmy Gandhiego, zgodnie z jego ostatnią wolą.
Mandovia Europejczycy w Indiach
Port Goa utrzymywał bardzo ścisłe związki z Lizboną i stał się w drugiej połowie XVI i na początku XVII wieku najbogatszym portem świata, ośrodkiem handlu złotem i kamieniami szlachetnymi, a handel rozkwitł dzięki hinduskim kupcom z Hampi, stolicy Widżajanagaru oraz kupcom arabskim, pływającym tradycyjnie od wieków na Wybrzeże Malabarskie i zatrzymującym się w Goa na wymianę towarów. Niebywała świetność miasta trwała zaledwie 100 lat, gdyż w połowie XVII wieku zostało zdziesiątkowane powtarzającymi się epidemiami cholery. Choroby lęgły się z powodu braku dostępu do wody pitnej i fatalnych warunków sanitarnych — miasto ulokowane zostało na skalistym podłożu, co utrudniało, a nawet czyniło niemożliwym kopanie studni. Do dzisiaj Goa ma poważne problemy z wodą pitną. Ogromne przeludnienie miasta w okresie świetności stało się dlań zgubą. W połowie XVII wieku ówczesny władca miasta zarządził exodus i mieszkańcy zostali zmuszeni do przeniesienia się do Panadżi, położonego bliżej oceanu, u ujścia rzeki Mandovi. Z wyjątkiem kościołów, piękne jak z bajki domy kupców w Goa zostały rozebrane i zbudowano z nich dzisiejsze domy w Panadżi.
Narayan religia rzeki Gangi
Wszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
Narmada Gondowie, miejsca sacrum
Gondowie to lud pochodzenia drawidyjskiego, zamieszkujący rozległy obszar wokół miasta Nagpur, na wzgórzach wzdłuż górnego biegu Narmady i środkowego biegu Godawari, w górach Satpura i Windhja. Posługują się językiem gondi, należącym do języków drawidyjskich, zbliżonym do kannara, bardzo wcześnie przejęli hinduskie wierzenia i obyczaje.
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
Penneru kraj Czolów
Jak wszędzie, tak w dolinach rzek Indii południowych, nad Kaweri, Kriszną, Penneru i Ponnayar, rozwijały się u zarania dziejów cywilizacje rolnicze, a plony zbierano dwa razy do roku, głównie ryż. W czerwcu i październiku monsuny przynosiły obfite opady deszczu, a sieć znakomicie utrzymanych kanałów irygacyjnych pozwalała kontrolować przybór wód. Wieśniacy rozwijali coraz lepszą organizację plemienną, by odeprzeć zagrożenie ze strony koczowników i myśliwych mieszkających na wzgórzach, na suchych równinach i wyżynach pomiędzy życiodajnymi rzekami. Nauczyli się wybierać spośród siebie wodzów, których znaczenie rosło wraz z rozbudową systemu administracyjnego i poszerzania areału rolniczego. Królowie-wojownicy walczyli między sobą o dominację nad całym terytorium, ale zadanie to było trudne do wykonania z powodu górskiego ukształtowanie terenu i naturalnego braku komunikacji między kotlinami rzek, co również nie pozwalało utrzymać zdobytych sojuszników na trwałe. Granice pozostawały płynne, dynastie powstawały i upadały, łącząc się między sobą poprzez małżeństwa lub wyrzynając w pień, a wieśniacy cierpliwie nakłaniali bawoły do pracy w polu, śpiewając pieśni o nowych bogach, pijąc wino i tańcząc w ekstazie podczas religijnych świąt. Położone daleko na południu i odcięte od siebie doliny rzek uchroniły sięgającą czasów przedwedyjskich rodzimą kulturę tamilską przed wpływem Arjów, a język tamilski przed dominacją sanskrytu. Tamilowie przyjęli z czasem przybyłe z północy koncepcje religijne i od VIII do VII wieku p.n.e. poczęli wyznawać tych samych bogów, ale tworzyli własne mitologie. Kraj pozostał kolebką cywilizacji drawidyjskiej, której odrębność zachowała się do dziś. Nazwa ludu pochodzi od nazwy starożytnego klanu wojowników Damila, Dramila, Drawida, skąd pochodzą obie nazwy — Drawidowie i Tamilowie.
Ponnayar kraj Czolów
Jak wszędzie, tak w dolinach rzek Indii południowych, nad Kaweri, Kriszną, Penneru i Ponnayar, rozwijały się u zarania dziejów cywilizacje rolnicze, a plony zbierano dwa razy do roku, głównie ryż. W czerwcu i październiku monsuny przynosiły obfite opady deszczu, a sieć znakomicie utrzymanych kanałów irygacyjnych pozwalała kontrolować przybór wód. Wieśniacy rozwijali coraz lepszą organizację plemienną, by odeprzeć zagrożenie ze strony koczowników i myśliwych mieszkających na wzgórzach, na suchych równinach i wyżynach pomiędzy życiodajnymi rzekami. Nauczyli się wybierać spośród siebie wodzów, których znaczenie rosło wraz z rozbudową systemu administracyjnego i poszerzania areału rolniczego. Królowie-wojownicy walczyli między sobą o dominację nad całym terytorium, ale zadanie to było trudne do wykonania z powodu górskiego ukształtowanie terenu i naturalnego braku komunikacji między kotlinami rzek, co również nie pozwalało utrzymać zdobytych sojuszników na trwałe. Granice pozostawały płynne, dynastie powstawały i upadały, łącząc się między sobą poprzez małżeństwa lub wyrzynając w pień, a wieśniacy cierpliwie nakłaniali bawoły do pracy w polu, śpiewając pieśni o nowych bogach, pijąc wino i tańcząc w ekstazie podczas religijnych świąt. Położone daleko na południu i odcięte od siebie doliny rzek uchroniły sięgającą czasów przedwedyjskich rodzimą kulturę tamilską przed wpływem Arjów, a język tamilski przed dominacją sanskrytu. Tamilowie przyjęli z czasem przybyłe z północy koncepcje religijne i od VIII do VII wieku p.n.e. poczęli wyznawać tych samych bogów, ale tworzyli własne mitologie. Kraj pozostał kolebką cywilizacji drawidyjskiej, której odrębność zachowała się do dziś. Nazwa ludu pochodzi od nazwy starożytnego klanu wojowników Damila, Dramila, Drawida, skąd pochodzą obie nazwy — Drawidowie i Tamilowie.
Puszkar miejsca sacrum
Są to również miejsca zstąpienia bogów i awatarów boskich na ziemię. Tradycyjną, klasyczną tirthą jest ghat — brzeg rzeki, miejsce rytualnych kąpieli i kremacji zwłok. Tirthą może być cała rzeka (Ganga, Kaweri), wyjątkowa góra (Arunaczala, Kailasa), jezioro (Manasarowar, Puszkar), brzeg morza (Kanyakumari) lub miejsce związane z pobytem wielkiego nauczyciela. Najczęściej w takim miejscu znajduje się świątynia, ale nie musi to być regułą. Równina Kurukszetra jest tirthą, przypominającą Wielką Bitwę Bharatów, ale nie ma tam żadnego sanktuarium.
[...]
Puszkar — puszkara to odmiana błękitnego lotosu; jedyna w Indiach świątynia poświęcona Brahmie — miał on uderzyć małym palcem w ziemię i pojawiło się źródło napełniające wodą święty zbiornik, sagar. Na ghaty, zwłaszcza podczas świąt, przybywają pielgrzymi z całego Radżastanu.
[...]
Puszkar — puszkara to odmiana błękitnego lotosu; jedyna w Indiach świątynia poświęcona Brahmie — miał on uderzyć małym palcem w ziemię i pojawiło się źródło napełniające wodą święty zbiornik, sagar. Na ghaty, zwłaszcza podczas świąt, przybywają pielgrzymi z całego Radżastanu.
Saptasindhawa miejsca sacrum
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
Saraju Rama i Sita
W siódmym rozdziale Ramajany, wyraźnie zredagowanym dużo później, Rama obawia się jednak, czy Sita mieszkając w pałacu Rawany i przebywając z obcym mężczyzną pod jednym dachem, dochowała mu wierności małżeńskiej, dlatego musi dowieść swej czystości i przejść rytuał ognia. Bóg ognia, Agni wiedząc, że Sita jest ikoną niewinności oburzył się i nie pozwolił zapalić stosu, sam zaprowadził ją do Ramy. Lecz została mimo to wygnana i zamieszkała w lesie przy mędrcu Walmiki. Powiła bliźniaki i przez piętnaście lat słuchała wraz z synami nauk mędrca. Gdy któregoś dnia Rama przybył do mędrca Walmiki z prośbą o radę, rozpoznał w bliźniakach swoich synów i chciał, by Sita do niego wróciła. Ale ona poprosiła ziemię, by się rozstąpiła i zniknęła w bruździe, tak jak się narodziła, nie chcąc więcej cierpieć z powodu Ramy. A on, rozżalony stratą, wszedł do rzeki Saraju i w niej zniknął.
Saraswati Arjowie, Brahma i Saraswati, Drawidowie, języki, Mahabharata, miejsca sacrum, przekaz ustny — zapisany, Wedy
Wiadomo, że Harappejczycy przesiedlali się dalej na wschód, aż do doliny i delty Gangi, wygnani być może ze swych wygodnych miast przez katastrofalne powodzie. Albo z powodu straszliwych trzęsień ziemi i przemieszczania się koryt rzek czy też ich wysychania. Z Siedmiu Rzek do dziś ostało się pięć rzek, Pańć-ap, Pendżab, gdyż dwie rzeki, w tym cytowana w Wedach święta rzeka Saraswati, przepadły w piaskach pustyni. Ludzie ci ciężko pracowali nad odtworzeniem swej kultury rolnej, uczyli tubylczą ludność używania miedzi i żelaza, wprowadzali nowe odmiany zbóż i nowoczesne metody uprawy. Na coraz to nowych obszarach uprawiali ryż, pszenicę, soczewicę i rozmaite uprawy sezonowe, jak sorgo i proso. Kiedy nieco po 1500 p.n.e. Indoeuropejczycy ze stepów wkraczali do północnych Indii, parędziesiąt miast, w tym Harappa i Mohendżo Daro, było już dawno opuszczonych.
Brahma&Saraswati — Wisznu&Lakszmi — Śiwa&Parwati.
[...]
Brahma-SaraswatiLudziom potrzebne są zasady szczegółowe, modele (pattern) do działania na co dzień oraz pomoc i wsparcie. Niektórzy bogowie są więc herosami życia codziennego, jak Kriszna i Rama, inni czuwają nad relacją do zwierząt, jak Ganeśa i Hanuman. Rama jest modelem dla władców sprawiedliwych i stoi na straży dharmy. Lakszmi czuwa nad finansowym dobrem człowieka, Saraswati nad jego rozwojem poprzez nauką i zdobywanie umiejętności artystycznych. W różnych epokach bogowie przyjmowali na siebie różne funkcje, dziś notuje się, na przykład, wielkie odrodzenie popularności Hanumana, opiekuna drzew i przyrody.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
Symboliczne znaczenie pary Brahma-Saraswati oznacza, że męskość wirtualna potrzebuje do Tworzenia zasad żeńskiej energii Wiedzy, czyli, że nic nie można stworzyć bez energii i umiejętności.
[...]
Jej imieniem była nazwana starożytna rzeka, płynąca równolegle do Indusu, która zaginęła w wyniku trzęsienia ziemi, jak się uważa około 2000 p.n.e. To nad tą rzeką riszi usłyszeli tekst Rigwedy i inne utwory śruti.
[...]
Płynie na łabędziu po jeziorze o lustrzanej tafli, w której odbija się jej wizerunek, co symbolizuje pełną kontrolę nad uczuciami i spokój umysłu, nieodzowny dla jasności wyrażania się. Zbiera potoki mowy, tak jak ocean gromadzi wody rzek. Bogini potoków mowy, słów i elokwencji, twórczyni sanskrytu, języka „pełnego, całkowitego”, panuje nie tylko nad słowem mówionym, ale i pisanym — nad znakami sanskryckiego sylabariusza. Jest opiekunką alfabetu devanagari. Nie budowano świątyń dla Saraswati i kultu jej nie oddawano.
[...]
(Nazywanie pary Brahma-Saraswati „małżeństwem”, Saraswati „żoną”, a Brahmę „mężem” jest zbyt daleko posuniętym antropomorfizmem).
[...]
Brahma-SaraswatiLudziom potrzebne są zasady szczegółowe, modele (pattern) do działania na co dzień oraz pomoc i wsparcie. Niektórzy bogowie są więc herosami życia codziennego, jak Kriszna i Rama, inni czuwają nad relacją do zwierząt, jak Ganeśa i Hanuman. Rama jest modelem dla władców sprawiedliwych i stoi na straży dharmy. Lakszmi czuwa nad finansowym dobrem człowieka, Saraswati nad jego rozwojem poprzez nauką i zdobywanie umiejętności artystycznych. W różnych epokach bogowie przyjmowali na siebie różne funkcje, dziś notuje się, na przykład, wielkie odrodzenie popularności Hanumana, opiekuna drzew i przyrody.
[...]
Parwati występuje pod liczbą Dwa w przeróżnych związkach, okazując za każdym razem inny aspekt siebie i oświetlając inny aspekt partnera — Śiwa-Parwati to czysta męskość-żeńskość, Parwati-Ganeśa to matka-syn, Parwati-Durga to przedstawienie różnej energii żeńskiej, podobnie w parach Parwati-Kali i Parwati-Ćamunda. Pod liczbą Trzy w pierwotnej Trimurti-Siakti, skąd rozchodzą się wszystkie energie dynamiczne: Saraswati-Lakszmi-Parwati i pod trojaką postacią czystej energii żeńskiej: Parwati-Kali-Durga.
[...]
Symboliczne znaczenie pary Brahma-Saraswati oznacza, że męskość wirtualna potrzebuje do Tworzenia zasad żeńskiej energii Wiedzy, czyli, że nic nie można stworzyć bez energii i umiejętności.
[...]
Jej imieniem była nazwana starożytna rzeka, płynąca równolegle do Indusu, która zaginęła w wyniku trzęsienia ziemi, jak się uważa około 2000 p.n.e. To nad tą rzeką riszi usłyszeli tekst Rigwedy i inne utwory śruti.
[...]
Płynie na łabędziu po jeziorze o lustrzanej tafli, w której odbija się jej wizerunek, co symbolizuje pełną kontrolę nad uczuciami i spokój umysłu, nieodzowny dla jasności wyrażania się. Zbiera potoki mowy, tak jak ocean gromadzi wody rzek. Bogini potoków mowy, słów i elokwencji, twórczyni sanskrytu, języka „pełnego, całkowitego”, panuje nie tylko nad słowem mówionym, ale i pisanym — nad znakami sanskryckiego sylabariusza. Jest opiekunką alfabetu devanagari. Nie budowano świątyń dla Saraswati i kultu jej nie oddawano.
[...]
(Nazywanie pary Brahma-Saraswati „małżeństwem”, Saraswati „żoną”, a Brahmę „mężem” jest zbyt daleko posuniętym antropomorfizmem).
Dziś wiadomo, że przyczyną upadku cywilizacji harappejskiej była seria kataklizmów wywołanych przez ruchy tektoniczne, które doprowadziły do trwałych zmian geologicznych między 2500 a 2000 p.n.e. Nastąpiła prawdopodobnie ucieczka wód oraz wysuszanie rzek, a region powoli zamieniał się w pustynię (dziś Thar). Przede wszystkim zniknęła z powierzchni ziemi rzeka Saraswati, płynąca równolegle do Indusu, po jego wschodniej stronie. Rzeka była główną arterią, osią, kręgosłupem całego obszaru, a jej dopływy i sztuczne kanały — systemem nerwowym. Jej zniknięcie musiało oznaczać katastrofę dla ludności około tysiąca większych i mniejszych miast rozlokowanych wzdłuż brzegów. Mohendżo Daro przestało istnieć już około roku 2100 p.n.e. Nieco dłużej przetrwały, być może, miasta rozmieszczone nad Indusem, ale było ich niewiele ponad pięćdziesiąt i musiały odczuć skutki ekonomicznego załamania systemu. Nie wiemy jakie nazwy nosiły te miasta, ani jak mieszkańcy nazywali samych siebie. Rigweda wspomina wiele indyjskich rzek, jak Gangę i Indus, jednak wyraźnie podkreśla piękno rzeki Saraswati.
Bogini Saraswati, opiekunka mowy i elokwencji, jest twórczynią sanskrytu, który jest językiem „wygładzonym”. Zbiera potoki mowy tak jak ocean gromadzi wody rzek. Płynie na łabędziu, co symbolizuje jej pełną kontrolę nad uczuciami. Panuje nie tylko nad słowem mówionym, ale i pisanym. Jako twórczyni devanagari zarządza znakami sanskryckiego sylabariusza.
[...]
Brak potrzeby zapisu był zdaje się podyktowany wiarą w jakieś niezwykłe pochodzenie tych hymnów, które zostały przez nich nazwane śruti, czyli objawione, usłyszane. Dziś wiadomo, że Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e., a więc w czasach na długo poprzedzających przybycie plemion indoeuropejskich. Może właśnie niezwykłość tych hymnów, już wtedy odczuwanych jako archaiczne, kazała nazwać je śruti. Co także od razu miało oznaczać, że owe hymny są „tylko dla wtajemniczonych”, „nie dla wszystkich”. Ustna tradycja zawsze podkreślała, że Wedy zostały objawione wieszczom-poetom, riszi, nad rzeką Saraswati. Ale wtedy, kiedy Arjowie przybyli nad Indus, rzeka Saraswati już nie istniała — pochłonęły ją piaski pustyni Thar w wyniku potężnej katastrofy sejsmograficznej, która doprowadziła do wyludnienia około 1000 siedzib ludzkich, rozlokowanych nad tą rzeką (nad Indusem było ich tylko około 50). Arjowie powtarzali usłyszane hymny wedyjskie i utrwalali je aż do formy skamieniałej języka, w jakim były przez setki lat powtarzane, języka wedyjskiego, najstarszej postaci staroindyjskiego, mówionego do V wieku p.n.e.
[...]
Brak potrzeby zapisu był zdaje się podyktowany wiarą w jakieś niezwykłe pochodzenie tych hymnów, które zostały przez nich nazwane śruti, czyli objawione, usłyszane. Dziś wiadomo, że Rigweda została skomponowana około 3900 p.n.e., a więc w czasach na długo poprzedzających przybycie plemion indoeuropejskich. Może właśnie niezwykłość tych hymnów, już wtedy odczuwanych jako archaiczne, kazała nazwać je śruti. Co także od razu miało oznaczać, że owe hymny są „tylko dla wtajemniczonych”, „nie dla wszystkich”. Ustna tradycja zawsze podkreślała, że Wedy zostały objawione wieszczom-poetom, riszi, nad rzeką Saraswati. Ale wtedy, kiedy Arjowie przybyli nad Indus, rzeka Saraswati już nie istniała — pochłonęły ją piaski pustyni Thar w wyniku potężnej katastrofy sejsmograficznej, która doprowadziła do wyludnienia około 1000 siedzib ludzkich, rozlokowanych nad tą rzeką (nad Indusem było ich tylko około 50). Arjowie powtarzali usłyszane hymny wedyjskie i utrwalali je aż do formy skamieniałej języka, w jakim były przez setki lat powtarzane, języka wedyjskiego, najstarszej postaci staroindyjskiego, mówionego do V wieku p.n.e.
do świętej Prabhasy, gdzie rzeka Saraswati płynie na zachód
Saptasindhawa, siedem świętych rzek hindu: to opiewana w Wedach, dziś już nieistniejąca Saraswati oraz Indus, w dorzeczu których rozwijała się starożytna cywilizacja harappejska. Indus (3180 km), dawniej Sindh, tworzący ze swymi dopływami krainę Pendżabu, Pięciorzecza, dał nazwę całemu subkontynentowi, ma swe źródła w Himalajach i uchodzi do Morza Arabskiego. Ganga (2700 km) i jej dopływ Jamuna (1370 km) tworzą historyczną krainę Doabu, Dwurzecza, kolebkę cywilizacji indyjskiej; obie wypływają z Himalajów; Ganga nawadnia Nizinę Hindustańską i uchodzi do Zatoki Bengalskiej. Godawari (1448) płynie w poprzek Indii, w kierunku południowo-wschodnim, uchodzi do Zatoki Bengalskiej, tworząc wspólną deltę z rzeką Kriszną. Narmada (1289 km) płynie ze wschodu na zachód przecinając subkontynent na pół i oddzielając Dekan od Niziny Hindustańskiej, uchodzi do Morza Arabskiego. Rzeka Kaweri (800 km), utożsamiana z Lopamudrą, córką Brahmy, płynie przez Karnatakę i Tamil Nadu, gdzie już od III wieku p.n.e. nawadniała pola pierwszych w tym regionie kultur rolniczych; była rzeką-żywicielką kraju Czolów.
[...]
Prayag położony w świętym miejscu sangam, u zbiegu trzech rzek Jamuny, Gangi i mitycznej Saraswati, został założony w starożytności przez osadników znad Indusu. Święto Kumbha Mela odbywa się tu co najmniej od 644 roku; Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, odwiedzający Indie w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, odbywającej się tu za czasów króla Harszawardhana.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
[...]
Prayag położony w świętym miejscu sangam, u zbiegu trzech rzek Jamuny, Gangi i mitycznej Saraswati, został założony w starożytności przez osadników znad Indusu. Święto Kumbha Mela odbywa się tu co najmniej od 644 roku; Chińczyk Huan-Tsang (Xuan-Zang) filozof i erudyta, odwiedzający Indie w latach 629-645, dał pierwszy szczegółowy opis meli, odbywającej się tu za czasów króla Harszawardhana.
[...]
Gangotri na wysokości 3140 m. w Himalajach, uważa się za jej początek. W Haridwar wypływa na Nizinę Hindustańską. W Prayag, „miejscu ofiary” (dziś miasto Allahabad), sam Brahma złożył ofiarę rzece, a najświętszym miejscem jest sangam, gdzie wpada rzeka Jamuna i dołącza do dwóch sióstr mityczna rzeka Saraswati. Inne miejsce sacrum to Waranasi (Kaśi) — miasto Śiwy, a najbardziej święty ghat to Manikarnikaghat. I wreszcie Kalkuta ze słynną świątynią poświęconą bogini Kali. Na całej długości rzeki, we wszystkich skupiskach miejskich i wiejskich, wykonane ręką ludzką w niepamiętnych czasach ghaty ułatwiają pielgrzymom zejście aż do samej rzeki, pozwalają uzyskać szczególny kontakt z boskością. Kąpiel rytualna, składanie darów, prasad, puszczanie na wodę lampek oliwnych rozświetlających taflę wody podczas wieczornej pudży i wreszcie stosy kremacyjne płonące na stopniach nad samą wodą — wszystkie rytualne czynności dokonywane się w obliczu rzeki.
Arjowie mieli zaufanie wyłącznie do słowa mówionego i zamiast szukać sposobów na zapisanie hymnów, pieśni i modlitw, które usłyszeli starożytni riszi nad rzeką Saraswati, znaleźli językowe sposoby zapamiętania i społeczny sposób na przekazanie wiedzy przyszłym pokoleniom. Sposobem na utrwalenie tekstu w pamięci był oczywiście rym, rytm, prozodia i różne rozwiązania fonetyczne, a sposobem na przekazanie spuścizny kolejnym pokoleniom — utworzenie specjalnej grupy osób, której jedynym zadaniem było zapamiętanie owych tekstów. Tą grupą byli bramini. Jako „wybrańcy”, wyróżnieni spośród innych grup, „podwójnie urodzeni” nadali swemu zajęciu najwyższą rangę. Przekaz dokonywał się z ojca na syna w obrębie jednej rodziny, która strzegła czystości mowy i wierności treści. Do słuchania tekstów z czasem dopuszczono także ksiatrijów i wajsiów, a poprzez dyskusję mogli oni uczestniczyć w opracowaniu komentarzy i wyjaśnień niezrozumiałych fragmentów. Siudrów nie dopuszczano do słuchania, więc tym bardziej nie mieli żadnego udziału w ostatecznym kształcie dzieła.
[...]
1800 p.n.e. — hymny są usłyszane przez siedmiu riszi nad rzeką Saraswati i przekazane mędrcom w języku wedyjskim;
[...]
1800 p.n.e. — hymny są usłyszane przez siedmiu riszi nad rzeką Saraswati i przekazane mędrcom w języku wedyjskim;
Język w jakim Wedy były przekazywane stał się wraz z upływem czasu tak niezrozumiały, że święte strofy wymagały komentarzy i objaśnień. Każdy zbiór opatrzony został tekstem zawierającym trzy poziomy komentarzy — brahmany, aranjaki i upaniszady. Mantry i brahmany to pisma usłyszane, śruti przez siedmiu leśnych mędrców riszi, nad rzeką Saraswati.
Satledż miejsca sacrum, Sikhowie
Kailasa — łańcuch górski w Tybecie Zachodnim, z którego zboczy spływają Indus i jego dopływ Satledż, dwa ważne ramiona Gangi, i Brahmaputra. Najwyższy szczyt, Góra Kailasa (6714 m n.p.m.), jest jedną z najbardziej niezwykłych form geologicznych, jakie ukształtowała natura, czczona przez hindusów, buddystów, dżinistów, bonpów (bon to przedbuddyjska religia Tybetu) i buddystów tybetańskich. Sam wierzchołek uważa się za szczyt nie do zdobycia.
Królestwo Sikhów zostało rozszerzone o podbite prowincje Dżammu i Kaszmir i rozciągało się wielkim trójkątem od spieczonych równin Sindu po przełęcz Chajber na północy i Himalaje na północnym wschodzie. Na południu długa wstęga rzeki Satledż oddzielała je od Indii, gdzie coraz bardziej panoszyli się Brytyjczycy. Wyszkoleni przez europejskich najemników żołnierze sikhijscy stali się najwspanialszym wojskiem w Indiach, poza najemnymi sipajami Kompanii. Ich żelazna dyscyplina żołnierska była szeroko znana. Pendżab stał się niezależnym, bogatym i potężnym państwem. Przetrwało ono, niestety, tylko dziesięć lat od śmierci swego twórcy. Randżit Singh, Lew Pendżabu, zmarł 28 czerwca 1839 roku na zawał serca. Gdy został sparaliżowany i pozbawiony mowy, gestem nakazał, by Koh-i-Noora, jego największy skarb, złożono w ofierze w hinduskiej świątyni Dżagannath. Rozkazu tego nie wykonano.
Sindhu India
Najstarsza nazwa rzeki Indus to Sindhu, z indoaryjskiego słowa morze, a kraina w jej dorzeczu — to pradawny i dzisiejszy Sind.
Son religia rzeki Gangi
Wszystkie dopływy Gangi w całym dorzeczu uczestniczą w jej sacrum — Czambal, Jamuna, Kali Gandaki, Son, Kośi, Betwa w historycznej krainie Bundelkhand, Ken w dawnym królestwie Czandelów, Ghagharara w Ajodhji, a nawet Bagmati płynąca z Doliny Katmandu i wpadająca do Narayan, która wpada do Gangi.
Śipra miejsca sacrum
Udżdżain jest jednym z najbardziej starożytnych siedlisk Indii, wspaniale rozwiniętym i znanym jako Awantika już za czasów panowania ojca cesarza Asioki. Według opowieści mitologicznej tutaj właśnie, nad rzeką Śiprą, Śiwa pokonał asiurów. Miasto było słynne dzięki oświeconym władcom, na dworze jednego z nich żył wielki poeta Kalidasa, królowały nauki ścisłe, astronomia i matematyka. Słynne obserwatorium Dżaj Singha z XVIII wieku, wybudowane w miejscu, gdzie przebiegał południk indyjskich astronomów, jest czynne do dziś. W świątyni Mahakaleśwara (zburzonej przez muzułmanów w 1235 roku i odbudowanej z fundacji rodziny Scindiów w XIX wieku) znajduje się dżjoti lingam, lingam światła, uważany za najważniejszy ze wszystkich hinduskich lingamów.
Tungabhadra kraj Czolów, królestwo Widżajanagaru
Ideałem władcy był legendarny król Karikala, a zbudowaną za jego czasów nowoczesną zaporę na rzece Kaweri, chroniącą deltę przed powodziami, opiewano w wielu hymnach pochwalnych. Poemat Pattinappalai mówi, że był władcą sprawiedliwym, wypełniającym dharmę, wzorem pobożności oraz prawym, mądrym i sprawiedliwym wojownikiem, a symbolem jego dynastii był tygrys. Więcej nic o nim nie wiadomo na pewno. Prace irygacyjne nad rzeką Kaweri były kontynuowane aż do czasów nam współczesnych. Język tamilski zachował słowo anikut, oznaczające zaporę z ziemi i kamieni usypaną w poprzek rzeki w celu jej regulacji. Najstarsza znana nam anikut, leżąca w okolicach miasta Tandżawur, o długości 330 m i szerokości 18 m, pochodzi z roku 150, a w XI wieku odnowiono ją i powiększono. Inną tamę ziemną zbudowano na początku naszej ery w Karnatace niedaleko Hospet, na liczącej 650 kilometrów długości rzece Tungabhadra, wpływającej do Kriszny.
Lokację państwa, a raczej siedzibę władzy królewskiej, ustanowiono na południe od rzeki Tungabhadra, wśród skalistych pagórków dających naturalną ochronę. Pierwsze pałace władców wzniesiono w Anegundi, a następnie zaczęto budować stolicę — Hampi. Miejsce założenia musiało spełniać określone kryteria: militarno-obronne, polityczne (centralna pozycja wobec własności lennych), ale przede wszystkim „ustawodawcze” to znaczy mitologiczne. Miejsce musiało być uświęcone, a jeśli nie było — to należało je uświęcić. Hindusi zawsze i wszędzie odwoływali się do Mahabharaty i czerpali stamtąd nazwy i imiona ze starożytnego nazewnictwa. Hampi usytuowano zatem na Pampa Kszetra, wzorowanym na Pampa Sarovar, Polu Chwały cytowanym w Ramajanie. Władcy mieli wysoką samoświadomość i szerokie horyzonty umysłowe, wspierali rodzimą kulturę i religie hindu, popierali rozwój nauk i literaturę, dążyli do szybkiego wzbogacenia się regionu, by mieć fundusze na zorganizowanie regularnej armii. Bogactwo przyciągało ogromne rzesze rzemieślników i artystów, a za nimi przybywali bogaci kupcy i handlarze, by towary sprzedawać, kupować i wymieniać.
Varuna miejsca sacrum
Waranasi, miasto między rzeczkami Varuną i Asi, w XVIII i XIX wieku nazywane Banaras, Benares, a przez hindusów — Kaśi, światło jest jednym z najstarszych siedlisk ludzkich, zamieszkałych nieprzerwanie od trzech-czterech tysięcy lat. Jest poświęcone Śiwie w podzięce za udział w stworzeniu rzeki Gangi. Ortodoksyjny hindus pragnie umrzeć nad Gangą i zostać spalonym na Manikarnika ghat, gdzie łączą się trzy poziomy — boski, ziemski i demoniczny. Spalenie w tak świętym miejscu pozwala żywić nadzieję na lepszą inkarnację w przyszłości.
*


