znaki
znaki, symbole, wyobrażenia, atrybuty bogów…
bindi bindi, Devi, Durga, Kali i inne boginie, jantra, mandala, Stany Książęce Indii, świątynie tamilskie
Wszechświat rozszerza się z punktu bindi i w nim się skupia.
[...]
Znak bindi kładą sobie kobiety zamężne na czole między brwiami — cynober rozrobiony z proszkiem sandałowym. Czerwień oznacza energię sprawczą, działającą, śiakti, także przebudzoną energię erotyczną (proszkiem cynobrowym obsypuje się również posągi bóstw w świątyniach). Dzisiaj mężatki nie mają obowiązku nosić bindi, ale wciąż go tradycyjnie nakładają. Jest tak mocno zakorzeniony w tradycji, że pozostaje nieodłącznym elementem hinduskiego stroju kobiecego. Obecnie kupuje się gotowe przylepki, różnej wielkości, kształtu i koloru pasujące do stroju, nastroju i okazji.
[...]
W żadnym wypadku sama kolorowa kropka na czole — tika czy bindi — nie jest oznaką wyznawania jakiejś religii hindu.
[...]
Jest też bindi stałym elementem kobiecych rysunków, kolamów. Kobiety w Indiach południowych rysują przed progiem swego domu „gwiazdę Lakszmi” (jantra dwóch trójkątów), splecione węże i inne wzory geometryczne dla ochrony przed duchami zmarłych. Kropka bindi odpycha wrogie spojrzenia i wycisza siły zła. Wzory wykonane henną na dłoniach kobiet służą temu samemu celowi.
[...]
Znak bindi kładą sobie kobiety zamężne na czole między brwiami — cynober rozrobiony z proszkiem sandałowym. Czerwień oznacza energię sprawczą, działającą, śiakti, także przebudzoną energię erotyczną (proszkiem cynobrowym obsypuje się również posągi bóstw w świątyniach). Dzisiaj mężatki nie mają obowiązku nosić bindi, ale wciąż go tradycyjnie nakładają. Jest tak mocno zakorzeniony w tradycji, że pozostaje nieodłącznym elementem hinduskiego stroju kobiecego. Obecnie kupuje się gotowe przylepki, różnej wielkości, kształtu i koloru pasujące do stroju, nastroju i okazji.
[...]
W żadnym wypadku sama kolorowa kropka na czole — tika czy bindi — nie jest oznaką wyznawania jakiejś religii hindu.
[...]
Jest też bindi stałym elementem kobiecych rysunków, kolamów. Kobiety w Indiach południowych rysują przed progiem swego domu „gwiazdę Lakszmi” (jantra dwóch trójkątów), splecione węże i inne wzory geometryczne dla ochrony przed duchami zmarłych. Kropka bindi odpycha wrogie spojrzenia i wycisza siły zła. Wzory wykonane henną na dłoniach kobiet służą temu samemu celowi.
W Indiach, gdzie nic nie przepadło, zachowały się prehistoryczne megality, czarne kamienie owalne, często ze szczeliną w formie joni — źródło życia i symbol siakti — czczone do dziś, i jak za czasów archaicznych obsypywane cynobrowym proszkiem. Czerwień jest panindyjskim, wszechobecnym i ponadczasowym kolorem siakti. Najbardziej znany jest kamień w Bolhai, w Madhya Pradesh, czczony jako Ziemia Żywicielka, Wielka Matka. Znakiem graficznym siakti są jantry, trójkąty skierowane w dół, często z kropką bindi w centrum.
Podstawową jantrą jest trójkąt równoboczny z kropką bindi w środku, ku któremu kieruje się uwaga całej świadomości.
[...]
Bywa kombinacją wielu trójkątów, ale zawsze z bindi w środku, jako miejscem skupienia energii.
[...]
Najczęściej są to dwa trójkąty nałożone na siebie, jeden skierowany w górę, drugi w dół, tak zwana „gwiazda Lakszmi”. Występują jako powtarzający się element różnych, bardziej rozbudowanych diagramów geometrycznych. Kropka bindi rozpuszcza tu opozycję przeciwieństw. W tym kształcie występuje często jako element dekoracyjny w sztuce i architekturze hindu. (Niektórzy mylą jantrę dwóch trójkątów z gwiazdą Dawida, ale w symbolu judaizmu nie występuje bindi, również inaczej przecinają się linie trójkątów).
[...]
Bywa kombinacją wielu trójkątów, ale zawsze z bindi w środku, jako miejscem skupienia energii.
[...]
Najczęściej są to dwa trójkąty nałożone na siebie, jeden skierowany w górę, drugi w dół, tak zwana „gwiazda Lakszmi”. Występują jako powtarzający się element różnych, bardziej rozbudowanych diagramów geometrycznych. Kropka bindi rozpuszcza tu opozycję przeciwieństw. W tym kształcie występuje często jako element dekoracyjny w sztuce i architekturze hindu. (Niektórzy mylą jantrę dwóch trójkątów z gwiazdą Dawida, ale w symbolu judaizmu nie występuje bindi, również inaczej przecinają się linie trójkątów).
Kolisty diagram przedstawia proces rozwijania się kosmosu z jego centrum bindi, a kwadrat symbolizuje świątynię z licznymi bóstwami i demonami, tymczasową siedzibę boskich zasad. Prawdziwe mandale powstają wyłącznie w umyśle, a malowanie czy usypywanie ich z piasku stosuje się jako pomoc, by odzwierciedlić jej schemat w umyśle.
Ostały się jeno pałace Bundelów, jak z szekspirowskiego dekoru, ponure zbrodnią i majakami przeszłości, ale świadczące o bogactwie i kunszcie artystycznym niegdysiejszych władców — freski w pałacu Raj Mandir z XVI wieku, obok scen z mitologii hinduskiej, ukazują beztroskie i dostatnie życie wieśniaków. Liczne świątynie, piętnaście czatri z prochami władców, ruiny okazałych domów dawnych arystokratów i kupców, drobne przedmioty codziennego użytku sprzedawane na straganach, jak puzderka z lusterkiem do nakładania bindi dla kobiet, grzechotki dla dzieci, wieszaczki, haki, uchwyty i przemyślne kłódki zamykające domowe szkatułki, lampki oliwne, nie mówiąc o statuetkach tańczącego Śiwy, bogini Lakszmi czy Ganeśki — wszystkie te wielkie i małe kunsztowne cacka pobudzają naszą wyobraźnię i pozwalają przybliżyć historię dawnych, bogatych Indii.
Tancerka nakłada szerokie spodnie, pajaman, ściągnięte w kostce, a następnie drapuje wokół bioder krótkie sari, sięgające do kolan, układając je w uplisowane z przodu fałdy. Wkłada obcisły gorset z rękawami do łokci, chuli, wykonany z najpiękniejszych materiałów, przeważnie z brokatu lub jedwabiu haftowanego złotą nitką. Wysoko na czole i w przedziałek włosów sypie cynobrowy proszek, tilakam, święty znak hindu. Czernią kajalu maluje obwódkę oczu, a czerwienią rysuje kropkę między brwiami, bindi, odwieczny znak kobiety. Do uszu wpina kolczyki z półksiężycem, na szyi zapina szeroki naszyjnik — w czasach devadasi prawdziwe rubiny, w najgorszym wypadku granaty, a w czasach dzisiejszych zwykłe szkiełka. Na biodra zapina ozdobny szeroki pas, na ręce brzęczące bransoletki. Włosy wymagają tak specjalnego upięcia, że musi oddać swą głowę w ręce innej tancerki, która misternie układa loki, wplata świeże kwiaty i wpina ozdoby, takie jak słońce i księżyc oznaczające pokonanie przeciwieństw. I wreszcie z biciem serca nakłada rzecz najważniejszą — kinkini lub gunguru, dzwoneczki , które spajają, wiążą rytm tancerki z kosmicznym rytmem wszechświata. Przed założeniem przykłada je do piersi i do oczu, wypowiada krótką mantrę dziękczynną do Bogini i inwokację do siedmiu planet. W czasie święta ku czci bogini Saraswati, opiekunki sztuki, tancerka oddaje im hołd ofiarując kwiaty, podobnie jak muzyk oddaje hołd swoim instrumentom. Natuvanar dobiera pieczołowicie dzwoneczki dla swej uczennicy, całą setkę w jednej parze z brązu, miedzi i srebra, słucha brzmienia każdego z nich, prosi braminów o poświęcenie i ofiaruje w dzień arangetram. Wiąże je wokół kostek tancerki, symbolicznie uznając pełne przygotowanie do wejścia na scenę. Po makijażu, ułożeniu włosów i nałożeniu stroju, gopika skrywa się pod chustą, gdyż nikt nie może na nią spojrzeć, zanim nie zobaczy jej bóg.
jantra bindi, Brahma i Saraswati, Devi, Durga, Kali i inne boginie, Drawidowie, jantra, joni, Radżputowie, Wisznu i Lakszmi
Punkt będący optycznym ogniskiem jantry (dwa trójkąty, z których jeden jest skierowany do góry, a drugi — do dołu), „rozwiązujący” opozycję tych trójkątów.
[...]
Jest też bindi stałym elementem kobiecych rysunków, kolamów. Kobiety w Indiach południowych rysują przed progiem swego domu „gwiazdę Lakszmi” (jantra dwóch trójkątów), splecione węże i inne wzory geometryczne dla ochrony przed duchami zmarłych. Kropka bindi odpycha wrogie spojrzenia i wycisza siły zła. Wzory wykonane henną na dłoniach kobiet służą temu samemu celowi.
[...]
Jest też bindi stałym elementem kobiecych rysunków, kolamów. Kobiety w Indiach południowych rysują przed progiem swego domu „gwiazdę Lakszmi” (jantra dwóch trójkątów), splecione węże i inne wzory geometryczne dla ochrony przed duchami zmarłych. Kropka bindi odpycha wrogie spojrzenia i wycisza siły zła. Wzory wykonane henną na dłoniach kobiet służą temu samemu celowi.
Nasza europejska ocena w ogóle nie oddaje specyfiki hinduskiej religijności i myśli filozoficznej. Wyobrażenia, mniemania, iluzje, pragnienia i instynkt badawczy człowieka wytwarzają całą gamę obrazów i ogromną sieć pojęć, by upostaciować w formie możliwej do zrozumienia kwanty Boskiej Energii. W Indiach, każdy kwant Energii Boskiej przybrał jakiś Kształt, pod którym jest wielbiony jako taki. Boskość może być adorowana pod trzema formami materialnymi: murti, to jest wyobrażenie ikonograficzne — obrazy, płaskorzeźby, posągi; jantry — znaki graficzne i mantry — wyobrażenia dźwiękowe. Najsłabsze jest słowo, próbujące ująć owe kształty w formę mitu i opowieści mitologicznej; słowo przynależy jednak do intelektualnej, abstrakcyjnej i (tak zwanej) racjonalnej sfery człowieka, a więc zupełnie nie odpowiada emocjonalnym potrzebom duszy. W Indiach, religia jest uczuciem, a nie intelektualnym Logosem.
W Indiach, gdzie nic nie przepadło, zachowały się prehistoryczne megality, czarne kamienie owalne, często ze szczeliną w formie joni — źródło życia i symbol siakti — czczone do dziś, i jak za czasów archaicznych obsypywane cynobrowym proszkiem. Czerwień jest panindyjskim, wszechobecnym i ponadczasowym kolorem siakti. Najbardziej znany jest kamień w Bolhai, w Madhya Pradesh, czczony jako Ziemia Żywicielka, Wielka Matka. Znakiem graficznym siakti są jantry, trójkąty skierowane w dół, często z kropką bindi w centrum.
jantra, połączenie dwóch trójkątów — trójkąt męski, ognisty, falliczny, skierowany ku górze i trójkąt żeński, wodny, pochwowy, skierowany ku dołowi (symbol judaizmu jest odmienny i nosi nazwy: pieczęć Salomona, gwiazda lub tarcza Dawida).
Podstawową jantrą jest trójkąt równoboczny z kropką bindi w środku, ku któremu kieruje się uwaga całej świadomości.
[...]
Najczęściej są to dwa trójkąty nałożone na siebie, jeden skierowany w górę, drugi w dół, tak zwana „gwiazda Lakszmi”. Występują jako powtarzający się element różnych, bardziej rozbudowanych diagramów geometrycznych. Kropka bindi rozpuszcza tu opozycję przeciwieństw. W tym kształcie występuje często jako element dekoracyjny w sztuce i architekturze hindu. (Niektórzy mylą jantrę dwóch trójkątów z gwiazdą Dawida, ale w symbolu judaizmu nie występuje bindi, również inaczej przecinają się linie trójkątów).
[...]
Odpowiadają jej trzy kolory — biały, czerwony i czarny (często występujące w ikonografii jantr).
[...]
Dziewięć trójkątów Śri Jantry oznacza dziewięć imion bogini Devi (Parwati, Kali, Durga…).
[...]
Jantry mogą być malowane, rysowane, płaskorzeźbione — zawsze służą jakiemuś celowi (bo jest to narzędzie-instrument): medytacji, koncentracji, modlitwie polegającej na odczytywaniu zapisanych na niej mantr. Odstraszają złe siły i demony, przyciągają siły dobra, a wykonane samodzielnie są używane jako talizmany.
[...]
Jantra to również ogólna nazwa przyrządów astronomicznych, jakich używał maharadża Dżaj Singh z Dżajpuru.
[...]
Najczęściej są to dwa trójkąty nałożone na siebie, jeden skierowany w górę, drugi w dół, tak zwana „gwiazda Lakszmi”. Występują jako powtarzający się element różnych, bardziej rozbudowanych diagramów geometrycznych. Kropka bindi rozpuszcza tu opozycję przeciwieństw. W tym kształcie występuje często jako element dekoracyjny w sztuce i architekturze hindu. (Niektórzy mylą jantrę dwóch trójkątów z gwiazdą Dawida, ale w symbolu judaizmu nie występuje bindi, również inaczej przecinają się linie trójkątów).
[...]
Odpowiadają jej trzy kolory — biały, czerwony i czarny (często występujące w ikonografii jantr).
[...]
Dziewięć trójkątów Śri Jantry oznacza dziewięć imion bogini Devi (Parwati, Kali, Durga…).
[...]
Jantry mogą być malowane, rysowane, płaskorzeźbione — zawsze służą jakiemuś celowi (bo jest to narzędzie-instrument): medytacji, koncentracji, modlitwie polegającej na odczytywaniu zapisanych na niej mantr. Odstraszają złe siły i demony, przyciągają siły dobra, a wykonane samodzielnie są używane jako talizmany.
[...]
Jantra to również ogólna nazwa przyrządów astronomicznych, jakich używał maharadża Dżaj Singh z Dżajpuru.
Jantrą lingamu jest trójkąt skierowany w górę, jantrą joni — trójkąt skierowany w dół, znak kobiecego łona, symbolizujący Wielką Matkę, źródło każdego życia.
W latach 1699-1743 władcą był Dżaj Singh II, który zbudował miasto Dżajpur i przeniósł tam stolicę rodową. Jego ojciec, Bishan Singh, dał mu najlepsze możliwe wykształcenie, gdyż już w niemowlęctwie przepowiedziano mu wspaniały los. Wstąpił na tron w wieku 11 lat, panował przez 44 lata. To on dostał on Aurangzeba tytuł Sawai, raz i ćwiartkę mądrzejszy. Wstawał o świcie przy tajemniczym dźwięku fletu i w prostej szacie udawał się do świątyni Kali, gdzie modlił się żarliwie. Pracował przez 14 godzin dziennie, pasjonowała go matematyka i astronomia, studiował Syntaxe Ptolemeusza, Tabulae Astronomica De La Hire’a, Historia Coelestis Britanica Flamsteeda, Principia Newtona, Elements Euklidesa, tablice astronomiczne Mirza Ulug Bega oraz dzieła Aryabhatty, Varahmihiry, Brahmagupty i Bhaskaracharyi. Kazał tłumaczyć na sanskryt greckie i perskie dzieła starożytnych astronomów, zgromadził ogromną bibliotekę. Zbudował pięć obserwatoriów astronomicznych Jantar Mantar — w Dżajpurze, w swoim pałacu nad Gangą w Benaresie, w Udżdżainie i Mathurze, a w Delhi — dla potrzeb władcy mogolskiego Muhameda Szaha (jantra z sanskrytu instrument; mantra — formuła magiczna do obliczeń).
Jej podobizna, lub znak graficzny jantry Śri, pojawiła się na monetach Guptów około 460 roku.
joni Devi, Durga, Kali i inne boginie, jantra, joni, Kamasutra, linga
W Indiach, gdzie nic nie przepadło, zachowały się prehistoryczne megality, czarne kamienie owalne, często ze szczeliną w formie joni — źródło życia i symbol siakti — czczone do dziś, i jak za czasów archaicznych obsypywane cynobrowym proszkiem. Czerwień jest panindyjskim, wszechobecnym i ponadczasowym kolorem siakti. Najbardziej znany jest kamień w Bolhai, w Madhya Pradesh, czczony jako Ziemia Żywicielka, Wielka Matka. Znakiem graficznym siakti są jantry, trójkąty skierowane w dół, często z kropką bindi w centrum.
[...]
W panteonie wedyjskim znana była Aditi, cytowana w Rigwedzie, strażniczka ognia, dawczyni światła, joni wszechświata, której niemal wszyscy bogowie wedyjscy zawdzięczają życie. Rigweda zapisała modlitwę do niej o ochronę porządku kosmicznego, znaną do dziś.
[...]
W panteonie wedyjskim znana była Aditi, cytowana w Rigwedzie, strażniczka ognia, dawczyni światła, joni wszechświata, której niemal wszyscy bogowie wedyjscy zawdzięczają życie. Rigweda zapisała modlitwę do niej o ochronę porządku kosmicznego, znaną do dziś.
Pięć trójkątów skierowanych do dołu oznacza żeńską joni.
Joni to nie tylko „żeński narząd płciowy”.
[...]
Joni jest podstawą dla lingamu, który jest skierowany w górę, a nie w niej umieszczony. Nie chodzi tu więc o zwykłe erotyczne zespolenie, jak mylnie sądzą freudyści. To znak działania w świecie dwóch równoważnych sił: energii żeńskiej będącej podstawą wszystkiego oraz energii męskiej osadzonej, wspartej na joni.
[...]
Jantrą lingamu jest trójkąt skierowany w górę, jantrą joni — trójkąt skierowany w dół, znak kobiecego łona, symbolizujący Wielką Matkę, źródło każdego życia.
[...]
Joni jest przyrównywana do kosmicznego jaja, z którego narodził się „pan stworzenia”. Jajo i każda forma kolisto-owalna, Ziemia i planety, Słońce, Księżyc, jest całością zawierającą uformowany system. Jajo jest symbolem materialnej realizacji, pierwszym stadium bytu, zalążkiem stworzenia. Lecz nie wystarczy „dać życie” — funkcja lingamu — należy je także ochronić i wykarmić — to symboliczna funkcja joni. Wykarmienie, doprowadzenie do dojrzałości jest równie ważne jak urodzenie.
[...]
Miłosne zespolenie stanowi replikę procesu stworzenia, podczas którego czerwona energia joni zostaje złączona z białą energią tryskającą z lingamu.
[...]
W Indiach joni-linga jest znakiem wszechobecnym i znajduje się dosłownie wszędzie — w świątyniach, w maleńkich kapliczkach wioskowych, w polu, pod drzewem, na ghatach nad rzeką, w każdym domu (nie tylko w domowym ołtarzu, ale także poza nim). Oddaje się im cześć poprzez oblewanie mlekiem, posypywanie cynobrowym proszkiem, ryżem, kwiatami jaśminu i płatkami róż, okadza się trociczkami.
[...]
Joni jest podstawą dla lingamu, który jest skierowany w górę, a nie w niej umieszczony. Nie chodzi tu więc o zwykłe erotyczne zespolenie, jak mylnie sądzą freudyści. To znak działania w świecie dwóch równoważnych sił: energii żeńskiej będącej podstawą wszystkiego oraz energii męskiej osadzonej, wspartej na joni.
[...]
Jantrą lingamu jest trójkąt skierowany w górę, jantrą joni — trójkąt skierowany w dół, znak kobiecego łona, symbolizujący Wielką Matkę, źródło każdego życia.
[...]
Joni jest przyrównywana do kosmicznego jaja, z którego narodził się „pan stworzenia”. Jajo i każda forma kolisto-owalna, Ziemia i planety, Słońce, Księżyc, jest całością zawierającą uformowany system. Jajo jest symbolem materialnej realizacji, pierwszym stadium bytu, zalążkiem stworzenia. Lecz nie wystarczy „dać życie” — funkcja lingamu — należy je także ochronić i wykarmić — to symboliczna funkcja joni. Wykarmienie, doprowadzenie do dojrzałości jest równie ważne jak urodzenie.
[...]
Miłosne zespolenie stanowi replikę procesu stworzenia, podczas którego czerwona energia joni zostaje złączona z białą energią tryskającą z lingamu.
[...]
W Indiach joni-linga jest znakiem wszechobecnym i znajduje się dosłownie wszędzie — w świątyniach, w maleńkich kapliczkach wioskowych, w polu, pod drzewem, na ghatach nad rzeką, w każdym domu (nie tylko w domowym ołtarzu, ale także poza nim). Oddaje się im cześć poprzez oblewanie mlekiem, posypywanie cynobrowym proszkiem, ryżem, kwiatami jaśminu i płatkami róż, okadza się trociczkami.
Sztuka miłości — kama siastra — nie jest udziałem wszystkich. Dla większości pozostaje czysta technika — kama sutra. Według autora, kobiety obywają się bez uczonych tekstów, kama siastrę rozwijając spontanicznie. W intymności typowo kobiecych spotkań od najmłodszych lat poznają zakamarki swego ciała kąpiąc się nago w rzece, nacierając ciało wonnymi olejkami, masując brzuchy kobiet w ciąży, przygotowując joni do porodu, a piersi do karmienia, rozkoszując się dotykiem dojrzałej kobiety. Najlepszymi nauczycielkami młodziutkich dziewcząt z bogatych domów są starsze siostry i kuzynki, mamki, wieśniaczki, służące…
[...]
Przygotowanie do miłosnych uścisków wymaga odpowiedniego decorum — subtelnej muzyki, zapachu kwiatów, delikatnego oświetlenia, miłych, przemyślnie dobranych prezentów. Kobieta otwiera swe ciało dużo wolniej niż mężczyzna i przyjmuje go tylko wtedy, kiedy ona tego chce. Czekanie na skinienie kobiety bywa katorgą, ale nagroda przyjęcia w chłodne płatki joni i pewność rozkoszy pozwala na prowadzenie cierpliwej gry. Mężczyzna nie powinien pić alkoholu, gdyż osłabia to jego sprawność seksualną, kobieta natomiast po małej dawce dobrego likieru jest odważniejsza i odprężona.
[...]
Przygotowanie do miłosnych uścisków wymaga odpowiedniego decorum — subtelnej muzyki, zapachu kwiatów, delikatnego oświetlenia, miłych, przemyślnie dobranych prezentów. Kobieta otwiera swe ciało dużo wolniej niż mężczyzna i przyjmuje go tylko wtedy, kiedy ona tego chce. Czekanie na skinienie kobiety bywa katorgą, ale nagroda przyjęcia w chłodne płatki joni i pewność rozkoszy pozwala na prowadzenie cierpliwej gry. Mężczyzna nie powinien pić alkoholu, gdyż osłabia to jego sprawność seksualną, kobieta natomiast po małej dawce dobrego likieru jest odważniejsza i odprężona.
linga, lingam, Śiwa-lingaznak, fallus, symbol boskościjoni-linga
[...]
To symbol najwyższej zasady — nieustannego tworzenia się świata, odnawiania wszelkich form życia, połączenia pary przeciwieństw w akcie kreacji, gdzie linga jest dający, a joni — otrzymująca.
[...]
Energia męska jest z zasady swej koncentrująca się, dążąca do wyładowania, do eksplozji, dlatego linga jest zawsze w erekcji, a energia — gotowa do wytrysku. Energia żeńska jest z zasady swej obejmująca, przyjmująca i przetwarzająca, dlatego joni jest zawsze nabrzmiała i otwarta.
[...]
Kulty falliczne w religiach hindu nie koncentrują się bynajmniej na samym popędzie rozrodczym, ani nie mają na celu zapewnienia czy utrzymania płodności (która utrzymuje się sama z siebie, siłą własnego popędu), lecz mają za zadanie uświadomienie człowiekowi jego własnej siły i mocy stwórczej, występującej pod postacią energii zwanej siakti, której znakiem jest joni.
[...]
Rozwój intelektualny ściśle wiąże się z rozwojem seksualnym, a brak rozwiniętego erotyzmu, objawia się brakiem myśli twórczej i zmysłu artystycznego, gdyż moc umysłu rozwija się równolegle do mocy potencjału biologicznego. Chłopcy od najmłodszych lat muszą sprawdzać swój lingam, a zwłaszcza jego moc wzrastania, upewniając się w ten sposób, że i ciało, i umysł rozwijają się prawidłowo. Mężczyzna jest w Indiach nazywany linga-dhara, ten, który nosi lingę, ten, który jest w jego służbie. Organy seksualne pozwalają stworzyć nowego człowieka, ale i dostąpić boskiej przyjemności, to dzięki nim odczuwamy erotyczną rozkosz. To nie w mózgu odczuwamy tę subtelną energię życia, lecz poprzez lingę i joni. W akcie seksualnym jesteśmy jak w świątyni. Im więcej błogostanu w ciele, tym większa rozkosz dla duszy. Ciało jest świątynią duszy.
[...]
W Indiach erotyzm panoszy się na ulicy, pod słońcem, pod powieką, w zakamarkach pachnącego oliwką ciała, w oczach dziecka i dojrzałej kobiety, w kołysaniu bioder mężczyzny. Lingam wsparty na joni nieustannie przypomina o sile kierującej zachowaniem człowieka, a siła ta jest wciąż i wciąż uświadamiana. Panindyjski znak joni-lingi przypomina, że nad tą biologiczną siłą trzeba zapanować, gdyż człowiek nie może ulegać jej impulsom. Zgodnie z prastarą zasadą poznawania duszy człowieka, to co najgłębiej ukryte i najmniej poznawalne, musi być wciąż na nowo ujawniane i opisywane. Powiedzielibyśmy — musi sterczeć, nabrzmiałe do poznania.
[...]
Religie dogmatyczne narzuciły absurdalną konwencję społeczno-moralną, zakazującą interesowania się tym, co człowiekowi najbliższe — jego ciałem i organami przyjemności. Zapomnieliśmy, że celem religii, podobnie jak nauki, jest poznanie samego siebie, a nie zakazy i nakazy zachowań. W tych religiach boskość została sprowadzona tylko do jednej — choć boskiej — osoby, ograniczona do płci męskiej, jakiegoś dowódcy plemiennego, prowadzącego wybrane plemię do zwycięstwa. W Indiach boskość jest wszechobecna, nie tylko w całej Przyrodzie, a w samej naturze człowieka i w joni-lingamie. Poprzez dotykanie lingamu i joni, dotykamy najświętszej tajemnicy — zasady Stworzenia. U większości zdrowych ludzi, mężczyzn i kobiet, co najmniej raz w życiu dochodzi do spontanicznego orgazmu, cielesnej rozkoszy „nie z tej ziemi”. Te chwile są zazwyczaj blokowane, wyrzucane z pamięci, odbierane jako wstydliwe i tłumione — u nas robi się wszystko, by więcej nie powtórzyły się. Europejczykom wydaje się, że naszym najbliższym przyjacielem jest umysł (zimny, oceniający, dogmatyczny), gdy tymczasem jedynym prawdziwym kochankiem naszej jaźni jest (miękki i ciepły) organ seksualny. Kiedy ćwiczenia jogi mówią o odczuwaniu ciała i byciu w ciele („wejście w ciało”), to chodzi o subtelne poznanie energii kundalini, która jest samym ekstraktem życia. Boska rozkosz towarzyszy każdej prawdziwej twórczości.
[...]
Lingam osadzony na joni jest w Indiach znakiem wszechobecnym — pozwala dzieciom zrozumieć od najmłodszych lat potęgę erotycznej siły, która porusza świat. Widoczny i odczuwalny jest wśród Indusów brak katastrofalnego w skutkach tłumienia i wyparcia „tych rzeczy” (angielski purytanizm wziął górę tylko w niektórych kręgach społecznych, jak środowisko braminów i nuworyszy). Dziecko nie jest wyizolowane od seksualnych aspektów życia, buduje się wokół niego dyskretną wstydliwość, ale nie stawia murów zakłamania i nieobecności tematu. Dotykanie lingamu przez chłopczyków, a joni przez dziewczynki nie wzbudza niczyjego (niezdrowego) zdziwienia, ot, każdy musi siebie dogłębnie poznać…
[...]
Wszechobecny znak joni-lingi wskazuje, że Eros jest realnie istniejącą rzeczywistością, namacalną siłą, z którą człowiek musi się liczyć, ale lepiej, by umiał ją okiełznać i skierować ku swej boskiej chwale. W każdej świątyni dziecko może zobaczyć to, co najtrudniejsze do uchwycenia — namiętność życia przedstawioną w zespolonej w uścisku parze boga i bogini. W dawnych Indiach dzieci studiowały Kamasutrę od dwunastego roku życia, dzisiaj — starsi bracia i kuzyni umiejętnie wprowadzają w arkana wiedzy cielesnego jestestwa. Nie przedłuża się tam sztucznie w nieskończoność okresu dziecięctwa, dzieci pracują i zajmują się młodszym rodzeństwem i osobami starszymi, podchodzą do życia poważnie, bez kompleksów i frustracji, świadomi odpowiedzialności, bez nienawiści do świata ludzi dorosłych, z którego nigdy nie są wykluczani. Purytańskie niedomówienia „w tych sprawach” i trzymanie dzieci (a zwłaszcza mężczyzn) w permanentnym dziecięctwie zablokowało w Europie energię Erosu i młodości. Europa zaludniła się zdziecinniałymi starcami, którzy nigdy nie byli młodzi i których lingam ani już drgnie na widok apetycznej kobiety. Europa zaludniła się starszymi paniami o wyglądzie laleczki Barbie, których joni nie zwilża widok ponętnego mężczyzny. Zabroniliśmy sobie tych rozkoszy, a przecież wciąż zachwycamy się tym, że Romeo miał zaledwie piętnaście lat, gdy kochał się z trzynastoletnią Julią…
[...]
To symbol najwyższej zasady — nieustannego tworzenia się świata, odnawiania wszelkich form życia, połączenia pary przeciwieństw w akcie kreacji, gdzie linga jest dający, a joni — otrzymująca.
[...]
Energia męska jest z zasady swej koncentrująca się, dążąca do wyładowania, do eksplozji, dlatego linga jest zawsze w erekcji, a energia — gotowa do wytrysku. Energia żeńska jest z zasady swej obejmująca, przyjmująca i przetwarzająca, dlatego joni jest zawsze nabrzmiała i otwarta.
[...]
Kulty falliczne w religiach hindu nie koncentrują się bynajmniej na samym popędzie rozrodczym, ani nie mają na celu zapewnienia czy utrzymania płodności (która utrzymuje się sama z siebie, siłą własnego popędu), lecz mają za zadanie uświadomienie człowiekowi jego własnej siły i mocy stwórczej, występującej pod postacią energii zwanej siakti, której znakiem jest joni.
[...]
Rozwój intelektualny ściśle wiąże się z rozwojem seksualnym, a brak rozwiniętego erotyzmu, objawia się brakiem myśli twórczej i zmysłu artystycznego, gdyż moc umysłu rozwija się równolegle do mocy potencjału biologicznego. Chłopcy od najmłodszych lat muszą sprawdzać swój lingam, a zwłaszcza jego moc wzrastania, upewniając się w ten sposób, że i ciało, i umysł rozwijają się prawidłowo. Mężczyzna jest w Indiach nazywany linga-dhara, ten, który nosi lingę, ten, który jest w jego służbie. Organy seksualne pozwalają stworzyć nowego człowieka, ale i dostąpić boskiej przyjemności, to dzięki nim odczuwamy erotyczną rozkosz. To nie w mózgu odczuwamy tę subtelną energię życia, lecz poprzez lingę i joni. W akcie seksualnym jesteśmy jak w świątyni. Im więcej błogostanu w ciele, tym większa rozkosz dla duszy. Ciało jest świątynią duszy.
[...]
W Indiach erotyzm panoszy się na ulicy, pod słońcem, pod powieką, w zakamarkach pachnącego oliwką ciała, w oczach dziecka i dojrzałej kobiety, w kołysaniu bioder mężczyzny. Lingam wsparty na joni nieustannie przypomina o sile kierującej zachowaniem człowieka, a siła ta jest wciąż i wciąż uświadamiana. Panindyjski znak joni-lingi przypomina, że nad tą biologiczną siłą trzeba zapanować, gdyż człowiek nie może ulegać jej impulsom. Zgodnie z prastarą zasadą poznawania duszy człowieka, to co najgłębiej ukryte i najmniej poznawalne, musi być wciąż na nowo ujawniane i opisywane. Powiedzielibyśmy — musi sterczeć, nabrzmiałe do poznania.
[...]
Religie dogmatyczne narzuciły absurdalną konwencję społeczno-moralną, zakazującą interesowania się tym, co człowiekowi najbliższe — jego ciałem i organami przyjemności. Zapomnieliśmy, że celem religii, podobnie jak nauki, jest poznanie samego siebie, a nie zakazy i nakazy zachowań. W tych religiach boskość została sprowadzona tylko do jednej — choć boskiej — osoby, ograniczona do płci męskiej, jakiegoś dowódcy plemiennego, prowadzącego wybrane plemię do zwycięstwa. W Indiach boskość jest wszechobecna, nie tylko w całej Przyrodzie, a w samej naturze człowieka i w joni-lingamie. Poprzez dotykanie lingamu i joni, dotykamy najświętszej tajemnicy — zasady Stworzenia. U większości zdrowych ludzi, mężczyzn i kobiet, co najmniej raz w życiu dochodzi do spontanicznego orgazmu, cielesnej rozkoszy „nie z tej ziemi”. Te chwile są zazwyczaj blokowane, wyrzucane z pamięci, odbierane jako wstydliwe i tłumione — u nas robi się wszystko, by więcej nie powtórzyły się. Europejczykom wydaje się, że naszym najbliższym przyjacielem jest umysł (zimny, oceniający, dogmatyczny), gdy tymczasem jedynym prawdziwym kochankiem naszej jaźni jest (miękki i ciepły) organ seksualny. Kiedy ćwiczenia jogi mówią o odczuwaniu ciała i byciu w ciele („wejście w ciało”), to chodzi o subtelne poznanie energii kundalini, która jest samym ekstraktem życia. Boska rozkosz towarzyszy każdej prawdziwej twórczości.
[...]
Lingam osadzony na joni jest w Indiach znakiem wszechobecnym — pozwala dzieciom zrozumieć od najmłodszych lat potęgę erotycznej siły, która porusza świat. Widoczny i odczuwalny jest wśród Indusów brak katastrofalnego w skutkach tłumienia i wyparcia „tych rzeczy” (angielski purytanizm wziął górę tylko w niektórych kręgach społecznych, jak środowisko braminów i nuworyszy). Dziecko nie jest wyizolowane od seksualnych aspektów życia, buduje się wokół niego dyskretną wstydliwość, ale nie stawia murów zakłamania i nieobecności tematu. Dotykanie lingamu przez chłopczyków, a joni przez dziewczynki nie wzbudza niczyjego (niezdrowego) zdziwienia, ot, każdy musi siebie dogłębnie poznać…
[...]
Wszechobecny znak joni-lingi wskazuje, że Eros jest realnie istniejącą rzeczywistością, namacalną siłą, z którą człowiek musi się liczyć, ale lepiej, by umiał ją okiełznać i skierować ku swej boskiej chwale. W każdej świątyni dziecko może zobaczyć to, co najtrudniejsze do uchwycenia — namiętność życia przedstawioną w zespolonej w uścisku parze boga i bogini. W dawnych Indiach dzieci studiowały Kamasutrę od dwunastego roku życia, dzisiaj — starsi bracia i kuzyni umiejętnie wprowadzają w arkana wiedzy cielesnego jestestwa. Nie przedłuża się tam sztucznie w nieskończoność okresu dziecięctwa, dzieci pracują i zajmują się młodszym rodzeństwem i osobami starszymi, podchodzą do życia poważnie, bez kompleksów i frustracji, świadomi odpowiedzialności, bez nienawiści do świata ludzi dorosłych, z którego nigdy nie są wykluczani. Purytańskie niedomówienia „w tych sprawach” i trzymanie dzieci (a zwłaszcza mężczyzn) w permanentnym dziecięctwie zablokowało w Europie energię Erosu i młodości. Europa zaludniła się zdziecinniałymi starcami, którzy nigdy nie byli młodzi i których lingam ani już drgnie na widok apetycznej kobiety. Europa zaludniła się starszymi paniami o wyglądzie laleczki Barbie, których joni nie zwilża widok ponętnego mężczyzny. Zabroniliśmy sobie tych rozkoszy, a przecież wciąż zachwycamy się tym, że Romeo miał zaledwie piętnaście lat, gdy kochał się z trzynastoletnią Julią…
linga Arjowie, Drawidowie, hindu, jantra, joni, Kriszna i Radha, linga, miejsca sacrum, obrzędy i święta, Rama i Sita, Ramajana, Śiwa i Parwati
Czczono krowy, byki i węże, oddawano cześć bogini płodności Mahadevi, a pieczęcie ukazują bogów siedzących w pozycjach jogi. Również z tamtego okresu pochodzi kult fallusa, który dziś przetrwał pod postacią lingi, uważanej za wcielenie boga Śiwy.
W odróżnieniu od innych cywilizacji świata antycznego, cywilizację tę cechuje łagodność i w pewnym sensie kobiecość — nie znaleziono żadnych militariów, żadnego składu broni, nawet jednej broni pojedynczej, znaleziono natomiast mnóstwo zabawek. Brak śladów jakiejkolwiek organizacji wojskowej, nie wydaje się, by istniało niewolnictwo, nie ma śladu jakiegoś systemu więziennego, nie widać napięć społecznych. Wręcz odwrotnie, była zorientowana na ablucje, kąpiele i masaże w pieleszach domowych, gdyż łazienki były większe od innych pomieszczeń, na umiarkowane i indywidualne oddawanie kultu bogini (Śiakti, Durga, Kali), gdyż nie znaleziono śladów świątyń, placów świątynnych, ani posągów większych niż otwarta dłoń. Była zorientowana na zachowanie zdrowia i młodości bardziej niż na leczenie schorzeń, gdyż znaleziono statuetki joginów, ale nie odkryto szpitali. Przedmiotem kultu były drzewa i woda, boginie i linga, oddawano cześć zwierzętom takim jak słoń, tygrys, nosorożec i bawół. Odznaczała się pewnym ascetyzmem, który nazwać by można skromnością. Nie była monumentalna, lecz zorientowana na rzeczy małe.
Codzienne uczestnictwo w pudży w świątyni o wschodzie i o zachodzie słońca jest zalecane, ale nie jest to warunek sine qua non bycia pobożnym hindusem. Kobiety odprawiają codziennie pudżę domową, na rodzinnym ołtarzu. Ołtarz i bóstwo domowe okadzają kadzidełkiem, oblewają wodą świętą i obsypują cynobrowym proszkiem i ryżem, układają kwiaty i owoce, recytują mantry. W pudży domowej uczestniczy tylko ten kto chce, a cała rodzina — jedynie podczas ważnych uroczystości. Każdy hindus ma ponadto swoją ulubioną świątynię, którą odwiedza według własnego wewnętrznego religijnego porządku, bywa ona związana z dzieciństwem lub istotnym wydarzeniem duchowym własnym lub kogoś dlań ważnego i bliskiego. Hindusi wybierają się też często w pielgrzymkę do miejsca, które szczególnie chcą odwiedzić, samotnie albo w towarzystwie bliskich. Zgodnie z tradycją uczestniczą w najważniejszych hinduskich świętach Diwali i Holi, ale już w świętach lokalnych niekoniecznie. Podczas pudży, pudżarin nakłada na czoło serdecznym palcem święty znak tilak, który jest znakiem większości religii hindu. Znak ten hindus może nałożyć sobie sam lub nakłada go matka, siostra, ojciec czy ktoś bliski podczas pudży domowej. Wszędzie w świątyniach spotyka się swastykę, aryjski znak słońca, dający gwarancję powodzenia we wszystkich przedsięwzięciach. Świątynia domowa i budowanie własnych ołtarzy jest jedną z najważniejszych cech hindu. W ołtarzyku osobistym hindusa znaleźć można jego bóstwo prowadzące, iszta dewatę, figurkę boga, zdjęcie guru lub stopy osoby świętej, znaki graficzne — zgłoskę OM czy swastykę, kwiat lotosu lub śiwa-lingę, ogólne znaki religii hindu. Znaleźć można wiele, wiele innych uświęconych rzeczy, wszak układanie własnego ołtarza odpowiada nastrojowi chwili. Potrzebie serca i ducha.
Cztery trójkąty idące ku górze — męską lingę.
Joni jest podstawą dla lingamu, który jest skierowany w górę, a nie w niej umieszczony. Nie chodzi tu więc o zwykłe erotyczne zespolenie, jak mylnie sądzą freudyści. To znak działania w świecie dwóch równoważnych sił: energii żeńskiej będącej podstawą wszystkiego oraz energii męskiej osadzonej, wspartej na joni.
[...]
Jantrą lingamu jest trójkąt skierowany w górę, jantrą joni — trójkąt skierowany w dół, znak kobiecego łona, symbolizujący Wielką Matkę, źródło każdego życia.
[...]
Joni jest przyrównywana do kosmicznego jaja, z którego narodził się „pan stworzenia”. Jajo i każda forma kolisto-owalna, Ziemia i planety, Słońce, Księżyc, jest całością zawierającą uformowany system. Jajo jest symbolem materialnej realizacji, pierwszym stadium bytu, zalążkiem stworzenia. Lecz nie wystarczy „dać życie” — funkcja lingamu — należy je także ochronić i wykarmić — to symboliczna funkcja joni. Wykarmienie, doprowadzenie do dojrzałości jest równie ważne jak urodzenie.
[...]
Miłosne zespolenie stanowi replikę procesu stworzenia, podczas którego czerwona energia joni zostaje złączona z białą energią tryskającą z lingamu.
[...]
Linga-sharira to nazwa kodu genetycznego, czyli zespołu charakterystycznych cech fizycznych i umysłowych, które powstają w akcie prokreacji.
[...]
W Indiach joni-linga jest znakiem wszechobecnym i znajduje się dosłownie wszędzie — w świątyniach, w maleńkich kapliczkach wioskowych, w polu, pod drzewem, na ghatach nad rzeką, w każdym domu (nie tylko w domowym ołtarzu, ale także poza nim). Oddaje się im cześć poprzez oblewanie mlekiem, posypywanie cynobrowym proszkiem, ryżem, kwiatami jaśminu i płatkami róż, okadza się trociczkami.
[...]
Jantrą lingamu jest trójkąt skierowany w górę, jantrą joni — trójkąt skierowany w dół, znak kobiecego łona, symbolizujący Wielką Matkę, źródło każdego życia.
[...]
Joni jest przyrównywana do kosmicznego jaja, z którego narodził się „pan stworzenia”. Jajo i każda forma kolisto-owalna, Ziemia i planety, Słońce, Księżyc, jest całością zawierającą uformowany system. Jajo jest symbolem materialnej realizacji, pierwszym stadium bytu, zalążkiem stworzenia. Lecz nie wystarczy „dać życie” — funkcja lingamu — należy je także ochronić i wykarmić — to symboliczna funkcja joni. Wykarmienie, doprowadzenie do dojrzałości jest równie ważne jak urodzenie.
[...]
Miłosne zespolenie stanowi replikę procesu stworzenia, podczas którego czerwona energia joni zostaje złączona z białą energią tryskającą z lingamu.
[...]
Linga-sharira to nazwa kodu genetycznego, czyli zespołu charakterystycznych cech fizycznych i umysłowych, które powstają w akcie prokreacji.
[...]
W Indiach joni-linga jest znakiem wszechobecnym i znajduje się dosłownie wszędzie — w świątyniach, w maleńkich kapliczkach wioskowych, w polu, pod drzewem, na ghatach nad rzeką, w każdym domu (nie tylko w domowym ołtarzu, ale także poza nim). Oddaje się im cześć poprzez oblewanie mlekiem, posypywanie cynobrowym proszkiem, ryżem, kwiatami jaśminu i płatkami róż, okadza się trociczkami.
Na jego przedaryjskie pochodzenie, oprócz koloru skóry, wskazuje wierność Śiwie i kult lingamu. W Bhagawadgicie objawia się jako Najwyższa Moc Boska i jako Boski Nauczyciel, który przekazuje indoeuropejskim wojownikom Naukę Jogi, należącą do najstarszej warstwy cywilizacyjnej Indii, przechowaną przez mędrców znad Indusu. Podczas tego długiego procesu wymiany kulturowej między spadkobiercami cywilizacji harappejskiej, a nowymi przybyszami, Kriszna nie został jednak włączony do panteonu wedyjskiego, mimo że zdetronizował Indrę, ale jego kult był niezwykle żywy wśród ludów rolniczych. Paradoksalnie później niż Rama, siódmy awatara Wisznu, dopiero w pierwszych wiekach naszej ery stał się jedną z najważniejszych Boskich Postaci hinduskiej sanatany dharmy, według której pojawił się na ziemi jako ósmy awatara Wisznu, przynosząc na ziemię ideę miłości w znaczeniu ahimsy i bhakti, niekrzywdzenia i bezwarunkowego, całkowitego oddania się bogu. Rama i Kriszna pojawili się na ziemi wśród ludzi, zadbali o potrzebę kontaktu ludzi z boskością, stali się bliscy i dlatego są najbardziej z wszystkich boskich postaci wielbieni, kochani i adorowani.
linga, lingam, Śiwa-lingaznak, fallus, symbol boskościjoni-linga
[...]
Linga to znak rozpoznawczy Bytu Najwyższego, który ten świat stworzył. Cały świat jest widocznym znakiem i Stwórcy, i Stworzenia. Śiwa-linga to całość życia.
[...]
To symbol najwyższej zasady — nieustannego tworzenia się świata, odnawiania wszelkich form życia, połączenia pary przeciwieństw w akcie kreacji, gdzie linga jest dający, a joni — otrzymująca.
[...]
Energia męska jest z zasady swej koncentrująca się, dążąca do wyładowania, do eksplozji, dlatego linga jest zawsze w erekcji, a energia — gotowa do wytrysku. Energia żeńska jest z zasady swej obejmująca, przyjmująca i przetwarzająca, dlatego joni jest zawsze nabrzmiała i otwarta.
[...]
Rozwój intelektualny ściśle wiąże się z rozwojem seksualnym, a brak rozwiniętego erotyzmu, objawia się brakiem myśli twórczej i zmysłu artystycznego, gdyż moc umysłu rozwija się równolegle do mocy potencjału biologicznego. Chłopcy od najmłodszych lat muszą sprawdzać swój lingam, a zwłaszcza jego moc wzrastania, upewniając się w ten sposób, że i ciało, i umysł rozwijają się prawidłowo. Mężczyzna jest w Indiach nazywany linga-dhara, ten, który nosi lingę, ten, który jest w jego służbie. Organy seksualne pozwalają stworzyć nowego człowieka, ale i dostąpić boskiej przyjemności, to dzięki nim odczuwamy erotyczną rozkosz. To nie w mózgu odczuwamy tę subtelną energię życia, lecz poprzez lingę i joni. W akcie seksualnym jesteśmy jak w świątyni. Im więcej błogostanu w ciele, tym większa rozkosz dla duszy. Ciało jest świątynią duszy.
[...]
linga-dharaten, który nosi lingęW Indiach erotyzm panoszy się na ulicy, pod słońcem, pod powieką, w zakamarkach pachnącego oliwką ciała, w oczach dziecka i dojrzałej kobiety, w kołysaniu bioder mężczyzny. Lingam wsparty na joni nieustannie przypomina o sile kierującej zachowaniem człowieka, a siła ta jest wciąż i wciąż uświadamiana. Panindyjski znak joni-lingi przypomina, że nad tą biologiczną siłą trzeba zapanować, gdyż człowiek nie może ulegać jej impulsom. Zgodnie z prastarą zasadą poznawania duszy człowieka, to co najgłębiej ukryte i najmniej poznawalne, musi być wciąż na nowo ujawniane i opisywane. Powiedzielibyśmy — musi sterczeć, nabrzmiałe do poznania.
[...]
Religie dogmatyczne narzuciły absurdalną konwencję społeczno-moralną, zakazującą interesowania się tym, co człowiekowi najbliższe — jego ciałem i organami przyjemności. Zapomnieliśmy, że celem religii, podobnie jak nauki, jest poznanie samego siebie, a nie zakazy i nakazy zachowań. W tych religiach boskość została sprowadzona tylko do jednej — choć boskiej — osoby, ograniczona do płci męskiej, jakiegoś dowódcy plemiennego, prowadzącego wybrane plemię do zwycięstwa. W Indiach boskość jest wszechobecna, nie tylko w całej Przyrodzie, a w samej naturze człowieka i w joni-lingamie. Poprzez dotykanie lingamu i joni, dotykamy najświętszej tajemnicy — zasady Stworzenia. U większości zdrowych ludzi, mężczyzn i kobiet, co najmniej raz w życiu dochodzi do spontanicznego orgazmu, cielesnej rozkoszy „nie z tej ziemi”. Te chwile są zazwyczaj blokowane, wyrzucane z pamięci, odbierane jako wstydliwe i tłumione — u nas robi się wszystko, by więcej nie powtórzyły się. Europejczykom wydaje się, że naszym najbliższym przyjacielem jest umysł (zimny, oceniający, dogmatyczny), gdy tymczasem jedynym prawdziwym kochankiem naszej jaźni jest (miękki i ciepły) organ seksualny. Kiedy ćwiczenia jogi mówią o odczuwaniu ciała i byciu w ciele („wejście w ciało”), to chodzi o subtelne poznanie energii kundalini, która jest samym ekstraktem życia. Boska rozkosz towarzyszy każdej prawdziwej twórczości.
[...]
Lingam osadzony na joni jest w Indiach znakiem wszechobecnym — pozwala dzieciom zrozumieć od najmłodszych lat potęgę erotycznej siły, która porusza świat. Widoczny i odczuwalny jest wśród Indusów brak katastrofalnego w skutkach tłumienia i wyparcia „tych rzeczy” (angielski purytanizm wziął górę tylko w niektórych kręgach społecznych, jak środowisko braminów i nuworyszy). Dziecko nie jest wyizolowane od seksualnych aspektów życia, buduje się wokół niego dyskretną wstydliwość, ale nie stawia murów zakłamania i nieobecności tematu. Dotykanie lingamu przez chłopczyków, a joni przez dziewczynki nie wzbudza niczyjego (niezdrowego) zdziwienia, ot, każdy musi siebie dogłębnie poznać…
[...]
Wszechobecny znak joni-lingi wskazuje, że Eros jest realnie istniejącą rzeczywistością, namacalną siłą, z którą człowiek musi się liczyć, ale lepiej, by umiał ją okiełznać i skierować ku swej boskiej chwale. W każdej świątyni dziecko może zobaczyć to, co najtrudniejsze do uchwycenia — namiętność życia przedstawioną w zespolonej w uścisku parze boga i bogini. W dawnych Indiach dzieci studiowały Kamasutrę od dwunastego roku życia, dzisiaj — starsi bracia i kuzyni umiejętnie wprowadzają w arkana wiedzy cielesnego jestestwa. Nie przedłuża się tam sztucznie w nieskończoność okresu dziecięctwa, dzieci pracują i zajmują się młodszym rodzeństwem i osobami starszymi, podchodzą do życia poważnie, bez kompleksów i frustracji, świadomi odpowiedzialności, bez nienawiści do świata ludzi dorosłych, z którego nigdy nie są wykluczani. Purytańskie niedomówienia „w tych sprawach” i trzymanie dzieci (a zwłaszcza mężczyzn) w permanentnym dziecięctwie zablokowało w Europie energię Erosu i młodości. Europa zaludniła się zdziecinniałymi starcami, którzy nigdy nie byli młodzi i których lingam ani już drgnie na widok apetycznej kobiety. Europa zaludniła się starszymi paniami o wyglądzie laleczki Barbie, których joni nie zwilża widok ponętnego mężczyzny. Zabroniliśmy sobie tych rozkoszy, a przecież wciąż zachwycamy się tym, że Romeo miał zaledwie piętnaście lat, gdy kochał się z trzynastoletnią Julią…
[...]
Linga to znak rozpoznawczy Bytu Najwyższego, który ten świat stworzył. Cały świat jest widocznym znakiem i Stwórcy, i Stworzenia. Śiwa-linga to całość życia.
[...]
To symbol najwyższej zasady — nieustannego tworzenia się świata, odnawiania wszelkich form życia, połączenia pary przeciwieństw w akcie kreacji, gdzie linga jest dający, a joni — otrzymująca.
[...]
Energia męska jest z zasady swej koncentrująca się, dążąca do wyładowania, do eksplozji, dlatego linga jest zawsze w erekcji, a energia — gotowa do wytrysku. Energia żeńska jest z zasady swej obejmująca, przyjmująca i przetwarzająca, dlatego joni jest zawsze nabrzmiała i otwarta.
[...]
Rozwój intelektualny ściśle wiąże się z rozwojem seksualnym, a brak rozwiniętego erotyzmu, objawia się brakiem myśli twórczej i zmysłu artystycznego, gdyż moc umysłu rozwija się równolegle do mocy potencjału biologicznego. Chłopcy od najmłodszych lat muszą sprawdzać swój lingam, a zwłaszcza jego moc wzrastania, upewniając się w ten sposób, że i ciało, i umysł rozwijają się prawidłowo. Mężczyzna jest w Indiach nazywany linga-dhara, ten, który nosi lingę, ten, który jest w jego służbie. Organy seksualne pozwalają stworzyć nowego człowieka, ale i dostąpić boskiej przyjemności, to dzięki nim odczuwamy erotyczną rozkosz. To nie w mózgu odczuwamy tę subtelną energię życia, lecz poprzez lingę i joni. W akcie seksualnym jesteśmy jak w świątyni. Im więcej błogostanu w ciele, tym większa rozkosz dla duszy. Ciało jest świątynią duszy.
[...]
linga-dharaten, który nosi lingęW Indiach erotyzm panoszy się na ulicy, pod słońcem, pod powieką, w zakamarkach pachnącego oliwką ciała, w oczach dziecka i dojrzałej kobiety, w kołysaniu bioder mężczyzny. Lingam wsparty na joni nieustannie przypomina o sile kierującej zachowaniem człowieka, a siła ta jest wciąż i wciąż uświadamiana. Panindyjski znak joni-lingi przypomina, że nad tą biologiczną siłą trzeba zapanować, gdyż człowiek nie może ulegać jej impulsom. Zgodnie z prastarą zasadą poznawania duszy człowieka, to co najgłębiej ukryte i najmniej poznawalne, musi być wciąż na nowo ujawniane i opisywane. Powiedzielibyśmy — musi sterczeć, nabrzmiałe do poznania.
[...]
Religie dogmatyczne narzuciły absurdalną konwencję społeczno-moralną, zakazującą interesowania się tym, co człowiekowi najbliższe — jego ciałem i organami przyjemności. Zapomnieliśmy, że celem religii, podobnie jak nauki, jest poznanie samego siebie, a nie zakazy i nakazy zachowań. W tych religiach boskość została sprowadzona tylko do jednej — choć boskiej — osoby, ograniczona do płci męskiej, jakiegoś dowódcy plemiennego, prowadzącego wybrane plemię do zwycięstwa. W Indiach boskość jest wszechobecna, nie tylko w całej Przyrodzie, a w samej naturze człowieka i w joni-lingamie. Poprzez dotykanie lingamu i joni, dotykamy najświętszej tajemnicy — zasady Stworzenia. U większości zdrowych ludzi, mężczyzn i kobiet, co najmniej raz w życiu dochodzi do spontanicznego orgazmu, cielesnej rozkoszy „nie z tej ziemi”. Te chwile są zazwyczaj blokowane, wyrzucane z pamięci, odbierane jako wstydliwe i tłumione — u nas robi się wszystko, by więcej nie powtórzyły się. Europejczykom wydaje się, że naszym najbliższym przyjacielem jest umysł (zimny, oceniający, dogmatyczny), gdy tymczasem jedynym prawdziwym kochankiem naszej jaźni jest (miękki i ciepły) organ seksualny. Kiedy ćwiczenia jogi mówią o odczuwaniu ciała i byciu w ciele („wejście w ciało”), to chodzi o subtelne poznanie energii kundalini, która jest samym ekstraktem życia. Boska rozkosz towarzyszy każdej prawdziwej twórczości.
[...]
Lingam osadzony na joni jest w Indiach znakiem wszechobecnym — pozwala dzieciom zrozumieć od najmłodszych lat potęgę erotycznej siły, która porusza świat. Widoczny i odczuwalny jest wśród Indusów brak katastrofalnego w skutkach tłumienia i wyparcia „tych rzeczy” (angielski purytanizm wziął górę tylko w niektórych kręgach społecznych, jak środowisko braminów i nuworyszy). Dziecko nie jest wyizolowane od seksualnych aspektów życia, buduje się wokół niego dyskretną wstydliwość, ale nie stawia murów zakłamania i nieobecności tematu. Dotykanie lingamu przez chłopczyków, a joni przez dziewczynki nie wzbudza niczyjego (niezdrowego) zdziwienia, ot, każdy musi siebie dogłębnie poznać…
[...]
Wszechobecny znak joni-lingi wskazuje, że Eros jest realnie istniejącą rzeczywistością, namacalną siłą, z którą człowiek musi się liczyć, ale lepiej, by umiał ją okiełznać i skierować ku swej boskiej chwale. W każdej świątyni dziecko może zobaczyć to, co najtrudniejsze do uchwycenia — namiętność życia przedstawioną w zespolonej w uścisku parze boga i bogini. W dawnych Indiach dzieci studiowały Kamasutrę od dwunastego roku życia, dzisiaj — starsi bracia i kuzyni umiejętnie wprowadzają w arkana wiedzy cielesnego jestestwa. Nie przedłuża się tam sztucznie w nieskończoność okresu dziecięctwa, dzieci pracują i zajmują się młodszym rodzeństwem i osobami starszymi, podchodzą do życia poważnie, bez kompleksów i frustracji, świadomi odpowiedzialności, bez nienawiści do świata ludzi dorosłych, z którego nigdy nie są wykluczani. Purytańskie niedomówienia „w tych sprawach” i trzymanie dzieci (a zwłaszcza mężczyzn) w permanentnym dziecięctwie zablokowało w Europie energię Erosu i młodości. Europa zaludniła się zdziecinniałymi starcami, którzy nigdy nie byli młodzi i których lingam ani już drgnie na widok apetycznej kobiety. Europa zaludniła się starszymi paniami o wyglądzie laleczki Barbie, których joni nie zwilża widok ponętnego mężczyzny. Zabroniliśmy sobie tych rozkoszy, a przecież wciąż zachwycamy się tym, że Romeo miał zaledwie piętnaście lat, gdy kochał się z trzynastoletnią Julią…
Od czasów archaicznych do dziś, miejscami świętymi są naturalnie uformowane groty, pagórki, bloki skalne, lingamy, wyjątkowej urody pejzaże, źródła życiodajnych rzek, wszystkie miejsca nie-zwykłe, w których człowiek spontanicznie odczuwa bliski kontakt z boskością, zanurza się w niej i odnawia swą siłę życiową. W Indiach każdy region, miasteczko czy wioska ma swoje własne miejsce sacrum, w którym objawia się szczególna epifania boskości. Kiedyś, w czasach złotego wieku, bogowie żyli na ziemi wśród ludzi i dokonywali wielkich czynów, a pamięć o nich miała trwać. Miejsca święte związane z opowieścią mitologiczną, objaśniają zasadność pamiętania i odwiedzania go przez pielgrzymów. Niekiedy zdarzenie mitologiczne jest odgrywane przez aktorów, by rytuał powtórzenia utrwalił pamięć zbiorową.
[...]
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
[...]
Biedny wieśniak, wielbiciel Śiwy, mieszkający w wiosce koło Waranasi nigdy nie słyszał o pięciu lingamach w pięciu świątyniach, dlatego nie wybierze się na pielgrzymkę do Indii południowych; będzie natomiast uczestniczył we wszystkich świętach cyklu religijnego przypisanego Waranasi, cyklu nigdzie już indziej nie powtórzonego.
[...]
Udżdżain jest jednym z najbardziej starożytnych siedlisk Indii, wspaniale rozwiniętym i znanym jako Awantika już za czasów panowania ojca cesarza Asioki. Według opowieści mitologicznej tutaj właśnie, nad rzeką Śiprą, Śiwa pokonał asiurów. Miasto było słynne dzięki oświeconym władcom, na dworze jednego z nich żył wielki poeta Kalidasa, królowały nauki ścisłe, astronomia i matematyka. Słynne obserwatorium Dżaj Singha z XVIII wieku, wybudowane w miejscu, gdzie przebiegał południk indyjskich astronomów, jest czynne do dziś. W świątyni Mahakaleśwara (zburzonej przez muzułmanów w 1235 roku i odbudowanej z fundacji rodziny Scindiów w XIX wieku) znajduje się dżjoti lingam, lingam światła, uważany za najważniejszy ze wszystkich hinduskich lingamów.
[...]
dżjoti lingamDham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
[...]
Dla hindusów — wiecznie biały wierzchołek góry jest lingą Śiwy, a on sam jako wielki jogin, siedzi nieopodal szczytu na tygrysiej skórze pogrążony w odwiecznej medytacji, która utrzymuje świat w istnieniu. Dla buddystów — jest siedzibą Samwary, tantrycznej formy Śiwy. Dżiniści uważają, że ich pierwszy prorok uzyskał tu wyzwolenie. Tybetańczycy należący do religii bon mają ją za punkt centralny mitycznego kraju i miejsce zejścia z nieba na ziemię jego twórcy. Wielki jogin Tybetu, Milarepa, spędził tu w ascezie 11 lat.
[...]
Śiwaita z południowych Indii odbędzie co najmniej raz w życiu pielgrzymkę do pięciu świątyń — żywiołów reprezentowanych przez lingamy Śiwy. Odwiedzi lingam ziemi w Ekambareśwar w Kańczipuram, lingam wody w Dżambukeśwar w Srirangam, lingam ognia w Tiruvannamalai, powietrza w Kalahasti, lingam prany w świątyni Śiwy Nataradży w Czidambaram. Ten ostatni jest najważniejszy — umieszczony na piątej twarzy Śiwy obejmuje i przenika pozostałe cztery. W świątyni w Czidambaram, w obecności bogini Parwati, Śiwy po raz pierwszy zatańczył mityczny taniec, Ananda Tandawę, składający się ze 108 figur. Święto ku czci Śiwy Nataradży i Parwati obchodzone jest w grudniu. Kolejność odwiedzania tych świątyń ma znaczenie symboliczne i nie może być przypadkowa.
[...]
Biedny wieśniak, wielbiciel Śiwy, mieszkający w wiosce koło Waranasi nigdy nie słyszał o pięciu lingamach w pięciu świątyniach, dlatego nie wybierze się na pielgrzymkę do Indii południowych; będzie natomiast uczestniczył we wszystkich świętach cyklu religijnego przypisanego Waranasi, cyklu nigdzie już indziej nie powtórzonego.
[...]
Udżdżain jest jednym z najbardziej starożytnych siedlisk Indii, wspaniale rozwiniętym i znanym jako Awantika już za czasów panowania ojca cesarza Asioki. Według opowieści mitologicznej tutaj właśnie, nad rzeką Śiprą, Śiwa pokonał asiurów. Miasto było słynne dzięki oświeconym władcom, na dworze jednego z nich żył wielki poeta Kalidasa, królowały nauki ścisłe, astronomia i matematyka. Słynne obserwatorium Dżaj Singha z XVIII wieku, wybudowane w miejscu, gdzie przebiegał południk indyjskich astronomów, jest czynne do dziś. W świątyni Mahakaleśwara (zburzonej przez muzułmanów w 1235 roku i odbudowanej z fundacji rodziny Scindiów w XIX wieku) znajduje się dżjoti lingam, lingam światła, uważany za najważniejszy ze wszystkich hinduskich lingamów.
[...]
dżjoti lingamDham boga Ramy znajduje się na południu, w Rameswaram. Ogromnych rozmiarów świątynia Ramanathaswamy wznosi się przy Moście Adama (ciąg wysepek, raf koralowych, mielizn, łach piaskowych i skał podwodnych tworzących „most” między Indiami i Sri Lanką), gdzie Rama postawił jedną stopę, by drugą stopą przejść na Sri Lankę, pokonać demona Rawanę i uwolnić Sitę. Tutaj dokonał ablucji po zabiciu Rawany, a następnie wzniósł lingam na cześć Śiwy. Stąd też rozpoczął wraz z Sitą swój triumfalny powrót do domu, do Ajodhji. Hindusi wdzięczni za zwycięstwo nad demonem (symbol niewiedzy) rozświetlali mu drogę rozpalając lampki oliwne (symbol prawdy). Podczas Diwali, święta światła, w całych Indiach ludzie palą światło na pamiątkę tego mitologicznego zdarzenia.
[...]
Dla hindusów — wiecznie biały wierzchołek góry jest lingą Śiwy, a on sam jako wielki jogin, siedzi nieopodal szczytu na tygrysiej skórze pogrążony w odwiecznej medytacji, która utrzymuje świat w istnieniu. Dla buddystów — jest siedzibą Samwary, tantrycznej formy Śiwy. Dżiniści uważają, że ich pierwszy prorok uzyskał tu wyzwolenie. Tybetańczycy należący do religii bon mają ją za punkt centralny mitycznego kraju i miejsce zejścia z nieba na ziemię jego twórcy. Wielki jogin Tybetu, Milarepa, spędził tu w ascezie 11 lat.
Śiwaratri — święto ku czci Śiwy, obchodzone w nocy na przełomie lutego/marca, na pamiątkę odtańczenia przez Śiwę tańca Ananda Tandawa; jest poprzedzone dwudziestoczterogodzinnym postem, a nocne uroczystości skupiają się wokół lingamów, obmywanych mlekiem i obsypywanych kwiatami.
Sam jest wyznawcą Śiwy, a po zwycięstwie nad Rawaną, wystawił w Rameswaram lingę. Uważa się go za guru Śiwy.
Rama uwolnił świat od jarzma demona zła i rozpoczął wprowadzanie dharmy, prawa. Wprawdzie podczas wielkiej bitwy zło w czystej postaci zostało rozbite, ale należało je wykorzenić i wypalić. Dopiero po wyplenieniu zła, ludzie mogli osiągnąć spokój na ziemi. Na Sri Lance pozostał Indrasitu i rządził mądrze i sprawiedliwie. Po zabiciu demona, Rama dokonał świętych ablucji i kazał wystawić lingam ku czci Śiwy. Dopiero wtedy ruszył w drogę powrotną.
Jego pochodzenie jest przedaryjskie, ale dopiero na początku pierwszego tysiąclecia Śiwa uzyskał rangę boga o potężnej mocy. Kult lingi zaczął rozprzestrzeniać się od VII wieku n.e.
[...]
Śiwaizm jest religią i filozofią proto-historyczną, całkowicie pierwotną, i tylko niektóre jej elementy przetrwały do naszych czasów. Oprócz nurtu wygładzonego, „dozwolonego”, płynącego po powierzchni normalnym, szerokim nurtem, przetrwały do naszych czasów różne archaiczne wspólnoty, na przykład tantryków czy też paśupatów oddających cześć Śiwie pod postacią Władcy Zwierząt. Zawsze istniał i rozwijał się obok hinduskich religii oficjalnych, równolegle do wedyzmu, braminizmu, nawet islamu i dzisiejszego specyficznego purytanizmu, który hindusi odziedziczyli po Anglikach. Widoczne jest teraz zawahanie między tym, co dozwolone we współczesnym świecie euro-amerykańskim, a własnym dziedzictwem kultury. Stąd niektórzy hindusi nie wiedzą czy odczuwać wstyd czy dumę wobec golizny kamiennych apsar z Kadżuraho i kultu lingamu, świadczących o inności ich rodzimej kultury.
[...]
Kult Śiwy pod postacią lingamu zrodził się około roku 700 n.e. i trwa do dziś.
[...]
Śiwaizm jest religią i filozofią proto-historyczną, całkowicie pierwotną, i tylko niektóre jej elementy przetrwały do naszych czasów. Oprócz nurtu wygładzonego, „dozwolonego”, płynącego po powierzchni normalnym, szerokim nurtem, przetrwały do naszych czasów różne archaiczne wspólnoty, na przykład tantryków czy też paśupatów oddających cześć Śiwie pod postacią Władcy Zwierząt. Zawsze istniał i rozwijał się obok hinduskich religii oficjalnych, równolegle do wedyzmu, braminizmu, nawet islamu i dzisiejszego specyficznego purytanizmu, który hindusi odziedziczyli po Anglikach. Widoczne jest teraz zawahanie między tym, co dozwolone we współczesnym świecie euro-amerykańskim, a własnym dziedzictwem kultury. Stąd niektórzy hindusi nie wiedzą czy odczuwać wstyd czy dumę wobec golizny kamiennych apsar z Kadżuraho i kultu lingamu, świadczących o inności ich rodzimej kultury.
[...]
Kult Śiwy pod postacią lingamu zrodził się około roku 700 n.e. i trwa do dziś.
mahat Wisznu i Lakszmi
Jego emblematy to pochodząca z Praoceanu koncha, symbol kreacji, gdzie wewnętrzna spirala oznacza rozprzestrzenianie się światów, a dźwięk imituje pierwszy dźwięk kosmiczny. Maczuga, mahat, jest symbolem inteligencji indywidualnej i kosmicznej. Dysk nazywany sudarśana, miły do oglądania, symbolizuje moc umysłu, ale także naprzemienne okresy powstawania i niszczenia świata. Kwiat lotosu oznacza czystość.
mandala mandala, świątynia, Wedy
Kolisty diagram przedstawia proces rozwijania się kosmosu z jego centrum bindi, a kwadrat symbolizuje świątynię z licznymi bóstwami i demonami, tymczasową siedzibę boskich zasad. Prawdziwe mandale powstają wyłącznie w umyśle, a malowanie czy usypywanie ich z piasku stosuje się jako pomoc, by odzwierciedlić jej schemat w umyśle.
Pierwszą świątynią człowieka była mandala, okrąg nakreślony na piasku, ułożony z kamieni, patyczków, kopczyków łajna świętej krowy. Okrąg wyznaczał przestrzeń sacrum, w którą człowiek przenosił się z przestrzeni profanum, a święto wyznaczało święty czas. Następnie znajdowano naturalne ołtarze — niezwykły kamień, pagórek, brzeg rzeki, polanka w lesie. Pierwszą kamienną budowlą sakralną ochraniającą ołtarz zbudowany przez człowieka była mandapa — cztery kolumny podtrzymujące kwadratowy plafon. W kwadracie plafonu umieszczano płaskorzeźbę mandali o niezwykle plastycznym i przestrzennym rysunku dającym wrażenie głębi. Mandapy z płaskimi kolumnami wykuwano też niekiedy w skale.
1028 pieśni ułożonych w 10 kręgów (mandali) tworzy jeden zbiór (samhita) opiewający trzydziestu trzech bogów.
mantra Brahma i Saraswati
Nasza europejska ocena w ogóle nie oddaje specyfiki hinduskiej religijności i myśli filozoficznej. Wyobrażenia, mniemania, iluzje, pragnienia i instynkt badawczy człowieka wytwarzają całą gamę obrazów i ogromną sieć pojęć, by upostaciować w formie możliwej do zrozumienia kwanty Boskiej Energii. W Indiach, każdy kwant Energii Boskiej przybrał jakiś Kształt, pod którym jest wielbiony jako taki. Boskość może być adorowana pod trzema formami materialnymi: murti, to jest wyobrażenie ikonograficzne — obrazy, płaskorzeźby, posągi; jantry — znaki graficzne i mantry — wyobrażenia dźwiękowe. Najsłabsze jest słowo, próbujące ująć owe kształty w formę mitu i opowieści mitologicznej; słowo przynależy jednak do intelektualnej, abstrakcyjnej i (tak zwanej) racjonalnej sfery człowieka, a więc zupełnie nie odpowiada emocjonalnym potrzebom duszy. W Indiach, religia jest uczuciem, a nie intelektualnym Logosem.
murti Brahma i Saraswati
Nasza europejska ocena w ogóle nie oddaje specyfiki hinduskiej religijności i myśli filozoficznej. Wyobrażenia, mniemania, iluzje, pragnienia i instynkt badawczy człowieka wytwarzają całą gamę obrazów i ogromną sieć pojęć, by upostaciować w formie możliwej do zrozumienia kwanty Boskiej Energii. W Indiach, każdy kwant Energii Boskiej przybrał jakiś Kształt, pod którym jest wielbiony jako taki. Boskość może być adorowana pod trzema formami materialnymi: murti, to jest wyobrażenie ikonograficzne — obrazy, płaskorzeźby, posągi; jantry — znaki graficzne i mantry — wyobrażenia dźwiękowe. Najsłabsze jest słowo, próbujące ująć owe kształty w formę mitu i opowieści mitologicznej; słowo przynależy jednak do intelektualnej, abstrakcyjnej i (tak zwanej) racjonalnej sfery człowieka, a więc zupełnie nie odpowiada emocjonalnym potrzebom duszy. W Indiach, religia jest uczuciem, a nie intelektualnym Logosem.
om Ganeśa, hindu, om, Rama i Sita
Jest bogiem obfitości, ale nie tyle materialnej (pieniędzmi sypie bogini Lakszmi), co sprawiającej elementarną frajdę, na przykład dzieciom przynosi duże ilości słodyczy, frykasów i zabawek. Dba o to, by każdy miał drobne przyjemności. Jest strażnikiem swastyki, znaku graficznego symbolizującego szczęście i pomyślność, a także świętej zgłoski om.
Codzienne uczestnictwo w pudży w świątyni o wschodzie i o zachodzie słońca jest zalecane, ale nie jest to warunek sine qua non bycia pobożnym hindusem. Kobiety odprawiają codziennie pudżę domową, na rodzinnym ołtarzu. Ołtarz i bóstwo domowe okadzają kadzidełkiem, oblewają wodą świętą i obsypują cynobrowym proszkiem i ryżem, układają kwiaty i owoce, recytują mantry. W pudży domowej uczestniczy tylko ten kto chce, a cała rodzina — jedynie podczas ważnych uroczystości. Każdy hindus ma ponadto swoją ulubioną świątynię, którą odwiedza według własnego wewnętrznego religijnego porządku, bywa ona związana z dzieciństwem lub istotnym wydarzeniem duchowym własnym lub kogoś dlań ważnego i bliskiego. Hindusi wybierają się też często w pielgrzymkę do miejsca, które szczególnie chcą odwiedzić, samotnie albo w towarzystwie bliskich. Zgodnie z tradycją uczestniczą w najważniejszych hinduskich świętach Diwali i Holi, ale już w świętach lokalnych niekoniecznie. Podczas pudży, pudżarin nakłada na czoło serdecznym palcem święty znak tilak, który jest znakiem większości religii hindu. Znak ten hindus może nałożyć sobie sam lub nakłada go matka, siostra, ojciec czy ktoś bliski podczas pudży domowej. Wszędzie w świątyniach spotyka się swastykę, aryjski znak słońca, dający gwarancję powodzenia we wszystkich przedsięwzięciach. Świątynia domowa i budowanie własnych ołtarzy jest jedną z najważniejszych cech hindu. W ołtarzyku osobistym hindusa znaleźć można jego bóstwo prowadzące, iszta dewatę, figurkę boga, zdjęcie guru lub stopy osoby świętej, znaki graficzne — zgłoskę OM czy swastykę, kwiat lotosu lub śiwa-lingę, ogólne znaki religii hindu. Znaleźć można wiele, wiele innych uświęconych rzeczy, wszak układanie własnego ołtarza odpowiada nastrojowi chwili. Potrzebie serca i ducha.
Om jest jednym z dwóch najważniejszych piktogramów hinduskich, drugim — swastyka.
Jego imię, synonim prawdy, wymawia się Ram i mantruje jak świętą zgłoskę Om.
padme Brahma i Saraswati, hindu, kobieca ścieżka duchowa
Brahma najbardziej z wszystkich murti jest tym, który pozostaje Bez Przymiotów, Niewysłowiony, Niezmierzony, Niewyobrażony, Bezpostaciowy. To czysta Idea, Zasada, Boskość oddalająca się dziś od swego Stworzenia. Rodzi się sam z siebie, swajambhu, i pojawia w kwiecie lotosu wyrastającym z pępka Wisznu.
Według mitologii indyjskiej na początku była Ziemia, Śri (nie Słowo) spoczywająca na kwiecie lotosu, więc lotos jest symbolem Stworzenia, kreacji, podporą wszystkiego, co istnieje w świecie materialnym i duchowym. Bogini Lakszmi spoczywa na różowym kwiecie lotosu, a bogini Saraswati — na białym; w ikonografii wielu bogów przedstawia się siedzących na kwiecie lotosu, także — Buddę. Lotos jest apoteozą piękna i idealnej symetrii. Korzenie kwiatu lotosu tkwią w mętnych wodach podświadomości, zamknięty kwiat o kształcie jaja wynurza się i przebija łodygą taflę wody, naszą świadomość, rozchylające się płatki symbolizują proces otwierania się duszy, zaś płatki otwarte ku górze — nasze dążenie ku nadświadomości, boskiej jaźni.
Czakry człowieka przedstawia się jako kwiaty lotosu o różnej liczbie płatków, w różnym kolorze i kształcie.
pustaka Brahma i Saraswati
Przedstawiana ze zwojem zwiniętych w harmonijkę pasków liści palmowych, pustaka, na których zapisywano zbiory mądrości przekazywane z pokolenia na pokolenie. Patronka nauk, literatury, sztuk pięknych i muzyki.
sudarśana Wisznu i Lakszmi
Jego emblematy to pochodząca z Praoceanu koncha, symbol kreacji, gdzie wewnętrzna spirala oznacza rozprzestrzenianie się światów, a dźwięk imituje pierwszy dźwięk kosmiczny. Maczuga, mahat, jest symbolem inteligencji indywidualnej i kosmicznej. Dysk nazywany sudarśana, miły do oglądania, symbolizuje moc umysłu, ale także naprzemienne okresy powstawania i niszczenia świata. Kwiat lotosu oznacza czystość.
swastyka Ganeśa, hindu, om, swastyka, Wedy
Jest bogiem obfitości, ale nie tyle materialnej (pieniędzmi sypie bogini Lakszmi), co sprawiającej elementarną frajdę, na przykład dzieciom przynosi duże ilości słodyczy, frykasów i zabawek. Dba o to, by każdy miał drobne przyjemności. Jest strażnikiem swastyki, znaku graficznego symbolizującego szczęście i pomyślność, a także świętej zgłoski om.
Codzienne uczestnictwo w pudży w świątyni o wschodzie i o zachodzie słońca jest zalecane, ale nie jest to warunek sine qua non bycia pobożnym hindusem. Kobiety odprawiają codziennie pudżę domową, na rodzinnym ołtarzu. Ołtarz i bóstwo domowe okadzają kadzidełkiem, oblewają wodą świętą i obsypują cynobrowym proszkiem i ryżem, układają kwiaty i owoce, recytują mantry. W pudży domowej uczestniczy tylko ten kto chce, a cała rodzina — jedynie podczas ważnych uroczystości. Każdy hindus ma ponadto swoją ulubioną świątynię, którą odwiedza według własnego wewnętrznego religijnego porządku, bywa ona związana z dzieciństwem lub istotnym wydarzeniem duchowym własnym lub kogoś dlań ważnego i bliskiego. Hindusi wybierają się też często w pielgrzymkę do miejsca, które szczególnie chcą odwiedzić, samotnie albo w towarzystwie bliskich. Zgodnie z tradycją uczestniczą w najważniejszych hinduskich świętach Diwali i Holi, ale już w świętach lokalnych niekoniecznie. Podczas pudży, pudżarin nakłada na czoło serdecznym palcem święty znak tilak, który jest znakiem większości religii hindu. Znak ten hindus może nałożyć sobie sam lub nakłada go matka, siostra, ojciec czy ktoś bliski podczas pudży domowej. Wszędzie w świątyniach spotyka się swastykę, aryjski znak słońca, dający gwarancję powodzenia we wszystkich przedsięwzięciach. Świątynia domowa i budowanie własnych ołtarzy jest jedną z najważniejszych cech hindu. W ołtarzyku osobistym hindusa znaleźć można jego bóstwo prowadzące, iszta dewatę, figurkę boga, zdjęcie guru lub stopy osoby świętej, znaki graficzne — zgłoskę OM czy swastykę, kwiat lotosu lub śiwa-lingę, ogólne znaki religii hindu. Znaleźć można wiele, wiele innych uświęconych rzeczy, wszak układanie własnego ołtarza odpowiada nastrojowi chwili. Potrzebie serca i ducha.
[...]
swastyka to słoneczny totem szczęścia domowego,
[...]
swastyka to słoneczny totem szczęścia domowego,
Om jest jednym z dwóch najważniejszych piktogramów hinduskich, drugim — swastyka.
W Niemczech swastyka stała się znakiem złowieszczym, a naziści wybrali ją jako symbol czystej „niemieckości” z wielu powodów. Po pierwsze, nawiązywała do kultów pogańskich, tak modnych w Europie w drugiej połowie XIX wieku. Następnie, była dumnym znakiem aryjskiej „najwyższej rasy”. Dziewiętnastowieczni językoznawcy udowodnili, że spośród wszystkich języków indoeuropejskich język niemiecki wykazuje najwięcej podobieństw do sanskrytu, stwierdzili więc, że i cała kultura germańska zyskuje dzięki temu statut „lepszej”, bo nie tylko najstarszej w Europie, ale w ogóle tak starożytnej jak same Indie. Mgliste pojęcie na temat tak zwanego systemu kastowego (systemu warn), gdzie — jak sądzili naziści — został już zrealizowany podział na panów i niewolników (Arjowie i pariasi) dawało realne podstawy do podziału całej reszty świata, pod egidą Niemców, na lepszych i gorszych.
[...]
I wreszcie ostatni powód, natury czysto politycznej — w swojej wizji totalnej inwazji i zdobycia całego świata, hitlerowskie Niemcy miały nadzieję, że Indie poprą ich politykę właśnie dzięki owym tajemniczym, starożytnym więzom krwi, które miały zostać przypieczętowane znakiem swastyki. Miała nastąpić fuzja starożytnych ludów ras aryjskich całego świata i ich oczywista supremacja. Niemcy popierały w ten sposób Indie w ich walce o niepodległość z angielskim kolonizatorem — były pewne, że Indie wejdą w każdy sojusz skierowany przeciwko Anglikom.
[...]
I wreszcie ostatni powód, natury czysto politycznej — w swojej wizji totalnej inwazji i zdobycia całego świata, hitlerowskie Niemcy miały nadzieję, że Indie poprą ich politykę właśnie dzięki owym tajemniczym, starożytnym więzom krwi, które miały zostać przypieczętowane znakiem swastyki. Miała nastąpić fuzja starożytnych ludów ras aryjskich całego świata i ich oczywista supremacja. Niemcy popierały w ten sposób Indie w ich walce o niepodległość z angielskim kolonizatorem — były pewne, że Indie wejdą w każdy sojusz skierowany przeciwko Anglikom.
Centralnym punktem świata wedyjskiego jest ogień i jego bóstwo Agni; objawia on swój aspekt opiekuńczy lub niszczący, jest przewodnikiem ofiary, a dla kapłana — źródłem wiedzy i natchnienia typu apollińskiego. Indra, władca burz i błyskawic uderza bogów swą potężną wadżrą, piorunem; przedstawiany jest jako młody wojownik pędzący na rydwanie zaprzężonym w sprężyste rumaki. Surya to bóstwo słoneczne, świetliste, ulubione bóstwo wodzów aryjskich, którzy znak słońca, swastykę, wzięli za swój. Pojawia się w hymnach idea światła, które rozprasza mroki, budzi do życia, oślepia profanów, wzywa do czynu i daje natchnienie poetom. Jest Wisznu, który trzema kosmicznymi krokami przemierzył świat. Ubóstwione są rzeki, góry i rośliny, a wśród nich soma, odurzający napój ofiarny, naturalny halucynogen dający natchnienie typu dionizyjskiego. Wszystko, co żyje, co istnieje, podlega Prawdzie, Prawu kosmicznemu, rita.
tilak bindi, hindu, kobieca ścieżka duchowa, Marathowie, obrzędy i święta, pudża, Radżputowie, świątynie tamilskie, tilak, warna, wojeryzm turystyczny
W żadnym wypadku sama kolorowa kropka na czole — tika czy bindi — nie jest oznaką wyznawania jakiejś religii hindu.
Codzienne uczestnictwo w pudży w świątyni o wschodzie i o zachodzie słońca jest zalecane, ale nie jest to warunek sine qua non bycia pobożnym hindusem. Kobiety odprawiają codziennie pudżę domową, na rodzinnym ołtarzu. Ołtarz i bóstwo domowe okadzają kadzidełkiem, oblewają wodą świętą i obsypują cynobrowym proszkiem i ryżem, układają kwiaty i owoce, recytują mantry. W pudży domowej uczestniczy tylko ten kto chce, a cała rodzina — jedynie podczas ważnych uroczystości. Każdy hindus ma ponadto swoją ulubioną świątynię, którą odwiedza według własnego wewnętrznego religijnego porządku, bywa ona związana z dzieciństwem lub istotnym wydarzeniem duchowym własnym lub kogoś dlań ważnego i bliskiego. Hindusi wybierają się też często w pielgrzymkę do miejsca, które szczególnie chcą odwiedzić, samotnie albo w towarzystwie bliskich. Zgodnie z tradycją uczestniczą w najważniejszych hinduskich świętach Diwali i Holi, ale już w świętach lokalnych niekoniecznie. Podczas pudży, pudżarin nakłada na czoło serdecznym palcem święty znak tilak, który jest znakiem większości religii hindu. Znak ten hindus może nałożyć sobie sam lub nakłada go matka, siostra, ojciec czy ktoś bliski podczas pudży domowej. Wszędzie w świątyniach spotyka się swastykę, aryjski znak słońca, dający gwarancję powodzenia we wszystkich przedsięwzięciach. Świątynia domowa i budowanie własnych ołtarzy jest jedną z najważniejszych cech hindu. W ołtarzyku osobistym hindusa znaleźć można jego bóstwo prowadzące, iszta dewatę, figurkę boga, zdjęcie guru lub stopy osoby świętej, znaki graficzne — zgłoskę OM czy swastykę, kwiat lotosu lub śiwa-lingę, ogólne znaki religii hindu. Znaleźć można wiele, wiele innych uświęconych rzeczy, wszak układanie własnego ołtarza odpowiada nastrojowi chwili. Potrzebie serca i ducha.
Między brwiami znajduje się trzecie oko. Podczas pudży w hinduskiej świątyni punkt ten naznaczany jest przez pudżarina — święty znak tilak przypomina każdemu hindusowi o świadomym rozwijaniu intuicji. Hinduski od chwili wejścia w związek małżeński malują cynobrowym proszkiem każdego dnia kropkę na czole. Powszechnie uważa się, że kobiety mają lepiej rozwiniętą intuicję, ale bez udziału świadomości stanie się ona martwa; często spotyka się matki o wypalonej intuicji — gdzieś wcześniej w okresie macierzyństwa rozwinęła się ona spontanicznie, ale później została zapoznana.
Wprawdzie jego pochodzenie było niejasne, gdyż urodził się w Punie jako syn urzędnika na służbie jednego z sułtanów, a przodkowie musieli należeć do grupy wzbogaconych chłopów, to bramini z Waranasi zgodzili się przygotować wielki rytuał wywyższenia go do rangi ksiatriji. Uroczystość, która miała miejsce w 1674 roku, trwała wiele tygodni, a najważniejszym jej elementem była pokuta za nieprzestrzeganie religijnych obrzędów. Musiał złożyć stosowne ofiary świętemu ogniowi, dokonać rytualnych ablucji w wodzie i oliwie, a następnie został namaszczony ziemią pochodzącą z czterech świętych miejsc hindu i proszkiem z drzewa sandałowego. Bramini wręczyli mu świętą nić i naznaczyli czoło świętym znakiem tilak. Został uznany za ziemską inkarnację boga Indry. Przywódcy wojskowi i władcy państewek lennych złożyli mu hołd wierności i lojalności.
Jednym z najważniejszych gestów religijnych jest nałożenie tiki, tilaku — czerwonego znaku na czole, wspólnego wszystkim religiom hindu, będącego jednocześnie ich widocznym znakiem rozpoznawczym. Za czasów Wielkich Mogołów hindusom nie wolno było nosić tiki.
[...]
Ostatni dzień jest świętem brata i siostry. Bracia odwiedzają siostry przynosząc im prezenty i otrzymują bhai tikę, czerwony znak siostrzanej wierności i oddania. Wszystkie kobiety i dziewczęta pieką ciasteczka i goszczą swych braci w domu (kiedyś była to okazja do sprawdzenia, czy siostrze nie dzieje się krzywda w rodzinie męża).
[...]
Ostatni dzień jest świętem brata i siostry. Bracia odwiedzają siostry przynosząc im prezenty i otrzymują bhai tikę, czerwony znak siostrzanej wierności i oddania. Wszystkie kobiety i dziewczęta pieką ciasteczka i goszczą swych braci w domu (kiedyś była to okazja do sprawdzenia, czy siostrze nie dzieje się krzywda w rodzinie męża).
Kapłankami ołtarzy domowych są oczywiście kobiety, które codziennie rano o wschodzie słońca jak Indie długie i szerokie składają kwiaty, oblewają mlekiem i święconą wodą rodzinnych bogów, posypują ołtarze cynobrowym proszkiem — każda po swojemu. To one kładą znak tilak na czole domowników przed ich wyjściem z domu. Tylko w Indiach jeszcze kobiety są nadal kapłankami domowej świątyni i strażniczkami świętego ognia, aarti. Zobacz film Czasem słońce, czasem deszcz!
Gdy nie mieli własnego syna, który mógłby zapewnić ciągłość dynastii, Radżputowie często uciekali się do adopcji. Rytuał adopcji był wiążący i niezbywalny, wzięcie dziecka na kolana oznaczało nominację go na syna. W dawnych czasach koronacja była skromnym rytuałem — młody maharadża siadał na zdobnej poduszce (gaddi) wśród swoich podwładnych, na posadzce w sali audiencji publicznych (diwan-i-am), a ważny urzędnik państwowy nakładał mu turban na głowę w dowód poddaństwa możnych nowemu władcy. Za czasów Wielkich Mogołów cesarz nakładał nowemu władcy rajtilak (kropkę na czole, znak przynależności do religii hindu). Kwestie genealogiczne rodów nabrały istotnego znaczenia dopiero w okresie mogolskim, odwoływali się do więzów krwi i wspólnego pochodzenia, wzmocnili mitotwórcze legendy rodzinne. Akbar pozostawił im prawo dziedziczenia własności domen, po części jako zapłatę za wierną służbę i, odwrotnie, jako gwarant ich wierności.
[...]
Dżajpur (Jaipur) jest stolicą klanu Kaczwaha dopiero od 1727 roku. Kaczwaha utrzymują, że pochodzą od Kusha, syna Ramy. Przybyli z Gwalior w 986 roku, kiedy Radża Ishwar Das porzucił stan królewski, by w Himalajach osiągnąć nirwanę, a jego synowie zostali stamtąd wyrzuceni i musieli szukać sobie nowej ziemi. Soda Rai szukał szczęścia w okolicy Adżmeru, ale prawdziwe szczęście znalazł dopiero jego syn, Dhola Rai, który w 1006 roku poślubił piękną księżniczkę, która wniosła mu w posagu ziemię wokół Amberu. Tubylczy lud Mina stał się podporą nowych rządów i miał przywilej stawiania świętego znaku tilak na czole władcy w dniu koronacji, stali się zarządcami i obrońcami wszystkich fortów, zachowali własne obyczaje i otrzymywali od władców dżagiry. Ziemie księstwa dzieliły się na thikany, czyli dobra najbliższej rodziny, które niekiedy dawały wielkie dochody i wzbogacały tak zarządców, jak dwór (dzięki podatkom). Z tych rodzin rekrutowali się doradcy dworu, administratorzy dóbr i przyjaciele. Służba pochodziła z niższych dżati, ale ponieważ wszyscy Radżputowie czuli się ksiatrijami, to byli oni bardzo dobrze traktowani i należeli do wielkiej rodziny, ich stanowiska były zresztą dziedziczne. Ziemia lenna Bissau była jedną z pięciu samodzielnych thikan regionu Szekawati, a ich pałacyk rodowy w Dżajpurze został w latach 50. zamieniony w hotel, w którym rezydują wszystkie grupy LOGOS TRAVEL MAREK ŚLIWKA…
[...]
Dżajpur (Jaipur) jest stolicą klanu Kaczwaha dopiero od 1727 roku. Kaczwaha utrzymują, że pochodzą od Kusha, syna Ramy. Przybyli z Gwalior w 986 roku, kiedy Radża Ishwar Das porzucił stan królewski, by w Himalajach osiągnąć nirwanę, a jego synowie zostali stamtąd wyrzuceni i musieli szukać sobie nowej ziemi. Soda Rai szukał szczęścia w okolicy Adżmeru, ale prawdziwe szczęście znalazł dopiero jego syn, Dhola Rai, który w 1006 roku poślubił piękną księżniczkę, która wniosła mu w posagu ziemię wokół Amberu. Tubylczy lud Mina stał się podporą nowych rządów i miał przywilej stawiania świętego znaku tilak na czole władcy w dniu koronacji, stali się zarządcami i obrońcami wszystkich fortów, zachowali własne obyczaje i otrzymywali od władców dżagiry. Ziemie księstwa dzieliły się na thikany, czyli dobra najbliższej rodziny, które niekiedy dawały wielkie dochody i wzbogacały tak zarządców, jak dwór (dzięki podatkom). Z tych rodzin rekrutowali się doradcy dworu, administratorzy dóbr i przyjaciele. Służba pochodziła z niższych dżati, ale ponieważ wszyscy Radżputowie czuli się ksiatrijami, to byli oni bardzo dobrze traktowani i należeli do wielkiej rodziny, ich stanowiska były zresztą dziedziczne. Ziemia lenna Bissau była jedną z pięciu samodzielnych thikan regionu Szekawati, a ich pałacyk rodowy w Dżajpurze został w latach 50. zamieniony w hotel, w którym rezydują wszystkie grupy LOGOS TRAVEL MAREK ŚLIWKA…
Tancerka nakłada szerokie spodnie, pajaman, ściągnięte w kostce, a następnie drapuje wokół bioder krótkie sari, sięgające do kolan, układając je w uplisowane z przodu fałdy. Wkłada obcisły gorset z rękawami do łokci, chuli, wykonany z najpiękniejszych materiałów, przeważnie z brokatu lub jedwabiu haftowanego złotą nitką. Wysoko na czole i w przedziałek włosów sypie cynobrowy proszek, tilakam, święty znak hindu. Czernią kajalu maluje obwódkę oczu, a czerwienią rysuje kropkę między brwiami, bindi, odwieczny znak kobiety. Do uszu wpina kolczyki z półksiężycem, na szyi zapina szeroki naszyjnik — w czasach devadasi prawdziwe rubiny, w najgorszym wypadku granaty, a w czasach dzisiejszych zwykłe szkiełka. Na biodra zapina ozdobny szeroki pas, na ręce brzęczące bransoletki. Włosy wymagają tak specjalnego upięcia, że musi oddać swą głowę w ręce innej tancerki, która misternie układa loki, wplata świeże kwiaty i wpina ozdoby, takie jak słońce i księżyc oznaczające pokonanie przeciwieństw. I wreszcie z biciem serca nakłada rzecz najważniejszą — kinkini lub gunguru, dzwoneczki , które spajają, wiążą rytm tancerki z kosmicznym rytmem wszechświata. Przed założeniem przykłada je do piersi i do oczu, wypowiada krótką mantrę dziękczynną do Bogini i inwokację do siedmiu planet. W czasie święta ku czci bogini Saraswati, opiekunki sztuki, tancerka oddaje im hołd ofiarując kwiaty, podobnie jak muzyk oddaje hołd swoim instrumentom. Natuvanar dobiera pieczołowicie dzwoneczki dla swej uczennicy, całą setkę w jednej parze z brązu, miedzi i srebra, słucha brzmienia każdego z nich, prosi braminów o poświęcenie i ofiaruje w dzień arangetram. Wiąże je wokół kostek tancerki, symbolicznie uznając pełne przygotowanie do wejścia na scenę. Po makijażu, ułożeniu włosów i nałożeniu stroju, gopika skrywa się pod chustą, gdyż nikt nie może na nią spojrzeć, zanim nie zobaczy jej bóg.
Każda religia Indii wypracowała swój własny znak tilak.
[...]
Bohater narodowy Hindusów, przywódca Marathów, Śiwadżi (1627-1680) został nazwany obrońcą świętego znaku tilak.
[...]
Bohater narodowy Hindusów, przywódca Marathów, Śiwadżi (1627-1680) został nazwany obrońcą świętego znaku tilak.
Były epoki (czasy powedyjskie), kiedy bramini rządzili niepodzielnie wieśniakami i zbijali fortuny na składaniu ofiar całopalnych. Były takie czasy (za życia Buddy), kiedy rządzili ksiatrijowie, którzy zdobywali nowe terytoria i budowali nowe państwa. Ksiatrijowie prawie zawsze wywodzili się z wieśniaków — uzyskawszy przewagę ekonomiczną dzięki dobrej ekonomii, zbroili się, a następnie uzyskiwali wsparcie ideologiczno-astrologiczne braminów i po otrzymaniu świętego znaku tilak, tworzyli dynastie, które panowały aż do wygaśnięcia. Gdy cała dżati brała za broń, wtedy wszyscy stawali się wojownikami-ksiatrijami (Sikhowie z Pendżabu pod egidą Guru Nanaka). W czasach nowożytnych, od 1527 roku, kiedy Indie dostały się pod jarzmo Wielkich Mogołów, rola braminów znacznie zmalała i stali się oni bardziej nauczycielami w konspiracji, dzięki którym hindusi nie zapomnieli o własnej tożsamości. Za czasów angielskich bramini jako urzędnicy brali odpowiedzialność za losy radżu brytyjskiego, ale także za przetrwanie starożytnych Indii. System warn miał w czasach kolonialnych wszelkie możliwe warunki, by raz na zawsze upaść. Jednak przetrwał i uratował hinduską tożsamość.
W świątyni wierni stoją przed ołtarzem. Nabożnym gestem podają pudżarinowi koszyk z darami dla swego boga. Otrzymują czerwony znak tilak na czole. Składają ręce w geście podzięki. Odchodzą na bok, siadają na posadzce, składają ręce do modlitwy. Trwają w cichej zadumie. Ktoś podchodzi do zawieszonego dzwonu i uderza weń. Bogowie tam są i cieszą się wraz z ludźmi. Ktoś cicho gra na bębenku, ktoś intonuje mantrę i przywołuje boga. Bramin czyta święte teksty, ma skupioną twarz. Kobiety zbliżają się do ołtarza, nakrywają sari na włosy. Dzieci biegają, śmieją się, tulą do matki, ojca, brata. Ku ołtarzowi zmierza o lasce stary człowiek i nabożnie kłoni głowę.
*


