zwierzęta
ogólnie fauna, nie tylko ssaki…
bawół cesarstwo Asioki, Drawidowie, Kamasutra, kraj Czolów, obrzędy i święta, wojeryzm turystyczny
Godłem Indii są lwy z Sarnath, z kapitelu jednej z 14 zachowanych kolumn cesarza Asioki. Kapitel z lwami znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Sarnath koło Waranasi. Są to cztery heraldyczne lwy, uosobienie siły, na głowicy o dzwonowatym kształcie, poniżej których wyobrażone zostały cztery najważniejsze zwierzęta Indii — koń, bawół, lew i słoń. Poniżej, fryz z kołem dharmy przedstawionym po czterokroć oraz słowa Satyam evam jayate, Prawda zawsze zwycięża, które stały się hasłem młodej republiki. Godło nawiązuje do wielkiej przeszłości subkontynentu, do jednego z pierwszych, ale nie jedynych, indyjskich państw.
W odróżnieniu od innych cywilizacji świata antycznego, cywilizację tę cechuje łagodność i w pewnym sensie kobiecość — nie znaleziono żadnych militariów, żadnego składu broni, nawet jednej broni pojedynczej, znaleziono natomiast mnóstwo zabawek. Brak śladów jakiejkolwiek organizacji wojskowej, nie wydaje się, by istniało niewolnictwo, nie ma śladu jakiegoś systemu więziennego, nie widać napięć społecznych. Wręcz odwrotnie, była zorientowana na ablucje, kąpiele i masaże w pieleszach domowych, gdyż łazienki były większe od innych pomieszczeń, na umiarkowane i indywidualne oddawanie kultu bogini (Śiakti, Durga, Kali), gdyż nie znaleziono śladów świątyń, placów świątynnych, ani posągów większych niż otwarta dłoń. Była zorientowana na zachowanie zdrowia i młodości bardziej niż na leczenie schorzeń, gdyż znaleziono statuetki joginów, ale nie odkryto szpitali. Przedmiotem kultu były drzewa i woda, boginie i linga, oddawano cześć zwierzętom takim jak słoń, tygrys, nosorożec i bawół. Odznaczała się pewnym ascetyzmem, który nazwać by można skromnością. Nie była monumentalna, lecz zorientowana na rzeczy małe.
Wraz z poznaniem sztuk i technik miłości, pisze Watsjajana, młoda kobieta nabywa rozliczne umiejętności, takie jak śpiew i taniec, gra na instrumencie, pismo i rysunek, malowanie wzorów henną na ciele, splatanie kwietnych wieńców, dekoracja statuetki bóstwa kolorowym ryżem i kwiatami, układanie mandali kwietnych na posadzce i na małżeńskim łożu, barwienie ubrań, włosów, paznokci i ciała, układanie kolorowych szkiełek na posadzce, zdobienie łoża i rozkładanie makatek i poduszek, wydobywanie dźwięku ze szklanic napełnionych wodą, umiejętność napełniania wodą wszystkich domowych naczyń i kunsztownego rozlokowania ich w pomieszczeniach, malowania wzorów na bawełnie, nizania koralików, plecenia wianków, girland i wieńców, przypinania kwiatów do włosów i ubrań, zwijania męskich turbanów i wykonania różnych zmyślnych nakryć głowy; sztuka układania przedstawień teatralnych i opanowanie gry aktorskiej, umiejętność wykonania kolczyków do uszu i mieszania perfum, nakładania biżuterii, dobierania i ozdabiania szat, opanowanie sztuczek magicznych i zręcznościowych oraz wszelkich prac ręcznych, sztuka kulinarna, przygotowanie napojów orzeźwiających, magicznych, odpowiednio perfumowanych i kolorowanych, naparów leczniczych i wyciszających; krojenie i szycie, wykonanie przy pomocy nitki bawełnianej lub wełnianej różnego rodzaju ślicznych ozdób: papużek, kwiatów, rozwiązanie szyfrów i zagadek, ukrytego znaczenia słów i gry słownej, ćwiczenia mimiczne i naśladownictwo, czytanie rytmiczne i intonacyjne, powtarzanie trudnych do wymówienia sekwencji, posługiwanie się szablą i zwykłym kijem oraz kijem bojowym, łukiem i strzałami, sztuka dedukcji, wyciągania konkluzji i racjonalnego myślenia, stolarka, sztuka budowania i architektura, rozpoznanie wartości monet złotych i srebrnych, biżuterii i kamieni szlachetnych, chemia i mineralogia, kolorystyka biżuterii, kamieni szlachetnych i pereł, znajomość minerałów kopalnych i odkrywkowych, ogrodnictwo i pielęgnacja chorób roślin i drzew, określanie wieku, układanie różnych sposobów odżywiania, organizowanie walk kogutów, gęsi i jeleni, sztuka mówienia z papużkami, nakładanie na ciało perfumowanych olejków i układanie fryzury przy pomocy pomad i wody perfumowanej, splatanie warkoczy, rozczytanie pisma szyfrowego i rozumienie słów w formie symboli, zmyślne zabawy językiem — przestawianie sylab lub dodawanie zbędnych liter między sylabami, znajomość języków obcych i regionalnych dialektów, umiejętność zdobienia kwiatami wozów ciągniętych przez konie lub bawoły, szkicowanie mistycznych diagramów, mieszanie filtrów miłosnych i upajających i wiązanie sznurków na przegubie ręki, rebusy umysłowe polegające na uzupełnieniu brakującego wersetu czy stancy, układanie wierszy i deklamacja, znajomość słownictwa literackiego i potocznego, sposoby przebierania się i zmiany wizerunku osoby, sztuka pozorów i przekształcania otoczenia, różne gry i zabawy, sztuka zdobywania tego, co należy do kogoś innego poprzez magiczne zaklęcia i powtarzanie mantr, zręczność w ćwiczeniach sportowych, reguły społeczne, sztuka mówienia komplementu i okazania szacunku, sztuka wojenna i umiejętność władania bronią, rozwiązywanie zagadek matematycznych, produkowanie sztucznych ogni (ogni bengalskich), rzeźbienie figurynek i przedmiotów w glinie.
Radżendra zmarł w 1044 roku i władzę objął jego syn, a następnie wnuk. Dochody państwa malały, rzemiosło i handel kwitły normalnie, tylko zmieniali się odbiorcy podatków. Trudno ustalić dokładną datę odejścia ostatniego syna dynastii, któregoś z kolei Radżendry — możliwe, że był to rok 1279. Dopiero w XIV wieku przestano mówić o państwie Czolów. Królowie choć utracili władzę, to nadal cieszyli się życiem, a choć nie spisywali już swych czynów, to wciąż odpowiadali na ukłony poddanych. Wieśniacy i złotnicy nie stracili głowy, lecz uparcie pracowali dalej. Niekiedy zdarzało się ciche i spokojne przejęcie władzy, zamiast spektakularnego upadku i wtedy ludność przez całe lata w ogóle nie zauważała wymiany dynastii. Po Czolach przyszli Pandjowie i królowali gdzieś do 1310 roku. Niewykluczone, iż byli spokrewnieni z Czolami. Około roku 1300 pewien sułtan zdobył mityczny Maduraj. Ale też nie na długo. Życie wieśniaków toczy się zawsze tak samo — bawoły przewracają ziemię na maleńkich poletkach nawadnianych wodą z rzeki Kaweri. Ryż rośnie ku uciesze braminów i wszystkich Tamilów.
pongal — święto końca zbiorów w Tamil Nadu, w połowie stycznia, trwające cztery dni. Wszyscy częstują się nawzajem pongalem — jest to mieszanka ryżu, cukru z trzciny cukrowej, grochu i mleka, symbol obfitości i powodzenia w przedsięwzięciach. Szczególne podziękowania należą się zwierzętom, dzięki którym dokonano dobrych zbiorów — woły i bawoły są specjalnie kąpane, przystrajane, maluje im się rogi i racice (na czerwono i niebiesko), a następnie oprowadza po wiosce i polach. Zwierzęta uroczyście otrzymują pongal w podzięce — dla nich jest to koniec znoju i początek odpoczynku.
Na wsi przed domem krzątają się wieśniacy. Pot leje im się z czoła. Kobieta podwija sari, skacze przez błoto, idzie doić krowę. Wpada w tę kałużę po kostki, pusty cebrzyk toczy się pod wymiona. Inna kobieta ciągnie wór zboża do młócki. Wyrzuca marne kłosy, wybija je cepem aż do utraty tchu. W ciemnej izbie ktoś jęczy i woła o wodę. Dziecko, umorusane w strzępach ubioru, wbiega do chaty. Płacz i skomlenie psa. Młody mężczyzna wynurza się z chaty, ma tylko przepaskę na biodrach, słania się na nogach, podchodzi do pługa zaprzężonego w dwa chude bawoły. Prowadzi je w pole. Chmara dzieciaków zbiega z pola. Stara kobieta rozrywa ciapatę na kawałeczki. Już nic w dłoni nie ma.
byk Arjowie, hindu, krowa, Śiwa i Parwati
Czczono krowy, byki i węże, oddawano cześć bogini płodności Mahadevi, a pieczęcie ukazują bogów siedzących w pozycjach jogi. Również z tamtego okresu pochodzi kult fallusa, który dziś przetrwał pod postacią lingi, uważanej za wcielenie boga Śiwy.
Etyczno-moralną konsekwencją upaniszadowego tot twam asi jest nabożny, religijny stosunek do drugiego Człowieka, gdyż Boskość objawia się w każdej bez wyjątku istocie ludzkiej, pozdrowienie namaste, co znaczy moja cząstka boskości pozdrawia twoją cząstkę boskości, streszcza najlepiej szacunek do drugiego. Hindusi przejawiają mistyczne zespolenie ze wszystkim, co ich otacza — drzewa, kwiaty, skały, kamienie, rzeki, jeziora, morze, ziemia, wschód i zachód słońca, księżyc, gwiazdy — okazują nabożny, religijny stosunek do Przyrody, która cała jest Boskością, a ludzie tylko jej częścią. Mają nabożny, religijny stosunek do zwierząt — w Indiach święte są nie tylko krowy i byki, lecz także węże, zwłaszcza kobra, małpy, pawie, szczury, a więc te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i są skazane na jego niezręczności. Hindus nigdy z rozmysłem nie zabija, lecz pokojowo usuwa ze swej drogi lub pomieszczenia myszy, gekony, karaluchy, żuczki, muchy i komary — nigdy nie widziałam, by uganiał się z packą za muchą i ukatrupiał ją na szybie.
Przedmiotem kultu jest natomiast byk Nandin, wierzchowiec Śiwy.
[...]
W ikonografii często przedstawiany w kolorze białym, przed świątyniami śiwaickimi — z kamienia ciemnego lub z marmuru, w pozycji leżącej, pod baldachimem. Jest starożytnym symbolem chaosu, sił ciemnych, nieokiełznanych i zagrażających człowiekowi. Uosabia moc, także jak najbardziej potencję seksualną, którą można posiąść przez ujarzmienie biologicznych impulsów i zapanowanie nad żądzą. Oblewanie byków mlekiem z kurkumą i ziołami dokonywane przez braminów podczas ceremonii w świątyniach tamilskich, oznacza obłaskawienie i poskromienie tych sił.
[...]
W ikonografii często przedstawiany w kolorze białym, przed świątyniami śiwaickimi — z kamienia ciemnego lub z marmuru, w pozycji leżącej, pod baldachimem. Jest starożytnym symbolem chaosu, sił ciemnych, nieokiełznanych i zagrażających człowiekowi. Uosabia moc, także jak najbardziej potencję seksualną, którą można posiąść przez ujarzmienie biologicznych impulsów i zapanowanie nad żądzą. Oblewanie byków mlekiem z kurkumą i ziołami dokonywane przez braminów podczas ceremonii w świątyniach tamilskich, oznacza obłaskawienie i poskromienie tych sił.
Wierzchowcem Śiwy jest byk Nandi(n), przedstawiany w pozycji leżącej, pod baldachimem, przed wejściem do świątyń śiwaickich. Symbolizuje on dharmę i jest strażnikiem wszystkich czworonożnych zwierząt.
daniel Kriszna i Radha, miejsca sacrum
Powrócił z bratobójczej wojny do Dwarki, gdzie próbował odmienić los Jadawów, których przeznaczenie, czyli wcześniej nagromadzona karma popchnęła do samounicestwienia i wzajemnego mordowania. Kiedy jego brat udał się na medytację nad brzeg morza, Kriszna poszedł za nim i zobaczył jak wąż Śesza Ananta wydobył się z ust Balaramy i zniknął w oceanie. Sam wtedy poszedł do lasu i pogrążył w medytacji. Został niechcąco ugodzony strzałą w piętę przez myśliwego, który uganiał się za danielem. Pięta była jedynym miejscem pozbawionym nieśmiertelności. Ponieważ przy życiu nie ostał się ani jeden z Jadawów, nikt nie zadbał o kremację ciała. Siedem dni po odejściu Kriszny, miasto Dwarka zostało pochłonięte przez morze.
Siedziba Kriszny jest na zachodzie w Gudżaracie, w Dwarce. Kriszna miał się tu schronić i założyć miasto, po tym jak opuścił Mathurę. Tu został zabity przez myśliwego, który wziąwszy go za daniela wypuścił za nim strzałę i trafił w piętę, jedyne miejsce pozbawione nieśmiertelności. Siedem dni po śmierci Kriszny, miasto zostało pochłonięte przez morze.
dzik Wisznu i Lakszmi
Trzeci awatara to związany z ziemią dzik, Waraha. Stworzył on kontynent indyjski z błota, które wygrzebał na dnie oceanu. Wisznu pojawił się, by uwolnić świat od asury, który pogrążył ziemię w otchłań oceanów — jako Waraha wydobył ją z dna i podniósł na własnym kle.
gęś Kamasutra
Wraz z poznaniem sztuk i technik miłości, pisze Watsjajana, młoda kobieta nabywa rozliczne umiejętności, takie jak śpiew i taniec, gra na instrumencie, pismo i rysunek, malowanie wzorów henną na ciele, splatanie kwietnych wieńców, dekoracja statuetki bóstwa kolorowym ryżem i kwiatami, układanie mandali kwietnych na posadzce i na małżeńskim łożu, barwienie ubrań, włosów, paznokci i ciała, układanie kolorowych szkiełek na posadzce, zdobienie łoża i rozkładanie makatek i poduszek, wydobywanie dźwięku ze szklanic napełnionych wodą, umiejętność napełniania wodą wszystkich domowych naczyń i kunsztownego rozlokowania ich w pomieszczeniach, malowania wzorów na bawełnie, nizania koralików, plecenia wianków, girland i wieńców, przypinania kwiatów do włosów i ubrań, zwijania męskich turbanów i wykonania różnych zmyślnych nakryć głowy; sztuka układania przedstawień teatralnych i opanowanie gry aktorskiej, umiejętność wykonania kolczyków do uszu i mieszania perfum, nakładania biżuterii, dobierania i ozdabiania szat, opanowanie sztuczek magicznych i zręcznościowych oraz wszelkich prac ręcznych, sztuka kulinarna, przygotowanie napojów orzeźwiających, magicznych, odpowiednio perfumowanych i kolorowanych, naparów leczniczych i wyciszających; krojenie i szycie, wykonanie przy pomocy nitki bawełnianej lub wełnianej różnego rodzaju ślicznych ozdób: papużek, kwiatów, rozwiązanie szyfrów i zagadek, ukrytego znaczenia słów i gry słownej, ćwiczenia mimiczne i naśladownictwo, czytanie rytmiczne i intonacyjne, powtarzanie trudnych do wymówienia sekwencji, posługiwanie się szablą i zwykłym kijem oraz kijem bojowym, łukiem i strzałami, sztuka dedukcji, wyciągania konkluzji i racjonalnego myślenia, stolarka, sztuka budowania i architektura, rozpoznanie wartości monet złotych i srebrnych, biżuterii i kamieni szlachetnych, chemia i mineralogia, kolorystyka biżuterii, kamieni szlachetnych i pereł, znajomość minerałów kopalnych i odkrywkowych, ogrodnictwo i pielęgnacja chorób roślin i drzew, określanie wieku, układanie różnych sposobów odżywiania, organizowanie walk kogutów, gęsi i jeleni, sztuka mówienia z papużkami, nakładanie na ciało perfumowanych olejków i układanie fryzury przy pomocy pomad i wody perfumowanej, splatanie warkoczy, rozczytanie pisma szyfrowego i rozumienie słów w formie symboli, zmyślne zabawy językiem — przestawianie sylab lub dodawanie zbędnych liter między sylabami, znajomość języków obcych i regionalnych dialektów, umiejętność zdobienia kwiatami wozów ciągniętych przez konie lub bawoły, szkicowanie mistycznych diagramów, mieszanie filtrów miłosnych i upajających i wiązanie sznurków na przegubie ręki, rebusy umysłowe polegające na uzupełnieniu brakującego wersetu czy stancy, układanie wierszy i deklamacja, znajomość słownictwa literackiego i potocznego, sposoby przebierania się i zmiany wizerunku osoby, sztuka pozorów i przekształcania otoczenia, różne gry i zabawy, sztuka zdobywania tego, co należy do kogoś innego poprzez magiczne zaklęcia i powtarzanie mantr, zręczność w ćwiczeniach sportowych, reguły społeczne, sztuka mówienia komplementu i okazania szacunku, sztuka wojenna i umiejętność władania bronią, rozwiązywanie zagadek matematycznych, produkowanie sztucznych ogni (ogni bengalskich), rzeźbienie figurynek i przedmiotów w glinie.
jak Mustang
Powrót z Gheme do Jomsom. Dni podobne do siebie — pobudka o świcie, herbata z masłem z jaka lub campa zmieszana z gorącą wodą przyniesiona do namiotu przez Szerpę, miska ciepłej wody za całą wannę, na śniadanie — podpłomyk, trochę czarnej kawy (mleko niezdrowe na tych wysokościach) i marsz powrotny; obiad w południe — trochę ryżu, jakaś puszka i wspomnienia początku drogi w górę, przed spełnieniem marzeń; na kolację — znowu podpłomyk, makaron, trochę jarzyn, herbata z masłem jaka… Przychodzący na zawołanie sen w podniebnym królestwie. Noclegi w bazach namiotowych, a w Jomsom — w guest house.
jeleń Kamasutra, Ramajana
Wraz z poznaniem sztuk i technik miłości, pisze Watsjajana, młoda kobieta nabywa rozliczne umiejętności, takie jak śpiew i taniec, gra na instrumencie, pismo i rysunek, malowanie wzorów henną na ciele, splatanie kwietnych wieńców, dekoracja statuetki bóstwa kolorowym ryżem i kwiatami, układanie mandali kwietnych na posadzce i na małżeńskim łożu, barwienie ubrań, włosów, paznokci i ciała, układanie kolorowych szkiełek na posadzce, zdobienie łoża i rozkładanie makatek i poduszek, wydobywanie dźwięku ze szklanic napełnionych wodą, umiejętność napełniania wodą wszystkich domowych naczyń i kunsztownego rozlokowania ich w pomieszczeniach, malowania wzorów na bawełnie, nizania koralików, plecenia wianków, girland i wieńców, przypinania kwiatów do włosów i ubrań, zwijania męskich turbanów i wykonania różnych zmyślnych nakryć głowy; sztuka układania przedstawień teatralnych i opanowanie gry aktorskiej, umiejętność wykonania kolczyków do uszu i mieszania perfum, nakładania biżuterii, dobierania i ozdabiania szat, opanowanie sztuczek magicznych i zręcznościowych oraz wszelkich prac ręcznych, sztuka kulinarna, przygotowanie napojów orzeźwiających, magicznych, odpowiednio perfumowanych i kolorowanych, naparów leczniczych i wyciszających; krojenie i szycie, wykonanie przy pomocy nitki bawełnianej lub wełnianej różnego rodzaju ślicznych ozdób: papużek, kwiatów, rozwiązanie szyfrów i zagadek, ukrytego znaczenia słów i gry słownej, ćwiczenia mimiczne i naśladownictwo, czytanie rytmiczne i intonacyjne, powtarzanie trudnych do wymówienia sekwencji, posługiwanie się szablą i zwykłym kijem oraz kijem bojowym, łukiem i strzałami, sztuka dedukcji, wyciągania konkluzji i racjonalnego myślenia, stolarka, sztuka budowania i architektura, rozpoznanie wartości monet złotych i srebrnych, biżuterii i kamieni szlachetnych, chemia i mineralogia, kolorystyka biżuterii, kamieni szlachetnych i pereł, znajomość minerałów kopalnych i odkrywkowych, ogrodnictwo i pielęgnacja chorób roślin i drzew, określanie wieku, układanie różnych sposobów odżywiania, organizowanie walk kogutów, gęsi i jeleni, sztuka mówienia z papużkami, nakładanie na ciało perfumowanych olejków i układanie fryzury przy pomocy pomad i wody perfumowanej, splatanie warkoczy, rozczytanie pisma szyfrowego i rozumienie słów w formie symboli, zmyślne zabawy językiem — przestawianie sylab lub dodawanie zbędnych liter między sylabami, znajomość języków obcych i regionalnych dialektów, umiejętność zdobienia kwiatami wozów ciągniętych przez konie lub bawoły, szkicowanie mistycznych diagramów, mieszanie filtrów miłosnych i upajających i wiązanie sznurków na przegubie ręki, rebusy umysłowe polegające na uzupełnieniu brakującego wersetu czy stancy, układanie wierszy i deklamacja, znajomość słownictwa literackiego i potocznego, sposoby przebierania się i zmiany wizerunku osoby, sztuka pozorów i przekształcania otoczenia, różne gry i zabawy, sztuka zdobywania tego, co należy do kogoś innego poprzez magiczne zaklęcia i powtarzanie mantr, zręczność w ćwiczeniach sportowych, reguły społeczne, sztuka mówienia komplementu i okazania szacunku, sztuka wojenna i umiejętność władania bronią, rozwiązywanie zagadek matematycznych, produkowanie sztucznych ogni (ogni bengalskich), rzeźbienie figurynek i przedmiotów w glinie.
W Lakszmanie zakochała się rakszasi, demonica, ale kiedy poprosiła Sitę o wstawiennictwo za nią u brata męża, Sita odmówiła. To rozzłościło rakszasi, która pożaliła się swemu bratu, wielkiemu Rawanie. Rawana był uosobieniem zła w najczystszej postaci, a w dodatku obdarzonym mocą rozsiewania go i rozprzestrzeniania. Bez pomocy Ramy ludzie nie potrafiliby go ani opanować ani nawet unieszkodliwić. Rawana postanowił pomścić siostrę i wysłał do lasu pięknego, złotego jelonka na przynętę. Kiedy Sita zobaczyła jelonka pobiegła za nim, ale nie mogła go dogonić i poprosiła Ramę, by go upolował. Rama i Lakszmana wyruszyli w pogoń za jelonkiem. Sita została sama i wtedy właśnie Rawana zjechał do niej z przestworzy na lśniącym rydwanie i porwał ją na Sri Lankę. Sita zachowała na tyle przytomności umysłu, że kiedy znalazła się na rydwanie rozerwała naszyjnik z pereł, by znaczyć drogę porwania. Rawana chciał ją tylko przestraszyć, ale Sita była tak piękna, że uległ jej czarowi i ubzdurał sobie, że ją zdobędzie na żonę. Zbudował dla niej piękny szmaragdowy pałac, obezwładniał zapachami, nie żałował kosztownego jadła i wina, a także kadzidełek i obdarowywał kosztownościami. A pałac urządził tak bogato, że nawet jego sklepienia i ścieżki ogrodowe skrzyły się klejnotami.
kobra Hanuman, hindu, Śiwa i Parwati, świątynie tamilskie, świątynie w Kadżuraho, Wisznu i Lakszmi
Po krowach, kobrach i innych wężach, małpy z Hanumanem na czele są najlepiej traktowanymi zwierzętami Indii.
Etyczno-moralną konsekwencją upaniszadowego tot twam asi jest nabożny, religijny stosunek do drugiego Człowieka, gdyż Boskość objawia się w każdej bez wyjątku istocie ludzkiej, pozdrowienie namaste, co znaczy moja cząstka boskości pozdrawia twoją cząstkę boskości, streszcza najlepiej szacunek do drugiego. Hindusi przejawiają mistyczne zespolenie ze wszystkim, co ich otacza — drzewa, kwiaty, skały, kamienie, rzeki, jeziora, morze, ziemia, wschód i zachód słońca, księżyc, gwiazdy — okazują nabożny, religijny stosunek do Przyrody, która cała jest Boskością, a ludzie tylko jej częścią. Mają nabożny, religijny stosunek do zwierząt — w Indiach święte są nie tylko krowy i byki, lecz także węże, zwłaszcza kobra, małpy, pawie, szczury, a więc te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i są skazane na jego niezręczności. Hindus nigdy z rozmysłem nie zabija, lecz pokojowo usuwa ze swej drogi lub pomieszczenia myszy, gekony, karaluchy, żuczki, muchy i komary — nigdy nie widziałam, by uganiał się z packą za muchą i ukatrupiał ją na szybie.
Samotny Śiwa przedstawiany jest zawsze w pozycji medytacyjnej jogina, siedzącego na górze Kailasa w Himalajach. W typowym stroju ascety, na skórze tygrysa — symbolu panowania nad światem zwierząt, z koczkiem ascetycznej mocy na szczycie głowy, z podkową księżyca we włosach, z rudrakszą, naszyjnikiem medytacyjnym o 108 paciorkach na piersi. Owinięte wokół ramion węże symbolizują jego związek ze światem chtonicznym, a chroniąca kobra z rozłożonym nad jego głową kapturem symbolizuje doskonałą mądrość i moc pokonania zła, ale także moc kundalini siakti. Z jego włosów spływają potoki wody, które na Nizinie Hindustańskiej staną się Gangą. Na czole widnieje otwarte oko wszechwiedzy. Najważniejszym atrybutem Śiwy jest trójząb ukazujący panowanie nad trzema światami.
[...]
Śiwa prawą nogą miażdży karła Mulajakę, który symbolizuje zło wynikające z niewiedzy. Zniszczenie karła jest konieczne, by dokonało się wyzwolenie, symbolicznie ukazane poprzez uniesioną do góry i skręconą w prawo lewą stopę. W prawej górnej ręce trzyma bębenek damaru, symbol pierwotnego dźwięku, którym wybija kosmiczny rytm życia. W lewej górnej ręce trzyma płomień wiedzy, która rozświetla mroki, ale i niszczy. Prawa dolna ręka czyni znak pokoju i uśmierza lęk, ręka lewa — przywołuje pod jego ochronę wiernych szukających wyzwolenia. Wokół ręki ma owiniętą kobrę, przysłaną przez ascetów, by go zniszczyła, i którą zwyciężył, a wokół bioder — skórę tygrysa. Po obu stronach głowy spływają potoki rzeki Gangi. We włosach ma półksiężyc. Nosi dwa różniące się kolczyki, jeden kobiecy, a drugi męski, dla podkreślenia swej dwoistej natury. Na kostkach, nadgarstkach i ramionach nosi dźwięczne bransolety, a na piersiach — rudrakszę, naszyjnik modlitewny, wykonany z wysuszonych pestek, nazywanych oko Rudry. Najlepsza liczba paciorków to święta liczba 108, tyle ile jest imion Śiwy. Ananda Tandawa przynosi światu ukojenie i wyzwolenie, choć Śiwa tańczy w płomieniach, które trawią świat materialny. Na twarzy ma tajemniczy uśmiech Tego, który Wie.świątynie tamilskie
[...]
Śiwa prawą nogą miażdży karła Mulajakę, który symbolizuje zło wynikające z niewiedzy. Zniszczenie karła jest konieczne, by dokonało się wyzwolenie, symbolicznie ukazane poprzez uniesioną do góry i skręconą w prawo lewą stopę. W prawej górnej ręce trzyma bębenek damaru, symbol pierwotnego dźwięku, którym wybija kosmiczny rytm życia. W lewej górnej ręce trzyma płomień wiedzy, która rozświetla mroki, ale i niszczy. Prawa dolna ręka czyni znak pokoju i uśmierza lęk, ręka lewa — przywołuje pod jego ochronę wiernych szukających wyzwolenia. Wokół ręki ma owiniętą kobrę, przysłaną przez ascetów, by go zniszczyła, i którą zwyciężył, a wokół bioder — skórę tygrysa. Po obu stronach głowy spływają potoki rzeki Gangi. We włosach ma półksiężyc. Nosi dwa różniące się kolczyki, jeden kobiecy, a drugi męski, dla podkreślenia swej dwoistej natury. Na kostkach, nadgarstkach i ramionach nosi dźwięczne bransolety, a na piersiach — rudrakszę, naszyjnik modlitewny, wykonany z wysuszonych pestek, nazywanych oko Rudry. Najlepsza liczba paciorków to święta liczba 108, tyle ile jest imion Śiwy. Ananda Tandawa przynosi światu ukojenie i wyzwolenie, choć Śiwa tańczy w płomieniach, które trawią świat materialny. Na twarzy ma tajemniczy uśmiech Tego, który Wie.świątynie tamilskie
W lesie wokół Czidambaram żyło tysiąc ascetów, którzy nie mieli poważania dla Śiwy, a może w ogóle go nie znali. Śiwa postanowił dać im nauczkę. Przemienił się w żebraka i razem z Wisznu przebranym za kobietę, udali się do ascetów. Asceci wyczuli niebezpieczeństwo — z ognia ofiarnego wydobyli tygrysa i nasłali przeciw Śiwie, ale żebrak rozerwał go małym palcem, a z jego skóry zrobił sobie przepaskę na biodra. Riszi rzucili ogromną kobrę, ale Śiwa zawinął ją wokół szyi i zrobił sobie naszyjnik. Wreszcie stworzyli i posłali straszliwego demona, ale Śiwa zmiażdżył go stopą i zatańczył na nim Taniec Szczęśliwości, Ananda Tandawę. Asceci zrozumieli swoje zbłądzenie i oddali się w służbę Śiwie. Kapłani ze świątyni w Czidambaram uważają, że są spadkobiercami owych zbłąkanych przed-aryjskich ascetów. Bogowie powrócili w sfery niebiańskie, a Wisznu opowiedział o wspaniałym tańcu Śiwy wężowi Adi Śesza, na którym zazwyczaj spoczywa, śniąc swój kosmiczny sen. Wąż chciał zobaczyć taniec, więc Śiwa obiecał, że wróci do Czidambaram, by jeszcze raz zatańczyć Ananda Tandavę, taniec, który ludziom przynosi wyzwolenie.
Apsara to niebiańska, zmysłowa nimfa, nad którą czuwa rozłożony kaptur kobry, to tancerka boskiej energii ożywiającej świat, opiekunka źródeł, drzew, kwiatów, zwierząt i ludzkich spraw. Ma zadumane oblicze, piękne piersi, oczy w kształcie migdała i zwiewną, lekką spódniczkę z wygrawerowanym w kamieniu deseniem. Bransolety na kostkach u nogi zakłada jej służąca, zazwyczaj malutka postać ukryta w cieniu kamienia.
Ananta, Bezkresny, to olbrzymi wąż reprezentujący wieczność i bezruch czasu. Posiada tysiąc głów, ale czuwając nad snem Wisznu rozkłada nad jego głową tylko jeden kaptur kobry. Za każdym razem kiedy otwiera pysk następuje trzęsienie ziemi, gdyż kula ziemska wspiera się na nim. Wypluwa z siebie ogień niszczący całe stworzenie na końcu każdej kalpy (ery) wszechświata. Pod imieniem Wasuki służy jako sznur do wprawienia w ruch ubijaka mleka. Nazywany też Śesza, to, co pozostało po zniszczonych światach, jest zalążkiem całego przyszłego stworzenia.
kogut Kamasutra, miejsca sacrum
Wraz z poznaniem sztuk i technik miłości, pisze Watsjajana, młoda kobieta nabywa rozliczne umiejętności, takie jak śpiew i taniec, gra na instrumencie, pismo i rysunek, malowanie wzorów henną na ciele, splatanie kwietnych wieńców, dekoracja statuetki bóstwa kolorowym ryżem i kwiatami, układanie mandali kwietnych na posadzce i na małżeńskim łożu, barwienie ubrań, włosów, paznokci i ciała, układanie kolorowych szkiełek na posadzce, zdobienie łoża i rozkładanie makatek i poduszek, wydobywanie dźwięku ze szklanic napełnionych wodą, umiejętność napełniania wodą wszystkich domowych naczyń i kunsztownego rozlokowania ich w pomieszczeniach, malowania wzorów na bawełnie, nizania koralików, plecenia wianków, girland i wieńców, przypinania kwiatów do włosów i ubrań, zwijania męskich turbanów i wykonania różnych zmyślnych nakryć głowy; sztuka układania przedstawień teatralnych i opanowanie gry aktorskiej, umiejętność wykonania kolczyków do uszu i mieszania perfum, nakładania biżuterii, dobierania i ozdabiania szat, opanowanie sztuczek magicznych i zręcznościowych oraz wszelkich prac ręcznych, sztuka kulinarna, przygotowanie napojów orzeźwiających, magicznych, odpowiednio perfumowanych i kolorowanych, naparów leczniczych i wyciszających; krojenie i szycie, wykonanie przy pomocy nitki bawełnianej lub wełnianej różnego rodzaju ślicznych ozdób: papużek, kwiatów, rozwiązanie szyfrów i zagadek, ukrytego znaczenia słów i gry słownej, ćwiczenia mimiczne i naśladownictwo, czytanie rytmiczne i intonacyjne, powtarzanie trudnych do wymówienia sekwencji, posługiwanie się szablą i zwykłym kijem oraz kijem bojowym, łukiem i strzałami, sztuka dedukcji, wyciągania konkluzji i racjonalnego myślenia, stolarka, sztuka budowania i architektura, rozpoznanie wartości monet złotych i srebrnych, biżuterii i kamieni szlachetnych, chemia i mineralogia, kolorystyka biżuterii, kamieni szlachetnych i pereł, znajomość minerałów kopalnych i odkrywkowych, ogrodnictwo i pielęgnacja chorób roślin i drzew, określanie wieku, układanie różnych sposobów odżywiania, organizowanie walk kogutów, gęsi i jeleni, sztuka mówienia z papużkami, nakładanie na ciało perfumowanych olejków i układanie fryzury przy pomocy pomad i wody perfumowanej, splatanie warkoczy, rozczytanie pisma szyfrowego i rozumienie słów w formie symboli, zmyślne zabawy językiem — przestawianie sylab lub dodawanie zbędnych liter między sylabami, znajomość języków obcych i regionalnych dialektów, umiejętność zdobienia kwiatami wozów ciągniętych przez konie lub bawoły, szkicowanie mistycznych diagramów, mieszanie filtrów miłosnych i upajających i wiązanie sznurków na przegubie ręki, rebusy umysłowe polegające na uzupełnieniu brakującego wersetu czy stancy, układanie wierszy i deklamacja, znajomość słownictwa literackiego i potocznego, sposoby przebierania się i zmiany wizerunku osoby, sztuka pozorów i przekształcania otoczenia, różne gry i zabawy, sztuka zdobywania tego, co należy do kogoś innego poprzez magiczne zaklęcia i powtarzanie mantr, zręczność w ćwiczeniach sportowych, reguły społeczne, sztuka mówienia komplementu i okazania szacunku, sztuka wojenna i umiejętność władania bronią, rozwiązywanie zagadek matematycznych, produkowanie sztucznych ogni (ogni bengalskich), rzeźbienie figurynek i przedmiotów w glinie.
Kalighat w Kalkucie — świątynia poświęcona bogini Kali, wzniesiona w miejscu, gdzie według mitu spadł palec Sati, ukochanej żony Śiwy, poćwiartowanej przez bogów. Święta Kali-pudża i Durga-pudża ściągają niezliczoną ilość pielgrzymów. Jest to jedno z nielicznych już w Indiach miejsc, gdzie wciąż składa się krwawe ofiary ze zwierząt (kogutów i kozłów).
koń cesarstwo Asioki, Kamasutra, Rama i Sita, Ramajana, świątynie w Kadżuraho, Wisznu i Lakszmi
Godłem Indii są lwy z Sarnath, z kapitelu jednej z 14 zachowanych kolumn cesarza Asioki. Kapitel z lwami znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Sarnath koło Waranasi. Są to cztery heraldyczne lwy, uosobienie siły, na głowicy o dzwonowatym kształcie, poniżej których wyobrażone zostały cztery najważniejsze zwierzęta Indii — koń, bawół, lew i słoń. Poniżej, fryz z kołem dharmy przedstawionym po czterokroć oraz słowa Satyam evam jayate, Prawda zawsze zwycięża, które stały się hasłem młodej republiki. Godło nawiązuje do wielkiej przeszłości subkontynentu, do jednego z pierwszych, ale nie jedynych, indyjskich państw.
Wraz z poznaniem sztuk i technik miłości, pisze Watsjajana, młoda kobieta nabywa rozliczne umiejętności, takie jak śpiew i taniec, gra na instrumencie, pismo i rysunek, malowanie wzorów henną na ciele, splatanie kwietnych wieńców, dekoracja statuetki bóstwa kolorowym ryżem i kwiatami, układanie mandali kwietnych na posadzce i na małżeńskim łożu, barwienie ubrań, włosów, paznokci i ciała, układanie kolorowych szkiełek na posadzce, zdobienie łoża i rozkładanie makatek i poduszek, wydobywanie dźwięku ze szklanic napełnionych wodą, umiejętność napełniania wodą wszystkich domowych naczyń i kunsztownego rozlokowania ich w pomieszczeniach, malowania wzorów na bawełnie, nizania koralików, plecenia wianków, girland i wieńców, przypinania kwiatów do włosów i ubrań, zwijania męskich turbanów i wykonania różnych zmyślnych nakryć głowy; sztuka układania przedstawień teatralnych i opanowanie gry aktorskiej, umiejętność wykonania kolczyków do uszu i mieszania perfum, nakładania biżuterii, dobierania i ozdabiania szat, opanowanie sztuczek magicznych i zręcznościowych oraz wszelkich prac ręcznych, sztuka kulinarna, przygotowanie napojów orzeźwiających, magicznych, odpowiednio perfumowanych i kolorowanych, naparów leczniczych i wyciszających; krojenie i szycie, wykonanie przy pomocy nitki bawełnianej lub wełnianej różnego rodzaju ślicznych ozdób: papużek, kwiatów, rozwiązanie szyfrów i zagadek, ukrytego znaczenia słów i gry słownej, ćwiczenia mimiczne i naśladownictwo, czytanie rytmiczne i intonacyjne, powtarzanie trudnych do wymówienia sekwencji, posługiwanie się szablą i zwykłym kijem oraz kijem bojowym, łukiem i strzałami, sztuka dedukcji, wyciągania konkluzji i racjonalnego myślenia, stolarka, sztuka budowania i architektura, rozpoznanie wartości monet złotych i srebrnych, biżuterii i kamieni szlachetnych, chemia i mineralogia, kolorystyka biżuterii, kamieni szlachetnych i pereł, znajomość minerałów kopalnych i odkrywkowych, ogrodnictwo i pielęgnacja chorób roślin i drzew, określanie wieku, układanie różnych sposobów odżywiania, organizowanie walk kogutów, gęsi i jeleni, sztuka mówienia z papużkami, nakładanie na ciało perfumowanych olejków i układanie fryzury przy pomocy pomad i wody perfumowanej, splatanie warkoczy, rozczytanie pisma szyfrowego i rozumienie słów w formie symboli, zmyślne zabawy językiem — przestawianie sylab lub dodawanie zbędnych liter między sylabami, znajomość języków obcych i regionalnych dialektów, umiejętność zdobienia kwiatami wozów ciągniętych przez konie lub bawoły, szkicowanie mistycznych diagramów, mieszanie filtrów miłosnych i upajających i wiązanie sznurków na przegubie ręki, rebusy umysłowe polegające na uzupełnieniu brakującego wersetu czy stancy, układanie wierszy i deklamacja, znajomość słownictwa literackiego i potocznego, sposoby przebierania się i zmiany wizerunku osoby, sztuka pozorów i przekształcania otoczenia, różne gry i zabawy, sztuka zdobywania tego, co należy do kogoś innego poprzez magiczne zaklęcia i powtarzanie mantr, zręczność w ćwiczeniach sportowych, reguły społeczne, sztuka mówienia komplementu i okazania szacunku, sztuka wojenna i umiejętność władania bronią, rozwiązywanie zagadek matematycznych, produkowanie sztucznych ogni (ogni bengalskich), rzeźbienie figurynek i przedmiotów w glinie.
Przykład Ramy fantastycznie ukazuje wzajemne uzupełnianie się dwóch tradycji — indoeuropejscy przybysze wprowadzili ideę arya, która została przejęta przez ludy drawidyjskie i ujęta w etos wojownika pokonującego ciemności, walczącego o Światło i Prawdę. W Ramajanie warstwa wedyjska to — rydwan, ogień, ofiara konia (aśwamedha), to swajamwara przygotowana przez ojca Sity, rytuał współzawodnictwa o rękę księżniczki, na który zjechali wszyscy szlachetnie urodzeni młodzieńcy. Ale łuk Śiwy, którego cięciwę udaje się naciągnąć tylko Ramie to już warstwa drawidyjska. Także lekkość potraktowania tematu — asceci i leśni mędrcy otrzymali od Ramy obietnicę, iż w następnym życiu odrodzą się jako pasterki i będą tańczyć z nim do utraty tchu, gdy pojawi się na Ziemi pod postacią Kriszny.
Rama urodził się w Ajodhji, stolicy maleńkiego starożytnego państwa Kośala, położonej nad rzeką Ghaghararą, lewym dopływem rzeki Gangi. Jego ojciec, król Daśaratha złożył w młodości ofiarę Aśwamedha, wielką wedyjską ofiarę konia, dzięki której urodziło mu się czterech synów, będących inkarnacjami Wisznu. Lecz tylko Rama został przeznaczony do wielkich czynów.
Pary bogów zespolonych w uścisku przynosiły szczęście i żadna świątynia nie mogła być bez nich kompletna. Boscy małżonkowie o wdzięcznie wygiętych ciałach i uśmiechniętym obliczu, Wisznu i Lakszmi, Śiwa i Parwati, Kriszna i Radha, a także postacie półbogów, mitycznych zwierząt i ptaków ukazują życie rajskie, całkiem możliwe do osiągnięcia tu i teraz, w życiu ziemskim. Wszystkie postacie przedstawione są w pozycji tribhanga, podziału ciała na trzy części — jedna noga jest ugięta i powoduje odchylenie ciała w jedną stronę, a głowy — w stronę przeciwną, dając efekt zrównoważenia energii aktywnej i pasywnej. Wygięcie ciała, tak postaci ziemskich jak i boskich, obrazuje ruch — pierwszą zasadę życia. Przepych i radość wyrafinowanego życia Indii tamtych czasów przedstawiony jest nie tylko w postaciach bogów, lecz w scenkach rodzajowych — licznie przedstawione są wojskowe parady, polowania, zapasy i ćwiczenia gimnastyczne, ceremonie weselne, sprawowanie sądów. Słonie, wielbłądy i konie (niegdyś w Indii licznie występujące), małpy i papużki są często przedstawiane z wielkim poczuciem humoru, na przykład rozbawiony słoń śmiejący się z mało subtelnego aktu seksualnego „od tyłu” pary zwykłych śmiertelników. Humorystyczne sceny świadczą o pogodzie ducha i lekkości ówczesnego życia.
Drugie zstąpienie przybrało postać Kurmy, żółwia, który wyłaniając się z wody ocalił skarby z poprzedniego okresu, zagubione podczas potopu. Kurma podtrzymuje mityczną górę Mandarę, która służy dewom i asiurom do ubijania oceanu mleka, z wężem Wasuki owiniętym wokół ubijaka. Z mleka wytrąca się masło, ale także inne znakomitości (w liczbie 14): amrita (nektar nieśmiertelności), lekarz Dhanwantari, bogini Lakszmi, księżyc Czandra, nimfa Rambha, najpiękniejsza z apsar, biały słoń królewski, koń i krowa, drzewo życia, łuk który nigdy nie chybia, koncha.
[...]
Dziesiątą awatarą, która ma pojawić się w przyszłości, będzie Kalki (Kalkin, Kaliki) — rycerz w turbanie, na białym koniu, z podniesionym do uderzenia mieczem. Dopiero on ma zniszczyć całe zło epoki Kali Yuga.
[...]
Dziesiątą awatarą, która ma pojawić się w przyszłości, będzie Kalki (Kalkin, Kaliki) — rycerz w turbanie, na białym koniu, z podniesionym do uderzenia mieczem. Dopiero on ma zniszczyć całe zło epoki Kali Yuga.
koza paszmina
Chodzi o specjalny gatunek wełny pochodzący ze wyczesywania wysokogórskiej kozy (capra hircus), która żyje na wysokości od 3000 do 5000 metrów w Himalajach; idealnym miejscem wypasu jest również płaskowyż tybetański. Koza chyangra (nazwa nepalska) przebywa na tych wysokościach tylko w lecie, przemierzając ogromne przestrzenie w poszukiwaniu pożywienia, ubogiej zieleniny. Wełna pozyskiwana jest z podbrzusza, do którego nigdy nie dochodzi słońce, dlatego jest tak bardzo ciepła, a jednocześnie lekka i delikatna.
kozioł miejsca sacrum
Kalighat w Kalkucie — świątynia poświęcona bogini Kali, wzniesiona w miejscu, gdzie według mitu spadł palec Sati, ukochanej żony Śiwy, poćwiartowanej przez bogów. Święta Kali-pudża i Durga-pudża ściągają niezliczoną ilość pielgrzymów. Jest to jedno z nielicznych już w Indiach miejsc, gdzie wciąż składa się krwawe ofiary ze zwierząt (kogutów i kozłów).
krowa Anglicy w Indiach, Arjowie, Gurkhowie, Hanuman, hindu, Kriszna i Radha, krowa, liczby, Mahabharata, o krowie, o mędrcu Narada, o nędznym łachmanie, Stany Książęce Indii, świątynia, Wisznu i Lakszmi, wojeryzm turystyczny
Kompania Wschodnioindyjska od końca XVIII wieku werbowała do swej armii rodzimych mieszkańców Indii, sipaje=miejscowi, głównie Sikhów i Gurkhów, poddając ich musztrze angielskich oficerów. Powstanie, Rewolta czy Bunt Sipajów wybuchł, kiedy dowiedziano się, że tłuszcz konieczny do czyszczenia luf armatnich czy konserwacji amunicji pochodzi jakoby z krowy, co wzburzyło hindusów lub wieprza, co wzburzyło muzułmanów. 29 marca 1857 roku 80 tysięcy żołnierzy było gotowych do przeciwstawienia się temu zarządzeniu. Powstańcy zdobyli Delhi i wiele innych ośrodków władzy brytyjskiej. Buntownicy, jak ich nazywają Anglicy, powstańcy, jak ich nazywają hindusi i muzułmanie, konsolidowali się wokół osoby cesarza mogolskiego, Bahadura Szaha II w Delhi, który dla nich był zapewne gwarantem starego porządku. Paradoksalnie, lepszy wydawał się powrót do „rodzimego” porządku cesarstwa mogolskiego niż panowanie prawdziwie „obcych” Anglików. Do buntu sipajów dołączyli wieśniacy (powstanie chłopskie) oraz muzułmanie z przesłaniem dżihadu, świętej wojny przeciw Anglikom i całe północne Indie stanęły w ogniu. Ale prawdziwym powodem wzburzenia było oczywiście pozbawienie prowincji Oudh suwerenności. Po roku powstanie zostało krwawo stłumione.
Czczono krowy, byki i węże, oddawano cześć bogini płodności Mahadevi, a pieczęcie ukazują bogów siedzących w pozycjach jogi. Również z tamtego okresu pochodzi kult fallusa, który dziś przetrwał pod postacią lingi, uważanej za wcielenie boga Śiwy.
Kiedy żyjący w VI wieku Bappu Rawal, legendarny założyciel dynastii Sisodia z Mewaru, był młody i polował na grubego zwierza, spotkał w lesie świętego wojownika Gorakhnatha siedzącego pod drzewem pippal w głębokiej medytacji. Przystanął i zadbał o bezpieczeństwo świętego. Gorakhnath, wzruszony zachowaniem młodego ksiatriji, podarował mu sztylet kukri i przepowiedział, że cała jego drużyna zyska chwałę i będzie podziwiana za brawurę, a wojownikom nadał imię Gorkhów. Bappu Rawal zasłynął brawurą i odwagą, bronił hindusko-buddyjskiego Kandaharu przed nawałnicą muzułmańską, zdobył jakoby Iran i Irak, po czym wycofał się na świętą górę Abu jako asceta. Słowo Gorka, Ghorka czy Gurkha pochodzi od sanskryckiego go, krowa, i rakh, rakśa, obrońca. Gorakhnath był joginem, obrońcą krów jak każdy hindus, uprawiającym ascezę hatha jogi i czcicielem boga Śiwy, a wielu żyło takich w północnych Indiach między X a XIV wiekiem. Inicjację Bappu Rawala na ksiatriję i otrzymanie noża kukri można uznać za piękne zdarzenie mitologiczne.
Po krowach, kobrach i innych wężach, małpy z Hanumanem na czele są najlepiej traktowanymi zwierzętami Indii.
Etyczno-moralną konsekwencją upaniszadowego tot twam asi jest nabożny, religijny stosunek do drugiego Człowieka, gdyż Boskość objawia się w każdej bez wyjątku istocie ludzkiej, pozdrowienie namaste, co znaczy moja cząstka boskości pozdrawia twoją cząstkę boskości, streszcza najlepiej szacunek do drugiego. Hindusi przejawiają mistyczne zespolenie ze wszystkim, co ich otacza — drzewa, kwiaty, skały, kamienie, rzeki, jeziora, morze, ziemia, wschód i zachód słońca, księżyc, gwiazdy — okazują nabożny, religijny stosunek do Przyrody, która cała jest Boskością, a ludzie tylko jej częścią. Mają nabożny, religijny stosunek do zwierząt — w Indiach święte są nie tylko krowy i byki, lecz także węże, zwłaszcza kobra, małpy, pawie, szczury, a więc te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i są skazane na jego niezręczności. Hindus nigdy z rozmysłem nie zabija, lecz pokojowo usuwa ze swej drogi lub pomieszczenia myszy, gekony, karaluchy, żuczki, muchy i komary — nigdy nie widziałam, by uganiał się z packą za muchą i ukatrupiał ją na szybie.
Kriszna urodził się w więzieniu, a gdy ojciec wziął go na ręce bramy więzienia otworzyły się za sprawą Wisznu i Wasudewa wyniósł dziecko, przeszedł przez wzburzone wody Jamuny i oddał opiekunce, która go wykarmiła. Kriszna jako dziecko był bardzo niesforny, a jego psoty w formie przypowieści są opowiadane wszystkim indyjskim dzieciom. Jaśoda z mężem Nandą, który był pasterzem krów mieszkała w Gokuli, zakątku krów, i Kriszna korzystał z niczym nie skrępowanej swobody w lesie Vrindavan. Jednak Jaśoda miała z nim mnóstwo kłopotów, na przykład nie pozwoliła mu wypić mleka, gdyż odstawiła je na masło, a Kriszna potajemnie wypił jednym haustem całe mleko. Kiedy Jaśoda znalazła pustą konew, przywołała Krisznę i kazała mu otworzyć buzię. Jaśoda zobaczyła we wnętrzu Kriszny cały świat i zrozumiała, że jest on bogiem.
[...]
zakątku krówKriszna był pasterzem białych krów o okolonych czarną obwódką oczach w kształcie migdałów, był dla nich dobry i umilał im czas grając na flecie. Obrazy Kriszny przedstawiają go jako samotnego pięknego pasterza-tancerza grającego na flecie i stojącego obok białej krowy. Ma charakterystycznie założoną prawą nogę za lewą kostkę.
[...]
Jako pasterz Kriszna pokonał Indrę, aryjskiego boga grzmotów i wojny, i na swoich ziemiach wokół góry Gowardhany namówił ludzi do oddawania czci krowom, nie poprzez rytuał, ale poprzez niezabijanie i pokorną miłość do wszelkiego stworzenia. Gdy Indra zobaczył, że wieśniacy przestali mu składać ofiary, zesłał ulewny deszcz. Ale Kriszna ochronił ludzi podnosząc na jednym palcu górę Gowardhanę, tak by mogli się pod nią schować.
[...]
Starszy brat Kriszny, wcielenie węża Śeszy, reprezentuje wieśniaków uprawiających ziemię, w opozycji do Kriszny, który reprezentuje nomadów, pasterzy krów. Przedstawia się go ubranego na biało lub niebiesko, z lemieszem lub młotem. Pod imieniem Balabhadry tworzy wraz z Kriszną i ich siostrą Subhadrą, Jagannathę, trimurti Najwyższej Mocy Boskiej czczoną w świątyni Jagannathy w Puri.
[...]
zakątku krówKriszna był pasterzem białych krów o okolonych czarną obwódką oczach w kształcie migdałów, był dla nich dobry i umilał im czas grając na flecie. Obrazy Kriszny przedstawiają go jako samotnego pięknego pasterza-tancerza grającego na flecie i stojącego obok białej krowy. Ma charakterystycznie założoną prawą nogę za lewą kostkę.
[...]
Jako pasterz Kriszna pokonał Indrę, aryjskiego boga grzmotów i wojny, i na swoich ziemiach wokół góry Gowardhany namówił ludzi do oddawania czci krowom, nie poprzez rytuał, ale poprzez niezabijanie i pokorną miłość do wszelkiego stworzenia. Gdy Indra zobaczył, że wieśniacy przestali mu składać ofiary, zesłał ulewny deszcz. Ale Kriszna ochronił ludzi podnosząc na jednym palcu górę Gowardhanę, tak by mogli się pod nią schować.
[...]
Starszy brat Kriszny, wcielenie węża Śeszy, reprezentuje wieśniaków uprawiających ziemię, w opozycji do Kriszny, który reprezentuje nomadów, pasterzy krów. Przedstawia się go ubranego na biało lub niebiesko, z lemieszem lub młotem. Pod imieniem Balabhadry tworzy wraz z Kriszną i ich siostrą Subhadrą, Jagannathę, trimurti Najwyższej Mocy Boskiej czczoną w świątyni Jagannathy w Puri.
„Świętość” krowy nie polega na tym, że nie wolno jej dotykać, lecz na tym, że jest zwierzęciem pożytecznym.
[...]
Krowa związana jest przede wszystkim z kultem boga Kriszny, który spędził dzieciństwo i młodość wśród pasterzy krów. Przedstawia się ją jako białą, śliczną, idylliczną jałówkę z oczami łani, a Krisznę jako młodego pasterza — Gopal, Gowinda — grającego na flecie. Krowa jest reliktem najstarszej warstwy kulturowo-religijnej Indii, dziś trudno więc zrozumieć jej niezwykłość. Dla nas krowa jest nazbyt pospolitym zwierzęciem, a odzwierciedla życie na wsi, które obarcza się takimi epitetami jak: bieda, zacofanie, brud, gnuśność i prymitywizm.
[...]
Tymczasem Indie były zawsze par excellence wiejskie, bukoliczne, ludyczne, płodne i obfite, a wiejskość generowała wysoką kulturę, która streszcza się właśnie w nadaniu szczególnej godności zwierzęciu, które daje do życia wszystko, czego człowiek potrzebuje. Jest wcieleniem dobrego, łagodnego aspektu Wielkiej Bogini, której łono jest nieskończone — Gau Mata, Matka Krowa. To płodność i obfitość w czystej postaci.
[...]
Pobożny hindus nie przejdzie obok krowy nie dotknąwszy jej ręką, którą dotyka następnie czoła, kłaniając się zwierzęciu. Oddanie czci krowie nie jest bałwochwalstwem, lecz oznaką szacunku.
[...]
Gdy krowa przestaje dawać mleko zostaje wygoniona i porzucona, gdyż śmierć krowy w domu nie wróży nic dobrego. Żywi ją ulica — otrzymuje pierwszą przygotowaną przez domowe kuchnie ćapatę (placek z pełnej mąki), a mieszkańcy wyrzucają przed dom obierki z jarzyn i odpadki pożywienia. Korzysta też hojnie z zieleniny pozostawionej po targu warzywnym.
[...]
Prześladowania religijne prowadzone systematycznie przez muzułmanów za panowania Wielkich Mogołów były często skierowane przeciw krowom żyjącym w świątyni. Na porządku dziennym było zabijanie tych biednych stworzeń na oczach hindusów, nawet za czasów Akbara, którego tolerancję wszyscy znali. A jednak dopuszczano się bezczeszczenia świątyń, zwłaszcza gubernatorzy prowincji i dowódcy wojskowi, którzy byli nietykalni i chronieni przez ortodoksyjnych ulemów i wobec których sam cesarz nie mógł interweniować. Jeden z najlepszych generałów mogolskich, Hussain Quli Khan, wpadł do hinduskiej świątyni w Nagarkot na koniu i zabił krowę na oczach wiernych, w obecności ukochanego przyjaciela Akbara, Radży Birbala (w 1572 roku). Nie można go było ukarać za to bestialstwo.
[...]
Musicie zrozumieć, że dla nas, hindusów, krowa jest stworzeniem pochodzenia boskiego, podobnie jak bramini. Toteż spożywanie krowiego mięsa byłoby jeszcze większym świętokradztwem niż kanibalizm. Krowa jest matką nas wszystkich. Czcimy w niej macierzyństwo par excellence: fakt, że krowa żuje pokarm, skłania ludzi do przetrawiania odwiecznych prawd; jej łagodne spojrzenie rodzi współczucie i zachęca nas do opieki nad ludźmi ubogimi, bezbronnymi, upokorzonymi; biały kolor krowiego mleka stanowi wzór czystości, jego pożywność symbolizuje zdrowie. Niewzruszoność tego zwierzęcia mogłaby być wzorem dla ascety; patrząc na nie, odnosi się wrażenie, jakby ciągle intensywnie medytowało nad kondycją ludzką. Przypominający łanię wygląd, jak również wilgotne spojrzenie krowich oczu świadczą o łagodności i potulności. Zabicie krowy może spowodować katastrofę i suszę jak również zanik podziałów kastowych, co mogłoby zapoczątkować upadek. W Mahabharacie powiedziano, że ten, kto zabije krowę, żyć będzie w piekle tyle lat, ile włosów porasta skórę tego zwierzęcia.Wszystko, co od krowy pochodzi, jest rzeczą świętą: krowie łajno i uryna używane są w medycynie ajurwedy, bramini zaś wyrabiają z nich placki, pańćagawja, które zjadają, by się tym sposobem ustrzec od nieczystości. Kobiety smarują krowim łajnem glinianą podłogę w kuchni, by zapewnić dobrobyt rodzinie, odpędzić karaluchy i białe mrówki.
[...]
Celem moim jest, aby cały świat przyjął zasadę ochrony krów, która oznacza wzięcie w opiekę wszelkiego pozbawionego głosu stworzenia, któremu Bóg dał życie.
[...]
Krowa związana jest przede wszystkim z kultem boga Kriszny, który spędził dzieciństwo i młodość wśród pasterzy krów. Przedstawia się ją jako białą, śliczną, idylliczną jałówkę z oczami łani, a Krisznę jako młodego pasterza — Gopal, Gowinda — grającego na flecie. Krowa jest reliktem najstarszej warstwy kulturowo-religijnej Indii, dziś trudno więc zrozumieć jej niezwykłość. Dla nas krowa jest nazbyt pospolitym zwierzęciem, a odzwierciedla życie na wsi, które obarcza się takimi epitetami jak: bieda, zacofanie, brud, gnuśność i prymitywizm.
[...]
Tymczasem Indie były zawsze par excellence wiejskie, bukoliczne, ludyczne, płodne i obfite, a wiejskość generowała wysoką kulturę, która streszcza się właśnie w nadaniu szczególnej godności zwierzęciu, które daje do życia wszystko, czego człowiek potrzebuje. Jest wcieleniem dobrego, łagodnego aspektu Wielkiej Bogini, której łono jest nieskończone — Gau Mata, Matka Krowa. To płodność i obfitość w czystej postaci.
[...]
Pobożny hindus nie przejdzie obok krowy nie dotknąwszy jej ręką, którą dotyka następnie czoła, kłaniając się zwierzęciu. Oddanie czci krowie nie jest bałwochwalstwem, lecz oznaką szacunku.
[...]
Gdy krowa przestaje dawać mleko zostaje wygoniona i porzucona, gdyż śmierć krowy w domu nie wróży nic dobrego. Żywi ją ulica — otrzymuje pierwszą przygotowaną przez domowe kuchnie ćapatę (placek z pełnej mąki), a mieszkańcy wyrzucają przed dom obierki z jarzyn i odpadki pożywienia. Korzysta też hojnie z zieleniny pozostawionej po targu warzywnym.
[...]
Prześladowania religijne prowadzone systematycznie przez muzułmanów za panowania Wielkich Mogołów były często skierowane przeciw krowom żyjącym w świątyni. Na porządku dziennym było zabijanie tych biednych stworzeń na oczach hindusów, nawet za czasów Akbara, którego tolerancję wszyscy znali. A jednak dopuszczano się bezczeszczenia świątyń, zwłaszcza gubernatorzy prowincji i dowódcy wojskowi, którzy byli nietykalni i chronieni przez ortodoksyjnych ulemów i wobec których sam cesarz nie mógł interweniować. Jeden z najlepszych generałów mogolskich, Hussain Quli Khan, wpadł do hinduskiej świątyni w Nagarkot na koniu i zabił krowę na oczach wiernych, w obecności ukochanego przyjaciela Akbara, Radży Birbala (w 1572 roku). Nie można go było ukarać za to bestialstwo.
[...]
Musicie zrozumieć, że dla nas, hindusów, krowa jest stworzeniem pochodzenia boskiego, podobnie jak bramini. Toteż spożywanie krowiego mięsa byłoby jeszcze większym świętokradztwem niż kanibalizm. Krowa jest matką nas wszystkich. Czcimy w niej macierzyństwo par excellence: fakt, że krowa żuje pokarm, skłania ludzi do przetrawiania odwiecznych prawd; jej łagodne spojrzenie rodzi współczucie i zachęca nas do opieki nad ludźmi ubogimi, bezbronnymi, upokorzonymi; biały kolor krowiego mleka stanowi wzór czystości, jego pożywność symbolizuje zdrowie. Niewzruszoność tego zwierzęcia mogłaby być wzorem dla ascety; patrząc na nie, odnosi się wrażenie, jakby ciągle intensywnie medytowało nad kondycją ludzką. Przypominający łanię wygląd, jak również wilgotne spojrzenie krowich oczu świadczą o łagodności i potulności. Zabicie krowy może spowodować katastrofę i suszę jak również zanik podziałów kastowych, co mogłoby zapoczątkować upadek. W Mahabharacie powiedziano, że ten, kto zabije krowę, żyć będzie w piekle tyle lat, ile włosów porasta skórę tego zwierzęcia.Wszystko, co od krowy pochodzi, jest rzeczą świętą: krowie łajno i uryna używane są w medycynie ajurwedy, bramini zaś wyrabiają z nich placki, pańćagawja, które zjadają, by się tym sposobem ustrzec od nieczystości. Kobiety smarują krowim łajnem glinianą podłogę w kuchni, by zapewnić dobrobyt rodzinie, odpędzić karaluchy i białe mrówki.
[...]
Celem moim jest, aby cały świat przyjął zasadę ochrony krów, która oznacza wzięcie w opiekę wszelkiego pozbawionego głosu stworzenia, któremu Bóg dał życie.
300 milionów krów
Miał wrażenie, że trzęsie się ziemia, a silny wiatr unosił w górę kłęby pyłu. Bóstwa w świątyniach pociły się i wydawały się płakać. Sprawiały wrażenie, że mają zamiar odejść.Z dnia na dzień wiały coraz potężniejsze wiatry, a ulice roiły się od myszy i szczurów. Gliniane naczynia pękały bez żadnego widocznego powodu, studnie przelewały się, a ludzie drżeli. Powietrze przepełnione było wrzaskiem niepomyślnych stworzeń takich jak kruki, sowy i szakale. Krowy rodziły osły, a słonie muły. Świeże, dobrze ugotowane pożywienie pokryte było robactwem. Słychać było odgłosy biegnących ludzi, lecz nikogo nie było widać. Mieszkańcy Dwarki postępowali bezwstydnie, grzesząc bez ograniczeń, ubliżając braminom, starszym i nauczycielom. Porzucono czczenie bóstw.
Chłopczyk nigdy nie widział krowy, tylko mistrz opowiedział mu, jak wygląda.
Zrozpaczony wieśniak rwie sobie włosy z głowy, bo zdechła mu krowa, jedyna żywicielka rodziny. Szlochająca kobieta pokłada się z bólu na ściernisku, gdyż właśnie umarło jej dziecko. Wieśniacy biadolą nad pogorzeliskiem…
Od tego dnia szczury przestały go niepokoić, a jego radość nie miała granic. Sadhu dbał o małe użyteczne stworzonko i otoczył je troskliwą opieką. Dawał mu wyżebrane w wiosce mleko. Po jakimś czasie wieśniacy rzekli: „Święty człowieku, potrzebujesz codziennie mleka. Możesz go trochę wyżebrać na parę dni, ale kto będzie ci dawał mleka przez cały rok? Zrób co innego — weź krowę, sam będziesz mógł napić się mleka, a małemu kotku dasz odrobinkę.”
[...]
Po kilku dniach sadhu zdobył krowę i nie potrzebował już żebrać o mleko. Wkrótce uznał, że musi koniecznie zdobyć trochę siana dla krowy. Chodził od wsi do wsi, a wieśniacy mówili mu wszędzie: „Masz wokół swej chatki tyle nieuprawnej ziemi, uprawiaj ją, a nie będziesz potrzebował żebrać słomy dla krowy…” Za radą wieśniaków, zaczął sadhu uprawiać ziemię. Powolutku, powolutku, zatrudnił kilku pracowników i zbudował parę stodół do trzymania zbiorów. Spędzał całe dnie ciężko pracując jak każdy wieśniak.
[...]
Po kilku dniach sadhu zdobył krowę i nie potrzebował już żebrać o mleko. Wkrótce uznał, że musi koniecznie zdobyć trochę siana dla krowy. Chodził od wsi do wsi, a wieśniacy mówili mu wszędzie: „Masz wokół swej chatki tyle nieuprawnej ziemi, uprawiaj ją, a nie będziesz potrzebował żebrać słomy dla krowy…” Za radą wieśniaków, zaczął sadhu uprawiać ziemię. Powolutku, powolutku, zatrudnił kilku pracowników i zbudował parę stodół do trzymania zbiorów. Spędzał całe dnie ciężko pracując jak każdy wieśniak.
Przez sto lat Benares miało tylko trzech maharadżów, ziemskich reprezentantów Śiwy: w latach 1781-1796 panował Mahib Narain Singh, którego Anglicy osadzili na tronie jako spolegliwego członka rodu, pozbawiając resztek władzy i dochodu z handlu, a zostawiając tylko prawo do dochodu z niewielu okolicznych ziem. Jego pobożność podziwiana była w całych Indiach — codziennie budziła go krowa, po czym schodził po ghatach kąpać się do Gangi. W jego apartamentach prywatnych nie było cienia luksusu, tylko sale recepcyjne olśniewały gości bajkowym wystrojem. W latach 1796-1835 panował Udit Narain Singh, który oddawał się wyłącznie religii i literaturze (za jego czasów wydano kolejną Ramajanę), a w latach 1835-1889 — Iśwari Prasad Narain Singh, który panował ponad pół wieku, a miał zaledwie 15 lat, gdy wstąpił na tron. Poeta, malarz, znawca perskiego, arabskiego i sanskrytu, utworzył Queens College, instytut badań nad dawnymi rękopisami hinduskimi, zaczątek późniejszego uniwersytetu. Był też wielbicielem muzyki i tańca i wprowadził współzawodnictwo o najbardziej udekorowaną galerę — jego osobista łódź miała dziób w kształcie pawia.
Pierwszą świątynią człowieka była mandala, okrąg nakreślony na piasku, ułożony z kamieni, patyczków, kopczyków łajna świętej krowy. Okrąg wyznaczał przestrzeń sacrum, w którą człowiek przenosił się z przestrzeni profanum, a święto wyznaczało święty czas. Następnie znajdowano naturalne ołtarze — niezwykły kamień, pagórek, brzeg rzeki, polanka w lesie. Pierwszą kamienną budowlą sakralną ochraniającą ołtarz zbudowany przez człowieka była mandapa — cztery kolumny podtrzymujące kwadratowy plafon. W kwadracie plafonu umieszczano płaskorzeźbę mandali o niezwykle plastycznym i przestrzennym rysunku dającym wrażenie głębi. Mandapy z płaskimi kolumnami wykuwano też niekiedy w skale.
Drugie zstąpienie przybrało postać Kurmy, żółwia, który wyłaniając się z wody ocalił skarby z poprzedniego okresu, zagubione podczas potopu. Kurma podtrzymuje mityczną górę Mandarę, która służy dewom i asiurom do ubijania oceanu mleka, z wężem Wasuki owiniętym wokół ubijaka. Z mleka wytrąca się masło, ale także inne znakomitości (w liczbie 14): amrita (nektar nieśmiertelności), lekarz Dhanwantari, bogini Lakszmi, księżyc Czandra, nimfa Rambha, najpiękniejsza z apsar, biały słoń królewski, koń i krowa, drzewo życia, łuk który nigdy nie chybia, koncha.
Na wsi przed domem krzątają się wieśniacy. Pot leje im się z czoła. Kobieta podwija sari, skacze przez błoto, idzie doić krowę. Wpada w tę kałużę po kostki, pusty cebrzyk toczy się pod wymiona. Inna kobieta ciągnie wór zboża do młócki. Wyrzuca marne kłosy, wybija je cepem aż do utraty tchu. W ciemnej izbie ktoś jęczy i woła o wodę. Dziecko, umorusane w strzępach ubioru, wbiega do chaty. Płacz i skomlenie psa. Młody mężczyzna wynurza się z chaty, ma tylko przepaskę na biodrach, słania się na nogach, podchodzi do pługa zaprzężonego w dwa chude bawoły. Prowadzi je w pole. Chmara dzieciaków zbiega z pola. Stara kobieta rozrywa ciapatę na kawałeczki. Już nic w dłoni nie ma.
lampart las indyjski
W Ghatach Zachodnich wyginęły bezpowrotnie drzewa będące kiedyś chlubą tego regionu — palisander indyjski, sandalin i drzewo tekowe. Naturalne lasy tropikalne przestały istnieć, a choć w ostatnich latach zwiększyła się z 20% do 23,7% powierzchnia lasów odtworzonych przez człowieka, to ginie rokrocznie ogromna liczba unikalnych gatunków zwierząt. Wraz ze zwiększaniem powierzchni lasów sadzonych (do 33% w roku 2012), zabezpieczono ostatnie już dzikie enklawy i utworzono kolejne Parki Narodowe zwiększając ich liczbę z 12 do 18, a rezerwatów — do 56. Największym Parkiem Narodowym jest Kaziranga w Assamie, najstarszym — Park Corbetta, a najciekawszym — Gir na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, gdzie ostały się jedyne w Indiach lwy i lamparty. Tereny chronione to 4,4% powierzchni kraju.
lew cesarstwo Asioki, India, las indyjski, świątynie w Kadżuraho, Wisznu i Lakszmi
Godłem Indii są lwy z Sarnath, z kapitelu jednej z 14 zachowanych kolumn cesarza Asioki. Kapitel z lwami znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Sarnath koło Waranasi. Są to cztery heraldyczne lwy, uosobienie siły, na głowicy o dzwonowatym kształcie, poniżej których wyobrażone zostały cztery najważniejsze zwierzęta Indii — koń, bawół, lew i słoń. Poniżej, fryz z kołem dharmy przedstawionym po czterokroć oraz słowa Satyam evam jayate, Prawda zawsze zwycięża, które stały się hasłem młodej republiki. Godło nawiązuje do wielkiej przeszłości subkontynentu, do jednego z pierwszych, ale nie jedynych, indyjskich państw.
godło — lwy na kapitelu kolumny z czasów cesarza Asioki z III wieku p.n.e. z napisem Satyam evam jayate, Prawda zawsze zwycięża, znajdujące się obecnie w Muzeum Archeologicznym w Sarnath koło Waranasi
W VII wieku nad Gangą szumiała gęsta dżungla, po całym kraju grasował tygrys, a w zachodniej części Indii pospolity był lew.
[...]
W Ghatach Zachodnich wyginęły bezpowrotnie drzewa będące kiedyś chlubą tego regionu — palisander indyjski, sandalin i drzewo tekowe. Naturalne lasy tropikalne przestały istnieć, a choć w ostatnich latach zwiększyła się z 20% do 23,7% powierzchnia lasów odtworzonych przez człowieka, to ginie rokrocznie ogromna liczba unikalnych gatunków zwierząt. Wraz ze zwiększaniem powierzchni lasów sadzonych (do 33% w roku 2012), zabezpieczono ostatnie już dzikie enklawy i utworzono kolejne Parki Narodowe zwiększając ich liczbę z 12 do 18, a rezerwatów — do 56. Największym Parkiem Narodowym jest Kaziranga w Assamie, najstarszym — Park Corbetta, a najciekawszym — Gir na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, gdzie ostały się jedyne w Indiach lwy i lamparty. Tereny chronione to 4,4% powierzchni kraju.
[...]
W Ghatach Zachodnich wyginęły bezpowrotnie drzewa będące kiedyś chlubą tego regionu — palisander indyjski, sandalin i drzewo tekowe. Naturalne lasy tropikalne przestały istnieć, a choć w ostatnich latach zwiększyła się z 20% do 23,7% powierzchnia lasów odtworzonych przez człowieka, to ginie rokrocznie ogromna liczba unikalnych gatunków zwierząt. Wraz ze zwiększaniem powierzchni lasów sadzonych (do 33% w roku 2012), zabezpieczono ostatnie już dzikie enklawy i utworzono kolejne Parki Narodowe zwiększając ich liczbę z 12 do 18, a rezerwatów — do 56. Największym Parkiem Narodowym jest Kaziranga w Assamie, najstarszym — Park Corbetta, a najciekawszym — Gir na półwyspie Kathiawar w Gudżaracie, gdzie ostały się jedyne w Indiach lwy i lamparty. Tereny chronione to 4,4% powierzchni kraju.
Dynastia Czandela, jeden z klanów radżpuckich, wywodziła swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry, a za pierworodnego na ziemiach Gondu uznała Czandrawarmana, młodzieńca, który w wieku szesnastu lat zabił lwa. Heraldyczny lew stał na straży dwudziestu dwóch władców tej dynastii.
Czwarty awatara to Narasimha, pół człowiek-pół lew. Wisznu przybrał tę postać, by rozprawić się z asiurą, którego zgubiła rozrośnięta pycha: dzięki swej ascezie uzyskał on od Brahmy obietnicę, że nie zostanie pozbawiony życia ani przez zwierzę ani przez boga, ani wewnątrz ani zewnątrz, ani za dnia ani w nocy, ani na ziemi ani w powietrzu. Wisznu jako Narasimha dopadł asiurę o zmierzchu na progu świątyni i położywszy na swych kolanach rozerwał mu brzuch i wypatroszył jelita. Symbolika wisznuicka jest tu jednoznaczna — by dojść wyzwolenia trzeba długiego procesu równomiernego rozwoju, żadna z dróg „przyspieszających” nie jest możliwa, nawet asceza bywa tylko złudnym trikiem. Cztery pierwsze awatary pojawiły się w epoce Satya Yuga.
łabędź Brahma i Saraswati, języki, Jogananda, Ramakrishna
W rzeźbie jest przedstawiany bardzo sporadycznie, a jeśli jest, to jego atrybutami są: łabędź hamsa, naszyjnik medytacyjny mala i cztery Wedy. Jego emblematem i podporą materialnego istnienia jest hamsa, biały łabędź (dzika kaczka), który z mleka wymieszanego z wodą potrafi wydobyć czyste mleko — eliksir Najwyższego Bytu. Hamsa jest znakiem Najwyższego Poznania. Naszyjnik mala symbolizuje odmierzanie czasu świata.
[...]
Płynie na łabędziu po jeziorze o lustrzanej tafli, w której odbija się jej wizerunek, co symbolizuje pełną kontrolę nad uczuciami i spokój umysłu, nieodzowny dla jasności wyrażania się. Zbiera potoki mowy, tak jak ocean gromadzi wody rzek. Bogini potoków mowy, słów i elokwencji, twórczyni sanskrytu, języka „pełnego, całkowitego”, panuje nie tylko nad słowem mówionym, ale i pisanym — nad znakami sanskryckiego sylabariusza. Jest opiekunką alfabetu devanagari. Nie budowano świątyń dla Saraswati i kultu jej nie oddawano.
[...]
Płynie na łabędziu po jeziorze o lustrzanej tafli, w której odbija się jej wizerunek, co symbolizuje pełną kontrolę nad uczuciami i spokój umysłu, nieodzowny dla jasności wyrażania się. Zbiera potoki mowy, tak jak ocean gromadzi wody rzek. Bogini potoków mowy, słów i elokwencji, twórczyni sanskrytu, języka „pełnego, całkowitego”, panuje nie tylko nad słowem mówionym, ale i pisanym — nad znakami sanskryckiego sylabariusza. Jest opiekunką alfabetu devanagari. Nie budowano świątyń dla Saraswati i kultu jej nie oddawano.
Bogini Saraswati, opiekunka mowy i elokwencji, jest twórczynią sanskrytu, który jest językiem „wygładzonym”. Zbiera potoki mowy tak jak ocean gromadzi wody rzek. Płynie na łabędziu, co symbolizuje jej pełną kontrolę nad uczuciami. Panuje nie tylko nad słowem mówionym, ale i pisanym. Jako twórczyni devanagari zarządza znakami sanskryckiego sylabariusza.
Tuż przed odejściem ukochanego mistrza Śri Jukteśwary, z którym zdążył się jeszcze spotkać, otrzymał wyższy tytuł zakonny Paramahamsa, najwyższy łabędź. Łabędź to w mitologii hinduskiej pojazd Brahmy, najwyższego ducha, a sama wymowa sanskryckiego słowa hamsa przypomina wibracje wdechu i wydechu.
Tak jak łabędź potrafi rozdzielić wodę i mleko, gdy zostały zmieszane, i wypija tylko mleko nie tknąwszy wody, podobnie Paramahamsa przyjmuje tylko to, co istotne (sat-czit-anandę), a odrzuca to, co nierealne (świat zjawisk)
małpa Hanuman, hindu, o małpie, Ramajana, świątynie w Kadżuraho
Pomagał Ramie odnaleźć Sitę, gdy została porwana na Sri Lankę i był głównym, obok Ramy, bohaterem wielkiej bitwy, w której Rawana i jego rakszasy zostały całkowicie rozbite. Po bitwie Rama chciał zapłacić Hanumanowi za usługę, ale ten odmówił, ciesząc się jednak, że został potraktowany jak dowódca małp, a nie jak sługa niewolnik, któremu nigdy się za usługi nie płaci. Odtąd służył Ramie bezgranicznie oddany i wierny.
[...]
Po krowach, kobrach i innych wężach, małpy z Hanumanem na czele są najlepiej traktowanymi zwierzętami Indii.
[...]
Po krowach, kobrach i innych wężach, małpy z Hanumanem na czele są najlepiej traktowanymi zwierzętami Indii.
Etyczno-moralną konsekwencją upaniszadowego tot twam asi jest nabożny, religijny stosunek do drugiego Człowieka, gdyż Boskość objawia się w każdej bez wyjątku istocie ludzkiej, pozdrowienie namaste, co znaczy moja cząstka boskości pozdrawia twoją cząstkę boskości, streszcza najlepiej szacunek do drugiego. Hindusi przejawiają mistyczne zespolenie ze wszystkim, co ich otacza — drzewa, kwiaty, skały, kamienie, rzeki, jeziora, morze, ziemia, wschód i zachód słońca, księżyc, gwiazdy — okazują nabożny, religijny stosunek do Przyrody, która cała jest Boskością, a ludzie tylko jej częścią. Mają nabożny, religijny stosunek do zwierząt — w Indiach święte są nie tylko krowy i byki, lecz także węże, zwłaszcza kobra, małpy, pawie, szczury, a więc te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i są skazane na jego niezręczności. Hindus nigdy z rozmysłem nie zabija, lecz pokojowo usuwa ze swej drogi lub pomieszczenia myszy, gekony, karaluchy, żuczki, muchy i komary — nigdy nie widziałam, by uganiał się z packą za muchą i ukatrupiał ją na szybie.
Małpa znalazła raz pusty orzech kokosu, a kiedy nim potrząsnęła, usłyszała jakiś dziwny szmer. Udało jej się przecisnąć rękę przez wąski otwór. Poczuła, że w środku jest kostka cukru, lecz by ją pochwycić, musiała zacisnąć pięść, a wtedy nie mogła wyjąć ręki ze środka orzecha.
Bracia długo w rozpaczy szukali Sity, ale wiedzieli, że muszą szukać pomocy, gdyż sami jej nie odnajdą. Pomogli królowi Sugriwie odzyskać królestwo zagarnięte przez przyrodniego brata, a było to królestwo małp. Sugriwa tak się wzruszył nieszczęściem młodego małżonka, że oddał mu w służbę swego najlepszego generała — Hanumana. Ta dzielna małpa była nie tylko nadzwyczajnie silna i inteligentna, ale potrafiła latać jak ptak. Hanuman wziął sprawy w swoje ręce i dzięki swym małpim zastępom odszukał Sitę na Sri Lance. Nawet odwiedził ją i przyniósł pierścień od Ramy, by wiedziała, że zostanie przez niego uratowana. Rama, Lakszmana i Hanuman zorganizowali wielką wyprawę, zbudowali most na Sri Lankę, by małpy mogły się tam przedostać.
Pary bogów zespolonych w uścisku przynosiły szczęście i żadna świątynia nie mogła być bez nich kompletna. Boscy małżonkowie o wdzięcznie wygiętych ciałach i uśmiechniętym obliczu, Wisznu i Lakszmi, Śiwa i Parwati, Kriszna i Radha, a także postacie półbogów, mitycznych zwierząt i ptaków ukazują życie rajskie, całkiem możliwe do osiągnięcia tu i teraz, w życiu ziemskim. Wszystkie postacie przedstawione są w pozycji tribhanga, podziału ciała na trzy części — jedna noga jest ugięta i powoduje odchylenie ciała w jedną stronę, a głowy — w stronę przeciwną, dając efekt zrównoważenia energii aktywnej i pasywnej. Wygięcie ciała, tak postaci ziemskich jak i boskich, obrazuje ruch — pierwszą zasadę życia. Przepych i radość wyrafinowanego życia Indii tamtych czasów przedstawiony jest nie tylko w postaciach bogów, lecz w scenkach rodzajowych — licznie przedstawione są wojskowe parady, polowania, zapasy i ćwiczenia gimnastyczne, ceremonie weselne, sprawowanie sądów. Słonie, wielbłądy i konie (niegdyś w Indii licznie występujące), małpy i papużki są często przedstawiane z wielkim poczuciem humoru, na przykład rozbawiony słoń śmiejący się z mało subtelnego aktu seksualnego „od tyłu” pary zwykłych śmiertelników. Humorystyczne sceny świadczą o pogodzie ducha i lekkości ówczesnego życia.
mrówka Ajurweda
Drugim znakomitym centrum medycyny było Benares, a Mistrz Suśruta z Benares był również jednym z największych lekarzy, jak twierdzono rówieśnikiem Atreji. Jego praca Suśruta-Samhita, skodyfikowana do trwałego przekazu ustnego około 800 p.n.e., ukazuje zdumiewający poziom staroindyjskiej chirurgii, która była w swoim czasie przykładem bez precedensu. Umiano zoperować zaćmę i usunąć kamienie w pęcherzu moczowym, przeprowadzano sekcje zwłok dla nauczania anatomii. Do zszywania ran jelit posługiwano się dużymi czarnymi, bengalskimi mrówkami. Bardzo wysoki poziom wiedzy dotyczył spraw kobiecych — podano dokładny opis kobiecej miednicy, umiano skorygować złe ułożenie dziecka tuż przed porodem, wykonywano cesarskie cięcie (ale tylko wtedy, gdy kobieta zmarła i należało uratować dziecko).
nosorożec Drawidowie, las indyjski
W odróżnieniu od innych cywilizacji świata antycznego, cywilizację tę cechuje łagodność i w pewnym sensie kobiecość — nie znaleziono żadnych militariów, żadnego składu broni, nawet jednej broni pojedynczej, znaleziono natomiast mnóstwo zabawek. Brak śladów jakiejkolwiek organizacji wojskowej, nie wydaje się, by istniało niewolnictwo, nie ma śladu jakiegoś systemu więziennego, nie widać napięć społecznych. Wręcz odwrotnie, była zorientowana na ablucje, kąpiele i masaże w pieleszach domowych, gdyż łazienki były większe od innych pomieszczeń, na umiarkowane i indywidualne oddawanie kultu bogini (Śiakti, Durga, Kali), gdyż nie znaleziono śladów świątyń, placów świątynnych, ani posągów większych niż otwarta dłoń. Była zorientowana na zachowanie zdrowia i młodości bardziej niż na leczenie schorzeń, gdyż znaleziono statuetki joginów, ale nie odkryto szpitali. Przedmiotem kultu były drzewa i woda, boginie i linga, oddawano cześć zwierzętom takim jak słoń, tygrys, nosorożec i bawół. Odznaczała się pewnym ascetyzmem, który nazwać by można skromnością. Nie była monumentalna, lecz zorientowana na rzeczy małe.
W XIX wieku naganiacze podprowadzali na tereny łowieckie każdą ilość zwierzyny, a kolonizatorzy bawili się w polowania, które nie były niczym innym jak czystą jatką — nie liczyła się umiejętność szlachetnego dobycia celu, a większość zwierząt była barbarzyńsko dobijana przez siepaczy. Podczas jednego tylko safari w roku 1911, król Jerzy V i jego syn Książę Walii, późniejszy Edward VIII, zabili w dżungli na granicy z Nepalem 39 tygrysów i 18 nosorożców. Kiedy w 1973 roku tworzono Royal Chitwan National Park mający ochronić resztkę tej dżungli, uchowało się tam 20 tygrysów i 100 nosorożców! Polowania były zwykłą zbrodnią, której skutki — wybicie tygrysa bengalskiego, nosorożca i wielu innych gatunków — nie pociągnęły za sobą żadnych konsekwencji. Nie ukarano ani nie napiętnowano kolonizatorów, nie zorganizowano „procesu Norymberskiego” przeciw zbrodni zwierzęciobójstwa — ta historia rozpłynęła się we mgle dziejów.
orzeł miejsca sacrum, Wisznu i Lakszmi
Tirukalikunram — „święte miejsce orłów”, wielka skała (160 m wysokości) niedaleko Mahaballipuram, w Tamil Nadu. 500 schodów wykutych w granitowej skale wiedzie na szczyt do świątyni Śiwy. Codziennie w południe odbywa się na tarasie ceremonia karmienia orłów (dziś są to białe rybitwy), uważanych za dusze dwóch śiwaitów, którzy w niegdysiejszych czasach mieli tu codziennie przybywać z Waranasi.
Przemieszcza się na Garudzie, mitycznym ptaku o ludzkim tułowiu i głowie orła.
papuga Kamasutra, świątynie w Kadżuraho
Wraz z poznaniem sztuk i technik miłości, pisze Watsjajana, młoda kobieta nabywa rozliczne umiejętności, takie jak śpiew i taniec, gra na instrumencie, pismo i rysunek, malowanie wzorów henną na ciele, splatanie kwietnych wieńców, dekoracja statuetki bóstwa kolorowym ryżem i kwiatami, układanie mandali kwietnych na posadzce i na małżeńskim łożu, barwienie ubrań, włosów, paznokci i ciała, układanie kolorowych szkiełek na posadzce, zdobienie łoża i rozkładanie makatek i poduszek, wydobywanie dźwięku ze szklanic napełnionych wodą, umiejętność napełniania wodą wszystkich domowych naczyń i kunsztownego rozlokowania ich w pomieszczeniach, malowania wzorów na bawełnie, nizania koralików, plecenia wianków, girland i wieńców, przypinania kwiatów do włosów i ubrań, zwijania męskich turbanów i wykonania różnych zmyślnych nakryć głowy; sztuka układania przedstawień teatralnych i opanowanie gry aktorskiej, umiejętność wykonania kolczyków do uszu i mieszania perfum, nakładania biżuterii, dobierania i ozdabiania szat, opanowanie sztuczek magicznych i zręcznościowych oraz wszelkich prac ręcznych, sztuka kulinarna, przygotowanie napojów orzeźwiających, magicznych, odpowiednio perfumowanych i kolorowanych, naparów leczniczych i wyciszających; krojenie i szycie, wykonanie przy pomocy nitki bawełnianej lub wełnianej różnego rodzaju ślicznych ozdób: papużek, kwiatów, rozwiązanie szyfrów i zagadek, ukrytego znaczenia słów i gry słownej, ćwiczenia mimiczne i naśladownictwo, czytanie rytmiczne i intonacyjne, powtarzanie trudnych do wymówienia sekwencji, posługiwanie się szablą i zwykłym kijem oraz kijem bojowym, łukiem i strzałami, sztuka dedukcji, wyciągania konkluzji i racjonalnego myślenia, stolarka, sztuka budowania i architektura, rozpoznanie wartości monet złotych i srebrnych, biżuterii i kamieni szlachetnych, chemia i mineralogia, kolorystyka biżuterii, kamieni szlachetnych i pereł, znajomość minerałów kopalnych i odkrywkowych, ogrodnictwo i pielęgnacja chorób roślin i drzew, określanie wieku, układanie różnych sposobów odżywiania, organizowanie walk kogutów, gęsi i jeleni, sztuka mówienia z papużkami, nakładanie na ciało perfumowanych olejków i układanie fryzury przy pomocy pomad i wody perfumowanej, splatanie warkoczy, rozczytanie pisma szyfrowego i rozumienie słów w formie symboli, zmyślne zabawy językiem — przestawianie sylab lub dodawanie zbędnych liter między sylabami, znajomość języków obcych i regionalnych dialektów, umiejętność zdobienia kwiatami wozów ciągniętych przez konie lub bawoły, szkicowanie mistycznych diagramów, mieszanie filtrów miłosnych i upajających i wiązanie sznurków na przegubie ręki, rebusy umysłowe polegające na uzupełnieniu brakującego wersetu czy stancy, układanie wierszy i deklamacja, znajomość słownictwa literackiego i potocznego, sposoby przebierania się i zmiany wizerunku osoby, sztuka pozorów i przekształcania otoczenia, różne gry i zabawy, sztuka zdobywania tego, co należy do kogoś innego poprzez magiczne zaklęcia i powtarzanie mantr, zręczność w ćwiczeniach sportowych, reguły społeczne, sztuka mówienia komplementu i okazania szacunku, sztuka wojenna i umiejętność władania bronią, rozwiązywanie zagadek matematycznych, produkowanie sztucznych ogni (ogni bengalskich), rzeźbienie figurynek i przedmiotów w glinie.
Pary bogów zespolonych w uścisku przynosiły szczęście i żadna świątynia nie mogła być bez nich kompletna. Boscy małżonkowie o wdzięcznie wygiętych ciałach i uśmiechniętym obliczu, Wisznu i Lakszmi, Śiwa i Parwati, Kriszna i Radha, a także postacie półbogów, mitycznych zwierząt i ptaków ukazują życie rajskie, całkiem możliwe do osiągnięcia tu i teraz, w życiu ziemskim. Wszystkie postacie przedstawione są w pozycji tribhanga, podziału ciała na trzy części — jedna noga jest ugięta i powoduje odchylenie ciała w jedną stronę, a głowy — w stronę przeciwną, dając efekt zrównoważenia energii aktywnej i pasywnej. Wygięcie ciała, tak postaci ziemskich jak i boskich, obrazuje ruch — pierwszą zasadę życia. Przepych i radość wyrafinowanego życia Indii tamtych czasów przedstawiony jest nie tylko w postaciach bogów, lecz w scenkach rodzajowych — licznie przedstawione są wojskowe parady, polowania, zapasy i ćwiczenia gimnastyczne, ceremonie weselne, sprawowanie sądów. Słonie, wielbłądy i konie (niegdyś w Indii licznie występujące), małpy i papużki są często przedstawiane z wielkim poczuciem humoru, na przykład rozbawiony słoń śmiejący się z mało subtelnego aktu seksualnego „od tyłu” pary zwykłych śmiertelników. Humorystyczne sceny świadczą o pogodzie ducha i lekkości ówczesnego życia.
paw Ganeśa, hindu, Radżastan
Subrahmanjan, syn Śiwy o imieniu Skanda, przedstawiony jest jako wieczny chłopiec z dwoma ramionami (nie cztery), który siedzi na pawiu.
[...]
Murugan, inne imię brata Ganeśi, to tamilskie bóstwo młodości, piękna i wojny, przywódca zastępów niebiańskich. Jest władcą świata Drawidów, walczył z Kaurawami i znana była jego lanca Welan, siedzi na pawiu i trzyma łuk.
[...]
Murugan, inne imię brata Ganeśi, to tamilskie bóstwo młodości, piękna i wojny, przywódca zastępów niebiańskich. Jest władcą świata Drawidów, walczył z Kaurawami i znana była jego lanca Welan, siedzi na pawiu i trzyma łuk.
Etyczno-moralną konsekwencją upaniszadowego tot twam asi jest nabożny, religijny stosunek do drugiego Człowieka, gdyż Boskość objawia się w każdej bez wyjątku istocie ludzkiej, pozdrowienie namaste, co znaczy moja cząstka boskości pozdrawia twoją cząstkę boskości, streszcza najlepiej szacunek do drugiego. Hindusi przejawiają mistyczne zespolenie ze wszystkim, co ich otacza — drzewa, kwiaty, skały, kamienie, rzeki, jeziora, morze, ziemia, wschód i zachód słońca, księżyc, gwiazdy — okazują nabożny, religijny stosunek do Przyrody, która cała jest Boskością, a ludzie tylko jej częścią. Mają nabożny, religijny stosunek do zwierząt — w Indiach święte są nie tylko krowy i byki, lecz także węże, zwłaszcza kobra, małpy, pawie, szczury, a więc te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i są skazane na jego niezręczności. Hindus nigdy z rozmysłem nie zabija, lecz pokojowo usuwa ze swej drogi lub pomieszczenia myszy, gekony, karaluchy, żuczki, muchy i komary — nigdy nie widziałam, by uganiał się z packą za muchą i ukatrupiał ją na szybie.
Wcześnie rano wyjazd do zagubionej w piaskach oazy Osian (220 km, 4 godz.). Zakwaterowanie w namiotach ze specjalnym komfortem wnętrz pustynnych. Zwiedzanie świątyń w Osian z VIII-XII wieku, tak kunsztownych jak słynne świątynie władców hoysala w Karnatace lub jeszcze słynniejsza świątynia słońca w Orissie. Powrót do obozu na majestatyczny zachód słońca. Sen na pustyni, zakłócany krzykiem pawi.
rekin Śiwa i Parwati
Związana z Śiwą jako oddana, stabilizująca i łagodząca energia żeńska. Kiedy Śiwa czytał jej Wedy, Parwati zasnęła. Oburzony, strącił ją z piedestału Himalajów i kazał zamieszkać wśród rybaków. Przybrała postać małej dziewczynki i mieszkała nad morzem, a gdy podrosła, ogłoszono, że jej mężem zostanie ten, kto złapie rekina, który niszczył sieci rybaków. Śiwa przybył do wioski jako przystojny rybak i po unieszkodliwieniu rekina, zdobył rękę Parwati.
ryba Wisznu i Lakszmi
Pierwsze zstąpienie boga Wisznu przybrało formę ryby, Matsja. Ryba wskazuje na wodę jako symbol życia, gdyż życie powstało w wodzie. Maleńka rybka ostrzegła protoplastę rodu ludzkiego przed potopem. Manu zbudował pojazd i zabrał ze sobą nasienie całego świata, a Matsja przeprowadziła go przez wody potopu aż do Himalajów.
rybitwa miejsca sacrum
Tirukalikunram — „święte miejsce orłów”, wielka skała (160 m wysokości) niedaleko Mahaballipuram, w Tamil Nadu. 500 schodów wykutych w granitowej skale wiedzie na szczyt do świątyni Śiwy. Codziennie w południe odbywa się na tarasie ceremonia karmienia orłów (dziś są to białe rybitwy), uważanych za dusze dwóch śiwaitów, którzy w niegdysiejszych czasach mieli tu codziennie przybywać z Waranasi.
słoń cesarstwo Asioki, Drawidowie, Dżahangir, Ganeśa, Gondowie, kraj Czolów, las indyjski, Mahabharata, maharadżowie, miejsca sacrum, świątynie w Kadżuraho, Wisznu i Lakszmi
Godłem Indii są lwy z Sarnath, z kapitelu jednej z 14 zachowanych kolumn cesarza Asioki. Kapitel z lwami znajduje się w Muzeum Archeologicznym w Sarnath koło Waranasi. Są to cztery heraldyczne lwy, uosobienie siły, na głowicy o dzwonowatym kształcie, poniżej których wyobrażone zostały cztery najważniejsze zwierzęta Indii — koń, bawół, lew i słoń. Poniżej, fryz z kołem dharmy przedstawionym po czterokroć oraz słowa Satyam evam jayate, Prawda zawsze zwycięża, które stały się hasłem młodej republiki. Godło nawiązuje do wielkiej przeszłości subkontynentu, do jednego z pierwszych, ale nie jedynych, indyjskich państw.
W odróżnieniu od innych cywilizacji świata antycznego, cywilizację tę cechuje łagodność i w pewnym sensie kobiecość — nie znaleziono żadnych militariów, żadnego składu broni, nawet jednej broni pojedynczej, znaleziono natomiast mnóstwo zabawek. Brak śladów jakiejkolwiek organizacji wojskowej, nie wydaje się, by istniało niewolnictwo, nie ma śladu jakiegoś systemu więziennego, nie widać napięć społecznych. Wręcz odwrotnie, była zorientowana na ablucje, kąpiele i masaże w pieleszach domowych, gdyż łazienki były większe od innych pomieszczeń, na umiarkowane i indywidualne oddawanie kultu bogini (Śiakti, Durga, Kali), gdyż nie znaleziono śladów świątyń, placów świątynnych, ani posągów większych niż otwarta dłoń. Była zorientowana na zachowanie zdrowia i młodości bardziej niż na leczenie schorzeń, gdyż znaleziono statuetki joginów, ale nie odkryto szpitali. Przedmiotem kultu były drzewa i woda, boginie i linga, oddawano cześć zwierzętom takim jak słoń, tygrys, nosorożec i bawół. Odznaczała się pewnym ascetyzmem, który nazwać by można skromnością. Nie była monumentalna, lecz zorientowana na rzeczy małe.
Odziedziczył po Akbarze sprawnie funkcjonujące państwo bez długów, świetnie zorganizowany system podatkowy, skarb wypełniony po brzegi i dobrze wyszkolonych urzędników dworskich, którzy już potrafili służyć sprawie cesarstwa. Ich znaczenie za jego rządów wzrosło, ale sama władza cesarska była chwiejna. Cesarz często popadał w stany otępienia na przemian z napadami dzikiego despotyzmu. Wprowadził walki ludzi z dzikimi zwierzętami oraz walki słoni — słonie były głodzone i pojone wodą z cukrem, by rozsierdzone łatwiej wpadały w szał i „dzielnie” walczyły ze sobą, a także zawody w zapasach i szermierce. Mimo tego sadyzmu uchodził za władcę sprawiedliwego, zapewne dlatego, że w ogóle nie tępił religijnych tradycji hindu, a także wprowadził zwyczaj tak zwanego łańcucha: każdy kto poczuł się pokrzywdzony, miał prawo pociągnąć za zwisający z okna dżarokha łańcuch i przywołać cesarza, by się pożalić. Jego szczęk niewiele razy dochodził do uszu władcy…
Uosabia mądrość i spryt życia codziennego, dawania sobie rady w drobnych sprawach, to on podsuwa tymczasowe, niebanalne, czasem humorystyczne rozwiązania — jest od „wiązania trampka gąsienicą, kiedy nie ma sznurówek”, zresztą wiąże koniec z końcem i skleja beznadziejne sytuacje, zapewniając ludziom choć odrobinę sukcesu. Bez jego błogosławieństwa nikt nie może dopiąć celu. Słoń potrafi przedzierać się przez dżunglę, więc wskazuje drogę podróżnikom, a jego szczurek przeciska się przez każdą dziurę i szczelinę, zawsze znajdując wyjście. Kochają go więc podróżnicy, kupcy, złodzieje, ludzie nauki i literatury. Jako opiekunowi sztuk pięknych, artyści składają mu ofiarę z kwiatów, pushpanjali.
[...]
Opowieść mitologiczna wyjaśnia dlaczego ten korpulentny chłopczyk ma głowę słonia. Parwati poszła kąpać się do stawu i poprosiła synka, by pilnował jej szat, ale kiedy zażywała kąpieli nadszedł zazdrosny Śiwa. Tak bardzo się zdenerwował widząc młodzika, który ośmielił się podglądać boginię, że odciął mu głowę. Zrozpaczona Parwati poprosiła Śiwę o uratowanie synka. Śiwa nie miał takiej mocy, by przywrócić chłopczykowi pełną postać, gdyż bogowie nie są cudotwórcami i czarodziejami, muszą podporządkować się podstawowym prawom biologicznym. Śiwa obiecał, że przytwierdzi głowę pierwszej istoty, jaka wyjdzie z lasu — to był słoń.
[...]
Przedstawia się go jako miłego tłuściocha o okrągłym, wzbudzającym zaufanie brzuszku, siedzącego na różowym kwiecie lotosu, na huśtawce lub tronie. W dolnej lewej ręce zawsze trzyma miseczkę z ladu — są to słodkie kulki z cukru i mąki ryżowej, którym kurkuma nadaje kolor żółty, prawą ręką czyni gest opieki i pozdrowienia. W górnych rękach trzyma toporek i szpicrutę na słonia. Jego wierzchowcem jest szczurek, muśaka. Toporek służy mu do odcinania więzów z rzeczami doczesnymi. Niekiedy ma sznur, na którym wyciąga ludzi z dna rozpaczy i kieruje ku prawdzie, czasem też otwartą książkę.
[...]
Opowieść mitologiczna wyjaśnia dlaczego ten korpulentny chłopczyk ma głowę słonia. Parwati poszła kąpać się do stawu i poprosiła synka, by pilnował jej szat, ale kiedy zażywała kąpieli nadszedł zazdrosny Śiwa. Tak bardzo się zdenerwował widząc młodzika, który ośmielił się podglądać boginię, że odciął mu głowę. Zrozpaczona Parwati poprosiła Śiwę o uratowanie synka. Śiwa nie miał takiej mocy, by przywrócić chłopczykowi pełną postać, gdyż bogowie nie są cudotwórcami i czarodziejami, muszą podporządkować się podstawowym prawom biologicznym. Śiwa obiecał, że przytwierdzi głowę pierwszej istoty, jaka wyjdzie z lasu — to był słoń.
[...]
Przedstawia się go jako miłego tłuściocha o okrągłym, wzbudzającym zaufanie brzuszku, siedzącego na różowym kwiecie lotosu, na huśtawce lub tronie. W dolnej lewej ręce zawsze trzyma miseczkę z ladu — są to słodkie kulki z cukru i mąki ryżowej, którym kurkuma nadaje kolor żółty, prawą ręką czyni gest opieki i pozdrowienia. W górnych rękach trzyma toporek i szpicrutę na słonia. Jego wierzchowcem jest szczurek, muśaka. Toporek służy mu do odcinania więzów z rzeczami doczesnymi. Niekiedy ma sznur, na którym wyciąga ludzi z dna rozpaczy i kieruje ku prawdzie, czasem też otwartą książkę.
W roku 1564, rani mogła zebrać tylko 20 tysięcy kawalerzystów z wiernej ziemi Gondu oraz tysiąc słoni bojowych. Obrona w przesmyku Narmada, który Asaf Khan zablokował działami, przeszła do legendy. Rani Durgawati przebiła się sztyletem, by nie dostać się do muzułmańskiego haremu wodza. Jej syn, Bir Narajan, bronił stolicy do ostatniego tchnienia, kiedy to kobiety z wysokich rodów radżpuckich wypełniły tradycyjny dżohar. Uratowały się tylko dwie kobiety — siostra rani Durgawati i narzeczona Bir Narajana…
W pierwszych wiekach naszej ery rzeka Kaweri była w pełni wykorzystana, a namuły przynoszone z gór przez spiętrzone monsunowe fale sprawiały, że grunt był niezwykle urodzajny. Mówiono, że kawałek ziemi, na której leżał słoń, wystarczy do nakarmienia siedmiu ludzi. Organizm państwowy funkcjonował sprawnie, władcy żyli z podatków od własności ziemskiej, handlu i wypraw łupieżczych przeciwko sąsiadom. Wraz z bogaceniem się dworu, bogacili się zwykli ludzie, odrzucający w jakimś momencie władzę jako zbędną. Tak stało się w V wieku z Czolami — przestali być potrzebni. Wystarczała wspólnotowa, „spółdzielcza” administracja produkcji rolnej pod egidą pańczajatów oraz siła gildii kupieckich, a produkty sprzedawano wprost, bez pośrednictwa urzędników państwowych, najchętniej żeglarzom przypływającym do znanego w całym ówczesnym świecie Wybrzeża Koromandel. Gdy nie płacono podatków, bogactwo pozostawało u producentów. Między V a VII wiekiem ludność żyła dostatnio, ale Czolowie przeżywali okres dynastycznej regresji. W VII wieku pojawili się nagle Pallawowie, przejmując na jakiś czas władzę i zaszczytne miejsce na scenie historii. Ze swej stolicy w Mahaballipuram penetrowali Koromandel aż do Cejlonu i Azji południowo-wschodniej. Pozostawili wspaniałe świątynie wykute w granitowej skale i zeszli ze sceny dziejowej równie nagle jak się na niej pojawili. Wrócili Czolowie.
[...]
Imperium Czolów cechowała otwartość i elastyczność. W miastach rządy sprawowały nagaram, rady miejskie i samorządne gildie kupieckie, które miały prawo pobierania części podatków na własne cele, na przykład na utrzymanie oddziałów policji porządkowej. Gildie kupieckie wzbogacały się zgodnie z aryjską zasadą artha, płaciły podatki i prowadziły własną politykę, a ich interesy sięgały daleko poza granice kraju. Najsłynniejszą była gildia Pięćset Tysięcy Kierunków do Wszystkich Krajów, mająca królewski monopol na sprzedaż słoni, lekarstw i przypraw, docierająca do zachodniej i południowo-wschodniej Azji. Sprawiedliwi Kupcy zaś prowadzili handel tylko w Indiach południowych. Wszystkie instytucje wspomagające państwo miały formę korporacji lub były czasowo wynajmowane za odpowiednim wynagrodzeniem (oddziały armii, statki marynarki wojennej). Korporacje inwestowały w ziemię i składały dary do świątyń. Na większe wyprawy wojenne ogłaszano prawdopodobnie pospolite ruszenie korzystając z siły oddziałów chłopskich i z najemników; oprócz uczestnictwa w podziale łupów, płacono regularny żołd. Podatki były ściągane nie przez urzędników królewskich, lecz przez lokalnych drobnych władców rękami członków starych rodów arystokratycznych, którzy dużą część zatrzymywali na swoje potrzeby. Królowie potrafili dobrze przygotować swych synów do władzy — obejmowali oni tron jeszcze za życia ojca i uczyli się rzemiosła sprawowania władzy, a także rzemiosła wojennego podczas gry w szachy. Gra ta narodziła się w centralnych Indiach, w pierwszym wieku naszej ery. W sanskrycie, czaturanga oznacza ustawienie czterech formacji bojowych — słoni, rydwanów, kawalerii i piechoty. Przez wieki zasady gry zmieniły się, a także wygląd figur, ale istota gry pozostała ta sama — osaczyć i sprzątnąć z szachownicy króla. W XI wieku, kiedy chrześcijanie spotkali się na Bliskim Wschodzie z muzułmanami, szachy dotarły na Sycylię i do południowej Italii, a później do całej Europy. Jeździec na rydwanie grał tak jak dzisiejsza wieża, a wieża tak jak dzisiejszy król.
[...]
Imperium Czolów cechowała otwartość i elastyczność. W miastach rządy sprawowały nagaram, rady miejskie i samorządne gildie kupieckie, które miały prawo pobierania części podatków na własne cele, na przykład na utrzymanie oddziałów policji porządkowej. Gildie kupieckie wzbogacały się zgodnie z aryjską zasadą artha, płaciły podatki i prowadziły własną politykę, a ich interesy sięgały daleko poza granice kraju. Najsłynniejszą była gildia Pięćset Tysięcy Kierunków do Wszystkich Krajów, mająca królewski monopol na sprzedaż słoni, lekarstw i przypraw, docierająca do zachodniej i południowo-wschodniej Azji. Sprawiedliwi Kupcy zaś prowadzili handel tylko w Indiach południowych. Wszystkie instytucje wspomagające państwo miały formę korporacji lub były czasowo wynajmowane za odpowiednim wynagrodzeniem (oddziały armii, statki marynarki wojennej). Korporacje inwestowały w ziemię i składały dary do świątyń. Na większe wyprawy wojenne ogłaszano prawdopodobnie pospolite ruszenie korzystając z siły oddziałów chłopskich i z najemników; oprócz uczestnictwa w podziale łupów, płacono regularny żołd. Podatki były ściągane nie przez urzędników królewskich, lecz przez lokalnych drobnych władców rękami członków starych rodów arystokratycznych, którzy dużą część zatrzymywali na swoje potrzeby. Królowie potrafili dobrze przygotować swych synów do władzy — obejmowali oni tron jeszcze za życia ojca i uczyli się rzemiosła sprawowania władzy, a także rzemiosła wojennego podczas gry w szachy. Gra ta narodziła się w centralnych Indiach, w pierwszym wieku naszej ery. W sanskrycie, czaturanga oznacza ustawienie czterech formacji bojowych — słoni, rydwanów, kawalerii i piechoty. Przez wieki zasady gry zmieniły się, a także wygląd figur, ale istota gry pozostała ta sama — osaczyć i sprzątnąć z szachownicy króla. W XI wieku, kiedy chrześcijanie spotkali się na Bliskim Wschodzie z muzułmanami, szachy dotarły na Sycylię i do południowej Italii, a później do całej Europy. Jeździec na rydwanie grał tak jak dzisiejsza wieża, a wieża tak jak dzisiejszy król.
Mahavan należał do dzikiej zwierzyny, a jako że była to nieprzystępna dżungla, wieśniacy w ogóle się tam nie zapędzali. Od czasów Asioki niektórzy władcy starali się konsekwentnie realizować zasadę ahimsy i wprowadzali całkowity zakaz bicia pewnych gatunków — za zabicie tygrysa groziła kara śmierci jeszcze za czasów Akbara, który pielęgnował hinduskie zasady ochrony zwierząt. Na tygrysa mógł polować tylko władca, który ustalał szczegółowe zasady zabijania, a wyprawy łowieckie dla dostarczenia pożywienia dla armii i dworu królewskiego były skodyfikowane i podlegały ścisłemu prawodawstwu. Niemal wszędzie spotykało się stada dzikich słoni, troskliwie ochraniane przez władców, a ich odławianie było przedmiotem spotkań sąsiadujących ze sobą władców w celu ustalenia odpowiednich restrykcji. Osiedla wiejskie ulokowane blisko stawu czy sadzawki otaczano palisadą chroniącą przed dzikimi zwierzętami, ale ostatecznie zawsze pozostawiano zwierzynie przystępne drogi dojścia do wodopoju.
Miał wrażenie, że trzęsie się ziemia, a silny wiatr unosił w górę kłęby pyłu. Bóstwa w świątyniach pociły się i wydawały się płakać. Sprawiały wrażenie, że mają zamiar odejść.Z dnia na dzień wiały coraz potężniejsze wiatry, a ulice roiły się od myszy i szczurów. Gliniane naczynia pękały bez żadnego widocznego powodu, studnie przelewały się, a ludzie drżeli. Powietrze przepełnione było wrzaskiem niepomyślnych stworzeń takich jak kruki, sowy i szakale. Krowy rodziły osły, a słonie muły. Świeże, dobrze ugotowane pożywienie pokryte było robactwem. Słychać było odgłosy biegnących ludzi, lecz nikogo nie było widać. Mieszkańcy Dwarki postępowali bezwstydnie, grzesząc bez ograniczeń, ubliżając braminom, starszym i nauczycielom. Porzucono czczenie bóstw.
Jeszcze do lat 70. XX wieku, kiedy dzieci indyjskie słuchały bajek zaczynających się od słów Ek tha raja, był raz król, to znały tego króla z publicznych durbarów, widywały go na tarasie pałacu, wiwatowały na jego cześć, gdy odświętnie ubrany jechał na słoniu podczas religijnej procesji, słuchały opowieści ojców o darsianie u ukochanego króla-ojca. Gdy wystawiano regalia koronacyjne, były dumne, gdyż owe piękne przedmioty powstawały w warsztatach ich ojców. Rytuał koronacyjny przeprowadzano z wielką pompą, ale sam w sobie był on często nadzwyczaj prosty — nowy władca siadał na poduszce pośród swoich poddanych i nakładał na głowę turban swego ojca na znak kontynuacji linii rodowej i przejęcia po nim obowiązków. Władcy indyjscy żyli zawsze znacznie bliżej ludu niż w jakiejkolwiek innej stronie świata. Dbać o ziemie lenne znaczyło dla nich nie tylko wprowadzać reformy, lecz przede wszystkim budować świątynie i organizować święta. Ilość funduszy idących na te cele była niekiedy nieograniczona (Benares, Majsur, Dżajpur). Jednocześnie ludność wiejska posiadała praktycznie nieograniczoną wolność samostanowienia i była od niepamiętnych czasów tak dobrze zorganizowana w pańczajaty, że zarządcy, często nowo przybyli, musieli umieć tę ludność do siebie przekonać, wprowadzając jak najlepsze reformy administracyjne i taką organizację pracy, by okazała się wydajniejsza od poprzedniej. Tradycyjny podatek wiejski, zbierany regularnie przez poborców podatkowych nazywanych z perska diwan, wynosił 1/6 upraw (za czasów Wielkich Mogołów wynosił 1/3 upraw, za czasów angielskich rolnicy oddawali niemal wszystko ). Poza tym władcy ściągali podatki z wszelkiego rodzaju handlu i pielgrzymek, ale musieli za każdym razem dogadywać się co do ich wysokości z gildiami kupieckimi i z braminami.
Ma kształ rydwanu, ratha, ciągniętego przez dwa słonie. Płaskorzeźby nawiązują do eposu Ramajana. Jeden z cudów architektury i rzeźby indyjskiej. Buddyści, śiwaici i dżiniści wykuli tu między rokiem 600 a 1000 groty, które służyły jako wihary i mandiry.
Dla przykładu, sympatyczny Ganeśa o głowie słonia umieszczony jest zawsze po lewej stronie stromych schodów wejściowych, na zewnętrznej ścianie mandapy, gdyż jest strażnikiem progu.
[...]
Pary bogów zespolonych w uścisku przynosiły szczęście i żadna świątynia nie mogła być bez nich kompletna. Boscy małżonkowie o wdzięcznie wygiętych ciałach i uśmiechniętym obliczu, Wisznu i Lakszmi, Śiwa i Parwati, Kriszna i Radha, a także postacie półbogów, mitycznych zwierząt i ptaków ukazują życie rajskie, całkiem możliwe do osiągnięcia tu i teraz, w życiu ziemskim. Wszystkie postacie przedstawione są w pozycji tribhanga, podziału ciała na trzy części — jedna noga jest ugięta i powoduje odchylenie ciała w jedną stronę, a głowy — w stronę przeciwną, dając efekt zrównoważenia energii aktywnej i pasywnej. Wygięcie ciała, tak postaci ziemskich jak i boskich, obrazuje ruch — pierwszą zasadę życia. Przepych i radość wyrafinowanego życia Indii tamtych czasów przedstawiony jest nie tylko w postaciach bogów, lecz w scenkach rodzajowych — licznie przedstawione są wojskowe parady, polowania, zapasy i ćwiczenia gimnastyczne, ceremonie weselne, sprawowanie sądów. Słonie, wielbłądy i konie (niegdyś w Indii licznie występujące), małpy i papużki są często przedstawiane z wielkim poczuciem humoru, na przykład rozbawiony słoń śmiejący się z mało subtelnego aktu seksualnego „od tyłu” pary zwykłych śmiertelników. Humorystyczne sceny świadczą o pogodzie ducha i lekkości ówczesnego życia.
[...]
Mituny (maithuna) przedstawiają sceny uprawiania czystego seksu przez wojowników w armii i markietanki — pozycja sześćdziesiąt dziewięć, seks od tyłu, kobieta siedząca na mężczyźnie tyłem do niego, petting, masturbacja i sodomia — są przedstawione na najniższym fryzie. Stanowią tylko 6% wszystkich rzeźb. Dobór tematów nie jest przypadkowy, a sposób ich zobrazowania nie świadczy o napiętnowaniu takiego seksu ani o zakazie uprawiania go w ten sposób. Scena, w której kobieta o pięknie upiętych włosach stoi na głowie, gdy mężczyzna ją dosiada, jest bardziej humorystyczna niż uwłaczająca, podobnie jak scena śmiejącego się słonia. Jednak chodzi o podniesienie zwykłego uprawiania seksu do rangi sztuki, o takie zapanowanie nad libido, by dzięki sztuce miłości dawało najwyższą rozkosz, a nie tylko zwykłe biologiczne odprężenie. Sceny z dolnego fryzu mówią: „to nie tak, patrzcie wyżej”.
[...]
Pary bogów zespolonych w uścisku przynosiły szczęście i żadna świątynia nie mogła być bez nich kompletna. Boscy małżonkowie o wdzięcznie wygiętych ciałach i uśmiechniętym obliczu, Wisznu i Lakszmi, Śiwa i Parwati, Kriszna i Radha, a także postacie półbogów, mitycznych zwierząt i ptaków ukazują życie rajskie, całkiem możliwe do osiągnięcia tu i teraz, w życiu ziemskim. Wszystkie postacie przedstawione są w pozycji tribhanga, podziału ciała na trzy części — jedna noga jest ugięta i powoduje odchylenie ciała w jedną stronę, a głowy — w stronę przeciwną, dając efekt zrównoważenia energii aktywnej i pasywnej. Wygięcie ciała, tak postaci ziemskich jak i boskich, obrazuje ruch — pierwszą zasadę życia. Przepych i radość wyrafinowanego życia Indii tamtych czasów przedstawiony jest nie tylko w postaciach bogów, lecz w scenkach rodzajowych — licznie przedstawione są wojskowe parady, polowania, zapasy i ćwiczenia gimnastyczne, ceremonie weselne, sprawowanie sądów. Słonie, wielbłądy i konie (niegdyś w Indii licznie występujące), małpy i papużki są często przedstawiane z wielkim poczuciem humoru, na przykład rozbawiony słoń śmiejący się z mało subtelnego aktu seksualnego „od tyłu” pary zwykłych śmiertelników. Humorystyczne sceny świadczą o pogodzie ducha i lekkości ówczesnego życia.
[...]
Mituny (maithuna) przedstawiają sceny uprawiania czystego seksu przez wojowników w armii i markietanki — pozycja sześćdziesiąt dziewięć, seks od tyłu, kobieta siedząca na mężczyźnie tyłem do niego, petting, masturbacja i sodomia — są przedstawione na najniższym fryzie. Stanowią tylko 6% wszystkich rzeźb. Dobór tematów nie jest przypadkowy, a sposób ich zobrazowania nie świadczy o napiętnowaniu takiego seksu ani o zakazie uprawiania go w ten sposób. Scena, w której kobieta o pięknie upiętych włosach stoi na głowie, gdy mężczyzna ją dosiada, jest bardziej humorystyczna niż uwłaczająca, podobnie jak scena śmiejącego się słonia. Jednak chodzi o podniesienie zwykłego uprawiania seksu do rangi sztuki, o takie zapanowanie nad libido, by dzięki sztuce miłości dawało najwyższą rozkosz, a nie tylko zwykłe biologiczne odprężenie. Sceny z dolnego fryzu mówią: „to nie tak, patrzcie wyżej”.
Drugie zstąpienie przybrało postać Kurmy, żółwia, który wyłaniając się z wody ocalił skarby z poprzedniego okresu, zagubione podczas potopu. Kurma podtrzymuje mityczną górę Mandarę, która służy dewom i asiurom do ubijania oceanu mleka, z wężem Wasuki owiniętym wokół ubijaka. Z mleka wytrąca się masło, ale także inne znakomitości (w liczbie 14): amrita (nektar nieśmiertelności), lekarz Dhanwantari, bogini Lakszmi, księżyc Czandra, nimfa Rambha, najpiękniejsza z apsar, biały słoń królewski, koń i krowa, drzewo życia, łuk który nigdy nie chybia, koncha.
[...]
W ikonografii przedstawia się ją siedzącą w różowym kwiecie lotosu, z dwoma białymi słoniami królewskimi, które oblewają ją fontanną wody. Jedną ręką błogosławi, a drugą sypie złotymi monetami. Ani lotos, ani słonie nie występują w wedyzmie — Lakszmi jako nowa forma żeńskości została wymodelowana dla potrzeb nowoczesnego społeczeństwa kupieckiego na przełomie tysiącleci, a największy jej kult przypadł między 200 a 1200 n.e.
[...]
W ikonografii przedstawia się ją siedzącą w różowym kwiecie lotosu, z dwoma białymi słoniami królewskimi, które oblewają ją fontanną wody. Jedną ręką błogosławi, a drugą sypie złotymi monetami. Ani lotos, ani słonie nie występują w wedyzmie — Lakszmi jako nowa forma żeńskości została wymodelowana dla potrzeb nowoczesnego społeczeństwa kupieckiego na przełomie tysiącleci, a największy jej kult przypadł między 200 a 1200 n.e.
szczur Ganeśa, hindu, o nędznym łachmanie, Radżputowie
Uosabia mądrość i spryt życia codziennego, dawania sobie rady w drobnych sprawach, to on podsuwa tymczasowe, niebanalne, czasem humorystyczne rozwiązania — jest od „wiązania trampka gąsienicą, kiedy nie ma sznurówek”, zresztą wiąże koniec z końcem i skleja beznadziejne sytuacje, zapewniając ludziom choć odrobinę sukcesu. Bez jego błogosławieństwa nikt nie może dopiąć celu. Słoń potrafi przedzierać się przez dżunglę, więc wskazuje drogę podróżnikom, a jego szczurek przeciska się przez każdą dziurę i szczelinę, zawsze znajdując wyjście. Kochają go więc podróżnicy, kupcy, złodzieje, ludzie nauki i literatury. Jako opiekunowi sztuk pięknych, artyści składają mu ofiarę z kwiatów, pushpanjali.
[...]
Przedstawia się go jako miłego tłuściocha o okrągłym, wzbudzającym zaufanie brzuszku, siedzącego na różowym kwiecie lotosu, na huśtawce lub tronie. W dolnej lewej ręce zawsze trzyma miseczkę z ladu — są to słodkie kulki z cukru i mąki ryżowej, którym kurkuma nadaje kolor żółty, prawą ręką czyni gest opieki i pozdrowienia. W górnych rękach trzyma toporek i szpicrutę na słonia. Jego wierzchowcem jest szczurek, muśaka. Toporek służy mu do odcinania więzów z rzeczami doczesnymi. Niekiedy ma sznur, na którym wyciąga ludzi z dna rozpaczy i kieruje ku prawdzie, czasem też otwartą książkę.
[...]
Duże uszy służą do słuchania, trąba zamyka usta, by mówić niewiele, małe oczy symbolizują patrzenie na świat najbliższy, ten, w którym żyjemy. Okrągła kulka ladu, często umieszczana w trąbie, oznacza umiejętność szybkiego znajdowania, „namacania” dobrych małych rzeczy dla siebie w najbliższym otoczeniu. Postać szczurka symbolizuje zwrócenie uwagi na rzeczy drobne, pozornie banalne, gdyż one mogą również czegoś nauczyć, także na osoby nie wyróżniające się, gdyż mają nam zawsze coś do powiedzenia.
[...]
Ganeśa Czaturthi — jego urodziny wypadają w sierpniu/wrześniu i są uroczyście obchodzone w całych Indiach, ale najhuczniej w stanie Maharashtra. W każdym domu przygotowuje się figurki i posągi Ganeśi z wszelkich możliwych materiałów, czasem te z gipsu są wysokie na 8 metrów, maluje się je na wszystkie kolory, stroi girlandami z kwiatów, ofiaruje orzech kokosu i adoruje przez parę dni. Jest to bardzo ważne święto dla dzieci, które utożsamiają się z grubaskiem-słonikiem, przebierają się za niego i biegają szczęśliwe po ulicach miast i miasteczek, korzystając z wyjątkowej swobody i objadając się słodyczami. Podczas święta nie wolno spoglądać na księżyc, gdyż raz wyśmiał on Ganeśię, kiedy spadł niezdarnie ze szczurka i rozpruł sobie brzuch. Wysypały się wszystkie słodkie kulki ladu, ale szybko zebrał jedną po drugiej i wcisnął ponownie do brzucha, zawiązując go szybko wężem, który wcześniej przestraszył szczurka. I wtedy właśnie księżyc w pełni roześmiał się. Ganeśa, któremu sprawiło to przykrość, cisnął w niego kłem. Stracił go na zawsze. A Ganeśa dba o to, by nikt nikomu nie sprawiał przykrości. Unikanie patrzenia na księżyc oznacza symboliczne unikanie kontaktu z osobami, dla których Ganeśa nic nie znaczy. W ostatnim dniu święta wszystkie rzeźby, statuetki i obrazki topi się w wodzie.
[...]
Przedstawia się go jako miłego tłuściocha o okrągłym, wzbudzającym zaufanie brzuszku, siedzącego na różowym kwiecie lotosu, na huśtawce lub tronie. W dolnej lewej ręce zawsze trzyma miseczkę z ladu — są to słodkie kulki z cukru i mąki ryżowej, którym kurkuma nadaje kolor żółty, prawą ręką czyni gest opieki i pozdrowienia. W górnych rękach trzyma toporek i szpicrutę na słonia. Jego wierzchowcem jest szczurek, muśaka. Toporek służy mu do odcinania więzów z rzeczami doczesnymi. Niekiedy ma sznur, na którym wyciąga ludzi z dna rozpaczy i kieruje ku prawdzie, czasem też otwartą książkę.
[...]
Duże uszy służą do słuchania, trąba zamyka usta, by mówić niewiele, małe oczy symbolizują patrzenie na świat najbliższy, ten, w którym żyjemy. Okrągła kulka ladu, często umieszczana w trąbie, oznacza umiejętność szybkiego znajdowania, „namacania” dobrych małych rzeczy dla siebie w najbliższym otoczeniu. Postać szczurka symbolizuje zwrócenie uwagi na rzeczy drobne, pozornie banalne, gdyż one mogą również czegoś nauczyć, także na osoby nie wyróżniające się, gdyż mają nam zawsze coś do powiedzenia.
[...]
Ganeśa Czaturthi — jego urodziny wypadają w sierpniu/wrześniu i są uroczyście obchodzone w całych Indiach, ale najhuczniej w stanie Maharashtra. W każdym domu przygotowuje się figurki i posągi Ganeśi z wszelkich możliwych materiałów, czasem te z gipsu są wysokie na 8 metrów, maluje się je na wszystkie kolory, stroi girlandami z kwiatów, ofiaruje orzech kokosu i adoruje przez parę dni. Jest to bardzo ważne święto dla dzieci, które utożsamiają się z grubaskiem-słonikiem, przebierają się za niego i biegają szczęśliwe po ulicach miast i miasteczek, korzystając z wyjątkowej swobody i objadając się słodyczami. Podczas święta nie wolno spoglądać na księżyc, gdyż raz wyśmiał on Ganeśię, kiedy spadł niezdarnie ze szczurka i rozpruł sobie brzuch. Wysypały się wszystkie słodkie kulki ladu, ale szybko zebrał jedną po drugiej i wcisnął ponownie do brzucha, zawiązując go szybko wężem, który wcześniej przestraszył szczurka. I wtedy właśnie księżyc w pełni roześmiał się. Ganeśa, któremu sprawiło to przykrość, cisnął w niego kłem. Stracił go na zawsze. A Ganeśa dba o to, by nikt nikomu nie sprawiał przykrości. Unikanie patrzenia na księżyc oznacza symboliczne unikanie kontaktu z osobami, dla których Ganeśa nic nie znaczy. W ostatnim dniu święta wszystkie rzeźby, statuetki i obrazki topi się w wodzie.
Etyczno-moralną konsekwencją upaniszadowego tot twam asi jest nabożny, religijny stosunek do drugiego Człowieka, gdyż Boskość objawia się w każdej bez wyjątku istocie ludzkiej, pozdrowienie namaste, co znaczy moja cząstka boskości pozdrawia twoją cząstkę boskości, streszcza najlepiej szacunek do drugiego. Hindusi przejawiają mistyczne zespolenie ze wszystkim, co ich otacza — drzewa, kwiaty, skały, kamienie, rzeki, jeziora, morze, ziemia, wschód i zachód słońca, księżyc, gwiazdy — okazują nabożny, religijny stosunek do Przyrody, która cała jest Boskością, a ludzie tylko jej częścią. Mają nabożny, religijny stosunek do zwierząt — w Indiach święte są nie tylko krowy i byki, lecz także węże, zwłaszcza kobra, małpy, pawie, szczury, a więc te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i są skazane na jego niezręczności. Hindus nigdy z rozmysłem nie zabija, lecz pokojowo usuwa ze swej drogi lub pomieszczenia myszy, gekony, karaluchy, żuczki, muchy i komary — nigdy nie widziałam, by uganiał się z packą za muchą i ukatrupiał ją na szybie.
Zgodnie z poleceniem swego guru, pewien sadhu sklecił sobie szałas, oddalony od wszelkich innych ludzkich domostw, a dach przykrył liśćmi. Zamieszkał w chatynce i rozpoczął życie religijne. Codziennie rano, po obmyciu ciała, wieszał na drzewie tuż koło chatki marny wierzchni kawałek materiału i spodni kaupin. Ale pewnego dnia, gdy wrócił z pobliskiej wioski, gdzie poszedł wyżebrać codzienną strawę, zobaczył, że szczury zjadły jego kaupin i następnego dnia musiał iść wyżebrać nowy.
[Nota bene. To nie jest świątynia „poświęcona szczurom”, jak mniemają niektórzy, lecz bogini Durdze, która pojawiła się pod postacią Karni Maty. W Indiach chronione są wszystkie te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i z tego powodu narażone są na największe niebezpieczeństwa, ale oprócz uczłowieczonego Hanumana i Ganeśi nie buduje się jednak świątyń dla zwierząt. Czcić zwierzęta to znaczy nie zabijać ich.]
[...]
W Deshnok (30 km) znajduje się świątynia poświęcona opiekunce księstwa. Zwyczajem wszystkich Radżputów, Rao Bika zapytał lokalną ludność jaką postać boską admirują i dla kogo ma wystawić świątynię, by żyć w zgodzie z lokalną tradycją. Opowiedziano mu historię kobiety, którą wysławiano za mądrość i współczucie do ludzi. Karni Mata była joginią i wiele osób przychodziło do niej z prośbą o radę. Kiedyś przyszły zapłakane małe dzieci pożalić się, że zmarła im matka i że zostały całkiem same na świecie. Jogini odpowiedziała im, że nie są same, gdyż w ich domu jest pełno szczurów, a każdy szczur jest inkarnacją jakiejś bliskiej osoby z rodziny. Poprosiła, by karmiły je i rozmawiały z nimi, a wtedy na pewno nie będą się czuły samotne. Karni Mata jest postacią legendarną i żyła prawdopodobnie tuż przed przybyciem Rao Biki w tamte regiony. Ludzie zawsze uważali ją za wcielenie bogini Durgi, gdyż zabiła największego demona — strach. Wszyscy władcy Bikaneru zawsze opiekowali się świątynią, czyniąc liczne fundacje i wspierając szczury żyjące tu na wolności.
[...]
W Deshnok (30 km) znajduje się świątynia poświęcona opiekunce księstwa. Zwyczajem wszystkich Radżputów, Rao Bika zapytał lokalną ludność jaką postać boską admirują i dla kogo ma wystawić świątynię, by żyć w zgodzie z lokalną tradycją. Opowiedziano mu historię kobiety, którą wysławiano za mądrość i współczucie do ludzi. Karni Mata była joginią i wiele osób przychodziło do niej z prośbą o radę. Kiedyś przyszły zapłakane małe dzieci pożalić się, że zmarła im matka i że zostały całkiem same na świecie. Jogini odpowiedziała im, że nie są same, gdyż w ich domu jest pełno szczurów, a każdy szczur jest inkarnacją jakiejś bliskiej osoby z rodziny. Poprosiła, by karmiły je i rozmawiały z nimi, a wtedy na pewno nie będą się czuły samotne. Karni Mata jest postacią legendarną i żyła prawdopodobnie tuż przed przybyciem Rao Biki w tamte regiony. Ludzie zawsze uważali ją za wcielenie bogini Durgi, gdyż zabiła największego demona — strach. Wszyscy władcy Bikaneru zawsze opiekowali się świątynią, czyniąc liczne fundacje i wspierając szczury żyjące tu na wolności.
takin Bhutan-Nepal-Tybet
Wyjazd za góry i lasy przez przełęcz Dochu La na wys. 3050 m do doliny Punakha. Uroda okolicy połączona z wysokością może powodować omdlenia, a zwiedzanie doliny wraz z Punakha Dzongiem wprawi nas w niemy zachwyt. Lunch nad rzeką. Spacer wśród wiosek i pól do świątyni Chime Lhakhang, gdzie kobiety modlą się o płodność własną oraz całej przyrody. Wizyta w zoo — podziwianie takina, narodowego zwierzęcia Bhutanu. Powrót na kolację i nocleg do Thimpu.
tygrys Drawidowie, kraj Czolów, las indyjski, liczby, Marathowie, o strachu, religia rzeki Gangi, Śiwa i Parwati, świątynie tamilskie
W odróżnieniu od innych cywilizacji świata antycznego, cywilizację tę cechuje łagodność i w pewnym sensie kobiecość — nie znaleziono żadnych militariów, żadnego składu broni, nawet jednej broni pojedynczej, znaleziono natomiast mnóstwo zabawek. Brak śladów jakiejkolwiek organizacji wojskowej, nie wydaje się, by istniało niewolnictwo, nie ma śladu jakiegoś systemu więziennego, nie widać napięć społecznych. Wręcz odwrotnie, była zorientowana na ablucje, kąpiele i masaże w pieleszach domowych, gdyż łazienki były większe od innych pomieszczeń, na umiarkowane i indywidualne oddawanie kultu bogini (Śiakti, Durga, Kali), gdyż nie znaleziono śladów świątyń, placów świątynnych, ani posągów większych niż otwarta dłoń. Była zorientowana na zachowanie zdrowia i młodości bardziej niż na leczenie schorzeń, gdyż znaleziono statuetki joginów, ale nie odkryto szpitali. Przedmiotem kultu były drzewa i woda, boginie i linga, oddawano cześć zwierzętom takim jak słoń, tygrys, nosorożec i bawół. Odznaczała się pewnym ascetyzmem, który nazwać by można skromnością. Nie była monumentalna, lecz zorientowana na rzeczy małe.
Ideałem władcy był legendarny król Karikala, a zbudowaną za jego czasów nowoczesną zaporę na rzece Kaweri, chroniącą deltę przed powodziami, opiewano w wielu hymnach pochwalnych. Poemat Pattinappalai mówi, że był władcą sprawiedliwym, wypełniającym dharmę, wzorem pobożności oraz prawym, mądrym i sprawiedliwym wojownikiem, a symbolem jego dynastii był tygrys. Więcej nic o nim nie wiadomo na pewno. Prace irygacyjne nad rzeką Kaweri były kontynuowane aż do czasów nam współczesnych. Język tamilski zachował słowo anikut, oznaczające zaporę z ziemi i kamieni usypaną w poprzek rzeki w celu jej regulacji. Najstarsza znana nam anikut, leżąca w okolicach miasta Tandżawur, o długości 330 m i szerokości 18 m, pochodzi z roku 150, a w XI wieku odnowiono ją i powiększono. Inną tamę ziemną zbudowano na początku naszej ery w Karnatace niedaleko Hospet, na liczącej 650 kilometrów długości rzece Tungabhadra, wpływającej do Kriszny.
Mahavan należał do dzikiej zwierzyny, a jako że była to nieprzystępna dżungla, wieśniacy w ogóle się tam nie zapędzali. Od czasów Asioki niektórzy władcy starali się konsekwentnie realizować zasadę ahimsy i wprowadzali całkowity zakaz bicia pewnych gatunków — za zabicie tygrysa groziła kara śmierci jeszcze za czasów Akbara, który pielęgnował hinduskie zasady ochrony zwierząt. Na tygrysa mógł polować tylko władca, który ustalał szczegółowe zasady zabijania, a wyprawy łowieckie dla dostarczenia pożywienia dla armii i dworu królewskiego były skodyfikowane i podlegały ścisłemu prawodawstwu. Niemal wszędzie spotykało się stada dzikich słoni, troskliwie ochraniane przez władców, a ich odławianie było przedmiotem spotkań sąsiadujących ze sobą władców w celu ustalenia odpowiednich restrykcji. Osiedla wiejskie ulokowane blisko stawu czy sadzawki otaczano palisadą chroniącą przed dzikimi zwierzętami, ale ostatecznie zawsze pozostawiano zwierzynie przystępne drogi dojścia do wodopoju.
[...]
Lasy stały się sceną teatralną znamienitej „rozrywki” angielskich arystokratów — polowań na grubego zwierza. Prawo angielskie nie broniło zwierzyny. Tygrys stał się ulubionym celem do odstrzału i byle jaki pierwszy lepszy chłystek żołdak, urzędnik i książę oddawał tyle strzałów ile chciał, mając za nic ustalone od wieków i zawsze przestrzegane tradycyjne prawo indyjskie. Według tego prawa na tygrysa mógł polować tylko władca lub osoba mająca od władcy wyjątkowe pozwolenie (szczególną nagrodę), a wszystkim innym osobom za zabicie tygrysa groziła kara śmierci.
[...]
W XIX wieku naganiacze podprowadzali na tereny łowieckie każdą ilość zwierzyny, a kolonizatorzy bawili się w polowania, które nie były niczym innym jak czystą jatką — nie liczyła się umiejętność szlachetnego dobycia celu, a większość zwierząt była barbarzyńsko dobijana przez siepaczy. Podczas jednego tylko safari w roku 1911, król Jerzy V i jego syn Książę Walii, późniejszy Edward VIII, zabili w dżungli na granicy z Nepalem 39 tygrysów i 18 nosorożców. Kiedy w 1973 roku tworzono Royal Chitwan National Park mający ochronić resztkę tej dżungli, uchowało się tam 20 tygrysów i 100 nosorożców! Polowania były zwykłą zbrodnią, której skutki — wybicie tygrysa bengalskiego, nosorożca i wielu innych gatunków — nie pociągnęły za sobą żadnych konsekwencji. Nie ukarano ani nie napiętnowano kolonizatorów, nie zorganizowano „procesu Norymberskiego” przeciw zbrodni zwierzęciobójstwa — ta historia rozpłynęła się we mgle dziejów.
[...]
Dzięki akcji „Project Tiger” wprowadzonej przez Indirę Gandhi, zwiększono liczbę tygrysów z 262 w 1972 roku do 1327 w roku 1989. Dziś, z populacji 40 tysięcy pozostało w Indiach tylko 1411 tygrysów bengalskich, czyli o połowę mniej niż w roku 2002, rozmieszczonych w 18 specjalnie wyznaczonych rezerwatach, z których najbardziej znaczące to: Sundarbans w Bengalu Zachodnim w delcie Gangi, Manas w Assamie, Periyar w Kerali i Park Corbetta w Uttar Pradesh u podnóży Himalajów. W całym świecie azjatyckim, z populacji liczącej w XIX wieku 100 000 pozostało jedynie około 2 500 tygrysów, choć niektórzy wciąż chcą wierzyć w zawrotną liczbę 5, a nawet 7 tysięcy. „Królewski” tygrys bengalski jest gatunkiem zagrożonym, którego wyginięcie może nastąpić przez 2010 rokiem, Rokiem Tygrysa według horoskopu chińskiego.
[...]
Lasy stały się sceną teatralną znamienitej „rozrywki” angielskich arystokratów — polowań na grubego zwierza. Prawo angielskie nie broniło zwierzyny. Tygrys stał się ulubionym celem do odstrzału i byle jaki pierwszy lepszy chłystek żołdak, urzędnik i książę oddawał tyle strzałów ile chciał, mając za nic ustalone od wieków i zawsze przestrzegane tradycyjne prawo indyjskie. Według tego prawa na tygrysa mógł polować tylko władca lub osoba mająca od władcy wyjątkowe pozwolenie (szczególną nagrodę), a wszystkim innym osobom za zabicie tygrysa groziła kara śmierci.
[...]
W XIX wieku naganiacze podprowadzali na tereny łowieckie każdą ilość zwierzyny, a kolonizatorzy bawili się w polowania, które nie były niczym innym jak czystą jatką — nie liczyła się umiejętność szlachetnego dobycia celu, a większość zwierząt była barbarzyńsko dobijana przez siepaczy. Podczas jednego tylko safari w roku 1911, król Jerzy V i jego syn Książę Walii, późniejszy Edward VIII, zabili w dżungli na granicy z Nepalem 39 tygrysów i 18 nosorożców. Kiedy w 1973 roku tworzono Royal Chitwan National Park mający ochronić resztkę tej dżungli, uchowało się tam 20 tygrysów i 100 nosorożców! Polowania były zwykłą zbrodnią, której skutki — wybicie tygrysa bengalskiego, nosorożca i wielu innych gatunków — nie pociągnęły za sobą żadnych konsekwencji. Nie ukarano ani nie napiętnowano kolonizatorów, nie zorganizowano „procesu Norymberskiego” przeciw zbrodni zwierzęciobójstwa — ta historia rozpłynęła się we mgle dziejów.
[...]
Dzięki akcji „Project Tiger” wprowadzonej przez Indirę Gandhi, zwiększono liczbę tygrysów z 262 w 1972 roku do 1327 w roku 1989. Dziś, z populacji 40 tysięcy pozostało w Indiach tylko 1411 tygrysów bengalskich, czyli o połowę mniej niż w roku 2002, rozmieszczonych w 18 specjalnie wyznaczonych rezerwatach, z których najbardziej znaczące to: Sundarbans w Bengalu Zachodnim w delcie Gangi, Manas w Assamie, Periyar w Kerali i Park Corbetta w Uttar Pradesh u podnóży Himalajów. W całym świecie azjatyckim, z populacji liczącej w XIX wieku 100 000 pozostało jedynie około 2 500 tygrysów, choć niektórzy wciąż chcą wierzyć w zawrotną liczbę 5, a nawet 7 tysięcy. „Królewski” tygrys bengalski jest gatunkiem zagrożonym, którego wyginięcie może nastąpić przez 2010 rokiem, Rokiem Tygrysa według horoskopu chińskiego.
pod koniec XIX wieku żyło 40 000 tygrysów, dziś pozostało jedynie 4 000
Ale spory dynastyczne i ogrom terytorialny państwa doprowadziły do osłabienia jego politycznego znaczenia, a w dodatku rodziła się nowa potęga — angielski kolonializm. Po rozbiciu państwa Majsur w południowych Indiach w 1799 roku, Kompania Wschodnioindyjska skierowała wszystkie swoje siły na zniszczenie potęgi Marathów. Trzy wojny angielsko-marackie, prowadzone między 1779 a 1818 rokiem, doprowadziły do wykrwawienia i rozerwania w strzępy ogromnego terytorium, które zresztą zawsze było konfederacją wolnych księstw. Ostateczne dokumenty podpisano w 1818 roku, ostatni peszwa musiał oddać Punę pod zarząd rodzącego się Bombaju i tylko maleńkie królestwo Satara zachowało symboliczną niepodległość. Zarządzał nim Pratap Simha, potomek w prostej linii Śiwadżiego Bhonsle. To on przechował do naszych czasów jeden z jego mieczy i kolczugę, w której przed bitwą o Bidżapur w 1659 roku przybył na spotkanie z Afzal Chanem oraz słynne „pazury tygrysa”, które miał ukryte w rękawie i którymi tego wodza rozszarpał.
Trzech przyjaciół szło przez las. Spotkali na drodze tygrysa.
Guru siedział na skórze tygrysa i lekko ćmił odurzającą fajeczkę. Podążający sadhaną Śiwy mogą od czasu do czasu pod okiem mistrza używać opium, by doznać innych stanów świadomości i ćwiczyć nietrwałość stanu obecnego. Podszedł do nas młody asceta i zagaił rozmowę. Zadał tylko dwa uprzejme pytania: Czy wiecie na czym polega istota tego święta i dlaczego hindusi przybywają tutaj tak tłumnie? A wy, po co przyjechaliście tutaj — żeby przeżyć, oglądać czy zaspokoić swoją ciekawość? Rozmowa nie była łatwa, gdyż ciekawości, nawet niezdrowej było w nas sporo, a zrozumienia — żadnego.
Samotny Śiwa przedstawiany jest zawsze w pozycji medytacyjnej jogina, siedzącego na górze Kailasa w Himalajach. W typowym stroju ascety, na skórze tygrysa — symbolu panowania nad światem zwierząt, z koczkiem ascetycznej mocy na szczycie głowy, z podkową księżyca we włosach, z rudrakszą, naszyjnikiem medytacyjnym o 108 paciorkach na piersi. Owinięte wokół ramion węże symbolizują jego związek ze światem chtonicznym, a chroniąca kobra z rozłożonym nad jego głową kapturem symbolizuje doskonałą mądrość i moc pokonania zła, ale także moc kundalini siakti. Z jego włosów spływają potoki wody, które na Nizinie Hindustańskiej staną się Gangą. Na czole widnieje otwarte oko wszechwiedzy. Najważniejszym atrybutem Śiwy jest trójząb ukazujący panowanie nad trzema światami.
[...]
Śiwa prawą nogą miażdży karła Mulajakę, który symbolizuje zło wynikające z niewiedzy. Zniszczenie karła jest konieczne, by dokonało się wyzwolenie, symbolicznie ukazane poprzez uniesioną do góry i skręconą w prawo lewą stopę. W prawej górnej ręce trzyma bębenek damaru, symbol pierwotnego dźwięku, którym wybija kosmiczny rytm życia. W lewej górnej ręce trzyma płomień wiedzy, która rozświetla mroki, ale i niszczy. Prawa dolna ręka czyni znak pokoju i uśmierza lęk, ręka lewa — przywołuje pod jego ochronę wiernych szukających wyzwolenia. Wokół ręki ma owiniętą kobrę, przysłaną przez ascetów, by go zniszczyła, i którą zwyciężył, a wokół bioder — skórę tygrysa. Po obu stronach głowy spływają potoki rzeki Gangi. We włosach ma półksiężyc. Nosi dwa różniące się kolczyki, jeden kobiecy, a drugi męski, dla podkreślenia swej dwoistej natury. Na kostkach, nadgarstkach i ramionach nosi dźwięczne bransolety, a na piersiach — rudrakszę, naszyjnik modlitewny, wykonany z wysuszonych pestek, nazywanych oko Rudry. Najlepsza liczba paciorków to święta liczba 108, tyle ile jest imion Śiwy. Ananda Tandawa przynosi światu ukojenie i wyzwolenie, choć Śiwa tańczy w płomieniach, które trawią świat materialny. Na twarzy ma tajemniczy uśmiech Tego, który Wie.świątynie tamilskie
[...]
Śiwa prawą nogą miażdży karła Mulajakę, który symbolizuje zło wynikające z niewiedzy. Zniszczenie karła jest konieczne, by dokonało się wyzwolenie, symbolicznie ukazane poprzez uniesioną do góry i skręconą w prawo lewą stopę. W prawej górnej ręce trzyma bębenek damaru, symbol pierwotnego dźwięku, którym wybija kosmiczny rytm życia. W lewej górnej ręce trzyma płomień wiedzy, która rozświetla mroki, ale i niszczy. Prawa dolna ręka czyni znak pokoju i uśmierza lęk, ręka lewa — przywołuje pod jego ochronę wiernych szukających wyzwolenia. Wokół ręki ma owiniętą kobrę, przysłaną przez ascetów, by go zniszczyła, i którą zwyciężył, a wokół bioder — skórę tygrysa. Po obu stronach głowy spływają potoki rzeki Gangi. We włosach ma półksiężyc. Nosi dwa różniące się kolczyki, jeden kobiecy, a drugi męski, dla podkreślenia swej dwoistej natury. Na kostkach, nadgarstkach i ramionach nosi dźwięczne bransolety, a na piersiach — rudrakszę, naszyjnik modlitewny, wykonany z wysuszonych pestek, nazywanych oko Rudry. Najlepsza liczba paciorków to święta liczba 108, tyle ile jest imion Śiwy. Ananda Tandawa przynosi światu ukojenie i wyzwolenie, choć Śiwa tańczy w płomieniach, które trawią świat materialny. Na twarzy ma tajemniczy uśmiech Tego, który Wie.świątynie tamilskie
W lesie wokół Czidambaram żyło tysiąc ascetów, którzy nie mieli poważania dla Śiwy, a może w ogóle go nie znali. Śiwa postanowił dać im nauczkę. Przemienił się w żebraka i razem z Wisznu przebranym za kobietę, udali się do ascetów. Asceci wyczuli niebezpieczeństwo — z ognia ofiarnego wydobyli tygrysa i nasłali przeciw Śiwie, ale żebrak rozerwał go małym palcem, a z jego skóry zrobił sobie przepaskę na biodra. Riszi rzucili ogromną kobrę, ale Śiwa zawinął ją wokół szyi i zrobił sobie naszyjnik. Wreszcie stworzyli i posłali straszliwego demona, ale Śiwa zmiażdżył go stopą i zatańczył na nim Taniec Szczęśliwości, Ananda Tandawę. Asceci zrozumieli swoje zbłądzenie i oddali się w służbę Śiwie. Kapłani ze świątyni w Czidambaram uważają, że są spadkobiercami owych zbłąkanych przed-aryjskich ascetów. Bogowie powrócili w sfery niebiańskie, a Wisznu opowiedział o wspaniałym tańcu Śiwy wężowi Adi Śesza, na którym zazwyczaj spoczywa, śniąc swój kosmiczny sen. Wąż chciał zobaczyć taniec, więc Śiwa obiecał, że wróci do Czidambaram, by jeszcze raz zatańczyć Ananda Tandavę, taniec, który ludziom przynosi wyzwolenie.
wąż Arjowie, Ganeśa, hindu, kobieca ścieżka duchowa, las indyjski, Śiwa i Parwati, Wisznu i Lakszmi
Czczono krowy, byki i węże, oddawano cześć bogini płodności Mahadevi, a pieczęcie ukazują bogów siedzących w pozycjach jogi. Również z tamtego okresu pochodzi kult fallusa, który dziś przetrwał pod postacią lingi, uważanej za wcielenie boga Śiwy.
Ganeśa Czaturthi — jego urodziny wypadają w sierpniu/wrześniu i są uroczyście obchodzone w całych Indiach, ale najhuczniej w stanie Maharashtra. W każdym domu przygotowuje się figurki i posągi Ganeśi z wszelkich możliwych materiałów, czasem te z gipsu są wysokie na 8 metrów, maluje się je na wszystkie kolory, stroi girlandami z kwiatów, ofiaruje orzech kokosu i adoruje przez parę dni. Jest to bardzo ważne święto dla dzieci, które utożsamiają się z grubaskiem-słonikiem, przebierają się za niego i biegają szczęśliwe po ulicach miast i miasteczek, korzystając z wyjątkowej swobody i objadając się słodyczami. Podczas święta nie wolno spoglądać na księżyc, gdyż raz wyśmiał on Ganeśię, kiedy spadł niezdarnie ze szczurka i rozpruł sobie brzuch. Wysypały się wszystkie słodkie kulki ladu, ale szybko zebrał jedną po drugiej i wcisnął ponownie do brzucha, zawiązując go szybko wężem, który wcześniej przestraszył szczurka. I wtedy właśnie księżyc w pełni roześmiał się. Ganeśa, któremu sprawiło to przykrość, cisnął w niego kłem. Stracił go na zawsze. A Ganeśa dba o to, by nikt nikomu nie sprawiał przykrości. Unikanie patrzenia na księżyc oznacza symboliczne unikanie kontaktu z osobami, dla których Ganeśa nic nie znaczy. W ostatnim dniu święta wszystkie rzeźby, statuetki i obrazki topi się w wodzie.
Etyczno-moralną konsekwencją upaniszadowego tot twam asi jest nabożny, religijny stosunek do drugiego Człowieka, gdyż Boskość objawia się w każdej bez wyjątku istocie ludzkiej, pozdrowienie namaste, co znaczy moja cząstka boskości pozdrawia twoją cząstkę boskości, streszcza najlepiej szacunek do drugiego. Hindusi przejawiają mistyczne zespolenie ze wszystkim, co ich otacza — drzewa, kwiaty, skały, kamienie, rzeki, jeziora, morze, ziemia, wschód i zachód słońca, księżyc, gwiazdy — okazują nabożny, religijny stosunek do Przyrody, która cała jest Boskością, a ludzie tylko jej częścią. Mają nabożny, religijny stosunek do zwierząt — w Indiach święte są nie tylko krowy i byki, lecz także węże, zwłaszcza kobra, małpy, pawie, szczury, a więc te zwierzęta, które żyją najbliżej człowieka i są skazane na jego niezręczności. Hindus nigdy z rozmysłem nie zabija, lecz pokojowo usuwa ze swej drogi lub pomieszczenia myszy, gekony, karaluchy, żuczki, muchy i komary — nigdy nie widziałam, by uganiał się z packą za muchą i ukatrupiał ją na szybie.
Energia kundalini, zwinięta u podstawy kręgosłupa w kłębek jak wąż w okolicy kości ogonowej, u większości osób pozostaje nieaktywna, uśpiona i nie ma do niej dostępu. U niektórych, poprzez odpowiednią praktykę, wznosi się centralnym kanałem energetycznym, przechodzi przez kolejne czakry od podstawy kręgosłupa aż do szczytu głowy, gdzie przebywa Śiwa; obudzenie czystej, boskiej świadomości i połączenie dwóch pierwiastków, seksualnego i duchowego, jest celem jogi tantrycznej (jogi kundalini). Kundalini, nazywana też energią wężową, ciąży zawsze w dół ku muladharze i ponownemu zwinięciu się w kłębek, jogin ćwiczy zatem nieustanne wznoszenie i opadanie, a falowanie na oddechu pozwala mu utrzymać rytm; osiąga wyzwolenie, gdy energia przebija lotos o tysiącu płatków na szczycie głowy i łączy ostatecznie z brahmanem.
Shrivan należał do wioski. Społeczność opiekowała się swoim zagajnikiem zbierając to, co las po prostu dawał — korzonki, zioła, leśne owoce, chrust, paszę dla zwierząt domowych, mech do budowy chaty. Wieśniacy strzegli czystych źródeł jako miejsc szczególnie świętych. Las trzymał wilgoć, a ludzie szukali w lesie schronienia przed upałem, przychodzili odpocząć po pracy, świętować i odprawiać rytuały. Zasady eksploatacji były rygorystycznie określone i przestrzegane, gdy ktoś wyciął, na przykład, jedno drzewo na budowę domu, sadził pięć nowych. Shrivan był lasem przyjaznym, przestrzennym, w którym nie sposób było się zgubić. Dzieci bawiły się samotnie lub w grupkach, ale bez kurateli dorosłych, znały każde schronienie zaprzyjaźnionych zwierząt. Jedynym niebezpieczeństwem były węże.
Samotny Śiwa przedstawiany jest zawsze w pozycji medytacyjnej jogina, siedzącego na górze Kailasa w Himalajach. W typowym stroju ascety, na skórze tygrysa — symbolu panowania nad światem zwierząt, z koczkiem ascetycznej mocy na szczycie głowy, z podkową księżyca we włosach, z rudrakszą, naszyjnikiem medytacyjnym o 108 paciorkach na piersi. Owinięte wokół ramion węże symbolizują jego związek ze światem chtonicznym, a chroniąca kobra z rozłożonym nad jego głową kapturem symbolizuje doskonałą mądrość i moc pokonania zła, ale także moc kundalini siakti. Z jego włosów spływają potoki wody, które na Nizinie Hindustańskiej staną się Gangą. Na czole widnieje otwarte oko wszechwiedzy. Najważniejszym atrybutem Śiwy jest trójząb ukazujący panowanie nad trzema światami.
Ananta, Bezkresny, to olbrzymi wąż reprezentujący wieczność i bezruch czasu. Posiada tysiąc głów, ale czuwając nad snem Wisznu rozkłada nad jego głową tylko jeden kaptur kobry. Za każdym razem kiedy otwiera pysk następuje trzęsienie ziemi, gdyż kula ziemska wspiera się na nim. Wypluwa z siebie ogień niszczący całe stworzenie na końcu każdej kalpy (ery) wszechświata. Pod imieniem Wasuki służy jako sznur do wprawienia w ruch ubijaka mleka. Nazywany też Śesza, to, co pozostało po zniszczonych światach, jest zalążkiem całego przyszłego stworzenia.
[...]
Drugie zstąpienie przybrało postać Kurmy, żółwia, który wyłaniając się z wody ocalił skarby z poprzedniego okresu, zagubione podczas potopu. Kurma podtrzymuje mityczną górę Mandarę, która służy dewom i asiurom do ubijania oceanu mleka, z wężem Wasuki owiniętym wokół ubijaka. Z mleka wytrąca się masło, ale także inne znakomitości (w liczbie 14): amrita (nektar nieśmiertelności), lekarz Dhanwantari, bogini Lakszmi, księżyc Czandra, nimfa Rambha, najpiękniejsza z apsar, biały słoń królewski, koń i krowa, drzewo życia, łuk który nigdy nie chybia, koncha.
[...]
Drugie zstąpienie przybrało postać Kurmy, żółwia, który wyłaniając się z wody ocalił skarby z poprzedniego okresu, zagubione podczas potopu. Kurma podtrzymuje mityczną górę Mandarę, która służy dewom i asiurom do ubijania oceanu mleka, z wężem Wasuki owiniętym wokół ubijaka. Z mleka wytrąca się masło, ale także inne znakomitości (w liczbie 14): amrita (nektar nieśmiertelności), lekarz Dhanwantari, bogini Lakszmi, księżyc Czandra, nimfa Rambha, najpiękniejsza z apsar, biały słoń królewski, koń i krowa, drzewo życia, łuk który nigdy nie chybia, koncha.
wielbłąd Radżputowie, świątynie w Kadżuraho
Znajduje się tutaj jedyna w Azji farma hodowli wielbłądów, założona pod koniec XIX wieku, dostarczająca wielbłądy juczne dla armii sipajów, która prowadziła uciążliwe wojny afgańskie. Bez wielbłądów Anglicy nie mogliby przerzucać prowiantu, broni i amunicji, a radżowie — wzbogacić się. Dzięki ogromnym sumom pobieranym od Anglików za wielbłądy, zbudowano pierwszą w Indiach sieć elektryczną, zmodernizowano administrację, budowano szkoły i szpitale. Ale największym przedsięwzięciem była budowa kanału Ganga i sieci kanałów irygacyjnych, dzięki którym ogromne tereny księstwa Bikaner zostały pokryte żyznymi polami żywiącymi ludzi. Autorem powyższych usprawnień był Radża Ganga Singh (1881-1942), jeden z najbardziej światłych ludzi swej epoki.
[...]
Dżajsalmer (Jaisalmer) może poszczycić się jedną z najbardziej czarownych legend objaśniających lokację. Jest to miejsce ofiary, jaką Kriszna i Ardżuna złożyli po legendarnej bitwie opisanej w Mahabharacie. Kriszna przepowiedział, że ksiatrija z jego rodzinnego klanu Jadawa założy tu potężne królestwo. Ale legenda ostrzegała też, że miasto zostanie splądrowane dwa i pół raza. W XII wieku Rawal Dżajsal (Jaisal) z rodu Bhatti ulokował na tych terenach swoich ludzi i wzniósł w 1156 roku drugą z najstarszych i największych fortec Radżputany (pierwszą jest Czittorgarh). Miasto prosperowało, gdyż było świetną oazą na szlaku handlowym między Egiptem, Arabią, Persją i Azją Centralną, można było wymienić wielbłądy i bogate towary. Władców z rodu Bhatti nazywano „wilkami pustyni”.
[...]
Dżajsalmer (Jaisalmer) może poszczycić się jedną z najbardziej czarownych legend objaśniających lokację. Jest to miejsce ofiary, jaką Kriszna i Ardżuna złożyli po legendarnej bitwie opisanej w Mahabharacie. Kriszna przepowiedział, że ksiatrija z jego rodzinnego klanu Jadawa założy tu potężne królestwo. Ale legenda ostrzegała też, że miasto zostanie splądrowane dwa i pół raza. W XII wieku Rawal Dżajsal (Jaisal) z rodu Bhatti ulokował na tych terenach swoich ludzi i wzniósł w 1156 roku drugą z najstarszych i największych fortec Radżputany (pierwszą jest Czittorgarh). Miasto prosperowało, gdyż było świetną oazą na szlaku handlowym między Egiptem, Arabią, Persją i Azją Centralną, można było wymienić wielbłądy i bogate towary. Władców z rodu Bhatti nazywano „wilkami pustyni”.
Pary bogów zespolonych w uścisku przynosiły szczęście i żadna świątynia nie mogła być bez nich kompletna. Boscy małżonkowie o wdzięcznie wygiętych ciałach i uśmiechniętym obliczu, Wisznu i Lakszmi, Śiwa i Parwati, Kriszna i Radha, a także postacie półbogów, mitycznych zwierząt i ptaków ukazują życie rajskie, całkiem możliwe do osiągnięcia tu i teraz, w życiu ziemskim. Wszystkie postacie przedstawione są w pozycji tribhanga, podziału ciała na trzy części — jedna noga jest ugięta i powoduje odchylenie ciała w jedną stronę, a głowy — w stronę przeciwną, dając efekt zrównoważenia energii aktywnej i pasywnej. Wygięcie ciała, tak postaci ziemskich jak i boskich, obrazuje ruch — pierwszą zasadę życia. Przepych i radość wyrafinowanego życia Indii tamtych czasów przedstawiony jest nie tylko w postaciach bogów, lecz w scenkach rodzajowych — licznie przedstawione są wojskowe parady, polowania, zapasy i ćwiczenia gimnastyczne, ceremonie weselne, sprawowanie sądów. Słonie, wielbłądy i konie (niegdyś w Indii licznie występujące), małpy i papużki są często przedstawiane z wielkim poczuciem humoru, na przykład rozbawiony słoń śmiejący się z mało subtelnego aktu seksualnego „od tyłu” pary zwykłych śmiertelników. Humorystyczne sceny świadczą o pogodzie ducha i lekkości ówczesnego życia.
wieprz Anglicy w Indiach
Kompania Wschodnioindyjska od końca XVIII wieku werbowała do swej armii rodzimych mieszkańców Indii, sipaje=miejscowi, głównie Sikhów i Gurkhów, poddając ich musztrze angielskich oficerów. Powstanie, Rewolta czy Bunt Sipajów wybuchł, kiedy dowiedziano się, że tłuszcz konieczny do czyszczenia luf armatnich czy konserwacji amunicji pochodzi jakoby z krowy, co wzburzyło hindusów lub wieprza, co wzburzyło muzułmanów. 29 marca 1857 roku 80 tysięcy żołnierzy było gotowych do przeciwstawienia się temu zarządzeniu. Powstańcy zdobyli Delhi i wiele innych ośrodków władzy brytyjskiej. Buntownicy, jak ich nazywają Anglicy, powstańcy, jak ich nazywają hindusi i muzułmanie, konsolidowali się wokół osoby cesarza mogolskiego, Bahadura Szaha II w Delhi, który dla nich był zapewne gwarantem starego porządku. Paradoksalnie, lepszy wydawał się powrót do „rodzimego” porządku cesarstwa mogolskiego niż panowanie prawdziwie „obcych” Anglików. Do buntu sipajów dołączyli wieśniacy (powstanie chłopskie) oraz muzułmanie z przesłaniem dżihadu, świętej wojny przeciw Anglikom i całe północne Indie stanęły w ogniu. Ale prawdziwym powodem wzburzenia było oczywiście pozbawienie prowincji Oudh suwerenności. Po roku powstanie zostało krwawo stłumione.
wół obrzędy i święta
pongal — święto końca zbiorów w Tamil Nadu, w połowie stycznia, trwające cztery dni. Wszyscy częstują się nawzajem pongalem — jest to mieszanka ryżu, cukru z trzciny cukrowej, grochu i mleka, symbol obfitości i powodzenia w przedsięwzięciach. Szczególne podziękowania należą się zwierzętom, dzięki którym dokonano dobrych zbiorów — woły i bawoły są specjalnie kąpane, przystrajane, maluje im się rogi i racice (na czerwono i niebiesko), a następnie oprowadza po wiosce i polach. Zwierzęta uroczyście otrzymują pongal w podzięce — dla nich jest to koniec znoju i początek odpoczynku.
żmija o żmiji
Idzie Narada do bogów i widzi dwóch chłopaków grających w piłkę. Pod kamieniem czai się żmija i już już ma rzucić się na jednego z nich, gdy Narada powstrzymuje ją i mówi:
żółw religia rzeki Gangi, Wisznu i Lakszmi
A przecież Ganga to śliczna, młoda bogini, devi. O wdzięcznie pochylonej głowie w białej koronie, wpatrzona w nurt swojej rzeki, siedzi na krokodylu unoszącym się po leniwie płynących wodach. W lewej dolnej ręce trzyma dzbanek na wodę (charakterystyczny lily, do dziś sprzedawany na ghatach w Waranasi), prawą ręką wykonuje gest pozdrowienia, w lewej górnej — trzyma naszyjnik malę (też wciąż sprzedawany w Waranasi), w prawej górnej — kwiat lotosu. Niekiedy przedstawia się ją tylko z dzbankiem lily i lutnią. Jej siostrą jest siedząca na żółwiu devi Jamuna, dopływ prawobrzeżny, niegdyś bardzo obfity w wodę, dziś — zanikający.
Drugie zstąpienie przybrało postać Kurmy, żółwia, który wyłaniając się z wody ocalił skarby z poprzedniego okresu, zagubione podczas potopu. Kurma podtrzymuje mityczną górę Mandarę, która służy dewom i asiurom do ubijania oceanu mleka, z wężem Wasuki owiniętym wokół ubijaka. Z mleka wytrąca się masło, ale także inne znakomitości (w liczbie 14): amrita (nektar nieśmiertelności), lekarz Dhanwantari, bogini Lakszmi, księżyc Czandra, nimfa Rambha, najpiękniejsza z apsar, biały słoń królewski, koń i krowa, drzewo życia, łuk który nigdy nie chybia, koncha.
*


