Rama i Sita
Rama
= ten, który się podoba
inne imiona: Ramaczandra, Rama = świetlisty (epitet czandra jest najczęściej stosowany dla określenia księżyca w pełni, ale jeśli występuje z imieniem własnym jak Czandragupta, to znaczy świetlisty gupta).
Jego imię, synonim prawdy, wymawia się Ram i mantruje jak świętą zgłoskę Om.
Jest siódmą, słoneczną awatarą Wisznu. Inkarnuje takie pojęcia abstrakcyjne, jak wierność, stałość i dobroć.
Najważniejsza mantra wejścia w tę energię boskości to: SitaRam SitaRam Sita Sita SitaRam.
Kiedy ciało niesione jest na ghat kremacyjny, krewni powtarzają mantrę: Ram nam satya hai, co znaczy niech prawda cię wyzwoli.
Przedstawia się go jako cnotliwego i ckliwego księcia z bajki z łukiem, czasem z pięcioma strzałami w kołczanie symbolizującymi pięć zmysłów. Gdy jest Ramaczandrą, przedstawia się go siedzącego na rydwanie zaprzężonym w jednego lub dwa białe konie, niewątpliwie pod wpływem obrazu Kriszny z Mahabharaty.
W parze z Sitą, Rama jest utożsamiany z ideałem męskiej wierności i oddania żonie (w przeciwieństwie do Kriszny, bałamutnego kochanka). Personifikuje doskonałą Kulturę osobistą (wykształcenie, etyka i ogłada), podczas gdy Sita — łagodne siły Natury (cierpliwość, stałość, powtarzalność).
W triadzie z bratem Lakszmaną i Sitą — jest bogiem-bohaterem pokonującym demona Rawanę.
W kwartecie z Lakszmaną, Sitą i Hanumanem — jest ideałem sprawiedliwego władcy.
Według indyjskiej kosmologii, pojawił się w Treta Yuga, wieku trzech ogni rytualnych, by przynieść szczęście i pokój na ziemi.
Ma ciemną karnację skóry (podobnie jak Kriszna), podczas gdy Lakszmana ma skórę jasnozłocistą.
Czuwa nad nim sam Agastja, wielki mędrzec z Gór Windhja, autor kilku hymnów Rigwedy. Podczas wygnania, Sita, Rama i Lakszmana byli jego uczniami — przekazał im wielkie dzieła tradycji wedyjskiej oraz wiedzę o bogach.
Sam jest wyznawcą Śiwy, a po zwycięstwie nad Rawaną, wystawił w Rameswaram lingę. Uważa się go za guru Śiwy.
Jako obrońca starożytnego porządku społecznego stoi na straży dharmy i systemu warn. Zyskał na popularności w ostatnich czasach z powodu impasu politycznego w Ajodhji i stał się ikoną hinduskiego nacjonalizmu. Ale bardziej jako bohater narodowy niż boski posłaniec boga Wisznu. Wielbicielem Ramy był Mahatma Gandhi.
·÷·
Mógł być, podobnie jak Kriszna, legendarnym lub mitycznym wodzem plemiennym północno-wschodnich Indii z czasów przedaryjskich około 2000 p.n.e. Epos Ramajana przedstawia właśnie życie i tradycje na dworze władcy w archaicznych czasach Treta Yugi, kiedy zrodziła się instytucja władzy królewskiej. Rama i jego bracia otrzymują jako książęta staranne wykształcenie wojowników — ćwiczą się w sztukach walki, idą do lasu odebrać wysoką naukę od leśnych mędrców.
Rama jest wyraźnie reprezentantem drugiej fali ludów indoeuropejskich, które zamiast upierać się przy swoim porządku społecznym jak czynili to Bharatowie, integrowali się szybciej i łagodniej z ludnością tubylczą. Te pomieszane ludy zajmują dziś strefę języków hindi, czyli Indie środkowo-północne; Kriszna reprezentuje natomiast pierwszą falę, zepchniętą na peryferia, strefę ludów mówiących językami: gudżarati, marati, orija i bengali.
W czasach powstawania Ramajany, ksiatrijowie pełnili funkcję chlebodawców, darczyńców i wspomożycieli bardziej niż zarządców. Ich najważniejszą rolą było bycie szlachetnym (arya) i dawanie przykładu innym. Gdyby nie to, że tradycja ta przetrwała do dziś — kto jest arya, ten jest szlachetny, ten wspomaga innych — można by Ramajanę między bajki włożyć i nie traktować poważnie. Ale wiadomo, że władcy hinduscy (nie islamscy, oczywiście) z wielkim przejęciem wzorowali się na etosie Ramy aż do czasów nam współczesnych.
Dla władców dynastii Bundela w Orczi, jak ukazują wspaniałe freski z XVI wieku, Rama był ideałem sprawiedliwego króla, a mniej bogiem, chociaż na freskach ukazali chronologiczne miejsce pojawienia się go na ziemi jako awatara Wisznu. Władcy radżpuccy, których różne dynastie przejęły władzę między VIII a XIV wiekiem n.e. w wielu regionach Indii, uważali Ramę nawet za swego protoplastę. Dotyczyło to zwłaszcza tych klanów radżpuckich, które wywodziły swe pochodzenie od synów Księżyca, Czandry. We wszystkich niemal pałacach Radżastanu, Ramę przedstawia się siedzącego na tronie z Sitą, ze stojącym obok nich Lakszmaną i Hanumanem siedzącym obok tronu. Rama symbolizuje sprawiedliwość, Sita — oddanie, Lakszmana — wsparcie słusznej sprawy, a Hanuman — inteligencję w służbie władcy.
Cała opowieść o porwaniu Sity i osadzeniu jej na samym krańcu Indii, na Sri Lance, o podróżach Ramy zaglądającego w każdy zakątek Indii w poszukiwaniu żony i o długim jego pobycie na południu zanim powrócił do Ajodhji, cała ta opowieść streszcza „zdobywanie” południa przez ludy indoeuropejskie i przyjmowanie przez nich nowych idei. Jak widzieliśmy, w Mahabharacie został opowiedziany moment dziejowy (trwający 200-300 lat, ale z punktu widzenia mitologii był to moment) całkowitego upadku etosu aryjskiego ksiatriji, z powodu sprzeniewierzenia się dharmie (brak panowania nad emocjami), co pociągnęło za sobą wzajemne wybicie się klanów. Ramajana opowiada, że dano sobie radę z ukróceniem rozpasanych obyczajów tej warstwy społecznej. Społeczeństwo, a zwłaszcza społeczeństwo Indii południowych, zrezygnowało już około VI wieku p.n.e. z wedyjskiego wywyższenia warny ksiatrijów. Dlatego Rama nie ma w sobie już nic z barbarzyństwa Bharatów, a posiada wszystkie cechy Drawidów. Zrealizował nowy obraz ksiatriji: zamiast nieokrzesanego wojownika pojawił się wspomożyciel, miłośnik Dharmy, niedościgły włodarz, nieskazitelny mąż.
Przykład Ramy fantastycznie ukazuje wzajemne uzupełnianie się dwóch tradycji — indoeuropejscy przybysze wprowadzili ideę arya, która została przejęta przez ludy drawidyjskie i ujęta w etos wojownika pokonującego ciemności, walczącego o Światło i Prawdę. W Ramajanie warstwa wedyjska to — rydwan, ogień, ofiara konia (aśwamedha), to swajamwara przygotowana przez ojca Sity, rytuał współzawodnictwa o rękę księżniczki, na który zjechali wszyscy szlachetnie urodzeni młodzieńcy. Ale łuk Śiwy, którego cięciwę udaje się naciągnąć tylko Ramie to już warstwa drawidyjska. Także lekkość potraktowania tematu — asceci i leśni mędrcy otrzymali od Ramy obietnicę, iż w następnym życiu odrodzą się jako pasterki i będą tańczyć z nim do utraty tchu, gdy pojawi się na Ziemi pod postacią Kriszny.
Sita
=bruzda
Jej imię to blizna na powierzchni ziemi pozostawiona przez lemiesz pługa, w którą wieśniak zasiewa ziarno. Nie jest obdarzona tak silną osobowością jak wielkie boginie przedaryjskie, nie dysponuje też tak silną żeńską energią. Jako wedyjskie bóstwo pszenicy została „wchłonięta” przez potężną Lakszmi i stanowi jeden z jej aspektów. Gdyby nie została żoną Ramy o potężnej mocy boga-bohatera, zostałaby pewnie zapomniana. Ale silna pozostaje identyfikacja Sity-bruzdy z żoną. Żyje w cieniu Ramy jako symbol wiernej małżonki, o której cnotę mąż musi dbać co najmniej tak samo jak o swój honor.
W siódmym rozdziale Ramajany, wyraźnie zredagowanym dużo później, Rama obawia się jednak, czy Sita mieszkając w pałacu Rawany i przebywając z obcym mężczyzną pod jednym dachem, dochowała mu wierności małżeńskiej, dlatego musi dowieść swej czystości i przejść rytuał ognia. Bóg ognia, Agni wiedząc, że Sita jest ikoną niewinności oburzył się i nie pozwolił zapalić stosu, sam zaprowadził ją do Ramy. Lecz została mimo to wygnana i zamieszkała w lesie przy mędrcu Walmiki. Powiła bliźniaki i przez piętnaście lat słuchała wraz z synami nauk mędrca. Gdy któregoś dnia Rama przybył do mędrca Walmiki z prośbą o radę, rozpoznał w bliźniakach swoich synów i chciał, by Sita do niego wróciła. Ale ona poprosiła ziemię, by się rozstąpiła i zniknęła w bruździe, tak jak się narodziła, nie chcąc więcej cierpieć z powodu Ramy. A on, rozżalony stratą, wszedł do rzeki Saraju i w niej zniknął.
Ta wersja kłóci się z obrazem Ramy-wojownika, opiekuna młodych kobiet. Uratował on przecież Ahalję, która została przez męża zamieniona w kamień, po tym jak Indra nawiedził ją w nocy i uwiódł. Rama dotknął stopami kamienia i przywrócił jej postać, a także pogodził z mężem, riszi Gautamą.
Według Ramajany, Rawana porwał Sitę z groty Sita Gupta niedaleko Nasik. Walmiki jest uważany za autora Ramajany.
Lakszmana
=szczęśliwie wróżący
Był młodszym bratem Ramy, a wraz ze swoim bratem-bliźniakiem otrzymali przy urodzeniu jedną czwartą boskiej inkarnacji Wisznu. Dlatego odznaczał się wielką łagodnością, ale i potężną boską siłą przenikliwości pozwalającą ochraniać i służyć. Dla hindusów jest ideałem oddanego brata, który o nic nie pytając łagodzi, rozumie i służy. Był nieodłącznym towarzyszem Ramy i Sity na wygnaniu w lesie, pobierał wraz z nimi stosowne nauki, a kiedy Sita została porwana — udał się z Ramą na poszukiwania i uczestniczył w wielkiej bitwie przeciwko Rawanie. Po zwycięstwie ciężko zachorował i wszyscy obawiali się o jego życie. Mogło mu pomóc tylko jedno zioło, które rosło w Himalajach. W Himalaje poleciał Hanuman, a nie umiejąc rozróżnić owego zioła od wielu innych ziół rosnących na stokach gór, zabrał ze sobą całą górę i przeniósł ją na Sri Lankę, ratując życie Lakszmany.
Gdy poczuł, że odchodzi z tego świata, siadł na brzegu rzeki i medytował aż bogowie zabrali go do swoich siedzib.
Ramanavami — urodziny Ramy obchodzi się w marcu/kwietniu, przy zapalonych w świątyniach lampkach odgrywane są fragmenty Ramajany, pieczołowicie przygotowane przez zespoły artystyczne pod okiem braminów (Sitę i jej kobiecy dwór odgrywają tylko chłopcy, synowie braminów).
*
Treść - © 2008-2010 Danuta Orlewicz
Kod i grafika - © 2008-2010 Jacek Iwański
Tak silnie naładowana energią duchową, że samo wypowiadanie jej wprowadza w stan pełnej koncentracji.Jest dźwiękiem wibracji, z której powstał świat, a recytując ją uczestniczy się w akcie tworzenia.Materia powstała z dźwięku, a ponieważ dźwięk — kosmiczna wibracja — był przed stworzeniem wszechświata, om jest więc najczystszym i najświętszym pierwotnym dźwiękiem.
Mahabharata ukazuje wojnę jako jedyny sposób rozwiązywania przez mężczyzn konfliktów społecznych. Co więcej, wojna jawi się jako najlepszy sposób ostatecznego rozwiązania konfliktu — apokaliptycznej zagłady. Nawet bóg Kriszna nawołuje do wojny niszczącej stary świat. By mogło powstać nowe, stare trzeba totalnie zniszczyć, obrócić wniwecz, świat wypalić i zatopić, nie pozostawić kamienia na kamieniu i wszystko zacząć od początku. Ksiatrijowie zawiedli zakłócając namiętnością porządek świata, więc trzeba ich wszystkich unicestwić. Nawet bóg Kriszna nawołuje do bratobójczej wojny.
Lingam osadzony na joni jest w Indiach znakiem wszechobecnym — pozwala dzieciom zrozumieć od najmłodszych lat potęgę erotycznej siły, która porusza świat. Widoczny i odczuwalny jest wśród Indusów brak katastrofalnego w skutkach tłumienia i wyparcia „tych rzeczy” (angielski purytanizm wziął górę tylko w niektórych kręgach społecznych, jak środowisko braminów i nuworyszy). Dziecko nie jest wyizolowane od seksualnych aspektów życia, buduje się wokół niego dyskretną wstydliwość, ale nie stawia murów zakłamania i nieobecności tematu. Dotykanie lingamu przez chłopczyków, a joni przez dziewczynki nie wzbudza niczyjego (niezdrowego) zdziwienia, ot, każdy musi siebie dogłębnie poznać…
W Indiach, dzieci z warny braminów oddawane są na naukę do guru i to właśnie nadaje im statut drugi raz narodzonego. Rytuał przejścia polega na symbolicznej „śmierci” dziecka i jego ponownych narodzinach. Guru jest nową matką i przekazuje dziecku swą moc-opiekę w formule mantry inicjacyjnej. To także wzbudza podejrzliwość na Zachodzie, gdzie dziecko jest traktowane jak bezwzględna własność swoich rodziców, którzy wychowują je jak chcą i zgodnie z własnym (niekoniecznie akceptowanym społecznie) systemem wartości. Wszelkie wtrącanie się osób trzecich w proces wychowawczy jest piętnowane i traktowane jako naruszenie własności osobistej. Rodzice nie chcą, by nauczyciel miał na dziecko większy wpływ niż oni. Na Zachodzie, więź matka-dziecko wyradza się często w związek toksyczny, właśnie dlatego, że postać matki jest zbyt ważna, jedna jedyna i ustanowiona „raz na zawsze”. Gdy dziecko nie potrafi „porzucić” swej matki, by iść w świat i ustanawiać nowe, równie ważnie, a może dla rozwoju duchowego ważniejsze więzi, zatrzymuje swój rozwój wewnętrzny.
Gdy człowiek postępuje zgodnie ze swoją dharmą, wtedy robi dobrze to, co ma zrobić — tancerz tańczy, garncarz garnki lepi, król rządzi, podróżnik udaje się w świat, handlarz handluje. Człowiek musi poddać się dharmie — starzec umiera, niemowlę krzyczy, dorosły bierze na siebie odpowiedzialność, wojownik — wystawia się na niebezpieczeństwo. Według tego samego prawa — rzeka płynie do morza, ptak śpiewa, słońce wschodzi i zachodzi, owoc dojrzewa, wulkan wybucha, fala uderza o brzeg, a ziemia kręci się. Prawo to rządzi tak ładem kosmicznym, jak i porządkiem społecznym oraz osobowym ego.
Zorganizowanie systemu warn nie było wynikiem jednorazowego gwałtu najeźdźcy i narzucenia jedynej słusznej wizji społecznej, lecz fuzji kilku dobrze rozwiniętych kultur, dogadywania się zwycięzców i zwyciężonych oraz symbiozy wielu bardzo różnych elementów. Trwało 1000 lat przez okres nazwany później wedyjskim (od 1600 do 600 p.n.e.) i objęło tereny Pendżabu (dorzecza Indusu) i Niziny Hindustańskiej. Indoeuropejczyków było liczebnie niewielu, więc nie mogli oni liczyć ani na samowystarczalność, ani na supremację siły. Genialność tego systemu polegała na tym, że żadna z grup społecznych nie mogła stać się samowystarczalna, a każdy producent miał swego odbiorcę-konsumenta. System ten nie zakładał nierówności społecznej lecz komplementarność i współdziałanie, nie określał zawodu lepszego i gorszego, ani lepszej lub gorszej funkcji, uruchamiał wymianę dóbr (także pozamaterialnych), współtworzenie i koegzystencję.
W październiku 1992 roku zebrało się tam, by „rozpocząć dzieło zniszczenia”, 200 tysięcy ludzi, którzy skandowali dzień i noc w miejscu, gdzie urodził się Rama, zbudujemy świątynię! 6 grudnia tłum wtargnął siłą do miasteczka i gołymi rękoma, kamień po kamieniu, cegła po cegle, rozebrał meczet, którego nie bronił już żaden muzułmanin. Osoby, które zginęły (zadeptane przez napór tłumu, a nie wskutek starć) zostały okrzyknięte męczennikami sprawy hinduskiej. Rozegrała się tam, jak w Ramajanie, mitologiczna walka dobra ze złem. Zło utożsamiono z muzułmanami. Wydarzenia w Ajodhji miały dla świata wydźwięk jedynie polityczny, podczas gdy dla hindusów — mitologiczny, jak zawsze.
Tworzyli całkiem dobrze zorganizowane wspólnoty, żywiąc się tym, co dawał im las i przynosiła ludność z okolicznych wiosek, słuchająca nauk. Koncepcją ich życia było nieustanne „podążanie naprzód”, a nie życie osiadłe, w którym zamiera wszelki duch i ruch myśli. Niekiedy praktykowali skrajny ascetyzm, by jak najszybciej dojść do wyzwolenia.
Pojawianie się awatarów znakomicie obrazuje (i potwierdza) teorię ewolucji. Według myśli hindu ewolucja nie przebiega po stale wznoszącej się ku górze linii prostej, lecz po spirali, cyklicznie wracając do tego samego punktu na wyższym poziomie. Punktem zwrotnym na spirali jest Objawienie, pojawienie się boskiej istoty, która zasadniczo zmienia kształt życia na ziemi, najpierw biologicznego, a następnie społecznego i wreszcie duchowego. Pierwsze zstąpienie boga Wisznu to ryba (Matsja), symboliczna informacja, że życie powstało w wodzie, drugie — żółw (Kurma) żyjący częściowo w wodzie częściowo na lądzie, trzecie — dzik (Waraha) pozostający już tylko na lądzie.
W latach 1001-1027 tureckie plemiona dokonały siedemnastu wypraw rabunkowych plądrując bezlitośnie krainę Doabu i Radżputanę. Coraz częściej występujące na rubieżach porwania kobiet i sprzedawanie ich do haremu islamskich możnowładców sprawiły, że kobiety trzeba było chronić i ostatecznie zamknąć w zenanie. Zapewne w tym okresie Radżputowie nauczyli się twardego rzemiosła wojennego, zaczęli spać ze sztyletem pod poduszką i bronić ziemi, którą już całkowicie uważali za swoją. Ożywiała ich specyficzna perska wiara w magiczną moc uderzania i zabijania, używali sztyletu katar. Zetknięcie się z islamem nadało nową wartość ich misji obrońców religii i ziemi hindu.
Dawna Radżputana, kraj walecznych Radżputów, jest pod każdym względem krainą wyjątkową. Politycznie należy do Indii, ale prowadzi własne życie, oparte na przeszło tysiącletniej tradycji. Żyją wciąż synowie potężnych rodów maharadżów, utrzymując wbrew czasowi swe bajeczne siedziby, strzegąc rodzinnych tajemnic, a dbając o stare i nowe interesy. Ich niezwykłe fortece i fortuny były tu zdobywane, tracone i odzyskiwane w rytmie wschodów i zachodów słońca. Kraj kolorowych kobiet chowających się w malowanych domach haveli. Kraj pustyni i jej rumaków, wielbłądów.
Drawidowie opracowali około 3300 p.n.e., po Egipcjanach i Sumerach, trzecie pismo i choć językoznawcom nie udało się odczytać pisma piktograficznego, to wiadomo, że było to pismo samorodne, bez żadnych wpływów ościennych (dlatego nie można go odczytać). Cywilizacja ta oparta była o system powiązanych ze sobą autonomicznych państw-miast, prowadzących regularną i ożywioną wymianę handlową z wszystkimi niemal ośrodkami ówczesnego świata. Brak centralnej władzy politycznej szedł w parze z brakiem jednej totalitarnej religii, we wszystkich znanych nam domenach życia cechowała ją wielka różnorodność. Dzięki glinianym tabliczkom sumeryjskim wiadomo, że kwitł handel z Mezopotamią, dokąd Drawidowie przywozili metale szlachetne, perły, kość słoniową, wyroby z miedzi, ceramikę i szkło. Wprawdzie nie znali koła, ale byli znakomitymi żeglarzami, a system kanałów i wielkie rzeki pozwalały docierać stateczkami w każde miejsce. Cywilizację tę można nazwać teokracją przemysłowo-kupiecką. Był to jeden z pierwszych w świecie regionów uprawy zbóż na wielką skalę, a potężne magazyny w centrum każdego miasta pozwalają przypuszczać, że zboże było „walutą” wymienialną na wszystkie inne niezbędne produkty.
Bramini nigdy nie tworzyli i nie tworzą spójnej, jednolitej grupy, zobligowanej do jakiejś sformalizowanej „służby”. Żenią się, mają dzieci, pozostają zanurzeni w życiu z wszelkimi jego problemami natury etyczno-moralnej, borykają się z problemami finansowymi, zarabiają na życie, jedni lepiej, inni gorzej. Ponieważ w zasadzie nie wolno im wykonywać żadnych prac fizycznych, więc uplasowali się w tak zwanych zawodach intelektualnych i pracują jako profesorowie, lekarze, sędziowie i adwokaci oraz urzędnicy wszystkich szczebli drabiny społecznej. Kiedy bramin odprawia ważną ceremonię religijną, domowy rytuał czy pudżę, wtedy jest kapłanem. Kiedy przygotowuje posiłek, jest kucharzem, a kiedy wypieka chleb — jest piekarzem. Kiedy nie znajduje pracy — jest biednym braminem, a kiedy dobrze zarabia — jest bogatym braminem.
Rawana był uosobieniem zła w najczystszej postaci, a w dodatku obdarzonym mocą rozsiewania go i rozprzestrzeniania. Bez pomocy Ramy ludzie nie potrafiliby go ani opanować ani nawet unieszkodliwić. Rawana postanowił pomścić siostrę i wysłał do lasu pięknego, złotego jelonka na przynętę. Kiedy Sita zobaczyła jelonka pobiegła za nim, ale nie mogła go dogonić i poprosiła Ramę, by go upolował. Rama i Lakszmana wyruszyli w pogoń za jelonkiem. Sita została sama i wtedy właśnie Rawana zjechał do niej z przestworzy na lśniącym rydwanie i porwał ją na Sri Lankę.
Pomagał Ramie odnaleźć Sitę, gdy została porwana na Sri Lankę i był głównym, obok Ramy, bohaterem wielkiej bitwy, w której Rawana i jego rakszasy zostały całkowicie rozbite. Po bitwie Rama chciał zapłacić Hanumanowi za usługę, ale ten odmówił, ciesząc się jednak, że został potraktowany jak dowódca małp, a nie jak sługa niewolnik, któremu nigdy się za usługi nie płaci. Odtąd służył Ramie bezgranicznie oddany i wierny.