Babur
1526-1530
Według własnego mniemania był prawnukiem Timura Kulawego po ojcu i Czyngis-chana po matce. Władał miniaturowym państewkiem zagubionym gdzieś w południowym Uzbekistanie albo Tadżykistanie, a straciwszy bezpowrotnie nadzieję na odzyskanie Samarkandy, zdobył w 1504 roku Kabul w Afganistanie, gdzie osiadł.
W 1519 przekroczył Indus. 21 kwietnia 1526 roku, kiedy Słońce stało w znaku Strzelca, „na wysokości grotu lancy” 12 tysięcy nieuchwytnych kawalerzystów szarżujących na koniach arabskich rozgromiło pod Panipatem 100 tysięcy najmitów ostatniego sułtana Delhi, Ibrahima Lodi. Rozpoczyna się w Indiach panowanie rodu, który sam siebie nazwał dynastią Wielkich Mogołów.
Babur miał się za Turka i nie znosił określenia mongoł czy mogoł. Jego siłą było poczucie wspólnej sprawy, dyscyplina oraz dobra artyleria i bojowe wyćwiczenie wojowników. Był człowiekiem kulturalnym w sensie ogłady i stosowania określonych dworskich manier. Indii nie znosił, w porównaniu z bajeczną Samarkandą wydawały mu się szare i zacofane. W swoim pamiętniku, Baburnama, notuje: Nie ma tu dobrych koni, dobrych psów, winogron, melonów i świeżych owoców. Nie ma tu lodu ani zimnej wody, nie ma dobrego pieczywa ani gotowanego jadła na bazarach, nie ma łaźni, szkół, świec, pochodni czy lichtarzy. Ale jednocześnie jest zdumiony rozmiarami Indii pełnych ludzi, towarów oraz wyrobów ze złota i srebra.
Był humanistą i układał wiersze po persku, choć jego językiem ojczystym pozostał turecki. Wyrafinowany znawca sztuki, sprowadzał wczesne dzieła z epoki Timurydów. Wybitny umysł, wojownik i mąż stanu.
Natychmiast po zdobyciu Indii kazał zburzyć pierwszą świątynię hindu i nadał temu faktowi sens polityczny — chodziło o upokorzenie i poniżenie hindusów. Była to świątynia w Ajodhja, gdzie według opowieści mitologicznej urodził się Rama, bohater epickiego eposu Ramajany. Na jej miejsce kazał wznieść meczet — precedens, który stał się regułą i z czasem doprowadził do wyburzenia w północnych Indiach wszystkich starożytnych świątyń i masowego budowania meczetów.
Ogrody Babura
Nie zostawił po sobie wielkich budowli — władcy tamtej epoki mieszkali w namiotach sułtańskich i przemieszczali się od prowincji do prowincji z całym dworskim taborem. Zostawił natomiast plany ogrodów, które posłużyły za model dla wszystkich ogrodów mogolskich zespołów pałacowych. Wzorował się na ogrodach perskich, szaharbagh, i wyobrażeniach ogrodów Samarkandy, założonych przez Timura. Przypisuje mu się wprowadzenie systemu ćar bagh, przestrzeni symetrycznie podzielonej na cztery, gdzie w każdym kwadracie podobno osobiście sadził drzewa owocowe, kolorowe krzewy, rośliny uzdrawiające i kwiaty. Najważniejsze były trzy założenia — po pierwsze, by rośliny zawsze były w stanie kwitnienia. Po drugie, by zachowana była głębia góra-dół, nie chodziło więc o „perskie dywany”, czyli płaskie kobierce o geometrycznych wzorach, lecz o przepełnione roślinami przestrzenie trójpodzielne: na górze kwitnące drzewa, w środku — pokryte kwieciem krzewy, na dole — roślinki sypiące kwiatami. Nieważny był też gatunek rośliny — warzywo, krzew, chwast, drzewko, ważny był kolorowy kwiat. I po trzecie, ogrody te miały być pierwowzorem raju — jako symbol życia i płodności ożywiano je fontannami, nawadniano strumieniami, nawiązując do rajskich rzek.
Bo, jak powiedział Mahomet, trzy rzeczy dają sercu długie życie: spoglądanie na wodę, zieleń i piękna twarz.Babur, jak się wydaje, cenił sobie wyżej piękną twarz męską, zwłaszcza że kobieca była ukryta pod czardafem. Nie unikał alkoholu ani opium. Pozostał pełnym sprzeczności wzorem dla wszystkich mogolskich władców.
*
Treść - © 2008-2010 Danuta Orlewicz
Kod i grafika - © 2008-2010 Jacek Iwański
Było ich sześciu, bynajmniej nie wspaniałych.Tylko jeden miał przydomek „Wielki”, był też narkoman, homoseksualista i alkoholik.Wszyscy jak jeden mąż przeszli do Historii. Właściwie — wtargnęli. Panowali 180 lat.Pozostawili po sobie zgliszcza po tysiącletnich hinduskich świątyniach, ale także prosperujące szlaki handlowe.
Pierwszą świątynią człowieka była mandala, okrąg nakreślony na piasku, ułożony z kamieni, patyczków, kopczyków łajna świętej krowy. Okrąg wyznaczał przestrzeń sacrum, w którą człowiek przenosił się z przestrzeni profanum, a święto wyznaczało święty czas. Następnie znajdowano naturalne ołtarze — niezwykły kamień, pagórek, brzeg rzeki, polanka w lesie. Pierwszą kamienną budowlą sakralną ochraniającą ołtarz zbudowany przez człowieka była mandapa — cztery kolumny podtrzymujące kwadratowy plafon. W kwadracie plafonu umieszczano płaskorzeźbę mandali o niezwykle plastycznym i przestrzennym rysunku dającym wrażenie głębi. Mandapy z płaskimi kolumnami wykuwano też niekiedy w skale.
Pytanie o liczbę bogów w religiach hindu jest bezzasadne, gdyż rzeczywistość boska mieni się niezliczoną ilością aspektów. Część opracowań, artykułów, podręczników, przewodników i słowników, powtarza z uporem, że w Indiach jest 330 milionów bogów. Kiedy Indie odzyskały niepodległość i rozpoczęto poważne prace badawcze na temat indyjskiej religijności, wciąż pytano hindusów: ilu macie bogów? Ktoś wreszcie odpowiedział — bogów jest tylu, ilu mieszkańców Indii. A że w 1947 roku było w Indiach 330 milionów mieszkańców…
W październiku 1992 roku zebrało się tam, by „rozpocząć dzieło zniszczenia”, 200 tysięcy ludzi, którzy skandowali dzień i noc w miejscu, gdzie urodził się Rama, zbudujemy świątynię! 6 grudnia tłum wtargnął siłą do miasteczka i gołymi rękoma, kamień po kamieniu, cegła po cegle, rozebrał meczet, którego nie bronił już żaden muzułmanin. Osoby, które zginęły (zadeptane przez napór tłumu, a nie wskutek starć) zostały okrzyknięte męczennikami sprawy hinduskiej. Rozegrała się tam, jak w Ramajanie, mitologiczna walka dobra ze złem. Zło utożsamiono z muzułmanami. Wydarzenia w Ajodhji miały dla świata wydźwięk jedynie polityczny, podczas gdy dla hindusów — mitologiczny, jak zawsze.
Jako obrońca starożytnego porządku społecznego stoi na straży dharmy i systemu warn. Zyskał na popularności w ostatnich czasach z powodu impasu politycznego w Ajodhji i stał się ikoną hinduskiego nacjonalizmu. Ale bardziej jako bohater narodowy niż boski posłaniec boga Wisznu. Wielbicielem Ramy był Mahatma Gandhi.
Rawana był uosobieniem zła w najczystszej postaci, a w dodatku obdarzonym mocą rozsiewania go i rozprzestrzeniania. Bez pomocy Ramy ludzie nie potrafiliby go ani opanować ani nawet unieszkodliwić. Rawana postanowił pomścić siostrę i wysłał do lasu pięknego, złotego jelonka na przynętę. Kiedy Sita zobaczyła jelonka pobiegła za nim, ale nie mogła go dogonić i poprosiła Ramę, by go upolował. Rama i Lakszmana wyruszyli w pogoń za jelonkiem. Sita została sama i wtedy właśnie Rawana zjechał do niej z przestworzy na lśniącym rydwanie i porwał ją na Sri Lankę.
DZIEŃ 12: Waranasi: o wschodzie słońca przejażdżka łodziami po świętej rzece Gandze, spacer po ghatach i starym mieście. Powrót do hotelu na śniadanie. Przejazd do Sarnath, gdzie Budda po doznaniu Przebudzenia wygłosił pierwszą naukę do pięciu ukochanych uczniów zebranych w Parku Łani, znaną jako „pierwszy obrót koła praw”. Muzeum Archeologiczne z kolumną Asioki i słynnymi lwami, godłem Indii. Emporium tak zwanych „brokatów z Waranasi”. Po południu czas wolny. Wieczorem — wspaniała pudża na Dasaswamedh ghat (riksza 150 rupii). Nocleg w Waranasi.