Indie południowe
oraz Adżanta i Ellora, replika Tadż Mahalu w Aurangabad
Cztery stany południa to: Andhra Pradesh, Tamil Nadu, Karnataka i Kerala, zwana „indyjskim rajem”. Wielkie odległości uchroniły ludność indyjskiego południa przed najazdem Arjów, którzy zmienili oblicze północnych krain, wprowadzając wojownicze obyczaje. Dawne królestwa położone w odciętych od świata kotlinach ocaliły własną, odrębną kulturę przed obcymi wpływami i przechowały relikty cywilizacji starej jak świat, a łagodnej jak pierwsze krople monsunu. Kolorowe gopuram kuszą zapomnianą już archaiczną treścią mitu. Kobiety z południa nie muszą ukrywać swej zmysłowości… i całkiem nieźle pielęgnują pradawną kulturę matriarchatu. Cień palm kokosowych na cichych wodach („back waters”) Kerali i plaże Goa, zapach olejku eukaliptusowego i gałki muszkatołowej, niespokojne kłącza pieprzu i soczysta zieleń pól herbacianych, wszechobecny smak kokosu i kawy, pozwalają wreszcie zrozumieć dlaczego Vasco da Gama szukał drogi do Indii…
- 1
- Zbiórka uczestników na lotnisku Okęcie w Warszawie. Wylot do Chennai (Madras) przez jeden z europejskich portów lotniczych. Przylot do Madras, wymiana pieniędzy, transfer do hotelu.
- 2
- Zwiedzanie Madrasu — stary kolonialny port wraz z Fortem St. George i muzeum z unikalnymi pamiątkami po Kompanii Wschodnio-Indyjskiej i epoce brytyjskiego radżu. Spacer nadbrzeżnym bulwarem Marina Beach do katedry św. Tomasza, gdzie przechowane są relikwie Apostoła; świątynia Kapaliszwara; lunch czyli pyszne masala dosa w dzielnicy kolonialnej. Po południu, przejazd do Mahaballipuram (60 km) nad Ocean Indyjski. Nocleg w Mahaballipuram.
- 3
- Wcześnie rano przejazd do Kańćipuram, Złotego Miasta (71 km), jednego z siedmiu świętych miast Indii: hinduska świątynia z VII-VIII wieku poświęcona Śiwie, Wisznu i Parwati — najczystszy przykład architektury drawidyjskiej. Po południu, spacer po uroczym Mahaballipuram, głównym porcie państwa Pallawów, dynastii władającej w VII-VIII wieku całym Tamil Nadu. Stojące na samej plaży świątynie z kamienia od setek już lat opierają się falom morskim i oparły się nawet tsunami z 2004 roku, słynna Pokuta Ardżuny — płaskorzeźba w litej skale, „Pięć świątyń Ratha”, mandapam Kriszny. I wspomnienie o zespole The Beatles, który w latach sześćdziesiątych chronił się tu od zgiełku doczesnego świata poszukując prawdy swego życia. Wieczorem, kolacja na plaży i zakupy — trzy w jednym. Nocleg w Mahaballipuram.
- 4
- Przejazd autokarem do Pondicherry (132 km), najbardziej francuskiego miasta Indii (dawna kolonia francuska). Zwiedzanie Auroville, miasta założonego w 1968 roku: Matri Mandir (świątynia medytacji), drzewo pokoju i urna z ziemią z wszystkich państw świata. Zakwaterowanie w hotelu i lunch. Po południu — zwiedzanie dzielnicy pokolonialnej, odwiedziny w aszramie Śri Aurobindo, spacer po dzielnicy rybackiej. Wieczorem — czas wolny na zakupy i spacer bulwarem wschodzącego Księżyca… nad Oceanem Indyjskim. Nocleg w Pondicherry.
- 5
- Wcześnie rano wyjazd do Tandżawur (240 km, Tanjore) — świątynia Brihadiszwara z 1010 roku (na liście światowego dziedzictwa kultury), której szczyt wieńczyła niegdyś granitowa kopuła ze złotą iglicą; pałac władców dynastii Nayak z XVI wieku: niezwykła kolekcja brązów z czasów Czolów, dynastii panującej nad całym południem Indii między 907 a 1310. Po drodze, świątynia Nataradży w Czidambaram, prywatna świątynia braminów. Nocleg w Thańdżaur.
- 6
- Przejazd do Tiruczirapalli, 55 km). Wejście po 437 stopniach do kaplicy Fort Rock, zawieszonej na osiemdziesięciometrowej skale, skąd rozciąga się widok na całą okolicę. Zwiedzanie miasta-świątyni Srirangam otoczonej siedmioma murami obronnymi i dwudziestu jeden gopuram, jednej z największych w Indiach. Czas wolny na wałęsanie się po bazarach i sklepach. Po południu, przejazd do Maduraj (130 km) — zwiedzanie świątyni Meenakshi. Czas wolny na zakupy i kolację. Wieczorna pudża — powrót do świątyni na procesję posągu Śiwy, który bramini przenoszą na noc do jego małżonki, bogini Parwati. Pożegnanie z wielkimi świątyniami południowych Indii. Nocleg w Maduraj.
- 7
- Wcześnie rano wyjazd z Maduraj do Thekkady (160 km). Przejażdżka łodzią po jeziorze Periyar, podglądanie życia ptaków i zwierzyny w rezerwacie. Nocleg w Thekkady, uroczej miejscowości letniskowej, gdzie olejek eukaliptusowy, zielony kardamon oraz czarny, biały i zielony pieprz można kupować tonami za bezcen. Nocleg w Thekkady.
- 8
- Przejazd przez Wzgórza Kardamonowe do Kumarakom (115 km). Po drodze, plantacja herbaty Connara z drzewkami eukaliptusowymi i krzakami pieprzu, plantacje kawy i muszkatołowca. Około godz. 13.00 zaokrętowanie na house boat i wypłynięcie na back waters, ciche wody, największą atrakcję Kerali. Kolacja i nocleg na barce (luksusowej).
- 9
- Świt na cichych wodach i podglądanie pracy rybaków rzucających sieci. Śniadanie na barce. Dopłynięcie do Alleppey i wyokrętowanie o godz. 10.00. Przejazd autokarem do Fortcochi (62 km). Zakwaterowanie w hotelu, czas wolny na masaże, zakupy i spacery. Późnym popołudniem zwiedzanie starych kościołów Koczinu (Fortcochi), jednej z najstarszych osad europejskich w Indiach; tu w 1524 roku zmarł Vasco da Gama i tu w kościele św. Franciszka, pierwszym katolickim kościele Indii, został pochowany, katedra Santa-Cruz, trzy portugalskie uliczki na krzyż i parę okazałych kolonialnych domów. Wieczorem, biesiadowanie w kafejkach przypominających starą Portugalię. Nocleg w Fortcochi.
- 10
- Niespieszny wyjazd autorikszami do starej dzielnicy żydowskiej, zwiedzanie synagogi, Pałacu Mattancherry zbudowanego przez Portugalczyków dla rodzimego radży. Powrót do Fortcochi i zwiedzanie uroczej willi w stylu kolonialnym, gdzie znajduje się siedziba arcybiskupstwa oraz Indo-Portuguese Museum. Czas wolny. Wieczorem — spektakl tańca kathakali, obrazującego perypetie głównych bohaterów Ramajany lub Mahabharaty. Nocleg w Fortcochi.
- 11
- Wcześnie rano wyjazd do Ooty (Udhagamandalam, 285 km); dawniej — uroczy, poangielski kurort w górach Nilgiri, w samym sercu plantacji herbaty i w cieniu potężnych eukaliptusów, należący niegdyś do maharadży Dżajpuru. Ostatni odcinek drogi — przejazd kolejką wąskotorową, czyli ciuchcią (16.30 — 17.30). Nocleg w Ooty.
- 12
- Uroczy wjazd autobusem na Przełęcz Kotagiri i krótki spacer na Doddabettę (2623 m n.p.m.), najwyższy szczyt Tamil Nadu, skąd rozpościera się wspaniały widok na Ghaty Wschodnie i Zachodnie. Powrót do Ooty, spacer po Ogrodzie Botanicznym, czas na zakupy i lunch. O godz.14.00 wyjazd do Majsuru (160 km), po drodze przejazd przez park narodowy Bandipur. Zakwaterowanie w hotelu i nocleg w Majsur.
- 13
- Zwiedzanie najbogatszego pałacu wśród władców indyjskich — Amber Vilas z XIX wieku (pod koniec XVIII wieku państwo majsurskie stanowiło najpoważniejsze zagrożenie dla angielskich interesów w Indiach). Chamundi Hill ze słynnym bykiem Nandi, wierzchowcem Śiwy. Herbatka w Lalith Mahal, dawnym pałacu maharadżów, dziś — luksusowym hotelu. Letni pałacyk Sułtana Tipu w Srirangapatnam (16 km) oraz jego grobowiec. Fakultatywnie — o godz. 17.30 wyjazd na feerię w Gardens Brindavan (19 km) ze śpiewającą fontanną (według niektórych „kosmiczny kicz”) — tak wyobrażają sobie Hindusi miejsce, gdzie Kriszna spędził swe młodzieńcze lata grając na flecie i podglądając kąpiące się pastereczki gopi… Dla pozostałych — spacer pod oświetlony pałac Amber Vilas. Nocleg w Majsur.
- 14
- Wcześnie rano wyjazd do Śravanabelagola, ośrodku dżinizmu z niezwykłą rzeźbą Gomateśwary wykonaną w monolitycznej granitowej skale, na którą trzeba się wspiąć (po wygodnych schodach). Dalsza jazda do Halebidu i Belur nazywanych Khadżuraho południa, gdzie wyjątkowo pięknie rzeźbione świątynie z czasów dynastii Hojsalów (XII wiek) przyprawiają o zawrót głowy, bo każdy centymetr kwadratowy kamienia pokryty jest płaskorzeźbą boga lub mędrca, heraldycznego ptaka lub bajecznego zwierzęcia, a kamienne tancerki wyginają się zmysłowo jak żywe. Przejazd na nocleg w Shimoga.
- 15
- Przejazd na Goa, przez góry i doliny łagodnie spadających pagórków Ghatów Południowych. Po drodze — lunch w przydrożnej knajpeczce. Przyjazd na Goa około godziny 20.00. Zakwaterowanie w hotelu i kolacja na plaży przy szumie Oceanu Indyjskiego. Nocleg przy samej plaży na Goa.
- 16
- Po długim, spokojnym i obfitym śniadaniu z widokiem na Ocean Indyjski, przejazd do Panadżi (stolicy stanu Goa). Zwiedzanie uroczej dzielnicy portugalskiej Fontainhas z atmosferą bardziej portugalską niż indyjską, kaplica św. Sebastiana, pałac Adil Szacha, który stał się Sekretariatem i rezydencją wice-króla, kościoły Starego Goa, pierwszej europejskiej kolonii w Indiach, pozostającej w rękach Portugalii od 1510 do 1961. Po południu, odpoczynek na plaży. Nocleg na Goa.
- 17
- Czas wolny. O godz. 14.00 transfer na lotnisko i lot do Bombaju (16:15). Przylot o 17:15 i przejazd przez stolicę stanu Maharashtra na zabytkowy dworzec kolejowy Chatrapati Shivaji Terminus (wpisany w 2004 na listę UNESCO), by o godzinie 21:05 wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet (pilot zadba). Nocleg w Devigiri express wiozącym nas do Aurangabad.
- 18
- Przyjazd do Aurangabad o 04:40. Transfer do hotelu i śniadanie. Całodzienna wycieczka do Adżanty (104 km). Ten największy skarb sztuki dawnych Indii to ścienne malowidła pokrywające ściany 29 grot wykutych w skale, niegdysiejszych buddyjskich świątyń i klasztorów. Prace podjęte w II wieku p.n.e., a zakończone w V wieku n.e., świadczą o wysoce rozwiniętej i duchowo wyrafinowanej czysto indyjskiej kulturze, której wpływ sięgał daleko poza subkontynent indyjski, a dziedzictwo pozostaje żywe do dziś. Brytyjski „Burlington Magazine” uznał freski Adżanty za być może najwspanialsze dzieła sztuki w całej Azji Powrót na nocleg do Aurangabad.
- 19
- Wyjazd do Ellory — podziwianie świątyni Kajlasanathy „najbardziej zdumiewającego dzieła sztuki indyjskiej, które nie znajduje dla siebie odpowiednika w całych dziejach indyjskiej architektury”, świątyni rzeźbionej z góry na dół i jak posąg wyłaniającej się z górskiego zbocza wulkanicznej skały — wewnętrzne sanktuarium, brama, filary wotywne, kaplice, krużganki… (756-773). Powrót do Aurangabad, po drodze — resztki starego fortu Daulatabad, grobowiec Aurangzeba i grobowiec jednej z jego żon, replika Tadż Mahalu. Przejazd na lotnisko na lot do Mumbai. Transfer do hotelu. Wieczorny spacer po dzielnicy Colaba i kolacja w słynnej Leopold Coffee, gdzie biesiaduje więcej Europejczyków i Amerykanów niż Indusów. Nocleg w Bombaju.
- 20
- Po śniadaniu — zwiedzanie Bombaju: Gateway of India (Brama Indii) i niezwykły hotel Tadż Mahal, gdzie rozgrywa się akcja powieści Pariasi Pascala Brucknera, spacer po eleganckim, nadmorskim deptaku, dzielnica Malabar Hill i Muzeum Gandhiego, najstarsza świątynia Bombaju poświęcona Lakszmi, bogini pomyślności. Po południu, dla chętnych — Wyspa Elephanta (14.30 — 19.00). Transfer na lotnisko międzynarodowe i lot do Europy.
- 21
- Przylot do Warszawy.
Trasa realizowana jest przez Logos Travel Marek Śliwka
*
Treść - © 2008-2010 Danuta Orlewicz
Kod i grafika - © 2008-2010 Jacek Iwański
Ci Indoeuropejczycy, którzy przybyli nad Indus określali siebie mianem arya, co znaczy szlachetny, ustanawiając dla siebie pozycję wyższości wobec dasów, ciemnoskórego ludu, mówiącego różnymi tubylczymi językami i mieszkającego w umocnionych osadach nad brzegami rzek. Nie wiadomo, czy Indoeuropejczycy i Arjowie to ta sama grupa ludów, bowiem część tubylczej ludności znad Indusu, o miejscowej kulturze hindu, mogła na przykład stać się arya po spełnieniu określonych przez najeźdźcę wymogów. Wedy opisywały proces in statu nascendi tworzenia się nowej cywilizacji, która powstawała z fuzji wielu, wielu elementów, nie tylko przyniesionych z zewnątrz, lecz przede wszystkim lokalnych. W trakcie migracji i podbojów Arjowie potrafili umiejętnie podporządkować sobie i zasymilować osiadłe ludy rolnicze. Od zarania znali napięcia powodowane symbiozą niejednorodnych, a nawet przeciwstawnych orientacji religijnych, ale potrafili nad nimi zapanować.
Już od początku lat dwudziestych XIX wieku jedynie Kompania dysponowała liczącą się siłą militarną na subkontynencie. Jednakże jej zwierzchność nad Indiami nigdy nie miała charakteru całkowitego. Trzymanie w dyscyplinie praktycznie każdego regionu wymagało obecności wojska i dowódców oraz planowanych akcji bojowych. Przy pomocy sipajów, wojska najemnego, utrzymywanego zresztą przez indyjskich władców, prowadzono praktycznie bez przerwy operacje militarne przeciwko Birmańczykom na północnym wschodzie, a na północnym zachodzie — przeciwko Afganom. Tylko dwa państwa indyjskie zachowały ostatecznie całkowitą autonomię — Baroda i Majsur.
Pierwszą świątynią człowieka była mandala, okrąg nakreślony na piasku, ułożony z kamieni, patyczków, kopczyków łajna świętej krowy. Okrąg wyznaczał przestrzeń sacrum, w którą człowiek przenosił się z przestrzeni profanum, a święto wyznaczało święty czas. Następnie znajdowano naturalne ołtarze — niezwykły kamień, pagórek, brzeg rzeki, polanka w lesie. Pierwszą kamienną budowlą sakralną ochraniającą ołtarz zbudowany przez człowieka była mandapa — cztery kolumny podtrzymujące kwadratowy plafon. W kwadracie plafonu umieszczano płaskorzeźbę mandali o niezwykle plastycznym i przestrzennym rysunku dającym wrażenie głębi. Mandapy z płaskimi kolumnami wykuwano też niekiedy w skale.
Śiwa niszczy maję (ułudę) i zdziera zasłonę maji ze wszystkich rzeczy, ale jednocześnie posiada 108 imion, z których każde jest i mają, i mocą.Śiwa jest odpowiedzialny za rodzenie i za umieranie, daje życie, gdyż jest szafarzem prokreacji, ale jako Władca śmierci — niszczy je.
Pojawianie się na ziemi awatarów Wisznu obrazuje (i potwierdza) teorię ewolucji. Jednocześnie wyjaśnia nieustanne przechodzenie jednej formy w drugą, zanikanie i odradzanie, pulsowanie wielości światów i aspektów. Według hinduskiej myśli filozoficznej, ewolucja nie przebiega po stale wznoszącej się ku górze linii prostej, lecz po spirali. Objawienie się na ziemi Boskości przyspiesza ruch w górę po spirali, a objawiające się siły zła powodują regres i spadek w dół. Każde Objawienie, które można traktować jako wprowadzenie do układu ogromnej ilości Energii pozytywnej lub negatywnej, odzwierciedla poziom duchowy danego czasu historycznego, gdyż ilość (modlących się) przechodzi w jakość (Objawienie). Wtedy dokonuje się przekształcenie życia na ziemi, kiedyś biologiczne, później i teraz społeczne, a następnie — duchowe.
Drawidowie opracowali około 3300 p.n.e., po Egipcjanach i Sumerach, trzecie pismo i choć językoznawcom nie udało się odczytać pisma piktograficznego, to wiadomo, że było to pismo samorodne, bez żadnych wpływów ościennych (dlatego nie można go odczytać). Cywilizacja ta oparta była o system powiązanych ze sobą autonomicznych państw-miast, prowadzących regularną i ożywioną wymianę handlową z wszystkimi niemal ośrodkami ówczesnego świata. Brak centralnej władzy politycznej szedł w parze z brakiem jednej totalitarnej religii, we wszystkich znanych nam domenach życia cechowała ją wielka różnorodność. Dzięki glinianym tabliczkom sumeryjskim wiadomo, że kwitł handel z Mezopotamią, dokąd Drawidowie przywozili metale szlachetne, perły, kość słoniową, wyroby z miedzi, ceramikę i szkło. Wprawdzie nie znali koła, ale byli znakomitymi żeglarzami, a system kanałów i wielkie rzeki pozwalały docierać stateczkami w każde miejsce. Cywilizację tę można nazwać teokracją przemysłowo-kupiecką. Był to jeden z pierwszych w świecie regionów uprawy zbóż na wielką skalę, a potężne magazyny w centrum każdego miasta pozwalają przypuszczać, że zboże było „walutą” wymienialną na wszystkie inne niezbędne produkty.
Murti Kriszny, jego postać, jest też jedną z najbardziej skomplikowanych, ukazuje wielość aspektów niekiedy wewnętrznie sprzecznych (wojownik nawołujący do zniszczenia/radosne niewinne dziecko) odbiegając zarówno od nieskomplikowanej postaci Wisznu, którego jest awatarem jak i od spójnej i jednoznacznej postaci Ramy. W różnych regionach Indii przybiera różne twarze, jest wielbiony pod wieloma imionami i sławiony w mitach o różnej treści. Niewątpliwie jest w Indiach jedną z największych mocy boskich, ukazując się wielbicielom pod taką formą, jaką oni sami sobie wybiorą i jakiej oczekują. I dla nich jest wtedy Najwyższym Objawieniem, Jedyną Boską Rzeczywistością, Potęgą Świata — Iśwarą.
Jako dobrze zorganizowane instytucje charytatywne zaczęły powstawać w XIX wieku, pod okiem Anglików. Było to przede wszystkim miejsce odradzania się studiów nad religiami hindu i rodzimymi językami, głównie sanskrytem, po katastrofie wprowadzenia islamu przez Wielkich Mogołów. Po wtóre — jako autentyczne miejsce duchowego wsparcia guru dla uczniów. Rozmaite były losy różnych aśramów powołanych do istnienia — niektóre przepadły, inne są do dziś powszechnie znanymi, szacownymi pomnikami pracy na rzecz ludu. Większość z nich zawsze miała charakter bardziej społeczny niż czysto duchowy; każdy wybitny mędrzec otwierając swój aśram uruchamia cały wachlarz działalności gospodarczych, a duchowości naucza poprzez konkretne działanie.
Jogę rozumiano dotychczas jako metodę prowadzącą do zerwania ze światem i odcięcia się od jego doczesnych wpływów. Joga w rozumieniu Śri Aurobindo prowadzi natomiast do oczyszczenia umysłu, tak by mógł on odkryć Umysł kosmiczny i sprowadzić jego jasność, szczęśliwość, moc i subtelność w życie codzienne. Według Śri Aurobindo dzięki jodze jest możliwe otwarcie się na boską wyższą świadomość i odkrycie własnego prawdziwego Ja oraz pozostanie w jedności z Boskością tak, by owa siła przemieniała nasz umysł, życie i ciało. Idąc drogą jogi dynamicznej możliwe staje się urzeczywistnienie Życia Boskiego tu i teraz.
Wszyscy Czolowie wielbili boga Śiwę, ale wzorowa tolerancja religijna była filarem ich państwa. Okres między X a XIII wiekiem został uznany za jeden z najlepszych okresów w dziejach sztuki indyjskiej, kiedy brązy osiągnęły najwyższy kunszt nie mając sobie równych. Śiwa tańczący pod postacią Nataradży, i związana z nim mitologia kosmicznego tańca, na trwałe zdobył sobie miejsce w religii wszystkich hindusów. W Indiach północnych, Śiwa medytuje na szczycie świętej góry Kailasy, w pokrytych śniegiem Himalajach, w Indiach południowych — tańczy w ekstazie i uśmiecha się do ludzi. Za czasów Pallawów życie religijne zdominowali buddyści i dżiniści, a ulubionym bogiem władców stał się Wisznu, występujący często pod tajemniczą postacią kobiecą, nazywany wtedy Mohini. Koczownicy mieszkający na rubieżach państwa nie ulegli braminizacji, pozostając przy wierzeniach animistycznych. Tolerancja religijna nadal była regułą.
Bramini nigdy nie tworzyli i nie tworzą spójnej, jednolitej grupy, zobligowanej do jakiejś sformalizowanej „służby”. Żenią się, mają dzieci, pozostają zanurzeni w życiu z wszelkimi jego problemami natury etyczno-moralnej, borykają się z problemami finansowymi, zarabiają na życie, jedni lepiej, inni gorzej. Ponieważ w zasadzie nie wolno im wykonywać żadnych prac fizycznych, więc uplasowali się w tak zwanych zawodach intelektualnych i pracują jako profesorowie, lekarze, sędziowie i adwokaci oraz urzędnicy wszystkich szczebli drabiny społecznej. Kiedy bramin odprawia ważną ceremonię religijną, domowy rytuał czy pudżę, wtedy jest kapłanem. Kiedy przygotowuje posiłek, jest kucharzem, a kiedy wypieka chleb — jest piekarzem. Kiedy nie znajduje pracy — jest biednym braminem, a kiedy dobrze zarabia — jest bogatym braminem.
W świątyni, z okazji świąt, pudża jest zazwyczaj dynamiczna, wiąże się z aktywnym uczestnictwem. Najbardziej ekstatyczne są pudże śiwaickie — rozbrzmiewa wtedy bębenek damaru, za pomocą którego Śiwa wybija rytm tańca, niszcząc i odtwarzając świat. Uczestnicy tańczą, śpiewają, klaszczą w dłonie, śmieją się, podrygują, potrząsają dzwonkami i świszczą w piszczałki. Dopuszczalne są wszelkie zachowania emocjonalne, gdyż religia to puszczenie w ruch czystych emocji właśnie: ktoś głośno płacze, inny skanduje mantry, dzieci krzyczą, śmieją się głośno i biegają po całej świątyni. Wcale nie musi jej odprawiać bramin, częściej jest to ludowy pudżarin, młody chłopak z ludu opiekujący się bożym przybytkiem, choćby był to tylko kamień na rozdrożu dróg.
Rawana był uosobieniem zła w najczystszej postaci, a w dodatku obdarzonym mocą rozsiewania go i rozprzestrzeniania. Bez pomocy Ramy ludzie nie potrafiliby go ani opanować ani nawet unieszkodliwić. Rawana postanowił pomścić siostrę i wysłał do lasu pięknego, złotego jelonka na przynętę. Kiedy Sita zobaczyła jelonka pobiegła za nim, ale nie mogła go dogonić i poprosiła Ramę, by go upolował. Rama i Lakszmana wyruszyli w pogoń za jelonkiem. Sita została sama i wtedy właśnie Rawana zjechał do niej z przestworzy na lśniącym rydwanie i porwał ją na Sri Lankę.
Mahabharata ukazuje wojnę jako jedyny sposób rozwiązywania przez mężczyzn konfliktów społecznych. Co więcej, wojna jawi się jako najlepszy sposób ostatecznego rozwiązania konfliktu — apokaliptycznej zagłady. Nawet bóg Kriszna nawołuje do wojny niszczącej stary świat. By mogło powstać nowe, stare trzeba totalnie zniszczyć, obrócić wniwecz, świat wypalić i zatopić, nie pozostawić kamienia na kamieniu i wszystko zacząć od początku. Ksiatrijowie zawiedli zakłócając namiętnością porządek świata, więc trzeba ich wszystkich unicestwić. Nawet bóg Kriszna nawołuje do bratobójczej wojny.
Wszystko, co łączy się z obrazem maharadży należy dziś do sfery mitu i ludowej imaginacji, ale trzeba pamiętać, że jest to mit pospołu angielski i nierozerwalnie związany z panowaniem Brytyjczyków na subkontynencie indyjskim, którzy o swojej władzy mówili zresztą Radż brytyjski. Bogactwa maharadżów niewątpliwie powstały dzięki ekonomicznej polityce kolonizatorów, którzy wprowadzili nowe sposoby zarabiania pieniędzy, rozbuchali potrzeby i wspierali egzotykę, by z niej bez żenady korzystać. Ekscentryczne przyjęcia, widowiska i polowania w oprawie monarszej, wizyty księcia Walii i jego świty oraz innych dostojników Korony były na porządku dziennym. Angielska arystokracja zabiegała o uczestnictwo w każdej ekstrawagancji, nierzadko fałszując i podrabiając nazwiska na zaproszeniach.
W stopniu silniejszym niż jego poprzednicy dążył do osłabienia „czynnika hinduskiego” w cesarstwie: w 1659 zabronił stawiania nowych świątyń, w 1664 — zakazał reperowania starych, w 1665 — rozmyślnie kazał wyburzyć hinduskie świątynie i posągi bóstw w Gudżaracie i w Radżastanie, a w 1669 roku — w całym cesarstwie. Do Waranasi, świętego miejsca hinduizmu, wysłał specjalny oddział wojskowy z rozkazem wyburzenia co do jednej wszystkich hinduskich świątyń. W 1667 roku zabronił obchodzenia w całym państwie najważniejszych dla Hindusów świąt — holi i diwali. Na subkontynencie zamieszkałym przez mieszaninę różnych ras i różnych religii, rygorystycznie ortodoksyjna orientacja Aurangzeba była równoznaczna z samobójstwem. Najwięcej zła wyrządził pod sam koniec swego panowania, kiedy cesarstwo waliło się w gruzy i gołym okiem widać było, że nic nie powstrzyma upadku i dynastii, i cesarstwa, i ostatecznie całych Indii.
Wszyscy wiedzą, że pewien cesarz tak bardzo kochał swoją żonę, że po jej śmierci zbudował najpiękniejszy grobowiec świata. Niektórzy wiedzą trochę więcej, a mianowicie to, że cesarz ten miał na imię Szahdżahan, jego żona — Mumtaz, i że nieoczekiwanie zmarła ona w połogu.Bardzo niewiele osób wie, że ten cesarz pochodził z dynastii Wielkich Mogołów, że Mogołowie zbrojnie wtargnęli do Indii, że okupowali kraj przez 180 lat i ciemiężyli Hindusów próbując ludności narzucić islam.
Gandhi chciał za wszelką cenę powrócić do czasów sprzed kolonizacji Anglików, a nawet sprzed inwazji Wielkich Mogołów i odrestaurować Indie w ich kształcie niemal mistycznym. Dlatego tak ostro występował przeciw własności prywatnej i doprowadził do oddania ziemi wieśniakom. Uważał, że warny są tworem boskim, a nie umową społeczną, dlatego przetrwają każdą narzuconą przez obcych strukturę polityczną, w tym również demokrację typu europejskiego, której świt przyszło mu było oglądać…