Ma Amritananda Mayi
ur. 1953
Uznawana za największą współcześnie żyjącą świętą Indii. Nazywana Ammą, Matką.
Jest mędrcem urzeczywistnionym, dżiwanmuktą, istotą wyzwoloną za życia. Mistykiem. Świętą.
Naucza, że boskość przejawia się we wszystkim co istnieje, w ożywionym i nieożywionym.
Jej sadhaną jest bhakti joga; cechuje ją niezwykłe oddanie i miłość do uczniów i wszystkich, którzy odwiedzają jej aszram i przybywają na spotkania w świecie; osobowością przypomina Ramakrishnę. Większą część czasu spędza w Kerali, w południowych Indiach, prowadząc aszram i przyjmując fanów (a fan znaczy miłośnik). Od 1987 roku podróżuje po świecie i w ciągu 20 lat odwiedziła prawie wszystkie kraje Azji, większość krajów Europy i wielokrotnie — Stany Zjednoczone. Bierze aktywny udział w ważnych spotkaniach międzynarodowych dotyczących dialogu między religiami i pokoju na świecie.
Gdziekolwiek przybywa rozdaje miłość, bhakti, przytulając do serca każdego człowieka potrzebującego ciepła, czułości i ukojenia — stąd nazywana jest „hugging guru”, przytulającym nauczycielem. Poprzez przytulenie i przekaz energii Amma otwiera czakrę serca i uruchamia oziębione emocje, inicjując otwarcie się ludzi na świat i na innych. Przekazuje tak silną energię, że wiele osób reaguje gwałtownym szlochem czy omdleniem.
W dowód uznania za przekazanie ze swego funduszu 23 mln USD dla ofiar tsunami roku 2005, przyznano jej nagrodę za działalność charytatywną i humanitarną. Nagrodę wręczyła Sharon Stone podczas festiwalu filmowego Cinema Verite w Paryżu, w październiku 2007. Dokumentalny film Darśana (2005), opowiadający o jej charyzmie został zaprezentowany na festiwalu filmowym w Cannes.
Zabawne są niektóre informacje przekazywane przez mass-media. W informacji o w/w nagrodzie stwierdzono: Amritanandamayi ma ogromne rzesze wyznawców zarówno w Indiach, jak i na całym świecie. Mówi się nawet o 26 milionach naśladowców.
Wiadomo, że przez 36 lat swej działalności podczas spotkań, darśan, Amma przytuliła i uścisnęła na całym świecie i w Indiach około 26 mln osób, ale wcale nie wiadomo, czy wszystkie te osoby rzeczywiście naśladują ją oraz czy są jej wyznawcami…
·÷·
Przyszła na świat w 1953 roku w Wallikawu, małej keralskiej wiosce, zagubionej wśród palm kokosowych tuż nad oceanem, leżącej w odległości 35 kilometrów od Kollam, w rodzinie skromnych rybaków. Matka dała jej na imię Sudhamani, klejnot ambrozji. Urodziła się bez płaczu, z niezwykłym uśmiechem na twarzy. Jej ciałko miało błękitny odcień. Była radosnym i żywiołowym dzieckiem, ale popadała często w głębokie stany zadumy, nieobecna dla świata. Od piątego roku życia układała pieśni ku czci Kriszny, śpiewając z uwielbieniem i tańcząc aż do ekstazy. Rodzice nie rozumieli córki i karali ją dodatkową pracą. Gdy Sudhamani miała dziewięć lat, matka zachorowała ciężko i młoda dziewczyna została obarczona wszystkimi obowiązkami domowymi. Musiała zrezygnować ze szkoły i zajmować się rodzicami, braćmi i siostrami, całym obejściem i domowymi zwierzętami. Była niezwykle silna i nigdy nie upadała na duchu, a kolejne obowiązki przyjmowała z pogodą ducha.
Po skończonym dniu pracy, zamiast odpoczywać i spać, chodziła nad morze lub do świątyni i całymi nocami medytowała, śpiewała i mantrowała. Jej obyczaje wzbudzały podejrzliwość, temperowaną jedynie wielkim oddaniem i miłością do ludzi — zawsze jeszcze znajdowała czas, by odwiedzać starych i chorych, którzy zwierzali się jej ze swych nieszczęść, przede wszystkim braku miłości i opieki swych dorosłych dzieci. Obserwując egoizm ludzkich zachowań Sudhamani upewniała się, że jedyną stałą wartością w świecie jest bezwarunkowe oddanie się miłości boskiej. Droga, na którą wstąpiła w tak młodym wieku, prowadzi ją do dziś — pragnienie uwewnętrznienia w sobie boskiej miłości i oddania się ludziom.
Jako iszta devatę, bóstwo prowadzące, przyjęła spontanicznie postać Kriszny, do którego od dziecka przejawiała wielkie przywiązanie, a upojona jego boskością przeżywała wizje i popadała w stany ekstazy. Doznała roztopienia swej jaźni w jego Osobie i związała się z Nim w związku mistycznym.
Nikt z bliskich nie rozumiał, co dzieje się z Sudhamani, a kiedy chciano ją wydać za mąż, kategorycznie odmówiła, tłumacząc, iż jest zaślubiona Krisznie. Wyrzucono ją z domu — dziś ojciec bardzo żałuje swej srogości wobec córki, ale, jak podkreśla, w ogóle jej nie rozumiał. Zwyczajem indyjskim żyła z jałmużny, oddając się głębokim praktykom duchowym i pozostając przez całe dnie w stanie samadhi, z niezwykle silnym pragnieniem ujrzenia i mistycznego zjednoczenia z boską Matką, której imię wymawiała ze czcią.
Otrzymała wizję boskiej Matki wszechświata, która ukazała się pod postacią światła i całkowicie „wzięła w posiadanie” osobowość Sudhamani, napełniając umysł spokojem spełnienia. Była to inicjacja na najwyższy poziom matczynej troski i miłości. Następnie doznała zjednoczenia z Absolutem bez formy i jakości. Od momentu mistycznego zjednoczenia, pod koniec 1975 roku, zaczęła identyfikować się z boską Matką, a uczniowie nazwali ją Ammą.
Naturalną koleją rzeczy Amma przyciągała tłumy ludzi, którzy chcieli pozostawać pod jej wpływem. Przybywali na darśanę, spotykając ją codziennie w małej lokalnej świątyni. Nie wszyscy mieszkańcy wioski akceptowali tłumy, od strony rodziny doznawała wciąż samych uciążliwości, a ojciec i brat zabraniali ludziom przychodzić do domu. Amma nie posiadała nic na własność, ani kawałka ziemi, ani domu, kiedy jednak pojawili się uczniowie, którzy starym indyjskim obyczajem pragnęli usiąść u stóp mistrza i prowadzić sadhanę pod jej okiem, ojciec zdecydował się oddać kawałek ziemi pod budowę niewielkiego szałasu.
Był to zaczyn aszramu, rok 1978. Pierwszymi stałymi mieszkańcami, miłośnikami Ammy byli: młoda Australijka Gayatri, Amerykanin mieszkający wcześniej w aszramie Ramany Maharishiego oraz Balu, pierwszy uczeń, który porzucił rodzinę i przybył do mistrza na całe życie, nie zważając na brak dachu nad głową. Ci pierwsi brahmaczarjowie dzielili z Ammą wszystkie jej problemy rodzinne i nieznośną niechęć ojca. Żyli tylko i wyłącznie z datków i darowizn pielgrzymów przybywających na darśanę Devi bhava do Ammy.
6 maja 1981 roku powstał z inicjatywy uczniów Mata Amritanandamayi Mission Trust, zarejestrowany jako fundacja niedochodowa, a Amma przyjęła imię Mata Amritanandamayi, Matki (pełnej) Nieśmiertelnej Szczęśliwości. Otwarto też bibliotekę duchową oraz szkołę wedanty i sanskrytu. Jednak Amma namawia uczniów bardziej do ćwiczenia medytacji (poświęca się jej w aszramie aż 6-8 godzin dziennie) i oddania się bóstwu prowadzącemu niż do pobierania wiedzy intelektualnej.
·÷·
Nic nie jest różne od mojego Ja bez formy, w którym cały wszechświat jest tylko maleńką bańką.
Moją religią jest miłość.
Miłość jest naszą prawdziwą naturą. Miłość nie zna granic kastowych, religijnych, rasowych i narodowych. Każdy z nas jest perłą nanizaną na ten sam sznureczek miłości.
*
Treść - © 2008-2010 Danuta Orlewicz
Kod i grafika - © 2008-2010 Jacek Iwański
Jedną z głównych cech charakterystycznych dżiwanmukty jest to, że znajduje źródło własnej mocy w sobie samym. Jest niewzruszony w sobie, przebywa poza sferą winy i kary, poza grą uczuć, które są chlebem powszednim każdego z nas. Inne cechy to — stałość emocjonalna, niewinność oraz pewność ducha. Ma moc powoływania uczniów i zatrzymania ich na dłużej, nawet po okresie chwilowego miłosnego uniesienia.
Warunkiem podjęcia sadhany jest przestrzeganie co najmniej trzech reguł, dzięki którym obudzona przez praktykę energia skierowana zostaje ku najwyższemu celowi, jakim jest przebudzenie duchowe. Te reguły to: ahimsa — niekrzywdzenie, satja — trzymanie się prawdy i brahmaczarja — wstrzemięźliwość płciowa (co oznacza uporządkowane życie seksualne, a nie — jak obawiają się ludzie Zachodu — całkowitą abstynencję seksualną; chodzi tu bowiem o świadome kierowanie energią libido i nie popadanie w uzależnienie od seksu, a także o dotrzymanie wierności jednemu partnerowi).
Największe zainteresowanie jogą na Zachodzie zaczęło się wtedy, gdy zauważono jej możliwości powstrzymania procesów starzenia się. Zachód jest opętany ideą conservatio, w tym przypadku zachowaniem młodości i zdrowia. Jeśli więc joga zyskuje u nas rację bytu, to nie dlatego, że wyzwala, lecz dlatego, że administruje kolejny narkotyk — utrzymanie młodości i zdrowia (na wieczność?). Praktyka jogi na Zachodzie nie bierze pod uwagę całości systemu filozoficznego, z którego się zrodziła. Trzy z cytowanych przez Eliadego pojęć-kluczy — karma, maja i nirwana — pozostają kompletnie obce naszej umysłowości. I tak długo jak są obce, nie można mówić o nawet wstępnym rozumieniu tego, czym jest joga.
Jako dobrze zorganizowane instytucje charytatywne zaczęły powstawać w XIX wieku, pod okiem Anglików. Było to przede wszystkim miejsce odradzania się studiów nad religiami hindu i rodzimymi językami, głównie sanskrytem, po katastrofie wprowadzenia islamu przez Wielkich Mogołów. Po wtóre — jako autentyczne miejsce duchowego wsparcia guru dla uczniów. Rozmaite były losy różnych aśramów powołanych do istnienia — niektóre przepadły, inne są do dziś powszechnie znanymi, szacownymi pomnikami pracy na rzecz ludu. Większość z nich zawsze miała charakter bardziej społeczny niż czysto duchowy; każdy wybitny mędrzec otwierając swój aśram uruchamia cały wachlarz działalności gospodarczych, a duchowości naucza poprzez konkretne działanie.
Syn ubogiego, pobożnego bramina z Kalkuty miał od najmłodszych lat doświadczenia mistyczne. Każdego człowieka brał za swego nauczyciela; spotkał na swej drodze wielu wybitnych mistrzów duchowych. Inicjację otrzymał od tantrycznego ascety, który rozpoznał w nim boską inkarnację, awatarę. Stąd duchowe imię — siódmej i ósmej awatary boga Wisznu.
W Indiach bhakti najbardziej ujawniała się i ujawnia w kulcie boga Kriszny, zwłaszcza w słynnym tańcu lilarasa. Kiedy Kriszna gra na flecie wszystkie kobiety opuszczają swoich mężów i biegną oddać się szalonemu tańcu z bogiem, a każda kobieta ma złudzenie, że bóg tańczy tylko z nią. Opowieści o pożądaniu i pragnieniu zespolenia z Kriszną wkładane są w usta pastereczki Radhy, która opiewa tęsknotę w rzewnych pieśniach (ragach). Wymykanie się młodej kobiety nocą spod dachu małżonka prosto w objęcia pięknego Kriszny, to oczywiście metafora duszy, która tęskni za zjednoczeniem z boskością. Gra na flecie to odwieczne przywoływanie duszy, to czarowanie jej, by zapomniała o ziemskim cierpieniu. Do kultu i tradycji Kriszny odwołuje się dziś w Indiach około 300 mln ludzi.
W Indiach, dzieci z warny braminów oddawane są na naukę do guru i to właśnie nadaje im statut drugi raz narodzonego. Rytuał przejścia polega na symbolicznej „śmierci” dziecka i jego ponownych narodzinach. Guru jest nową matką i przekazuje dziecku swą moc-opiekę w formule mantry inicjacyjnej. To także wzbudza podejrzliwość na Zachodzie, gdzie dziecko jest traktowane jak bezwzględna własność swoich rodziców, którzy wychowują je jak chcą i zgodnie z własnym (niekoniecznie akceptowanym społecznie) systemem wartości. Wszelkie wtrącanie się osób trzecich w proces wychowawczy jest piętnowane i traktowane jako naruszenie własności osobistej. Rodzice nie chcą, by nauczyciel miał na dziecko większy wpływ niż oni. Na Zachodzie, więź matka-dziecko wyradza się często w związek toksyczny, właśnie dlatego, że postać matki jest zbyt ważna, jedna jedyna i ustanowiona „raz na zawsze”. Gdy dziecko nie potrafi „porzucić” swej matki, by iść w świat i ustanawiać nowe, równie ważnie, a może dla rozwoju duchowego ważniejsze więzi, zatrzymuje swój rozwój wewnętrzny.
4. anahata — zielona, w stanie lotnym, o dwunastu płatkach lotosu, ulokowana w sercu. Łączy czakry dolne i czakry wyższe. Co najmniej od 3000 lat, od czasów leśnych mędrców, a później Buddy, ludzkość znajduje się na etapie rozwijania czakry serca; wszyscy mistycy, mędrcy i guru podkreślają konieczność świadomego otwierania się na miłość (nurt bhakti w Indiach, rozwijanie współczucia w buddyzmie, nauki Jezusa o miłości bliźniego). Na poziomie indywidualnym, słuchanie i patrzenie sercem to rozwijanie intuicji i przekraczanie ego, wyjście ku drugiemu. Na tym co najmniej poziomie sytuują się wszystkie świadome matki, niektórzy terapeuci i lekarze, a także wielu społeczników oraz wszyscy bez wyjątku prawdziwi guru (gdy wiedzie ich pycha i żądza władzy dusz, to znaczy, że ich świadomość pozostaje na poziomie trzeciej czakry). Trzeba podkreślić, że na Zachodzie człowiek w swej masie wciąż wycofuje się do poziomu czakry splotu słonecznego, czyli do poziomu dziecięcego infantylizmu i niebezpiecznego narcyzmu. Praca nad podniesieniem poziomu świadomości całego społeczeństwa wymaga czasu i ogromnego wysiłku ludzi przebudzonych.
Można powiedzieć, że wszyscy hindusi zachowują się jak niewierny Tomasz, który musi dotknąć rany Chrystusa (istoty rzeczy), by uwierzyć. Jeśli nie zobaczą i nie dotkną, to nie wierzą.
Murti Kriszny, jego postać, jest też jedną z najbardziej skomplikowanych, ukazuje wielość aspektów niekiedy wewnętrznie sprzecznych (wojownik nawołujący do zniszczenia/radosne niewinne dziecko) odbiegając zarówno od nieskomplikowanej postaci Wisznu, którego jest awatarem jak i od spójnej i jednoznacznej postaci Ramy. W różnych regionach Indii przybiera różne twarze, jest wielbiony pod wieloma imionami i sławiony w mitach o różnej treści. Niewątpliwie jest w Indiach jedną z największych mocy boskich, ukazując się wielbicielom pod taką formą, jaką oni sami sobie wybiorą i jakiej oczekują. I dla nich jest wtedy Najwyższym Objawieniem, Jedyną Boską Rzeczywistością, Potęgą Świata — Iśwarą.
Najsilniejsze więzy maciczne występują w parach bliźniąt: brat-brat, siostra-siostra, brat-siostra. Te więzy nie mogą zostać zerwane, gdyż nie można zerwać czegoś, co nie zostało nawiązane, coś co było już odciśnięte w pamięci ciała, gdy rodzeństwo bliźniaków przyszło na świat. Jedyną parą, która realizuje koncepcję połączenia przeciwieństw męski-żeński jest para bliźniaków brat-siostra, archetyp pary.
Pierwszą świątynią człowieka była mandala, okrąg nakreślony na piasku, ułożony z kamieni, patyczków, kopczyków łajna świętej krowy. Okrąg wyznaczał przestrzeń sacrum, w którą człowiek przenosił się z przestrzeni profanum, a święto wyznaczało święty czas. Następnie znajdowano naturalne ołtarze — niezwykły kamień, pagórek, brzeg rzeki, polanka w lesie. Pierwszą kamienną budowlą sakralną ochraniającą ołtarz zbudowany przez człowieka była mandapa — cztery kolumny podtrzymujące kwadratowy plafon. W kwadracie plafonu umieszczano płaskorzeźbę mandali o niezwykle plastycznym i przestrzennym rysunku dającym wrażenie głębi. Mandapy z płaskimi kolumnami wykuwano też niekiedy w skale.
Samadhi jest stanem umysłu, do którego dochodzi się przez całe życie poprzez surową dyscyplinę (jogę).Tylko nieliczne szkoły uznają, że samadhi można osiągnąć nagle, bez przygotowania, pod wpływem szoku psychicznego (japońskie satori).W buddyzmie samadhi jest wejściem w stan nirwany, wygaszenia wszelkich doznań.Religie hindu używają terminu moksza, co oznacza ostateczne wyzwolenie duszy indywidualnej z cyklu powtórnych narodzin, samsary, dzięki połączeniu się z brahmanem, a więc dzięki realizacji najwyższego stanu świadomości.
Gdy zachorował na raka gardła, aktem woli i nieograniczonej miłości przyjął na siebie karmę uczniów, przepalając ją swym cierpieniem. Do końca życia pozostał pogodny, twierdził, że nie cierpi.Odszedł w 1950 roku. Pochowano go w asanie kwiatu lotosu, a uczniowie nie mieli żadnej wątpliwości, że urzeczywistnił siebie i osiągnął samadhi, pełne wyzwolenie. Już za życia uważano go za dżiwanmuktę.
Bramini nigdy nie tworzyli i nie tworzą spójnej, jednolitej grupy, zobligowanej do jakiejś sformalizowanej „służby”. Żenią się, mają dzieci, pozostają zanurzeni w życiu z wszelkimi jego problemami natury etyczno-moralnej, borykają się z problemami finansowymi, zarabiają na życie, jedni lepiej, inni gorzej. Ponieważ w zasadzie nie wolno im wykonywać żadnych prac fizycznych, więc uplasowali się w tak zwanych zawodach intelektualnych i pracują jako profesorowie, lekarze, sędziowie i adwokaci oraz urzędnicy wszystkich szczebli drabiny społecznej. Kiedy bramin odprawia ważną ceremonię religijną, domowy rytuał czy pudżę, wtedy jest kapłanem. Kiedy przygotowuje posiłek, jest kucharzem, a kiedy wypieka chleb — jest piekarzem. Kiedy nie znajduje pracy — jest biednym braminem, a kiedy dobrze zarabia — jest bogatym braminem.
Zasadniczą podstawą filozofii upaniszad, filozofią wedanty, jest twierdzenie, że „atma brahma ća”, atman i brahman (to jedno). Mówiąc słowami Deussena: Brahman, to jest owa siła, którą, wcieloną we wszystkich istotach, mamy zawsze przed sobą, która wszystkie światy tworzy, dźwiga, podtrzymuje i znów wchłania w siebie, owa siła wieczna, boska, nieskończona jest tożsamą z Atmanem, z tym, co po odrzuceniu wszelkiej zewnętrzności znajdujemy w sobie jako naszą najwewnętrzniejszą, najprawdziwszą istotę, jako nasze własne ja, naszą własną duszęcyt. za Stanisławem Michalskim, Upaniszady, Warszawa-Kraków, 1913
Mówi się, że każde słowo sanskryckie ma teoretycznie 32 znaczenia, przystosowane do 32 nauk podstawowych, ale w takich naukach jak na przykład muzyka, astronomia czy medycyna, jedno słowo sanskryckie ma to samo znaczenie, gdyż struktura tych nauk jest taka sama. Wschodni system myślenia dąży do utrzymania wspólnej podstawy dla wszystkich nauk, podczas gdy zachodni — pokawałkował całą rzeczywistość na zupełnie osobne światy (poszczególne nauki), a słowa nabrały zupełnie innych znaczeń dla każdej odrębnej rzeczywistości naukowej.