Ma Ananda Mayi
1896-1981
Według opinii żyjących indyjskich guru i mędrców, była największą świętą XX wieku. Od najmłodszych lat miała wiele doświadczeń mistycznych i już jako młodą kobietę uznano ją za guru. Prowadziła działalność w dwóch kierunkach — ożywienia dawnej tradycji braminów oraz indywidualnego nauczania i pomocy duchowej.
Urodziła się w rodzinie bramina, w małej wiosce w zachodnim Bengalu, dziś — w Bangladesz. Jej ojciec, człowiek głęboko religijny, utrzymywał rodzinę skromnymi środkami, czerpanymi z uprawy niewielkiego kawałka ziemi. Nirmala Sundari była otwartym radosnym dzieckiem o zawsze pogodnym usposobieniu. Lubiła wraz z ojcem śpiewać pieśni religijne, chętnie wtórowała modlitwie muezina nawołującego muzułmanów do meczetu, znała też pieśni śpiewane podczas świąt chrześcijańskich. Od dzieciństwa przyjmowała za prawdziwą każdą religię.
Została wydana za mąż w wieku 14 lat, ale od pierwszych dni małżeństwa deklarowała pragnienie zachowania czystości, bycia brahmaczarją. Jej mąż, Bholanath, uznał wyjątkowość Nirmali i oboje do końca życia pozostali w białym małżeństwie, uznawał żonę za swego guru. Sprawował nad nią czułą opiekę aż do czasu powstania pierwszych aszramów i przejęcia opieki przez uczniów. Również jej matka poszła za nią i uznała za guru, a w późniejszych latach życia została wielką joginią.
Ma Ananda Mayi, Matka Wypełniona Szczęśliwością, od najmłodszych lat promieniowała magnetyczną siłą przyciągania, która większości jej wielbicieli dawała pewność, że w Mataji — Ukochanej Matce — objawia się Bóg. Miała też moc powoływania uczniów i wiele osób pozostało przy niej nawet wbrew swoim oczekiwaniom. Często, zwłaszcza w młodym wieku, doznawała religijnej ekstazy, pogrążała się w samoistnym stanie samadhi, tańczyła na koniuszkach palców z wyrazem błogości i uwielbienia na twarzy. Od zarania podążała spontanicznie drogą wedanty, niedwoistości. Nie pobierała nauk od żadnego guru, czerpała je z boskiej intuicji.
Jej nauczanie nie było intelektualne, lecz głęboko duchowe, choć z niektórymi uczniami nie unikała trudnych tematów filozoficznych. Zamiast jednak rozprawiać w słowach o czyimś stanie duchowym, psychicznym czy metafizycznym, wolała unikać słów i zapadała w modlitwę i milczenie.
Uczniowie mówili o niej, że przypomina szeroko otwarte okno bez okiennic, przez które można w przelocie ujrzeć Nieskończoność
Była jednocześnie kobietą mocno chodzącą po ziemi i kiedy przyszło jej administrować aszramy, wykazywała zmysł do interesów i dbałość o swych uczniów także w wymiarze materialnym. Miała poczucie humoru i na co dzień wykazywała się tą szczególną lekkością bycia, jaka cechuje tylko ludzi pokornego ducha.
Swami Widżajananda, francuski lekarz, którego powołała na ucznia w 1951 roku, otrzymał od niej szereg inicjacji, a po okresie długoletnich odosobnień w pustelniach himalajskich, powrócił do ukochanej mistrzyni w 1975 roku i trwał przy niej do ostatnich chwil. Także pod wielkim wpływem nauczania Ma pozostawał wielki francuski dziennikarz, Arnaud Desjardins, który odwiedził jej aszram w 1959 roku i jako pierwszy nakręcił film dla francuskiej telewizji o tej największej mistyczce dwudziestego wieku.
Odeszła w 1981 roku, a jej samadhi, grobowiec z białego marmuru przy aszramie w Kankhal, przyciąga pamiętających i wielbicieli.
·÷·
Każdy człowiek, a nawet każde zwierzę, musi starać się postępować w miarę swych najlepszych możliwości i takie postępowanie jest dokładnie tym, co w danej sytuacji da się zrobić. Właściwe jest to, co jest możliwe.
Kimkolwiek jest ten, kto zasiał w was ziarno mantry, na was spoczywa troska o zarodek i odpowiedzialność za podlewanie.
Każda ścieżka jest dobra. Jej wybór zależy od uwarunkowań i skłonności.
Szczęście, które zależy od tego, co jest poza tobą — twojej żony czy dzieci, pieniędzy, sławy, przyjaciół lub czegokolwiek innego — jest nietrwałe. Ale jeśli znajdziesz je w brahmanie, który jest wszędzie i we wszystkim — w twoim własnym ja — wówczas osiągniesz prawdziwe szczęście.
Gdy odnajdziesz siebie, gdy odkryjesz, kim naprawdę jesteś, wówczas odnajdziesz Boga, albowiem poza Nim nie ma nic.
*
Treść - © 2008-2010 Danuta Orlewicz
Kod i grafika - © 2008-2010 Jacek Iwański
W Indiach, dzieci z warny braminów oddawane są na naukę do guru i to właśnie nadaje im statut drugi raz narodzonego. Rytuał przejścia polega na symbolicznej „śmierci” dziecka i jego ponownych narodzinach. Guru jest nową matką i przekazuje dziecku swą moc-opiekę w formule mantry inicjacyjnej. To także wzbudza podejrzliwość na Zachodzie, gdzie dziecko jest traktowane jak bezwzględna własność swoich rodziców, którzy wychowują je jak chcą i zgodnie z własnym (niekoniecznie akceptowanym społecznie) systemem wartości. Wszelkie wtrącanie się osób trzecich w proces wychowawczy jest piętnowane i traktowane jako naruszenie własności osobistej. Rodzice nie chcą, by nauczyciel miał na dziecko większy wpływ niż oni. Na Zachodzie, więź matka-dziecko wyradza się często w związek toksyczny, właśnie dlatego, że postać matki jest zbyt ważna, jedna jedyna i ustanowiona „raz na zawsze”. Gdy dziecko nie potrafi „porzucić” swej matki, by iść w świat i ustanawiać nowe, równie ważnie, a może dla rozwoju duchowego ważniejsze więzi, zatrzymuje swój rozwój wewnętrzny.
Bramini nigdy nie tworzyli i nie tworzą spójnej, jednolitej grupy, zobligowanej do jakiejś sformalizowanej „służby”. Żenią się, mają dzieci, pozostają zanurzeni w życiu z wszelkimi jego problemami natury etyczno-moralnej, borykają się z problemami finansowymi, zarabiają na życie, jedni lepiej, inni gorzej. Ponieważ w zasadzie nie wolno im wykonywać żadnych prac fizycznych, więc uplasowali się w tak zwanych zawodach intelektualnych i pracują jako profesorowie, lekarze, sędziowie i adwokaci oraz urzędnicy wszystkich szczebli drabiny społecznej. Kiedy bramin odprawia ważną ceremonię religijną, domowy rytuał czy pudżę, wtedy jest kapłanem. Kiedy przygotowuje posiłek, jest kucharzem, a kiedy wypieka chleb — jest piekarzem. Kiedy nie znajduje pracy — jest biednym braminem, a kiedy dobrze zarabia — jest bogatym braminem.
Już podczas tego pierwszego najazdu muzułmanów złupiono Nalandę i inne wielkie klasztory na terenie północno-wschodnich Indii. Tam gdzie pojawiali się muzułmanie afgańscy, tam płonęły księgozbiory i mordowano zakonników. Klasztor w Nalandzie powstał w pierwszych wiekach naszej ery i był jednym z najstarszych i najświetniejszych uniwersytetów na świecie. Przez siedem stuleci stanowił duchowe centrum Azji Południowej. Uczęszczało do niego nawet czasem aż do 10 000 studentów, a nauczało aż 2 000 nauczycieli. Medycyna, nauki przyrodnicze, prawo oraz filozofie wszystkich religii stały otworem dla każdego, bez ograniczenia stanu, majątku czy koloru skóry. Afganowie wzięli podobno mnichów za żołnierzy i spalili obiekt — biblioteka zawierająca 9 mln rękopisów miała gorzeć cały rok. W ciągu dwustu lat zostały zrujnowane wszystkie klasztory, a rok 1199 — zniszczenie uniwersytetu-klasztoru w Nalandzie (dziś Bihar) — jest symboliczną datą końca buddyzmu w Indiach.
Indyjskie przysłowie mówi, że małżeństwo układane jest w niebie. Życie rodzinne jest w Indiach najwyższą wartością, stąd dobór małżonków tradycja przekazuje rodzicom i krewnym. Tradycyjne małżeństwa aranżowane są w obrębie jednej kasty, choć nie jest niemożliwe, i nigdy nie było, poślubienie kogoś spoza własnej kasty — przykład Małgosi i Kumara jest tu znamienny. Los kobiety po ślubie pozostaje w rękach męża. Rodzice przekazują córkę nowej rodzinie wraz z posagiem, ale bez prawa do dziedziczenia dóbr po śmierci rodziców. Zabezpieczeniem kobiety jest złota biżuteria, którą w razie potrzeby musi ona spieniężyć.
Jako dobrze zorganizowane instytucje charytatywne zaczęły powstawać w XIX wieku, pod okiem Anglików. Było to przede wszystkim miejsce odradzania się studiów nad religiami hindu i rodzimymi językami, głównie sanskrytem, po katastrofie wprowadzenia islamu przez Wielkich Mogołów. Po wtóre — jako autentyczne miejsce duchowego wsparcia guru dla uczniów. Rozmaite były losy różnych aśramów powołanych do istnienia — niektóre przepadły, inne są do dziś powszechnie znanymi, szacownymi pomnikami pracy na rzecz ludu. Większość z nich zawsze miała charakter bardziej społeczny niż czysto duchowy; każdy wybitny mędrzec otwierając swój aśram uruchamia cały wachlarz działalności gospodarczych, a duchowości naucza poprzez konkretne działanie.
Największe zainteresowanie jogą na Zachodzie zaczęło się wtedy, gdy zauważono jej możliwości powstrzymania procesów starzenia się. Zachód jest opętany ideą conservatio, w tym przypadku zachowaniem młodości i zdrowia. Jeśli więc joga zyskuje u nas rację bytu, to nie dlatego, że wyzwala, lecz dlatego, że administruje kolejny narkotyk — utrzymanie młodości i zdrowia (na wieczność?). Praktyka jogi na Zachodzie nie bierze pod uwagę całości systemu filozoficznego, z którego się zrodziła. Trzy z cytowanych przez Eliadego pojęć-kluczy — karma, maja i nirwana — pozostają kompletnie obce naszej umysłowości. I tak długo jak są obce, nie można mówić o nawet wstępnym rozumieniu tego, czym jest joga.
Samadhi jest stanem umysłu, do którego dochodzi się przez całe życie poprzez surową dyscyplinę (jogę).Tylko nieliczne szkoły uznają, że samadhi można osiągnąć nagle, bez przygotowania, pod wpływem szoku psychicznego (japońskie satori).W buddyzmie samadhi jest wejściem w stan nirwany, wygaszenia wszelkich doznań.Religie hindu używają terminu moksza, co oznacza ostateczne wyzwolenie duszy indywidualnej z cyklu powtórnych narodzin, samsary, dzięki połączeniu się z brahmanem, a więc dzięki realizacji najwyższego stanu świadomości.
Zasadniczą podstawą filozofii upaniszad, filozofią wedanty, jest twierdzenie, że „atma brahma ća”, atman i brahman (to jedno). Mówiąc słowami Deussena: Brahman, to jest owa siła, którą, wcieloną we wszystkich istotach, mamy zawsze przed sobą, która wszystkie światy tworzy, dźwiga, podtrzymuje i znów wchłania w siebie, owa siła wieczna, boska, nieskończona jest tożsamą z Atmanem, z tym, co po odrzuceniu wszelkiej zewnętrzności znajdujemy w sobie jako naszą najwewnętrzniejszą, najprawdziwszą istotę, jako nasze własne ja, naszą własną duszęcyt. za Stanisławem Michalskim, Upaniszady, Warszawa-Kraków, 1913
W lutym 1951 roku spotyka Ma Anandę Mayi i natychmiast prosi o pozwolenie zostania przy niej. Przez półtora roku nie odstępuje jej na krok. Kiedy jego spodnie miały już tylko same dziury, a łaty nie trzymały się łat i wszystkie odpadły, wtedy Ma ulitowała się i przywołała go do siebie. Otrzymał najpiękniejszy prezent — pomarańczowe szaty sannjasina.
Istnieją ogromne ilości formuł bardziej lub mniej sakralnych, mistrz duchowy może utworzyć dla swojego ucznia specjalną kompozycję znaczeniowo-dźwiękową, której brzmienie i znaczenie musi zostać zachowane w tajemnicy (ochrona energii).
Brahman nie jest tożsamy z Bogiem chrześcijan, którego opisuje się w jakościach pozytywnych, takich jak wszechmocny, wszechobecny, dobry, mądry. Bóg judeo-chrześcijański jest postacią, Bogiem osobowym, reprezentowanym na ziemi przez swego Syna, również Osobę. Brahmana opisuje się poprzez negację tego, czym nie jest, słynne neti-neti.