M.S. Swaminathan
ur. 1925
Biolog i genetyk, uważany za ojca indyjskiej „zielonej rewolucji”, pozwalającej przezwyciężyć głód w Indiach.
Przez długie lata kierował Międzynarodowym Instytutem d/s Ryżu na Filipinach, który to instytut rozpropagował zieloną rewolucję na całą Azję.
Aż do lat 70. XX wieku Indie były „kontynentem głodu”, dopiero w 1976 roku Indira Gandhi ogłosiła samowystarczalność kraju w kwestii wyżywienia. W początkowym okresie zielona rewolucja zrujnowała jednak gleby i z powodu zwiększenia areału rolnego, doprowadziła do wycięcia ogromnej przestrzeni lasów.
Niesłusznie traktuje się Indie jako kraj trzeciego świata, gdyż w krajach 3-ciego świata nie ma ani demokracji, ani własności prywatnej; w dobie globalizacji ta terminologia jest już na szczęście anachroniczna.
W ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat ludność zwiększyła się czterokrotnie, a produkcja rolna aż dziesięciokrotnie. Stało się to możliwe dzięki nowej biotechnologii, która pozwala zachować zapasy wody i ograniczyć używanie pestycydów. Dla zdewastowanego subkontynentu stosowanie zbóż i innych upraw modyfikowanych biologicznie stało się bioetyczną koniecznością, gdyż dało w efekcie lepsze odżywienie mieszkańców przy zachowaniu resztek przyrody, zwłaszcza lasów, których karczowanie o mało co nie stało się przyczyną katastrofy. Ekotechnologia łączy dziś naukę z szacunkiem dla przyrody. Biotechnologiczne zmiany mogły zostać w Indiach wprowadzone dzięki własności prywatnej i dzięki demokracji, a od 1992 roku — dzięki wolnemu rynkowi.
Motorem akcji zwanej zieloną rewolucją była ekonomiczna motywacja zysku i regulacja rynku. Agronom z Teksasu — Norman Borlaug, laureat pokojowej nagrody Nobla z 1970 roku, wprowadził biologicznie zmodyfikowane odmiany zbóż, zwłaszcza ryżu i kukurydzy, które dla Swaminathana okazały się kluczem do indyjskiej drogi naprawy rolnictwa. Rewolucję rozpoczęto w Pendżabie, przy wielkim zaangażowaniu Sikhów, a następnie wprowadzono w Tamil Nadu i innych regionach.
Pierwszy etap zielonej rewolucji pozwolił przezwyciężyć głód, następnie jej twórca, dr Swaminathan, nauczał jak przezwyciężyć biedę, a jego kolejną rewolucją jest dziś ekonomia godności — kombinacja naukowych nowości, praw rynku, indywidualnej przedsiębiorczości i eksperymentowania oraz etyki Mahatmy Gandhiego.
W wiosce Kizhoor, koło Pondicherry, wieśniacy zbierają ryż trzy razy do roku (zamiast dwóch), a pariasi zajęli się hodowaniem ryb w stawie znajdującym się — jak się okazało — na ich terenie i przez nikogo nie używanym (wcześniej pariasi nie wiedzieli, że mogą tym się zajmować), kobiety zaś uprawiają pieczarki i grzyby poszukiwane przez chińskie restauracje w Pondicherry. Swaminathan udowadnia, że wiedza daje ekonomiczną stabilność i rozeznanie w rynku. W zorganizowanej przez niego na terenie Tamil Nadu sieci biowiosek ogromną rolę odgrywa Internet. Dzięki Internetowi założona w 1995 roku organizacja MSSRF (M.S. Swaminathan Research Foundation) znana jest na całym świecie. Ten „guru techniczny”, nauczający z własnej woli i inicjatywy, stymulujący i wspierający przedsiębiorczość oddolną, nie działa w próżni — bierze na przykład pod uwagę i system dżati, i na wskroś indyjską mentalność nieufności wobec polityków, działaczy i Państwa jako takiego. Dla wieśniaków ważne jest tylko zaufanie do nauczyciela i własne doświadczenie.
Wprowadzona przez niego „ekonomia godności” pozwala wzbogacać się biednym rolnikom, a nie organizacjom państwowym. W Indiach niczego nie da się wprowadzić rozkazem czy ustawą, pozytywne rezultaty można osiągnąć jedynie pracą u podstaw — rolnik sam z siebie musiał przekonać się o lepszej rentowności nowych ziaren. Swaminathan działa w duchu Mahatmy Gandhiego, który uważał, że rozwój mierzy się dobrobytem indywidualnego człowieka, a nie bogactwem Państwa. Indie pokazują, że XXI wiek będzie wiekiem małych dobrych rzeczy, w odróżnieniu od europejsko-amerykańskiej manii wielkości XX wieku, który obok wielkich projektów zrodził także katastrofy (Auschwitz, Hiroszima, Czernobyl).
*
Treść - © 2008-2010 Danuta Orlewicz
Kod i grafika - © 2008-2010 Jacek Iwański
Były trzy rodzaje lasu: shrivan — dający bogactwo, tapovan — pozwalający prowadzić życie medytacyjne i mahavan — dający schronienie dzikim zwierzętom. Shrivan należał do wioski. Społeczność opiekowała się swoim zagajnikiem zbierając to, co las po prostu dawał — korzonki, zioła, leśne owoce, chrust, paszę dla zwierząt domowych, mech do budowy chaty. Wieśniacy strzegli czystych źródeł jako miejsc szczególnie świętych. Las trzymał wilgoć, a ludzie szukali w lesie schronienia przed upałem, przychodzili odpocząć po pracy, świętować i odprawiać rytuały. Zasady eksploatacji były rygorystycznie określone i przestrzegane, gdy ktoś wyciął, na przykład, jedno drzewo na budowę domu, sadził pięć nowych. Shrivan był lasem przyjaznym, przestrzennym, w którym nie sposób było się zgubić. Dzieci bawiły się samotnie lub w grupkach, ale bez kurateli dorosłych, znały każde schronienie zaprzyjaźnionych zwierząt. Jedynym niebezpieczeństwem były węże.
W zasadzie od razu po wyodrębnieniu swej tożsamości, już w siedemnastym wieku, Sikhowie byli uciskani i prześladowani przez cesarzy mogolskich, ponosząc wielkie ofiary dla ochrony i zachowania swej wiary oraz odrębności narodowej. Paradoks polegał na tym, że ich religia była znacznie bliższa islamowi (instynkt samozachowawczy i przemyślność polityczna Guru Nanaka) niż jakakolwiek inna religia hindu, a mimo to muzułmanie traktowali ich jak innowierców, żądając płacenia podatku wyznaniowego (dżizja), co powodowało wieczne zatargi i niesnaski. Jedynie Akbar rozumiał intencje i aspiracje Sikhów, a także wyczuwał ich wzrastającą siłę, napierającą jak burza — otrzymali tedy firman nadający im ziemię wokół Amritsaru, który do dziś jest podstawą do roszczeń terytorialnych wciąż śnionego, autonomicznego państwa. Notorycznie odmawiali poddania się cesarstwu Wielkich Mogołów, zaciekle bronili przed hinduskimi radżami. Zawsze walczyli o swoją suwerenność.
Gandhi chciał za wszelką cenę powrócić do czasów sprzed kolonizacji Anglików, a nawet sprzed inwazji Wielkich Mogołów i odrestaurować Indie w ich kształcie niemal mistycznym. Dlatego tak ostro występował przeciw własności prywatnej i doprowadził do oddania ziemi wieśniakom. Uważał, że warny są tworem boskim, a nie umową społeczną, dlatego przetrwają każdą narzuconą przez obcych strukturę polityczną, w tym również demokrację typu europejskiego, której świt przyszło mu było oglądać…
Niesłusznie uważa się, że niedotykalni należą do warny siudrów, to błąd — są to ludzie spoza systemu warnowego. Podobnie, wszyscy obcokrajowcy, w tym Europejczycy, mieszkający w Indiach nazywani mleczczha są poza systemem warnowym.Niektórzy uważają, że niedotykalni zostali wykluczeni z systemu warnowego z powodu uporczywego obstawania przy jedzeniu mięsa wołowego, a więc nieprzestrzeganiu zasad czystości. Inni twierdzą, że są to pierwsi wyznawcy buddyzmu, którzy z pogardą odrzucili system warn, a więc zostali z niego wykluczeni…
Cała dżati może zmienić wyznawaną religię. I tak np. w stanie Maharashtra dżati niedotykalnych, wykonująca zawód rzeźników, przeszła w XIX wieku — jako cała grupa społeczna — na islam. Jednak w życiu codziennym i zawodowym niewiele to zmieniło, a i zakres ich obowiązków pozostał ten sam. Dżati zmieniająca religię nie cieszy się szacunkiem społeczności hindu, dlatego wszelkie konwersje, na islam czy na chrześcijaństwo, pozostają mocno podejrzane.
Kobiety muszą spełniać zasady Grameen Banku (16 przykazań), uczą się inwestowania skromnych sum tak, by przyniosły one realną korzyść rodzinie i wspólnocie. To przeniesienie punktu ciężkości na kobiety jest jedną z zasadniczych innowacji Junusa.