przekaz ustny — przypowieści
Język pisany, zwłaszcza sanskryt, odegrał w starożytnych Indiach niepoślednią rolę dla rozwoju cywilizacji hindu, ale nie wolno zapominać o wielkiej randze przekazu ustnego. Wszyscy nauczyciele duchowi od czasów riszi aż do czasów nam współczesnych przekazywali swe nauki ustnie, a uczniowie spisywali je.
Nie przywiązuje się w Indiach nadmiernej wagi do tekstu pisanego, uważając, że jest martwy.
Każdy tekst pisany wymaga interpretacji, komentarza, podczas, gdy w przekazie ustnym rozumienie dzieje się na bieżąco, w trakcie słuchania. Głębszemu zrozumieniu towarzyszy intuicja i odbiór serca. Mistrz przekazuje swą wiedzę za każdym razem inaczej, w zależności od poziomu słuchaczy, używając języka filozoficznego, bądź zwykłego, codziennego.
Wielu mistrzów, jeszcze w XIX wieku, było niepiśmiennych i nazywano ich „analfabetami”… To wielkie nieporozumienie. Niepiśmienny był Kabir, poeta mistyk, który śpiewał swe pieśni w zrozumiałym języku lokalnym. Niepiśmienny był Akbar, cesarz Wielkich Mogołów, przyjmujący od hinduskich guru nauczanie przekazywane ustnie. Niepiśmienny był Ramakrishna, mistyk bengalski, którego nauk słuchali z zapartym tchem intelektualiści. Ze współczesnych — Phoolan Devi, parlamentarzystka, bojowniczka o prawa kobiet. Jeśli nie umieli pisać, to nie znaczy, że byli analfabetami.
Oczywiście, zawsze spisywano słowa wielkich mistrzów, by zachować je dla potomności, dziś — nagrywa się je na taśmę magnetofonową (Nisargadatta Maharaj), a publiczne wystąpienia guru rejestruje się na taśmie filmowej. Jednak nadal w Indiach „siedzieć u stóp” mistrza i słuchać jego słów, to nie to samo, co czytać martwy tekst.
*
Treść - © 2008-2010 Danuta Orlewicz
Kod i grafika - © 2008-2010 Jacek Iwański
Pytanie o liczbę bogów w religiach hindu jest bezzasadne, gdyż rzeczywistość boska mieni się niezliczoną ilością aspektów. Część opracowań, artykułów, podręczników, przewodników i słowników, powtarza z uporem, że w Indiach jest 330 milionów bogów. Kiedy Indie odzyskały niepodległość i rozpoczęto poważne prace badawcze na temat indyjskiej religijności, wciąż pytano hindusów: ilu macie bogów? Ktoś wreszcie odpowiedział — bogów jest tylu, ilu mieszkańców Indii. A że w 1947 roku było w Indiach 330 milionów mieszkańców…
Tworzyli całkiem dobrze zorganizowane wspólnoty, żywiąc się tym, co dawał im las i przynosiła ludność z okolicznych wiosek, słuchająca nauk. Koncepcją ich życia było nieustanne „podążanie naprzód”, a nie życie osiadłe, w którym zamiera wszelki duch i ruch myśli. Niekiedy praktykowali skrajny ascetyzm, by jak najszybciej dojść do wyzwolenia.
Kiedy zmarł w Gudżaracie, muzułmanie i hindusi pokłócili się o jego ciało: jedni chcieli go pochować, drudzy — spalić, więc uzgodnili, że przetną ciało na pół. Legenda niesie, że kiedy podniesiono całun skrywający ciało, znaleziono stertę kwiatów. Muzułmanie pochowali połowę, a hindusi spalili resztę.
Gdy przejmował tron, na Nizinie Gangestańskiej panował chaos i głód, prymitywni Afganowie niepodzielnie rządzili Bengalem. Gdy odchodził był — prawdopodobnie — najbogatszym władcą świata, zostawiał wspaniale zorganizowaną administrację i uszczelniony system podatkowy, odnowioną i sprawną armię. Zjednoczył dwie trzecie Indii, przede wszystkim mieczem i perswazją podporządkował sobie Radżputów (zostawił im dziedziczne prawo do własności domen), zdobył Gudżarat i uciszył Afganów w Bengalu, wcielił do imperium Kaszmir. Kiedy umierał, w skarbcu cesarskim znajdował się majątek wartości od 139 do 166 milionów rupii.
Było ich sześciu, bynajmniej nie wspaniałych.Tylko jeden miał przydomek „Wielki”, był też narkoman, homoseksualista i alkoholik.Wszyscy jak jeden mąż przeszli do Historii. Właściwie — wtargnęli. Panowali 180 lat.Pozostawili po sobie zgliszcza po tysiącletnich hinduskich świątyniach, ale także prosperujące szlaki handlowe.
W Indiach, dzieci z warny braminów oddawane są na naukę do guru i to właśnie nadaje im statut drugi raz narodzonego. Rytuał przejścia polega na symbolicznej „śmierci” dziecka i jego ponownych narodzinach. Guru jest nową matką i przekazuje dziecku swą moc-opiekę w formule mantry inicjacyjnej. To także wzbudza podejrzliwość na Zachodzie, gdzie dziecko jest traktowane jak bezwzględna własność swoich rodziców, którzy wychowują je jak chcą i zgodnie z własnym (niekoniecznie akceptowanym społecznie) systemem wartości. Wszelkie wtrącanie się osób trzecich w proces wychowawczy jest piętnowane i traktowane jako naruszenie własności osobistej. Rodzice nie chcą, by nauczyciel miał na dziecko większy wpływ niż oni. Na Zachodzie, więź matka-dziecko wyradza się często w związek toksyczny, właśnie dlatego, że postać matki jest zbyt ważna, jedna jedyna i ustanowiona „raz na zawsze”. Gdy dziecko nie potrafi „porzucić” swej matki, by iść w świat i ustanawiać nowe, równie ważnie, a może dla rozwoju duchowego ważniejsze więzi, zatrzymuje swój rozwój wewnętrzny.
Syn ubogiego, pobożnego bramina z Kalkuty miał od najmłodszych lat doświadczenia mistyczne. Każdego człowieka brał za swego nauczyciela; spotkał na swej drodze wielu wybitnych mistrzów duchowych. Inicjację otrzymał od tantrycznego ascety, który rozpoznał w nim boską inkarnację, awatarę. Stąd duchowe imię — siódmej i ósmej awatary boga Wisznu.
Nikt nigdy nie dowie się, ilu mężczyzn zostało zastrzelonych przez nią samą, a ilu z jej rozkazu, ilu mężczyzn upokorzyła tylko słowem, ilu publiczną manifestacją, a ilu pozbawiła męskości. Pomściła nie tylko swoje krzywdy wobec mężczyzn, którzy potraktowali ją z niewiarygodną wprost brutalnością, lecz także krzywdy innych kobiet. Kiedy wraz z Wikramem wpadali nagle do wioski, Fulan Dewi zbierała na placu przed świątynią wszystkie kobiety i pytała, kto jest w wiosce najbardziej okrutnym i rozpasanym nikczemnikiem. Wioska zazwyczaj przestawała chronić takiego człowieka i wydawała go bandytom.
Nie można „streścić” nauki Nisargadatta Maharaja, gdyż to, co przekazywał wypływało z jego wewnętrznego doświadczenia. Opowiadał o swoim niepowtarzalnym dochodzeniu do prawdy i nauczał jak zmierzać do własnej. Lecz siedzieć u stóp mistrza to nie to samo, co czytać relacje ze spotkań z nim. Nauki zapisane na papierze są naukami martwymi.