aszram, aśrama, aśram
Ustronne, odległe miejsce w lesie, grocie, na szczycie góry, pustelnia, erem, ermitaż, klasztorek, gdzie asceci oddawali się medytacji i modlitwie, często pod okiem nauczyciela. Dosłownie zatrzymywali się na jakiś czas, by uporządkować, przepracować i zrozumieć sprawy egzystencjalne aż do ostatecznych. Symbolicznie, oznacza dojście do pewnego momentu zrozumienia, do nowego stanu świadomości. Zdrożony wędrowiec ducha przystaje, by odpocząć, przysiąść, zaczerpnąć powietrza. Zatrzymuje się, gdy nie wie, w którą stronę pójść dalej. Guru odpowie: Gdy droga rozwidla się, idź nią lub nic nie odpowie. Ruszamy dalej.
Tradycyjnie, termin ten określa cztery etapy życia pobożnego bramina:
- brahmaczarja
- studiowanie, czytanie świętych tekstów, wdrożenie w dyscyplinę;
- garhastnja
- założenie rodziny i szeroko pojęte życie społeczne;
- wanaprastha
- porzucenie rodziny (za jej zgodą) i spraw doczesnych;
- sannjasa
- życie pustelnika lub wędrownego ascety
Trudno sobie wyobrazić Indie bez aszramu, która jest swoistą instytucją.
Jako dobrze zorganizowane instytucje charytatywne zaczęły powstawać w XIX wieku, pod okiem Anglików. Było to przede wszystkim miejsce odradzania się studiów nad religiami hindu i rodzimymi językami, głównie sanskrytem, po katastrofie wprowadzenia islamu przez Wielkich Mogołów. Po wtóre — jako autentyczne miejsce duchowego wsparcia guru dla uczniów. Rozmaite były losy różnych aśramów powołanych do istnienia — niektóre przepadły, inne są do dziś powszechnie znanymi, szacownymi pomnikami pracy na rzecz ludu. Większość z nich zawsze miała charakter bardziej społeczny niż czysto duchowy; każdy wybitny mędrzec otwierając swój aśram uruchamia cały wachlarz działalności gospodarczych, a duchowości naucza poprzez konkretne działanie. Organizuje się ochronki dla sierot, schroniska dla niepełnosprawnych, hospicja dla ludzi starych i bezdomnych, wsparcie i pracę dla najbardziej upośledzonych, szkoły, biblioteki i kluby sportowe. Aśram to miejsce, w którym można okazać swoje miłosierdzie i w bardzo prosty sposób zrealizować naturalną ludzką potrzebę pomagania i wspierania innych. Istnienie aśramu w danej społeczności bardzo silnie konsoliduje więzi lokalne.
Niektóre z współcześnie działających aszramów:
Ramakrishna Mission, założona przez Wiwekanandę w 1897 w Belur pod Kalkutą, budowała i prowadziła szkoły, biblioteki, sierocińce, szpitale. Misje nie szerzyły i nie szerzą żadnej religii, ich celem jest poznanie nauk Ramakrishny, wybitnego bengalskiego mędrca.
Sewagram Ashram to jeden z aszramów Mahatmy Gandhiego, i dziś najbardziej znany.
Śri Aurobindo Aśram w Pondicherry istnieje od 1927 i jest poważnym dochodowym przedsiębiorstwem. Wśród wielu rodzajów działalności gospodarczych (wydawnictwo, pomoc ludziom starszym) aśram prowadzi jedną z najlepszych w świecie szkół średnich — Międzynarodowe Centrum Edukacji Śri Aurobindo, założone w 1956 roku przez Matkę (Mirę Alfassę).
Aśramy Sai Baby — zakładane są od 1945 roku; najbardziej znana to aśrama Punie i Puttaparthi koło Bangalore.
Ma Ananda Mayi Ashram — założony przez największą świętą guru współczesnych Indii, z siedzibami w Kalkucie, Kankhal, Waranasi, przejęły między innymi opiekę nad ludźmi starymi.
O aśramie Matki Teresy w Kalkucie, założonym w latach czterdziestych XX wieku, wiemy wszystko.
Ramana Maharishi mieszkał przez całe życie w grocie u stóp świętej góry Arunaczala i nie chciał jej porzucić, lecz jego uczniowie zbudowali w latach 30-tych XX wieku Ramana Maharishi Ashram, by nadać nauczaniu tego mistyka wymiar bardziej powszechny; mieszkała tam jakiś czas nasza rodaczka Wanda Dynowska.
ISKCON — International Society of Krishna Consciousness, Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kriszny założone przez Swami Prabhupada w 1965 roku w San Francisco, nazywane niekiedy ruchem Hare Kriszna, zrzesza dziś w świecie miliony wyznawców i prowadzi konkretne akcje charytatywne (dożywianie głodujących). Mają swój piękny ośrodek i świątynię w Brindaban koło Agry, gdzie według mitologii żył Kriszna.
*
Treść - © 2008-2010 Danuta Orlewicz
Kod i grafika - © 2008-2010 Jacek Iwański
W Indiach, dzieci z warny braminów oddawane są na naukę do guru i to właśnie nadaje im statut drugi raz narodzonego. Rytuał przejścia polega na symbolicznej „śmierci” dziecka i jego ponownych narodzinach. Guru jest nową matką i przekazuje dziecku swą moc-opiekę w formule mantry inicjacyjnej. To także wzbudza podejrzliwość na Zachodzie, gdzie dziecko jest traktowane jak bezwzględna własność swoich rodziców, którzy wychowują je jak chcą i zgodnie z własnym (niekoniecznie akceptowanym społecznie) systemem wartości. Wszelkie wtrącanie się osób trzecich w proces wychowawczy jest piętnowane i traktowane jako naruszenie własności osobistej. Rodzice nie chcą, by nauczyciel miał na dziecko większy wpływ niż oni. Na Zachodzie, więź matka-dziecko wyradza się często w związek toksyczny, właśnie dlatego, że postać matki jest zbyt ważna, jedna jedyna i ustanowiona „raz na zawsze”. Gdy dziecko nie potrafi „porzucić” swej matki, by iść w świat i ustanawiać nowe, równie ważnie, a może dla rozwoju duchowego ważniejsze więzi, zatrzymuje swój rozwój wewnętrzny.
Bramini nigdy nie tworzyli i nie tworzą spójnej, jednolitej grupy, zobligowanej do jakiejś sformalizowanej „służby”. Żenią się, mają dzieci, pozostają zanurzeni w życiu z wszelkimi jego problemami natury etyczno-moralnej, borykają się z problemami finansowymi, zarabiają na życie, jedni lepiej, inni gorzej. Ponieważ w zasadzie nie wolno im wykonywać żadnych prac fizycznych, więc uplasowali się w tak zwanych zawodach intelektualnych i pracują jako profesorowie, lekarze, sędziowie i adwokaci oraz urzędnicy wszystkich szczebli drabiny społecznej. Kiedy bramin odprawia ważną ceremonię religijną, domowy rytuał czy pudżę, wtedy jest kapłanem. Kiedy przygotowuje posiłek, jest kucharzem, a kiedy wypieka chleb — jest piekarzem. Kiedy nie znajduje pracy — jest biednym braminem, a kiedy dobrze zarabia — jest bogatym braminem.
Już od początku lat dwudziestych XIX wieku jedynie Kompania dysponowała liczącą się siłą militarną na subkontynencie. Jednakże jej zwierzchność nad Indiami nigdy nie miała charakteru całkowitego. Trzymanie w dyscyplinie praktycznie każdego regionu wymagało obecności wojska i dowódców oraz planowanych akcji bojowych. Przy pomocy sipajów, wojska najemnego, utrzymywanego zresztą przez indyjskich władców, prowadzono praktycznie bez przerwy operacje militarne przeciwko Birmańczykom na północnym wschodzie, a na północnym zachodzie — przeciwko Afganom. Tylko dwa państwa indyjskie zachowały ostatecznie całkowitą autonomię — Baroda i Majsur.
Pytanie o liczbę bogów w religiach hindu jest bezzasadne, gdyż rzeczywistość boska mieni się niezliczoną ilością aspektów. Część opracowań, artykułów, podręczników, przewodników i słowników, powtarza z uporem, że w Indiach jest 330 milionów bogów. Kiedy Indie odzyskały niepodległość i rozpoczęto poważne prace badawcze na temat indyjskiej religijności, wciąż pytano hindusów: ilu macie bogów? Ktoś wreszcie odpowiedział — bogów jest tylu, ilu mieszkańców Indii. A że w 1947 roku było w Indiach 330 milionów mieszkańców…
Już podczas tego pierwszego najazdu muzułmanów złupiono Nalandę i inne wielkie klasztory na terenie północno-wschodnich Indii. Tam gdzie pojawiali się muzułmanie afgańscy, tam płonęły księgozbiory i mordowano zakonników. Klasztor w Nalandzie powstał w pierwszych wiekach naszej ery i był jednym z najstarszych i najświetniejszych uniwersytetów na świecie. Przez siedem stuleci stanowił duchowe centrum Azji Południowej. Uczęszczało do niego nawet czasem aż do 10 000 studentów, a nauczało aż 2 000 nauczycieli. Medycyna, nauki przyrodnicze, prawo oraz filozofie wszystkich religii stały otworem dla każdego, bez ograniczenia stanu, majątku czy koloru skóry. Afganowie wzięli podobno mnichów za żołnierzy i spalili obiekt — biblioteka zawierająca 9 mln rękopisów miała gorzeć cały rok. W ciągu dwustu lat zostały zrujnowane wszystkie klasztory, a rok 1199 — zniszczenie uniwersytetu-klasztoru w Nalandzie (dziś Bihar) — jest symboliczną datą końca buddyzmu w Indiach.
Było ich sześciu, bynajmniej nie wspaniałych.Tylko jeden miał przydomek „Wielki”, był też narkoman, homoseksualista i alkoholik.Wszyscy jak jeden mąż przeszli do Historii. Właściwie — wtargnęli. Panowali 180 lat.Pozostawili po sobie zgliszcza po tysiącletnich hinduskich świątyniach, ale także prosperujące szlaki handlowe.
Wyjaśniał prawo karmy jako skutki wszystkich działań, tak poprzednich jak i obecnych, a więc polecał ćwiczyć bezinteresowność, samowyrzeczenie i nie przywiązywanie się do rezultatów czynów, owoców jakiegokolwiek działania. Polecana przez niego karma-joga polega na tak intensywnym byciu w świecie poprzez pracę i czynienie, że następuje „wypalenie” przyczyn poprzednich uczynków, a skutki nie pojawiają się. Na tej drodze konieczne jest też uprawianie bhakti-jogi, żarliwej nabożności i niezachwianej wiary w dobre skutki doczesne naszych starań. Zaś w miarę poznawania umysłu, dźniana-joga, dzięki głębokiemu zrozumieniu formuły neti neti, ani to ani tamto, następuje spontaniczne, nie wymuszone i nie nakazane przez żadne autorytety, zaniechanie wszelkiego działania.
Syn ubogiego, pobożnego bramina z Kalkuty miał od najmłodszych lat doświadczenia mistyczne. Każdego człowieka brał za swego nauczyciela; spotkał na swej drodze wielu wybitnych mistrzów duchowych. Inicjację otrzymał od tantrycznego ascety, który rozpoznał w nim boską inkarnację, awatarę. Stąd duchowe imię — siódmej i ósmej awatary boga Wisznu.
Gandhi chciał za wszelką cenę powrócić do czasów sprzed kolonizacji Anglików, a nawet sprzed inwazji Wielkich Mogołów i odrestaurować Indie w ich kształcie niemal mistycznym. Dlatego tak ostro występował przeciw własności prywatnej i doprowadził do oddania ziemi wieśniakom. Uważał, że warny są tworem boskim, a nie umową społeczną, dlatego przetrwają każdą narzuconą przez obcych strukturę polityczną, w tym również demokrację typu europejskiego, której świt przyszło mu było oglądać…
Jogę rozumiano dotychczas jako metodę prowadzącą do zerwania ze światem i odcięcia się od jego doczesnych wpływów. Joga w rozumieniu Śri Aurobindo prowadzi natomiast do oczyszczenia umysłu, tak by mógł on odkryć Umysł kosmiczny i sprowadzić jego jasność, szczęśliwość, moc i subtelność w życie codzienne. Według Śri Aurobindo dzięki jodze jest możliwe otwarcie się na boską wyższą świadomość i odkrycie własnego prawdziwego Ja oraz pozostanie w jedności z Boskością tak, by owa siła przemieniała nasz umysł, życie i ciało. Idąc drogą jogi dynamicznej możliwe staje się urzeczywistnienie Życia Boskiego tu i teraz.
Ma Ananda Mayi, Matka Wypełniona Szczęśliwością, od najmłodszych lat promieniowała magnetyczną siłą przyciągania, która większości jej wielbicieli dawała pewność, że w Mataji — Ukochanej Matce — objawia się Bóg. Miała też moc powoływania uczniów i wiele osób pozostało przy niej nawet wbrew swoim oczekiwaniom. Często, zwłaszcza w młodym wieku, doznawała religijnej ekstazy, pogrążała się w samoistnym stanie samadhi, tańczyła na koniuszkach palców z wyrazem błogości i uwielbienia na twarzy. Od zarania podążała spontanicznie drogą wedanty, niedwoistości. Nie pobierała nauk od żadnego guru, czerpała je z boskiej intuicji.
O swojej pracy mówiła, że to nie dobroczynność (takie słowo nie istnieje w językach indyjskich), lecz miłość akceptująca, bhakti. Bardzo indyjskie w jej pracy było wyrażanie miłości poprzez dotyk — dotknięcie zbolałego ciała biedaka czy chorego na trąd wymaga od Sióstr niezmierzonych pokładów miłości i pełnej akceptacji, ale też wysokiej świadomości i wiedzy psychologicznej. Całkowite poddanie się woli Boga, bez oceniania i nawet bez rozumienia tego, dlaczego zostało się powołanym, działanie na rzecz drugiego człowieka, przekroczenie własnego Ja oraz ułudy świata wewnętrznego na rzecz realności świata zewnętrznego w całej jego nędzy i brutalności — oto droga Matki Teresy i jej Sióstr.
Gdy zachorował na raka gardła, aktem woli i nieograniczonej miłości przyjął na siebie karmę uczniów, przepalając ją swym cierpieniem. Do końca życia pozostał pogodny, twierdził, że nie cierpi.Odszedł w 1950 roku. Pochowano go w asanie kwiatu lotosu, a uczniowie nie mieli żadnej wątpliwości, że urzeczywistnił siebie i osiągnął samadhi, pełne wyzwolenie. Już za życia uważano go za dżiwanmuktę.
Pierwszą i jednocześnie najwybitniejszą do dzisiaj osobą działającą na polu polskiej nauki w dziedzinie indologii był Andrzej Gawroński (1885-1927). Wybitny językoznawca i poliglota (znał około 60 języków), od 1916 roku profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Lwowskiego, wykładowca w Uniwersytecie w Lipsku, dał się poznać już w bardzo młodym wieku jako geniusz językowy. Niestety, z braku funduszy na leczenie zmarł w Lipsku na gruźlicę mając zaledwie czterdzieści dwa lata i tym samym nie dowiedzieliśmy się, jak bliskie pokrewieństwa łączą języki słowiańskie, a zwłaszcza język polski, z sanskrytem. Jego Podręcznik sanskrytu pozostaje do dzisiaj podstawowym podręcznikiem akademickim sanskrytu dla studentów indologii w Polsce.
Murti Kriszny, jego postać, jest też jedną z najbardziej skomplikowanych, ukazuje wielość aspektów niekiedy wewnętrznie sprzecznych (wojownik nawołujący do zniszczenia/radosne niewinne dziecko) odbiegając zarówno od nieskomplikowanej postaci Wisznu, którego jest awatarem jak i od spójnej i jednoznacznej postaci Ramy. W różnych regionach Indii przybiera różne twarze, jest wielbiony pod wieloma imionami i sławiony w mitach o różnej treści. Niewątpliwie jest w Indiach jedną z największych mocy boskich, ukazując się wielbicielom pod taką formą, jaką oni sami sobie wybiorą i jakiej oczekują. I dla nich jest wtedy Najwyższym Objawieniem, Jedyną Boską Rzeczywistością, Potęgą Świata — Iśwarą.