dżati
urodzenie
w znaczeniu grupy etnicznej mówiącej tym samym językiem i mającej wspólne, lecz odmienne od innych obyczaje
W tym znaczeniu można mówić o dżati osiadłych w Chicago Polaków, którzy przybyli do Stanów Zjednoczonych „za chlebem” na fali emigracji końca XIX wieku. Fantastycznie, jak w laboratorium, można zaobserwować formujące się dżati Polaków w Wielkiej Brytanii — już są gildy sklepikarzy z polską kiełbasą i kapustą kiszoną, gildy sprzedaży nieruchomości dla (uboższych niż Anglicy) Polaków oraz szczególna oferta pracy — pewne zawody są „typowo polskie”, „rezerwowane” dla Polaków (hydraulik, pielęgniarka), a inne — są na razie nieosiągalne (z wyjątkiem jednostek wybitnych). Od tych wszystkich gild zawodowych — etnicznych grup nacisku — będzie zależał los polskich emigrantów w Anglii w przyszłości.
Poprawność polityczna nakazuje, by spisy ludności w Indiach nie rejestrowały przynależności do warny, ale każde podanie o pracę wymaga określenia swojej dżati (w Polsce — kryterium wykształcenia). Zresztą nazwisko mówi samo za siebie i określa nawet czasem terytorium geograficzne.
Nie rozwijano w Indiach ducha narodowego, nie było patriotyzmu ani żadnego systemu totalitarnego.
System dżati nie pozwalał na rządzenie przez większość, lecz wymuszał dogadywanie się ze sobą małych grup na poziomie wioski i załatwiania spraw polubownie, bez nadmiernej interwencji z zewnątrz (władca, cesarz, kolonizator, partia polityczna, rząd, prezydent). Dzisiaj, czy partie nazywają się prawicowe, lewicowe, marksistowskie, kapitalistyczne, konserwatywne — nie ma to najmniejszego znaczenia, ponieważ na ich czele stoją zawsze i wszędzie bramini, mający niezmiennie wspólny system wartości, a o sukcesie danej partii decyduje ilość i liczebność dżati, które zdecydowały się ją poprzeć. Głosowanie nie jest indywidualne — cała wioska (dzielnica miasta) głosuje zgodnie z tym, co pańczajat uznał za priorytet i interes dla siebie.
Raport Anthropological Survey of India z roku 1993 zarejestrował 4635 dżati.
Dżati to grupa etniczna, która stała się wspólnotą zawodowo-społeczną, wyróżniającą się od pozostałych własnym systemem wartości, wielowiekową odziedziczoną po przodkach tradycją i obyczajami oraz przede wszystkim językiem. Najczęściej obejmuje ten sam lud, w sensie etnicznym.
Kieruje się zasadami endogamii, interesu grupowego i zasadą „czystości” rasowej, wynikającą z obawy utraty tożsamości, strachu przed zniknięciem w tłumie poprzez zmieszanie z innymi.
Jest w Indiach znacznie ważniejszą kategorią rozróżniającą poszczególne ludy, plemiona i rasy niż system warnowy.
Według socjologów indyjskich, nieformalna grupa społeczna staje się nową dżati wtedy, kiedy wprowadza zakaz małżeństw i wspólnego stołu z członkami innych dżati. Jeśli chodzi o wspólny stół, to głównie dotyczy to jedzenia lub niejedzenia mięsa i jego przetworów oraz tego czy młode kobiety (biologicznie nieczyste ze względu na menstruację) mogą zasiąść przy stole. A także wszystkich tradycji związanych z przyjmowaniem gości. Kto przygotowuje posiłek w domu — córka czy synowa, o jakiej porze jest on spożywany — przed czy po zachodzie słońca.
Endogamia to zakaz wchodzenia w związek małżeński z członkami innych dżati. Zasady te obowiązują do dziś.
Tylko mała społeczność żyjąca na niewielkiej przestrzeni daje poczucie bezpieczeństwa, a wioska jest idealnym modelem indyjskiego społeczeństwa. Oto przykład liczebności różnych dżati w jednej wiosce:
- 1. dżati braminów — 1-2 rodziny (domy pomalowane na niebiesko);
- 2. dżati rolników — 75% — producenci rolni;
- 3. dżati rzemieślników — 1-2 rodziny (domy pomalowane na zielono);
- 4. dżati kupców, handlarzy — 1-2 rodziny;
- 5. dżati niedotykalnych — 15%, sprzątający i wykonujący prace porządkowe.
Każda dżati ma własną świątynię, celebruje wybranych przez siebie bogów i ma swoich kapłanów, którzy zazwyczaj nie należą do żadnej dżati braminów.
Jedna konkretnie wyróżniona dżati obejmuje zazwyczaj około 1000 osób mieszkających na małym terenie i obsługujących wiele okolicznych wiosek (np. dekarze).
Cała dżati może zmienić wyznawaną religię. I tak np. w stanie Maharashtra dżati niedotykalnych, wykonująca zawód rzeźników, przeszła w XIX wieku — jako cała grupa społeczna — na islam. Jednak w życiu codziennym i zawodowym niewiele to zmieniło, a i zakres ich obowiązków pozostał ten sam. Dżati zmieniająca religię nie cieszy się szacunkiem społeczności hindu, dlatego wszelkie konwersje, na islam czy na chrześcijaństwo, pozostają mocno podejrzane.
Twórca potęgi rodu Gaekwarów z Barody, Sajadżi Rao, był synem niepiśmiennego rolnika, którego ożeniono z piękną Ćimanabai, arystokratką z ludu Marathów (mieszkańcy Maharashtry).
Przodkowie rodu Holkar z Indore nie byli nawet rolnikami, lecz pasterzami (w hierarchii społecznej bardzo „niska” dżati), a jednak w XVIII wieku przejęli panowanie nad potężnymi posiadłościami w Pendżabie i cieszyli się zasłużonym szacunkiem swoich poddanych.
Dr Ambedkar (1891-1956) pochodził z dżati niedotykalnych ze stanu Maharashtra; zdobył wykształcenie prawnika i objął w 1942 roku stanowisko ministra pracy, a po uzyskaniu przez Indie niepodległości współpracował przy tworzeniu pierwszej konstytucji Indii.
Takie przykłady można mnożyć. W rzeczywistości dzisiejszych Indii wszystkie zawody są osiągalne przez wszystkie dżati. Decyduje wykształcenie.
Dżati podlegają i zawsze podlegały braminizacji. To swoiste wywyższenie i pięcie się w górę drabiny społecznej nie może być indywidualne, lecz jedynie grupowe. Wiąże się ze zmianą, czasem radykalną, stylu życia. Braminizacja narzuca wegetarianizm, przyjęcie obyczajów czystości małżeńskiej, omijanie zachowań nieczystych (np. mówienia nieprawdy), palenie ciała po śmierci i studiowanie pism mędrców.
*
Treść - © 2008-2010 Danuta Orlewicz
Kod i grafika - © 2008-2010 Jacek Iwański
Zorganizowanie systemu warn nie było wynikiem jednorazowego gwałtu najeźdźcy i narzucenia jedynej słusznej wizji społecznej, lecz fuzji kilku dobrze rozwiniętych kultur, dogadywania się zwycięzców i zwyciężonych oraz symbiozy wielu bardzo różnych elementów. Trwało 1000 lat przez okres nazwany później wedyjskim (od 1600 do 600 p.n.e.) i objęło tereny Pendżabu (dorzecza Indusu) i Niziny Hindustańskiej. Indoeuropejczyków było liczebnie niewielu, więc nie mogli oni liczyć ani na samowystarczalność, ani na supremację siły. Genialność tego systemu polegała na tym, że żadna z grup społecznych nie mogła stać się samowystarczalna, a każdy producent miał swego odbiorcę-konsumenta. System ten nie zakładał nierówności społecznej lecz komplementarność i współdziałanie, nie określał zawodu lepszego i gorszego, ani lepszej lub gorszej funkcji, uruchamiał wymianę dóbr (także pozamaterialnych), współtworzenie i koegzystencję.
Bramini nigdy nie tworzyli i nie tworzą spójnej, jednolitej grupy, zobligowanej do jakiejś sformalizowanej „służby”. Żenią się, mają dzieci, pozostają zanurzeni w życiu z wszelkimi jego problemami natury etyczno-moralnej, borykają się z problemami finansowymi, zarabiają na życie, jedni lepiej, inni gorzej. Ponieważ w zasadzie nie wolno im wykonywać żadnych prac fizycznych, więc uplasowali się w tak zwanych zawodach intelektualnych i pracują jako profesorowie, lekarze, sędziowie i adwokaci oraz urzędnicy wszystkich szczebli drabiny społecznej. Kiedy bramin odprawia ważną ceremonię religijną, domowy rytuał czy pudżę, wtedy jest kapłanem. Kiedy przygotowuje posiłek, jest kucharzem, a kiedy wypieka chleb — jest piekarzem. Kiedy nie znajduje pracy — jest biednym braminem, a kiedy dobrze zarabia — jest bogatym braminem.
Najważniejsze były i są wioski i ich nieustępliwa wiejska autonomia, około 80% ludności Indii żyje w 500 000 wiosek. Organem zarządzającym jest w nich pańczajat, rada złożona z pięciu „starszych”, kierowana przez naczelnika, decydująca o wszystkich sprawach lokalnych. Jest to bardzo stara, istniejąca od stuleci forma zarządzania. Mahatma Gandhi nazywał ją anarchią zharmonizowaną i anarchią samokontrolującą się.
Niesłusznie uważa się, że niedotykalni należą do warny siudrów, to błąd — są to ludzie spoza systemu warnowego. Podobnie, wszyscy obcokrajowcy, w tym Europejczycy, mieszkający w Indiach nazywani mleczczha są poza systemem warnowym.Niektórzy uważają, że niedotykalni zostali wykluczeni z systemu warnowego z powodu uporczywego obstawania przy jedzeniu mięsa wołowego, a więc nieprzestrzeganiu zasad czystości. Inni twierdzą, że są to pierwsi wyznawcy buddyzmu, którzy z pogardą odrzucili system warn, a więc zostali z niego wykluczeni…
Pierwszą świątynią człowieka była mandala, okrąg nakreślony na piasku, ułożony z kamieni, patyczków, kopczyków łajna świętej krowy. Okrąg wyznaczał przestrzeń sacrum, w którą człowiek przenosił się z przestrzeni profanum, a święto wyznaczało święty czas. Następnie znajdowano naturalne ołtarze — niezwykły kamień, pagórek, brzeg rzeki, polanka w lesie. Pierwszą kamienną budowlą sakralną ochraniającą ołtarz zbudowany przez człowieka była mandapa — cztery kolumny podtrzymujące kwadratowy plafon. W kwadracie plafonu umieszczano płaskorzeźbę mandali o niezwykle plastycznym i przestrzennym rysunku dającym wrażenie głębi. Mandapy z płaskimi kolumnami wykuwano też niekiedy w skale.
Bogowie indyjscy zawsze występują w parach. Siakti-bogini może być samotna, samostanowiąca i samorządna (Durga, Ćamunda, Kumari, surasundari, Waiśnawi), ale bóg — nie. Nie ma ani jednego „samotnego boga”, bez pary, ponieważ nie mógłby wtedy działać. Musi mieć przy sobie swoją siakti.
Już podczas tego pierwszego najazdu muzułmanów złupiono Nalandę i inne wielkie klasztory na terenie północno-wschodnich Indii. Tam gdzie pojawiali się muzułmanie afgańscy, tam płonęły księgozbiory i mordowano zakonników. Klasztor w Nalandzie powstał w pierwszych wiekach naszej ery i był jednym z najstarszych i najświetniejszych uniwersytetów na świecie. Przez siedem stuleci stanowił duchowe centrum Azji Południowej. Uczęszczało do niego nawet czasem aż do 10 000 studentów, a nauczało aż 2 000 nauczycieli. Medycyna, nauki przyrodnicze, prawo oraz filozofie wszystkich religii stały otworem dla każdego, bez ograniczenia stanu, majątku czy koloru skóry. Afganowie wzięli podobno mnichów za żołnierzy i spalili obiekt — biblioteka zawierająca 9 mln rękopisów miała gorzeć cały rok. W ciągu dwustu lat zostały zrujnowane wszystkie klasztory, a rok 1199 — zniszczenie uniwersytetu-klasztoru w Nalandzie (dziś Bihar) — jest symboliczną datą końca buddyzmu w Indiach.
Pytanie o liczbę bogów w religiach hindu jest bezzasadne, gdyż rzeczywistość boska mieni się niezliczoną ilością aspektów. Część opracowań, artykułów, podręczników, przewodników i słowników, powtarza z uporem, że w Indiach jest 330 milionów bogów. Kiedy Indie odzyskały niepodległość i rozpoczęto poważne prace badawcze na temat indyjskiej religijności, wciąż pytano hindusów: ilu macie bogów? Ktoś wreszcie odpowiedział — bogów jest tylu, ilu mieszkańców Indii. A że w 1947 roku było w Indiach 330 milionów mieszkańców…
Maraccy książęta, pochodzący często z rodzin o niskim statucie społecznym, poświęcali znaczną część dochodów na wspieranie wszystkich religii hindu. Otaczali opieką świątynie i miejsca starożytnych kultów, organizowali pielgrzymki i święta, po okresie dominacji islamu i dławienia hinduskiej religijności przez sułtanów i wezyrów odnowili poczucie przynależności do wielkiej starożytnej kultury hindu.
Walczył o wprowadzenie reprezentacji niedotykalnych do parlamentu indyjskiego, używając argumentu, że niedotykalni to dawni buddyści, którzy zostali podporządkowani, a następnie zniewoleni przez braminów. Utrzymywał, że pariasi i ludność plemienna są rdzennymi mieszkańcami Indii, a hindusi — „zdobywcami”. Nonsensy te, nie poparte żadnymi dokumentami, zostały świadomie wykorzystane przez Anglików, którzy przy każdej sposobności rozdzierali społeczeństwo na strzępy, by łatwiej zarządzać: niedotykalni, muzułmanie i hindusi osobno w parlamencie stanowili mniejsze zagrożenie niż ich wspólny front.
12 sierpnia 1947 roku Podział stał się faktem i na subkontynencie indyjskim powstały dwa niezależne, suwerenne państwa — okrojone Indie oraz Pakistan Zachodni i Pakistan Wschodni zarządzany surrealistycznie jako jeden kraj. Był to w gruncie rzeczy trójpodział — Indiom odcięto historyczną kolebkę hindusów, dorzecze rzeki Indus oraz brutalnie rozpołowiono i Pendżab i Bengal. Nikt na tym nie zyskał, raczej wszyscy stracili. Mimo to 15 sierpnia świętowano pierwszy dzień niepodległości.
Ci Indoeuropejczycy, którzy przybyli nad Indus określali siebie mianem arya, co znaczy szlachetny, ustanawiając dla siebie pozycję wyższości wobec dasów, ciemnoskórego ludu, mówiącego różnymi tubylczymi językami i mieszkającego w umocnionych osadach nad brzegami rzek. Nie wiadomo, czy Indoeuropejczycy i Arjowie to ta sama grupa ludów, bowiem część tubylczej ludności znad Indusu, o miejscowej kulturze hindu, mogła na przykład stać się arya po spełnieniu określonych przez najeźdźcę wymogów. Wedy opisywały proces in statu nascendi tworzenia się nowej cywilizacji, która powstawała z fuzji wielu, wielu elementów, nie tylko przyniesionych z zewnątrz, lecz przede wszystkim lokalnych. W trakcie migracji i podbojów Arjowie potrafili umiejętnie podporządkować sobie i zasymilować osiadłe ludy rolnicze. Od zarania znali napięcia powodowane symbiozą niejednorodnych, a nawet przeciwstawnych orientacji religijnych, ale potrafili nad nimi zapanować.