nirwana
= wygaszenie, wygaśnięcie:
- trzech namiętności (uciążliwych emocji): pożądania, nienawiści i zaślepienia (błądzenia);
- woli życia, to znaczy nieokiełzanego pragnienia ponownego przyjścia na świat dla „załatwienia” zaległych spraw i „rozwiązania” starych problemów psychicznych;
- pragnienia osiągnięcia stanu pozacielesnego, jak anioła, boga, czystego umysłu;
- i wygaszenie pragnienia śmierci.
Dopiero spełnienie powyższych warunków pozwala wyzwolić się z koła ponownych narodzin — samsary.
Nirwana nie jest miejscem wiecznego pobytu (jak raj), lecz stanem, do którego dochodzi się stopniowo.
Nie jest łaską, lecz owocem rozdawanej miłości bhakti i pracy karma.
Zależy od dharmy — tego zdarzenia, które określamy jako nasze narodzenie — gdzie, kiedy, z kogo.
Jest stanem wewnętrznego uniesienia, radości, ekstazy, mistycznego połączenia z całością.
Jest objawieniem płynącym z własnego umysłu-serca-duszy-ciała, a nie danym z zewnątrz.
Jest najwyższym stanem istnienia/nieistnienia, wyjściem poza krąg reinkarnacji, połączeniem się z brahmanem.
Jest amritą.
Ujawnia się w poznaniu prawdziwej natury świata.
Wygaszenie może zostać osiągnięte w tym życiu, tu i teraz, poprzez regularne ujarzmianie namiętności.
Stan, w którym znika przekonanie o tym, że człowiek jest bytem indywidualnym, pojedynczym, oddzielonym od świata, a pojawia się świadomość pełnej jedności, nazywana również urzeczywistnieniem brahmana w sobie.
Stan czystego umysłu uzyskany po uwolnieniu go od pożądań, pragnień, nastrojów, przekonań, nawyków, negatywnych emocji i fałszywych spostrzeżeń, wynikających z przywiązania do rzeczy i ich gromadzenia.
Termin ten został całkowicie przywłaszczony przez buddyzm, a myśl indyjska używa częściej terminu moksza.
Moksza to ostateczne wyzwolenie duszy indywidualnej z cyklu powtórnych narodzin, dzięki urzeczywistnieniu najwyższego stanu świadomości.
Ramakrishna mówił, że wyzwolony jest jak solna laleczka, która po śmierci wrzucona do oceanu rozpływa się w nim (a ocean to symbol Wielkiej Matki).
Cztery zespolone pojęcia podstawowe, cztery idee-siły wprowadzają nas od razu w istotę duchowości indyjskiej: karman, maja, nirwana i joga.[Mircea Eliade, Joga. Nieśmiertelność i wolność, Warszawa 1997, Wydawnictwo Naukowe PWN]
*
Treść - © 2008-2010 Danuta Orlewicz
Kod i grafika - © 2008-2010 Jacek Iwański
Samsara to łańcuch przykuwający do świata ułudy, który z natury swej jest nietrwały.Śmierć jest konsekwencją narodzin, wobec czego chodzi o to, by za wszelką cenę nie narodzić się ponownie.Wyzwolenie się z koła samsary, uwolnienie od cyklu narodzin jest celem wszystkich religii hindu i wschodnich praktyk kontemplacyjnych, medytacyjnych, ascetycznych, z których joga pozostaje niewątpliwie najbardziej skuteczną.
W Indiach bhakti najbardziej ujawniała się i ujawnia w kulcie boga Kriszny, zwłaszcza w słynnym tańcu lilarasa. Kiedy Kriszna gra na flecie wszystkie kobiety opuszczają swoich mężów i biegną oddać się szalonemu tańcu z bogiem, a każda kobieta ma złudzenie, że bóg tańczy tylko z nią. Opowieści o pożądaniu i pragnieniu zespolenia z Kriszną wkładane są w usta pastereczki Radhy, która opiewa tęsknotę w rzewnych pieśniach (ragach). Wymykanie się młodej kobiety nocą spod dachu małżonka prosto w objęcia pięknego Kriszny, to oczywiście metafora duszy, która tęskni za zjednoczeniem z boskością. Gra na flecie to odwieczne przywoływanie duszy, to czarowanie jej, by zapomniała o ziemskim cierpieniu. Do kultu i tradycji Kriszny odwołuje się dziś w Indiach około 300 mln ludzi.
Pojęcie karmy, podobnie jak pojęcie reinkarnacji, pojawia się spontanicznie w naszym kręgu kulturowym i zaczyna wywierać pewien wpływ. Modyfikuje, na przykład, zapędy terapeutów do wnioskowania o problemach pacjenta na podstawie historii jego obecnego życia, gdyż okazuje się, że część naszych zachowań jest zupełnie niezrozumiała i zaskakująca. W wielu terapiach mówi się zatem o złogach karmicznych — pewnej puli modeli zachowań przyniesionych ze sobą na świat nie wiadomo skąd. Zgodnie z intuicją nowoczesnych psychologii, karma to zespół nie rozwiązanych problemów wewnątrzpsychicznych.
Gdy człowiek postępuje zgodnie ze swoją dharmą, wtedy robi dobrze to, co ma zrobić — tancerz tańczy, garncarz garnki lepi, król rządzi, podróżnik udaje się w świat, handlarz handluje. Człowiek musi poddać się dharmie — starzec umiera, niemowlę krzyczy, dorosły bierze na siebie odpowiedzialność, wojownik — wystawia się na niebezpieczeństwo. Według tego samego prawa — rzeka płynie do morza, ptak śpiewa, słońce wschodzi i zachodzi, owoc dojrzewa, wulkan wybucha, fala uderza o brzeg, a ziemia kręci się. Prawo to rządzi tak ładem kosmicznym, jak i porządkiem społecznym oraz osobowym ego.
Na Wschodzie nie używa się terminu reinkarnacja, a w potocznym myśleniu mówi się jedynie o dobrej lub złej karmie, zgodnie z którą człowiek powróci do życia, aby nadal wypalać i oczyszczać zgromadzone złogi karmiczne. Kolejny powrót do ciała jest odbierany w perspektywie negatywnej, gdyż ciało jest więzieniem dla duszy. Życie doczesne ma swoje blaski tylko wtedy, gdy jest same w sobie dyscypliną i służy wzrastaniu rozumienia i usubtelnianiu duszy. W przeciwnym wypadku jest bezsensowną wegetacją, marnowaniem Czasu, udręką i niepojętym cierpieniem.
Brahman nie jest tożsamy z Bogiem chrześcijan, którego opisuje się w jakościach pozytywnych, takich jak wszechmocny, wszechobecny, dobry, mądry. Bóg judeo-chrześcijański jest postacią, Bogiem osobowym, reprezentowanym na ziemi przez swego Syna, również Osobę. Brahmana opisuje się poprzez negację tego, czym nie jest, słynne neti-neti.
Amrita powstała z ubijania oceanu mleka przez dewów i asurów (bogów i demony). Ubijanie mleka wydobywa esencję, ekstrakt tego, co najistotniejsze — złociste masło, z płynu wydobywa się konkret, materia.
Syn ubogiego, pobożnego bramina z Kalkuty miał od najmłodszych lat doświadczenia mistyczne. Każdego człowieka brał za swego nauczyciela; spotkał na swej drodze wielu wybitnych mistrzów duchowych. Inicjację otrzymał od tantrycznego ascety, który rozpoznał w nim boską inkarnację, awatarę. Stąd duchowe imię — siódmej i ósmej awatary boga Wisznu.
W filmie Mały Budda Bertolucci przedstawia maję jako śliczną uliczną tancerkę, która nagle zjawia się przy bramie, gdy młody książę Siddhartha opuszcza przypadkowo pałac ojcowski. Zwinnym, pięknym ciałem i tańcem rąk kusi młodego mężczyznę, przywołując go do siebie. Lecz za każdym razem, gdy Siddhartha pragnie jej dotknąć i pochwycić, tancerka rozpływa się, znika. Potem znów pojawia się tuż-tuż przed nim, w blasku słońca, by równie prędko przepaść w ponurym zaułku. Książę biegnąc za tancerką oddala się od domu tak daleko, że powrót staje się niemożliwy. Książę nigdy już nie powróci do pałacu, ale przestanie gonić tancerkę-ułudę. Kiedyś porzuci ją ostatecznie.
Największe zainteresowanie jogą na Zachodzie zaczęło się wtedy, gdy zauważono jej możliwości powstrzymania procesów starzenia się. Zachód jest opętany ideą conservatio, w tym przypadku zachowaniem młodości i zdrowia. Jeśli więc joga zyskuje u nas rację bytu, to nie dlatego, że wyzwala, lecz dlatego, że administruje kolejny narkotyk — utrzymanie młodości i zdrowia (na wieczność?). Praktyka jogi na Zachodzie nie bierze pod uwagę całości systemu filozoficznego, z którego się zrodziła. Trzy z cytowanych przez Eliadego pojęć-kluczy — karma, maja i nirwana — pozostają kompletnie obce naszej umysłowości. I tak długo jak są obce, nie można mówić o nawet wstępnym rozumieniu tego, czym jest joga.
Samadhi jest stanem umysłu, do którego dochodzi się przez całe życie poprzez surową dyscyplinę (jogę).Tylko nieliczne szkoły uznają, że samadhi można osiągnąć nagle, bez przygotowania, pod wpływem szoku psychicznego (japońskie satori).W buddyzmie samadhi jest wejściem w stan nirwany, wygaszenia wszelkich doznań.Religie hindu używają terminu moksza, co oznacza ostateczne wyzwolenie duszy indywidualnej z cyklu powtórnych narodzin, samsary, dzięki połączeniu się z brahmanem, a więc dzięki realizacji najwyższego stanu świadomości.