riszi
leśni mędrcy, poeci, wróżbici, asceci
Wyrzekali się świata i przemierzali lasy północnych Indii, zamieszkując leśne ustronia, pustelnie i groty.
Tworzyli całkiem dobrze zorganizowane wspólnoty, żywiąc się tym, co dawał im las i przynosiła ludność z okolicznych wiosek, słuchająca nauk. Koncepcją ich życia było nieustanne „podążanie naprzód”, a nie życie osiadłe, w którym zamiera wszelki duch i ruch myśli. Niekiedy praktykowali skrajny ascetyzm, by jak najszybciej dojść do wyzwolenia.
Ruch ten, już silny około VIII wieku p.n.e., zrodził się prawdopodobnie w opozycji do potęgi braminów i ich władzy nad każdą domeną życia. Ogień ofiarny zastąpiono wewnętrznym żarem, w którym wypalać się miały złe uczynki (karma).
Od leśnych mędrców pobierał nauki sam bóg Rama, przez 14 lat hartując ducha w ogniu ascezy. W lesie nauczył się żyć zgodnie z dharmą, a na tron powracał jako mąż sprawiedliwy, wzór cnót, idealny król i wojownik. Do dziś pozostaje wzorem do naśladowania dla wielu indyjskich mężczyzn.
Wśród leśnych mędrców uczył się młody Siddhartha Gautama, późniejszy Budda, który przejął od nich wiele tradycji. Odrzucił jednak ascezę, a zwłaszcza umartwianie ciała poprzez nadmierne posty, twierdząc, iż marne jedzenie zbytnio osłabia umysł. Buddyjska nauka to droga środka pomiędzy skrajnościami życia w luksusie i ascezie.
Mahawira, Wielki Mąż, założyciel dżinizmu, był również jednym z nich. Uważał on, że osiągnięcie doskonałości jest możliwe przez całkowite wyrzeczenie się świata materialnego. Wyznawał pełną ahimsę, podkreślając, że „wszystkie żyjące istoty powinny sobie wzajemnie pomagać”. Do dziś jest najbardziej ascetyczną ze wszystkich religii hindu.
Największym współczesnym mędrcem, a zarazem ucieleśnieniem mitycznego wzorca riszi był Ramana Maharishi (1879-1950), żyjący w południowych Indiach. Jego sadhaną było słynne pytanie: „Kim jestem?” i odrzucanie wszelkich pojawiających się na ekranie umysłu odpowiedzi jako a priori fałszywych. Był jednym z największych współczesnych tłumaczy Wedanty.
Wydaje się, że tradycja nauczających riszi trwa do dziś.
*
Treść - © 2008-2010 Danuta Orlewicz
Kod i grafika - © 2008-2010 Jacek Iwański
Były trzy rodzaje lasu: shrivan — dający bogactwo, tapovan — pozwalający prowadzić życie medytacyjne i mahavan — dający schronienie dzikim zwierzętom. Shrivan należał do wioski. Społeczność opiekowała się swoim zagajnikiem zbierając to, co las po prostu dawał — korzonki, zioła, leśne owoce, chrust, paszę dla zwierząt domowych, mech do budowy chaty. Wieśniacy strzegli czystych źródeł jako miejsc szczególnie świętych. Las trzymał wilgoć, a ludzie szukali w lesie schronienia przed upałem, przychodzili odpocząć po pracy, świętować i odprawiać rytuały. Zasady eksploatacji były rygorystycznie określone i przestrzegane, gdy ktoś wyciął, na przykład, jedno drzewo na budowę domu, sadził pięć nowych. Shrivan był lasem przyjaznym, przestrzennym, w którym nie sposób było się zgubić. Dzieci bawiły się samotnie lub w grupkach, ale bez kurateli dorosłych, znały każde schronienie zaprzyjaźnionych zwierząt. Jedynym niebezpieczeństwem były węże.
Bramini nigdy nie tworzyli i nie tworzą spójnej, jednolitej grupy, zobligowanej do jakiejś sformalizowanej „służby”. Żenią się, mają dzieci, pozostają zanurzeni w życiu z wszelkimi jego problemami natury etyczno-moralnej, borykają się z problemami finansowymi, zarabiają na życie, jedni lepiej, inni gorzej. Ponieważ w zasadzie nie wolno im wykonywać żadnych prac fizycznych, więc uplasowali się w tak zwanych zawodach intelektualnych i pracują jako profesorowie, lekarze, sędziowie i adwokaci oraz urzędnicy wszystkich szczebli drabiny społecznej. Kiedy bramin odprawia ważną ceremonię religijną, domowy rytuał czy pudżę, wtedy jest kapłanem. Kiedy przygotowuje posiłek, jest kucharzem, a kiedy wypieka chleb — jest piekarzem. Kiedy nie znajduje pracy — jest biednym braminem, a kiedy dobrze zarabia — jest bogatym braminem.
Pojęcie karmy, podobnie jak pojęcie reinkarnacji, pojawia się spontanicznie w naszym kręgu kulturowym i zaczyna wywierać pewien wpływ. Modyfikuje, na przykład, zapędy terapeutów do wnioskowania o problemach pacjenta na podstawie historii jego obecnego życia, gdyż okazuje się, że część naszych zachowań jest zupełnie niezrozumiała i zaskakująca. W wielu terapiach mówi się zatem o złogach karmicznych — pewnej puli modeli zachowań przyniesionych ze sobą na świat nie wiadomo skąd. Zgodnie z intuicją nowoczesnych psychologii, karma to zespół nie rozwiązanych problemów wewnątrzpsychicznych.
Jako obrońca starożytnego porządku społecznego stoi na straży dharmy i systemu warn. Zyskał na popularności w ostatnich czasach z powodu impasu politycznego w Ajodhji i stał się ikoną hinduskiego nacjonalizmu. Ale bardziej jako bohater narodowy niż boski posłaniec boga Wisznu. Wielbicielem Ramy był Mahatma Gandhi.
Gdy człowiek postępuje zgodnie ze swoją dharmą, wtedy robi dobrze to, co ma zrobić — tancerz tańczy, garncarz garnki lepi, król rządzi, podróżnik udaje się w świat, handlarz handluje. Człowiek musi poddać się dharmie — starzec umiera, niemowlę krzyczy, dorosły bierze na siebie odpowiedzialność, wojownik — wystawia się na niebezpieczeństwo. Według tego samego prawa — rzeka płynie do morza, ptak śpiewa, słońce wschodzi i zachodzi, owoc dojrzewa, wulkan wybucha, fala uderza o brzeg, a ziemia kręci się. Prawo to rządzi tak ładem kosmicznym, jak i porządkiem społecznym oraz osobowym ego.
Niekrzywdzenie dotyczy wielu płaszczyzn, to nie tylko bezpośrednie niezabijanie, lecz przede wszystkim poszanowanie granic: politycznych, społecznych, osobistych, granic ciała i psychiki (moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego). Poszanowanie granic rasowych, wiekowych czy własnych zawsze ograniczonych możliwości. Zniesienie granicy wieku jest krzywdzeniem samego siebie: na przykład gdy dojrzały mężczyzna zachowuje się jak dwudziestolatek, kobieta wymusza młodość poprzez lifting, a młodzieży pozwala się rządzić.
Pytanie o liczbę bogów w religiach hindu jest bezzasadne, gdyż rzeczywistość boska mieni się niezliczoną ilością aspektów. Część opracowań, artykułów, podręczników, przewodników i słowników, powtarza z uporem, że w Indiach jest 330 milionów bogów. Kiedy Indie odzyskały niepodległość i rozpoczęto poważne prace badawcze na temat indyjskiej religijności, wciąż pytano hindusów: ilu macie bogów? Ktoś wreszcie odpowiedział — bogów jest tylu, ilu mieszkańców Indii. A że w 1947 roku było w Indiach 330 milionów mieszkańców…
Gdy zachorował na raka gardła, aktem woli i nieograniczonej miłości przyjął na siebie karmę uczniów, przepalając ją swym cierpieniem. Do końca życia pozostał pogodny, twierdził, że nie cierpi.Odszedł w 1950 roku. Pochowano go w asanie kwiatu lotosu, a uczniowie nie mieli żadnej wątpliwości, że urzeczywistnił siebie i osiągnął samadhi, pełne wyzwolenie. Już za życia uważano go za dżiwanmuktę.
Warunkiem podjęcia sadhany jest przestrzeganie co najmniej trzech reguł, dzięki którym obudzona przez praktykę energia skierowana zostaje ku najwyższemu celowi, jakim jest przebudzenie duchowe. Te reguły to: ahimsa — niekrzywdzenie, satja — trzymanie się prawdy i brahmaczarja — wstrzemięźliwość płciowa (co oznacza uporządkowane życie seksualne, a nie — jak obawiają się ludzie Zachodu — całkowitą abstynencję seksualną; chodzi tu bowiem o świadome kierowanie energią libido i nie popadanie w uzależnienie od seksu, a także o dotrzymanie wierności jednemu partnerowi).
Zasadniczą podstawą filozofii upaniszad, filozofią wedanty, jest twierdzenie, że „atma brahma ća”, atman i brahman (to jedno). Mówiąc słowami Deussena: Brahman, to jest owa siła, którą, wcieloną we wszystkich istotach, mamy zawsze przed sobą, która wszystkie światy tworzy, dźwiga, podtrzymuje i znów wchłania w siebie, owa siła wieczna, boska, nieskończona jest tożsamą z Atmanem, z tym, co po odrzuceniu wszelkiej zewnętrzności znajdujemy w sobie jako naszą najwewnętrzniejszą, najprawdziwszą istotę, jako nasze własne ja, naszą własną duszęcyt. za Stanisławem Michalskim, Upaniszady, Warszawa-Kraków, 1913